Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
446 postów 1500 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

Biskupi o marcu 1968 r

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Antysemityzm sprawą PZPR, ale…

Biskupi o marcu 1968 r

 

Antysemityzm sprawą PZPR, ale…

 

Prymas Wyszyński i pozostali biskupi zgodnie uważali antysemicką nagonkę za element wewnątrzpartyjnej rozgrywki.Wiadomo było też, że wśród atakowanych osób pochodzenia żydowskiego byli także działacze, którzy jak najgorzej zapisali się w pamięci Polaków w okresie stalinizmu, także zwalczając Kościół.Biskupi obawiali się też, że ich ewentualne wystąpienie przeciwko antysemityzmowi może zostać zmanipulowane przez władze.

Początek kampanii antysemickiej nastąpił w czasie Wojny Sześciodniowej w czerwcu 1967, gdy Izrael pokonał wspierane przez ZSRS państwa arabskie. Wtedy cały blok sowiecki gwałtownie zaatakował Izrael. I choć – jak dziś wiemy, a co wcale nie było wtedy oczywiste – kampania antysemicka była pomysłem komunistów polskich, to jednak sygnał do krytyki Izraela wyszedł z Moskwy, wcześniej popierającej państwo żydowskie. To także z pewnością powstrzymywało biskupów przed wypowiadaniem się na tematy żydowskie. Sam prymas wielokrotnie wyrażał poparcie dla państwa Izrael.

Na decyzję o tym, by w oficjalnych dokumentach pominąć milczeniem kwestię marcowego antysemityzmu, wpłynęło też przekonanie, że nie byłoby to dobrze przyjęte przez wiernych. Społeczeństwo polskie na ogół jest przeciwko Żydom i to trzeba mieć przed oczyma” – stwierdził prymas Wyszyński podczas posiedzenia Komisji Głównej 27 czerwca.

Źródło; https://ekai.pl/biskupi-o-marcu-1968/

 


 

Grzegorz Braun o prowokacjach w Polsce oraz o marcu 68 i obecnej wojnie z Żydami.

https://www.youtube.com/watch?v=o7ZQFYJhQ-I

Kwestia żydowska w nauczaniu św. Tomasza z Akwinu

http://www.ultramontes.pl/moralne_oblicze_kwestii_zydowskiej.pdf

  

Przedstawiając reakcję polskich biskupów na Marzec 1968 trzeba pamiętać, że pod tym określeniem kryła się bardzo złożona rzeczywistość – pisze Tomasz Wiścicki w swej analizie dotyczącej stosunku kard. Stefana Wyszyńskiego i polskiego Episkopatu w związku z wydarzeniami Marca 1968 r.

Po pierwsze, były więc wówczas protesty studentów, zapoczątkowane fermentem w środowisku nazwanym później „komandosami”, które przerodziły się w manifestacje po zdjęciu przez władze z afisza „Dziadów” w reżyserii Kazimierza Dejmka w warszawskim Teatrze Narodowym. 8 marca odbył się wiec na UW z hasłami powrotu spektaklu oraz przywrócenia relegowanych studentów Adama Michnika i Henryka Szlajfera, a brutalne rozpędzenie zgromadzenia rozszerzyło zajścia na cały kraj, powodując wybuch studenckiego buntu z hasłami wolnościowymi. Władza zareagowała brutalnymi represjami.

Po drugie, w aparacie partyjnym trwała walka o władzę, o podłożu głównie pokoleniowym, która spowodowała krótkotrwały, jak się okazało, triumf związanej z ministrem spraw wewnętrznych Mieczysławem Moczarem frakcji zwanej „partyzantami”, posługującej się hasłami z jednej strony – patriotycznymi, z drugiej – antysemickimi. Marzec znacząco osłabił pozycję rządzącego od 1956 Władysława Gomułki i wzmocnił ówczesnego I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach Edwarda Gierka, co dwa lata później spowodowało zmianę na stanowisku I sekretarza Komitetu Centralnego i wielkorządcy PRL.

Po trzecie wreszcie, skutkiem antysemickiej czystki była masowa emigracja osób pochodzenia żydowskiego. Czystka ta przez jej sprawców przedstawiana była jako pozbycie się dawnych stalinistów, jednak argumentem tym posługiwano się instrumentalnie, skoro najważniejszych stalinistów odsunięto od władzy już w 1956, a na epitet ten zasługiwali też z pewnością „moczarowcy”, ponadto do emigracji zmuszano także ludzi, którzy ze stalinizmem nie mieli nic wspólnego.

Wszystko to działo się w warunkach komunistycznego monopolu na informację, tajemnicy otaczającej działanie partyjnego aparatu i wszechobecnej, nachalnej propagandy, co utrudniało odczytanie sensu dziejących się wydarzeń.

Studenci mają rację

Pierwsza reakcja prymasa Wyszyńskiego na wieść o zakazie dalszego wystawiania „Dziadów”, jaką odnotował w swych „Zapiskach”, była druzgocąca. Po spotkaniu z posłem koła „Znak” Jerzym Zawieyskim 29 lutego zapisał: „Po śniadaniu rozmowa o sytuacji, wytworzonej decyzją Rządu o . Cały Rząd <zszedł na „dziady”>, zrobił sobie niepotrzebnie zatarg ze światem literackim, który właśnie dziś ma zebranie w ZLP”.

Nie brak indywidualnych opinii biskupów traktujących studenckie wystąpienia z sympatią i zrozumieniem. Komentując wydarzenia na posiedzeniu Komisji Głównej Episkopatu 19 kwietnia bp Franciszek Jop stwierdził: ,,Odnosi się wrażenie, że jest to gra partyjna, za wyjątkiem oczywiście wystąpień studentów”. Jednak na pierwszą publiczną wypowiedź trzeba było poczekać. Wprawdzie już 11 marca prymas miał wygłosić kazanie w warszawskim akademickim kościele św. Anny, jednak odwołał swoje wystąpienie. W pobliżu kościoła trwały zamieszki i mógłby tam dotrzeć tylko pod milicyjną eskortą, a w takim przypadku – jak odnotował – „straci twarz”.

Prymas Wyszyński chciał zrozumieć, co właściwie się dzieje i dlaczego władza zareagowała tak brutalnie. 14 marca mówił do warszawskich księży dziekanów, że jeszcze nie wiadomo, czy bunt młodzieży jest spontaniczny, czy też wynika z rozgrywek we władzy. „Młodzieży naszej okażemy jak najwięcej zrozumienia. Nie będziemy jej potępiali, ale jednocześnie po bratersku, życzliwie, będziemy ją zachęcali do roztropności, pokoju i umiaru” – podsumował prymas. Cztery dni później, 18 marca, po konsultacjach ze Stanisławem Stommą i Antonim Marylskim, uznał, że represje są wynikiem walk wewnętrznych w partii.

Ostatecznie tego samego 18 marca prymas po raz pierwszy wypowiedział się publicznie – u św. Anny wygłosił modlitwę za młodzież „cierpiącą w szpitalach i więzieniach” oraz o to, by rządzący nie zapomnieli, że „sprawować władzę to znaczy z pokorą służyć człowiekowi”.

Dzień później, 19 marca, prymas na posiedzeniu Komisji Głównej Episkopatu, stwierdził, że – mimo zalet niezaangażowania Kościoła – „absolutnie trzymanie się na boku w wymiarze historycznym jest niecelowe” wobec konieczności oceny wydarzeń z punktu widzenia moralnego i doktrynalnego, w perspektywie przyszłości. Zgodnie z tą opinią prymasa, 21 marca episkopat wystosował dwa listy – do premiera Cyrankiewicza i do wiernych.

Pismo do władzy utrzymane było w tonie kategorycznym. Biskupi pisali, że budząca jak najgorsze skojarzenia pałka gumowa nie może jako narzędzie władzy zastąpić rozsądku i sprawiedliwości społecznej. Wezwali, by rządzący uwolnili uwięzionych, zrezygnowali z drastycznych metod karania i śledztw, obiektywnie informowali społeczeństwo oraz wpłynęli na „władze bezpieczeństwa, by nie stosowały anachronicznych środków represji, tak bardzo skompromitowanych we wspomnieniach naszego narodu”, co było czytelną aluzją do stalinizmu.

Łagodniejszych, ale też jednoznacznych słów użyli biskupi w liście pasterskim. Przez cały czas istnienia PRL wierni byli zasadzie, by ich słowa nie sprowokowały publicznych wystąpień – a wtedy takie wystąpienia już trwały. Biskupi bronili więc praw do prawdy, wolności, sprawiedliwości i miłości – należnych zarówno każdej osobie, jak i społeczeństwu. Zapewnili, że modlą się z młodzieżą i za nią, nie pozostawiając wątpliwości, jaka była przyczyna wydania listu. Wzywali, by dzielące ludzi kwestie rozstrzygać w dialogu, a nie siłą. „Tylko taka metoda może prowadzić do unikania dyskryminacji, a nade wszystko do znajdowania prawdy i sprawiedliwości w stosunkach pomiędzy ludźmi. Tylko ta metoda odpowiada godności człowieka, w niej bowiem dochodzi do głosu jego siłą moralna. (…) Brutalne użycie siły uwłacza godności ludzkiej i zamiast służyć utrzymaniu pokoju rozjątrza tylko bolesne rany” – podsumowywali biskupi.

Sam prymas kilkakrotnie publicznie chwalił protestującą młodzież za jej dojrzałość, wyrażającą się zarówno w świadomości należnych jej praw, jak i w umiarze i realizmie, z jakim się o nie upomniała. Przemawiając 18 kwietnia do grupy maturzystów, jednoznacznie uznał postulaty młodzież za uzasadnione. „Pokładamy w was wielką nadzieję! (…) Można wam ufać i na przyszłość” – zapewniał prymas maturzystów. Trafna wydaje się opinia prof. Jana Żaryna, który uznał, że w protestującej w Marcu 1968 młodzieży prymas Wyszyński dostrzegł „nowych ludzi plemię”, o które modlił się w czasie Milenium dwa lata wcześniej.

Pomarcowe uderzenie władzy wymierzone było w wolność nauki, głównie filozofii i nauk społecznych. 19 kwietnia, na posiedzeniu Komisji Głównej Episkopatu, prymas mówił kategorycznie: „Muszą nas obchodzić dzieje wydziałów filozoficznych na uczelniach. Wchodzi w grę zagadnienie wolności myślenia. Brak wolności filozoficznej wpływa na zniekształcenie kultury narodowej. Filozofowanie wyzwala i doprowadza do osiągnięć humanistycznych. Obrona wolności myślenia jest postulatem doktrynalnym” – stanowczo podsumował prymas Wyszyński.

Posłowie koła „Znak” już 11 marca złożyli interpelację do premiera Józefa Cyrankiewicza pytając go, co zamierza zrobić dla ustalenia winnych brutalności milicji i powściągnięcia represji oraz jak zamierza odpowiedzieć na postulaty protestujących dotyczące demokratyzacji i zmiany polityki kulturalnej. Jedyną odpowiedzią był brutalny atak na posłów katolickich podczas posiedzenia sejmu miesiąc później.

Prymas jednoznacznie poparł zaatakowanych, mimo że do koła „Znak” odnosił się z (odwzajemnianą) rezerwą. Do Jerzego Zawieyskiego napisał w liście: „Twoje wystąpienie w Sejmie było czynem niemal Reytanowskim na tle obłędnego tańca . Śmiech pierwszego sekretarza w momencie Twojej Obrony Człowieka był wyrazem tragizmu człowieczeństwa w Polsce… Mówiłeś nie tylko Ty sam – mówił naród, który chce być wolnym…”. Prymas Wyszyński wsparł też listem Stefana Kisielewskiego, który za użycie na zebraniu Związku Literatów Polskich określenia „dyktatura ciemniaków” został pobity przez tzw. nieznanych sprawców, czyli po prostu SB.

 

 

Nie wyręczać polityków

Biskupom bardzo zależało na tym, by nie dać się wykorzystać w wewnętrznej rozgrywce w aparacie władzy. Prymas i pozostali biskupi bardzo starannie ważyli słowa ( i gesty), by ich głos nie mógł być odebrany jako wsparcie którejkolwiek z walczących stron. „Musimy mieć dużo spokoju, by utrzymać się w równowadze. Nie możemy działać pod wpływem gorączkowych sugestii, nie możemy opowiadać się za tą czy inną frakcją Spieszyć się z jakimś znakiem zaufania wobec X+Y nieznanych byłoby rzeczą ryzykowną. Episkopat musi być wolny w podejmowaniu decyzji od subiektywizmu i namiętności doradców” – mówił jednoznacznie prymas 19 kwietnia, na posiedzeniu Komisji Głównej Episkopatu. Inni biskupi byli zresztą tego samego zdania.

Najwyraźniej nie zrozumiał tego Jerzy Zawieyski, który na początku kwietnia, jeszcze nie wiedząc, co władze szykują posłom „Znaku”, prosił prymasa, by ten wsparł Gomułkę, ni mniej ni więcej, tylko zapraszając do Polski Pawła VI! Gdy spotkał się z odmową, zaproponował prymasowi spotkanie z I sekretarzem. Kardynał, który ostatni raz rozmawiał z nim w 1963 r., uznał, że wobec walk wewnętrznych w partii takie spotkanie oznaczałoby wsparcie Gomułki w bieżącej walce, czego czynić nie zamierzał. Z tych samych powodów równie krytycznie potraktował prymas pomysł byłego działacza Stronnictwa Pracy Kazimierza Studentowicza, apelującego, by bardziej zaangażował się w życie polityczne. Prymas stwierdził, że nie zamierza wyręczać polityków – ani komunistycznych, ani katolickich, a Ojczyźnie najlepiej służy jako kapłan i biskup.

 

 


 Antysemityzm sprawą PZPR, ale…

Prymas Wyszyński i pozostali biskupi zgodnie uważali antysemicką nagonkę za element wewnątrzpartyjnej rozgrywki. Wiadomo było też, że wśród atakowanych osób pochodzenia żydowskiego byli także działacze, którzy jak najgorzej zapisali się w pamięci Polaków w okresie stalinizmu, także zwalczając Kościół. Biskupi obawiali się też, że ich ewentualne wystąpienie przeciwko antysemityzmowi może zostać zmanipulowane przez władze.

Początek kampanii antysemickiej nastąpił w czasie Wojny Sześciodniowej w czerwcu 1967, gdy Izrael pokonał wspierane przez ZSRS państwa arabskie. Wtedy cały blok sowiecki gwałtownie zaatakował Izrael. I choć – jak dziś wiemy, a co wcale nie było wtedy oczywiste – kampania antysemicka była pomysłem komunistów polskich, to jednak sygnał do krytyki Izraela wyszedł z Moskwy, wcześniej popierającej państwo żydowskie. To także z pewnością powstrzymywało biskupów przed wypowiadaniem się na tematy żydowskie. Sam prymas wielokrotnie wyrażał poparcie dla państwa Izrael.

Na decyzję o tym, by w oficjalnych dokumentach pominąć milczeniem kwestię marcowego antysemityzmu, wpłynęło też przekonanie, że nie byłoby to dobrze przyjęte przez wiernych. „Społeczeństwo polskie na ogół jest przeciwko Żydom i to trzeba mieć przed oczyma” – stwierdził prymas Wyszyński podczas posiedzenia Komisji Głównej 27 czerwca.

 

W maju biskupi przyjęli komunikat dotyczący antysemityzmu, nie zdecydowali się jednak na jego publikację. Jeszcze 27 czerwca Komisja Główna zastanawiała się nad tym tekstem. Po dyskusji większością głosów (6 wobec 3 za publikacją) przyjęto wniosek kard. Wojtyły, że wobec zmieniającej się sytuacji komunikat powinien zostać przeredagowany. Ostatecznie nigdy nie ujrzał światła dziennego.

Jedynym – ale wielce znaczącym – publicznym wystąpieniem prymasa potępiającym antysemicką nagonkę było kazanie w warszawskiej katedrze w Wielki Czwartek 11 kwietnia. Poświęcił je miłości Boga i bliźniego, uznając jej brak za przyczynę ostatnich wydarzeń, w tym napaści na posłów „Znaku”. Prymas stwierdził dramatycznie: „w tej chwili jesteśmy świadkami tak bolesnych przeżyć i widowiska, że serce wprost kurczy się z bólu, gdy na to wszystko patrzy i gdy się tego słucha… Wydaje się, jak gdyby dla pewnej kategorii ludzi zabrakło w Polsce miłości i prawa do serca”. Wzywając wiernych, by obronili swe serca przed kłamstwem i nienawiścią oraz bronili prawa do prawdy, miłości, szacunku, sprawiedliwości, jedności i pokoju, stwierdził kategorycznie: „Tylko to nas uratuje! Nic innego nie da nam ratunku, tylko rzetelne uznanie prawa miłości dla wszystkich w naszej Ojczyźnie”.

„To może ja jestem winien, biskup Warszawy – mówił dramatycznie prymas – bom niedostatecznie mówił o obowiązku miłości i miłowaniu – i to wszystkich, bez względu na mowę, język i rasę, aby na nas nie padł potworny cień jakiegoś odnowionego rasizmu, w imię którego bronimy naszej kultury. Kulturę naszą obronimy tylko przez prawo miłości”.

Słowa o „rasie” i „rasizmie”, odnoszące się wprost do antysemickiej nagonki, zniknęły z publikowanego (już w wolnej Polsce) tekstu. Autentyczny tekst niedawno odkryła biografka prymasa, dr Ewa Czaczkowska, jednoznacznie rozstrzygając, która z kilku krążących wersji tej wypowiedzi jest prawdziwa – okazało się, że ta najmocniej brzmiąca.

Pokłosie bliższe i dalsze

Generalną odpowiedzią na wydarzenia Marca 1968 stał się list episkopatu z 3 maja. Biskupi wystąpili w nim w obronie pluralizmu. Jednoznacznie zażądali „dopuszczenia wszystkich członków narodu i obywateli państwa do kształcenia wspólnego dobra wedle uzasadnionych przekonań i w oparciu o własne sumienie”. Nikt nie może być zniesławiany ze względu na odmienność przekonań. „Doszukiwanie się wrogów w ludziach dlatego tylko, że dobra narodu pragną wedle swoich odmiennych przekonań, nie służy moralności społecznej” – stwierdzili kategorycznie.

Odnosząc się do napaści na posłów „Znaku” stwierdzili, że przedstawicielstwo narodu podporządkowane jednej grupie traci swój sens, a społeczeństwo nie ma wówczas możliwości kształtowania życia zbiorowego. Nie pominęli też apelu o wolność nauki i mediów. Wystąpili w obronie dialogu, także wierzących i niewierzących. „Tylko taki wnikliwy dialog służy prawdziwemu postępowi w duchu poszanowania dla prawdy, a równocześni dla osoby ludzkiej, której godność wyraża się stosunkiem do wolności i prawdy” – przypomnieli biskupi nauczanie Kościoła. Jak „dialog” wyobrażała sobie komunistyczna władza – dobitnie świadczą losy wszystkich, których uznała wówczas za wrogów.

W tekście znalazło się stanowcze odrzucenie pojawiających się na Zachodzie oskarżeń Polaków o antysemityzm, a zwłaszcza o przypisywanie winy za Zagładę. „Jest to straszliwa krzywda moralna – pisali z widocznym oburzeniem biskupi – jeśli się zważy, że w obozach tych poniosły śmierć miliony Polaków. Przez pamięć o tych naszych rodakach, a także w oparciu o wszystkie dowody miłości bliźniego, jakie w okresie okupacji Polacy wyświadczyli prześladowanym Żydom, domagamy się zaprzestania tej kłamliwej i krzywdzącej propagandy oraz jej prowokowania”.

W dalszej perspektywie odpowiedzią na Marzec stał się ogłoszony 15 września list episkopatu w związku z przypadającą 11 listopada pięćdziesiątą rocznicą odzyskania niepodległości. Jego pierwszy projekt, nad którym biskupi dyskutowali w maju, został przez nich skrytykowany za to, że „zawiera mało elementów duchowo-moralnych. Nie uwydatnia pogwałconego moralnego prawa do wolności”. W wersji ostatecznej biskupi stwierdzili, że „wolność jest podstawowym darem Bożym dla każdego człowieka”, a także „niezbędnym warunkiem rozwoju narodu, zarówno pod względem duchowym jak i materialnym”. Trudno nie widzieć w tym jednoznacznego odniesienia do wolnościowych postulatów Marca, podjętych jednak we właściwej Kościołowi dalekosiężnej, przekraczającej bieżący kontekst perspektywie.

Jak zauważa dr Rafał Łatka, długofalowym pokłosiem Marca była decyzja Episkopatu o wzmożeniu pracy z młodzieżą, co zaowocowało rozwojem duszpasterstw akademickich, które odegrały tak ogromną rolę w formacji młodej inteligencji i stały się nieodłącznym elementem pejzażu Kościoła w Polsce.

Źródło; https://ekai.pl/biskupi-o-marcu-1968/?print=1

 


 

Ponieważ Bóg jest duchem i widzieć Go nie możemy, przeto musimy szukać innego sposobu, aby poznać dokładnie kto jest bogiem żydów, pomimo że jest duchem niewidzialnym.

 

Z pośród wielu przymiotów Bożych jeden jest szczególniejszy, po którym Go poznać możemy, pomimo że jest niewidzialny.

 

Oto Bóg jest Ojcem i Nauczycielem.

 

Jako Ojciec dbający o swe dzieci, uczy je słowem i przykładem, aby Go naśladowały, i po śmierci dostały się do Jego królestwa.

 

Oto łatwo poznać można boga żydowskiego, po jego nauce: Wy z ojca diabła jesteście (Jan 8, 44). Kto z Boga jest, słów Bożych słucha (Jan 8, 47). A więc żydy dlatego Ewangelii nie chcą słuchać, bo są dziećmi diabła.

 

Bóg, Ojciec Jezusa, nie jest Bogiem żydów, jak mówi Chrystus wyraźnie na kilku miejscach Ewangelii. "Kto nie wierzy w Syna, ten nie wierzy w Ojca".

 

Kto wierzy w Jezusa, ten wierzy w Boga.

 

Kto zaś nie wierzy w Jezusa, ten nie wierzy w Boga (Jan 12, 44).

 

Więc żyd nie wierzy w Boga.

Źródło; http://www.ultramontes.pl/bog_zydow.htm

 

 

 

„Rewolta marcowa” (Narodziny, życie i śmierć PRL) Jerzy Brochocki

https://marucha.files.wordpress.com/2017/11/brochocki-jerzy-rewolta-marcowa.pdf

Judeopolonia żydowskie państwo w państwie polskim dr Andrzej L. Szcześniak

https://www.youtube.com/watch?v=qZrN91E7vDE

 

Bóg ma Syna i miłuje Go jak sam siebie i rozkazuje Go miłować i słuchać Go jak samego siebie wszystkim Aniołom i ludziom (Jan 5, 20).

 

Bóg żydowski nie ma syna, a rozkazuje swym aniołom i ludziom, by Jezusa nienawidzili i Jezusem gardzili.

 

Więc to nie Bóg, tylko diabeł.

 

Nauka Boga naszego, Jezusa Chrystusa, jest nauką Boga Ojca (Jan 7, 16).

 

Nauka boga żydowskiego jest przeciwna nauce Jezusa i Boga Ojca, więc jest nauką czarta.

 

Kto zna Jezusa, ten zna także Boga Ojca (Jan 8, 19).

 

Żydy nie znają żadnego Boga, tylko szatana uważają za swego boga.

 

Źródło; http://www.ultramontes.pl/bog_zydow.htm

 


 

Prof. Jan Żaryn

Kościół wobec wydarzeń Marca’68

 Analizując postawę Episkopatu należy stwierdzić, że dokonał on rozróżnienia pomiędzy słuszną krytyką władzy za jej stosunek do studentów, od niesłusznego mieszania się katolików do sporów wewnątrzpartyjnych – pisze profesor Jan Żaryn, na temat stosunku Kościoła do wydarzeń Marca’68. Przypomina, że kard. Stefan Wyszyński tłumaczył wówczas: „Nie możemy działać pod wpływem gorączkowych sugestii, nie możemy opowiadać się za tą czy inną frakcją”.

Iskrą, która wywołała wydarzenia marcowe 1968 r., była decyzja władz komunistycznych o zdjęciu z desek Teatru Narodowego „Dziadów” Adama Mickiewicza, gdyż to przedstawienie było odbierane przez widownię przez pryzmat współczesności, czyli dominacji Związku Sowieckiego nad Polską. Sprzeciw wobec cenzorskich posunięć władz oraz kłamliwej propagandy wyrazili przede wszystkim młodzi Polacy, głównie – ale nie tylko – studenci, z wielkich ośrodków akademickich, jak i z mniejszych miast Polski powiatowej.

Protest przedstawicieli młodego pokolenia rozlał się po całej Polsce, a jej symbolem był wiec zorganizowany 8 marca 1968 r. na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego – w obronie studentów wyrzuconych z uczelni. Wiec na UW został brutalnie spacyfikowany przez oddziały milicji i ORMO.

Protest młodzieży akademickiej, zbiegł się z czystkami w aparacie partii i administracji. A dokonywane były one od 1967 r. przez grupę polskich komunistów przeciwko osobom pochodzenia żydowskiego. W wyniku nagonki antyżydowskiej, dla której wygodnym pretekstem stało się opowiedzenie się ZSRR po stronie arabskiej w wojnie z Izraelem, władze wyrzuciły z kraju w ciągu kolejnych lat blisko 20 tysięcy Polaków pochodzenia żydowskiego, w tym – wbrew propagandzie – nie tylko zbrodniarzy komunistycznych z lat stalinowskich, ale całe ich rodziny.

Młodzież – oraz ofiary represji antyżydowskich w partii – zostali wsparci przez znaczną część środowisk inteligencji, kontestującej ekipę Gomułki za tzw. „odejście od Października’56” oraz za dławienie kultury i wolności wypowiedzi.

Stanowisko Episkopatu

Analizując postawę Episkopatu należy stwierdzić, że dokonał on rozróżnienia pomiędzy słuszną krytyką władzy za jej stosunek do studentów, od niesłusznego mieszania się katolików do sporów wewnątrzpartyjnych. „Nie możemy działać pod wpływem gorączkowych sugestii, nie możemy opowiadać się za tą czy inną frakcją” – tłumaczył kardynał Wyszyński w kwietniu 1968 r. na posiedzeniu Komisji Głównej Konferencji Episkopatu.

A w miesiąc później podczas spotkania z posłami koła „Znak”, mówił wręcz, że koło to „musi skorygować swoje założenia polityczne odcinając się od kosmopolityzmu i akcentując zdrowe tendencje nacjonalistyczne [w narodzie, a nie w partii]”. Podkreślał oczywiście, że „chodzi tu o zdrowy polski nacjonalizm, a nie szowinizm czy faszyzm”. Zdaniem prymasa ówczesne wewnątrzpartyjne walki należało wyzyskać, dla wzmocnienia prawa Polaków do obcowania z polską kulturą. Biskupi analizowali marcową rzeczywistość nie tyle z perspektywy doraźnej gry politycznej, ale długofalowego interesu narodu, którego byli faktycznymi wyrazicielami i obrońcami.

Oceniali wydarzenia marcowe głównie poprzez pryzmat obrony zagrożonych praw człowieka, a konkretnie uczestników buntu młodzieży: „Pałka gumowa nigdy nie jest argumentem dla wolnego społeczeństwa, budzi najgorsze skojarzenia i mobilizuje opinię przeciwko ustalonemu porządkowi” – pisali w proteście do władz z 21 marca 1968 r. W liście do rządu, przekazanym na ręce premiera Józefa Cyrankiewicza, postulowali, by: uwolnić młodzież zatrzymaną w więzieniach i aresztach; powściągnąć drastyczność stosowanych metod karania i śledztwa, o czym przenikają wiadomości do społeczeństwa; wpłynąć na prasę, by informowała opinię publiczną, zgodnie z rzeczywistością, lub przynajmniej by tendencyjnymi naświetleniami nie drażniła młodzieży i społeczeństwa; wpłynąć skutecznie na władze bezpieczeństwa, by nie stosowały anachronicznych środków represji, tak bardzo skompromitowanych we wspomnieniach naszego narodu.

W kilka dni później w odczytanym w niedzielę 31 marca 1968 r. z ambon w kościołach wszystkich miast akademickich „Słowie” biskupów, powiedziano jasno, że: „Stosowanie środków przemocy fizycznej nie prowadzi do prawdziwego rozwiązania napięć pomiędzy ludźmi ani pomiędzy grupami społecznymi. Brutalne użycie siły uwłacza godności ludzkiej — i zamiast służyć utrzymaniu pokoju, rozjątrza tylko bolesne rany”.

Zaś bp Ignacy Tokarczuk stwierdził bez ogródek w rozmowie podsłuchanej przez SB, że „studenci wysunęli odpowiadające hierarchii hasła wolności”. Z kolei abp Bolesław Kominek deklarował, że „ze strony Kościoła wyciągamy ręce, czujemy sympatię do młodego pokolenia i do tych nowych idei, bo to jest świeże, to jest nasze, a nie wsteczne, a nie zacofane”.

Dyskusję o polskiej młodzieży kontynuowano na posiedzeniu Komisji Głównej Episkopatu z 19 kwietnia 1968 r.: „Zdaje się, że w te idące sprawy trzeba się włączyć, szczególnie gdy chodzi o młodzież, która jest nam bliższa niż im – a włączać się będziemy na płaszczyźnie naszej, moralnej doktrynalnej, a nie politycznej” – podkreślał wyraźnie referujący zagadnienie abp Kominek. Podczas dyskusji biskupi ustosunkowywali się też do antypolskich głosów płynących z Zachodu, płynących m. in. od niedawnych utrwalaczy reżymu w PRL: „Pewne koła chcą przyczepić narodowi antysemityzm, dlatego Episkopat powinien się wypowiedzieć. Polska nigdy nie była antysemicka” – stwierdził wówczas abp Antoni Baraniak.

Natomiast w liście pasterskim Episkopatu na 50-lecie Odrodzenia Polski, przyjętym 18 września 1968 r. na Jasnej Górze, choć bez odniesień do wydarzeń marcowych, biskupi podkreślili jednoznacznie, że wolność jest „niezbędnym warunkiem rozwoju narodu (…) jest dobrem wszystkich, którzy mogą w niej uczestniczyć jako ludzie prawdziwie wolni, korzystając ze wszystkich uprawnień obywatelskich we własnym państwie, nie będąc skazani na różne ograniczenia i udręki”.

Źródło: https://ekai.pl/jan-zaryn-kosciol-wobec-wydarzen-marca68/?print=1

 

 


 

Potrzeba wytłumaczenia sobie tych różnych odnośni kwestii żydowskiej czuć się daje coraz więcej. Sumienie chrześcijańskie, na które powołują się zarówno filosemici jak i antysemici, waha się nieraz, nie wiedząc, gdzie jest obowiązek. W naszym mianowicie kraju, gdzie, choćby ze względu na liczbę Żydów, kwestia ta jest tak szczególnie ważną, wielu wciąż oscyluje między ostatecznościami dwóch przeciwnych kierunków. A nie brak i takich, którzy w prywatnych rozmowach dorównują w antysemityzmie Faraonowi, co Żydów w Nilu topił, a w publicznych wystąpieniach najliberalniejszym popisują się filosemityzmem, aż do zrównania synagogi z Kościołem.

 

W tych warunkach, musimy zajrzeć w oczy tej kwestii żydowskiej, jakkolwiek trudnej i drażliwej i, nie mówię, wszechstronnie i wyczerpująco ją omówić – na to by niejednego tomu potrzeba – ale dotrzeć przynajmniej do jakichś podstaw, które by ułatwiały rozumienie szczegółów, a z których by można praktyczne wyciągnąć wskazówki. Trzy pytania stawiamy sobie w tym celu: czym jest Żyd? – jaki jest jego stosunek do społeczeństwa chrześcijańskiego? – wreszcie jakie powinno być stanowisko względem Żyda? – Sądzę, że logiczny związek tych trzech pytań sam się tłumaczy.

 

* * *

 

Czym jest Żyd? Jest on wytworem pewnej rasy, pod wpływem pewnej historii. Dziś mówi się dużo o rasie, ale może nie dosyć zwraca się uwagi na historię; a jednak ona, może jeszcze więcej niż rasa, wpływa na wyrobienie narodowych typów (2). W każdym razie historyczne koleje, przez jakie przechodził, a raczej przeprowadzony był żydowski naród, są tak zmienne, tak wyjątkowo doniosłe, że one głównie wyrzeźbiły, i one najlepiej tłumaczą jego oryginalną fizjognomię. A więc najprzód czynnikiem, który wyrobił Żyda, jest Stary Zakon. To trzeba należycie zrozumieć. Niektórzy autorowie, jak p. Leroy-Beaulieu w studiach o kwestii semickiej (3), ogłoszonych przed kilkoma laty w Revue des deux mondes, suponują, że Żyd ma się do chrześcijanina, jak Stary Zakon do Nowego; skąd wnoszą, że jest minimalna między nimi co do religii różnica. Tak przecież nie jest: oba Testamenty są istotnie jedną religią, w dwóch stopniach swego rozwoju; od religii jednak żydzi rzeczywiście odpadli przez to, że główny przedmiot jej wiary i jej nadziei, prawdziwego Mesjasza, odrzucili; a ta zmiana religii objawiła się taką zmianą w stanie duszy tego ludu, jaką każdy skonstatować może, porównując Biblię z Talmudem.

Źródło; http://www.ultramontes.pl/asemityzm.htm

 




 

Paweł Lisicki: Polska stała się ofiarą „religii holocaustu"

https://www.youtube.com/watch?v=9WD07vPcW4U

Religia holokaustu (Ireneusz Lisiak)

https://www.youtube.com/watch?v=c5ZKAW_krgM

Żydowscy kolaboranci i żołnierze Hitlera

https://www.youtube.com/watch?v=fk0eKFCAiwY

Kto wykreował i sfinansował komunizm ?

http://notvip.cba.pl/biblioteczkagoja/kto-wykreowac582-i-sfinansowac582-komunizm.pdf

Golić Polskę za zgodą wszystkich władz i służb

https://wpolityce.pl/polityka/373850-ujawniamy-tak-ludzie-tuska-pozwalali-na-bezkarnosc-oszustow-w-bialych-kolnierzykach-mamy-wazne-dokumenty-w-sprawie-amber-gold

 

 

Posłowie zdecydowali się na upamiętnienie tragicznych wydarzeń, jakie miały miejsce 50 lat temu. Sejm przyjął uchwałę dotyczącą 50. rocznicy Marca ’68.

Sejm RP wyraża szacunek dla wszystkich walczących wówczas o wolność i demokrację, potępia komunistycznych organizatorów antysemickich prześladowań oraz dziękuje za solidarność z prześladowanymi – napisano w treści dokumentu.

Za przyjęciem uchwały opowiedziało się 424 posłów, przeciw 3, wstrzymało się 2 posłów. Izba niższa potępiła również wszelkie działania i wystąpienia o charakterze antysemickim. Zapisano: Sejm Rzeczypospolitej Polskiej solidaryzuje się z obywatelami polskimi, niezależnie od ich narodowości i wyznania […].

Ostatnim z przyjętych projektów był ten zainicjowany przez prezydenta. Posłowie głosowali za ustanowieniem 24 marca Narodowym Dniem Pamięci Polaków ratujących Żydów.

Za przyjęciem ustawy opowiedziało się 399 posłów, przeciw było 21, dwóch wstrzymało się od głosu. W toku prac zdecydowano się na przyjęcie poprawki zgłoszonej przez PO.

Od teraz 24 marca każdego roku będą się odbywały państwowe uroczystości. Datę wybrano nieprzypadkowo. 24 marca 1944 r. Niemcy wymordowali ukrywająca Żydów rodzinę Ulmów.

Posłowie Nowoczesnej próbowali zmienić datę uroczystości, ale ich propozycja została odrzucona.

Źródło; http://nczas.com/2018/03/06/podsumowanie-wtorkowych-prac-sejmu-przyjeto-kilka-waznych-ustaw-i-uchwal-skrot-dnia/

 

 

 

KOMENTARZE

  • Kne-sejm- 6 marca 2018r.
    Sejm przyjął we wtorek uchwałę z okazji 50. rocznicy wydarzeń Marca’68. – podała Polska Agencja Prasowa. Za przyjęciem uchwały głosowało 424 posłów, przeciw 3, wstrzymało się 2 posłów.

    Wypowiedz Winnickiego do chazarów w kne-sejmie

    https://www.youtube.com/watch?v=N6Ho3iIogxk

    Wycie kloaki
  • Autorze
    Sejm: Burza po wystąpieniu Winnickiego ws. Marca '68. Posłowie przyjęli uchwałę upamiętniającą rocznicę tzw. wydarzeń marcowych z 1968 roku. Wcześniej głos zabrał Robert Winnicki z Ruchu Narodowego. Jego wystąpienie wywołało w Sejmie wielkie poruszenie. Trzeba jasno powiedzieć, że jeden z mitów założycielskich III RP to właśnie Marzec '68, w którym jedna frakcja PZPR walczyła z drugą i podziały narodowościowe były tylko pretekstem. Po prostu w jednej frakcji było trochę więcej żydów, a w drugiej było mniej. I taka jest prawda powiedział Winnicki. Po tych słowach w ławach opozycji rozległo się buczenie Trzeba powiedzieć, że w marcu 1968 roku i bezpośrednio po nim, z Polski wyjechało ponad tysiąc stalinistów, tych, którzy byli mordercami sądowymi, jak Helena Wolińska, jak Michnik, ubeków, morderców, Żołnierzy Wyklętych i innych kontynuował prezes Ruchu Narodowego. Tego nie ma w projekcie uchwały, dlatego nie może być zgody na fałszowanie najnowszej historii Polski oświadczył Winnicki. Po jego wystąpieniu na sali sejmowej słychać było okrzyki "hańba!". W uchwale upamiętniającej 50. rocznicę Marca '68 napisano m.in., że "Sejm RP wyraża szacunek dla wszystkich walczących wówczas o wolność i demokrację, potępia komunistycznych organizatorów antysemickich prześladowań oraz dziękuje za solidarność z prześladowanymi".

    Ps..Uderz z mównicy a żydzi się odezwą. W ławach PO i Nowoczesnej aż zawrzało i zaraz icki nastroszyli pejsy i zaczęli buczeć i hałasować, a Hajki i Ryfki waliły bez opamiętania w blaty. Aż się im ze złości i bezradności pejsy prostowały podczas wystąpienia Winnickiego. Brawo panie Winnicki. Panu Robertowi Winnickiemu trzeba przyznać, że ma dużo, dużo odwagi ! To pójdzie w świat ! Doczekaliśmy się nareszcie, że w Polskim Sejmie zasiadają nie tylko kobiety ! Takich polityków jak pan Robert Winnicki Polski Naród potrzebuje więcej ! Chapeau bas panie Robercie ! Nic tak nie gorszy jak prawda! Jeśli jeszcze się ogarniecie z ruchem narodowym to macie mój głos..Pan Winnicki, w przeciwieństwie do większości posłów, odebrał staranne wykształcenie. Może jakieś egzaminy wstępne przed nabyciem biernych praw wyborczych? Ciekawe, kto krzyczał. SLD w Sejmie nie ma, więc chyba żydowska N i/lub Platforma. Pan Winnicki powiedział świętą prawdę i chwała mu za to. Takich Winnickich jak najwięcej do najbliższych wyborów parlamentarnych. Do tej pory ta prawda była skrywana przez Michnika i jemu podobnych obłudników. Prawda to istota rzeczy to energia twórcza, to ważny czynnik niezawisłości oraz rozwoju i sukcesu. Powiedział to, co każdy wykształcony Polak wie od dawna. Dawny aparat represji, te wszystkie UB, PZPR to byli głównie żydzi, często, najeźdźcy radzieccy i ich potomkowie. Oburzają się tylko ci, których ta prawda dotyczy. Po prostu. Tysiące żydów złożyło podania o wyjazd z Polski do Izraela, to im pozwolono, nikt nikogo nie wyrzucał, to dlaczego tyle mord żydowskich zostało? Prawda, cała prawda. Żydzi pokłócili się z żydami. W jednej frakcji było trochę więcej żydów a w drugiej trochę mniej. W każdym bądź razie ja jako Polak nie mam zamiaru przepraszać za Marzec 68 i nie życzę sobie aby ktokolwiek przepraszał żydów w moim imieniu. A III RP to historyczne "pogodzenie się" Puławian i Natolińczyków, czyli tych kanalii które ze sobą walczyły w 68. Prawda jest dla antyPolaków bardzo a to bardzo niewygodna i bolesna i dlatego należy tą prawdę głośno artykułować wszędzie i dla wszystkich !!! Traumatycznym wydarzeniem dla żydów zaangażowanych w komunistyczną tyranie był nagonka marca 1968. Marzec był dla wielu z nich klęską życiową, nagłą i radykalną degradacją stratyfikacji społecznej, kompletnym bankructwem moralnych, ideologicznych i politycznych inwestycji życia. Żydzi do tej pory będący beniaminkami komunistycznej tyrani nagle stali się "obiektem ataków, ostracyzmu, gróźb i nienawiści". Większość z nich zmuszono do emigracji. Dzieci żydów z nomenklatury komunistycznej usunięto z (niedostępnych dla wielu polskich patriotów) uczelni wyższych, niektórych uwięziono, najmłodszych prześladowano w liceach. Świat komunistów żydowskich rozpadł się w proch. Emigranci marcowi wyrastali w PRL w domach wyobcowanych z tożsamości polskiej, katolickiej i patriotycznej. Ich domy przepełnione były tożsamością komunistyczną, kombatanctwem KPP i sympatią do ZSRR. Wyobcowani byli z tożsamości żydowskiej, judaistycznej, choć działali w TSKŻ. TSKŻ zamiast hebrajskiego promował jidysz i kulturę rewolucyjną proletariatu żydowskiego. W PRL żydzi odczuwali więc wobec Polaków obcość kulturową. Marzenie tamtych czasów- paszport! Ponoć 11 tysięcy otrzymało stając się wolnymi obywatelami świata. Wśród nich byli także ci, którzy nie powinni być nagrodzeni ale skazani. Oprawcy. Żydowscy mordercy Polaków


    https://www.youtube.com/watch?time_continue=19&v=5ns4nlIoxEc

    Bardzo dobry artykuł :

    http://niepoprawni.pl/blog/7324/baczn...

    Tu wstęp obszernego artykułu godnego, aby każdy przeczytał i zrozumiał, że żydokomuna nie odpuszcza a wybory niby powszechne to wybór po miedzy żydem a żydokomuchem. Dlatego trzeba sprawdzić życiorysy kandydatów, do co najmniej trzech pokoleń, z jakiego gniazda wyfrunęli w Polsce. Ktoś napisze jak sprawdzić jak wojny dokonały spustoszenia w archiwach to ja odpowiem, że Kościół Katolicki [K.K] mamy na terenach Polski od wieków a wszak tam jest wiedza obszerna, jeżeli nie w parafiach to w archiwach Watykanu. Odmowa ze strony K.K będzie tylko oznaką twego, że pilnuje swego a jest mu obojętne, kto z Polaków tworzy "bydło" a wiernych chrześcijan baranów do strzyżenia, poprzez K.K [Watykan]
    Ps..II...Komunizm to żydostwo. Na ich rachunek pisze się te 66 milionów ofiar. Jeżeli chodzi o nazistów, to nie mówi się o żadnej "nadreprezentacji". Naziści to Niemcy, a komunistyczni zbrodniarze to żydostwo! My Polacy pamiętamy zamordowanych przez żydowskich sędziów i katów , zbrodniarze umierali z polskimi emeryturami za granicami polski ...Helena Wolińska i brat Michnika i reszka śmieci!! Żydowscy Mordercy Polaków, Oto Oni!

    https://wolna-polska.pl/wiadomosci/zydowscy-mordercy-polakow-oto-oni-2015-03


    Ludobójstwo Polaków Cz. I. Janusz Kowalczyk. "…Polacy znają holocaust żydów, "akcję Wisła", a nie znają "akcji Syberia". Polacy znają "mord kielecki", a nie znają liczby ofiar naszych dzieci, które zginęły na Syberii z głodu i zimna oraz hekatomby ofiar zsyłek, więzień i łagrów sowieckich…." – Maria Antonowicz, świadek mordów na Polakach.- Janusz Kowalczyk
    Całość pod linkiem.

    https://wolna-polska.pl/wiadomosci/ludobojstwo-polakow-cz-i-janusz-kowalczyk-2018-03
    Bilet w jedną stronę. Cała prawda "marzec 68 i przemówienie Gomułki"
    Wewnętrzna walka komuchów z komuchami żydowskimi.

    https://www.youtube.com/watch?v=XIkXLI-7aO0
    Marzec 1968 - antysemityzm którego nie było, jak to było naprawdę z tymi żydami.

    https://www.youtube.com/watch?v=wp6KY5LjXMw
    Ps..III...750 lat z żydami i starczy. Dziękujemy to jest koniec. Kto dyskutuje z żydem – ten nie ma piątej klepki. Kto słucha żyda – ten skończy marnie. Zacznijmy od rzeczy prostych. Zacznijmy od prawdy w naszej historii. Tu przypomnę, bo zaraz się zacznie, że nie było żadnych „wydarzeń marcowych” tylko stalinowska ustawka która wyprowadziła żydowskich zbrodniarzy do NJC, Londynu, Tel Awiwu. Uciekli tacy mordercy jak Wolińska, Morel, Michnik i tysiące podobnych. To była żydowska ustawka, która przy zakazie wydawania prywatnych paszportów umożliwiła żydowskim komunistom-stalinowcom wyprowadzenie z PRL żydowskich zbrodniarzy i morderców. Nie było żadnych "Wydarzeń Marcowych", tylko stalinowska ustawka. (To Morel właśnie potwierdza jak żydzi uciekali przed odpowiedzialnością karną. Morel to jest najlepszy przykład równoważny do ucieczki Heleny Wolińskiej, która w 1953 roku brała udział w zamordowaniu gen. Emila Fieldorfa czy mordercy sądowego Stefana Michnika czy Zygmunta Baumana z KBW/NKWD.)

    Ps.IV..Ja zadam inne pytanie, skoro w Polsce jest tak mało żydów to dlaczego mają oni tu tyle interesów ? Dlaczego nikt po 1945 ich nie policzył, także tych poukrywanych pod polskimi nazwiskami ? Nie wiem w czym tkwi problem ? Jeszcze raz napiszę, skoro jest ich ponoć tak mało(choć Szurmiej publicznie w TVP twierdzi, że 4-5 mln!) to w czym problem żeby się ujawnili ? Dlaczego nie ma ustawy obligującej do podania pochodzenia, tak jak w USA ?
  • Autorze
    Winnicki: To żydzi powinni przestać kłamać i zacząć przepraszać. Trzeba jasno powiedzieć: żydzi przeproście i żydzi przestańcie kłamać powiedział na antenie Polsat News Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego. Polityk ocenił, że w sprawie Izraela "obóz rządowy biega trochę jak kurczak bez głowy". Rozdrapujemy, że Morawiecki coś niezręcznie powiedział, a od kilku tygodni trwa jednoznaczna jazda po Polsce na arenie międzynarodowej ze strony Izraela i środowisk żydowskich i my teraz mamy się kajać? pytał. Winnicki stwierdził, że "to żydzi powinni zacząć przepraszać i powinni przestać kłamać". Pytany, za co mają przepraszać, odpowiedział: Za antypolskie kłamstwa o obozach, które szerzą się w Izraelu, za kłamstwa, że Polacy, jako naród, są współsprawcami holokaustu. Z kolei zdaniem Krzysztofa Gawłowskiego z SLD premier Mateusz Morawiecki, mówiąc o "żydowskich sprawcach" na Konferencji Bezpieczeństwa Monachium "chciał dobrze", lecz zabrakło mu "subtelności" i "mądrości". – To jedno słowo "przepraszam" powinno jednak paść przekonywał Gawłowski.
    Ps..Dokładnie, celnie! Żydom też zabrakło subtelności jak witali łukami triumfalnymi wkraczający Wermacht i Armię Czerwoną w '39. Czego później oczekiwali?? Pomocy? Dla żydów bogiem jest szmal, wszystko usprawiedliwia i dla jego zdobycia każda podłość staje się cnotą. Wniosek: żydzi to naród szmalcowników ot i wszystko. Żydzi niech przepraszają Polaków za ich kolaborację z każdym wrogiem Polski i za żydowskie mordy popełniane na Polakach. To się żydzi przeliczyli, myśleli że skala barbarzyństwa i zezwierzęcenia jaką stosowali do swoich braci żydów przy współpracy z Niemcami w ich mordowaniu zostanie przykryta wynalazkiem holacaust/holokit. Przez pazerność i wystawienie Polski i Polaków jako chłopców do bicia w sprawie fałszowania historii strzelili sobie i w stopę i w kolano. Żydzi stracili resztki wiarygodności, o ile ją mieli. Reki Polskiego Pana się nie gryzie bezkarnie, to samo tyczy się Ukraińców. Same przeprosiny już tu nie wystarczą. To już za daleko zaszło. Nam nie są potrzebne ich przeprosiny, bo będą nieszczere i bezwartościowe. Nam potrzebne jest zerwanie jakichkolwiek relacji dyplomatycznych, i wywalenie ich szpiegowskich firm z Polski. Zwłaszcza tych z sektora IT. Niemniej pan Winnicki, to chyba jeden z nielicznych polityków, którzy myślą po polsku. Polacy boją się kłamstwa. Żydzi prawdy! Żydowski jazgot ma na celu dalsze okłamywanie świata. Holocaust/holokit to największa branża izraelskiej gospodarki. W dodatku mogli bezkarnie obrażać innych i kraść cudzą własność. Prawda o holocauście jest dla żydów bardzo groźna... groźniejsza od samego holocaustu...holokitu. Ma pan panie Winnicki rację, defacto żydzi to rasiści bo uważają siebie jako jedyny naród wybrany. Tym argumentem można załatwić ich w USA bo tam są bardzo uczuleni na te słowo! Oczekuję także interpelacji poselskiej panie pośle Winnicki. W okresie międzynarodowego ataku żydów na Polskę organizacje żydowskie stawiają Polsce coraz to nowe żądania przypomina to sytuację sprzed II WŚ. Zachowanie władz Izraela i diaspory żydowskiej i władz Polski jest bardzo niepokojące. Na stronie Związku Gmin Żydowskich

    http://jewish.org.pl/wiadomosci/oswiadczenie-organizacji-zydowskich-do-opinii-publicznej-open-statement-of-polish-jewish-organizations-to-the-public-opinion/


    Organizacje żydowskie napisały:
    "My, przedstawiciele polskich organizacji żydowskich, wyrażamy nasze oburzenie z powodu narastającego w kraju klimatu nietolerancji, ksenofobii i antysemityzmu. Mowa nienawiści wylewa się z internetu i rozpycha się w przestrzeni publicznej. Rozpowszechniła się w mediach, w tym i tych, które chcą nadal uchodzić za publiczne, i nie zdumiewa już także w słowach radnych, posłów, czy wysokich nawet urzędników państwowych. Ilość pogróżek i obelg, kierowanych pod adresem żydowskich instytucji i placówek, stale rośnie. Doceniamy to, że prezydent, premier i przywódca partii rządzącej potępili antysemityzm. Ale póki słowa ich nie przekształcą się w czyny, brzmieć będą raczej jak deklaracja bezradności wobec napiętnowanego, a mimo to szerzącego się zła. Potrzebne są stanowcze działania."(...).."Oczekujemy od władz publicznych, by nie tylko przyznały, iż antysemityzm jest złem – ale, że jest złem tu i teraz, że zagraża w Polsce dziś, i że musi być napiętnowany i ścigany. Brak przeciwdziałania ze strony władz odbierany jest bowiem jako przyzwolenie i przez sprawców, i przez tych, w których czyny sprawców są wymierzone. Organizacje żydowskie gotowe są do szczegółowej, praktycznej współpracy z instytucjami publicznymi, od policji przez media po szkoły, by stawić temu tamę."

    Pytam się kurwa grzecznie. Czy polski rząd i zdrajcami z innych partii wraz z organizacjami żydowskimi chce pod dyktando żydów utworzyć "Żydowskie Gestapo"? Dlaczego przedstawiciele "polskiego" wymiaru sprawiedliwości byli szkoleni w "muzeum" Polin? Dlaczego nadal obowiązuje ustawa 1066? Dlaczego pomimo ataków na nasze placówki dyplomatyczne dotychczas nie odwołano polskiego ambasadora z Izraela i nie wydalono pani ambasador Azari,? To czas żniw dla narodowców. Jeżeli w sposób przemyślany będą komunikować się ze społeczeństwem to PiS nie ma szans na samodzielne rządy. ...i dobrze, bo to nie są najlepsze rządy. Obecny konflikt z Izraelczykami i żydami ukazuje to dobitnie.
  • Autorze
    Ludzie My Polacy jesteśmy potomkami największych Panów Lachów dlatego reakcje strachu na wściekliznę żydowską pt, antysemityzm to przejaw złamanego kręgosłupa chama a nie Pana ! z górą 95 % obecnego rządu bolszewickiego w Rosji stanowią żydzi, lub, że ruch bolszewicki w innych krajach jest kierowany przez żydów, gdy podaję w wątpliwość czystość zamiarów politycznych jakiegoś żyda; lub gdy nawet tylko nie zgadzam się z jego przekonaniami politycznymi, to jestem okrzyczany jako antysemita. W ten sposób właśnie sami żydzi tworzą antysemityzm, czego zresztą postaram się dowieść poniżej”. Przyczyna Wrzenia Światowego „THE MORNING POST“ Warszawa 1921 w 1918 anarchista Lew Czerny twierdził, że wiara bolszewików zasadza się jedynie na tem przekonaniu, że proletarjat całego świata to żelatynowa masa, która się łatwo podda żydom pod warunkiem, że w każdym kraju inteligencja zostanie wyniszczona. Na 545 komisarzy bolszewickich, 447 komisarzy było żydów, jest to 83 procent. Dochodziło jeszcze kilku Łotyszów i innych, a Rosjan było tylko 5%.
  • @kula Lis 67 09:28:16
    , Pytam się kurwa grzecznie.,, ...... a kogo się pytasz ?


    ,, Czy polski rząd i zdrajcami z innych partii wraz z organizacjami żydowskimi chce pod dyktando żydów utworzyć "Żydowskie Gestapo"? ,,

    Może przetłumaczę to na nasze

    Polscy patrioci i zdrajcy chcą pod dyktando żydów utworzyć "Żydowskie Gestapo ?

    przynajmniej w jednym się zgadzają.. to takie dwie różne drogi ..cel ten sam . co by nie mówił to tylko kłótnia w rodzinie .

    mówisz że ...,,de facto żydzi to rasiści bo uważają siebie jako jedyny naród wybrany.
    No to mamy z nimi coś wspólnego ..tez się uważamy za naród wybrany .

    Królowa Polski .. pochodzi prosto od Dawida , skoro tak ,należałoby podać sobie ręce i zbudować w pokoju Judeopolonię .

    Ci za oceanem straciliby pretekst wyciągnięcia od nas kasy .

    A na pytanie odpowie ci Husky , on jest tu najbardziej zorientowany .
  • @fabi 15:45:19
    Prezydent Duda złożył kwiaty pod tablicą upamiętniającą Polaków, którzy opuścili kraj w Marcu '68.

    https://wpolityce.pl/polityka/384981-prezydent-duda-zlozyl-kwiaty-pod-tablica-upamietniajaca-polakow-ktorzy-opuscili-kraj-w-marcu-68

    Ps..Ten fircyk i laluś A.Duda nie może usiedzieć na doopie ani dnia, bez podlizywania się ''starszym braciom''..!!!!A czy wspomniał o Morelach i innych ubeckich sukinsynach którzy też wtedy wyjechali zamiast zgnić w polskich wiezieniach. No i uhonorował tym między innymi zbrodniarzy żydowskich Morela i innych...wielu z nich wyjechało z zrabowanymi polskim rodzinom "wyklętych" majątkiem! Czy nasz prezydent wie co robi? Toż to pośmiewisko! Starczy już tego podlizywania się żydom. Pan A.Duda rozpoczął kampanię prezydencką, nie ma dnia bez pokazywania i wychwalania A.Dudy w mediach, nie dajmy się oszukać!

    http://niepoprawni.pl/video/budujemy-zydowska-przyszlosc-w-polsce
    Ps..II..Żenada to za małe słowo żeby to opisać. Ci którzy wyjechali to, z małymi wyjątkami, najzacieklejsi wrogowie Polski. Zachód przygarnął ich ciepłymi posadkami. Wielu żeby zakwalifikować się do wyjazdu. Bardzo smutny cyrk. To jest jakieś niezrozumiałe wariactwo. Wielu wyjeżdżających uważało że to było lepsze od wygranej w totka. Wielu na gwałt odgrzebywało swoje żydowskie korzenie żeby móc prysnąć. Zostali ci których nie można było ruszyć. Szał. Marzec ’68 i żydowska wściekłość za… antykomunizm:

    http://www.pch24.pl/marzec-68-i-zydowska-wscieklosc-za-antykomunizm,58717,i.html
  • @fabi 15:45:19
    Marzec’68: antysemicka czystka i autorytet III RP. 50 lat temu w Polsce miała miejsce tzw. antysemicka czystka. Jednak wbrew współczesnej narracji rożnych medialnych agend, za wygnaniem Żydów nie stał polski naród, a obca i siłą narzucona nam władza – komuniści, którzy wykorzystali koniunkturę w światowym ruchu socjalistycznym, by pozbyć się politycznej konkurencji. Co ciekawe, w czasie kampanii, której autorstwo dziś próbuje przypisać się Polakom, na szczytach władzy znajdował się jeden z autorytetów salonów III RP – Wojciech Jaruzelski. Postępowe redakcje coraz częściej przypominają nam – szczególnie na kanwie obserwowanego historycznego sporu Polski i Izraela – o antysemickiej czystce, jaka miała miejsce w naszym kraju w II połowie lat 60. XX wieku. Przekaz płynący z takiej narracji jest jasny: powinniśmy wstydzić się za czyny „naszych przodków”, po których odziedziczyliśmy gen antysemityzmu. Prawda jest jednak bardziej skomplikowana, gdyż prawdziwa historia oraz „historia pisana przez liberalnych dziennikarzy i ekspertów” to dwie różne sprawy. Nie był bowiem rok 1968 momentem eksplozji „polskiego antysemityzmu”, a przejawem wewnętrznej walki różnych komunistycznych frakcji. Jeśli zaś chcemy wskazać winnych antyżydowskiej nagonki, to nasze oczy spoglądać powinny w stronę PZPR.

    Nasi żydzi, ruscy Arabowie.
    Powołane do życia w roku 1948 państwo Izrael tworzyli głównie żydowscy socjaliści. W ruchu syjonistycznym dominował nurt lewicowy, co zaowocowało powstawaniem kibuców w Palestynie, jeszcze za władzy Turcji Osmańskiej, a potem już w brytyjskim terytorium mandatowym. Kibuce to w dużym uproszczeniu coś na kształt komunistycznych kołchozów czy PGRów. Nowe powstałe w Palestynie państwo rychło zostało uznane przez USA, a niedługo później to samo uczynił Związek Sowiecki i kraje bloku wschodniego. Komuniści liczyli bowiem na złączenie trwałymi więzami Izraela tworu socjalistycznych żydów ze stalinowską częścią Europy. Tak się jednak nie stało, a już po kilku latach na Bliskim Wschodzie widać było dość wyraźne odbicie podziałów znanych ze Starego Kontynentu – Izrael trzymał ze Stanami Zjednoczonymi, zaś Arabowie, śmiertelni wrogowie państwa żydowskiego, z imperium sowieckim. Żydzi stali się dla komunistycznych właścicieli bloku wschodniego wrogami. Odczucia polskiego społeczeństwa były jednak odmienne od postaw „czerwonych” polityków, którzy nie opierali się przecież na opinii narodu, a na sile wojsk Związku Sowieckiego. Dlatego też gdy w roku 1967 doszło do kolejnej już i zakończonej sukcesem Izraela militarnej konfrontacji ze światem arabskim, w Polsce dało się słyszeć głosy: „nasi żydzi dołożyli ruskim Arabom”. Było to celne nie tylko dlatego, że siły wojskowe Izraela pokonały sojuszników naszych okupantów. Izraelscy Żydzi tamtych czasów byli „nasi” również dlatego, że wielu z nich urodziło się w granicach Polski (dzisiejszych lub przedwojennych). Liczni żydowscy politycy z pierwszych kadencji Knesetu mówili po polsku, zaś izraelskie służby w trakcie wojny sześciodniowej posługiwały się naszym językiem, aby arabski wywiad ich nie zrozumiał. W wyniku wojny sześciodniowej roku 1967 Izrael pokonał koalicję prosowieckich państw arabskich i zajął m.in. Jerozolimę. Czy więc Polaków, mówiących w obliczu tych wydarzeń o „naszych żydach”, można uznać za zajadłych antysemitów? Czy może „tropiciele antysemityzmu” powinni raczej skierować swoje spojrzenie na antyżydowską obsesję funkcjonującą wśród władz Związku Sowieckiego po II wojnie światowej, gdy kilka miesięcy przed śmiercią Stalina próbowano rozpętać nagonkę, której skala mogła być porównywalna nawet z czystkami końca lat 30. XX wieku? Wtedy sowieckich żydów uratowała… śmierć dyktatora. Podobne wydarzenie, radykalnie zmieniające polityczny pejzaż, w II połowie lat 60. nie nastąpiło. Zamiast tego 12 czerwca 1967 roku doszło do zerwania stosunków dyplomatycznych Polski i Izraela. Nie zrobili jednak tego „polscy antysemici”, a… polskojęzyczni komuniści.

    „Czerwoni” antysemici kontra żydowscy towarzysze

    Żyjący w bloku wschodnim żydzi nie byli społecznością politycznie obojętną. Wielu z nich odnajdywało się w aparacie państwa sowieckiego jeszcze przed II wojną światową, a po niej angażowało się w instalowanie komunizmu w innych krajach. O ile naród żydowski po tragedii Holokaustu stanowił w Polsce grupę stosunkowo nieliczną, to jej udział w strukturach aparatu bezpieczeństwa czasów stalinowskich był zadziwiająco wysoki. To właśnie ta ubecja mordowała Żołnierzy Wyklętych. Gdy więc po śmierci Stalina w roku 1953 doszło w Polsce do przeobrażeń w obozie władzy, brutalni komuniści pochodzenia żydowskiego zaczęli stroić się w piórka intelektualistów-reformatorów, optujących za zmianą twardego kursu w zamian za zachowanie własnych wpływów. To właśnie tę grupę, znaną jako frakcja „Puławian”, Witold Jedlicki określił w słynnej broszurze „Chamy i Żydy” tym drugim mianem. Konkurencyjną wobec nich grupą w ramach PZPR byli „Natolińczycy” („Chamy”) – zwykle etnicznie polscy komuniści popierający zachowanie stalinowskiego kursu w wersji niemal niezmienionej. Jedną z ich nielicznych propozycji korekt systemu stanowiło pozbawienie władzy żydowskich komunistów, spośród których część odpowiedzialna była (tak jak i część „Natolińczyków”) za zbrodnie okresu stalinowskiego. Spór „Chamów” i „Żydów” wygasł w roku 1956, wraz z nastaniem władzy Władysława Gomułki, który teoretycznie przejął ją po uzyskaniu poparcia „Puławian”, ale przedstawiciele obu konkurencyjnych środowisk wciąż byli aktywnymi członkami PZPR. Obie frakcje z czasem dotknęły za to zmiany, w dużej mierze o charakterze pokoleniowym w miejsce „Chamów” weszli „Partyzanci” Mieczysława Moczara, zaś „żydów” zastąpili (pozostający poza PZPR) „Komandosi” często dzieci „Puławian”. Kampania formalnie antysyjonistyczna (a często realnie antysemicka i niekiedy nawet rasowa) w bloku wschodnim po przegranej przez „sowieckich Arabów” wojnie z Izraelem stała się dla frakcji szefa MSW Mieczysława Moczara okazją do ofensywy i podjęcia (ostatecznie nieudanej) próby umocnienia wpływów, a może nawet przejęcia władzy w partii i państwie. Powiodło im się wygnanie z Polski (poprzez tzw. paszporty w jedną stronę) części Żydów – w tym komunistycznych aktywistów wraz rodzinami. Wiele osób niepolskiego pochodzenia straciło stanowiska w administracji czy wojsku PRL.
    Przeciw partyjnym „Partyzantom” występowali „Komandosi”, młodzi i zwykle niepartyjni wyznawcy marksizmu. Jak celnie zauważył niedawno prof. Chodakiewicz, mieli oni więcej odwagi w krytykowaniu władzy komunistycznej, gdyż aparat był im bliski – wszak współtworzyli go rodzice niejednego „Komandosa”. Stąd w studenckich wydarzeniach będących reakcją na zdjęcie przez cenzurę „Dziadów” Kazimierza Dejmka pojawiają się takie nazwiska jak Jan Tomasz Gross, Henryk Szlajfer i Adam Michnik. Trzeba jednak pamiętać, że frakcja młodych lewicowców domagających się w roku 1968 politycznej odwilży, nie chciała obalenia, ale korekty systemu komunistycznego.

    Autorytet w gronie żydożerców

    W chwili sporu żydowskich i antyżydowskich komunistów Wojciech Jaruzelski nie był w PZPR pionkiem, a w „czerwonym” wojsku szeregowym. Przeciwnie – właśnie na lata 60. przypadł niezwykle dynamiczny okres rozwoju jego kariery. Już od roku 1964 znajdował się w ścisłym gremium partyjnego kierownictwa – został wtedy członkiem Komitetu Centralnego PZPR. Od roku 1965 do 1968 pełnił funkcję Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, zaś w kwietniu 1968 został Ministrem Obrony Narodowej, a podległe mu wojsko już kilka miesięcy później wzięło udział w sowieckiej inwazji na walczącą o zmiany systemu Czechosłowację. Uprawianiem szalonej teorii spiskowej byłoby twierdzić, że tak ważna persona mogła pozostać obojętna wobec ostrych wewnętrznych tarć.Jak więc zachował się Wojciech Jaruzelski wobec antysemickiej nagonki i jak reagował na czystkę w wojsku? Oddajmy głos medium, którego nie sposób zaliczyć do grona zajadłych wrogów komunistycznego dyktatora – „Gazecie Wyborczej”, którą od początku kieruje „Komandos” Michnik. Zacznijmy od czystki antysemickiej 1967-68 r. Kiedy zaczęła się latem 1967 r., Jaruzelski był szefem Sztabu Generalnego WP. Potem awansował w kwietniu 1968 r. został ministrem obrony. W dużym stopniu ponosi odpowiedzialność za usuwanie oficerów żydowskiego pochodzenia z wojska, a dokładniej za to, że się temu nie przeciwstawił. Nie ma żadnego śladu, że próbował łagodzić tę kampanię albo ograniczyć jej zasięg. Paradoksalnie jestem w stanie dopatrzyć się właśnie takiego łagodzenia np. w sławnym przemówieniu Władysława Gomułki w Sali Kongresowej 19 marca, a nie znam takiego wystąpienia gen. Jaruzelskiego. Jako minister obrony podpisywał do lat 80. rozkazy pozbawiające stopni wojskowych osoby, które wyemigrowały do Izraela. Nie wyrzucał ich z wojska sam, ale akceptował mówił w rozmowie z „GW” historyk prof. Jerzy Eisler. To opinia jednoznaczna, a i tak portal dziennika „Rzeczpospolita” miał podstawy, by w roku 2017 pójść jeszcze dalej w ocenianiu Jaruzelskiego. O antyżydowskiej kampanii roku 1968 napisano tam, że „Ludowe Wojsko Polskie maszeruje w pierwszym szeregu, a na czele kroczą jego dowódcy. Jest tam, w samej szpicy, i Wojciech Jaruzelski” (Piotr Gajdziński „Wojciech Jaruzelski szedł w pierwszym szeregu antysemickich czystek 1968 roku”, rp.pl). Jaruzelski „konsekwencje wobec oficerów Ludowego Wojska Polskiego pochodzenia żydowskiego wyciągał nieomal do końca swoich rządów. W lutym i wrześniu 1970 roku opublikowano rozkazy personalne o degradacji oficerów żydowskiego pochodzenia. Tylko pierwszy rozkaz obejmował 891 oficerów. Kolejne degradacje miały miejsce w marcu 1971 roku, kwietniu 1972 roku, w sierpniu 1974 roku, potem w marcu 1980 roku i ostatni półtora miesiąca po wprowadzeniu stanu wojennego, 27 stycznia 1982 roku. W zastępstwie Jaruzelskiego podpisał go Szef Sztabu WP generał Florian Siwicki” dodaje w swoim tekście Piotr Gajdziński zauważając, że karierę późniejszego „prezydenta Polski” wspierał m.in. Moczar.

    Kowal zawinił, Cygana powiesili

    Dla „Gazety Wyborczej” i czerpiących z jej „dziedzictwa” środowisk lewicowo-liberalnych antysemityzm to jedna z najgorszych przewin. To „grzech” niewybaczalny. Tymczasem Adam Michnik uczestnika antysemickiej czystki Wojciecha Jaruzelskiego bronił, mówiąc swego czasu, że ten zrobił dla Polski więcej niż… pułkownik Kukliński. Środowiska postępowe nie raz zresztą próbowały wybielać komunistycznych watażków, pokazując ich jako światłych patriotów, którzy w momencie najważniejszej rzekomo próby demokratyzacji przełomu lat 80. i 90. wybrali postęp, czym zasłużyli na trwałą cześć i państwowe honory. Dziś na salonach chętnie zapomina się komunistom, w tym Jaruzelskiemu, przewiny z lat 60. i 70. Niechętnie mówi się o uczestnictwie w antysemickiej kampanii. Za to z nieskrywaną energią (i często w sposób niezgodny z faktami) rzekomą nienawiść do żydów wytyka się całemu narodowi polskiemu. Widzimy to wyraźnie teraz, gdy świat wspomina 50. rocznicę antysemickiej czystki w Polsce. Mało mówi się o winie obcych narodowi komunistów oraz brudzie pod paznokciami „autorytetu” salonów – Jaruzelskiego, dużo zaś o „grzechach” Polaków. Wszystko w myśl zasady: kowal zawinił, Cygana powiesili.

    Michał Wałach

    Ps.. Marzec 68? Zacznijmy od rzeczy prostych. Zacznijmy od prawdy w naszej historii. Tu przypomnę, że nie było żadnych wydarzeń marcowyc, tylko stalinowska ustawka która wyprowadziła w tłumie żydowskich zbrodniarzy do NJC, Londynu, Tel Awiwu. Uciekli tacy mordercy jak Wolińska, Michnik, Bauman i tysiące podobnych. To była żydowska ustawka, która przy zakazie wydawania prywatnych paszportów umożliwiła żydowskim komunistom-stalinowcom wyprowadzenie z PRL żydowskich zbrodniarzy i morderców. Nie było żadnych wydarzeń marcowych tylko stalinowska ustawka. (To Morel właśnie potwierdza jak żydzi uciekali przed odpowiedzialnością karną. Morel to jest najlepszy przykład równoważny do ucieczki Heleny Wolińskiej, która w 1953 roku brała udział w zamordowaniu gen. Emila Fieldorfa czy mordercy sądowego Stefana Michnika czy Zygmunta Baumana z KBW/NKWD.) A "Jaruzelski" nic nie miał z wypadkami Marca 68 wspólnego, ponieważ na czele LWP/MON stał wtedy Marian Spychalski, odsunięty od władzy przez Gomułkę nomen-omen 10 kwietnia 1968 roku, "Jaruzelski" odpowiada ewentualnie za inwazję na Czechosłowację, wojsko nie angażowało się w te rozróby na górze, osoby, które aktywnie rozpętały kampanię to były: Mieczysław Diomko alias Moczar i Kazimierz Kąkol.
  • @fabi 15:45:19
    http://www.pch24.pl/images/min_mid_big/big/58717.jpg?r=1520507830 Marzec ’68 i żydowska wściekłość za… antykomunizm. Pięćdziesiąta rocznica Marca ’68 w Polsce wykorzystywana jest przez lewicowe gazety, media diaspory żydowskiej i izraelskie (a także niemieckie), by ponownie uderzyć w rzekomy „tradycyjny polski antysemityzm”. Niektórych wpływowych działaczy żydowskich takich jak Efraim Zuroff oburza jednak fakt, iż polski rząd „miał czelność” uznać komunizm za system zbrodniczy, nazwać „ludobójczym” i zrównać z nazizmem. Bo wynikałoby z tego, że skoro komunizm był „ludobójczy”, to żydzi zajmujący wysokie stanowiska w strukturach partii komunistycznej byli „ludobójcami”. A to podobać się nie może. O polskim Marcu ’68 pisze się w dwojaki sposób. Przede wszystkim w kontekście „tradycyjnego polskiego antysemityzmu”, który doprowadził do wygnania połowy z szacowanej na 30 tysięcy osób wspólnoty żydowskiej. Ci jej reprezentanci, którzy pozostali, zaczęli ukrywać swoją tożsamość, osłabiając tym samym obecność kultury żydowskiej w naszym kraju.
    Nieco inaczej pisano jeszcze przed „aferą” z nowelizacją ustawy o IPN. Po jej przyjęciu, a także późniejszych działaniach, nasiliła się antypolska retoryka i to mimo iż izraelscy politycy przyznają, że Polska to najważniejszy sojusznik spośród państw UE, pomagający osłabiać antyizraelskie rezolucje. Ma ważne znaczenie biznesowe dla rozwoju izraelskiej branży nowych technologii. Tel Awiw jest też zainteresowany sprzedażą gazu do Polski, a także ścisłą współpracą z nami przy rozwoju odnawialnych źródeł energii.

    Tylko tu udało się reaktywować wspólnotę żydowską.

    Jeszcze w 2012 roku Agencja Praw Podstawowych, która przeprowadziła badania na grupie 5 847 żydów w Belgii, Francji, Niemczech, na Węgrzech, we Włoszech, na Łotwie, w Szwecji i Wielkiej Brytanii. Stwierdziła, iż dwie trzecie ankietowanych uważała antysemityzm w tych krajach za poważny problem. Na Węgrzech stwierdziło tak 90, a we Francji – 85 procent. Z badania europejskiej agencji dowiadujemy się także, że 38 procent żydów unikało noszenia rzeczy, które pozwoliłyby na identyfikację ich narodowości. We Francji czyniła tak połowa badanych a w „tolerancyjnej” Szwecji, która gani Polskę za „ksenofobię”, nawet 60 procent. Badanie wykazało, że prawie połowa żydów z tych państw chciała wyjechać do Izraela lub innego kraju, obawiając się ataków fizycznych. Francję chciało opuścić aż 70 procent żydów. Jako że diaspora pełni ważną funkcję w polityce zagranicznej Izraela, Europejskie Centrum Monitorowania Rasizmu i Ksenofobii (EUMC) obecnie Agencja Praw Podstawowych przygotowało nową, roboczą definicję antysemityzmu. Objęła ona nie tylko rasowe czy religijne uprzedzenia do samych żydów, ale również krytykę polityki Izraela, porównywanie jej do „rasistowskiej” polityki narodowo-socjalistycznych Niemiec. O tych i innych kwestiach parlamentarzyści izraelscy oraz ważni politycy z Europy oraz USA dyskutowali na pierwszej, historycznej sesji zagranicznej Knesetu. Zorganizowano ją w Polsce w styczniu 2014 roku. Wtedy to w mediach wydawanych w Izraelu oraz Stanach Zjednoczonych ukazało się szereg artykułów o imponującym odrodzeniu żydowskim w naszym kraju. Autorzy tych materiałów nie piętnowali „polskiego antysemityzmu”. Wypowiadający się na łamach gazet żydzi mówili, że dobrze czują się w Polsce i z wielką nadzieją patrzą w przyszłość. Dziennikarze czołowych gazet (amerykańskich i izraelskich) pisali o młodej generacji żydów, „odkrywających” swe korzenie oraz o młodych Polakach, którzy zaangażowali się w propagowanie ich kultury. Wierzono, że możliwe jest odrodzenie dużej wspólnoty żydowskiej w Polsce. Sami żydzi szacują, że w naszym kraju mieszka około 25 tysięcy osób, które mają takie jak oni korzenie, ale o nich nie wiedzą. Dlatego też zadaniem instytucji odradzających się w Krakowie, Warszawie i Łodzi jest uświadomienie im tego. Wszyscy byli zgodni, że w Polsce nie ma antysemityzmu na dużą skalę takiego jak w innych krajach europejskich, na przykład Francji. Jonathan Ornstein, szef Centrum Wspólnoty Żydowskiej w Krakowie wyraził się jeszcze bardziej dobitnie, stwierdzając w 2012 r. dla „The Tablet”, iż „Polska jest jedynym krajem w Europie, gdzie powiodły się próby reaktywowania wspólnoty żydowskiej. W większości przypadków próby ożywienia tej wspólnoty w krajach europejskich nie były pozytywnym doświadczeniem. Polska jest jedynym krajem na świecie, w którym bycie żydem na co dzień jest bezpieczniejsze, łatwiejsze i bardziej akceptowalne niż gdzie indziej”. W owym czasie zwracano także uwagę, że spośród państw całej Europy to właśnie nad Wisłą można robić najlepsze interesy. Polski rząd dostaje rocznie równowartość dwudziestu miliardów dolarów z funduszy europejskich na rozwój przemysłu i infrastruktury, a dotacje oferowane na założenie nowych firm innowacyjnych (start-ups) są naprawdę sowite. Za każdego dolara wniesionego przez firmę zagraniczną do gospodarki polskiej w postaci myśli innowacyjnej, rząd daje trzy dolary w formie dotacji. Polski rząd jest wyjątkowo zainteresowany izraelskimi technologiami – przekonywał inwestorów z Tel Awiwu ekspert David Vita. Stwierdził także: Nikt w Polsce nie neguje Holokaustu ani faktu pomagania nazistom przez niektórych Polaków (…). W pewnym sensie Polacy są bardziej otwarci na mówienie o Holokauście niż my sami.

    Co się więc stało, że żydzi demonizują rzekomy „polski antysemityzm”?

    25 stycznia jeszcze przed wybuchem „afery” w sprawie ustawy o IPN „The Jewish Chronicle”, najstarszy i bardzo wpływowy tygodnik żydowski (wydawany w Londynie od 1841 roku), pisał o polskim Marcu ’68 zwracając uwagę na tajne porozumienie z rządem brytyjskim dla umożliwienia wjazdu polskich żydów do Wielkiej Brytanii. „Antysemityzm ze strony nominalnie socjalistycznego rządu polskiego doprowadził do tajnej umowy o złagodzeniu warunków wstępnych dla polskich żydów poszukujących schronienia” czytamy. Gazeta przypomniała, że lobby żydowskie w różnych krajach podjęło działania, by rządy zezwoliły na wjazd żydów, nazywanych „piątą kolumną” i „wypędzonych” z pracy i domów w Polsce. Medium przypomniało, że w tym roku przypada 50. rocznica „kampanii antysemickiej z 1968 r.”, w wyniku której połowa polskich żydów opuściła kraj. Na początku 1968 roku ruch protestu studenckiego nabrał rozpędu w Polsce, podobnie jak w wielu krajach, a rząd komunistyczny zareagował antysemicką kampanią, by go powstrzymać komentuje pismo. „Początkowe protesty nie miały nic wspólnego z żydami, Izraelem i syjonizmem czytamy ale dwóch wybitnych studentów, którzy zostali aresztowani w jednym z pierwszych wieców, było żydami. Antysemityzm zapewnił władzom dobry i niezawodny sposób reakcji”. Lista nazwisk głównie żydowskich „podżegaczy ruchu protestacyjnego” została przekazana mediom. Władysław Gomułka, pierwszy sekretarz KC PZPR tuż po wojnie sześciodniowej Izraela z krajami arabskimi określił syjonistów mianem „piątej kolumny” – przypomina medium. W marcu 1968 roku, w długim przemówieniu Gomułka wyjaśnił, że istnieją trzy typy żydów: syjoniści lojalni tylko wobec Izraela, „kosmopolici”, którzy nie są lojalni ani wobec Polski, ani Izraela, a także ci, którzy są prawdziwie lojalni wobec Polski. Twierdził, że partia odrzuciła antysemityzm rozumiany jako sprzeciw wobec żydów tylko dlatego, że są żydami, ale ostrzegł, że „syjoniści” będą musieli opuścić Polskę, podczas gdy „kosmopolici” będący ludźmi o podejrzanej lojalności, nie powinni zajmować żadnego stanowiska o znaczeniu ogólnonarodowym. W międzyczasie w całym kraju zorganizowano dziesiątki wieców, podczas których pojawiły się slogany: „Oczyścić partię z syjonistów” czy „Syjoniści do Izraela”. Rezolucje antysyjonistyczne przyjmowano w miejscach pracy i na spotkaniach partyjnych. W mediach tłumaczono, że za protestami studenckimi kryje się „spisek syjonistyczny”. Tak postrzega Marzec ’68 żydowski tygodnik. Dalej dodano, że oskarżenia wobec żydów jako „agentów międzynarodowego imperializmu” były absurdalne. Autor napisał, iż reżim potwierdził swoją władzę w obliczu ruchu protestu wzywającego do większej wolności. Łącząc zaś protesty z Żydami, rząd miał nadzieję na zminimalizowanie poparcia dla wrzenia z 1968 roku. Kampania była bowiem czytamy dalej rozgrywana z wykorzystaniem „tradycyjnego polskiego antysemityzmu”, który od dawna „przedstawiał żydów jako zdradzieckich i reprezentujących ukryte zagrożenie dla narodu polskiego”. Był to, według słów polskiego historyka Dariusza Stoli, „słowny, symboliczny pogrom” (sic!!!!). Ten „pogrom” mógł mieć wymiar symboliczny, ale jego wpływ na życie pozostałych żydów w Polsce było ogromne dodaje gazeta. „The Jewish Chronicle” zauważa, że „wielu żydowskich członków Partii Komunistycznej zostało wyrzuconych z kraju, a około 9 tysięcy żydów straciło pracę i mieszkania. Kilku popełniło samobójstwo”. Gazeta przypomniała, że liczba polskich ż ubiegających się o opuszczenie kraju wzrosła. Jednak nawet wtedy ci, którzy chcieli wyemigrować, musieli spełnić dwa warunki: oficjalnie ogłosić Izrael jako cel (gdziekolwiek faktycznie zamierzali jechać) i musieli zrzec się polskiego obywatelstwa. Około połowa z 30 tysięcy żydów mieszkających w Polsce na początku 1968 roku opuściła kraj do 1971 r. Spośród nich mniej niż jedna trzecia trafiła do Izraela.

    Brytyjczycy nie chcieli „komunistów i terrorystów”

    W maju 1968 r. żydowskie środowiska w Wielkiej Brytanii wszczęły masowe akcje, mające pomóc w otwarciu granic dla „uchodźców ze Wschodu”. Co ciekawe, pismo wskazało, że nie wszyscy brytyjscy urzędnicy mieli ochotę ich przyjmować. Oliver Miles z Ministerstwa Spraw Zagranicznych stwierdził na przykład, że „polski antysemityzm w dużej mierze wynikał z tego, iż zaraz po wojnie było tak wielu żydów w aparacie partyjnym”. Inny urzędnik, do którego miała zwrócić się ambasada brytyjska w Warszawie z zapytaniem o miejsce dla polskich żydów, odpowiedział szorstko, że z rąk „terrorystów żydowskich” zginęło wielu brytyjskich żołnierzy i cywili. Byli oni „narażeni na kule i bomby żydowskich terrorystów w okresie do 1948 roku”. Mimo niechęci, lobbing zadziałał i w styczniu 1969 r. minister spraw wewnętrznych James Callaghan zezwolił żydom z Polski na wjazd do kraju. Nie wiadomo, ilu spośród nich się udało. Rząd chciał, by „ten akt hojności pozostał tajny”. Co ciekawe, wpływowy tygodnik zwrócił uwagę, że „polska antysyjonistyczna kampania z 1968 roku” nie była czymś wyjątkowym, czy „odosobnionym” przykładem antysemityzmu w Europie. Francuski antysyjonizm łączył tradycyjne idee dotyczące żydowskiego spisku, zdrady i nielojalności z zarzutami o izraelski „rasizm, faszyzm i kolonializm”. Taka forma antysemityzmu przetrwała do dziś. Wszystko to napisano w artykule, który ukazał się 21 stycznia. Po wybuchu „afery z IPN” pojawiły się już inne relacje na temat Marca ’68. Niemiecki „Die Welt” wykorzystał rocznicę, by napiętnować „ksenofobię” Polaków, którzy nie chcą przyjmować imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Cytując „wybitnego polskiego historyka” jak się wyrażono o Janie Grossie wskazano, że Marzec ’68 był okazją do pozbycia się żydowskiej obecności z Polski. W 1968 r. walka o władzę w ramach partii komunistycznej między zwolennikami reform a ich przeciwnikami doprowadziła do „antysyjonistycznej” kampanii. W rzeczywistości zdaniem „Die Welt” była to „czystka ostatnich polskich żydów”. Niemieckie medium zacytowało wypowiedzi m.in. rabina Michaela Schudricha, który przestrzegł przed zrównywaniem antysemickiej kampanii z 1968 r. z obecnym sporem. „Byłoby całkowitym błędem twierdzenie, że lata 1968 i 2018 to to samo, nawet jeśli słyszymy podobne głosy” komentował. Również agencja Bloomberg czy „Washington Post” wspominając Marzec ’68 akcentują zaniepokojenie młodych żydów narastającym antysemityzmem. Leonid Bershidsky w artykule z 27 lutego, który ukazał się na stronie Bloomberg News, dał wyraz swemu niedowierzaniu, iż kierownictwo PiS jest antysemickie. „Martwię się jednak, że teraz nie ma już siły, by zrobić cokolwiek z demonami, które zostały przebudzone. W tej części świata trudno je będzie uśpić”. Bardziej skoncentrował się na „nieudolności dyplomatycznej” obecnej władzy, a w sprawie wydarzeń z 1968 r. przywołał oświadczenie środowiska żydowskiego, wyrażającego zaniepokojenie z powodu rosnącego lęku przed antysemickim odrodzeniem. Cytowany przez dziennikarza Konstanty Gebert uspokajał jednak, że w Polsce nie dochodzi do jakiejkolwiek przemocy fizycznej przeciwko żydom, ale klimat polityczny stał się bardziej wrogi i w przestrzeni publicznej oraz w sieci kipi od antysemityzmu. Z kolei władza nic z tym nie robi, bo nie chce utracić „antysemickich wyborców”.„Washington Post” w artykule z 27 lutego pisze o zaniepokojeniu antysemityzmem i rugowaniu żydów z kraju. Gazeta wskazuje, że w ciągu ostatnich lat udało się pobudzić i doprowadzić do reaktywowania wspólnoty żydowskiej w Polsce. Tymczasem teraz pojawiło się niebezpieczeństwo „zagrażające temu delikatnemu i z trudem osiągniętemu postępowi”. Środowiska żydowskie ​​martwią się, że ludzie mogą „ponownie zacząć ukrywać żydowskie pochodzenie lub powstrzymywać się od ich poszukiwania, jak zrobiło to wielu żydów po 1968 roku”. Przygotowywane są również konferencje na uczelniach w Tel Awiwie czy w Wielkiej Brytanii, z udziałem polskich dziennikarzy, uczonych, żydowskich reżyserów. Mają koncentrować się na antysyjonistycznej kampanii i przymusowej imigracji żydów oraz zaginięciu ostatnich śladów przedwojennej obecności żydowskiej w Polsce. Widać wyraźnie, że środowisko żydowskie jest przerażone możliwością zaprzepaszczenia „dzieła” jej reaktywacji. Przypomnijmy, te próby nie powiodły się do tej pory w żadnym państwie europejskim!

    Tel Awiw walczy z „próbą sprzedawania narracji, że komunizm był ludobójstwem”

    21 grudnia, kiedy ONZ zagłosowała za przyjęciem rezolucji krytykującej USA za uznanie Jerozolimy jako stolicy Izraela, sześć spośród 28 państw tworzących UE wstrzymało się od głosu. Były to: Czechy, Węgry, Łotwa, Polska, Rumunia i Chorwacja (kiedyś wchodząca w skład Jugosławii), a więc byłe państwa satelickie ZSRS, chociaż nie wszystkie. Byłe kraje sowieckiej strony żelaznej kurtyny w dodatku te, w których podczas niemieckiej okupacji dokonała się rzeź żydów są obecnie najbliższymi zwolennikami Tel Awiwu w UE. Izrael jest żywo zainteresowany dobrymi stosunkami dyplomatycznymi z Polską pisze Herb Keinon w „Jerusalem Post” z 3 lutego. „Kraj został właśnie członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ na kolejne dwa lata, a rodzaj współpracy, jaki rozwinął się pomiędzy Izraelem a Grupą Wyszehradzką (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry) ma ogromne znaczenie. To do nich i Niemiec rutynowo zwraca się Tel Awiw, gdy chce podważyć antyizraelskie rezolucje w UE, pochodzące z Irlandii, Szwecji, Hiszpanii czy Francji” zauważa. Przypomnijmy, że na budapesztańskim spotkaniu w lipcu ubiegłego roku premier Netanjahu nieświadomy, że był nagrywany, skrytykował UE za to, że uzależnia robienie interesów handlowych od rozwiązania kwestii palestyńskiej. Unia Europejska jest jedynym stowarzyszeniem krajów na świecie, które warunkuje stosunki z Izraelem, mającym technologie w każdej dziedzinie, od czynników politycznych. Jedynym! Nikt tego nie robi mówił oburzony. To jest szalone. To naprawdę szalone powiedział, odnosząc się do nacisków Brukseli w sprawie porozumienia z Palestyńczykami. Przypomniał, że wciąż, od 2000 roku, nie została przedłużona umowa stowarzyszeniowa między UE a jego państwem. Nalegał, by premierzy państw Grupy Wyszehradzkiej „pracowali” nad przekonaniem Brukseli do odnowienia umowy, bez uzależniania jej od postępów w procesie pokojowym. Chiny, Rosja i Indie mają specjalne relacje z Izraelem, które nie zależą od postępu w procesie pokojowym kontynuował Netanjahu. Przestańcie atakować Izrael. Zacznijcie wspierać Izrael (...) Zacznijcie wspierać europejską gospodarkę, robiąc to, co robią Amerykanie, Chińczycy i Hindusi powiedział. Europa odcina się od Izraela, głównego źródła innowacji ubolewał. Ale Izrael ma również podstawowe wartości. Jedną z nich jest obowiązek zachowania pamięci o Holokauście czytamy w „Jerusalem Post”. Kryzys z Polską w tej kwestii wciąż się rozwija i zmusza Tel Awiw do starannego zrównoważenia swoich interesów i wartości.

    Efraim Zuroff, szef biura Centrum Szymona Wiesenthala w Jerozolimie, „ostatni łowca nazistów” uznał, że Netanjahu i inni premierzy tolerowali wypaczanie pamięci o Holokauście przez ostatnie 15 lat na Litwie, Łotwie, w Estonii, Chorwacji i na Ukrainie. Faktem jest, że niektóre z tych krajów, tak jak kraje bałtyckie, są małe i one bardziej potrzebują Izraela niż Izrael potrzebuje ich stwierdził. Jednak, jego zdaniem, „problem z Polską nie polega na tym, że jest negowany Holokaust”. Raczej, że istnieją dwie wyraźne tendencje: próba zminimalizowania własnego udziału w nim i próba sprzedawania narracji, że komunizm był tak samo zły jak nazizm, i że komunizm jest ludobójstwem. Jeśli komunizm jest ludobójstwem, czyli, że żydzi dopuścili się ludobójstwa, bo byli żydowscy komuniści powiedział. Zuroff ubolewał, że Izrael nie zareagował w porę na te „wypaczenia”. Teraz ponosi poważne konsekwencje. Były wysoki rangą dyplomata (m.in. pełnił funkcję ambasadora) Arye Mekel przekonywał, że Izrael musi działać „agresywnie” aby zmienić niekorzystne polskie ustawy. Dawny przedstawiciel swego państwa w Grecji wątpi, by Polacy mścili się, zmieniając swoje stanowisko wobec Izraela w UE lub w ONZ. Polskiemu rządowi zależy na dobrych relacjach z diasporą żydowską i dobrej opinii na Zachodzie.

    Polski kierunek rozwijania relacji handlowych: Iran i Liban – dwaj najwięksi wrogowie Izraela.

    Już w trakcie sporu z Izraelem polski premier gościł w Libanie (12 lutego) i spotkał się tam z premierem Saadem Haririm. Rozmawiał z nim o eksploatacji gazu ze wschodniej części Morza Śródziemnego, gdzie swoje złoża ma także Izrael. W lutym Tel Awiw wraz z Amerykanami zawarł z Egiptem intratny kontrakt na eksport gazu. Premier Morawiecki spotkał się także z prezydentem Libanu, generałem Michalem Aounem, który z zadowoleniem przyjął możliwość udziału polskich firm w projektach rozwojowych i budowlanych na terenie swego kraju. Chodzi między innymi o eksplorację ropy i gazu. Tel Awiw też chce wysyłać gaz do Europy. Spieszy się z projektem EastMed, który zakłada budowę gazociągu lub uruchomienie terminalu kondensacyjnego na potrzeby dostaw na Stary Kontynent z pól Lewiatan i Tamar. Jednocześnie Orlen i Grupa Lotos już importują ropę z Iranu. W listopadzie zeszłego roku PKN Orlen sfinalizował umowę w sprawie drugiej dostawy ropy irańskiej, która ostatecznie dotarła do Polski w połowie stycznia. Polski rząd pomaga prawie setce rodzimych firm w wejściu na rynek irański (program Go Iran). W kwietniu zaplanowana jest kolejna wielobranżowa misja firm polskich do tego kraju. Polski biznes wiąże ogromne nadzieje z rozwijaniem relacji handlowych z Teheranem. Nasze państwa łączą dobre relacje. Persja i Imperium Osmańskie jako jedyne nigdy nie uznały rozbiorów Polski. Z kolei dla Izraela zarówno Iran, jak i Liban, gdzie współrządzi Hezbollah, to najwięksi wrogowie. W ostatnich tygodniach doszło do bezpośredniego uderzenia izraelskich sił powietrznych w bazy budowane przez Irańczyków w Syrii i do wyjątkowego zaostrzenia relacji z Libańczykami. Nie jest tajemnicą, że od grudnia ubiegłego roku działa amerykańsko-izraelska grupa robocza, przygotowująca się do wojny z Iranem. Jednocześnie coraz śmielej komentatorzy zagraniczni wspominają o przygotowywaniu się Izraela do uderzenia w Liban, gdzie schronienie znajduje niezwykle silny obecnie Hezbollah, wyposażony w przenośne bardziej precyzyjne wyrzutnie rakietowe. W tle agresywnej nagonki na Polskę istnieją znacznie poważniejsze kwestie niż mogłoby się wydawać, i nie chodzi jedynie o kosztowne roszczenia. Tel Awiw jest zdruzgotany, że „cios” przyszedł od obecnej władzy, która tak miała sprzyjać interesom żydowskim, więc „dyscyplinuje” nieposłuszną elitę rządzącą.

    Agnieszka Stelmach

    P...Każdy uczciwy artykuł o antysemityzmie można streścić krótkim: "antysemita to człowiek którego nienawidzą żydzi" Cywilizacja żydowska ma podwójną moralność. Czyli potwierdzili prawdę broniąc zbrodniczej ideologii marksistowskiej o żydokomunie. Wodociągi są ponoć już sprzedane izraelskiej firmie, od 2015 roku, pierwsze ustalenia w 2014. Robyg, Ronson i wiele innych deweloperskich, Cinema City, TVN, MK Cafe, Superpharm, Teva, SITA, Tahal, Link4, Mobilis, ponoć wiele informatycznych. Trzeba przyznać, że branże, które wybierają są wysokomarżowe (deweloperka), bo tam prawie nie ma konkurencji (kina), albo korzysta z układów z administracją publiczną (wodociągi, komunikacja miejska). Niestety czasy, gdy się asymilowali, i ich zdolności szły na konto ludzkości (np. L. von Mises ze Lwowa), w szczególności Polski, minęły bezpowrotnie. Teraz na odwrót: wielka akcja szukania korzeni. W mediach lansują maksymalnie, a dla gminu głupawe programy typu Hipnoza w tefałen. Mówili "o młodych Polakach, którzy zaangażowali się w propagowanie ich kultury(żydowskiej)? Mówili o Tygodniku Powszechnym, KiK-u? Które linie komunikacji miejskiej są w rękach Izraelskich?
  • @kula Lis 67 14:09:04
    KOLEJNE WARIACJE I SERWILISTYCZNE KAJANIE SIĘ JUDY DUDUSIA REZYDENTA BELWEDERSKIEGO

    – Tym, którzy zostali wypędzeni chcę powiedzieć – wybaczcie; Polska moimi ustami prosi ich o wybaczenie – żeby zechcieli zapomnieć, przyjąć, że Polska tak bardzo żałuje, że ich dzisiaj w niej nie ma – powiedział prezydent Andrzej Duda w związku z 50. rocznicą wydarzeń Marca’68.

    – Jestem tu, aby złożyć pokłon i oddać wyrazy szacunku wszystkim tym, którzy o wolną i niepodległą PL walczyli – mówił prezydent. – To była walka o niepodległość bez cenzury. Wszyscy, którzy zasłużyli się wielką odwagą w 1968 r. są postaciami pomnikowymi dla polskiej wolności. Za ludzi pomordowanych przez komunistów dzisiejsza PL, moje pokolenie, nie ponosi odpowiedzialności, ale z wielkim żalem pochylamy głowę. Tym, którzy zostali wtedy wypędzeni i rodzinom tych, którzy zginęli chcę powiedzieć – proszę, wybaczcie ówczesnej Polsce – oświadczył PAD.

    Prezydent dodał także, że patrząc „na tę naszą Polskę dzisiejszych czasów, XXI wieku, myślę sobie co za żal”. – Co za stratę ponosi dzisiejsza Rzeczypospolita, że wy wszyscy – ci którzy wyjechali, ci którzy być może umarli przez tamten ’68 r. – że was dzisiaj z nami nie ma, że jesteście elitą inteligencji, ale w innych krajach, że jesteście ludźmi sukcesu szanowanymi, ale w innych krajach, że wasza twórczość, że wasz dorobek naukowy, że wasze wspaniałe osiągnięcia nie poszły na rachunek Rzeczypospolitej. Co za żal, jakże mi jest przykro – podkreślił Andrzej Duda.

    Nasz komentarz: Adam Michnik może juz spokojnie pozdrowić brata. W końcu sam prezydent poprosił go o wybaczenie za „wypędzenie”. Kto wie? Może Stefan Michnik wybaczy? A może nie? Może PAD powinien pofatygować się do niego osobiście i klęknąć na progu? Może tyle wystarczy? A może nie? Może trzeba bardziej stanowczo walczyć z antysemityzmem? Może to wystarczy? A może nie?

    Panie Prezydencie Duda, nie chce nam się z Panem gadać!

    Źródło: prezydent.pl


    http://wprawo.pl/2018/03/08/prezydent-duda-prosi-o-wybaczenie-marzec68/


    CHYBA BELWEDER NIE MA DOSTĘPU DO WIEDZY I NAWET DO INTERNETU, ŻE UPRAWIA TAK OB(R0ŻYLIWĄ NARRACJE !!!
    Ciekawe, że Duduś nie zna senatora prof. Żaryna ?

    Mandela o marcu 68
    http://wolnosc24.pl/2018/03/07/tylko-u-nas-mandela-o-antysemickim-marcu-68-to-dobrze-rozpoznawalny-ale-najslabiej-zbadany-okres-w-powojennej-historii-polski-video/
    "W marcu '68 i grudniu '70 system komunistyczny się skompromitował" - Prof. Jan Żaryn
    https://www.youtube.com/watch?v=zBTKVo0AFyM
  • @Janusz Górzyński 18:42:28 AZARI ZNÓW ATAKUJE I WYWOŁUJE DUCHY
    "ŻYDZI TO DEMONY A KTO WSPIERA DEMONY TEN GRZESZY"

    Ambasador Izraela znowu atakuje! „Wiem jak łatwo w Polsce obudzić i przywołać wszystkie demony antysemickie”

    Wyrzucenie Żydów z Polski było rozkazem całkowicie moralnie nielegalnym; chciałabym, by patrzenie na historię było otwarte i uczciwe – mówiła w czwartek ambasador Izraela w Polsce Anna Azari, podczas obchodów 50. rocznicy Marca’68 na Dworcu Gdańskim.

    „Przez ostatnie półtora miesiąca już wiem jak łatwo w Polsce obudzić i przywołać wszystkie demony antysemickie – nawet, kiedy w kraju prawie nie ma Żydów. Są ludzie, którzy mówią, że wtedy nie było Polski” – mówiła Azari.

    „Można przypisać Związkowi Radzieckiemu zerwanie stosunków dyplomatycznych z Izraelem. Rzeczywiście wszystkie kraje bloku komunistycznego oprócz Rumunii zrobiły to” – dodawała.

    „Jednak marzec 68. zdarzył się tylko w Polsce. Ciekawe jest to, że wyrzucenie Żydów z Polski nie pomogło Gomułce i partii w rozwiązaniu problemów społecznych” – dodała ambasador Izraela.

    „Chciałabym, żeby patrzenie na historię było otwarte i uczciwe” – powiedziała. „Prawda pomaga nie tylko zrozumieć przeszłość, pomaga także tworzyć dzisiaj demokratyczne i tolerancyjne społeczeństwo” – dodała Azari.

    Ambasador Izraela w Polsce Anna Azari bierze w czwartek udział w obchodach 50. rocznicy Marca’68 na Dworcu Gdańskim w Warszawie.
    http://nczas.com/2018/03/08/ambasador-izraela-znowu-atakuje-wiem-jak-latwo-w-polsce-obudzic-i-przywolac-wszystkie-demony-antysemickie/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej