Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
454 posty 1584 komentarze

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

Czy Duch Święty wyparował z Kościoła katolickiego ?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Hybrydowa wojna duchów w Kościele - cz. 6 – reakcja pancernego Kardynała z Watykanu.

 

Czy Duch Święty wyparował z Kościoła katolickiego ?

 

Hybrydowa wojna duchów w Kościele - cz. 6 – reakcja pancernego Kardynała z Watykanu.

 

Tyle mamy Ducha Świętego ile mamy miłości do Kościoła” -św. Augustyn z Hippony, doktor Kościoła

 

Nikt tak skutecznie, spośród ministrów watykańskich, nie toczy otwartych bojów z heretykami w Kościele katolickim i z działającymi w świecie ideologiami - jak ks. kard Robert Sarah, który jest Prefektem Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Ów czarnoskóry „pancerny kardynał”, rodem z Gwinei, jest znanym autorem książek „Bóg albo nic” i „Moc milczenia”, które wydały w Polsce Siostry Loretanki.

W tych i innych dziełach oraz licznych wystąpieniach i publikacjach, purpurat, rozprawił się z ateistami i agnostykami, głównymi sprawcami „śmierci Boga”, zwłaszcza w Europie.

Również ostrze krytyki, watykański prefekt, skierował na wszystkich co czynią zamęt w Kościele i są winni „dyktatury hałasu” oraz odpowiadają za deformacje doktryny katolickiej.

Kardynał uważa, że współczesny człowiek, zwłaszcza na tzw. Zachodzie, zupełnie zatracił poczucie grzechu i za nic ma konieczność korzystania z życiodajnych sakramentów.

Hedonizm, korupcja obyczajów oraz promocja dziwactw i zboczeń przyczyniają się do nieprawidłowej dyspozycji duszy oraz wykluczają święte i dobre życie według wskazań Ewangelii. Purpurat ubolewa, że wielu zachodnich katolików lekceważy Katechizm Kościoła Katolickiego, pokutę i Eucharystię oraz ulega „fałszywym wirusom przekonań” i sekularnym modom. W świecie kryzysu wiary maleje również świadomość istoty grzechu i jego konsekwencji. Zatwardziały grzesznik jest jak głuchy ślepiec, „który niczego nie widzi”- twierdzi purpurat z Gwinei. Zatem człowiek odrzucający światło objawienia, w konsekwencji, nie dostrzega ani Boga w Trójcy Świętej, ani Kościoła katolickiego, ani też nie słyszy świętej nauki i dlatego żyje niczym zwierze, ograniczone do śmiertelnych potrzeb, tak „jakby Boga i Kościoła w ogóle nie było”. (św. Jan Paweł II). Dla Księdza Prefekta sprawa jest oczywista, człowiek, który „zabija Boga”, to sam popełnia samobójstwo. Bezbożnik, który uważa Ewangelię za kłamstwo, sam jest największym kłamcą i staje się apostołem nihilizmu. Człowiek bez perspektywy Pana Boga i bez szczęśliwej wieczności, stacza siebie, swoją rodzinę, naród i cywilizację na samo dno piekła. Przypomnijmy tylko, że papież św. Jan XIII mawiał, iż „człowiek bez Boga straszny jest dla siebie i innych ludzi”. Natomiast Ojcowie Pustyni twierdzili, że „człowiek,który odwraca się od Pana Boga, to staje się zwierzęciem i diabłem”. Bezbożny wiek XX był czasem demonów, okresem, w którym znaczna część ludzkości postanowiła naśladować diabła i organizowała piekło na ziemi. Lepiej więc w XXI wieku tego błędu nie powtarzać. Niech świat powróci do Boga i „otworzy drzwi Chrystusowi”.

 

ks. kard. Robert Sarah, ks. abp Henryk Hoser - o kryzysie człowieka i zachodniej cywilizacji

https://www.youtube.com/watch?v=8HoufDCKp9g

 

Człowiekobecnych czasów, doby kryzysu duchowego -twierdzi kardynał R. Sarah -musi się na nowo nauczyć relacji z Panem Bogiem.Musi sięprzede wszystkimnauczyć modlićkonsekwentnie i wytrwale.Tylkodziękirozmowie ze Stwórcąmożnaprawidłowoukształtowaćstosunki zTrójcą Świętąi ulecgłębokiejmetanoi,koniecznejprzemianieserca i umysłu. Bezszczerej modlitwynie można zbliżyć się do Prawdy iuświęcićswegożyciaoraz być człowiekiemsprawiedliwości,miłościi miłosierdzia. Bez kontemplacji Słowa Bożego żaden człowiek nie możezaczerpnąć ze źródła odwiecznej mądrości,którym jest Bóg.Bez Kościoła nie można poznać Chrystusa Króla, który jest drogą, prawdą i życiem.Współczesny człowiek,martwy na duszy,potrzebujenieustannejobecności PanaBoga w swej myśli, wkażdymdziałaniu,we wszystkich troskach,abypowrócić do realnej egzystencji. Kto chceprawidłowo realizować swojeżycie to musi je zanurzyć w Bogu. Człowiek z woli Stwórcy maswoją misję zorientowaną nie tylko horyzontalnie, ale także wertykalnie - z opcją na zbawienie i niebo. „Bez Boga ani do proga”mówi polskie przysłowie.PanJezus powiedział „beze mnie nic nie zrobicie”.I tejprawdynależy się zawsze trzymać,aby mieć życie w obfitości.Życie bez perspektywy wieczności jest pozbawione sensu.

 

J.E. kard. Robert Sarah odpowiada na pytanie i podaje swoje recepty na przezwyciężenie kryzysu w Kościele iw świecie.

https://www.youtube.com/watch?v=tr3VoNvfqsc

 

Ksiądz Prefekt, jako wybitny teolog i liturgista, twierdzi, że należy pozbyć się z praktyki kościelnej wszelkich „nowinek”, które się zadomowiły w naszych świątyniach w XX wieku, zwłaszcza w dobie posoborowia i obecnego naporu sekt pentekostalnych. Uważa, że właściwą postawą przed Jezusem Chrystusem jest adoracja w pozycji klęczącej, wyrażająca postawę służby i uniżenia stworzenia przed Bogiem. Zatem komunię świętą należy przyjmować wyłącznie na klęcząco i do ust, tak jak to czynili wielcy papieże ostatnich czasów, zwłaszcza św. Jan Paweł II i Benedykt XVI oraz bł Matka Teresa, a także święte dzieci, wizjonerzy z Fatimy, które w taki właśnie sposób przyjmowały Eucharystię od Anioła Pokoju. Kardynał uważa, że tak jak miejsce Pana Boga jest w sercu człowieka i każdego narodu, tak samo musi być w świątyniach. Tabernakulum zatem musi się znajdować w centrum katolickich kościołów. Pośrodku głównego ołtarza. Ks. prefekt R. Sarah także stwierdza, że komunię świętą powinni rozdawać tylko kapłani. Tak – zdaniem Kardynała - zadecydował Pan Jezus, gdy rozmnożony chleb nakazał rozdać ludowi tylko Apostołom, osobiście i wyłącznie Apostołom. Taka też była starożytna nauka soborów, aby komunię świętą rozdawali kapłani i diakonii.

Ponadto ks. kard. Robert Sarah uważa, że cały świat musi się od Polski uczyć wierności Bogu i Kościołowi. Wielkimi kolumnami polskiej religijności są oczywiście; sama Matka Boża, Wniebowzięta Królowa Polski, główna Patronka Polski oraz wielcy święci, tacy jak św. Jan Paweł II, św. Faustyna Helena Kowalska, św. Maksymilian Maria Kolbe, św. Wojciech, św. Stanisław, św. Andrzej Bobola, etc. Prefekt Kongregacji Kultu Bożego, także z tego powodu lubi do Polski przyjeżdżać, gdyż właśnie tutaj, w naszej ojczyźnie, w Królestwie Jezusa i Maryi, „uczy się wiary” oraz wierności i posłuszeństwa Bogu i Kościołowi.

 

KOMUNIA ŚW. tylko na klęcząco i do ust - Ks. Kard. Robert Sarah Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego

https://www.youtube.com/watch?v=afVtwepF0b8

 

Kardynała Roberta Saraha najbardziej smuci apostazja Zachodu. Prefekt uważa, że jeśli Zachód się nie nawróci, to przysłuży się walnie do dechrystianizacji świata i także do destrukcji całych narodów, co w rezultacie spowoduje nadejście antychrysta i realizację misterium nieprawości oraz wielkie katastrofy jakich jeszcze ludzkość nie zaznała.

 

Ks. kardynał Robert Sarah: Jeśli Zachód nie nawróci się do Boga w Trójcy Świętej, to przyczyni się do dechrystianizacji świata.

https://www.youtube.com/watch?v=gK5TGPEmg6I

 

Ksiądz Prefekt - jako czujny strażnik Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów - dał również odpór w polskim Poznaniu sektom pentekostalnym, które poprzez uzielonoświątkowienie i ucharyzmatycznienie chrześcijaństwa dążą także do zmiany katolicyzmu od wewnątrz. Religijna wojna hybrydowa jest oczywistym faktem i dlatego ks. kard. Robert Sarah w grodzie Przemysława przypomniał wszystkim podatnym na propagandę protestanckich paraklecistów, że Duch Święty jest duszą Kościoła i został zesłany na Kościół Boży w Wieczerniku oraz od tego momentu rozpoczęła się misja Kościoła apostolskiego i powszechnego. Purpurat przypomniał nauczanie Ojców Kościoła katolickiego, że „tam gdzie jest Kościół - tam też jest Duch Święty”. Duch Święty i Bóg Ojciec oraz Syn Boży na pewno zamieszkują w naszych sercach gdy przyjmujemy Eucharystię. Nie należy więc wierzyć w protestancką „ewangelię zdrowia i sukcesu”, ani „wywoływać cudów” i uczestniczyć w krzykliwych pląsach, albowiem Bóg do każdego przychodzi w ciszy i kontemplacji podczas adoracji krzyża z konieczną łaską i z koniecznymi do zbawienia darami. Kardynał subtelnie przypomniał również „zwiedzionym” i „rozgrzanym” kapłanom, że sprotestantyzowani charyzmatycy kłamią, gdy twierdzą, że po czasach apostolskich, to Duch Święty „wyparował” z Kościoła katolickiego i dopiero „wrócił” - w mocy i ogniu – wraz z falą pentekostalnych „nauk” nowej ewangelizacji i „cudów na kiju”, zwłaszcza realizowanych w czasie stadionowych spektakli uwielbienia i „uzdrowienia”.

Ks. kard Robert Sarah uczy także kapłanów w Polsce męstwa i wzywa do pokory wobec prawdy, alby nigdy nie ulegali pokusie „zamiany soli ewangelii na cukier” i nie poszli na służbę światu relatywizując nauczanie Kościoła. Duch Święty jest Duchem Chrystusa i działa w Kościele, którego założycielem jest Jezus Chrystus. Wspólnota Kościoła jest wspólnotą „drugich Chrystusów”, którzy nie mogą się różnić od ewangelicznego oryginału – Króla królów i Pana panów. Jeśli ktoś głosi ewangelię bez krzyża, to można być pewnym, że nie czyni tego pod wpływem Ducha Świętego.

 

Wojna hybrydowa w Kościele cz. 5 - „Druga rewolucja protestancka M. Lutra” - Fides bez ratio czyli ucharyzmatycznienie Kościoła i irracjonalizm religijny

//janusz.neon24.pl/post/144814,druga-rewolucja-lutra

Ameryka first – herezja amerykanizmu i sekciarstwo w USA

//janusz.neon24.pl/post/143812,america-first

Wojna hybrydowa w Kościele cz. 4 - „Reakcja Kościoła na próbę rozsadzenia go od wewnątrz” - „Inwazja charyzmatycznych gnostyków i protestantów”

//janusz.neon24.pl/post/143806,reakcja-kosciola-na-probe-rozsadzenia-go-od-wewnatrz

Wojna hybrydowa w Kościele cz. 3 – Zielonoświątkowa Ameryka

//janusz.neon24.pl/post/143795,wojna-hybrydowa-w-kosciele-chrystusa-cz-3

Hybrydowa wojna duchów w Kościele Chrystusa cz. 2 – Wywoływanie duchów i cudów w Kościele – Elementy New Age w Kościele

//janusz.neon24.pl/post/139531,hybrydowa-wojna-w-kosciele-cz-2

Hybrydowa wojna duchów w Kościele Chrystusa cz. 1 – Pentekostalizacja czyli uzielątkowienie Kościoła kaolickiego

//janusz.neon24.pl/post/139430,hybrydowa-wojna-w-kosciele-chrystusa

Żydowskie chrześcijaństwo czyli zielonoświątkowy Antychryst

//janusz.neon24.pl/post/118352,zydowskie-chrzescijanstwo-zielonoswiatkowcy-i-inni

Uważajcie na Antychrystów !!!

//janusz.neon24.pl/post/139420,uwazajcie-na-antychrystow

 

 

Jak precyzuje deklaracja „Dominus Iesus” z 2000 roku, nie można myśleć o dwóch, niezależnych od siebie, ekonomiach zbawienia: z jednej strony ekonomia wcielonego Słowa, która byłaby przeznaczona dla chrześcijan i przekazywana przez Kościół; a z drugiej hipotetyczna odrębna ekonomia zbawcza, odseparowana od Ducha Świętego, która miałaby zbawić ludzi w oderwaniu od Chrystusa i jego Ciała Mistycznego, a może także z pomocą innych wierzeń czy religii. Jako że jest tylko jeden Zbawiciel dla wszystkich ludzi, Chrystus Jezus (Dz 4,12), tak samo istnieje tylko jedna uniwersalna ekonomia zbawcza z Chrystusem jako centrum i Kościołem jako niezbędnym instrumentem mediacji zbawienia.-ks. kard. Robert Sarah

 

Nie otrzymaliśmy Ducha Świętego po to, aby aby się lękać. Otrzymaliśmy Ducha Świętego, który jest Duchem męstwa Chrystusa. I tej mocy potrzebujemy dzisiaj znacznie bardziej niż kiedykolwiek – mówił kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w wykładzie wygłoszonym 23 września w Poznaniu podczas Ogólnopolskiego Forum Duszpasterskiego. Uczestniczył w nim na zaproszenie abp. Stanisława Gądeckiego, metropolity poznańskiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

 

Duch świętości w Kościele

 

Robert Kard. Sarah. Prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów

Centrum Konferencyjne Politechniki Poznańskiej,23 września 2017

Ekscelencjo, Księże Arcybiskupie Stanisławie Gądecki,
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

Drodzy katechiści. Witam Was serdecznie, pragnąc za Waszym pośrednictwem przekazać wyrazy mojego braterskiego pozdrowienia i uszanowania Waszym Diecezjom, Parafiom, a w sposób szczególny Waszym proboszczom i biskupom. Pozdrawiam serdecznie cały Kościół w Polsce.

Kościół Boży w Polsce dla poświęconego Duchowi Świętemu Programu Duszpasterskiego na rok 2017-2018, wybrał motto zaczerpnięte z Dziejów Apostolskich 2,4: „Wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym”. Program ten kładzie szczególny nacisk na sakrament bierzmowania, zwłaszcza w odniesieniu do jego skutków w życiu jednostki i całej wspólnoty kościelnej. Jego Ekscelencja ks. Arcybiskup Stanisław Gądecki, jako Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, poprosił mnie o wzięcie udziału w tegorocznym Forum Duszpasterskim, sugerując temat mojego wystąpienia: „Duch świętości w Kościele”. Bardzo chętnie przyjąłem to zaproszenie, za które raz jeszcze dziękuję polskim biskupom. W moim referacie chciałbym podzielić się zaledwie kilkoma prostymi refleksjami dotyczącymi wskazanej mi tematyki, mając nadzieję, że mogą one okazać się użyteczne dla duchowej drogi, którą wspólnie w tym roku podejmujecie.

Wybrany przez Was jako motto werset Pisma Świętego musi być umieszczony we właściwym kontekście, a mianowicie w opowiadaniu owydarzeniach z dnia Pięćdziesiątnicy. Pierwszy werset drugiego rozdziału Dziejów Apostolskich precyzuje, żew tym dniu „znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Jest wysoce prawdopodobne, żeowym miejscem był Wieczernik lub jakieś pomieszczenie do niego przylegające(por. Dz 1,13). Od razu zauważamy tutaj ścisłąwięź, jaka istnieje między misterium Pięćdziesiątnicy i Eucharystii. Wydaje się przy tym bardzo znaczące, żeDuch Święty objawia się jako Ten, który jest od samego początku związany ze świętym miejscem, w którym po raz pierwszy świat zobaczył coś, czego co nie byłby w stanie wymyślić ludzki intelekt:transsubstancjację eucharystyczną i sakramentalną celebrację PasjiJezusa.Eucharystia i Krzyż to dwie rzeczywistości podwójnie powiązane z Duchem Świętym, tak jak On sam jest z nimi podwójnie związany. W rzeczy samej,wzywamy Ducha Świętego podczas epiklezy nad darami eucharystycznymi, a kapłan, trzymając nad nimi wyciągnięte ręce, zwraca się wówczas do Boga Ojca: “Pokornie błagamy Cię, Boże, uświęć mocą Twojego Ducha te dary,  które przynieśliśmy Tobie, aby się stały Ciałem  i Krwią Twojego Syna, naszego Pana, Jezusa Chrystusa, który nam nakazał spełniać to misterium”. Dary ofiarne przemienią się w Chrystusa, a nastąpi to przez wszechmocne działanie Trzeciej Osoby Trójcy Przenajświętszej,której imienia wzywamy nad nimi, kiedy spoczywają na ołtarzu Jezusowej Ofiary.Z tego właśnie powodutajemnica Ducha Świętegozostaje nam przekazana przede wszystkim w odniesieniu domisterium Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. Z drugiej strony, powszechnie wiadomo, że nakrzyżu Jezus „wyzionął Ducha(Mt 27,50), a pozmartwychwstaniu, tchnął na uczniówmówiąc im: „Weźmijcie Ducha Świętego”(J 20, 22). Obydwa wspomniane teksty ewangeliczne uwypuklają jeszcze bardziej istniejącąwięź pomiędzy Duchem Świętym a wszystkimi innymi sakramentami, nie tylko z Najświętszą Eucharystią. Któż z nas nie wierzy głęboko, żesakramenty wypłynęły z Chrystusowego boku przebitego na Krzyżu? Kto nie pamięta, że kiedyZmartwychwstały tchnął Ducha Świętego na swoich uczniów,nadał im munus odpuszczania grzechów, czyli nakazał sprawować to, co dziś nazywamysakramentem pojednania i pokuty? (Por. Sobór Trydencki, DS 1703).

I – Sakramenty, Kościół i wylanie Ducha Świętego.

Na wstępie musimy podkreślić bardzo ważną rzecz: Nowy Testament uświadamia nam na wiele sposobów, że ekonomia sakramentalna Kościoła jest ściśle powiązana z misterium wylania Ducha Świętego na Kościół.Sakramenty są zwykłymi środkami uświęcania dusz ludzkich:dlatego, mówiąc o Duchu świętości w Kościele, nie możemy – jeśli chcemy uniknąć niepotrzebnych ogólników – nie sprowadzać owej świętości do bardzo konkretnych i widocznych gestów oraz do  słów wypowiadanych podczas sprawowania sakramentów. Świętość i uświęcenie Kościoła, dzieła Ducha Świętego, dokonują się w sposób bardzo konkretny poprzez materialną widoczność siedmiu świętych znaków sakramentalnych. Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa, zostaje uświęcony– możemy powiedzieć – na sposób „wcielenia”, czyli za pośrednictwem widocznych znaków, które generują, uobecniają, udzielają i objawiająniewidzialną łaskę.

Wróćmy do pierwszego wersetu Dziejów Apostolskich, od którego zaczęliśmy naszą refleksję: „znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu”. Zastanawia nas drugi element tego krótkiego stwierdzenia. Wszyscy tam byli: Maryja, Apostołowie, uczniowie pierwszej godziny. Cały Kościół katolicki tam był. Cały Kościół powszechny był zamknięty w małym pokoju. On był katolicki już w tym momencie, był powszechny od pierwszego dnia, kiedy mógł pomieścić się całkowicie w jednym zamkniętym pomieszczeniu. I właśnie tam były już obecne te wszystkie nadprzyrodzone dary, które Chrystus ofiarował Kościołowi katolickiemu:była Madonna, byliApostołowie, a zatem było kapłaństwo i możliwość sprawowania Sakramentów; była modlitwa, trwanie we wspólnocie miłości, był duch służby, pragnienie służenia Panu i ewangelizowania całego świata. Wtedy to właśnie przyszedł Duch Święty, aby ukończyć dzieło. Chrystus posłał swoich uczniów, aby ewangelizowali cały świat i udzielali chrztu wszystkim ludziom (Mt 28,19-20), czyniąc– o ile to możliwe – wszystkich chrześcijanami, wprowadzając wszystkich do Kościoła Katolickiego, jak przypomina Sobór Watykański II w Lumen Gentium (nr 13) i w Konstytucji o Świętej Liturgii Sacrosanctum Concilium (nr 1), kiedy naucza, że wszyscy ludzie powołani są do katolickiej jedności ludu Bożego. Należy jednocześnie zauważyć, że Chrystus, udzielając tego uniwersalnego posłannictwa, zastrzegł jednak, że Apostołowie nie będą mogli ewangelizować, jeśli wpierw Pan nie ześle na nich swego Ducha z nieba (por. Dz 1, 4-5). Bóg uświadamia nam w ten sposób, że misja Kościoła nie zależy od inicjatywy człowieka, nie dokonuje się naszymi wątłymi siłami, ale jest owocem działania Ducha Świętego. W tym znaczeniu, nie umniejszając wcale wartości szeroko pojętej działalności charytatywnej, warto przypomnieć, że biorące początek z Ducha Chrystusowego posłannictwo Kościoła, to przede wszystkimmisja duchowa i nadprzyrodzona, zmierzająca dozbawienia duszi roztaczająca opiekę nad ciałem o tyle, o ile jest to ukierunkowane na zbawienie duszy.

Z Wieczernika, z tego małego pomieszczenia wyszedł Kościół katolicki, napełniony tchnieniem Ducha Świętego, aby z czasem zdobyć cały świat dla Chrystusa. Nie bójmy się, drodzy bracia, jeśli czasami w pewnych miejscach lub w pewnych momentach nasza liczba zmniejsza się do niewielkich, nawet bardzo niewielkich rozmiarów. Nie tego należy się tego bać, chociaż mamy nadzieję, że po kres czasów Kościół rozkwitać będzie bogaty w swoje duchowe dzieci. Ale nawet gdyby tak nie było, pamiętajmy, że najważniejsza nie jest ilość wiernych, lecz ich jakość.Dla Kościoła kluczową jestnie kwestiailości, ale świętości, jedności Kościoła w Duchu Świętym, jedności Doktryny i nauczania moralnego. Wiecie, że chodzi tutaj o wyzwanie zarazem straszne i fascynujące: w jaki sposób, na początku XXI wieku, świadczyć o Jezusie Chrystusie i o naszej katolickiej wierze w kontekście obojętności religijnej, milczącej apostazji i tak powszechnego moralnego relatywizmu? Jezus prosi nas, abyśmy nie pozwolili wywietrzeć soli naszej wiary, a to pociąga za sobąkonieczność wytrwania w wierze katolickiej i zachowania ciągłości nauczania moralnego Kościoła. Rzeczywiście,grozi nam stale wielkie ryzyko rozcieńczenia naszej wiary, kupczenia Słowem Bożym lub jego zafałszowania(2Kor 2,17; 4,2) tylko po to, by przyciągnąć życzliwą uwagę ludzi tego świata. Wielki francuski pisarz, Paul Claudel, ujął to humorystycznie: Ewangelia jest solą, a wy zrobiliście z niej cukier. Wyraźmy sprawę jasno: jeżeli poświęca się prawdę po to, aby uniknąć trudności wpisanych w dawanie świadectwa wierze, chrześcijanin nie jest już solą i na nic się nie przyda. Jeśli chrześcijanin, podobnie jak kameleon, przybiera kolory swojego otoczenia, nie stanowi już namacalnego znaku Królestwa Bożego: a przecież jesteśmy powołani, aby nadawać smak środowiskom, w których się znajdujemy przez dawanie jasnego i jednoznacznego świadectwa naszej katolickiej wierze.Jest to ogromna odpowiedzialność, która spada w pierwszej kolejności na biskupów, katechistów, wszystkich chrześcijan i nasze chrześcijańskie rodziny. Jeśli przyjrzymy się liczbom i statystykom, Kościół Katolicki zamknięty w jednym pomieszczeniu w dniu Pięćdziesiątnicy był bardziej niż mizerny. A jednaknigdy bardziej niż wtedy Kościół nie był bliski doskonałości, tej, którą osiągnie dopiero w niebie. Liczby mają pewną wartość, ale jakość ma wartość nieporównanie większą. Musimy czynić wszystko co w naszej mocy, aby na świecie żyło jak najwięcej chrześcijan, a nawet– zgodnie z nakazem Chrystusa –  aby wszyscy ludzie stali się chrześcijanami.Nie wolno nam jednak poświęcaćjakości duchowejna rzecz liczb, w przeciwnym wypadku będziemy mieli wielu takich, którzy definiują się katolikami, ale którzy głębokozasmucają  Ducha Świętegoprzez swoje postępowanie i przez skażone grzechem serca.Należy więc, na poziomie duszpasterskim, koniecznie odnaleźć właściwą równowagę pomiędzy elitarnym rygoryzmem, który każe wyobrażać sobie Kościół jako wspólnotę doskonałych, aszkodliwym laksyzmem, który nawet przy dobrych intencjach przyciągnięcia do Kościoła jak największej liczby wiernych, dokonuje nieuprawnionych cięć w dziedzinie Doktrynie wiary, nauczania moralnego Kościoła i obyczajów.Duch Święty jest jednocześnie Duchem Prawdy i Miłosierdzia, bez żadnej sprzeczności. W duchu Miłosierdzia staramy się dotrzeć do jak największej liczby ludzi i przyjmować ich w objęcia Kościoła. Jednocześnie, zgodnie z duchem Prawdy, nie chcemy tego czynić zafałszowując Słowa Chrystusa.Podchodźmy więc do ludzi z wielkim miłosierdziem, ale pomagajmy im przylgnąć do Chrystusowej Prawdy, która zawsze wzbudzana jest w naszych sercach przez Ducha Świętego. Duch Chrystusowy nie jest przecież podobny do kłamliwego polityka, który twierdzi lub zaprzecza czemukolwiek, tylko po to, aby zyskać popularność wśród wyborców. Duch Chrystusowy jest ogniem, pochłaniającym i spalającym odpady ludzkich grzechów, rozpalającym ogniem świętej miłości dusze sprawiedliwych.

Drugi werset drugiego rozdziału Dziejów Apostolskich podsuwa nam kolejny interesujący szczegół: „Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru”. W innym miejscu Jezus powiedział Nikodemowi, że Duch Święty właśnie taki jest: nieprzewidywalny, nikt nie wie skąd przychodzi i dokąd zmierza. W rzeczy samej, w Wieczerniku Duch przychodzi “nagle”. Sugeruje to, że Jego przybycie jest czysto darmową łaską, jest nieprzewidywalnym darem na którynie jesteśmy w stanie do końca zasłużyć, a tym mniej przymusić Go za pomocą jakichś działań determinujących to nadejście. Nie można, „zmuszać” Ducha Świętego, aby przyszedł do nas. Przychodzi, jeśli chce, gdzie chce, kiedy chce. W tym kontekście chciałbym podkreślić pewien aspekt, który być może wyda się trochę szczegółowy, ale jest bardzo znaczący. Od kilku dekad obecny jest w teologii pewien nurt, który mówio łasce w sposób mało odpowiedni.Jego wyznawcy używają często dobrze znanego wyrażenia “wszystko jest łaską”. Kilka lat temu kardynałGeorges Cottier napisał krótki artykuł na ten temat, zatytułowany: „Jeśli wszystko jest łaską, nie ma już łaski” (miesięcznik 30 giorni, rok 2009). I rzeczywiście, taka jest prawda. Nie wszystko jest łaską.Natura sama w sobie nie jest łaską, chociaż stanowi warunek wstępny działania łaski.To, co robimy na poziomie natury, należy do natury, i choć często łączy się z nadprzyrodzonym porządkiem łaski, to nie zawsze ma to miejsce, nie ma mowy o jakimś automatyzmie, tak jakbyśmy do łaski mieli jakieś prawo. Łaska, z definicji, jest darmowa. Tymczasem, w praktyce duszpasterskiej często słyszy się stwierdzenia w rodzaju: „Tego a tego dnia pojedziemy na dzień skupienia, albo wybierzemy się na konferencję ascetyczną … i przeżywać będziemy moment łaski”. W rzeczywistości, może się to wydarzyć, ale wcale nie musi.Nikt nie może być pewnym, że akurat tego dnia, dokonując takiej, a nie innej czynności, doświadczy działania łaski. Gdyby to mogło być przewidziane z całą pewnością,  łaska nie byłaby już darmowym darem. Możemy jedynie mieć nadzieję na przeżycie chwili łaski, ale z góry pewności mieć nie możemy. Nieoczekiwane i wspaniałe wtargnięcie Ducha Świętego do Wieczernika w dniu Pięćdziesiątnicy należy do teologicznego elementarza i powinno utwierdzać nas w pokorze, w byciu w pewnym sensie mniej pelagianami lub semi-pelagianami.

Wersety trzeci i czwarty opisują zstąpienie języków ognia oraz skutki tego nadprzyrodzonego daru: glossolalię, umiejętność mówienia nieznanymi językami.Dar ten został wyraźnie przekazany dla realizacji misji, a także w celu ponownego objawienia uniwersalnego charakteru Kościoła Katolickiego.Babilońskie rozproszenie języków, stanowiące konsekwencję ludzkiej pychy i egoizmu, zostaje tym sposobemzastąpione jednością Kościoła katolickiego,w jego jedności i różnorodności zarazem. Głęboko misyjny charakter Kościoła, poza ogromnym znaczeniem teologicznym i duszpasterskim, jawi się więc również jako rzeczywistość prawdziwi wzruszająca. Wiele razy pisałem i mówiłem o tym, że jeśli moja rodzina i ja jesteśmy chrześcijanami, jeśli otrzymałemłaskę bycia kapłanem, to tylko dlatego, że znalazły się szlachetne dusze,ojcowie Duchacze, którzy kosztem wielu ofiar, także kosztem życia, przynieśli Chrystusa do Gwinei i do mojej małej wioski Ourous. O, jak wiele musieli wycierpieć misjonarze Duchacze! Wielu zginęło w bardzo młodym wieku za Ewangelię i w imię Jezusa. Są oni dla mnie niezapomnianym świadectwem misyjności Kościoła i świętości, jaką Duch Święty wzbudza w kościelnej wspólnocie.

II – Duch Święty wypełnia Swoją Obecnością i uświęca Kościół, prowadząc nas do Chrystusa

Po tych krótkich spostrzeżeniach wychodzących od tekstu Dziejów Apostolskich, chciałbym w drugiej części mojego wystąpienia przedstawić pewne elementy, które wydają mi się szczególnie interesujące jeśli chodzi o uświęcające działanie, które Duch Święty podejmuje w Kościele. Zacznijmy od tego, co odnajdujemy we fragmencie Dziejów Apostolskich, który był już przedmiotem naszej refleksji. W wersecie drugim czytamy, że kiedy zstąpił Duch Święty, „napełnił cały dom, w którym przebywali. Powyższe stwierdzenie mogłoby wydawać się nieistotne, ale przecież żadne słowo Pisma Świętego takie nie jest. Bóg zawsze uczy nas czegoś, tak jest zatem w przypadku tego jednego wersetu: chodzi o to, że mieszkaniem Ducha Świętego na ziemi nie jest świat jako taki, wszechświat, stworzenie. Oczywiście obecność Ducha Świętego ma również wymiar kosmiczny, ponieważ od początku Duch Boży unosił się nad wodami stworzenia (por. Rdz 1, 2).Ale prawdziwą przestrzenią obecności i działania Trzeciej Osoby Boskiej jest „dom, w którym przebywali” Maryja i Apostołowie, czyli Kościół. Mieszkaniem Ducha Świętego jest Kościół. Faktycznie, Jezus ogłosił, że wyśle Parakleta do swoich. Oczywiście, pamiętamy, że w Starym Testamencie Bóg, przez proroka Joela (3,1), ogłosił wylanie Ducha na każdego człowieka. Należy jednak zauważyć, że drugi rozdział Dziejów Apostolskich wyraźnie cytuje tekst Joela w mowie, którą św. Piotr wygłasza wobec tłumu zaraz po cudownym otrzymaniu daru języków. W ten sposób Nowy Testament autorytatywnie interpretuje proroctwo Joela i potwierdza, żewszyscy ludzie są wezwani do otrzymania Ducha Bożego, ale że dzieje się to za pośrednictwem Kościoła. Kościół jest domem wypełnionym Duchem Świętym.Duch Święty wzywa wszystkie narody do katolickiej jedności ludu Bożego,jak przypomniał Sobór Watykański II.Znak glossolalii wyraża właśnie tę prawdę: wszystkie ludy, języki i narody są w Kościele u siebie, są tam mile widziane. Nie ma już Żyda ani Greka, powie św. Paweł. Wylanie Ducha Świętego na wszystkich ludzi i na cały kosmos nie następuje więc w sposób bezpośredni, lecz pośredni. To przekazanie jest możliwe dzięki pośrednictwu Kościoła, Mistycznego Ciała Chrystusa. Jak precyzuje Deklaracja Dominus Iesus z 2000 roku, nie można myśleć o dwóch, niezależnych od siebie, ekonomiach zbawienia:z jednej strony ekonomia wcielonego Słowa, która byłaby przeznaczona dla chrześcijan i przekazywana przez Kościół; a z drugiej hipotetyczna odrębna ekonomia zbawcza, odseparowana od Ducha Świętego, która miałaby zbawić ludzi w oderwaniu od Chrystusa i jego Ciała Mistycznego, a może także z pomocą innych wierzeń czy religii. Jako że jest tylko jeden Zbawiciel dla wszystkich ludzi, Chrystus Jezus (Dz 4,12),tak samo istnieje tylko jedna uniwersalna ekonomia zbawcza z Chrystusem jako centrum i Kościołem jako niezbędnym instrumentem mediacji zbawienia.Duch Święty nie wychodzi poza Chrystusa i Kościół, ale przyciąga ludzi do Chrystusa napełniając swoją obecnością dom, w którym przebywają Maryja i Apostołowie, a w następnej kolejności wychodząc na cały świat z Kościoła i poprzez Kościół. Duch Święty faktycznie ma na celu przyciągnięcie ludzi do tajemnicy paschalnej Chrystusa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, jedynego Pośrednika między Bogiem a ludźmi (por. Gaudium et Spes 22).

Na podstawie tej pierwszej uwagi przyjrzyjmy się teraz drugiemu ważnemu elementowi. Powiedzieliśmy, że Duch Święty prowadzi do Chrystusa. Teraz możemy zapytać: w jaki sposób? Co robi Duch Święty? Oczywiście, jego działanie jest wieloaspektowe i możemy tutaj poruszyć jedynie kilka istotnych aspektów.Chciałbym zacząć od tego, czego sam Pan Jezus nauczał w jednej ze swoich wypowiedzi na temat Parakleta w Ewangelii według św. Jana. W rozdziale 16, wersety 7-11 czytamy:

Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę,poślę Go do was.On zaś, gdy przyjdzie,przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechubo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwościzaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądziebo władca tego świata został osądzony.

Jezus stwierdza wyraźnie, żedziełem Ducha Świętego będzie przekonanie świata o grzechu, sprawiedliwości i sądzie.Dzisiejsza zachodnia kultura kategorycznie odrzuca te prawdy.Pojęcie grzechuzostało powoli rozmyte, iprawie już nie funkcjonuje w świadomości społecznej. W każdej części świata, co potwierdzają pełne niepokoju wypowiedzi biskupów podczas wizyt Ad Limina Apostolorum,zauważa się trwałą niechęć wiernych, także kapłanów do sakramentu pojednania. Nie ma cienia wątpliwości, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest powszechneduchowe zdezorientowanie, polegające na zachowaniu z jednej strony ogólnego przeświadczenia o własnej grzeszności, z drugiej zaś nazatraceniu świadomości co do natury grzechu, a w konsekwencji, konieczności wyznania go i błagania Boga o wybaczenie. Już ponad pięćdziesiąt lat temu, Błogosławiony papież Paweł VIzauważył w jednej ze swoich homilii: „Nie znajdziecie już w języku ludzi z tak zwanych elit, w książkach, w dziełach, które mówią o człowieku, tego strasznego słowa, które tak często pojawia się w kontekście religijnym, w naszym, w tym bliskim Bogu: a mianowicie słowa „grzech”. Ludzie nie są już dzisiaj uważani za grzeszników. Są określani jako zdrowi lub chorzy, dobrzy, silni, słabi, bogaci, biedni, mądrzy, ignoranci; ale słowa „grzech” nie spotyka się już nigdzie. I nie powróci, ponieważ ludzki intelekt oderwał się od Boskiej mądrości, a w konsekwencji pojęcie grzechu zostało utracone. Jednym z najbardziej porażających i dobitnych zdań czcigodnej pamięci Papieża Piusa XII jest to właśnie:„Współczesny świat utracił poczucie grzechu”;a stanowi to w swej istocie zerwanie relacji z Bogiem, spowodowane właśnie przez grzech ” (Paweł VI, 20 września 1964. Por. Jan Paweł II, Adhortacja Apostolska posynodalna Reconciliatio et Paenitentia, 2 grudnia 1984, nr 18). Jeśli przyjrzymy sie dzisiejszemu sposobowi myślenia, okazuje się, żedla wielu nic nie jest już grzechem.Cudzołóstwo już nie istnieje, są tylko ludzie, którzy żyją razem, ponieważ się kochają; kochać spontanicznie i szczerze, według własnych subiektywnych upodobań i tendencji nie jest już grzechem. W ten sposób rozumuje się dzisiaj również wewnątrz Kościoła Katolickiego. A jest tak dlatego, że nie wierzy się już w Chrystusa, czyli nie traktuje się poważnie ceny za Jego Krew przelaną w ofierze za nas jako za grzeszników. Jeśli już nie wierzymy w grzech, nie potrzebujemy też odkupienia, zbawienia i Chrystusa, a Jego wcielenie i śmierć są dla nas bezużyteczne. Nie musimy już żałować za popełnione zło i nawracać się.

Duch Święty, pragnie natomiast zaprowadzić nas do Chrystusa i w ten sposób doprowadzić  do prawdy o nas samych. Niezawodnym znakiem, że Duch świętości działa w naszych sercach jest to, że poważnie traktujemy nasz grzech, nie lekceważymy go, nie stroimy sobie żartów ze straszliwej śmierci Chrystusa na Krzyżu. Kiedy Duch uświęca naszą duszę, czyniąc ją bardziej subtelną z duchowego punktu widzenia, jesteśmy motywowani – zarówno indywidualnie, jak i jako wspólnota kościelna – aby z większym bólem oceniaćciężkość grzechu; dokładniej przeprowadzać rachunek sumienia, aby precyzyjniej wyznać nasze winy kapłanowi; aby unikać okazji do grzechu; napominać tych, którzy trwają w błędzie; modlić się i pokutować dla przebłagania za grzechy nasze i innych; aby ofiarowywać nasze osobiste wyrzeczenia i sprawować Msze Święte za dusze w czyśćcu, i tak dalej. W stulecie objawień przypomnijmy, że pastuszkowie z Fatimy wznosili nieustające modlitwy i podejmowali pokutę za biednych grzeszników. Wizja piekła zrobiła na nich tak straszliwe wrażenie, że zdeterminowani byli zrobić wszystko, aby każda ludzka dusza uniknęła wiecznego potępienia. Jeśli jednak Duch Święty nie działa w nas, konsekwencje są zgoła odwrotne: grzech nie jest traktowany poważnie; głosi się lub pisze, że można dopuszczać się wszystkiego lub prawie, oraz że wszystko jest dopuszczalne dla człowieka posiadającego subiektywnie dobre intencje; nie zwraca się uwagi na konsekwencje własnego postępowania;żyje się w stanie ustawicznej okazji do popełnienia grzechu; lekceważy Sakrament Pojednania; nie żałuje się za grzechy, a nawet okazuje pogardę lub wyśmiewa tych, którzy pokutują i tak dalej.

Niektóre prądy współczesnej teologii wprowadziły zamieszanierównież jeśli chodzi o omawiane tutaj kwestie.Istnieją i mają się dobrze pewne interpretacje grzechu pierwotnego zmierzające do pomniejszenia znaczenia tej istotnej i pewnej treści naszej katolickiej wiary. Ponadto,niektóre linie teologii moralnejdoświadczyły w ostatnich latach poważnych zawirowańrelatywizmu i subiektywizmu,zapominając, żeelement obiektywny nie stanowi co prawda jedynego istotnego aspektu osądu moralnego, ale bez wątpienia stanowi jego główną część.Niezrozumienie idei miłosierdziamoże ostatecznie doprowadzić nas do przekonania, że jeśli intencje są dobre, nawet to, co jest obiektywnie złe, mogło by takim nie być w niektórych przypadkach.Dlatego ważne jest, abyśmy zapamiętali przesłanie Chrystusa:Duch Święty przekona świat o grzechu, sprawiedliwości i sądzie.Świat słucha chętnie pewnych słów, ale na pewno odrzuca słowa takie jak: grzech, sprawiedliwość i sąd.Duch Święty jednak właśnie o tym mówi.A ludzie dobrej woli, ci którzy dają się prowadzić przez Ducha, nawracają się, obcując z paschalną tajemnicą Chrystusa, czyli z tajemnicą Jego przelanej Krwi, odkupienia za nas grzeszników.

III – Duch Święty czyni z chrześcijanina nie tylko Alter Christus, ale wręcz Ipse Christus

Kolejnymniezwykłym aspektem uświęcającego działania Ducha Świętego jest to, że, poza prowadzeniem nas do Chrystusa, chce On równieżupodobnić nas Chrystusa, przemienić nas na Jego obraz tak, aby każdy chrześcijanin był nie tylko Alter Christus, ale nawet Ipse Christus, czyli aby identyfikował się z Chrystusem. Musimy więc postawić pytanie: jaki jest ten obraz Chrystusa?Również w tym przypadku nie jesteśmy w stanie utworzyć go samodzielnie, opierając się na współczesnej kulturze lub osobistych preferencjach. Pismo Święte mówi: „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki” (Hbr 13, 8). Wobec zmieniających się czasów i sposobów myślenia Chrystus pozostaje więc niezmienny. Jest zawsze takim, jakim objawił się nam dwa tysiące lat temu. Dlatego właśnie na kartach Nowego Testamentu, a szczególnie Ewangelii, możemy i musimy poznawać Osobę i sposób działania Pana Jezusa. Nie ulega wątpliwości, że interpretujemy Ewangelie – jak naucza Konstytucja Dei Verbum nr 12 – oświeceni przez tego samego Ducha, który kierował ich redakcją. Duch Święty źródło natchnienia dla hagiografów, jest również natchnieniem nieodzownym dla właściwego odczytania Pisma Świętego.Nie możemy traktować Ewangelii jak starej, martwej książki sprzed dwóch tysięcy lat. Dlatego nie wolno podchodzić do nich wychodząc wyłącznie z założeń historyczno- krytycznych. Metoda ta posiada swoją wartość, ale jedynie wtedy, gdy jej wyniki są zintegrowane w szerszej perspektywie, w horyzoncie Ducha Świętego. Papież Benedykt XVI w swoich prywatnych pismach zaproponował nam niezwykłą próbę odczytania Ewangelii o życiu Jezusa, łącząc najlepsze rezultaty współczesnej egzegezy z prawdziwie duchowym i kościelnym podejściem do świętych tekstów. Mam tu oczywiście na myśli trzytomowe dzieło poświęcone Jezusowi z Nazaretu. Z oficjalnego Magisterium Benedykta XVI należy natomiast przywołać w tym miejscu chociażby Adhortację Verbum Domini, która przypomina nam o solidnych kryteriach nieodzownych dla nas katolików w czytaniu i interpretacji Pisma Świętego.

Musimy zatem starać się zrozumieć, jaki jestprawdziwy obraz Jezusa, ponieważ właśnie według tego doskonałego wzoru Duch Święty przez swoje działanie chce nas uformować. Powtórzmy więc pytanie: jaki jest obraz Chrystusa, do którego Duch Święty chce nas upodobnić? Oczywiście, nie można udzielić tu płytkiej odpowiedzi, umniejszając do kilku frazesów wielką, a nawet nieskończoną złożoność tajemnicy Chrystusa. Pomimo tego, z tekstu Ewangelii wyłania się nam wyraźna fizjonomia Zbawiciela. Widzimy ją wyraźnie odbitą w Jego nauczaniu, postawach i czynach.Chciałbym tutaj pogłębić pewien szczególny aspekt zachowania Jezusa, szczególnie ważny w odniesieniu do tematu, który pogłębiamy: męstwo Chrystusa.Męstwo jest także jednym z darów Ducha Świętego, które – w przypadkuJezusa Chrystusa, czyli Namaszczonego Duchem Świętym – rozlały się z niepowtarzalną doskonałością na Jego człowieczeństwo.

Jeszcze kilka lat temu, a być może jeszcze do dzisiaj, popularna była w niektórych kręgach szeroka krytyka niektórych tradycyjnych przedstawień Chrystusa w sztuce. Twierdzono, że niektóre obrazy przedstawiają Chrystusa w sposób przesłodzony, niemal kobiecy, jeśli można użyć takiego terminu. Skrytykowany został między innymi, za przedstawienie postaci Jezusa w sposób mało męski i przerysowany, słynny obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa przechowywany w Kościele Il Gesù w Rzymie, dzieło malarza z XVIII wieku Pompeo Batoni.  Z całym szacunkiem dla obrazu Batoniego,które to dzieło przez ostatnie trzy wieki wzbudzało pobożne uczucia w rzeszach wiernych, oraz przywołując jedną z duchowych zasad św. Ignacego z Loyoli, w myśl której zawsze niewłaściwe jest wyśmiewanie świętych obrazów, musimy przyznać, że przynajmniej częściowo krytyka ta ma swoje uzasadnienie, przynajmniej w swoich podstawowych założeniach. Przypomina nam ona, że Jezus był i jest prawdziwym człowiekiem, mężczyzną. Jezus był człowiekiem silnym, pełnym mocy: z kart czterech Ewangelii nie wyłania się wcale przesłodzony obraz Chrystusa. Nasz Pan jest z pewnością łagodny i pokornego serca, jak sam siebie określa, ale Jego łagodność i pokora to nie słabość, a tym bardziej nie oznaka zniewieścienia. Spokój– jak uczy pewne włoskie przysłowie – jest cnotą mocnych. To, że Chrystus mógł znieść okrutną Mękę bez krzyku, bez lamentowania– jak prorokował Izajasz w Czwartej Pieśni Sługi Bożego – to, że potrafił pójść na śmierć ze spokojem baranka prowadzonego na rzeź, nie otwierając ust swoich(por. Iz 53, 7), a jednocześnie kroczył w całym majestacie Tego, który, choć pozornie pokonany, w rzeczywistości panuje– wszystko to dzięki męstwu, sile, mocy, a nie przez słabość czy miękkość. Jezus łączy w sobie w zupełnej harmonii łagodność i pokorę z niezniszczalnym męstwem.

Znany współczesny egzegeta napisał w książce poświęconej Chrystusowi, że Jezus Ewangelii, Jezus Błogosławieństw, nie jest wcale osobą słabą. Wręcz przeciwnie, Jezus Ewangelii jest jak potężny bokser (Klaus Berger, Jezus), tak silny i wytrzymały, że może bardzo dużą ilość uderzeń bez upadania na ziemię. Taki jest Jezus, którego okropności Męki nie zdołały obalić. Oczywiście, na końcu oddał ducha na krzyżu, ale Jego śmierć oznacza zwycięstwo, a nie porażkę. A więc Jezus jest mocny: jest mężny, gdy w wieku dwunastu lat odpowiada ze spokojem i pewnością swoim rodzicom, którzy odnajdują go w świątyni; jest mocny, kiedy dokonuje pierwszego cudu w Kanie; jest mężny, gdy walczy z diabłem na pustyni; jest silny, kiedy stawia czoła zasadzkom swoich przeciwników; jest mężny, gdy wyrzuca kupców ze świątyni; jest mocny, gdy idzie do Jerozolimy, wiedząc, że szukają Go żeby zgładzić; jest mężny, kiedy bez strachu nauczaw słowach, których rozmówcy nie lubią słuchać, na przykład kiedy mówi: Mojżesz dał wam zgodę na oddalanie waszych żon, ponieważ jesteście twardego serca, ale Bóg nie tego pragnie. Jezus jest mocny, kiedy staje przed Sanhedrynem, Herodem, Piłatem … To zadziwiające męstwo Chrystusa pojawia się niemal na każdej stronie Ewangelii. Duch Święty zaś uświęca Kościół również w ten sposób: kształtuje nas na wzór łagodnego męstwa Chrystusa.

Chciałbym na koniec uczynić pewne nawiązanie do sakramentu Bierzmowania, którego wielorakie aspekty pogłębicie, jak sądzę, w tym roku duszpasterskim. Dlatego też skupię się dzisiaj jedynie na pewnych skutkach Sakramentu Bierzmowania. W roku 1216 papież Innocenty III pisał, że przez sakrament Bierzmowania „Duch Święty jest dany dla wzrostu i wzmocnienia (augmentum et robur) wierzących” (DS 785). Niewiele lat później św. Tomasz z Akwinu potwierdził, że ten sakrament udziela wzrostu i nadaje stałości (firmitas) sprawiedliwości otrzymanej na Chrzcie(Summa Theol. III, 72, 2). W 1319 roku Sobór Florencki w dokumencie Exsultate Deo nauczał, że Bierzmowania udziela się ad robur, czyli aby uczynić chrześcijan mocnymi, tak jak „Apostołowie w dniu Pięćdziesiątnicy” (DS 1319). Wreszcie Sobór Watykański II, w Lumen Gentiumnr 11, podtrzymuje tradycyjne nauczanie, w myśl którego wierny chrześcijanin jest przez ten sakrament ubogacony szczególną siłą (robur) przez Ducha Świętego.Jak widać, często używa się terminu robur, który po łacinie pierwotnie odnosi się do dębu, bardzo solidnego, stabilnego i mocnego drzewa, które potrafi opierać się burzom i pozostaje niewzruszone wobec przeciwności. W szerszym sensie, robur wskazuje na siłę.

Podstawowym skutkiem  Bierzmowania jest więc dar Ducha Świętego,dający Katolikowi duchową moc, która uzdalnia go do bycia świadkami Chrystusa. W tym sensie niezwykle piękna jest uwaga cytowanego Soboru Florenckiego: „Dlatego przyjmujący bierzmowanie zostaje namaszczony na czole, gdzie przejawia się nieśmiałość, aby nie wstydził się wyznawać imienia Chrystusa, a zwłaszcza Jego Krzyża”.

Zakończenie

Drodzy bracia, przeżywając wasz duszpasterski rok 2017-2018, poświęcony w sposób szczególny Duchowi Świętemu i jego działaniu w Kościele i w świecie, pamiętajcie o tym, co mówi nam św. Paweł:Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów (Rz 8,15). Wasz święty rodak, papież Jan Paweł II, lubił zachęcać nas słowami: „Nie lękajcie się!” Nie otrzymaliśmy Ducha Świętego po to, aby aby się lękać. Otrzymaliśmy Ducha Świętego, który jest Duchem męstwa Chrystusa. I tej mocy potrzebujemy dzisiaj znacznie bardziej niż kiedykolwiek. Tak wiele zła, tyle zamieszania, wątpliwości i obaw, które wypełniają nasze serca i umysły. A zło pochodzi zarówno z zewnątrz, jak i z wnętrza świętego Kościoła Bożego. Bądźmy mężni! Zaufajmy uświęcającemu działaniu Ducha Świętego, który jest w nas! Wojna, która się toczy jest okrutna, ale Duch Prawdy ma większą siłę, a my z Nim jesteśmy mocni.

Prosimy, aby poprzez wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny, św. Józefa, św. Wojciecha, św. Faustyny, św. Jana Pawła II i wszystkich polskich świętych, Duch Święty zstąpi obficie na Kościół Boży, który jest w Polsce, utwierdzając go w prawdzie i świętości, utwierdzając przede wszystkim jego odważnych biskupów w głoszeniu i obronie prawdziwej nauki Chrystusa, która jako jedyna zdolna jest uwolnić ludzkość z niewoli grzechu i śmierci.

Przybądź, Duchu Święty. Przyjdź i napełnij cały dom Kościoła, który jest w Polsce. Przybądź i spraw – tak, jak dwa tysiące lat temu – że również dziś „wszyscy będą wypełnieni” Twoją obecnością i Twoją uświęcającą łaską, aby stawać się prawdziwymi świadkami Chrystusa we współczesnym świecie.

tłum. ks. dr Jan Słowiński

Tekst wykładu za: www.archpoznan.pl

Duch świętości w Kościele – ks. kard Robert Sarah

https://episkopat.pl/duch-swietosci-w-kosciele-wyklad-kard-saraha-podczas-ogolnopolskiego-forum-duszpasterskiego/

https://naszdziennik.pl/mysl/190059,duch-swietosci-w-kosciele.html

św. Ireneusz: Zesłanie Ducha Świętego

//dziennikparafialny.pl/2014/sw-ireneusz-zeslanie-ducha-swietego/

ks. prof. Jerzy Szymik –Kluczowe tezy z pneumatologii kard J.Ratzingera

//www.wtl.us.edu.pl/ssht/46,2/SSHT_46,2(2013)337-351.pdf

ks. prof. Jerzy Szymik – Ratzingera / Benedykta XVI traktat o radości

file:///C:/Users/Janusz/Downloads/5592-5671.pdf

Benedykt XVI Nauczanie o Duchu Świętym

https://papiez.wiara.pl/doc/3988791.Duch-Swiety-w-nauczaniu-Josepha-Ratzingera

Jan Paweł II encyklika o Duchu Świętym w życiu Kościoła i świata DOMINUM ET VIVIFIKANTEM

https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/dominum_1.html

Leon XIII encyklika o Duchu Świętym DIVINUM ILLUD

https://gloria.tv/track/dW1AKQmdiGNP1mhP9Vy1QEoUv

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • 1* - czy to jest poważny temat dla Polaków pod żydowską, syjonistyczną okupacją?
    "Czy Duch Święty wyparował z Kościoła katolickiego ?"

    A czy ten duch święty tam w ogóle i kiedykolwiek był? Bo, że miał być zatwierdzono dogmatem - wymyślono i ustalono ! - na soborze konstantynopolitańskim w roku 381.
  • @Rzeczpospolita 11:35:26
    Wykazuje się Pan żenującą niekompetencją i nienawiścią do katolicyzmu.
  • @Rebeliantka 14:33:14
    Czy wśród chazarskiej żydowskiej Otwockiej społeczności to coś nowego.
    Nienawiść do Polski i Polaków,nienawiść do katolików wyssał z mlekiem matki.
    Wierni Polsce Syjonistycznej mają to w programie swojej 3 osobowej partyyyjiiii.

    https://i.gifer.com/OYqj.gif
  • @Rebeliantka 14:33:14
    A w czym upatruje Pani moją niekompetencję i nienawiść do katolicyzmu?
    Czyżby w wykazywaniu faktów odnoszących się do katolicyzmu, Kościoła i jego stosunku do Polski i Polaków?
  • @Rzeczpospolita 15:04:27
    Tak właśnie wygląda stosunek Kościoła do Ojczyzny !
    http://www.fronda.pl/a/ks-ignacy-skorupka-oddal-zycie-za-ojczyzne-walczac-z-bolszewikami,76926.html

    Takich przykładów są miliony !!!!

    TRZEBA W OGÓLE NIE ZNAĆ ANI HISTORII POLSKI, ANI HISTORII KOŚCIOŁA, ABY NIE WIEDZIEĆ O TYCH FAKTACH !

    W czasie II wojny światowej Niemcy zamordowali 3000 kapłanów na 10 tysiecy działających w Polsce. Nie oszczędzali duchownych również bolszewicy i komuchy w PRLu.

    O bł. ks. Jerzym Popiełuszko - słyszał Pan kiedyś ?
    http://www.mistrzejowice.net/Bl-Ks-J-Popieluszko,keh/Kazanie-Ks-Jerzego,adbe.html


    Naród polski, od ponad tysiąca lat zjednoczony z Chrystusem i z Jego nauką, zawsze był wierny Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie. Hasło „Bóg i Ojczyzna” było nierozdzielnym elementem dziejów naszego narodu. Zawsze potrafił polski lud ofiarę życia złączyć z ofiarą Chrystusa, aby dzięki temu zjednoczeniu nic nie zginęło, ale by wszystko stawało się ożywczą substancją dla przyszłych pokoleń. Wielkie były cierpienia polskiego narodu i wiele krwi przelano w jego dziejach, zwłaszcza w czasie ostatnich dwustu lat, w czasie zaborów, różnych powstań i zrywów narodowych. Wielkie były cierpienia w czasie drugiej wojny światowej, zwłaszcza w powstaniu warszawskim. Wielką ofiarę cierpienia, a także i krwi, złożył nasz naród i po drugiej wojnie światowej. Ofiarę tym większą i tym boleśniejszą, że dokonywała się ona rękami braci, których ta sama ziemia - Matka Polska - wykarmiła. Nie chcemy dzisiaj tych spraw rozpatrywać szczegółowo, bo przecież nie o to chodzi. Poza tym wielu z was te problemy po drugiej wojnie światowej zna dużo lepiej ode mnie i trzeba sobie to mocno uświadomić szczególnie dzisiaj, że na cierpieniach najlepszych synów Polski podziemnej i Armii Krajowej, na więzieniu św. pamięci ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego, na cierpieniach robotników Wielkopolski w roku 1956, na bolesnym doświadczeniu młodzieży z roku 1968, na tragicznym grudniu roku 1970, na haniebnych wyrokach robotników z Ursusa i z Radomia z roku 1976, wyrósł kolejny zryw ludzi zjednoczonych we wspólnej trosce o dom ojczysty w roku 1980. Wyrosła Solidarność, Solidarność, która wykazała, że naród zjednoczony z Bogiem i braćmi zdolny jest wiele dokonać. Zjednoczony z Bogiem i z braćmi, bo wiemy, że Solidarność rodziła się na kolanach. Z różańcem w ręku, z pieśniami patriotycznymi i religijnymi na ustach, wyrosła Solidarność, która bardziej niż o chleb powszedni wołała o prawdę, o sprawiedliwość, o godność człowieka i godność ludzkiej pracy. Przyjrzyjmy się nieco szczegółowiej tym wołaniom. Bardziej niż o chleb powszedni Solidarność wołała o godność człowieka. Trzeba dzisiaj bardzo dużo mówić o wysokiej godności człowieka, aby zrozumieć, że człowiek przerasta wszystko, co może istnieć na świecie prócz Boga. Człowiek przerasta mądrość całego świata.
    Zachować godność człowieka - to pozostać wewnętrznie wolnym, nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia. Pozostać sobą, żyć w prawdzie - to jakieś minimum, aby nie zamazać w sobie obrazu dziecka Bożego. Mówił zmarły Prymas Tysiąclecia, że kariera każdego człowieka na ziemi zaczyna się w pieluszce, choćby dzisiaj nosił mundur ambasadora czy generała i w pieluszce, choć nieco może większej, skończy się.
    I dlatego nie wystarczy urodzić się człowiekiem - trzeba jeszcze być człowiekiem. Zachować godność - to być sobą w każdej sytuacji życiowej, to stać przy prawdzie, choćby miała ona nas wiele kosztować. Bo prawda w czynach, czy prawda wypowiadana w słowach, kosztuje. Tylko za plewy się nie płaci, ale za pszeniczne ziarno często trzeba zapłacić. Prawdy nigdy człowiekowi nie wolno zdradzić. Mówił już kiedyś poeta Novalis, że „człowiek opiera się na prawdzie i jeżeli zdradza prawdę, zdradza siebie. Kłamstwo poniża ludzką godność i zawsze było cechą niewolników, było cechą ludzi małych”. A Ojciec św. w lutym ubiegłego roku wołał: „Nie jesteś niewolnikiem. Nie wolno ci być niewolnikiem. Jesteś synem.” Zachować godność, to żyć w zgodzie z sumieniem. To budować i kształtować w sobie sumienie prawe. To dbać o sumienie narodowe, bo wiemy, że gdy sumienie zawodziło, dochodziło do wielkich nieszczęść w naszej historii. Jednak, gdy sumienie narodowe zaczynało się budzić, ożywiać się poczuciem odpowiedzialności za dom ojczysty, wtedy następowało odrodzenie narodów. Tak było w czasie zrywów powstańczych, tak było i w czasie zrywu Solidarności. Obudziło się sumienie milionów ludzi zatroskanych o dobro domu ojczystego.
    Zachować godność człowieka, to żyć bez zakłamania. Mówił przed laty Prymas Tysiąclecia, że iluż to w Polce jest takich ludzi, którzy udawali ateistów z obawy i z lęku czy z trwogi. To jest ciężkie okaleczenie psychiki ludzkiej, to później wydaje swoje złe owoce, rzutuje na przyszłość.
    Solidarność umożliwiła zrzucenie maski obłudy i pod tym względem, mówiąc o godności człowieka, gwoli sprawiedliwości, kieruje chociaż jedno zdanie do tych, którzy pełnią niewdzięczne zawody. Zachowaj godność, bo jesteś aż człowiekiem, bo w każdym człowieku jest ślad Boga, bez względu na to, jaki byś zawód wykonywał - jesteś aż człowiekiem. Zawód ma być dla człowieka a nie człowiek dla zawodu. Jak pełna prawda wymaga, aby człowiek nie był dla systemu ale system dla człowieka. Solidarność bardziej niż o chleb powszedni wołała o godność pracy ludzkiej, o prawo do takich warunków pracy, by ludzkie siły za szybko nie słabły, by człowiek nie był przedwcześnie wyniszczony. Nie jest rzeczą bowiem najważniejszą, aby w krótkim czasie zrobić wiele, ale żeby przez długi czas dobrze pracować. Nie można człowieka czynić narzędziem produkcji i niewolnikiem jego własnych wytworów, bo to obdziera go z jego prawdziwiej wartości. Solidarność bardziej niż o chleb powszedni wołała o sprawiedliwość. Źródłem sprawiedliwości jest sam Bóg a człowiek sprawiedliwy to ten, który kieruje się prawdą i miłością, bo im więcej w człowieku jest prawdy i miłości, tym więcej jest i sprawiedliwości. Gdzie brak jest miłości, dobra, prawdy - na jej miejsce wchodzi nienawiść, kłamstwo i przemoc.


    "UMYSŁ NIE OŚWIECONY PRZEZ DUCHA ŚWIĘTEGO JEST UMYSŁEM DIABELSKIM (ks. prof. Tadeusz Guz)

    Aby otrzymać Ducha Św. należy się ochrzcić w Kościele katolickim !
  • Autor
    Bardzo, bardzo, bardzo ważny tekst, inspiracja dla przemyśleń.
    Jednak parę zahaczeń pod dyskusję już mam.
    Np.:
    Kto nie pamięta, że kiedyZmartwychwstały tchnął Ducha Świętego na swoich uczniów,nadał im munus odpuszczania grzechów, czyli nakazał sprawować to, co dziś nazywamysakramentem pojednania i pokuty? (Por. Sobór Trydencki, DS 1703).

    Rewolucja '68 roku miała jedna wspaniałą zasadę "Zabrania się zabraniać" - że za nią poszedł akcent na "zabrania się", a nadto poszło złe rozumienie wolności, to już inna sprawa. Kierunek jednak był dobry - stop nakazom i zakazom, stop narracji rzeczywistosci przez prawo.

    Bóg to nie jakiś satrapa, co rządzi jakimś odgórnym prawem z jego zakazami i nakazami.
    To by znaczyło, że realizuje jakiś swój cel, a to by wykluczało miłość, wykluczałoby i powołania do wolności i życia, które to my mamy realizować.
    To by był jakiś Bóg niewolników (w sam raz dla żydów:-)) - my jedak wiemy że "do wolności powołał nas Pan".
    Jezus też i słowem i czynem mówi co innego.

    Miłość zawsze jest wyrażana przez wolność i odpowiedzialne samoograniczenie oraz ofiarność - najpierw musi być wolność, najpierw musi przyjść ofiara służebności na rzecz obiektu miłości; najpierw musi być wola dobra i wola życia, a dopiero wola świętości i życia wiecznego między świętymi.
  • Autor
    Albo:
    "mówiąc o Duchu świętości w Kościele, nie możemy – jeśli chcemy uniknąć niepotrzebnych ogólników – nie sprowadzać owej świętości do bardzo konkretnych i widocznych gestów oraz do słów wypowiadanych podczas sprawowania sakramentów. Świętość i uświęcenie Kościoła, dzieła Ducha Świętego, dokonują się w sposób bardzo konkretny poprzez materialną widoczność siedmiu świętych znaków sakramentalnych. Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa, zostaje uświęcony– możemy powiedzieć – na sposób „wcielenia”, czyli za pośrednictwem widocznych znaków, które generują, uobecniają, udzielają i objawiająniewidzialną łaskę".

    E, tam - spokojnie - to nie żadna magia. Kościół od razu został powołany jako święty, uświęcony Ofiarą Jezusa, ofiarą zgodną z intencją Boga Ojca, ofiarą przyjętą przez jej adresata - największego, odwiecznego (faktycznie i przedwiecznego) przeciwnika ludzi i Boga - szatana.
    Już bardziej Kościoła uświęcić nie można.

    - Natomiast te znaki to są, ale one są dla nas. - Z tym, że to tylko znaczniki wytyczanej i przebywanej przez nas drogi. Nadto chyba nigdy nie potrzebujemy ich siedmiu - starczy tyle ile trzeba, zwykle jeden naraz, po którym otrzymujemy następny z błogosławieństwem lub odebranie daru z przekleństwem - w sytuacji kiedy był używany w celu niegodnym, świętokradczym.

    A łaska działa - też nie magicznie, tylko wyłącznie jako przyjęta, i przy wspólłpracy z Łaskawcą.
    Dary Ducha Świętego to dary celowe - one są "niewidzialne" z natury: widział ktoś rozum?
    Jednak pozostałe dary duchowe już go limitują, nadto limitują go ludzkie uczucia które panuja nad emocjami, no i limitują go wiara i pokora, nadzieja i miłość Boga jako docelowa w ludzkich miłościach.
  • @miarka 16:41:57
    "Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości" (Jn. 15:9,10 BT).


    SYN BOŻY A WIĘC DRUGA OSOBA TRÓJCY ŚWIĘTEJ - JEZUS CHRYSTUS - JEST LOGOSEM, SŁOWEM WCIELONYM CZYLI TAKŻE WCIELONYM PRAWEM.

    JEZUS CHRYSTUS POWIEDZIAŁ UNA IOTA, ANI KRESECZKA NIE ZMIENI SIĘ W PRAWIE! NIEBO I ZIEMIA PRZEMINĄ ALE SŁOWA MOJE NIE PRZEMINĄ!


    O tych faktach przypomnial św. Jan Paweł II w czasie swojej pielgrzymki do Polski, w której przypominał w każdym mieście o DEKALOGU !
    http://www.parafianowewarpno.pl/index.php/2014-10-05-17-33-27/homilie-papieza-o-przykazaniach



    Sumienie przez swoje milczenie mówi więcej, niż jesteśmy w stanie ująć i zrozumieć. W naszym życiu musimy jednak skonkretyzować, wyartykułować ten głos milczenia. Wydaje się, że najczęściej mówiąc o sumieniu, mówimy właśnie o tym zwerbalizowaniu. Ono jednak niesie w sobie nasze zrozumienie często uwarunkowane wiedzą, wewnętrznymi przeżyciami, lękami, pragnieniami, namiętnościami, urazami, skojarzeniami itd. Oczywiście w swoim działaniu nie możemy być kimś innym niż jesteśmy i dlatego winniśmy działać zgodnie z tym, jak rozumiemy głos sumienia. Niemniej po każdym naszym wyborze następuje dalszy ciąg wydarzeń. I być może ten etap jest najistotniejszy: po owocach poznajemy prawdziwe działanie sumienia. Są one takie same, jak owoce Ducha Świętego, o których mówi św. Paweł we fragmencie Listu do Galatów (zob. Ga 5,22n) (Włodzimierz Zatorski OSB)

    Napięcie między "duchem" a "ciałem"*Ga 5, 22
    Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa

    Ga 5,16 - Wyraz "duch" użyty w tym urywku może oznaczać bądź Ducha Świętego, bądź zespół Jego darów, bądź utworzoną pod Jego wpływem postawę człowieka, kierującą jego postępowaniem; "ciało" oznacza skrótowo całą zepsutą grzechem pierworodnym naturę człowieka. Por. Rz 8,5-18.

    Rz 8,5-18.
    Życie według Ducha
    85 Ci bowiem, którzy żyją według ciała, dążą do tego, czego chce ciało; ci zaś, którzy żyją według Ducha - do tego, czego chce Duch. 6 Dążność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dążność zaś Ducha - do życia i pokoju. 7 A to dlatego, że dążność ciała wroga jest Bogu, nie podporządkowuje się bowiem Prawu Bożemu, ani nawet nie jest do tego zdolna. 8 A ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą. 9 Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy. 10 Jeżeli natomiast Chrystus w was mieszka, ciało wprawdzie podlega śmierci ze względu na [skutki] grzechu duch jednak posiada życie na skutek usprawiedliwienia. 11 A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych, to Ten, co wskrzesił Chrystusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was swego Ducha. 12 Jesteśmy więc, bracia, dłużnikami, ale nie ciała, byśmy żyć mieli według ciała. 13 Bo jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała - będziecie żyli.
    Synostwo Boże chrześcijan*
    14 Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. 15 Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze!» 16 Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi*. 17 Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, skoro wspólnie z Nim cierpimy po to, by też wspólnie mieć udział w chwale.
    Przeznaczenie do chwały
    18 Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, który ma się w nas objawić

    PRAWO BOŻE JEST KONIECZNE DO PRAWIDŁOWEGO UKSZTAŁTOWANIA SUMIENIA

    1,9 - Prawo ST miało na celu głównie zapobieżenie złu. Następuje znów katalog występków (por. Rz 1,27-31; Rz 13,13; 1 Kor 5,10n; 1 Kor 6,9n; 2 Kor 12,20; Ga 5,19nn; 2 Tm 3,2-5).

    Troska o czystość nauki
    19 rozumiejąc, że Prawo nie dla sprawiedliwego jest przeznaczone*, ale dla postępujących bezprawnie i dla niesfornych, bezbożnych i grzeszników, dla niegodziwych i światowców, dla ojcobójców i matkobójców, dla zabójców, 10 dla rozpustników, dla mężczyzn współżyjących z sobą, dla handlarzy niewolnikami, kłamców, krzywoprzysięzców i [dla popełniających] cokolwiek innego, co jest sprzeczne ze zdrową nauką,

    Ga 5,23 - Inni tłum.: "dla tak postępujących nie ma Prawa" w sensie: tacy nie odczuwają skrępowania przez Prawo. Por. 1 Tm 1,9.

    Rz 1,27-31
    EWANGELIA PRZYNOSI USPRAWIEDLIWIENIE I ZBAWIENIE WSZYSTKIM LUDZIOM
    KONIECZNOŚĆ USPRAWIEDLIWIENIA DLA POGAN I ŻYDÓW
    Usprawiedliwienia potrzebują poganie
    127 Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. 28 A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi. 29 * Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; 30 potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe - pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, 31 bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości.

    1 Kor 5,10n
    PRZECIW NIEPORZĄDKOM WŚRÓD CHRZEŚCIJAN KORYNTU
    TRZY "GRZECHY GŁÓWNE" ADRESATÓW
    Kazirodztwo
    5,10 Nie chodzi o rozpustników tego świata w ogóle ani o chciwców i zdzierców lub bałwochwalców; musielibyście bowiem całkowicie opuścić ten świat. 11 Dlatego pisałem wam wówczas, byście nie przestawali z takim, który nazywając się bratem*, w rzeczywistości jest rozpustnikiem, chciwcem, bałwochwalcą, oszczercą, pijakiem lub zdziercą. Z takim nawet nie siadajcie wspólnie do posiłku.

    1 Kor 6,9n
    PRZECIW NIEPORZĄDKOM WŚRÓD CHRZEŚCIJAN KORYNTU
    TRZY "GRZECHY GŁÓWNE" ADRESATÓW
    Szukanie sprawiedliwości przed trybunałami pogańskimi
    69 * Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, 10 ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego.

    2 Kor 12,20
    OSOBISTA OBRONA APOSTOŁA
    Zbawienie Koryntian celem apostolskich zabiegów Pawła
    12,20 Obawiam się, że gdy przyjdę, znajdę was nie takimi, jakimi pragnąłbym was znaleźć, a i dla was okażę się takim, jakiego sobie nie życzycie. żeby przypadkiem nie [było wśród was] sporów, zazdrości, gniewu, niewłaściwego współzawodnictwa, obmów, szemrania, wynoszenia się, kłótni*.

    O WŁAŚCIWEJ WOLNOŚCI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
    Napięcie między "duchem" a "ciałem"*
    519 * Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, 20uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, 21 zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą. 22 Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, 23 łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa*. 24 A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. 25 Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy. 26 Nie szukajmy próżnej chwały, jedni drugich drażniąc i wzajemnie sobie zazdroszcząc.

    5,23 - Inni tłum.: "dla tak postępujących nie ma Prawa" w sensie: tacy nie odczuwają skrępowania przez Prawo. 

    1 Tm 1,9
    Troska o czystość nauki
    19 rozumiejąc, że Prawo nie dla sprawiedliwego jest przeznaczone*, ale dla postępujących bezprawnie i dla niesfornych, bezbożnych i grzeszników, dla niegodziwych i światowców, dla ojcobójców i matkobójców, dla zabójców,

    1,9 - Prawo ST miało na celu głównie zapobieżenie złu.
    Co to sa grzechy ? Myśli, słowa i czyny przeciwne prawu Bożemu!
    https://www.youtube.com/watch?v=5TxSNPSGGPU


    2 Tm 3,2-5
    Zapowiedź wielkiego odstępstwa
    32 * Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, 3 bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, 4 zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. 5 Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy. I od takich stroń.




    "Dar sumienia" - Włodzimierz Zatorski OSB

    Wiele życiowych sytuacji wskazuje na istn­ie­­jący w człowieku niepokój moralny. Bardzo często spotykamy się z moralną oceną innych osób. Najczęściej są to oceny negatywne przyjmujące formę oburzenia, zgorszenia, potępienia. Takie zachowania niedwu­zna­cznie wskazują na wielkie znaczenie moralnej oceny w życiu. Jeżeli do tego dodać jeszcze nie mniej powszechną tendencję do obrony siebie, gdy pojawia się oskarżenie o jakieś nieprawidłowe postępowanie, to waga moralnej oceny ujawnia swoją ogromną moc. Obie te skłonności: do oceny innych i do usprawiedliwiania siebie wykazują wszyscy ludzie niezależnie od wyznawanej religii i filozofii życia. Może, co prawda, być ona mniejsza, ale jedynie u ludzi, którzy świadomie z nią walczą. Ponadto wychowanie i przy­jęta filozofia mogą zmienić same moralne oceny dobra i zła, jednak niezależnie od tego zawsze pozostaje sama potrzeba ocen i obrony siebie. Ten wewnętrzny niepokój, z którego one wynikają, wskazuje niedwuznacznie na tajemnicę sumienia zakodowaną w naszym sercu. Tajemnica ta wpisana jest w naszą naturę.
    Książka jest głęboką duchową refleksją nad ludzkim sumieniem, jego rolą w naszym życiu, opartą na tekstach Nowego Testamentu. Autor próbuje określić, czym ono jest – najgłębszą istotą człowieka, źródłem jego tożsamości. Sumienie jest darem, który można przyjąć albo odrzucić. Dopiero przyjęcie tego daru i odróżnienie sumienia od tego wszystkiego, co się pod nie podszywa, umożliwia człowiekowi rozpoznawanie i wybieranie prawdy i dobra. Poznanie prawdy, Boga, nawrócenie, pokonanie ludzkiej subiektywności jest możliwe właśnie dzięki sumieniu, „świętej przestrzeni, w której Bóg przemawia do człowieka”, które jest wezwaniem do przemiany serca.
    Pomocą w tej przemianie jest uznanie własnego grzechu, słabości, konieczności przełamania egocentryzmu, uznania, że zasady moralne dotyczą nas w tym samym stopniu, co innych. Poprzez pokorę, otwartość na łaskę, wytrwałość w słuchaniu słowa Bożego i modlitwę, możemy osiągnąć to, co jest w człowieku „najpełniejszym znakiem stworzenia na podobieństwo Boga” – harmonię między sumieniem i postępowaniem.
    Źródło; http://tyniec.com.pl/duchowosc/111-Dar-sumienia-9788373545427.html

    KWESTIA SUMIENIA W WYKŁADACH WYBITNEGO FILOZOFA I TEOLOGA

    4 lutego o godz. 17.00 w Domu Pielgrzyma Amicus przy kościele św. Stanisława Kostki (ul. Hozjusza 2, Warszawa) odbył się wykład ks. prof. Tadeusza Guza pt. „Człowiek sumienia jako człowiek Boży”.
    Wykład będzie jednocześnie prezentacją książki ks. Jacquesa Suaudeau „Sprzeciw sumienia lub obowiązek nieposłuszeństwa – jego źródła i zastosowanie w obszarze ochrony zdrowia”.

    „Człowiek sumienia jako człowiek Boży”- ks. prof. Tadeusz Guz
    https://www.youtube.com/watch?v=p22dB31sEek
    "Sumienie podstawą bytowania człowieka, narodu i państwa”- ks. prof. Tadeusz Guz
    https://gloria.tv/video/4scYFEw7T1TXEB2GFHu8WgrgS

    Sumienie
    KKK 1713 Człowiek jest zobowiązany do kierowania się prawem moralnym, które przynagla go do "czynienia dobra, a unikania zła" (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 16). Prawo to rozbrzmiewa w jego sumieniu.
    KKK 1776 "W głębi sumienia człowiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie nakłada, lecz któremu winien być posłuszny i którego głos wzywający go zawsze tam, gdzie potrzeba, do miłowania i czynienia dobra a unikania zła, rozbrzmiewa w sercu nakazem... Człowiek bowiem ma w swym sercu wypisane przez Boga prawo... Sumienie jest najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa" (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 16. 49 por. Rz 2, 14-16).
    Sąd sumienia
    KKK 1777 Sumienie moralne (Por. Rz 1, 32. obecne we wnętrzu osoby nakazuje jej w odpowiedniej chwili pełnić dobro, a unikać zła. Osądza ono również konkretne wybory, aprobując te, które są dobre, i potępiając te, które są złe (Por. Rz 1, 32). Świadczy ono o autorytecie prawdy odnoszącej się do najwyższego Dobra, do którego osoba ludzka czuje się przyciągana i którego nakazy przyjmuje. Człowiek roztropny słuchając sumienia moralnego, może usłyszeć Boga, który mówi.
    KKK 1778 Sumienie moralne jest sądem rozumu, przez który osoba ludzka rozpoznaje jakość moralną konkretnego czynu, który zamierza wykonać, którego właśnie dokonuje lub którego dokonała. Człowiek we wszystkim tym, co mówi i co czyni, powinien wiernie iść za tym, o czym wie, że jest słuszne i prawe. Właśnie przez sąd swego sumienia człowiek postrzega i rozpoznaje nakazy prawa Bożego:
    Sumienie jest prawem naszego ducha, ale go przewyższa; upomina nas, pozwala poznać odpowiedzialność i obowiązek, obawę i nadzieję... Jest zwiastunem Tego, który tak w świecie natury, jak i łaski, mówi do nas przez zasłonę, poucza nas i nami kieruje. Sumienie jest pierwszym ze wszystkich namiestników Chrystusa (J. H. Newman, List do księcia Norfolku, 5).
    KKK 1779 Jest ważne, by każdy wszedł w siebie, ażeby usłyszeć głos swojego sumienia i za nim pójść. To poszukiwanie głębi wewnętrznej jest tym bardziej konieczne, że życie często sprawia, iż uchylamy się od wszelkiej refleksji, zastanowienia się lub wejścia w siebie:
    Wróć do swego sumienia, jego pytaj!... Zejdźcie więc – bracia – do waszego wnętrza i we wszystkim, co czynicie, patrzcie na Świadka – Boga!52Św. Augustyn, In epistulam Johannis ad Parthos tractatus, 8, 9.
    KKK 7178 Godność osoby ludzkiej zawiera w sobie prawość sumienia i jej się domaga. Sumienie obejmuje postrzeganie zasad moralnych (syndereza), ich zastosowanie w danych okolicznościach przez praktyczne rozeznanie racji i dóbr, a w wyniku tego sąd o konkretnych czynach, zamierzonych lub już dokonanych. Prawda o dobru moralnym, wyrażona w prawie rozumu, jest praktycznie i konkretnie uznana przez roztropny sąd sumienia. Człowieka, który wybiera zgodnie z tym sądem, nazywa się człowiekiem roztropnym.
    KKK 1781 Sumienie pozwala wziąć odpowiedzialność za dokonane czyny. Jeżeli człowiek popełnia zło, słuszny sąd sumienia może być w nim świadkiem uniwersalnej prawdy o dobru, a zarazem o złu jego pojedynczego wyboru. Wyrok sądu sumienia stanowi rękojmię nadziei i miłosierdzia. Poświadczając zły czyn, przypomina o przebaczeniu, o które trzeba prosić, o dobru, które należy ciągle praktykować, i o cnocie, którą bezustannie należy rozwijać za pomocą łaski Bożej:
    Uspokoimy przed Nim nasze serce. A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko (1 J 3, 19-20).
    KKK 1782 Człowiek ma prawo działać zgodnie z sumieniem i wolnością, by osobiście podejmować decyzje moralne. "Nie wolno więc go zmuszać, aby postępował wbrew swojemu sumieniu. Ale nie wolno mu też przeszkadzać w postępowaniu zgodnie z własnym sumieniem, zwłaszcza w dziedzinie religijnej " (Sobór Watykański II, dekl. Dignitatis humanae, 3).
    Formowanie sumienia
    KKK 1783 Sumienie powinno być uformowane, a sąd moralny oświecony. Sumienie dobrze uformowane jest prawe i prawdziwe. Formułuje ono swoje sądy, kierując się rozumem, zgodnie z prawdziwym dobrem chcianym przez mądrość Stwórcy. Wychowanie sumienia jest nieodzowne w życiu każdego człowieka, który jest poddawany negatywnym wpływom, a przez grzech – kuszony do wybrania raczej własnego zdania i odrzucenia nauczania pewnego.
    KKK 1784 Wychowanie sumienia jest zadaniem całego życia. Od najmłodszych lat wprowadza ono dziecko w poznawanie i praktykowanie prawa wewnętrznego, rozpoznawanego przez sumienie. Roztropne wychowanie kształtuje cnoty; chroni lub uwalnia od strachu, egoizmu i pychy, fałszywego poczucia winy i dążeń do upodobania w sobie, zrodzonego z ludzkich słabości i błędów. Wychowanie sumienia zapewnia wolność i prowadzi do pokoju serca.
    KKK 1785 W formowaniu sumienia słowo Boże jest światłem na naszej drodze; powinniśmy przyjmować je przez wiarę i modlitwę oraz stosować w praktyce. Powinniśmy także badać nasze sumienie, wpatrując się w krzyż Pana. Jesteśmy wspierani darami Ducha Świętego, wspomagani świadectwem lub radami innych ludzi i prowadzeni pewnym nauczaniem Kościoła (Por. Sobór Watykański II, dekl. Dignitatis humanae, 14).
    Wybierać zgodnie z sumieniem
    KKK 1786 Sumienie, stając wobec wyboru moralnego, może wydać zarówno prawy sąd zgodny z rozumem i prawem Bożym, jak i – przeciwnie – sąd błędny, który od tego odbiega.
    KKK 1787 Niekiedy człowiek spotyka się z sytuacjami, które czynią sąd moralny mniej pewnym i utrudniają decyzję. Powinien jednak zawsze szukać tego, co jest słuszne i dobre, oraz rozeznawać wolę Bożą wyrażoną w prawie Bożym.
    KKK 1788 W tym celu człowiek stara się interpretować dane doświadczenia i znaki czasów dzięki cnocie roztropności, radom osób godnych zaufania oraz pomocy Ducha Świętego i Jego darów.
    KKK 1789 Oto niektóre zasady, które stosują się do wszystkich przypadków:
    – nigdy nie jest dopuszczalne czynienie zła, by wynikło z niego dobro;
    – "złota zasada": "Wszystko... co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie!" (Mt 7, 12) (Por. Łk 6, 31; Tb 4, 15.;
    – miłość zawsze przejawia się w szacunku dla bliźniego i jego sumienia: "W ten sposób grzesząc przeciwko braciom i rażąc ich... sumienia, grzeszycie 1971 przeciwko samemu Chrystusowi" (1 Kor 8,12). "Dobrą jest rzeczą... nie czynić niczego, co twego brata razi, gorszy albo osłabia" (Rz 14, 21).
    Sąd błędny
    KKK 1790 Człowiek powinien być zawsze posłuszny pewnemu sądowi swojego sumienia. Gdyby dobrowolnie działał przeciw takiemu sumieniu, potępiałby sam siebie. Zdarza się jednak, że sumienie znajduje się w ignorancji i wydaje błędne sądy o czynach, które mają być dokonane lub już zostały dokonane.
    KKK 1791 Ignorancja często może być przypisana odpowiedzialności osobistej. Dzieje się tak, "gdy człowiek niewiele dba o poszukiwanie prawdy i dobra, a sumienie z nawyku do grzechu powoli ulega niemal zaślepieniu" (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 16). W tych przypadkach osoba jest odpowiedzialna za zło, które popełnia.
    KKK 1792 Nieznajomość Chrystusa i Jego Ewangelii, złe przykłady dawane przez innych ludzi, zniewolenie przez uczucia, domaganie się źle pojętej autonomii sumienia, odrzucenie autorytetu Kościoła i Jego nauczania, brak nawrócenia i miłości mogą stać się początkiem wypaczeń w postawie moralnej.
    KKK 1793 Jeśli – przeciwnie – ignorancja jest niepokonalna lub sąd błędny bez odpowiedzialności podmiotu moralnego, to zło popełnione przez osobę nie może być jej przypisane. Mimo to pozostaje ono złem, brakiem, nieporządkiem. Konieczna jest więc praca nad poprawianiem błędów sumienia.
    KKK 1794 Dobre i czyste sumienie jest oświecane przez prawdziwą wiarę. Albowiem miłość wypływa równocześnie "z czystego serca, dobrego sumienia i wiary nieobłudnej" (1 Tm 1, 5) (Por. 1 Tm 3, 9; 2 Tm 1, 3; 1 P 3, 21; Dz 24, 16.:
    Im bardziej więc decydującą rolę odgrywa prawe sumienie, tym więcej osoby i społeczności ludzkie unikają ślepej samowoli i starają się dostosować do obiektywnych norm moralności ( Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 16).
    KKK 1795 "Sumienie jest najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa" (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 16).
    KKK 1796 Sumienie moralne jest sądem rozumu, przez który osoba ludzka rozpoznaje jakość moralną konkretnego czynu.
    KKK 1797 Dla człowieka, który popełnił zło, wyrok jego sumienia stanowi rękojmię nawrócenia i nadziei.
    KKK 1798 Sumienie dobrze uformowane jest prawe i prawdziwe. Formułuje ono swoje sądy, kierując się rozumem, zgodnie z prawdziwym dobrem chcianym przez mądrość Stwórcy. Każdy powinien wykorzystywać środki odpowiednie do formowania swego sumienia.
    KKK 1799 Sumienie, stając wobec wyboru moralnego, może wydać zarówno prawy sąd zgodny z rozumem i prawem Bożym, jak i – przeciwnie – sąd błędny, który od tego odbiega.
    KKK 1800 Człowiek powinien być zawsze posłuszny pewnemu sądowi swego sumienia.
    KKK 1801 Sumienie może pozostawać w ignorancji lub wydawać błędne sądy. Taka ignorancja i takie błędy nie zawsze są wolne od winy.
    KKK 1802 Słowo Boże jest światłem na naszej drodze. Powinniśmy przyjmować je przez wiarę i modlitwę oraz stosować w praktyce. W ten sposób formuje się sumienie.





    Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (1)
    https://naszdziennik.pl/mysl/145141,sumienie-w-nauczaniu-sw-jana-pawla-ii-1.html?t=9
    Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (2)
    https://naszdziennik.pl/mysl/145551,sumienie-w-nauczaniu-sw-jana-pawla-ii-2.html?t=9
    Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (3)
    https://naszdziennik.pl/mysl/145919,sumienie-w-nauczaniu-sw-jana-pawla-ii-3.html?t=9
  • @miarka 16:46:27
    //A łaska działa - też nie magicznie, tylko wyłącznie jako przyjęta, i przy wspólłpracy z Łaskawcą.
    Dary Ducha Świętego to dary celowe - one są "niewidzialne" z natury: widział ktoś rozum?///


    Kardynał Robert Sarah nie neguje ani łaski ani darów duchowych. charyzmatów, etc. On neguje metodę ! Metodę polegającą na "wywoływaniu" łaski i darów duchowych oraz wszelkiego działania Ducha Świętego.

    Duch Święty działa według własnego upodobania "kędy chce" i także, można powiedzieć, że realizuje wolę całej Trójcy Świętej, gdyż Bóg powiedział "myśli moje nie są myślami waszymi a drogi moje drogami waszymi".

    Modlimy się w Ojcze nasz ... Bądź wola Twoja" a nie nasza przez jej wywoływanie na spędach charyzmatycznych ;)
  • @miarka 16:41:57
    //Kto nie pamięta, że kiedyZmartwychwstały tchnął Ducha Świętego na swoich uczniów,nadał im munus odpuszczania grzechów, czyli nakazał sprawować to, co dziś nazywamysakramentem pojednania i pokuty? (Por. Sobór Trydencki, DS 1703).

    Rewolucja '68 roku miała jedna wspaniałą zasadę "Zabrania się zabraniać" - że za nią poszedł akcent na "zabrania się", a nadto poszło złe rozumienie wolności, to już inna sprawa. Kierunek jednak był dobry - stop nakazom i zakazom, stop narracji rzeczywistosci przez prawo.//


    NIE WIEM JAKIEGO PAN JEST WYZNANIA I JAKI DIABEŁ PANU TĘ ANTYEWANGELIĘ OGŁOSIŁ ? Grzech to jest przekroczenie przykazań Bożych (Dekalogu) myślą, słowem, lub czynem. Jezus Chrystus dał Apostołom misję jednania ludzi z Panem Bogiem dzięki spowiedzi, sakramentowi pokuty. Do realizacji tej misji konieczny był Apostołom Duch Święty. Chrystus Pan nakazał przestrzegać Dekalogu! Grzech oznacza nieprzyjaźń z Bogiem i anarchię. Hasła RÓBTA CO CHCETA i "wszystko jest miłością" pochodzą od diabła. Dlatego to co Pan napisał jest ewidentnym satanizmem.

    //Bóg to nie jakiś satrapa, co rządzi jakimś odgórnym prawem z jego zakazami i nakazami.//

    Bóg jest najwyższym prawodawcą i prawo Boże czyli Dekalog nadał Mojżeszowi na Synaju i także zapisał jego treść w ludzkich sercach.

    „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo, albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić” (Mt 5,17).


    św. Mateusz na samym początku pierwszej mowy Pana Jezusa podaje Jego słowa, że nie przyszedł znieść Prawa, lecz wypełnić. W ten sposób wyjaśnia podstawowy problem dotyczący stosunku chrześcijan do moralnego Prawa ST, które zostało utrwalone przede wszystkim w Dziesięciu Przykazaniach Bożych. Prawo to obowiązuje nadal, ale nie można go wypełniać według interpretacji faryzeuszy i uczonych w Piśmie. Jezus bowiem domaga się głębszego podejścia do Prawa tak, by sprawiedliwość chrześcijańska była „większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszy” (Mt 5,20). „Dopóki niebo i ziemia nie przeminą”, to jest – jak długo świat będzie istniał, tak długo nie ulegnie żadnej zmianie nawet najmniejszy przepis dotyczący moralnego Prawa Bożego. Ideę tę wyraża metafora najmniejszej litery w alfabecie hebrajskim (jota) oraz wzmianka o jednej kresce, czyli maleńkim znaku, który służył do oddzielenia podobnych do siebie spółgłosek hebrajskich (por. Mt 5,18).

    Trwałe wartości Boskiego Prawa moralnego nigdy nie przeminą, stanowią bowiem mocny fundament w relacji człowieka do Boga oraz do wszystkich ludzi.
    https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/bratnizew_prawo2.html


    MAM JEDNAK NADZIEJĘ, ŻE W PAŃSKIM DOMU JAKIEŚ PRAWA - NAKAZY I ZAKAZY OBOWIĄZUJĄ ? Choćby nie zabijaj ! ;)
  • "Czy Duch Święty wyparował z Kościoła katolickiego ?" - nie tyle wyparował, co się ulotnił
    https://wiernipolsce1.files.wordpress.com/2016/04/ciemny-lud-wszystko-kupi.png
  • @Rzeczpospolita 18:13:18
    W Kościele katolickim sakramenty są za darmo !

    BÓG ZBAWIŁ ŚWIAT ZA DARMO!

    Darmo dostaliście darmo dawajcie !
  • @Janusz Górzyński 18:12:47
    J 14:15
    Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania.

    J 14:21a
    Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje.

    1 J 2:3
    Po tym zaś poznajemy, że Go znamy, jeżeli zachowujemy Jego przykazania.

    1 J 5:2-3
    Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania, albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie.

    2 J 1:6
    Miłość zaś polega na tym, abyśmy postępowali według Jego przykazań. Jest to przykazanie, o jakim słyszeliście od początku, że według niego macie postępować.

    Ap 12:17
    I rozgniewał się Smok na Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa.

    Ap 14:12
    Tu się okazuje wytrwałość świętych, tych, którzy strzegą przykazań Boga i wiary Jezusa.

    Co to jest Dekalog ?
    https://www.youtube.com/watch?v=TSuFB9Y3MFE
    Katechizm Kościoła Katolickiego DEKALOG


    Talmud przeciwko Dekalogowi
    https://janusz.neon24.pl/post/141270,talmud-przeciwko-dekalogowi


    Masoński zamach na Dekalog
    https://janusz.neon24.pl/post/141221,masonski-zamach-na-dekalog
  • @Janusz Górzyński 18:16:41
    Panie Januszu,
    nie wszystkie - ślub kościelny jest za niezłą kasę.

    A poza tym, Kościół to cała banda pasożytów na utrzymaniu ogłupionych owieczek. W naszej Polsce Kościół utrzymują żydo-katolicy, niewierzący oraz wyznawcy innych wyznań.

    Myślący Polak nie ma żadnego interesu w utrzymywaniu żydo-katolickiej instytucji, która od zawsze była i jest nadal wrogiem państwa i narodu polskiego.
    Tu nie chodzi o to, czy bóg jest, czy go nie ma - kwestią zasadniczą jest pytanie do czego nam potrzebna żydowska religia (chrześcijaństwo jest
    par excellence religią żydowską) wyniszczająca słowiańską mentalność narodu i niosąca regres tak duchowy jak i kulturowy.
  • @Rzeczpospolita 18:45:26
    Nie znam kościoła żydokatolickiego! Znam natomiast Święty Rzymski Kościół Katolicki ! A ten Kościół był i jest prześladowany przez żydów satanistów !

    Żydzi i islamiści nie wierzą w Trójcę Świętą ani w inkarnację ani też w Zmartwychwstanie. Nie wierzą w Eucharystię a więc nie mają życia w sobie.

    Proszę się więc zainteresować działalnością Kościoła katolickiego a nie żydo-katolickiego, bo to są na pewno różne wspólnoty.

    Rodowód Jezusa Chrystusa
    https://www.youtube.com/watch?v=qFKWvt-n-LM

    Proszę to wysluchać !
  • @Rzeczpospolita 18:45:26
    NAWET JAPOŃCZYCY WIEDZĄ, ŻE POLSKI KOŚCIÓŁ MA HEROICZNYCH APOSTOŁÓW, KTÓRZY SŁUŻĄ BOGU I BLIŹNIM ODDAJĄC CALE SWOJE ŻYCIE !


    Apostoł Japonii - św. Maksymilian Maria Kolbe
    https://www.youtube.com/watch?v=ao0ElRBQzV0
    Polski franciszkański kościół w Nagasaki
    https://www.youtube.com/watch?v=viUm-14i_x0
    Św. Maksymilian w Japonii – drugi Niepokalanów w Kraju Wiśni
    http://misje.franciszkanie.pl/sw-maksymilian-japonii/
    Misjonarze Miłości
    https://www.miesiecznikegzorcysta.pl/informacje/item/492-misjonarze-milosci
    Niech brat Zeno wróci do Japonii
    http://www.niedziela.pl/artykul/94572/nd/Niech-brat-Zeno-wroci-do-Japonii
    Brat Zenon misjonarzem miłości w Kraju Wiśni
    http://klikdotsystems.jp/stronapolska/wywiady/bratzeno.html
    Brat Zeno, wielki misjonarz, polski franciszkanin, bohater Nagasaki
    https://www.youtube.com/watch?v=SnLv61EgOKs
    https://www.youtube.com/watch?v=a407MuXHnCo
    Brat Zeno Żebrowski czyli bezgraniczna miłość (film animowany z polskim lektorem)
    https://www.youtube.com/watch?v=mN_UhEnniV0
    Cud w Hiroszimie i w Nagasaki
    https://gloria.tv/article/PmTBwBAbxsiB4zRFSWQfhTfMN
    Jezuici w cudowny sposób przeżyli atak atomowy w Hiroszymie
    http://www.fronda.pl/a/cud-ci-jezuici-przezyli-wybuch-bomby-atomowej-w-hiroszimie,94750.html
    Jezuici uratowani przez MB Fatimską w Hiroszimie
    https://www.youtube.com/watch?v=C3GAl7vXRVQ
    Polskie misje salezjańskie w Japonii
    https://www.youtube.com/watch?v=KnJlnfN8ufs
    W 1958 roku zakończyła się wojna polsko-japońska! Wojna, o której świat nie słyszał !
    https://www.youtube.com/watch?v=abRG3LZ79nM
    Orzeł i chryzantema – Bronisław Piłsudski, brat marszałka i jego dziedzictwo w Japonii
    https://vod.tvp.pl/video/orzel-i-chryzantema,orzel-i-chryzantema,29315765
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bronis%C5%82aw_Pi%C5%82sudski
    http://panda.bg.univ.gda.pl/ICRAP/pl/cv.html
    http://panda.bg.univ.gda.pl/ICRAP/pl/
    Wielcy Polacy w Japonii
    http://jaap.pjwstk.edu.pl/wielcy-polacy-w-japonii-wity-jan-pawe-ii/
    Wśród Ajnów żyją ostatni z rodu Piłsudskich
    http://panda.bg.univ.gda.pl/ICRAP/pl/ainu.html
    Triumf Kościoła katolickiego w Japonii
    http://bdp.xportal.pl/publicystyka/peter-odwyer-na-przekor-wszelkim-przeciwnosciom-triumf-kosciola-katolickiego-w-japonii/
    W Akita zjawia się NMP
    https://www.piotrskarga.pl/japonia--ostrzezenia-matki-bozej-z-akita-pozostaly-niezauwazone,6831,i.html
    Jan Paweł II w Japonii
    https://www.youtube.com/watch?v=PBeKTI7-FCc



    W 1636 roku Męciński jest już w drodze do Makao, portugalskiej kolonii na południu Chin, skąd ma nadzieję przedostać się bezpośrednio do Japonii. Jego statek zostaje jednak przejęty przez holenderski okręt, którego załoga traktuje jezuitę i jego towarzyszy jako więźniów i transportuje ich na wyspę Formozę (z portugalskiego Ilha Formosa - Piękna Wyspa), czyli dzisiejszy Tajwan. Okazuje się, że posiadane przez Męcińskiego umiejętności medyczne znów się przydają. Dzięki nim wyzdrowiało wielu jego współwięźniów, a także syn holenderskiego gubernatora wyspy, czym jezuita zaskarbił sobie zaufanie Holendrów. Dzięki zdobytym w ten sposób kontaktom udało mu się wyrwać z transportu więźniów do Dżakarty na wyspie Jawa. Tym sposobem w 1637 roku Męciński znalazł się w portugalskim Makao.
     
    Jednak i tym razem nie mógł przedostać się bezpośrednio do Japonii. Wiedząc o planach polskiego zakonnika, wizytator zakonny Emanuel Diaz zdecydował, że podróż do kraju, w którym za jawne wyznawanie wiary grozi śmierć, jest zbyt niebezpieczna, i skierował go do pracy w Kambodży. Tam Męciński pracował jako przełożony rezydencji misyjnej.
     
    To właśnie na dworze kambodżańskiego króla do Męcińskiego doszła informacja o znanym jezuickim zakonniku, który w czasie prześladowań w Japonii wyrzekł się swojej wiary i wraz z władzami szogunatu rozpoczął działania przeciwko katolickim misjonarzom. Tym jezuitą był nie kto inny jak Cristóvão Ferreira, znany z filmu "Milczenie".
     
    Chcąc zadośćuczynić złemu wrażeniu, jakie wywołało zachowanie portugalskiego zakonnika, nowy wizytator zakonu Antoni Rubino zdecydował się wysłać do Japonii posłów, w tym Wojciecha Męcińskiego. 12 sierpnia 1642 roku dotarli oni do japońskiej prowincji Satsuma.
     
    Niestety, nazajutrz zostali pojmani przez ludzi szoguna Hidetady Tokugawy (jap. 徳川 秀忠) i przetransportowani do Nagasaki. Tam Męciński i towarzysze jego podróży zostali poddani tzw. torturze pojenia wodą, która polegała na wielokrotnym zmuszaniu do wypicia wielkich ilości wody, a następnie na wypychaniu jej przez zgniatanie między dwoma kawałkami drewna. W czasie jej trwania każdy z męczonych lewą ręką mógł dać znać, że wyrzeka się swojej wiary, co skutkowało przerwaniem kaźni. W okresie od sierpnia 1642 roku do marca 1643 Męciński był torturowany w ten sposób ponad 100 razy.

    Widząc brak skuteczności takiego działania, Japończycy zdecydowali się na "torturę dołu". Nieszczęśnicy zostali powieszeni głowami w dół nad dołami kloacznymi. Także w tym przypadku mogli w dowolnej chwili przerwać cierpienie przez znak świadczący o wyrzeczeniu się wiary. Żaden nie zdecydował się na ten krok.
     
    Męciński zmarł po 7 dniach. Jego ciało spalono, a prochy wrzucono do morza. W 1700 roku stwierdzono kanonicznie jego męczeństwo i włączono do kalendarza świątobliwych zakonników jezuickich. 
    Źródło; https://www.deon.pl/religia/wiara-i-spoleczenstwo/art,1302,historia-polskiego-jezuity-o-ktorej-nie-mowi-milczenie.html
  • @Janusz Górzyński 18:57:04
    Panie Januszu,
    nie ma znaczenia, czy podoba się Panu termin żydo-katolicym (judeo-katolicyzm) itp., czy nie. Pierwotną religią dla chrześcijaństwa i islamu jest judaizm biblijny - to wszystko są religie żydowskie - taka jest historyczna prawda, której nikt poważny nie zaprzecza. Potwierdza ten fakt także hierarchia Kościoła oraz bibliści.

    "Prześladowanie Kościoła przez żydów i muzułmanów" - to jest utrzymywanie mitu oblężonej twierdzy.
    Prawda natomiast jest odwrotna, to Kościół żydo-chrześcijański (żydo-katolicki) natychmiast po uzyskaniu swojego prawnego status quo w IV w. (edykt mediolański) rozpoczął brutalne prześladowania wszystkich religii.
  • @Janusz Górzyński 17:36:46
    Panie Dariuszu ze zdaniami fałszywymi nie można dyskutować !

    Miłość bliźniego natomiast wymaga, aby Panu dostarczyć Prawdę ! Oto czynię zadość !

    Wojna dziejów i dopełnienie historii

    "Extra Ecclesiam salus non est"

    Zdanie to było niejednokrotnie w ciągu wieków kamieniem obrazy dla innowierców, a częstokroć nie rozumieli go i może dziś nie rozumieją katolicy. Jest ono tak starem, jak starym jest Kościół, a w formie podanej w nagłówku: "Extra Ecclesiam salus non est" datuje się od św. Cypriana (1), uzasadnienie zaś i pogłębienie jego treści zawdzięczamy św. Augustynowi (2). Ponieważ Chrystus jeden założył Kościół i przezeń jedynie wskazał drogę do zbawienia, przeto prosty stąd wypływa wniosek, że Kościół jest instytucją, niezbędnie potrzebną do osiągnięcia zbawienia, co uważane negatywnie, pokrywa się z twierdzeniem: Poza Kościołem nie ma zbawienia – Extra Ecclesiam salus non est (3). Poza Kościołem można mieć wszelakie korzyści doczesne, a nawet w duchownych uczestniczyć obrzędach, lecz do zbawienia to nie wystarczy, gdyż ono jest tylko w Kościele, założonym przez Chrystusa (4). Warunkiem nieodzownym dostąpienia zbawienia jest tedy życie w Kościele, lecz nie w granicach Kościoła tylko, ale w jedności z nim i miłości (5). Z tego przekonania wypływają przepiękne porównania, jakimi się Augustyn posługuje. I tak, przyrównuje Kościół do arki Noego, w której znaleźli ocalenie przed wodami potopu tylko ci, którzy się w niej schronili, wszyscy inni poginęli. – Po przyjściu na świat Chrystusa zbawić się mogą tylko ci, którzy się znajdą w granicach Kościoła przezeń założonego (6). Kościół jest świątynią, w której Bóg wysłuchuje, poza nią nie masz wysłuchania na żywot wieczny (7); jest "ową świętą górą, która wzrosła z maleńkiego kamienia, według widzenia Daniela, burząc królestwa ziemi – i tak się rozrastająca, że napełnia całą ziemię (Dan. II, 35). Ktokolwiek by znajdował się poza tą górą, niech nie żywi nadziei, iż będzie wysłuchany na żywot wieczny" (8).

    Kościół katolicki to Kościół Walczący o zbawienie i wierny Tradycji ks. dr R. Kneblewski
    https://www.youtube.com/watch?v=Fvbt1SrWmes
    "Extra Ecclesiam salus non est"
    http://www.ultramontes.pl/czuj_extra_ecclesiam_salus_non_est.pdf



    Jak Pan Bóg dopełni Historię Zbawienia ? - ks. prof. Tadeusz Guz
    https://www.youtube.com/watch?v=sPjo4MVcK8s
    Sprzeciw sumienia. Żydzi finansowali Hitlera i są współwinni zagłady. - ks. prof. Tadeusz Guz
    https://www.youtube.com/watch?v=-jdSOkbnr-Q


    „Rząd carski upadnie… Rosja rozsypie się – a klasztory przetrwają burze i wrócą do dawnej świetności, jeżeli reguła zakonna będzie ściśle przestrzegana. Rosję spotka kara Boska za krew unitów przez nią przelaną, wołającą o pomstę do Nieba. Spotka ją kara za prześladowanie nabożeństwa do Serca Jezusowego… i za zabranianie wzywania Matki Boskiej jako Królowej Korony Polskiej. […] Kto śmie Matce Boskiej zaprzeczać tego tytułu, może być ukarany. Matka Boska zdeptała czarta piekielnego – zdepcze i mocarzów tego świata, walczących przeciw Niej” (Ks. Grzegorz Augustynik, „Miłość Boga i Ojczyzny w życiu i czynach Sługi Bożej Wandy Malczewskiej”, Wrocław 2010, s. 51 – 52)
    „Zbliża się dzień mojej sprawiedliwości; ten co wydał rozkaz wymordowania was, niedługo gospodarować będzie; jego dzieci i wnuki sromotnie wymordują jego własni poddani, wrogowie mojego Krzyża; jego dziedzictwo będzie poszarpane.” (Tamże, s. 56).
    Wanda Malczewska usłyszała również zapowiedzi zmartwychpowstania Polski;
    „Twoja ojczyzna i Kościół w tej Ojczyźnie również przez krwawą pracę i bratnią jedność dojdą do upragnionej wolności. Niech tylko naród tej wolności nie obróci w swawolę.” – powiedział Jej Pan Jezus w drugi piątek Wielkiego Postu 1872r., (tamże, s. 87), a więcej, w piąty piątek Wielkiego Postu, tego samego roku; „[…] zbliżają się przewrotne czasy. Wasza Ojczyzna będzie wolna od ucisków wrogów zewnętrznych, ale ją opanują wrogowie wewnętrzni. Przede wszystkim starać się będą wziąć w swoje ręce młodzież szkolną, dowodzić będą, że religia w szkołach niepotrzebna, że można zastąpić ją innymi naukami. Spowiedź i inne praktyki religijne, kontrola Kościoła nad szkołami zbyteczna, bo ogranicza samodzielność myślenia ucznia. Krzyże i obrazy religijne z sal szkolnych będą chcieli usunąć, aby te chrześcijańskie wizerunki nie drażniły Żydów. Przez młodzież pozbawioną wiary, zechcą w całym narodzie wprowadzić niedowiarstwo. Jeżeli naród uwierzy temu i pozbędzie się wiary, straci przywróconą Ojczyznę. […] Nauka bez wiary nie zrodzi świętych ani bohaterów narodowych. Zrodzi szkodników… Módl się o dobrą chrześcijańska szkołę.” (Tamże, s. 101 – 102).
    W Wielki Piątek, tego samego, 1872 r., Wanda otrzymała również od Matki Bożej zapewnienie wskrzeszenia Polski:
    „Dostaliście się do niewoli wskutek niezgody wewnętrznej i sprzedajności wielu waszych rodaków. Rozebrali was na kawałki, ale Pan Bóg na moja prośbę tego rozbioru nie zatwierdził. Zbliża się czas, że sprawiedliwość Boska upokorzy chciwość zaborców waszych, tępicieli wiary katolickiej i nabożeństwa do Serca mojego Syna. Oni upadną, a Polska na moja prośbę będzie wskrzeszona i wszystkie jej części będą złączone. Ale… niech strzeże wiary i nie dopuszcza niedowiarstwa… zdrady… niezgody i lenistwa, bo te wady mogą ją na powrót zgubić i to… na zawsze! Pragnę widzieć Polskę szczęśliwą, ale niech też Polacy do tego rękę przykładają… Modlę się za Polskę, za jej nabożeństwo do mnie. Modlę się i za twoich krewnych […] Modlę się za wszystkie stany… aby miłość zalecana przez mojego Syna zakwitła wśród was… Módlcie się wszyscy – i postępujcie drogą wskazaną wam przez mojego Syna.” (Tamże, s. 112). Ta droga prowadzi do Krzyża, co potwierdza Wandzie Pan Jezus: „Zatknąłem pośród was krzyż jako godło wiary, triumfu i chwały, dałem wam Matkę moją za opiekunkę i czegóż się boicie.”, (tamże, s. 145) . Wanda wielokrotnie miała wizję Jezusa Chrystusa z Krzyżem. W uroczystość Ducha Świętego 1874r. usłyszała: „Kto nie walczy, nie zwycięża, a bez zwycięstwa nie ma nagrody – nieście krzyż ochotnie, a otrzymacie triumf”. (Tamże, s. 147).
    źródło; http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=16120&Itemid=46

    Religijność Polaków na tle świata
    https://www.youtube.com/watch?v=wK5oEgM4cCI
    Dr Barbara Strzałkowska - Mity syjonistyczne a Biblia
    https://www.youtube.com/watch?v=Guqd_XlVXsY

    Treść tych przekazów wzmacnia fundamenty polskiej religijności, która w tym czasie przechodzi wielką próbę. Za pośrednictwem Wandy Malczewskiej, Bóg mówi do Polaków przygniecionych tym wielkim, narodowym nieszczęściem, że widzi nasze cierpienie, każe nie tracić Ducha, pozostać Mu wiernym, a On pozostanie  z nami, i że otrzymamy to, o co walczyliśmy – upragnioną wolność. Powtarza się więc i tu, nad Wisłą, wielka epopeja narodów wybranych, i wszystkich narodów wiernych Bogu, którą wcześniej przeżywali Izraelici nad Morzem Czerwonym, u stóp góry Synaj, i nad Jordanem. Pozostańcie tylko wierni…

    24 Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój10 i niech Mnie naśladuje. 25 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. 26 Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? 27 Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi11, i wtedy odda każdemu według jego postępowania. 28 Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim»12. (Mt 16, 24 do 28)

    POCZĄTKI CHRZEŚCIJAŃSTWA
    dr Szymon Modzelewski

    Trzecia w dziejach ludzkości wielka religia monoteistyczna (po religii faraona Amenhotepa IV w Egipcie i judaizmie), chrześcijaństwo, powstało w rejonie basenu Morza Śródziemnego, w Palestynie (rzymska prowincja Judea). W najwcześniejszym etapie swojego istnienia rozwijał się w obrębie judaizmu, ale szybko stało się zupełnie odrębną religią. Ponad sto lat wytężonych badań historycznych i archeologicznych pozwoliło poznać genezę i okoliczności rozwoju chrześcijaństwa. Mimo krytycznych głosów na temat wiarygodności historycznej Ewangelii i Dziejów Apostolskich, pojawiających się w niektórych nurtach nauki i filozofii (np. R. Bultmann, R. J. Wipper, J. D. Crossan) można przyjąć wspomniane źródła za podstawę rekonstrukcji genezy i pierwszych lat istnienia chrześcijaństwa. Wydaje się, że najuczciwsza i najpewniejsza jest rekonstrukcja uznająca Nowy Testament i pisma wczesnochrześcijańskie za główne źródło, w przeciwieństwie do różnych, często karkołomnych teorii istniejących na ten temat. Tak naprawdę podejście Bultmanna przedstawiające Ewangelię jako mit, wywodzi się od XIX wiecznego niemieckiego uczonego Bruno Bauera, kolegi Karola Marksa z Uniwersytetu w Bonn. Nauczycielem Bruno Bauera był G. W. F. Hegel, którego Ojciec wymienił w przesłanych niedawno materiałach. Bauer kwestionował w ogóle historyczne istnienie Jezusa Chrystusa i datował Nowy Testament na bardzo późne lata (np. na późny II albo nawet na początki III w. po Chr.). Innymi słowy, Ewangelie, Dzieje i Listy Apostolskie miały według niego być późnym fałszerstwem, sporządzonym w Rzymie albo w Aleksandrii i nie miały nic wspólnego z rzeczywistością Palestyny w I w. po Chr. i z życiem Zbawiciela. Od Bauera wywodzą się wszyscy hiperkrytycy Ewangelii i zwolennicy „teorii mitu Jezusa”, a pośrednio także i Bultmann. Zapomniany dziś Polski teolog, książę Emanuel Bułhak herbu Syrokomla, autora dzieł o św. Dionizym Areopagicie, słusznie skrytykował manowce, na jakich krążą teolodzy wygłaszający herezje. Pozwolę sobie na obszerny cytat z jego artykułu (Dzieła św. Dionizego Areopagity, Christianitas, i Formgeschichte), który trafnie podsumowuje poglądy niemieckich teologów w epoce Bultmanna: „Protestanci wyimaginowali sobie w swojej wyobraźni jakieś pierwotne chrześcijaństwo, jakieś Urchristentum, Altkatholische Kirche, na żadnych historycznych, ani skrypturalnych dowodach nie oparte, które miało odzwierciedlać prawdziwe intencje Chrystusa z "przedpaulińskiej" epoki, a które rzeczywiście odpowiadałoby ich protestancko-germańskim przesądom. W tej destrukcyjnej pracy przybiegli im chętnie z pomocą wszyscy materialiści, ateusze, rozpustnicy i żydzi. Wszyscy stali się wykładaczami Pisma św., nawet teologii katolickiej, rozumie się zawsze w duchu przeciwnym tradycji katolickiej i wszystko, co się pisze przeciwko religii katolickiej, nawet największe bzdurstwa – jest krytyką "naukową", wszystko zaś, co jest napisane w duchu katolickim, jest nienaukowym. Zła wola dochodzi do tego, że jedni i ci sami autorzy, co chwila, stają na nowych stanowiskach, często zupełnie sobie przeciwnych, byle tylko obalić wierzenia chrześcijańskie; nawet ci, którzy w ogóle nie wierzą w istnienie Chrystusa, stają na czele wydawnictwa, zajmującego się egzegezą Pisma Nowego Testamentu, a najznakomitszy patrolog współczesny Niemiec katolickich, Bardenhewer, naiwnie za protestantami powtarza, że krytyka "naukowa" wzięła swój początek z reformacji! Tak, krytyka, to pewno, ale tylko nie naukowa. Owi przesławni egzegeci tak dobrze zabrali się do tej sprawy, że z chrystianizmu, a szczególnie z protestantyzmu nic nie pozostało. Katolicyzm jeszcze się ostał jako nauka Antychrysta, oparta na sfałszowanych Ewangeliach. A z protestantyzmu pozostał tylko der gute, alte, deutsche Gott, Luter jego prorok i Harnack jego następca. I jak Jezus był pośrednikiem między Bogiem a Lutrem, tak profesor, dr. Adolf v. Harnack jest pośrednikiem pomiędzy Lutrem a narodem niemieckim i zadaniem jego jest ostateczne oczyszczenie natchnień tego proroka z pozostałości katolickich, które je zaćmiewały, i znalezienie dla tych natchnień uzasadnienia historycznego w prawdziwych wyrzeczeniach Jezusowych (logia Christou), zagrzebanych pod stekiem ewangelicznych fałszerstw. Ponieważ zaś Ewangelie stoją w wyraźnej sprzeczności z twierdzeniami i ustrojem, wprowadzonym przez Lutra, przeto, zdaniem Harnacka, nie mogły one nie być sfałszowane lub przeinaczone, skoro są pisane tendencyjnie, po nawróceniu Apostołów przez Pawła, dla zastosowania mitów odradzającej się natury, mitów Mitry, Attisa, Adonisa, Dionisosa etc. do osoby Jezusa z Nazaretu i dla wprowadzenia obrządku łączenia się z Bóstwem przez pożywanie Boga i odradzanie się w Nim i przezeń. Dotąd Jezusa nikt nie zrozumiał. Uczniowie Jego nie tylko Go nie rozumieli, ale nawet poczęli podsuwać Mu słowa, których nigdy nie wygłaszał, przeinaczać i dopełniać w fałszywym duchu Jego wyrzeczenia. Tylko Luter, ten drugi Paweł, (tylko, że Paweł był fałszywym prorokiem, a Luter prawdziwym zesłańcem nieba), przejrzał i odgadł ducha Jezusowego, chociaż nie będąc w stanie jeszcze całkowicie z przesądów swego wieku się wyzwolić, mimo że w niektórych wypadkach miał odwagę się sprzeciwić tekstom Ewangelii, (co mu Harnack bardzo chwali), przypisywał tym tekstom zanadto wielkie i niezasłużone znaczenie. Dopiero teraz Harnack, postępując dalej w duchu Lutra, oczyszcza Ewangelie z fałszerstw i naleciałości pogańskich, tj. greckich i ma nadzieję odnalezienia na dnie Pisma św. prawdziwych wyrzeczeń Jezusa, które niewątpliwie będą zgodne z duchem nauki Lutra. Bo, jak to już zaznaczyłem, Apostołowie i Ojcowie Kościoła intencyj Jezusa Nazareńskiego nie zrozumieli, a nawet je przeinaczyli. Luter jeden, duchem proroczym wiedziony, je przeczuł, a Harnack zrozumiał. Tymczasem protestanci, pozbawieni autentycznego tekstu Ewangelii, tj. jedynej podstawy swojej wiary, są zmuszeni pozostawać bez żadnej pozytywnej religii, w niepokojącym oczekiwaniu (ganz gespannt), dopóki prof. A. von Harnack nie objawi im autentycznych słów Chrystusa i nie objaśni im prawdziwego ich znaczenia.”
     
    Sytuacja religijna w Palestynie w dobie początków chrześcijaństwa była skomplikowana. W okresie hellenistycznym i za panowania Heroda Wielkiego zaczęły powstawać pierwsze synagogi, czyli instytucje budynki, w których Żydzi mieszkający na danym terenie co szabat czytali i komentowali swoje święte księgi oraz modlili się do Boga. Robili to pod przewodnictwem ludzi zwanych rabinami, czyli nauczycielami. Synagoga stała się najważniejszą po świątyni instytucją żydowskiej religii, zarówno w Palestynie jak i w diasporze. Nacisk na koncepcję czystości religijnej spowodował upowszechnienie się w Palestynie basenów do kultowych ablucji i kamiennych naczyń. Powszechne stało się oczekiwanie na Mesjasza- władcę, przywódcę religijnego, który wyzwoli Izrael i sprowadzi na Ziemię złoty wiek szczęścia. Na skutek sporów religijnych i wydarzeń politycznych w judaizmie powstało kilka odłamów. Saduceusze, związani ze społecznością kapłańską z Jerozolimy uznawali tylko spisane Prawo, nie wierzyli w zmartwychwstanie ciał i nie przywiązywali wagi do życia pozagrobowego, ani demonologii. Byli zwolennikami ustalonego porządku społecznego i religijnego, uważali też, że nie można nawracać ludzi spoza Izraela na judaizm. Faryzeusze obok Tory uznawali jeszcze wartość ustnej tradycji i mnożyli przepisy rytualne, największą wagę przywiązując do czystości. Nauczyciele wywodzący się z tego nurtu byli popularni i szanowani na prowincji. Uważali się za najpobożniejszych. To oni przejęli koncepcje irańskie dotyczące istnienia demonów i duchów dobrych. Część z nich starała się nawracać pogan na judaizm. Trzecią grupa byli esseńczycy, zamknięta sekta kładąca nacisk na rygorystyczne przestrzeganie Prawa. Esseńczycy żyli we wspólnotach zorganizowanych na sposób quasi-monastyczny. Uważali się za jedynych prawdziwych Izraelitów i czekali na eschatologiczną wojnę synów światła z synami ciemności, oraz ostateczną klęskę zła. Dużą rolę w ich religijności odgrywały rytualne obmycia. W ich ufortyfikowanej, oddzielonej od świata osadzie w Qumran przepisywali teksty biblijne, zarabiali na życie obróbką skór i żyli według ustalonej reguły przewidującej codzienne rytualne ablucje i wspólne posiłki. W okresie rzymskim najważniejszym ośrodkiem judaizmu była świątynia w Jerozolimie, przebudowana przez Heroda (tzw. druga świątynia). Ściągali do niej pielgrzymi z wszystkich gmin żydowskich ówczesnego świata, by modlić się, składać ofiary Bogu i datki na kult. Z tej instytucji żyli nie tylko kapłani, ale spora część mieszkańców Judei i Jerozolimy. Zburzenie świątyni przez legiony rzymskie w czasie powstania żydowskiego w 70 roku oznaczało koniec pierwszego okresu istnienia judaizmu. Z frakcji religijnych ostali się tylko faryzeusze, których poglądy ukształtowały tę religię na dalsze wieki jej istnienia. Ustna tradycja i szczegółowe przepisy rabinów zostały spisane w ciągu kilku pierwszych stuleci naszej ery tworząc Talmud, podstawowy tekst nowego judaizmu. Ze spuścizny intelektualnej sprzed 70 roku największy wpływ miała myśl żydowskiego filozofa Filona z Aleksandrii, który w I w. po Chr. opracował alegoryczną interpretację Biblii i sformułował koncepcję logosu- bytu pośredniczącego między Bogiem a ludźmi, który sam jest Bogiem. Stała się ona jedną z podstaw nowej religii wywodzącej się z judaizmu- chrześcijaństwa.
     
    Początki chrześcijaństwa wiążą się z Osobą założyciela tej religii, Syna Bożego i Mesjasza, Jezusa Chrystusa. Urodził się On ok. 6 r. przed. Chr., za panowania króla Heroda Wielkiego w rodzinie Św. Józefa rzemieślnika (greckie słowo tekton znane z Ewangelii jako miano zawodu św. Józefa oznacza także budowniczego) zamieszkującej wieś Nazaret w Galilei. Publiczna działalność i nauczanie Jezusa trwała około 3 lat (ok. 29-31/33 po Chr.). Głównymi treściami Jego nauki były: etyka, oparta na miłości Boga i bliźnich, podkreślenie wagi przepisów moralnych i przebaczenia, głoszenie Królestwa Bożego i zbawienia. Był przeciwnikiem formalizmu religijnego i bałwochwalczego traktowania Prawa i Świątyni Jerozolimskiej, co wypominał stronnictwu faryzeuszy i saduceuszy. Jezus sam określał Siebie często terminem Syn Człowieczy, ale kilka razy wyznał w czasie swej działalności, że jest Mesjaszem, Synem Najwyższego, oczekiwanym przez Żydów (m. in. kobiecie samarytańskiej- J 4, 10-26). Za Mesjasza zapowiedzianego w proroctwach uważali Go także Jego uczniowie. Przez większą część publicznej działalności Jezusa Chrystusa Galilea i Samaria były głównymi obszarami Jego nauczania, głoszenia Królestwa Bożego i wzywania do nawrócenia. W ciągu trzech lat Zbawiciel kilka razy przybywał do Jerozolimy na Święto, przechodził przez dolinę Jordanu i zapuszczał się z uczniami w okolice Tyru i Sydonu. Sam Chrystus i większość Apostołów pochodziła właśnie z Galilei. Swą misję kierował początkowo głównie do Żydów, ale niekiedy rozmawiał z ludźmi spoza własnego ludu, np. Samarytanami i Syrofenicjanami. Zasłynął w całej Judei i na sąsiednich terenach jako cudotwórca, uzdrowiciel i kaznodzieja wypędzający złe duchy. Swoimi naukami zraził do siebie stronnictwa faryzeuszy i saduceuszy, oraz kapłanów Świątyni w Jerozolimie. Około 30 roku po Chr. Jezus Chrystus został skazany na śmierć przez rzymskiego namiestnika Judei, prefekta Poncjusza Piłata, który ugiął się pod naciskiem kapłańskiej rady, grożącej mu nieobliczalnymi konsekwencjami i skargą do cesarza Tyberiusza, w razie wydania wyroku uniewinniającego. Tylko małżonka namiestnika usiłowała się wstawić za oskarżanym przez kapłanów Jezusem, którego uważała za człowieka sprawiedliwego (Mt 27, 19). Piłat skazał Chrystusa za rzekomą obrazę majestatu ludu rzymskiego, czyli przestępstwo polityczne. Wyrok śmierci został przez Piłata wydany pod wyraźnym naciskiem tłumu i kierujących nim kapłanów (J 19, 12). Chrystusa ukrzyżowano na wzgórzu Golgota za murami Jerozolimy. Jak dotąd znaleziono szczątki tylko jednej ofiary tej okrutnej kary, jaką było ukrzyżowanie. W 1968 roku na terenie jednego z osiedli Jerozolimy znaleziono kamienną skrzynkę ze szczątkami człowieka zabitego w czasie powstania żydowskiego w 70 roku po Chr. Na skrzynce widniało imię mężczyzny – Jehohanan. Po bliższych oględzinach szczątków okazało się, że kości Jehohanana noszą ślady charakterystyczne dla ukrzyżowania. Kość piętowa przebita była dużym żelaznym gwoździem, którym przytwierdzono nogę tego człowieka do pionowej belki krzyża. Ramiona ofiary zostały prawdopodobnie przywiązane do belki poprzecznej. Przyczyną śmierci ukrzyżowanego było uduszenie lub wstrząs hipowolemiczny. Podobnie okrutna śmierć, poprzedzona jednak biczowaniem, wyszydzeniem i Drogą Krzyżową ulicami miasta, stała się udziałem Zbawiciela. Po trzech dniach Chrystus zmartwychwstał i ukazał się wielu uczniom, a potem wstąpił do Nieba. Po tych wydarzeniach uczniowie Jezusa, zwani Apostołami zaczęli głosić nauki nowej religii, najpierw w Jerozolimie podczas święta Pięćdziesiątnicy do zgromadzonych pielgrzymów z wszystkich gmin żydowskich w ówczesnym świecie. Po prześladowaniach w Jerozolimie w latach 30-tych I w. po Chr. wyznawcy Chrystusa rozproszyli się w Judei i Syrii.
     
    Ok. 40 r. po Chr. w Antiochii pojawili się pierwsi zwolennicy nowej religii, których nazwano tutaj po raz pierwszy chrześcijanami. W latach 40 tych I w. chrześcijanie zyskali prężnego i energicznego misjonarza, byłego faryzeusza Pawła z Tarsu. Swoje nauczanie kierował on do Żydów i pogan. Nauczanie w synagogach często spotykało się z wrogością lub obojętnością lokalnych gmin żydowskich czy grckiej elity miejskiej.e Mimo to misja Pawła okazała się niemałym sukcesem. Jego podróże połączone z głoszeniem nowej religii zaowocowały założeniem licznych gmin chrześcijańskich we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego: w Grecji, Macedonii, Azji Mniejszej, Syrii i Italii. Św. Paweł był także autorem wielu pism o tematyce religijnej, skierowanych do różnych gmin chrześcijańskich. Zawarł w nich podstawy teologii i etyki chrześcijańskiej oraz ich obronę. Głosił naukę o Jezusie Chrystusie jako o Mesjaszu i Synu Boga, który zbawił ludzkość przez śmierć na krzyżu i zmartwychwstał. Uważał, że stare przymierze Boga z narodem żydowskim przestało obowiązywać. Odtąd tylko wiara w Chrystusa miała być skutecznym środkiem prowadzącym do zbawienia i moralnego oczyszczenia. Początkowo nawróconych wyznawców religii tradycyjnej usiłowano skłonić do przestrzegania Prawa żydowskiego,. Dla nowych wyznawców Chrystusa przepisy dotyczące diety i rytualnej czystości byłyby bardzo uciążliwe i trudne do wypełnienia. Na tzw. Soborze Jerozolimskim, spotkaniu św. Pawła z Apostołami Chrystusa i starszymi gminy jerozolimskiej, ustalono, że nowi wyznawcy mają jedynie powstrzymać od jedzenia mięsa zwierząt ofiarnych.
     
    Św. Piotr Apostoł przybył do Rzymu z Antiochii po okresie głoszenia Ewangelii wiernym na Wschodzie i został biskupem miejscowej gminy chrześcijańskiej, którą kierował przez 25 lat. W stolicy Cesarstwa św. Piotr musiał zmierzyć się z podstępnym Szymonem Magiem, który usiłował zwodzić tutejszych chrześcijan. Aż do prześladowań rozpętanych za Nerona, mógł niemal bez przeszkód głosić wiarę chrześcijańską mieszkańcom Rzymu. Pierwszy papież pozdrawiał wiernych w swoim liście z Babilonu, jak nazywał Rzym (1 P 5, 13). Odniesienie do starożytnej stolicy bałwochwalstwa i występku było nieprzypadkowe, bowiem misja Apostoła w wielkiej metropolii musiała być i pełn niesłychanie trudna a pułapek. Mimo to praca apostolska w wielkim mieście była bardzo owocna. Powstała jedna z największych i najbardziej prężnych wspólnot chrześcijańskich w Cesarstwie Rzymskim. Pontyfikat św. Piotra trwał 33 lata i został gwałtownie przerwany przez wyrok śmierci, jaki wydał na Księcia Apostołów cesarz Neron. Około 60 roku po Chr. do miasta przybył w łańcuchach także św. Paweł Apostoł, który zamieszkał w prywatnym mieszkaniu w towarzystwie żołnierza, który miał obowiązek go pilnować. Ta specyficzna forma aresztu umożliwiła mu swobodne głoszenie nauki chrześcijańskiej zamieszkującym w Rzymie Żydom i poganom. Niestety, w lecie 64 r. po Chr. w Rzymie wybuchł tragiczny pożar, który zniszczył większą część miasta. Aby uśmierzyć gniew zrozpaczonego i bezdomnego ludu, Neron oskarżył chrześcijan o umyślne podpalenie metropolii. Pośród setek straconych w okrutny sposób wyznawców Chrystusa znaleźli się święci Piotr i Paweł. Inni Apostołowie kontynuowali działalność misyjną w basenie Morza Śródziemnego i w sąsiednich krajach. Św. Andrzej głosił chrześcijaństwo w Grecji, Azji Mniejszej i w krajach nadczarnomorskich. Poniósł śmierć męczeńską w Patras oko 65 roku po Chr. Św. Jakub Starszy zginął w Jerozolimie, ścięty z rozkazu Heroda Agryppy. Św. Filip Apostoł, który niestrudzenie nauczał w Azji Mniejszej, Palestynie, w Syctii i Mezopotamii, został ukrzyżowany w Hierapolis w 80 roku po Chr. Św. Bartłomiej zwany Natanaelem, który zawędrował aż do Indii, Etiopii i na Półwysep Arabski, został żywcem obdarty ze skóry w Armenii. Św. Mateusz Ewangelista głosił chrześcijaństwo w Judei i również zmarł śmiercią męczeńską. Św. Szymon Apostoł nawracał ludność Egiptu, Afryki Północnej i Persji. W tym ostatnim kraju został zamordowany. Wraz z nim poniósł śmierć św. Juda Tadeusz, który głosił Chrystusa w Mezopotamii i w Persji. Najdalej na wschód dotarł św. Tomasz Apostoł, który zatrudnił się jako cieśla okrętowy na statku handlowym płynącym do Indii. Dotarł na Wybrzeże Malabarskie, gdzie założył pierwsze gminy chrześcijańskie na subkontynencie indyjskim i poniósł tam śmierć męczeńską w 72 r. po Chr.
     
    W ciągu I w. po Chr. nastąpiło ostateczne oddzielenie młodego Kościoła chrześcijańskiego od judaizmu. Zostało ono przypieczętowane zburzeniem świątyni w Jerozolimie w czasie powstania żydowskiego i synodem żydowskich mędrców i rabinów w Jamni nad Morzem Śródziemnym w 70 roku po Chr., na którym z inicjatywy rabbiego Johanana ben Zakkai wykluczono wszystkich „nazarejczyków”, czyli chrześcijan z synagogi. Wśród chrześcijan pozostała pewna grupa, przestrzegająca przepisów Tory, nazywano ich ebionitami. Brak ściśle zdefiniowanej teologii, liczne herezje i wpływy filozofii greckiej we wczesnych gminach chrześcijańskich doprowadziły do powstania wielu odłamów chrześcijaństwa. W pierwszych czterech wiekach mamy do czynienia ze sporą ilością różnych odłamów: chrześcijaństwem rzymskim, montanizmem, chrześcijaństwem gnostyckim, marcjonizmem, donatyzmem, ruchem ebionitów, chrześcijaństwem egipskim (koptyjskim) i syryjskim. W I w. po Chr. zaczęły się prześladowania chrześcijan, najpierw z inicjatywy Nerona, który po pożarze Rzymu w roku 64 nakazał poddanie karze śmierci i torturom wielu z nich. Prześladowania wybuchały często z powodu klęsk żywiołowych. Miejscowe społeczności łatwo zrzucały winę za nie na chrześcijan, którzy nie oddawali czci powszechnie czczonym bóstwom, lecz tylko Jedynemu Bogu. W czasie zarazy i wojen markomańskich w II w. po Chr. w Lugdunum w Galii skazano na śmierć na arenie wśród dzikich zwierząt sporą grupę członków miejscowej gminy chrześcijańskiej wraz biskupem. W 251 roku po Chr. cesarz Decjusz nakazał wszystkim mieszkańcom Imperium złożenie ofiary bogom, co miało być poświadczone przez urzędników, którzy wypisywali składającemu ofiarę specjalny dokument zwany libellus. Wielu chrześcijan odmówiło dopełnienia tego obrzędu, więc zostali skazani na śmierć. Największe prześladowanie wybuchło za panowania cesarza Dioklecjana, w IV w. po Chr. Wielkie prześladowanie chrześcijan rozpoczęło się 23 lutego 303 roku, kiedy to urzędnicy i żołnierze na rozkaz cesarza zniszczyli kościół w Nikomedii. Następnego dnia wydano edykt nakazujący zburzenie świątyń chrześcijańskich i spalenie świętych ksiąg oraz pozbawienie stanowisk chrześcijan sprawujących funkcje publiczne. Klauzule edyktu były przestrzegane w różnym stopniu na różnych obszarach Cesarstwa. W Egipcie prefekt zmuszał do składania ofiar bóstwo pogańskim i likwidował kościoły. Na zachodzie Konstancjusz Chlorus wprowadzał te zarządzenia w bardzo niewielkim stopniu. Drugi edykt, z lata 303 roku nakazywał biskupom i prezbiterom złożenie ofiar bogom. We wschodniej części Cesarstwa wielu biskupów i laików uwięziono, torturowano i zabito. Biskup Nikomedii Anthimus został ścięty. Mimo, że bardzo wielu chrześcijan zginęło za wiarę, to większości udało się uniknąć represji.
     
    Większym zagrożeniem niż cesarskie prześladowania i obce kulty była dla chrześcijaństwa doktryna religijna i filozoficzna, która od ok. 100 r. po Chr. zaczęła się upowszechniać w Cesarstwie Rzymskim. Kierunkiem tym był gnostycyzm. Jego zwolennicy głosili, że każdy człowiek nosi w sobie boską iskrę, cząstkę nieosobowego Boga, który na początku czasów upadł w materię. Jako, że materia w przeciwieństwie do ducha jest zła (doktryna dualizmu) to zadaniem ludzi jest ponowne skupienie w całość zawartych w nich boskich cząstek i przywrócenie pierwotnej harmonii. Mogą to zrobić jedynie ludzie świadomi tych prawd, posiadający wiedzę (gr. gnosis) drogą ascezy, lub nieopanowanej rozpusty. Celem życia jednostki było przebudzenia boskiej cząstki w sobie. Teologia gnostycka, złożona z elementów orfickich, chrześcijańskich i pozostałości doktryny esseńczyków była bardzo atrakcyjna dla szerokich kręgów ludności, gdyż przedstawiała pomysł samozbawienia i oderwania od świata. Powstała prawdopodobnie na Wschodzie, ale szybko pojawiła się w Antiochii, Aleksandrii i w Rzymie, wraz z takimi liderami społeczności gnostyckiej jak Izydor, Bazylides, Karpokrates, czy Walentyn. Rozpowszechniali oni swoje pisma, ogłaszając, że jest w nich zapis tajemnej nauki, którą Jezus przekazał uczniom, a które nie dostały się do Ewangelii. Wielki zbiór tych pism pochodzących z IV w. po Chr. odkryto w miejscowości Nag Hammadi w Egipcie. Mnisi z miejscowego klasztoru ukryli tam kilka kodeksów papirusowych w skórzanych oprawach, które zawierały ważne pisma gnostyckie, taki jak: Ewangelia Tomasza, Ewangelia Prawdy, Apokryf Jana, Sofia Jezusa Chrystusa.
     
    Zagrożenie ze strony gnostyków było jednym z powodów ustalenia przez Kościół kanonu świętych pism, wzmocnienia organizacji gmin opartej na zasadzie autorytetu biskupów i sukcesji apostolskiej, oraz do wzmożenia działalności misyjnej i skodyfikowania teologii. Już w okresie 50-100 po Chr. powstały cztery Ewangelie: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana, oraz Dzieje Apostolskie i listy apostolskie oraz Apokalipsa św. Jana, które weszły do kanonu chrześcijańskich świętych pism. W II i III w. po Chr. rozwijała się grecka i łacińska literatura apologetyczna, inspirowana grecką filozofią. Najstarsze fragmenty pism chrześcijańskich pochodzą z początku II w. po Chr. Papirus, nazywany dziś Papirusem Rylands jest małym kawałkiem karty papirusowego kodeksu. Kodeksami nazywamy starożytne księgi, które posiadały formę współcześnie znanej książki, to znaczy oprawiony w okładkę i zszytych kart. Trzeba pamiętać, że w pierwszym stuleciu po narodzeniu Chrystusa większość ksiąg miała formę długich zwojów. Wygodne i poręczne kodeksy dopiero zaczynały się rozpowszechniać. Zapisany po obydwu stronach tekst w języku greckim to fragment Ewangelii według świętego Jana (J 18, 31-33; J 18, 37-38) opisujący przesłuchanie Pana Jezusa przed rzymskim namiestnikiem Poncjuszem Piłatem. Staranne pismo i jakość karty papirusowej wskazują, że papirus Rylands był kiedyś częścią lekcjonarza liturgicznego. Uczeni zauważyli, że tekst został napisany ręką wykształconego skryby, który usiłował naśladować styl pisma biegłych w kaligrafii pisarzy. Porównanie papirusu Rylands z innymi starożytnymi dokumentami i księgami pozwoliło ustalić, że pochodzi on z okresu pomiędzy 100 a 125 rokiem po Chrystusie. Ten cenny zabytek jest najstarszym znanym fragmentem Nowego Testamentu. Archeologiczne ślady chrześcijaństwa, w postaci dzieł sztuki, pochówków i budowli są widoczne dopiero od II w. Najstarszy kościół w Dura Europos (ok. 250 po Chr.) jest właściwie prywatnym domem przystosowanym do potrzeb kultu. Zwykły dom w garnizonowym mieście na granicy Rzymu i Państwa Sasanidów krył bogato zdobione malowidłami pomieszczenia: salę pełniącą funkcję kościoła i baptysterium z basenem chrzcielnym.
     
    Od II w. po Chr. w religii świata śródziemnomorskiego zachodziły bardzo istotne zmiany. Ulegał przeobrażeniom stosunek ludzi do sfery sacrum, pogłębiały się procesy, których początki widać już w epoce hellenistycznej. Jednostki pragnęły zbliżyć się osobiście do bóstwa. Zaczął się liczyć osobisty stosunek do sacrum i poszukiwanie relacji z bogami. Oficjalny, sztywny kult przestał już wystarczać. Coraz więcej uwagi poświęcano losom człowieka po śmierci, życiu pozagrobowemu i duszy ludzkiej, co było logiczną konsekwencją indywidualizacji doświadczenia religijnego. Los pośmiertny człowieka powiązano z jego prawym i etycznym postępowaniem w życiu ziemskim. Czystość moralna stała się najważniejszym warunkiem pełnego doświadczenia religijnego. Pogarszająca się od czasu wojen markomańskich (180 po Chr.) sytuacja ekonomiczna i polityczna skłaniała do sceptycyzmu wobec materialnego świata, wobec możliwości człowieka i jego rozumu. Magia i demonologia, popularna już w poprzednich okresach, szerzyła się z jeszcze większą siłą, szczególnie pod wpływem kultów wschodnich. Wśród wszystkich warstw społeczeństwa upowszechnił się jako najpopularniejsza filozofia i podstawa światopoglądu zwulgaryzowany platonizm. Była to doktryna filozoficzna zakładająca wyższość świata duchowego nad materialnym i zakładająca istnienie Najwyższej Istoty panującej nad światem. Zaczęły się rozpowszechniać doktryny głoszące wartość ascezy, wyrzeczeń w imię religii i porzucenia kultury. Było to zjawisko niezwykłe w dziejach cywilizacji Śródziemnomorza. Wprawdzie już wcześniej istnieli cynicy, zwolennicy nauki greckiego myśliciela Diogenesa, odrzucający cywilizację, była to jednak postawa marginalna. Od II-III w. po Chr. doktryny takie jak neoplatonizm, gnostycyzm, manicheizm czy niektóre odłamy chrześcijaństwa głosiły, że asceza i umartwienia są najlepszym sposobem zbliżenia się do bóstwa. Wielu ludzi zaczęło uważać, że tylko osoba w odmiennym stanie świadomości, poddana wyniszczającej ascezie może kontaktować się z Bogiem.
    Chrześcijanie pochodzili ze wszystkich warstw społecznych i z wszystkich zakątków Imperium Rzymskiego. Najbardziej aktywni wyznawcy rekrutowali się z miejskiej klasy średniej: kupców, rzemieślników, ludzi interesu. Żyli oni jako normalni członkowie miejscowej społeczności, nie wyróżniający się zbytnio od swego otoczenia. Mówili najczęściej po grecku, posyłali dzieci do tych samych szkół i dzielili z sąsiadami przynależność do kultury grecko-rzymskiej. Nie składali jednak ofiar ani powszechnie czczonym bogom, ani cesarzowi, nie uczestniczyli też na ogół w życiu politycznym, wiążącym się ze sprawowaniem kultu pogańskiego. Istnieją mimo to świadectwa o chrześcijanach w radach miejskich, armii i na dworze cesarskim. Chrześcijanie byli zorganizowani w lokalne gminy zarządzane przez biskupów (episkopos) i prezbiterów, odpowiadających za kult, czystość doktrynalną i sprawy finansowe. Szczególnym rysem działalności gmin chrześcijańskich, wyróżniającym ją spośród innych wspólnot, była zorganizowana pomoc ludziom chorym i biednym.
    Przełomową datą w historii chrześcijaństwa stało się nawrócenie cesarza Konstantyna w 313 r. po zwycięskiej bitwie z konkurentem do władzy Maksencjuszem przy Saxa Rubra (Czerwonych Skałach) w okolicach Rzymu. W tym samym roku Konstantyn i Licyniusz wydali tzw. reskrypt mediolański, który czynił chrześcijaństwo legalna i dozwoloną religią w Imperium Rzymskim. W tym czasie spora część ludności Imperium, zwłaszcza na wschodzie wyznawało już chrześcijaństwo. Konstantyn obdarzał chrześcijan bogatymi darami i fundował okazałe kościoły, które teraz przybrały nową formę budynku bazyliki. W 325 roku na zwołanym z jego inicjatywy soborze w mieście Nicea w Azji Mniejszej ustalono obowiązujące wszystkich wyznanie wiary, tzw. credo nicejskie. Przy poparciu cesarza ortodoksyjni biskupi ustalili formułę homoousios (współistotny) na określenie stosunku Chrystusa do Boga Ojca. Kontrowersje doktrynalne jednak nie zanikły, głównie na skutek heretyckiej nauki prezbitera z Aleksandrii Ariusza, który twierdził, że Jezus jest istotą boską niższą od Ojca i jest mu podporządkowany. Z tym poglądem walczyli wierni ortodoksyjnemu wyznaniu wiary kaznodzieje tacy jak św. Atanazy, czy św. Epifaniusz z Salaminy. Kolejne sobory, interwencje cesarskie i towarzyszące sporom teologicznym rozruchy nie rozwiązały sprawy. Jeszcze cesarz Julian Apostata próbował w latach 60-tych IV w. po Chr. wrócić do religii pogańskiej i powstrzymać naturalny bieg spraw, ale chrystianizacja Cesarstwa postępowała bardzo szybko. Jedynymi bastionami pogańskiej religii były enklawy takie jak Gaza czy Edessa i część starej arystokracji senatorskiej. Poza tym przy starej wierze pozostała spora cześć mieszkańców terenów wiejskich. W Egipcie i Syrii pojawili się rygorystyczni chrześcijańscy pustelnicy zwani anachoretami. Żyli oni w izolacji od świata, praktykowali skrajną ascezę i praktyki religijne, idąc za przykładem św. Antoniego z Egiptu. Niedługo potem upowszechnił się pomysł łączenia ascetów we wspólnoty. Powstały pierwsze klasztory, w których mnisi oddawali się modlitwie, kontemplacji i wspólnotowemu życiu. Zarówno oni, jak i pustelnicy zyskiwali szacunek miejscowej ludności.
    W epoce tryumfu chrześcijaństwa religia tradycyjna została naznaczona piętnem neoplatonizmu. Twórca tej doktryny, filozof Plotyn, był uczniem egipskiego mędrca Amonniusza Sakkasa. Wierzył on, że doznaje boskich objawień i był czuły na doświadczenia mistyczne. Uważał, że istnieje jeden najwyższy Bóg, zwany przez niego Rozumem (gr. Nous). Od niego wywodzą się wszystkie inne byty: prawda, piękno, mądrość, a także dusze i materia. Każdy byt powstaje na zasadzie emanacji substancji najwyższego bytu, przy czym kolejne emanacje są coraz mniej doskonałe. Celem życia człowieka jest zjednoczenie się z najwyższym bytem poprzez rozważania filozoficzne, kontemplację, obrzędy religijne, a nawet magię. Wedle ucznia Plotyna, Porfiriusza, celem adepta filozofii było zbawienie duszy i zbliżenie do Boga. Jamblich, kolejny wpływowy myśliciel dokonał połączenia neoplatonizmu, stoicyzmu, hermetyzmu, orfizmu i kultów misteryjnych. Wskazywał on, że teurgia, magia i wróżby mogą zbliżyć do Boga. W ciągu niewielkiego czasu neoplatonizm stał się filozoficznym wyznaniem wykształconych pogan. Był on właściwie monistycznym monoteizmem pogańskim. Religia tradycyjna zrezygnowała z krwawych ofiar, zastępując je symbolicznymi darami z kwiatów i kadzidła. Większy nacisk położono na stronę intelektualną religii i polemikę z chrześcijaństwem. Wyznawcą neoplatońskiego pogaństwa był m. in. cesarz Julian Apostata.
    W roku 391 i 392 cesarz Teodozjusz wydał edykty zabraniające wszelkich przejawów kultu pogańskiego. Zakazano składania ofiar, modlitw do starych bogów, palenia kadzidła i zamknięto świątynie. Mimo tak rygorystycznych sformułowań edyktu kapłani chrześcijańscy nawracali pogan w Imperium jeszcze długo po nim. Państwo nie miało sposobu by w pełni zmusić wszystkich do posłuszeństwa temu zarządzeniu. Świątynie były niszczone, zmieniane na kościoły lub budynki gospodarcze. Posągi bóstw przerabiano na wapno, okaleczano, bądź opatrywano chrześcijańskimi symbolami. Jeszcze w 494 r. po Chr. papież Gelazy I wydał bullę przeciw pogańskiej uroczystości Luperkaliów, obchodzonej powszechnie w Rzymie i Italii. W 529 r. po Chr. cesarz Justynian I zamknął ostatni intelektualny ośrodek starej wiary- Akademię w Atenach. Pracujący tam filozofowie wyemigrowali do Państwa Sasanidów i przynieśli na dwór perski osiągnięcia śródziemnomorskiej kultury. W 560 r. po Chr. zamknięto ostatnią funkcjonującą świątynię pogańską- bogini Izydy na wyspie File na Nilu w Egipcie. W VI w., chrześcijaństwo ostatecznie zatryumfowało i stało się główną religią świata śródziemnomorskiego. Dzięki wysiłkom Kościoła to co najlepsze z dorobku cywilizacji starożytnej zachowało się w epoce niepokojów i klęsk u schyłku starożytności.
     
    Bibliografia
    Jaczynowska M., Religie świata rzymskiego, Warszawa 1999
    Sadurska A., Archeologia starożytnego Rzymu, t.I-II, Warszawa 1975-80.
    Wierciński A. Magia i religia. Szkice z antropologii religii, Kraków 2004.
    Ziółkowski A. Historia Powszechna. Starożytność, Warszawa 2009.
    A Companion to the Roman Empire, (red. D. S. Potter), Oxford 2007.
    Esler P. F. (ed.) The Early Christian World, vol. I The Context, London 2000.
    Simon M. Cywilizacja wczesnego chrześcijaństwa, Warszawa 1981.
    Finegan J., The archeology of the New Testament. The Mediterranean World of the Early Christian Apostles, London 1981.
    Ks. Józef Kudasiewicz, Biblia, historia, nauka. Rozważania i dyskusje biblijne, Kraków, 1977.
    Green J.B., McDonald L.M., The world of the New Testament: cultural, social, and historical contexts, Grand Rapids, 2013.
    McRay J., Archaeology and the New Testament, Grand Rapids, 1991.
    O realiach świata, w którym rozprzestrzeniało się wczesne chrześcijaństwo można przeczytać w notkach:
    http://stalagmit.szkolanawigatorow.pl/gospodarka-i-polityka-w-starozytnosci-cz-7-gospodarka-cesarstwa-rzymskiego-cz-1
    http://stalagmit.szkolanawigatorow.pl/gospodarka-i-polityka-w-starozytnosci-cz-7-gospodarka-cesarstwa-rzymskiego-cz-2
    http://stalagmit.szkolanawigatorow.pl/gospodarka-i-polityka-w-starozytnosci-cz-7-upadek-ekonomiki-antycznej

    ŹRÓDŁO; http://stalagmit.szkolanawigatorow.pl/poczatki-chrzescijanstwa-tekst-na-wielki-tydzien

    Mt 22,1-14 Przypowieść o zaproszonych na ucztę
    Słowa Ewangelii według świętego Mateusza
    „Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: 
    « Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. 
    Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: «Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę». Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy ich, pozabijali. 
    Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. 
    Wtedy rzekł swoim sługom: «Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie». Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. 
    Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: «Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego?» Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: «Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz w ciemności. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów». 
    Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych”.
    Oto słowo Pańskie.

    Założyciel Chrześcijaństwa i powstanie Kościoła katolickiego w świetle Nowego Testamentu

    Co to jest Nowy Testament? - dr Barbara Strzałkowska
    https://www.youtube.com/watch?v=tcb585suqF4
    Kto zdecydował o tym co jest w Biblii ?
    https://www.youtube.com/watch?v=4hVxL1iTv-E
    Z jakich części składa się Biblia ? (Księga złożona 73 ksiąg)
    https://www.youtube.com/watch?v=utjwBt0SWxI

    Józef Ratzinger – Jezus z Nazaretu
    http://www.antoni.agmk.net/pliki/ratzinger-jezus-z-nazaretu.pdf
    Śladami Pana Jezusa (film dokumentalny)
    https://www.youtube.com/watch?v=ecG5zxPQ_p4

    Ks. prof. W. Chrostowski – Cztery ewangelie czyli cztery portrety Jezusa Chrystusa
    https://www.youtube.com/watch?v=PQFMmSFzbNA
    Źródła pozabiblijne o Jezusie Panu
    https://www.youtube.com/watch?v=DNB81wmxPGI

    Ks. prof. W. Chrostowski – Czytamy ewangelię według Marka
    https://www.youtube.com/watch?v=OVPr2Qivm-c
    dr Barbara Strzałkowska - Czytamy ewangelię według Marka
    https://www.youtube.com/watch?v=1-VyY3CMcWw
    Ewangelia św. Marka (superprodukcja)
    https://www.youtube.com/watch?v=85xwHLgow14&list=PLp5jujo7SUvGQvAeBrLwDqBA0BrCdMo6s&index=2
    Ewangelia św. Marka (tekst)
    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=267

    Ks. prof. W. Chrostowski –– Czytamy ewangelię według Mateusza
    https://www.youtube.com/watch?v=zac7jncbpAA
    dr Barbara Strzałkowska - Czytamy ewangelię według Mateusza
    https://www.youtube.com/watch?v=1zKEonz04tU
    Ewangelia św. Mateusza (superprodukcja)
    https://www.youtube.com/watch?v=0ZIAKIkXSek
    Ewangelia św. Mateusza (tekst)
    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=244

    Ks. prof. W. Chrostowski –– Czytamy ewangelię według Łukasza
    https://www.youtube.com/watch?v=qbfIoFB5u3k
    dr Barbara Strzałkowska - Czytamy ewangelię według Łukasza
    https://www.youtube.com/watch?v=hnjjQHb8hFw
    Ewangelia św. Łukasza (superprodukcja)
    https://www.youtube.com/watch?v=kTH5fKypyoU&list=PLp5jujo7SUvGQvAeBrLwDqBA0BrCdMo6s
    Ewangelia św. Łukasza (tekst)
    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=316

    Ks. prof. W. Chrostowski – Czytamy ewangelię według Jana
    https://www.youtube.com/watch?v=6TZilj2wzC0
    dr Barbara Strzałkowska - Czytamy ewangelię według Jana
    https://www.youtube.com/watch?v=r_5Wtnua1jA
    Ewangelia św. Jana (superprodukcja)
    https://www.youtube.com/watch?v=_Ydhvv1QVXk&index=4&list=PLp5jujo7SUvGQvAeBrLwDqBA0BrCdMo6s
    Ewangelia św. Jana (tekst)
    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=340

    JEZUS Z NAZARETU cz.1/5 – Roman Brandstaetter
    https://gloria.tv/video/E1t791gM2gC24akg8DCoxbs7c
    JEZUS Z NAZARETU cz.2/5 – Roman Brandstaetter
    https://gloria.tv/video/j7RwkuJsHkPt1vLg6DVbmuJBV
    JEZUS Z NAZARETU cz.3/5 – Roman Brandstaetter
    https://gloria.tv/video/2zcDQCdrKsUX1EDz4trYRJU7o
    JEZUS Z NAZARETU cz.4/5 – Roman Brandstaetter
    https://gloria.tv/video/ofjRosaL7W2x1rHaoBL148Y6a
    JEZUS Z NAZARETU cz.5/5 – Roman Brandstaetter
    https://gloria.tv/video/WeQgKDA8XYTN437nMWvAcMpPV
    JEZUS Z NAZARETU cz.5/5 – Roman Brandstaetter – pdf
    http://www.antoni.agmk.net/pliki/jezus-z-nazarethu-brandstaetter.pdf
    Biblia w powieści R. Brandstaettera „Jezus z Nazaretu” - Anastazja Seul
    http://zbc.uz.zgora.pl/Content/28562/PDF/biblia_w_powiesci_1.pdf

    Przepaść pomiędzy Ewangeliami a apokryfami
    https://www.youtube.com/watch?v=mw77SCuhgk0
  • @Rzeczpospolita 19:15:33
    TALMUD CZYLI ODBIBLIJNIENIE I DEFORMACJA JUDAIZMU ŻYDÓW ANTYCHRYSTÓW

    Transformacja judaizmu w judaizm rabiniczny. Odbiblijnienie judaizmu żydowskiego.
    https://www.youtube.com/watch?v=EQraBssKiJM
    Transformacja judaizmu biblijnego w talmudyczny. Cały wykład.
    https://www.youtube.com/watch?v=Z8GNy5euP_0
    Talmud czy Biblia - ks. prof. Michał Poradowski
    http://wsercupolska.org/przeczytaj/Ks.%20prof.%20Michal%20Poradowski%20Talmud%20czy%20Biblia.pdf

    Ks. prof. W. Chrostowski – Europa a chrześcijaństwo w perspektywie biblijnej
    https://www.youtube.com/watch?v=rM45vqiZNWA
    Ks. prof. W. Chrostowski - Żydzi zawsze zwalczali chrześcijaństwo
    https://www.youtube.com/watch?v=hV-otnYHcoQ
    Ks. prof. W. Chrostowski – Nawracanie żydów na katolicyzm
    https://www.youtube.com/watch?v=Ew6l17Mw8Gs
    Ks. prof. W. Chrostowski – Kto jest żydem ? Starsi bracia ?
    https://www.youtube.com/watch?v=X3KDXXW_SHo


    Ks. prof. W. Chrostowski – Chrześcijaństwo a judaizm rabiniczny cz.1 – geneza i natura Biblii hebrajskiej
    https://www.youtube.com/watch?v=T1CAz_gRQ38
    Ks. prof. W. Chrostowski – Chrześcijaństwo a judaizm rabiniczny cz. 2 – Bóg autorem Biblii
    https://www.youtube.com/watch?v=qG0Z-79xgTI
    Ks. prof. W. Chrostowski – Chrześcijaństwo a judaizm rabiniczny cz. 3 - od objawienia kosmicznego do ksiąg
    https://www.youtube.com/watch?v=VGOqdFVtw8E
    Ks. prof. W. Chrostowski – Chrześcijaństwo a judaizm rabiniczny cz. 4 – język Biblii
    https://www.youtube.com/watch?v=SttEfGxOk7Q
    Ks. prof. W. Chrostowski – Chrześcijaństwo a judaizm rabiniczny cz. 5 – Bóg przemówił po grecku
    https://www.youtube.com/watch?v=jnGlro9Ful8
    Ks. prof. W. Chrostowski – Chrześcijaństwo a judaizm rabiniczny cz. 6 – Człowiek odpowiada Bogu – Księga Psalmów
    https://www.youtube.com/watch?v=Yda7K6bhwpQ
    Ks. prof. W. Chrostowski – Chrześcijaństwo a judaizm rabiniczny cz. 7 – Maryja mówi Bogu TAK
    https://www.youtube.com/watch?v=5gF5985JFy8
    Ks. prof. W. Chrostowski – Chrześcijaństwo a judaizm rabiniczny cz. 8 – Jezus Chrystus
    https://www.youtube.com/watch?v=EiJ-lFhdut8

    NARODZINY KOŚCIOŁA APOSTOLSKIEGO

    Dzieje Apostolskie (superprodukcja)
    https://www.youtube.com/watch?v=EnYxDKbEf8A
    Dzieje Apostolskie (tekst)
    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=378

    Ks. prof. W. Chrostowski - Dzieje Apostolskie
    https://www.youtube.com/watch?v=EGsac_9YPXM
    Dr Barbara Strzałkowska - Dzieje Apostolskie
    https://www.youtube.com/watch?v=2mSkr5qseMM

    Historia Zbawienia" Kościół cz. 1/3 na podstawie Dziejów Apostolskich 1,1-8,4
    https://www.youtube.com/watch?v=CU2-_UfQkB0
    Historia Zbawienia" Kościół cz. 2/3 na podstawie Dziejów Apostolskich
    https://www.youtube.com/watch?v=v7ob_9TPtTo
    Historia Zbawienia" Kościół cz. 3/3 na podstawie Dziejów Apostolskich
    https://www.youtube.com/watch?v=sop7d6q49PU

    Ks. prof. W. Chrostowski – Św. Piotr
    https://www.youtube.com/watch?v=ZgASmi0UoIs
    O. dr Jakub Waszkowiak - Święty Piotr
    https://www.youtube.com/watch?v=XP_lSQ6nV6I
    Apostoł św. Piotr (film)
    https://www.youtube.com/watch?v=NtW_43sIa_s

    Ks. prof. W. Chrostowski – Żywot św. Pawła cz. 1
    https://www.youtube.com/watch?v=jchU2m4-2ME
    Ks. prof. W. Chrostowski – Żywot św. Pawła cz. 2
    https://www.youtube.com/watch?v=FzelgaW-r1Q
    Ks. prof. W. Chrostowski – Żywot św. Pawła cz. 3
    https://www.youtube.com/watch?v=Pv2APIH2FK4
    Ks. prof. W. Chrostowski – Żywot św. Pawła cz. 4
    https://www.youtube.com/watch?v=ql8Zxh6FRqM
    Ks. prof. W. Chrostowski – Żywot św. Pawła cz. 5
    https://www.youtube.com/watch?v=uytbTfInzrI
    Ks. prof. W. Chrostowski – Żywot św. Pawła cz. 6
    https://www.youtube.com/watch?v=yAN6hAtp5Zo

    Ks. prof. W. Chrostowski – Na drogach św. Pawła
    https://www.youtube.com/watch?v=Hp98A8dXBQs&index=3&list=PLEE817km84Wu3JJvrz2-ATgcrRh-1YrI3

    Dr Barbara Strzałkowska - Święty Paweł
    https://www.youtube.com/watch?v=PvPd-n_C4b8

    Ks. prof. Waldemar Rakocy – św. Paweł z Tarsu cz. 1
    https://www.youtube.com/watch?v=rV3EVew0mG0
    Ks. prof. Waldemar Rakocy – św. Paweł z Tarsu cz. 2
    https://www.youtube.com/watch?v=_2poQ_9nMSY

    Św. Piotr Książę Apostołów
    http://zyciorysy.info/sw-piotr/
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Aposto%C5%82
    https://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/06-29.php3
    https://kosciol.wiara.pl/doc/489948.Swiety-Piotr-Apostol

    Św. Paweł Apostoł Narodow
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Pawe%C5%82_z_Tarsu
    https://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/01-25.php3
    https://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/06-29.php3

    12 Apostołów Chrystusa Pana
    https://tadeuszczernik.wordpress.com/2011/12/28/17896/
    http://biblista.pl/ukryte/czytelnia-biblijna/1110-uczniowie-apostoowie-przyjaciele-i-bracia-jezusa.html
    https://gloria.tv/article/2eZhfeagLwCM2zWxmFmFh4ubm

    Apostołowie Jezusa dla całego świata
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Aposto%C5%82


    HISTORIA KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO

    121. Wiara chrześcijańska musiała przejść przez ciężkie próby, zanim okazało się jawnie, że jest dziełem Bożym i że Pan Bóg ją podtrzymuje. W ciągu pierwszych trzech wieków, czyli przez całych lat trzysta, wyznawcy Chrystusowi doznawali najokrutniejszych prześladowań, wzniecanych przeciwko nim od cesarzów rzymskich.
    Prześladowania te nie były ciągłe, lecz wybuchały od czasu do czasu; i wtedy wyszukiwano chrześcijan, pociągano do władz, pytano o wiarę i kazano palić kadzidła bogom pogańskim, a gdy się opierali, zadawano im najstraszniejsze męki, jakie tylko złość ludzka wymyśleć mogła, i w końcu zabijano

    Kościół nie doznał pokoju aż dopiero za panowania cesarza Konstantyna, który, pokonawszy swych nieprzyjaciół, oraz oświecony i zachęcony widzeniem niebieskim, wydał szereg rozporządzeń, mocą których każdemu dał prawo wyznawać Wiarę chrześcijańską, powrócił chrześcijanom dobra, z których byli wyzuci, zabronił niepokoić ich z powodu wiary, dopuścił do wszystkich urzędów państwowych, pozwolił budować kościoły i nawet sam łożył koszta na nie.
    Wyszli wtedy z więzień wszyscy wyznawcy Wiary i chrześcijanie poczęli odprawiać publicznie z całą okazałością swe nabożeństwa, które pociągały mnóstwo pogan do czci prawdziwego Boga.
    124. A gdy Konstantyn zwyciężył ostatniego swego współzawodnika i sam jeden został panem całego państwa rzymskiego, Krzyż Chrystusowy zajaśniał wreszcie i na sztandarach cesarskich.
    Zrodlo: http://www.fronda.pl/a/historia-kosciola-wedlug-sw-piusa-x-od-konstantyna-do-syllabusa,107654.html
    Historia religii – ks. Józef Deharbe SI
    http://www.ultramontes.pl/deharbe_katechizm.htm
    Euzebiusz z Cezarei – Historia kościelna
    http://prawoslawnikatolicy.pl/wp-content/uploads/2016/05/Euzebiusz-z-Cezarei-Historia-ko%C5%9Bcielna.-O-m%C4%99czennikach-palesty%C5%84skich.pdf
    Krótka historia religii zalecana przez św. Piusa X– ks. abp. Franciszek AlbinSzymon
    http://www.ultramontes.pl/sw_pius_x_historia_religii.pdf
    Krótki zarys Kościoła katolickiego – Archutowski Roman
    https://www.sbc.org.pl/dlibra/show-content/publication/edition/168044?id=168044
    Zarys Kościoła katolickiego – Lidia Gradek
    http://pielgrzym.shoutcast.com.pl/ftp/Ksiazki%20i%20artykuly%20elektroniczne/Zarys%20Historii%20Kosciola%20-%20Lidia%20i%20Eugeniusz%20%20Gradek.pdf
    Historia Kościoła – ks. prof. Marian Banaszak
    http://portal.tezeusz.pl/cms/tz/fileadmin/user_upload/histora_kosciola_katolickiego.pdf

    Jak powstał Kościół ? cz. 1 Wyjście z Matrixa Dr Jan Przybył
    https://www.youtube.com/watch?v=nAwpEf-0U38
    Jak powstał Kościół ? cz. 2 Początki Dr Jan Przybył
    https://www.youtube.com/watch?v=APQcoH5umwQ
    Jak powstał Kościół ? cz. 3 „Z krwi męczenników zrodził się Kościół” - Dr Jan Przybył
    https://www.youtube.com/watch?v=Ftj91xG_-n4
    Jak powstał Kościół ? cz. 4 „Zwycięstwo Krzyża” Dr Jan Przybył
    https://www.youtube.com/watch?v=RlCSqSMjuGE
    Jak powstał Kościół ? cz. 5 Trudne braterstwo chrześcijan w RON - Dr Jan Przybył
    https://www.youtube.com/watch?v=qoDmE4T3OY0
    Chrzest Polski i co dalej ? - Dr Jan Przybył
    https://www.youtube.com/watch?v=UR9EO2igmSQ
    Międzynarodowe konsekwencje Chrztu Polski - Dr Jan Przybył
    https://www.youtube.com/watch?v=-wYJV5coNdE


    Wojna z Kościołem katolickim dzisiaj !
    https://www.youtube.com/watch?v=bv6bshN1zuk
    „Świat Jezusa” prof. Andrzej Nowak
    https://www.youtube.com/watch?v=GOhE3gj7Y-E
    „Świat Jezusa” Prof. Wojciech Roszkowski
    Nikt poważny nie kwestionuje historyczności Jezusa Chrystusa
    https://www.youtube.com/watch?v=gHMBxjuKrUM
    "Świat Chrystusa" – prof. W. Roszkowski: Narodziny Jezusa odpowiedzią na głębszą tajemnicę ludzkości
    https://www.youtube.com/watch?v=NIFKPZ1iDrU
    "Świat Chrystusa" – prof. Krzysztof Ożóg: Dziedzictwo Rzymu a marodziny państwa polskiemu
    https://www.youtube.com/watch?v=LDtQfNASKaY

    Wezwanie Franciszka do pokuty i modlitwy za Kościół Boży
    https://gloria.tv/article/owyt9eiNgkKw46HKqeDiFmXdA
    Co to jest Królestwo Boże ?
    https://www.youtube.com/watch?v=jMDAN9wwOk0
  • @Janusz Górzyński 19:30:33
    Panie Januszu,
    ks. R.Kneblewski nie jest dla mnie autorytetem. Ten człowiek jest fałszerzem polskiej historii, jest antyPolakiem.
  • @Rzeczpospolita 19:58:52
    Ks. prof. Guz także wybiórczo posługuje się prawdą.

    Kościół zawarł konkordat z IIIRzeszą już w 1933r.

    W walce z nacjonalizmem Kościół bratał się ze wszystkimi siłami, nawet z tak przezeń oficjalnie nie lubianą żydo-masonerią i z nazistami. (Zawarcie konkordatu przez IIIRzeszę z Watykanem skutkowało wysłaniem do obozów koncentracyjnych niemieckich narodowców z tzw. Ruchu Ludendorffa.) Nauczana religia chrześcijańska ma być uniwersalistyczna i ponadnarodowa. A więc chrześcijaństwo z swej zasady jest antynarodowe. Nie może przecież być jednocześnie propaństwowe, pronarodowe i ponadnarodowe, tak jak nie można być jednocześnie wysokim i niskim.



    Kościół zawsze walczył z narodem i z narodowym państwem:

    Były zakonny ksiądz, teolog, Ludwik Gościński, w krakowskim „Głosie Narodu” (listopad 1937) zamieścił „List otwarty do Papieża”, w którym pisze o kontaktach jezuitów z masonerią w celu koordynacji działań przeciw wspólnemu wrogowi – przeciw nacjonalizmowi.
  • @Rzeczpospolita 20:09:25
    Były ksiądz jest dla mnie tak samo wartościowy i prawdomówny jak każdy cudzołożnik, zdrajca lub "święty diabeł".

    Kościół nie może występować przeciwko narodowi, albowiem naród to rodzina rodzin czyli naturalna bytowość. Oczywistym jest, że naród ochrzczony to wspólnota liturgiczna, która żyje na chwałę Trójcy Świętej i fundamentem narodu liturgicznego jest kult Boga Króla, etos Boga i prawo Boga.

    Prawdziwy naród jest w przymierzu z Trójcą Świętą. Czym innym więc jest nacjonalizm pogański a czym innym chrześcijański.

    Biskup Wiesław Mering: nacjonalizm polski nie tuczył się nigdy cudzą krwią i łzami.
    https://www.youtube.com/watch?v=dcUAeqwjxbQ

    Problemem jest głoszenie innej ewangelii przez nacjonalizm pogański

    Prawdziwa Ewangelia

    6 Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść4 do innej Ewangelii. 7 Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. 8 Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! 9 Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście - niech będzie przeklęty!
    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1013
  • @Husky 14:40:49
    https://i.gifer.com/OYqj.gif

    Ten uśmiech, ta radość - nie wiadomo co myśleć: "dzieńgi", czy "dzięki doboczyńco" - już ostrzymy zęby na nadchodząca konsumpcję?
    Tak, to się bierze ze Wschodu, może i sięga czasów antycznych.
    - W końcu pieniądze wynalazla Kartagina, którą tak bardzo zwalczali Rzymianie w wojnach "punickich", czyli "z Fenicjanami".
    Rzymianie? - A Poppea Augusta, żona Nerona - cesaraza psychopaty była żydówką.
    Tłumaczą, że taki był, bo inaczej by nie przeżył. To prawda, ale pytanie - dlaczego mogło dojść do bezkarnego szantażu i TERRORYSTYCZNYCH WYMUSZEŃ?
    To się nagle nie wzięło - przygotówka musiała sięgać czasów przed-katońskich. Chrześcijaństwa na pewno przewidzieć nie mogli, bo to Opus Dei - "Dzieło Boże" - ale szybko to wykorzystali. - Wykorzystywali okazje i setki lat wcześniej, ale od Poppei Augusty na pewno Rzym już był "Et" -ruski".

    Moim zdaniem dzisiejsza patokracja rządząca Ameryką i syjonistyczne, zmierzajace do pasozytniczej władzy NWO nad całym światem, to jest właśnie ta najbatdziej psychopatyczna linia Et'-rusków, co już przejęła Egipt i Kartaginę oraz ich biblioteki i archiwa..

    Czy Ameryka jest demokratyczna , czy "et'-ruska" od swojego początku?
    Część pieniędzy z grabienia Polski przez pierwsze 300 lat przez sprowadzoną przez Kazimierza Wielkiego grupy żydów poszła budować wrogie nam Prusy, ale większa część druga, składana majpierw bankach holenderskich popłynęła budować USA. - Nam przyjazne, czy zespojone z chazarstwem?
    Niby skąd by się tam miały wziąć "Iwanka" i "Chabad Lubawicz"?

    Oficjalnie nam tłumaczą że Chazarzy zostali wypedzeni z Azjii w VIII wieku, później się osiedili na terenach południowej Wołgi, skąd nasi praprzodkowie Sarmaci zabrali "na swoje kochane żony" i "matki Polki" zamieszkujące wcześniej tamte tereny Amazonki (co to sobie jedną pierś odejmowały, coby im nie przeszkadzała w strzelaniu z łuku), nawrócili się na judaizm talmudyczny... (a Europa to zaakceptowała).
    - Tylko czemu już Jezus nazywał faryzeuszy plemieniem żmijowym?
    - A jak świat światem, to "plemię zmijowe" to właśnie opis Chazarów.
    Chazarzy to plemię - żaden tam naród, bo każdy naród jest moralny, czyli myślący dalekowzrocznie i PRZYJAZNY PODOBNYM SOBIE i PODOBNIE MYŚLĄCYCH, do tego "żmijowi", bo i "języki mają rozwidlone, kłamliwe, a i "standardy moralne" powójne...

    - Ich kraina U - dawniejsze przekleństwo świata, forma azylu, ale bez opiekuna - gdzie schronienie znajdowali uciekający przed sprawiedliwością przestępcy - psychopaci z Polski (- w tym Chmielnicki, i zachodniej Europy (w tym Cameron z City of London, zwany z polska Krzywonosem, to dokładnie kraina wyrzutków społecznych, kraina elementów niezasymilowanych.
    Co prawda Polska sią wcześniej odcięła od krainy U (nie tylko decyzją księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, ale i Senatu Rzeczpospolitej, ... a Rosja się dopiero od niej odcina (bo wcześniej rejon nadwołański i doniecki był rejonem również ich krainy U, ich zbiegłych chłopów pańszczyźnianych, niewolników i przestępców).

    - Można odnieść wrażenie, że Rosja robi to "z pewną taką nieśmiałoscią" - że pewnie znów jakaś Poppea Augusta kąpie się w mleczku...

    Nawiasem mówiąc, to żydzi najperw byli hodowcami zwierza, póxniej ich wymodrowali rolnicy, tych handlowcy "wolnorynkowi", a dzis mordują "prawnicy korporacyjni".
    Oczywiście za każdym razem ci co się w ich boje dadzą wciągnąć.
    - Od poczatków końca II Wojny Światowej wiadomo, zę-
    Ale cały czas awansuje linia "et-ruska".

    Rzym to 700 lat przed Chrystusem, czyżby już wtedy ta sięgała Rosja - ruskie - Et'-ruski?
    Od kiedy to "pieniądze rządzą światem?
    Tylko niech sie Ruskie za bardzo nie cieszą, bo to o Chazarów chodzi.
    To od wtedy Rosja ma z nimi zgryza.

    Podobno po rozbiorze Polski Rosja wypędziła "swoich żydów".
    Ha, Ha, Ha, Ha, Ha.
    Zachowała się badzo brzydko, bo sama miała "kukułcze jaja", rozpoznała je", ale zamiast zjeść usmażone na smalcu, albo i boczku z pieprzem, podrzuciła je innym.

    Takie miasta jak Otwock z 0% "użydowienia " zyskały 30-40% mieszkańców chazarsko-żydowskich.
    Przed rozbiorami Warszawa ich prawie nie miala - według spisów 4-6 tysięcy. Po rozbiorach tylu ich napłynęło, że zaczęło się "wasze ulice, nasze kamienice", podobnie i Łódź. Polskie miasta i miasteczka zostaly nimi zalane - z 0 do 40%, z paru tysięcy do paruset.
    I to przychodzili z pełnym błogosławieństwem okupantów, którzy woleli rozmawiaż właśnie z nimi po linii "biznesowej". A III Rzesza Niemiecka" - czy to coś wiecej jak "niemieckie Chazarstwo"?
    - Najbardziej żydowscy z żydów - Chasydzi i iluż ich zostało? - Czy to nie ich "złozono w ofierze holokaustu?"

    To i tłumaczy wszelką, wszeteczną gotowość żydów dla zdrady Polski w latach 1918-20, aż po konieczność internowania żołnierzy pochodzenia żydowskiego przed bitwą Warszawską bo groziła ich zdrada na masową skalę. - To stąd płynęło stanowienie przez nich trzonu partii socjalistycznych i komunistycznych, a zresztą i całej żydokomuny, tak później jak i dotąd - "zmieniającej oblicze",
    ale zawsze antypolskiej!

    Oczywiście żyd nie musi być aż Otwocka, ale starczy też i z Kolbuszowej, czy (Moj-) Rzeszowa, a może i z Czernobyla znanego w Rzeczpospolitej z targów koni, może i Wrocłłaawia. - Cała "miejska Rzeczpospolita" zapełniła się wtedy żydami - i skądś się uzupełniła po II WŚ, i jeszcze to trwa - może i o to chodzi w nicku "Rzeczpospolita" (bo przecież nie o demokrację, nie od odzyskanie pełni suwerennej władzy w Polsce przez Naród Polski.)?

    Krytykować innych jest łatwo, tylko że ... przeciwieństwem dla zła jest inne zło...
    Chrześcijaństwo to stanowienie dobra, życia i pokoju w miejsce nieprawości, demoralizacji i wojny.
  • @miarka 21:17:42
    W JAPONII OBJAWIŁA SIĘ MATKA BOŻA Z WEZWANIEM DO NAWRÓCENIA I ZAPOWIEDZIAŁA ZBLIŻAJĄCY SIĘ CZAS KARY WIĘKSZEJ OD POTOPU!

    "Objawienia w Akicie spowite są aurą tajemnicy. Mówi się o nich jako o kontynuacji Fatimy i o przekazaniu światu apokaliptycznego orędzia zawartego w trzeciej części tajemnicy fatimskiej. Jak się okaże przy analizie tych zatwierdzonych przez Kościół objawień, jest w owych twierdzeniach wiele racji, a wsłuchanie się w głos Akity pozwala lepiej zrozumieć wezwanie dochodzące z Fatimy, będącej „orędziem wieku” i „najważniejszym objawieniem od czasów apostolskich”. Może rzeczywiście Akita to służebnica Fatimy? Objawienie w Akita w Japonii miało miejsce w 1973 r. Ma aprobatę biskupa miejsca. 
    Źródło; https://kosciol.wiara.pl/doc/3566788.Apokaliptyczna-Madonna

    (…) w pierwszy piątek miesiąca, miało zacząć się właściwe objawienie Matki Bożej. Odtąd rozmowy z Maryją będą „wywoływane” przez odmawianie różańca; on też zostanie ukazany jako środek, który ma moc zatrzymać lawinę apokaliptycznych wydarzeń. Orędzie zostanie przekazane dla tych, „którzy kochają Pana”.
    „Jeśli grzechy będą coraz liczniejsze i poważniejsze, nie będzie już dla nich przebaczenia. Powiedz to odważnie swemu przełożonemu. On będzie wiedział, jak zachęcić was do modlitwy i podjęcia dzieł zadośćuczynienia. Dziś mówię do ciebie ostatni raz za pomocą żywego głosu. Od tej chwili będziesz posłuszna temu, kto jest posłany, i swemu przełożonemu. Odmawiaj jak najczęściej różaniec. Tylko Ja jedna wciąż mogę ocalić was przed zbliżającym się nieszczęściem. Ci, którzy mi zaufają, zostaną ocaleni”.


    W Japonii objawiła się Matka Boża jako Pani Wszystkich Narodów ( od 1973 do 1981 r )
    https://www.youtube.com/watch?v=3GMYvTu4rQo
    W japońskiej Akita MB wizjonerce siostrze Agnes Sasagawa powiedziała 13 X 1973 r (video)
    https://www.youtube.com/watch?v=zL3tg863fSE


    Kapłani, którzy Mnie czczą, będą wyszydzani i prześladowani przez swych współbraci (…). Kościół będzie pełen tych, którzy pójdą na kompromis, a szatan będzie kusił wielu kapłanów i osoby konsekrowane, by opuścili służbę Panu (…). Diabeł będzie występował szczególnie przeciwko duszom poświęconym Bogu (słowa Maryi wypowiedziane do s. Agnes Sasagawy podczas objawień w Akicie). Nuta ostrzeżeń pobrzmiewająca w objawieniach z Akity jest szeroko znana, a tamtejsze orędzie uważa się powszechnie za apokaliptyczne. Matka Najświętsza nie zstąpiła jednak na japońską ziemię, by skupić naszą uwagę na sensacji i zaspokoić ludzką ciekawość pytającą o przyszłość. W „koncentracji okołosensacyjnej” ginie to, co stanowi istotę orędzia. Zabieg ten jest bardzo sprytny. Z Akity znamy tylko wątki katastroficzno‑apokaliptyczne. A treści o znaczeniu zbawczym? Nie wiemy o nich niemal nic. Apokaliptyczne słowa to tylko namalowana na marginesie „ilustracja” mająca pomóc zrozumieć wagę przesłania. Bo orędzie z Akity zostało przekazane nie dla „ciekawych”, ale dla tych, „którzy kochają Pana” – potrafiących przeciwstawić się diabłu, zdolnych uratować świat, żeby zapowiedzi z Akity, jak rozłam Kościoła, prześladowania chrześcijan oraz „ogień, który spadnie na ziemię”, nie mogły się spełnić.
    Zródło; https://www.miesiecznikegzorcysta.pl/z-perspektywy/item/188-kontrowersje-wokol-akity-czy-objawienie-to-ektoplazma

    Objawienia Matki Bożej w Japonii i płacząca figura z Akita cz. 1
    https://www.youtube.com/watch?v=mGIyMHNCAXs
    Objawienia Matki Bożej w Japonii i płacząca figura z Akita cz. 1
    https://www.youtube.com/watch?v=UjprJzBZG74

    2 września 1981 r., biskup miejsca, bp. Ito, ogłosił, że uważa objawienia w Akicie za wiarygodne! Trzy dni później figura zapłakała ostatni raz.
    W tym samym czasie nastąpiło pierwsze cudowne uzdrowienie za przyczyną Matki Bożej z Akity. Czterdziestotrzyletnia kobieta, matka czworga dzieci, została wyleczona z raka mózgu. Jej starsza siostra położyła pod poduszkę chorej wizerunek Cudownej Figury i zaczęła modlić się o uzdrowienie za przyczyną Maryi. 4 sierpnia 1981 r. Teresa obudziła się zdrowa. Rak zniknął bez śladu. Dodajmy, że 1 maja 1982 s. Agnes ponownie odzyskała słuch. Na koniec najważniejsza data: 22 kwietnia 1984. Tego dnia bp Ito ogłosił, że objawienia w Akicie mają charakter nadprzyrodzony. W swym liście pasterskim stwierdził m.in., że „orędzie to jest identyczne z tym, jakie Matka Boża przekazała w Fatimie”.


    Skupmy się przez chwilę na samej istocie orędzia Matki Bożej. Czy nie odpowiada ono na problemy nurtujące współczesny Kościół i świat? Przecież podkreśla prawdziwą obecność Jezusa w Eucharystii. Przecież mówi o bólu Niepokalanego Serca Maryi spowodowanym grzechami i o gniewie Bożym czekającym świat. Przecież wskazuje na rolę modlitwy, przede wszystkim różańca, mówi o konieczności zadośćuczynienia za grzechy świata, o wartości ubóstwa i ofiary. Ogłasza, że tylko Maryja może ocalić świat, bo taka jest wola Boża. A jedynym środkiem do walki ze złem jest różaniec. Zaś poświęcenie Niepokalanemu Sercu Maryi musi być traktowane poważnie. (Czy nie dotyczy to także Polski, która uczyniła ten akt w 1946 r.?) I jeszcze uwaga o rozłamach w Kościele i potrzebie jednoczenia go poprzez wspólną modlitwę oraz podkreślenie znaczenia posłuszeństwa Kościołowi. Wreszcie nadzieja – Matka Boża czeka na każdego. Ale i ostrzeżenie: szatan będzie walczył z tymi, którzy staną pod Jej sztandarem.
    Spójrzmy na orędzie Akity w świetle tzw. trzeciego sekretu. Jakże podobne jest japońskie ostrzeżenie o ogniu spadającym z nieba i portugalska wizja anioła strącającego ogień na ziemię. Ale znowu Fatima ma ostatnie słowo: Maryja wyciąga rękę, a wypływający z niej blask gasi płomienie gniewu Bożego! Kara śmierci została nam zamieniona na pokutę. Cofnął się u Boga czas. Znowu możemy wsłuchać się w ostrzeżenia Akity i przyjąć jej wezwanie do pokuty…
    Światowe Centrum Modlitwy o Pokój w Niepokalanowie
    https://www.youtube.com/watch?v=mtIwLMPGtR4
    Rycerze Niepokalanej modlą się w Niepokalanowie o pokój na świecie! Otwarcie CMoP
    https://www.youtube.com/watch?v=cgNp8NwbGKQ
    Proroctwo o. Kolbe, które się wypełniło
    https://www.youtube.com/watch?v=kJAEXDgotds
  • @Rzeczpospolita 19:58:52
    38. rocznica Porozumień Sierpniowych

    na Wawelu z homilią abp. Marka Jędraszewskiego

    Kraków, 31 sierpnia 2018 r.
    https://wkrakowie2018.wordpress.com/2018/08/31/38-rocznica-porozumien-sierpniowych-na-wawelu/


    MSZA ŚWIĘTA W KATEDRZE ZA DUSZĘ ŚP. JĘDRZEJA GIERTYCHA.
    https://www.youtube.com/watch?v=GpYPWCbgWSk


    Jędrzej Giertych - Jan Amos Komensky. U źródeł katastrofy
    https://www.youtube.com/watch?v=xbxKTSrcUwY
    https://www.youtube.com/watch?v=5gdSVQ6RfpE
  • @Rzeczpospolita 20:09:25
    Radio Maryja popiera solidaryzm narodowy i nacjonalizm gospodarczy
    https://www.youtube.com/watch?v=MI7Ezk04zI8

    prof. dr hab. Artur Śliwiński, ekonomista - Odrodzenie ekonomii narodowej
  • @Janusz Górzyński 17:36:46
    "Kardynał Robert Sarah nie neguje ani łaski ani darów duchowych. charyzmatów, etc. On neguje metodę ! Metodę polegającą na "wywoływaniu" łaski i darów duchowych oraz wszelkiego działania Ducha Świętego"
    Pięknie. Chwała mu za to - oby jego postawa udzieliła sie wszystkim kardynałom.

    "Duch Święty działa według własnego upodobania "kędy chce" i także, można powiedzieć, że realizuje wolę całej Trójcy Świętej, gdyż Bóg powiedział "myśli moje nie są myślami waszymi a drogi moje drogami waszymi".

    Zgadza się.
    Tu by nawet bardziej pasował cytat o tym, iż Jezus odchodząc obiecywał zasłać Ducha Świętego aby nam tłumaczył to, czego sam dość jasno nam (apostołom dosłownie, uczniom doslownie, nam - wiernym, Kościołowi - domyślnie) wytłumaczył.

    "Mysli Moje" można przetłumaczyć jako "Duch u celu", "drogi Moje" jako "drogę do celu", a tu już jest gotowe złe zrozumienie i świata, który Bóg nam daje i Jego intencji. Bożych intencji jako niemożliwych do zrozumienia, bo Bów "zna wszystkie "warunki brzegowe", czyli i współczynniki C,D,E, itd, w opisie matematycznym. Można tu rozumieć Boga - jako tego co chce coś realizować wbrew nam, a my się mielibyśmy tylko dostosowywać, podobnie jak poganie do swojego "świata demonów" (i to nawet "za wszelką cenę").

    Bóg tu by był szatanem, który stawia nam nadludzkie wymagania, jako ten co żąda od nas byli "nadmiernie dobrzy", nadmiernie nad nasze możliwości.

    To zupełnie błędne postrzeganie Boga, , bo on rzeczywiście jest "wszystkim ponad wszystkim" (i z tym nawet poganie sie zgadzają), ale i wszystkim we wszystkich, "po "naszemu" mówiąc, "tym, co w nas najlepsze". - Wymagań nadmiernych nie stawia.
  • @Rzeczpospolita - "Nikt tak skutecznie, spośród ministrów watykańskich, nie toczy otwartych bojów z heretykami w Kościele
    katolickim i z działającymi w świecie ideologiami jak Książęta Prefekci - jako czujni strażnicy Kultu katolickiego"



    "Duch świętości w Kościele"


    Palenie ofiarne kadzideł


    http://christophereverard.co.uk/wp-content/uploads/2016/06/smoking_cardinals_zps054d9ed8.jpg



    .
  • @Rzeczpospolita "W walce z nacjonalizmem Kościół bratał się ze wszystkimi siłami, nawet z tak przezeń oficjalnie nie lubianym"
    .



    https://i.pinimg.com/736x/48/42/9e/48429e3a7cc836e8f0852bf4fc35b47b--torah-history-books.jpg



    .
  • @Rzeczpospolita - "W świecie kryzysu wiary maleje również świadomość istoty grzechu i jego konsekwencji. Zatwardziały grzesznik"
    .


    Napisano w katolickiej biblii,że Szatan umie pisać we wszystkich kierunkach.



    Przykłady w zlatynizowanym języku polskim:

    Bóg = góB (zgub)
    z-baw = z-wab
    ...


    Przykłady w zlatynizowanym języku angielskim:

    doG = pies
    God = Bóg

    Star = Gwiazda
    ratS = Szczury


    Sirius to Dog Star
    Syriusz to Psia Gwiazda

    albo:

    Sirius to goD ratS
    Syriusz to bóg Szczurów
    ...




    Za plecami mają szczurzą norę !!

    - Oni doskonale wiedzą co robią !!
    I mają świetną zabawę z nieświadomych wyznawców ich kultu.



    https://media2.s-nbcnews.com/j/newscms/2017_10/1199937/monks-adopt-dog-today-170308-03_da9fe55b5dba365a00cc7276cea8a01b.today-inline-large.jpg




    .
  • @Janusz Górzyński 18:12:47
    "Rewolucja '68 roku miała jedna wspaniałą zasadę "Zabrania się zabraniać" - że za nią poszedł akcent na "zabrania się", a nadto poszło złe rozumienie wolności, to już inna sprawa. Kierunek jednak był dobry - stop nakazom i zakazom, stop narracji rzeczywistosci przez prawo.//
    NIE WIEM JAKIEGO PAN JEST WYZNANIA I JAKI DIABEŁ PANU TĘ ANTYEWANGELIĘ OGŁOSIŁ ? "

    Jesteśmy tej samej wiary, różnimy się w szczegółach jej wyrażania.


    "Grzech to jest przekroczenie przykazań Bożych (Dekalogu) myślą, słowem, lub czynem"

    - Tak, ale i patrząc szerzej, grzech to odejście od zasad prawości, które mozna definiować jako "natura dana nam od Boga". - One nie musza być spisane. Ta natura, owszem zawiera "prawa", czy "prawidła", ale nie prawo jest jej istotą - raczej nauka i ojcowska przestroga.
    Prawo by oznaczalo: "rób tak i tak, a nie rób tamtego i owego, bo jak nie to kara".

    To zupełny żydzizm, szkoła niewolnictwa. W rzeczywistości Bóg nas powołał do wolności.

    W rzeczywistosci i Przykazań Bożych i wszelkich Bożych Nauk, i mądrości przestrzegamy nie z nakazu, czy zakazu, nie z tytułu jakiegokolwiek prawa (ono ze swojej natury jest odgórnym, czyli wynoszącym się nad człowieka - co juz jest kosmiczną bzdurą, bo pośrednikiem między człowiekiem a Bogie nie jesy prawo, a Jezus Chrystus - człowiek i Syn Boży).

    Przestrzegamy ich z wolnej woli, z własnego poczucia że tak trzeba, a w szczególności z miłości, czyli z poświecenia się dla kochanej osoby, w tym jako priorytetowej miłości Boga, a więc i z tytułu "naśladowania Pana" lub "przygotowania Panu drogi".


    "Jezus Chrystus dał Apostołom misję jednania ludzi z Panem Bogiem dzięki spowiedzi, sakramentowi pokuty. Do realizacji tej misji konieczny był Apostołom Duch Święty".
    To oczywista oczywistość, banał. . Problem, że w powszechnej opinii to ma wystarczyc, a niby jak? Sa winy które trzeba naprawis, a ich dalekowzrocznym skutkom zadośćuczynić, jest demoralizacja i zzgorszenie maluczkich, są grzechy z "nadmiaru dobra" typo łatwe przebaczanie grzechów, wciąż trwających, czy "przebaczanie automatyczne"bo to się opłaci" z najgorszym z grzechów "przebaczenia jako obowiązku", czyli z faktycznym zniesieniem pojęcia grzechu. Albo np. z grzechem tolerancji zła, grzechem nierozróżniania dobra i zła.
    Są grzechy satanizmu z satanistyczną odwrotką na czele - zwłaszcza ze zrównaniem prawa z ludzkimi wartościami, a nawet z wyniesieniem prawa nad sprawiedliwość, czy inne ludzkie wartości, czyli z ze zrobieniem prawa "wartością samą w sobie" (choc "wartościa samą w sobie" jest tylko Bóg, a więc i od razu mamy herezję).


    "Hasła RÓBTA CO CHCETA i "wszystko jest miłością" pochodzą od diabła. Dlatego to co Pan napisał jest ewidentnym satanizmem"

    Coś się Pan zaczyna denerwować. Czemu? -Ani nie pisałem nic takiego, ani nic takiego co by to sugerowało. - Przeciwnie - sam z takimi postawami walczę. - A co do satanizmu to już coś mi szczególnie odległego.
    Nie oczekuję, zeby Pan czytał moje notki i komentarze, ale z pewnością w komentarzach pod notkami pańskimi nie dałem powodu, aby tak sądzić.
  • @miarka 22:34:59
    Jakieś wymagania Bóg zawsze stawia.

    48 Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski
    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=248

    1 Dalej Pan powiedział do Mojżesza: 2 «Mów do całej społeczności Izraelitów i powiedz im: Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!
    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=111

    Na kartach Pisma Świętego zarówno Starego, jak też Nowego Testamentu znajdujemy wezwanie skierowane do nas, abyśmy byli święci. Już w Księdze Królewskiej czytamy: "Ponieważ Ja jestem Pan, Bóg wasz - uświęćcie się. Bądźcie świętymi, ponieważ Ja jestem święty" (Kpł 11, 44). To wezwanie ze Starego Testamentu nie przestaje być aktualne także w epoce Nowego Testamentu. Jezus Chrystus naucza: "Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski" (Mt 5, 48).

    Powołanie do świętości nie jest jedynie zachętą. Powinniśmy to powołanie postrzegać jako niezbywalny wymóg bycia chrześcijaninem. Na tyle bowiem jesteśmy chrześcijanami, na ile realizujemy w swoim życiu to Chrystusowe wezwanie do świętości. O tym, iż powołanie do świętości jest nie tylko zachętą, lecz obowiązkiem każdego człowieka ochrzczonego przypomina nam prawo naszego Kościoła. W Kodeksie Prawa Kanonicznego Prawodawca omawiając obowiązki i prawa wszystkich wiernych stwierdza jednoznacznie, iż wszyscy wierni, zgodnie z własną pozycją, winni starać się prowadzić życie święte, przyczyniać się do wzrostu Kościoła i ustawicznie wspierać rozwój jego świętości (kan. 210).

    Powyższe wskazania ewangeliczne, jak też postulaty prawne harmonizują z nauczaniem Kościoła. W numerze 941 Katechizmu Kościoła Katolickiego została nam przypomniana prawda, że do świętości są powołani wszyscy ochrzczeni. Chrzest zatem rozpoczyna proces uświęcenia, który trwa nieprzerwanie do końca ziemskiej pielgrzymki każdego człowieka. W tym procesie biorą udział Bóg i człowiek. Bóg, który z natury jest święty udziela człowiekowi świętości. Dzieje się to na tyle, na ile człowiek otwiera się na łaskę Bożą zgodnie z zasadą, iż Bóg udziela się człowiekowi na miarę ludzkiego pragnienia. Kiedy zatem obchodzimy Uroczystość Wszystkich Świętych i rozważamy powołanie do świętości, które w stopniu doskonałym zrealizowali nasi braci i siostry już przed nami, warto na nowo pytać siebie na ile jest we mnie żywe to pragnienie bycia świętym, na ile realizuje to wezwanie świętymi bądźcie w swoim codziennym życiu. A może dzieje się tak, że troski tego doczesnego i przemijającego świata zagłuszają we mnie to co jest najpiękniejsze, co jest najważniejsze, za co warto życie dać - jak śpiewamy w jednej z religijnych pieśni? A tym bez wątpienia jest nasze uświęcenie. Bo - jak mówi nasz Zbawiciel - cóż za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł (Mt 16, 26).


    Wymagajcie od siebie choćby inni od was nie wymagali. św. Jan Paweł II
    http://mateusz.pl/JPII/witamy/0303.htm
  • @miarka 00:06:49
    Sorki. Nie zdenerwowałem się! Lecz hiperbolizowałem, bo na to zezwalał niedoprecyzowany przez Pana kontekst. Zrobiłem to w celach profilaktycznych, gdyż czytają to również prości ludzie, którzy przez takie sformułowania potem pozwalają sobie na relatywizm w tych sprawach i redukowania Katechizmu Kościoła Katolickiego.

    Uważam, że grzech to nie tylko błąd, choć tak go formułuje Pięcioksiąg, ale także tragedia człowieka. Dlatego św. Tomasz z Akwinu słusznie powiedział, że Bóg nas hartuje w probach, a diabeł przez pokusy. Odpieranie pokus diabelskich to zaszczyt dla każdej duszy.

    Dobrze, iż Jezus Chrystus dał nam w swej dobroci sakramenty, gdyż byli byśmy bezbronni wobec Zła.
    Straż serca i utrzymywanie stanu łaski habitualnej to sprawy wielkiej wagi. Bez życia nadprzyrodzonego, to nasza egzystencja była by parszywa.
  • "Straż i utrzymywanie stanu łaski habitu-alnej to sprawy wielkiej wagi.
    .



    https://treborok.files.wordpress.com/2016/11/01-jcp.jpg



    .
  • @miarka 00:21:49
    //Prawo by oznaczalo: "rób tak i tak, a nie rób tamtego i owego, bo jak nie to kara".

    To zupełny żydzizm, szkoła niewolnictwa. W rzeczywistości Bóg nas powołał do wolności.//

    Z powodu grzechu ciężkiego jest zawsze kara. Wszak ten grzech unicestwia w nas laskę uświęcającą ipso facto. Dla mnie brak łaski habitualnej, to największa kara i tragedia wielka. To stan, w którym funkcjonujemy poza Bogiem. Nie możemy przyjmować Eucharystii. A bez Eucharystii to człowiek "nie ma życia w sobie".

    To nie żydzim, lecz nauka o sakramentach Kościoła katolickiego.


    Oczywiście, że prawo Boże mówi co jest zakazane a co jest nakazane.

    Kazanie na Górze wyraźnie potwierdza, że nie ma górnej granicy czynienia dobra, bo zawsze możemy coś więcej uczynić dla Boga i bliźniego.
  • @Janusz Górzyński 18:12:47
    "//Bóg to nie jakiś satrapa, co rządzi jakimś odgórnym prawem z jego zakazami i nakazami.//
    Bóg jest najwyższym prawodawcą i prawo Boże czyli Dekalog nadał Mojżeszowi na Synaju i także zapisał jego treść w ludzkich sercach".

    Ile te żydy Panu płacą. Może ja dam więcej? :-)
    - Nawet jak mi nie starczy to może poszukam innych do składki?

    Jak można będąc chrześcijaninem wpisywać się w żydowskie uzurpacje?
    Co mają wspólnego Przykazania Boże z żydowskim prawem? - Czyż oni ich kiedykolwik przestrzegali?
    - Jak doszli do wniosku że im wolno podróżować kiedy są w sobotę w morzu, czyli "na wodzie" to w każdą podróż zabierali butelkę z wodą, kładli ją na wielbładzie i na niej siadali - i już im było
    U nich wystarczy żeby była "podstawa prawna" - bo wtedy im "wolno", wtedy i każda "panna Andzia ma wychodne - ona sama wielka dama".

    Panie Januszu - przeważnie się w pełni z Panem zgadzam, Pańską Siostrę szanuję (a znam wcześniej jak Pana), ona oczywiście szanuje Pana, a więc chyba by dla wszystkich było by lepiej żebyśmy ustalili wspólny front.

    A co do prawa to bardzo go szanuję, - tylko prawa przede wszystkim moralnego, dalej prawego i sprawiedliwego, - Prawo nie jest postawą do niczego w relacjach międzyludzkich. Zanim zacznie byc prawo, musi być powszechna intencja sprawiedliwości...
    "Jasiu do czego jest ta rura? - Ta rura jest do niczego panie majster". To nawet żydy z takiej logiki się śmieją, a Pan mi z czymś takim na powaznym forum zasuwa?

    „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo, albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić” (Mt 5,17).
  • @miarka 01:13:21
    Po co Pan miesza Talmud z Dekalogiem?

    Dekalog jest prawem Bożym, a Talmud prawem ludzkim i to, że żydzi je zsakralizowali nie ma żadnego znaczenia.

    Odrzucenie Talmudu to konieczność, lecz odrzucenie Dekalogu to anarchia i śmierć.

    Można dziecku powiedzieć, że z miłości do Boga idziemy na Mszę św. w niedzielę, lecz również nie ma nic złego w tym, gdy się powie, że bez niedzielnej Mszy św. będziesz grzesznikiem i trupem oraz wrogiem Boga.
  • @miarka 01:13:21
    Oto Dekalog: dziesięć słów. Od tych słów zależy przyszłość człowieka i społeczeństw. Przyszłość narodu, państwa, Europy, świata.

    Jan Paweł II

    To nie rura, lecz przyszłość !
    https://www.youtube.com/watch?v=qplmeDEAZyM
    Tak uważa również św. Jan Paweł II czyli następca Księcia Apostołów, św. Piotra
  • @Janusz Górzyński 01:35:59
    .


    http://web.archive.org/web/20100210070439/http://www.one-evil.org:80/default.asp



    http://web.archive.org/web/20100228073337/http://www.one-evil.org:80/almanac/evil_0000.htm




    .
  • @Krystyna Trzcińska 01:46:04
    To jakiś psychiatryczny bełkot ! Albo swobodna robota opętanych, którzy dobra od zła nie odróżniają.
  • @Janusz Górzyński, czy oni naśladują Zbawiciela? Czy tego stylu życia On nauczał? - Nie żyj w przepychu. Podziel się wszystkim z
    biednym.

    Pierwsi będą OSTATNIMI...!


    "Nie tu jest Królestwo Mojego Ojca.

    - Na Ziemi królem jest Szatan i wszyscy sprawujacy jaką-kolwiek

    władzę w jego królestwie są jego sługami - Plemię Kainowe (nasienie żmijowe)"


    http://www.smomembassytoslovenia.org/his-holiness-pope-francis-with-his-highness-the-ambassador-prince-hugo-windisch-graetz/

    http://old.smomembassytoslovenia.org/Pope%20Francis%20and%20M.M.%20at%20the%20New%20Years%20greetings.jpg.


    .
  • @Janusz Górzyński - Święte i Święci
    .


    http://pinkwart.pl/Langwedocja2014/Odcinek5/Odcinek5.htm



    .
  • @Krystyna Trzcińska 02:13:12
    Nie widzę przepychu, ale dżentelmenów w garniturach. I witającego ich Ojca św. w stroju papieskim. Proszę wskazać wers w Ewangelii, że ludzie mają żyć po dziadowsku i mają być nieuprzejmi wobec siebie. Czy Pan Jezus coś mówił o konieczności likwidacji państw, organizacji, instytucji, struktur kościelnych ? Według mnie wezwał do budowania Kościoła. Watykan jest Stolicą Apostolską a więc nie może być chlewem ani stodołą !
  • Lampa w ciemności, BIBLIA, KSIĘGA Z INNEGO ŚWIATA - KOŚCIÓŁ NA PUSTYNI
    https://www.youtube.com/watch?v=jazBMuQzqhs


    Lampa w ciemności
    https://www.youtube.com/watch?v=HK7l8SXjcAw


    .
  • @Krystyna Trzcińska 02:24:43
    Jakieś strony masońskie o katarach Pani linkuje. Przecież z tymi heretykami rozprawił się skutecznie św. Dominik Guzman
    https://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/08-08a.php3

    To albigienskie i bogomolskie diabelstwo to nawet ludy Azji wygnały.

    TO GNOSTYCY ZE SWOIM OBŁĘDEM !!!

    Nigdy jeszcze nie jaśniał Kościół taką potęgą polityczną jak za Innocentego III lecz nigdy także nie zagrażało mu większe niebezpieczeństwo. Przeciwko Kościołowi podniosła się burza, nie mniejsza od tej, jaką arianizm wywołał w IV wieku; pewną częścią społeczeństwa chrześcijańskiego zawładnęły dawne, już pokonane, i nowe pojęcia i doktryny: wyobrażenia indyjskie, perskie, panteizm aleksandryjski, idee arystotelowskie, które przez Bagdad i Kordubę dostały się do Europy zachodniej. Pomimo odmienności swoich przekonań religijnych heretycy ówcześni z jednakową zaciętością zwalczali istniejący Kościół, zaprzeczając jego ustanowienia Bożego i wydzierając mu jego wyznawców. Od Morza Czarnego do Oceanu Atlantyckiego przeciwnicy Kościoła pozostawali w ścisłym związku ze sobą, i tylko taki mąż wielki jak Innocenty III mógł nie tylko ocenić ogrom niebezpieczeństwa lecz i wynaleźć środki do jego usunięcia.
    http://www.ultramontes.pl/holzwarth_albigensi.htm

    DO MAFII MASOŃSKIEJ PANI NALEŻY, ŻE TAKIE BREDNIE PANI LINKUJE ?

    OD GNOSTYCYZMU DO WARIATKOWA DROGA NIE JEST DALEKA !
  • @Janusz Górzyński - masonów witanych przez ich mistrza widać jak na dłoni na zdjęciu powyżej
    .


    Masoński "order orła białego" ustanowiony przez niemca Augusta II Mocnego z lini Albertine z rodu Wettin.


    German: August II. der Starke;
    Polish: August II Mocny;
    Lithuanian: Augustas II;

    Order of the White Eagle (Poland) officially instituted on 1 November 1705 by Augustus II the Strong; of the Albertine line of the House of Wettin


    In order to be elected King of the Polish-Lithuanian Commonwealth, Augustus converted to Roman Catholicism. As a Catholic, he received the Order of the Golden Fleece from the Holy Roman Emperor.


    https://www.revolvy.com/page/Order-of-the-White-Eagle-%28Poland%29

    https://www.revolvy.com/page/Augustus-II-the-Strong


    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/b0/Ridder_in_de_Orde_van_de_Witte_Adelaar_in_de_ordekleding.jpg/225px-Ridder_in_de_Orde_van_de_Witte_Adelaar_in_de_ordekleding.jpg


    .
  • @Krystyna Trzcińska 03:03:38
    I co jeszcze ? Papież nadaje Orła Białego ? Albo KEP w Polsce ?

    Jeśli Wettynowie chodzili z potrzebą do toalety to każdy gdy idzie do WC jest masonem ? ;)

    Kościół działa w świecie więc nic dziwnego, że musi się ze światek kontaktować. Mieszko I nim przyjął chrzest był poganinem.
    Czy misjonarze, którzy docierali do Mieszka byli poganami ?

    Skoro Mieszko I przyjął światło Ewangelii to znaczy, że i inni poganie mogą to kiedyś zrobić !


    BIADA MI JEŚLI BYM NIE GŁOSIŁ EWANGELII !

    Zdrowi nie potrzebują lekarza ale chorzy !
  • @Janusz Górzyński, Symbole pogaństwa - Pod tym znakiem ich PODBIJAJCIE.
    .
    https://freespirit16.wordpress.com/category/roman-catholicism/paganism/



    Należy prównać falujące promyki Słońca na zdjęciu z tymi niebieskimi na złotym medalu powyżej...



    https://freespirit16.wordpress.com/category/roman-catholicism/paganism/

    Utu (akadyjski Szamasz) – w mitologii mezopotamskiej bóg słońca, syn Nanny i bogini Ningal oraz bliźniaczy brat Inanny.
    .

    Był uważany za boga słońca, który od świtu do zmierzchu odbywa podróż po nieboskłonie.

    Ponieważ podczas swojej wędrówki widzi wszystko co dzieje się na ziemi, zaczął być uważany za boga sprawiedliwości, prawdy oraz prawa.


    Był sędzią na ziemi i w niebie (na szczycie steli Kodeksu Hammurabiego jest przedstawiony jako bóg-prawodawca, przekazujący prawa Hammurabiemu).

    Jego symbolem była tarcza słoneczna.


    Rodowody masonerii i Świętego Cesarstwa ŻYM-skiego FRANCów
    https://ma91c1an.files.wordpress.com/2015/04/shamash-2.jpg




    .
  • Bell, Baal - Dzwon, Cielec (4 ramiona, 4 promyki to 4 DZWONECZKI (w obu dłoniach MINIstranta), 4rolistna koniczyna na szczęście)
    .


    Dzwon – instrument muzyczny należący do grupy IDIOfonów naczyniowych.

    Części typowego dzwonu:

    1. jarzmo,
    2. korona,
    3. hełm (głowa),
    4. krawędź górna,
    5. płaszcz 6. wieniec,
    7. krawędź dolna (warga),
    8. usta,
    9. serce dzwonu,

    10. linia paciorka !!! (różaniec?)

    11. (nie ma duszy) !!!


    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/b7/Parts_of_a_Bell.svg/670px-Parts_of_a_Bell.svg.png




    .
  • Czciciele świętegoo (złotego) cielca - BAALa.
    .


    https://pxhere.com/pt/photo/983592



    http://savoy-art.wifeo.com/images/c/coe/Coeur-decore-74-.JPG
    http://toni.mi.free.fr/vanhebdo/restaurant/sav_fondue/im_vache_tarine_pre_broute_MIN.jpg
    https://cdn.pixabay.com/photo/2014/03/04/12/59/cow-279458__340.jpg


    .
  • @Janusz Górzyński 18:12:47
    "//Bóg to nie jakiś satrapa, co rządzi jakimś odgórnym prawem z jego zakazami i nakazami.//
    Bóg jest najwyższym prawodawcą i prawo Boże czyli Dekalog nadał Mojżeszowi na Synaju i także zapisał jego treść w ludzkich sercach.
    „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo, albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić” (Mt 5,17)."

    Doprawdy, czyż my mówimy w tym samym języku? Ja doskonale wiem że taka jest powszechnie przyjęta narracja rzeczywistości, i właśnie przeciw niej oponuję oraz usiłuję wytłumaczyć i potrzebę zmiany nazewnictwa, i cel Przykazań Bożych - jako służebny naszemu człowieczeństwu od sprawiedliwości zaczynając, sprawiedliwości od której zaczyna się potrzeba i służebność prawa.
    Właśnie to traktowanie ich jako prawo powoduje że wyradza się ono w byt samoistny - taki któremu trzeba służyć, taki który zniewala - aż po traktowanie go jako "wartość samą w sobie", kiedy wiemy, że wartością samą w sobie jest tylko Bóg.
    Wychodzę tu od stwierdzenia, że "Kto kocha, ten już wypełnił prawo". Miłość to element sprawiedliwości. Można więc powiedzieć, że ten kto działa na rzecz sprawiedliwości ten wypełnia prawo, ten nawet na prawo patrzeć nie musi, bo "obraz sprawiedliwego Boga" ma w sercu.

    Tak, Jezus "wypełnił Prawo", ale i tym samym wykazał jego absurdalność w tym, że prowadzi do śmierci. Można więc powiedzieć że Jezus wypełnił prawo po to abyśmy już go nie musieli wypełniać przestrzegając wszystkie jego przepisy według ich litery, a mogli iść za duchem prawa, w tym najpierw żyjąc sprawiedliwie.
    W tym spojrzeniu chrześcijaństwo buduje na sprawiedliwości i z traktowaniem prawa wyłącznie jako sprawiedliwego - ze sprawiedliwości płynącego i jej służebnego w pierwszym rzędzie.

    Owszem, mamy być ponad prawem, ale na sposób chrzescijański. - I ludzkie wartości, i my sami jesteśmy ponad prawem, bo kto spełnia warunek sprawiedliwości jakim jest miłość jest ponad prawem - ten już "wypełnił prawo". - Wypełnił prawo - wcześniej prawo spełnił obowiązkiem umówionym w uzgodnionym zapisie prawnym ("dostaniesz prawo jak spełnisz obowiązek").
    - A jakiż to "warunek sprawiedliwości" lepiej "wypełni prawo" jak nie wolność zrównoważona odpowiedzialnością - i to z potwierdzaniem w działaniu??


    "Jezus bowiem domaga się głębszego podejścia do Prawa tak, by sprawiedliwość chrześcijańska była „większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszy” (Mt 5,20)."

    No proszę. Dziękuję za ten cytat. Mamy zgodność. Mamy postępować według sprawiedliwości i dla sprawiedliwości, a nie według prawa i dla prawa.
    To sprawiedliwość a nie praworządność ma być naszą chrześcijańską normalnością.

    Tak w ogóle to podejrzewam że swoją myśl wyłożyłem nie dość dobitnie, spróbuję więc w najbliższym czasie temat rozwinąć w specjalnej notce.
  • @Janusz Górzyński 01:35:59
    "odrzucenie Dekalogu to anarchia i śmierć"

    Dekalog trafił do żydów - urodzonych niewolników, i dlatego tylko został nazwany prawem. Dla ludzi wolnych (a "do wolności powołał nas Pan") nie musi, a nawet nie powinien być zbiorem zakazów i nakazów.

    Nigdzie nie twierdzę żeby odrzucać Dekalog, tylko żeby nie traktować go jako prawo. Niech lepiej będzie nauką moralności i sprawiedliwości.
    Warto też go popularyzować w jego pełnej wersji tłumaczącej dlaczego właściwym jest takie a nie inne postępowanie.
  • @Rzeczpospolita 20:09:25
    Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom(por. Mt 11, 25)

    Bóg kocha ludzi prostych. To właśnie dzięki prostocie człowiek jest w stanie dostrzec istotę rzeczy, która umyka przemądrzałemu.

    Błogosławionego dnia!
  • @miarka 08:20:07
    Zawsze aktualne! Zaufaj Bogu!

    https://pbs.twimg.com/media/DmOR2q2W4AAb8XQ.jpg
  • @Rzeczpospolita 11:35:26
    Człowiek bez odniesienia do Boga zostaje zredukowany do poziomu zwierzęcia.

    Kim wiec ty jestes ?
  • @miarka 07:53:21
    Czy na pewno Pan czyta ze zrozumieniem co sam pisze ?

    Wysila się Pan na jakąś pseudonaukowość mając za nic także nauczanie Mojżesza, Chrystusa Pana i św. Jana Pawła II. etc.

    Prawo Boże dlatego zostało objawione Mojżeszowi na Synaju, albowiem z powodu grzechów ludzie zaburzyli w sobie głos sumienia i zdeformowali zasady, które Bóg zapisał w ich sercach.

    Stąd też uważa się Mojżesza za wielkiego reformatora, który uzdrowił relacje społeczne zniszczone przez przemoc silniejszych.

    Prawo i sprawiedliwość służą do obrony słabych . Gdzie są ludzie jako zrzeszenie tam też muszą być prawa. Potrzebne są też prawa kanoniczne, kultowe i dlatego mamy również Księgę kapłańską, etc.


    Zasadą prawa jest miłość. Jezus powiedział, że fundamentem prawa jest miłość Boga i bliźniego. Jednak jak napisał św. Paweł w Hymnie do miłości, to "miłość nie cieszy się z niesprawiedliwości i współweseli się z prawdą. Stąd aby realizować miłość konieczna jest postawa otwarcia się na prawdę i ćwiczenie się w cnocie sprawiedliwości.

    Św. Tomasz z Akwinu już dawno wyjaśnił, że Dekalog jest komentarzem do prawa miłości Boga i bliźniego.

    Człowiek prawdy i miłości jest człowiekiem sprawiedliwości co realizuje poprzez to, że jest miłośnikiem prawa Bożego.

    Prawo Boże uczy nas także prawidłowych relacji z Panem Bogiem. Bóg sam objawiając prawo powiedział czego od nas oczekuje i co uważa za obrzydliwość.
  • @Krystyna Trzcińska 04:27:50
    Skąd Pani bierze te dziwactwa ?

    Wierzy Pani w to co tutaj zamieszcza ?

    Ma Pani jakieś blokady na Ducha Świętego pozakładane przez takie śmieci internetowe.

    "Diabeł jest największym śmieciarzem" ks. prof. Tadeusz Guz
  • @Krystyna Trzcińska 04:02:38
    Zaiste u św. Jana w Ewangelii jest mowa o tym, że Syn Boży jest światłością i Słowem Wcielonym.

    Tylko, że jest Słowem prawdy i Światłem prawdziwym czego po dziś dzień nie odróżniają gnostycy i mnożą swoje mitologie, w które Pani wierzy bezkrytycznie.

    Bez katolickiej Biblii i katolickiej egzegezy będzie Pani tkwić w absurdach i ośmieszać się cytowaniem ciemniaków i heretyków.
    https://www.youtube.com/watch?v=gQZw7wkhoFA
  • @miarka 08:20:07
    //Dekalog trafił do żydów - urodzonych niewolników, i dlatego tylko został nazwany prawem. Dla ludzi wolnych (a "do wolności powołał nas Pan") nie musi, a nawet nie powinien być zbiorem zakazów i nakazów.//

    Czy Pan jest Niepokalanym Poczęciem ?

    Urodził się Pan bez grzechu pierworodnego i nie ma Pan osłabionej natury przez grzechy ?

    Zbawia się Pan bez Chrystusa ?


    Egipt jest symbolem niewoli grzechów. Grzech ma wymiar jednostkowy i społeczny. Człowiek bez nauki Boga, bez sakramentów, bez etosu Boga i prawa Boga, to byłby skazany na porażkę z grzechem, z ciałem, światem i szatanem.

    Tylko masoni są tak pyszni, że uważają, iż Chrystus Król i Dekalog oraz Kościół nie są mu do zbawienia potrzebni.]

    Polecam ks. prof. Waldemara Chrostowskiego PO CO NAM DEKALOG ?
    https://www.youtube.com/watch?v=3qDSiQGhvEs


    PRAWO MORALNE
    415. Co to jest prawo moralne?

    Prawo moralne jest dziełem Mądrości Bożej. Wyznacza ono człowiekowi drogi, zasady postępowania, które prowadzą do obiecanego szczęścia i zakazują dróg zła, oddalających od Boga. 1950-1953; 1975

    416. Na czym polega naturalne prawo moralne?

    Prawo naturalne, zapisane przez Stwórcę w sercu każdego człowieka, polega na uczestnictwie w mądrości i dobroci Boga, wyraża pierwotny zmysł moralny, który pozwala człowiekowi rozpoznać rozumem, czym jest dobro i zło. Jest ono powszechne i niezmienne i określa podstawę fundamentalnych obowiązków oraz praw osoby, jak również wspólnoty ludzkiej i prawa cywilnego. 1954-1959; 1978-1979

    417. Czy to prawo jest postrzegane przez wszystkich?

    Z powodu grzechu prawo naturalne nie jest postrzegane przez wszystkich w sposób jasny i bezpośredni. 1960

    Bóg zapisał na tablicach Prawa to, czego ludzie w swych sercach nie odczytali (św. Augustyn).

    418. Jaka jest relacja między prawem naturalnym a Starym Prawem?

    Stare Prawo stanowi pierwszy etap prawa objawionego. Zawiera ono wiele prawd w sposób naturalny dostępnych rozumowi, a które zostały ogłoszone i autentycznie poświadczone w ramach przymierza zbawienia. Jego przepisy moralne, które są streszczone w przykazaniach Dekalogu, ustalają podstawy powołania człowieka, zakazują tego, co sprzeciwia się miłości Boga i bliźniego, a nakazują to, co jest dla niej istotne. 1961-1962; 1980-1981

    Pewien młodzieniec zapytał Jezusa: "Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?" (Mt 19,16). Jezus mu odpowiedział: "Jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowuj przykazania" i dodał następnie: "Potem przyjdź i chodź za Mną!" (Mt 19,17. 21).

    Pójście za Jezusem zakłada przestrzeganie przykazań. Antyczne prawo nie zostało odrzucone, ale człowiek jest wezwany do ponownego jego odkrycia w Osobie boskiego Mistrza, który je w pełni realizuje swoim życiem, objawia jego pełne znaczenie i potwierdza jego wieczne trwanie.
    http://www.ruda-parafianin.pl/kompe/start.htm


    O WOLNOŚCI
    My katolicy nie deifikujemy prawa jak żydzi, ani też nie ulegamy paragrafiarstwu i blumizmowi prawniczemu, ale uważamy, jak pisze psalmista, że "Słowa Twoje Panie są Duchem i Prawdą".

    Wierzymy, że Chrystus jest Słowem Wcielonym. Uważamy Biblię za Objawienie publiczne.

    Uznajemy autorytet Kościoła, który naucza w Kompendium Kościoła Katolickiego w przedmiocie DEKALOGU, że jest on prawem Boga koniecznym do uzyskania zbawienia.

    Katechizm Kościoła Katolickiego ukazuje cel ostateczny człowieka stworzonego na obraz Boży – szczęście, oraz drogi wiodące do niego: prawe i wolne działanie z pomocą prawa i łaski Bożej.


    KKK 1730 – 1748 ◊ YC
    1730 Bóg stworzył człowieka jako istotę rozumną, dając mu godność osoby obdarzonej możliwością decydowania i panowaniem nad swoimi czynami. "Bóg bowiem zechciał człowieka pozostawić w ręku rady jego, żeby Stworzyciela swego szukał z własnej ochoty i Jego się trzymając, dobrowolnie dochodził do pełnej i błogosławionej doskonałości":
    Człowiek jest istotą rozumną, a przez to podobną do Boga; został stworzony jako wolny i mający panowanie nad swoimi czynami.

    I. Wolność i odpowiedzialność

    1731 Wolność jest zakorzenioną w rozumie i woli możliwością działania lub niedziałania, czynienia tego lub czegoś innego, a więc podejmowania przez siebie dobrowolnych działań. Dzięki wolnej woli każdy decyduje o sobie. Wolność jest w człowieku siłą wzrastania i dojrzewania w prawdzie i dobru; osiąga ona swoją doskonałość, gdy jest ukierunkowana na Boga, który jest naszym szczęściem.

    1732 Wolność, dopóki nie utwierdzi się w pełni w swoim najwyższym dobru, jakim jest Bóg, zakłada możliwość wyboru między dobrem a złem, a więc albo wzrastania w doskonałości, albo upadania i grzeszenia. Charakteryzuje ona czyny właściwe człowiekowi. Staje się źródłem pochwały lub nagany, zasługi lub winy.

    1733 Im więcej człowiek czyni dobra, tym bardziej staje się wolnym. Prawdziwą wolnością jest tylko wolność w służbie dobra i sprawiedliwości. Wybór nieposłuszeństwa i zła jest nadużyciem wolności i prowadzi do "niewoli grzechu".

    1734 Wolność czyni człowieka odpowiedzialnym za swoje czyny w takiej mierze, w jakiej są one dobrowolne. Postęp w cnocie, poznanie dobra i asceza zwiększają panowanie woli nad jej czynami.

    1735 Poczytalność i odpowiedzialność za działanie mogą zostać zmniejszone, a nawet zniesione, na skutek niewiedzy, nieuwagi, przymusu, strachu, przyzwyczajeń, nieopanowanych uczuć oraz innych czynników psychicznych lub społecznych.

    1738 Wolność wypełnia się w relacjach międzyludzkich. Każda osoba ludzka, stworzona na obraz Boży, ma prawo naturalne, by była uznana za istotę wolną i odpowiedzialną. Wszyscy są zobowiązani do szacunku wobec każdego. Prawo do korzystania z wolności jest nieodłącznym wymogiem godności osoby ludzkiej, zwłaszcza w dziedzinie moralności i religii. Prawo to powinno być uznane przez władze świeckie oraz chronione w granicach dobra wspólnego i porządku publicznego.
  • @Janusz Górzyński 12:32:47
    "Prawo Boże dlatego zostało objawione Mojżeszowi na Synaju, albowiem z powodu grzechów ludzie zaburzyli w sobie głos sumienia i zdeformowali zasady, które Bóg zapisał w ich sercach".

    A dlaczego nie pisze Pan:
    "Boże nauczanie moralne w formie Dekalogu dlatego zostało objawione Mojżeszowi na Synaju, albowiem z powodu grzechów ludzie zaburzyli w sobie głos sumienia i zdeformowali zasady, które Bóg zapisał w ich sercach"?
    Niby to samo, ale już sensownie. Mamy tu o grzechach, sumieniu i zasadach, które Bóg zapisał w sercach ludzi.

    Sumienie i zasady, które Bóg zapisał w sercach ludzi dotyczą samej istoty człowieczeństwa.
    Do wyrażania tego nie jest potrzebne prawo, a nawet błędem jest wyrażanie tego przez prawo, a często i przez sprawiedliwość (bo ta potrafi być "ślepa", a na moralność i człowieczeństwo ślepą być nie może - musi też nagradzać i dbać nie tylko o należność, ale i służebność ideom).

    Tak samo i grzech wcale nie musi być przedstawiany jako odstąpienie od prawa. Starczy odstąpienie od zasad prawości rozumianych jako natura świata danego ludziom przez Boga.
    Tego też nie potrzebujemy nazywać "prawem naturalnym", bo prawość jest to to, czym kieruje się człowiek prawy (a więc ten co rozróżnia dobro i zło, i zdecydowany jest czynić dobro). A to i logika, i mądrość, i rozum, i nauka (z jej wzorami matematyki, fizyki, chemii itd), i tożsamość (w tym tożsamość ludzka i duchowa) oraz własność (rozróżniana od posiadania i od tzw. "praw").

    Od chwili kiedy nawet prawość zaczęła być opisywana "prawem" zaczęły się szerzyć liczne patologie zmierzające do omijania go, a także ideologie zmierzające do omijania idei na których stoi człowieczeństwo, czyli ludzkich wartości z których najwyższą jest Bóg.
    Sama natura prawa jest taka że ona nie sięga sfer człowieczeństwa i życia, bo ono zawsze prowadzi ku śmierci.
    Prawem nie da się wyegzekwować wolnej woli, czy łask albo darów, albo miłości, przebaczenia i służby.
    Tych sfer przed prawem trzeba chronić koniecznie, a nie żeby otwierać je na rozbójnictwo prawne, na kastę"prawników" funkcjonujących faktycznie na pozycji pasożytów - i poza prawem i wszelką kontrolą, całkiem bezkarnych cokolwiek zrobią, czy czegokolwiek zaniechają.


    "Stąd też uważa się Mojżesza za wielkiego reformatora, który uzdrowił relacje społeczne zniszczone przez przemoc silniejszych".

    Tak, na potrzeby tamtej chwili zrobił wielką robotę. Tylko że to jego prawo po jego śmierci powinno być możliwie szybko zniesione i zastąpione nowym ODCHODZĄCYM OD NIEWOLNICTWA. - Przynajmniej stopniowo.

    I u nas Jezus nas prowadzi taką drogą odchodzenia od niewolnictwa prawa ku miłości i wolności, sprawiedliwości i człowieczeństwu.


    "Prawo i sprawiedliwość służą do obrony słabych".

    Tylko teoretycznie. Gdzie te sądy sprawiedliwe, gdzie spójność prawa i sprawiedliwości w sytuacji odgórnej talmudyzacji prawa czyniącej go "prawem dla silnych i bogatych oraz niemoralnych"?

    Dla przykładu partia "Prawo i Sprawiedliwość" włąśnie buduje państwo terrorystyczne ostrzem swoim skierowane przeciw "wewnętrznie swoim", a więc na pewno słabszym, nadto w sprzymierzeniu z silniejszymi z zewnątrz..


    "Gdzie są ludzie jako zrzeszenie tam też muszą być prawa. Potrzebne są też prawa kanoniczne, kultowe i dlatego mamy również Księgę kapłańską, etc."

    Owszem, jakieś rozporządzenia władz bieżących muszą być, ale nigdy nie można zaczynać od praw. Tam gdzie nie panuje moralność, tam nie ma ani prawości, ani sprawiedliwości, ani prawa.
    Prawo jest tylko pustą literą zapisów, narzędziem zniewolenia.


    "Zasadą prawa jest miłość. Jezus powiedział, że fundamentem prawa jest miłość Boga i bliźniego. Jednak jak napisał św. Paweł w Hymnie do miłości, to "miłość nie cieszy się z niesprawiedliwości i współweseli się z prawdą. Stąd aby realizować miłość konieczna jest postawa otwarcia się na prawdę i ćwiczenie się w cnocie sprawiedliwości.

    Św. Tomasz z Akwinu już dawno wyjaśnił, że Dekalog jest komentarzem do prawa miłości Boga i bliźniego".

    I o to właśnie chodzi. Nie pisać, nie mówić o prawie - najpierw muszą zapanować prawda, cnoty, miłość i sprawiedliwość.
    Do panowania prawa jeszcze daleka droga.


    "Człowiek prawdy i miłości jest człowiekiem sprawiedliwości co realizuje poprzez to, że jest miłośnikiem prawa Bożego.
    Prawo Boże uczy nas także prawidłowych relacji z Panem Bogiem. Bóg sam objawiając prawo powiedział czego od nas oczekuje i co uważa za obrzydliwość".

    I znowu to tłumaczenie Bożych mądrości moralnych przez prawo.
    To tylko robienie bałaganu, stwarzanie pozorów od których tylko patologie rosną, a prawnikom rogi.


    "Prawo Boże uczy nas także prawidłowych relacji z Panem Bogiem. "

    Nie. Od "prawidłowych" relacji strońmy bo w tym już są prawnicze a więc i diabelskie sztuczki. Bóg nas przyciąga nie zakazami i nakazami prawa, a więzami miłości.
  • @Janusz Górzyński 14:22:27
    "//Dekalog trafił do żydów - urodzonych niewolników, i dlatego tylko został nazwany prawem. Dla ludzi wolnych (a "do wolności powołał nas Pan") nie musi, a nawet nie powinien być zbiorem zakazów i nakazów.//
    Czy Pan jest Niepokalanym Poczęciem ?
    Urodził się Pan bez grzechu pierworodnego i nie ma Pan osłabionej natury przez grzechy ?
    Zbawia się Pan bez Chrystusa ?"

    Jest tu dwa podejścia: żydowskie i chrześcijańskie.

    W żydowskim człowiek ma naturę skażoną trwale, stąd i potrzebuje prawa które będzie go zniewalało ku postawom "prawidłowym".

    - W chrześcijańskim dzięki sakramentom świętym Kościoła zakorzenionym w Przenajświetszej Ofierze Jezusa Chrystusa, dzięki żalowi za grzechy, odwracaniu się ze złej drogi i pokucie mamy możliwość powracania do życia ludzkiego w łasce Bożej, czyli do życia w zdolności do miłości, do życia ludzi wolnych od grzechu.

    Dzięki wolności, wolnej woli i miłości, nawet mimo "osłabionej natury" mam możliwość nie grzeszyć i bez zakazów i nakazów prawa.
  • @miarka 15:20:20
    W cywilizacji łacińskiej jest oczywistym, że prawo jest zawisłe od moralności. Prawo jest sługą etyki !

    U talmudystów natomiast paragrafiarstwo konstruuje sferę moralności a więc co nie jest przez prawo zakazane jest dozwolone, a co gorsze, zbrodnicze zapisy "prawa" konstruują sferę moralną i w ten sposób legalizują działalność wspólnot rozbójniczych. Od tego bierze swój początek pozytywizm prawny, że państwo co promulguje jako "praw" jest słuszne i moralne. Z tego właśnie, z tej metody, skorzystali komuniści i naziści tworząc bandyckie prawa, które formułowały nową moralność, dodajmy bezetyczną. W Polsce liberałowie ogłosili legalność praw zbójeckich w postaciach "pierwszy milion trzeba ukraść", "kradnij ale nie wpadnij", etc.

    GDYBY CZŁOWIEK BYŁ SAMOTNĄ WYSPĄ, TO BY PRAW NIE POTRZEBOWAŁ, LECZ BÓG STWORZYŁ CZŁOWIEKA JAKO BYT SPOŁECZNY I RELACYJNY.
    Już w raju wydał zakaz spożywania owocu z drzewa poznania dobra i zła.
    Raju, gdzie była pełna harmonia także z woli Boga obowiązywało prawo.


    PSALM 11


    Dwie drogi życia

    11 Szczęśliwy mąż,
    który nie idzie za radą występnych,
    nie wchodzi na drogę grzeszników
    i nie siada w kole szyderców1,
    2 lecz ma upodobanie w Prawie Pana,
    nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą.
    3 Jest on jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
    które wydaje owoc w swoim czasie,
    a liście jego nie więdną:
    co uczyni, pomyślnie wypada.

    4 Nie tak występni, nie tak:
    są oni jak plewa, którą wiatr rozmiata.
    5 Toteż występni nie ostoją się na sądzie
    ani grzesznicy - w zgromadzeniu sprawiedliwych2,
    6 bo Pan uznaje drogę sprawiedliwych,
    a droga występnych zaginie.


    PSALM 119(118)1


    Doskonałość Prawa Bożego


    Alef

    1191 Szczęśliwi, których droga nieskalana,
    którzy postępują według Prawa Pańskiego2.
    2 Szczęśliwi, którzy zachowują Jego upomnienia,
    całym sercem Go szukają3,
    3 którzy nie czynią nieprawości,
    lecz kroczą Jego drogami.
    4 Ty na to dałeś swoje przykazania,
    by pilnie ich przestrzegano.
    5 Oby moje drogi były niezawodne
    w przestrzeganiu Twych ustaw!
    6 Wtedy nie doznam wstydu,
    gdy zważać będę na wszystkie Twe przykazania.
    7 Chcę Ci dziękować szczerym sercem,
    gdy nauczę się wyroków Twej sprawiedliwości.
    8 Przestrzegać będę Twych ustaw:
    nie opuszczaj mnie nigdy!
    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=952


    W ciekawy sposób głębię Bożych przykazań pokazywał Jezus. Jak jest napisane, przyszedł On, żeby „wypełnić wszelką sprawiedliwość” [Mt 3,15]. Inaczej mówiąc, miał pokazać, na czym polega wypełnianie Bożego prawa. To właśnie w Jego postępowaniu znajduje się wykładnia wszystkich dziesięciu przykazań. W niesamowity sposób komentował też Boże przepisy (w kazaniu na górze, w rozmowach z uczniami i z uczonymi w piśmie). Za każdym razem nie wyznaczał granic grzechu, ale odwoływał się do doskonałego wzoru, który Bóg dał ludziom.


    Pojawia się oczywiście pytanie, czy jeśli Bóg nie daje ścisłego zakazu w jakiejś sprawie (w Biblii mamy tylko wzorzec), to może odejście od tego wzorca nie jest grzechem? Może powinniśmy przyjąć, że jeśli mamy w Biblii wyraźny zakaz lub nakaz, to jest to nasz obowiązek, natomiast jeśli jest podany tylko wzór postępowania, to jego naśladowanie jest jakby zadaniem „z gwiazdką” (nadobowiązkowe), tylko dla nadgorliwych…

    Mniej więcej do takich wniosków doszli faryzeusze. Zamiast patrzeć na ideę prawa, cel przepisów, wzorzec Bożego postępowania, pilnowali nakazów i zakazów. Wypisali ich ponad sześćset w całej Torze (Prawie Mojżeszowym) i uczyli się przestrzegać litery prawa. Właśnie do nich Jezus wypowiadał najostrzejsze słowa nagany. Wobec ich legalistycznego podejścia do prawa, odwołał się w końcu do Starotestamentowej zasady, mówiąc: „Idźcie i nauczcie się, co to znaczy: Miłosierdzia chcę, a nie ofiary.” [Mt 9,13].

    W ogóle postawa Jezusa wobec prawa była dla uczonych w piśmie wielkim zaskoczeniem. Wydawało im się, że łamie przepisy prawa, tymczasem Chrystus nie łamał ich, ale pokazywał ich prawdziwe znaczenie. Na przykład, kiedy uzdrawiał w sobotę, uczeni myśleli, że łamie świętość tego dnia. Mieli bowiem nie zajmować się w sobotę przyziemnymi rzeczami, a do takich kwalifikowali zabiegi medyczne. Tymczasem Jezus pokazał, że sobota właśnie do tego służy, żeby pomagać potrzebującym, uzdrawiać chorych, pocieszać smutnych…

    Czy Jezus łamał prawo? W żadnym wypadku! Dawid, prorokując o Mesjaszu, tak streścił Jego postępowanie: „Z całego serca szukam ciebie, Nie daj mi zboczyć od przykazań twoich! W sercu moim przechowuję słowo twoje, Abym nie zgrzeszył przeciwko tobie. Błogosławiony Tyś, Panie. Naucz mię ustaw twoich! Wargami swymi opowiadam Wszystkie wskazania ust twoich. Raduje się z drogi, którą wskazują mi ustawy twoje Jak z wielkiego bogactwa. Rozmyślam o rozkazach twoich I patrzę na drogi twoje. Mam upodobanie w przykazaniach twoich, Nie zapominam słowa twego.” [Ps 119,10-16] Sam Jezus natomiast powiedział wprost: „Nie mniemajcie, że przyszedłem rozwiązać zakon albo proroków; nie przyszedłem rozwiązać, lecz wypełnić.” [Mt 5,17]. Zaraz po tych słowach, rozpoczął długi wykład na temat Bożego prawa, pokazujący całą jego głębię.

    W ogóle Jezus, kiedy mówił o zbawieniu dla ludzi, o tym, w jaki sposób „wejść do Bożego Królestwa”, mówił to w kontekście naśladowania Jezusa. Na tym przecież polega przyjęcie zbawienia, że się kocha Zbawiciela. Kocha się jego charakter, który odzwierciedla Boże prawo. Człowiek nie ma się zmuszać do przestrzegania Bożych przepisów, ma je pokochać. Dlatego Izajasz prorokował, że nowe przymierze polega na tym, że Bóg wpisuje swoje prawo do ludzkiego serca. Z kolei Paweł pisał o „tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić” [2 Tes 2,10]. Wracamy więc do podstawowego prawa, na jakim Bóg oparł wszystkie prawa Wszechświata – prawa miłości.


    Najwyraźniej więc, jeśli mamy naśladować Chrystusa, a Chrystus tak bardzo kochał i przestrzegał prawo Swojego Ojca, to i my powinniśmy go przestrzegać. Prawo Boże jak najbardziej obowiązuje. Człowiek nie jest zbawiony po to, żeby od teraz mógł bezkarnie grzeszyć. Wręcz przeciwnie, zostaje zbawiony po to, żeby mógł porzucić grzech. Apostoł Paweł podaje to w takich słowach: „[Jezus] Umarłszy bowiem, dla grzechu raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga. Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.” (Rz 6,10-11). Tak więc przyjąć zbawienie, to umrzeć dla grzechu i żyć dla Boga – inaczej mówiąc: odrzucić grzech i żyć w zgodzie z Bogiem (z Jego zasadami, z Jego prawem).

    http://www.biblijny.net/co-biblia-mowi/o-prawie-bozym.html
  • @miarka 07:53:21
    Nie wiem czy dobrze Pana rozumiem na podstawie Pańskich wpisów?

    Bo w ogóle nie przekonują mnie hierarchie Pańskich priorytetów ani Pańska piramida aksjologiczna.

    Wyczuwam natomiast jakąś intelektualną awersję do Dekalogu i potrzebę konieczności pomniejszania roli prawa Bożego na rzecz zwiększania innych bytów.
    Moim zdaniem to jakaś niedorzeczność, albowiem świętość, objawienie, miłość, prawdę, sprawiedliwość, etos Boga, prawo Boga, zjednoczenie z Bogiem, oferta zbawienia, życie w łasce, usprawiedliwienie, etc, to otrzymujemy od Stworcy darmo i w "pakiecie".
    "Pakiet" jest rujnowany przez grzech, przez nieposłuszeństwo, lub ignorancję, etc.

    Nie ma więc potrzeby dzielić włosów na czworo i czynić jakieś gradacje bytów lub kształtować jakąś wysublimowaną semantykę.

    Wiadomo przecież, że celem człowieka jest zjednoczenie z Panem Bogiem, zaś podmiotem prawa jest człowiek i jego dobro.
    "Człowiek jest drogą Kościoła" (św. Jan Paweł II)
    https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/r_hominis.html
  • @Janusz Górzyński 16:19:47
    "GDYBY CZŁOWIEK BYŁ SAMOTNĄ WYSPĄ, TO BY PRAW NIE POTRZEBOWAŁ, LECZ BÓG STWORZYŁ CZŁOWIEKA JAKO BYT SPOŁECZNY I RELACYJNY".

    To tym bardziej praw nie potrzebuje, bo dopóki mu się ten aspekt społeczny i relacyjny nie poukłada, to najpierw mu trzeba moralności - przecież najpierw musi przeżyć, najpierw musi pracować dla wspólnoty, najpierw musi zachować człowieczeństwo, najpierw musi się nauczyć więcej dawać jak brać.
    Prawem tego wymusić nie idzie.
    Prawo to tylko wartość polityczna, nie ludzka. Ze swojej natury dotyczy brania, nie dawania.
    Dopiero sprawiedliwość dotyczy dawania.


    "Już w raju wydał zakaz spożywania owocu z drzewa poznania dobra i zła.
    Raju, gdzie była pełna harmonia także z woli Boga obowiązywało prawo".

    To nie był zakaz, tylko pouczenie, czy przestroga, a nawet mądrość, bo od razu było wytłumaczenie że taka jest natura tego drzewa, i zjedzenie tego owocu, a nawet dotykanie go grozi śmiercią.

    Prawo to by chroniło drzewo przed nimi - ostrzeżenie, przestroga, czy mądrość chroniły pierwszych ludzi przed tym owocem.

    Nie ma żadnego powodu żeby to nazywać prawem.


    Podobnie i cytowane Psalmy.
    One w gruncie rzeczy są przeciw trakrowaniu Przykazań Bożych jako Prawo Boże, bo zachęcają do wgłębiania się w treść i cel Przykazań, akcentują potrzebę sprawiedliwości i prawości.


    "W ciekawy sposób głębię Bożych przykazań pokazywał Jezus. Jak jest napisane, przyszedł On, żeby „wypełnić wszelką sprawiedliwość” [Mt 3,15]. Inaczej mówiąc, miał pokazać, na czym polega wypełnianie Bożego prawa. To właśnie w Jego postępowaniu znajduje się wykładnia wszystkich dziesięciu przykazań. W niesamowity sposób komentował też Boże przepisy (w kazaniu na górze, w rozmowach z uczniami i z uczonymi w piśmie). Za każdym razem nie wyznaczał granic grzechu, ale odwoływał się do doskonałego wzoru, który Bóg dał ludziom."

    Jak można tak opacznie wnioskować?
    Przecież „wypełnić wszelką sprawiedliwość” [Mt 3,15] wcale nie znaczy iż "miał pokazać, na czym polega wypełnianie Bożego prawa".

    Na drodze wypełniania praw nie idzie osiągnąć sprawiedliwości (u świętego Pawła jest tylko jeden wyjątek - że wszystkich naraz).

    Owszem, Jezus przeszedł tą drogę, problem iż pokazał że ona kończy się śmiercią.

    Sprawiedliwość się osiąga nie idąc od strony prawa, a od strony ludzkiej duchowości - świętości Boga, człowieczeństwa dojrzałego, dalej moralności i prawości - i dopiero praktykowania cnót sprawiedliwości.


    "Pojawia się oczywiście pytanie, czy jeśli Bóg nie daje ścisłego zakazu w jakiejś sprawie (w Biblii mamy tylko wzorzec), to może odejście od tego wzorca nie jest grzechem? Może powinniśmy przyjąć, że jeśli mamy w Biblii wyraźny zakaz lub nakaz, to jest to nasz obowiązek, natomiast jeśli jest podany tylko wzór postępowania, to jego naśladowanie jest jakby zadaniem „z gwiazdką” (nadobowiązkowe), tylko dla nadgorliwych…

    Mniej więcej do takich wniosków doszli faryzeusze. Zamiast patrzeć na ideę prawa, cel przepisów, wzorzec Bożego postępowania, pilnowali nakazów i zakazów."

    Moim zdaniem każdy kto będzie patrzył na naszą rzeczywistość "przez prawo" dojdzie do takich wniosków.

    Zakazy i nakazy, a za to "prawa" - inaczej mówiąc interesowność. - Czemu mielibyśmy myśleć, że Bóg takiego życia dla nas chce?

    Niewolnicy patrzą na obowiązki - ludzie wolni na odpowiedzialność za dobre efekty swoich poczynań. Nam trzeba patrzeć "przez Ducha".
    A odpowiedzialność to jeden z najważniejszych elementów sprawiedliwości.

    Jezus w Kanie Galilejskiej zanim się zabrał za cud przemiany wody w wino, pokazał różnicę w myśleniu żydowskim a chrześcijańskim.
    Jego pierwsze słowa na wieść o tym, że brakuje wina były: "Czyż to moja lub Twoja sprawa Niewiasto?". - Najpierw zareagował jak żyd. - Nie było obowiązku, mógł nic nie robić.
    Prawo nie nakazywało.
    Z pozycji sprawiedliwości, a więc i odpowiedzialności jednak miał wolność działania i zadziałał.

    Moim zdaniem to najlepszy dowód na to, że Jezus od początku zmierzał od prawa ku sprawiedliwości.
  • @miarka 18:00:13
    Czytam Pana i nie potrafię się nadziwić Pańskiemu mędrkowaniu, które graniczy z absurdalnością.

    Mam wrażenie, że uważa Pan całą katolicką egzegezę biblijną, Katechizm Kościoła Katolickiego, całe Magisterium, antropologię katolicką, teofanie, epifanię i filozofię Boga ma za dzieła wariatów.

    Z tego co Pan pisze wynika expresis verbis i to, że ma Pan św. Jana Pawła II, albo ks. prof. Tadeusza Guza, ks. prof. Remigiusza Sobańskiego, etc. - ZA KOMPLETNYCH IDIOTÓW NIEZDOLNYCH DO RACJONALNEGO NAMYSŁU I LOGICZNYCH WYWODÓW ORAZ PRAWIDŁOWYCH DIAGNOZ.


    „Prawo to taka bytowość, która ze swej natury, genezy i celowości ma prowadzić nas z czasu do wieczności. Chrystus jest wcielonym prawem – jest Bogiem a wiec wiecznym ładem” – ks. prof. Tadeusz Guz

    Źródło;//www.naszdziennik.pl/galeria/175581,najwspanialsze-objawienie-boga.html?t=9


    W historii ludzkości nie ma okresów bez prawa - ks. prof. R Sobański

    Nawet anarchiści nie podważali sensu i konieczności istnienia prawa - ks. prof. R. Sobański

    Człowiek się rodzi dzięki prawu naturalnemu i dzięki prawom natury żyje i umiera.
    Człowiek nie powinien tworzyć praw, lecz je odkrywać, bo zostały zapisane w prawie naturalnym - ks. prof. Tadeusz Guz


    Dekalog jest prawem objawionym, lecz prawo Boże istniało zawsze i człowiek ma te prawo zapisane w swoim sercu. Jest więc prawem odwiecznym i związanym z istotą człowieczeństwa. Tego uczą nawet katechizmy dla dzieci.

    Czy prawo grawitacji, to nakazy i zakazy ? Bo skro nie ma zakazów i nakazów, to znaczy według Pana, że prawa grawitacji nie ma, lecz jest "mądrość" w konstrukcji świata. I to eliminuje - według Pańskiej filozofii - zasadność używania pojęcia "prawo".
    Zatem w ogóle w fizyce nie powinno się używać pojęcia "prawo", np. Ohma, itp.

    Wątpię jednak, aby z powodu Pańskich zachcianek semantycznych, to świat nauk nagle porzuci stare pojęcia i rozpocznie rewolucję językową.
  • @miarka 18:00:13
    //Owszem, Jezus przeszedł tą drogę, problem iż pokazał że ona kończy się śmiercią.//

    Odsłonił się Pan jak dziecko ! Zatem jest Pan jak żyd, islamista, ateista i tym podobny, który nie wierzy w Zmartwychwstanie. Jezus nie umarł, ale śmierć pokonał.

    //Sprawiedliwość się osiąga nie idąc od strony prawa, a od strony ludzkiej duchowości - świętości Boga, człowieczeństwa dojrzałego, dalej moralności i prawości - i dopiero praktykowania cnót sprawiedliwości.//

    Sprawiedliwość, to to co się należy każdemu człowiekowi. Sprawiedliwość to szczęśliwość i błogosławieństwo.

    A jaką ma mieć duchowość katolik ? Musi być chrystusowy, ma być "drugim Chrystusem". "Chrześcijanin to dusza w ciele a w tej duszy Bóg zamieszkuje".

    Chrystus bez którego nic nie możemy zrobić, dzięki darowi swego Ducha i swojej łasce czyni nas zdolnymi do czynienia dobra a więc także zdolnymi do przestrzegania prawa Bożego.

    JUŻ RZYMIANIE WIEDZIELI, ŻE ABY BYĆ WOLNYM TRZEBA BYĆ NIEWOLNIKIEM PRAWA (naturalnego). Tak pisał Seneka, Cyceron i inni.

    Dlatego nie podzielam Pańskich wnioskow zawartych w tym wpisie.

    //Niewolnicy patrzą na obowiązki - ludzie wolni na odpowiedzialność za dobre efekty swoich poczynań. Nam trzeba patrzeć "przez Ducha".
    A odpowiedzialność to jeden z najważniejszych elementów sprawiedliwości.

    Jezus w Kanie Galilejskiej zanim się zabrał za cud przemiany wody w wino, pokazał różnicę w myśleniu żydowskim a chrześcijańskim.
    Jego pierwsze słowa na wieść o tym, że brakuje wina były: "Czyż to moja lub Twoja sprawa Niewiasto?". - Najpierw zareagował jak żyd. - Nie było obowiązku, mógł nic nie robić.
    Prawo nie nakazywało.
    Z pozycji sprawiedliwości, a więc i odpowiedzialności jednak miał wolność działania i zadziałał.

    Moim zdaniem to najlepszy dowód na to, że Jezus od początku zmierzał od prawa ku sprawiedliwości.//

    Jezus w Ogrójcu oddał swą wolę Ojcu i poddał się Jego prawu do końca. Dzieki wierze mógł pokonać śmierć i dokonać dzieła Odkupienia.

    Zaiste w Kanie Pan Jezus pokazał różnicę pomiędzy prawem Boga i sprawiedliwością Boga a prawem faryzeuszy i saduceuszy, które służyło "objadaniu domów wdów i sierot" w Judzie, Galilei, etc.

    Ciągle Pan nie odróżnia prawa Bożego od paragrafiarstwa żydowskiego.

    "Nazwy "prawo" nadużywano jako kamuflażu bezprawia - tyrani też ogłaszali "prawo" "- ks. prof. Remigiusz Sobański.

    Czym się różni istota prawa Bożego od prawa ludzkiego ?
    https://www.teologiapolityczna.pl/assets/numery_tp/tp2/026-Prawo_w_prawie-R.Sobanski.pdf
  • @miarka 18:00:13
    Prawo Boże
    § 1. Prawo odwieczne
    Idea absolutnej władzy Bożej nad całym stworzeniem doprowadziła św.
    Augustyna do koncepcji prawa odwiecznego, oznaczającego odwieczny plan Boży i całokształt moralnego porządku świata.
    Prawo odwieczne, w myśl nauki św. Augustyna, jest równoznaczne z
    najwyższym rozumem Bożym, którego zasady regulują i określają wewnętrzne życie Boże i czynności Pana Boga na zewnątrz.
    Jednakże o właściwym prawie może być mowa tylko w odniesieniu do
    istot rozumnych. Stąd "lex aeterna" w ścisłym tego słowa znaczeniu wyraża rozumną wolę Bożą, która nakazuje utrzymanie porządku przyrodzonego, a zabrania przekraczania go (1).
    Właściwą systematykę Bożego prawa zawdzięczamy św. Tomaszowi z
    Akwinu.
    W uzasadnieniu istnienia prawa odwiecznego Doktor Anielski wychodzi z
    założenia, że światem rządzi Opatrzność Boża. W myśl klasycznego określenia prawa w ogólności, iż ono jest "rationis ordinatio" (2), prawo odwieczne jest również wypływem rozumu Bożego, planem wszechświata, tkwiącym w umyśle
    Pana Boga (3).
    Aby bardziej wyraziście wyjaśnić istotę prawa odwiecznego, św. Tomasz
    z Akwinu przyrównywa działanie Boga, jako Stwórcy i kierownika świata, do czynności artysty. Jak artysta ma już z góry myśl i ogólny plan dzieła sztuki, tak w Bogu istnieje od wieków idea stworzenia i plan rządów nad wszechświatem

    Prawu odwiecznemu podlegają wszystkie stworzenia, zarówno rozumne,
    jak i nierozumne. Na całej naturze Pan Bóg je wycisnął i w niej zaszczepił
    zasady czynności, jej właściwych, i przez nie jej rozkazuje (5).
    Każde stworzenie otrzymuje sobie właściwą naturę, która poniekąd jest
    uczestnictwem w odwiecznym prawie Bożym (6).
    Przede wszystkim zaś człowiek, istota rozumna, uczestniczy w prawie
    odwiecznym, i to z podwójnego tytułu: jako stworzenie – na równi ze
    wszystkimi innymi, oraz jako stworzony na podobieństwo Boże, tj. jako istota, obdarzona rozumem i wolną wolą.
    Udział stworzeń nierozumnych w prawie odwiecznym jest bezwiedny,
    nieświadomy.
    Ponieważ człowiek bierze udział w prawie wiecznym w sposób rozumny i
    wolny, stąd takie uczestnictwo najwłaściwiej zasługuje na miano prawa. Jak św. Tomasz uwypukla: "człowiek uczestniczy w rozumie wiecznym, dzięki któremu
    posiada skłonność wrodzoną do wykonywania właściwego czynu i dążenia do (wskazanego) celu" (7).
    Pismo św. ma na względzie to prawo odwieczne pod mianem rozumu,
    mądrości Bożej: "Pan posiadał mię (mądrość) na początku dróg swoich, pierwej aniżeli co czynił z początku. Od wieków jestem ustanowiona i od dawna,
    pierwej aniżeli się ziemia stała" (8). "(Mądrość) dosięga tedy mocą od końca aż do końca i urządza wszystko łagodnością
    http://www.ultramontes.pl/borowski_teologia_moralna_prawo_boze.pdf
  • @Janusz Górzyński 19:04:08
    "Z tego co Pan pisze wynika expresis verbis i to, że ma Pan św. Jana Pawła II, albo ks. prof. Tadeusza Guza, ks. prof. Remigiusza Sobańskiego, etc. - ZA KOMPLETNYCH IDIOTÓW NIEZDOLNYCH DO RACJONALNEGO NAMYSŁU I LOGICZNYCH WYWODÓW ORAZ PRAWIDŁOWYCH DIAGNOZ".

    Mocne, ale i ja mam mocną odpowiedź:


    "KKK 156 Racją wiary nie jest fakt, że prawdy objawione okazują się prawdziwe i zrozumiałe w świetle naszego rozumu naturalnego. Wierzymy z powodu "autorytetu samego objawiającego się Boga, który nie może ani sam się mylić, ani nas mylić". "Aby jednak posłuszeństwo naszej wiary było zgodne z rozumem, Bóg zechciał, by z wewnętrznymi pomocami Ducha Świętego były połączone także argumenty zewnętrzne Jego Objawienia" 20. Tak więc cuda Chrystusa i świętych 21, proroctwa, rozwój i świętość Kościoła, jego płodność i trwałość "są pewnymi znakami Objawienia, dostosowanymi do umysłowości wszystkich", są "racjami wiarygodności", które pokazują, że "przyzwolenie wiary żadną miarą nie jest ślepym dążeniem ducha" 22.

    157 Wiara jest pewna, pewniejsza niż wszelkie ludzkie poznanie, ponieważ opiera się na samym słowie Boga, który nie może kłamać. Oczywiście, prawdy objawione mogą wydawać się niejasne dla rozumu i doświadczenia ludzkiego, ale "pewność, jaką daje światło Boże, jest większa niż światło rozumu naturalnego" 23. "Dziesięć tysięcy trudności nie powoduje jednej wątpliwości" 24.

    158 "Wiara szuka rozumienia" 25: jest charakterystyczne dla wiary, że wierzący pragnie lepszego poznania Tego, w którym złożył swoją wiarę, i lepszego zrozumienia tego, co On objawił; głębsze poznanie będzie domagać się z kolei większej wiary, coraz bardziej przenikniętej miłością. Łaska wiary otwiera "oczy serca" (Ef 1, 18) na żywe rozumienie treści Objawienia, czyli całości zamysłu Bożego i tajemnic wiary, ich związku między sobą i z Chrystusem, który stanowi centrum Tajemnicy objawionej. Aby "coraz głębsze było zrozumienie Objawienia, tenże Duch Święty darami swymi wiarę stale udoskonala" 26. W ten sposób, według powiedzenia św. Augustyna, "wierzę, aby rozumieć, i rozumiem, aby głębiej wierzyć" 27.

    159 Wiara i nauka. "Chociaż wiara przewyższa rozum, to jednak nigdy nie może mieć miejsca rzeczywista niezgodność między wiarą i rozumem. Ponieważ ten sam Bóg, który objawia tajemnice i udziela wiary, złożył w ludzkim duchu światło rozumu, nie może przeczyć sobie samemu ani prawda nigdy nie może sprzeciwiać się prawdzie" 28. "Dlatego badanie metodyczne we wszelkich dyscyplinach naukowych, jeżeli tylko prowadzi się je w sposób prawdziwie naukowy i z poszanowaniem norm moralnych, naprawdę nigdy nie będzie się sprzeciwiać wierze, sprawy bowiem świeckie i sprawy wiary wywodzą swój początek od tego samego Boga. Owszem, kto pokornie i wytrwale usiłuje zbadać tajniki rzeczy, prowadzony jest niejako, choć nieświadomie, ręką Boga, który wszystko utrzymując, sprawia, że rzeczy są tym, czym są" 29."


    Tak więc z KKK 156: "Tak więc cuda Chrystusa i świętych 21, proroctwa, rozwój i świętość Kościoła, jego płodność i trwałość "są pewnymi znakami Objawienia, dostosowanymi do umysłowości wszystkich".

    Spojrzenie żydowskie z czasów Ojawienia im Dekalogu pozwalało w dostosowaniu do ich umysłowości uznać go za Prawo Boże.

    Podparte zostało Prawem Mojżeszowym, które przez kilkaset lat nie było dostosowywane "do umysłowości wszystkich" (moim zdaniem już po śmierci Mojżesza powinno nastąpić jego pierwsze dostosowanie, przede wszystkim zmierzając do przejścia od żydowskiej mentalności niewolniczej do mentalności ludzi wolnych), i tak przetrwało do czasów Jezusowych - w szczególności utrwalając traktowanie Przykazań Bożych jako Prawa Bożego.


    Przyszedł Jezus, i nie głosił rewolucji - też "dostosował sie do umysłowości wszystkich" - wszak swoją Ewangelię kierował najpierw do żydów.
    W sczególności rewolucji semantycznej robić nie mógł, jednak przejście od prawa do sprawiedliwości już zaznaczał wyraźnie.
    Znacznie dalej poszedł święty Paweł w Apostołowie, ale i oni nie poważyli się na rewolucję.
    Sprawa pozostała w zawieszeniu, bo ludzie wielkiej wiary jakimi byli pierwsi chrześcijanie nadążali swoją umysłowością z tłumaczeniem języka prawa na język sprawiedliwości.

    To powodowało że całe tłumaczenie Słowa Bożego było dostępne tylko dla najświetlejszych umysłów oraz świętym, dotykanych Duchem Świętym.
    Stąd i pańskie przeciwstawianie temu co piszę takich autorytetów jak: św. Jana Pawła II, albo ks. prof. Tadeusza Guza, ks. prof. Remigiusza Sobańskiego, etc.

    Oczywiście według "KKK 157 Wiara jest pewna, pewniejsza niż wszelkie ludzkie poznanie, ponieważ opiera się na samym słowie Boga, który nie może kłamać. Oczywiście, prawdy objawione mogą wydawać się niejasne dla rozumu i doświadczenia ludzkiego, ale "pewność, jaką daje światło Boże, jest większa niż światło rozumu naturalnego" "

    Tak więc oni to mogą wszystko doskonale rozumieć, mogą nam dostarczyć wnioski, ale wciąż tego nie są w stanie przełożyć na nasz rozum.
    Przyszedł protestantyzm, a oni dalej nie podjęli tłumaczenia. Dawniej protestantyzm i judaizm były zewnętrzne - ale dziś już działać trzeba, bo już zaczęły niszczyć Kościół od środka.


    Jednak wg "KKK 158 "Wiara szuka rozumienia" 25: jest charakterystyczne dla wiary, że wierzący pragnie lepszego poznania Tego, w którym złożył swoją wiarę, i lepszego zrozumienia tego, co On objawił; głębsze poznanie będzie domagać się z kolei większej wiary, coraz bardziej przenikniętej miłością".

    Wiernym nie starczą "mądrości przetrawione" przez kościelne autorytety, potrzebują je ogarniać i swoim rozumem.
    A przecież oręż duchowy jest nam tu niezbędny bo "świat" jest nam jak nigdy dotąd wrogi, agresywny, manipuluje, zwodzi...

    No i najmocniejsze:
    "KKK 159 Wiara i nauka. "Chociaż wiara przewyższa rozum, to jednak nigdy nie może mieć miejsca rzeczywista niezgodność między wiarą i rozumem. Ponieważ ten sam Bóg, który objawia tajemnice i udziela wiary, złożył w ludzkim duchu światło rozumu, nie może przeczyć sobie samemu ani prawda nigdy nie może sprzeciwiać się prawdzie"

    Skoro już mieliśmy objawione że sprawiedliwość jest ważniejsza w poznaniu rzeczywistości dla kierowania się wolną wolą jak prawo - sprawiedliwość rozpoczynana od wiary, nadziei i miłości, a nadto nasz rozum to już element naszej natury otrzymanej od Boga, więc i zgodność wiary z rozumem musi być - czyli "nigdy nie może mieć miejsca rzeczywista niezgodność między wiarą i rozumem".

    Moim zdaniem nie da się już dłużej bronić prawa, które się chce wywyższać nad sprawiedliwość - nawet kiedy jest to Prawo Boże - Przecież mamy i Sprawiedliwość Bożą.
    I to w randze Prawdy Wiary:
    "2. Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze".
    Wynagradza i karze według swojej Sprawiedliwości, a nie według swojego Prawa.
  • @miarka 18:00:13
    Trochę mnie Pan załamał - swoimi wpisami - a więc muszę jak z dzieckiem drobnymi kroczkami. Trochę późno, ale lepiej późno niż wcale. Izajasz kazał taką wiedzę przekazywać dziecku. "Będziesz spożywał śmietanę i miód aż zaczniesz odróżniać dobro od zła".

    Prawo jest źródłem pokoju - ks. prof. Remigiusz Sobański

    Bezbożni nie zaznają pokoju - Izajasz, prorok, zwany ewangelistą ST


    Prawo naturalne
    1. P o j ę c i e .
    Według św. Augustyna odbiciem odwiecznego prawa Bożego w umyśle
    człowieka jest prawo naturalne, które przeto oznacza rozumną wolę Bożą,
    nakazującą utrzymanie porządku przyrodzonego, a zabraniającą przekraczanie
    go.
    To prawo jest jakby głosem Bożym, przemawiającym w sumieniu
    ludzkim: "Nie ma duszy tak zepsutej, w której sumieniu, jeśli tylko jest
    zdolna do rozumowania, nie odzywałby się głos Boży. Któż bowiem inny
    wypisał w sercu człowieka przyrodzone prawo moralne, jeśli nie Bóg?" (10)

    Nawet największe zepsucie moralne nie jest w stanie zniweczyć tego głosu:
    "Wszakże prawo Twoje, Panie, karze kradzież i karze ją prawo, wyryte w
    sercach ludzkich, którego sama nawet nieprawość nasza zatrzeć nie może. Czyż
    bowiem złodziej zniesie spokojnie złodzieja?" (11).
    Podobnież św. Tomasz z Akwinu utrzymuje, że "udział w prawie
    odwiecznym ze strony istoty rozumnej nazywa się prawem naturalnym" (12).
    Zakon przyrodzony jest uczestnictwem człowieka w Bożym prawie
    odwiecznym a zatem zasadniczo nie różni się od niego: jest on częścią Bożego
    prawa wiekuistego, o ile je rozpatruje się w stworzonej istocie rozumnej.
    Człowiek mianowicie posiada pociąg i wrodzoną skłonność do postępowania w
    myśl prawa odwiecznego, tzn. wykonywania czynów, zgodnych ze swą naturą, i
    dążenia do właściwego sobie celu.
    U w a g a . Zauważyć wypada, że w przeciwstawieniu do
    nowoczesnego poglądu Rousseau na prawo Natury, rozum ludzki nie jest
    pierwotnym i ostatecznym źródłem obowiązków przyrodzonych, lecz jego znaczenie wyraża się w p o ś r e d n i c z e n i u między wolą ludzką a
    przepisem Bożego prawa wiecznego.
    Św. Tomasz z Akwinu określa zakon przyrodzony, jako normę,
    wszczepioną człowiekowi, która skłania go do postępowania odpowiedniego, i to zarówno w czynnościach, dotyczących jego życia zmysłowego, jak i umysłowego, duchowego (13).
    To prawo bywa zaszczepiane każdej istocie rozumnej wraz z jej
    stworzeniem; należy przeto je uważać za wrodzone uzdolnienie do odróżniania dobra od zła.
    Poznanie prawa naturalnego, zaszczepionego rozumowi ludzkiemu przez
    Stwórcę, następuje równocześnie z obudzeniem się tego rozumu a doskonali się w miarę rozwoju umysłowego. Toteż Boże prawo naturalne nie wymaga specjalnego ogłoszenia, by miało moc obowiązującą: ta bowiem przyrodzona łatwość i skłonność, zaszczepiona rozumowi, do poznania zasad tego prawa stanowi jego ujawnienie i ogłoszenie

    2. I s t n i e n i e .
    O. Marian Morawski T. J. przestrzega, że chrześcijańska idea prawa nie
    jest nowością: "Chrześcijaństwo wskrzesiło tylko ideę drzemiącą od wieków w sumieniach ludzkich: że Bóg jest Panem, prawodawcą zakonu natury" (15).


    Z literackich pomników starożytności klasycznej, przed-Chrystusowej,
    tragedia Sofoklesa "Antygona" budzić może szczególne zainteresowanie:
    uwydatnia bowiem kolizję między obowiązkami względem państwa oraz
    względem podstawowych praw moralnych, wyrytych w sumieniu.
    Antygona, grzebiąc brata, postępuje wbrew wyraźnemu zakazowi Kreona; lecz nie kieruje się ona tzw. ύβρις (zuchwalstwem): zna ona inne wyższe, niepisane, nieodparte, Boże prawa naturalne, które zachowuje w chwili, gdy przekracza ustawę państwową.

    "Przecież nie Jowisz obwieścił to prawo (16),
    Ni wola Diki, podziemnych bóstw siostry,
    Taką ród ludzki związała ustawą.
    A nie mniemałam, by ukaz twój ostry
    Tyle miał wagi i siły w człowieku,
    Aby mógł łamać święte prawa Boże,
    Które są wieczne i trwają od wieku,
    Że ich początku nikt zbadać nie może.
    Ja więc nie chciałam ulęknąć się człeka
    I za złamanie praw tych kiedyś bogom
    Zdawać tam sprawę" (17).

    Chrystus Pan, prawodawca Nowego Zakonu, zniósł wprawdzie tzw.
    przepisy legalne i obrzędowe Starego Zakonu, zachował jednakże i swym
    autorytetem Bożym usankcjonował prawa moralne, zawarte w Dekalogu: "Nie mniemajcie, abym przyszedł rozwiązywać Zakon... nie przyszedłem
    rozwiązywać, ale wypełnić" (18). A przecież Dekalog, z wyjątkiem (i to tylko w pewnym zakresie) trzeciego przykazania, jest powtórzeniem i uzupełnieniem prawa naturalnego.
    Spośród Apostołów św. Paweł szczególniej podkreślał niezmienny i
    powszechny charakter Bożego zakonu przyrodzonego. W liście do Rzymian omawia on zagadnienie moralnej odpowiedzialności wobec prawa naturalnego u pogan, którzy przecież nie znali pisanego Dekalogu: "Bo gdy poganie, którzy nie mają zakonu, z przyrodzenia czynią, co zakon ma: tacy zakonu nie mający, sami sobie są zakonem. Którzy okazują dzieło zakonu napisane na sercach swoich, gdy im sumienie świadectwo daje, i myśli, między sobą różne, albo ich
    oskarżające albo też wymawiające"

    W związku z tym tekstem, św. Hieronim pięknie pisze: "Apostoł uczy, że
    istnieje prawo naturalne, napisane na naszym sercu. To skreślone na sercu prawo obejmuje wszystkie narody, i nie ma ani jednego człowieka, który go nie zna. Dzięki temu prawu naturalnemu Kain uznał swą winę, gdy rzekł: moja zbrodnia jest zbyt wielka, bym mógł zasłużyć na przebaczenie. Również Adam i Ewa uznali swój grzech i z tego powodu ukryli się pod drzewem żywota.
    Podobnież Faraon uznał swe przestępstwo już wpierw, nim zakon był dany przez Mojżesza, niepokojony przez prawo naturalne, i rzekł: «Pan jest sprawiedliwy, ja zaś i mój lud – nieprawi»" (20). I Tertulian, powołując się na św. Pawła, zapytuje: "Poszukujesz więc prawa? Oto masz je wspólne..., wyryte na tablicach naturalnych, do których i Apostoł zazwyczaj się odwołuje" (21).

    3. P r z ed mi o t.
    Doktor Anielski podejmuje zagadnienie, czy prawo naturalne zawiera
    więcej przepisów, czy jeden tylko? (22).
    Zdaniem św. Tomasza z Akwinu, choć zakon przyrodzony zawiera wiele
    przepisów (np. nie czyń tego drugiemu, co tobie niemiło; rodziców, starszych szanować należy; nie kradnij; nie zabijaj itp.), wszystkie jednak sprowadzić można do jednego podstawowego: "dobro czynić i doń dążyć, zła zaś unikać należy" (bonum est faciendum et prosequendum et malum vitandum).
    Jak bowiem w dziedzinie spekulatywnej pojęcie bytu jest pierwsze, które
    umysł ujmuje, tak znowu w dziedzinie praktycznej takim jest pojęcie dobra (23).
    I właśnie na tym pojęciu opiera się podstawowa zasada postępowania: dobro czynić, zła unikać należy.
    Jakie dobra są człowiekowi właściwe z prawa naturalnego?
    Przede wszystkim w człowieku tkwi skłonność do dobra, wspólna
    wszystkim istotom: do utrzymania swego bytu przyrodzonego. I wówczas na treść prawa naturalnego składa się to wszystko, co jest niezbędne do zachowania bytu człowieka (24).
    Po drugie, w człowieku tkwi skłonność do niektórych czynności
    specjalnych na mocy nakazu natury, wspólnej mu ze zwierzętami. Wówczas w zakres przepisów zakonu przyrodzonego wchodzą te czynności i stosunki, do których natura skłania wszystkie zwierzęta, jak: stosunki płciowe, wychowanie dzieci itp.

    4. P r z y mi o t y .
    1) Powszechność i poznawalność.
    W myśl nauki św. Tomasza z Akwinu, zakon przyrodzony jest poniekąd
    koniecznym dziedzictwem całej natury ludzkiej i ujawnia się człowiekowi za pośrednictwem naturalnego światła rozumu. Toteż jego dziedzina jest tak powszechna, jak zasięg samej natury ludzkiej.
    Jeżeli moralne prawo naturalne zostało ustanowione i dane człowiekowi
    wraz z rozumem, jeżeli przeto ono jest nierozerwalnie związane z rozumną
    naturą ludzką, stąd ono musi być dla wszystkich ludzi jednakowe i dla
    wszystkich posiadać to samo znaczenie i moc obowiązującą.
    Atoli poznawalność zasad zakonu przyrodzonego nie zawsze zaznaczy się
    w sposób jednakowy.
    Zdaniem ś w . T o m a s z a z A k w i n u trzeba w tym względzie
    rozróżnić trzy rodzaje zasad prawa naturalnego.
    Pierwszy rodzaj obejmuje najogólniejsze zasady moralne "prima
    principia communia" (26) albo "praecepta communissima" (27). Do takich należą: przykazanie miłości Boga i bliźniego (28); zasady: dobro czynić, zła unikać
    należy; żyć trzeba tak, jak przystoi rozumnej naturze ludzkiej; nie czyń tego drugiemu, co tobie niemiło.

    Otóż te zasady najogólniejsze są bezpośrednio jasne i oczywiste, toteż
    każdy człowiek rozumny poznaje je w sposób dokładny i pewny (29).
    Drugi rodzaj obejmuje te nakazy moralne, które bezpośrednio wypływają
    z zasad pierwszej grupy, skoro się je przystosuje do stosunku człowieka
    względem Pana Boga, siebie samego i bliźnich ("conclusiones principiorum
    communium" (30) albo "secundaria praecepta magis propria, quae sunt quasi conclusiones propinquae principiis" (31)).
    Dekalog na ogół je zawiera. Co do trzeciego przykazania (o święceniu
    szabatu) zauważyć wypada, że, o ile ono dotyczy służby Bożej, oddawania należnej czci Panu Bogu, bez wątpienia wchodzi w zakres nakazów moralnego prawa naturalnego, określenie zaś czasu lub dnia oraz sposobu święcenia szabatu jest tylko prawem obrzędowym.
    Otóż nakazy tej drugiej grupy, jako bezpośrednie wyniki z pierwszych
    zasad podstawowych, zazwyczaj wszyscy poznają w sposób dokładny i pewny
    (32).
    Jeżeli te zasady są komuś nieznane, wówczas musi zachodzić jakaś
    szczególna przyczyna, która pochodzi nie z rzeczy samej albo z trudności
    poznania, lecz ze skażenia władzy poznawczej przez afekt zmysłowy, z nawyku złego lub z nienormalnego usposobienia naturalnego (33).
    W odniesieniu do tych zasad teologowie – gdy chodzi o człowieka
    normalnego – przyjmują niewiadomość u prostaków i to na krótki czas, albo na skutek okoliczności pozornie uzacniającej czyn, przeciwny takiemu prawu naturalnemu.
    Trzeci rodzaj obejmuje przepisy, wynikające z zasad obu grup
    poprzednich, w przystosowaniu do czynności konkretnych; dotyczą one
    szczegółowych stosunków i działań, co wymaga głębszej rozwagi.
    P r z y k ł a d : zasada o niedopuszczalności zemsty osobistej, o
    restytucji przedmiotu znalezionego, o nierozerwalności małżeństwa itp

    U w a g a . Stąd właśnie płynie potrzeba i pożytek objawionego
    prawa pozytywnego oraz praw ludzkich, dokładniej określających
    przepisy zakonu przyrodzonego trzeciej grupy.
    Nadmienić warto, że nauka św. Tomasza z Akwinu uwzględnia
    c a ł k o w i t e p r a w o n a t u r a l n e w obiektywnym znaczeniu, jako
    mianowicie obejmujące wszelkie stosunki i powinności moralne: religijne
    (względem Pana Boga), indywidualne (względem siebie) i socjalne (względem bliźnich).
    W dobie obecnej nieco zwężają ten zakres, lecz zawsze pojmują, iż jest to
    prawo naturalne w ścisłym znaczeniu, jako część tamtego zespołu. Dziś z
    zakresu ścisłych przepisów prawnych wyłącza się moralne nakazy, normujące stosunek człowieka do siebie samego (np. przykazanie o umiarkowaniu, łagodności, cierpliwości itp.). Nadto istnieją naturalne przepisy moralne o miłości bliźniego, wdzięczności, szczodrobliwości itp., normujące wprawdzie stosunki z współludźmi, których pogwałcenie jednakże nie obraża żadnego ścisłego prawa bliźniego.
    Dziś takie tylko naturalne przepisy moralne uważa się za ściśle prawne,
    które łączą się z cnotą sprawiedliwości, a przeto uwzględniają "meum – tuum".
    Dziś podkreśla się naczelną zasadę prawa naturalnego: "Suum cuique" –
    przyznać należy każdemu przysługujące mu prawo; a stąd – w ujęciu
    negatywnym – nie wolno nikomu wyrządzać krzywdy.
    Rzecz zrozumiała, że z tej zasady naczelnej można wyprowadzić wiele
    wiążących przepisów prawnych. Każdy człowiek nazywa "suum": życie, całość organiczną, wolność, własność, sławę itp. Toteż z naczelnej zasady prawa naturalnego: "Suum cuique", zwłaszcza w jej ujęciu negatywnym, wypływają ścisłe przepisy prawa naturalnego: nie wolno zabijać, ranić, kraść, zniesławiać


    2) Niezmienność.
    Kartezjusz i inni utrzymywali, że wszelki porządek rzeczy zależy od
    dowolnej woli Pana Boga, który przeto mógłby zmienić istniejący porządek moralny, a przeto i prawa naturalne, wiążące człowieka.
    Otóż przeciwstawić się należy podobnemu poglądowi błędnemu i
    uwłaczającemu najwyższej mądrości Bożej.

    Skoro Bóg, zgodnie z wskazaniami Swego rozumu, raz ustanowił istotę
    rzeczy, nie może już jej zmieniać. Skoro stworzył człowieka, nie może mu
    udzielić innej natury, nie może mu nadać innych praw moralnych nad te, które
    odpowiadają takiej naturze człowieka. "Pan Bóg zaprzeć samego siebie nie może" (34).
    Pan Bóg nie może zmienić ani zawiesić przepisów zakonu
    przyrodzonego. On nakazuje za pośrednictwem rozumu czynić dobro, unikać zła; nie może przeto pozwolić na postępowanie wręcz przeciwne, bez zaprzeczenia Swej mądrości (35).
    Nadto jako nieskończenie święty, Pan Bóg musi miłować dobro i potępiać
    zło; nie może zatem chcieć, aby Jego stworzenia rozumne nie przestrzegały nakazów właściwego im porządku moralnego. Gdyby Pan Bóg kiedykolwiek dozwolił, by człowiek postępował wbrew nakazom rozumu przyrodzonego, naruszał porządek moralny w stosunku do swego Stwórcy, do siebie samego lub do bliźniego, byłoby to dowodem, że nie potępia bezwzględnie zła, że przeto nie jest nieskończenie święty.
    Zakon przyrodzony, w swej treści niezmienny, zewnętrznie o tyle ulega
    zmianie, że może być uzupełniony przez pozytywne prawo Boże i ludzkie,
    niekiedy też, w razie zniekształcenia, doprowadzony do pierwotnej czystości (np. pozytywny przepis o monoteizmie poprawił zniekształcone pojmowanie ludzkie).
    Z a r z u t . Św. Tomasz z Akwinu podejmuje zarzut tej treści: przecież
    zakonowi przyrodzonemu przeciwstawia się zabójstwo niewinnego oraz
    kradzież.
    A właśnie sam Bóg rozkazał Abrahamowi, by zabił własnego syna
    niewinnego, oraz pozwolił Żydom na zabranie kosztownych naczyń z Egiptu.
    Doktor Anielski wyjaśnia, że te fakty biblijne nie przeczą niezmienności
    samego prawa naturalnego. Tu właściwie nie zachodzi zniesienie zakazu
    (zabójstwa, kradzieży), lecz tylko usunięcie materii z zakresu prawa
    obowiązującego. Na skutek interwencji Pana Boga, bezwzględnego pana życia i mienia ludzkiego, przedmiot utracił złość wewnętrzną (36).

    U w a g a . Od prawa naturalnego Kościół nie może dyspensować we
    właściwym tego słowa znaczeniu.


    Jednakże od takich przepisów prawa naturalnego, które są
    charakteru warunkowego, tzn. które powstały dopiero na skutek jakiegoś faktu uprzedniego, Kościół może w znaczeniu mniej właściwym
    dyspensować. I w rzeczy samej udziela dyspensy od zobowiązań,
    powstałych ze ślubów religijnych, z profesji zakonnej, od małżeństwa
    tzw. nie dopełnionego.
    Kościół mianowicie może dozwolić, by akt woli ludzkiej, który
    zrodził zobowiązanie naturalne, mógł być odwołany w poszczególnym
    przypadku; i właśnie po takiej zmianie aktu woli samo zobowiązanie z
    prawa naturalnego zanika.
    Atoli musi istnieć słuszna przyczyna (tj. domyślna zgoda Pana
    Boga, właściwego twórcy zakonu przyrodzonego) do zmiany aktu woli,
    ile że Kościół występuje, jako pełnomocnik Boży. Tego rodzaju
    pełnomocnictwo, udzielone Kościołowi, jest nie tylko nader wskazane,
    lecz wprost nieodzowne, by mianowicie zaradzać niestałości spraw tego
    świata oraz nierozwadze ludzi przy zaciąganiu zobowiązań, które w
    praktyce okazują się raczej szkodliwe.
    Jak wiemy, ś w . A u g u s t y n uwypuklił, że nawet największe zepsucie
    moralne nie jest w stanie zagłuszyć w sumieniu głosu Bożego, przemawiającego przez nakazy prawa moralnego.
    Św. Tomasz z Akwinu również podkreśla, w związku z niezmiennością
    prawa naturalnego, że zgoła nie można "zetrzeć z serc ludzkich" pierwszego rodzaju przepisów zakonu przyrodzonego czyli podstawowych zasad moralnych


    Dopełnienie. Prawo naturalne jako podstawa prawa pozytywnego.
    Władztwu Bożego prawa odwiecznego i naturalnego podlegają wszyscy
    ludzie, zarówno indywidualnie, jak i społecznie pojmowani, ile że pod
    wpływem tegoż prawa naturalnego ludzie zrzeszają się naprzód w rodziny, a następnie w społeczeństwa polityczne czyli państwa. Władztwu temu podlegają i rządzeni i rządzący w państwie; stąd Boże prawo odwieczne i naturalne stanowi podłoże i przesłankę każdego pozytywnego prawa. Przecież ustawodawcy ludzcy są w takim stosunku do Boga, odwiecznego prawodawcy, jak organa wykonawcze do zwierzchniej władzy w państwie. A ponieważ prawo
    wieczne jest planem rządów Pana Boga, przeto wszystkie idee rządzenia
    podwładnych Mu zwierzchników, tzn. wszystkie przez ludzi nadane prawa
    muszą wywodzić się z Bożego prawa odwiecznego i naturalnego. Toteż papież P i u s I X potępił zdanie, głoszące, iż ustawy ludzkie mogą przeciwić się Bożemu prawu naturalnemu (38).
    Pismo św. dosadnie podkreśla: "Przeze mnie królowie królują, i
    prawodawcy stanowią sprawiedliwość" (39).
    Św. Augustyn stwierdza, że, choć pozytywne ustawy ulegają ciągłym
    zmianom w tym samym państwie i bywają różnorakie u różnych narodów, granicami jednak dla nich są zawsze niezmienne zasady Bożego prawa odwiecznego i naturalnego (40)

    http://www.ultramontes.pl/borowski_teologia_moralna_prawo_boze.pdf

    DLATEGO KAŻDE PRAWO SPRZECZNE Z PRAWEM NATURALNYM I PRAWEM OBJAWIONYM JEST IRRACJONALNE, NIEMORALNE I NA MIANO PRAWA NIE ZASŁUGUJE !!!
  • @miarka 21:24:29
    // Moim zdaniem nie da się już dłużej bronić prawa, które się chce wywyższać nad sprawiedliwość - nawet kiedy jest to Prawo Boże - Przecież mamy i Sprawiedliwość Bożą.
    I to w randze Prawdy Wiary:
    "2. Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze".
    Wynagradza i karze według swojej Sprawiedliwości, a nie według swojego Prawa.//

    Uważam, że błędnie prezentuje Pan problem prawa Bożego i sprawiedliwości.
    Otóż według mego rozeznania nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy prawem Bożym a sprawiedliwością.
    Prawo Boga jest sprawiedliwe! Jest sprawiedliwością. W Sumie św. Tomasz z Akwinu piszę, że prawo Boże daje szczęście i w innym miejscu, iż sprawiedliwość Boga daje szczęście. Już na tym przykładzie widzimy, że prawa Boże i sprawiedliwość to to samo. Jednak czym innym jest kara za przekroczenie prawa Bożego i także pokuta i usprawiedliwienie.
    Sąd Ostateczny zawsze należy do Boga. Choć sądzi nas Słowo Boże gdyz jest to miecz ducha, który skutecznie oddziela kłamstwo od prawdy, zło od dobra, etc.

    Ze sprawiedliwością proszę jednak też uważać, zwlaszcza, gdy wchodzi Pan w okres ST. Dla ówczesnych żydów czynem sprawiedliwości było np. obrzezanie kutasa.

    Boga nie można dzielić na Boga Stworzyciela, Boga Najwyższego Kapłana, Boga Prawodawcę, Boga Miłość, Boga Prawdę, Boga Sprawiedliwośc, Boga Miłosiernego, Boga Mądrość, etc.
    Bowiem Boga nie można dzielić na części. Bóg jest całością i stanowi jedną Naturę.

    Zatem prawo Boga i etos Boga, to miłość, sprawiedliwość i miłosierdzie w jednym pakiecie. Podobnie jak sąd Boga jest zawsze mądry, sprawiedliwy, pełen miłości i miłosierdzia. Bóg przecież nie może zaprzeczyc własnej naturze.
  • @Janusz Górzyński 21:49:17
    Dzięki za obszerną odpowiedź. Tym razem to już będę musiał dłużej poczytać.

    Jednak rzucając okiem na tekst parę krytycznych uwag już mam:
    "A właśnie sam Bóg rozkazał Abrahamowi, by zabił własnego syna
    niewinnego, oraz pozwolił Żydom na zabranie kosztownych naczyń z Egiptu.
    Doktor Anielski wyjaśnia, że te fakty biblijne nie przeczą niezmienności
    samego prawa naturalnego. Tu właściwie nie zachodzi zniesienie zakazu
    (zabójstwa, kradzieży), lecz tylko usunięcie materii z zakresu prawa
    obowiązującego. Na skutek interwencji Pana Boga, bezwzględnego pana życia i mienia ludzkiego, przedmiot utracił złość wewnętrzną (36).'

    To są właśnie skutki tłumaczenia wszystkiego przez prawo.

    Święty w swojej najlepszej intencji wiary, mimo iż nie rozumiał istoty problemu pozostał przy prawie.
    I to i tu trzeba jednak było logiki przez moralność.
    Cała ta sprawa kojarzy się z tłumaczeniem ruchu gwiazd i planet w tamtych czasach - według niego to aniołowie przemieszczali ciała niebieskie.

    A tak w ogóle to przedmioty nie mają złości wewnętrznej.
    Nie to jest złe, co do wnętrza człowieka wchodzi, tylko to co z niego wychodzi czyni złym.
    Nie miecz trzeba karać za zło które wyrządza, a rękę co go trzyma, podobnie i nie tyle sprawcę bezpośredniego, co tego kto mu kazał, lub zlecił zbrodnię.


    Gdzieś mi też mignęło że ludzie organizuja się w rodziny i państwa, a nie wspomniano o narodach.

    Tu też jest przekłamanie w intencji wywyższenia prawa nad moralność. - Bardzo w dzisiejszych czasach destrukcyjne.

    Państwa i władze państwowe podlegają prawu politycznemu, ale narody już nie - one je stanowią, bo same są ostoją moralności. - Owszem członkowie narodów później temu prawu podlegają, ale jako obywatele.
  • @Janusz Górzyński 22:18:23
    "Uważam, że błędnie prezentuje Pan problem prawa Bożego i sprawiedliwości.
    Otóż według mego rozeznania nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy prawem Bożym a sprawiedliwością.
    Prawo Boga jest sprawiedliwe! Jest sprawiedliwością. W Sumie św. Tomasz z Akwinu piszę, że prawo Boże daje szczęście i w innym miejscu, iż sprawiedliwość Boga daje szczęście. Już na tym przykładzie widzimy, że prawa Boże i sprawiedliwość to to samo".

    Jest, jest. Prawo ma wymiar wewnętrznego lub zewnątrznego. Sprawiedliwość dotyczy relacji, jest więc tylko zewnętrzna.

    I sprawiedliwość i prawo mogą dostarczać szczęścia tego samego rodzaju - właśnie i tylko w aspekcie zewnętrznym.
    Nie istnieje sprawiedliwość odnoszona do wnętrza.
  • @miarka 22:38:43
    //Państwa i władze państwowe podlegają prawu politycznemu, ale narody już nie - one je stanowią, bo same są ostoją moralności. - Owszem członkowie narodów później temu prawu podlegają, ale jako obywatele.//

    To już Pan Jezus osobiście wyjaśnił "co cesarskie oddajcie cesarzowi a co boskie Bogu".
    Cesarz więc podlega temu samemu prawu Bożemu co każdy inny człowiek.
    Leon XIII natomiast napisał, że ludzie będą sądzeni z miłości a więc z tego jak się upodobnili do Chrystusa. Zatem "mocarze będą surowiej sądzeni", pisze papież Leon XIII, i przypomina, że "Pas strąca pysznych z tronu i wywyższa pokornych".

    Państwa, które nie kierują się (prawem Bożym czyli) sprawiedliwością zmieniają się w bandy rozbójników - św. Augustyn

    Gdzie nie ma sprawiedliwości tam też nie ma władzy - Leon XIII


    „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. (…) Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje” (J, 14,15.21).

    „Ten kto ocina państwo od Boga ten odcina człowieka od źródła jego istnienia –ks. prof. Tedeusz Guz

    Źródło;//www.naszdziennik.pl/ks-prof-tadeusz-guz

    Istotą państwa jest prawo natury, które Bóg wpisał w każde ludzkie serce, duszę, rozum. Gdyby Pan Bóg, jako najwyższy prawodawca, nie wpisał realnej bytowości prawa naturalnego w każdy ludzki rozum, to nie moglibyśmy mieć instytucji państwa. Bo państwo bez prawa naturalnego nie istnieje. Jakie są źródła największego problemu państwa polskiego współcześnie? Do chwili obecnej nie udało się nam dotrzeć do fundamentów prawa w Polsce. Co jest tym fundamentem? Nie Konstytucja RP, ale boskie prawo natury – powiedział ks. prof. Tadeusz Guz.



    „Prawo to taka bytowość, która ze swej natury, genezy i celowości ma prowadzić nas z czasu do wieczności. Chrystus jest wcielonym prawem – jest Bogiem a wiec wiecznym ładem” – ks. prof. Tadeusz Guz

    Źródło;//www.naszdziennik.pl/galeria/175581,najwspanialsze-objawienie-boga.html?t=9


    „Bóg chciał aby w społeczeństwie istnieli ludzie, którzy mają władzę nad innymi” –ks. prof. Tedeusz Guz

    Źródło;//www.naszdziennik.pl/galeria/176339,bog-zrodlem-wszelkiej-wladzy.html?t=9

    Źródło;https://www.youtube.com/watch?v=eGRNj2T9lmE


    Bo przecież „serce króla w ręku Pana jak płynąca woda”(Prz 21,1). W czasie, gdy apostoł rozwijał swą korespondencję z chrześcijanami z Wiecznego Miasta, Neronnie rozpętał jeszcze fali prześladowań Kościoła. Wciąż pozostawał pod dobroczynnym wpływem Seneki1. Gdy wybuchły prześladowania, Paweł nie zmienił swego zdania.

    Źródła władzy wciąż upatrywał w samym Bogu. To cesarz sprzeniewierzał się swemu posłannictwu i okazał się władcą niegodziwym. Do takich władcówodnieść należy napomnienie mędrca:

    „Słuchajcie więc, królowie, i zrozumiejcie (...) bo od Pana otrzymaliście władzę, od Najwyższego panowanie: On zbada uczynki wasze i zamysły wasze rozsądzi. Będąc bowiem sługami Jego królestwa, nie sądziliście uczciwie aniście prawa nie przestrzegali, aniście poszli za wolą Boga, przeto groźnie i rychło natrze On na was, będzie bowiem sąd surowy nad panującymi” (Mdr 6,1-6)

    Władca nie jest boski Prawodawca wyraźnie określa stosunek ziemskiego monarchy wobec Boga.

    Autor Księgi Powtórzonego Prawa stwierdza, że król„będzie miał przy sobie odpis Prawa i będzie go czytał przez wszystkie dni swego życia, aby się nauczył czcić swego Boga, Pana, strzegąc wszystkich słów tego Prawa i stosując jego nakazy, aby uniknąć wynoszenia się nad swych braci i zbaczania od przykazań na prawo czy też na lewo, aby długo królował on i synowie jego w Izraelu” (Pwt 17,19-21).

    Władca świecki jest poddany prawu Bożemu. Jego zadaniem jestzaprowadzanie sprawiedliwych regulacji prawnych, w przeciwnym razie do niego odnosi się ostrzeżenie zapisane piórem Izajasza:

    „Biada prawodawcom ustaw bezbożnych i tym, co ustanowili przepisy krzywdzące, aby słabych odepchnąć od sprawiedliwości i wyzuć z prawa biednych mego ludu; by wdowy uczynić swoim łupem i by móc ograbiać sieroty” (Iz 10,1-2).

    Choć władza królewska pochodzi od Boga, sam król nie jest boski.Ezechiel oburzał się na władcę Tyru:

    „serce twoje stało się wyniosłe, powiedziałeś: Ja jestem Bogiem, ja zasiadam na Boskiej stolicy, w sercu mórz - a przecież ty jesteś tylko człowiekiem, a nie Bogiem, i rozum swój chciałeś mieć równy rozumowi Bożemu” (Ez 28,2).

    Tylko w jednym Człowieku Bóg rozpoznaje swego boskiego Syna: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Mk 1,11).

    „Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich” (Mk 10,42-44).
  • @Janusz Górzyński 23:05:51
    "„Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. (…) Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje” (J, 14,15.21). "

    To muszę podkreślić że przykazania Boże są z miłości Bożej i dla naszej miłości wzajemnej do Boga.
    Miłość zaś jest relacją zewnętrzną, relacją sprawiedliwości, ale nie prawa, bo prawem się jej nie da nakazać ani zabronić.

    Trudno o bardziej dobitnie wyrażony konflikt między prawem a sprawiedliwością.


    "„Bóg chciał aby w społeczeństwie istnieli ludzie, którzy mają władzę nad innymi” –ks. prof. Tedeusz Guz'

    Nie zgadzam się. Tu prawdopodobnie jest przejęzyczenie - powinno być "w społeczności", "we wspólnocie", "w rodzinie", czy "w narodzie, ale nie "w społeczeństwie".
    Społeczeństwo ze swojej natury może posiadać elementy aspołeczne, a więc i niemoralne. Takim nad sobą władzy oddawać nie wolno, tacy gdyby doszli do władzy politycznej, musieli by się spotykać z naszym obywatelskim nieposłuszeństwem.
    W ST jest nawet zalecenie mądrościowe, aby "władzy nad sobą nie oddawać nikomu".

    "Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym".

    To typowa władza w narodzie władza oddolna, "władza równająca w górę", władza sprawiedliwa.


    Oczywiście nie zawsze można wyrażać to "obywatelskie nieposłuszeństwo", ale i władca może nie być sprawiedliwym (w tych warunkach jeszcze żyć się daje), ale moralnym to być już powinien bo mu nikt nie zaufa, bo niczyje życie przy nim pewne nie będzie.
  • Czy Duch Swiety Wyparowal z kosciola katolickiego?
    Czy Duch Swiety kiedykolwiek byl w Kosciele Katolickim.? Wiadome jest ze Duch Swiety jest w Kosciele Chrystusa. Ktorego moce piekielne go nie przemoga.
  • @miarka 00:45:02
    //"„Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. (…) Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje” (J, 14,15.21). "

    To muszę podkreślić że przykazania Boże są z miłości Bożej i dla naszej miłości wzajemnej do Boga.
    Miłość zaś jest relacją zewnętrzną, relacją sprawiedliwości, ale nie prawa, bo prawem się jej nie da nakazać ani zabronić.

    Trudno o bardziej dobitnie wyrażony konflikt między prawem a sprawiedliwością.//

    Już to wyjaśniałem !!! .

    Powtórzę w punktach.
    1) Bóg jest wcielonym prawem i odwiecznym ładem. Odkupicielem (odkupienie to przywrócenie harmonii)
    2) Przyjmując Eucharystię człowiek zostaje uzdolniony do prawdziwej miłości i do strzeżenia prawa Bożego oraz jego stosowania, a także szerzenia wiedzy o nim i bronienia prawdy o Dekalogu
    3) Bóg jest Miłością a nie miłość Bogiem.
    4) Bóg jest Pokojem, odwieczną Mądrością, Sprawiedliwością, Prawdą, Miłością, Miłosierdziem
    5) Pokój, Mądrość, Sprawiedliwość, Prawda, Miłość, Miłosierdzie są więc OSOBĄ
    6) Przyjmując Eucharystię otrzymujemy naturę samego Chrystusa, Pan Jezus nas przebóstwia - nasze wnętrze staje się domem dla Trójcy Św. - a więc dlatego stajemy się dzięki Niemu - Miłością, Sprawiedliwością, Prawdą, Miłsierdziem, Mądrością, etc.
    7) Bóg Prawo i Bóg Miłość oraz Bóg Sprawiedliwość nie może być sam dla siebie konfliktem, albowiem Bóg jest doskonałą symfonią

    USPRZECZNIONY WEWNĘTRZNIE TO MOŻE BYĆ PAN MARKA ALE NA PEWNO NIE PAN BÓG.

    To już jest nudne. Nie mam specjalizacji w pedagogice specjalnej. Dlatego uprzejmie kończę.

    O to bez odzewu.

    Do widzenia.
  • @Janusz Górzyński 02:30:19 "Nie widzę przepychu, ale dżentelmenów w garniturach. I witającego ich Ojca św. w stroju"
    .


    Jakie wyżyny może osiągnąć samo-zakłamanie?



    https://i2.wp.com/www.chick.com/bc/2011/images/hitler.jpg
    https://i1.wp.com/detektywprawdy.pl/wp-content/uploads/2014/12/hitler_vatican.jpg
    https://i2.wp.com/www.bibliotecapleyades.net/imagenes_vaticano/vatican46_02.jpg
    https://i0.wp.com/upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/49/Bundesarchiv_Bild_183-H26878,_Berlin,_Neujahrsempfang_in_der_neuen_Reichskanzlei.jpg
    https://static.independent.co.uk/s3fs-public/thumbnails/image/2017/05/25/10/donald-trump-pope-francis-vatican.jpg



    .
  • @miarka 00:45:02
    //"„Bóg chciał aby w społeczeństwie istnieli ludzie, którzy mają władzę nad innymi” –ks. prof. Tedeusz Guz'

    Nie zgadzam się. Tu prawdopodobnie jest przejęzyczenie - powinno być "w społeczności", "we wspólnocie", "w rodzinie", czy "w narodzie, ale nie "w społeczeństwie".
    Społeczeństwo ze swojej natury może posiadać elementy aspołeczne, a więc i niemoralne. Takim nad sobą władzy oddawać nie wolno, tacy gdyby doszli do władzy politycznej, musieli by się spotykać z naszym obywatelskim nieposłuszeństwem.
    W ST jest nawet zalecenie mądrościowe, aby "władzy nad sobą nie oddawać nikomu".//

    DO JAKIEJ SZKOŁY PAN CHODZIŁ I GDZIE, ŻE TAM ZNANIECKIEGO, KONECZNEGO, NORWIDA NIE WYKŁADALI ?

    Człowiek jest samoukiem albo nieukiem!

    Norwid ubolewał, że mamy "wiele narodu", ale "nie ma w nim społeczeństwa".
    Spoleczeństwo - to dla romantyków polskich - to była elita elit złożona z osób, zdolnych do realizowania wspólnotowych dzieł wielkiego znaczenia, ale zgodnie z tą szkołą myślenia, nie każdy człowiek jest osobą, gdyż osoba to treść duchowa ponad przeciętność i zawsze zjednoczona z Jahwe a więc święta.

    Odsyłam też do Semenenki, Kajsiewicza, Jańskiego, Kalinki, Pawlickiego i innych Zmartwychwstańców, który refleksję nad społeczeństwem i stawania się osobą rozwijali.


    A to co Pan napisał, to już prawdziwy hit !!!

    //"Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym".

    To typowa władza w narodzie władza oddolna, "władza równająca w górę", władza sprawiedliwa.//

    Władza pochodzi zawsze z góry, z Bożej Łaski, bo z piekła, z dołu, to może pochodzić tyrania demoniczna hitlerowców, banderowców, komunistów, liberałów i tym podobnych.


    "Służyć znaczy królować"/ Papież jest Sługą sług, albowiem jest namiestnikiem Króla królów i Pana panów.

    W normalnych czasach papież namaszczał królów, etc.


    Zmęczył mnie Pan swoim bolszewickim i liberalnym wyobrażeniem o "władzy". Tylko, że już Panu napisałem za Leonem XIII, że "gdzie nie ma sprawiedliwości tam nie ma władzy".

    "Kiedy rządzą bezbożnicy to jęczy lud" św. Tomasz z Akwinu

    Poniżej link wyjaśniający czym jest sprawiiedlliwość w Biblii
    https://biblia.wiara.pl/slownik/67ea4.Slownik-biblijny/slowo/SPRAWIEDLIWOSC
  • @Janusz Górzyński "Nie widzę przepychu, ale dżentelmenów w garniturach. I witającego ich Ojca św. w stroju papieskim"
    .



    Pope całuje święta księgę ŻYMu - KO-RA-N.


    https://i.ytimg.com/vi/4LumBzcR6CQ/hqdefault.jpg
    https://i.ytimg.com/vi/WsTOM--3318/hqdefault.jpg
    https://www.deon.pl/gfx/deon/pl/defaultaktualnosci/137/25762/1/26183002.jpg




    .
  • @Janusz Górzyński "FELIX QUI POTUIT RERUM COGNOSCERE CAUSAS"
    .



    "szczęśliwy jest ten, który jest w stanie poznać przyczyny."




    .
  • @Rzeczpospolita 11:35:26
    W tym temacie okupacja zydowska ,rosyjska itd. niema nic wspolnego z Chrzescijanstwem czyli ZBAWIENIEM. Poznasz Prawde a Prawda Cie WYZWOLI. A wiec Kto jest ta Prawda Ta PRAWDA JEST CHRYSTUS ZBAWICIEL. Poznasz Chrystusa bedziesz wolny od smierci .Dlatego czlowiek musi sie narodzic na nowo z WODY I DUCHA. Przez Chrzest w imie Chrystusa. A smierc panowac nad nim nie bedzie.To wszystko jest z wiary w Jezusa Chrystusa. To jest dobra nowina dla GRZESZNIKOW. Wszyscy jestesmy w GRZECHU. Jestesmy niewolnikami SMIERCI.Chrystus jest Droga i Prawda .
  • @Janusz Górzyński 16:01:09
    W kosciele Chrystusowym gdzie GLOWA KOSCIOLA JEST CHRYSTUS .A nie papiez- czloowiek.
  • @Donpedro 06:16:22
    Niewidzialną Głową Kościoła jest Chrystus Król, lecz widzialną głową jest papież.

    Tak samo jak niewidzialną Głową diecezji jest Chrystus a widzialną biskup.

    Analogicznie jak niewidzianym proboszczem jest Chrystus lecz widzianą głową parafii jest proboszcz.

    Taka jest nauka Kościoła o Mistycznym Ciele Chrystusa.
  • @Krystyna Trzcińska 05:47:59
    Widziała Pani kiedyś egzorcystę w akcji ?
    Egzorcyzm rozpoczyna od pocałowania w rękę egzorcyzmowanego, albowiem szatana niszczy się przez pokorę.

    Gdy Jan Paweł II w Polsce całował ziemię polską pod sowiecką okupacją, to ją egzorcyzmował a potem przywoływał Ducha Świętego.

    Jezus powiedział, że :gdzie palcem swoim wypędzam demony tam zaczyna działać Królestwo Boże"/
  • @Janusz Górzyński 05:13:48
    "USPRZECZNIONY WEWNĘTRZNIE TO MOŻE BYĆ PAN MARKA ALE NA PEWNO NIE PAN BÓG.
    To już jest nudne. Nie mam specjalizacji w pedagogice specjalnej. Dlatego uprzejmie kończę.
    O to bez odzewu"

    Ja też kończę i nie proszę o odpowiedź, ale czuję się zmuszony do napisania notki. Temat wymaga kontynuacji. Też mam swoje powtórzenia.
    Ponadto język żydowski jest ubogi w przymiotniki, to pewnie stąd to przekłamanie, ale pierwszy raz się spotykam z twierdzeniem że Bóg jest Sprawiedliwością.

    Mówiąc po chrześcijańsku, to Bóg jest sprawiedliwy, ale nie jest Sprawiedliwością.
    Właśnie w tym problem że prawo do wewnątrz można sobie narzucać, ale do wewnątrz nie da się być sprawiedliwym - jak ktoś by się uparł to wpada w zakłamanie.
    Nie da się uosobić sprawiedliwości bo to relacja.
    Łatwo się o tym przekonać patrząc że trzeba by jeszcze uosabiać i inne elementy składowe sprawiedliwości: wiarę, nadzieję, odpowiedzialność, wolność, równość i braterstwo. - Miłość tak, ale jako decyzję uczuciową, bo jako cnotę, relację i łaskę to też nie - gdyby tu się ktoś uparł, to musiałby i uznać miłość za wewnętrzny przymus, a przebaczenie za obowiązek.
    Tak więc nie było by i wolnej woli do wybierania grzechu, ale i ofiary czy poświęcenia - musielibyśmy być już aniołami albo szatanami... Miłość ma sens wyłącznie jako dobrowolna. Nie był by potrzebny Sąd Ostateczny gdyby miłość była nakazana - starczyłby automat.
    Świat z miłością nakazaną to byłby "świat" szatana.
  • @Janusz Górzyński 05:46:02
    "Norwid ubolewał, że mamy "wiele narodu", ale "nie ma w nim społeczeństwa".
    Spoleczeństwo - to dla romantyków polskich - to była elita elit złożona z osób, zdolnych do realizowania wspólnotowych dzieł wielkiego znaczenia, ale zgodnie z tą szkołą myślenia, nie każdy człowiek jest osobą, gdyż osoba to treść duchowa ponad przeciętność i zawsze zjednoczona z Jahwe a więc święta".

    No tak, mógł powiedzieć "w definicji Norwida" - tylko czy nie powinien tego zaznaczyć?
    A jak nie zaznaczył, to i tręś tego słowa trzeba już kojarzyć ze wspólczesnym nam rozumieniem.


    "A to co Pan napisał, to już prawdziwy hit !!!
    //"Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym".
    To typowa władza w narodzie władza oddolna, "władza równająca w górę", władza sprawiedliwa.//
    Władza pochodzi zawsze z góry, z Bożej Łaski, bo z piekła, z dołu, to może pochodzić tyrania demoniczna hitlerowców, banderowców, komunistów, liberałów i tym podobnych".

    Nie. Prawdziwym hitem to było:
    "„Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich” (Mk 10,42-44)."...
    ... a potwierdzeniem tego było "umywanie Władcy stóp swoim poddanym", wraz z towarzyszącym temu wezwaniem aby tak postępowali wobec siebie wzajemnie.
    To był wzór "równania w górę".

    Władza pochodzi od Boga, ale oddolnie, płynnie, w ciągłości duchowej, czyli sprawiedliwie.
    - Nie z racji prawa, które ze swojej natury jest odgórnym, a z racji miłości i sprawiedliwości, które ze swojej natury są oddolnymi.

    I odwrotnie - to tyrani i uzurpatorzy - bandyci, gwałciciele, szantażyści, wymusiciele i terroryści przychodzą ze swoja władzą odgórną.


    ""Służyć znaczy królować"/ Papież jest Sługą sług, albowiem jest namiestnikiem Króla królów i Pana panów.
    W normalnych czasach papież namaszczał królów, etc."

    Niby Pan oponuje, a znów potwierdza to co ja piszę :-)?
    Jednak oddolnie - "równając w górę" i oczekując "równania w górę" poddanych króla, czyli najpierw sprawiedliwości, później prawa.

    Przecież cały czas mi o to chodziło.
  • @Husky 14:40:49 Czy Husky, to niejaki źida James Bond 007, na sławiańskim terytorium?
    Hallo @Husky .....

    Dlaczego @Husky tak lubi prowadzić czynności operacyjno-rozpoznawcze, wobec osób publikujących swoje teksty na Neon24.pl?

    Czy @Husky lubi prowadzić czynności operacyjno-rozpoznawcze, lub udzielać pomocy prowadzącym czynności operacyjno-rozpoznawcze, dlatego że fundusz na te czynności, jest niczym nie ograniczony?

    https://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/dokumenty/stenogram/oswiadczenia/obremski/0704o.pdf

    http://orka.sejm.gov.pl/Druki5ka.nsf/0/7F6BC7C9825EC3A7C12572AE0038B231/$file/1570.pdf

    https://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/dokumenty/stenogram/oswiadczenia/obremski/0704o.pdf

    Czy @Husky może nawet podróżować po świecie, jak niejaki: James Bond 007, dzięki prowadzonym czynnościom operacyjno-rozpoznawczym, wobec osób publikujących swoje teksty na NEon24.pl?

    http://www.007.com/wp-content/uploads/2014/01/Roger-Moore-james-
    bond-BW.jpg

    Jako kto, Husky zdobywał informacje wobec D. Kosiura @stanisłav @Krystyna Trzcińska i innych publikujących swoje teksty na Neon24.pl?

    Dlaczego Husky, jak pierwszy dostał informacje o nalocie Policji na mieszkanie D. Kosiura i @stanislav?

    Czy dlatego, że @Husky był wnioskodawcą wszczęcia czynności operacyjno-rozpoznawczych, wobec wielu autorów publikujących swoje teksty, komentarze na NEon24.pl?

    @Husky, jaka jest prawda?

    Na policjantów, mówi się "psy".
    Husky, to pracujący pies do zadań specjalnych. https://pl.wikipedia.org/wiki/Husky_syberyjski

    Moim zdaniem, należy się 5, dla osoby która przyznała ci nicka "Husky"!
  • @Krystyna Trzcińska 13:03:48
    //Moim zdaniem, należy się 5, dla osoby która przyznała ci nicka "Husky"!//

    dziękuję za uznanie
    Ale ja taki skromny człowieczek jestem , że tą nota to mnie zawstydzasz
    Pozdrawiam
  • @Husky 13:38:19
    //Dlaczego Husky, jak pierwszy dostał informacje o nalocie Policji na mieszkanie D. Kosiura i @stanislav? //

    Krysiu !!!!
    MOSAD !!!

    Przeta ja tam osobiście byłem, z Dariuszkiem i Stanislavem whisky piłem
    To moi bracia w wierze
    Zdziwiona ???
  • @Krystyna Trzcińska 15:34:11
    //Bolszewicy B. Jeznach, K. Wojtas, MARX888, Słup-janek...//

    a gdzie reszta bolszewików ???????
    skromna jest ta lista
  • @Krystyna Trzcińska 15:34:11
    //Ty Husky, jesteś owczy-Czarek - zwykły PIES MILICJANTa, wyszkolony przez psiarnie UBeków w czasach PRLu o psełdonimie operacyjnym PIES CYWIL-
    - Co w języku potocznym oznacza: TAJNIAK, SZPICEL, KAPUŚ.... CWEL.
    Wypisz, wymaluj Husky.//

    Widzisz portalowa kretynko

    "w czasch PRL-u" miałem 4 latka i odrzucili moje CV złożone w siedzibie UB z prośbą o przyjęcie.
  • Pies Celeb w Biblii i hagiografiach (szpieg pracujący dla sługów JAHWE) -
    .


    CELEB-RATE - znaczenie: Celeb-SzczUR


    CELEB-RITE - znaczenie: obrządki ku czni psa Celeba -


    CELEB-RYCI - POMIOT psi i szczórzy !!!!!!!!!!!!!!!!!


    Intrygujący jest wizerunek psa w Biblii.
    Pies nie został tu bynajmniej przedstawiony jako przyjaciel człowieka, uznano go raczej za zwierzę nieczyste, w swojej nieczystości podobne do świni.
    Zwierzęciu znacznie częściej niż szacunek, okazywano odrazę.


    Słowami wypowiedziae przez Jezusa, które skrupulatnie zanotowano w Ewangelii św. Mateusza:

    „Nie dawajcie psom tego, co święte”


    Pies był zwierzęciem nieczystym, dorównującym swoją nieczystością świni.


    Hordy bezpańskich psów wałęsały (Wałęsa - Bolek) się wówczas się po ulicach miasta i roznosiły różne choroby.


    Pobożni Żydzi dopatrywali się w psich postaciach niemoralnych i bezbożnych ludzi.


    W Liście św. Piotra można więc przeczytać wielce niepochlebną wzmiankę o czworonogu:


    „Spełniło się na nich to, o czym słusznie mówi przysłowie:

    Pies powrócił do tego, co sam zwymiotował,
    a świnia umyta – do kałuży błota”.


    W Apokalipsie św. Jana pies, z nie do końca wiadomych przyczyn, nie zazna zbawienia. Razem z czarownicami, mężobójcami i kłamcami, słowem, całym szemranym półświatkiem...


    Pies wiódł w Biblii żywot iście psi, pogardzano nim i brzydzono się go.


    Egipski Anubis bóg śmierci z krzyżem - Ojczyzna religii ŻYMskiej i masonerii.



    https://www.ancient-origins.net/sites/default/files/Anubis-Statue.jpg



    Trzy Pi-Ra-Mid(y), sowa, OKO, pies, krzyz, orzeł-feniks (słońce), księżyc, lew (Lwów?), kapłan, dzwonnik (garbus) z Notre-Dame, mumia (Słup).


    https://us.123rf.com/450wm/sabelskaya/sabelskaya1712/sabelskaya171200452/92148256-egypt-gods-and-sacred-symbols-set-composed-of-anubis-god-with-head-of-jackal-or-dog-amon-ra-supreme-.jpg



    .
  • @Husky 15:58:18 "w czasch PRL-u" miałem 4 latka" -to by sie zgadzało - 4 latni pies to jak 28 letni kapuś w ludzkiej skórze.
    .


    Bolek Wałęsa i Alek moczymorda Kwaśniewski (kwachu dla swoich) też mieli po 4 lata w PRLu - zupełnie jak ty.


    A po za tym, pomiot Słuyżb Specjalnych (SS) PRLu ŻąYDzi

    NIEPRZERWANIE do DZIŚ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



    MASONI PRL


    https://freeisoft.pl/wp-content/uploads//PRL-bis.jpg
    http://1.s.dziennik.pl/pliki/6361000/6361949-lech-walesa-aleksander-kwasniewski-643-438.jpg
    http://hej-kto-polak.pl/wp/wp-content/uploads/2012/04/4f8ea5085e8ce_p.jpg





    Prezydent Duda zabrał na pokład Kwaśniewskiego i rabina Schudricha !!


    https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/prezydent-na-pogrzebie-peresa-z-nim-kwasniewski-i-schudrich,680184.html


    https://www.google.com/search?q=Prezydent+Duda+zabra%C5%82+na+pok%C5%82ad+Kwa%C5%9Bniewskiego+i+rabina+Schudricha&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjRsKP5iKTdAhUEc60KHYTfCGMQ_AUICygC&biw=1680&bih=994#imgrc=U25SoeVtfPOZUM:&spf=1536157587833






    .
  • @Husky - BRACIA MASONI w tym brat Janek Kulczyk
    .


    https://img3.dmty.pl//uploads/201603/1458849529_z8ml3f_600.jpg
    https://img7.demotywatoryfb.pl//uploads/201612/1482528310_ndhofa_600.jpg
    http://static.kremlin.ru/media/events/photos/big/dOBGEEjpfMPVeOv9PAfJzibkZSCgneOD.jpeg
    http://bi.gazeta.pl/im/3e/97/11/z18445886IH,Jan-Kulczyk--Wladimir-Putin.jpg
    https://i.iplsc.com/na-pamiatkowym-zdjeciu-ze-szczytu-w-lahti-polski-i-rosyjski-/000210VGC7W2JK67-C122-F4.jpg



    .
  • @Krystyna Trzcińska 16:27:27
    W szpitalu psychiatrycznym lekarz siedzi przy łóżku Krysi ,nowej pacjentki i pyta:
    - Jak się nazywsz?
    - Jak to, nie wie pan? Jestem Mona Lisa.
    - Tak? A kto pani to powiedział?
    - Pan Bóg.
    Na to odzywa się głos Bogumiła z sąsiedniego łóżka:
    - Ona kłamie. Nic takiego jej nie mówiłem.
  • @Husky 15:51:56
    //Bolszewicy B. Jeznach, K. Wojtas, MARX888, Słup-janek...//


    A tak na koniec to jeszcze taka małą prośbą
    Nie wiem ile lat masz i dlaczego tak dużo.
    Ale nie drwij z czyjegoś nazwiska bo wychodzisz na idiotkę
    Pozdrawiam
  • @Donpedro 06:06:41
    "Poznasz Prawde a Prawda Cie WYZWOLI. A wiec Kto jest ta Prawda Ta PRAWDA JEST CHRYSTUS ZBAWICIEL. Poznasz Chrystusa bedziesz wolny od smierci .Dlatego czlowiek musi sie narodzic na nowo z WODY I DUCHA. Przez Chrzest w imie Chrystusa. A smierc panowac nad nim nie bedzie.To wszystko jest z wiary w Jezusa Chrystusa. To jest dobra nowina dla GRZESZNIKOW. Wszyscy jestesmy w GRZECHU. Jestesmy niewolnikami SMIERCI.Chrystus jest Droga i Prawda".

    Tu też można patrzeć spojrzeniem żydowskim lub chrześcijańskim.

    Mamy np. przetłumaczone" Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem", tylko że to jest na styl żydowski, dosłowny, z ubóstwem przymiotników.
    Jakimś dziwnym trafem to nie jest przetłumaczone na mowę chrześcijańską.
    A wchodzą w rachubę np takie tłumaczenia jak:
    "Ja jestem przykładem drogi życia w prawdzie",
    albo "Ja jestem przykładem że można przejść przez życie głosząc prawdę"
    czy "Droga którą wam pokazuję to prawdziwa droga życia (prowadząca do życia wiecznaego).
    a mogłoby to być i tak przetłumaczone: "Jestem tu aby wam pokazać jak iść przez życie jako prawdziwy Izraelita w którym nie ma podstępu".

    Święty Jan Apostoł tak opisał powołanie apostoła Natanaela w J 1,43-51:
    "Jezus postanowił udać się do Galilei. I spotkał Filipa. Jezus powiedział do niego: Pójdź za Mną! Filip zaś pochodził z Betsaidy, z miasta Andrzeja i Piotra. Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy - Jezusa, syna Józefa z Nazaretu. Rzekł do niego Natanael: Czyż może być co dobrego z Nazaretu? Odpowiedział mu Filip: Chodź i zobacz. Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu. Powiedział do Niego Natanael: Skąd mnie znasz? Odrzekł mu Jezus: Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym. Odpowiedział Mu Natanael: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela! Odparł mu Jezus: Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to. Potem powiedział do niego: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego".

    Natanael był właśnie takim "prawdziwym Izraelitą w którym nie ma podstępu" który został szczególnie doceniony przez Jezusa.

    Prawda też "wyzwoli", ale wyzwoli ducha uwięzionego w fałszu i podstępie (czyli manipulacji), ducha który zawsze musi być na drodze ku życiu i u jej celu. To nie magia z tu "poznaniem prawdy" - za nim musi iść i działanie w wolnej już woli.

    Można więc i przetłumaczyć: "Słuchajcie mnie a poznacie prawdę która was wyzwoli duchowo tak, abyście mogli kroczyć ku życiu".

    Za tym idzie i rozróżnienie wiary w Boga od wiary Bogu.
    Według pierwszej starczy wierzyć w Boga, a już spotka nas samo dobro, według drugiej ne starczy, bo jeszcze trzeba wierzyć Bogu - czyli iść przez życie czyniąc dobrze nie tylko jak przykazał, ale i korzystając z nauki i przykładu Jezusa oraz prowadzenia Ducha Świętego, z łask których nam udzielił i darów którymi nas obarzył w odpowiednim celu, korzystając z otrzymanych od Niego sił, środków, umiejętności, doświadczeń i mozliwości działania oraz ludzi stawianych na naszej drodze.

    Wiara w Boga to właściwie wiara w Prawo Boże. Czyż litera Prawa może zbawiać? Czyż to droga dla wszystkich?
    Natomiast wiara Bogu to już wiara w Boga sprawiedliwego.


    Jest tu i odpowiedź Autorowi notki W KWESTII JEJ TYTUŁU - że w spojrzeniu na naszą rzeczywistość przez Prawo Boże nie ma Ducha Świętego, natomiast przez wiarę Bogu sprawiedliwemu Ducha Świętego spotykamy.
  • @miarka 12:23:32
    //Ja też kończę i nie proszę o odpowiedź, ale czuję się zmuszony do napisania notki. Temat wymaga kontynuacji. Też mam swoje powtórzenia.
    Ponadto język żydowski jest ubogi w przymiotniki, to pewnie stąd to przekłamanie, ale pierwszy raz się spotykam z twierdzeniem że Bóg jest Sprawiedliwością.

    Mówiąc po chrześcijańsku, to Bóg jest sprawiedliwy, ale nie jest Sprawiedliwością.
    Właśnie w tym problem że prawo do wewnątrz można sobie narzucać, ale do wewnątrz nie da się być sprawiedliwym - jak ktoś by się uparł to wpada w zakłamanie.
    Nie da się uosobić sprawiedliwości bo to relacja.
    Łatwo się o tym przekonać patrząc że trzeba by jeszcze uosabiać i inne elementy składowe sprawiedliwości: wiarę, nadzieję, odpowiedzialność, wolność, równość i braterstwo. - Miłość tak, ale jako decyzję uczuciową, bo jako cnotę, relację i łaskę to też nie - gdyby tu się ktoś uparł, to musiałby i uznać miłość za wewnętrzny przymus, a przebaczenie za obowiązek.
    Tak więc nie było by i wolnej woli do wybierania grzechu, ale i ofiary czy poświęcenia - musielibyśmy być już aniołami albo szatanami... Miłość ma sens wyłącznie jako dobrowolna. Nie był by potrzebny Sąd Ostateczny gdyby miłość była nakazana - starczyłby automat.
    Świat z miłością nakazaną to byłby "świat" szatana.//

    NIE WIEM JAKIE PAN MA WYKSZTAŁCENIE I CZEGO SIĘ W ŻYCIU UCZYŁ ? NA PEWNO NIE UCZYŁ SIĘ PAN ANI TEOLOGII ANI FILOZOFII BOGA, ANI METAFIZYKI, ANI ANTROPOLOGII, etc.

    Nie sposób z Panem rozmawiać, gdyż nie tylko nie posiada Pan żadnej wiedzy, ale do tego posiada Pan zupełnie zafałszowane pojęcia, które uniemożliwiają rzeczową i merytoryczną rozmowę.

    Zacznijmy od tego dowodu, z powołaniem się na autorytet, profesora filozofii i dziekana na KULu i kapłana - teologa ks. prof. Tadeusza Guza, który powiedział;

    Nie ma takiego Boga, który byłby ogołocony ze wszystkich Swoich atrybutów, a pozostałoby w Nim tylko Miłosierdzie.
    Nie ma Boga Miłosiernego, który nie byłby zarazem Odwieczną Sprawiedliwością i Odwieczną Prawdą.
    To tylko moderniści, chcą dzielić Boga na Boga Miłosiernego i Boga Sprawiedliwego!
    Ale Boga podzielonego nigdy nie było, nie ma i NIE będzie,bo Bóg NIE jest złożony z części!!!
    A, Ci tylko teologowie, także dzisiaj, mogą mówić o Bogu podzielonym, którzy u podstaw, od strony filozoficznej, podłożyli system filozoficzny, który mówi o Bogu, jako sumie części.
    Takim jest Bóg Szelinga, takim jest Bóg Hegla, takim jest Bóg Marksistów!
    To jest Bóg podzielony, a zarazem FAŁSZYWY!
    Taki Bóg NIGDY NIE istniał!!!, i poza tymi systemami ideologicznymi, nigdzie NIE istnieje realnie!
    Bóg realnie istniejący, jest równocześnie, Boskim Miłosierdziem, wiecznie Boską Sprawiedliwością, Prawdą, Miłością i Mądrością!"
    https://gloria.tv/article/6CiBi1EcGgEBC7KwagDFGLLLE


    //Miłość tak, ale jako decyzję uczuciową, bo jako cnotę, relację i łaskę to też nie - gdyby tu się ktoś uparł, to musiałby i uznać miłość za wewnętrzny przymus, a przebaczenie za obowiązek//

    Z Pana jest okropny - zdaje mi się przynajmniej, przepraszam za wyrażenie, ale - TUMAN !

    Uczucia to nie miłość ! Gdyby z miłością - jak Pan mówi wiązały się wyłącznie cnoty i uczucia, to nigdy by w Kościele nie można było ślubować sobie miłości. Miłość to osoba, to Bóg, który gdy jest obecny w rodzinie, to gwarantuje jej istnienie i rozwoj. Małżeństwo to układ trzech bytów; Boga, Męża i Żony.
    Wyproszenie Boga z rodziny skutkuje jej rozpadem, destrukcją, unicestwieniem, etc.

    Bóg jest miłością:
    kto trwa w miłości, trwa w Bogu,
    a Bóg trwa w nim.
    (Ewangelia św. Jana)
    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=991


    Oczywiście, że człowiek nie może żyć bez miłości, gdyż człowiek pozbawiony miłości jest nienawiścią, która przemienia go w demona.


    8 Kto nie miłuje, nie zna Boga,
    bo Bóg jest miłością.
    9 W tym objawiła się miłość Boga ku nam,
    że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat3,
    abyśmy życie mieli dzięki Niemu.
    10 W tym przejawia się miłość,
    że nie my umiłowaliśmy Boga,
    ale że On sam nas umiłował
    i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy4

    ks. prof. Tadeusz Guz - BÓG JEST MIŁOŚCIĄ
    https://www.youtube.com/watch?v=Uqu0Z8KF0WM
  • @miarka 12:23:32
    //Świat z miłością nakazaną to byłby "świat" szatana.//

    Szanowny Panie, to co Pan napisał jest SATANIZMEM par exellance !!!

    Deus et caritas est - Benedykt XVI
    http://w2.vatican.va/content/benedict-xvi/pl/encyclicals/documents/hf_ben-xvi_enc_20051225_deus-caritas-est.html


    « Bóg jest miłością » (1 J 4, 8). To tu może być kontemplowana ta prawda. Wychodząc od tego można definiować, czym jest miłość. Poczynając od tego spojrzenia, chrześcijanin znajduje drogę swego życia i swojej miłości.

    13. Poprzez ustanowienie Eucharystii podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus nadał temu aktowi ofiary trwałą obecność. Antycypuje On swoją śmierć i zmartwychwstanie, dając już w owej godzinie swoim uczniom siebie samego w chlebie i winie, swoje Ciało i swoją Krew jako nową mannę (por. J 6, 31-33). Jeśli świat starożytny uważał, że w istocie prawdziwym pokarmem człowieka — tym, czym on jako człowiek żyje — jest Logos, odwieczna mądrość, teraz ów Logos stał się dla nas prawdziwie pokarmem — jako miłość. Eucharystia włącza nas w akt ofiarniczy Jezusa. Nie tylko otrzymujemy, w sposób statyczny, Logos wcielony, ale zostajemy włączeni w dynamikę Jego ofiary. Obraz zaślubin Boga z Izraelem staje się rzeczywistością w sposób wcześniej niepojęty: to, co było przebywaniem przed Bogiem, teraz, poprzez udział w ofierze Jezusa, uczestnictwo w Jego Ciele i Jego Krwi, staje się zjednoczeniem. « Mistyka » sakramentu, której podstawą jest uniżenie się Boga ku nam, ma zupełnie inną doniosłość i prowadzi znacznie wyżej, niż mogłoby tego dokonać jakiekolwiek mistyczne uniesienie człowieka.

    14. Teraz jednak należy zwrócić uwagę na inny aspekt: « mistyka » tego sakramentu ma charakter społeczny, albowiem w komunii sakramentalnej ja zostaję zjednoczony z Panem, tak jak i wszyscy inni przyjmujący komunię. « Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba », mówi św. Paweł (1 Kor 10, 17). Zjednoczenie z Chrystusem jest jednocześnie zjednoczeniem z wszystkimi, którym On się daje. Nie mogę mieć Chrystusa tylko dla siebie samego; mogę do Niego należeć tylko w jedności z wszystkimi, którzy już stali się lub staną się Jego. Komunia wyprowadza mnie z koncentracji na sobie samym i kieruje ku Niemu, a przez to jednocześnie, ku jedności z wszystkimi chrześcijanami. Stajemy się « jednym ciałem » stopieni razem w jednym istnieniu. Miłość Boga i miłość bliźniego są teraz naprawdę jednym: wcielony Bóg przyciąga nas wszystkich do siebie. To pozwala zrozumieć, że agape staje się teraz także określeniem Eucharystii: w niej agape Boga przychodzi do nas cieleśnie, aby nadal działać w nas i poprzez nas.


    TYLKO SZATAN GARDZI EUCHARYSTIĄ !!!
    TYLKO DIABEŁ GARDZI MIŁOŚCIĄ !!!


    Komunii eucharystycznej zawiera się bycie miłowanym i jednocześnie, miłowanie innych. Eucharystia, która nie przekłada się na miłość konkretnie praktykowaną, jest sama w sobie fragmentaryczna. Wzajemnie — jak to jeszcze będziemy musieli rozważyć bardziej szczegółowo — « przykazanie » miłości staje się możliwe tylko dlatego, że nie jest jedynie wymogiem; miłość może być « przykazana » ponieważ wcześniej jest dana. (BENEDYKT XVI, papież )

    33 Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu».

    34 Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!» 35 Odpowiedział im Jezus: «Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie5

    48 Jam jest chleb życia. 49 8 Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. 50 To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. 51 Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata». 52 Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: «Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?»
    53 Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. 54 Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. 55 Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. 56 Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. 57 Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez9 Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. 58 To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki».
    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=345

    EUCHARYSTIA TO BÓG
    BÓG TO MIŁOŚĆ
    CZŁOWIEK NIE MOŻE ŻYĆ BEZ EUCHARYSTII
    BEZ EUCHARYSTII NIE MA MIŁOŚCI
    CZŁOWIEK NIE MOŻE ŻYĆ BEZ MIŁOSCI
    WSPÓLNOTA EUCHARYSTYCZNA JEST WSPÓLNOTĄ MIŁOŚCI

    Zaiste diabeł nigdy nie będzie przyjmował Eucharystii, tak jak człowiek, który podąża za diabłem i przestaje być zjednoczony z Miłością. Podążanie za diabłem jest głupotą, nierozumnością, chorobą, nieodpowiedzialnością, etc.
    Naśladowanie Boga to akt miłości, bo jak mówi św. Jan Ewangelista "zostaliśmy pociągnięci przez miłość".
    Z miłości rodzi się życie. Diabeł nigdy nie daje życia, lecz cierpienie i śmierć.

    Jezus nakazał szukać prawdy "szukajcie prawdy a prawda was wyzwoli" (od przekleństwa i mamień oraz kłamstw świata, ciała i diabła.) Jezus powiedział o sobie Ego sum Veritas czyli Ja jestem Prawdą (Bogiem Prawdą).
    Jezus również powiedział, że jest Drogą, Prawdą i Życiem. W ofierze Męki na Krzyzu potwierdził, że jest Miłością. Potwierdził, że jest obecny w Eucharystii. Eucharystię należy przyjmować w czasie Mszy św., bo na zasadzie pierwszych trzech przykazań Dekalogu uczestnictwo we Mszach św. jest nakazane. Stąd Pańskie zdanie " Świat z miłością nakazaną to byłby "świat" szatana." stanowi - świadomą lub podświadomą - afirmacją satanistycznych zapatrywań.

    KIEDY BYŁ PAN OSTATNI RAZ U SPOWIEDZI ŚWIĘTEJ I PRZYJMOWAŁ EUCHARYSTIĘ ?

    BO Z PAŃSKIEJ PISANINY WYNIKA, ŻE PAN JUŻ DAWNO - Z POWODU JAKIŚ BŁĘDÓW I GRZECHÓW - OD DUCHA ŚW. ODPADŁ !!!

    Eucharystia objawia się zatem jako zwieńczenie wszystkich sakramentów, dzięki którym osiągamy doskonałą komunię z Bogiem Ojcem przez utożsamienie się z Jednorodzonym Synem, dzięki działaniu Ducha Świętego. Z jasnością płynącą z wiary wyrażał tę prawdę wybitny pisarz wywodzący się z tradycji bizantyjskiej: w Eucharystii «w odróżnieniu od każdego innego sakramentu tajemnica [komunii] jest tak doskonała, iż prowadzi do szczytu wszelkich dóbr: to tu znajduje swój kres wszelkie ludzkie pragnienie, ponieważ tu otrzymujemy Boga i Bóg wchodzi w doskonałe zjednoczenie z nami».69 Właśnie dlatego warto pielęgnować w duszy stałe pragnienie Sakramentu Eucharystii. Tak narodziła się praktyka «komunii duchowej», szczęśliwie zakorzeniona od wieków w Kościele i zalecana przez świętych mistrzów życia duchowego. Św. Teresa od Jezusa pisała: «Kiedy nie przystępujecie do Komunii i nie uczestniczycie we Mszy św., najbardziej korzystną rzeczą jest praktyka komunii duchowej... Dzięki niej obficie jesteście naznaczeni miłością naszego Pana».70

    35. Sprawowanie Eucharystii nie może być jednak punktem wyjścia komunii, którą zakłada jako już istniejącą, aby ją umacniać i prowadzić ku doskonałości. Sakrament wyraża tę więź komunii zarówno w wymiarze niewidzialnym, który w Chrystusie jednoczy nas za sprawą Ducha Świętego z Ojcem i między nami, jak też w wymiarze widzialnym, obejmującym komunię w zakresie nauczania Apostołów, sakramentów i porządku hierarchicznego. Ścisły związek, jaki zachodzi między elementami niewidzialnymi i widzialnymi komunii eklezjalnej, jest zasadniczy dla Kościoła jako sakramentu zbawienia.71 T

    https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/eucharistia_17042003.html#m4


    BEZ EUCHARYSTII NIE MAMY DUCHA ŚW.

    "Umysł nie oświecony przez Ducha Świętego jest umysłem diabelskim" ks. prof. Tadeusz Guz

    Umysł diabelski myśli po diabelsku. Werbalizowanie myśli diabelskich to nic innego jak mowa szatana !!!
  • @miarka 12:23:32
    //Ponadto język żydowski jest ubogi w przymiotniki, to pewnie stąd to przekłamanie, ale pierwszy raz się spotykam z twierdzeniem że Bóg jest Sprawiedliwością.//

    //Mówiąc po chrześcijańsku, to Bóg jest sprawiedliwy, ale nie jest Sprawiedliwością.//

    Szanowny Painie
    Jeśli Bóg nie jest Sprawiedliwością, to skąd czerpie pojęcie sprawiedliwości i jest sprawiedliwy ?

    Rozróżnia Pan to, że Bóg jest bytem prostym i istnieje w wieczności a człowiek jest bytem przygodnym i musi się uczyć, gdyż nie jest odwieczną Mądrością, Miłością, Sprawiedliwościa, Prawdą, etc. - tak jak Pan Bóg ?

    Jeśli Bóg nie jest Sprawiedliwością, jak Pan twierdzi, to dlaczego jest sprawiedliwy?

    Może Pan Bóg się o sprawiedliwości dowiedział od prezes SN prof. Małgosi Gesdorf, albo od ex prezesa TK prof Rzeplińskiego, albo nawet od samego prezesa PiS?

    Możliwe, że Trójca Święta, skoro tak jak Pan twierdzi, nie jest wcielonym Prawem i Sprawiedliwością, to dopiero to Panu Bogu na Żoliborzu pan Jarosław Kaczyński wyjaśnił - co to jest prawo i sprawiedliwość ?

    Psalmista napisał, że Słowa Twoje Panie są duchem i prawdą. Zatem proszę nie wypisywać tych głupot, że w Dekalogu nie ma Ducha Bożego i dopiero przez wiarę dodajemy prawu Bożemu ducha.

    Szanowny Panie, w każdym Słowie Boga jest Duch Boży i raczej dokładać Pan nie musi swego ducha do Ducha Świętego ;)

    Każdy człowiek potrzebuje Ducha Świętego, lecz Duch Święty czy ktoś potrzebuje ? Jeśli by przyjąć Pańskie rozumowanie to by znaczyło, że w Duchu Świętym nie ma pełni Ducha Boga Ojca i Ducha Boga Syna, a to by była herezja większa od greckiej ;)
  • @Janusz Górzyński 21:23:29
    "To tylko moderniści, chcą dzielić Boga na Boga Miłosiernego i Boga Sprawiedliwego!
    Ale Boga podzielonego nigdy nie było, nie ma i NIE będzie,bo Bóg NIE jest złożony z części!!!"
    "Bóg realnie istniejący, jest równocześnie, Boskim Miłosierdziem, wiecznie Boską Sprawiedliwością, Prawdą, Miłością i Mądrością!"

    Ani przez chwilę nie zamierzałem dzielić Boga na Jego "elementy składowe". Jest całością, i to doskonale zharmonizowaną, bez wewnętrznych sprzeczności.

    Bóg miłosierny i Bóg sprawiedliwy to ten Sam Bóg. Problem jest tylko na poziomie wartości (czyli ideału u Boga - u ludzi idei) i cnoty jaką jest miłosierdzie - w tym że jest on częścią składową składową sprawiedliwości - też wartości, idei i cnoty.
    - Tak jest u ludzi, i tak musi być u Boga na którego obraz i podobieństwo stworzeni jesteśmy, z tą różnicą, że ludzie żyjący w czasie muszą mieć tu swoje priorytety, a Bóg swobodnie może realizować wszystkie swoje idee naraz.


    Co do wypowiedzi księdza profesora, to mamy:
    "Nie ma Boga Miłosiernego, który nie byłby zarazem Odwieczną Sprawiedliwością i Odwieczną Prawdą.
    To tylko moderniści, chcą dzielić Boga na Boga Miłosiernego i Boga Sprawiedliwego!"

    Ksiądz Guz mówi tu jednym ciągiem raz "odwieczna Sprawiedliwość, a raz "Bóg Sprawiedliwy". Dla niego to nie przeszkoda raz użyć żydowskiego "Odwieczna Sprawiedliwość (w podtekście "Bóg jest sprawiedliwością"), a raz chrześcijańskiego "Bóg Sprawiedliwy" (czyli Bóg jest sprawiedliwy").
    Jestem przekonany, że w obu zdaniach jako chrześcijanin miał na myśli Boga sprawiedliwego.

    Te dziwne uosobienia w języku żydowskim mogą mieć sens, ale my przecież dysponujemy mową obfitującą w przymiotniki i nie tylko możemy, ale i powinniśmy tu być precyzyjni.
    A przekłamania grożą, bo skoro sprawiedliwość to relacja to daje się uosabiać tylko na zewnątrz, ale do wewnątrz już nie, o czym powyżej pisałem.

    A są takie kwiatki jak "Jestem Drogą, Prawdą i Życiem" nie przetłumaczone na chrześcijański, o czym pisałem w komentarzu poprzednim.

    Jeszcze dobitniej to mamy z pańskim twierdzeniem z pierwszych komentarzy do którego się dotąd nie odniosłem:
    "SYN BOŻY A WIĘC DRUGA OSOBA TRÓJCY ŚWIĘTEJ - JEZUS CHRYSTUS - JEST LOGOSEM, SŁOWEM WCIELONYM CZYLI TAKŻE WCIELONYM PRAWEM."

    Rozwinę szerzej bo to dobry przykład pod nasza dyskusję.
    To "wcielone prawo" to już narracja rzeczywistości przez prawo, fałsz. Zakłada że Przykazania Boże to Prawo, więc i mogą być traktowane jako odgórne zakazy i nakazy do których mamy naginać swoją wolną wolę, a więc postępować na sposób żydowski a nie chrześcijański dla którego motywacją powinna być najpierw sprawiedliwość, w tym miłość, wolność i odpowiedzialność.

    Z tym "logosem" to ciekawe, bo ten termin do filozofii to wprowadził Heraklit z Efezu kilka wieków przed Chrystusem.
    Spopularyzował go jednak chyba wyłącznie na szkodę chrześcijaństwa Filon z Aleksandrii (ok. 10 p.n.e. - 40 n.e., a więc z czasów Jezusa i krótko po), filozof i teolog żydowski.
    U Filona Logos stanowi przede wszystkim "zasadę prawdziwości przez prawa (myślenia, poznania i mówienia)".
    Odtąd wszystko można było dowodzić. W rękach nieuczciwych ludzi była to śmiercionośna broń, więc czy w dobrej intencji czy złej szybko się to rozeszło.

    Szybko stała się kluczowym terminem filozoficznym o wielu znaczeniach (w tym tak poślizgowe jak środki przekonywania i dowodzenia, nawet do pozorów, retoryka, a z czasem i zasada etyczna sięgajaca przeznaczenia.
    Niestety weszli w to wszyscy filozofowie, w tym i chrześcijańscy (z rozumieniem Logosu jako Umysłu Boga oraz sposobu, na jaki Bóg wpływa na świat).
    Może i to im było do czegoś potrzebne, tylko że nie widzieli tu sprzeczności z patrzeniem przez prawo lub patrzeniem przez sprawiedliwość i zaczęli wracać na drogę żydowską.


    Tak więc wracając: "Logos jest terminem oznaczającym wewnętrzną racjonalność i uporządkowanie czegoś: świata, duszy ludzkiej, wypowiedzi, argumentu".

    I teraz przyjdzie filozof i powie: Jezus Chrystus jest Logosem, czyli "wewnętrzną racjonalnością i uporządkowaniem: świata, duszy ludzkiej, wypowiedzi, argumentu...". Rozumiemy? - Nie ! - No bo jak? - Przecież to jest tylko przetłumaczone po łebkach. Za każdym razem trzeba by pytać Jezusa jak On coś rozumie?

    Ale przetłumaczyć z żydowskiego na chrześcijańskie to już mamy np.:
    Jezus Chrystus rozumuje racjonalnie i słowo Jego wprowadza uporządkowanie do: świata, duszy ludzkiej, wypowiedzi, argumentu...
    Tu już możemy szukać pomocy Jezusa kiedy mamy problem z uporządkowaniem.


    A teraz wracając do tematu: Bóg jest Sprawiedliwością, czy Bóg jest sprawiedliwy.
    Pierwsze sugeruje żeby za każdym postąpieniem rozważać wszystko czym jest sprawiedliwość, patrzeć pod kątem grożącego sądu z paragrafów, czekającego procesu, żyć w strachu lub szukaniu kłamliwych wytłumaczeń...
    ...drugie pozwala robić co się uważa za słuszne, prawe, mądre dobre - mamy całe długie listy tego co nam zawsze wolno robić, a nawet jakby się pojawiła jakaś niezgodność z prawem (oskarżycielem zawsze jest diabeł), to zawsze możemy liczyć na Boga, Sędziego sprawiedliwego, który uzna nasze racje wyższego rzędu.


    "//Miłość tak, ale jako decyzję uczuciową, bo jako cnotę, relację i łaskę to też nie - gdyby tu się ktoś uparł, to musiałby i uznać miłość za wewnętrzny przymus, a przebaczenie za obowiązek//
    Z Pana jest okropny - zdaje mi się przynajmniej, przepraszam za wyrażenie, ale - TUMAN !
    Uczucia to nie miłość ! Gdyby z miłością - jak Pan mówi wiązały się wyłącznie cnoty i uczucia, to nigdy by w Kościele nie można było ślubować sobie miłości. Miłość to osoba, to Bóg, który gdy jest obecny w rodzinie, to gwarantuje jej istnienie i rozwoj. Małżeństwo to układ trzech bytów; Boga, Męża i Żony.
    Wyproszenie Boga z rodziny skutkuje jej rozpadem, destrukcją, unicestwieniem, etc

    Ładne to pańskie dopowiedzenie, zrozumiałe (raczej nie dla każdego), tylko że ... pod złym adresem.
    Ja nigdzie nie napisałem że miłość jest uczuciem i sam na to zwracam uwagę.

    Niemniej jednak w przetłumaczeniu "na chrześcijańskie" to ja bym tu napisał, że
    "miłość to decyzja uczuciowa dotycząca miłości jako cnoty, jako zdolności do działania w danym zakresie,
    jako własnej łaski w gotowości udzielania ze swego obiektowi miłości, czy składania mu darów łaski, gotowości służby, ofiary i poświęcenia
    - to nasza decyzja wolnej i świadomej oraz dobrej woli dotycząca naszych relacji międzyosobowych - na dobre i na złe, raz na całe życie.
    W miłości inicjatywa wychodzi od Boga, człowiek w obiekcie miłości odnajduje kochane cechy Boga (choćby ich iskierki na początek) i dzięki temu wyraża swoją wzajemną miłość do Boga, kierując ją ku danemu człowiekowi,
    ale z Bogiem jako docelowym adresatem tej miłości.
    Nawet w najtrudniejszych miłościach, w tym w małżeństwie ("to układ trzech bytów; Boga, Męża i Żony") jest dokładnie tak samo.
  • @miarka 00:36:55
    Ksiądz Guz mówi tu jednym ciągiem raz "odwieczna Sprawiedliwość, a raz "Bóg Sprawiedliwy". Dla niego to nie przeszkoda raz użyć żydowskiego //"Odwieczna Sprawiedliwość (w podtekście "Bóg jest sprawiedliwością"), a raz chrześcijańskiego "Bóg Sprawiedliwy" (czyli Bóg jest sprawiedliwy").
    Jestem przekonany, że w obu zdaniach jako chrześcijanin miał na myśli Boga sprawiedliwego.

    Te dziwne uosobienia w języku żydowskim mogą mieć sens, ale my przecież dysponujemy mową obfitującą w przymiotniki i nie tylko możemy, ale i powinniśmy tu być precyzyjni.
    A przekłamania grożą, bo skoro sprawiedliwość to relacja to daje się uosabiać tylko na zewnątrz, ale do wewnątrz już nie, o czym powyżej pisałem.//

    To jakaś komedia co Pan wypisuje.

    Z tego co Pan pisze, to by wynikało, iż Pan mniema, że Bóg w Trójcy Św. nie jest sprawiedliwością i od Boga nie pochodzi sprawiedliwość i Trzy Osoby Boskie nie łączy sprawiedliwość ?

    Może Pan wreszcie powie, o którą sprawiedliwość Panu chodzi ? I czy sprawiedliwość, o której Pan pisze na pewno pochodzi od Pana Boga ?

    Sprawiedliwy znaczy szczęśliwy.
    Św. Tomasz uważa, że prawo Boże daje szczęście.
  • @miarka 00:36:55
    //A teraz wracając do tematu: Bóg jest Sprawiedliwością, czy Bóg jest sprawiedliwy.
    Pierwsze sugeruje żeby za każdym postąpieniem rozważać wszystko czym jest sprawiedliwość, patrzeć pod kątem grożącego sądu z paragrafów, czekającego procesu, żyć w strachu lub szukaniu kłamliwych wytłumaczeń...
    ...drugie pozwala robić co się uważa za słuszne, prawe, mądre dobre - mamy całe długie listy tego co nam zawsze wolno robić, a nawet jakby się pojawiła jakaś niezgodność z prawem (oskarżycielem zawsze jest diabeł), to zawsze możemy liczyć na Boga, Sędziego sprawiedliwego, który uzna nasze racje wyższego rzędu.//

    Pierwszego możemy być pewni. Bóg jest sprawiedliwością rozlewającą się na innych. Ma jej w obfitości i pragnie się nią dzielić. Z drugim może być większy problem. Całe nasze życie składa się z wyborów pomiędzy przyjęciem dzieła Chrystusa lub odrzuceniem tego, co dla nas zrobił. Te wybory będą mieć jakiś wpływ na wybór ostateczny. Na to, czy zechcę, by w dniu sądu stanął przy mnie Paraklet, który zamknie usta oskarżycielowi i uzdolni mnie do przyjęcia sprawiedliwości wypływającej z Boga.



    Już teraz mogę ćwiczyć te wybory. Pomyśleć na przykład o mojej największej słabości, moim grzechu, i podczas osobistej modlitwy zanurzać go we krwi sprawiedliwego Baranka, prosząc, by czynił mnie coraz bardziej podobnym do siebie. Jeśli na co dzień będziemy prowadzić taką "politykę sprawiedliwości Bożej", sąd na końcu czasów nie przestraszy nas, a wspomnienie Sędziego, "który przyjdzie sądzić żywych i umarłych", wywoła w nas westchnienie tęsknoty.
    https://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,3759,jak-bedzie-wygladac-boza-sprawiedliwosc.html


    Diabeł na pewno nie jest oskarżycielem, ale oszczercą i sadystą-dręczycielem ! Przed nim bronią nas: Opatrzność, zwłaszcza Advocatus i aniołowie Boży.

    "Oskarżać" - wyrzucać - może sumienie, ukryte sanktuarium Boga w nas, które umożliwia nam osądzenie każdej myśli i każdego czynu..

    Duch Święty poucza nas zawsze o sprawiedliwości, o grzechu i sądzie.

    Działa zawsze Matka Boża Dobrej Rady i także Anioł Stróż.

    Poza tym można oceniać nasze postępowania metodą rozeznawania duchów według św. Ignacego z Loyoli

    Korzystać ze światła Objawienia. "16 Wszelkie Pismo od Boga natchnione [jest] i pożyteczne do nauczania3, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości - 17 aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu".


    Znów demonizuje Pan dobrego Boga, który jest Bogiem Pokojem, Bóg obdarza pokojem. "Nie lękajcie się" To diabeł straszy.

    Owszem grzesznik, jak Adam i Ewa gdy sprzeciwia się Panu Bogu, to kryje się po krzakach, lub tak jak w Apokalipsie woła, aby "przykryły go przed gniewem Bożym góry i pagórki".
  • @Janusz Górzyński 23:05:09
    "//Świat z miłością nakazaną to byłby "świat" szatana.//
    Szanowny Panie, to co Pan napisał jest SATANIZMEM par exellance !!!"

    Na pewno nie. Ja tylko usiłuję odkłamać to czym jesteśmy raczeni przez od dawna satanizowany świat.
    Musiał Pan nie czytać mojej notki:
    http://miarka-neon24pl.neon24.pl/post/145112,pierwszy-korporacjonista#comment_1481654

    Szatan w chwili buntu przeciw Bogu w związku z tym, że planowany przez Boga do powołania do zycia człowiek mógłby grzeszyć pokazał że jest tak dobry, że aż dobry nadmiernie.

    Dobry nadmiernie, bo nie patrzący na realne możliwości trwania dobra tak pojmowanego.

    Bóg nie nakłada na ludzi ciężarów nie do udźwignięcia.

    Niemożność grzeszenia w sytuacji różnych uwikłań materialno cielesnych niewątpliwie stwarzała by ludziom takie ciężary nie do udźwignięcia których nie zaznał szatan, który jako istota wyłącznie duchowa już z natury nie mógł grzeszyć.

    Tymczasem dobro nadmierne to już niemoralność za którą idzie zło najgorsze. A niemoralnym już mógł być, namawiać, zwodzić ludzi do grzechu, nawet zbrodni już mógł.


    W szczególności dobro nadmierne daje innym ludziom pobłażliwość co do czynienia zła, czy pozwala tolerować źle czyniących i gorszących innych w swoim otoczeniu, stoi np. za "mentalnością żony ciepietniczki", często i nawet bestialsko bitej, ale która wszystko wybacza.

    Przecież łatwe przebaczanie aktywnym krzywdzicielom to i krzywdzenie ich samych, bo przecież to utrwala ich stan grzeszności, przecież każdy grzech krzywdzi i jego sprawcę, i daje zły przykład innym...

    Przecież miłość nakazana to i przebaczenie nakazane, i ofiarność nakazana i to bez umiaru, i nieodpowiedzialność - nawet za potomstwo, które w sytuacji "dobra nadmiernego" bardzo cierpi" - w końcu to i brak nienawiści zła. - Zaczyna się "zło uprawnione"...

    Jak najbardziej potwierdzam, że za "nakazem miłości" stoi szatan.
  • @miarka 00:36:55
    //Niemniej jednak w przetłumaczeniu "na chrześcijańskie" to ja bym tu napisał, że
    "miłość to decyzja uczuciowa dotycząca miłości jako cnoty, jako zdolności do działania w danym zakresie,
    jako własnej łaski w gotowości udzielania ze swego obiektowi miłości, czy składania mu darów łaski, gotowości służby, ofiary i poświęcenia
    - to nasza decyzja wolnej i świadomej oraz dobrej woli dotycząca naszych relacji międzyosobowych - na dobre i na złe, raz na całe życie.
    W miłości inicjatywa wychodzi od Boga, człowiek w obiekcie miłości odnajduje kochane cechy Boga (choćby ich iskierki na początek) i dzięki temu wyraża swoją wzajemną miłość do Boga, kierując ją ku danemu człowiekowi,
    ale z Bogiem jako docelowym adresatem tej miłości.
    Nawet w najtrudniejszych miłościach, w tym w małżeństwie ("to układ trzech bytów; Boga, Męża i Żony") jest dokładnie tak samo.//

    Co to jest "decyzja uczuciowa" ?

    Czy Chrystus ofiarowując się na krzyżu podejmował "decyzję uczuciową" ?

    //to nasza decyzja wolnej i świadomej oraz dobrej woli dotycząca naszych relacji międzyosobowych //

    Człowiek może, a nawet powinien, kochać samego siebie a więc nie jest to akt międzyosobowy.
    Bóg też miłuje sam siebie ! Całkiem możliwe, że Bóg miłuje stworzenia, bo miłuje najpierw sam siebie.


    Bóg jest Miłością

    218 W ciągu swej historii Izrael mógł odkryć, że Bóg miał tylko jeden powód, aby mu się objawić i wybrać go spośród wszystkich ludów, by był Jego ludem; tym powodem była Jego darmo dana miłość 20 . Dzięki prorokom zrozumiał też Izrael, że Bóg z miłości nie przestał go zbawiać 21 oraz przebaczać mu jego niewierności i grzechów 22 .

    219 Miłość Boga do Izraela jest porównana do miłości ojca do syna 23 . Ta Boża miłość jest mocniejsza niż miłość matki do dzieci 24 . Bóg miłuje swój lud bardziej niż oblubieniec swoją oblubienicę 25 ; miłość ta będzie zwyciężać nawet największe niewierności 26 , aż do udzielenia najcenniejszego daru: "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał" (J 3, 16).

    220 Miłość Boża jest "wieczysta" (Iz 54, 8): "Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie" (Iz 54, 10). "Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość" (Jr 31, 3).

    221 Święty Jan pójdzie jeszcze dalej, gdy zaświadczy: "Bóg jest miłością" (1 J 4, 8. 16): miłość jest samą istotą Boga. Posyłając w pełni czasów swojego jedynego Syna i Ducha miłości, Bóg objawia swoją najbardziej wewnętrzną tajemnicę 27 : jest wieczną wymianą miłości - Ojcem, Synem i Duchem Świętym, a nas przeznaczył do udziału w tej wymianie.
  • @miarka 01:26:49
    //Szatan w chwili buntu przeciw Bogu w związku z tym, że planowany przez Boga do powołania do zycia człowiek mógłby grzeszyć pokazał że jest tak dobry, że aż dobry nadmiernie.//

    "Dobry nadmiernie" ?

    Diabeł wypowiedział Bogu miłość i posłuszeństwo "non serviam", bo wzbił się w pychę i zakwestionował odwieczną Mądrość Boga.
    Pycha go ogłupiła do końca, utracił światło poznania dobra, że aż stał się głupkiem w wieczności! Do tego stopnia zapłonął nienawiścią, że pragnie sam siebie zabić, lecz nie może, albowiem byty duchowe są nieśmiertelne.

    Jeśli ma Pan nakaz jazdy w prawo to wiele Pan ryzykuje gdy jedzie Pan w lewo, nawet życie własne i pasażerów oraz innych uczestników ruchu.

    Czy normalny kierowca wjeżdża na ruchliwe rondo pod prąd ?

    Skoro Pan Bóg nakazuje "nie kradnij", to nikt nie powinien się dziwić temu, że gdy wpadnie to pójdzie do więzienia. Są jednak dużo gorsze, bo duchowe konsekwencje takiego czynu.

    Apokalipsa św. Jana nawet nas zapewnia, że złodzieje do Królestwa Niebieskiego nie wejdą, tak jak cudzołożnicy, okultyści, mordercy, etc.

    Takie jest właśnie prawo Boga i etos Boga oraz odwieczna sprawiedliwość i także miłość i miłosierdzie.
  • @miarka 01:26:49
    //W szczególności dobro nadmierne daje innym ludziom pobłażliwość co do czynienia zła, czy pozwala tolerować źle czyniących i gorszących innych w swoim otoczeniu, stoi np. za "mentalnością żony ciepietniczki", często i nawet bestialsko bitej, ale która wszystko wybacza.

    Przecież łatwe przebaczanie aktywnym krzywdzicielom to i krzywdzenie ich samych, bo przecież to utrwala ich stan grzeszności, przecież każdy grzech krzywdzi i jego sprawcę, i daje zły przykład innym...//

    Pobłażliwość jest przyzwoleniem na zło ! Zło niszczy dobro ! Zło jest wrogiem miłości.

    Co to jest "nadmierne dobro" ?

    Pan Jezus powiedział; dlaczego nazywasz mnie dobrym ? Dobry jest tylko Bóg. (W tym znaczeniu - jak rozpoznałeś we mnie Boga ?)

    Zatem czy Bóg może być nadmierny ?

    Możliwe, że Pańskie "nadmierne dobro", to nie jest w ogóle dobro, a więc jest to błędne określenie stanu faktycznego ?


    Kompletnie nie rozumiem co ma wspólnego konieczność przebaczenia z koniecznością stosowania samoobrony albo ukarania sprawcy przestępstwa ... i jeszcze do tego zostało wmieszane "nadmierne dobro" jako przyczyna zła... ???

    1) Przebaczenie to chyba obowiązek, najpierw wobec siebie, potem względem bliźnich, a to dlatego, aby nie nosić urazów, które mogą nawet zabić.
    2) Samoobrona to konieczność, wynikająca z miłości do siebie i z szacunku do prawa i sprawiedliwości. Każdy ma prawo do obrony koniecznej przed bezprawiem, przed każdym zamachem na dobro chronione prawem, etc.
    3) Zbrodnia bez kary jest niesprawiedliwością.

    O co chodzi z tym "nadmiernym dobrem? Czy chodzi o posiadanie jakiś dóbr materialnych czy duchowych ?

    Jeśli problemem jest posiadanie, to wskazówkę daje św. Paweł. że mamy być wolni w duchu i żyć tak jak byśmy nie posiadali.

    Pobłażanie jest przeciwne nawet miłosierdziu, gdyż miłosierdzie, to "serce dla nędzy". Agresja i nienawiść nie pochodzą od nędzy, ale z diabelskiej slabości. Oczywiście bywa też agresja obronna. Może też być agresja spowodowana przemęczeniem, stresem, chorobą psychiczną, efektem zaszczuwania, dręczenia, etc. Jednak niektóre z nich to są stany zniesionej poczytalności, lub uprawnioną reakcją - i nie można mówić o winie.

    A co Pan wciska kwestię bitej żony ? Czy Pan lewak jesteś, który epatuje się konwencją stambulską i ideologią o "przemocy domowej" ?
    Żona według dr Wandy Półtawskiej odgrywa rolę Ducha Świętego a Duch Święty jest duchem miłości i pokoju.
    Chyba, że nie jest Duchem Świętym i zaczyna się problem innych duchów, nawet legionu duchów.

    "Mentalność żony cierpiętniczki" ? Coś takiego istnieje ? Może być masochistka, albo coś innego.
    Cierpienie jest efektem najczęściej grzechów i nie pochodzi od Boga.
    To konsekwencja grzechów ludzi i aniołów. Dlatego nie ma bytu przygodnego, który by był wolny od cierpienia.
    Śmierci też towarzyszy cierpienie i nie jest to owocem "mentalności cierpiętniczej".


    //Jak najbardziej potwierdzam, że za "nakazem miłości" stoi szatan.//

    Autorem Biblii jest Szatan ?

    Bóg nasz, Pan jest jedyny. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego serca swego, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił. Niech pozostaną w twym sercu te słowa. Pwt 6,5-6

    Jeden z uczonych w Piśmie zbliżył się do Jezusa i zapytał Go: «Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań?» Jezus odpowiedział: «Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych». Rzekł Mu uczony w Piśmie: «Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznieś powiedział, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary». Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: «Niedaleko jesteś od królestwa Bożego». I nikt już nie odważył się więcej Go pytać.


    Komunizm, neokomunizm, genderyzm są ideologiami przeciwnymi miłości
    https://www.youtube.com/watch?v=cnuK9kRHugc
  • @Janusz Górzyński 23:59:53
    "Szanowny Painie
    Jeśli Bóg nie jest Sprawiedliwością, to skąd czerpie pojęcie sprawiedliwości i jest sprawiedliwy ?"

    Sprawiedliwość jest relacją między osobami. Bóg i sam jest Osobą, i powołał do życia osoby ludzkie - materialno-cielesno-duchowe. Już wcześniej powołał osoby duchowe. Wszystko zaplanował, sprawiedliwe relacje też - on nie musiał mieć materii ani na zewnątrz ani w sobie aby zaplanować między ludźmi relacje jakie będą odpowiednimi na ich możliwe sytuacje życiowe i mechanizmów ich korekty, aby coraz lepiej realizowali swoje człowieczeństwo.

    Sprawiedliwość to nie jakaś sztanca dla wszystkich (zresztą takim nie jest i prawo), sprawiedliwość wciąż się zmienia w zależności od ludzkiej dojrzałości i wzrostu w moralności oraz zrozumienia natury.

    Pan tu domagając się żeby Bóg był Sprawiedliwością domaga się by Bóg był zlimitowany do bycia sprawiedliwym w jakiś niezmienny sposób.

    A to jest już z paru powodów niemożliwe. - Najbardziej to dlatego, że sprawiedliwość jest dla ludzi wartością niższego rzędu jak np moralność.

    Typowy przykład: matka nie ma innej możliwości zdobycia pożywienia dla chorego dziecka, tylko go ukraść. Ona musi ukraść, a więc popełnić niesprawiedliwość według kogoś, ale postąpić moralnie.

    Gdyby Bóg był Sprawiedliwością to by ją skazał, zaś Bóg sprawiedliwy ją usprawiedliwi.


    "Rozróżnia Pan to, że Bóg jest bytem prostym i istnieje w wieczności a człowiek jest bytem przygodnym i musi się uczyć, gdyż nie jest odwieczną Mądrością, Miłością, Sprawiedliwościa, Prawdą, etc. - tak jak Pan Bóg ? "

    Nie. To Bóg zdefiniował co jest "Mądrością, Miłością, Sprawiedliwościa, Prawdą" jeszcze zanim powołał dla nich zastosowania" - przecież był przed wszystkim. Zaczęły życie w Nim dopiero kiedy je powołał w trakcie tworzenia. Wcześniej nie były potrzebne.
    A wiemy że Bóg nie tworzy bytów niepotrzebnych, to tym bardziej i relacji.


    "Jeśli Bóg nie jest Sprawiedliwością, jak Pan twierdzi, to dlaczego jest sprawiedliwy?"

    Spróbuję tak: Sprawiedliwość nie jest bytem w kontynuacji czasowej, a jest relacją w którą się wchodzi w chwili podejmowania decyzji. - Jest predyspozycją i umiejętnością do podjęcia decyzji w czyjejś sprawie takiej aby osoba osądzana nie tylko nie była krzywdzona, ale i otrzymała co jej się należy w związku z zaznaną krzywdą, dokonaną zasługą lub zaciągniętą winą, zwłaszcza w związku z pełnionymi powołaniami i służebnościami, oraz w zależności od zaistniałych okoliczności, sił, środków i możliwości działania posiadanych lub możliwych do otrzymania od ludzi z otoczenia.
    Nie trzeba być zawodowym sędzią, nawet znającym przepisy prawa, aby być sprawiedliwym, ale na pewno trzeba być uczciwym i godnym zaufania, niezależnym od sadzonych osób, więc i bezinteresownym na tyle żeby strony pogodzić.
    Na pewno najprostsza odpowiedź jest taka że ludzie potrzebują takiego sędziego sprawiedliwego, ludzie których niesprawiedliwość krzywdzi.

    Z moich dociekań wynika że Bóg nie potrzebuje być sprawiedliwym w swoim wnętrzu. Skoro dał ludziom wolna wolę (i jak Przykazania nie wystarczyły) to moglby być wobec siebie niesprawiedliwi i wymierzać sobie samosądy aż by się nauczyli dobrego, sprawiedliwego postepowania.
    Zwłaszcza po to przyszedł na świat Jezus Chrystus żeby się pokazać jako Sędzia sprawiedliwy - sprawiedliwy z miłości, i nauczyć nas bycia sprawiedliwymi z miłości.


    Pan mi powyżej zarzucał brak wykształcenia religijnego, a sam tu daje dowód pobieżnej znajomości spraw religii.
    Spotkałem kiedyś chłopaka który mi reklamował Kościół podobno chrześcijański do którego go właśnie zwerbowano. Wśród opisywanych spraw była i taka, że mają bardzo obszerną listę Obietnic Bożych wydobytych z całej Biblii. Nie zainteresowało mnie to bliżej, ale zwróciłem uwagę, że coś za dużo obiecują. Poczytałem i okazuje się że te Obietnice miały swoich adresatów, były aktualne w swoim czasie i miejscu. W rezultacie niewiele jest takich Obietnic, które by dotyczyć mogą zawsze i wszystkich.

    Teraz znów u Pana spotykam podobne rozumowanie co on mi przedstawiał. Pisze Pan:

    "Psalmista napisał, że Słowa Twoje Panie są duchem i prawdą. Zatem proszę nie wypisywać tych głupot, że w Dekalogu nie ma Ducha Bożego i dopiero przez wiarę dodajemy prawu Bożemu ducha.
    Szanowny Panie, w każdym Słowie Boga jest Duch Boży i raczej dokładać Pan nie musi swego ducha do Ducha Świętego ;)"

    Tutaj tak samo ducha trzeba wiązać z osobą, czasem i miejscem.
    Duch duchowi nierówny - każdy działa na swojej drodze i ku swojemu celowi.
    Wpychanie wszystkich duchów do jednego worka pachnie jakąś magią.
    W każdym Słowie Boga jest Duch Boży - ale na daną sytuację, i zmierzać może do całkiem innego celu jak my potrzebujemy. O rozróżnianiu duchów są książki.

    Ponadto ja nie piszę, że w Dekalogu nie ma Ducha Bożego, tylko że w Prawie nie ma Ducha Świętego.
    Prawo ma inne cele jak Duch, ciało i materia też mają inne cele jak duch człowieka i Duch Święty.

    Prawo Boże ma przede wszystkim na celu powstrzymanie grzeszenia i uczyć pierwszych kroków ku człowieczeństwu, ku panowaniu nad swoimi złymi skłonnościami. Jezus tu znacznie podniósł poprzeczkę, wskazał na wartość pokoju.
    Prawa nie zniósł, ale i ono jest już coraz mniej ważne.
    Przecież na tym żeby nie grzeszyć ludzkie powołanie się nie kończy.

    - Jest sprawiedliwość, która ma być czymś dla nas normalnym, jest prawość (z decyzją by rozróżniać dobro i zło i czynić dobro), która ma być czymś naturalnym, jest moralność (chroniona zwłaszcza przez rodzinę i naród), która ma chronić i promować życie nasze i naszych wspólnot oraz organizować moralny ład życia publicznego naszych organizacji, jest człowieczeństwo dojrzałe abyśmy dojrzewali do życia w godności osobowej, i w pokoju ze wszystkimi pragnącymi życia w pokoju.


    "to by znaczyło, że w Duchu Świętym nie ma pełni Ducha Boga Ojca i Ducha Boga Syna"

    Nie chcę juz rozwlekać, więc tylko spytam: jest Pan pewny że napisał to co chciał?
  • @Janusz Górzyński 03:17:43
    Już się zrobiło całkiem późno, więc jeszcze tylko to:

    "//Jak najbardziej potwierdzam, że za "nakazem miłości" stoi szatan.//

    Autorem Biblii jest Szatan ?'

    Gdyby Dekalog był zbiorem zakazów i nakazów to by był prawem. Gdyby na prawie się miało kończyć, to jego autorem by był szatan.

    Owszem, niewolnikom prawo jest potrzebne (przynajmniej dokąd wolą życie w niewoli), ale ludzie wolni potrzebują ludzkich motywacji.

    - A jedną z pierwszych ludzkich motywacji jest miłość.
    Decyzja o niej jest podemowana przez każdą osobę w pełnej świadomości rzeczywistości w dobrej woli i w wolnej woli.
    Absurdem by było nazywać aktem miłości decyzję podejmowaną bez w pełni wolnej woli.
    Bóg nie narusza wolnej woli człowieka.
    Bóg chce przyciągać do siebie człowieka nie mocą praw, zakazów i nakazów, a więzami miłości.
    - W ludzkiej wolnej woli... z wyrzekaniem się zła, szatana...
  • @miarka 04:16:51
    Na czym polega sprawiedliwość?

    Na szacunku dla prawa.

    Kto o tym prawie decyduje?

    Ważne pytanie. Liczy się tak prawodawca, jak i prawo. Na świecie mamy do czynienia z wielką ilością praw, a na co dzień najczęściej z prawem cywilnym ujętym w wielu kodeksach. Jest ono ustanawiane przez najwyższe władze danego społeczeństwa. Prawo może stać na straży dobra każdego obywatela, ale o wiele częściej ma na uwadze dobro prawodawcy lub jakiegoś stronnictwa, kosztem innych. Takie prawo nie jest sprawiedliwe.

    Proszę podać przykład sprawiedliwego prawa.

    Najbliższym sprawiedliwości jest prawo ujęte w kodeks drogowy. Kto zachowuje to prawo, szczęśliwie dociera do celu. Kto je lekceważy, traci sam, lub ten, kogo potrąci. Kara za naruszenie tego prawa jest sprawiedliwa i karani to uznają.

    A przykład prawa niesprawiedliwego?

    Producenci lekarstw mają na uwadze własne zyski, a zdrowie pacjenta jest na drugim planie. Oni zabiegają tylko o prawo do produkcji i sprzedaży. Inny przykład: ten, kto lokalizuje osiedle w mieście, ma na uwadze zyski ze sprzedaży mieszkań, a nie bierze pod uwagę ani sąsiadów, ani dojazdu, ani dobra miasta. Interesuje go zysk i dlatego wykorzystuje prawo lokalizacji do swoich celów.

    Żyjemy w świecie jakiego prawa?

    W świecie prawa w dużej mierze niesprawiedliwego – trzeba to wiedzieć i z tym się liczyć. Nie można oczekiwać sprawiedliwego prawa, bo na ziemi mamy z nim do czynienia stosunkowo rzadko. Ludzie tworzą je, mając na uwadze swe korzyści i często jest ono tak konstruowane, że można je bezkarnie łamać.

    A jak należy rozumieć sprawiedliwość Boga?

    Biblijne rozumienie sprawiedliwości jest oparte na szacunku dla Boga i Jego Prawa. Bóg bowiem jest właścicielem wszystkiego. Cokolwiek na ziemi posiadamy, jest Jego dzierżawą i On ma do tego pełne prawo. Zapowiada nam wieczny udział w swej własności na zasadzie dziedziczenia i będzie to na zasadzie udziału dzieci we własności rodziców. Taka jest perspektywa sprawiedliwości w niebie. W ujęciu biblijnym każde naruszenie Prawa Bożego jest niesprawiedliwością.

    Kogo tak rozumiana sprawiedliwość obowiązuje?

    Tego, kto wierzy Bogu i szanuje Jego Prawo.

    Można żyć w niesprawiedliwym świecie i szanować Prawo Boga?

    Ten, kto wierzy Bogu, widzi sens zachowywania Jego prawa, bo On nagradza za jego zachowanie i karze za niezachowanie. Kto odrzuca Boga i Jego Prawo, ten i tak zasługuje na karę, bo odrzucenie Boga nie świadczy o tym, że Go nie ma.

    Na czym polega nagroda, a na czym kara z ręki Boga?

    Bóg nagradza życiem wiecznym, które jest światłością, czyli umiłowaniem prawdy, wzajemną miłością i pełnią życia. Kara polega na wiecznej ciemności, czyli nieustannym okłamywaniu siebie i innych, na wzajemnej nienawiści oraz na wiecznej śmierci, która jest nieustannym konaniem, a skonać nie można. Tak jest przedstawiona perspektywa sprawiedliwości w Piśmie Świętym i Tradycji. Takie jej rozumienie jest dostępne jedynie dla wierzących Bogu, czyli liczących się z Jego prawem.

    Czy można mówić z niewierzącymi o sprawiedliwości Boga?

    Nie można, bo oni nic z tego nie rozumieją. Mamy być świadkami takiej sprawiedliwości, czyli żyć według Dekalogu, bo to znak wiary Bogu. A jeśli ktoś spotka się z Jezusem i wie, że On jest Prawodawcą i Sędzią, to żyje Jego prawem jasno przedstawionym w Ewangelii.

    Czy na ziemi należy walczyć o sprawiedliwość?

    Szkoda na to sił i czasu. Trzeba umieć żyć sprawiedliwie w niesprawiedliwym świecie, a Jezus daje nam wzór, jak to robić. Trzeba się liczyć z tym, że niesprawiedliwy świat może nam zabrać wszystko, nawet życie. Na tym polega Ewangelia, ona jest umiejętnością sprawiedliwego życia w niesprawiedliwym świecie. Kościół Chrystusowy to ludzie żyjący ewangeliczną sprawiedliwością. Jeśli ktoś w nim nią nie żyję, należy do świata, a nie do Boga. Można tworzyć mini środowiska żyjące sprawiedliwością, takie jak małżeństwa, rodziny, Bractwa, a nawet parafie, ale nie można jej oczekiwać od świata. Trzeba dawać świadectwo własnej sprawiedliwości, można jej bronić, ale walczyć o to, aby żył nią świat, nie można.

    Czy w Biblii można mówić o nadmiarze sprawiedliwości lub o jej braku?

    Nadmiar nazywamy dobrocią i życzliwością, a brak grzechem i długiem.

    Czy w Piśmie Świętym jest mowa o życzliwości?

    Jest ona ujęta w słowie „łaska”, która zawsze jest darem Boga udzielanym ponad sprawiedliwość. Kto żyje w świecie łaski, żyje w świecie życzliwości Boga i od Niego tej życzliwości się uczy.

    A jaka jest szansa przywrócenia sprawiedliwości tam, gdzie jej brak?

    Trzeba spłacić dług, a winien to uczynić ten, kto dług zaciągnął, lub ktoś, kto staje w jego obronie.

    A jeśli jest to niemożliwe, bo zło jest już nie do naprawienia, jak np. zabójstwo?

    Jest szansa przebaczenia ze strony pokrzywdzonego i prawodawcy.

    Tę szansę nazywamy miłosierdziem?

    Dokładnie tak, i to zarówno w wymiarze krzywdy materialnej i cielesnej, jak i w wymiarze ducha, gdy przebacza poraniony i prawodawca.

    Jeśli przebaczam, to już jest sprawiedliwość zachowana?

    Dług musi być spłacony, bo sprawiedliwość musi być zachowana. U Boga nie ma mowy o lekceważeniu sprawiedliwości. Mówi o tym męka Jezusa. Na tym polega odkupienie. Jezus po sprawiedliwości spłacił wszystkie nasze długi.

    Skoro On nas odkupił, czy możemy grzeszyć i żyć na Jego kredyt?

    Pytanie bardzo ważne. Jezus ze swego konta przelewa na konto jedynie tych, którzy biorą odpowiedzialność za swoje grzechy i długi. Przykładem tego jest łotr na krzyżu, który podpisał się pod swym grzesznym życiem i poprosił Jezusa, aby ten mu darował. Jezus okazał mu przebaczenie.

    Dziś wielu sądzi, że nie trzeba brać odpowiedzialności za własne grzechy, bo sprawa jest załatwiona przez Jezusa – czy tak jest?

    To niewłaściwa interpretacja miłosierdzia, która zwalnia z odpowiedzialności, a Bóg nigdy nikogo z niej nie zwalnia. Bogu Ojcu chodzi o naszą odpowiedzialność. On, dając nam wolność, ryzykuje, że popełnimy grzechy, ale jeśli weźmiemy za nie odpowiedzialność, zostaną nam darowane.

    Na czym polega wzięcie odpowiedzialności?

    Na autentycznym uznaniu swoich grzechów i przeproszeniu Boga za nie. Mieści się to w akcie żalu. Niebo jest dla ludzi odpowiedzialnych, którzy, jeśli zgrzeszyli, umieją brać odpowiedzialności za swe grzechy.

    Można to uczynić po śmierci?

    Po przekroczeniu wieczności już jest za późno. Śmierć jest chwilą wydania wyroku. O nawróceniu po śmierci nie ma mowy. Sprawiedliwość jest wieczna, a okazanie miłosierdzia tylko w czasie.

    A czyściec nie jest czasem nawrócenia?

    Jest czasem doskonalenia swej odpowiedzialności za popełnione zło, na nawrócenie już za późno. Jest czas miłosierdzia – albo go wykorzystujmy, albo marnujemy.

    Jeśli człowiek nie skorzysta z nawrócenia to co go czeka?

    Sprawiedliwa kara.

    Kara jest złem czy dobrem?

    Sprawiedliwa kara jest zawsze dobra, choć boli.

    A miłosierdzie polega na darowaniu kary?

    Na zwolnieniu z kary i na likwidacji długu, dzięki Jezusowi.

    Czy Miłosierdzie Boże to tylko przywracanie sprawiedliwości?

    Nie tylko, ono jest łaską, czyli nadzwyczajną życzliwością Boga. To nie tylko wolność więźnia i darowanie mu win, ale wprowadzenie go do domu i włączenie w grono rodziny.

    Czy można zamknąć świat tylko w czystej sprawiedliwości?

    Ludzki świat można – będzie on poprawny, lecz zimny. Potrzebna jest jeszcze życzliwość, która zawsze jest aktem miłości.

    Czym jest zatem miłosierdzie?

    Miłosierdzie jest koroną sprawiedliwości, bo ten, kto naruszył sprawiedliwość, przez miłosierdzie otrzymuje o wiele więcej niż sprawiedliwy, który miłosierdzia nie potrzebuje. W Ewangelii nawrócona owca sprawia w niebie więcej radości niż dziewięćdziesiąt dziewięć owiec nie potrzebujących nawrócenia. Tragedię jednak, i to wieczną, przeżywa owca nienawrócona. Dlatego unikanie grzechu jest o wiele mądrzejszym rozwiązaniem, niż jego lekceważenie i liczenie na miłosierdzie. Najważniejsze jest to, aby się zawsze Bogu podobać.

    Sprawiedliwość otwiera możliwość skorzystania z miłosierdzia?

    Tak i dlatego nawet w prawodawstwie cywilnym, dla więźnia, jest furtka ułaskawienia. Skazaniec może być ułaskawiony za zmianę stylu życia, czyli nawrócenie, lub na podstawie prośby o ułaskawienie, skierowanej przez jego bliskich do prezydenta czy króla. Ułaskawienie jest przykładem miłosierdzia. Sprawiedliwość bez miłosierdzia byłaby straszna.

    Odpowiadał: Ks. prof. Edward Staniek

    Artykuł ukazał się w lipcowo-sierpniowym numerze „Któż jak Bóg” 4-2016. Zapraszamy do lektury!



    PANIE, JAK PANA CZYTAM TO MAM WRAŻENIE, ZE NIE TYLKO JEST PAN MĄDRZEJSZY OD WSZYSTKICH PAPIEŻY, WSZYSTKICH FILOZOFÓW, TEOLOGÓW I PRAWNIKÓW, ALE TAKŻE OD SAMEGO BOGA!

    Podejrzewam, że przy Panu to Pan Bóg by nawet zakwestionował Biblię, a także całą epifanie i teofanię !


    //Owszem, niewolnikom prawo jest potrzebne (przynajmniej dokąd wolą życie w niewoli), ale ludzie wolni potrzebują ludzkich motywacji.

    - A jedną z pierwszych ludzkich motywacji jest miłość.//

    WIDZI PAN TEN ABSURD ? DEUS ET CARITAS EST a więc Miłość nie jest "ludzką motywacją" tylko boską Osobą !
  • @miarka 04:16:51
    Sprawiedliwość nie jest żadną relacją, tak jak miłość nie jest "ludzką motywacją". Oczywiście sprawiedliwość i miłość mają lub mogą mieć wpływ na relacje. W Kościele Bóg jest w nas, dzięki Eucharystii i właśnie pomiędzy nami w uświęconych przez Boga relacjach. W takich warunkach zaczyna się rodzić - niewidzialnie przychodzące - Królestwo Boże.

    *
    Sprawiedliwość jest tym, co utrzymuje społeczność ludzką i życie społeczne w wymiarze regulowania zachowań jednostek wobec siebie i jednostki wobec zbiorowości. To ona gwarantuje właściwe odniesienie do dobra wspólnego i podporządkowuje czynności wszystkich dobru wspólnemu zbiorowości. Dlatego sprawiedliwość ogólna jest cnotą dobrego obywatela (boni civis), gdyż zwraca go ku dobru wspólnemu (bonum commune). Staje się także wykładnikiem społecznej natury człowieka, bo przez nią osoba żyje w zgodzie z prawem podporządkowującym czynności wszystkich cnót dobru wspólnemu.

    „Sprawiedliwym nazywamy to, co we wspólnocie państwowej (communione politica) jest źródłem szczęśliwości i przyczynia się do jej utrzymania i utrzymania wszystkiego, co się na nią składa, mówi Filozof, doskonałą zaś wspólnotą jest państwo (civitas)”. (Tomasz z Akwinu, Sum. Theol., I-II, q. 90, a. 2 resp.; Arystoteles, Etyka Nikomachejska, V, 1129b, ).
    https://jacekgrzybowski.pl/o-sprawiedliwosci-u-sw-tomasza-z-akwinu/

    SPRAWIEDLIWOŚĆ UTRZYMUJE LUDZKĄ SPOŁECZNOŚĆ ! Biblia potwierdza, że Bóg podtrzymuje ludzkie istnienie!

    Odwieczna Sprawiedliwość to Bóg, gdyż Bóg jest Miłością i Sprawiedliwością ! Dlatego, że Bóg jest Miłością i Sprawiedliwością, Prawdą i Miłosierdziem, to ma władzę sądzenia i karania oraz nagradzania.

    Oczywiście kłamcy, ideolodzy, albo idioci powiedzą co im pasuje. Nawet to, że prawo jest czymś samoistnym, choć to brednia, gdyż właśnie prawo nie jest bytem samoistnym i wymaga decyzji i woli suwerena.
    Prawo Boże jest wcielonym ładem i zostało promulgowane na Synaju przez Jahwe i zapisane w ludzkim sercu w każdym akcie stworzenia człowieka.

    CO TO JEST DOBRO WSPÓLNE ? Największym Dobrem Wspólnym jest Bóg.


    //Bóg chce przyciągać do siebie człowieka nie mocą praw, zakazów i nakazów, a więzami miłości.//

    Pan jesteś zdartą płytą. Bóg w NT ofiarował nam miłość na krzyżu przywracając harmonię, gdyż sam nie mając grzechu "stał się dla nas grzechem" i dlatego grzechy dzieki sakramentom, ktore wypłynęły z rany serca Pana Jezusa, mogą być odpuszczane. Natomiast dzięki Eucharystii pomnaża się w nas łaska i miłość oraz rozwija się życie nadprzyrodzone.

    Łaskę habitualną możemy utracić przez grzech i stajemy sie wowczas nieprzyjaciółmi Pana Boga. "Kto grzeszy jest dzieckiem diabła".
    Grzech jest to przekroczenie Dekalogu i przykazań kościelnych w stopniu lekkcim lub ciężkim. Prawo Boże oczywiście nie zbawia, lecz znajomość prawa i unikanie grzechów jest konieczne do zachowania łaski i do wychowania sumienia oraz do postępowania w sposób zgodny z wolą Bożą i z miłościa.
    Aby nie pobłądzić w sumieniu to warto mieć kierownika duchowego, który nauczyć może jak prowadzić życie by stało się płomieniem miłości.

    Życie duchowe człowieka ma trzy fazy: oczyszczenia, oświecenia i zjednoczenia z Panem Bogiem. Opisują je po kolei m. in św. Ignacy z Loyoli, św. Teresa od Jezusa z Awila i św. Jan od Krzyża, albo św. Kasjan, św. Ewagriusz z Pontu, a także Teresa od Dzieciątka Jezus i Świętego Oblicza, św. Gemma Galgani, św. Faustyna Kowalska, etc.
    Intensywność przezyć w relacjach z Panem Bogiem, nie mówiąc o nadzywczajnych darach, jest zawsze tajemnicą Boga. Są biowiem święci, którzy doświadczają licznych ekstaz i tacy jak bł. Matka Teresa, która całe życie spędziła w tzw. "nocy ciemnej".

    PRAWO BOSKIE I KOŚCIELNE ZAWSZE BĘDZIE PROWADZIĆ DO BOGA.


    Prawo ludzkie ma w pierwszym rzędzie regulować i porządkować odniesienia ludzi wobec siebie. Jako dzieło rozumu, ma za swój cel służyć dobremu życiu w społeczności, ma służyć dobru wspólnemu. Organizacja wspólnoty potrzebuje więc całego korpusu praw i koniecznie domaga się również władzy, na której spoczywa obowiązek krzewienia prawa. Wszędzie tam, gdzie występuje wielość stworzeń, które z natury dążą do dobra, musi istnieć wspólna władza rządząca. Co jest prawdą o całym wszechświecie i o człowieku jako jednostce, musi być również prawdą o społeczeństwie ludzkim.[20]

    Stąd też na czele hierarchicznej struktury bytów zorganizowanych w społeczność znajduje się prawodawca, jedyne źródło porządku, mocy i autorytetu, który otacza opieką każde ze stworzeń i udziela mu siebie samego, pod wpływem naturalnej dobroci, idąc aż do najniższego stworzenia. Fizyczny świat zostaje przez Akwinatę tak zinterpretowany jak gdyby był politycznym systemem pod rządami jednego władcy i w gruncie rzeczy, według Gilsona, tak przedstawia się obraz całego świata w chrześcijańskiej filozofii.[22]


    Społeczność staje się w oczach Tomasza jakimś porządkiem prowadzącym do Boga. Państwo, jako zorganizowana wokół dobra wspólnego zbiorowość, uczestniczy w całym ustanowionym przez Boga ordo natury, uczestniczy w porządku powszechnym.[24] Dlatego Tomasz zaznacza, że całość głosi chwałę Boga Stwórcy doskonalej niż jednostka. W tej średniowiecznej wizji staje się jasnym, że lepiej jest włączyć się do całości niż wykorzystać całość dla wzbogacenia jednostki. Kto szuka dobra całości, szuka też dobra własnego. Porządek natury (również natury społeczeństwa) stoi ponad jednostkami, nie jest przez nie stworzony, one w nim uczestniczą dla zachowania dobra całości. W tym wyraża się przekonanie o hierarchiczności średniowiecznego uniwersum, w obrębie którego nie ma powszechnej równości, istnieje jedynie równość proporcji.

    Rządy najlepszych i sprawiedliwych

    Tomasz, jak już wykazałem, potwierdza za Filozofem naturalną obserwację, że zawsze tam, gdzie gromadzi się wielu, pojawia się ktoś jako zwierzchnik i kierownik. Akwinata – z sobie właściwą prostotą – stwierdza, że nie byłoby słuszne, żeby człowiek wybijający się nad pozostałych ludzi wiedzą i sprawiedliwością (homo habuisset super alium supereminentiam scientiae et iustitiae), nie obracał tego na korzyść innych.[25] Przywołuje tu zdanie św. Augustyna:

    Zarządzanie dokonuje się ze względu na najwyższą wartość dobra wspólnego i dlatego może być ono zrealizowane tylko wtedy, gdy społeczność posiada cnotliwych obywateli, lub przynajmniej, gdy cnotliwymi są ci, którzy sprawują władzę.[27]

    Rządzenie domaga się cnoty roztropności. Akwinata charakteryzuje ją odpowiednio zaznaczając, że:

    „roztropność kierownicza (regnativa), którą ma naczelnik, oraz podporządkowania się, będąca u obywateli, zwana jest po prostu polityką i odnosi się do gromady państwowej (multitudo unius civitatis)”.[29]

    Jest to tak ważna cecha, że Doktor Anielski wprost mówi, że potrzebuje jej każdy człowiek, nawet starsi i na wyższych stanowiskach, bo nikt nie jest samowystarczalny w dziedzinie, w której potrzeba roztropności (a więc i w rządzeniu innymi).[30] Potrzeba jej również w rządzeniu innymi, dlatego zarówno sprawiedliwość, jak i roztropność są cechami najbardziej właściwymi dla królów (maxime priopriae regi), do których należy dbałość o dobro społeczeństwa. Roztropność dotyczy tutaj rządzenia i kierowania, a sprawiedliwość – wykonywania.[31] Cnoty te usposabiają człowieka do wielkodusznego poświecenia się dobru wspólnemu, ofiarowania i zrezygnowania z korzyści osobistych i zaangażowania na rzecz bonum alterius w poczuciu realizacji celów wyznaczonych przez zorganizowane życie społeczne.

    O cnocie człowieka świadczy to, że dzięki niej działanie człowieka jest dobre. Dla Tomasza więc większej cnoty domaga się pełnienie większego dobra, a takim jest dobro społeczności w porównaniu z dobrem jednostki. Dlatego realizacja dobra wspólnego implikuje większą doskonałość rządzących.[32]

    Tomasz zaznacza także, że ci, którzy są uprawnieni do rządzenia przez szczególny charakter swojej cnoty, podejmują trud władzy nie ze względu na ludzką pochwałę czy cześć, ale ze względu na nagrodę wieczną. Chwała ludzi jest dobrym znakiem rządów, ale dla cnotliwego władcy nie jest ani celem, ani nagrodą. Oczekuje on bowiem nagrody u Boga, ponieważ król w rządzeniu ludu jest sługą Bożym.[33]

    https://www.teologiapolityczna.pl/ks-prof-jacek-grzybowski-cnota-sprawiedliwosci-a-porzadek-spoleczny-w-mysli-sw-tomasza-z-akwinu-tpct-47-#_ftn24

    DOBRE A WIĘC SPRAWIEDLIWE PRAWO NIE PROWADZI DO NIEWOLNICTWA, ALE WŁAŚNIE WYZWALA Z NIEWOLI.

    Pan Jezus o swoim prawie powiedział wręcz "jarzmo moje jest lekkie i słodkie". Oczywiście dla tych co prowadzą życie w duchu a nie w ciele, bo nauczyli się krzyżować swoje członki i grzech.
    Ciało należy do ducha a duch do Boga (św. Augustyn).

    Prawo Boże zatem zawsze prowadzi ku zbawieniu, ku wolności i ku miłości.
    Prawo Boże jest sprawiedliwe gdyż pochodzi od sprawiedliwego Boga Logosu ! Czym jest Logos ? To odwieczna Mądrość! Najwyższy rozum, którego żaden rozum ludzki nie przeniknie ani też nie rozezna do końca natury świętego Boga. A co to znaczy święty ? Zupełnie inni niż to co zna świat !

    Nawet świętość Jana Pawła II jest trudna do zrealizowania dla ludzi, a cóż dopiero świętość Boga.

    Czy prawo Boże jest święte ? Tak !
  • @Janusz Górzyński 05:06:23
    "Na czym polega sprawiedliwość?
    Na szacunku dla prawa".

    Ks. Staniek pisze to od siebie czy raczej przytacza absurd narracji rzeczywistości przez prawo? - Absurd wyniesienia go do rangi wartości, i to wartości samej w sobie, choć wartością samą w sobie jest tylko Bóg. W ten sposób prawo nabiera atrybutów Bożych, a prawodawcy staja się bogami. - Przecież w ten sposób prawo zostaje wyniesione nad wszystkie wartości, choćby tylko nad sprawiedliwość, mamy satanistyczną odwrotkę i świat staje na głowie. W ten sposób prawo które ma funkcję zniewalającą i śmiercionośną zaczyna swoją destrukcyjną robotę w sferze człowieczeństwa.
    Zaczyna niszczyć ludzką tożsamość, od narodowej zaczynając. Zaczyna niszczyć ludzką własność dokładając do definicji własności definicję posiadania, a jakby tego było malo to i definicje praw, wrzucając wszystko do jednego worka, a później wpisując do prawodawstwa cokolwiek zechcą tak żeby prawo państwowe a więc i podatnicy płacili na uzurpacje bogaczy co chcą się uwłaszczać na wszystkich i mieć to jeszcze chronione na koszt społeczny. Zaczyna niszczyć pojęcia dobra i zła pobłażając złu w swoim otoczeniu, a tolerancji zła przypisując walor cnoty, zmierzając ku tolerancji demonów wokół nas, a więc instalując nam w całej rozciągłości pogaństwo. Zaczyna wprowadzać "prawo do kłamstwa", "prawo do aborcji i eutanazji oraz depopulacji". Zaczyna niszczyć życie ludzkie, siejąc bezkarnie demoralizację a moralność sprowadzając do etyki, czyli rangi uproszczonej do prawa, w którym to rozbójnik miewa więcej praw jak ten na którym dokonano rozboju, prawa które nie chroni najpierw, a nawet tylko normalnych i dobrych. Zaczyna niszczyć istotę człowieczeństwa podmieniając go na ideologię humanizmu, czyli też sprowadzając człowieczeństwo do prawa wywyższonego nad cele ludzkie człowieczeństwa. - Człowieczeństwo, którego treścią jest najpierw powołanie i dziecięctwo Boże, oraz sumienie i godność osobowa zostaje zastapione zespołem praw służących faktycznie antyludzkiej ideologii, w tym nad sumienie wynoszących jakieś prawo do klauzul.
    Żydzi z takim "prawem wyniesionym" nawykli żyć, choć ich to zatrzymało w rozwoju; protestanci właściwie dopiero od czasów ich filozofa Kanta, ale nas katolików to bije, bo u nas najpierw musi być sprawiedliwość żeby mogło zaistnieć prawo, a i sprawiedliwości nie będzie dopóki nie zapanują moralność oraz człowieczeństwo.


    Ksiądz Staniek swój prowokacyjny tekst dalej ciągnie:
    "Kto o tym prawie decyduje?
    Ważne pytanie. Liczy się tak prawodawca, jak i prawo. Na świecie mamy do czynienia z wielką ilością praw, a na co dzień najczęściej z prawem cywilnym ujętym w wielu kodeksach. Jest ono ustanawiane przez najwyższe władze danego społeczeństwa. Prawo może stać na straży dobra każdego obywatela, ale o wiele częściej ma na uwadze dobro prawodawcy lub jakiegoś stronnictwa, kosztem innych. Takie prawo nie jest sprawiedliwe"

    I na tym mógłby już zakończyć bo jak prawo nie jest sprawieliwe to mamy rządy bezprawia, rządy silniejszego, bogatszego, bardziej nieodpowiedzialnego i niemoralnego, wyzbytego ludzkiej wrażliwości, zdolnego zbrodnią wymuszać swoje dowolne uzurpacje.

    A żeby prawo było sprawiedliwe to najpierw musi panować sprawiedliwość i musi powstawać z potrzeby ochrony moralnych, dobrych i sprawiedliwych i im służyć. Prawodawcy też musza być moralni, dobrzy i sprawiedliwi, uznający cele człowieczeństwa dojrzałego.


    "//Owszem, niewolnikom prawo jest potrzebne (przynajmniej dokąd wolą życie w niewoli), ale ludzie wolni potrzebują ludzkich motywacji.
    - A jedną z pierwszych ludzkich motywacji jest miłość.//
    WIDZI PAN TEN ABSURD ? DEUS ET CARITAS EST a więc Miłość nie jest "ludzką motywacją" tylko boską Osobą"

    Można by to tłumaczyć tak: Mówimy "miłości ty moja" do narzeczonej, możemy mówić i "Miłości Ty moja" do Boga. Powiedzmy ze ludzie wkoło zrobią tak samo.
    W końcu ktoś zuważy, że jak tak Bóg jest Miłością wszystkich, to jest Miłością w ogóle.

    Ale możemy i tak: słowo "Miłością" w "Bóg jest Miłością" jest tylko słowem nie przetłumaczonym z żydowskiego na chrześcijańskie i wyraża tylko to, że Bóg jest "kochającym nas" ludzi, (a że żydzi nie mieli przymiotnika "kochający" żeby to wyrazić dosłownie, a że co większy filozof to chętniej to podchwytywał w wersji nie tlumaczonej, to i tak zostało. Jednak czyz nie trzeba w końcu tego wyprostować?).
    Mówiąc zaś po naszemu to dobrze by było powiedzieć, że ""Bóg jest Miłością", bo się cały wyraża w swojej Miłości", ale chyba najlepiej że "Bóg jest Osobą kochającą nas, ludzi jako pierwsza i to prawdziwie, bo bezinteresownie i ofiarnie".


    A jest i inny, niewymieniany tu jeszcze aspekt, świadczący że Bóg nie może być Miłością, bo nie ma w takiej mowie określone określone kogo czy czego - jakiej wartości by ta miłość miała by dotyczyć. - A zostawić tak bez dookreślenia nie można gdyż w drugą stronę to zupełnie nie idzie (byłby to satanizm). - Miłość nie jest Bogiem. - Nie ma tu tożsamości Bóg=milość.

    - A jakby tak ktoś dowcipny Bogu podsunął zło? - Była by miłość do zła? - Czy jednak byłaby nienawiść do zła w intencji obrony osób kochanych którym to zło zagraża?
    Przecież Bóg też nienawidzi. Sam o tym często mówi - i w Starym Testamencie i w Nowym.
    Po co gimnastykować swoją "poprawnopolityczność", schlebiać jakimś lewakom, jak można mówić jasno i jednoznacznie, nie ryzykując przekłamań?
    Dlaczego mówić "Bóg jest miłością", jak można "Bóg jest kochającym nas".

    Bóg jest Miłością czyjąś ku Niemu, czy Miłością Bożą ku temu komuś?
    "Bóg jest Miłością" jest w języku chrześcijańskim pustosłowiem.
    Miłość nie istnieje. Tak samo i Sprawiedliwość nie istnieje. Nie istnieją bez odniesień. To nie są byty - one nie mogą istnieć bez dwóch osób.
    Miłość musi mieć określone czyja i ku komu czy czemu jest.
    Szczególny przypadek, jakim tu jest miłość siebie (dobrze rozumiana) jest właściwie miłością między ludzką duszą a ludzkim duchem - i też z udziałem Boga ("uwielbia dusza moja Pana i raduje się duch mój mój w Bogu Zbawicielu moim"). - Właściwie to nie jest więc wyjątek, bo dusza i duch są tu osobami.

    Bez tego dopowiedzenia zwłaszcza ku czemu ta miłość jest, była by ona wartościa samą w sobie i w ogóle zaprzeczeniem siebie, bo nie ma miłości bez wyrzeczenia i samoograniczenia, bez ofiary i służby - nie może być "w sobie".

    Miłość musi być zawsze ku dobru, pięknu, światłu, idei, osobie - między osobą a inną wartością...
    Czemu nie mamy korzystać z bogactwa przymiotników w językach chrześcijańskich żeby wyrażać całe bogactwo treści które chcemy przekazywać zamiast mówić typowymi żydom zagadkami?


    "- A jedną z pierwszych ludzkich motywacji jest miłość.//
    WIDZI PAN TEN ABSURD ? DEUS ET CARITAS EST a więc Miłość nie jest "ludzką motywacją" tylko boską Osobą"

    No dobrze, niech będzie:
    - A jedną z pierwszych ludzkich motywacji jest miłość, a że "Miłość nie jest "ludzką motywacją" tylko boską Osobą", to można powiedzieć że najpierwszą ludzka motywacją jest miłość Boga.

    Mamy tu i rozwiązanie zagadki, dlaczego miłość nie może być nakazana. - Bo to ona ma dostarczać ludziom motywacji, a nie jakieś zniewalające przepisy.
  • @miarka 16:35:23
    //Ks. Staniek pisze to od siebie czy raczej przytacza absurd narracji rzeczywistości przez prawo? - Absurd wyniesienia go do rangi wartości, i to wartości samej w sobie, choć wartością samą w sobie jest tylko Bóg. W ten sposób prawo nabiera atrybutów Bożych, a prawodawcy staja się bogami//

    Po pierwsze nie ks. Staniek, ale ks. prof. E. Staniek, wielki erudyta i uczony, były rektor seminarium duchownego w Krakowie. Człowiek, który już dawno zdemaskował mentalność "prawników" w Polsce, którzy jak powiedział w jednych z kazań w kościele u Sióstr Felicjanek przy ul Smoleńsk w Krakowie, że "ludzi noszących togi Polsce nie interesuje żadna sprawiedliwość ani katolicka moralność, lecz tylko paragrafy i pieniądze.

    Ile razy mam Panu powtarzać to co napisał w swoich dziełach prof. Feliks Koneczny, że metoda łacińska tworzenia prawa polega na zawisłości prawa od katolickiej moralności. Prawo jest służką etyki.
    Natomiast metoda turańska polega na monizmie prawnym władcy, samodzierżawcy, głównego generała wojskowego. Zatem w tej ruskiej i mongolskiej metodzie za prawo uważa się to wszystko co zawiera się w prywatnych poglądach władcy kraju i jest to prawodawstwo ukazów, najczęściej bezetycznych.
    W metodzie bizantyjskiej za prawne i moralne uważa się to wszystko co orzeknie biurokracja cierpiąca na herezję fałszywej statolatrii. Tylko prawo stanowione (pozytywne) jest źródłem etyki. Odrzuca się prymat chrześcijańskiej etyki nad stanowionym prawem.
    Metoda talmudyczna żydowskiej jurysprydencji opiera się wyłącznie na etyce talmuda, która służy rasistowskim interesom żydostwa. Żydzi mają w ogóle 4 etyki, dwie dla swoich i dwie dla obcych, które umożliwiają im praktykowanie relatywizmu moralnego i naturalizmu, co w konsekwencji, także przez elefanisis, blimuzm, paragrafiarstwo, komentatorstwo, prowadzi do zniweczenia prawa jako ostoi rzeczy pewnych. Zatem prawo żydowskie jest zorientowane na wygraną przez żydów i dla żydów spraw sądowych lub administracyjnych, etc i poza tym sakralno-trybalistyznym i ekonomicznym interesem nie broni żadnych wyższych wartości. Żydzi sami dla siebie są bogami i mesjaszami.

    W katolicyzmie nie ma żadnej wątpliwości, że praktyka miłości Boga i bliźniego ma swój wyraz w boskim przykazaniu miłości Boga z całego serca i ze wszystkich sił, zaś bliźniego jak siebie samego. Prawo Boże - a więc Dekalog - jest uniwersalne, gdyż Bóg katolików nie jest monolatrycznym bóstwem plemiennym, lecz Bogiem wszystkich stworzeń. Dekalog stanowi komentarz do przykazania miłości. (sw.Tomasz z Akwinu). Dekalog jest prawem Boga dla ludzi i z tego prawa nie można usunąć niczego albowiem Jezus Chrystus powiedział una iota. Prawo Boże jest doskonałe, sprawiedliwe, dające miłość i szczęście, ale także niezmienne i pewne, a jego stosowanie umożliwia nam osiągnięcie przyjaźni z Panem Bogiem, zjednoczenie z Bogiem Miłością, stan świętości i zbawienia oraz także pokoju w relacjach między ludźmi.
  • @Janusz Górzyński 20:51:36
    ////Owszem, niewolnikom prawo jest potrzebne (przynajmniej dokąd wolą życie w niewoli), ale ludzie wolni potrzebują ludzkich motywacji.
    - A jedną z pierwszych ludzkich motywacji jest miłość.//
    WIDZI PAN TEN ABSURD ? DEUS ET CARITAS EST a więc Miłość nie jest "ludzką motywacją" tylko boską Osobą"

    Można by to tłumaczyć tak: Mówimy "miłości ty moja" do narzeczonej, możemy mówić i "Miłości Ty moja" do Boga. Powiedzmy ze ludzie wkoło zrobią tak samo.
    W końcu ktoś zuważy, że jak tak Bóg jest Miłością wszystkich, to jest Miłością w ogóle.

    Ale możemy i tak: słowo "Miłością" w "Bóg jest Miłością" jest tylko słowem nie przetłumaczonym z żydowskiego na chrześcijańskie i wyraża tylko to, że Bóg jest "kochającym nas" ludzi, (a że żydzi nie mieli przymiotnika "kochający" żeby to wyrazić dosłownie, a że co większy filozof to chętniej to podchwytywał w wersji nie tlumaczonej, to i tak zostało. Jednak czyz nie trzeba w końcu tego wyprostować?).
    Mówiąc zaś po naszemu to dobrze by było powiedzieć, że ""Bóg jest Miłością", bo się cały wyraża w swojej Miłości", ale chyba najlepiej że "Bóg jest Osobą kochającą nas, ludzi jako pierwsza i to prawdziwie, bo bezinteresownie i ofiarnie".


    A jest i inny, niewymieniany tu jeszcze aspekt, świadczący że Bóg nie może być Miłością, bo nie ma w takiej mowie określone określone kogo czy czego - jakiej wartości by ta miłość miała by dotyczyć. - A zostawić tak bez dookreślenia nie można gdyż w drugą stronę to zupełnie nie idzie (byłby to satanizm). - Miłość nie jest Bogiem. - Nie ma tu tożsamości Bóg=milość.///


    Przestań Pan mędrkować i udawać papieża. Nie odróżniasz Pan Erosa od Agape> A tym bardziej nie odróżnia Pan Jahwe od Erosa i Agape.
    W ogóle nie rozumie Pan znaczenia zdania, które oznajmia, iż Bóg jest Miłoscią. Miłość pokazuje istotę samego Boga.
    Duch Święty to Osoba, króra jest miłością Ojca do Syna i Syna do Ojca. U Greków "do Syna przez Ojca". Istotowość Boga Miłości implikuje darzenie miłoscią. Natura Boga jest taka, iż Bóg nie może nie kochać.

    Mam pytanie: czy Pan w życiu czyta tylko to co sam napisze ? Czy może wreszcie zacznie Pan czytać dokumenty źródłowe, zwłaszcza Magisterium Kościoła katolickiego ???


    ENCYKLIKA
    DEUS CARITAS EST
    OJCA ŚWIĘTEGO
    BENEDYKTA XVI
    DO BISKUPÓW,
    PREZBITERÓW I DIAKONÓW
    DO OSÓB KONSEKROWANYCH
    I WSZYSTKICH WIERNYCH ŚWIECKICH
    O MIŁOŚCI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ





    WPROWADZENIE

    1. « Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim » (1 J 4, 16). Słowa z Pierwszego Listu św. Jana wyrażają ze szczególną jasnością istotę wiary chrześcijańskiej: chrześcijański obraz Boga i także wynikający z niego obraz człowieka i jego drogi. Oprócz tego, w tym samym wierszu, św. Jan daje nam jakby zwięzłą zasadę chrześcijańskiego życia: « Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam ».

    Uwierzyliśmy miłości Boga — tak chrześcijanin może wyrazić podstawową opcję swego życia. U początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie. Św. Jan przedstawił w swojej Ewangelii to wydarzenie w następujących słowach: « Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w niego wierzy... miał życie wieczne » (3, 16). Wiara chrześcijańska, uznając miłość jako swoją główną zasadę, przyjęła to co stanowiło istotę wiary Izraela, a równocześnie nadała temu nową głębię i zasięg. Wierzący Izraelita faktycznie modli się codziennie słowami Księgi Powtórzonego Prawa, wiedząc, że w nich jest zawarta istota jego egzystencji: « Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem — Pan jedynie. Będziesz więc miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił » (6, 4-5). Jezus połączył w jedno przykazanie te dwa: przykazanie miłości Boga i przykazanie miłości bliźniego zawarte w Księdze Kapłańskiej: « Będziesz miłował bliźniego jak siebie samego » (19, 18; por. Mk 12, 29-31). Ponieważ Bóg pierwszy nas umiłował (por. 1 J 4, 10), miłość nie jest już przykazaniem, ale odpowiedzią na dar miłości, z jaką Bóg do nas przychodzi.
    http://w2.vatican.va/content/benedict-xvi/pl/encyclicals/documents/hf_ben-xvi_enc_20051225_deus-caritas-est.html
  • @Janusz Górzyński 20:51:36
    "W katolicyzmie nie ma żadnej wątpliwości, że praktyka miłości Boga i bliźniego ma swój wyraz w boskim przykazaniu miłości Boga z całego serca i ze wszystkich sił, zaś bliźniego jak siebie samego. Prawo Boże - a więc Dekalog - jest uniwersalne, gdyż Bóg katolików nie jest monolatrycznym bóstwem plemiennym, lecz Bogiem wszystkich stworzeń. Dekalog stanowi komentarz do przykazania miłości. (sw.Tomasz z Akwinu). Dekalog jest prawem Boga dla ludzi i z tego prawa nie można usunąć niczego albowiem Jezus Chrystus powiedział una iota. Prawo Boże jest doskonałe, sprawiedliwe, dające miłość i szczęście, ale także niezmienne i pewne, a jego stosowanie umożliwia nam osiągnięcie przyjaźni z Panem Bogiem, zjednoczenie z Bogiem Miłością, stan świętości i zbawienia oraz także pokoju w relacjach między ludźmi".

    Urokliwe to tłumaczenie, można powiedzieć niepodważalne, ale to jeszcze nie to. Tak jak na prawie się świat nie kończy, tak i wartością samą w sobie nie jest miłość.
    Miłość jest tylko częścia sprawiedliwości i to w zastosowaniu do relacji międzyosobowych.
    A przecież są jeszcze inne wartości składające się na sprawiedliwość, w tym wspólnotowe. Są i wartości wyższego rzędu, wobec których miłość i sprawiedliwość muszą umrzeć - np aby mogła żyć moralność, czy aby mógł zapanować pokój.
    Już pisałem, ale powtórzę i dołożę. Od czasów Jezusa Chrystusa Prawo zdecydowanie powinno tracić na znaczeniu na rzecz sprawiedliwości (w tym miłości), i to trzeba pilnie nadrobić, bo już pilnym się staje aby prawo i sprawiedliwość traciły znaczenie na rzecz prawości, a nawet moralności, a pewnie i człowieczeństwa, bo juz taki Hartman ostrzega że po eksperymentach które wobec nas podejmują (w szczególności in vitro z ludzkim genomem) nie wiadomo czy jeszcze zostaniemy ludźmi.

    Co z tego że mamy Prawo Boże, doskonałe i cudowne, jak ono nie zadziała dopóki nie panuje sprawiedliwość i to sprawiedliwość służebna ludzkim wartościom wyższego od niej rzędu.
    Ta też nie zadziała dopóki nie działa prawość, ta gdy moralność, itd., aż po sytuację gdy wszyscy będa chcieli żyć po Bożemu (co najwyżej z wyjatkiem jakiegoś marginesu społecznego z nadzieją na asymilację).

    W tej chwili, gdy narracja rzeczywistości przez prawo dominuje w "polityce" tym bardziej trzeba bronić ludzkich wartości wyższego rzędu przed prawami stanowionymi.

    Oczywiście że Prawo Boże nam w niczym nie zagraża, ale jest dziś ono pozorem dla wynoszenia prawa nad jego rangę. A ten pozór czy choćby posmak w sytuacji dzisiejszej to już zło przez które piekło może w każdej chwili zacząć swoje rządy.
    A nawet gdyby dziś było zagrożone, to nie jego trzeba nam bronić, a tych ludzkich wartości w których by ono chciało mieszać.

    "Prawo [ma] zawsze prawo znaczyć, a sprawiedliwość-sprawiedliwość".
  • @Janusz Górzyński 21:38:26
    "Przestań Pan mędrkować i udawać papieża"

    Tez sie zastanawiałem zanim wysłałem, czy ten fragment nie zostanie ostro skrytykowany. Zostawiłem go jednak ze względu na dobrze ulokowany fragment:
    "Ale możemy i tak: słowo "Miłością" w "Bóg jest Miłością" jest tylko słowem nie przetłumaczonym z żydowskiego na chrześcijańskie i wyraża tylko to, że Bóg jest "kochającym nas" ludzi, (a że żydzi nie mieli przymiotnika "kochający" żeby to wyrazić dosłownie, a że co większy filozof to chętniej to podchwytywał w wersji nie tlumaczonej, to i tak zostało. Jednak czyz nie trzeba w końcu tego wyprostować?)."

    Moim zdaniem to przetłumaczenie z żydowskiego na nasze i to nie tylko w komentarzach do Ksiąg, czy Katechiźmie, ale i z szerokim wyjściem z tym "do ludu" jest koniecznościa.
  • @miarka 22:45:34
    //Tez sie zastanawiałem zanim wysłałem, czy ten fragment nie zostanie ostro skrytykowany. Zostawiłem go jednak ze względu na dobrze ulokowany fragment:
    "Ale możemy i tak: słowo "Miłością" w "Bóg jest Miłością" jest tylko słowem nie przetłumaczonym z żydowskiego na chrześcijańskie i wyraża tylko to, że Bóg jest "kochającym nas" ludzi, (a że żydzi nie mieli przymiotnika "kochający" żeby to wyrazić dosłownie, a że co większy filozof to chętniej to podchwytywał w wersji nie tlumaczonej, to i tak zostało. Jednak czyz nie trzeba w końcu tego wyprostować?)."

    Moim zdaniem to przetłumaczenie z żydowskiego na nasze i to nie tylko w komentarzach do Ksiąg, czy Katechiźmie, ale i z szerokim wyjściem z tym "do ludu" jest koniecznościa.//

    Teraz Pan z siebie robi biblistę i znawcę Biblii hebrajskiej, Targumów czyli Biblii spisanej po aramejsku, Septuaginty czyli Biblii greckiej (spisanej w Aleksandrii na zlecenia Ptolomeusza Fidelitasa, gdzie wydarzył się cud 70-ciu identycznych tłumaczeń na grecki z języka habrajskiego i aramejskiego), a także Wulgaty czyli Biblii przetłumaczonej na pospolitą łacinę przez Hieronima ?
    Wszystkie Kodeksy też Pan przepadał ? Naprawdę zna Pan języki semickie i kulturę żydowską, żydosyogrecką, żydołacińską, etc. ?

    Szanowny Panie !
    Zamiast głupoty pisać, to lepiej zapytać franciszkańskich hebraistow, np. z Torunia, najlepiej - ks. dr Jakuba Waszkowiaka jak ten problem się przedstawia do strony faktycznego tłumaczenia tekstu i jakie czynniki wzięto po uwagę, aby dane tłumaczenie Biblii opublikować.

    OSOBNĄ STRONĄ DROGI PANIE zwrot łaciński Deus et caritas est - "BÓG JEST MIŁOŚCIĄ" POCHODZI Z EWANGELII ŚWIĘTEGO JANA EWANGELISTY, zwanego w tradycji greckiej Janem Teologiem, KTÓRY MOZLIWE, ŻE BYŁ NAWET TAK JAK ŚW. ŁUKASZ SYROGREKIEM, CZYLI SYRYJCZYKIEM PISZĄCYM PO GRECKU.

    Ewangelia św. Mateusza była pisana do wspólnot żydowskich w Palestynie, lecz prawdopodobnie po grecku a zdaniem niektórych po aramejsku. W owym czasie, w dobie Chrystusa i po Wniebowstąpieniu czyli w czasach apostolskich niewielu ludzi znało hebrajski, bo na terenie Palestyny głównie mówiono po aramejsku, grecku i po łacinie.
    Ewangelia św. Jana to nie jest ewangelia synoptyczną, ale jest głęboko teologiczna i spisana została [p grecku - prawie pod koniec I wieku, na pewno po roku 70*tym, po okresie prześladowań żydowskich oraz po wojnach Apostołów z żydami i gnostykami oraz Rzymian z żydami, gdy zniknęła z powierzchni ziemi Świątynia Jerozolimska zniszczona przez wojsko Tytusa, lub przez samych żydów walczących w Świątyni między sobą i z legionistami.
    Zatem Ewangelia św. Jana powstała w świecie pogańskim i została spisana dla chrześcijan wywodzących się z pogan, gdzie panowała wysoka kultura hellenistyczna i także rozwijająca się rzymska.
    To właśnie dzięki filozofii greckiej, bo tak od czasów Septuaginty Bóg poprowadził dzieło ewangelizacji, rizwijało się myślenie abstrakcyjne i dojrzewały różne pojęcia, które pozwalały np. opisać trudny dla żydów problem Trójcy Świętej. Arabowie i żydzi po dziś dzień, z powodów braków w myśleniu filozoficznym, nie potrafią pojać Jednego Boga w Trzech Osobach i traktują to jako przejaw heretyckiego chrześcijanskiego politeizmu.
    Wśród greków idea odwiecznego Boga dawcę miłości i życia była też rozwijana przed przyjściem chrześcijaństwa. Wraz z ewangelizacją świata hellenistycznego i rzymskiego trwała też walka apologetów chrześcijańskich z gnostykami, mędrkami (filozofami różnych szkół), której odbicia są obecne także w Ewangeliach, tak samo jak walki z mentalnością żydowską, prawem żydowskim, obyczajami żydowskimi.
    Lustrem tych konflików są także listy apostolskie, zwłaszcza św. Pawla z Tarsu, który był absolwentem świetnych szkół filozoficznych w Cylicji oraz prawniczych w Jerozolomie, gdzie studiował u samego Gemaljela.

    Ciekawostki w języku hebrajskim
    https://www.youtube.com/watch?v=lEqd0XjwwQQ

    , אהבה. - miłość

    אהבתי אלייך. - miłość bliźniego

    אהבה ואור - miłość, jako światło boskiej miłości

    Apostołowie pochodzi z Galilei, oczywiście za wyjątkiem Judasza Iskariota ze stronnictwa nożowników (sica - nóż, sztylet stąd Iscariora), Szymona Gorliwego czyli Zelotę oraz Kananejczyka Mateusza.
    Sam Jezus mówił o "Galilei pogan", gdyż tam aż do czasów królowej Aleksandiny Salome zabijano faryzeuszy i ludność była poddawana silnej helenizacji i także wpływ na nią wywierali Celtowie. W ogóle dla przykładu w Cesarskiej Katolickiej Akademii Duchownej w Peterburgu, z której powstał KUL - uważano, że Apostołowie za wyjątkiem Judasza Iskarioty i Szawła z Tarsu byli Celtami, którzy jako prozelici i bojący się Boga - stali się żydami przez mozaizm.

    Jest to nie bez znaczenia, zwłaszcza, że bardzo szybko uznano Apostołów za "antysemitów", zaś zhellenizowanego obywatela rzymskiego św. Pawła, absolwenta szkół cylickich stoików i uczonego faryzeusza - byłego fanatyka judaizmu prawniczego - wręcz za żydożercę.
    Rabini nawet po dziś dzień udowadniają, że Chrześcijaństwa nie założył Pan Jezus ale właśnie obrzydliwy heretyk z Tarsu zwany Szawłem - (św. Pawłem) - z rodu Beniamina.

    Wiele ksiąg ST było już spisywanych wyłącznie po grecku i nigdy nie miały one hebrajskiego i aramejskiego pierwowzory i dlatego po soborze w Yavne, albo jak kto woli w akademii w Yavne, to rabini z kanonów pism żydowskich wycinali pisma madrościowe, księgi machabelskie i prorockie z kanonów pism świętych, albowiem widzieli jak bardzo Septuaginta zmieniły mentalność wielu żydów. Wszak wystarczyło, aby zginęli z ręki Rzymian żydowscy terroryści a wyginęli sukaryjczycy i zeloci, aby o to stronnictwach świat zapomniał. Wystarczyła śmierć Heroda Wielkiego aby zniknęła partia herodian. Wystarczyło zniszczyć Świątynie w Jerozolimie a skończył się stan kapłański Saduceuszy co na śmierć wydali Pana Jezusa, etc.


    Antyczni ludzie naprawdę wiedzieli sporo już o idei Boga i o Bogu, ktory musi być miłością. Dlatego ewangelizacja pogan przebiegała tak dynamicznie. Warto zwrocić uwagę, że ewangelizowano głownie miasta, gdzie była oświata. Pogaństwo trzymało się na wsiach, zwłaszcza zabitych deskami ;) Pagani znaczy wieśniak.
    Dzisiejsza apostazja ma korzenie w tym, że przez dwie wojny światowe i rewolucje to za oświatę zabrało się ateistyczne i satanistyczne żydostwo europejskie oraz nobilitowani wieśniacy -ciemniacy, takie dwużydziany ciemniactwa, co uchwyciło się magii, kabały i ideiologii, łącznie z genderową, bo człowiek, który nie poznał prawdziwego Boga to "uwierzy w byle co".

    To na koniec ! Tak bowiem pisał" wychowanek" m. in. Arystotelesa dr hab kard Karol Wojtyła, który nieźle znał języki starożytne i klasyczną literaturę. I świetnie od najmłodszych lar rozumiał, że Bóg jest Miłością.

    Analizę i namysł nad miłością w perspektywie moralnej i
    antropologicznej Jan Paweł II zwieńcza perspektywą teologiczną,
    dokonaną szczególnie w okresie papieskim.
    – Człowiek jest darem bezinteresownej miłości Boga. Jest bowiem
    stworzony z Jego miłości i powołany do miłości – a więc jego status to
    „dar i zadanie”. Akt stworzenia – pisze Jan Paweł II – jest
    „obdarowaniem podstawowym i radykalnym”. W dar istnienia
    wpisany jest cel-zadanie-powołanie do miłowania osób ludzkich i
    Osoby Boga.
    – Wcielenie, Odkupienie – to dar „nowego życia”. „Już w Syna,
    w darze z Syna wyraża się najgłębsza istota Boga, który jako Miłość
    pozostaje niewyczerpanym źródłem obdarowywania. W darze z Syna
    dopełnia się objawienie i obdarowywanie odwiecznej miłości”
    (Dominum et vivificantem, 23). „Duch Święty obdarowywuje prawdą
    sumienia i obdarowywuje pewnością odkupienia” (tamże, 31).
    – W wyjaśnianiu fenomenu ludzkiej miłości Jan Paweł II odwołuje się
    do tajemnicy Trójjedynego Boga i roli Ducha Świętego „W Duchu
    Świętym życie wewnętrzne Trójjedynego Boga staje się całkowitym
    darem, wymianą wzajemnej miłości pomiędzy osobami Boskimi i
    przez Ducha Świętego Bóg bytuje . Duch Święty jest

    http://www.stowarzyszeniefidesetratio.pl/Presentations0/03Zdybicka.pdf
  • @miarka 22:45:34
    Wielu żydów mozaistów, którzy naprawdę uwierzyli Mojżeszowi a potem Jezusowi, to świetnie rozumieli, że Bóg jest Miłością. Dlatego w Judei, Galilei i nawet w Samarii powstawały wspólnoty chrześcijańskie, które natychmiast pzyjęły Dobrą Nowinę i otworzyło się na miłość.
    Wielu z nich natychmiast poszło krwawymi śladami Pana Jezus i ponieśli swój męczeński krzyż miłości. Pięknie to opisuje Euzebiusz z Cezarei w historii "Męczennicy palestyńscy"/

    Gdyby Bóg nie był absolutną miłością, to nie było by możliwym nauczanie o konieczności miłowania nieprzyjaciół.

    Bóg bowiem nie potrafi nienawidzić, musi kochać, bo miłlość jest naturą tróosobowego Boga, choć Pan Jezus pokazał, że Bóg także potrafi się gniewać, nawet w świątyni, zwłaszcza, gdy "dom Ojca" staje się "jaskinią zbójców".

    Miłość nieprzyjaciół

    Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski (Mt 5,43-48).
    http://www.orygenes.pl/rozmowy-o-biblii/milosc-nieprzyjaciol/
  • @miarka 21:59:43
    //Urokliwe to tłumaczenie, można powiedzieć niepodważalne, ale to jeszcze nie to. Tak jak na prawie się świat nie kończy, tak i wartością samą w sobie nie jest miłość.
    Miłość jest tylko częścia sprawiedliwości i to w zastosowaniu do relacji międzyosobowych.
    A przecież są jeszcze inne wartości składające się na sprawiedliwość, w tym wspólnotowe.//

    Błagam, proszę się już dłużej nie wygłupiać i wreszcie przeczytać encyklikę Benedykta XVI Deus et caritas est.
    Św. Jan Ewangelista napisał, że Bóg jest miłością. I na tym dość!
    Autor Apokalipsy napisał również, że Bóg jest początkiem i końcem czyli wszystkim. Bo to klasyczny meryzm.
    Jezus powiedział "beze mnie nic nie zrobicie". Czyli nic nie zrobicie bez miłości.

    Każdy będzie sądzony z miłości a więc z tego jak bardo się upodobnił do Chrystusa.



    Ewangelia według św. Jana (J 15, 9-17), przekład: Nowe Przymierze

    http://www.orygenes.pl/przykazanie-milosci-j-15-9-17/


    Trwajcie w mojej miłości.
    Jeśli wypełnicie moje przykazania, będziecie trwać w mojej miłości, jak i Ja wypełniłem przykazania mego Ojca i trwam w Jego miłości.
    Powiedziałem wam to po to, aby moja radość gościła w was i aby wasza radość była pełna.
    Oto jest moje przykazanie: Kochajcie się nawzajem, jak Ja was ukochałem.
    Największą miłość okazuje ten, kto swoje życie oddaje za przyjaciół.
    Wy jesteście moimi przyjaciółmi, jeśli czynicie to, co wam przykazuję.
    Nie nazywam was już sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan; lecz nazwałem was przyjaciółmi, gdyż oznajmiłem wam wszystko, co słyszałem od mojego Ojca.
    Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was, żebyście szli i przynosili owoc, a wasz owoc trwał, aby Ojciec spełnił wam wszystko to, o co poprosicie w moim imieniu.
    To wam przykazuję: Kochajcie jedni drugich



    Ojcowie Kościoła
    Sam Pan mówi: „Nikt nie ma większej miłości nad tę, aby kto życie swe oddał za przyjaciół swoich” (J 15, 13); przez to okazał Chrystus miłość swoją ku nam, że umarł za nas. Paweł apostoł mówi: „Jeśli własnego Syna nie oszczędził, ale Go wydał za nas wszystkich, jakoż by nam wszystkiego razem z Nim nie darował?” (Rz 8, 32). Otóż Ojciec wydał Chrystusa. I Judasz Go wydał. Czy jeden i drugi czyn jest taki sam? Judasz był zdrajcą. Czy i Bóg był zdrajcą? Bynajmniej, powiesz. Nie ja to mówię, lecz mówi Apostoł: „Własnego Syna nie oszczędził, ale Go wydał za nas wszystkich” (Rz 8, 32).

    Ojciec Go wydał i On sam siebie wydał. Tenże Apostoł mówi: „Który mię umiłował i siebie samego wydał za mnie” (Ga 2, 20). Skoro Ojciec wydał Syna i Syn wydał samego siebie, cóż uczynił Judasz? Wydał Go Ojciec, wydał się Syn, wydał Go i Judasz. To samo było i tu, i tam. Czym jednak się różnią między sobą: wydanie Syna przez Ojca, wydanie się Syna i wydanie Mistrza przez ucznia, Judasza? Tym, że Ojciec i Syn uczynili to z miłości, a Judasz przez zdradę. Należy więc baczyć nie tyle na to, co człowiek czyni, ile na to, w jakim celu to czyni. Taki sam czyn widzimy u Boga Ojca i u Judasza. Ojca chwalimy, Judasza się odrzekamy. Dlaczego chwalimy Ojca, a odrzekamy się Judasza? Chwalimy miłość, odrzekamy się nieprawości. Jak ważnie jest dla ludzi wydanie Chrystusa! Czy myślał o tym Judasz, gdy Go wydawał? Bóg myślał o naszym zbawieniu, Judasz o cenie, za którą sprzedał Pana; Syn o cenie jaką dał za nas. Różny cel pociągał za sobą różne czyny. Tę samą czynność, zależnie od jej celu, chwalimy albo potępiamy. Tak działa miłość. Nią jedynie różnią się czyny ludzkie, ona tylko rozstrzyga o ich wartości.

    Podobnie i kwiaty mają ciernie. Niejeden czyn wygląda na surowy i twardy, choć dokonuje się go dla wychowania z pobudki miłości. Dlatego polecamy ci jedno krótkie zdanie: Kochaj i czyń, co chcesz! (Dilige et quod vis fac!). Gdy milczysz, milcz z miłością; gdy mówisz, mów z miłości; gdy karcisz, karć z miłości; gdy przebaczasz, przebaczaj z miłości. Niech tkwi w sercu korzeń miłości, wyrośnie z niego tylko dobro.

    św. Augustyn (354-430)
  • @miarka 22:45:34
    Czy przeczytał Pan Ewangelię wg św. Jana ?

    Ewangelia ta jest wezwaniem do przyjęcia miłości nadprzyrodzonej i poniesienia jej w cały kosmos. Człowiek bowiem uchrystusowiony jest istotowo bytem miłującym i odbiciem samej miłości, której śiwiat nie zna i znać nie może. Zna go tylko ten kto się zjednoczy z Panem Bogiem.

    Proces stawania się miłością przez zjednoczenie z Chrystusem Panem chyba najdoskonalej ilustruje św. Jan od Krzyża doktor Kościoła.


    Św. Jan od Krzyża nawiązuje do koncepcji naturalnego pożądania Boga przez każdego człowieka. Przez swą stwórczą moc Bóg naturalnie jest obecny w człowieku, tzn. w substancji, w środku jego duszy. Do tego właśnie środka dąży dusza: „Środkiem duszy jest Bóg, i gdy ona dojdzie do Niego według wszelkich możliwości swej istoty i według siły swych działań i skłonności, wówczas osiągnie ostateczny i najgłębszy swój środek, Boga”. Ta skłonność naturalna duszy jest podobna do zachowania się wszystkich innych stworzeń, które dążą do swego najgłębszego środka: „Najgłębszym środkiem jakiejś rzeczy jest to, do czego najbardziej ciąży jej byt, skłonności, siła działania i ruchu, z czego nie może już wyjść; podobnie ogień czy skała, które mają naturalną dążność czy siłę ciążenia do osiągnięcia swojej sfery, od jakiej nie mogą się odchylić ani przestać w niej istnieć, chyba na wskutek jakiegoś gwałtownego przeciwdziałania” (ŻPMB 1, 11). Człowiek wtedy osiągnie ten „najgłębszy środek”, gdy wszystkimi siłami swymi pozna, ukocha i posiądzie Boga.

    Św. Jan od Krzyża nie zajmuje się w swych dziełach zjednoczeniem jakie się dokona między człowiekiem a Bogiem po śmierci. Zjednoczenie na ziemi jest całkowicie różne od stanu „visio beatifica”. Przedstawiając stopnie zjednoczenia człowieka z Bogiem, autor karmelitański odwołuje się do sposobu obecności Boga w człowieku. Można wyróżnić trzy typy takiej obecności (PDB 11, 3):

    Obecność istotowa (esencjalna). Jest to podstawowa obecność, za pomocą której Bóg utrzymuje byt w istnieniu (por. ŻPMB 4, 7). Jest to obecność ogarniająca wszystko. Ten pierwszy sposób obecności jest wspólny człowiekowi i rzeczom, gdyż „dusza, tak, jak wszystkie rzeczy stworzone, radykalnie i naturalnie ma swoje życie w Bogu” (PDB 8, 3) Zachodzi w tym przypadku tak zwane zjednoczenie substancjalne lub inaczej istotowe. Jednakże św. Jan od Krzyża nie zatrzymuje się na tym fundamentalnym rodzaju zjednoczenia.

    (...)

    Istota zjednoczenia człowieka w miłości



    Naturalne dążenie człowieka ku Bogu stanowi podstawą całego procesu nadprzyrodzonego. Pełne zjednoczenie człowieka z Bogiem nie jest jednak możliwe w życiu ziemskim. Mimo najdoskonalszego zjednoczenia nadprzyrodzonego dusza ciągle odczuwa niespełnienie. Pełnia, czyli „najgłębszy środek” będzie dopiero osiągnięty w stanie zjednoczenia wiecznego „visio beatifica” w życiu przyszłym ( ŻPMB 1, 12).

    (...)
    Miłość stanowi istotę zjednoczenia i ona wyznacza woli jej program działania, posiada wymiar spotkania osób. Wola powinna wykluczyć wszelkie inne upodobania i skłonności aż będzie „zupełnie zgodna” (PDB 26, 3) z wolą Boga. W zjednoczeniu zachodzi dialog miłości, w którym nie tyle chodzi o doskonałość co o oddanie się jeden drugiemu opuszczając siebie samego (por. PDB 12, 7); chodzi o podobieństwo życia (por. PDB 12, 8). Zjednoczenie posiada charakter wzajemnego posiadania i oddania (ŻPMB 3, 78; ŻPMB 3, 24). Jest rodzajem współprzenikania osób. Dusza traci swoją formę na rzecz Ukochanego, który staje się wszystkim. Wyrażenie tego procesu terminem „zjednoczenie” a nie doskonałość (perfeccin) to wynik świadomego wyboru. F. Ruiz stwierdza, że „doskonałość” zakłada pewien osiągnięty ideał, zrealizowany i zamknięty program samorealizacji lub poświęcenia się innym. Jednak to nie kres ale zaledwie wstęp ku pełni rozwoju. Trzeba uznać, że świętość polega na zjednoczeniu całego człowieka z Bogiem, to oddanie się jemu bez reszty.

    Ma to być zjednoczenie osobowe i zarazem wspólnotowe (PDB 22, 1), zjednoczenie Boga ze wszystkimi ludźmi, wszystkich ludzi z Bogiem i wszystkich ludzi między sobą. W Chrystusie dokonało się doskonałe zjednoczenie Boga z człowiekiem - natury boskiej z naturą ludzka. Stąd każde zjednoczenie dokonuje się w Chrystusie. Chociaż św. Jan pozornie niewiele pisze o Chrystusie to jednak całe zjednoczenie opiera na Nim. Człowiek upodabnia się do Chrystusa, który staje się jego życiem (1D 13-14; 2, 7); Bóg objawia się w Chrystusie i pozostaje tylko uwierzyć miłości Boga, jaka w Nim się objawiła, poddać się tej miłości i jej zawierzyć (2D, 22, 5-6); należy w miłości postępować za Chrystusem, „starając się upodobnić życie swoje do Jego życia we wszystkich okolicznościach” aż ku pełni miłości (1D 13, 3). Człowiek złączony z Chrystusem wyraża swą miłość w dynamizmie ciągłego wzrastania. W ten sposób może dopiero potwierdzić, że pragnie zjednoczenia w miłości. Nie potrafi trwać świadomie w oddaleniu od Niego (2N, 21, 3). Zjednoczenie więc oznacza dynamizm ruchu. Czasownik „wejść” (entrar) jest bardzo często wykorzystywany przez Jana od Krzyża dla oznaczania zjednoczenia (ŻPMB 3, 10; PDB 22, 4). „Wejść” to tyle co przeobrazić się „aż nie dojdzie do tego, aby Bóg ja wprowadził (entre) w swoje boskie odblaski (resplandores) poprzez przeobrażenie miłości” (PDB 13, 1; 37, 5-6; 22, 4), jednak „zawsze dusza może wejść jeszcze głębiej (ms adentro) (PDB 36, 10) jakoby postępując aż do „najgłębszego centrum” ( ŻPMB 1, 14) aż do stanu, w którym [dusza] „będzie wydawała się Bogiem” (ZPMB 1,13). O tym decyduje stopień miłości jaki posiada człowiek, gdyż silniejsza miłość jest bardziej jednocząca (unitivo)” (ŻPMB 1, 13).

    Nacisk na zjednoczenie w Chrystusie stanowi cechę charakterystyczną w tekstach Świętego (ponad 200 razy) jest to jednak uprzedzające działanie Ducha Świętego, który jest płomieniem miłości przemieniającej (L 1, 3). W Nim zachodzi zjednoczenie osobowe i wzajemne, na bazie dialogu w wierze i zaufaniu, jedyne i pochłaniające. Duch Święty rządzi człowiekiem i porusza jego władze na sposób boski (ŻPMB 2, 34). Znaczy to, że działanie Boże i ludzkie przestaje być odrębne (2D 2,8) na zasadzie działania władz a nie substancjalnie. Człowiek w efekcie zjednoczenie jest posiadany przez Boga. Chodzi o to, że w doskonałym przeobrażeniu człowiek kocha Boga tą samą miłością, jaką Bóg kocha duszę. Tą miłością jest Duch Święty (PDA, 37; 38). Ostateczną perspektywę i cel zjednoczenia stanowi przemiana w Trójcę Świętą, na mocy Ich zamieszkiwania w duszy: „Nie byłoby to bowiem prawdziwe i całkowite przeobrażenie, gdyby dusza nie przeobraziła się w trzy Osoby Trójcy Przenajświętszej w stopniu jasnym i wyraźnym” (PDB 39, 3).

    To stopniowe ujawnianie się obecności Bożej i zwielokrotnianie się poufałości z Nim stanowi ostatecznie preludium do innej jeszcze obecności: twarzą w twarz (PDB 11, 3-4). Tak więc prowadzi do przemiany człowieka w Boga (transformacin en Dios), które stanowi synonim zjednoczenia czy też przeobrażenia (1D 4, 3; 2D 4, 2; 5, 3; 2N 10, 2; PDB 1, 10; 12, 7; 39, 3; ŻPMB 1,19. 25; 3, 28).

    Zjednoczenie to nazywa się również zjednoczeniem upodobniającym. Dokonuje się wtedy, gdy dwie wole: człowieka i Boga, są zupełnie zgodne i nic ich nie dzieli. Kiedy człowiek odrzuci wszystko, co sprzeciwia się woli Bożej i nie jest z nią zgodne, wówczas będzie przemieniony w Boga przez miłość: „Zjednoczenie podobieństwa (unin de semejanza)”, które zakłada, aby „dwie wole...były zgodne w jednym” . Chodzi nie tylko o poszczególne akty sprzeciwiające się Bogu, ale o samo usposobienie - należy odrzucić nie tylko dobrowolne akty niedoskonałości, ale i unicestwić usposobienie do nich. Zjednoczenie to nie jest jednak tylko jakimś celem ascetycznym człowieka, osiągniętym jako coś dodatkowego, ale jest to dążność pierwotnego bytu: „jesteśmy stworzeni dla miłości”(PDB 29, 3). Pragnienie Boga wypływa z sytuacji bytowej i psychiki człowieka (PDB 38, 3). Bóg jest początkiem dla człowieka i celem powrotu (PDB 34, 4). Wszystkie sposoby obecności Boga w stworzeniach są zawarte w tym zjednoczeniu upodobniającym. Przez integrację trzech wymiarów obecność Boża zostaje bardziej ugruntowana w człowieku. Trzy stopnie obecności Boga wzmacniają się wzajemnie jak trzy węzły, którymi człowiek jest związany z Bogiem w trzech wymiarach: ontologicznym, psychologicznym i teologicznym. A zatem zjednoczenie, które miało swe korzenie i początek w obecności naturalnej Boga, znajduje swe dopełnienie w całkowitym udzielaniu się miłości, ponieważ „jedynie miłość jednoczy duszę z Bogiem” (2N 18, 5; PDB 27, 8; ŻPMB 1, 13) „a bez miłości nie ma zjednoczenia” (PDB 13, 11).

    Zjednoczenie możemy określić jako w najwyższym stopniu doskonałość, w którym człowiek dostępuje zjednoczenia swojej natury z naturą Bożą i osiąga niezwykłe do Niego podobieństwo, lecz nie substancjalne tak, że działanie człowieka staje się działaniem boskim.

    Podsumowując stwierdzamy, że w doskonałym przeobrażeniu (PDA 39):

    dusza tchnie „tym samym tchnieniem, które Ojciec tchnie w Syna i Syn w Ojca a jest nim Duch Święty” na sposób udziału (per modo participado);

    człowiek „staje się przebóstwiony i zjednoczony z samą Trójcą Świętą” i „staje się Bogiem przez uczestnictwo (hace Dios por partipacin)
    http://lublin.karmelici.pl/skawron/Duchowosc_karmelita/Nauka_miosci_u_Jana_od_Krzyza.html

    PROSZĘ TO PRZECZYTAĆ I NIE KOMENTOWAĆ PO KOMUNISTYCZNEMU ;)

    Św. Paweł powiedział JUŻ NIE JA ŻYJĘ ALE ŻYJE WE MNIE CHRYSTUS!

    Czyli stał się drugim Chrystusem !
  • @miarka 16:35:23
    //No dobrze, niech będzie:
    - A jedną z pierwszych ludzkich motywacji jest miłość, a że "Miłość nie jest "ludzką motywacją" tylko boską Osobą", to można powiedzieć że najpierwszą ludzka motywacją jest miłość Boga.

    Mamy tu i rozwiązanie zagadki, dlaczego miłość nie może być nakazana. - Bo to ona ma dostarczać ludziom motywacji, a nie jakieś zniewalające przepisy.//

    Całkiem możliwe, że w głowie coś Pan nawet dobrze kombinujesz i ma Pan intuicje pragnienia zjednoczenia się z Bogiem, lecz ale gadasz Waść takim dziwacznym językiem, że utrudnia zrozumienie toku Pańskiego myślenia i jej zgodności z nauką Kościoła.

    Dlatego raz jeszcze polecam św. Jana od Krzyża;

    Na tym polega miłość doskonała Boga i człowieka, według Doktora Mistycznego stanowi to zrównanie w miłości „igualdad de amor”. Czy jest możliwe, aby człowiek miłował Boga tą samą miłością, jaką Bóg Go miłuje sam siebie, to znaczy Duchem Świętym? Czy można osiągnąć tak wzniosły stan miłosnej spójni z Osobami Trójcy Świętej? Odpowiada na to sam Święty: „I nie ma powodu sądzić, ze jest to niemożliwe, by dusza mogła dojść do czegoś tak wzniosłego, aby przez uczestnictwo mogła tchnąć w Bogu jak Bóg tchnie w niej. Gdy bowiem bóg udzieli jej łaski zjednoczenia w Trójcy Przenajświętszej, tym samym dusza staje się przebóstwiona i samym Bogiem przez uczestnictwo... i dlatego stworzył ją Bóg na swój obraz i podobieństwo (Rdz 1, 26), by mogła ten stan osiągnąć” (PDB 39, 4).


    „Życie mistyczne jest najwyższą i zarazem niezwykle specyficzną formą rozwoju życia chrześcijańskiego w łasce”. Zakłada stopniowy proces rozwojowy, który dokonuje się dzięki wzrastającemu bytowaniu w łasce. Można mówić o zjednoczeniu w stanie łaski. Poziom jej posiadania i jej świadomości może być różny. Od tego zależy stopień zjednoczenia z Bogiem. Łaska daje człowiekowi już w tym życiu przedsmak zjednoczenia w życiu przyszłym. Już teraz jest w stanie wywołać bardzo intymne momenty zjednoczenia. Dla Jana od Krzyża jasne jest, że do Boga trzeba iść przez „łaskę i miłość” (2D 4,4). Łaska nie działa w próżni. Do pełnego zjednoczenia z Bogiem w miłości dochodzi się po przejściu oczyszczeń zmysłów i władz duchowych; „trzeba iść do Niego w ciemnościach i w oderwaniu od wszystkiego, co można objąć wzrokiem, słuchem, wyobraźnią i sercem... (tamże). Stopień miłości i łaski stanowi miarę i kryterium zjednoczenia. Zjednoczenie ma bowiem miejsce wtedy, gdy zachodzi podobieństwo miłości przez wzajemne oddanie sobie osób, podporządkowanie, wzajemne przenikanie, wzajemną zgodność. Taka jest istota zjednoczenia człowieka z Bogiem. Im więcej stopni miłości (ms grados de amor), tym bardziej dusza „wchodzi w Boga” (ŻPMB 1, 13), stopnie miłości są „stopniami zjednoczenia” (2N 20, 3; PDB 26, 4).

    (...)


    Św. Jan od Krzyża opisuje stan wewnętrzny człowieka w zjednoczeniu. Gdy osiągnie on „najwyższy stan, do jakiego może dojść w tym życiu” (PDB 12, 8; 22, 3-5) czyli w małżeństwie duchowym ma miejsce wzajemne oddanie się i „udzielanie osób”. Dusza zostaje przeobrażona w Trzy Osoby Boskie (PDB 39, 3). Bóg staje się ośrodkiem człowieka i można mówić o ścisłym zjednoczeniu z Nim (ŻPMB 1, 12). Zachodzą również głębokie zmiany odnośnie relacji ze światem i z samym sobą, integracja części zmysłowej i duchowej; uduchowienie zdolności ludzkich i nadprzyrodzony sposób działania, ocenianie rzeczywistości stworzonych z perspektywy Bożej; zjednoczenie z całym wszechświatem - odkrycie jego piękna widzianego w Bogu - uwolnienie od zaborczości wobec rzeczy stworzonych supremacja nad światem.

    http://lublin.karmelici.pl/skawron/Duchowosc_karmelita/Nauka_miosci_u_Jana_od_Krzyza.html


    Mistycy i poeci miłości zapisali i przekazali nam najpiękniejsze stronice poświęcone miłości. Odczuwali oni naglące wezwanie, by opiewać jej piękno. Także Biblia nie zajmuje się niczym innym jak opowiadaniem o miłości Boga do człowieka. Świadkami tej miłości są Prorocy (Oz 11, 1-4; 8-9; Am 3, 7; Jer 31, 3. 20. 22; Ez 16, 60-63 i inne), księga Pieśni nad Pieśniami (np.7, 7; 6, 5); Ewangelie, pisma św. Pawła i św. Jana. O miłości rozpisywali się Platon, Plotyn, Owidiusz, św. Augustyn i św. Bernard.

    Św. Teresa z Lisieux uczyniła z niej swój program życia wyrażając go w słowach: Kochać, być kochana i czynić miłość miłością. Jest jedyna godna odpowiedź zaspokajająca pragnienia ludzkiego serca wyrażona zresztą już przez św. Augustyna . Dante ośmielił się nawet stwierdzić, że „miłość porusza słońce i gwiazdy”
  • @Janusz Górzyński 05:06:23
    Hymn o miłości

    131 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów1,
    a miłości (Jezusa )bym nie miał,
    stałbym się jak miedź brzęcząca
    albo cymbał brzmiący.
    2 Gdybym też miał dar prorokowania
    i znał wszystkie tajemnice,
    i posiadał wszelką wiedzę,
    i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
    a miłości (Jezusa) bym nie miał,
    byłbym niczym.
    3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
    a ciało wystawił na spalenie2,
    lecz miłości (Jezusa) bym nie miał,
    nic bym nie zyskał.
    4 Miłość (Jezus) cierpliwa jest,
    łaskawa jest.
    Miłość (Jezus) nie zazdrości,
    nie szuka poklasku,
    nie unosi się pychą;
    5 nie dopuszcza się bezwstydu,
    nie szuka swego,
    nie unosi się gniewem,
    nie pamięta złego;
    6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
    lecz współweseli się z prawdą.
    7 Wszystko znosi,
    wszystkiemu wierzy,
    we wszystkim pokłada nadzieję,
    wszystko przetrzyma.
    8 Miłość (Jezus) nigdy nie ustaje,
    [nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
    albo jak dar języków, który zniknie,
    lub jak wiedza, której zabraknie.
    9 Po części bowiem tylko poznajemy,
    po części prorokujemy.
    10 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
    zniknie to, co jest tylko częściowe.
    11 Gdy byłem dzieckiem,
    mówiłem jak dziecko,
    czułem jak dziecko,
    myślałem jak dziecko.
    Kiedy zaś stałem się mężem,
    wyzbyłem się tego, co dziecięce.
    12 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
    wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
    Teraz poznaję po części,
    wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany3.
    13 Tak4 więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
    z nich zaś największa jest miłość (Jezus).
  • @Janusz Górzyński 04:38:22
    A co to za wstawki w nawiasach?

    "wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił."

    Dlaczego jest dodane ograniczenie "wszelką [możliwą] wiarę"

    "największa jest miłość (Jezus)."

    Pan Jezus i miłość to nie to samo! Pan Jezus jest Bogiem i Człowiekiem, o dwóch naturach, zjednoczonych w jednej Hipostazie Syna.
  • @Janusz Górzyński 04:10:21
    "Dusza traci swoją formę na rzecz Ukochanego, który staje się wszystkim"

    To trąci herezją momofizytyzmu.

    Dusza nie traci swojej formy. Tak jak Bogo-Człowiek, Jezus Chrystus nia traci swojej ludzkiej formy będąc doskonale zjednoczony w dwóch naturach.

    I pamiętajmy też o ciele. Syn Boży ma ciało, tak jak i nasze ciała mające zmartwychwstać,
  • @Janusz Górzyński 20:51:36
    " metoda turańska polega na monizmie prawnym władcy, samodzierżawcy, głównego generała wojskowego. Zatem w tej ruskiej i mongolskiej metodzie za prawo uważa się to wszystko co zawiera się w prywatnych poglądach władcy kraju i jest to prawodawstwo ukazów, najczęściej bezetycznych.
    W metodzie bizantyjskiej za prawne i moralne uważa się to wszystko co orzeknie biurokracja cierpiąca na herezję fałszywej statolatrii. Tylko prawo stanowione (pozytywne) jest źródłem etyki. Odrzuca się prymat chrześcijańskiej etyki nad stanowionym prawem."

    To są kłamstwa Konecznego pomieszane z ignorancją.

    On był zawziętym ultramontanistą/gwelfem i jego "cywilizacja łacińska" miała miejsce w Lacjum, Umbrii, Romanii i Marchii oraz w paru państwach jak Polska. Oznaczało to poparcie supremacji papieskiej w sporze o Inwestyturę.

    Kraje gdzie zachowano suwerenność władzy świeckiej, Koneczny wrzucił do szuflady z naklejką "cywilizacja bizantyńska".
  • @Janusz Górzyński 01:51:14
    "Teraz Pan z siebie robi biblistę i znawcę Biblii hebrajskiej, Targumów czyli Biblii spisanej po aramejsku, Septuaginty czyli Biblii greckiej (spisanej w Aleksandrii na zlecenia Ptolomeusza Fidelitasa, gdzie wydarzył się cud 70-ciu identycznych tłumaczeń na grecki z języka habrajskiego i aramejskiego), a także Wulgaty czyli Biblii przetłumaczonej na pospolitą łacinę przez Hieronima ?
    Wszystkie Kodeksy też Pan przepadał ? Naprawdę zna Pan języki semickie i kulturę żydowską, żydosyogrecką, żydołacińską, etc. ?"

    Nie o szczegóły tu mi chodziło a o myśl. Przecież nie pisałem o konkretnych językach, tylko o języku "żydowskim" w znaczeniu ogólnym, tak samo jak o języku "chrześcijańskim" w znaczeniu ogólnym.

    W tym znaczeniu nie chodzi nie tylko o przenoszoną słowami treść, ale właśnie i o tytułowego dla tej notki Ducha (ale i w ogóle ducha).
    - O intencje, a nawet o narrację rzeczywistości i filozofię oraz stosunek uczuć (tu można doliczyć "decyzje uczuciowe", czyli decyzje wolnej, dobrej i świadomej rzeczywistości woli podejmowanej "raz na całe życie", a zachowywane z siłą uczuć współpracujących z rozumem, a kontrolujących emocje aby były solą i radością naszego życia.
    - Czyli aby trwały z mocą wystarczającą aby być wrażliwym człowiekiem (i osobiście i w relacji do innych), ale i nie wchodzącym w emocje nadmierne (destrukcyjny dla ludzkiej duchowości i rozumu stan nademocjonalizmu), w tym w "grzechy główne").

    A właśnie mowa uboga w przymiotniki (choć daje pozór mądrej, zmuszającej do myślenia) jest nie tylko mową wieloznaczną (nie "jakieśtam" "tak-tak, nie-nie"), jest mowa odwołująca się wprost do emocji nadmiernych.
    I nie chodzi o "Bóg jest miłością", bo to jest wręcz niewinne uogólnienie, bo jeżeli między ludźmi jest związek, czy relacja przez Boga to jest i miłość.
    (nie ma jednak "Bóg jest Miłością", bo miłość nie jest Bogiem - ludzie mogą się bowiem kochać i miłością destrukcyjną, miłością do zła, do wspólnego im "zdeklarowanego czynienia zła" - zdeklarowanego ich decyzją uczuciową).
    Znacznie gorszym jak nazwanie Boga Miłością, jest nazwanie Go Sprawiedliwością a już zdecydowanie najorszym jest nazwanie Go Logosem.

    I nieważne że co więksi filozofowie umieją w tym zobaczyć jakąś prawdę. - Wszyscy mamy rozumieć mowę - ma być ona wspólną, bo jednoznacznie rozumianą.
    Ci co nie rozumieją, a godzą sie z tym, to niewolnicy.
    W pogańskim "O Wielka Artemida Efeska" było zreszą to samo nademocjonalne, odbierające rozum nastawienie mentalne, co w mowie żydowskiej.
    - Przecież cała ideologia poprawności politycznej, z "antysemityzmem" na czele oraz demoralizacja sfery miłości przez jej useksualnienie to dokładnie ten sam nademocjonalizm.


    W tym znaczeniu dla chrześcijan, znaczeniu rodzącym liczne błędy, język żydowski trwał i w czasach Jezusowych i późniejszych, i niestety dotrwał i do dzisiaj, do czasów kwestionowania wszelkich prawd i świętości - i zwłaszcza dzis przez to robi szczególnie destrukcyjną robotę.


    "Zatem Ewangelia św. Jana powstała w świecie pogańskim i została spisana dla chrześcijan wywodzących się z pogan, gdzie panowała wysoka kultura hellenistyczna i także rozwijająca się rzymska."

    Właśnie. Już powyżej zauważyłem podobieństwo mowy żydowskiej z mową pogańską.
    Poganom którzy zostali chrześcijanami szczególnie trzeba tłumaczyć tak błędność dla nich tak mowy pogańskiej, jak i mowy żydowskiej.

    W pierwszej chwili trzeba było do nich mówić ich mową, bo by nic nie rozumieli, ale i od początku trzeba było zaraz tą mowę korygować na chrześcijańską.
    - Tego zabrakło, lub było za słabe. - Dziś to sie mści. A dziś jest trudniej, bo każdy z niewyleczonych błędów poobrastał ich powielaniem przez poważne autorytety Kościoła bez stosownych komentarzy.
    (Tu na pewno trzeba nie tylko zrobić przegląd literatury, ale i upowszechnić znajomość zasady, że "Kościół nie stoi na autorytetach" - wraz z ostrzeżeniem, że całe żydowskie, rabinackie, prawnicze myślenie, tak).
    - Trudniej, ale to tylko przeszkody. - A jak już wiemy że coś jest źle to w dążeniu do zainstalowania w to miejsce dobra już nam ustać nie wolno.
  • @Pedant 08:09:35
    //A co to za wstawki w nawiasach?

    // "wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił."

    Dlaczego jest dodane ograniczenie "wszelką [możliwą] wiarę"

    "największa jest miłość (Jezus)."

    Pan Jezus i miłość to nie to samo! Pan Jezus jest Bogiem i Człowiekiem, o dwóch naturach, zjednoczonych w jednej Hipostazie Syna. //

    Szanowny Panie
    Gdyby nie inkarnacja Słowa Bożego, Boga Syna w osobie Jezusa Chrystusa, to nikt na świecie nie miałby pojęcia co to jest miłość.

    Hymn do miłości św. Pawła to de facto hymn do Jezusa.

    Deus et Caritas est. - Bóg jest miłością

    w 1 Liście św. Jana (4,16b): Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim
  • @Janusz Górzyński 02:12:00
    "Bóg bowiem nie potrafi nienawidzić, musi kochać, bo miłlość jest naturą tróosobowego Boga, choć Pan Jezus pokazał, że Bóg także potrafi się gniewać, nawet w świątyni, zwłaszcza, gdy "dom Ojca" staje się "jaskinią zbójców"."

    E, tam. Wymysły.
    Po pierwsze to Bóg nic nie musi. - Na pewno jest wolny. Na pewno miłość tego co ogólnie mozna nazwać dobrem jest trwałą cechą Boga, ale natura Boga to przecież nie tylko miłość, więc tu tożsamości nie ma. Ewentualne tłumaczenie przez to iż jest nieskończenie wielka jest będem, bo to nasz, nie Boży punkt widzenia, i na pewno nigdy się nie dowiemy jak Bóg widzi wartości nieskończenie wielkie.

    Po drugie to Bóg z miłości stwarza ten świat, czyni ją naszą normalnością i niewątpliwie chce tego żeby była i naszą wewnętrznie, świadomie i w wolnej oraz dobrej woli uznawaną normalnością.
    Tylko że normalność potrzebuje i normalnych czasów, a te nie będą normalnymi gdy normalni nie będą mogli bezpiecznie praktykowac swojej normalności.

    Stąd i miłość Boża (już postanowiona "decyzją uczuciową", a więc niezmienna) może dotyczyć wyłącznie rzeczy nie jakichś letnich czy zwyczajnych, a w uproszczeniu zwanych dobrymi w przeciwstawieniu do w uproszczeniu zwanych złymi.

    Do tego w parze z miłością dobrych idzie i służebność w intencji by ich nie spotykało zło (jest ona jak każda służebność decyzją wolnej i dobrej, świadomej rzeczywistości woli - więc jeśli Bóg podejmuje decyzje by nas kochać, podejmuje i decyzjęi abyśmy się bronili przed złem, i decyzję że sam będzie naszym Obrońcą jeśli nam nie wystarczy posiadanych sił, środków i możliwości działania w obronie).

    Decyzja o miłości dobra jest równoważna decyzji o nienawiści zła.
    Szerzej patrząc, to każda decyzja o miłości ludzkich wartości wyższego rzędu wiąże się z nienawiścią wartości niższego rzędu.
    Dotyczy to i każdego człowieka.
    Bóg dobro w nim kocha, ale zła w nim nienawidzi.
    Tak Bóg, jak i każdy człowiek może coś lub kogoś kochać i jednocześnie, choć w innym aspekcie nienawidzić, albo nawet w tym samym aspekcie, ale w innych okolicznościach nienawidzić.

    Tak więc już pierwsze zdanie trzeba skorygować - "Bóg bowiem nie potrafi nienawidzić, musi kochać.


    "Gdyby Bóg nie był absolutną miłością, to nie było by możliwym nauczanie o konieczności miłowania nieprzyjaciół."

    Tutaj jest podobnie. Przyjaciół i nieprzyjaciół wybiera się samemu.
    Miłość nie wyklucza gniewu, miłość przyjaciół wymaga i nienawiści zła w nieprzyjaciołach, gniewu na nieprzyjaciół dokąd czynią zło.
    Nieprzyjaciel jest otwarty na dialog, na możliwość odwrócenia się od zla.

    - Wróg swoją decyzję już podjął - przed nim obronić trzeba się koniecznie, traktując jak bestię w ludzkiej skórze - rozbroić, nie dać szkodzić sobie i "swoim", a na ewentuualny dialog czas zarezerwować dopiero kiedy będzie miał wiarygodną chęć powrotu do życia w relacjach godnych zaufania, relacjach pokojowych.

    Bóg więc ani nieprzyjaciół sobie nie wybiera jako swoich własnych, ani wrogów własnych nie ma, bo nikt Go zniszczyć nie może.
    Nie mniej jednak ich ma przez miłość do nas - i są to nasi (będących z Nim w Komunii) nieprzyjaciele i wrogowie.


    Miłość stwarza świat, ale na miłości się jednak nie kończy, bo są jednak i okoliczności, kiedy i miłość i nienawiść, i przyjaźń i nieprzyjaźń, a nawet sprawiedliwość i niesprawiedliwość muszą umrzeć. - Umrzeć po to żeby obronić w ogóle warunki w których miłość i dobro ku któremu ta miłość jest, przyjaźń i sprawiedliwość mogły w ogóle funkcjonować.

    - Oznacza to że aby przywrócić czy obronić warunki dla normalności trzeba nam raczej patrzeć na to jak Bóg w przeszłości rozprawiał się z wrogami tych, których kochał - bo właśnie to stanowi dla nas wzorzec postępowania moralnego w przypadkach koniecznych dla przywracania moralnego ładu życia nie tylko w naszych społecznościach, ale i w relacjach z innymi narodami a zwłaszcza państwami.


    A tu zagraża wszelka niemoralność - i demoralizacja, i zdrada, i każda zbrodnia zwłaszcza wroga agresja zmierzająca do pozbawienia nas tożsamości i własności, życia, wolności i podmiotów miłości - z rodziną, ojczyzną i narodem na czele.

    Ale przecież to Bóg nas w naszych okolicznościach życia osadza - On więc na pewno funkcjonuje w taki sposób aby nas w naszych koniecznościach wspierać. - Wspierać naszą moralność - tą "z najwyższej półki", czyli taką, na ile ja tylko zdołaliśmy rozpoznać i w naukach Bożych i w doświadczeniach życiowych, a co ochroni naszą zdolność do przeżycia w ogóle.


    Razem to oznacza przede wszystkim że patrzenie na rzeczywistość "przez miłość" jest błędne. Bóg bowiem i kocha każdego inaczej - i w różnych okolicznościach, czasie i miejscu, ale przede wszystkim Jego miłość jest łaską i wyróżnieniem, jest czymś nadzwyczajnym.
    - Ani nikomu się nie należy, ani nie jest taka jakiej ktoś by chciał - ona ma służyć, przez nią się służy. Ona jest tylko potencjałem - decyzją by służyć, a co najwyżej zrywem w czasie służenia.
    Ona może umierać i rodzić się na nowo.
    W tym ostatnim zdaniu też jest ważne odwołanie do słów Jezusa że człowiek ma umierać i rodzić się na nowo. - A to przede wszystkim wielki krzyk o moralność dla przywracania warunków dla ludzkiego życia w normalności i miłości wzajemnej.
  • @Husky 16:50:26
    @Husky, mój komentarz był tylko jeden, ten dotyczący James Bond'a 007 (link poniżej)
    //janusz.neon24.pl/post/145341,czy-duch-swiety-wyparowal-z-kosciola-katolickiego#comment_1484935

    Pozostałe komentarze jako @Krystyna Trzcińska, były komentarzami @Bogumiła Boguchwała.
  • @Husky 15:58:18
    @Husky, odszczekaj!!
    "Widzisz portalowa kretynko".

    @Husky, ja Krystyna Trzcińska, od kilku lat, czasami tylko czytam, ale nie komentuję na NEon24.pl, chyba że są na mnie jakieś napaście, to informuję, kto był faktycznym autorem komentarza.

    Od kilku lat, jako @Krystyna Trzcińska, swoje komentarze na NEon24.pl publikuje @Bogumił Boguchwał i czasami nawet publikuje swoje posty, te które nie mają mojego charakterystycznego, graficznego podpisu.

    @Husky, mój komentarz był tym postem był tylko jeden, ten dotyczący James Bond'a 007 (link poniżej)
    //janusz.neon24.pl/post/145341,czy-duch-swiety-wyparowal-z-kosciola-katolickiego#comment_1484935

    Pozostałe komentarze jako @Krystyna Trzcińska, były komentarzami @Bogumiła Boguchwała.
  • @Krystyna Trzcińska 12:31:44
    Dziękuję za to wyjaśnienie, bo już parę razy pisałem że "Krystyna Trzcińska" to facet, i chyba nikt mi nie uwierzył.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY

więcej