Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
419 postów 1337 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

Uważajcie na Antychrystów!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Uważajcie na Antychrystów! ONI JUŻ SĄ NA ŚWIECIE !

Uważajcie na Antychrystów!

 

I wprowadzą w błąd wielu, a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu”(Mt 24, 11)

 

„Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie. I kto nie zbiera ze Mną, rozprasza(Mt 12, 30)

 

„Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony(Mt 24, 13)

 

Dokądże, Władco Święty i Prawdziwy, nie sądzisz i nie wymierzasz za krew naszą kary tym, co mieszkają na ziemi?”(Ap 6, 10)

 

Straszna to rzecz wpaść w ręce Boga żyjącego(Hbr 10, 30n)

 

Uważajcie na Antychrystów!!!

 

     Kontynuując wątek „epifanii Antychrysta” czyli parodii inkarnacji, a także „misterium nieprawości”, pozwalam sobie opublikować kolejne ważne materiały w tej kwestii.

Poprzednią publikacją, którą zamieściłem na swoim blogu na temat Antychrysta była zatytułowana;

 

Antychryst zatrzymany w Polsce

http://janusz.neon24.pl/post/134556,antychryst-zatrzymany-w-polsce

 

 Teraz zamierzam ów temat pogłębić dostarczając pakiet wartościowej literatury na ten temat. Ks. dr Robert Skrzypczak w trzyczęściowej publikacji pt. „Uwaga na Antychrysta” w sposób  dość wnikliwy, zachowując porządek periodyczny, prowadzi nas przez historie całego chrześcijaństwa, od jego narodzin aż po czasy nam współczesne, której towarzyszył i nieustannie towarzyszy „duch Antychrysta” i „ludzie diabelscy”, wysługujący się światu i demonom, dążący do zniweczenia dzieła Odkupienia.

Problem „objawienia się zła” i to pod różnymi postaciami, był i co oczywiste, ciągle jest nadal z pasją omawiany i dyskutowany, a także przeżywany i analizowany, interpretowany zarówno przez „znaki czasu”, jak i przez procesy i tendencje, zwłaszcza obecne w herezjach i ideologiach.  Nie brakuje i takich, którzy wprawdzie z obawami, a nawet w lękach i w panice, jednak na Antychrysta „wyczekują”, gdyż jego nadejście poprzedzi ponowne przyjście w chwale niezwyciężonego Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Króla, Który Antychrysta „ubije rózgą ust swoich”.

Autor zamieszczonych przeze mnie publikacji, wybitny uczony i duchowny, zilustrował wojnę duchów, w której Duch Chrystusa zmaga się z duchem Antychrysta. Słowa św. o. Pio, że „polem bitwy pomiędzy Bogiem a Szatanem jest dusza człowieka” znajdują w tych materiałach głębokie uzasadnienie.  Zatem zewnętrzna agresja Antychrystów, jak dowodzi Autor, niekoniecznie jest groźniejsza od tego co dzieje się w nas samych, gdy stajemy się prawdziwymi Antychrystami i „pomocnikami Szatana na ziemi”, kiedy przez grzech sami się odłączamy od Mistycznego Ciała Chrystusa i burzymy porządek łaski.

 

     Według św. Tomasza z Akwinu, Doktora Anielskiego, mamy zawsze do dyspozycji trzy potężne i niezawodne tarcze broniące nas przed „piekielnymi strzałami” i osłaniającymi nas także bardzo skutecznie nawet w epoce jawnej działalności Antychrysta. Są nimi; Matka Chrystusa, Słowo Chrystusa i Męka Chrystusa.

Słowo Boże, które jest mieczem ducha zawsze pomaga nam oddzielić kłamstwo od prawdy i uchronić nas przed manipulantami. Eucharystia i inne sakramenty święte, które wypłynęły z Najświętszego Serca Jezusa na drzewie krzyża, uzdalniają nas do realizacji życia nadprzyrodzonego i czynią nas podobnymi do „Syna umiłowanego” Boga Ojca. Natomiast Matka Boża Wspomożycielka Wiernych dana jest nam jako hetmanka i obrończyni w walce z plemieniem żmijowym, a środki w postaci szkaplerza świętego i różańca są naszą bronią przeciwko strukturom zła i legionom demonów oraz ludziom diabelskim. Stąd nigdy nie jesteśmy, jako katolicy bezbronni wobec wszelkich piekielnych napaści. Niezależnie od tego czy agresja będzie realizowana przeciwko nam od zewnątrz czy od wewnątrz ! Czy będzie jawna czy niejawna !

 

Koniec świata poprzedzi przyjście Antychrysta syna zatracenia

https://www.youtube.com/watch?v=NjC2ofd8vHE

 

Teksty ks. dr R. Skrzypczaka, na końcu tej strony internetowej „wzbogaciłem” jeszcze dostępem do kolejnych ważnych publikacji poświęconych tematowi Antychrysta, „wysłannikowi piekieł” i zapowiadanemu przez Biblię przeciwnikowi Chrystusa Króla, „synowi zatracenia”, albowiem jego nadejście oznaczać będzie kolejne apogeum wojny duchów,  niezwykle ważne w Historii Zbawienia, związane z pogromieniem sił szatańskich. „Albowiem, jak napisał św. Jan Bosko, prawdziwa wojna dziejów toczy się po stronie Kościoła katolickiego, lub po stronie jego przeciwników”. Zatem żaden katolik nie powinien być pozbawiony tej wiedzy, która przecież obejmowała nauczanie Apostołów, a także stanowiła przedmiot głębokich refleksji Ojców i Doktorów Kościoła Chrystusa. W końcu jak napisał genialny Chesterton „nie jest ważne jaką bronią walczymy i jak bardzo w tej walce jesteśmy skuteczni, lecz po której stronie barykady stoimy”.

 

Antychryst jest redukcją chrześcijaństwa do ideologii, zamiast osobistego spotkania ze Zbawicielem. Antychryst prezentuje się jako pacyfista, ekolog i ekumenista. Zwoła on radę ekumeniczną i będzie szukał porozumienia wszystkich wyznań chrześcijańskich, przyznając coś każdemu z nich. Masy pójdą za nim, z wyjątkiem małych grup katolików, ortodoksów i protestantów" - mówił w Watykanie kardynał Giacomo Biffi do papieża Benedykta XVI.

 

 

Ks dr Robert Skrzypczak

Uwaga na Antychrysta! (cz.1)

 

Dzieje pojęcia w myśli i wrażliwości chrześcijańskiej od czasów apostolskich po współczesność

 

 Przywykliśmy do kawy bez kofeiny, czekolady bez cukru i kotletów bez mięsa. Jednakże chrześcijaństwo bez Chrystusa jest jak nasienie bez plemników. Nawet przy wielkim wysiłku przypomina współżycie dwojga staruszków. Nie rodzi nowego życia, a więc rozmija się ze swym nadprzyrodzonym przeznaczeniem. Myślę, że to właśnie miał na myśli papież Benedykt XVI, mówiąc w Monachium o „niedostatku zdolności spostrzegania”. „Chciałbym opowiedzieć coś z moich doświadczeń ze spotkań z biskupami świata” – mówił Papież. „Kościół katolicki w Niemczech jest wspaniały dzięki jego aktywności społecznej, dzięki gotowości do pomocy tam, gdzie jest ona potrzebna […]. Od czasu do czasu jednak mówi afrykański biskup: «Kiedy przedstawiam w Niemczech projekty socjalne, natychmiast otwierają się przede mną drzwi. Ale kiedy przyjeżdżam z projektem ewangelizacyjnym, spotykam się najczęściej z powściągliwością». Jak widać, u niektórych osób panuje opinia, że projekty socjalne należą do najpilniejszych; a sprawy związane z Bogiem, czy też z wiarą katolicką mają charakter raczej partykularny i nie są tak bardzo ważne”[*1].

Benedykt XVI o Antychryście

W tym kontekście ze zdwojoną mocą zabrzmiał temat Antychrysta podjęty przez kardynała Giacomo Biffiego podczas ostatnich rekolekcji głoszonych Ojcu Świętemu i pracownikom Kurii Rzymskiej. Nagle ta trochę operetkowa, trochę jasełkowa postać nabrała siły rażenia, budząc skrajne reakcje w prasie. Początkowo próbowano załatwić sprawę kpiną. O kim mówi Biffi? Pewnie o Bushu lub Berlusconim, albo o jakimś „intelektualiście”, antyklerykale. Filippo Ceccarelli, dziennikarz „La Repubblica”, „pijąc” do tego, co mówił kaznodzieja, dworował sobie: „Antychryst mógłby ukryć się za plecami pacyfisty lub ekologa, albo ekumenisty. Na liście kardynała Biffiego zabrakło tylko geja”. Szybko jednak zaczęto sobie zdawać sprawę, że chodzi o coś, co odnosi się nade wszystko do życia Kościoła, czegoś w rodzaju podstępnego „konia trojańskiego” wprowadzonego w organizm chrześcijańskiej wspólnoty. Temat jednocześnie alarmujący, co kłopotliwy. Niemniej jednak, aby nie narazić się na zarzut rewizjonisty albo też na śmieszność egzaltowanego kolekcjonera wizji i przepowiedni, wraz z końcem Wielkiego Postu 2007 przestano zajmować się dziwną postacią Antychrysta. Powróciła wygodna cisza.

Tymczasem temat podjął sam papież w swej książce Jezus z Nazaretu, przy okazji omawiania pokus Zbawiciela na pustyni. Otóż, według Benedykta XVI, Jezus w drugiej pokusie zostaje skonfrontowany z próbą Antychrysta. Podobnie jak kardynał Biffi, papież opiera się na słynnym dziele rosyjskiego filozofa Władimira Sołowjowa Opowieść o Antychryście. Wśród cech Antychrysta podkreśla przede wszystkim jego biegłość w Biblii, którą wykorzystuje zwłaszcza w tym celu, by zinterpretować Boga jako kogoś, kto nie ma realnego wpływu na losy świata i ludzi, ograniczając ramy Jego oddziaływania do czystej, ludzkiej subiektywności.

 Ciekawe, że wielokrotnie wcześniej, jeszcze jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary, Joseph Ratzinger drążył ten temat. Szczególne wrażenie robił na nim ten fragment wizji Sołowjowa, który wspomina o przyznaniu Antychrystowi doktoratu honoris causa za pionierskie dzieło egzegetyczne przez Uniwersytet w Tybindze, bliski Ratzingerowi nie tylko z racji pionierskiej roli katedry teologii tej uczelni w ramach rozwijania tzw. biblijnego ruchu odnowy w Kościele w pierwszej połowie XX wieku, ale i dlatego, że przez wiele lat on sam jako profesor wykładał tam teologię.

 W jednym ze swych dzieł poświęconych teologicznym kontrowersjom i dysputom wokół Biblii Ratzingerwyraził się, iż w miarę upływu lat coraz bardziej nabiera przekonania, że jeśli dojdzie do pojawienia się Antychrysta na ziemi, okaże się on wspaniałym biblistą. Tak kardynał komentował nowe metodologie egzegetyczne, przejęte uwalnianiem tekstu biblijnego od „barier dogmatyzmu”.Wiara nie była zasadniczym elementem tych metod, Bóg zaś wcale nie musiał okazać się istotnym czynnikiem zdarzeń historycznych. Obok opowiedzianych w Piśmie świętym historii należało odgadnąć „tę rzeczywistą”, odkryć inne źródła, zinterpretować na nowo wszystko to, w co dotąd wierzył Kościół. W efekcie mamy coraz to nowe hipotezy, toniemy w dżungli sprzeczności, nauki biblijne zaś nie studiują już tego, co święty tekst mówi, ale co powinien mówić. W tym względzie Ratzinger nie ma wątpliwości: antychrystami są „intelektualiści”, którzy zmierzają do zbudowania swego własnego, „lepszego” chrześcijaństwa. Przed takimi należy „bronić wiary prostych ludzi”.

Inną okazją do podjęcia tematu Antychrysta przez Josepha Ratzingera była prezentacja słynnego dokumentu Jana Pawła II Pamięć i pojednanie o winach przeszłości Kościoła (Rok Jubileuszowy 2000). Prefekt Kongregacji Wiary w słowie wstępnym powołał się na 33. pieśń o czyśćcu z Boskiej komedii Dantego, w której to na wozie Kościoła autor umieścił także Antychrysta. Z tej to przyczyny, jak powiedział Ratzinger, „Kościół zawiera także w sobie swe przeciwieństwo” i przez to pokazuje się zbrudzony w swoich dziejach. Zawsze wszelako ma świadomość swych własnych grzechówco oczywiście nie wystarcza jego przeciwnikom, by zrezygnować z oskarżeń. Najmocniejsze oskarżenia, jak dotąd, padały ze strony protestantów, którzy osądzali go jako całkowicie zepsuty i zniszczony, i w związku z tym nie mogący być dłużej owczarnią Chrystusa, będący zaś wręcz narzędziem Antychrysta, rodzajem anty-Kościoła. Oświecenie wzmogło jeszcze bardziej te oskarżenia, mówiąc już nie tylko o anty-Kościele, ale o przyczynie wszelkiego zła ludzkości. Grzechy Kościoła urosły wówczas do rangi mitologii. Tym większym zaskoczeniem był akt pokuty i prośby o przebaczenie za wyrządzone krzywdy podjęty przez Jana Pawła II w roku Jubileuszu 2000. Zamarli wówczas w osłupieniu nawet najbardziej zagorzali antyklerykałowie.Kościółokazał się kimś, kto zamiast polemik z adwersarzami, wybiera nawrócenie, stając po stronie swego Pana.

 Tego samego roku kardynał Ratzinger przekazał niezwykle cenne uwagi katechistom i ewangelizatorom. Powiedział wówczas, że Antychryst mówi zawsze we własnym imieniu i swą działalnością zasłania Jezusa. Podejmując się zadania ewangelizacji, można szukać własnego posłuchu i własnej satysfakcji, starając się rozciągnąć władzę na nowe jednostki i instytucje. Można też służyć dobru osoby, ustępując we wszystkim miejsca Temu, który jest Życiem. Jezus w swej działalności wszystko odnosił do Ojca, każde Jego słowo i czyn podejmowane były z myślą o woli Boga i o Jego chwale. Dlatego też sposobem życia prawdziwego ewangelizatora winna być następująca zasada: „za dnia przepowiada, nocą się modli”. Jezus nie zbawił świata pięknymi słowami, ale oddaniem życia. Antychryst unika Krzyża. Jezus uczył swych uczniów logikiziarna rzucanego w ziemię” – o ile obumrze, wyda owoc. Rodzenie nowych chrześcijan wiąże się z akceptacją bólów rodzenia. Nie damy życia innym, nie tracąc własnego. Wielką pokusą dzisiejszego człowieka jest chęć wydestylowania Jezusa na naszą miarę tak, by stał się do przyjęcia i do pojęcia według parametrów naszych wyobrażeń. W takiej drobnomieszczańskiej, wygodnej wyobraźni Krzyż nie ma sensu. Zabiegi tego typu, według Josepha Ratzingera, wpisują się w ducha Antychrysta.

 Antychryst Sołowjowa

 Kim w gruncie rzeczy jest owa tajemnicza postać? Stary podręcznik teologii mówił o nim tak: „Książę zła, który nadejdzie, by rządzić światem na końcu czasów, zanim ostateczny powrót Syna Człowieczego ustanowi nowe Niebo i nową Ziemię”. Najnowszy Katechizm Kościoła Katolickiegopoświęca mu dwa paragrafy (675-676), zgłębiając istotę zła, kryjącą się za jego dominacją: „Przed przyjściem Chrystusa Kościół ma przejść przez końcową próbę, która zachwieje wiarą wielu wierzących, odsłoni «tajemnicę bezbożności» pod postacią oszukańczej religii, dającej ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy. Największym oszustwem religijnym jest oszustwo Antychrysta, czyli oszustwo pseudomesjanizmu, w który człowiek uwielbia samego siebie zamiast Boga i Jego Mesjasza, który przyszedł w ciele”.

 Ten mesjanizm świecki – dodają autorzy Katechizmu – będzie „wewnętrznie perwersyjny”.
Władimir Sołowjow opublikował swoje proroctwo wielkiego kryzysu chrześcijaństwa w ikonie Antychrysta na Paschę 1900 roku. Treść tego proroctwa miała dotyczyć końca XX i początku XXI wieku. W historii postać Antychrysta identyfikowano z krwawymi tyranami: Neronem, Attylą, Napoleonem, Hitlerem czy Stalinem. Tu tymczasem mamy do czynienia z inną tradycją, widzącą w nim osobowość pociągającą, uśmiechniętego truciciela. „Będzie podobać się wszystkim – pisał już w VI wieku św. Efrem w Sermo de fine mundi – nie będzie przyjmował podarków, ani miał względu na osoby, będzie miły dla wszystkich, spokojny w każdej 
sprawie, wrażliwy na drugiego, tak że wszyscy będą go chwalić, mówiąc: oto człowiek sprawiedliwy!”[2].

 Antychryst Sołowjowa to człowiek dialogu, humanista. Pojawi się w łonie nowoczesnego społeczeństwa zachodniego, w którym najważniejsze i ostateczne sprawy ulegną już sekularyzacji. Kościół stanie się organizacją pokojową. W miejsce rozróżniania pomiędzy dobrem i złem pojawi się kalkulacja tego, co pożyteczne, a co nieopłacalne. Będzie on przekonywał innych, żezbawienie przychodzi poprzez zabezpieczenie społeczne i planowanie.Nie będzie materialistą czy też wrogiem religii, wręcz będzie starał się wyjść naprzeciw wszelkim ludzkim potrzebom, również tym duchowym. Mówiąc o sprawach duchowych zaproponuje jednakże religię czysto ludzką, w której wszyscy są zgodni ze wszystkim, odrzucona zostanie wszelka rozbieżność, a zwłaszcza dogmat wiary pojmowany jako niebezpieczne zło. Całe zresztą zmaganie wiary zostanie zredukowane do działalności humanitarnej i ogólnie kulturalnej. Orędzie ewangeliczne dla świętego spokoju zostanie ujęte w syntezę ze wszystkimi filozofiami i religiami. To religijność pomieszana i dwuznaczna, skupiona bardziej na człowieku niż na Chrystusie,na człowieku zdolnym dosięgać szczytów w dziedzinie nauki i techniki, a jednocześnie nie będącym w stanie zstąpić choćby o centymetr w głąb własnego serca.

 Ów wielki kryzys chrześcijaństwa, przepowiedziany przez Sołowjowa na koniec XX wieku, rozpoczął się już od lat sześćdziesiątych, od rewolty młodzieżowej w imię egoistycznego indywidualizmu. Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte stanowiły epokę zamieszania i buntu, lata osiemdziesiąte epokę hedonizmu, natomiast lata dziewięćdziesiąte to już właściwa epoka Antychrysta.Urokowi Antychrysta zdoła się przeciwstawić mała grupka chrześcijan, która wyczuje sedno dobrze ukrytego niebezpieczeństwa: „Miłościwy panie! Najdroższy jest dla nas w chrześcijaństwie sam Chrystus.Ale i od ciebie, panie, gotowi jesteśmy przyjąć wszelkie dobro, jeśli tylko w szczodrej twej dłoni rozpoznamy świętą dłoń Chrystusa. I na pytanie twoje, co możesz dla nas uczynić, taka jest oto nasza prosta odpowiedź: wyznaj tutaj, teraz, przed nami Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który przyszedł w cielesnej postaci, zmartwychwstał i ponownie przyjdzie– wyznaj Go, a my z miłością przyjmiemy cię jako prawdziwego zwiastuna Jego drugiego przyjścia w chwale”[3].

Pojęli oni dobrze, że chodzi tu o chrześcijaństwo rozwodnione, z Chrystusem wziętym w nawias. Największym niebezpieczeństwem, według Sołowjowa, nie jest stary, sprawdzony, ateizujący materializm, ale podstępny „humanistyczny” spirytualizm. Kto dla zaistnienia w świecie i dogadania się ze wszystkimi zrywa swą osobistą więź z Chrystusem zmartwychwstałym, stawia się po stronie Antychrysta.

Antychryst biblijny

 Antychrystnie jest wytworem współczesnej wyobraźni. Nie wymyślił go ani Sołowjow, ani inny z wielkich wizjonerów naszych czasów. Towarzyszy on doświadczeniu chrześcijan przez wszystkie epoki, od samego początku. Spróbuję prześledzić ów wielki potok refleksji o nim na przestrzeni wieków. Wychodząc od czasów apostolskich, zamierzam przebrnąć poprzez komentarze średniowieczne, propozycje reformatorów, antypapistów, kontrreformatorów, docierając aż do autorów współczesnych, wykazujących niegasnącą aktualność zagadnienia. W ten sposób podejmę – może nieco karkołomną – próbę złożenia z kawałków historycznych portretu Antychrysta.

 Daniel

Prafigurę Antychrysta znajdujemy w starotestamentowej księdze prorockiej Ezechiela (28,2), w zapowiedzi nadejścia przewrotnego króla na końcu czasów. Temat rozwija następnie żydowski prorok czasów wygnania babilońskiego Daniel (7-12). Roztacza on wizję kresu czasów. Pojawiają się w niej cztery bestie: lew, niedźwiedź, pantera oraz nieokreślona bestia z dziesięcioma rogami; symbolizują one cztery następujące po sobie królestwa: Babilończyków, Medów, Persów oraz imperium Aleksandra Macedońskiego (dziesięć rogów będzie oznaczać królów dynastii Seleucydów). W kolejnych interpretacjach Medowie i Persowie zostaną potraktowani razem, dzięki czemu ustąpią miejsce jako czwartemu imperium rzymskiemu. W wizji Danielaniespodziewanie wyrasta mały róg, wyrywając trzy większe. Będzie on zapowiadać pojawienie się nowego króla, innego od pozostałych, przeklinającego Imię Najwyższego oraz prześladującego Jego świętych. Daniel w symboliczny sposób opowiada dzieje królestw helleńskich. Przewijają się postaci, w których słuchacze rozpoznają „króla Południa” egipskiego Ptolemeusza I Sotera (306-285 przed Chrystusem), pokonanego przez Seleucha I Nikanora (301-281), dziedziczącego po nim Antiocha II, koncentrując uwagę zwłaszcza na królu Antiochu IV Epifanesie, okrutnym prześladowcy narodu żydowskiego, który profanuje Jerozolimę, zaprowadza w świątyni Boga Jedynego pogański kult Jowisza, nazwany potem przez samego Jezusa „ohydą spustoszenia” (por. Mt 24,15; 1 Mach 1,37-40). Można powiedzieć, że Antioch IV stanie się figurą proto-Antychrysta. Do zapowiedzi Daniela nawiążą wszystkie fragmenty Nowego Testamentu.

 Św. Jan

 Słowo „antychryst” pojawia się jedynie w listach św. Jana w trzech miejscach: w Pierwszym Liście (2,18-23) występuje raz jako pojedynczy antichristos, innym zaś razem jako liczni antichristoi; w innym miejscu tego samego Listu (4,1-3) pojawia się określenie „duch antychrysta”. Powraca jeszcze po raz trzeci to określenie w Drugim Liście św. Jana (7). Ewangelista pisze: „Dzieci, jest już ostatnia godzina, i jak słyszeliście, antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu antychrystów… Wyszli oni spośród nas, lecz nie byli z nas [...]. Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest antychrystem, kto nie uznaje Ojca i Syna”. W dalszej kolejności zaś dodaje: „Umiłowani, nie każdemu duchowi dowierzajcie, ale badajcie duchy, czy są z Boga… Żaden zaś duch, który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga; i to jest duch antychrysta, który – jak słyszeliście – nadchodzi i już teraz przebywa w świecie”. Janowy Antychryst to całkowity neologizm. Etymologia tego określenia, według św. Izydora z Sewilli, oznacza tego, kto jest przeznaczony do sprzeciwiania się Chrystusowi, a nie – jak chcieli niektórzy jemu współcześni – tego, kto poprzedzi Chrystusa. Greckie anti odpowiada łacińskiemu contra, co wskazuje na antytezę Chrystusa. Jeśli Chrystus jest „Pełnią łaski”, tamten jest „pełnią grzechu”; naprzeciw Prawdy pojawia się Kłamstwo[4]. Być może ma to związek z pojęciem „anty-Bóg” – antitheos, występujący u Żyda aleksandryjskiego Filona. Nieuznawanie Jezusa, według św. Jana, oznacza twierdzenie, że nie przyszedł On w ciele ludzkim, czyli zaprzeczanie realności Jego Wcielenia. Antychryst św. Jana zdaje się więc nabierać charakteru polemicznego, określenie wymierzone jest przeciwko heretykom atakującym prawdę o Jezusie.

 Św. Paweł

 Innego, bardziej eschatologicznego, charakteru nabiera nauczanie św. Pawła, zwłaszcza w słynnym fragmencie z Drugiego Listu do Tesaloniczan (2,3-12). Paweł, objaśniając fakt powtórnego przyjścia Chrystusa w chwale, pisze, że „dzień ten nie nadejdzie, dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazwane jest Bogiem…, tak że zasiądzie w świątyni Boga, dowodząc, że sam jest Bogiem[...]. Pojawieniu się jego towarzyszyć będzie działanie szatana,z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów, z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości tych, którzy idą na zagładę, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia”. Dokument ten jest najstarszym tekstem chrześcijańskim wchodzącym w tzw. korpus Pawłowy. Jest autentycznym listem napisanym przez Apostoła ok. 50 roku po Chrystusie. Poddaje on interpretacji znaki końca czasów: nadejście odstępstwa (apostazji) oraz objawienie się antychrysta, nazywanego tutaj „człowiekiem grzechu, synem zatracenia”.Jest to postać bez imienia, synonim nieprawości.

Paweł powołuje się w swym liście na sprawy dobrze czytelnikom znane. Kontekst jego powstania jest taki: Paweł udaje się do Macedonii, do miasta Tessaloniki (dzisiejsze Saloniki) i przepowiada Chrystusa w żydowskiej synagodze. Twierdzi, że Jezus jest Mesjaszem, oczekiwanym przez naród wybrany. Głosi Jego śmierć i zmartwychwstanie, co sprawia, że niektórzy żydzi i poganie dają mu wiarę. Lecz po dwóch tygodniach w środowisku synagogi wybucha furia, miasto zostaje podburzone, Paweł musi ratować się ucieczką do Berei, z nadzieją na rychły powrót (por. Dz 17). Lecz Żydzi i w tym mieście urządzają zamieszki, tak że Paweł zmienia zamiary i udaje się do Aten, gdzie na areopagu próbuje głosić kerygmat o Chrystusie zmartwychwstałym w kontekście kultury helleńskiej. W Berei zostaje przyjaciel Pawła, Tymoteusz (prawdopodobny dostarczyciel listu). Spotka on Pawła potem w Koryncie, skąd Apostoł pisze Pierwszy List do Tesaloniczan mówiąc w nim, że zbliża się „gniew Boży” oraz zapowiada nieodwołalne przyjście Chrystusa i sąd.  Tesaloniczanie zaczynają żyć przekonaniem o rychłym przyjściu Pana, podżegani jeszcze innymi listami, rzekomo pochodzącymi od Pawła, których treści możemy się jedynie domyślać. Paweł musi interweniować, by wyjaśnić dobrze kwestię „końca czasów”.W ten sposób powstaje ów Drugi List do Tesaloniczan.

 Katechon

 „Człowiek grzechu” jest tożsamy z „antychrystem” św. Jana. Wraz z nim nadejdzie tajemnica nieprawości i panowanie kłamstwa.Na koniec „Pan Jezus zgładzi go tchnieniem swych ust i wniwecz obróci samym objawieniem swego przyjścia” (2,8). Tymczasem trwa coś, „co go teraz powstrzymuje… Niech tylko ten, co teraz powstrzymuje, ustąpi miejsca, a wówczas ukaże się Niegodziwiec (2,6-8). A więc jest ktoś lub coś, co przeszkadza aktywności Antychrysta i co hamuje jak narazie jego nieprawość – pewien katechon (od greckich słów użytych przez Pawła: to lub o katechon, w zależności czy występuje w czasowniku czy rzeczowniku; łacińska Wulgata tłumaczyła: quid detimeat lub qui tenet). „Katechonem” byłoby jakieś wydarzenie, proces historyczny lub instytucja, albo być może jakaś konkretna osoba.

 Św. Tomasz z Akwinu przedstawił w tym względzie trzy hipotezy. Według pierwszej z nich, mogłoby nim być „imperium rzymskie”. W zgodzie ze św. Augustynem[5], starożytny Antychryst był utożsamiany z krwawym cesarzem Neronem. Istniała przy tym legenda, że Neron nie umarł, ale został wygnany. Powróci więc, gdy przeminie imperium rzymskie. To, co przeszkadza dziś Neronowi powrócić, to potęga i prawo cesarstwa. Tomasz, podobnie jak potem papież Leon XIII, interpretuje tę legendę duchowo, twierdząc, że „katechonem” jest siła Rzymskiego Kościoła. Inną możliwą interpretacją jest „katechon” jako pewne mocne wydarzenie.W oparciu o łacińską grę słów Tomasz twierdził, że accessus (wydarzenie) powstrzymuje discessus (odstępstwo, apostazję). Tym wydarzeniem jest głoszenie Ewangelii oraz zbliżanie się do wiary tych, którzy się nawracają poprzez ewangelizację.Trzecim sposobem realizacji „katechonu” ma być demaskowanie tajemnicy nieprawości, wydobywanie na światło grzechu, piętnowanie i uświadamianie sobie nawzajem podstępów nieprzyjaciela. Do kwestii „katechona” powrócę pod koniec artykułu, tymczasem przyda się stwierdzenie, że z treści listu Pawłowego wynika w sposób oczywisty, iż wyznawcy Kościoła pierwotnego wiedzieli dobrze to, o czym mówił Apostoł.

 Apokalipsa

 Wielkim biblijnym podsumowaniem kwestii Antychrysta jest księga Apokalipsy.Pojawia się on w słynnym bestiarium wizji św. Jana, autora najpóźniejszej księgi Nowego Testamentu. Królestwo Bestii będzie trwało 1260 dni albo 42 miesiące. Powstaną dwie bestie, które poddadzą prześladowaniu świętych Pańskich; jedna wyrośnie z ziemi, druga wyłoni się z morza. Pierwsza będzie nosić dwa rogi, druga zaś zaopatrzona zostanie w siedem głów i dziesięć rogów (jak u Daniela). Przeciwko nim powstanie dwóch świadków, którzy zabici przez Bestię pozostaną martwi przez trzy i pół dnia, po czym zostaną wskrzeszeni przez Baranka. W obliczu nadchodzących nieprawości Bóg umacnia Swych poddawanych próbom uczniów, otwierając siedem pieczęci, każąc dąć w siedem trąboraz wylewając siedem czasz gniewu. Szatan zostanie złapany w łańcuchy natysiąc lat. Ma to być czas odpowiadający tymczasowemu triumfowi sprawiedliwości na ziemi. Na koniec zostanie stoczona wielka walka dni ostatecznych na równinie Armagedonu, po której szatan zostanie pokonany i rozpocznie się Sąd Ostateczny w chwale Syna Człowieczego.

 Obrazy Apokalipsy, bardzo tajemnicze dla współczesnej wrażliwości, były ucieleśnieniem „antychrysta” z listów Janowych oraz „człowieka grzechu” z nauczania św. Pawła. Niepokojąca postać Antychrysta, zaprezentowana w ten symboliczny sposób, nie jest demonem, lecz postacią ludzką wyposażoną w nadzwyczajną władzę uwodzenia innych. Tym straszniejszy jest, im bardziej po ludzku się zachowuje. Jest on przeciwieństwem Chrystusa.Szuka sposobności, by wręcz przejść w Jego postać, by tym samym móc oszukać wiernych. Kłamie dla zdobycia władzy. Ów hipokryta i symulant nie przedstawi się jednak jako przeciwnik Chrystusa, wręcz przeciwnie: we wszystkim będzie usiłował go naśladować, wręcz parodiować. Smok i dwie Bestie z Apokalipsy – na co zwracali uwagę szesnasto- i siedemnastowieczni autorzy, tacy jak: protestant Kalwin, katolicki teolog Thomas Adam czy angielski poeta Miltonusiłują naśladować Trójcę Świętą: jako fałszywy Bóg, fałszywy Mesjasz i fałszywy prorok. Antychryst jest rodzajem „małpy Bożej”.W ten sposób zmierza do umniejszenia mesjańskiej godności Chrystusa, by przywłaszczyć sobie Jego cuda, Jego nauczanie i życie.

 c.d.n

 Ks dr Robert Skrzypczak

 Ks Robert Skrzypczak

Uwaga na Antychrysta! (cz.2)

 

Antychryst w oczach Ojców Kościoła

 Chrześcijanie od samego początku istnienia Kościoła kierowali baczną uwagę na odczytywanie w duchu Ewangelii znaków czasu. Być może dlatego, żepierwsze wieki istnienia wspólnot uczniów Chrystusa to czas prześladowań religijnych i politycznych wybuchających z gwałtowną siłą i niespodziewanie. Męczeństwo pierwszych chrześcijan domagało się światła z wysoka. Takiego samego światła poszukiwano w obliczu mnożących się sekt i odstępstw doktrynalnych, sporów teologicznych i kłopotów z zachowaniem kościelnej dyscypliny, uderzających w jedność Kościoła. Już dokumentDidaché z początków II wieku po Chrystusie przestrzegał przed „fałszywymi prorokami i gorszycielami”,którzynamnożą się w ostatnich dniach.Zapowiadał też ukazanie się Zwodziciela, czyniącego znaki i cuda „tak samo, jak Syn Boży”. „I wówczas ludzkie plemię pójdzie ku ogniowi próby” (16,3).

 Widzimy, że wielu nauczycieli wczesnochrześcijańskich w poszukiwaniu właściwego sensu wydarzeń odwoływało się do komentowania wyżej wspomnianych tekstów biblijnych, natomiast pierwszymi, którzy zaczęli wprost posługiwać się określeniem „antychryst”, byli św. Polikarp, św. Ireneusz z Lyonu oraz Hipolit Rzymski.

 W tradycji patrystycznej pojawiają się dwa typy antychrysta:prześladowca doktrynalny, czyli „antychryst herezjologiczny” oraz prześladowca dni ostatnich, czyli „antychryst eschatologiczny”. Do faktu prześladowań, jakie cechowały epokę imperium rzymskiego, odniósł sięCelsus, słynny pogański znawca judaizmu i chrześcijaństwa, wielki przeciwnik iprześmiewca nauki Chrystusa, którego dzieło znamy jedynie dzięki ripoście Contra Celsum, napisanej przez geniusza Kościoła z Aleksandrii, Orygenesa. Celsus zauważał, że chrześcijanie za bezpośredniego sprawcę prześladowań uważają diabła. Również i on przeciwnika uczniów Jezusa wywodził z żydowskiego pojęcia szatana. Tego zaś kojarzył z jednostronnie interpretowaną treścią greckich mitów o tytanach. Orygenes słusznie zarzucił Celsusowi, iż ten w próbie zrozumienia mentalności chrześcijan całkowicie pomijał naukę o Antychryście.

 Pierwsze pojęcie Antychrysta zostaje użytew związku z plagą herezji i w związku z wymową listów Janowych.O tym mówi Polikarp, biskup Smyrny, twierdząc, iżkażdy, kto nie wyznaje wiary w człowieczeństwo Syna Bożego, kto nie uznaje świadectwa Jego krzyża oraz odrzuca rzeczywistość zmartwychwstania, zasługuje na miano antychrysta[6]. Tą samą drogą podążają Tertulian i Orygenes, autorzy z początku III wieku[7]. Dzięki Tertulianowi dowiadujemy sięo Marcjonie, który, powołując się naList św. Pawła do Tesaloniczan, objaśniał swą doktrynę Demiurga, złego BogaStarego Przymierza, który sprzeciwia się dobremu Bogu głoszonemu przez Chrystusa, i który powodowany zazdrością o Mesjasza nasyła przeciw Tamtemu siły demoniczne[8]. Ireneusz z Lyonu, duchowy uczeń Polikarpa, podejmuje w swym wielkim dziele Przeciw herezjom temat antychrysta w dwóch znaczeniach. Najpierw, w księdze III wspomnianego dzieła, polemizuje z gnostykami, a zwłaszcza z doketystami, którzy twierdzili, żecierpienie Chrystusa na krzyżu było tylko pozorne.Dla Ireneusza są oni przykładem Pawłowego „człowieka nieprawości”[9]. Wspomina on też oMarku Magu, uczniu Waldensa, gnostyku działającym w Galii, który jest „niemalże prawdziwym prekursorem Antychrysta”.

 Ireneusz objaśnia „Boską ekonomię zbawienia” objawioną łącznie przez Stary i Nowy Testament, bowiem pierwsze przymierze wyjaśnia się i spełnia dopiero w tym ostatecznym przymierzu, zawartym we krwi Chrystusa.Całe dzieje – od stworzenia świata, poprzez grzech, aż do zbawienia – spina jedna klamra, mianowicie zamysł Boga, aby wszystko zrekapitulować w Chrystusie. W tym sensie Ireneuszpo raz pierwszy sięgnął po eschatologiczną interpretację Antychrysta, utożsamianego z trzecią Bestią, wspomnianą w psalmie 90 oraz w Apokalipsie[10]. Ten eschatologiczny nurt rozwijają pisarze po obydwu stronach doktrynalnej barykady. Z jednej strony frygijski prorok Montan (stąd: montanizm), zapowiadający rychły koniec świata i zstąpienie Nowej Jerozolimy, z drugiej zaś ojcowie chrześcijańskiej ortodoksji: Hipolit Rzymski (poświęcił temu całe dzieło Traktat o Antychryście oraz fragmenty Komentarza do księgi Daniela), św. Cyprian z Kartaginy (w swoich Listach 58, 59, 67, 69, 70, 73, 74 oraz Do Fortunata), Kommodian(Instructiones), Laktancjusz (Divinae Instructiones), św. Jan Damasceński (De fide orthodoxa) oraz św. Augustyn z Hippony (Państwo Boże, XX). Według tego ostatniego, obok Antychrysta eschatologicznego, należy brać pod uwagę wielu jego prekursorów oraz zwolenników.

 Moją listę Ojców zamknę wyjątkowo św. Tomaszem z Akwinu, mimo że należy on już do innej epoki i innej tradycji teologicznej. W dziełach Tomaszowych słowo „Antychryst” występuje 1394 razy.Oznacza ono osobę nie tożsamą z diabłem, mimo że diabeł się nią posługuje. Szatan zamieszkuje duszę Antychrysta tylko w sensie moralnym, bowiem realnie w człowieku może przez łaskę zamieszkiwać tylko Trójca Święta.Diabeł ma moc oddziaływania zewnętrznego na wszystkich ludzi, Antychryst tylko na nieprawych. Jest sumą nieprawości, jest więc w stanie nakłonić innych ludzi do najbardziej wyrafinowanych podłości. Tomasz twierdził, żeAntychryst pojawi się, by odciągnąć chrześcijan od wiary w Chrystusa. Dla niego „koniec czasów” oznacza okres największego dostępu demonów do ludzi[11].

 Warto dodać, iż wielu nauczycieli Kościoła pierwszych wieków (takich jak Ireneusz, Cyryl Aleksandryjski, Efrem, Hieronim, Jan Chryzostom, Anzelm czy Raban Maur), przy okazji omawiania zagadnień związanych z Antychrystem, swą nadzieję lokowało w postaci wielkiego władcy chrześcijańskiego, który pokrzepi do zmagań serca uczniów Chrystusa. Już w VI stuleciu św. Cezary z Arles twierdził (kilka wieków później potwierdzą to samo inni wizjonerzy historii, np. opat Werdin d’Otranto, św. Zenobiusz czy św. Hildegarda z Bingen), żeAntychrysta poprzedzą Wielki Władca oraz Wielki Papież: Wielki władca towarzyszyć będzie Papieżowi w odnowie całej ziemi. Wielu książąt i narodów żyjących w błędzie i nieprawości nawróci się i zakróluje cudowny pokój między ludźmiWszystkie narody uznają Stolicę Apostolską w Rzymie i przyznają słuszny hołd Papieżowi”. Kto żył świadomie przez ostatnie trzydzieści lat i kto widział ciało papieża Jana Pawła II otoczone przez głowy większości państw świata podczas pogrzebu w Watykanie w 2005 roku, nie zdoła oprzeć się sile skojarzeń. „Lecz po określonym czasie – kontynuuje Cezary z Arles –gorliwość ostygnie, wzmoże się nieprawość, zaś zepsucie moralne stanie się takie, jak nigdy dotąd i to sprowadzi na rodzaj ludzki ostateczne i najgorsze prześladowania Antychrysta i koniec świata”[12].

 Antychryst średniowieczny

 Pozostawiamy na boku ulubione zajęcie Ojców: zgłębianie Słowa Bożego, by w jego świetle odczytywać znaki Boga w historii. Ulubionym zajęciem ludzi średniowiecza są przygody, budujące opowieści, hagiografie świętych. Lekturą najważniejszą jest Złota legenda Jacopa de Voragine, zestaw niesamowitych epizodów z życia szaleńców Bożych, obfitujących w cuda i cnoty w stopniu heroicznym.Zmienia się w związku z tym klimat wokół samego Antychrysta. Pojawi się on w konwencji hagiograficznej: jako anty-święty. Trzeba szybko dodać jeden szczegół: Antychryst nie jest centralną postacią średniowiecza. Zajmie raczej umysły ciekawskie, żądne przygód. Postaram się dostarczyć kilku przykładów.

 Pierwszym biografem Antychrysta jest żyjący w X wieku mnich Adson z Montier-en-Der, który w latach 950-954 napisał, na prośbę królowej Gerbergii, żony Ludwika IV, dziełkoDe ortu et tempore Antichristi (O narodzinach i czasie Antychrysta), znane powszechnie jakoVita Antichristi, bardzo naówczas rozpowszechnione. Wystarczy pomyśleć, że do dziś przechowało się 171 jego manuskryptów. Autor niczego nie wymyśla, lecz zwyczajnie kompiluje i przepisuje różne wcześniejsze fragmenty: a to z Hieronima, a to z Bedy Czcigodnego, a to z wielu innych komentarzy do listów Pawłowych czy Apokalipsy.Bohater Adsona prowadzi życie całkowicie przeciwne Chrystusowi, coś w rodzaju przeżywanej anty-Ewangelii.

 W ślad za Adsonem pojawiają się kolejne tego typu prace, świadczące mimo wszystko o swoistej pozycji, jaką tajemnicza postać Antychrysta będzie zajmować w zbiorowej świadomości Europejczyków. Pod koniec XIII stulecia kataloński lekarz Arnoldo deVillanova (1240-1311) napisze najpierw po katalońsku, potem w łacińskiej wersji swójTractatus de tempore adventus Antichristi.Ogłosi w nim nadejście mrocznego antagonisty Chrystusa na rok 1378.Według autora, pozostającego pod urokiem ruchu franciszkańskiego w Kościele, tylko ubóstwo będzie w stanie pokonać ponure władanie Antychrysta.

 Uczeń Arnoldo,Bartolomé Genovés(Janoesius) z Majorki w swej książeczceDe nonissimis temporibus, potępionej jednocześnie przez biskupa Barcelony, jak i wielkiego inkwizytora, będzie obstawał przy święcie Zesłania Ducha Świętego 1360 roku jako dacie przewidywanego nadejścia Antychrysta.W ten nurt wyglądania na horyzoncie przeciwnika Zbawiciela włączą się także zakony kaznodziejskie. Dominikanin św. Wincenty Ferrier(1350-1419) w swych kazaniach pełnych wezwań do nawrócenia będzie powoływał się na rzekomą wizję św. Dominika, w której to Dziewica Maryja miała mu przyrzec opóźnienie o sto lat ostatecznych wydarzeń końca świata,aby dominikanie mogli zdążyć nawrócić ludzkie serca. Franciszkanienatomiast celowali w sztuce identyfikacji Antychrysta,który już nadszedł. Miejscem jego narodzin miał być Półwysep Iberyjski, zaśsamym zainteresowanym mistrz Ferdinando z Kordoby (1421-1480).

 Kawaler ten już w wieku dwudziestu latzdobywa tytuł doktora filozofii, teologii i medycyny, po czym udaje się do Francji, gdzie wprawia wpodziw cały uniwersytet paryskiswym poziomem wiedzy i erudycji. Tak opisuje jego postać w biografii pod tytułemChroniconz 1501 roku pewien niemiecki opat: „Był bowiem biegły w tym wszystkim, co odnosi się do Pisma Świętego, nienaganny w obyczajach i rozmowach, bez cienia wyniosłości czy też arogancji, lecz niezwykle pokorny i uprzejmy. Znał na pamięć całą Biblię, pisma Mikołaja z Lyry, św. Tomasza z Akwinu, Aleksandra z Hales, Dunsa Szkota, św. Bonawentury i innych wiodących teologów, zarówno też wszystkie księgi prawa, tak cywilnego, jak i kanonicznego. Znał jednocześnie na wylot (jak to się mówi) pisma Awicenny, Galena, Hipokratesa, Arystotelesa, Alberta Wielkiego oraz wiele innych ksiąg i komentarzy z dziedzin filozofii naturalnej i metafizyki. Był sprawny w argumentacjach, dokładny w dyskusji, nigdy też nie przegrywał z nikim sporu. Posiadał wreszcie umiejętność pisania i czytania do perfekcji w języku hebrajskim, greckim, łacinie, po arabsku i po chaldejsku […]. Różne opinie wypowiadali o nim paryscy doktorzy:niektórzy brali go za czarownika, opętanego przez diabła; inni wręcz przeciwnie. Nie brakowało i takich, którzy twierdzili, iż to niemożliwe, aby zwykły śmiertelnik w tak niezwykły sposób obeznany w Pismach nie był Antychrystem”.

 Ferdinando zdołał uniknąć licznych procesów, uciekając do Rzymu, gdzie wsparty protekcją kardynała Bessarione został mianowany członkiem Roty Rzymskiej oraz doradcą prawnym papieża Sykstusa IV. Dzięki niemu przez większą część epoki średniowiecza pozostało jednak przekonanie, żeAntychryst będzie naukowcem i Hiszpanem.

 Postać Antychrysta gości również w licznych poematach i sztukach scenicznych. Na uwagę zasługuje przedstawienieLudus de Antichristo, napisane przez mnicha klasztoru Tegernsee z Bawarii.Otóż w świątyni jerozolimskiej władca Królestwa Łacińskiego składa insygnia swej godności królewskiej, czym wywołuje Antychrysta, poprzedzonego przez Hipokryzję oraz Herezję(zaprezentowane jako alegorie). Początkowo Antychryst składa śluby pokory i wyrzeka się żądzy władzy.Jednakże pod świeckim ubraniem ukrywa zbroję. Niebawem napada na króla Grecji, przekupuje króla Francji.Król Niemiec wydaje się odporny na korupcję, lecz przekonują go cuda: uzdrowienie kaleki, wyleczenie trędowatego, a po wskrzeszeniu umarłegoprzyłącza się do Antychrysta. W dalszej kolejności nawraca się Synagoga i Antychryst zostaje władcą świata. W pewnym momencie pojawiają się dwaj świadkowie Boga: Henoch i Eliasz,którzy demaskują Antychrysta: non est Christus! i sprawiają, że Żydzi przyłączają się do chrześcijan. To właśnie Synagoga nazwie fałszywego mesjasza Antychrystem. Dwaj świadkowie za wszystko płacą życiem. Historia kończy się ucieczką Antychrysta oraz tym, że oszukani chrześcijanie, gorzko żałując, powracają na łono Eklezji.Wiadomo na koniec, że Antychryst żyje, lecz nikt nie wie gdzie.

 W innej sztuce ludowej pod tytułemPrzyjście Antychrysta, powstałej w Chester w Anglii, główny bohater naśladuje cuda, znaki i słowa Zbawiciela. Parodiuje Jego misterium paschalne, udając swoją śmierć oraz zmartwychwstającnagle w obecności czterech innych królów, czym wprawia ich w zdumienie. Następnie przyzywa Ducha, urządzając coś w rodzaju anty-Pięćdziesiątnicy.Początkowo zachowuje się jak święty, potem jednak, pod wpływem dysputy z dwoma świadkami z nieba, wpada w furię, powodując masakrę chrześcijan.Ostatecznie zostaje zabity w walce z Archaniołem Michałem. Kończący przedstawienie taniec demonów znajduje finał w zaciągnięciu Antychrysta do piekieł.

 Charakterystycznącechą średniowiecznego Antychrysta jest jego pociągający, uwodzący sposób bycia.Stara się we wszystkim upodobnić się do Chrystusa. Jego fałszywy wygląd demaskują dwaj świadkowie(postaci z Apokalipsy).Wśród znaków końca świata, obok kataklizmów i wstrząsów społecznych, bywa ukazany upadek moralny Kościoła. Zazwyczaj pojawieniu się Antychrysta towarzyszą dwie postaci, wywodzące się z tradycji żydowskiej, znane dobrze Ojcom, takim jak Augustyn czy Hieronim – mianowicieGog i Magog.Są to personifikacje wszelkiej podłości, gotowe na ostateczny bój. Ich koniec, podobnie jak Antychrysta, jest przesądzony, niemniej zdążą zadać chrześcijanom wiele cierpień.

Antychryst protestancki

Dotarliśmy do epoki, w której „antychryst” będzie służył za inwektywę. Każda epoka ma swoje sposoby obrażania przeciwnika. Cuchnące i ohydne obelgi mają przylgnąć do znienawidzonego adwersarza i na wieki przykryć go infamią.

Począwszy od XIII wieku takie polemiczne użycie słowa „antychryst” służy w konfliktach pomiędzy papiestwem a władzą świecką, między papieżami i antypapieżami, między różnymi grupami wyznaniowymi.Tak będzie się wyrażać papież Grzegorz IX o cesarzu Fryderyku II, następca Fryderyka o Innocentym IV,ruchy uznawane za heretyckie (jak albigensi lub husyci) o Kościele hierarchicznym.

 Wraz z nastaniemepoki reformacjinadeszła też manierautożsamiania antychrysta z papieżami, już nie na poziomie polemicznym, alejako istotny element nowej doktryny (np. w tzw. Artykułach ze Smalkaldy Melanchtona z 1537 roku).Luter atakuje wprost papiestwo oraz cały Kościół rzymski jako prostytutkę Babilonię z powodów doktrynalnych. Synod w Gap (w roku 1603) użyje w wyznaniu wiary hugenotów określenia „syn zatracenia” bądź też „kobieta lekkich obyczajów odziana w szkarłat” w stosunku do papieża. Jeden z angielskich kaznodziejów epoki, Henry Smith będzie kpił, mówiąc, że „protestantem jest ten, kto przysięga, że papież jest Antychrystem i że należy jeść mięso w piątek”.

 Od Edwarda Bagshawa (1629-1671)przyjmuje się przekonanie, że Antychryst musi być liczby mnogiej:obejmując „sumę licznych fałszywych Chrystusów i fałszywych proroków, zjednoczonych pod jednym przewodem”. Będzie uznawane za „zwykłą bujdę” doszukiwanie się pod tym pojęciem jakiś pojedynczych jednostek.Na nazwę „antychrysta” zasługiwać może jedynie misterium nieprawości w całości: albo sukcesja papieska, albo imperium otomańskie Turków, albo wreszcie też anabaptyści z Münster.

 Marcin Luter w swej wizji historii wyróżniał trzy okresy:czas Kościoła, czas Antychrysta oraz eschatologiczne Królestwo Chrystusa. Ostatniego prawowitego pasterza Kościoła widział w papieżuGrzegorzu Wielkim.Początek zaś panowania Antychrysta wskazywał na VII wiek, kiedy toBonifacy IIIprzyznał sobie tytułuniversalis episcopus. Antychrystanależy bezwzględnie doszukiwać się wewnątrz Kościoła. Melanchtonw tym względziedzielił antychrystów na wewnętrznego i zewnętrznego.Papieża nazywał „prawdziwym Antychrystem”, dodając przy okazji, że postawienie sprawy w ten sposób to kwestia życia lub śmierci Kościoła.Przeciwstawiał też działaniu Chrystusa praktyki całej hierarchii kościelnej.W przypisach do Biblii Genewskiej Kalwindwie bestie z Apokalipsy objaśniał jako imperium rzymskie i rzymskie papiestwo.Temu ostatniemu zagadnieniu niejaki Nicolas Vignier poświęcił 700-stronicowe dzieło pod tytułem Théâtre de l’Antéchrist.Thomas Hobbes w słynnymLewiatanieutożsamiał obie te rzeczywistości, przypisując im równie pejoratywną opinię.

 Pewnym rodzajem doktrynalnej polemiki czy „demaskacji” wroga byłapróba rozszyfrowania znaczenia apokaliptycznej liczby 666, będącej imieniem własnym Bestii. Sposobu aplikacji znaczeń można się od razu domyślić. W 1642 roku Francis Potter opublikował w Oxfordzie książkę An interpretation of the Number 666, na karcie tytułowej umieścił po jednej stronie Jerozolimę z dwunastoma bramami, z Chrystusem i dwunastoma Apostołami powyżej oraz ze stu czterdziestoma czterema tysiącami wybranych w szrankach za nimi.Naprzeciwko nich, oczywiście, został umieszczony papież na czubku Rzymu, a wraz z nim dwudziestu czterech kardynałów i armia 666 żołnierzy. Podejmowano się odszyfrowywania znaczenia tajemniczej liczby, z którego to wynikało, iż kombinacja poszczególnych cyfr: 30+1+300+5+10+50+70+200, dająca razem sumę 666, odpowiada znaczeniowo literom układającym się w greckie słowolateinos. Podstawienie cyfr odpowiadających transkrypcji hebrajskiej: 200+6+40+10+10+400 dawało tę samą sumę, a przy okazji to samo słowo, tyle że po łacinie:latinus. Nie było to żadne odkrycie. Kombinację tę znał już św. Ireneusz z Lyonu, tyle że znaczyła ona wówczas imperialny Rzym.

 Ale na tym nie koniec. Pewien francuski protestant Pierre du Moulin w książceL’accomplissement des prophéties z 1612 roku biblijne określenie „złota czasza pełna nieczystości” przetłumaczył na łacinę jako Poculum Aureum Plenum Abominationum, z czego uzyskał z inicjalnych liter słowo PAPA, ciesząc się, że dowiódł tego na przykładzie samego papieskiego języka. Zmianę kalendarza z juliańskiego na gregoriański, jaką przeprowadził Kościół w 1582 roku, zinterpretowano jako usiłowania Antychrysta, by opóźnić wyznaczoną apokaliptyczną liczbę 1260 lat wskazującą na powrót Chrystusa. Wykazywano dodatkowo, że od ustalenia daty sprawowania świąt paschalnych na Soborze w Nicei w 323 roku pod cesarzem Konstantynem, aż do zmiany kalendarza pod władzą papieża Rudolfa minęło akurat 1260 lat. A ponadto, jeśli komuś jeszcze tego mało, imiona dwóch wspomnianych władców: Constantinus i Rudolphus dają razem nie co innego, tylko liczbę Bestii. W tę polemikę wdał sięjezuita Francesco Juarez, dowodząc, żewedług wszelkich danych z Tradycji siedzibą Antychrysta nie jest Rzym, ale Jerozolima.

Mit wielkiego władcy

 Wiek XVII to epoka wielkich wojen. Najpierwkrwawa, wyniszczająca wojna trzydziestoletnia w Europie (1618-1648),następnie zagrożenie inwazją muzułmańską ze strony Turcji.Postać Antychrysta schodzi na dalszy plan, ukrywając się pomiędzy linijkami różnych religijnych i politycznych przemówień. Natomiast na czoło wysunęła się nowa teologia imperialna, skupiona na związku silnej władzy politycznej z chrześcijaństwem oraz sakralizacją roli wielkiego suwerena. Tradycja takiego myślenia korzeniami sięgała epoki Konstantyna Wielkiego, wraz z którym ustały prześladowania pierwszych chrześcijan i zapewniony został Kościołowi pokój.Bezpośrednim powodem narodzin mitu wielkiego władcy była klęska militarna Adrianopola w 378 roku i los cesarza Walensa, znanego zwolennika arian i rywala św. Atanazego, który został pokonany i spalony żywcem przez Gotów.

 Istnieje dokument, zwany Sybillą Rzymską vel Tyburtyńską, napisany przez anonimowego autora i zawierający proroctwa legendarnej Sybilli, pochodzące z tradycji pogańskiej, lecz zaadaptowane do kultury chrześcijańskiej.Przedstawia on dzieje świata aż po cesarzy Waldensa i Teodozjusza.W swych przepowiedniach Sybilla zwiastowała nastanie imperatora greckiego o imieniu Konstanty, który rządzić będzie Rzymianami. Miał on prześladować pogan. Za jego panowania mieli też nawrócić się Żydzi. To stało się sygnałem do ukazania się Księcia nieprawości znanego z wielu cudów.Władca zdoła pokonać zwolenników Nikczemnika Goga i Magoga, królów indyjskich, po czym, nakoniec złoży swe berło i szaty cesarskie w świątyni w Jerozolimie, przekazując w ręce Boga umocnione imperium chrześcijan.Wówczas to w świątyni jerozolimskiej ukaże się Antychryst.Eliasz i Henoch będą świadczyć przeciw niemu, za co zostaną uśmierceni, lecz po trzech dniach zmartwychwstaną.Antychryst wznieci wówczas prześladowania chrześcijan, jakich jeszcze dotąd nie było. Wszystko zakończy się zabiciem Antychrysta na Górze Oliwnej z ręki Michała Archanioła.

 Istnieje też inny tekst podobny w treści, zwanyKsięgą Objawień, przypisywanyMetodemu z Patery, biskupowi męczennikowi z IV wieku, który powstał jednak prawdopodobnie pod koniec wieku VII.W tym tekście Rzym zastępuje Bizancjum jako czwarte królestwo z Apokalipsy, natomiast Antychrystem zostaje wskazany Mahomet. Fragment o wielkim chrześcijańskim władcy z tego dzieła był rozprowadzany wśród wojsk europejskich przed bitwą pod Wiedniem w 1683 roku.

 Porównywanie Mahometa do Antychrysta bywa wyważone i ostrożne. Zarówno św. Eligiusz, jak i Paolo Alvarus z Kordoby (IX wiek)mówili o Mahomecie, że to jedynie prekursor Antychrysta.Zresztą, według ówczesnego przekonania, koniec islamu miałnadejść niebawem, bowiem panowanie Mahometa Apokalipsa miała wymierzyć na „trzy czasy i połowę czasu”, czyli na 245 lat(każdy „czas” miał mieć po 70 lat). Kompilacja tekstówJoachima z Fiore (XII wiek) pod tytułemKsięga postaci identyfikuje siedem głów Smoka z Apokalipsy z siedmioma władcami nieprawymi, wśród których wymieniony zostaje Herod, Neron, Konstantyn Arianin, Mahomet, Mesemoth(prawdopodobnie król północnoafrykański), Saladyn i siódmy król, zwany Antychrystem.Przyjście Antychrysta poprzedzone było więc prześladowaniami Saladyna, po nim natomiast nastąpi cudowna era Ducha(czyli trzeci okres historii).Mahometa z apokaliptyczną Bestią, przychodzącą ze Wschodu utożsamiał inny jeszcze tekst z XII wieku, zwanySybillą z Erytrei.Bestia miała siedem głów i 633 łapy, co miało oznaczać lata islamu.Pokona ją, według zapowiedzi, lew z Zachodu, a więc legendarny chrześcijański władca.

 Wielu myślicieli chrześcijańskich, takich jak św. Robert Bellarmin czy Martin Luter,odrzucało przypisywanie Mahometowi roli Antychrysta.Jednakże tysiąc lat po powstaniu islamu Europa znalazła się w obliczu zagrożenia tureckiego. Kiedy w 1624 roku niejakiMontagu zaczął twierdzić, żeto nie papież, lecz Turek jest Antychrystem, wywołało to w środowisku anglikańskim atmosferę skandalu. Niemniej kilka lat później twierdzenie „Mahomet jest Antychrystem” stanie się w Anglii jak najbardziej stosowne, natomiast mówienie tego samego o papieżu będzie już out of fashion.Humphrey Prideaux pod koniec XVII wieku w książeczceThe true nature of imposture Fuldy display’d in the life of Mahometprzypisze założycielowi religii muzułmańskiej wszystkie cechy Antychrystaze znanej już średniowiecznej biografii Adsona. Mahomet nie będzie się jednak cieszył przywilejem wyłączności. Wnet znajdą się inni protagoniści tej roli, jak choćby francuski król Ludwik XIV i wielu innych.

 c.d.n.

 Ks dr Robert Skrzypczak

Ks dr Robert Skrzypczak

Uwaga na Antychrysta! (cz.3)

 

Portret Antychrysta

 

Dosyć historii i autorów. Czas na podsumowania. Czy z zebranych kawałków różnych świadectw, wizji, przepowiedni i interpretacji dziejów uda się złożyć na kształt mozaiki portret Antychrysta? Co mamy myśleć o tej postaci? Na czym polega jej perfidnie niebezpieczny charakter? Gdyby to był jawny przeciwnik Boga czy Kościoła, jak ideologiczny ateizm czy imperialny komunizm, wszystko byłoby jasne.Ale chodzi o postać zawiłą i trudno rozpoznawalną. Nieraz świadomie stylizowaną na wyszminkowanego gościa z operetki. Tymczasem jest odwrotnie.

                Jezus zapowiadał: „wielu przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: To ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą (Mt 24,5). Zwodziciel będzie zatem starał się przebrać w szaty „Jezusa dobrotliwego”, „Mesjasza tolerancji”, „Mistrza uśmiechu”, by przejąć Jego uczniów. Tak jak słynny Szymon Mag z Dziejów Apostolskich (8,9-24), który chciał posiąść władzę Apostołów, „małpując” Szymona Piotra, by w odpowiednim momencie móc go wyeliminować z gry. Nawet podszył się pod to samo imię. Ale parodia Maga się nie powiodła dzięki rozróżnianiu i odwadze, jakie miał w sobie pierwszy papież Kościoła.

 Poszukując tego rozróżnienia oraz w celu stworzenia sobie możliwości obrony, wielu chrześcijan próbowało sporządzić portret Antychrysta. Wszystkie tego typu próby spotykały się z niezwykle życzliwym odbiorem. Dość wspomnieć tylko kilka przykładów: dominikanina Malvendę, który napisał po łacinie swe dzieło De Antichristo; kapucyna Dionysiusa z Luxemburga wraz ze swym sporządzonym po niemiecku tomikiemLeben Antichristi; czy też Hiszpana Lucasa Fernándeza deAyala oraz jego Historia de la perversa vida y horrenda muerte del Anticristo. Próbowali oni przestrzec ludzi, dostarczając im maksymalną liczbę różnych, nieraz sprzecznych, szczegółów. Książki ich stawały się bestselleramina wiele pokoleń. My już do tych pokoleń, niestety, nie należymy. Nikt nas ani nie przestrzega, ani nie uwrażliwia na grożące niebezpieczeństwa. Co najwyżej ktoś wzruszy ramionami lub wybuchnie śmiechem nad „katolicką paranoją”. My tymczasem odświeżmy i odkurzmy stare portrety sprzed wieków, by, wpatrując się w ich nieraz przejaskrawione kolory czy linie postaci, dostrzec coś inspirującego na dziś.

 Antychryst miał być Żydem z pokolenia Dana. Pokolenie to nie ma dobrej reputacji w Biblii. Jakubpowie o nim: „będzie on jak wąż na drodze, jak żmija jadowita na ścieżce, kąsająca pęciny konia, z którego jeździec spada na wznak” (Rdz 49,17). Pokolenie to zamieszkiwało krańce północne Izraela, skąd posłyszy się „szum jeźdźców nieprzyjaciela”, nadchodzącego, by pochłonąć cały kraj(por. Jer 8,16). Niektórzy utrzymywali, że Antychryst zostanie spłodzony z grzechu mnicha z zakonnicą; inni, że z babilońskiej prostytutki. Jest „synem diabła” nie z natury, ale przez więź duchową, moralne naśladownictwo.Będzie postępował pod wpływem diabła, ale nie będzie diaboliczny.

 Żadnych oznak złego jednakże nie będzie można w nim dostrzec. Dojdzie do władzy przez kłamstwo.By odnieść sukces, będzie utrzymywał w tajemnicy swe pochodzenie. Wychowa się w Palestynie, wśród miast Pańskich: Betsaidy, Korozaim, Nazaretu i Kafarnaum. Jego nauczyciele nauczą go wszelkiej nieprawości, dzięki umiejętności posługiwania się magią, sztuczkami i okultyzmem.

 Od samego początku da się poznać jako ktoś niezmiernie utalentowany: acutissimus, astutissimus, callidissimus, sagacissimus, versutissimus, ingeniosissimus, sapientissimus, intelligentissimus erit – wyliczają autorzy jego biografii. Przyswoi sobie wielką wiedzę, wręcz encyklopedyczną, przewyższając niejednego z ludzi nauki. Żaden obszar wiedzy świeckiej czy świętej nie pozostanie dlań obcy.Zwłaszcza zaś przejawiać będzie geniusz w biblijnej egzegezie. Biegły w Piśmie Świętym i w Talmudzie, posiądzie wielką kompetencję teologiczną. Specjalista w prawowiernej nauce chrześcijańskiej, jak też i w dziedzinie herezji.Będzie się posługiwał nadzwyczajną pamięcią, znając na pamięć liczne dzieła, zwłaszcza księgi biblijne.

 Szczególnym zainteresowaniembędzie darzył czarną magię. Spędzi młodość wśród najbardziej wstydliwych wad,lecz – hipokrytaukryje je wszystkie. Będzie udawał czystość i świętość obyczajów, uchodząc w opinii wielu za przykład i model licznych zalet. Będzie oddawał się grzeszeniu po kryjomu z wieloma kobietami, choć podczas dorocznej procesji ku czci św. Jana Chrzciciela we Florencji bywa przedstawiany jako homoseksualista – nieraz zaś przypisuje mu się silny apetyt biseksualny oraz skłonność do poligamii.

 Będzie kimś pociągającym urodą fizyczną, zdolnym uwodzić kobiety i mężczyzn. Wielki mówca.Słychać będzie wciąż od niego powtarzane: reforma, reforma, reforma! Swymi przemówieniami uwiedzie najwartościowszych ludzi Kościoła, będzie celował w retoryce. Usta jego będą pełne błogosławieństw. We wszystkim będzie pragnął, aby go łączono z Chrystusem.Wśród podziwu tłumu będzie podążać triumfalnie ku władzy.

 Aby przekonać innych o tym, że to on jest Chrystusem, będzie posługiwał się cudami. Cuda te będą produktem magii lub oszustwa. Wszelkimi sposobami będzie się starał, by mu uwierzono w zmartwychwstanie. Zresztą zamieni wskrzeszenie z sekretnego, okrytego mrokiem nocy wydarzenia w głośny spektakl. Zorganizuje własne zmartwychwstanie przy pomocy sztuczek i trików.Będzie używał nadprzyrodzonych środków, byle tylko zdobyć władzę nad światem i dotrzeć do Jerozolimy, skąd wyjdzie wielkie prześladowanie uczniów Chrystusowych.

Przepowiadanie dwóch świadków (por. Ap 11,3-13), które według niektórych potrwa nawet trzy i pół roku, będzie skierowane przeciw Antychrystowi i będzie miało silną moc demaskatorską. Ich świadectwo nawróci wielu Żydów (którzy też wcześniej powrócą do Ziemi Obiecanej). Świadkowie ci w końcu zostaną zabici, a ich ciała pozostaną wystawione na widok publiczny przez trzy i pół dnia. Zostaną jednakże po tym przywróceni do życia.Ich zamordowanie sprowokuje poruszenie wśród narodów i upadek Antychrysta. Podczas gdy będzie on gromadził sukcesy, zorganizuje się opozycja wokół dwóch świadków. Są oni zazwyczaj utożsamiani z Henochem i Eliaszem, choć niektórzy kojarzą ich z Janem Chrzcicielem i Janem Ewangelistą. Na uwagę zasługuje ich liczba – dwóch: jak Mojżesz i Aaron posłany przez Boga przed oblicze faraona; jak Jozue i Zorobabelpowołani, by stanąć na czele wielkiego powrotu Izraelitów z wygnania. Tak samo po dwóch rozsyłał Jezus swoich uczniów, bez torby i pieniędzy, na głoszenie Ewangelii, a w ślad za Nim Kościół – wielu ewangelizatorów i misjonarzy.

 Oni to zdemaskują Antychrysta, powodując jego wściekłość.Pseudo-Chrystus zamieni się w Bestię, usiłując zniszczyć dzieło Zbawiciela.Dominikanin Malvenda twierdził, że „Antychryst umrze z powodu lnu”, mając na myśli „triumf druku”, siłę papieru: quod ipse ad artem Typographicam retulit. Według tego autora prawowierne książki zmiotą Antychrysta, spowodują zanik jego nauczania.Walka piórem okaże się celniejsza od walki mieczem.Ostateczna batalia rozegra się na Górze Oliwnej, gdy Antychryst podejmie przygotowania do rzekomego wniebowstąpienia. Sam Chrystus lub Archaniołzgładzi go tchnieniem swoich ust” (2 Tes 2,8). I tak upadek Antychrysta znajdzie swój finał w piekle.

 Antychryst współczesny

 Nowoczesny wizerunek Antychrysta kojarzy się przede wszystkim z Fryderykiem Nietzschem(1844-1900). Jest to nieporozumienie, które pokrótce wyjaśnię. Nietzsche, mimo że napisał dzieło Der Antichrist w 1888 roku i sam siebie tak nazwał, nie buduje postaci klasycznego przeciwnika Chrystusa, ale tworzy manifest filozoficzny przeciwko chrześcijaństwu jako religii i moralności. Ten syn pastora, który już w wieku 24 lat objął profesurę w Bazylei, musiał ją zostawić dziesięć lat później na skutek choroby umysłowej, która skaże go na lata całe zależności od opiekujących się nim osób, najpierw matki, potem siostry. Na tym tle będzie wzrastał w nim zachwyt względem życia i jego przyrostu jakościowego, a potem filozofia „woli mocy”. Zasłynie jako prorok wieszczący nadejście nihilizmu.Ten niemiecki filozof, umierający w tym samym czasie co Sołowjow, przewidzi, że na przełomie tysiącleci będzie się o nim jeszcze mówiło.

 Nietzsche swe największe dzieło wytoczył przeciwko Bogu, ogłaszając Jego śmierć: Gott ist tot.W 125 fragmencie swej Wiedzy radosnej pisał: „Czyż nie słyszeliście o tym człowieku szalonym, który w jasne przedpołudnie zapala latarnię, biegnie na rynek i nieustannie krzyczy: «Szukam Boga! Szukam Boga!»Wielu spośród tam zgromadzonych nie wierzy w Boga, dlatego (krzyczący) wywołuje szalony śmiech. A więc on się zgubił? mówi jeden. Czy zabłąkał się jak dziecko? mówi inny. A może się schował? Boi się nas? Odpłynął okrętem? Wywędrował? – tak krzyczą i śmieją się wszyscy. Szalony człowiek skoczył między nich i wiercił ich swym wzrokiem. "Gdzie jest Bóg? wołał, chcę wam to powiedzieć! Uśmierciliśmy go – wy i ja! Wszyscy jesteśmy jego mordercami!”…

 Nie słyszymy jeszcze lamentu grabarzy śmierci, którzy pogrzebali Boga? Czy nie czujemy jeszcze bożego rozkładu? – bogowie również gniją! Bóg jest martwy! Bóg pozostaje martwy! I my go uśmierciliśmy! Jak pocieszymy się, mordercy nad mordercami? To, co świat dotychczas posiadał jako najświętsze i wszechmocne, wykrwawiło się pod naszymi nożami - kto zmyje z nas tę krew? Jaką wodą możemy się oczyścić? Jakie święto pojednania, jaką świętą grę będziemy musieli wynaleźć? Czy wielkość tego czynu nie jest dla nas zbyt wielka? Czy nie musimy sami stać się bogami, by się go okazać godnymi?”[13].

 Według Nietzschego, kościoły są miejscami, gdzie przechowuje się martwego Boga, fetysza pojęciowego, nie stanowiącego żadnego odniesienia do realnego życia. Występował przeciwko Bogu, który tu na ziemi tylko wymaga, a nagrody i rekompensaty obiecuje w wieczności. Występował przeciwko chrześcijaństwu jako religii, w której w obronę jest brany człowiek słaby i grzeszny, która głosi miłosierdzie i przebaczenie. „Co jest szkodliwsze niż jakikolwiek występek? Litość czynna dla wszystkiego, co nieudolne i słabe – chrześcijaństwo”[14]. Obraz potężnego Boga, który kocha i się lituje musiał stać się –w oczach Nietschego – czystym urągowiskiem. Według niego ów Bóg na końcu zestarzał się, „stał się miękki, kruchy i współczujący, raczej do dziadka podobny, niźli do ojca, zaś najpodobniejszy do starej chwiejącej się babki. I oto siedział na zapiecku, pełen zgryzoty, spowodowanej słabością nóg, światem i wolą własną umęczony i udusił się pewnego dnia nadmiarem litości”[15].

 Co ciekawe, Nietzsche spod swej krytyki wyłącza samego Jezusa. Dla niego tylko Jezus nie był chrześcijaninem, a jeśli nim był, to mianem tym nie można określić wyznawców stworzonej przez Niego religii. Już słowo „chrześcijaństwo” jest nieporozumieniem – w gruncie rzeczy istniał tylko jeden chrześcijanin i ten umarł na krzyżu. „Dobra nowina” głosi, że wszyscy ludzie są dziećmi bożymi, są zatem równi Bogu, a ich los spoczywa w ich własnych rękach. Życie staje się celem tu i teraz, a nie środkiem do zaświatowego ideału. Nadejście nowego człowieka, o jakim marzył Jezus, okazało się być niemożliwe. W tej sytuacji Nazarejczyka, „jedynego chrześcijanina i „jedynego nie z tego świata” czeka już tylko droga na krzyż. Nietzsche czuje głęboki podziw dla postawy Jezusa, aż do ostatnich chwil świadomości wierzy, że uda mu się dokonać tego, czemu tamten nie sprostał: wyhodować nowego człowieka.

 Chrystusową obietnicę „nowego człowieka” utożsamiał z własną ideą „nadczłowieka”:Człowiek to coś, co pokonane być powinno… Czym jest małpa dla człowieka? Pośmiewiskiem i hańbą bolesną. I tym powinien być człowiek dla nadczłowieka… Popatrzcie, ja wam wskazuję nadczłowieka!”[16]. Ten tragiczny „antychryst” wierzy przez moment, że zdoła wcielić w życie to, w czym poniósł fiasko Jezus. Kiedy ujrzy, że jego sny o „woli mocy” i „nadczłowieku” tracą szansę na realizację, wieści nieuchronne nadejście ery nihilizmu, samego siebie zaś zaczyna nazywać „Ukrzyżowany” (tak podpisywał swą korespondencję). Nienawidził tej, jak twierdził, splatonizowanej doktryny, przejmującej od imienia Chrystusa nazwę chrześcijaństwa. W jego przekonaniu, współczesne chrześcijaństwo jest kontynuacją nie praktyki życiowej Jezusa, lecz metafizyki platońskiej. Tradycyjne hasło chrześcijaństwa „umarł człowiek, narodził się Bóg (Kierkegaard) stanie się w nietzscheańskiej interpretacji symbolem pogardy dla człowieczeństwa, którego politowania godnej egzystencji przeciwstawia się zaświatową doskonałość. Odwrócenie platonizmu na gruncie tradycji chrześcijańskiej musi zatem prowadzić do stwierdzeniaBóg jest martwy, narodził się człowiek”.Śmierć Boga otwiera drogę do wkroczenia człowiekaw wyższą fazę swego rozwoju.Jeśli istnieliby bogowie – jak wytrzymałbym, by nie być Bogiem! A więc nie ma bogów”[17].

 Tragiczny „antychryst” Nietzschego jest w gruncie rzeczy manifestacją podjęcia przez współczesnego człowieka buntu przeciw swemu Bogu– jak w ogrodzie rajskim, w imię nowej kłamliwej utopii: „bogami będziecie!”. Stanowi kolejny przykład dania wiary złudnym insynuacjom Złego: Bóg zabiera ci zaszczyt egzystencji, chcesz być szczęśliwy, musisz Go w sobie uśmiercić. Ktoś mógłby nie bez racji skomentować, że dziedzictwo Nietzschegow postaci ogromnej pustki, jaka zalega dusze nowych pokoleń, znakomicie wpisuje się w opis okrutnych prześladowań ze strony prawdziwego Antychrysta.

 Co powstrzyma Antychrysta?

 W słynnym fragmencie Listu do Tesaloniczan o Antychryście św. Paweł używa słowa „katechon”, wskazując na coś, „co go teraz powstrzymujeNiech tylko ten, co teraz powstrzymuje, ustąpi miejsca, a wówczas ukaże się Niegodziwiec”. Wydaje się, że i autor listu, i adresaci – jak już wyżej zaznaczyłem – świetnie się rozumieją. Tylko dla nas pozostaje zagadką, co kryje się w treści owego określenia „katechon”.Różnych przypuszczeń dostarczają teologowie. W przekonaniu jednych (Warfield) chodzi o trwanie państwa żydowskiego, inni (Trillin) odpowiadają, że to sam Bóg w Osobie Ducha Świętego opóźnia powrót Zbawiciela w chwale. Oscar Culmann jest przekonany, iż to głoszenie Ewangelii wszystkim narodom aż na krańce świata, łącznie z oczekiwanym nawróceniem Izraela, spowolnia wkroczenie na scenę świata Antychrysta.

 Oryginalną teorię „katechonu” zaproponował po II wojnie światowej niemiecki filozof Carl Schmitt(1888-1985), nadając jej znaczenie politologiczne. Na pytanie: „wiecie, co go powstrzymuje?”,odpowiada w dwóch książkach: Nomos ziemi z 1952 roku oraz w Teologii politycznejz 1970 roku, próbując zsynchronizować ze sobą kategorie polityki współczesnej z kategoriami tzw. teologii rzeczywistości ziemskich. W obliczu globalnego, bezrefleksyjnego triumfu „rozpasanej techniki”, osiąganego przez pokolenia powojennej prosperity, potrzeba sięgnąć po chrześcijańską filozofię dziejów. Wiara chrześcijańska w swej prawdziwej czystości nie może mieć – według Schmitta – innej wizji historii, jak ta związana z ideą katechonu. Jako, że Antychryst, według św. Pawła, jest anomos, czyli nieprawy, potrzeba dla przeciwwagi odwołać się do instytucji, która łączy w sobie porządek Ewangelii ze ścisłą logiką prawa rzymskiego. W świetle tworzenia ius publicum europaeum, tym zaś, co zapobiegało wzrostowi zła w życiu społecznym, było imperium chrześcijańskie, świadome własnej historycznej skończoności, ale i funkcjonujące w pewnej perspektywie eschatologicznej, czyli ostatecznego ukazania się Królestwa Bożego.

 

Dla Schmitta „katechon” stanowi pojęcie historycznie określone, którego przykładów można znaleźć wiele. Choćby imperium bizantyjskie, zarządzające wschodnią częścią Cesarstwa Rzymskiego, ze stolicą w Konstantynopolu. To imperium nabrzeżne z potężną flotą wyposażoną w tajną broń, zwaną ogniem greckim, mimo swej słabości zdołało powstrzymać islam przed inwazją na Półwysep Apeniński. Podobną siłę może mieć dzisiaj chrześcijańska republika.Imperium władcy chrześcijańskiego – mówił Schmitt w trakcie wykładu w Madrycie w marcu 1951 roku – ma sens w połączeniu z rolą katechonu. Wielcy władcy średniowieczni, jak Otton Wielkiczy Fryderyk Barbarossa, dostrzegali historyczną istotę swej przywódczej godności w spełnieniu funkcji katechonu. Walczyli z Antychrystem i jego sprzymierzeńcami, odsuwając tym samym koniec czasów”.

 Ich rola polegać ma więc na przeszkadzaniu w zasiedlaniu się zła, które przejawia się jako „anomia” – bezprawie. Szkoda tylko, że – jak zauważył niemiecki politolog – prawnicy prawa rzymskiego od XIV i XV wieku przestawali zdawać sobie sprawę z tego, że władca posiadał ów przywilej katechonu. Władza pozbawiona owej wewnętrznej mądrości – arcana– staje się w praktyce zwykłym cezaryzmem, cezaryzm zaś bez świadomości misji przerodzi się w nazizm.

W ostatnich czasach intuicja Carla Schmitta jest przywoływana w perspektywie ideologicznej globalizacji, zmierzającej do konstrukcji one World (zapowiedź prezydenta George’a Busha seniora z 1991 roku) – jedynego możliwego świata.W obliczu groźby podporządkowania wszystkiego światowym rządom grupy G8, Międzynarodowego Funduszu Walutowego czy Formuły Davosnależałoby wspierać ideę autonomicznych przestrzeni zorganizowanych wokół określonych arcana. Tajemnicy nieprawości przejawiającej się w monistycznej idolatrii rynku i pieniądza, prowadzącej nieuchronnie do egoizmu i nihilizmu społecznego, potrzeba stawić kulturowy, etyczny i duchowy opór, zapewniający utrzymanie własnej tożsamości.

 W tym świetle można dostrzec szczególną rolę Kościoła katolickiego. Nie ma on wprawdzie środków ekonomicznych ani militarnych, posiada za to „patos władzy”. Jako nosiciel szczególnego porządku wynikającego z depozytu Objawienia oraz spadkobierca prawa rzymskiego, posiada on konkretną i osobową zdolność reprezentowania całej civitas humana i samego Chrystusa. W tym tkwi jego misja katechonu, zwłaszcza wobec hedonizmu i konsumpcjonizmu społecznego.

 Warto przy tej okazji zwrócić uwagę na coś jeszcze. Otóż temat Antychrysta ściśle wiąże się z pojęciem mesjanizmu. Myśl żydowska poszukuje realizacji Mesjasza tu, na tej ziemi. W ramach tego myślenia ludzkość podąża ku królestwu pokoju, ku Nowemu Jeruzalem, choć oddalonej w czasie, to jednak mającej się urzeczywistnić tutaj. Katolicy natomiast nie zadowalają się perspektywą ulepszającej się ludzkości czy też brakiem wojen.Ich wizja dziejów jest bowiem eschatologiczna: wszystko poprzez Chrystusa zmierza ku „nowemu niebu” i „nowej ziemi”. Stąd odwieczne ścieranie się dwóch wizji zbawienia: czy „tu”, czy „tam”?

 Jak tłumaczy żydowski pisarz Gershom Scholem: „Judaizm od zawsze spoglądał na odkupienie jako na wydarzenie publiczne, które dokona się na scenie historii, jako wydarzenie widzialne i zewnętrzne. Przeciwnie chrześcijanie, oni patrzą na odkupienie jako coś, co dokonuje się w sferze niewidzialnej, duchowej; coś, co zachodzi w duszy i wzywa do wewnętrznej przemiany, bez konieczności wprowadzania zmian w bieg historii. Coś takiego Żydowi wydaje się ucieczką”.

 Według Żydów, od historii się nie ucieka. Przymierze Boga zawarte z ludem wybranym zakłada obietnicę królestwa tu, na ziemi.Słowa Jezusa: „królestwo Moje nie jest stąd” – wystarczyły, by pomyśleli, że ktoś taki nie może być Mesjaszem.

Współczesność zdaje się przyznawać rację Żydom: światowa organizacja ONZ, przezwyciężanie idei państw narodowych, globalny rynek, pokój światowy… Włoski filozof  Franco Volpi stwierdza: „Żydowska idea uniwersalnej zasady ogarniającej całą ludzkość tutaj odnalazła swą skuteczną realizację w epoce globalizacji, w którą świat zdecydowanie wkroczył”. Czyżby ów projekt światowego postępu i udoskonalenia ludzkości w tym świecie miał otworzyć drogę Antychrystowi? Czy mamy do czynienia z końcem rzymskiego katolicyzmujako siły powstrzymującej jego triumf?

 W 1962 roku Dawid Ben Gurion, twórca państwa izraelskiego, udzielił czasopismu „Look” następującej wypowiedzi: „Wszystkie armie upadną. W Jerozolimie Narody Zjednoczone wybudują świątynię, by świętować połączenie się wszystkich kontynentów. Będzie to Najwyższe Zebranie Ludzkości, usuwające wszelkie niejasności pomiędzy zjednoczonymi narodami, jak zapowiedział Izajasz. Każda osoba otrzyma najlepsze wykształcenie. Pigułka zapobiegająca ciążę obniży wybuchowy przyrost demograficzny. Średnia wieku osiągnie sto lat”.

 Tylko żywa wiara chrześcijan

 Prezydent Julien Felsenburgh zostaje wybrany prezydentem Europy, a potem świata. Niszczy Rzym z powietrza, zamierzając dopaść i wybić ostatnich, ukrywających się chrześcijan. Zdrada kardynała Moskwy zagraża ostatniemu papieżowi, który ratuje się ucieczką do Kafarnaum, miasteczka Szymona Piotra w Galilei. Trwa przed Najświętszym Sakramentem wraz z garstką wiernych i katechumenów, podczas gdy armia Antychrysta zbliża się.Bomby padają w rytm śpiewu Tantum ergo.

Tak mniej więcej wygląda jedna ze scen książki Roberta Hugh Bensona (1871-1914) Lord of the World, napisanej na początku XX wieku. Robert Benson to katolik nawrócony z anglikanizmu, czwarte dziecko arcybiskupa Canterbury.Święcenia kapłańskie w Kościele katolickim przyjął w 1904 roku,trzy lata później ukazała się jego powieść Władca świata. Antychryst Bensona jest postacią bardzo inteligentną, zdaje się nawet kimś o wiele bardziej atrakcyjnym niż chrześcijanie. Przerażająca jest wizja świata zarządzanego przez Antychrysta, jej aktualność powoduje ciarki na skórze. Komunikacja z całym światem, czteropasmowe autostrady, samoloty i tunele podziemne, sztuczna energia słoneczna, zalegalizowana eutanazja, obrady Parlamentu Europejskiego, codzienne doniesienia o eksplozjach i zamachach kamikadze, kryzys tradycyjnych religii, powstanie nowej uniwersalnej religii w stylu New Age, masowe porzucanie przez księży stanu duchownego, sekularyzacja zakonników, którzy chodzą bez żadnych zewnętrznych oznak konsekrowanego stylu życia.Nad wszystkim unosi się zaś groźba Wielkiego Brata rządzącego całym światem.

 Książka Bensona, choć być może w samej treści nie najwyższych lotów, wzbudziła duże zainteresowanie. Doczekała się już szesnastu wydań w samej Wielkiej Brytanii. Na półkach włoskich księgarń odnajduję właśnie jej najnowsze tłumaczenie. Co takiego przemawia do wyobraźni uważnych czytelników w tego typu nowych rekonstrukcjach wizerunku Antychrysta? To, że Benson, podobnie jak Sołowjow, przewiduje uwiąd wiary chrześcijańskiej i prześladowanie jej zwolennikównie pod postacią ewidentnego przeciwnika, lecz w zakamuflowanej formie czegoś „zamiast”. Antychryst reprezentuje sobą nowy humanitaryzm: miłość zastąpiona przez filantropię, wiara przez kulturę. Trudno dostrzec zło przyczajone za wzniosłymi hasłami pacyfizmu i progresizmu.
Włoski filozof Augusto del Noce wyjaśnia to tak: „Dziś, gdy marksizm znalazł się w sytuacji nieodwracalnego końca, zaś rewolucja seksualna i kombinacja marksistowsko-freudowska wyznaczają kierunki, walka przeciwko katolicyzmowi dokona się pod szyldem humanitaryzmu”. Czegóż innego oczekuje się dziś od katolików, gdziekolwiek są, jeśli nie tego, by chrześcijaństwo sprowadzić do moralności, oddalonej od jakiejkolwiek metafizyki i teologii.I to takiej moralności, która – broń Boże – nikogo nie wykluczy, a wręcz usunie wszelkie podziały.

 Ta uniwersalna moralność musi być nade wszystko tolerancyjna. Katolicy mogą sobie w duszy żywić ściśle religijne nadzieje, jeśli tylko będą one w stanie mobilizować ich do wykazywania się w praktycznej, ludzkiej i dobroczynnej działalności.Dla humanistów bycie katolikiem polega właśnie na tym.Wiara w Chrystusa czy życie wieczne są jedynie prywatnym dodatkiem; etyka i polityka obywają się świetnie bez tych religijnych koneksji. Bycie w pełni człowiekiem oznacza zaangażować się na rzecz jednoczenia ludzi dobrej woli. Wiara natomiast prawie zawsze tworzy ryzyko podziałów. Szeroko rozumiana miłośćw połączeniu z naukowym podejściem do życia – oto pożyteczna dla wszystkich propozycja.

 Taka communis opinio, będąca istotną teząmasońskąoraz poglądem podzielanym zgodnie przez profesorów filozofii moralnej XIX wieku, dziś znowu powraca. W związku z tym raz jeszcze zostaje podjęte rozróżnienie na katolików integrystów oraz katolików postępowych, gdzie zbyt mocno podkreślane przekonanie o prawdziwości Ewangelii i nauki Kościoła grozi posądzeniem o fundamentalizm i nietolerancję. Tymczasem, jak twierdzi Vittorio Messori, tym, co nam zagraża na polu religijnym, jest nie brak tolerancji, lecz przeciwnie: tolerancja zamieniająca się w indyferentyzm. Religie i wierzeniawinny być sprowadzone do jednego i tego samego: czcić tego samego, statystycznie wyjustowanego Boga. Spełniają się wizje Sołowjowa: największym wrogiem chrześcijaństwa nie jest już stary, sprawdzony materializm, ale humanitarny spirytualizm – ten uśmiechnięty pustoszyciel.

 Dwudziestowieczne przypisywanie Antychrystowi konkretnych postaci: Hitlera, Stalina czy Ben Ladena świadczy tylko o banalizowaniu zła, ograniczającemu jego rozumienie jedynie do form najbardziej brutalnych. To prawda, że Antychryst zawsze łączy się jakoś z przemocą tego świata, niemniej w jego przypadku mamy do czynienia z najbardziej przewrotną i uwodzącą, trudną do rozpoznania, postacią zła. Gdzie zatem jest i jak go zlokalizować? Być może ukrywa się w każdym z nas, jako coś, co walczy przeciw Chrystusowi, wstrzymując Jego powrót i czyniąc ten świat nieznośnym? Być może trzeba go szukać „od środka”, w jakimś grzechu strukturalnym albo w tym, co Jan Paweł II nazywał „kulturą śmierci”? W każdym raziesiły niszczące tego świata kryją się w samym sercu tajemnicy Antychrysta, odsłaniając ciemną stronę życia każdego z nas. Jakie jest remedium na Antychrysta? Żywa wiara chrześcijan i szczere nawrócenie w imię Zmartwychwstałego.

 KONIEC

 Ks dr Robert Skrzypczak

 Przypisy:
13 - F. Nietzsche, Wiedza radosna, tłum. L. Staff, Warszawa 1910-1911, Kraków 2003. 
14 - Tenże, Antychryst. Próba krytyki chrześcijaństwa, tłum. L. Staff, Kraków 2003, s. 7-8.
15 - Tenże, Tako rzecze Zaratustra, tłum. W. Berent, Kęty 2004, s. 364.
16 - Tamże, s. 9.
17 - Tamże, s. 63.

Źródła tych publikacji;

Ks Robert Skrzypczak Uwaga na Antychrysta! (cz.1)

http://www.katolik.pl/uwaga-na-antychrysta---cz-1-,1894,416,cz.html

Ks Robert Skrzypczak Uwaga na Antychrysta! (cz.2)

http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=1898

Ks Robert Skrzypczak Uwaga na Antychrysta! (cz.3)

http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=1905

 

Polecam także inne prace tegoż Autora;

 

Ks Robert Skrzypczak Pomiędzy Chrystusem a Antychrystem!

http://www.teologiapolityczna.pl/assets/stories/okladki_ksiazek/pomiedzychrystusemaantychrystem.pdf

http://www.teologiapolityczna.pl/pomiedzy-chrystusem-a-antychrystem--ks.-robert-skrzypczak/

ks. Robert Skrzypczak dla Fronda.pl: Wojna cywilizacyjna w Stanach Zjednoczonych

http://www.fronda.pl/a/ks-robert-skrzypczak-dla-frondapl-wojna-cywilizacyjna-w-stanach-zjednoczonych,57500.html

 

Ponadto warto przeczytać;

 

W. Sołowiow KRÓTKA OPOWIEŚĆ O ANTYCHRYŚCIE

https://gloria.tv/article/4mUxSfLn42nE6xLK96VHjZjSD

http://noweprzymierze.cba.pl/ksiazki/d7a6920526411c705d748ecdc454edd4.pdf

Sołowiow – Chrześcijanin, świadek, prorok

http://www.voxdomini.com.pl/sw/solowjow.htm

https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adimir_So%C5%82owjow

Papież z getta

http://www.eioba.pl/a/1yog/krotka-powiesc-o-antychryscie

Idea Antychrysta w kulturze współczesnej

http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Studia_Elblaskie/Studia_Elblaskie-r2011-t12/Studia_Elblaskie-r2011-t12-s499-505/Studia_Elblaskie-r2011-t12-s499-505.pdf

Antychryst jako humanista

http://pressje.pl/media/pressje_shop/article/article_4_issue8.pdf

Aggiornamento oznacza wpisanie w warunki obecnych czasów znaku sprzeciwu, jakim Kościół był i nadal musi być względem świata

http://pastores.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=501%3Akocio-i-wiat--po-wieku-po-soborze&catid=55%3A6032013&Itemid=74&lang=pl

O. Charles Arminion – „Koniec świata doczesnego i tajemnice życia przyszłego”

http://floscarmeli.pl/zalaczniki/706040_koniec_swiata_doczesnego.pdf

Panowanie Antychrysta, cz. 1 - Koniec Świata Doczesnego

https://www.youtube.com/watch?v=lTsevqC1A3A

Panowanie Antychrysta, cz 2. - Koniec Świata Doczesnego

https://www.youtube.com/watch?v=s55M1So0eTM

O prześladowaniu Antychrysta - Koniec świata doczesnego.

https://www.youtube.com/watch?v=ZBjM9QeSFxU

Koniec świata doczesnego i tajemnice życia przyszłego cz. 1

https://www.youtube.com/watch?v=ZFAo4sb3FbU

Koniec świata doczesnego i początki życia wiecznego (fragmenty)

https://www.youtube.com/watch?v=JNBlQlKIcq8

DNI OSTATECZNE WG EWANGELII ŚW.MATEUSZA

https://www.youtube.com/watch?v=-B-PXkG6UF8

 

Ponadto polecam pod rozwagę te materiały;

 

Rzeczy ostateczne - Eschatologia - Smierc - Wyrok Boga - Niebo albo Pieklo

https://www.youtube.com/watch?v=Wn9CcqCG-4Y

Czasy Ostateczne - cały wywiad

https://www.youtube.com/watch?v=PgvPZy_fcT0

Przyjdzie kara na Eurosodomę

https://www.youtube.com/watch?v=Y0DKue5wHsY

Ks. egzorcysta Jan Pęzioł: Antychryst jest wśród nas - homilia z 28.11.2015

https://www.youtube.com/watch?v=U9OFcxOAVRg

Ks Jan Pęzioł - bestia apokaliptyczna to władza polityczna pewnych środowisk

https://www.youtube.com/watch?v=4gmJnNt1FD4

Proroctwo Św. Nila: Nadejście Antychrysta

https://www.youtube.com/watch?v=qOgP7HWLQZA

Antychryst, Bestia, Fałszywy Prorok - Interwencja Jezusa-Tysiącletnie Królestwo

https://www.youtube.com/watch?v=MyAPMauqpH0

"Lekcja religii" – Paruzja

https://www.youtube.com/watch?v=53uMQBMC74Q

Matka Boża w Akita do siostry Agnes Sasagawa OGIEŃ SPADNIE Z NIEBA

https://www.youtube.com/watch?v=zL3tg863fSE

"Lekcja religii" – Antychryst

https://www.youtube.com/watch?v=Hgy9dT0jNy4

Antychryst przebywa już na tym Świecie - homilia abp. Jędraszewskiego

https://www.youtube.com/watch?v=N-P9FeJJoFE

Mistyczne wizje Hildegardy z Bingen

http://www.magazyn.ekumenizm.pl/content/article/20031114130451203.htm

 Hildegarda z Bingen „Wizja historii świata”

http://www.hildegarda.edu.pl/sw-hildegardy-wizja-historii-swiata/

Hildegarda z Bingen „Czasy ostateczne”

http://www.voxdomini.com.pl/sw/sw49.html

Hildegarda z Bingen „Czas Antychrysta i tajemnica piekła” Cz. I

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/09/16/antychryst-najwieksza-tajemnica-piekla-sw-hildegarda-z-bingen-o-czasach-ostatecznych-i-o-antychryscie/

Hildegarda z Bingen „Czas Antychrysta i tajemnica piekła” Cz. II

https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/09/17/antychryst-najwieksza-tajemnica-piekla-cz-ii-sw-hildegarda-z-bingen-o-poczeciu-i-narodzinach-antychrysta/

Struktura człowieka w SIVITAS Hildegardy z Bingen

http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Studia_Philosophiae_Christianae/Studia_Philosophiae_Christianae-r2012-t48-n1/Studia_Philosophiae_Christianae-r2012-t48-n1-s69-85/Studia_Philosophiae_Christianae-r2012-t48-n1-s69-85.pdf

Benedykt XVI Hildegarda z Bingen

http://adam-czlowiek.blogspot.com/2012/02/benedykt-xvi-swhildegarda-z-bingen.html

 

Początek boleści

4 Na to Jezus im odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. 5 Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem3. I wielu w błąd wprowadzą. 6 Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec! 7 Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. 8 Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści. 
Prześladowanie uczniów
4

9 Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia. 10 Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić. 11 Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; 12 a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu.13 Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. 14 A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec.

Ewangelia wg. Św. Mateusza rozdz. 24 wersy od 4 do 14

Źródło;http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=269 

KOMENTARZE

  • Daleko nie szukać
    " Kto nie jest z nami, ten jest przeciwko nam" - tak powiedział George Bush, po czym wszyscy poszliśmy z nim na wojnę przeciwko Afganistanowi i Irakowi.
  • Czy powinniśmy bać się szatana?
    //Na świecie toczy się nieustanna walka między dobrem i złem. Z jednej strony jest Bóg i jego aniołowie, z drugiej zaś demony. Tak jak od Boga doświadczamy dobra, opieki i błogosławieństwa, tak samo możemy doświadczać zła ze strony złego ducha. Jego działanie to antybłogosławieństwo, czyli przekleństwo, które ma konkretną moc oddziaływania na człowieka, przeszkadza mu w życiu, może prowadzić do duchowego dręczenia lub powodować różne zagrożenia dla życia zarówno duchowego, jak i fizycznego. Najczęściej zły duch działa przez osobiste pokusy, a przez to próbuje wpływać na przemiany kulturowe, obyczajowe i polityczne. Tym samym powoduje pojawienie się w przestrzeni kultury wielu rzeczy, zakrawających na działanie demoniczne. Trzeba tu włączyć również wszystko, co jest związane z szeroko pojętym nurtem New Age, wszelkimi formami okultyzmu i satanizmu jako najwyższą formą kontaktu z demonami.//

    http://wsercupolska.org/wsp1/index.php/wiara/8399-8399
  • Panie Januszu, proszę wysłuchać
    https://www.youtube.com/watch?v=ItRg7HIAMfU
  • Ja, od kiedy poznalam Biblie, zrozumialam jak wielu jest antychrystow! Od tego tez czasu nie naleze do zadnej religii,
    bo to nalezenie do antychrysta!

    Krk jest antychrystem, tak samo przywodcy innych religii...

    Najpierw autorze poznaj Biblie, sprawdz tlumaczy biblijnych z Biblia interlinearna (jak TO SAMO slowo jest tlumaczone we WSZYSTKICH innych wersach Biblii), nie lam Przykazan Boga, i z unizeniem i wiara pros Boga o odarzenie ciebie zrozumieniem Biblii..., i wierz i czekaj na odpowiedz Boga.

    Bo na razie nie wiesz nawet co biblijne slowo antychryst znaczy i piszesz glupoty. a wlasciwie kopiujesz glupoty antychrtystow.

    Pozdrawiam!
  • @Bara-bar 23:46:42
    O tak, wolę upowszechniać treści znawców tematów niźli pisać brednie jak TY!!! Według mnie to Ty nawet nie znasz siebie a cóż dopiero Chrystusa. Najśmieszniejszy jest ten Twój dęty język jak u Lutra, albo u Cześka co po "cztyrech odziałach" sołtysem został i robi z siebie lokalnego Bonaparstka ;)
  • @Janusz Górzyński 00:33:41
    Czyli wolisz glosic nauki faryzeuszow naszego wieku, niz wziac do reki Biblie i czytac co Bog ma nam do powiedzenia.

    Dlaczego NIE chcesz poznac Biblii? Czego sie boisz?

    Czy twoja wiara ZABRANIA ci poznanie Biblii? czy tez masz inne bardziej osobiste powody?

    Bo jesli ''znawcy tematów'', ktorym wierzysz opieraja to co glosza na Biblii, to przeciez nie masz sie czego obawiac, prawda?

    A jesli oni nie opieraja wlasnych nauk na Biblii, wtedy ich powinienes sie obawiac, prawda?

    Bylam jak ty. Jak ty wierzylam watykanistom, jak ty usprawiedzliwialam ich zbrodnie..., az poznalam Biblie!

    Nie naleze do zadnej religii, naleze do Chrystusa.

    Ja wiem, ty tego jeszcze nie rozumiesz, ale kiedys zrozumiesz.
    Na razie, do tego czasu,
  • @Bara-bar 00:06:18
    Jakie psychole zażywasz ? Trudno mi się bowiem odnieść do Twoich wypocin, bo są pisane na poziomie debili w togach z sądów i prokuratur ? Ze zdaniami fałszywymi nie można przecież dyskutować !

    Piszesz, że nie należysz do żadnej religii, lecz czytasz Biblię. A Biblia to Słowo Boże, Słowo Chrystusa, Który ustanowił Kościół. Byłaś kiedyś na Mszy Św. w Kościele katolickim ? Codziennie są czytania biblijne, stanowiące "sakrament Słowa", ów sakrament Słowa poprzedza Eucharystię. Skoro czytasz Biblię, to powinnaś wiedzieć, że KTO NIE SPOŻYWA CIAŁA I KRWI PAŃSKIEJ TEN NIE MA ŻYCIA W SOBIE.

    Stąd wniosek, że czytasz Biblię jak diabeł bez Wiary i na złość Chrystusowi Panu.

    Wiara się rodzi ze słuchania Słowa Bożego.

    Jezus nauczał, że należy słuchać Słowa Bożego i je wypełeniać.


    POZA KOŚCIOŁEM NIE MA ZBAWIENIA!
  • @Janusz Górzyński 01:23:43
    Oj biedaczku.
    Ja urodzilam sie w Kosciele katolickim i bylam na mszach, spowiedziach, komuniach, kleczalam przed obrazami swietymi (balwanami) i modlitwy do maryji popelnialam...

    Az zaczelam czytac Biblie i NIGDY sie z Biblia nie rozstaje.

    Kosciol Katolicki juz dawno temu odszedl od Biblii. Nie wiem dlaczego tego nie wiesz, bo w Katechizmie Kosciola Katolickiego stoi jak WOL, ze Kosciol Katolicki NIE opiera sie na Biblii, lecz na wlasnych naukach!


    Na koniec napisales:

    //
    ''POZA KOŚCIOŁEM NIE MA ZBAWIENIA!''
    //

    Tego obecnie nawet Kosciol Katolicki nie twierdzi, ale jak widac ty nie znasz nie tylko Biblii, ale nawet nauk katolickich.


    No, ale jesli tak twierdzisz to znaczy, ze wedlug ciebie Biblia klamie i Pan Jezus Chrystus na daremno Umarl na krzyzu!!!


    Poza tym Biblii nie ma slowa kosciol, jest greckie slowo ekklesia, co znaczy zgromadzenie, spoleczenstwo...

    Ale NIE wierz mi!!! Czlowiekowi, ludziom nie wolno wierzyc. Wierzyc mamy TYLKO Bogu!

    SPRAWDZ w Bibliach interlinearnych. Masz dostep do internetu, wiec sprawdzaj!!!

    Malo tego, teraz masz katolickie wydanie Biblii interlinearnej w ksiegarniach katolickich, wiec SPRAWDZ!!!!

    Podam ci z Biblii Tysiaclecia ( ty sprawdz!): Dz.19:32

    Slowo ekklesia wystepuje w wielu wersach i w kazdym w BT jest tlumaczone na 'KOSCIOL', ale tu (Dz.19:32) tlumacze katoliccy przetlumaczyli na 'zebranie'!

    Tu masz przyklad, ale sprawdzaj!

    http://biblia.oblubienica.eu/wystepowanie/strong/id/1577/page/2
  • @Bara-bar 00:21:05
    "Biblii nie natchnął Bóg brzuchomówca. Boski głos przenika Pismo Święte jak burzowy wiatr leśne listowie” / A la Biblia no la inspiró un Dios ventrílocuo. La voz divina atraviesa el texto sacro como un viento de tempestad el follaje de la selva" (Nicolás Gómez Dávila).

    „…Posłuszny nakazom Chrystusa: "Badajcie Pisma" oraz "Szukajcie, a znajdziecie" wypełniam swą powinność… Jeśli bowiem, jak mówi apostoł Paweł, Chrystus jest mocą Bożą i mądrością Bożą, to ten, kto nie zna Pisma nie zna mocy Boga ani Jego miłości: nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa..” - Św. Hieronim, Doktor Kościoła


    " - Będziesz Biblię nieustannie czytał - powiedział do mnie. - Będziesz ją kochał więcej niż rodziców... Więcej niż mnie... Nigdy się z nią nie rozstaniesz... A gdy zestarzejesz się, dojdziesz do przekonania, że wszystkie książki, jakie przeczytałeś w życiu, są tylko nieudolnym komentarzem do tej jedynej Księgi...". - Roman Brandstaetter - "Krąg biblijny"


    GADASZ BABO JAK CZAROWNICA W SŁUŻBIE ANTYCHRYSTA !!!

    Hybrydowa wojna duchów w Kościele Chrystusa cz. 1
    http://janusz.neon24.pl/post/139430,hybrydowa-wojna-w-kosciele-chrystusa
    Hybrydowa wojna duchów w Kościele Chrystusa cz. 2
    http://janusz.neon24.pl/post/139531,hybrydowa-wojna-w-kosciele-cz-2


    „Żyjąc Ewangelią, dochodzimy do kontemplacji oblicza Boga i do pełnego życia Bogiem, z Bogiem i w Bogu. Bez życia głęboko zakorzenionego w słowie Bożym i w Bogu człowiek gubi się w pokusach światowych, które proponuje mu współczesne społeczeństwo. Bogactwa materialne i pieniądz wydają się bardziej atrakcyjne od Pana. Człowiek, mimo że kocha Boga, odsuwa Go na bok, wybierając pracę i trud na rzecz pieniądza. To nasze zgnuśniałe społeczeństwo, naznaczone zglobalizowaną dekadencją, bez wizji religijnej i moralnej, wpoiło w serce człowieka przekonanie, że szczęście ma swoje źródło w dobrach ziemskich, nieograniczonej wolności seksualnej, we władzy ekonomicznej i politycznej. Wszystkie kraje zachodnie przegłosowały nowe prawa dotyczące małżeństwa oraz życia, które sprzeciwiają się Bogu, wulgarnie z Niego szydząc. Powodem tego jest coraz większe koncentrowanie się na poszukiwaniu dóbr, bogactwa materialnego i władzy politycznej w złudnym przekonaniu, że im więcej się ma, tym można być szczęśliwszym. (Ks. kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji Kultu Bożego )

    Kard Robert Sarah BÓG albo nic !
    https://www.youtube.com/watch?v=hlecL_Wlz80


    CZY ZNAJDZIE SIĘ JAKIŚ ZAKON CO PODEJMIE SIĘ MODLITWY ZA NAWRÓCENIE TEJ CZAROWNICY ?
  • @Janusz Górzyński
    Napisales:

    ''POZA KOŚCIOŁEM NIE MA ZBAWIENIA!''
    //

    To nie tylko jawne klamstwo, bo przeczy Biblii, lecz co rownie wazne, ze to co napisales jest ublizaniem, jest ponizaniem Pana Jezusa Chrystusa.

    TYLKO Pan Jezus jest Zbawicielem i dlatego TYLKO W Nim i przez NIEGO mamy zbawienie!

    Jedynie szatan (i ci, ktorzy go sluchaja) moze twierdzic tak jak ty.

    Proponuje ci poznac Biblie.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej