Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
458 postów 1677 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

PiS wprowadza w Polsce multikulti – protest Ruchu Narodowego

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Praca w Polsce dla Polaków! – Nie imigranci, lecz repatrianci !

 

 

PiS wprowadza w Polsce multikulti – protest Ruchu Narodowego

 

Praca w Polsce dla Polaków! – Nie imigranci, lecz repatrianci !

 

W Warszawie w poniedziałek przeciwko polityce rządu PiS wobec imigracji protestowali działacze Ruchu Narodowego, Obozu Narodowo-Radykalnego, Młodzieży Wszechpolskiej i Narodowej Organizacji Kobiet.

W ostatnim tygodniu przed wyborami samorządowymiśrodowiska narodowcówzorganizowały wWarszawie pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrówdemonstrację antyimigrancką pod hasłemPolacy przeciw masowej imigracji”.

 

PiS wprowadza w Polsce multikulti – protest Ruchu Narodowego

https://www.youtube.com/watch?v=rCNAWZGhEXs

 

W dostępnej przed demonstracją notce organizatorzy napisali:

 

PiS obiecywał, że nie będzie sprowadzał obcych kulturowo imigrantów, a tymczasem na polskich ulicach jest ich z każdym dniem coraz więcej. Najpierw rynek pracy został otwarty dla gości z Ukrainy i Białorusi, a teraz zmieniane jest prawo i w coraz większym stopniu rząd wspiera imigrację z Azji. Na szczeblu rządowym prowadzone są niejawne rozmowy w tej sprawie, a ustalenia ukrywane są przed opinią publiczną. Jednak statystyki nie kłamią – trwa dynamiczny wzrost napływu ludności spoza Europy do Polski.”

 

W czasie demonstracji Robert Winnicki– szef Ruchu Narodowego wezwał, żeby w najbliższych wyborach samorządowych głosować zgodnie z interesem narodowym rozumianym jako sprzeciw wobec imigracji do Polski i związanego z tym utrzymywania się niskich płac w gospodarce:

 

To jest ostatni tydzień w którym wielu Polaków zdecyduje na kogo oddać głos w nadchodzących wyborach samorządowych, a my mówimy – głosujcie zgodnie z interesem narodowym. Tym interesem narodowym jest to, by Polak żył w Polsce, po polsku, za dobrą płacę, a nie wskutek napływu taniej siły roboczej musiał emigrować z kraju.

 

Jego zdaniem imigracja przyczynia się m.in. do ciągłego funkcjonowania niskich płac w gospodarce:

Kilkadziesiąt tysięcy Polaków znowu opuściło naszego państwo w ubiegłym roku, głównie przez niskie płace. (…)PiS nam funduje Bangladesz. Miały być Niemcy, miała być Szwajcaria, a dzisiaj w Polsce mamy Bangladesz.

Zdaniem szefa Ruchu Narodowego cała odpowiedzialność za taki stan rzeczy spada na Prawo i Sprawiedliwość:

 

Rząd PiSu wprowadza w Polsce multikulti. Tłumaczą, że brakuje rąk do pracy, ale zamiast automatyzacji, robotyzacji i wysoko wyspecjalizowanej produkcji oferują nam miskę ryżu.

 

Dodał, żeśrodowiska narodowe nie zrezygnują z informowania społeczeństwa o skutkach imigracji:

 

Mówią, że cały czas podnosimy temat imigracji. Tak, będziemy podnosić temat zalewu przez imigrantów, dzisiaj, jutro, pojutrze, za rok i za dekadę, bo to jest najważniejsza kwestia na pokolenia (…)Temat imigracji będzie przez nas podnoszony i Polacy to dostrzegą, bo dzisiaj jest jeszcze uśpienie. Będą nas tysiące, bo Polacy się obudzą i wtedy powiedzą tym wszystkim proimigranckim politykom – nie, veto.

 

Na demonstracji wystąpił takżeMateusz Marzoch– rzecznik prasowyMłodzieży Wszechpolskiej, któryzarzucił rządowi PiS przedkładanie spraw Ukrainy i Ukraińców kosztem Polaków na Kresach i powrotu repatriantówWażniejsze dla rządu jest ściąganie imigrantów, a nie repatriantów – mówił.

 

Spot - STOP "Uchodźcom"

https://www.youtube.com/watch?v=Gwaq1qH59nE

 

W podobnym tonie wypowiedział sięPaweł Usiądek z Ruchu NarodowegoPolski rząd podpisał umowę z rządem Ukrainy na mocy której będziemy dopłacali do ukraińskich emerytur.

 

Edyta Agnieszka Luty– prezeskaNarodowej Organizacji Kobietzwróciła uwagę naróżnice w podejściu do kobiet w cywilizacji arabskiej i chrześcijańskiej.Jej zdaniem zagrożeniem dla bezpieczeństwa kobiet jest prawo szariatu. Jak mamy czuć się bezpiecznie kiedy rząd nie kontroluje imigracji? – pytała.

 

Uczestnicy demonstracji domagali się debaty o imigracji w parlamencie polskim.Krzysztof Bosak z Ruchu Narodowego argumentował konieczność jej odbycia faktem, że według danych ZUS 3,5% pracowników w Polsce to cudzoziemcy. Posłowie PiS za granicą kłamią i mówią o tym, że Polska nie ściąga imigrantów – mówił Bosak.

Źródło: Youtube, Twitter

Źródło://prawy.pl/81204-robert-winnicki-rzad-pis-wprowadza-multikulti/?fbclid=IwAR3bKrGOkzUtWU6R5mCyrL3zuHpzogqbjFCFULlBmVi60ZWS1dc-4lMwm2w

 

KOSMICZNA I ZAŁGANA PROPAGANDA PISiorów !!!

 

PiS przeszedł samego siebie. Wypuścili spot „gdybyśmy przyjęli uchodźców” w którym krytykują plany likwidacji urzędów wojewódzkich oraz chęci przyjęcia przez PO imigrantów. Tymczasem obecnie w Polsce ilość obcokrajowców przebywających tylko legalnie na terenie kraju liczona jest w setkach tysięcy! Akcję pompuje propartyjny portal niezalezna.pl.

 

– W czerwcu 2017 r. politycy PO, samorządowcy rządzący największymi miastami w Polsce, popierani przez Platformę, wprost zadeklarowali przyjmowanie uchodźców. Dziś chcemy ich zapytać, czy nadal podtrzymują tę deklarację – mówi cytowany przez niezalezna.pl szef sztabu wyborczegoPiS Tomasz Poręba

 

Na spocie widzimy zmontowane materiały policyjne z udziałem imigrantów z lektorem informującym o grabieżach, gwałtach i enklawach imigranckich. Przypominają także deklarację POo współdziałaniu miast Unii Metropolii Polskich w dziedzinie migracjiz 30 czerwca 2017 roku.

Należy przypomnieć, że PO chciało przed wyborami parlamentarnymi przyjąć 7 tys. imigrantów. Tymczasem tylko w tym roku według danych z wreszcie działającego portalu migracje.gov.pl wynika, że przyjęto wniosków o pobyt w Polsce grubo ponad 100 tys. cudzoziemców. W zeszłym zaś ponad 150 tys!

W spocie nie ma też słowadeklaracji z Marrakeszu podpisanej przez obecny rząd 2 maja tego roku w tajemnicy przed opinią publiczną.Polska zobowiązała się wówczasdo wspierania i promowania migracji.

Jak myślicie, ile osób przez ten spot łyknie haczyk zatytułowany „PiS chroni nas przed nielegalnymi imigrantami”, mimo tego, że jest o wiele bardziej nastawiony na politykę multikulti, niż PO?

 

Spot można obejrzeć na tej stronie https://nczas.com/2018/10/17/oni-naprawde-ida-w-zaparte-pis-wypuscil-spot-pietnujacy-po-za-chec-przyjecia-7-tys-imigrantow-mimo-ze-sami-przyjeli-ich-juz-setki-tysiecy-wideo/

 

Poniżej spot PiS z 2017 roku. Jak widać spełniają się na naszych oczach słowa posła Mariana Piłki, który powiedział, że Jarosław Kaczyński ma zawsze dwie polityki. Jedną medialną i drugą realną.

Tak samo wyglądają deklaracje PiSu w kwestii kredytów frankowych i aborcji oraz innych spraw.

 

Stanowisko rządu PiS w sprawie przyjmowania imigrantów do Europy.

https://www.youtube.com/watch?v=hBPy99u-iTs

Winnicki ostro atakuje rząd PiS: "Oszukaliście wyborców ws. imigrantów"

https://www.youtube.com/watch?v=BqWYRi1NQjY

 

"Musimy brać pod uwagę, że islam zniszczył połowę chrześcijaństwa, że muzułmanie każdego roku zabijają dziesiątki tysięcy chrześcijan, gwałcą dziesiątki tysięcy chrześcijanek. Mamy prawo i obowiązek, by zastanawiać się, co zrobić, aby nie zniszczyli drugiej połowy" – powiedział w TVP Info ksiądz profesor dr hab. Dariusz Oko.

Źródło;https://gloria.tv/article/iVABVvXTcaFC1yRXMZwKH327x

 

Księża katoliccywystępująprzeciwko podmianie ludności w Polsce

//janusz.neon24.pl/post/141716,ksieza-katoliccy-przeciwko-podmianie-ludnosci-w-polsce

 

Marszałek Senior Sejmu RP - Kornel Morawiecki: "Rząd powinien uruchomić korytarze humanitarne dla uchodźców - te 7 tysięcy na 40 milionowy kraj, na które zgodził się poprzedni rząd, nie powinno być problemem. Zaproponujemy im naszą kulturę. powinniśmy z uchodźców uczynić nas

KOMENTARZE

  • Ciekawe czy zabiorą głos dyżurni pisowcy Talbot Husky i tp ?
    Słowianie ! a tyle w kampani wyborczej było obietnic że PIS ściągnie Polaków z Kazachstanu !!! i co ? jajco ! żyd to kłamca ! kłamią rano kłamią w południe i kłamią wieczorem !

    Polska odzyska godność gdy Polską rządzić będą POLSCY SŁOWIANIE


    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach.
  • Nie imigranci, lecz repatrianci !
    Repatrianci, którzy czuli się Polakami, dawno powrócili do Polski.
    W Kazachstanie żyje wiele osób mających w części polskie pochodzenie)mieszane małżeństwa) - wychowani w tradycji i kulturze radzieckiej, nie znający kompletnie języka polskiego, polskiej tradycji, historii i kultury.
    Dlaczego do tej pory nie chcieli wracać do Ojczyny?
    Teraz wracją z powodów ekonomicnych, bo Polska zapewni im lepszy byt?
    Czy nie jest to te same zjawisko, co ekonomiczni imigranci szturmujący Niemcy i Wielką Brytanię?
    Repatrianci ze strefy postradzieckiej są całkowicie zrusyfikowani - nie znają nawet jednej zwrotki Hymnu polskiego.

    https://www.youtube.com/watch?v=5ukdC_nEpxI

    W Rosji też było im dobrze

    https://www.youtube.com/watch?v=XekSB5Pjam8&t=334s
  • @Talbot 07:42:38
    No i co z tego? Murzyni z Afryki czy Azjaci mówią po polsku i znają polski hymn?
  • Do @Talbot 07:42:38
    Masz racje Talbot ze te pokolenia Polaków sę zrusyfikowało ! ale to są dalej SŁOWIANIE ! Tożsamość Słowiańska jest w ich genach !!!

    Słowianie ! Polacyz Kazachstanu skarżyli się że jak chcieli wrócić do Polski [ 90 latach ] to w konsulatach polskich [ żydowskich ] żydzi utrudniali Polakom jak tylko mogli przyjazd do Polski !

    Polacy w Kazachstanie musieli znać perfekt język polski ! jeżeli nie to żydzi z miejsca ich prośby o powrót do Polski ODRZUCALI !!!

    [ oglądałem you tubie polaków z Kazachstanu jak się skarżyli na władze w konsulatach ]

    Słowianie ! żydom generalnie nie zależy by do Polski wracali Polacy ze świata ! żydom zależy by Polska stała się wielokulturowa ! bo wtedy żydzi będą mieli legitymizacje do panowania w Polsce ! TO ŻYDOWSKA TAKTYKA W STOSUNKU DO POLAKÓW W POLSCE I ZAGRANICY !

    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach.
  • 5*
    Panie Januszu,
    daję 5*.

    Panie Januszu,
    proszę zauważyć, że PiS (Partia interesu Syjonistycznego) uzyskała poparcie stojąc przy krzyżu - tym wabili i wabią wyborców.
    Proszę zauważyć także, że najwyżsi pasterze kościoła stwierdzają:

    "antysemityzm jest grzechem, nacjonalizm jest herezją"

    a wcześniej:

    Pius XI w katolickiej rozgłośni belgijskiego radia, 8,09.1938r. stwierdził: „Jesteśmy potomstwem duchowym Abrahama, nasieniem Abrahamowym”. "

    Hierarchowie Kościoła nigdy nie stawali w obronie interesów narodu i jego państwa. Natomiast zawsze wykorzystywali naród - iluzorycznie stając po jego stronie - do walki z państwem, które ograniczało interesy Kościoła.
  • @Rzeczpospolita 11:09:52
    Bł. Pius IX – obrońca Tradycji i przyjaciel Polski

    Bł. Pius IX nazywany był przez naszych przodków defensor Poloniae – obrońca Polski. Z wielką uwagą śledził odrodzenie narodowe, wystąpienia patriotyczne i bardzo mocno im sprzyjał – mówi dla PCh24.pl ks. Sebastian Heliosz, wikariusz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Katowicach-Murckach.

    Bł. Pius IX był w momencie swojego wyboru młodym papieżem, miał bowiem 54 lata. Przez niektórych postrzegany był jako liberał. Dlaczego?

    Na samym początku muszę przyznać, że bł. Pius IX jest jednym z moich ulubionych papieży. Historia jego życia i posługi jest fascynująca i pełna niesamowitych zwrotów akcji. Podziwiam papieża za jego konsekwencję, bezkompromisowość i przekonanie o tym, że jego głównym zadaniem jest strzeżenie depozytu prawdy, jaki posiada Kościół święty katolicki.


    Prawdą jest, że na początku swego pontyfikatu w 1846 r. postrzegany był jako liberał, ponieważ rozpoczął gruntowne reformy Państwa Kościelnego: ogłosił generalną amnestię, złagodził cenzurę polityczną i powołał Radę Państwa. 18 marca 1848 r. przyjął nawet konstytucję. Prócz tego zaczął unowocześniać kolej, transport i administrację. Reformy te podejmowane w duchu kompromisu, tak naprawdę nikogo nie zadowoliły.

    Niepocieszeni byli konserwatyści, a także sami liberałowie, którzy zaczęli stawiać coraz bardziej wygórowane żądania. Spowodowało to wybuch powstania antypapieskiego w 1848 r. W tej sytuacji bł. Pius IX uciekł 24 listopada do Gaety w Królestwie Neapolitańskim. Przebywał tam siedemnaście miesięcy. Tymczasem w Rzymie proklamowano republikę. Papież ekskomunikował sprawców przewrotu, wezwał na pomoc państwa katolickie, które przywróciły jego doczesną władzę nad Wiecznym Miastem. Po powrocie do Rzymu 12 czerwca 1850 r. papież zajął nie swoją starą rezydencję na Kwirynale, ale stojący na uboczu Watykan, co miało stanowić oznakę radykalnej zmiany jego nastawienia. Zaczął być nieufny wobec tłumu i zrezygnował z liberalizacji ustawodawstwa.



    Pamiętajmy, że papież nie był liberałem, ponieważ został mianowany kardynałem przez Grzegorza XVI, który był wyjątkowo wyczulony na wszelkie nowinkarstwo w dziedzinie wiary. Poza tym Pius IX już w swojej pierwszej encyklice Qui pluribus z 9 listopada 1846 r. jasno i wyraźnie nakreślił nieprzebytą barierę między wolnością postulowaną przez liberałów, a doktryną katolicką. W encyklice tej potępił błędne nauki biblijne, indyferentyzm religijny, komunizm i wolność druku.



    Pius IX, jak była już wcześniej mowa,w niektórych kwestiach zliberalizował strukturę wewnętrzną Państwa Kościelnego. Jaka była historia tego państwa podczas jego pontyfikatu?

    Powodem upadku Państwa Kościelnego była słabość administracyjna, gospodarcza, polityczna i wojskowa. Jego los w XIX wieku zależał tak naprawdę od obecności obcych wojsk w Rzymie. Wiemy doskonale, że istnienie tego tworu politycznego nie podobało się wszelkiej maści liberałom, którzy dążyli do zjednoczenia Włoch. W obliczu upadku cesarza francuskiego Napoleona III w wojnie z Prusami, 20 września 1870 r. rządowy włoski korpus pod dowództwem generała Raffaele Cardorna za zgodą króla Wiktora Emanuela II wkroczył do Rzymu. Po krótkich walkach zdobyto miasto, a papież Pius IX ogłosił się „więźniem Watykanu”. Potępił dynastię sabaudzką i wszystkich, którzy przyczynili się do upadku ziemskiego dominium św. Piotra. Napięta sytuacja między papiestwem, a państwem włoskim trwała aż do 1929 r., kiedy to podpisano kompromisowe układy laterańskie powołujące do życia najmniejsze państwo świata – Watykan.



    Dzisiejszy patron wielokrotnie przestrzegał wiernych przed liberalnymi katolikami. Jakie poglądy reprezentowała ta grupa?

    Kiedy zacząłem interesować się postacią bł. Piusa IX w ręce wpadł mi genialny cytat dotyczący tego zagadnienie. To fragment wypowiedzi tego wielkiego następcy św. Piotra skierowanej do prezesa i członków koła św. Ambrożego: „Chociaż dzieci tego świata są bardziej przebiegłe niż dzieci światłości, to ich podstępy i gwałty odnosiłyby niewątpliwie mniejsze sukcesy, gdyby wśród tych, którzy zwą się katolikami, nie było takich, co wyciągają do nich przyjazną dłoń. Tak, niestety są tacy, co sprawiają wrażenie, że pragną iść w zgodzie z naszymi wrogami i usiłują doprowadzić do przymierza między światłością a ciemnością, do układu między sprawiedliwością a ciemnością, za pomocą doktryn tzw. liberalnego katolicyzmu”.



    Liberalny katolicyzm powstał jako próba, zupełnie szalona, połączenia zdobyczy rewolucji francuskiej z chrześcijaństwem. Od samego początku wieku XIX był stanowczo potępiany przez papieży, którzy słusznie widzieli w nim coś obcego, wrogiego i nielogicznego.



    Liberalizm według Encyklopedii Kościelnej z 1879 r. to „doktryna głosząca zupełną niezależność wolności ludzkiej, a tym samym przecząca wszelkiej powadze wyższej od człowieka w porządku umysłowym, religijnym i politycznym (…). Wszelka władza wywodzić się ma według niego od człowieka, myśli i słowa mają być najzupełniej niezależne, a religia chrześcijańska zdegradowana ma być do znaczenia innych, błędnych kultów religijnych. Bóg przestaje być Panem czy to w porządku umysłowym, religijnym, czy w porządku politycznym: we wszystkich tych trzech sferach panem jest człowiek”.



    Doktryna ta jak widzimy stoi w zupełnej sprzeczności z tradycyjną nauką katolicką, nic więc dziwnego, że została oficjalnie wielokrotnie potępiona, najbardziej chyba w Syllabusie Errorum bł. Piusa IX z 1864 r. i w encyklice Libertas Leona XIII w 1888 r.



    Pius IX ogłosił dwa dogmaty: o Niepokalanym Poczęciu NMP i o nieomylności papieża w sprawach wiary i moralności. O czym mówią owe dogmaty?

    Dogmat o Niepokalanym Poczęciu NMP ogłoszony uroczyście 8 grudnia 1854 r. stwierdza, że Maryja była uwolniona od grzechu pierworodnego. Warto przytoczyć tu definicję dogmatyczną pochodzącą z bulli Ineffabilis Deus: „stanowimy i wyrokujemy, że od Boga jest objawiona, a przeto przez wszystkich wiernych mocno i stale ma być wiarą wyznawana nauka, według której Najświętsza Dziewica Maryja w pierwszej chwili swego Poczęcia za szczególniejszą łaską i przywilejem Boga Wszechmogącego, przez wzgląd na przyszłe zasługi Jezusa Chrystusa Zbawiciela rodzaju ludzkiego zachowana była wolną od wszelkiej zmazy pierworodnej winy”. Można zatem powiedzieć, że w Maryi zrealizowała się w sposób doskonały prośba z modlitwy „Ojcze nasz”: „Nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego” (Mt 6,13).

    Warto wspomnieć, że Maryja jakby sama potwierdziła ten dogmat, kiedy to objawiła się w Lourdes w 1858 r. i przedstawiła się: „Jestem Niepokalane Poczęcie”.

    Z kolei dogmat o nieomylności papieża jest chyba najbardziej krytykowanym dogmatem katolickim. A przecież jego wymowa jest prosta. Przytoczmy jego brzmienie, które zawarł Sobór Watykański I w Konstytucji dogmatycznej o Kościele Chrystusowym: „(...) za zgodą świętego Soboru nauczamy i definiujemy jako dogmat objawiony przez Boga, że Biskup Rzymski, gdy mówi ex cathedra – tzn. gdy sprawując urząd pasterza i nauczyciela wszystkich wiernych, swą najwyższą apostolską władzą określa zobowiązującą cały Kościół naukę w sprawach wiary i moralności – dzięki opiece Bożej przyrzeczonej mu w osobie św. Piotra Apostoła posiada tę nieomylność, jaką Boski Zbawiciel chciał wyposażyć swój Kościół w definiowaniu nauki wiary i moralności. Toteż takie definicje są niezmienne same z siebie, a nie na mocy zgody Kościoła”.

    Papież jest nieomylny dlatego, że reprezentuje Tradycję Kościoła, nad którą pieczę sprawuje sam Chrystus – Źródło Prawdy. Pamiętajmy, że od czasu oficjalnego zatwierdzenia tylko raz wykorzystano ten dogmat. Uczynił to sługa Boży Pius XII w 1950 r., kiedy ogłaszał dogmat o Wniebowzięciu NMP.


    Dziełem tego papieża było również zwołanie I Soboru Watykańskiego. Jaki miał przebieg ów sobór?

    Sobór Watykański I został zwołany przez bł. Piusa IX w celu wyrażenia jasnego stanowiska Kościoła wobec rosnącego w siłę liberalizmu i pewnych wczesnych tendencji modernistycznych. Papież chciał wyrazić jasne, powszechne stanowisko wobec pojawiających się coraz częściej błędów przeciwko wierze katolickiej. Sobór rozpoczął swoje obrady 8 grudnia 1869 r. i miał przede wszystkim znaczenie dogmatyczne. Ojcowie Soboru skupili się na dwóch podstawowych kwestiach. Po pierwsze wyjaśnić chcieli zasady wiary katolickiej w konfrontacji z nowymi błędami teologicznymi, a po drugie pragnęli sformułować naukę o Kościele Chrystusowym. Ogłoszono dwie konstytucje: Dei Filius o wierze katolickiej oraz Pastor aeternus o Kościele Jezusa Chrystusa. Zajęcie Rzymu 20 września 1870 r. przez wspomniane wcześniej wojska włoskie spowodowało wstrzymanie prac Soboru. Bullą Postquam Dei munere bł. Pius IX odroczył sobór na czas nieokreślony.



    Do głównych zasług Soboru Watykańskiego I należy z pewnością uporządkowanie eklezjologii, potwierdzenie nauki tomistycznej w zakresie relacji wiary i rozumu oraz ogłoszenie dogmatu o nieomylności papieża, nad którym pochylaliśmy się wcześniej.



    Warto pamiętać, że Sobór Watykański I ogłosił także dogmat o możliwości poznania Boga za pomocą rozumu ludzkiego.



    Jak kształtowały się relacje Piusa IX z Rosją? Papież ten, w przeciwieństwie do swego poprzednika, Grzegorza XVI, nie potępił powstańczych aspiracji Polaków, ale wręcz je poparł.

    Bł. Pius IX był życzliwy Polakom i naszym dążeniom niepodległościowym. Nazywany był przez naszych przodków defensor Poloniae – obrońca Polski. Z wielką uwagą śledził odrodzenie narodowe, wystąpienia patriotyczne i bardzo mocno im sprzyjał. Zapewniał także wielokrotnie o swojej modlitwie za Polskę. Warto pamiętać, że w czasie trwania powstania styczniowego utrzymywana była łączność między Stolicą Apostolską a Rządem Narodowym. Do Rzymu nawet przybywali przedstawiciele władz powstańczych. W rozmowie z Władysławem Czartoryskim papież miał powiedzieć, że Rosja ma tylko jedną politykę – kłamstwa i obłudy. I dodał: „Przy każdej Mszy modlę się za Polskę, modlę się i do św. Stanisława Kostki, i do bł. Andrzeja Boboli, który jest waszym szczególnym opiekunem, ale modlitwy nie wystarczają, wam trzeba dział i broni”. Co ciekawe Papież wysłał odręczne pismo do cesarza austriackiego z prośbą o pomoc dla Polski, a także apelował do katolików włoskich „żeby wznoszono modły za nieszczęśliwą Polskę, którą „widzi z boleścią, wydaną w tej chwili na łup tylu mordów i krwi przelewu. Naród polski, który był zawsze katolickim i tworzył niejako przedmurze naprzeciw napadom błędu, zasługuje ze wszech miar, by się zań modlono”.

    Taka bezkompromisowa postawa Ojca Świętego spotkała się ze zdecydowaną niechęcią w Rosji, z którą papież nie nawiązał dobrych stosunków już nigdy.

    Jak można pokrótce scharakteryzować najdłuższy po św. Piotrze pontyfikat?

    Jan Paweł II w czasie homilii beatyfikacyjnej w roku 2000 tak pisał o Piusie IX: „pośród burzliwych wydarzeń swej epoki był on wzorem bezwzględnego przylgnięcia do niezmiennego depozytu prawd objawionych”. Dodał, że „wierny w każdej sytuacji zadaniom swej posługi, umiał zawsze dać całkowite pierwszeństwo Bogu i wartościom duchowym. Jego bardzo długi pontyfikat faktycznie nie był łatwy i musiał on niemało wycierpieć, by wypełnić swą misję na służbie Ewangelii”.


    Pius IX był z pewnością jednym z największych następców św. Piotra. Zawdzięczamy mu zdecydowaną linię kontynuacji nauczania katolickiego w niełatwych czasach XIX wieku. Jego pisma, wystąpienia i encykliki zawierają trafne spostrzeżenia dotyczące liberalizmu, a także powoli raczkującego modernizmu. Polecam szczególnie Syllabus Errorum, w którym potępiono wszelkie doktryny przeciwne naszej świętej wierze. Cenię bł. Piusa IX także za jego doskonałą znajomość tomizmu i propagowanie go powszechnie w Kościele.

    Bóg zapłać za rozmowę!

    Rozmawiał Kajetan Rajski

    Read more: http://www.pch24.pl/bl--pius-ix---obronca-tradycji-i-przyjaciel-polski,20997,i.html#ixzz5UH2BwPeP

    Św. Pius X - syn Polaka, tercjarz i papież (1835-1914)
    https://www.franciszkanie.pl/artykuly/sw-pius-x-syn-polaka-tercjarz-i-papiez-1835-1914

    Św. Pius X należał do III zakonu św. Franciszka z Asyżu, w swoim testamencie napisał: „Ubogim urodziłem się, ubogim żyłem, ubogim chcę umrzeć”.

    Józef Melchior Sarto, późniejszy papież Pius X, urodził się 2 czerwca 1835 roku w Riese koło Vincenzy, we Włoszech. Miał dziesięcioro rodzeństwa. Ojciec Józefa - Jan Sarto (co po włosku znaczy „krawiec”) - z zawodu listonosz, był Polakiem, który „za chlebem” wyemigrował do Włoch. Matka Józefa była krawcową.

    Kiedy Józef miał 12 lat, patriarcha Wenecji, kardynał Jakub Monico ufundował mu stypendium w seminarium w Padwie. Święcenia kapłańskie przyjął w roku 1858, mając 23 lata. Był bardzo dobrym kaznodzieją. Opiekował się ubogimi, katechizował, zajmował się śpiewem liturgicznym. Wstąpił do III zakonu św. Franciszka z Asyżu (1182-1226).

    W 1884 roku został biskupem Mantui, dając swoim życiem przykład modlitwy, ubóstwa i gorliwości. Dużą wagę przywiązywał do formacji w seminarium kandydatów do kapłaństwa, osobiście zwizytował wszystkie kościoły i parafie diecezji.

    W 1892 roku papież Leon XIII, również tercjarz franciszkański, mianował bp. Sarto patriarchą Wenecji i kardynałem. W nowej diecezji rozwinął katechizację, do seminarium wprowadził studia biblijne, historię Kościoła i ekonomię społeczną.

    Po śmierci Leona XIII, 3 sierpnia 1903 roku kardynałowie zebrani na konklawe, po siódmym głosowaniu, wybrali kard. Sarto na biskupa Rzymu. Przyjął on imię Pius X, hasłem jego pontyfikatu były słowa: „Wszystko odnowić w Chrystusie”.

    W roku 1903 wydał pierwszą encyklikę, rozpoczął reformę prawa kanonicznego. Dwa lata później ukazał się Katechizm Piusa X, najpierw dla diecezji rzymskiej, potem dla całego Kościoła. Wydał dekret, w którym określił wiek dzieci, mogących przyjąć Komunię świętą. Zapoczątkował tradycję przyjmowania tego sakramentu we wczesnych latach dziecięcych, zyskując przydomek „przyjaciela dzieci”.

    Polecił opracowanie nowego wydania śpiewnika gregoriańskiego i zreformował brewiarz. Zachęcał do badania Pisma św., założył w Rzymie Papieski Instytut Biblijny; był prekursorem Akcji Katolickiej. Potępił modernizm, w roku 1910 nakazał księżom składanie „Przysięgi antymodernistycznej”, której tekst napisał w 1908 roku.

    Pius X zmarł 21 sierpnia 1914 roku, został pochowany w rzymskiej Bazylice św. Piotra. Papież Pius XII w roku 1951 beatyfikował go, a trzy lata później kanonizował.

    Warto wspomnieć, że w roku 1970 powstało Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X, na jego czele stoi bp Marcel Lefebvre. Sprzeciwia się ono niektórym reformom Soboru Watykańskiego II, szczególnie występuje przeciwko zmianom w liturgii oraz dążeniom ekumenicznym. Ruch ten działa bez aprobaty Stolicy Apostolskiej. Papież Benedykt XVI spotkał się z przełożonym tego stowarzyszenia w sierpniu 2005 roku i rozpoczął dialog na temat unormowania statusu kanonicznego bractwa.

    Katecheza Benedykta XVI o św. Piusie X, Auduencja Generalna 18 sierpnia 2010 r.

    Dzisiaj chciałbym się zatrzymać przy postaci mojego poprzednika, św. Piusa X, którego wspomnienie liturgiczne przypada w najbliższą sobotę, podkreślając niektóre jego cechy, które mogą być użyteczne także dla duszpasterzy i wiernych naszych czasów.
    Giuseppe Sarto - tak się nazywał - urodził się w Riese (prowincja Treviso) w 1835 r. w wiejskiej rodzinie. Po studiach w seminarium w Padwie został wyświęcony na kapłana, mając zaledwie 23 lata. Początkowo był wikarym w Tombolo, następnie proboszczem w Salzano, później został kanonikiem katedry w Treviso, pełniącym obowiązki kanclerza biskupiego i ojca duchownego seminarium diecezjalnego. W tych latach bogatych w doświadczenia duszpasterskie przyszły papież wykazywał się głęboką miłością do Chrystusa i do Kościoła, pokorą i prostotą oraz wielką miłością do najbardziej potrzebujących, która charakteryzowała całe jego życie. W 1884 r. został mianowany biskupem Mantui, a w 1893 r. - patriarchą Wenecji. 4 sierpnia 1903 r. wybrano go na papieża. Posługę tę przyjął z wahaniem, gdyż nie uważał się za godnego tak wzniosłego zadania.
    Pontyfikat św. Piusa X pozostawił niezniszczalne znaki w historii Kościoła i był naznaczony wielkim wysiłkiem reformy, streszczającej się w jego haśle biskupim: „Instaurare omnia in Christo” - Odnowić wszystko w Chrystusie. Jego posunięcia obejmowały różne środowiska kościelne. Od początku zaangażował się w reorganizację Kurii Rzymskiej, później zapoczątkował prace nad redakcją Kodeksu Prawa Kanonicznego, zatwierdzonego przez jego następcę Benedykta XV. Wspierał następnie reformę studiów i formacji przyszłych kapłanów, zakładając również wiele seminariów lokalnych, wyposażonych w dobre biblioteki i mających odpowiednio przygotowanych profesorów. Innym ważnym polem była formacja doktrynalna ludu Bożego. Gdy jeszcze był proboszczem, ułożył katechizm, a jako biskup Mantui pracował nad redakcją jednolitego katechizmu, jeśli nie powszechnego, to przynajmniej w języku włoskim. Jako prawdziwy pasterz rozumiał, że w sytuacji tamtych czasów, choćby ze względu na zjawisko emigracji, koniecznością był katechizm, do którego każdy wierny mógłby sięgnąć, niezależnie od miejsca i okoliczności jego życia. Jako papież przygotował tekst doktryny chrześcijańskiej dla diecezji rzymskiej, którą później rozszerzył na całe Włochy i na cały świat. Katechizm ten, noszący jego imię, stał się dla wielu niezawodnym przewodnikiem w poznaniu prawd wiary, dzięki prostemu, jasnemu i ścisłemu językowi oraz ze względu na skuteczność w wyjaśnianiu.
    Wiele uwagi poświęcał Pius X reformie liturgii, zwłaszcza muzyki sakralnej, aby prowadzić wiernych do głębszego życia modlitwą i do pełniejszego udziału w sakramentach. W motu proprio „Tra le Sollecitudini” (1903 - pierwszy rok jego pontyfikatu) stwierdza, że prawdziwy duch chrześcijański ma swoje pierwsze i niepodważalne źródło w czynnym uczestnictwie w świętych tajemnicach oraz w uroczystej i publicznej modlitwie Kościoła (por. ASS 36 [1903], 531). Dlatego zalecał częste korzystanie z sakramentów, popierając codzienne przyjmowanie Komunii św. przy dobrym przygotowaniu. Faworyzował też, i to z powodzeniem, wcześniejszą Pierwszą Komunię św. dla dzieci w wieku 7 lat, „kiedy dziecko zaczyna rozumować” (por. Święta Kongregacja ds. Sakramentów, Decretum „Quam singulari”: AAS 2 [1910]).
    Wierny zadaniu utwierdzania braci w wierze, św. Pius X wobec pewnych tendencji, które pojawiły się w środowisku teologicznym na przełomie XIX i XX wieku, zareagował zdecydowanie, potępiając „modernizm”, by bronić wiernych przed błędnymi ideami i wspierać naukowe zgłębianie Objawienia zgodnie z tradycją Kościoła. Listem apostolskim „Vinea electa” z 7 maja 1909 r. ustanowił Papieski Instytuty Biblijny.
    Ostatnie miesiące jego życia były naznaczone łunami wojennymi. Apel do katolików świata, ogłoszony 2 sierpnia 1914 r., aby wyrazić „gorzki ból” obecnego czasu, był pełnym cierpienia krzykiem ojca, który widzi synów stojących naprzeciw siebie. Zmarł wkrótce potem - 20 sierpnia 1914 r., a jego sława świętości zaczęła się natychmiast szerzyć wśród ludu chrześcijańskiego.
    Drodzy Bracia i Siostry! Św. Pius X uczy nas wszystkich, że u podstaw naszych działań apostolskich podejmowanych na wielu polach musi być zawsze głęboka osobista więź z Chrystusem, którą należy pielęgnować i rozwijać dzień po dniu. Dopiero wtedy, gdy jesteśmy rozmiłowani w Panu, będziemy w stanie poprowadzić ludzi do Boga i otworzyć ich na Jego miłosierną miłość, i w ten sposób otworzyć świat na miłosierdzie Boże

    Dnia 3 czerwca 1951 r. odbyła się w Rzymie beatyfikacja*) papieża, Piusa X.

    Starsi wiekiem przypominają sobie, że został on papieżem na skutek dość wyjątkowego zbiegu okoliczności, a mianowicie zawdzięcza swój wybór także wielkiej odwadze cywilnej i zdecydowanemu poczuciu patriotycznemu polskiego uczestnika konklawe z r. 1903, biskupa krakowskiego, kardynała Puzyny1.

    Mniej już jest wiadomo, że wkrótce po swym wyniesieniu na stolicę Piotrową wielki ten „odnowiciel wszystkiego w Chrystusie”, jeden z największych reformatorów i uświęcicieli życia kościelnego w dziejach chrześcijaństwa, „papież Eucharystii”, Pius X, urodzony w r. 1835 jako syn ubogiego i skromnego pracownika w małej mieścinie północno-włoskiej Riese, wyniósł w r. 1905 na ołtarze Ślązaka, męczennika za wiarę z początków XVII w., urodzonego w Cieszynie, błog. Melchiora Grodzieckiego. Rok później wystosował na ręce prymasa Polski, arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego, ks. Stablewskiego, serdecznie napisany list, którym podniósł i pokrzepił ducha narodu polskiego, a jeszcze trzy lata później, co również nie powinno być dla nas obojętne, kanonizował pracującego niegdyś także w Warszawie Morawianina, św. Klemensa Marię Hofbauera (Dworzaka). Gdy w r. 1910 spadła na Polskę szkarada zbrodni jasnogórskiej, to Pius X pośpieszył z pociechą, ofiarowując dla klasztoru częstochowskiego cenne korony na cudowny obraz Matki Bożej. Gdy zaś następnego roku zawakowała przez śmierć kardynała Puzyny stolica biskupia krakowska, wyniósł na nią i własnoręcznie konsekrował swego przybocznego szambelana, a pod koniec życia kardynała, księcia Sapiehę.


    Przyjaciel Polski Benedykt XV

    Nie bój się trudności – pójdziesz przecie do narodu, w którym Wiara święta pierwsze miejsce zajmuje, a on sam swą religijnością pierwsze zajmuje miejsce wśród narodów. Polonia semper fidelis – Polska zawsze wierna. Pój dziesz do Narodu-Męczennika, który za wiarę i wolność tyle krwi przelał, a oto dziś wstaje z grobu do nowego życia i choć jeszcze ma na sobie śmiertelne powijaki, już nie jest w grobie„ – tak Ojciec Święty Benedykt XV dodawał otuchy ks. Achillesowi Rattiemu – przyszłemu Papieżowi Piusowi XI, gdy ten wahał się przed objęciem urzędu nuncjusza w Warszawie w 1919 roku. Słowa Ojca Świętego Benedykta XV, którego pontyfikat przypadł na czas I wojny światowej i objawień fatimskich – wielkiego wołania Maryi, by przez pokutę i modlitwę różańcową uprosić pokój dla świata, ilustrują jego serdeczne uczucie, którym darzył nasz Naród. Od pierwszych dni na Stolicy Piotrowej nigdy nie zapomniał o Polsce, choć tej nie było jeszcze na mapie Europy. Benedykt XV (Giacomo Della Chiesa) wywodził się ze starego margrabiowskiego rodu osiadłego od setek lat w okolicach Genui. Jego matka była krewną Innocentego VII, stojącego na czele Kościoła przez kilkanaście miesięcy na początku XV wieku. Ojciec był niechętny synowskiemu powołaniu i dlatego ten nawet ukończył studia prawnicze. Wyświęcony został na kapłana, mając już trzy doktoraty. Został sekretarzem nuncjatury w Madrycie, gdzie w końcu XIX wieku zaczął zdobywać swe pierwsze dyplomatyczne doświadczenia. Później rozwijał je, będąc zastępcą sekretarza stanu za Leona XIII. Następnie był arcybiskupem Bolonii. Papieski dar Jeszcze w czasie pracy w nuncjaturze w Madrycie zaangażował się w organizowanie akcji pomocy chorym na cholerę. Ten samarytański rys jego osobowości stanie się bardzo wyraźny w czasach papieskiej posługi podczas wojny 1914-1918, która stanowiła połowę jego pontyfikatu. Już na początku września 1914 r. – miesiąc po wyborze i dwa miesiące od rozpoczęcia działań wojennych, które określał ”samobójstwem cywilizowanej Europy„ – wezwał rządzących państwami do pojednania: ”Niech rozważą, że już i tak zbyt wiele nieszczęść i smutków towarzyszy śmiertelnemu życiu temu, nie należy więc czynić go bardziej nieszczęśliwym i bolesnym. Niech poprzestaną na tych spustoszeniach – dosyć wylanej krwi ludzkiej. Niech dążą do zawarcia pokoju i podania sobie rąk bratnich„. Kilka tygodni później ogłoszona została jego encyklika ”Ad beatissimi Apostolorum„. Wskazywał w niej na przyczyny konfliktu rujnującego Europę. ”To zaś zło, które my widzimy, jest: brak wzajemnej między ludźmi życzliwości; poniżanie powagi władzy; krzywdzące walki jednych klas społecznych z drugimi; pożądanie dóbr doczesnych, przemijających i znikomych z takim upragnieniem, jakby wcale nie było innych i to wiele donioślejszych, o których nabycie człowiek starać się powinien. To są – zdaniem naszym – cztery przyczyny, które społeczność ludzką tak potężnie targają. Musimy więc społem wszyscy usiłować wygnać je spośród nas, przez przywrócenie do życia zasad chrześcijańskich, jeśli naprawdę pragniemy uspokojenia zatargów i należytego uporządkowania spraw publicznych„. Apelował, wydawał noty, wzywał do modlitw i nabożeństw w intencji powstrzymania rozlewu krwi, m.in. do modlitw do Najświętszego Serca Jezusa, zyskując miano ”Papieża pokoju„. Nie milczał wobec ludobójstwa Ormian, upominał się o humanitarne traktowanie jeńców i ludności cywilnej. Od samego początku swego pontyfikatu aktywnie wspierał sprawę polską. Ojciec Maksymilian Maria Kolbe pisał: ”Ale dla nas Polaków ma jeszcze Benedykt XV szczególne znaczenie jako Przyjaciel Polski. Miłość ku naszej Ojczyźnie, jaką zaczerpnął z opowiadań Sióstr Zmartwychwstanek polskich w Rzymie, u których, jako młody jeszcze kapłan, stale Mszę św. odprawiał – miłość ta nigdy nie wyziębła„. Życzliwość Benedykta XV dla Narodu Polskiego miała również konkretny wymiar. Gdy w Boże Narodzenie 1914 roku ks. abp Adam Stefan Sapieha, twórca słynnego Książęco-Biskupiego Komitetu Pomocy dla Dotkniętych Klęską Wojny, apelował do świata o pomoc dla swych rodaków, żarliwego orędownika tej sprawy znalazł w Ojcu Świętym. 31 stycznia 1915 roku w krakowskim ”Czasie„, w codziennej rubryce ”Dla Polski„ zamieszczającej wpłaty licznych ofiarodawców, znajdujemy pomiędzy innymi: ”Jego Świętobliwość Ojciec św. Benedykt XV 10 000 lirów„. I nie był to pojedynczy dar. Papieskie wsparcie zyskał również Komitet Generalny Pomocy dla Ofiar Wojny w Polsce, któremu przewodniczył Henryk Sienkiewicz. W liście do autora ”Quo vadis„ papieski sekretarz stanu ks. kard. Pietro Gasparri nie ograniczył się jedynie do telegraficznej, zwyczajowej odpowiedzi, ale przekazał papieskie odczucia Benedykta XV widzącego ”w ukochanych Polakach nie tylko naród szlachetny, wtrącony, niestety, w rozpacz i nieszczęście, lecz uznaje w nim i kocha synów swoich szczególnie sobie oddanych, niezrównanie szlachetnych i aż do poświęcenia przywiązanych do Stolicy Apostolskiej… Jego Świątobliwość szczególnie szczęśliwy był, iż mógł przyjść z pomocą ukochanemu narodowi polskiemu„. ”Umiłowanie narodu waszego„ Na 21 listopada 1915 roku Stolica Piotrowa wezwała do modłów w intencji Polski i kwesty we wszystkich katolickich kościołach świata. ”Ten Naród bardziej niż którykolwiek inny dźwigał dotychczas i dźwiga jeszcze okrutnie brzemię wojny… Pragnie Jego Świętobliwość dać całej Polsce, to jest zaborom austriackiemu, pruskiemu i rosyjskiemu, nowy jeszcze dowód współczucia„ – pisał ks. kard. Pietro Gasparri. W liście do biskupów Galicji z 10 grudnia 1915 roku Ojciec Święty podkreślał: ”Od dawna bowiem tkwi w mej duszy umiłowanie narodu waszego zgoła osobliwe, które dziwnym sposobem wzrasta teraz, na widok tych licznych i ciężkich nieszczęść, co was skutkiem tej wojny już prawie przygniotły. Zwróciły one, jak wiecie, ojcowskie moje ku wam współczucie i nad jednym tylko boleję, że czynna pomoc z mej strony nie mogła dorównać wszystkiemu, czego całym gorącem sercem wam życzę…„. W nocie wystosowanej 1 sierpnia 1917 roku do przywódców państw prowadzących wojnę Benedykt XV stwierdzał, że ”duch słuszności i sprawiedliwości musi też kierować rozważaniem innych spraw politycznych i terytorialnych… należących do dawnego Królestwa Polskiego, któremu szlachetne tradycje dziejowe i zniesione, zwłaszcza podczas wojny obecnej, cierpienia, słusznie pozyskać muszą współczucie narodów„. Niemiecki cesarz Wilhelm II uznał jednak Ojca Świętego za człowieka oderwanego od realiów życia. W styczniu 1918 roku Benedykt XV w liście do członków Rady Regencyjnej w Warszawie wyraził nadzieję, ”aby najszlachetniejszy Naród Polski wraz z możnością samoistnego rządzenia się odzyskał też, za pomocą Bożą, dawną pomyślność i chwałę„. Wkrótce mianował w Warszawie swego wizytatora apostolskiego (późniejszego nuncjusza w Polsce, a następnie Ojca Świętego Piusa XI) ks. Achillesa Rattiego. Polonia semper fidelis Niespełna na miesiąc przed odzyskaniem niepodległości wystosował Orędzie do Narodu Polskiego. ”Historia zapisała złotymi głoskami zasługi Polski względem religii chrześcijańskiej i europejskiej cywilizacji, atoli – niestety! – musiała także zapisać, jak Europa za to niegodziwie się Jej odpłaciła. Przemocą bowiem odebrawszy Polsce jej osobowość polityczną, usiłowała nadto w niektórych częściach wydrzeć jej katolicką wiarę i jej narodowość. Aliści z podziwu godnym oporem umieli Polacy utrzymać jedno i drugie; obecnie zaś, przetrwawszy prześladowania, dłuższe niż wiek cały, Polska zawsze wierna (Polonia semper fidelis) okazuje większą żywotność, niż kiedykolwiek„. Niepodległość trzeba było jeszcze obronić. Czas największej próby nadszedł w sierpniu 1920 roku podczas wojny z bolszewicką Rosją. Polska pozostała osamotniona. Z pomocą ruszyli jakże nieliczni. Wśród nich nie zabrakło Benedykta XV, który wezwał cały katolicki świat do modlitw w intencji ocalenia naszej Ojczyzny, a po zwycięstwie nadesłał polskim biskupom przesłanie o znaczeniu Bitwy Warszawskiej: ”Komuż bowiem nie wiadomo, że szalony napór wroga to miał na celu, aby zniszczyć Polskę, owo przedmurze Europy, a następnie podkopać i zburzyć całe chrześcijaństwo i opartą na nim kulturę, posługując się do tego krzewieniem szalonej i chorobliwej doktryny?„. Zachęcając do obrony wiary katolickiej, pocieszał, że ”nie ma obawy dla ludu chrześcijańskiego, gdyż jeśli Bóg z nami któż przeciw nam?„ l Dr Jarosław Szarek

    Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/mysl/87861,przyjaciel-polski.html

    Pius XI - Papież Polaków

    Tak w latach międzywojennych mówiono nie tylko w Polsce, ale również we Włoszech, o ówczesnym papieżu Achillesie Rattim, który w 1922 r., gdy Bóg powołał go na Stolicę Apostolską, przyjął imię Pius, czyli pobożny. Wcześniej przez 3 lata pełnił on funkcję nuncjusza apostolskiego w Polsce. Były to czasy odradzania się kraju po latach niewoli. Brał udział w organizowaniu się polskiego Kościoła katolickiego i „ukochał nas jako swych braci, a Polskę jako swoją Ojczyznę”. „Gdy nawała bolszewicka dosięgała serca Polski, Warszawy, wówczas przedstawiciele wszystkich państw opuścili Warszawę, pozostał jedynie nuncjusz papieski i dzielił nasze obawy i nasze nadzieje”.
    Ks. Ratti był konsekrowany na biskupa w Polsce przez polskich biskupów i uważał się za biskupa polskiego. Jeszcze jako młody kleryk i później, gdy pełnił już ważne funkcje kościelne, uwielbiał wycieczki w góry. Nazywano go nawet alpinistą i mówiono, że „nie wytrzyma w murach Watykanu przez całe życie”.
    Pewnego razu, gdy „wyruszył, jak zwykle, ku wysokiemu i trudnemu szczytowi za Val Viso, napotkał gęstą mgłę i stracił orientację. Na szczęście spotkał w górach jakiegoś człowieka, z którym bez zbytecznych ceremonii zaznajamiania się ruszył w dalszą drogę. Był już wówczas monsignorem - tamten był zwykłym góralem. Po kilku godzinach marszu we mgle wdrapali się na szczyt, z którego dalsza droga przedstawiała się nieco jaśniej. Skierowali się w tę stronę, gdy raptem groźne: Kto idzie! zatrzymało ich na miejscu. Dwaj karabinierzy pilnowali tego przejścia górskiego, gdyż po drugiej stronie odbywały się wojskowe manewry i nikomu z cywilów nie wolno było wkraczać na ten teren. Wieczór był późny - podejrzani alpiniści zostali odstawieni do najbliższego oddziału operacyjnego, ale zanim o ich dalszym losie zadecydowała nieco dalej przebywająca wyższa władza, monsignor Ratti noc całą przesiedział w areszcie”.
    Inna ciekawostka o Piusie XI, drukowana w 25. numerze „Niedzieli” z 22 czerwca1930 r., opowiada o dramatycznym wydarzeniu, w którym papież mógł stracić życie. „Punktualnie o godz. 6.30 wieczorem orkiestra zagrała potrójną fanfarę i Ojciec Święty zbliżył się do tronu. W tym właśnie momencie z niewyjaśnionych dotąd przyczyn wypadła olbrzymia szyba z zegara i rozbiła się w drobne kawałki koło tronu. Wypadek zrobił olbrzymie wrażenie na obecnych pielgrzymach i większość z nich zaczęła głośno płakać z przerażenia. Tylko Ojciec Święty, uśmiechnięty jak zawsze, spokojnie podszedł do tronu, usiadł na nim i wygłosił długie, serdeczne przemówienie, nie zwracając żadnej uwagi na wypadek”.
    Gdy pod koniec 1930 r. ukończono budowę stacji nadawczej w Watykanie, Pius XI wygłosił przez radio mowę do całego świata chrześcijańskiego.
    Mam wrażenie, jakby Achilles Ratti był starszym bratem Karola Wojtyły...
    http://www.niedziela.pl/artykul/94478/nd/Pius-XI---Papiez-Polakow
  • @Talbot 07:42:38
    nie prawda bo otóż popisrael odmawia się prawa powrotu repatriantom natomiast co do twojego guru to kalksztaj nie zna hymnu " z ziemi polskiej do wolski"
  • Suski mówi, ze to bogaci biznesmeni przyjeżdżają do Polski
    Idąc Bieńkowska trzeba powiedzieć ale jaja, ale jaja, PiSowcy odlatują w takie opary absurdu, że wierzyć się nie chce https://nczas.com/2018/10/18/to-nie-imigranci-to-bogaci-turysci-tlumaczenia-suskiego-hitem-internetu-video/
  • @finka 20:21:08
    SAMORZĄDOWA AGENDA DEPOPULACYJNA
    https://www.youtube.com/watch?v=hoFxdkv3Aq4
  • Nowa inwazja nachodźców na Europę!!!
    Europie zagraża nowa inwazja. I wcale nie chodzi o imigrantów


    Istne hordy przemieszczają się po Europie niszcząc lokalne kultury i obciążając infrastrukturę. Zajmują malownicze miejscowości i publiczne place. A lokalni mieszkańcy nie mają wyboru – uciekają.

    Można by pomyśleć, że to opis kryzysu imigracyjnego. Nie – ci nowi najeźdźcy wcale nie zostają w miejscach, do których przybyli. Nie są jak Cezar – przyjeżdżają, widzą i… wyjeżdżają. Mowa o… turystach.


    Każdego roku Europę odwiedzają setki milionów turystów. W ubiegłym roku było ich rekordowe 670 milionów, a rok 2018 będzie zapewne kolejnym rekordowym rokiem. Turyści podróżujący po Europie pochodzą z całego świata – z Ameryki, Chin, Bliskiego Wschodu i oczywiście z samej Europy.


    Zwykło się mówić, że tak wielu turystów to prognostyk rozwoju lokalnej gospodarki. Jednak większość z nich przebywa w odwiedzanych miejscach zbyt krótko i wydaje zbyt mało pieniędzy. Turyście przyczyniają się jednak do niszczenia miejsc do których przybywają, czyniąc je zatłoczonymi oraz wysiedlając miejscowych. Niektóre tętniące życiem atrakcje turystyczne bankrutują właśnie przez tłumy turystów podróżujących po Europie z kijem do selfie.


    Turystyka drapieżna

    Dziś turystyka straciła już wszelką powściągliwość. Niedrogie linie lotnicze, zniżkowe miejsca podróży i dalekobieżne autobusy dostarczają obecnie dziesiątki milionów ludzi do miejsc w Europie po naprawdę niskich cenach. Statki wycieczkowe mogą każdego dnia deponować tysiące turystów w popularnych portach, gdzie zostawiają za sobą śmieci wydając bardzo mało pieniędzy.



    To już nie jest tradycyjna turystyka. Niektórzy nazywają ją turystyką drapieżną, która pożera cuda cywilizacji chrześcijańskiej, która przecież przyciąga ludzi do Europy.



    Niegdyś turyści odwiedzali nowe miejsca, aby zobaczyć, jak żyją inni ludzie. Starali się mieszać z mieszkańcami, aby „doświadczyć” ich kultury. Podczas gdy tacy „tradycyjni” turyści byli często irytujący dla mieszkańców, to jednak na co dzień zajmowali się swoim codziennym życiem. Dziś o tym, jak żyją tubylcy, decydują zwiedzający. Nie „doświadczają” kultury, ale ją zmieniają!



    Transformacja w parki tematyczne

    Niemiecki magazyn „Der Spiegel” zamieścił pod koniec sierpnia obszerny i wstrząsający raport o tym, jak ta nowa turystyka grozi przytłoczeniem Europy, a nawet dalszym niszczeniem tożsamości narodowych.



    Otóż nowa turystyka tworzy przepaść między turystami, którzy zajmują najpiękniejsze miejsca, a mieszkańcami, którzy dostarczają siły roboczej i mieszkają gdzie indziej. Raport opowiada o tym, jak popularne miejsca, niegdyś cenione przez mieszkańców, mogą z dnia na dzień zostać zmienione. Wystarczy korzystna strona internetowa, aby wspomnieć o miejscu, w którym gromadzą się miejscowi, a niedługo potem przyjeżdżają tam turyści. Wkrótce osobliwe miejsca stają się niczym innym jak tylko niesławnymi pułapkami na turystów.



    W rzeczy samej, to turyści określają dziś rodzaj sklepów, które otwiera się w centrach miast i stają się specjalnymi strefami turystycznymi. Restauracje, dzięki którym od pokoleń rozwijali się lokalni przedsiębiorcy z charakterystycznymi lokalnymi potrawami, służą dziś obecnie głównie turystom, którzy jedzą razem z… innymi turystami. Niektóre niemieckie lokalizacje więc, na przykład, będą oferowały specjalne menu serwujące makaron, aby zaspokoić rosnącą liczbę azjatyckich turystów. Na przykład w jednej z małych austriackich wiosek restauracje oferują już e menu w języku arabskim, zawierające chleb pita i produkty halalowe.



    To zupełna nowość i całkowita zmiana dla lokalnych społeczności, które mogą czuć się obco we własnej miejscowości.



    Do Grecji, Portugalii, Hiszpanii i Francji rocznie przyjeżdża więcej turystów niż kraje te liczą sobie mieszkańców. Turyści zasypują europejskie miasta (i to każdej niemal wielkości) do tego stopnia, że miasta te przypominają już raczej muzea lub parki rozrywki. Brakuje im autentyczności bycia miejscami naturalnymi, w których ludzie gromadzą się, aby żyć intensywnym życiem społecznym. Fale turystów wdzierają się do nich nie pozostawiając w zamian nic (nawet niewiele pieniędzy). Następnie zwiedzający wycofują się, odbierając lokalne „kulturalne” życie w postaci osobliwych pamiątek i pocztówek.



    „Przeturystycznienie”

    Niektórzy zaczęli nazywać to zjawisko „przeturystycznieniem” (od angielskiego „overtourism”). „Przeturystycznienie” nie tylko zmienia charakter miejscowości, ale także obciąża infrastrukturę. Transport wykonywany do regularnego użytku jest często zatłoczony poza możliwości przewozowe. Lokalni mieszkańcy są wypychani z najpiękniejszych części swoich miast przez właścicieli lokali, którzy wolą wynajmować je turystom. Lokalni mieszkańcy stwierdzają coraz częściej, że turyści przejęli ich ulubione kawiarnie i restauracje. Czują się jak obcy w swojej własnej ziemi.



    Biorąc pod uwagę dziwne zwyczaje związane z wydawaniem pieniędzy przez opisywanych nowych turystów, niewiele osób korzysta z pieniędzy, które wydają w okolicy poza właścicielami hoteli i sklepikarzami z pamiątkami. Reszta ma do czynienia z hałasem, wybrykami i obojętnością najeźdźców. Stres związany z tym obciążeniem potęguje presja imigrantów, którzy już naprężyli infrastrukturę i wywierają presję na lokalną kulturę.



    Tania rozrywka

    Przyczyna inwazji jest dość prosta – turyści podróżują, bo mogą. Podróże nie są już przecież w dzisiejszym świecie luksusem. Globalizacja zamieniła dostęp do świata niemal w prawo człowieka. Podróże, zakwaterowanie i bilety na imprezy można uzyskać kilkoma kliknięciami po okazyjnych cenach. Niedrogie linie lotnicze umożliwiają teraz ucieczkę niemal każdemu.



    Kraje wschodzące w Azji, Rosji i na Bliskim Wschodzie dostarczą dziesiątki milionów nowych turystów w nadchodzących dziesięcioleciach. Oczekuje się, że do 2030 roku liczba ta wzrośnie o 500 milionów!



    Branża turystyczna stała się ważnym sektorem gospodarki na całym świecie. Obecnie jest on większy niż przemysł motoryzacyjny, a nawet naftowy, o wartości znacznie przekraczającej 7 bilionów dolarów.



    Boom napędzany jest przez ogromny popyt. Ludzie nie szukają już luksusowych i ekskluzywnych wnętrz. Turystyka opiera się na ogromnej ilości ludzi w poszukiwaniu tanich miejsc do zabawy, podniecenia i rozrywki.



    Zniszczenie kultury

    Nie ma nic złego w odwiedzaniu innych krajów – wszak ludzie zawsze podróżowali do odległych krain. Tradycyjni turyści nauczyli się wiele, doświadczając tego, jak inni żyli, jedli i jak się zachowywali. Miejscowa ludność również zyskiwała coś dzięki obcym i uczyła się od nich. Były to zdrowe wymiany, które sprzyjały lepszym relacjom między ludźmi.



    Wszystko to zmieniło się wraz z początkiem nowoczesnej turystyki w XIX wieku. Turystyka od dawna była krytykowana za jej powierzchowność. Stwarza to iluzję, że człowiek „doświadczył” innej kultury tylko poprzez szybkie odwiedziny w danym miejscu. Taka turystyka kładzie nacisk na poznawanie faktów o miejscach, ale nie doceniając roli kultury. Służy również jako środek do poszukiwania przyjemności i ulgi w rutynowej pracy. W ten sposób turystyka celebruje osobę turysty, a nie odwiedzaną kulturę. Zachęca ludzi do stawiania się w centrum, ponieważ później mogą chwalić się przed innymi swymi podróżami.



    Nowa turystyka w Europie idzie jednak jeszcze o krok dalej, niszcząc odwiedzane miejsca i kultury. A są to przecież skarby cywilizacji chrześcijańskiej, które od dawna przyciągają ludzi swoim pięknem i wielkością. Tragedia „przeturystycznienia” polega na tym, że skarby te odbierane są miejscowym mieszkańcom, do których należą.



    Znacznie gorszy jest jednak aspekt kulturowy tej praktyki. Turystyka zatruwa glebę, w której rośnie kultura. W takim klimacie ludzie nie gromadzą się już w swoich miastach i nie rozwijają relacji społecznych tak potrzebnych do stworzenia sposobu życia. Przy tak wielu ludziach przychodzących i odchodzących, społeczeństwo traci tę intymność, która uczyniła życie tak malowniczym i interesującym. Piękne miejsca stają się teraz zwykłymi platformami rozrywki, ekscytacji i postów w mediach społecznościowych.



    Dawni najeźdźcy zabijali mieszkańców i pozbawiali Europę jej bogactw. Nowi najeźdźcy turystyczni odbierają duszę kultury i zastępują ją szaleńczym nieumiarkowaniem zepsutego świata.


    John Horvath II
    Źródło: tfp.org
    tłum. malk

    Read more: http://www.pch24.pl/europie-zagraza-nowa-inwazja--i-wcale-nie-chodzi-o-imigrantow-pch,63529,i.html?utm_source=facebook&utm_medium=social&utm_campaign=post&utm_term=pch&fbclid=IwAR0bax6X9u7jomZ-cAzmYcjdGbWgV39j3Ke5k2Xlwn3Afa6LpCQgnkwKbrY#ixzz5UJN4zeWa
  • RZĄD ZACHĘCA DO PODZIELENIA SIĘ POLSKĄ Z IMIGRANTAMI !!! Hanibal adte portas !!!
    https://www.pch24.pl/rzad-bedzie-zachecal-nas-do-podzielenia-sie-polska-z-imigrantami,63236,i.html

    Rząd będzie zachęcał nas do podzielenia się Polską z imigrantami


    Czy nie odnosicie Państwo wrażenia, że ktoś zwyczajnie nas urabia, sprzedając nam ciepłe obrazki o przybywających do Polski cudzoziemcach, którzy czują się Polakami bardziej niż my sami? Nie mamy nic przeciwko miłowaniu Rzeczypospolitej Polskiej, ale skąd to medialne natężenie tematów imigranckich? I to wcale nie na lewicy! Polska na naszych oczach staje się wielonarodowa, wielokulturowa i politeistyczna – a wszystko to znajduje uzasadnienie w… ekonomii. Czy jest ono jednak przekonujące? To w zasadzie już nieważne, bo nakreślony przez rząd proimigrancki plan jest sukcesywnie realizowany.

    Zaczęło się jakby niewinnie. Jedna z sieci komórkowych wprowadziła do swej oferty w Polsce język ukraiński. Już wtedy pojawiły się pytania – po co? Odpowiedź była oczywista i prosta: zapotrzebowanie rynku. Z czasem ilość obcokrajowców na polskim rynku pracy była widoczna coraz bardziej. Kolejne doniesienia medialne miały przekonać nas o tym jak imigranci ratują nasz rynek pracy, jak uzupełniają braki w takich sektorach jak budownictwo czy produkcja… Wszystko to podlane demograficzno-emigracyjnym sosem. Kolejnym krokiem wydają się być już nie przedstawiciele tzw. taniej siły roboczej, ale zagraniczni specjaliści, których w Polsce także brakuje na rynku.

    Tak oto już od wielu miesięcy oswajani jesteśmy z rzekomą niezbędnością imigrantów dla naszego kraju. I żeby było jasne – nie chodzi tylko o Ukraińców, bo zapowiedzi rządowe dotyczące sprowadzania nowych pracowników sięgają aż po Azję (Filipiny)! Kto jeszcze otrzyma zaproszenie do Polski? Oficjalnie rząd wciąż staje okoniem wobec unijnych pomysłów relokowania nad Wisłą tzw. uchodźców. Jednocześnie jednak na ulicach polskich miast widać coraz więcej obcokrajowców, także przedstawicieli dalekich nam kultur i religii.Co ciekawe, w ów przekaz o imigracyjnym leku na polskie bolączki, coraz częściej wpisują się media, które chętnie ocieplają wizerunek mieszkających w Polsce obcokrajowców. Być może to tylko przypadek, ale działania te wpisują się w rządowe założenia polityki migracyjnej. Opublikowana w ubiegłym roku „Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju do roku 2020 (z perspektywą do 2030 r.)” sygnowana przez premiera Mateusza Morawickiego, to ciekawa lektura również w kwestii imigracyjnej.
    To właśnie w tym dokumencie (Pkt 5. Polityka migracyjna jako instrument zarządzania zasobami ludzkimi) znajdziemy kluczową zapowiedź o „prowadzeniu działań informacyjnych i edukacyjnych skierowanych do polskiego społeczeństwa nt. pozytywnej roli cudzoziemców, których celem będzie przeciwdziałanie dyskryminacji, promocja postawy otwartości, przełamywanie stereotypów i uprzedzeń”. I to już się dzieje. Warto zatem bliżej przyjrzeć się temu dokumentowi programowemu.
    Strategia zakłada, że polityka migracyjna Polski „powinna mieć charakter wielowymiarowy, uwzględniający migracje o charakterze zewnętrznym, zarówno te dotyczące imigracji, jak i emigracji, a także brać pod uwagę ich charakter (czasowy, trwały, zarobkowy itp.)”. Autorzy opracowania nie ukrywają, że napływ migrantów do Polski z krajów nie będących częścią wspólnoty europejskiej, może pociągać za sobą także szereg konsekwencji: politycznych, ekonomicznych i społecznych. Mowa tu o postrzeganiu naszego kraju i obywateli za granicą, integracji cudzoziemców w Polsce oraz zjawisku nietolerancji i ksenofobii.Dokument zakłada więc „oddziaływanie na procesy migracyjne w sposób zaplanowany, pozwalający na zrealizowanie bardzo konkretnych wyzwań i celów”, przy minimalizowaniu „prawdopodobieństwa wystąpienia różnego rodzaju ryzyk i zagrożeń charakterystycznych dla współczesnego świata (nierówności społeczne, kryzysy humanitarne, zagrożenia bezpieczeństwa)”.
    Tak oto – wedle rządu – polityka migracyjna ma swoich założeniach skupiać się na odpowiednim zarządzaniu i reagowaniu na problem depopulacji, starzenia się społeczeństwa, a co za tym idzie, malejącą liczbę rąk do pracy. W założeniu, rząd chce być mądrzejszy o doświadczenia „innych państw europejskich, które sobie z wyzwaniami związanymi z napływem cudzoziemców nie zawsze skutecznie poradziły”. Trudno jednak stwierdzić jednoznacznie czy chodzi tu o „politykę otwartych ramion” jako taką, czy też o sposób prowadzenia narracji na temat jej realizacji.
    W krótkiej perspektywie rząd stawia na migrantów jako na źródło, z którego można uzupełniać szczuplejący rynek pracowników w Polsce. Tu w dokumencie pojawia się sygnalizowany już w mediach system „zachęt dla obywateli państw trzecich”. Choć już w 2017 roku prowadzona polityka migracyjna (zarobkowa) oceniana była „pozytywnie pod kątem łatwości i elastyczności zatrudnienia cudzoziemców (zwłaszcza obywateli Ukrainy)”.
    „W ciągu ostatnich kilku lat kilkukrotnie wzrosła liczba cudzoziemców pracujących w Polsce. Uzupełniają oni w chwili obecnej przede wszystkim niedobory w sektorach i zawodach nie wymagających wysokich kwalifikacji, liczba sektorów i zawodów, a także regionów, w których znajdują oni pracę jednak stopniowo rośnie” – czytamy w dokumencie.
    Póki co, w Polsce przeważają migranci bliscy nam kulturowo, co „sprzyja ich integracji społecznej i asymilacji”. Strategia wskazuje, że „wyzwaniem, które wraz ze zmianami demograficznymi odgrywać będzie coraz większą rolę, jest także zapewnienie, by do Polski przyjeżdżali migranci o wysokich lub rzadkich kwalifikacjach, uzupełniając tym samym lukę kapitału ludzkiego w sektorach o wysokim popycie na kwalifikacje”. Jednocześnie – jak czytamy – „poziom zatrudnienia cudzoziemców nie może negatywnie wpływać na utrzymanie lub zdobycie zatrudnienia przez polskich obywateli”.
    Strategia w tym kontekście wspomina o zjawisku emigracji i odpływie wyspecjalizowanych, polskich kadr z rynku krajowego. Mają przeciwdziałać jej specjalne zachęty – także „powrotowe” – w polityce mieszkaniowej, prorodzinnej czy edukacyjnej.
    Czego zatem możemy spodziewać się w najbliższych dwóch latach? Na polski rynek pracy nadal ściągani będą cudzoziemcy (z czasem o coraz wyższych kwalifikacjach), którzy mają wypełniać powstającą lukę, a równolegle doskonalone będą narzędzia, które pozwolą na szybsze reagowanie na zapotrzebowania krajowego rynku pracy. Te działania będą połączone ze „ścieżkami integracji dla wybranych kategorii cudzoziemców oraz członków ich rodzin”. Strategia przewiduje tu „rozwój instrumentów integracyjnych, skierowanych zarówno do cudzoziemców przybywających do Polski (chodzi np. o naukę języka polskiego, kultury i zwyczajów, poprawę dostępu do mieszkań, wsparcie w załatwianiu spraw urzędowych), jak i do osób powracających do kraju (np. wsparcie zakładania działalności gospodarczej, uznawania kwalifikacji, doradztwo zawodowe)”.
    Rząd chce też „ograniczać nielegalną imigrację”, ale przy tym rozwijać sektor organizacji pozarządowych działających na rzecz cudzoziemców, w tym organizacji imigranckich. Będą na to oczywiście odpowiednio duże fundusze.
    Strategia obejmuje też działania zaplanowane do roku 2030. Wśród nich odnajdziemy m.in. „prowadzenie działań informacyjnych i edukacyjnych skierowanych do polskiego społeczeństwa nt. pozytywnej roli cudzoziemców, których celem będzie przeciwdziałanie dyskryminacji, promocja postawy otwartości, przełamywanie stereotypów i uprzedzeń”. Jak czytamy dalej „działania powyższe będą stanowić m.in. element Polityki Migracyjnej Polski”. A warto zauważyć, że jest to projekt strategiczny wskazany w obszarze Bezpieczeństwo narodowe.

    Czy w tejże „polityce urabiania” obywateli z czasem znajdzie się także miejsce i na tzw. uchodźców z krajów islamskich, którzy dziś zalewają Europę Zachodnią?

    Marcin Austyn
  • @Janusz Górzyński 21:20:02
    To, co sie dzieje jest OBRZYDLIWE. Najgorsza w tym wszystkim jest ciemnota "ludu pisowskiego", ktöry to lud, wpatrzony w ekrany tv /obojetne jakiej stacji/, wietrzy slepo w falszujace rzeczywistosc informacje. Wszystko okraszane blogim usmiechem p.Holeckiej i jej kolegöw po fachu.
    Nie wiem, czy nie za pözno na otrzezwienie otumanionej gawiedzi.
  • @morgan 22:26:30
    Mamy dwa sposoby, albo zaczniemy im rozbijać te zaczarowane szkła, w które się gapią, albo im kolorowi podpieprzą i zgwałcą żony i córki !!! WTEDY ZROZUMIEJĄ NA PEWNO, ŻE ŚWIAT JEST INNI NIŻ NARRACJA PIStoletów politykomaniaków ;)
  • @Janusz Górzyński 21:13:10
    NBC: W kierunku USA sunie „karawana migrantów". W kierunku amerykańskiej granicy zbliża się „karawana migrantów" podaje NBC, powołując się na źródło rządowe. Procesja liczy około 4 tysiące osób.
    Według danych źródła wszyscy migranci to wychodźcy z Hondurasu. Jest też informacja, że w związku ze zbliżającą się „karawaną" władze Meksyku skierowały na swoją granicę około 500 policjantów. Wcześniej pojawiła się informacja, że liczba nielegalnych imigrantów w Stanach Zjednoczonych jest dwukrotnie wyższa, niż wynika to z oficjalnych danych statystycznych.

    https://pbs.twimg.com/media/Dpu9W3OW4AAlhpq.jpg

    Surge in crossings at US-Mexico border:

    In Sept., US Border Patrol agents apprehended 41,400+ illegal immigrants, up from 37,544 in August, according to numbers not yet released publicly but obtained by NBCNews.

    https://pbs.twimg.com/card_img/1052641533755908097/GOEZZ63Y?format=jpg&name=600x314

    Secure our border. Build The Wall

    https://pbs.twimg.com/media/DpvdUIiXoAM4KZ2.jpg

    https://pbs.twimg.com/media/DpzFJwGXoAIztrq.jpg
  • Skrajny idiotyzm.
    "Marszałek Senior Sejmu RP - Kornel Morawiecki: "Rząd powinien uruchomić korytarze humanitarne dla uchodźców - te 7 tysięcy na 40 milionowy kraj, na które zgodził się poprzedni rząd, nie powinno być problemem. Zaproponujemy im naszą kulturę. powinniśmy z uchodźców uczynić nas"

    Skrajny idiotyzm wręcz wrogo Narodowi Polskiemu.
    "z uchodźców uczynić nas" ????

    Powinno się uczynić większym przyrost naturalny Polaków.
    W PRLu jakoś to się "komuchom udawało nieustannie.
    Jak solidaruchy doszły do władzy to Polski przestały rodzić z "radości".
    Ten fakt jednoznacznie klasyfikuje rządzących.

    Polacy z ujemnym przyrostem naturalnym jest Narodem gnącym.
    I nic dziwnego bo Polakami rządzą wrogowie Narodu Polskiego czyli żydzi.

    Trzeba odebrać żydom władzę i oddać ją Narodowi Polskiemu i sprawić by Polki znowu rodziły Polskie dzieci. (500+ to za mało bonus na każde dziecko Polskie i tylko Polskie..
  • Idą inżyniery, lekarze ginekolodzy do Makreli po domek z ogródkiem, VW, i Niemki..
    Pół miliona Afgańczyków zmierza do Grecji przez Turcję.


    https://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2018/10/a-48.jpg

    Aż pół miliona migrantów z Afganistanu czeka na szansę dostania się do Europy, donosi grecka gazeta Kathimerini. Gazeta donosi, że 500.000 Afgańczyków dotarło w ostatnim czasie do Turcji z Iranu i Iraku i mają oni zamiar udać się do Europy. Niepokojące informacje z Turcji wskazują, że migranci gromadzą się w pobliżu Andrianoupolis, z zamiarem sformowania drogą lądową granicy turecko-greckiej w najsłabiej strzeżonym punkcie, w regionie Evros. Grecki rząd skontaktował się już z UE, a także z Turcją, w sprawie braku ochrony granic od strony tureckiej w zakresie ochrony granicy z Grecją. Jednak lewicowy rząd grecki odmawia podjęcia jakichkolwiek skutecznych działań w celu ochrony granicy od strony Grecji, by w ten sposób zapobiec przelaniu się fali nielegalnych imigrantów. Korzystając z tego, gangi albańskich, bułgarskich i macedońskich przemytników ludzi zapewniają migrantom bezpieczne przejścia przez niechronione granice, którymi mogą dostać się na terytorium Grecji. Fakt, że Turcja wykorzystuje kryzys migracyjny, aby wzmóc presję na Europę i przepchnąć swoje interesy, a także niechęć greckiego rządu do ochrony europejskich granic, mogą skutkować wybuchem kolejnego kryzysu migracyjnego.

    /Voice of Europe/

    Czytaj także: Wielki krzyż, znajdujący się na greckiej wyspie, został zwalony, bowiem może być „obraźliwy dla muzułmańskich imigrantów”

    https://www.magnapolonia.org/wielki-krzyz-znajdujacy-sie-na-greckiej-wyspie-zostal-zwalony-bowiem-moze-byc-obrazliwy-dla-muzulmanskich-imigrantow/
    Źródło: https://www.magnapolonia.org/pol-miliona-afganczykow-zmierza-do-grecji-przez-turcje/
  • @kula Lis 67 13:38:28
    Niemiecka policja przeszukała domy członków antysystemowej AfD! To odwet za protest przeciwko masowemu przyjmowaniu imigrantów

    Domy członków bawarskiej młodzieżówki Alternatywy dla Niemiec zostały przeszukane przez policję pod zarzutem wyrządzenia szkód majątkowych na proteście, podczas którego spisali imiona ofiar migrantów przed siedzibą CSU.

    Policja przeszukała domy kilku członków młodzieżówek. Rewizje przeprowadzono w Bayreuth, Augsburgu, Amberg i Monachium. Nastąpiły one po tym, jak zorganizowano protest przed biurem CSU, koalicjantów partii kanclerz Merkel. Tam zapisano nazwiska ofiar zbrodni popełnianych przez osoby ubiegające się o azyl i migrantów. Na miejscu pozostawiono również świece i sztuczną krew.

    Na stronie internetowej powiązanej z Young Alternatives czytamy, że celem demonstracji był sprzeciw wobec polityki otwartych granic CDU i CSU: Niemcy, a nawet cała Europa pogrążają się w krwi i chaosie od początku nielegalnej masowej migracji, wywołanej przez kanclerz Niemiec, Angelę Merkel.

    Granice są szeroko otwarte. Do kraju napływają islamiści, zabójcy nożem i gwałciciele. Profesjonaliści, którzy są bardziej wartościowi niż złoto dla lewackich Niemców – czytamy.

    Źródło: voiceofeurope.com
    https://nczas.com/2018/10/20/niemiecka-policja-przeszukala-domy-czlonkow-antysystemowej-afd-to-odwet-za-protest-przeciwko-masowemu-przyjmowaniu-imigrantow/
  • @Janusz Górzyński 21:08:21
    Zmotoryzowana brygada Antify.
    Jak takie czołgi wyjadą na ulice, to policja będzie miała pozamiatane


    https://pbs.twimg.com/media/Dp9bnR-WkAEqfka.jpg
  • @Husky 21:18:28
    Żydzi i muzułmanie razem przeciwko nienawiści
    https://ekai.pl/zydzi-i-muzulmanie-razem-przeciwko-nienawisci/

    Wspólnoty żydowskie i muzułmańskie w Europie uważają, że muszą się przeciwstawiać coraz większej wrogości, przejawom nienawiści wobec nich oraz ograniczaniu ich praktyk religijnych. Przed tą sytuacją ostrzegło w tych dniach w Amsterdamie nowe ugrupowanie Kierownicza Rada Muzułmańsko-Żydowska (Muslim-Jewish Leadership Council – MJLC).
    Organizacja, w której skład weszli przedstawiciele wspólnot muzułmańskich i żydowskich z 18 krajów, swoje pierwsze zebranie plenarne odbyła w Amsterdamie.

    Rada powstała dlatego, że „w Europie istnieje coraz większa potrzeba przeciwdziałania uprzedzeniom, fałszywym twierdzeniom, atakom i przemocy wobec ludzi wierzących i ich religiom” – stwierdza dokument MJLC.

    W Amsterdamie członkowie Rady omawiali m.in. wspólne problemy, na jakie napotykają ich wspólnoty.

    Dyskutowano też nad wkładem na rzecz dialogu i solidarności między wyznawcami judaizmu i islamu w różnych krajach. Współprzewodniczącymi nowej organizacji są naczelny rabin Moskwy Pinchas Goldschmidt i Nedžad Grabus – mufti Słowenii.
  • @Husky 21:18:28
    Ofiary fast food są lewakami !

    Zatem nigdy nie spożywajcie żydowskiego żarcia sieciowego, bo staniecie się okropnymi tucznikami i skrajnymi lewakami !!!

    Glutaminian sodu to największy zabójca mózgu !

    Poza tym kiedyś w Kongresie działała komisja oświatowa, której celem było ustalenie stanu szeroko rozumianej oświaty wśród Amerykanów w USA.
    Wniosek raportu prac komisji był taki, że "żaden okupant nie mógłby wyrządzić tak wielkich krzyw Amerykanom w tej dziedzinie działalności państwa - jak własny rząd i jego agendy oraz państwowe szkoły w USA.


    Inżynierowie społeczni od wielu dekad trudnią się destrukcją ludzkości w sposób planowy i konsekwentny.

    Ludzie zniszczeni i odmóżdżeni bez trudu dadzą się zwerbować własnym grabarzom.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej