Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
446 postów 1500 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

„Tora i miecz” oraz nienawiść żydokomuny

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

„Tora i miecz” oraz nienawiść żydokomuny do prawdziwej historii

„Tora i miecz” oraz nienawiść żydokomuny do prawdziwej historii
 
Dla lewicowych organizatorów ŻOB żołnierze ZZW, a zwłaszcza ich dowódcy to była czarna reakcja, nazywali ich zresztą faszystami. A Marek Edelman tak mówi zdaje się do dziś. 
Wymowne, że w czasie walk w getcie warszawskim ŻOB wywiesił czerwoną flagę, a ŻZW walczył pod polskim i żydowskim sztandarem. Po wojnie środowisko ŻOB związało się z komunistami i skutecznie wytępiło pamięć o czynie zbrojnym ŻZW. W Izraelu nie ma sympatii do ludzi ŻOB (Edelmana odznaczył prezydent Francji) bowiem nie chcieli oni państwa w Palestynie. Tak więc twórcy państwa Izrael to pobratymcy ideowi żołnierzy ŻZW, a nie ŻOB. (…)
 
Dzieli nas pamięć. 75. rocznica powstania w warszawskim getcie
Wojciech Reszczyński "Nazywanie wydarzeń w getcie warszawskim powstaniem to nadużycie""

 
To była zdecydowana prawica. Przywódcy związku przed wojną należeli do Bejtaru, młodzieżówki syjonistów rewizjonistów Włodzimierza Żabotyńskiego. Do organizacji należał m.in. Frenkel, który nawet zaciągnął się do podziemnej prawicowej formacji Irgun walczącej wówczas z Brytyjczykami i Arabami w Palestynie. W oczach bojowników ŻOB wszyscy ci ludzie byli obrzydliwymi reakcjonistami, z którymi nie chcieli mieć nic wspólnego. Rozmawiałem na ten temat z Markiem Edelmanem. On do końca życia uważał prawicowych Żydów z ŻZW za faszystów i bandytów.
 
 
 
  
  Ukryli „Torę i miecz” i tworzyli legendę czerwonej szmaty
 
Przez pół wieku fałszowano w Polsce Ludowej historię żydowskiego ruchu oporu o korzeniach niekomunistycznych w okresie okupacji niemieckiej.
Ze szczątkowych informacji i zapisków pozostawionych przez kilka osób, które przeżyły powstanie w getcie warszawskim, doczekały oswobodzenia w obozach koncentracyjnych lub ocalały w oddziałach partyzanckich, wyłania się obraz konspiracyjnej organizacji Żydowskiego Związku Wojskowego. Trzy zachowane relacje potwierdzają, że miejscem pierwszego spotkania Żydów, którzy zdecydowali się utworzyć tajny związek w dwa miesiące po kapitulacji Warszawy, był szpital zakaźny św. Stanisława przy ulicy Wolskiej 37.
 
Żydowski Związek Wojskowy, ŻZW – formacja zbrojna Żydów polskich, powołana w listopadzie 1939 przez byłych oficerów Wojska Polskiego i działaczy organizacji prawicowych żydowskiego pochodzenia[1][2].
 
ŻZW miał kilka karabinów maszynowych, 20 pistoletów maszynowych, ponad 40 karabinów i 170 pistoletów, kilkaset oraz amunicję. Zaopatrzenie się w taką ilość sprzętu było możliwe dzięki kontaktom i pośrednictwu Korpusu Bezpieczeństwa (organizacja związana z AK).
Dobre wyposażenie ŻZW potwierdza historyk getta Emanuela Ringelbluma, który odwiedził ich kwaterę na placu Muranowskim i był pod dużym wrażeniem zgromadzonego przez nich arsenału. On pisał w kronice getta: „Oglądałem arsenał broni ŻZW. Lokal mieścił się w domu niezamieszkanym, tzw. dzikim, przy ul. Muranowskiej nr 7, w sześciopokojowym lokalu na pierwszym piętrze.(…). W dużych salach były zawieszone na wieszakach rozmaite rodzaje broni, a więc karabiny maszynowe ręczne, karabiny, rewolwery najrozmaitszego gatunku, granaty ręczne, torby z amunicją, mundury niemieckie intensywnie wyzyskane podczas akcji kwietniowej itp.(…) W czasie mojej obecności dokonano u byłego oficera armii polskiej zakupu broni na ćwierć miliona złotych, na co dano zaliczkę w wysokości 50 000 zł. Zakupiono 2 karabiny maszynowe po 40 000 zł każdy, większą ilość granatów ręcznych i broni”
ŻŻW był o wiele lepiej uzbrojony niż licząca 600 członków ŻOB.
Polskie podziemie próbowało pomóc powstańcom getta od samego początku powstania. W sumie przeprowadzono kilkanaście akcji.
Już pierwszego dnia 25-osobowy oddział AK próbował wysadzić mur getta od strony Bonifraterskiej.Niestety akcja się nie udała. Żołnierze AK zostali dostrzeżeni przez patrol niemieckiej i granatowej policji. W walce, jaka się wywiązała, zginęło 2 żołnierzy AK, a 4 zostało rannych. Na ulicy Freta inny oddział GL obrzucił granatami samochód SS, zabijając dwóch i raniąc trzech Niemców.
Jednocześnie Kedyw systematycznie ostrzeliwał posterunku niemieckie na granicy getta. Dowodzący Niemcami Juergen Stroop tak pisał, że niemieckie oddziały były: „nieustannie pod ostrzałem spoza getta, to znaczy ze strony aryjskiej.[…] Przy pierwszym wtargnięciu do getta udało się Żydom i polskim bandytom, dzięki przygotowanemu napadowi z bronią w ręku, odeprzeć nasze atakujące siły wraz z czołgami i wozami pancernymi”.
 
Niestety o tych faktach niewiele wiedzą Polacy, gdyż od dekad budowana jest fałszywa narracja o bohaterach getta, którzy rzeczywiście podnieśli broń przeciwko niemieckim okupantom w obronie żydowskiej wolności i godności. Zamiast prawdy o żydowskim powstaniu w warszawskim getcie, to mamy mnóstwo filmików manipulujących historią.
 
Propagandowy film o żydowskim powstaniu w 1943 roku
PREMIERA: Nie było żadnej nadziei. Powstanie w getcie warszawskim 1943
 
 
 
Historia polskich Żydów i relacji polsko-żydowskich jest tak zafałszowana, że każda inicjatywa mająca na celu jej odkłamanie jest na wagę złota. Film „Tora i mieczopowiadający o udziale religijnych Żydów w Powstaniu w Getcie i o pomocy dla getta ze strony polskich organizacji konspiracyjnych współpracujących z Żydowskim Związkiem Wojskowym wywołał wściekłość tzw. żydokomuny, ponieważ burzy on fałszywą narrację o Żydowskiej Organizacji Bojowej jako jedynym organizatorze i głównej sile bojowej powstania. A informacje o polskiej pomocy oraz walczących ortodoksach – to już jest dla żydokomuny po prostu nie do przyjęcia.
Kim jest Anna Ciałowicz?
Kim jestem? Od kilku dni jestem laureatką nagrody im. Janusza Krupskiego (wyróżnienie). Nagrodę przyznaje się „za odwagę i trud w poszukiwaniu tematów i postaci niepokornych, niezłomnych i wyklętych”. Wyróżniony film to „Tora i miecz”,  który zrealizowałam razem z Robertem Kaczmarkiem. Nasz film był pokazywany w Gdyni na Festiwalu Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci.
Wcześniej film był pokazywany na warszawskim Festiwalu Żydowskie Motywy. Czy tam też został zauważony?
I to jak zauważony! Były nawet naciski na organizatorów, żeby tego filmu nie prezentować.
Kto naciskał?
Proszę się domyśleć… Dosyć powiedzieć, że na zapowiedzianym spotkaniu z autorami po projekcji zjawił się Seweryn Blumsztajn.
I co?
I napadł na mnie! Krzyczał, że jest tym filmem oburzony. Że Bednarczyk to „antysemita”, a rabini nie odgrywali w konspiracji ważniejszej roli. Naukowcy już dawno to zbadali i udowodnili – stwierdził.
To o czym jest ten film, że wywołuje tak skrajne reakcje?
„Tora i miecz” mówi o nieznanych aspektach (ze strony żydowskiej i polskiej) powstania w warszawskim getcie. Czyli o tym, że do walki zbrojnej wzywali też rabini, a także o polskich organizacjach konspiracyjnych, które świadczyły pomoc dla walczącego getta: Zbrojne Wyzwolenie, strażacka „Skała”, Organizacja Wojskowa – Korpus Bezpieczeństwa.
 
 
„Tora i miecz” film dokumentalny o powstaniu w warszawskim getcie w 1943 r.
 
 
Historia nieustannie odsłania nieznane, albo pomijane dotąd fakty. Tak też się ma rzecz z powstaniem w getcie warszawskim. 19 kwietnia mija jego 75. rocznica (1943)
- To nie jest prawdziwy obraz getta – twierdzi jeden z bohaterów filmu dokumentalnego „Tora i miecz", nie zgadzając się z przekazem jakoby Mordechaj Anielewicz był przywódcą getta.
Mało znane dotąd aspekty tego zrywu zbrojnego Żydów są tematem dokumentu Anny Ciałowicz i Roberta Kaczmarka. Autorzy „Tory i miecza" opowiadają, na przykład, o udziale w walkach ortodoksyjnych Żydów, a także polskich organizacji konspiracyjnych.
Dr Chaim Shalem, historyk z Jerozolimy przypomina, że powszechnie szanowany charyzmatyczny rabin Menachem Ziemba, wzywał Żydów do walki, co odnotowują zapiski w dziennikach. I w ten zbrojny opór dla uświęcenia Imienia Bożego włączyli się inni rabini. Przemycali broń – nawet w szabat – bo uważali, że w imię wyższej konieczności mogą takie działania podejmować
Twórcy filmu przypominają, że na fladze żydowskiej błękit jest kolorem Tronu Chwały, symbolizującym ortodoksów. Biel, symbolizująca sprzeciw wobec asymilacji, odnosi się do Żydowskiego Związku Wojskowego. Tę organizację utworzyli m.in. rewizjoniści z Betaru, a także rewizjoniści maksymaliści z Palestyny, którzy dążyli do wyzwolenia żydowskiej ojczyzny spod panowania Brytyjczyków. W najgłębszej konspiracji powstały komórki Irgun Cwai Leumi (hebr.: Narodowa Organizacja Wojskowa), a żydowskich bojowników szkoliło polskie wojsko. To oni właśnie stworzyli zalążek Żydowskiego Związku Wojskowego.
Z Żydowskim Związkiem Wojskowym współpracowały polskie organizacje konspiracyjne: Zbrojne Wyzwolenie, Organizacja Wojskowa – Korpus Bezpieczeństwa i strażacka „Skała".
W filmie po raz pierwszy wypowiadają się publicznie świadkowie należący do organizacji biorących udział w powstaniu w getcie.
Anna Ciałowicz - Spotkanie autorskie i pokaz filmu "Tora i Miecz"
Anna Ciałowicz – walczy w sądzie z sitwą Polin i z sektą Agora
 
 
Oficerowie polskiej armii
Dawid Wdowiński w książce "And we are not saved" (New York 1963), kreśląc rodowód konspiracyjnej organizacji żydowskiej, cytuje relację kapitana WP Henryka Iwańskiego: "Pewnego dnia w listopadzie 1939 r. czterech młodych Żydów chciało zobaczyć się ze mną w szpitalu św. Stanisława przy ul. Wolskiej. Wszyscy byli oficerami polskiej armii: Dawid Moryc Apfelbaum w stopniu porucznika; Henryk Lifszyc, podporucznik; Białoskór, mgr prawa, i Kałmen Mendelson, wówczas podchorąży WP. Znałem Apfelbauma, służył wraz ze mną w jednym pułku podczas obrony Warszawy, wykazał się odwagą i brawurą. Nie poszli do oficerskiego obozu jenieckiego. (...) Chcieli zorganizować młodzież żydowską. (...) W 1940 r. Mendelson zorganizował grupę 12 mężczyzn uzbrojonych w 4 pistolety. Przechowywali broń w piwnicach domu Karmelicka 5". 
Kałmen Mendelson (Madanowski), jedyny z wymienionych oficerów żydowskich, który ciężko ranny przeżył powstanie w getcie, przekazał po wojnie, że w grudniu 1939 r. z intendentem szpitala Janem Skoczkiem, "Wąsik", spotkali się oficerowie rezerwy WP - Mieczysław Apfelbaum, Leon Rodal, Henryk Lipczyc-Lipiński i dr Józef Celmajster. Mendelson napisał, że dobrze znany im Skoczek, który przed wojną pracował w żydowskim szpitalu na Czystem, "przyjął ich do konspiracji", polecając zorganizowanie kół wojskowych w północnych dzielnicach miasta zamieszkanych przez ludność żydowską.
Według Wdowińskiego (przed wybuchem II wojny światowej był prezesem Polskiej Partii Syjonistycznej Organizacji Rewizjonistów) w październiku i w listopadzie 1939 r. odbyło się spotkanie Żydów, oficerów rezerwy WP, reprezentujących prawicowe organizacje polityczne: Betar(Perec Laskier, Lowa Swerin, Paweł Frenkel, Merediks, Langleben i Rosenfeld); Hatzohar (m.in. Joel Białobrow, Dawid Wdowiński); oraz Rewizjonistów (Leib "Leon" Rodal i Meir Klingbeil). Oficerowie ci  powołali Żydowski Związek Wojskowy. "Ja stałem na czele ŻZW - napisał Wdowiński. - Mieliśmy komitet polityczny złożony z trzech osób: dr. Michała Strykowskiego, dawnego członka Centralnego Komitetu Polskiej Partii Syjonistycznej Organizacji Rewizjonistów, Leona Rodala, dobrze znanego polskiego dziennikarza rewizjonistycznego i mnie, prezesa. Fachowym komendantem wojskowym był Paweł Frenkel".
W styczniu 1940 r. na spotkaniu przedstawicieli kilku polskich organizacji podziemnych w obecności inż. Adama Czerniakowa, prezesa Gminy Wyznaniowej Żydowskiej, koordynatorem pomocy dla powstających konspiracyjnych wojskowych oddziałów żydowskich został por. Tadeusz Bednarczyk, "Bednarz", z Organizacji Wojskowej Korpus Bezpieczeństwa.
Struktura ŻZW
Dawid Landau w wydanej w 1999 roku w Australii biograficznej książce "Caged" pisze o swoim wstąpieniu do ŻZW w połowie 1940 r., o werbowaniu żołnierzy, podoficerów i oficerów, o zaopatrywaniu w broń, o łączności ze Związkiem Walki Zbrojnej, przekształconym później w Armię Krajową, o ćwiczeniach i o spotkaniach członków związku z przywódcami Betaru - Pawłem Frenklem i Lejbem Rodalem. Wspomina, że po wybudowaniu muru dookoła getta w październiku 1940 r. sztab ŻZW miał kwaterę w opuszczonym domu przy ul. Muranowskiej 7.
W strukturze organizacyjnej ŻZW powołano dziesięć departamentów.
Leon Rodal objął departament informacji, który przygotowywał i drukował gazetki, biuletyny, plakaty, prowadził nasłuchy radiowe itp.;
Paweł Frenkel (Frenkiel) - organizacyjny;
Leon Wajnsztok - kwatermistrzowski z bronią, amunicją i wyposażeniem wojskowym;
Dawid Moryc Apfelbaum - komunikacji, utrzymujący kontakty ze stroną aryjską, Korpusem Bezpieczeństwa i Armią Krajową; 
Dr Józef Celmajster - medyczny;
Dawid Szulman - prawny, osądzający i wydający wyroki na gestapowców żydowskich (Jewish Gestapo) oraz zdrajców; 
Kałmen Mendelson - ratujący, organizujący przeprowadzanie dzieci żydowskich na stronę aryjską;
Hanoch Federbusz - techniki, transportu i dostaw, zajmujący się m.in. budową dwóch podziemnych tuneli na stronę aryjską;
Frenkel i Apfelbaum wspólnie kierowali departamentem wojskowym.
Bez kierownika pozostawał departament finansów.
Arsenał w "dzikim" domu
Nie zachowały się żadne dokumenty, rozkazy, pokwitowania przekazywanej broni i amunicji. Kałmen Mendelson napisał, że za pośrednictwem por. Bednarczyka Żydowski Związek Wojskowyotrzymał 2 ckm-y, 3 lkm-y, ponad 10 rkm-ów, ponad 20 pm-ów, ponad 40 karabinów, ponad 300 pistoletów, amunicję, granaty i materiały wybuchowe. Znaczną ilość broni otrzymano z organizacji Związku Polski Niepodległej (byłych powstańców śląskich), która w 1941 r. znalazła się w strukturach OW KB podległych ZWZ-AK.
Emanuel Ringelblum, który wizytował kwaterę ŻZW tuż przed wybuchem powstania, napisał w prowadzonym dzienniku w kwietniu 1943 r.:,,... oglądałem arsenał broni ŻZW. Lokal mieścił się w domu niezamieszkanym, tzw. dzikim, przy ul. Muranowskiej nr 7, w sześciopokojowym lokalu na pierwszym piętrze. W pokoju kierownictwa było zainstalowane pierwszorzędne radio przynoszące wiadomości z całego świata, obok stała maszyna do pisania. Kierownictwo ŻZW, z którym prowadziłem rozmowę przez kilka godzin, było uzbrojone w rewolwery zatknięte za pasem. W dużych salach były zawieszone na wieszakach rozmaite rodzaje broni, a więc karabiny maszynowe ręczne, karabiny, rewolwery najrozmaitszego gatunku, granaty ręczne, torby z amunicją, mundury niemieckie intensywnie wyzyskane podczas akcji kwietniowej itp. W pokoju kierownictwa panował wielki ruch, jak w prawdziwym sztabie armii, tu odbierano rozkazy dla skoszarowanych punktów, w których gromadzono i szkolono przyszłych bojowców. Nadchodziły raporty o dokonanych przez pojedyncze grupy ekspropriacjach u osób zamożnych na rzecz uzbrojenia ŻZW. W czasie mojej obecności dokonano u byłego oficera armii polskiej zakupu broni na ćwierć miliona złotych, na co dano zaliczkę w wysokości 50 000 zł. Zakupiono 2 karabiny maszynowe po 40 000 zł każdy, większą ilość granatów ręcznych i broni. Na moje pytanie, dlaczego lokal nie jest zakonspirowany, odpowiedziano mi, że nie ma obawy zdrady ze strony własnych adherentów, gdyby zaś zabłądził tam niepożądany przybysz, np. żandarm - żywy stamtąd nie wyjdzie".
Pozycje obronne
6 kwietnia 1943 r. ŻZW otrzymała informacje o zaplanowanym na 19 kwietnia przez Niemców wysiedleniu Żydów z getta. Akcja miała być prezentem urodzinowym dla Hitlera z okazji jego urodzin przypadających 20 kwietnia. Wdowiński napisał, że ŻZW zmobilizowało wszystkie swoje siłyi poinformowało o sytuacji Żydowską Organizację Bojową, zawiązaną kilka miesięcy wcześniej przez żydowskich komunistów i socjalistów. Obie organizacje podzieliły między siebie stanowiska obronne na terytorium getta. ŻOB obsadzić miała domy przy ul. Zamenhoffa, Miłej, Gęsiej i Nalewkach, ŻZW - pl. Muranowski, ul. Muranowską i Nalewki od domu pod nr 38, wzmacniając także pozycje zajęte przez słabo uzbrojone oddziały ŻOB. Paweł Frenkel uzgadniał te plany z Mordechajem Anielewiczem.
Muranowską obsadziły cztery kompanie ŻZW pod dowództwem Eliahu Halbersteina, Meyera "Israela" Tolbusa, Józefa Goldszabera, Leona Rodala. Osobiste dowództwo nad obroną całej ulicy objął Paweł Frenkel. Kompania 5. w sile 40 żołnierzy pod dowództwem Dawida M. Apfelbauma zajęła stanowiska w domu na Miłej 10. Kompania 6. dowodzona przez Heńka Federbusza obsadziła dom przy Zamenhoffa. Kompania 7. z Janem Piką zajęła stanowiska wokół ulicy Miłej. Kompania 8. Leizara Staniewicza kontrolowała Nalewki, Gęsią i Franciszkańską, a 9. z Dawidem Berlińskim część Nalewek. Kompania 10. zajęła pozycje wokół Franciszkańskiej, a 11. z Romanem Wajnsztokiem przy Muranowskiej. Razem kompanie liczyły około 400 żołnierzy, w skład kompanii wchodziło od kilkunastu do 50 żołnierzy. Były one dobrze uzbrojone w pistolety maszynowe, karabiny, granaty i butelki zapalające. Kwatera główna mieściła się przy Muranowskiej 7-9.
W połowie kwietnia nastąpił rozłam między obiema organizacjami. Należy przypuszczać, że powodem była zbrodnia katyńska, silnie nagłośniona przez Niemców. Dowództwo ŻOB odmówiło wojskowego podporządkowania się ŻZW. Po wojnie ocaleli ŻOB-owcy ogłosili swoją historię powstania w getcie, bez udziału ŻZW.
Bój na Muranowie
19 kwietnia 1943 r. około godziny 16.00 Niemcy wkroczyli do getta. Po przełamaniu punktu oporu przy ul. Gęsiej, bronionego przez ŻOB, uderzyli na stanowiska przy ul. Muranowskiej, bronione przez oddziały ŻZW pod dowództwem Dawida Apfelbauma, Pawła Frenkla i Leona Rodala. Kilkakrotnie ponawiane uderzenia rozbijały się o zdecydowany opór obrońców. O godz. 20.00 Niemcy przerwali natarcie i wycofali się.
Największą bitwę oddziały ŻZW wspomagane przez żołnierzy OW KB, dowodzonych przez mjr. Henryka Iwańskiego, "Bystrego", stoczyły na terenie getta 27 kwietnia. Oddział OW KB przedostał się przekopem na teren walk przy ul. Muranowskiej. Na pl. Muranowskim spalono czołg niemiecki, rozbito kompanię Łotyszy i zatrzymano Niemców przed domem na Muranowskiej 7. Przekopem pod ulicą do domu na Muranowskiej 6 po stronie aryjskiej przetransportowano około 30 rannych. Polegli lub zmarli z odniesionych ran prawie wszyscy dowódcy ŻZW- Apfelbaum, Rodal, Białoskóra, Berman, Akerman, Likiernik i inni. Przeżył tylko Mendelson. Poległo około dziesięciu żołnierzy OWKB, m.in. syn majora "Bystrego" Roman i brat Wacław, a "Bystry" został ranny. 
Dowództwo AK zachowało pełną obiektywność w stosunku do obu walczących żydowskich organizacji wojskowych. Michał Klepfisz z ŻOB odznaczony został pośmiertnie przez wodza naczelnego gen. Kazimierza Sosnkowskiego orderem Virtuti Militari V klasy, a kpt. Apfelbaum z ŻZW, również pośmiertnie, awansowany do stopnia majora WP. Przeżyli nieliczni bojowcy ŻOB i żołnierze ŻZW.
Na terenie getta z 1943 roku powstaje Muzeum Historii Żydów Polskich, finansowane z budżetu miasta stołecznego Warszawy. Oby znalazła się w nim prawdziwa historia Żydowskiego Związku Wojskowego i jego udziału w powstaniu w getcie...
MACIEJ KLEDZIK
 
Tadeusz Bednarczyk „Życie codzienne warszawskiego getta
CEP Propaganda powstania w getcie warszawskim
 
 
Obie organizacje, ŻOB i ŻZW, starały się nawiązać kontakty z polskim podziemiem, aby otrzymać od niego broń. Gen. Grot-Rowecki nie palił się jednak do dawania broni ŻOB, którą uważał za bandę komunistów. Z ŻZW było nieco lepiej. Sporo broni dostarczali członkowie wchodzących w skład ŻWZ organizacji PLAN i KB. Większość pistoletów i granatów organizacja po prostu kupiła na dworcach od niemieckich i włoskich żołnierzy, którzy wracali spod Stalingradu. (…)
Ale naturalnie nie można zaprzeczyć, że ci ludzie czuli się blisko związani z Polską i jej sprawą.
Podczas walk w getcie większość żołnierzy ŻZW rozmawiała ze sobą w języku polskim, a nie w jidysz. Frenkel nosił zaś polskie, chrześcijańskie imię – Paweł.
Oni stali przed trudnym dylematem. Mogli albo bić się w getcie, albo wyjść do lasu, do partyzantki. W lesie warunki byłyby trudne, ale istniała spora szansa na przeżycie. W getcie takiej szansy raczej nie było. Mimo to zdecydowali się walczyć w Warszawie. Chcieli się zapisać w historii, zrobić coś spektakularnego w proteście przeciwko temu, co Niemcy wyrabiają z żydowską ludnością cywilną. Żołnierze ŻZW wiedzieli, że nie mają najmniejszych szans na zwycięstwo, uznali jednak, że samo stawienie oporu będzie zwycięstwem moralnym.
Dlaczego doszło do powstania w Warszawie ? Bo tu było największe getto. Przed wojną Warszawa była największym skupiskiem Żydów na świecie, po Nowym Jorku. Blisko 400 tysięcy ludzi! Niemcy zgromadzili później w getcie jeszcze więcej Żydów, bo prawie pół miliona. To w Warszawie działały wszystkie najważniejsze organizacje młodzieżowe, tu były warunki do pracy konspiracyjnej. Warszawa po obu stronach muru była głęboko zanurzona w robocie podziemnej.
A proszę pamiętać, że Niemcy obiecywali wówczas, że ci Żydzi, którzy pracują na potrzeby ich gospodarki wojennej, zostaną oszczędzeni. Ludzie łapali się tej nadziei jak tonący brzytwy. Dopiero, gdy machina Zagłady działała już pełną parą, zrozumieli, że wszyscy są skazani na śmierć. Nie przez przypadek do powstania w getcie warszawskim doszło tak późno, gdy blisko 300 tysięcy Żydów już wywieziono do Treblinki. Wtedy bowiem umarła ostatnia nadzieja i młodzi bojownicy ŻZW i ŻOB mogli wystąpić z bronią bez obawy, że spotka się to z wrogą reakcją cywilów.
Jak zachował się ŻZW wobec żydowskiej policji ?
Pierwsze działania, jakie podjęła organizacja w getcie – podobnie było zresztą z ŻOB – były wymierzone w policję. Dokonano całej serii zamachów na jej funkcjonariuszy i innych Żydów, którzy kolaborowali z Niemcami. Jeszcze na długo przed powstaniem dokonano zamachu na komendanta policji Józefa Szeryńskiego, przedwojennego oficera polskiej policji, który nawrócił się na katolicyzm. Dla Niemców nie miało to jednak większego znaczenia i zamknęli go w getcie razem z innymi Żydami. Bojownicy podziemia strzelali do Szeryńskiego, został jednak tylko ranny i przeżył. W tych akcjach chodziło o to, by pokazać ludności, że władza w getcie przechodzi z rąk Judenratu i policji w ręce żydowskiego podziemia.
 
Likwidacja getta w Warszawie - spowiedź Jurgena Stroopa
 
Ilu żołnierzy biło się w ŻZW podczas powstania?
Dziś trudno to precyzyjnie policzyć. Obie organizacje – ŻOB i ŻZW – miały po kilkuset żołnierzy. Ale liczebność nie była wówczas najważniejsza. Liczyło się, kto jaką ma broń. Większość broni ŻOB stanowiły pistolety, które w walce ulicznej ze znakomicie wyekwipowanym, profesjonalnym niemieckim wojskiem na niewiele się mogły przydać. ŻZW miał zaś pewną ilość karabinów, w tym dwa karabiny maszynowe, których użyto do walki w bitwie na placu Muranowskim.
http://www.rp.pl/static/img/orzelek_zakladki.gif Czyli ŻZW był silniejszy niż ŻOB?
Bez wątpienia. Był nie tylko lepiej wyposażony, ale również lepiej wyszkolony. Nie dość, że w szeregach ŻZW walczyli byli żołnierze Wojska Polskiego, to jeszcze polskie podziemie przysłało na teren getta ekspertów, którzy szkolili bojowników formacji w zakresie walki w mieście. To przełożyło się na taktykę obu grup. ŻOB dokonywała głównie zasadzek. Dwie takie akcje miały miejsce 19 kwietnia 1943 r., pierwszego dnia powstania. ŻZW zdecydował się zaś na frontalną konfrontację z nieprzyjacielem. Na placu Muranowskim związek miał stałe pozycje i przez cztery dni toczył regularną bitwę z Niemcami.
http://www.rp.pl/static/img/orzelek_zakladki.gif Podobno jego żołnierze zniszczyli nawet pojazd opancerzony.
Rzeczywiście. Stroop rzucił na getto m.in. lekki czołg produkcji czeskiej. Został on zaatakowany przez ŻOB za pomocą koktajli Mołotowa i musiał się wycofać. Wkrótce jednak wrócił do akcji. Zniszczyli go dopiero – butelkami z benzyną i granatami, które dostali od Polaków – żołnierze ŻZW.
http://www.rp.pl/static/img/orzelek_zakladki.gif Jakie były straty obu stron podczas powstania w getcie?
Z dokumentów niemieckich wynika, że straty Niemców były znikome. Spośród 2 tysięcy ludzi, którzy brali udział w akcji tłumienia powstania, stracili 12 żołnierzy, w tym kilku Ukraińców. To byli doskonale wyszkoleni żołnierze, którzy starali się nie wchodzić w bliski kontakt z przeciwnikiem. Stroop przyjął taktykę „walki z budynkami". Ostrzeliwał kamienice z artylerii, potem je podpalał i tak niszczył dzielnicę kwartał po kwartale. Żydowscy żołnierze nie mieli więc większych szans na podjęcie równorzędnej walki. Wysokie dane niemieckich strat podawane po wojnie przez weteranów ŻOB były niestety nieprawdziwe, chodziło o wyolbrzymienie swojego wysiłku zbrojnego.
http://www.rp.pl/static/img/orzelek_zakladki.gif A druga strona?
Straty, jakie ŻOB poniosła w bezpośrednich walkach, były również niewielkie. Tak jak powiedziałem, grupa ta stosowała taktykę zasadzek, po których jej bojownicy odskakiwali i ukrywali się w bunkrach. Bardzo trudno ich było schwytać. Co innego ŻZW. Związek poniósł bardzo poważne straty. Z ręki wroga zginęło około 100 jego żołnierzy.
http://www.rp.pl/static/img/orzelek_zakladki.gif Jak zginął Frenkel?
Zabito go już po powstaniu, w czerwcu 1943 roku, na ulicy Grzybowskiej 11. Po wojnie zmieniła się numeracja i dziś jest to chyba dom numer 5. Frenkelowi wraz z dziesięcioma najwierniejszymi towarzyszami udało się wydostać z getta i ukryć po aryjskiej stronie. Zamierzali, w porozumieniu z polskim podziemiem, przedostać się do leśnych oddziałów partyzanckich. Zostali jednak odkryci przez Niemców. Wywiązała się zacięta walka. Zginęło czterech Niemców i wszyscy żydowscy prawicowcy. 
 
Wielkie cmentarzysko. Oprowadzamy po warszawskim getcie
 
 
Epopeja polskich prawicowych Żydów, którzy 70 lat temu na ulicach Warszawy rzucili wyzwanie Trzeciej Rzeszy, powoli przebija się do masowej świadomości Izraelczyków. Mam nadzieję, że podobnie będzie w Polsce. Dzieje ŻZW są bowiem nie tylko chwalebną kartą historii Żydów, ale także historii Polski.
 
 
 
Geneza, przebieg i skutki Powstania w Getcie Warszawskim [część 1]
Geneza, przebieg i skutki Powstania w Getcie Warszawskim [część 2]
Geneza, przebieg i skutki Powstania w Getcie Warszawskim [część 3]
 
 
Raport Stroopa wielokrotnie wspomina o zaangażowaniu w walki polskiego ruchu oporu zarówno w atakach wymierzonych w kordon policyjny rozmieszczony wokół getta jak w walkach w jego wnętrzu. Autor wobec Polaków używa określenia „polnische Banditen” – „Polscy bandyci”. Adekwatne opisy znajdujemy w następujących fragmentach:
We wstępie pisze, że jego siły były: „nieustannie pod ostrzałem ognia spoza getta, to znaczy ze strony aryjskiej” ... oraz „Przy pierwszym wtargnięciu do getta udało się Żydom i polskim bandytom dzięki przygotowanemu napadowi z bronią w ręku odeprzeć nasze atakujące siły wraz z czołgami i wozami pancernymi”.
Główna grupa Żydów, wymieszana z polskimi bandytami, wycofała się na tak zwany Plac Muranowski już w pierwszym lub drugim dniu walk. Tam zostali dozbrojeni przez znaczną grupę polskich bandytów. Grupa ta postanowiła się ufortyfikować w każdy możliwy sposób aby powstrzymać nas od dalszej penetracji terenu getta. Na dachu betonowego budynku wznieśli dwie flagi żydowską oraz polską jako sygnał do walki przeciw nam. Te dwie flagi zostały zdobyte w drugim dniu akcji podczas rajdu specjalnej grupy bojowej. W walkach z bandytami poległ SS Untersturmfuehrer Demke
Pod datą 22 kwietnia „Należy ponadto donieść, że od wczoraj część znajdujących się w akcji oddziałów jest ciągle ostrzeliwana spoza getta, a więc ze strony aryjskiej. Oddziałom szturmowym, które natychmiast przeciwdziałały, udało się w jednym wypadku schwytać 35 polskich bandytów, komunistów, których natychmiast zlikwidowano. W czasie rozstrzeliwań zarządzonych dzisiaj z konieczności, zdarzało się znowu, że bandyci ginęli z okrzykiem: „Niech żyje Polska”, „Niech żyje Moskwa””[11].
Pod datą 27 kwietnia w swoim raporcie Jürgen Stroop opisuje niemieckie walki przeciw licznej grupie żydowskich powstańców ulokowanych w budynkach przylegających do północno wschodniej części getta, znajdujących się poza jego terenem na Muranowie. Stroop wysłał tam jednostki pod dowództwem Diehla na podstawie donosu, który wpłynął do niemieckiego dowództwa. Niemcy odkryli tam 120–osobową grupę „silnie uzbrojoną w pistolety, karabiny oraz lekkie karabiny maszynowe”, która stawiała opór. W bitwie, która się wywiązała, „24 bandytów zostało zabitych, a 52 aresztowano”[12]. Walki przeciągnęły się do dnia następnego. Stroop notuje „(...) aresztowaliśmy 17 Polaków, pomiędzy nimi dwóch policjantów polskich, którzy powinni byli wiedzieć o istnieniu tej bandy. W operacji zdobyliśmy 3 karabiny, 12 pistoletów, częściowo o większym kalibrze, 100 polskich granatów, 27 niemieckich hełmów, całkiem sporą liczbę niemieckich mundurów i płaszczy, amunicję do karabinów maszynowych, 300 magazynków amunicji itd. Dowódca oddziału szturmowego miał trudne zadanie do spełnienia, gdyż wielu bandytów nosiło niemieckie mundury. Ale pomimo tego energicznie się z tym uporał. Pomiędzy bandytami, którzy zostali złapani lub zabici było trochę polskich terrorystów, których zidentyfikowaliśmy z całą pewnością. Dzisiaj z sukcesem odkryliśmy i zlikwidowaliśmy jednego z założycieli oraz przywódców żydowsko–polskiej organizacji wojskowej
 
W swojej relacji z całej akcji pacyfikacyjnej w getcie Jürgen Stroop chronologicznie podaje konkretne liczby złapanych i zabitych „Żydów oraz polskich bandytów” czasem wyszczególniając ich polską narodowość:
·        pod datą 22 kwietnia Stroop notuje, że jego siły zabiły „203 Żydów i bandytów” oraz „35 Polaków zabito poza gettem”,
·        pod datą 23 kwietnia „200 Żydów i bandytów”,
·        27 kwietnia „24 polskich bandytów zabitych w bitwie; 52 polskich bandytów aresztowano”,
·        28 kwietnia „10 bandytów zabitych i 9 aresztowano”,
·        8 maja „aresztowano 60 ciężko uzbrojonych bandytów”,
·        9 maja podaje, że „złapano 1037 Żydów i bandytów oraz, że zastrzelono 319 bandytów i Żydów. W sumie złapano 51.313 Żydów; 254 Żydów i bandytów zastrzelono poza gettem”,
·        10 maja „złapano 187 bandytów i Żydów”,
·        11 maja „złapano 931 Żydów i bandytów oraz 53 bandytów zastrzelono”,
·        14 maja „154 Żydów i bandytów zastrzelono”,
·        15 maja „67 bandytów i Żydów zastrzelono”,
·        16 maja „zniszczono 180 Żydów, bandytów i podludzi”
 
Powstanie w getcie warszawskim (jidysz ‏וואַרשעווער געטאָ־אויפֿשטאַנד; warszewer geto-ojfsztand) – zbrojne wystąpienie żydowskich podziemnych formacji zbrojnych na terenie warszawskiego getta od 19 kwietnia do połowy maja 1943.
Powstanie było pierwszą akcją zbrojną o dużej skali podjętą przez polskie organizacje podziemne przeciwko Niemcom, jak również pierwszym miejskim powstaniem w okupowanej przez Rzeszę Europie. Bezpośrednią przyczyną powstania była decyzja o likwidacji getta warszawskiego podjęta w ramach realizowanego przez hitlerowców planu zagłady europejskich Żydów.
 

 
Myślę, że 12 kwietnia w sztabie ŻZW przy Muranowskiej 7 odebrano drogą radiową (z zachowanej relacji Ringelbluma wynika, że był tam wysokiej jakości radioodbiornik) informacje niemieckie o odkryciu w lesie katyńskim masowych grobów polskich oficerów, wśród nich także narodowości żydowskiej. Usłyszano też o zwróceniu się rządu RP do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża o przeprowadzenie dochodzenia i ustalenie sprawców mordu. To stało się pretekstem dla Stalina do zerwania 25 kwietnia stosunków dyplomatycznych z emigracyjnym rządem polskim. Ta informacja mogła spowodować rozłam między obiema żydowskimi organizacjami wojskowymi walczącymi w getcie. ŻZW (prawicowy i centroprawicowy), jak należy sądzić, opowiedział się po stronie rządu polskiego, ŻOB (lewicowa, komunistyczna) zdecydowanie po stronie Moskwy. W obliczu nieuchronnej zagłady getta nie powinno to mieć większego znaczenia. A jednak. Po wojnie ocaleli ŻOB-owcy ogłosili swoją historię powstania w getcie bez udziału ŻZW. Jak trudno odkłamać historię, świadczy wydana kilka lat temu książka „Getto warszawskie. Przewodnik po nieistniejącym mieście” (Wydawnictwo Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, Warszawa 2001). Barbara Engelking i Jacek Leociak piszą w niej: „Wg relacji Władysława »Żarskiego« Zajdlera 27 kwietnia 18-osobowy oddział AK pod dowództwem Henryka Iwańskiego »Bystrego« i samego »Żarskiego« wspólnie z oddziałem ŻZW pod dowództwem Dawida Apfelbauma stoczył na terenie getta całodzienną walkę z Niemcami. Ta wspólna walka nie znajduje jednak potwierdzenia w innych źródłach, a wiadomo ponadto, że bojowcy ŻZW wcześniej opuścili getto”. A przecież płk Iranek Osiecki, szef wywiadu Komendy Głównej AK, w książce „Kto ratuje jedno życie... Polacy i Żydzi 1939 – 1945”, wydanej w Londynie w 1968 r., pisze w szczegółach o bitwie 27 kwietnia na terenie getta. Razem z ŻZW walczył oddział Korpusu Bezpieczeństwa dowodzony przez mjr. Henryka Iwańskiego „Bystrego”, w którego skład wchodziła drużyna kpt. Władysława Zajdlera „Żarskiego” i sekcja Lejewskiego „Garbarza”. Oddział przedostał się przekopem na teren walk przy Muranowskiej i poniósł duże straty, polegli m.in. syn majora Roman i brat Wacław, a „Bystry” został ranny. Była to największa bitwa powstania, na pl. Muranowskim spalono niemiecki czołg, rozbito kompanię Łotyszy i zatrzymano Niemców przed domem przy Muranowskiej 7. Przekopem pod ulicą do domu przy Muranowskiej 6 przetransportowano około 30 rannych. Polegli lub zmarli z odniesionych ran prawie wszyscy dowódcy ŻZW – Apfelbaum, Rodal, Białoskóra, Berman, Akerman, Likiernik i inni. Przeżył ciężko ranny Mendelson. Poległo około dziesięciu żołnierzy OW-KB. Dowództwo AK zachowało pełną obiektywność w stosunku do obu walczących żydowskich organizacji wojskowych, bez względu na ich poglądy i programy polityczne. Michał Klepfisz z ŻOB odznaczony został pośmiertnie przez naczelnego wodza gen. Kazimierza Sosnkowskiego Orderem Virtuti Militari V klasy, a kpt. Apfelbaum z ŻZW, również pośmiertnie, awansowany do stopnia majora WP
 
Betar i Żydowski Związek Wojskowy
Kolorowe filmy z warszawskiego getta
 
Już przed wojną Żabotyński podpisał umowę o współpracy z rządem II RP. Polska miała umożliwić emigrację dużej ilości żydowskich obywateli do Palestyny, a polskie wojsko na specjalnych obozach szkoleniowych ćwiczyło bojowników Irgunu. Później na Bliskim Wschodzie walczyli oni z Arabami i Brytyjczykami. Polacy przekazali również żydowskim prawicowcom sporą ilość broni, która miała zostać przemycona do Palestyny. Wybuchła jednak wojna i pokrzyżowała te plany.
http://www.rp.pl/static/img/orzelek_zakladki.gif Podobno syjoniści rewolucjoniści lubili powtarzać, że zakończona sukcesem walka Polaków o niepodległość była dla nich inspiracją.
Za wzór stawiali sobie szczególnie Józefa Piłsudskiego. Jego podziemną POW i Legiony, które starały się zbudować państwo poprzez czyn zbrojny, a później stały się zaczątkiem polskiej armii. Rzeczpospolita przez ponad 120 lat nie istniała na mapie, ale dzięki determinacji i wierze w zwycięstwo Polaków udało się ją w końcu zbudować. Żydowscy prawicowcy uważali, że skoro udało się Polakom, oni mogą zrobić to samo na Bliskim Wschodzie.
 
 
Betar
Betar Betar
 
 
Getto warszawskie było zamkniętą i otoczoną murem dzielnicą położoną w północno-zachodniej części centralnej Warszawy, w której uwięziono Żydówwarszawskich oraz przesiedlonych z gett w innych miejscowościach. Pierwsze mury wokół getta zaczęto wznosić 1 kwietnia 1940[3]. Początkowo uwięziono w nim mieszkańców Warszawy, których według rasistowskich ustaw norymberskichuznano za Żydów. W kolejnych miesiącach do getta przywożono też osoby z innych miejscowości przedwojennej Rzeczypospolitej, terenów włączonych do III Rzeszy (głównie z Łodzi i rejencji ciechanowskiej), a także innych krajów europejskich. W jego obrębie do marca 1941 roku zgromadzono ok. 460 tys. osób. Tym samym getto osiągnęło gęstość zaludnienia sięgającą 146 tys. osób na 1 km² – na jedną izbę mieszkalną przypadały 3 osoby[4]. Ogromne przeludnienie związane z deportacjami ludności na teren getta spowodowało tragiczne warunki sanitarne, głód oraz pojawienie się epidemii chorób zakaźnych. Wynikający z tego wzrost liczby zgonów był częścią zaplanowanego ludobójstwa, wykonywanego przez hitlerowców metodami celowego przeludnienia przy jednoczesnym ciągłym zmniejszaniu racji żywnościowych. W okresie od listopada 1940 roku do lipca 1942 roku z głodu i chorób zmarło ok. 100 tys. mieszkańców getta[5].
(…)
22 lipca 1942 Niemcy rozpoczęli wywózki jego mieszkańców do obozu zagłady w Treblince w ramach tzw. akcji „Reinhard”, której celem była fizyczna likwidacja ludności żydowskiej. Jej częścią była akcja likwidacji getta warszawskiego. 22 lipca 1942 roku mieszkańcy getta otrzymali nakaz opuszczenia domów. Zapowiedziano przesiedlenie ludności getta do obozów pracy poza Warszawą. Kolumny wysiedlonych prowadzone były na Umschlagplatz – kolejowy plac przeładunkowy położony w okolicach dzisiejszej ulicy Stawki, służący pierwotnie do przeładowywania towarów przywożonych ze strony „aryjskiej”. Stamtąd do 21 września 1942 do obozu zagłady w Treblince wywieziono ok. 265–300 tys., czyli ok. 75% mieszkańców getta. Kolejną akcję likwidacyjną przeprowadzono w dniach 18–22 stycznia 1943 (tzw. akcja styczniowa) na rozkaz Heinricha Himmlera, który 9 stycznia 1943 dokonał osobistej inspekcji terenów getta. Wywieziono wtedy do Treblinki ok. 6 tysięcy Żydów. Deportacje te spotkały się z pierwszym oporem zbrojnym żydowskich organizacji bojowych. Pierwsza akcja bojowa została przeprowadzona na rogu ul. Niskiej i Zamenhofa, gdzie bojowcy dowodzeni przez Mordechaja Anielewicza zaatakowali zbrojnie Niemców, prowadzących kolumnę Żydów na Umschlagplatz[6].
Pierwsze w getcie organizacje polityczne mające za swój cel walkę z hitlerowcami powstały w marcu 1942.
(…)
Powstanie wybuchło w momencie rozpoczęcia zarządzonej przez Heinricha Himmleraakcji ostatecznej likwidacji getta, w wigilię żydowskiego święta Pesach, 19 kwietnia 1943, w momencie gdy w tzw. getcie szczątkowym znajdowało się już tylko ok. 50-70 tysięcy Żydów (wobec niemal pół miliona w szczytowym okresie jego zaludnienia)[10].
Powstanie – pierwsze miejskie wystąpienie powstańcze w okupowanej przez Niemców Europie – nie miało militarnych celów strategicznych. Biorąc pod uwagę brak jakichkolwiek szans na powodzenie, stanowiło zbrojną odpowiedź na ludobójstwo, będąc również odwetem na hitlerowcach podjętym przez kilkuset bojowników Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB) oraz Żydowskiego Związku Wojskowego (ŻZW). Ze względu na swoją symboliczną wymowę, powstanie w getcie warszawskim uważane jest przez naród żydowski za jedno z najważniejszych wydarzeń w jego historii.
(…)
Polskie organizacje konspiracyjne przeprowadziły kilkanaście akcji w okolicach getta przeciwko oddziałom niemieckim. W pierwszym dniu powstania 25-osobowa[61] grupa AK pod dowództwem Józefa Pszennego „Chwackiego” podjęła nieudaną próbę wysadzenia muru getta na ul. Bonifraterskiej, żołnierze ci zostali jednak wykryci przez patrol policji polskiej i niemieckiej. W wyniku walki, jaka się wywiązała, dwóch żołnierzy AK Eugeniusz Morawski oraz Józef Wilk zginęło na miejscu, a czterech odniosło rany; zginęło także dwóch policjantów i dwóch Niemców[16][62][63].
Nazajutrz Grupa Specjalna Sztabu Głównego GL pod dowództwem Franciszka Bartoszka zaatakowała stanowisko karabinu maszynowego na rogu ul. Nowiniarskiej i Franciszkańskiej, kładąc celnymi strzałami, oddanymi z tłumu gapiów, całą 4-osobową obsadę, składającą się z SS-manów i towarzyszących im policjantów granatowych (zamachowcy uciekli wraz z tłumem)[64]. Grupa dowódcy okręgu warszawskiego GL Henryka Sternhela skutecznie obrzuciła granatami samochód SS na ul. Freta, zabijając dwóch i raniąc trzech Niemców[65].
Na rozkaz pułkownika „Montera” (Antoni Chruściel) oddział dywersyjny AK z Mokotowa podjął szereg akcji nękających wobec posterunków wokół getta, m.in. strzelając do wartowników na ul. Leszno (osobno akcje pod dowództwem Zbigniewa Stalkowskiego i Michała Tetmajera) i Zakroczymskiej (akcja pod dowództwem Tadeusza Kerna-Jedrychowskiego). W opisach tych akcji mówi się o „likwidacji” placówek niemieckich[66][67]. Żaden z tego typu incydentów nie jest odnotowany ze szczegółami w źródłach niemieckich, 75-stronicowy Raport Stroopa wspomina jednak, że siły niemieckie były „nieustannie pod ostrzałem spoza getta, to znaczy ze strony aryjskiej. [...] Przy pierwszym wtargnięciu do getta udało się Żydom i polskim bandytom, dzięki przygotowanemu napadowi z bronią w ręku, odeprzeć nasze atakujące siły wraz z czołgami i wozami pancernymi”[68][69].
(…)
Informacje o wywózkach Żydów i Zagładzie, przekazywane przez uciekinierów z obozów oraz polski ruch oporu, spowodowały reakcję żydowskich organizacji poza okupowaną Europą, oraz organizacji chrześcijańskich. Organizacje te wywierały naciski na rządy Wielkiej Brytanii i USA, oczekując pomocy w ratowaniu Żydów. Dzięki tym naciskom udało się wymóc na rządach alianckich wprowadzenie tematu Zagłady do polityki międzynarodowej. W czasie trwania powstania w getcie warszawskim, w dniach 19-29 kwietnia 1943 roku w Hamilton na Bermudach miała miejsce konferencja międzynarodowa z udziałem Wielkiej Brytanii oraz USA, tzw. Konferencja bermudzka[74][75], której celem było ustalenie metod ratowania Żydówznajdujących się na terenach objętych działaniami wojennymi i pod okupacją III Rzeszy[76]. Uczestniczące państwa nie delegowały jednak na konferencję żadnych znaczących polityków i ostatecznie nie podjęto żadnej decyzji mogącej mieć wpływ na losy europejskich Żydów
 
 
 
WIEŚCI Z POLIN I MARSZU ŻYWYCH
 
Skandal! Prezydent Duda siedział ramię w ramie z dyrektorem muzeum POLIN – Dariuszem Stolą. Placówka ta ostatnio zasłynęła tym, że podczas najnowszej wystawy czasowej „Obcy w domu” perfidnie wykorzystała tweety Rafała Ziemkiewicza i Magdaleny Ogórek by pokazać Polaków jako antysemitów. 
W koncercie na placu przed pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie uczestniczyli m.in. prezydent Andrzej Duda i jego małżonka Agata Kornhauser-Duda, wiceminister kultury Jarosław Sellin, byli prezydenci Polski – Bronisław Komorowski, Aleksander Kwaśniewski, a także wcześniej wypomniany dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN Dariusz Stola.Prezydent Duda usiadł obok Stoli, mimo że środowiska patriotyczne domagają się odwołania go z placówki za popieranie Izraela w ostatnim sporze z Polską.
 
W roku 2015 w Izraelu wydano 3728 polskich paszportów, w 2016 -3562 a w 2017 – 3530. Co daje nam łącznie w ciągu trzech lat w Tel Awiwie wydano 10820 polskich paszportów.
 
  
  „Gdyby nie Niemcy, Holokaust na polskiej ziemi nigdy nie miałby miejsca. Nie powinniśmy zapominać o tym, że nie było polskich obozów śmierci, ani polskiego Holokaustu. 30 lat temu, w 1968 roku, szedłem przez Majdanek, Bełżec i inne obozy. Nie można było wtedy tamtędy przejść. W tej chwili, dzięki polskiemu rządowi, te miejsca są dostępne i nie powinniśmy o tym zapominać. Dziękujemy Polsce za utrzymanie tego, aby Żydzi przybywający z całego świata mieli dobre miejsce, żeby mogli się zatrzymać i pomodlić” – podkreślił świadek Holokaustu.
 
Więzień Auschwitz-Birkenau Edward Mosberg mówi o niemieckim ludobójstwie i o szlachetnej Polsce, w której nie ma antysemityzmu i panuje na ogół miłość.
 
„Ktoś powiedział, że Żydzi nie powinni przybywać tutaj na marsze. Chciałbym tego człowieka nominować do Nagrody Nobla za głupotę. Powinniśmy dziękować jego ekscelencji prezydentowi Andrzejowi Dudzie za utrzymanie tego w tym stanie i za przyjęcie Żydów w Polsce. Niech Bóg błogosławi was wszystkich” – powiedział Mosberg.

Tylko i wyłącznie Judenland !
 
„W Płaszowie na własne oczy widziałem, jak ci brutalni sadyści mordowali ludzi tylko dla własnej przyjemności. Widziałem, jak wieszano małą dziewczynkę, która miała nazwisko Weiss. Lina pękła dwukrotnie, zanim udało im się to zrobić. To widziałem i to przed wami zeznaję. Widziałem stosy płonących ciał, tak jak te, które widzi się na filmach. Nigdy nie dałem rady wygnać z pamięci tego zapachu. Czuję go zawsze w moich nozdrzach. Pochodzę z dużej rodziny. Jestem jedynym, który przeżył. Utraciłem całą rodzinę. Niemcy zabrali moją młodość. Moje dzieci nie wiedzą, co to znaczy mieć babkę, dziadka, ciotkę czy wujka. Za to nigdy nie wybaczę i nigdy nie zapomnę” – podkreślił.
 
 
JEDWABNY DANIELS EKSHUMUJE ŻYDÓW
 
 
Jonny Daniels, szef fundacji From the Depths, znalazł w Dobrzyniu n. Wisłą przedwojenne groby Żydów. Zadzwonił więc do rabina Schudricha i dostał instrukcje, aby przewieźć szczątki, kości do Warszawywy i pochować je na Cmentarzu Żydowskim przy Okopowej. Czyli Daniels dokonał klasycznej ekshumacji.
Tymczasem ten sam Daniels jest przeciwny ekshumacji w Jedwabnem. – Nawet jeśli pod tą inicjatywą podpisze się 40 milionów osób, ekshumacja w Jedwabnem nie odbędzie się. To jest sprzeczne z prawem żydowskim, żydowskie dusze wystarczająco już cierpiały i nie ma potrzeby, żeby cierpiały ponownie. Ponowna ekshumacja w Jedwabnem zniszczyłaby wszelkie relacje pomiędzy Polską a międzynarodową społecznością Żydów. Ta poszukująca medialnej kariery pani doktor rujnuje międzynarodowy wizerunek Polski i godzi w dobre imię jego świątobliwości Jana Pawła II, którego imię nosi uniwersytet, który ukończyła – powiedział Daniels w 2016 r. na wieść o rozpoczęciu zbiórki podpisów pod wnioskiem o wznowienie ekshumacji.
Oprócz zasad logiki wygląda na to, że Daniels złamał zasady prawa. Nie wolno bowiem przeprowadzać ekshumacji na własną rękę. Wymagania dot. ekshumacji zwłok określa art. 15 ustawy z dnia 31 stycznia 1959r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych (tekst jednolity: Dz. U. z 2011r. Nr 118, poz. 587 z późn. zmianami) i rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 7 grudnia 2001 r. w sprawie postępowania ze zwłokami i szczątkami ludzkimi (Dz. U. Nr 153, poz. 783 z późn.zmianami).
 
 
Jeden z najważniejszych europejskich rabinów Menachem Margolin wezwał kraje Unii Europejskiej, żeby zmieniły prawo i umożliwiły Żydom noszenie broni. W jego opinii powstrzyma to potencjalne ataki o podłożu antysemickim.
W liście do ministrów spraw wewnętrznych krajów Wspólnoty dyrektor generalny Rabinicznego Centrum Europejskiego (RCE) oraz Europejskiego Związku Żydów (EUA) zaapelował o przyznanie Żydom specjalnych licencji.
„Prosimy o zmianę prawa dotyczącego przyznawania licencji na posiadanie broni i umożliwienie wyznaczonym członkom żydowskich społeczności i instytucji posiadanie jej w celu obrony oraz zorganizowanie niezbędnych treningów przygotowujących do udaremniania potencjalnych ataków” – napisał Margolin.
W rozmowie z magazynem „Newsweek” rabin dodał, że wierzy, iż broń powinno posiadać „tak wielu członków żydowskiej społeczności jak to jest możliwe”. Margolin przyznał, że ostatni widoczny wzrost liczby ataków antysemickich w Europie „ujawniły pilną potrzebę działania”.
 

 
 
Portal Onet informuje, że Kongres USA apeluje do Departamentu Stanu, aby ten nakłonił Polskę i Ukrainę do bardziej zdecydowanego zwalczania antysemityzmu.
Portal informuje, że w Izbie Reprezentantów trwa zbiórka podpisów pod listem, w którym amerykańscy kongresmeni krytykują polskie władze i domagają się aktywniejszych działań w zwalczaniu antysemityzmu przez polskie władze. Autorami listu są David Cicilline oraz Ro Khanna. Obaj politycy są członkami Partii Demokratycznej.
Kongresmeni twierdzą, że w Polsce i na Ukrainie widać wzrost nastrojów antysemickich oraz “zaprzeczanie przeszłości”, co utrudnia budowę demokratycznych społeczeństw otwartych w tych krajach.
Amerykańscy politycy domagają się, by władze USA zażądały od polskich władz całkowitego potępienia antysemityzmu oraz większej determinacji w ściganiu przestępstw związanych z antysemityzmem.
W liście czytamy również, że ustawa o IPN ogranicza wolność słowa. “Burmistrz z Izraela został zmuszony do odwołania uroczystości przez lokalne władze (w Polsce), bo nie chciał zmienić treści wystąpienia o współudziale Polaków w Holocauście” – cytują dziennikarze treść listu.
 

  

KOMENTARZE

  • @ Autor
    Znam kobietę Polkę która dostarczała z Rzeszy broń (mowa o ciężarówkach) za złoto, futra, dolary i żywność do Warszawy. Ma dziś 92 lata, była łączniczką niemiecką do kontaktu z odbierającymi. Niemcy nie znali języka i obawiali się kontaktować bezpośrednio z podziemiem. Ta kobieta (w tedy dziewczyna była jako Polka na robotach u jednego wysoko postawionego Niemca w charakterze pomocy domowej). Przyjeżdżała z Niemcami do Warszawy ciężarówką wypełnioną bronią. Udawała się na punkt kontaktowy, między czasie Polacy rozładowywali w danym miejscu pozostawiony samochód, a ona odbierała złoto i walutę, towar futra i żywność (sery, miód, wędliny) na ciężarówkę ładowali partyzanci. Odbierała ją z Niemcami z miejsca gdzie ją zostawili za kilka godzin.
  • @Fischer 20:59:57
    Dziś taka Polka już nie jest potrzebna, gdyż mamy Jonatana Danielsa, który wwozi do Polski i wywozi z Polski co chce ;)
  • @Janusz Górzyński 00:27:17
    Poznałem tą kobietę jak kupowałem od niej pierścionek z brylantem dla mojej żony, teraz tez czasem jakieś bibeloty u niej kupuje jak ona potrzebuje kasy. Jak mi opowiadała ta kobieta tę historie to nie mogłem uwierzyć, że Niemcy sprzedawali ciężarówki broni dla podziemia w Warszawie. W żadnej literaturze tego nie było.
  • @Janusz Górzyński 00:27:17
    Prezydent Duda w depeszy do prezydenta Riwlina: „Narody Polski i Izraela łączy wspólna historia i dziedzictwo kulturowe”. Z okazji 70. rocznicy powstania Izraela prezydent Andrzej Duda wystosował depeszę gratulacyjną do prezydenta Reuwena Riwlina. „W imieniu Narodu Polskiego oraz własnym, pragnę złożyć Panu i wszystkim obywatelom Państwa Izrael serdeczne życzenia z okazji Dnia Niepodległości i 70. rocznicy powstania Państwa Izrael” – pisze prezydent Duda.

    „Narody Polski i Izraela łączy wspólna historia i dziedzictwo kulturowe, które nadają naszym dwustronnym relacjom wyjątkowy charakter. Na tym fundamencie nasze państwa rozwijają współpracę na płaszczyźnie politycznej, gospodarczej i kulturalniej.

    Będzie to możliwe jedynie wtedy, gdy powstrzymane zostaną wszelkie głosy i działania bazujące na stereotypach, uprzedzeniach, negatywnych emocjach i wprowadzaniu podziałów między nasze narody. Będąc gorącym orędownikiem opartej na wzajemnym szacunku, głębokiej relacji przyjaźni między Polska a Izraelem, w tym uroczystym dniu rocznicy powstania Państwa Izrael, pragnę wyrazić nadzieję na wspólny i równoległy wysiłek w tej sprawie.



    Panie Prezydencie, jesteśmy w pełni świadomi ogromu wyzwań, jakie wiążą się z niebezpieczną dla świata skomplikowaną sytuacją na Bliskim Wschodzie. Jako członek Rady Bezpieczeństwa ONZ w latach 2018-19, Polska będzie konsekwentnie działać na rzecz pokojowego rozwiązania konfliktów na świecie, uwzględniając żywotne potrzeby bezpieczeństwa i interesy naszych partnerów.

    Proszę przyjąć, Panie Prezydencie, wyrazy szacunku oraz życzenia zdrowia i wszelkiej pomyślności dla Pana osobiście, a także wielu sukcesów dla Państwa Izrael.

    Z wyrazami najwyższego poważania

    Andrzej Duda

    Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej”

    Mój komentarz: Rozumiem, że dyplomacja wymaga pewnych gestów, ale wazeliniarstwo, które bije z tej depeszy, to jednak przesada. Kilka dni temu prezydent Riwlin opluł Polskę i Polaków stwierdzając, że „Polska ziemia umożliwiła realizację przerażającej, ludobójczej ideologii Hitlera”, a prezydent Duda rewanżuje się „wyrazami najwyższego poważania”. Proponuje jeszcze dopisać „wielce oddany Pański sługa uniżony” i będzie komplet. Po raz kolejny prezydent Duda lansuje też absurdalną tezę o „wspólnym dziedzictwie kulturowym” Polski i Izraela. Ręce opadają. Czy ktoś mógłby wytłumaczyć prezydentowi, że dziedzictwo kulturowe Polaków i żydów to dwie różne bajki? Polskim dziedzictwem kulturowym nie są synagogi, tak jak żydowskim dziedzictwem kulturowym nie są kościoły. Czy to jest tak trudne do zrozumienia? Co do „wspólnej historii” z Izraelem to chciałbym podkreślić, że Polacy nie zajmują się dyskryminacją i mordowaniem Palestyńczyków i dobrze byłoby, żeby PAD nie wrabiał nas w to swoimi deklaracjami „wspólnotowymi”. Nasza „wspólna historia” z Izraelem ogranicza się do tego, że władze II Rzeczypospolitej wsparły żydowski ruch rewizjonistyczny i organizowały szkolenia dla Betarowców. Jak nam dziś za to żydzi dziękują, nie muszę chyba przypominać. Antypolska nagonka trwa w najlepsze. A co do prezydenckiej nadziei, że „powstrzymane zostaną wszelkie głosy i działania bazujące na stereotypach, uprzedzeniach, negatywnych emocjach i wprowadzaniu podziałów między nasze narody” powiem tak: nadzieja matką głupich. Nie po to żydzi od lat szkalują Polskę i Polaków na arenie międzynarodowej, żeby teraz przestać, bo PAD napisał, że „wyraża nadzieję” i przesyła „wyrazy szacunku”.

    Źródło: prezydent.pl

    Ps..Nie rozumiem tego człowieka… Jedno jest pewne to jest taki typowy wzorowy uczeń, który jedyne co posiada to inteligencję i tylko patrzy na którego kolegę lub koleżankę naskarżyć, a któremu nauczycielowi się podlizać, jednak mądrości w nim ZERO…Jakie wspólne dziedzictwo kulturowe ? Polacy to cywilizacja łacińska – katolicka, żydzi to cywilizacja żydowska, antycywilizacja. Jak można upodabniać katolicyzm z talmudyzmem i faryzeizmem, niebo z piekłem, dobro ze złem, anielskość z lucyferianizmem, moralność z antymoralnością, kulturę z antykulturą, sztukę z antysztuką, przyjaźń z nienawiścią, ratowanie bliźnich ze strzelaniem w tył głów.

    Nie omieszkał ich zapewnić, że jako członek RB ONZ Polska będzie realizować ich interesy.
    [Żydostwo to naród wymyślony jak pisze Shlomo Sand. To plemię żmijowe mające szatana za ojca jest najpodlejsze z podłych, bez żadnej etyki i z podwójną moralnością, plemię bezwzględne i pozbawione jakichkolwiek skrupułów, szczerze wierzące, że są stworzeni do władzy nad światem. Naród żydowski jako taki, nigdy nie istniał tylko został wymyślony przez śmierdzących i ciemnych rabinów, którzy ubzdurali sobie, że Bóg ich wybrał do naprawy i przewodzenia światu. Kłamstwo to jako, talmudyczna bzdura powtarzane jest na całym świecie aż po dzień dzisiejszy. Żydzi to naród wiecznych tułaczy, oszustów i złodziei. To naród mącicieli, intrygantów, lichwiarzy i zdrajców…a jak trzeba to i morderców !]
    Rzygać mi się chce jak widzę tego pajaca robiącego laskę i całującego podcięte naplety! Tfu..malutki, żydowski sługus, niedobrze się robi na jego widok…Jeszcze lepiej będzie, jak prawowita rasa panów pojawi się tutaj w odpowiedniej ilości, tak jak swego czasu rasa panów pojawiła się w odpowiedniej ilości w Palestynie. Skończy się to terrorem, zamachami, gettami i wojną. Norymberga dla sprawców holokaustu Palestyńczyków! A poza tym JUDE chcą od nas wyszlamować kasę [1 bln PLN], a prawdę mają gdzieś! A w przyszłości: skoro Polin ma być europejskim węzłem logistycznym – to chcą nim [po zawłaszczeniu] zarządzać! O przyszłości Unii Europejskiej, mocarstwa USrael [i jego XXI-wiecznym kondominium nad Wisłą: JUDEOpolonii], dżihadzie i 3. wojnie światowej – zob.: ‘2021, Moonwars’ (na: docer.pl)...Ani Dudzie jako „znawcy” „wspólnej 1000-letniej /!!!/historii tzw. Narodu Żydowskiego-Chazarskiego na ziemiach Polskich” , ani PiS nie zależy na powtórnej kadencji – mają w planach już w tej kadencji sprecyzowany plan dokończenia zniszczenia Polski i Polaków poprzez min. wyprzedaż majątku narodowego zasobów bogactw naturalnych Polski /zaczynają od Kopalni Krupiński/ blokowanie ustaw sądowniczych / i tak kosmetycznych / co ułatwia przywracanie esbeckich emerytur, blokowanie ustaw IPN – aby dalej bezkarnie lżyć na Naród Polski i w ten sposób mieć „podstawę” od „obwinionego” Narodu Polskiego wyrwać majątek idący w biliony , bandyckie układy Morawieckiego z bankami /tu Bank MORGAN /, itd……….W sprawach kluczowych dla Chazarów idą ręka w rękę z tzw. opozycją – stąd już nie klękanie, a pełzanie Dudy i PiS przed „braćmi mądrzejszymi”. Nieustający temat aborcji w Sejmie jest przykrywką aby w tym samym czasie „cichaczem” przegłosować niekorzystne ustawy takie jak np. w ostatnich dniach: możliwość zatrudnienia w Radach Nadzorczych kopalń przedstawicieli Solidarności czy ZZ, którzy jakoby mają czuwać nad „korzystną” ich wyprzedażą, a w rzeczywistości są przekupieni i lobbują na rzecz obcego kapitału, i są przykrywką na te złodziejskie działania – przegłosowano ustawy na rzecz GMO i trucie glifosatem upraw na kolejne lata. Ziemia Polska posiada 85 % zasobów bogactw naturalnych w stosunku do całej Europy.
  • @kula Lis 67 09:32:50
    https://www.youtube.com/watch?v=gtPr3uEeFqM
    Jerzy Robert Nowak PAD to niedojda z UW
  • @kula Lis 67 09:32:50
    MAFIOZO UJAWNIA, ŻE TUSK TO GANGSTER, LECZ PIS NIC NIE MOŻE!



    Donald Tusk doskonale zdaje sobie sprawę, że jeśli całą opinię publiczną obiegną ujawnione, tajne informacje o jego przeszłości, będzie to koniec jego politycznej kariery. Zarówno on, jak jego koledzy z wczesnej PO, są w poważnych tarapatach.

    A są w nich ponieważ prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński jest niezwykle zdeterminowany, by prominentnych polityków PO pozamykać w więzieniach. Lepsze okazji nie będzie, sprawa jest bardzo poważna, bo okazuje się, że na fotel premiera Tusk miał kroczyć przestępczą ścieżką.

    Człowiek, który dziś twierdzi, że stoi na straży prawa i niezawisłości sądów, miał być powiązany z komunistycznymi służbami specjalnymi i… mafią. Dziś są ludzie, którzy mówią o tym wprost, nie bojąc się pozwów. Jak twierdzą, mówią prawdę, zatem nie mają się czego obawiać.

    Nieżyjący już Wiktor Kubiak to menadżer kilku polskich piosenkarek, a także postać powiązana z komunistycznymi służbami specjalnymi i jeden z inspiratorów powstania KLD, pierwszej partii Tuska. Partia ta zapoczątkowała niewyobrażalną grabież majątku narodowego i korupcję na nieznaną wcześniej skalę. Po latach nikt nie ma już wątpliwości, że Kubiak był jednym z głównych reprezentantów interesów postkomunistów w III RP. Przy tym był jednym z najbliższych ziomków Donalda Tuska

    “Znani politycy wspierali „Pruszków”! Tusk, Rabiej, Piskorski, Lewandowski, Bielecki!”

    – Donald Tusk, Janusz Lewandowski, Jan Krzysztof Bielecki, Paweł Piskorski, cała późniejsza polityczna elita. Był to w 1989, a już w styczniu 1991 prezydent Wałęsa powołał rząd Bieleckiego. Bez pieniędzy Kubiaka i „pułkowników” nie byłoby ani tego rządu, ani spektakularnych karier większości z tych polityków. Zrobili na tym wiele świetnych interesów – opowiada Wojciechowi Sumlińskiemu “Masa”, najsłynniejszy świadek koronny w Polsce.

    O pracownikach wywiadu wojskowego, gangsterach oraz ich interesach z rządzącymi Polską:

    Kubiak nie krył się ze znajomością z Żemkiem. Widywałem go z Wiktorem dziesiątki razy, w biurze, na lunchach w Marriotcie. Żemek też chodził w wojskowym wywiadzie i to też nie było dla nas tajemnicą. Razem ukręcali duże pieniądze, przy których to, co nam wpadało z haraczy, „tirów”, prostytutek, czy narkotyków, to drobne. W tamtym czasie imponowało nam, że trzymamy z takimi ludźmi. Było poczucie przynależności do kasty rządzącej, najwyższe kręgi. Mieli haki na wszystkich i trzęśli tym całym bagnem. „Starzy” pracowali pod ich dyktando, a oni wyświadczali przysługi. – Przysługi? – Tak, przysługi. Na przykład, gdy trzeba było uzyskać wielomilionową dotację, wyprać pieniądze, zrobić w mediach trochę propagandy, coś lub kogoś wykreować albo napiętnować, wyciągnąć z aresztu, załatwić świadectwo lekarskie, immunitet albo korzystny wyrok. Robili takie rzeczy setki razy i byli w tym naprawdę świetni.

    * O kontrolerze NIK, Falzmannie, który badając aferę FOZZ „umarł” w niejasnych okolicznościach: Kubiak z Paradowskim śmiali się później, że wszyscy kupili „zawał” Falzmanna i że w sumie nawet „zgrabnie to wyszło”. Skompromitować, oskarżyć, postawić przed sądem, zamknąć w więzieniu, w którym może potem się powiesi – tak to działało. Zniszczyć reputację, odebrać wiarygodność, a dopiero na końcu życie pozorując samobójstwo – wszystko w takiej kolejności, to rozumiem. Ale „zawał serca”?

    Dziś wiemy już, że Donald Tusk miał wiedzę na temat mnóstwa politycznych morderstw i działaniach “seryjnego samobójcy” od początku lat 90. aż do dziś. Nigdy jednak nie podzielił się tą wiedzą z organami ścigania, ani rzecz jasna ze społeczeństwem. Były premier doskonale wkomponował się w nową rzeczywistość i “po trupach” wspinał się na najwyższe szczeble władzy. Ponadto, dzięki kontaktom z niemieckim wywiadem w latach 80., zyskał sympatię Angeli Merkel, która wyciągnęła go z Polski, gdy wybuchła afera podsłuchowa.
    http://wlocie.pl/index.php/2018/04/22/tusk-przerazony-mafiozo-ujawnil-cala-prawde-sprzed-lat/
  • @Janusz Górzyński 21:28:52
    Wszelki, w tym także polityczny, bandytyzm w Polsce jest możliwy, gdyż poprawność polityczna weszła do Kościoła katolickiego i mamy mnóstwo milczących psów, którzy merdają ogonami na lewo i prawo. Kościół w Polsce pomimo prac Watykanu w tym zakresie, to nie ekskomunikuje mafii i osób uwikłanych w legalną korupcję i w kompradorski bandytyzm.

    https://www.youtube.com/watch?v=G5Cv1yJ14PQ
  • @Janusz Górzyński 21:28:52
    // Były premier doskonale wkomponował się w nową rzeczywistość i “po trupach” wspinał się na najwyższe szczeble władzy//
    I to dosłownie, nawet na ludzkich tragediach POłożył łapę
    Hiena cmentarna

    rok 2007 świadczenie wynosi 6632 zł
    od roku 2011 mamy już tylko 4000 zł.
  • @Fischer 07:55:57 Bzdurzy ?
    ..coraz więcej takich....

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej