Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
461 postów 1761 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

Czy GWno rządzi arcybiskupstwem poznańskim ?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CZY TERRORYŚCI Z GWna ZAKAZALI NAUCZANIA ŚW. JANA PAWŁA II W DIECEZJI POZNAŃSKIEJ

 Czy GWno rządzi arcybiskupstwem poznańskim ?

 
Abp Marek Jędraszewski zwrócił uwagę na różnicę i napięcie, jakie istnieje między królestwem Chrystusa a królestwami tego świata. Wyjaśniał, że Jezus przyszedł na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Arcybiskup zwrócił uwagę na to, że wobec wszystkiego co mówił Jezus o swoim królestwie, Piłat okazywał sceptycyzm i ciągły lęk. Dlatego zdobył się na gest, który symbolizował ucieczkę od odpowiedzialności i nie chciał mieć nic wspólnego ze sprawą Jezusa.
Read more: //www.pch24.pl/abp-jedraszewski--ten-swiat-chce-bysmy-byli-tolerancyjni--czyli-zapomnieli-o-chrystusie-psi,64367,i.html?fbclid=IwAR3kxzROfQrVN_J7O8HOKyISQ6A0v5ibwAau74itF5bw16lDxU8du2VPiss#ixzz5Y6rczNUn
 
 
  
KARA ZA WYWIAD Z ANTYSEMITĄ
 
Rozgłośnia archidiecezji poznańskiej nie przedłuży umowy o pracę z Markiem Dłużniewskim.
Po fali nacisków Gazety Wyborczej rozmowa na temat niepodległości z konserwatywno-liberalnym publicystą nie została przez Emaus wyemitowana. "Katolickie radio na kolanach przed Gazetą Wyborczą" - pisał portal Niezalezna.pl.
- Zacząłem mieć wątpliwości co do mojej przyszłości w Radiu Emaus - powiedział nam Marek Dłużniewski.
Redaktor Michalkiewicz jest na celowniku środowisk feministycznych przez kontrowersyjny komentarz dotyczący precedensowego wyroku obciążającego Towarzystwo Chrystusowe za drastyczne przestępstwa seksualne jednego z byłych zakonników.
 
Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
 
Na antenie katolickiego radia Emaus emitowane były rozmowy między innymi z Dorotą Wellman, Jerzym Owsiakiem czy Mirosławem Hermaszewskim.
 
 
 
CZY TERRORYŚCI Z GWna ZAKAZALI NAUCZANIA
 
  
ŚW. JANA PAWŁA II W DIECEZJI POZNAŃSKIEJ ?
 
 
 
(….)
W tym przełomowym momencie przyjechał do Polski Jan Paweł II. Ku zaskoczeniu rodzimej „katolewicy” i tzw. lewicy laickiej papież nie przybył do Ojczyzny, by celebrować „dojrzałość Polaków okazaną przy okrągłym stole” i namaszczać swym autorytetem „ewolucyjną drogę dochodzenia do wolności”, egzorcyzmując jednocześnie „podpalaczy polskiego domu”, rodem z „polskiego piekła”, domagających się co rusz dekomunizacji i lustracji („porachunków i podłej zemsty”).
Nic z tych rzeczy. Następca św. Piotra przyjechał do Polski, by uczyć Polaków, że fundament swojej wolności mają osadzić na Dekalogu. Wprost piętnował więc ideologię jednej, słusznej gazety oraz jej „kościelnego suplementu” w postaci „Tygodnika Powszechnego”, która jako najważniejsze „zagrożenia” stające przed Polską po 1989 roku wskazywała zakusy polskiego Kościoła na „neutralność światopoglądową państwa”oraz perspektywę „powrotu demonów polskiej kato-endecji”. Zdecydowanie odrzucał również propagowaną przez te same środowiska ideologię „powrotu Polski do Europy” rozumianą jako podporządkowanie się Polski programowi agresywnego laicyzmu i hedonizmu.
 
Papież "nie zrozumiał wolności"

Nic dziwnego, że po pielgrzymce z 1991 roku na łamach „Gazety Wyborczej” nie szczędzono Janowi Pawłowi II gorzkich słów. Kreowano go nie tylko na człowieka, który „nie zrozumiał polskiej wolności”, ale jest dla niej poważnym zagrożeniem. Dawid Warszawski komentując papieskie nauczanie w Polsce w 1991 roku stwierdzał: „Europa chrześcijańska, Polska chrześcijańska, tak jak je definiuje Papież, możliwe są jedynie na gruzach Europy i Polski demokratycznej […]. To nie naród polski, lecz Kościół katolicki zdaje się marnować na naszych oczach historyczną szansę, szansę obecności w demokracji jako autorytet, doradca i pocieszyciel” (GW, 13 czerwiec 1991).

Jeszcze dalej w swoich przestrogach poszedł S. Mazurek, według którego „w antytotalitarnym i głęboko etycznym nauczaniu Jana Pawła II doszukać się można idei występujących w dwudziestowiecznych ideologiach totalitarnych oraz herezjach i doktrynach pretotalitarnych, znanych z historii średniowiecznej i nowożytnej Europy, np. u szesnastowiecznych anabaptystów czy w Kole Towiańskiego” (GW, 18 czerwiec 1991).

„Gazeta Wyborcza” jako tropicielka herezji i to w papieskim nauczaniu – trzeba przyznać smaczne. Również Adama Michnikadługo prześladowała trauma słów wypowiedzianych przez Jana Pawła II w Polsce w 1991 roku, gdy Ojciec Święty przypominał o konieczności istnienia związku między wolnością a prawdą. Redaktor „Giewu” pisał w 1992 roku w tym kontekście: „przekształcenie polityki w obraz walki prawdy z nieprawdą grozi inwazją różnych fundamentalizmów i destrukcją ładu demokratycznego” (GW, 7 – 8 listopad 1992).

Nauczanie Jana Pawła II w Polsce u progu III RP było zaprzeczeniem promowanej przez warszawsko-krakowską laicką lewicę „pedagogiki strachu i podejrzliwości” wobec narodu jako takiego, w szczególności zaś narodu polskiego.
 
"Tylko prawda czyni wolność"

W Lubaczowie 2 czerwca 1991 roku Jan Paweł II podkreślał, że Bógchce swoją świętością ogarnąć nie tylko poszczególnego człowieka w jego wymiarze prywatnym, ale również rodziny całe i inne ludzkie wspólnoty, również całe narody i społeczeństwa”. Polski Papież był tutaj kontynuatorem wielkiego nauczania Prymasa Tysiąclecia, dla którego drogą Kościoła w Polsce był naród – „rodzina rodzin”.

Warto też przypomnieć słowa Jana Pawła II wypowiedziane do Wojska Polskiego w Koszalinie 1 czerwca 1991 roku o tym, że „Polacy byli zawsze narodem rycerskim. Nie szukali wojny, nie prowadzili na ogół wojen zaborczych, ale umieli bohatersko walczyć w obronie zagrożonej wolności i niepodległości”. Zestawmy je z wtłaczaną obecnie z każdej strony „pedagogiką wstydu” z Polski i polskości, „polskiego antysemityzmu”, etc. To z tego powodu w GW skarcono Jana Pawła II za „mesjanizm”. Wystarczyło tylko przypomnienie przez papieża chlubnych kart polskiej historii.

Jan Paweł II przypominał i jednoznacznie oceniał także niedawną przeszłość, historię narzuconego Polsce komunizmu. Jak mówił w Lubaczowie – przypominając także swoje losy jako obywatela PRL-u – „doświadczyliśmy tego wielkiego katolickiego getta. Getta na miarę narodu”. Jak uczył Ojciec Święty racje nie były równo rozłożone „po obu stronach”, a PRL nie był „najlepszą Polską, jaka mogła wówczas istnieć”. W Białymstoku 5 czerwca 1991 roku Jan Paweł II przypominał o pilnej konieczności przezwyciężania „następstw ustroju, który okazał się ekonomicznie niewydolny, a etycznie szkodliwy”.

Dzień później w Olsztynie Ojciec Święty wypowiedział jedno z kluczowych zdań całej pielgrzymki: „Zachłystujemy się tą wolnością, której przedtem nam odmawiano […], ale równocześnie zapominamy o tym wymiarze podstawowym, że nie ma prawdziwej wolności bez prawdy. Tylko prawda czyni wolność”. Do tej kwestii powrócił Jan Paweł II przemawiając 8 czerwca 1991 roku na Zamku Królewskim w Warszawie do władz RP, mówiąc, że „wolność nie gruntuje się inaczej, jak tylko przez prawdę”.
(...)
Jedyną gwarancją dla wolności,także tej budowanej po 1989 roku w Polsce, jest Prawda. Stąd oparcie całego papieskiego nauczania w 1991 roku o skałę Dekalogu.To Słowa Boga wyryte na kamiennych tablicach, a następnie potwierdzone i wypełnione przez Syna Bożego są jedynym zabezpieczeniem rozwoju i wolności Polski. Bynajmniej nie hasło „wejścia do Europy”.
(prof. G. Kucharczyk)
 
 
 
Zdaniem metropolity krakowskiego, byłego biskupa poznańskiego, abp. M. Jędraszewskiego, to współczesny świat często chce za wszelką cenę żyć tak jakby Boga w ogóle nie było, a „równocześnie tworzy prawa, które stanowią ewidentny zamach na życie drugiego człowieka, zwłaszcza tego słabego i bezbronnego”.
 
GW-no PRAWDA!
 
 
 
Katolickie radio na kolanach przed „Gazetą Wyborczą” – pisaliśmy w połowie listopada. Po fali nacisków ze strony lewicowych środowisk Radio Emaus wstrzymało audycję na temat niepodległości ze Stanisławem Michalkiewiczem w roli głównej. Emaus to rozgłośnia archidiecezji poznańskiej.
 
Teraz radio poinformowało, że nie przedłuży umowy o pracę z dziennikarzem Markiem Dłużniewskim. Oficjalna rozgłośnia archidiecezji poznańskiej w poniedziałek po święcie niepodległości miało wyemitować nagraną wcześniej rozmowę ze Stanisławem Michalkiewiczem. Wywołało to ogromną falę hejtu i protest poznańskiej „Gazety Wyborczej”.
 
Publicysta znany z antysemickich wypowiedzi i obrażania kobiet – tak w artykule pt. „Katolickie Radio Emaus przeprowadziło rozmowę z antysemitą, który obraża kobiety. Po protestach – nie nadało jej” określono znanego i szanowanego publicystę „Najwyższego Czasu!”.
 
Po fali nacisków i wściekłego ataku lewackich mediów zdecydowano się odwołać audycję. Redaktor Michalkiewicz jest na celowniku środowisk feministycznych po swoim komentarzu na temat precedensowego wyroku, który nakazywał Towarzystwu Chrystusowemu zapłacić odszkodowanie i dożywotnią rentę dziewczynie wykorzystanej przez księdza.
Na antenie katolickiego radia publikowano audycje z wieloma znanymi lewicowcami, takimi jak Dorota Wellman czy Jerzy Owsiak.Jednak po wywiadzie z Michalkiewiczem zdecydowano się nie przedłużać umowy z dziennikarzem. Zacząłem mieć wątpliwości co do mojej przyszłości w Radiu Emaus – powiedział zwolniony Dłużniewski.
Źródło: Radio Poznań
 
Dostać milion złotych za molestowanie, że tam kiedyś, ktoś tam wsadził pod spódniczkę, no któż by nie chciał. Miliona złotych to taka panienka jedna z drugą przez całe życie może nie zarobić, a tutaj za jednego sztosa. No to żadne k***y nie są tak wysoko wynagradzane na całym świecie – te słowa Michalkiewicza wywołały prawdziwą burzę. Publicysta odniósł się w ten sposób do wyroku poznańskiego sądu przyznającego ofierze molestowania seksualnego milion złotych odszkodowania.
 
"Jakie refleksje wiążą się ze stuleciem odzyskania przez Polskę niepodległości? Co i kto jej zagraża? Czy niepodległość jest celem czy środkiem? Jakich reform potrzebuje Polska? O tym, w swoim stylu, bez owijania w bawełnę i bez politycznej poprawności, mówi Markowi Dłużniewskiemu prawnik i publicysta – Stanisław Michalkiewicz" – tak w mediach społecznościowych reklamowano wywiad, który miał zostać wyemitowany w poznańskim katolickim Radiu Emaus. Zapowiedzi te spotkały się z falą protestów. Swój sprzeciw zgłosił m. in. Poznański Strajk Kobiet.
 
"Nie znałem ostatniej skandalicznej wypowiedzi Stanisława Michalkiewicza, ponieważ w październiku przez trzy tygodnie byłem najpierw poza Polską, a potem poza Poznaniem, nie śledząc specjalnie bieżących wydarzeń. Kontekst tej wypowiedzi oraz brak przeprosin felietonisty za te słowa, skłoniły mnie do zdjęcia audycji z anteny" – napisał szef Radia Emaus, ks. Wojciech Nowicki.
 
Presja ma sens. Musimy to monitorować, żeby nie dopuszczać, aby tego typu osoby miały możliwość wypowiadania się publicznie – mówi w rozmowie z portalem Onet przedstawicielka poznańskiego Strajku Kobiet.
 
  
W towarzystwie logofagów
Dowiedziałem się z mediów, że ksiądz Wojciech Nowicki, redaktor naczelny katolickiego Radia Emaus w Poznaniu, wstrzymał nadanie na antenie tego radia rozmowy, jaką przeprowadził ze mną 13 października dziennikarz tej rozgłośni. Powodem wstrzymania emisji rozmowy były perswazje tamtejszego oddziału „Gazety Wyborczej” oraz poznańskich feministek, którym przewodzi małżonka prezydenta Poznania, pana Jaśkowiaka. Ksiądz Nowicki uzasadnił swoją decyzję tym, że wypowiedziałem opinię, która feministkom się nie spodobała. Chodziło o wysokość odszkodowania, jakie z wyroku poznańskiego sądu otrzymała od Zgromadzenia Księży Chrystusowców 24-letnia dziś osoba za to, że przed 11 laty ksiądz erotoman miał ją przez kilkanaście miesięcy więzić i gwałcić. Nie znam akt tej sprawy, ale od początku wydało mi się dziwne to, że przez okres tych „kilkunastu”, a więc co najmniej jedenastu miesięcy, 13-letnia wówczas panienka chodziła do szkoły, a więc nie mogła być „uwięziona” w potocznym sensie tego słowa. Wychodziła na miasto, kontaktowała się w szkole z rówieśnikami i nauczycielami, mogła zgłosić się na policję, albo wreszcie – uciec do domu. Nic takiego się przez te „kilkanaście miesięcy” nie stało, podobnie jak z publikacji prasowych wynika, że przez ten czas również rodzina ofiary księdza-erotomana nie zainteresowała się losem córki – czy żyje, czy nie chora, no i w ogóle – jak się jej powodzi. Mam w związku z tym swoje podejrzenia, ale mniejsza o to, bo nie one były powodem wrogiej reakcji poznańskich feministek, tylko moja opinia na temat wysokości odszkodowania. Otóż opiewało ono na milion złotych oraz dożywotnią rentę w wysokości 800 złotych miesięcznie. Wyraziłem zatem opinię, że „żadna kurwa tyle nie zarabia” - i to właśnie wzburzyło wspomniane feministki, jak i przewielebnego księdza Nowickiego. Najwyraźniej i one i przewielebny Ksiądz muszą uważać inaczej – że jeśli nawet nie wszystkie, to niektóre zarabiają tyle samo, a być może nawet więcej. Nie będę się spierał, bo nie znam tego środowiska aż tak dokładnie, ale być może dochody tych osób są jednak przeceniane. Zwróciłem też uwagę, że takie wysokie odszkodowania mogą zachęcić inne osoby do przypominania sobie różnych zdarzeń z przeszłości, wskutek czego również i u nas pojawi się przemysł molestowania, znany na Zachodzie pod nazwą „Me too” (Ja też). Jednak zasadniczym powodem, dla którego w ogóle zająłem się tym przypadkiem był precedensowy wyrok sądu, w moim przekonaniu w bardzo groźny sposób łamiący zasadę indywidualizacji odpowiedzialności. Zobowiązanym do wypłacenia tego odszkodowania sąd uczynił nie sprawcę tych wszystkich przestępstw, tylko Zgromadzenie Księży Chrystusowców, do którego tempore criminis sprawca należał. Niezawisły sąd uzasadnił swoją decyzję art. 430 kodeksu cywilnego, który stanowi, że „Kto na własny rachunek powierza wykonanie czynności osobie, która przy wykonywaniu tej czynności podlega jego kierownictwu i ma obowiązek stosowania się do jego wskazówek, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną z winy tej osoby przy wykonywaniu powierzonej jej czynności.” Nie sądzę, by zostało przed sądem udowodnione, że Zgromadzenie zleciło księdzu-erotomanowi wykonywanie czynności w postaci uwięzienia i wielokrotnych gwałtów na nieletniej, ani że podczas wykonywania wspomnianych „czynności” – a to przecież one były przyczyną szkody – podlegał kierownictwu Zgromadzenia i miał obowiązek stosowania się do jego wskazówek. Gołym okiem widać, że interpretacja dokonana przez poznański niezawisły sąd jest oczywiście sprzeczna nie tylko z intencją ustawodawcy, ale nawet – z literalnym brzmieniem przepisu, na który sąd się powołał. Pewne światło na tę samowolkę rzuca opinia pani prof. Moniki Płatek, że na biednego nie trafiło. Wygląda na to, że sąd dopuścił się samowolki kierując się bolszewicką zasadą „grab nagrabiennoje!”, a poza tym podejrzewam, iż uczynił to w intencji przypodobania się tej części opinii publicznej, która swoją wrogość wobec Kościoła katolickiego objawia zgodnie ze wskazówkami Józefa Goebbelsa, który zalecał oskarżanie duchowieństwa („klechów”) o skandale obyczajowe i finansowe. Że w awangardzie tej kampanii występuje „Gazeta Wyborcza”, czyli żydowska gazeta dla Polaków, to rzecz zrozumiała. Celem Żydów, sposobiących się przecież do obrabowania Polski pod pretekstem „roszczeń majątkowych”, jest odcięcie narodu polskiego nawet od tej namiastki przywództwa, jakie reprezentuje duchowieństwo katolickie, by tym łatwiej przerobić go na „nawóz historii”. Zrozumiałe wydaje mi się także stanowisko poznańskiego sądu, który najwyraźniej pozazdrościł sądom gdańskiego okręgu sądowego sławy z powodu znanej na całym świecie niezawisłości. Mniej zrozumiała jest natomiast reakcja przewielebnego Księdza, chociaż i ją też można uzasadnić co najmniej trzema przyczynami. Po pierwsze – że wśród moich krytyków pierwsze miejsce zajmuje niewątpliwie pani prezydentowa Jaśkowiakowa, a po drugie – że ordynariuszem archidiecezji poznańskiej jest JE abp Stanisław Gądecki, który był wielokrotnie przeze mnie krytykowany za urządzanie dorocznych obchodów, które nazwałem „dniami judaszyzmu”. Ekscelencja prawdopodobnie w ogóle nie wie o moim istnieniu, ale przewielebny ksiądz Nowicki może wiedzieć i być może dlatego wolał nie dopuścić na antenę rozmowy ze mną. Trzecią wreszcie przyczyną mogła być wspomniana perswazja, by takich ananasów na antenę nie puszczać. Judenrat „Gazety Wyborczej” składa się bowiem z osobników przekonanych, że poinformowanie o kimś na łamach, czy antenie, stanowi dla takiej osoby rodzaj nagrody za dobre sprawowanie. Tak samo uważali redaktorzy „Trybuny Ludu” i „Żołnierza Wolności” za pierwszej komuny, kiedy to rodzice dzisiejszych bojowników o demokrację, na polecenie Stalina tresowali Polaków do komunizmu. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci, więc nic dziwnego, że „Gazeta Wyborcza” stoi na czele środowiska logofagów, maskując swoje wrogie wolności słowa stanowisko frazesami o „mowie nienawiści”, „wykluczaniu” i „stygmatyzowaniu”. Ostatnia decyzja przewielebnego Księdza Wojciecha Nowickiego pokazuje, że i on do tego grona dołączył, podobnie jak wcześniej – przewielebny ojciec Grzegorz Kramer, któremu nie powierzyłbym nawet duszy od żelazka.
Stanisław Michalkiewicz
 
Stanisław Michalkiewicz: Żydzi będą kiedyś rozliczeni - cierpliwość się wyczerpie 
 
 
 

KOMENTARZE

  • Szanowny autorze, jest to mój pierwszy dzień administrowania, stąd mogę popełniać błędy
    Rozumiem, że język pewnej części ludności posiadającej obywatelstwo polskie jest dość odmienny od języka Polaków, ale język w stylu "
    CZY TERRORYŚCI Z GWna ZAKAZALI NAUCZANIA" daleko odbiega od norm stosowanych w mediiach przez Polaków. Zgodnie z moją, przyznam, że może subiektywną oceną, tekstu tego promować nie mogę, ale dziś nie wysyłam do lochu. Proszę o zmianę języka, Neon24 to nie jest ściek, gdzie każdy swoje frustracje może wylewać używając mało wyszukanych słów. W przypadku zmiany języka tekstu na język akceptowalny przez większość Polaków, z przyjemnością argumenty zawarte w tym tekście poddam pod ocenę czytelników.
    Z poważaniem
    Zawisza Niebieski
  • Zdaje
    Się, że już w latach 80tych tow Kuroń przestrzegał przed powrotem Dmowszczyzny.
    Jak widać skutecznie. A że umowa okrągłego stołu polegała min na tym, aby PRAWDZIWA prawica nigdy nie doszła do władzy, to nie dziwota, że GW w swoich publikacjach dmuchała na zimne. I udało im się aż do dnia dzisiejszego.
  • @Zawisza Niebieski 05:10:33
    Po co ta zawiła "retoryka"? Pan przecież nie popełnia "błędów", tylko ujawnia swoje afiliacje.
  • @Zawisza Niebieski 05:10:33
    Gdzie się Pan dopatrzył frustracji ? Dziwię się temu, że Pan jeszcze nie wie, że sekta z Czerskiej, to terroryści. GWno to GWno! Ja im nazwy nie wymyśliłem, ani też nie zamieszczam kłamstw, które w niej drukują. Kłamstwo zawsze terroryzuje prawdę, bo nie chce z prawdą być porównywane i siłą próbuje prawdę pacyfikować, eliminować, przemilczać.
  • Jak nazwać bezczelne kłamstwa?
    Jak "kulturalnie" nazywać ustawki GW: "rozmijaniem się z prawdą", "subiektywnym postrzeganiem faktów", "nieuprawnioną presją przy pomocy kłamstwa" czy jakoś inaczej?

    http://rebeliantka.neon24.pl/post/146198,ustawka-ws-kasi-i-lewactwo-w-amoku

    Politpoprawny język nie stanowi właściwej odpowiedzi na otwarte oszczerstwa.
  • A tutaj "kulturalny" język GW
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,24220304,stefan-niesiolowski-w-gazeta-pl-symbolem-dnia-podlosci-powinien.html

    Tytuł zalinkowanego tekstu:
    Stefan Niesiołowski w Gazeta.pl: Symbolem dnia podłości powinien być Jarosław Kaczyński
  • Parę cytatów o GW
    Pierwszy brukowiec w demokratycznej Polsce powstał w 1989 r. Nie wydał go Springer, lecz Agora. Ten brukowiec, nie zważając na prawdę ani dziennikarskie standardy, niszczył każdego, z kim było mu nie po drodze. Dziennikarze tej gazety nie przyjmowali do wiadomości, że informacja różni się od komentarza, że trzeba wysłuchać głosów obu stron, że przeciwnik ideowy to też człowiek, którego nie można dowolnie obrażać. Jako metodę przyjęto w tej gazecie styl pism brukowych – mobilizowanie emocji, złych emocji. A także poczucia zagrożenia (np. przed faszyzmem i państwem wyznaniowym), obrzydzenia (wobec prawicy), podejrzliwości (wobec niecnych zamiarów inaczej myślących). Przeciwników tu zawsze odrealniano, fałszowano ich wizerunki, wkładano im w usta tezy, których nigdy nie wypowiedzieli. A kiedy wrogowie „Wyborczej” stawali się już dla jej czytelników tylko oszołomami, faszystami i antysemitami, traktowano ich na łamach jak mięso armatnie. Skrajnie fanatyczny redaktor naczelny sądził, że ma prawo niszczyć każdego, z nim się nie zgadza.
    Autor: Robert Krasowski, Michnik sięgnął bruku, „Dziennik Polska – Europa – Świat”, 31 sierpnia 2006

    Pod względem wpływu na bieżącą politykę i stan naszej świadomości „Gazeta” była jeszcze niedawno zjawiskiem bez precedensu. Może w czasach rewolucji francuskiej wychodził dziennik o podobnym znaczeniu. Może leninowska „Prawda” w okresie wczesnego bolszewizmu była tak ambitna w tworzeniu „nowego człowieka”, choć tylko jako tuba partii. Natomiast „Wyborcza” to samodzielny ośrodek władzy, który próbuje stworzyć nowego Polaka. Owszem, ma być inteligentny i racjonalny, ale także przepojony poczuciem winy za Jedwabne, Marzec ’68 i pogromy, o których nie wolno mu zapomnieć. Powinien, ba! musi puścić w niepamięć zbrodnie lewicowego aparatu władzy i jego żydowskich beneficjentów. Ma być wstydzącym się własnego narodu, letnio religijnym, swobodnym seksualnie indywidualistą i Europejczykiem ślepym na etniczne różnice interesów, choćby ze złym dla siebie skutkiem w rywalizacji o wpływy.
    Autor: Krzysztof Kłopotowski, Medialny wzór „Gazety Wyborczej”, w: Geniusz Żydów na polski rozum, Fronda 2015, Warszawa, ISBN 9788364095955, s. 105.
  • Tu też kulturalnie
    Można było się spodziewać, że „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka spotka się z niechęcią „Gazety Wyborczej”, która, co prawda od niedawna, stała się samozwańczą strażniczką wałęsowej legendy. Aby ją obronić, w sobotnio-niedzielnym wydaniu „GW” przeprowadzono trudną operację wypędzania szatanów wątpliwości z czytelników, poddając zarazem surowym egzorcyzmom autorów książki.

    Autor: Paweł Wieczorkiewicz, Wypędzanie szatana z historyków IPN, rp.pl, 24 czerwca 2008
  • A tu "patriotyzm" GW przed szczytem klimatycznym
    http://wyborcza.pl/7,75968,24218325,klimatyczny-szczyt-bezczelnosci-czyli-polska-bajeczka-dla-gosci.html

    Więc jak inaczej nazwać to bezczelne "GWno"?
  • @Rebeliantka 13:06:45
    Komentowanie tego GWna jest obraza dla ....
    8-)))))
    Nie ma podlejszego ścierwomedium niż to Szechterowe szambo.
    No może tylko nadredaktor T. Lis wraz z swym ścierwomedium może z nimi konkurować
    Pozdrawiam

    ps.

    Dzisiaj dzień koszernego pocałunku.
    Miłego dnia.

    https://pbs.twimg.com/media/DtE9wrfXQAA0aic.jpg
  • @Husky 13:13:23
    Rzeczywiście wstrętne.
  • @Rebeliantka 13:16:05
    Jakie medium taka elita
    Niestety
  • @Zawisza Niebieski 05:10:33
    Masz rację bo mnie taż mierzi taki język używany przez rzekomo ludzi wiary.
    Nie podoba mi się Twoja wypowiedź: "Rozumiem, że język pewnej części ludności posiadającej obywatelstwo polskie jest dość odmienny od języka Polaków,"
    Proszę podać co muszą zrobić byś ich uznał w swej łaskawości.
  • @Rebeliantka 11:01:30
    //Po co ta zawiła "retoryka"? Pan przecież nie popełnia "błędów", tylko ujawnia swoje afiliacje.//

    Daj sobie spokój z tym diabelskim językiem... Można bez (znaków) cudzysłowia?
  • @Husky 13:13:23
    Wstrętne. Napisz jeszcze raz.
  • @Janusz Górzyński 12:07:21 @ Rebeliantka
    Bycie katolikiem to nie tylko chodzenie do kościoła, ale również prezentowanie tych wartości swoim życiem. Możemy pisać GWno, PiSuary, Wasz Nocnik, "Zdradzieckie mordy", co sdownie uznano za określenie kulturalne i wiele innych tego typu słów pojawiających się we wpisach frustratów, tylko po co?

    Jeśli porównamy język jakim posługują się ludzie prymitywni i ludzie inteligentni to wypowiedzi rozróżnia brak lub obecność wyrazów uznawanych za obraźliwe. Jeśli słyszę rozmowę, w której co drugie słowo zaczyna się na "k", to po prostu do niej nie podchodzę. Czy mam takie wypowiedzi promować? A "GWno to GWno!", wystarcy napisać GW i każdy będzie wiedział i każdy pod te dwie litery podłoży odpowiednią treść i ocenę.
  • @Franek Ganek 13:43:59
    Odowiem tak, Katolik swoim życiem prezentujje wartości katolickie, a Polak polskie. A do wartości polskich należy rownież dbałość o język i kulturę wpowiedzi.
  • @Zawisza Niebieski 14:30:36
    Się wtrącę :)))
    Admin ma prawo czasem zmienić tytuł... treści już nie...
    I wtedy można wypromować :)))

    Pozdrówka :)
  • @Zawisza Niebieski 14:33:52
    Kultura to sztuka uprawy ducha, którą wyznacza kult. Polska jest katolicka, gdyż Polska przyjęła Chrzest w 966 r. A Pan do jakiej kultury należy i jaki kult wyznacza w niej uprawę ducha ?
    Komuniści i naziści zdeifikowali swoje partie i realizowali parareligijne obrzędy jak świat długi i szeroki. Prusacy natomiast zdeifikowali swoje państwo, które popadło w herezję fałszywej statolatrii.
    Czy Pan może zdeifikował łże-"polską" subkulturę turbolaską ?

    Mam nadzieję, że to nie Pańska robota, albo też Pańskiej masońskiej bandy wojujących pogan !?

    Nieznani sprawcy zniszczyli 22 figury świętych ustawione przy kościele pw. Matki Bożej Śnieżnej w Zarzeczu. Do wandalizmu doszło w niedzielę 25 listopada, prawdopodobnie w godzinach wieczornych.

    „Aleja świętych” powstała zaledwie dwa tygodnie temu, poświęcono ją 11 listopada. Ufundowana została przez parafian z okazji obchodzonej 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wykonano 28 figur przedstawiających świętych, z czego 23 zostały ustawione wzdłuż alei prowadzącej od ulicy do kościoła.
    https://ekai.pl/nieznani-sprawy-zniszczyli-figury-w-zarzeczu/


    KOŚCIÓŁ KATOLICKI - A PRZY NIM KATOLICKA POLSKA - ZAWSZE ZWYCIĘŻAJĄ I SĄ NIEŚMIERTELNI !!! Polonia semper invicta !!!


    Kościół radomski odlicza ostatnie dni do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego ks. Romana Kotlarza – niezłomnego kapłana i męczennika czasów komunizmu.
    (.....)
    Ks. Roman Kotlarz jest jednym z bohaterów protestu robotniczego w czerwcu 1976 roku. Do dziś pozostaje w pamięci wielu osób symbolem walki robotników o wolność i godność ludzkiego życia. Ks. Roman Kotlarz (1928-1976) 25 czerwca 1976 r. znalazł się – jak sam pisał – “świadomie i dobrowolnie” w ogromnej rzeszy strajkujących z Zakładów Metalowych Waltera w Radomiu. Następnie ze schodów kościoła Świętej Trójcy błogosławił protestujących robotników w czasie manifestacji.

    Po wydarzeniach Czerwca ’76 ks. Kotlarz modlił się w parafii w Pelagowie wraz z wiernymi w intencji pobitych, aresztowanych i usuwanych z pracy robotników. W kazaniach domagał się szacunku dla człowieka i jego pracy, piętnował kłamstwo i brak sprawiedliwości w PRL. Wzywany na przesłuchania, przechodził “ścieżki zdrowia”, kilkakrotnie w okrutny sposób został pobity do nieprzytomności przez “nieznanych sprawców”.

    15 sierpnia 1976 r. ks. Kotlarz odprawiał w parafii w Pelagowie Mszę św. za pobitych robotników. W jej trakcie zasłabł. Po trzydniowym pobycie w szpitalu zmarł 18 sierpnia.
    https://ekai.pl/rusza-proces-beatyfikacyjny-ks-romana-kotlarza/

    PROSZĘ WIĘC WYZNAĆ JAKA JEST PANA WIARA A POMOGĘ PANU ZROZUMIEĆ KIM PAN JEST !!!
  • @Zawisza Niebieski 14:33:52
    //A do wartości polskich należy rownież dbałość o język i kulturę wpowiedzi.//
    Dbałość o język i kulturę to dokonanie czy dążenie do tego?

    //"Rozumiem, że język pewnej części ludności posiadającej obywatelstwo polskie jest dość odmienny od języka Polaków,"//

    Istnieją Polacy?
  • @Zawisza Niebieski 14:30:36
    //Jeśli słyszę rozmowę, w której co drugie słowo zaczyna się na "k", to po prostu do niej nie podchodzę. Czy mam takie wypowiedzi promować? A "GWno to GWno!", wystarcy napisać GW i każdy będzie wiedział i każdy pod te dwie litery podłoży odpowiednią treść i ocenę.//

    Co drugie słowo na k... ? To do mnie ? A na jakiej podstawie ? Czy mam to diagnozować jako błąd poznawczy i urojenia ?

    Szanowny Panie, nie będę szamba nazywał pucharem na odchody, albo kielichem dla zawartości jelit grubych, albowiem cenzor ma takie upodobania.
    Gawno, to gawno, analogicznie jak gawnojad, ma już swoją semantyczną tradycję i swoje politologiczne uzasadnienie wyrażane w konkretnych postawach i zachowaniach. Identycznie jak gnidologia stała się częścią nauki o szmaciakach kolaborujących z bolszewią.


    Agentura wpływu i gawnojedy
    Specyfcznymi rodzajami agentury są agenci wpływu oraz kategoria znana powszechnie w sowieckich służbach pod mało pochlebną nazwą gawnojedy. Kto wymyślił ten termin nie wiadomo. Używany był w KGB i w GRU. Mianem tym obdarzano obywateli krajów zachodnich, którzy niczym nie kaptowani ani nie straszeni dobrowolnie zdradzali swój kraj i współpracowali ze Związkiem Sowieckim. Byli to zwolennicy jednostronnego rozbrojenia, postępowi radykałowie, pacyfści, internacjonaliści itp. Trudno ich było kwalifikować jako agentów gdyż nikt ich nie werbował ale wykorzystywano ich w możliwie najszerszym stopniugdyż ochotnie robili to co im kazano. Przydatność gawnojedów w wojnie informacyjnej jest nie do przecenienia.
    https://pl.scribd.com/document/313146410/Agentura-Wp%C5%82ywu-Rafa%C5%82-Brzeski

    Traktat gnidologiczny również należy do kanonu lektur.

    Piotr Wierzbicki Traktat o gnidach
    http://niniwa22.cba.pl/traktat_o_gnidach.htm

    Definicja gnidy

    Gnida to biały, niekomunistyczny pachołek czerwonych, zamieszkujący Polskę od jesieni roku 1956 do 12 grudnia 1981 roku. Gnidy są czymś pośrodku pomiędzy czerwonymi a antykomunistyczną opozycją. Czymś pośrodku pomiędzy komunistami a czynnymi opozycjonistami jest większość polskiego narodu. Czyżby gnidą miał być po prostu szary obywatel Polski? Czyżby gnidą był chłop, który wygaduje, że za Bieruta było lepiej, robotnik, który daje się zapędzić do współzawodnictwa pracy, urzędnik wysłany z proporczykiem na ulice Warszawy, żeby witać umiłowanego przywódcę Kraju Rad? Czyżby gnidą był każdy, kto nowym panom ze strachu z lekka czapkuje? Nie, gdyby gnidowatość była tylko synonimem uległości, nie byłoby się czym zajmować. Uległość jest zjawiskiem banalnym, wszechistniejącym, starym jak świat. Gnidowatość jest czymś specjalnym. Jest - można to powiedzieć od razu - zjawiskiem charakterystycznym nie dla społeczeństwa jako całości, lecz jedynie dla jego najwyższych pięter intelektualnych. Nie szukajmy gnid wśród chłoporobotników, kasjerów i sprzątaczek. Szukajmy ich raczej wśród rektorów, redaktorów i artystów. Czyżby zatem gnidą był po prostu rektor, który z nakazu kogoś z rządu czy KC przyjmuje na studia dygnitarskiego synka, redaktor, który w strachu przed cenzurą napisał połowę tego, co widział, malarz, który dla zarobku maluje jakąś główkę ze spiczastą bródką? Niezupełnie, to są objawy banalnej uległości, o których pisać nie warto. Gnidowatość polega na czymś nieco innym. Gnida służy swoim panom w wielce specyficzny i wyrafinowany sposób. Ona im służy cichą pracą swoich szarych komórek. Gnida staje na dwóch łapkach i myśli. Nad czym? Nad tym, jak uzasadnić, że to, co jest, być powinno. Uzasadnianie nie jest najmocniejszą stroną dygnitarzy. W uzasadnianiu wyręczają ich gnidy. Gdy rektor przyjmuje na studia dygnitarskiego synka na żądanie kogoś z góry, jest to zwykłe ugięcie karku. Gdy profesor pisze tekst wykazujący, jak to od wieków intelektualiści rwali się do władzy z pobudek ambicjonalnych, i publikuje go właśnie wtedy, kiedy z tymi intelektualistami rozprawia się po swojemu SB, to sytuacja jest już bardziej wyrafinowana. Tu na tylnych łapkach staje nie ciało, lecz duch. Tu do służenia wciąga się szare komórki.

    Pachołek czerwonych... Czym on się różni od czerwonego? Nie jest to po prostu czerwony niższej rangi? Etatowy pracownik komitetu zakładowego PZPR, taki od "przynieś-podaj" - gnida to czy też nie? Stanowczo nie powiedzieliśmy o gnidach jeszcze czegoś arcyważnego, i wciąż jeszcze nam się one z niegnidami mylą. Otóż właściwością gnidy jest to, że ona, służąc czerwonym, jest w głębi duszy biała, kontrrewolucyjna, przedwojenna, reakcyjna, prozachodnia, wroga. Gdyby na amerykańskich czołgach wjechali pewnego dnia do Warszawy amerykańscy żołnierze, gnidy witałyby ich z ogromnym entuzjazmem.

    A więc cynicy, wyrafinowani oszuści, ludzie interesu? Otóż to. Gnida - cynikiem! Gdyby gnida była cynikiem, ta księga już by się dawno powinna skończyć. Gdyby gnida umiała być cynikiem, nie trzeba by było się nią zajmować. Ale gnida cynikiem być nie umie. Cynik to ktoś mający odwagę kłamać. Bezczelnie. Bezczelnie, ale tylko raz. Cynik robi i mówi nie to, co myśli, ale myśli swoje. Kłamstwem naznaczone są jego słowa i jego działania, ale sfera myśli jest od kłamstwa wolna. Cynika stać na życie w konflikcie. Gnidy na to nie stać. Gnida więc, trudząc się nad tym, żeby różne postępki rządzących uzasadnić, musi się jeszcze trudzić nad czymś dodatkowym: nad tym, żeby przekonać do tych postępków samą siebie. Gnida zadaje nieustanny gwałt swojej duszy. Gnida, w przeciwieństwie do cynika, który nie próbuje "być w porządku", stara się za wszelką cenę "być w porządku" i aby to uzyskać, dokonuje cudów. Opowiemy o nich za chwilę. Na razie podsumujmy: Gnida jest to intelektualny, naukowy lub artystyczny pomocnik nowych panów Polski, antykomunistyczny w głębi duszy, a zajęty uzasadnianiem ich władzy i swojej wobec nich uległości.

    Definicja GWna - wygląda jak gazeta, lecz nawet nie nadaje się na papier toaletowy. Każdy wydrukowany w GWnie tekst służy antypolskiej, antyłacińskiej, antykatolickiej, antynarodowej propagandzie i kłamstwu. Skoro każdy kto występuje przeciwko prawdzie jest satanistą, to też GWno jest pismem diabelskim i służy tym, którzy chcą prowadzić życie demonów. Pan Jezus powiedział, że wszystko co złe wychodzi z wnętrza człowieka. Otóż GWno wychodzi właśnie z takiego wnętrza i dlatego jest tak bardzo obrzydliwe i tak okropnie śmierdzące.

    Jak się pisze obrzydliwy ? Bo niektórzy piszą obżydłe, obżydliwe GWno !
  • @Janusz Górzyński 16:25:54
    Im głośniej ktoś manifestuje odrzucenie prawdy, tym bardziej jej potrzebuje.

    Cała prawda o Adamie Michniku/Szechterze z Gazety Gównem zwanej

    https://youtu.be/H_gnO0zeTgw
  • @Janusz Górzyński 16:25:54
    Ostatecznie jest to Pana blog i Pan odpowiada za jego treść, w zadnym stopniu nie zamierzam w niego ingerować.
    W mojej prywatnej ocenie stosowanie takiego słownictwa nie licuje z osobą katolika, blogera, ale jest to moje osobiste zdanie. Jest kilku adminów, mogą mieć zupełnie inne poglądy na tę sprawę.

    Czym jest GW, jakie poglądy reprezentuje też wiem i mam o nich swoje osobiste zdanie, nie trzymałem tej gazety w ręku od wielu lat, choć czasami w internecie artykuły czytam, choć częściej odrzucam, gdyż czytanie wymaga oplaty a ja tej gazety opłacać nie zamierzam.
  • @Zawisza Niebieski 17:51:50
    //Ostatecznie jest to Pana blog i Pan odpowiada za jego treść,//

    Z całą pewnością tak właśnie jest.

    // w zadnym stopniu nie zamierzam w niego ingerować. //

    Bardzo Panu dziękuję.


    //Czym jest GW, jakie poglądy reprezentuje też wiem i mam o nich swoje osobiste zdanie, nie trzymałem tej gazety w ręku od wielu lat//

    I tego proszę się trzymać. Wroga nie wolno wspierać ani nawet czytać, gdyż propaganda zawsze powoduje jakieś ślady w naszej psychice, niezależnie od tego, jak bardzo ją odrzucamy.
  • W Łodzi też się boją ..... Michalkiewicza
    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4355
  • @Rebeliantka 19:20:10
    http://www.orygenes.pl/ja-jestem-droga-prawda-i-zyciem-j-14-1-12/
    Widzę, że macenasik Kurii łódzkiej, który zwalcza Stasia Michalkiewicza, to za bardzo konwertował na wiarę "starszych braci we wierze" i zapomniał zupełnie o tym, że Jezus jest drogą, prawdą i życiem.

    Jezus Pan, który powiedział o sobie Ego sum Veritas również nam wskazał, iż każde wystąpienie przeciwko prawdzie to także wystąpienie przeciwko Chrystusowi. Skoro mecenasik Trybunału Metropolitarnego w Łodzi tak radykalnie mija się z prawdą, to chyba abp. G. Ryś powinien go zacząć niezwłocznie egzorcyzmować, i to zanim wpadnie w absolutny obłęd i jeszcze w gorliwości religijnej - poddawszy się duchom zwodzenia -pociągnie za sobą wiele dusz ku herezji sorosyzmu. I Błogosławioną Dziewicę porzuci na rzecz feministycznych zastępów "Dziewczynek", które żadnej okazji do molestowania nie ominą i z każdego dochodu jaki przynieść może eksploatowanie "przemysłu molestowania".

    Jakże taki mecenasik, który zapewne niejedno małżeństwo katolickie w Kościele Łódzkim pomógł unieważnić, mógłby się teraz nie pochylić nad molestowanymi dziewczynkami i wyrwać trochę kasy z kościelnej kasy.
  • @Rebeliantka 19:20:10
    Arcybiskup Ryś atakuje pasterską miłością S.Michalkiewicza
    https://www.youtube.com/watch?v=qOjQcwicNOg

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY

więcej