Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
415 postów 1331 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

140 lat triumfów Hetmanki Narodu Polskiego

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

140 rocznica objawień MB Królowej Polski w Gietrzwałdzie

140 lat triumfów Hetmanki Narodu Polskiego

 

140 rocznica objawień MB Królowej Polski w Gietrzwałdzie

 

Objawienia gietrzwałdzkie trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Głównymi wizjonerkami były dwie nastoletnie dziewczynki z ubogich polskich rodzin - Justyna Szafryńska i Barbara Samulowska. Matka Boża przemówiła do nich po polsku, objawiając się nad klonem przed kościołem. 8 września wieczorem Matka Boża pobłogosławiła tutejsze źródełko. Dziewczynki widziały „Jasną Panią” siedzącą na tronie z Dzieciątkiem Jezus, pośród Aniołów.

W rozmowie Matka Boska podkreśliła wagę codziennej modlitwy, szczególnie różańcowej, która przyczyni się do odzyskania wolności przez Kościół katolicki w Polsce.

Odpowiedzi Matki Bożej przyniosły wtedy pocieszenie prześladowanym w zaborze pruskim Polakom, którzy zaczęli tłumnie nawiedzać Gietrzwałd . Wpływ objawień na Warmii oraz w pozostałych zaborach był ogromny. Nastąpiło odrodzenie życia obyczajowego i podniesienie świadomości religijnej wiernych. W uroczystościach stulecia objawień w 1977 r. wzięli udział przedstawiciele Episkopatu Polski, na czele z kardynałem Karolem Wojtyłą oraz tysiące wiernych.

Źródło;http://dziedzictwo.ekai.pl/@@gietrzwald_objawienia_nmp

 

NMP Królowa Polski i Aniołów, Niepokalane Poczęcie - ukazała się 160 razy w Gietrzwałdzie

 

Po raz pierwszy Maryja objawiła się 27 czerwca 1877 r. wieczorem, 13-letniej Justynie Szafrańskiej, przygotowującej się do I Komunii. Świętej. Zobaczyła ona Matkę Bożą na klonie przy kościele. Dziewczynka akurat zdała egzamin z katechizmu i miała wrócić z matką do domu, kiedy zauważyła wielką jasność na drzewie. Na następny dzień objawień doznała również druga dziewczynka 12-letnia Barbara Samulowska. Obie wizjonerki widziały Ją codziennie po dwa lub trzy razy. 8 września - w dzień narodzin Najświętszej Maryi Panny - Matka Boża pobłogosławiła pobliskie źródełko u którego odtąd wielu chorych i cierpiących otrzymywało ulgę i uzdrowienie.

(…)

Gietrzwałd ze względu na niezwykłe wyciszenie jest nieporównywalny z Fatimą, Lourdes, la Salette czy Guadalupe. To jedyne w Polsce i jedno z 12 na świecie, miejsce Objawień Najświętszej Maryi Panny – oficjalnie uznanych przez władzę kościelną.

Objawienia maryjne rozpoczęły się tu 27 czerwca i trwały do 16 września 1877 roku. Był to jedyny taki na świecie wywiad z Maryją, łączący doczesność z wiecznością. Matka Zbawiciela objawiła się wizjonerkom 160 razy. Jako dziennikarz zapragnąłem ruszyć śladem tamtych wydarzeń.

To miejsce uzdrowiło mnie, przywróciło na łono Kościoła. Uderzyło swoją mocą i emanacją duchowości. Miałem poważne kłopoty ze zdrowiem. Groziła mi operacja. Postanowiłem oddać się w Gietrzwałdzie pod opiekę Maryi i dokonał się cud – ingerencja chirurga nie była potrzebna. Na pamiątkę przechowuję skierowanie na stół operacyjny.

Rozpoczęła się moja niezwykła, duchowa przemiana. Sądziłem, że zaczynam odkrywać pieczołowicie skrywaną dzisiaj przed światem tajemnicę cudownych zdarzeń. Okazało się, że odkryłem na nowo siebie, a konkretnie – na nowo się narodziłem. Zawierzyłem Niepokalanie Poczętej, a przez nią i jej Synowi.

Reporterskie śledztwo w sprawie 160 objawień Maryi dla Polaków na trudne czasy dedykuję Niepokalanej.

Źródło;http://www.tolle.pl/pozycja/gietrzwald

 

Objawienia MB Gietrzwałdzie – (film)

https://www.youtube.com/watch?v=J25NNs4wu4M

Objawienia Maryjne w Gietrzwałdzie – wykład ks. prof. Marka Chmielewskiego (audio)

https://www.youtube.com/watch?v=RYjdYVEYIiI

Objawienia MB Gietrzwałdzie – wykład ks. dra Teofila Siudy (audio)

http://www.sluzew.dominikanie.pl/otomatkatwoja/mp3/2013/2013-12_ks_dr_Teofil_Siudy.mp3

Cudowny Gietrzwałd i Służebnica Boża Barbara Samulowska

https://www.youtube.com/watch?v=twZWFo0Xm7A

 

 

Ostatnie objawienie miało miejsce 16 września. Słowa Maryi były powtórzeniem: "Odmawiajcie gorliwie różaniec". Podkreśliła jednak przy tym, że najważniejsze jest wysłuchanie Mszy świętej. Między 27 czerwca a 16 września 1877 roku Matka Boża ukazała się 160 razy. Na zapytanie dziewczynek: Kto Ty Jesteś? Odpowiedziała: "Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta!" Na pytanie: Czego żądasz Matko Boża? Padła odpowiedź: "Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali różaniec!". Dalej między wieloma pytaniami o zdrowie i zbawienie różnych osób, dzieci przedłożyły i takie: "Czy Kościół w Królestwie Polskim będzie oswobodzony?" "Czy osierocone parafie na południowej Warmii wkrótce otrzymają kapłanów?" - W odpowiedzi usłyszały: "Tak, jeśli ludzie gorliwie będą się modlić, wówczas Kościół nie będzie prześladowany, a osierocone parafie otrzymają kapłanów !" Tak się też stało. Odpowiedzi Matki Bożej przyniosły wtedy pocieszenie Polakom. Były również bodźcem do odrodzenia poczucia polskości na Warmii i Mazurach. W tym czasie Polska znajdowała się w niewoli. W zaborze niemieckim był to okres "Kulturkampfu" - bezwzględnego prześladowania Kościoła i germanizacji Polaków.

W krótkim czasie Gietrzwałd stał się znany nie tylko Polakom na Warmii, Mazurach i w całym kraju, ale także w różnych stronach świata. Na reakcje ówczesnych władz nie trzeba było długo czekać. Władze pruskie w sposób negatywny odniosły się do objawień. uznając je za manifestację polityczną, polską demonstrację narodową, oszustwo i zabobon, rzekomo niebezpieczny dla państwa, postępu i pokoju społecznego. Starano się ograniczać pielgrzymki do Gietrzwałdu.

W stosunku do miejscowego proboszcza ks. Augustyna Weichsla i innych duszpasterzy wymierzano różne kary: z osadzaniem w więzieniu włącznie, nakładaniem grzywien i zawieszaniem w możliwościach wypełniania posługi duszpasterskiej.

Od początku objawień proboszcz, ks. Augustyn Weichsel, badał ich autentyczność zapisując dzień po dniu objawienia. Dziewczynki zostały odizolowane od siebie, a mimo to ich relacje były identyczne.

Sprawą zainteresował się biskup warmiński. Wysłał do Gietrzwałdu doświadczonych kapłanów, powołano komisję. W dokonanym przez nią opracowaniu napisano m.in.: Ze wszystkich badań, których rezultaty są zamieszczone w przedłożonym sprawozdaniu, nabraliśmy przekonania, że objawienia w Gietrzwałdzie muszą mieć realną podstawę.

Zebrane w tym czasie opinie, stale zdarzające się cudowne uzdrowienia, spowodowały, że w 1977 r. w 100. rocznicę objawień w Gietrzwałdzie Kościół uznał ich autentyczność.

Źródło;http://www.maryjni.pl/gietrzwald,190

 

160 objawień polskim języku 27-VI – 16-IX-1877 r. - Objawienia Matki Boskiej w Gietrzwałdzie dla ludu katolickiego podług urzędowych dokumentów spisane za pozwoleniem najprzew. ks. biskupa Warmińskiego - x. Augustyn Weichsel Gietrzwałd, 2go Sierpnia 1883.http://www.duchprawdy.com/gietrzwald.pdf

W 1877 r. na Warmii trwał mroczny czas Kulturkampfu, walki z polską mową i Kościołem. Wtedy stanęła wśród mieszkających tam ludzi Matka Najświętsza. Nie tylko podkreśliła prawdziwość wiary katolickiej, ale potwierdziła też prawo Polaków do własnego języka i ojczyzny. W Gietrzwałdzie Maryja przemówiła po polsku.

      Wcześniej objawiała się na polskich ziemiach wielokrotnie, zwłaszcza w XVII wieku. Jednak w latach nasilonych interwencji z nieba na maryjnej mapie Kościoła pojawił się Gietrzwałd. Od tamtego czasu czczono w Gietrzwałdzie piękny wizerunek Matki Bożej – Królowej niebios, Pani aniołów. Jest to jedyne uznane przez Kościół „polskie” objawienie Najświętszej Maryi Panny. Pierwsze trzy spotkania zostały naznaczone obecnością aniołów. Ale w późniejsze dwa, które okażą się nieprawdziwe, wejdzie inny duch – niepodlegający Bogu w świętym posłuszeństwie, anioł upadły.

Na początku milczenie

     Wszystko zaczęło się bardzo zwyczajnie. Jedenastoletnia Justyna Szafrańska wraz z matką wracała z kościoła. Mimo słabych zdolności udało się jej zdać ostatni egzamin z katechizmu i została dopuszczona do Pierwszej Komunii Świętej. Nagle zatrzymała się. Czekajcie no, matulu, aż zobaczę, co to takiego białego jest na drzewie – powiedziała, widząc jakąś dziwną jasność. Dziewczynka podeszła bliżej do rosnące go przy świątyni klonu i ujrzała Matkę Bożą na złotym tronie. Maryja milczała. Była niewymownie piękna i –    na co dziewczynka zwróciła uwagę – miała długie, rozpuszczone włosy. Nagle do Królowej dołączył mały aniołek, ubrany w złotą sukienkę. Ukłonił się przed swoją Panią, jakby zachęcając Ją do powrotu, Ta zaś rzeczywiście wstała i uniosła się do nieba.

Źródło;http://www.miesiecznikegzorcysta.pl/z-perspektywy/item/1051-zlodziej-objawien-historia-interwencji-nieba-w-gietrzwaldzie

 

MB Gietrzwałdzka

 

W roku 1963 kard. Wyszyński koronował obraz Matki Bożej Gietrzwałdzkiej

Twarz Matki

 

W ołtarzu głównym bazyliki znajduje się obraz Matki Bożej, przedstawiający Madonnę okrytą ciemnoniebieskim płaszczem, trzymającą na lewej ręce Dzieciątko Jezusubrane w długą, czerwoną suknię. W górnej części obrazu, na podtrzymywanej przez dwóch aniołów wstędze, znajduje się napis Ave Regina Caelorum, ave Domina Angelorum (Bądź pozdrowiona Królowo Nieba, bądź pozdrowiona Pani Aniołów). Autor obrazu nie jest znany. Zdaniem historyków sztuki został namalowany w warsztacie poznańskim w połowie XVI wieku. Pierwsza wzmianka o obrazie pochodzi z 1583 roku, kiedy bp Marcin Kromer w swoim „Opisie Biskupstwa Warmińskiego” wymienia obraz jako cudowny. Akta wizytacyjne kard. Andrzeja Batorego z lat 1597–1598 podają, że obraz przeniesiono do ołtarza głównego, co świadczyło o wzrastającym kulcie. W 1717 roku obraz przyozdobiono srebrnymi koronami, które w roku 1731 zastąpiono bardziej kosztownymi, wysadzanymi drogimi kamieniami, wykonanymi przez złotnika Jana Krzysztofa Geese. W 1734 roku obraz otrzymał srebrne sukienki. Dla Matki Bożej wykonał je Michał Bartolomowicz, dla Dzieciątka Jezus Jan Krzysztof Geese. Intronizację obrazu w ołtarzu głównym przeprowadził w 1949 roku ks. Wiktor Szota CRL. 20 października 1963 roku papież Paweł VI zezwolił na uroczystą koronację obrazu.Dokonał jej 10 września 1967 roku ks. kard. Stefan Wyszyński, przy współudziale ks. kard. Karola Wojtyły i ks. bp. Józefa Drzazgi, biskupa warmińskiego. 1 czerwca 1967 roku Kongregacja Dyscypliny Sakramentów w Rzymie ustanowiła dla diecezji warmińskiej święto Matki Bożej Gietrzwałdzkiej ze specjalnym formularzem mszalnym i brewiarzowym. Wkrótce po uroczystościach dokonano świętokradczej kradzieży koron. Po ich odnalezieniu bp Józef Drzazga, 2 lutego 1969 roku, rekoronował obraz.•

 

Matko Niebieskiego Pana, Lekarko dusz i ciał ludzkich, Pani Gietrzwałdzka, Ty która wsławiłaś to miejsce Swoją obecnością, racz wejrzeć na mnie łaskawym wzrokiem i uproś u Swego Syna Jezusa Chrystusa tak bardzo potrzebne mi łaski… Przyjdź, litościwa i miłosierna Pani Niebios, z pomocą moim prośbom i postanowieniom. Amen.

Źródło;http://sanktuariummaryjne.pl/modlitwa/ksiega-prosb-i-podziekowan-przez-wstawiennictwo-matki-bozej-gietrzwaldzkiej/

Kalendarium uroczystości z okazji 140. rocznicy objawień gietrzwałdzkich i 50-lecia koronacji obrazu MB Gietrzwałdzkiej 2017 r.

http://archwarmia.pl/aktualno-ci-diecezja/2017/stycze/rok-2017-rokiem-maryjnych-jubileuszy/

 

Objawienia w Gietrzwałdzie trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Było ich w tym czasie 160. Każdego dnia w czasie odmawiania Różańca Maryja ukazywała się dwóm dziewczynkom: Justynie Szafryńskiej i Barbarze Samulowskiej. Kiedy Justyna 27 czerwca, po zdaniu egzaminu przed I Komunią św., przechodziła obok kościoła, zobaczyła światłość i białą postać. Relacjonowała później jej wygląd: długie włosy opadające na ramiona, siedząca na złotym tronie, udekorowana perłami. W następnych dniach dołączyła do niej Barbara. Dziewczynki pierwszy raz, na prośbę miejscowego proboszcza, zapytały Maryję: „Czego żądasz Matko Boża” – 30 czerwca. W odpowiedzi usłyszały: „Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali Różaniec”. Wiarygodność wizjonerek była sprawdzana na różne sposoby. Między innymi rozdzielono je, aby po objawieniach opowiedziały o tym, co widziały. Okazało się, że ich relacje zgadzają się. Wieść o niezwykłych wydarzeniach w Gietrzwałdzie szybko rozniosła się po okolicy. Na Różaniec zaczęli przybywać pielgrzymi z różnych warmińskich miejscowości. W dni powszednie było ich zazwyczaj około 2 tysięcy. Na wydarzenia zwrócił uwagę bp Filip Kremenz, który zażądał sprawozdania i delegował kanoników fromborskich do uczestniczenia w nabożeństwach różańcowych i obserwacji. Jednak dopiero po latach – 11 września 1977 roku – z okazji uroczystości 100-lecia objawień Matki Bożej, którym przewodniczył ks. kard. Karol Wojtyła – ks. bp Józef Drzazga uroczyście zatwierdził kult objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie.

Źródło;http://gosc.pl/doc/2153829.Przewodnik-gietrzwaldzki

Gietrzwałd: Odmawiajcie gorliwie różaniec

Matka Boża objawia się na drzewie w Gietrzwałdzie a więc identycznie jak w Fatimie i w Siekierkach.

Zapowiada koniec wojny (kulturowej – pruski kulturkampf )przeciwko Kościołowi i cywilizacji katolickiej, analogicznie jak ogłosiła koniec krwawej wojny w – w Pontmain i Fatimie.
Objawieniom Maryi próbuje przeszkodzić szatan – jak w Pellevoisin.
Potwierdza ważność i rangę sakramentów, szczególnie pierwszej Komunii Św. – objawia się dzieciom w wieku komunijnym w okresie egzaminów – jak św. Bernadecie w Lourdes.

Również potwierdza dogmat Kościoła ogłoszony przez papieża bł. Piusa IX przedstawiając się dziewczynkom jako Niepokalane Poczęcie – tak jak św. Bernadecie w Lourdes.

Wskazuje na rangę i wagę stanu kapłańskiego oraz wzywa do posłuszeństwa duchowieństwu – identycznie jak w Lourdes.

Matka Boża domaga się nieustannej modlitwy różańcowej oraz życia w łasce i uczestniczenia we Mszy św. – znów jak w Lourdes, La Salette i jak w L’Ile Bouchard.
Zapowiada kary przeciwko tym, którzy grzeszą i korumpują obyczaje, zwłaszcza pijakom i pijaczkom oraz nierządnicom i rozpustnikom, gardzącym świętością życia i za nic mających prawa Boga i Kościoła oraz etos Boga  – jak w La Salette i Fatimie

 Matka Boża obudziła ducha narodowego w Gietrzwałdzie, każąc śpiewać przy Niemcach „Boże coś Polskę!” i broniąc wiary, kultury, niepodległości Polski oraz polskiej mowy. W ten sposób dała asumpt do zorganizowania się Polaków wszystkich zaborów pod swoim królewskim przewodem czym zasługuje na miano Władczyni i Hetmanki Narodu Polskiego. NMP poderwała więc sama Polaków do walki  – jak w epoce wielkich zwycięstw oręża polskiego w obronie Chrześcijaństwa i polskości, a także w dobie potopu szwedzkiego, gdy obrona Jasnej Góry pobudziła Polaków  do działań zbrojnych przeciwko okupantom.  Warto pamiętać, że papież w czasie „szwedzkiego zaboru” powiedział Polakom żebrzącym pomocy u niego, aby zwrócili się do NMP, która wszak sama o. Mancineliemu SJ przedstawiła się jako Wniebowzięta Królowa Polski. Potem Matka Boża jako Łaskawa pokaże się podczas „Cudu nad Wisłą” gdy Polacy pogromią bolszewicką armię najeźdźczą dzięki Jej zjawieniu się na polach bitewnych. W ten sposób jeszcze raz NMP potwierdzi  swoją godność jako Królowa Polski i Hetmanka Polaków. Nie bez znaczenia dla nas MB w Gietrzwałdzie ukazała się na tronie jako Królowa Polski i Aniołów.

 Identycznie Matka Boża z Lourdes wsparła Francuzów podczas „Cudu nad Marną”, którzy zatrzymali niemiecką ofensywę. By tak jak w Gietrzwałdzie potwierdzić i katolikom francuskim, że „zawsze będę z wami” aż do końca czasów”. Otrzymacie wiele łask byle byście dochowali wierności.

Objawienia w Gietrzwałdzie można również traktować jako przesłanie antyrasistowskie, antyzaborcze,  krytykę polityki „siły przed prawem” i „ideologii przed prawdą” oraz jako ważny postulat samostanowienia narodów, których wolność bezprawnie jest zawłaszczana przez mocarnych sąsiadów, potężniejsze siły i struktury przemocy, dążące do skolonizowania narodów i rabunku ich mienia a nawet do „zabicia ludzi na duszy” i wydarcia autochtonom własnej kultury. Niebo – jak pokazują objawienia w Gietrzwałdzie i Kibeho oraz w innych miejscach -  na to się nie zgadza. Tak jak w brazylijskim Aperecida – również i w Gietrzwałdzie Matka Boża - odkuwa ludzi z niewolniczych kajdan czyniąc z nich wolne dzieci boże. Gietrzwałd więc jest nie tylko skarbem polskiego Kościoła, lecz całego świata. Jego wymowę trzeba oceniać w świetle Orędzia NMP oraz wszystkich faktów i dowodów, nie tylko cudów uzdrowień – fizycznych i duchowych - jak w Lourdes, lecz także w świetle wydarzeń politycznych, niespornych i potwierdzonych przez historię. Gietrzwałd i Warmia są polskie i tu panuje polska mowa i katolicyzm. Prawdziwość Orędzi NMP zawsze potwierdza historia. Przypomnijmy słowa Matki Bożej z Kibeho: „Gdy objawiam się komuś i rozmawiam z nim, zwracam się do całego świata”. A także MB z Siekierek „Przyszłam do was, abyście wiedzieli, że gdy będziecie szli śladami Moimi, nie zginiecie”.  „Będę chodziła po ziemi, będę nawiedzała wsie i miasta, będę pukała do drzwi waszych”       

Źródło;http://www.sanktuarium-pijarzy.pl/?page_id=196

   Dokładnie 140 lat upłynęło od chwili gdy Matka Boża ukazała się dwóm dziewczynkom w Gietrzwałdzie w Warmii, 20 km od Olsztyna. Objawienie uzyskało pełną aprobatę Kościoła.

 

27 czerwca 1877 roku 13-letnia Justyna Szafryńska wracała z kościoła w Gietrzwałdzie do domu. Przygotowywała się do Pierwszej Komunii i właśnie zdała egzamin u proboszcza, ks. Augustyna Weichsela. Gdy na głos dzwonu odmówiła Anioł Pański, na klonierosnącym koło plebanii zobaczyła niezwykłą jasność, a w niej biało ubraną postać, z długimi włosami opadającymi na ramiona, siedzącą na złocistym tronie, udekorowanym perłami. Po chwili zauważyła jasny blask zstępujący z nieba i anioła ze złotymi skrzydłami, w białej szacie przetykanej złotem, z białym wieńcem na głowie, który złożył niski ukłon postaci siedzącej na tronie. Gdy dziewczynka odmówiła Pozdrowienie Anielskie, postać podniosła się z tronu i wraz z aniołem uniosła się do nieba. Tak rozpoczęły się objawienia Matki Bożejw Gietrzwałdzie, które trwały do 16 września.

 

Przebieg objawień

 

Dziewczynka opowiedziała wszystko proboszczowi, który polecił jej następnego dnia przyjść na to samo miejsce. Gdy zadzwoniono na Anioł Pański, drzewo klonu zostało oświetlone.Wokół niego utworzył się złoty krąg, a na jego tle ukazał się tron ze złota ozdobiony perłami, do którego dwaj aniołowie przyprowadzili Najświętszą Dziewicę. Gdy usiadła, inni dwaj aniołowie przynieśli Dziecię Jezus w niebiańskim blasku, trzymające w lewym ręku kulę ziemską i posadzili Je na lewym kolanie Matki Bożej. Jeszcze inni dwaj aniołowie unosili błyszczącą koronę nad głową Madonny. Inny znów anioł przyniósł złote berło i trzymał je w prawej ręce nad koroną. Nad wszystkimi pojawił się jeszcze jeden anioł, który wskazywał na wielki krzyż bez wizerunku Chrystusa ukrzyżowanego, znajdujący się w pozycji poziomej. To objawienie trwało pół godziny. Następnego dnia, 29 czerwca, w Uroczystość Świętych Piotra i Pawła nastąpiło takie samo objawienie i trwało tak samo długo. 

30 czerwca Matka Boża objawiła się sama, siedziała na tronie i w takiej pozycji ukazywała się codziennie wieczorem podczas odmawiania różańca. Tego dnia po raz pierwszy miała wizję 12-letnia Barbara Samulowska, która przyszła wraz z Justyną. Na polecenie proboszcza Szafryńskazapytała Najświętszą Pannę: "Czego żądasz Matko Boża?" i otrzymała odpowiedź: "Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali różaniec." 

1 lipca Szafryńska zapytała: "Kto Ty jesteś?" i usłyszała w odpowiedzi: "
Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta."Odtąd Szafryńska i Samulowska miały codziennie objawienia w czasie nabożeństwa różańcowego wieczorem. Wizje rozpoczynały się zwykle przy odmawianiu drugiej tajemnicy różańca, a kończyły się w czasie czwartej tajemnicy lub na początku piątej tajemnicy. 

 

25 lipca po raz pierwszy zaszła różnica w zeznaniach dzieci. Szafryńska powiedziała, że Matka Boża wyraziła życzenie, aby w czasie odmawiania różańca stały dwie chorągwie i krzyż na placu kościelnym, pod klonem, natomiast Samulowska nie mówiła nic o życzeniu Bogarodzicy, tylko że widziała jak podczas objawienia koło niej stał krzyż i dwie chorągwie. Na tę różnicę w zeznaniach proboszczzareagował bardzo gwałtownie,poddał w wątpliwość prawdę całego objawienia. Wówczas gospodarz z Woryt, Józef Gross,zjawił się u proboszcza, zapewnił go o prawdomówności Barbary i oświadczył, że bierze ją do siebie i wraz z żoną dopilnuje, aby nie spotykała się z Justyną, nie umawiała się z nią, nie bywała razem z nią na nabożeństwach. To samo obiecał uczynić z Justyną gospodarz z Gietrzwałduo tym samym nazwisku, Józef Gross. Wówczas Ks. Weichsel ustąpił i zgodził się, aby dzieci znów modliły się na swoich miejscach. Ponadto opinia wiernych wzięła dzieci w obronę, stwierdzając, że ich zeznania, choć na pozór sprzeczne, nie zawierały jednak istotnej różnicy. 
8 września, w święto Narodzenia Niepokalanej Dziewicy Matka Boża pobłogosławiła źródełko w Gietrzwałdzie.

16 września odbyło się poświęcenie i intronizacja figury Niepokalanej Dziewicy w Gietrzwałdzie. W uroczystości wzięło udział 14 kapłanów i około 15 tysięcy wiernych. Podczas odmawiania różańca, od początku tajemnicy drugiej aż do końca piątej trwało ostatnie objawienie. Ostatnie słowa skierowane do dzieci przez Matkę Bożą brzmiały: "Odmawiajcie gorliwie różaniec

 

Aprobata Kościoła


Biskup warmiński, Filip Krementz, zwołał specjalną komisję teologów, by gruntownie zbadali sprawę. Komisja teologów przebywała w Gietrzwałdzie już od 20 sierpnia, jeszcze podczas trwania objawień. Zbadała przede wszystkim osobowość i wiarygodność dziewczynek, a także treść i zgodność ich wypowiedzi oraz oddziaływanie wydarzeń na społeczeństwo.W liczącym 47 stron sprawozdaniu zajęła stanowisko pozytywne, a dziewczętaokreśliła jako "bezpretensjonalne, proste, naturalne, dalekie od jakiejkolwiek przebiegłości". 
Na początku września biskup powołał komisję składającą się z trzech lekarzy, by zbadali wizjonerki podczas objawień. Lekarze orzekli, że symulacja nie wchodzi w rachubę. W czasie objawień u dziewczynek zaobserwowali zwolnienie tętna, utratę ciepłoty w rękach i ramionach, zastygnięcie twarzy.
Tymczasem do Gietrzwałdu przybywało coraz więcej pielgrzymów. 7-9 września 1877 roku, podczas trzydniowych obchodów święta Narodzenia Matki Bożej zgromadziło się aż 50 tysięcy ludzi

Wizjonerki uczyły się w szkole prowadzonej przez zakonnice w Chełmnie. Potem obie wstąpiły do zakonu szarytek.Barbara po 11 latach pobytu w Zgromadzeniu Sióstr Miłosierdzia w Paryżu została wysłana na misję do Gwatemali. Była tam dyrektorką szpitala i przełożoną zgromadzenia. 
10 września 1967 r. prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński dokonał koronacji obrazu Matki Bożej. 2 czerwca 1970 r. papież Paweł VI nadał kościołowi w Gietrzwałdzie tytuł bazyliki mniejszej.
Sto lat po objawieniach, w 1977 r., biskup warmiński Józef Drzazga, na mocy dekretu Prymasa Polski i za pozwoleniem Stolicy Apostolskiej, wydał dekret zatwierdzający objawienia gietrzwałdzkie jako wiarygodne, nie sprzeciwiające się wierze i moralności chrześcijańskiej. 

Źródło;http://kosciol.wiara.pl/doc_pr/491334.Gietrzwald-Odmawiajcie-gorliwie-rozaniec

 

W trakcie 160 objawień dziewczynki zadawały Matce Bożej różne pytania, które często podpowiadali im dorośli, w tym ks. August Weichsel, gietrzwałdzki proboszcz. Na początku objawień Justyna i Barbara zapytały jaśniejącą postać „Kim jesteś?”. Usłyszały odpowiedź: „Jestem Najświętsza Panna Maryja Niepokalanie Poczęta”. Dziewczęta pytały o wiele szczegółowych spraw: Czy ojciec święty doczeka się tryumfu? Czy ktoś ma iść do klasztoru? – i wiele innych. Są jednak takie odpowiedzi, które dotyczą różnych społecznych problemów – grzechów. Kiedy na przykład wizjonerki modliły się o nawrócenie pijaków, usłyszały: „Oni będą ukarani”. Gdy natomiast pewne małżeństwo z Ornety prosiło o zdrowie, Matka Boża powiedziała: „Będą zdrowi, jeżeli będą się modlić i nie będą pić wódki”. 8 września dziewczynki usłyszały: „Nie smućcie się, bo ja zawsze będę przy was” – wtedy też ustały objawienia. Głównym przesłaniem jest jednak wezwanie do odmawiania Różańca i nawrócenia. Łączy się to z wyznaniem Maryi: „Teraz przed końcem świata szatan obchodzi ziemię jak zgłodniały pies, aby pożreć ludzi”. Ratunkiem może być żarliwa modlitwa w rodzinach i odwrócenie się od grzechu.•

Źródło;http://gosc.pl/doc/2153829.Przewodnik-gietrzwaldzki

 

Dzieci Maryi

Matka Boża ukazywała się przez ponad dwa miesiące dwóm dziewczynkom z gietrzwałdzkiej parafii. Justyna Szafryńska urodziła się 31 marca 1864 roku. Rodzice pochodzili z Gietrzwałdu. W trakcie objawień miała 13 lat. Zachował się anonimowy opis Justyny: „Wzrostu na swój wiek ani małego, ani też wybujałego, postawy wątłej, pokornej, nieco chudawa, ruchy jej umiarkowane, skromne, ni prędkie, ni powolne, słowem jak mówią, dobrze ułożona i skromna dziewczyna”. O pierwszym objawieniu opowiedziała swojej matce, a następnego dnia swoim szkolnym koleżankom. W czasie rozmowy z Maryją dziewczęta zapytały pewnego razu, czy mają iść do klasztoru i usłyszały: „Powinnyście iść do klasztoru”.Po zakończeniu objawień proboszcz umieścił dziewczęta w Lidzbarku Warmińskim u sióstr miłosierdzia. Potem udały się do Chełmna, a następnie do Paryża. Justyna pierwsze śluby złożyła 2 lutego 1889 roku. W zgromadzeniu sióstr miłosierdzia przebywała 14 lat, a potem z nieznanych przyczyn wystąpiła. Dalszy jej los jest przedmiotem badań historyków. Barbara Samulowska urodziła się 21 stycznia 1865 roku w Worytach. Zachowała się jej charakterystyka z czasu objawień: „Mała Barbara biega ciągle jak kozaczek lub płocha sarenka. Twarzyczkę ma bardzo nieregularną, nosek zadarty, usta szerokie. Oczy czarne i płoche, cera jeśli nie spalona, to oliwkowa z natury, włosy ciemne”. W wieku 10 lat przyjęła I Komunię św. Była dobrą uczennicą. Po objawieniach, ze względu na prześladowania władz pruskich, przebyła drogę taką samą jak Justyna: Lidzbark Warmiński–Chełmno–Paryż. We Francji w roku 1884 rozpoczęła nowicjat w domu sióstr miłosierdzia i 5 lat później złożyła śluby zakonne.Paryżu pracowała 11 lat. W roku 1895 wyjechała do Gwatemali, gdzie najpierw była dyrektorką SeminariumZgromadzenia Sióstr Miłosierdzia, a potem przełożoną szpitala w Antigua – i po pewnym czasie Szpitala Głównego w Gwatemali. Rok 1950 był związany z doświadczeniem cierpienia, gdyż zachorowała na raka twarzy. Bardzo cierpiała – nie mogła sama chodzić i przyjmować pokarmów. Zmarła 6 grudnia 1950 roku. Jej trumnę ozdobiono barwami biało-niebieskimi, kolorami Matki Bożej. Obecnie trwa jej proces beatyfikacyjny.

 

Gietrzwałd - Wielkie Sanktuaria Polski (film)

https://www.youtube.com/watch?v=Nh_sG-1I8Wo

Gietrzwałd – Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski (film)

https://www.youtube.com/watch?v=cFeCireb_hE

Gietrzwałd – Sanktuarium – oficjalna strona

http://sanktuariummaryjne.pl/sanktuarium/historia/

Sanktuarium Matki Bożej Gietrzwałdzkiej (film)

https://www.youtube.com/watch?v=Oti_yiLa0nw

U Matki Bożej Gietrzwałdzkiej

https://www.youtube.com/watch?v=YdhDqpGl0KE

Sanktuarium Maryjne w Gietrzwałdzie

https://www.youtube.com/watch?v=KiBU_doyn1g

 

 

 Pielgrzymi udają się do źródełka, które pobłogosławiła Maryja

Uzdrowienie chorych

 

Od początku trwania objawień dziewczynki pytały Maryję, czy przybywający chorzy pielgrzymi doznają uzdrowienia. Matka Boża obiecywała, że ludzie otrzymają łaskę uzdrowienia, ale potrzebna jest modlitwa, pokuta, często Msza św. odprawiona w intencji chorego. 8 września 1877 roku Najświętsza Maryja Panna obiecała pobłogosławić źródełko na ziemi parafialnej pod laskiem. Aby nie robić zamieszania i tłoku, nie powiadomiono o tym pielgrzymów. O godzinie siódmej wieczorem do źródła udali się: wizjonerki, kapłani i kilkanaście osób świeckich. Przy źródełku na głos dzwonu kościelnego odmówiono „Anioł Pański”, potem Litanię Loretańską, w czasie której wizjonerki miały objawienie. Wtedy to Matka Boża miała pobłogosławić źródełko i wszystkich obecnych. W sanktuarium znajduje się księga cudów, dokumentująca świadectwa pątników, którzy doświadczyli łaski uzdrowienia lub nawrócenia. Okazuje się, że także w ostatnich latach zdarzały się takie przypadki. Przykładem może być historia pewnej nauczycielki z Gdańska. Dowiedziała się w 2012 roku, że jest chora na nowotwór, który otworzył się i zaczął krwawić. Lekarz stwierdził, że jest to rak skóry i potrzebny jest zabieg. Gdy wróciła do domu, przypomniała sobie, że dostała kilka lat wcześniej od swoich uczniów płótno z Gietrzwałdu. Sama w sanktuarium nie była. Zaczęła się modlić i dotykać płótna. Po pięciu dniach modlitwy wszystko ustąpiło. Badania lekarskie wykazały, że nie ma potrzeby operacji. Innym przykładem cudownego wstawiennictwa Matki Bożej jest małżeństwo z Rybnika, które pragnęło dziecka. Przyjechali do Gietrzwałdu z wyraźną intencją – o poczęcie. Pod kapliczką zobowiązali się w tej intencji codziennie odmawiać Różaniec i Nowennę do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Po roku przyjechali do sanktuarium i kobieta poczuła się źle. Okazało się, że jest w ciąży. Przyjechali po pewnym czasie z Miłoszem Bożydarem, swoim synem, i w kościele wobec zgromadzonych dali świadectwo.•

 

Historia i treść objawień MB w Gietrzwałdzie oraz cudowne zdarzenia (film)

https://www.youtube.com/watch?v=J25NNs4wu4M

Objawienia i cuda MB Gietrzwałdzkiej (film)

https://www.youtube.com/watch?v=cFeCireb_hE

U Matki Bożej Gietrzwałdzkiej – objawienia i cuda (film)

https://www.youtube.com/watch?v=0gdsFVZou3g

Sanktuarium MB Gietrzwałdzkiej – objawienia i cuda (film)

https://www.youtube.com/watch?v=Nh_sG-1I8Wo

                                                                                     

 

 

Każdego dnia pojawiało się tu coraz więcej pątników z różnych stron Warmii i spoza jej granic. 5 lipca 1877 r. pielgrzymi przybyli do Gietrzwałdu zawiesili płótno na klonie, aby chorzy mogli go dotykać. Taki zwyczaj panował w wielu świętych miejscach. Wizjonerki poprosiły Maryję o pobłogosławienie płótna i usłyszały następujące polecenie: „Płótno proszę zdjąć z drzewa i położyć na ziemi”. Następnego dnia Maryja prosiła przez wizjonerki „żeby w tym miejscu stanął krzyż murowany z figurą Niepokalanego Poczęcia, a u podnóża by kładziono płótno dla uzdrowienia chorych”.

Źródło;http://rozaniec.info/gietrzwald-140-lecie-objawien-matki-bozej-oraz-50-lecie-koronacji-obrazu/

 

 

Gietrzwałd – polskie Lourdes

 

Dowartościowanie języka i kultury oraz motywacja do upomnienia się o należne prawa – tak odczytywali objawienia w Gietrzwałdzie obywatele Rzeczypospolitej pod wszystkimi zaborami. Stanowią one punkt kulminacyjny w historii polskich Warmiaków, którzy od tego momentu zaczęli w sposób zorganizowany prowadzić działalność narodową.

 

 Do jedynych na terenie Polski zaaprobowanych przez Kościół maryjnych objawień doszło na południu Warmii znajdującej się wówczas pod zaborem pruskim. Trwały one od 27 czerwca do 16 września 1877 roku, a więc w czasach, gdy kanclerz Cesarstwa Niemieckiego, Otto von Bismarck, prowadził z Kościołem katolickim ostrą walkę.

 

Bijcie Polaków dopóty, dopóki nie utracą wiary w sens życia – nawoływał Żelazny Kanclerz, a prowadzony przezeń Kulturkampf,mający na celu całkowite uzależnienie Kościoła katolickiego od państwa, szybko stał się formą walki z niepodległościowymi dążeniami obywateli dawnej Rzeczypospolitejoraz ich językiem i kulturą.

 

Germanizacja zbiera żniwo

 

Dotyczyło to także ziemi warmińskiej, gdzie od wieków żyła obok siebie ludność niemiecko- i polskojęzyczna,gdzie w początkowym okresie zaborów nie dzielono jeszcze tutejszej kultury na przynależną któremuś z narodów, a Polacy cieszyli się większą swobodą niż w pozostałych częściach pozbawionego niepodległości kraju.

 

Wraz ze wzrostem świadomości narodowej Niemców ich język stał się – także na Warmii – obowiązujący we wszystkich instytucjach publicznych: od urzędów po teatry.W roku 1872 zakazano używania języka polskiego w szkołach, nawet na lekcjach niemieckiego dla uczniów polskich.Rok później, w tak zwanych ustawach majowych, nakazano wręcz księżom katolickim zdawanie egzaminu państwowego ze znajomości kultury niemieckiej, by w ten sposób mogli oni uzyskać od władz świeckich pozwolenie na posługę. Dotyczyło to również każdorazowej pracy duszpasterskiej w kościele innym niż macierzysty. W wyniku tegona samej Warmii trzydzieści sześć kościołów pozbawiono proboszczów, po czym świątynie zamknięto i opieczętowano.

 

W takich oto warunkach – ograniczania możliwości wyznawania przez katolików własnej wiary, a w przypadku Polaków dodatkowo praktykowania jej we własnym języku i kulturze – we wsi Gietrzwałd ukazała się Najświętsza Maryja Panna. Objawiła się w parafii, w której wszystkie rodziny, za wyjątkiem jednej, były wyznania rzymskokatolickiego, a przeważająca ich część – narodowości polskiej. Maryja przemówiła w języku, w jakim mówiło się w Rzeczypospolitej…

 

Krajobraz wiary

 

Jestem Najświętsza Maryja Panna Niepokalanie Poczęta – odpowiedziała Matka Boża na pytanie jednej z widzących 1 lipca 1877 roku. A 25 lipca 1877 roku przestrzegała: Jeżeli ludzie będą mniej wierzyć, przyjdą na was jeszcze większe prześladowania, ale to dla waszego dobra.

 

Zeznania czterech wizjonerek: Justyny Szafryńskiej (13 lat), Barbary Samulowskiej(12 lat), Katarzyny Wieczorek (23 lata) i Elżbiety Bylitewskiej (lat 45) od początku skrupulatnie badał i dokumentowałmiejscowy proboszcz – ksiądz Augustyn Weichsel, później zaś – także lekarzeoraz przedstawiciele władz kościelnych. Nie znaleziono żadnych dowodów, które mogłyby świadczyć, iż zjawiska owe nie pochodzą od Boga.

 

Podczas z górą stu sześćdziesięciu objawień w Gietrzwałdzie Maryja mówiła osprawach wiary i moralności. Zachęcała do przemiany życia – szczególnie dozerwania z pijaństwem i rozwiązłością.Prosiła o częste uczestniczenie we Mszy Świętej (jako najważniejszej formie modlitwy) i codzienne odmawianie Różańca, a także o pokutę za grzechy oraz o motywowane miłością dobre uczynki. Nawoływała do mężnego wyznawania wiary, mimo grożących w okresie Kulturkampfu ucisków. Obiecywała, że jeśli ludzie nie ustaną w gorliwej modlitwie, katolicyzm przestanie być prześladowany, a do osieroconych parafii powrócą kapłani.

 

 Czy Kościół w Polsce będzie oswobodzony? – zapytały widzące 11 sierpnia 1877 roku.

 Tak – odpowiedziała Maryja.

 

Odzyskana tożsamość

 

Objawienia w Gietrzwałdzie wywołały poruszenienie tylko wśród ludności polskiej, ale i niemieckiej; u Polaków notabene nie tylko ze względów czysto religijnych.Polskie słowa na wargach Matki Boskiej stały się dla naszych rodaków tym, czym sto lat później okaże się wybór Karola Wojtyły na Stolicę Piotrowączy zryw „Solidarności”, a mianowicie: przyczyną narodowego przebudzenia.

 

 Wyobraźmy sobie ówczesną sytuację – wyjaśnia profesor historii, autor kilku artykułów o Gietrz­wałdzie – germanizacja postępuje, już czwarte pokolenie żyje w niewoli, przekonywane o tym, że jego kultura jest gorsza, że jeśli nie wyrzeknie się swoich korzeni, nie ma szans na przyzwoite warunki życia. A tu zaskoczenie: Matka Boża przemawia w języku tych właśnie ludzi! Polacy poczuli się dowartościowani.Tak jak w roku 1979, kiedy emigranci mieszkający na Zachodzie z dumą zaczęli przyznawać, że pochodzą z tego samego kraju co papież i – po latach zacierania swojej tożsamości – wracać do polskiego brzmienia imion i nazwisk.

 

Znak z nieba

 

Polacy poczuli się w szczególny sposób zaproszeni do Gietrzwałdu, zwłaszcza ze względu na jeszcze jedno wydarzenie. Otóż 27 czerwca 1877 roku, na kilka godzin przed pierwszym ukazaniem się Maryi, spostrzeżono w różnych  okolicach Polski dziwne zjawiska na niebie (…) jasną jakoby drogę świetlaną. Wskazywała ona kierunek z Jasnej Góry – duchowego serca Rzeczypospolitej – do Prus. Owszem, można to zjawisko wytłumaczyć w sposób czysto fizyczny, jednak bez względu na jego pochodzenie – jak napisał na podstawie relacji pielgrzymów ksiądz Franciszek Hipler w wydanym rok po objawieniach opracowaniu – przez to równoczesne pojawienie się onej drogi tego samego dnia, co Matki Boskiej w Gietrzwałdzie, uwaga narodu polskiego od samego początku w niezwykłym stopniu na wypadki gietrzwałdzkie zwróconą została.

 

Polacyzaczęli więc ściągać do Gietrzwałduze wszystkich ziem dawnej Rzeczypospolitej: z Warmii, z poznańskiego, z Galicji, a nawet z ziem zaboru rosyjskiego, mimo że od roku 1878 nie zezwalano im na przekraczanie granicy.W spoczywającej w gietrzwałdzkim archiwum Księdze Pielgrzymów z okresu objawień możemy znaleźć dziesiątki tysięcy nazwisk polskich pątników i polskich nazw miejscowości.

 

Już w roku 1877 zaczęto drukować obrazy maryjne i wybijać medaliki z polskimi napisami. Podczas wędrówki do Gietrzwałdu śpiewano stare pieśni w ojczystym języku, w tutejszym kościele coraz częściej modlono się po polsku (za co ks. Weichsel bywał często karany przez świeckie władze grzywnami i aresztem), a w różnych częściach przedrozbiorowej Polski zaczęły się coraz liczniej pojawiać utwory napisane specjalnie dla tutejszego sanktuarium. Język polski popularyzował się w sposób naturalny.

 

Jeszcze w czasie trwania objawień lokalny poeta Andrzej Samulowski połączył w jednej ze swych pieśni ukazanie się Matki Bożej ze sprawą polską. W kontekście narodowym przedstawiał je także na łamach krakowskiego „Czasu” wybitny historyk, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, ks. Walerian Kalinka.

 

Skoro Przenajświętsza Panienka przemówiła do dzieci warmińskich po polsku, to grzechem jest, jeśli ktokolwiek języka ojczystego jako daru Bożego się wyrzeka! – tym argumentem posługiwali się działacze narodowi z południowej Warmii, a jeden z nich, Władysław Pieniężnypodkreślał, że objawienia to znak z nieba, żeby język polski i polska kultura nie zostały wyrugowane.

 

Zaskoczenie

 

Władze niemieckie bynajmniej nie bezpodstawnie od samego początku obawiały się społecznych skutków objawień w postaci umocnienia wiary katolickiej, a także połączenia ich ze sprawą narodową i przyłączenia Warmii do ruchu polskiego. Nieprzyjazne katolikom gazety już w pierwszych tygodniach (…) pogardą, szyderstwem, kłamstwem i oszczerstwem stłumić [objawienia] usiłowały – relacjonuje ks. Franciszek  Hipler.

 

Rozwój sytuacji rozwścieczył rząd niemiecki. Przecież Polaków miało już nie być! Starannie przygotowywana niemiecka propaganda od lat zabiegała, by ludzie uwierzyli, że element polski na Warmii został zintegrowany z niemieckim imperium. Prawie się udało. A tu Matka Boża przemawia po polsku, ni stąd ni zowąd na Warmii powstają organizacje budzące polskość, a tysiące Warmiaków podpisują petycję do Landtagu, aby ich dzieci uczono w języku polskim.

 

Polacy do akcji!

 

Wszelkimi sposobami ograniczano rozgłos Gietrzwałdu i wszystkiego, co się tu wydarzyło w roku 1877. Wystarczy przejrzeć ówczesną prasę niemiecką czy rosyjską, by zauważyć, jak władze próbowały przeciwdziałać pielgrzymkom,wyśmiewając się zarówno z samych objawień, jak i z polskiej kultury.Z każdym rokiem kampania ta przybierała na sile. Na zlecenie Bismarcka wydano zakaz przepuszczania przez granicę grup pielgrzymich z Królestwa Kongresowego.

 

Mimo tych ataków Polacy z Warmii, w większości dotychczas bierni, zaczęli podejmować walkę.Gromadzący się wokół Gietrzwałdu działacze narodowi tworzą – nieistniejące dotychczas na tych terenach – struktury organizacyjne. Na przykład, w roku 1778 zakładają w Gietrz­wałdzie „Księgarnię Katolicką Roman i Samulowski”, rozprowadzającą książki i gazety, później zaś – siedemdziesiąt czytelni rozsianych po całej południowej Warmii, dzięki którym podtrzymuje się wśród Polaków znajomość języka ojczystego, a przez odpowiedni dobór lektur – kształtuje światopoglądowo.Od 1 kwietnia 1886 roku zaczyna wychodzić „Gazeta Olsztyńska”(numer okazowy wydrukowano w Gietrzwałdzie), w której nawołuje się Polaków do czynnego udziału w życiu politycznym, m.in. do głosowania na rodzimych kandydatów w wyborach) i wyraża przekonanie o odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Wkrótce na terenie Warmii pojawiają się też inne gazety. Zostaje również nawiązana współpraca z rodakami na pozostałych ziemiach dawnej  Rzeczypospolitej.

 

Działalność patriotyczna zapoczątkowana na Warmii po objawieniach w Gietrzwałdzie trwa nieprzerwanie do roku 1945, kiedy ziemie te zostają włączone do Polski.

 

Chorzy odzyskują zdrowie

 

Ukazanie się Matki Bożej w Gietrzwałdzie nie było wydarzeniem drugorzędnym w życiu Kościoła. Wnikliwie zbadane i udokumentowane objawienia zostały 11 września 1977 roku oficjalnie uznane za autentyczne. Albowiem – co najważniejsze z punktu widzenia wiary – od samego początku przynosiły konkretne owoce duchowe.

 

Co się tyczy wypadków z tych pięciu lat upłynnionych, (…) postęp w obyczajowości i gorliwości w służbie Bożej – dokumentował 2 sierpnia 1883 roku ks. Weichsel wielka gorliwość w uczęszczaniu na nabożeństwa i na wspólne modlitwy, częste przystępowanie do Sakramentów Świętych, szczególne umiłowanie Różańca świętego,który nie tylko w kościele, ale i po domach gorliwie bywa odmawiany, liczne nawrócenia innowierców. Ponadtozanotowano istotny wzrost powołań zakonnych, jak również liczby członków Bractwa Trzeźwości. Ten postęp w prawdziwej pobożności pokazuje się widocznie nie tylko w parafii gietrzwałdzkiej, ale i w dalszych okolicach, aż poza granice pruskie, co nawet i wrogowie Kościoła świętego przyznawają.

 

Od momentu ukazania się Maryi gromadzono informacje o coraz to nowych uzdrowieniach. Pod wpływem objawień – jak podkreślał o. Honorat Koźmińskiw roku 1878 w Zakroczymiu(zabór pruski) zostało założone zgromadzenie Sióstr Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętejz Mariówki, których charyzmatem byłopropagowanie abstynencji.W ciągu dwudziestu lat zgromadzenie rozprzestrzeniło się również w Prusach Zachodnich oraz na terenie Cesarstwa  Rosyjskiego.

 

A dzisiaj?

 

Dziś w Gietrzwałdzie – w przeciwieństwie do innych popularnych miejsc objawień maryjnych – jest zazwyczaj spokojnie. Niemal w każdym miejscu związanym z tamtejszymi objawieniami można w ciszy oddać się refleksji na temat znaczenia dla współczesnych Polaków wydarzeń sprzed stu dwudziestu lat, zarówno w kwestii teologicznej, jak i narodowej.

 

Dzisiaj wprawdzie nikt nie zakazuje nam mówić po polsku, za to doświadczamy innego zagrożenia – tak zwanej ekonomizacji języka, jak również zastępowania go „kulturą” obrazkową. Ubogi zasób słów, nieumiejętność precyzyjnego wyrażania myśli i postępująca wulgaryzacja sprawiają, że ludziom mówiącym tym samym językiem coraz trudniej się ze sobą porozumieć: we własnych rodzinach, społeczeństwie i państwie. Nierzadko współcześni Polacy nie potrafią określić celu swego życia, dostrzec, co jest sprawiedliwe, a co nie. Wskutek tego coraz łatwiej gubią się w gąszczu różnorakich koncepcji na życie – koncepcji odbierających wolność wewnętrzną nie mniej skutecznie jak niegdyś – w czasach objawień gietrzwałdzkich – zaborcy odbierali naszym przodkom wolność polityczną.

 

 

Polskie Lourdes

 

Matka Boża, ukazując się w roku 1858 w Lourdes świętej Bernadetcie Soubirous, powiedziała: Ja jestem Niepokalane Poczęcie i wezwała do modlitwy oraz pokuty. Niespełna dwie dekady później Najświętsza Panna zwróciła się z tym samym przesłaniem do dwóch polskich dziewczynek w Gietrzwałdzie. Wieś ta, nazywana „polskim Lourdes” jest do dzisiaj jedynym w naszym kraju zatwierdzonym przez Kościół miejscem maryjnych objawień.

 

27 czerwca 1877 roku wieczorem trzynastoletnia Justyna Szafryńska, przygotowująca się do Pierwszej Komunii Świętej, ujrzała po raz pierwszy Bożą Rodzicielkę na klonie stojącym obok tamtejszego kościoła. Dziewczynka akurat zdała egzamin z katechizmu i była w drodze do domu, kiedy dostrzegła jaśniejącą postać. Zbliżywszy się, zobaczyła siedzącą na tronie piękną Panią, której składał pokłon zstępujący z nieba anioł.

 

Nazajutrz Matka Boża ukazała się także dwunastoletniej Barbarze Samulowskiej, a później, wielokrotnie w tym samym miejscu obu dziewczynkom – po raz ostatni 16 września.

 

Najświętsza Panna powiedziała dzieciom to samo, co św. Bernadetcie w Lourdes: Jam jest Maryja, Niepokalane Poczęcie. Wzywała też do pokuty, a Jej pierwsze słowa brzmiały: Chcę, abyście codziennie odmawiały różaniec.Polecenie to powtórzyła z naciskiem na zakończenie objawień, podkreślając, że najważniejsze jest uczestnictwo we Mszy Świętej.

 

 Dorota Niedźwiecka

 

Tekst ukazał się w nr. 20 dwumiesięcznika "Polonia Christiana"

Źródło;http://www.pch24.pl/gietrzwald---polskie-lourdes,5652,i.html

160 objawień polskim języku 27-VI – 16-IX-1877 r. - Objawienia Matki Boskiej w Gietrzwałdzie dla ludu katolickiego podług urzędowych dokumentów spisane za pozwoleniem najprzew. ks. biskupa Warmińskiego - x. Augustyn Weichsel Gietrzwałd, 2go Sierpnia 1883.http://www.duchprawdy.com/gietrzwald.pdf

Abp Górzyński planuje obchody rocznicy objawień w Gietrzwładzie

W nadchodzącym roku kościół warmiński będzie celebrował 140. rocznicę objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie i 50. rocznicę koronacji obrazu. Centralne uroczystości zaplanowano na wrzesień.

Metropolita warmiński abp Józef Górzyński zapowiedział, że zaprosi wtedy do Gietrzwałdu „cały episkopat i najwyższe władze państwowe”. - Zdaję sobie sprawę z tego, że mamy dużą „konkurencję”, bo w przyszłym roku jest i 100. rocznica objawień w Fatimie i 300. rocznica koronacji obrazu z Jasnej Góry. Ale nie zniechęcamy się, Gietrzwałd wart jest przypominania, warto pamiętać o tym, co tu się wydarzyło. -  podkreślił abp Górzyński. W ocenie metropolity warmińskiego celebrowanie rocznicy objawień w Gietrzwałdzie winno mieć wymiar nie tylko lokalny, ale i ogólnokrajowy.

Kuria w Olsztynie planuje również, że w 2017 roku co miesiąc do Gietrzwałdu będą przybywały pielgrzymki, cyklicznie będą się tam też odbywać rekolekcje i spotkania ruchów religijnych.

Gietrzwałd jest jedynym w Polsce i jednym z 12 na świecie miejsc objawień maryjnych uznanych oficjalnie przez Watykan za autentyczne. W 1877 roku 13-letniej Justynie Szafryńskiej i 12-letniej Barbarze Samulowskiej ukazała się Matka Boża, która przemówiła po polsku i prosiła o codzienne różańcowe modlitwy. Od 2005 roku trwa proces beatyfikacyjny Barbary Samulowskiej, która w dorosłym życiu została zakonnicą i większą część życia spędziła w Gwatemali.

Źródło;http://ro.com.pl/abp-gorzynski-planuje-obchody-rocznicy-objawien-w-gietrzwladzie/01314971

 

Służebnica Boża Barbara Samulowska

 

Siostra Stanisława Barbara Samulowska urodziła się 21 stycznia 1865 roku w warmińskiej wsi Woryty. Była najmłodszą z trojga dzieci Karoliny i Józefa, ludzi skromnych i  pobożnych, troszczących się o religijne wychowanie.

Od 27 czerwca do 16 września 1877 roku w Gietrzwałdzie miała objawienia Matki Bożej. Po tym fakcie, z uwagi na zagrożenie aresztowaniem, wizjonerka została umieszczona przez ks. Augustyna Weichsla, proboszcza parafii Gietrzwałd, u Sióstr Miłosierdzia w Lidzbarku Warmińskim, a następnie razem z siostrami, które zostały zmuszone przez władze pruskie do opuszczenia placówki, udała się do Chełmna. Podstawowe wykształcenie uzupełniała w Domu św. Józefa w Pelplinie.Od wczesnych lat cechowała ją nienaganna postawa moralna, pokora, skromność i posłuszeństwo.

W 1883 roku, idąc za głosem powołania, Barbara Samulowska wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo w Chełmnie, otrzymując w trakcie postulatu pierwszą formację duchowości Zgromadzenia. Następnie wyjechała do Paryża, do domu macierzystego Sióstr Miłosierdzia i od 9 stycznia 1884 roku kontynuowała początkową formację. Po zakończeniu Seminarium, 8 listopada 1884 roku, została skierowana do pracy z dziećmi.2 lutego 1889 roku złożyła po raz pierwszy śluby czystości, ubóstwa, posłuszeństwa i służenia ubogim.

Siostra Stanisława Barbara Samulowska całkowicie zawierzyła Bogu. Całe jej życie było w szczególny sposób naznaczone Jego obecnością oraz pragnieniem pełnienia Jego woli.

Po jedenastu latach pobytu w Paryżu, w 1895 roku wyjechała do Gwatemali, gdzie została dyrektorką Seminarium (mistrzynią nowicjatu). W 1907 roku została posłana jako siostra służebna (przełożona) do szpitala w Antigua, w 1913 roku została skierowana na pewien czas do pomocy do szpitala w Quetzaltenango, a w 1917 roku została siostrą służebną Szpitala Głównego w Gwatemali.Oprócz troski o szpital służyła pomocą siostrze wizytatorce i troszczyła się o formację duchową oraz zawodową sióstr, od 1919 roku jako asystentka prowincji.Na skutek dekretu Stolicy Apostolskiej opuściła szpital i objęła kierownictwo sierocińca w Gwatemali.W 1940 roku wróciła do Szpitala Głównego.

Bardzo głęboka więź łączyła siostrę Barbarę z Bogiem, a silna miłość do Matki Najświętszej przenikała jej czyny, dlatego jej życie było niezwykle owocne. Przepojona w szczególny sposób duchem pokory, prostoty i miłości, stała się prawdziwą służebnicą na wzór Chrystusa Sługi i Maryi Służebnicy.

Zmarła w opinii świętości 6 grudnia 1950 roku w Szpitalu Głównym w Gwatemali z powodu nowotworu złośliwego twarzy. Jej ciało spoczywa na cmentarzu w Gwatemali, a Pan Bóg nieustannie potwierdza jej wybraństwo, rozdając za jej przyczyną wiele łask.

Wieloletnie starania o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego świątobliwej siostry Barbary doprowadziły do jego otwarcia przez Ks. Arcybiskupa Edmunda Piszcza, Metropolitę Warmińskiego, w bazylice gietrzwałdzkiej 2 lutego 2005 roku. Od tego dnia siostrze Stanisławie Barbarze Samulowskiej przysługuje tytuł Sługi Bożej.

Czytaj też dostępny poniżej w aktywnym linku tekst fragmentu biografii tej Służebnicy Bożej autorstwa dra Jana Chłosty. (Jest bardzo podobny do tego, który znalazłem w pracy ks. B. Tomczyka CM i ks. prof. S. Ryłko KRL pt. „Siostra Miłosierdzia Barbara Stanisława Samulowska wizjonerka z Gietrzwałdu i inne osoby obdarzone łaską objawień” )

„Siostra Miłosierdzia Barbara Stanisława Samulowska wizjonerka z Gietrzwałdu”

http://ptm.rel.pl/files/bi_ma/bm05/bm05_05chlosta.pdf

 

Jeden cud już był!

Polska Prowincja Zakonu Kanoników Regularnych Laterańskich, która sprawuje opiekę nad sanktuarium w Gietrzwałdzie, rozpoczęła starania o wszczęcie procesu beatyfikacyjnego. Po uzyskaniu zgody abp. Gwatemali (zgoda konieczna, ponieważ w tamtejszej diecezji zmarła) i pozytywnej opinii Konferencji Episkopatu Polski ówczesny metropolita warmiński abp Edmund Piszcz zwrócił się do Kongregacji ds. Świętych w Rzymie o nihil obstat. Zgoda została udzielona i 2 lutego 2005 rokunastąpił pierwszy etap postępowania diecezjalnego.– Trybunał diecezjalny przesłuchał 21 świadków w Polsce, Niemczech i w Gwatemali, także członków komisji historycznej oraz uzyskał opinię komisji teologicznej. Po prawie dwuletnim dochodzeniu zamknięcie procesu beatyfikacyjnego na szczeblu diecezjalnym nastąpiło 8 września 2006 roku w bazylice Narodzenia NMP w Gietrzwałdzie przez abp. Wojciecha Ziembę. Dokumentacja procesowa, licząca około dwóch tysięcy stron, została zapieczętowana i zawiezionaprzez postulatora ks. Kazimierza Brzozowskiego CRL do Kongregacji ds. Spraw Świętych w Rzymie– tłumaczy ks. dr Lucjan Świto, delegat biskupi trybunału diecezjalnego w procesie beatyfikacyjnym Barbary Samulowskiej. Obecnie trwa proces rzymski – został wyznaczony postulator rzymski, relator, którym został o. Zdzisław Kijas OFMConv, obecnie pisane jest positio o cnotach s. Stanisławy Barbary Samulowskiej. Do beatyfikacji potrzebny jest jednak jeszcze cud kanoniczny. – Jeden cud już się zdarzył u siostry zakonnej na Dominikanie.Miała ona problemy z kręgosłupem, nie mogła chodzić, czekała ją operacja, a w najlepszym wypadku groził jej wózek inwalidzki. Poprzez modlitwę do Matki Bożej za wstawiennictwem Barbary Samulowskiej i pokropienie wodą z cudownego źródełka w Gietrzwałdzie została w ciągu jednej nocy uzdrowiona. Nie mogliśmy jednak tego wydarzenia zakwalifikować jako cud kanoniczny, ponieważ lekarze podczas konsultacji powiedzieli, że taka sytuacja może się zdarzyć, raz na 1000 osób, raz na 2000, ale może tak być – opowiada ks. Lucjan Świto. – Etap na szczeblu diecezjalnym zakończył się, teraz prace trwają w Rzymie, a my wszyscy czekamy na cud.

 

Modlitwa

o otrzymanie łaski za wstawiennictwem s. Stanisławy Barbary Samulowskiej:

 

Wszechmogący i Miłosierny Boże, uwielbiam Cię za łaskę objawień Najświętszej Maryi Panny w Gietrzwałdzie, którą otrzymała siostra Stanisława Barbara Samulowska. Pokornie Cię błagam, Dawco wszelkiego dobra, abyś za wstawiennictwem Twojej Służebnicy udzielił mi łaski, której szczególnie potrzebuję i pragnę… Najświętszy Boże, proszę Cię także o beatyfikację siostry Stanisławy Barbary Samulowskiej. Niech świadectwo jej życia będzie dla współczesnych chrześcijan przykładem doskonałego naśladowania Jezusa Chrystusa i miłości bliźniego. Amen.

Źródło;http://olsztyn.gosc.pl/doc/1689909.Czekamy-na-cud

 

Ktokolwiek otrzyma od Boga jakąś łaskę za wstawiennictwem Sługi Bożej Siostry Stanisławy Barbary Samulowskiej, proszony jest o przesłanie opisu tej łaski na adres:

SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ GIETRZWAŁDZKIEJ
11-036 Gietrzwałd, ul. Klasztorna 1          
lub e-mail: 
rektorat@sanktuariummaryjne.pl

Źródło;http://sanktuariummaryjne.pl/sanktuarium/siostra-stanislawa-barbara-samulowska/modlitwa-o-otrzymanie-laski/

 

SIOSTRA MIŁOSIERDZIA

BARBARA STANISŁAWA SAMULOWSKA (†1950)

WIZJONERKA Z GIETRZWAŁDU

 

 W roczniku Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia wydanym w Paryżu 1952 r. ukazały się wspomnienia o Siostrze Barbarze Samulowskiej zmarłej w Szpitalu Głównym w Gwatemali 6 grudnia 1950 r. w wieku 85 lat, powołania 66.

Diecezja Warmińska obchodzi w tym roku setną rocznicę objawień, które rozpoczęły się 27 IV 1877 r. Historia objawień wiąże się ściśle z osobami, które były ich świadkami. Akta objawień wymieniają następujące osoby: Justynę Szafryńską, Barbarę Samulowską, Katarzynę Wieczorek i Elżbietę Bilitewską. W komunikacie, chcę ukazać krótki zarys życia jednej z głównych wizjonerek, Barbary Samulowskiej, w oparciu o wyżej wspomniane roczniki, akta objawień i listy.

Barbara Samulowska ur. 21 stycznia 1865 r. we wsi Woryty oddalonej od Gietrzwałdu o cztery kilometry z ojca Józefa i matki Karoliny Barczewskiej, jest jedną z głównych świadków objawień Najświętszej Maryi Niepokalanej w Gietrzwałdzie.

Po zakończeniu rocznego pobytu w seminarium, Siostra Samulowska w liście do Ks. Biskupa Ordynariusza Filipa Krementza z dnia 19 X 1877 r. proponuje wysłanie Justyny Szafryńskiej i Barbary Samulowskiej do klasztoru w Krakowie, lecz otrzymuje odpowiedź odmowną. Ks. Bp Krementz obawia się, że wyjazd dziewcząt może spowodować zarzut, że boją się śledztwa, jak również oderwanie od rodzinnego środowiska, może wpłynąć na dzieci ujemnie. Obydwie wizjonerki zagrożone aresztowaniem zostały umieszczone przez Ks. A. Weichsla u Sióstr Miłosierdzia w Lidzbarku Warmińskim, a następnie razem z Siostrami, które zostały zmuszone przez władze pruskie do opuszczenia placówki, udały się do Chełmna. W liście z dnia 22 X 1877 r. skierowanym do Biskupa Ordynariusza, Ks. Weichsel uzasadnia konieczność opuszczenia Gietrzwałdu osobistym bezpieczeństwem i dobrem duchowym dziewcząt.

Wizjonerki zostały umieszczone w Pelplinie w domu Św. Józefa gdzie uzupełniały i kończyły swoje podstawowe wykształcenie. Jak wynika z opinii Ks. Biskupa Jeschke, który przeprowadził wizytację w zakładzie dla dziewcząt, przesłanej 10 VIII 1878 r. Ks. Bp Warmińskiemu, Barbara Samulowska kontynuuje dalsze kształcenie i od początku roku 1878 uczy się religii, języka polskiego, niemieckiego, matematyki. Jest zdolna, ogromnie pilna i robi duże postępy. Również jej zachowanie, postawa moralna, grzeczność, posłuszeństwo, współżycie z otoczeniem zostały ocenione bardzo pozytywnie. Podobną opinię wydają Siostry Miłosierdzia, zwłaszcza Siostra Wizytatorka Balbina Hanke.

Ks. Weichsel w sprawozdaniu z października 1880 r. powiadamia Ks. Biskupa Ordynariusza, że Justyna Szafryńska i Barbara Samulowska zapowiedziały wstąpienie do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia.

Barbara Samulowska wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia w Chełmnie w 1883 r. i tam odbyła postulat, a następnie wyjechała do Paryża. Prawdopodobnie przyczyną wyjazdu były ciągłe szykany ze strony władz pruskich. Wynika to z pisma skierowanego przez miejscowe władze do Siostry Wizytatorki z dnia 6 III 1884 r. domagające się wyjaśnień w sprawie Justyny Szafryńskiej. Należy przypuszczać, że również te same metody stosowano wobec Barbary Samulowskiej.

Barbara Samulowska przyjechała do Paryża 19 stycznia 1884 r: i rozpoczęła seminarium (nowicjat) przy ulicy du Bac.

W miejscu tym miały miejsce słynne objawienia (trzy zjawienia) MB od Cudownego Medalika, które otrzymywała nowicjuszka św. Katarzyna Laboure – omawianych tutajhttp://www.sluzew.dominikanie.pl/otomatkatwoja/mp3/2013/2013-11_ks_prof_Waldemar_Rakocy_CM.mp3

Przybyła Barbara Samulowska do tego seminarium Sióstr Miłosierdzia z zamiarem przygotowania się do życia w Zgromadzeniu i pracy misyjnej.

Po zakończeniu rocznego pobytu w seminarium, Siostra Samulowska rozpoczyna pracę w Paryżu przy ulicy Maregdzie prowadzi żłobek dla dzieci. Dnia 2 II 1889 r. Siostra Barbara Samulowska składa śluby w duchu Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia. Siostry pracujące z Siostrą Samulowską, podkreślają jej gorliwość w służbie Bożej, pracy wśród dzieci, uprzejmość i grzeczność.Siostra Teresa Récanier w liście do rodziny pisze o siostrze Samulowskiej: „Wyczuwałam, że ta dusza żyje tylko i wyłącznie Bogiem i silna miłość do Najświętszej Dziewicy przenika każdy czyn Siostry Barbary. Dlatego wywiera bardzo korzystny wpływ na wszystkich którzy mieli z nią styczność".

Po jedenastu latach pobytu w Paryżu (1884-1895), Siostra Barbara Samulowska wyjechała w 1895 r. na misje do Gwatemali. W listach przesyłanych do rodziny podpisuje się imieniem Siostra Stanisława, które jest jej imieniem przyjętym w Zgromadzeniu.

Siostra Samulowska po przybyciu do Gwatemali, zostaje Dyrektorką Seminarium Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia. Jako wychowawczyni stara się wpajać w młode kandydatki ducha ewangelicznej miłości, gorliwości apostolskiej, oraz gorącej miłości do Najświętszej Dziewicy. Powtarza często: „Kochajmy Ją, pokładajmy w Niej całą naszą ufność. Ona nas uchroni i przez całe życie będzie się nami opiekować".

W roku 1907Siostra Samulowska zostaje wysłana jako Siostra Służebna (przełożona) do szpitala w Antigua. Bezpośrednią przyczyną zmiany miejsca pracy był zły stan zdrowia i konieczność zmiany klimatu.Szpital którego kierownictwo objęła Siostra Samulowska posiadał ogromne braki, budynek stary nie przystosowany w którym panowało skrajne ubóstwo. Nowa przełożona starała się zapewnić chorym niezbędne do życia i poprawy zdrowia warunki. Dzięki swej roztropności, poświęceniu, zyskała uznanie wszystkich. Dyrektor szpitala powiedział o Siostrze Stanisławie: „Naprawdę wygraliśmy wielki los" przez jej obecność w szpitalu. Na pewien czas zostaje Siostra Stanisława wysłana do szpitala w Quezaltenango do pomocy chorej siostrze przełożonej Thonluc, lecz powraca do Antigua entuzjastycznie witana przez chorych i personel szpitala. W czasie pobytu w Antigua, Siostra Stanisława zachorowała na febrę tyfoidalną która zagrażała jej życiu. Po uzyskaniu zdrowia zostaje skierowana do Szpitala Głównego w Gwatemali jako przełożona i rozpoczyna nowy okres swego życia. Przybyła do Gwatemali niedługo przed trzęsieniem ziemi, które nastąpiło w noc Bożego Narodzenia 1917 r. i zamieniło w ruiny prawie połowę miasta i część szpitala. Siostra Stanisława organizuje natychmiastową pomoc dla setek chorych pozbawionych dachu nad głową.Drugie jeszcze silniejsze trzęsienie ziemi dnia 3 I 1918 r. zamieniło w gruzy całe miasto i szpital. Siostra Samulowska organizuje budowę baraków aby zapewnić chorym schronienie.

Siostra Samulowska przyczyniła się znacznie do wznowienia i ożywienia kultu Ukrzyżowanego Zbawiciela. W kaplicy szpitalnej znajdował się naturalnej wielkości wizerunek Chrystusa Ukrzyżowanego, czczony przez wiernych jako cudowny „Jezus Miłosierny". Po zniszczeniu spowodowanym trzęsieniem ziemi, Siostra Samulowska wybudowała kaplicę z drzewa w której codziennie odprawiano Mszę św. a później z ofiar wiernych wniesiono piękną Bazylikę, która stała się miejscem licznych pielgrzymek.

Siostra Samulowska została mianowana w 1919 r. Asystentką Prowincji, nadal pozostając Przełożoną Szpitala Głównego. Na szerokim polu nowej działalności, jak podkreślają siostry: „wywierała dobroczynny wpływ na wszystkich, budowała swą cnotą, pobudzała do dobrego i skutecznymi radami dodawała odwagi do walki życiowej". Jako Asystentka Prowincji, miała za zadanie troszczyć się o formację sióstr, co spełniała z wielką gorliwością. Siostry tak charakteryzują swoją wychowawczynię: „stała, niczym niezachwiana pogoda umysłu, miły ujmujący uśmiech, pobudzają nas mimowolnie do szczerej otwartości wobec Siostry Asystentki. Zawsze jest gotowa do uniewinniania drugich, zmniejszania cudzych błędów". Siostra Samulowska wprowadzała w życie wspólnoty Zgromadzenia szczerą i bardzo serdeczną atmosferę. Przyjmowała wszystkich z niekłamaną serdecznością, a dobroć czyniła ją przystępną dla wszystkich.Świadczy o tym wspomnienie pewnej siostry: „z moją siostrą odbywałam mój postulat w Szpitalu Głównym. Prosiłam Siostrę Asystentkę o jedno „Zdrowaś" w intencji ojca solenizanta, gdyż pierwszy raz w życiu nie mogłam brać udziału w naszym rodzinnym święcie. Tego samego dnia zawezwała mnie do siebie i rzekła: Jutro uściskacie swego tatusia, zawiadomiłam go o wszystkim, zaprosiłam i przyjedzie do was. W toku rozmowy wręczyła mi dwie paczuszki i dodała, a to na pamiątkę wręczcie waszemu ojcu".

Siostra Samulowska oddziaływała bardzo pozytywnie na lekarzy i studentów pracujących w Szpitalu Głównym.Potrafiła dostrzec nawet bardzo osobiste braki. Jeden z lekarzy wspomina swoje studenckie lata, jak Siostra Przełożona Samulowska, domyślając się, że z powodu braku pieniędzy nie uczestniczy w studenckiej zabawie wręcza delikatnie potrzebną pomoc.

Siostra Stanisława z wielkim niepokojem o losy kraju i rodziny przeżywa pierwszą wojnę światową. Troskę tę zauważamy w liście napisanym dnia 9 X 1920 r. do brata w Worytach.W tym samym roku, Siostra Stanisława przeżyła w Gwatemali wojnę domową, która pochłonęła wiele ofiar, a szpital pozbawiła niezbędnych do życia środków. W czerwcu 1923 r. Siostra Samulowska przyjechała do Chełmna, gdzie spotkała się z rodziną która tam przybyła. Z obawy przed Niemcami, jak zaznacza w liście z Paryża z dnia 4 VI 1923 r., nie może odwiedzić stron rodzinnych.

Generał Mangin, wizytator wszystkich dzieł miłosierdzia w Gwatemali, również Szpitala Głównego w 1921 r., ocenił bardzo wysoko pracę Sióstr Miłosierdzia: „Szpitale i sierocińce zostające pod zarządem Sióstr Miłosierdzia Św. Wincentego a Paulo, są wzorowo prowadzone, dokonują one dzieł zdumiewających, bez przerwy pielęgnują liczne zastępy chorych. Z poświęceniem wychowują maleńkie dzieci. Ich nigdy nie słabnące dla bliźnich poświęcenie często posunięte jest aż do bohaterstwa". Szpital Główny w Gwatemali, którym przez wiele lat kierowała Siostra Samulowska był podziwiany przez wszystkich.

Na skutek Dekretu Stolicy Apostolskiej o zmianie przełożonych, Siostra Stanisława Samulowska opuszcza Szpital Główny i obejmuje kierownictwo sierocińca. W nowym środowisku pracy wykazuje ogromną troskę o niemowlęta, otacza je szacunkiem i miłością.

W 1940 r. Siostra Stanisława powraca do Szpitala Głównego. Jest to okres najtrudniejszy w jej życiu. Zmiana burmistrza i administracji szpitala przyczynia się do ostrego konfliktu. Siostry stawia się pod ciągłą presją roszczeń, podejrzeń a nawet oszczerstw. Szkołę pielęgniarską założoną i prowadzoną przez Siostry Miłosierdzia zamieniono na świecką. Siostra Samulowska, chcąc aby siostry nadal pracowały w szpitalu, posyła je do szkoły świeckiej, celem otrzymania dyplomów państwowych.

Siostra Samulowska kosztem wielu wyrzeczeń, ofiar, przyzwyczaiła się do warunków i klimatu amerykańskiego.Ile walk, zwycięstw, nikomu nie znanych trudności musiała pokonać osoba o żywym nieugiętym charakterze, aby z całym poświęceniem, prostotą, pokorą i łagodnością, w duchu św. Wincentego a Paulo służyć wszystkim, a zwłaszcza ubogim. Siostra Stanisława utrzymywała żywy kontakt z rodziną. Z listów które pisała do niej wynika, że interesowała się jej troskami, życiem religijnym, przeżyciami radosnymi i smutnymi, zachęca do dobrego chrześcijańskiego wychowania dzieci, poleca aby uczono języka polskiego.

Ostatni rok 1950 jest dla Siostry Stanisławy prawdziwym męczeństwem. O jej chorobiepisze do rodziny Siostra Leclercq dnia 25 X 1950 r. „Nie wiemy czy siostra Pana zawiadomiła rodzinę o swej chorobie, która trwa mniej więcej jeden rok. Przebieg choroby rozwijał się bardzo powoli. Rozpoczęła się bólem krzyża i teraz dochodzi ból aż do głowy. Siostra Pana broniła się całą energią przeciw chorobie i do ostatniej chwili przetrwała na swym stanowisku. Od trzech miesięcy ma do pomocy siostrę francuską, która jej pomaga na jej stanowisku. Siostry opiekują się nią z całym poświęceniem, są dla niej dobrymi córkami, tak jak ona była dla nich zawsze jak matka. Kochamy ją wszyscy i nie brak jej niczego... Pomimo opieki nie potrafi już powstać i prawie nie przyjmuje pokarmów i w takim stanie nie może przetrwać długo przy życiu. Rozmawiałam z nią dziś rano i bardzo mi położyła na sercu list Pana z prośbą odpisania... Prosimy o modlitwę za duszę swej siostry i naszej kochanej Matki, chociaż sądzimy że jej życie tak czyste i bez skazy znajdzie posłuch u Boga. Z tej karty widzi Pan jak ona myślała i myśli o swej rodzinie i jesteśmy przekonane że przed Bogiem ma zanosić zawsze swe modlitwy".

List Siostry Leclercq opisuje ostatnie miesiące życia Siostry Samulowskiej, ukazuje jej postawę wobec cierpienia, wierność obowiązkom, troskę i pamięć o swej rodzinie, a szczególnie co dla nas jest cenne, wyraża opinię najbliższego otoczenia o jej świętości, miłości do sióstr i postawie służebnej wobec wszystkich. W liście z dnia 23 IV 1950 r. pisze do rodziny: „piszę kilka słów bo to z pewnością już będzie ostatni list, już nie bardzo widzę, i jestem bardzo chora". Jest to ostatni list Siostry Stanisławy Samulowskiej napisany własnoręcznie.

Wizjonerka z Gietrzwałdu, powiernica Najświętszej Dziewicy, wierna córka duchowa św. Wincentego a Paulo w realizowaniu miłości chrześcijańskiej, zmarła 6 grudnia 1950 r. w Szpitalu Głównym w Gwatemali, mając 85 lat życia, 66 lat powołania i 54 lata pracy misyjnej. Poszła na spotkanie Tej, którą tyle razy widziała w Gietrzwałdzie, a o Której powiedziała w Gwatemali do postulantki: „Niepokalanie Poczęta jest niewysławioną pięknością".

Jestem świadomy, że komunikat ujmuje tylko niektóre fragmenty życia Siostry Samulowskiej, podaje krótkie opinie i wypowiedzi o jej charakterze oraz omawia bardzo pobieżnie jej działalność. Sądzę, że ta piękna postać, dziecko ziemi warmińskiej, Polka wierna swej ojczyźnie, mimo, że prawie całe życie spędziła poza krajem ojczystym, Siostra Miłosierdzia wiernie realizująca postawę służebną względem ubogich, misjonarka przez 54 lata pracująca w Gwatemali, doczeka się obszernego i wnikliwego opracowania jej życia, działalności i duchowości. Stuletnia rocznica objawień jest dobrą okazją, aby ukazać Siostrę Barbarę Stanisławę Samulowską, jako wzór duchowości maryjnej, wierności powołaniu dla wiernych diecezji warmińskiej i całej Polski.

Źródło;http://sanktuariummaryjne.pl/sanktuarium/siostra-stanislawa-barbara-samulowska/sluga-boza-siostra-stanislawa-barbara-samulowska/

 

 

Andrzej Ryfa
Lourd + Fatima = Gietrzwałd - różańcowe orędzie do Polaków

 

Nastał rok 1877. Dla Warmii był to mroczny czas zaboru pruskiego, kulturkampfu, walki z polską mową, prześladowania Kościoła. Największe wartości tamtejszego ludu: patriotyzm i katolicyzm, zostały wystawione na ciężką próbę. I wtedy - ignorując wszelkie zakazy i restrykcje - stanęła wśród ludzi Matka Najświętsza.Nie tylkopodkreśliła prawdziwość wiary katolickiej, ale potwierdziła też prawo Polaków do własnego języka i własnej Ojczyzny. 
Mówiła językiem warmińskich wieśniaków. W tym momencie nasuwa się już pierwsza refleksja: jeśli Matka Najświętsza pozostawiła nam przykład, w jaki sposób Polacy mają posługiwać się swą mową ojczystą, to trzeba nam zwrócić uwagę nie tyle na prostotę Jej języka, ile na fakt, że niemal wszystkie słowa, jakimi się posłużyła, zostały wzięte ze skarbca słownictwa religijnego. Może i my, naśladując Matkę Najświętszą, winniśmy więcej mówić o Mszy Świętej, czyśćcu, piekle, a przede wszystkim o Różańcu


Milczące preludium


Wprawdzie historia objawień w Gietrzwałdzie zaczyna się 27 czerwca 1877 r., ale miejsce to już wcześniej było obecne na Maryjnej mapie Kościoła. Od XVII wieku w tamtejszej świątyni czczono przepiękny wizerunek Matki Bożej - "Królowej Niebios, Pani Aniołów". Związek tego tytułu z objawieniami został wyraźnie zaznaczony w trzech pierwszych spotkaniach Maryi z wizjonerami.Jakby Matka Najświętsza chciała świadomie nawiązać do swego cudownego wizerunku i na zawsze związać go ze swym orędziem
Tego dnia 11-letnia Justyna Szafrańska wracała do domu, szczęśliwa, że pomimo małych zdolności udało się jej zdać ostatni egzamin z katechizmu i że została dopuszczona do Pierwszej Komunii Świętej. Kiedy opuszczała teren kościoła i ruszała w stronę oddalonego o godzinę drogi domu, coś kazało się jej zatrzymać. Ponaglana przez matkę powiedziała tylko: "Czekajcie no, matulu, aż zobaczę, co to takiego białego jest na drzewie". Justyna widziała tam jakąś dziwną jasność. Kiedy podeszła bliżej, ujrzała Matkę Bożą na złotym tronie. Maryja, która siedziała bez ruchu, była niewymownie piękna i- na co dziewczynka zwróciła uwagę - miała długie, rozpuszczone włosy. Do Królowej dołączył mały aniołek, odziany w złotą sukienkę.Anioł ukłonił się przed swoją Panią, jakby zachęcając Ją do powrotu, Ta zaś rzeczywiście wstała i uniosła się do nieba. - Tamtejszy proboszcznie miał wątpliwości: Justyna musiała widzieć coś nadprzyrodzonego. Znał dobrze dziewczynkę, o której współcześni takie dawali świadectwo: "Wstydliwości wielkiej, chodzi między ludźmi, jakby ich nie widziała, gdy pomaga w pracy, np. w nakrywaniu stołu, to wcale nie odrywa oczu od roboty swojej, choć izba pełna ciekawych". Kapłan sam zachęcił dziecko, by przyszło nazajutrz o tej samej porze. - Była wigilia uroczystości św. Piotra i Pawła, patronów parafii. Kiedy dzwon uderzył na wieczorny Anioł Pański, drzewo znów zajaśniało, po czym najpierw ukazało się złote krzesło.Gdy na ziemi był już przygotowany tron dla Królowej Nieba, usiadła na nim Matka Jezusowa, a po Jej bokach stanęli dwaj aniołowie. Pani była ubrana w białą szatę, spiętą przepaską. Po dłuższej chwili aniołowie przynieśli z nieba Dzieciątko Jezus promieniujące niezwykłym światłem, odziane w białą, złotem wyszywaną szatę. W lewej ręce trzymało kulę zwieńczoną krzyżem- insygnia władzy królewskiej. - Tę milczącą scenę oglądała nie tylko sama Justyna; widziała ją też rok od niej starsza Barbara Samulowska, dziewczyna będąca przeciwieństwem pierwszej wizjonerki. Ludzie opisywali ją następująco: "Barbara pewnie nie chodzi, tylko skacze, gdy chcesz ją zatrzymać, ledwie się obróci, ledwie posłucha, wyrwie się i ucieka dalej. Jest to obraz niczym nie skrępowanej swobody, obraz prostoty i natury...".


Niepokalanie Poczęta


W dniu parafialnego odpustu przy klonie zebrało się już wielu ludzi. Znów dziewczynki oglądały nieme sceny zstępowania Matki Bożej z nieba. Jednak nazajutrz było już inaczej. Maryja ukazała się bez aniołów i Dzieciątka Jezus, dzieci zaś z polecenia proboszcza przejęły inicjatywę i poniekąd zmusiły Najświętszą Maryję Pannę do przerwania milczenia. Justyna i Barbara zapytały, czego od nich żąda
W odpowiedzi Pani powiedziała po polsku: "Chcę, abyście codziennie odmawiały Różaniec". 
1 lipca przypadała niedziela, dzień Pierwszej KomuniiŚwiętej Justyny. Tym razem, kiedy po uderzeniu w dzwony na Anioł Pański nad klonem pojawiła się Matka Najświętsza, dzieci zadały Jej pytanie, kim jest i czy mogą przybywać do Gietrzwałdu chorzy, aby doznawać Jej pomocy.Na pierwsze ułożone przez proboszcza pytanie Maryja odpowiedziała wyraźnie: "Jam jest Najświętsza Maryja Panna Niepokalanie Poczęta". Tym samym nie tylko potwierdziła swą tożsamość, ale też - jak w Lourdes- odwołała się do niedawno ogłoszonego, wciąż budzącego spory dogmatu o Niepokalanym Poczęciu. Drugie pytanie pozostało bez odpowiedzi. Gdy ono padło, widzenie po prostu zniknęło. - Może nas to dziwić, ale tego dnia z Matką Bożą rozmawiała sama Justyna. Barbara spóźniła się na spotkanie z Maryją i nie uczestniczyła w całej modlitwie odmawianej wspólnie pod klonem w oczekiwaniu na objawienia. Gdy rozpoczęło się objawienie, dziewczynka widziała jasność, nic więcej. Jej łzy zostały osuszone jeszcze tej samej nocy, do jej domu przyszła bowiem Matka Najświętsza oglądana w Gietrzwałdzie. Posłuszna prośbie proboszcza, której dotąd nie wypełniła (nie widziała bowiem Maryi nad klonem), powtórzyła pytanie, na które Maryja już odpowiedziała Justynie. Odpowiedź brzmiała jak w Lourdes: "Jam jest Niepokalane Poczęcie".


Najpierw Msza, potem Różaniec


Następowały kolejne objawienia, a Maryja kierowała do dzieci kolejne słowa. Wciąż powtarzane pytanie o uzdrowienie chorych zostało zamknięte lakonicznym stwierdzeniem: "Później". Jakby Matka Najświętsza chciała dać do zrozumienia, że objawienia w Gietrzwałdzie skupiają się na innych, ważniejszych tematach. Maryja zapewniła: "Będę tu jeszcze dwa miesiące",ale jak się miało później okazać, przedłużyła swoją obecność na ziemi o osiem dni. Jej czcicielom nie udało się bowiem spełnić, tak jak chcieli, prośby Matki Bożej: "Ma tu być wystawiona murowana Męka Boża["wszystko jedno, krzyż czy kapliczka"] i umieszczona figura Niepokalanego Poczęcia". Ludzie zamówili figurę w Monachium, ta nie dotarła jednak w zamierzonym terminie. Miała być ustawiona w kapliczce w uroczystość narodzin Matki Bożej, 8 września, w ostatnim dniu objawień. Ponieważ przywieziono ją cztery dni później, a poświęcono dopiero w niedzielę, 16 września, Maryja przedłużyła swe objawienia do tego właśnie dnia.Była "obecna" podczas uroczystości na Jej cześć, po czym ostatni raz ukazała się dzieciom, a zostawiwszy polecenie: "Odmawiajcie gorliwie Różaniec" - zniknęła. - Wróćmy jednak do wcześniejszych wydarzeń. Matka Najświętsza wciąż powtarzała: "Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali Różaniec", "[Chorzy] powinni modlić się na Różańcu". Ale od Różańca ważniejsza jest Msza Święta. Gdy Justyna zapytała, czy dziewczynki mają przychodzić rano na Różaniec, a dopiero potem uczestniczyć we Mszy Świętej, Maryja powiedziała, że należy "najpierw wysłuchać Mszę Świętą, a potem odmówić Różaniec, ponieważ tamta jest ważniejsza od tego". Na pytanie o to, jak pomóc duszom w czyśćcu, Maryja wskazywała na Mszę Świętą. Podobnie odprawienie Mszy św. jest najlepszym środkiem wybłagania nawrócenia. - Mamy też w Gietrzwałdzie kilka innych teologicznych wyjaśnień. Matka Najświętsza zapytana, czy szybciej jest wysłuchiwana modlitwa zanoszona do Boga, czy do Niej, odparła: "Tak nie należy pytać, ale się modlić". 
To właśnie modlitwa stoi w centrum przesłania. Maryja wiele razy odwoływała się do mocy modlitwy, szczególnie Różańca. Niech starczą nam dwa przykłady. Na pytanie, czy osierocone parafie otrzymają kapłanów, dzieci usłyszały odpowiedź: 
"Jeśli ludzie gorliwie będą się modlić, wówczas Kościół nie będzie prześladowany, a osierocone parafie otrzymają kapłanów". 
Podobnie z zamkniętym klasztorem w Łąkach: "Jeśli gorliwie będzie się modlić, będzie znowu otwarty". 
Maryja wzywała też do posłuszeństwa kapłanom i do korzystania z porad spowiedników, oni bowiem mają łaskę rozeznawania prawdy i każdemu potrafią wskazać drogę wyznaczoną przez Boga. 


Interwencja diabła


Objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie musiały mieć doniosłe znaczenie w planach Bożych, skoro szatan na różne sposoby próbował je zdyskredytować. Najpierw wykorzystał metodę, którą posługuje się od wieków - dodajmy, że najczęściej i najskuteczniej.Posłużył się ludzką pychą. Od 12 lipca dwie kobiety z parafii gietrzwałdzkiejzaczęły mieć razem z Justyną i Barbarą widzenia Matki Bożej. Objawienia różniły się między sobą, nie był to jednak teologiczny argument, który podważyłby ich wiarygodność. Ludzie powszechnie uważali dwie parafianki za wizjonerkii otaczali je szacunkiem i podziwem. Także proboszcz sądził, że dodatkowe dwa widzenia są prawdziwe. Dopiero w styczniu następnego roku, cztery miesiące po zakończeniu objawień, jedna z kobiet, dręczona wyrzutami sumienia, przyznała się do oszustwa.Ponieważ fałszywe świadectwo dwóch kobiet nie było dla szatana wystarczające, sięgnął on dodatkowo po najbardziej wyszukany fortel, przed którym ostrzegał już św. Paweł: "Sam szatan podaje się za anioła światłości" (2 Kor 11, 14). 10 sierpnia po porannym Różańcu Justyna Szafrańska zaszła do domu krawcowej, Barbary Henning. Powód był prosty: szyto tam dla niej żakiet i trzeba go było przymierzyć. Nagle dziewczynka poczuła się tak słabo, że położyła się na łóżko i zasnęła.W pewnym momencie przebudziła się, czując, że ktoś trzyma ją za ramię. Była to Matka Najświętsza, która nakazała jej, by od tej chwili codziennie przychodziła tu na spotkania z Nią. Nazajutrz Justyna stawiła się posłusznie w domu krawcowej, a wraz z nią druga wizjonerka, Barbara. Wszedłszy do środka, obie poczuły się słabe i zasnęły. Potem ujrzały postać Maryi, która powiedziała im, że odtąd będzie się tu ukazywać i że dzieci mają przychodzić do krawcowej codziennie, choćby inni im zakazywali. - Na szczęście wizjonerki opowiedziały o wszystkim proboszczowi. Ten surowo zabronił im odwiedzać dom krawcowej. Ponieważ Justyna i Barbara nie mogły pojąć, dlaczego nie powinny przychodzić na spotkania z Matką Najświętszą, kapłan polecił im zapytać o to w trakcie wieczornego objawienia. Otrzymały odpowiedź: "Macie słuchać księdza". A zapytawszy, czym było widzenie w domu pani Henning, usłyszały: "To było od diabła".- Szatan próbował odwrócić uwagę od prawdziwych objawień i wypaczać ich treść swoimi objawieniami, w których przybierał postać Matki Bożej!
Oto ostrzeżenie dla wielu, którzy są przekonani, że mają jakieś natchnienia od Maryi i przedkładają je nad posłuszeństwo Kościołowi. 


Aprobata Kościoła


Wiadomości o objawieniach rozchodziły się szybko. Tymczasem niemieckie gazety próbowały ośmieszyć wydarzenia w Gietrzwałdzie, zaś władze pruskie starały się zmusić biskupa warmińskiego do wydania zakazu szerzenia kultu na miejscu objawień. - W tej sytuacji ksiądz biskup Filip Krementz rozpoczął badanie prawdziwości objawień. Wysłał do Gietrzwałdu kilku kapłanów a także lekarzy, a w końcupowołał specjalną komisję do zbadania sprawy. Wszystkie opinie wyrażały przekonanie, że "objawienia w Gietrzwałdzie muszą mieć realną podstawę". Niedługo potem ukazała się książeczka o objawieniach w Gietrzwałdzie opatrzona imprimatur (oficjalnym zezwoleniem Kościoła na druk), co było pośrednim stwierdzeniem ich prawdziwości. Formalnie zostały one uznane w 1977 r., w setną rocznicę objawień.


Przesłanie Gietrzwałdu



Poza wielkim, znanym również z innych objawień apelem o odmawianie Różańca i docenienie roli Mszy Świętejw życiu chrześcijan, a takżepodkreśleniem znaczenia tytułu Niepokalanego Poczęcia, objawienia gietrzwałdzkie mają kilka zupełnie wyjątkowych cech. To jedyny przypadek, kiedy "ziemska strona" jakby "przejmuje inicjatywę" w objawieniach. W Gietrzwałdzie Maryja jest jakby kierowana przez stawiane Jej pytania. Nawet samo rozpoczęcie rozmów było owocem pytania postawionego milczącej Maryi.- Gietrzwałd to również jedyny przypadek(wśród objawień oficjalnie uznanych przez Kościół !), kiedy Matka Najświętsza rozmawiała po polsku i opowiedziała się po stronie kraju wymazanego z map świata. 
Ponadto to jedyny przypadek, kiedy ludzie tak szybko odpowiedzieli na wezwanie Matki Bożej o zbudowanie kaplicy i wznieśli ją jeszcze w czasie objawień. Maryja wynagrodziła ich gorliwość, przedłużając swe spotkania z wizjonerami. 

Już same powyższe stwierdzenia każą nam przyjrzeć się bliżej objawieniom w Gietrzwałdzie i nie tylko propagować je szerzej w naszej Ojczyźnie, ale uczynić skarbem Kościoła powszechnego.- Wincenty Łaszewski - NaszDziennik 

(Papież Jan Paweł II- domagał się, abyśmy spełnili wreszcie prośby Matki Bożej i rozpoczęli ciągły Różaniec przed jej świętą Figurą, wtedy wg bł. O. Honorata Koźmińskiego: "Polacy nie będą musieli walczyć o wolność, bo o to zadba Nasza Królowa") 
24 II 2005

Źródło;http://www.krajski.com.pl/919lrgie.htm

 

7 września 2017 r. odbędzie się spotkanie kapłanów warmińskich, którym towarzyszyć będą słowa Maryi skierowane do kapłanów 7 września 1877 r.: „Kapłani powinni gorliwie  modlić się do Najświętszej Panny, wtedy Ona zawsze  będzie przy nich”. Mszy Świętej będzie przewodniczył abp Józef Górzyński, metropolita warmiński.

Źródło;http://rozaniec.info/uroczystosci-w-gietrzwaldzie-w-2017-roku/

 

 

Ksiądz Augustyn Weichsel - proboszcz gietrzwałdzki

w czasie objawień w 1877 roku

 

W dziejach państw, regionów i miejscowości, w dziejach zbiorowości ludzkich mamy do czynienia z wydarzeniami i datami, które nie tylko wyraziście znaczą cezury chronologiczne, ale są postrzegane jako znamiona symboliczne, nierzadko okryte nimbem sakralności albo nadprzyrodzonej apoteozy. W swojej wielowiekowej historii również Warmia miała takich wydarzeń sporo, o czym przekonują publikacje historyków epoki najnowszej m.in. ks. Walentego Barczewskiego, prof. Henryka Łowmiańskiego, prof. Karola Górskiego, ks. bpa dra Jana Obłąka, ks. bpa prof. Juliana Wojtkowskiego, ks. prof. Alojzego Szorca, prof. Stanisława Achremczyka, ks. prof. Andrzeja Kopiczko, dra Jana Chłosty. Prymas Tysiąclecia, kard. Stefan Wyszyński, chętnie nazywał ją wprost Świętą Warmią. 

(…)

Nie ulega wątpliwości, że dla Warmii drugiej połowy XIX wieku największym wydarzeniem były gietrzwałdzkie objawienia maryjne w 1877 roku. To dzięki nim na region ten zwróciła swe oczy cała rozdarta wówczas rozbiorami Rzeczpospolita i nie tylko. W jednokartkowej ulotce z prośbą o wsparcie finansowe rozbudowy kościoła, wydrukowanej w 1884 roku w Poznaniu, ks. Augustyn Weichsel napisał: „Siedem lat minęło od chwili kiedy skromna wioska Gietrzwałd na katolickiej Warmii skutkiem objawień Najświętszej] Maryi Panny po całym nieomal świecie głośną się stała”. Przekazywana z ust do ust wieść o nadzwyczajnych wydarzeniach, w której na pierwsze miejsce wysuwano fakt, że Najświętsza Maryja Panna przemówiła w języku polskim, obrastała w narodową legendę.Dlatego na ścianach domów, obok Wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej, chętnie wieszano odpustowe obrazy przedstawiające Objawienie Najświętszej Panny Maryi w Gietrzwałdzie oraz Objawienie Świętego Józefa w Gietrzwałdzie, a do repertuaru pieśni śpiewanych w kościołach i pozakościelnych zgromadzeniach pobożnych włączano utwór Andrzeja Samulowskiego

Już to po zachodzie słońca,napisany jesienią 1877 roku. W podkrakowskiej wsi Kamień kolorowe oleodruki z objawieniami gietrzwałdzkimi znalazły się w izbach paradnych włościańskich domostw już w latach osiemdziesiątych XIX stulecia, a pieśń Samulowskiego śpiewano w czasie sierpniowej pielgrzymki pieszej do sanktuarium maryjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej przynajmniej od 1920 roku. Dzisiaj nie ma praktycznie publikacji o Warmii, w której by nie wzmiankowano o Gietrzwałdzie i wydarzeniach, które tu miały miejsce od 27 czerwca do 16 września 1877 roku

(…)

Barbara Samulowska - doczekała się kanonicznego otwarcia procesu beatyfikacyjnego. Przypomnijmy, że wizjonerki były dwie: Justyna Szafryńska i Barbara Samulowska.

Obrała ta Panna Święta – napisał w swoim utworze poeta Andrzej Samulowski, mieszkaniec Gietrzwałdu i świadek objawień – dwie proste skromne dziewczęta, aby z nimi rozmawiała; Różaniec mówić kazała”. Pierwsza mieszkała w Nowym Młynie, tuż za Worytami, i w chwili objawień miała trzynaście lat. Druga mieszkała w Worytach i w chwili objawień miała dwanaście lat. Były dalekimi krewnymi, a zarazem koleżankami szkolnymi. Losy obu wizjonerek do pewnego czasu po objawieniach były takie same. Obie były siostrami w zakonie szarytek, najpierw w Chełmnie, a potem w Paryżu.Z Paryża Barbara Samulowska wyjechała z misją do Gwatemali, gdzie zmarła 6 grudnia 1950 roku w opinii świętości. Natomiast Justyna Szafryńska w 1897 roku, w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach, opuściła zakon i powróciła do życia w stanie świeckim, co stało się powodem, że w późniejszych publikacjach na temat objawień i sanktuarium jej osobie poświęcano tylko tyle uwagi, ile było konieczne.

 

W czasie objawień proboszczem w Gietrzwałdzie był ks. Augustyn Weichsel, przybył tu osiem lat wcześniej. Jego korespondencja wymieniana z biskupem warmińskim oraz kurią biskupią świadczy, że parafię poznał szybko i dobrze. Dobra znajomość środowiska stanowiła jedną z racji dla których opowiedział się od razu za prawdomównością wizjonerek, a w konsekwencji za prawdziwością objawień. Po objawieniach spędził w Gietrzwałdzie jeszcze 32 lata, kładąc fundament pod to, co od października 1932 roku stanowi sanktuarium diecezjalne o światowej renomie. Nie zawsze szło za tym uznanie, zwłaszcza ówczesnych pruskich i niechętnych Kościołowi katolickiemu władz cywilnych.W listopadzie 1877 roku spędził nawet kilka dni w olsztyńskim więzieniu. Cieszył się za to dużym szacunkiem parafian i przybywających do Gietrzwałdu pielgrzymów.Kiedy wyszedł z więzienia parafianie procesjonalnie wprowadzili go do kościoła; kiedy leżał śmiertelnie chorymodlili się o cud, a kiedy zmarł trumnę z ciałem obnieśli trzy razy wokół kościoła, zanim złożyli ją w grobie. Wpisał się ks. Augustyn Weichsel dość wyraźnie w dzieje Gietrzwałdu oraz w dzieje Kościoła warmińskiego drugiej połowy XIX i początku XX wieku. Dlatego należy żałować, że nie doczekał się dotąd osobnej biografii, choć niejedną informację o jego życiu i działalności zawierają prace ks. bpa dra Jana Obłąka, ks. prof. Stefana Ryłko CRL, ks. dra Zbigniewa Jakubowskiego CRL,  ks. prof. Andrzeja Kopiczko, prof. Janusza Jasińskiego, prof. Stanisława Achremczyka, prof. Tadeusza Orackiego, dra Jana Chłosty. 

 

Ks. Augustyn Weichsel przyszedł na świat 3 września 1830 roku w Melsack, dzisiaj Pieniężno znane z działalności księży werbistów. Był synem Ignacego i Anny z domu Bludau. Ojciec z zawodu był tkaczem. Zmarł w 1866 roku w Pieniężnie w czasie epidemii cholery i tam został pochowany. Warsztat, który prowadził nie dawał wystarczających zysków stąd w rodzinie były okresy niedostatku. Ks. Weichsel najprawdopodobniej nawiązywał do tego w swoim nauczaniu w Gietrzwałdzie, albowiem we wspomnieniach zebranych wśród parafian w 1957/1958 roku przez ks. prof. Stefana Ryłko CRL, wówczas wikariusza gietrzwałdzkiego, mamy wzmianki o tym, że jako kilkuletnie dziecko ukradł bułkę na jarmarku, gdyż był głodny. Matka, pochodząca również z Pieniężna, przynajmniej od 1877 roku, mieszkała u syna na plebanii w Gietrzwałdzie, tu zmarła w październiku 1881 roku w wieku 78 lat i tu została pochowana. Augustyn miał kilkoro rodzeństwa, z którego znamy siostry Annę i Klarę oraz braci Edwarda, Teodora i Antoniego. Anna była bezżenna, wraz z matką mieszkała przy bracie, zmarła w maju 1898 roku w wieku 70 lat w Gietrzwałdzie i tu ją pogrzebano; Klara, pracownica hotelu, po której pozostało czworo dzieci; Edward, mistrz sukienniczy, po którym pozostało kilkoro dzieci; Teodor, również rzemieślnik sukienniczy, po którym pozostało troje dzieci; Antoni, kupiec z zawodu, po którym pozostało pięcioro dzieci. Z potomstwa po rodzeństwie ks. Weichsela gietrzwałdzkie księgi metrykalne wymieniają: Berthę Weichsel(1882), późniejszą żonę organisty gietrzwałdzkiego Józefa Klatta, Edwarda Weichsel (1886), Justynę Weichsel (1886), Agatę Weichsel (1889), Berthę Weichsel (1891), Juliusza Weichsel (1891) i Marię Weichsel (1894).Juliusz, syn Edwarda, poszedł w ślady stryja i został kapłanem diecezji warmińskiej.W sierpniu 1891 roku, kiedy wystąpił w Gietrzwałdzie jako ojciec chrzestny Franciszki Marty Klatt, był już w seminarium duchownym. Później był następcą stryja w Gietrzwałdzie (1909-1913), a w latach 1913-1924 proboszczem parafii św. Jakuba w Olsztynie.Spokrewnionym z ks. Augustynem Weichselem, aczkolwiek w trzecim już pokoleniu (wnuk Antoniego), był także ks. Bruno Weichsel, proboszcz parafii w Zalewie, zamordowany w styczniu 1945 roku przez żołnierz armii sowieckiej. Wiemy nadto, że stan duchowny obrało dwóch wnuków Klary, ale ich nazwisk nie udało się ustalić. 

Szkołę powszechną ukończył ks. Augustyn w rodzinnym Pieniężnie, natomiast gimnazjum w Braniewie. Nauka nie sprawiała mu trudności, aczkolwiek nie należał do szczególnie uzdolnionych. W 1852 roku wstąpił do seminarium duchownego w Braniewie i rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne. W czasie studiów odznaczał się pilnością, skromnością i gorliwością.Te cnoty towarzyszyły mu także w późniejszej pracy parafialnej. Seminarium zarządzał wówczas ks. Ludwik Hoppe, jego zastępcą był ks. Andrzej Thiel, a w gronie profesorów znajdowali się m.in.: ks. Antoni Pohlmann, ks. Franciszek Beckmann, ks. Karol Piotr Woelky, ks. Jan Marcin Saage. W 1957 roku, Maria Klatt, najstarsza córka wspomnianej już Berty Klatt, bratanicy ks. Weichsela, informowała w jednym z listów pisanych z Niemiec do ks. Stefana Ryłko CRL, że przez jakiś czas ks. Weichsel studiował również w Pelplinie, gdzie nauczył się języka polskiego. Wiadomości tej nie udało mi się jednak zweryfikować. Po czterech latach studiów w seminarium, 8 czerwca 1856 roku, wraz z ośmioma kolegami, otrzymał w katedrze fromborskiej święcenia kapłańskie z rąk biskupa warmińskiego Józefa Ambrożego Geritza. Po święceniach i odprawionych prymicjach został skierowany jako wikariusz do parafii w Klebarku Wielkim, gdzie pracował tylko rok. W latach 1857-1859 był wikariuszem w parafii Lamkowo, a w latach 1859-1865 w Barczewie. Dnia 27 marca 1865 roku został mianowany kuratorem nowoutworzonej, wydzielonej z parafii Lesiny Wielkie, placówki duszpasterskiej w Klonie, powiat Szczytno. Zasłużył się tu jako sprawny organizator oraz budowniczy kościoła. 10 sierpnia 1869 roku biskup Filip Krementz, na wniosek kapituły warmińskiej, mianował go proboszczem w Gietrzwałdzie, po rezygnacji z urzędu tutejszego proboszcza ks. Józefa Jordana, którego wezwano do Braniewa w charakterze profesora języka polskiego.Urząd objął 25 sierpnia w obecności archiprezbitera olsztyńskiego ks. Augustyna Karau. Na urzędzie proboszcza gietrzwałdzkiego pozostał do śmierci, która nastąpiła w środę 3 lutego 1909 roku w siedemdziesiątym dziewiątym roku życia, w 53 roku posługi kapłańskiej

+++

Pogrzeb, w którym uczestniczyli nawet protestanci z pobliskich wsi, odbył się w poniedziałek 8 lutego. Nabożeństwu żałobnemu przewodniczył archiprezbiter olsztyński ks. Józef Teschner, a uczestniczyło w nim ok. 60 księży. Kościół nie pomieścił wiernych. Ciało złożono w grobie ziemnym na cmentarzu przykościelnym, tuż obok grobów matki i siostry. Maria Szudrzyńska tak wspominała w 1958 roku to wydarzenie: „Pogrzeb księdza Weichsela był bardzo uroczysty, ludzi nieprzeliczone tłumy, księży może 50 może 60. Nim go pochowali, to go jeszcze koło kościoła ponieśli”. Podobnie wspominali: Otto Jach, ministrant w 1909 roku, który brał udział w pogrzebie, oraz wspomniana już wyżej Maria Hinz. „Z pogrzebem było tak: Na noc wnieśli go do kościoła. Naprzód leżał w domu i tam chodzili ludzie modlić się i różaniec mówić; potem do kościoła, tam całą noc był. Dzieci śpiewały Rut sanft. Tam został pochowany, gdzie teraz jest, obok kościoła” – to słowa Otto Jacha. Maria Hinz natomiast mówiła: „Jak umarł to trumna stała w izbie. Ludzie na różaniec chodzili do tej izby. A potem na ostatnią noc to go przenieśli do kościoła. Księży bardzo dużo było, a ludzi jeszcze więcej. Nieśli go najpierw koło kościoła, a potem do grobu. Tylko płacz było słychać, wszyscy płakali”. Nagrobek ufundował najprawdopodobniej Lorkowski, miejscowy artysta, który był poważnie zadłużony u ks. Weichsela. Przed śmiercią jednak ks. Weichsel, prosząc o zniszczenie rejestru dłużników, miał wyrazić życzenie, aby w zamian za dług artysta postawił mu krzyż na grobie. Nagrobek, jak można się przekonać, jest niezwykle skromny. Tworzy go kamienna, lekko profilowana rama podtrzymująca ziemną mogiłę nad którą wznosi się kuty w metalu krzyż. Krzyż wygląda estetycznie, ale nie jest to dzieło sztuki kowalskiej wysokiej klasy.Na krzyżu umieszczono napis: „Augustinus Weichsel, parochus, nat[us] 3 Sept[embris] 1830, mort[uus] 3 Febr[uarii] 1909. R[equiescat] i[n] P[ace]”.  Całość zespołu, tzn. także groby jego matki i siostry, obwiedziono kutym w metalu płotem osadzonym na niewysokim kamiennym fundamencie. 

 

+++

 

W Gietrzwałdzie przyszło ks. Weichselowi zmierzyć się nie tylko ze zwyczajnymi obowiązkami duszpasterza i administratora, z nieprzychylnym Kościołowi pruskim kulturkampfem, który okupił procesem, grzywnami i pobytem w więzieniu w Olsztynie, ale przede wszystkim z wydarzeniami o charakterze nadprzyrodzonymobjawieniami maryjnymi, co do prawdziwości których nie miał wątpliwości.Już 8 sierpnia 1877 roku w liście do biskupa Filipa Krementza pisał: „Co do mnie, jestem całkowicie przekonany o rzeczywiście zachodzącym objawieniu”, a miesiąc później dodał: „Natychmiast od początku objawień zaofiarowałem siebie i całą swoją posiadłość Najświętszej Maryi Pannie, nie licząc na jakiekolwiek odszkodowanie za utrzymanie duchownych, zwłaszcza że przez szczególną Opatrzność Boską, mimo wielkich kosztów poniesionych dla pozyskania zdrowia, obecnie nie tylko jestem wolny od długów, ale w ostatnim czasie mogłem także kilkaset talarów pożyczyć biednym parafianom”. Wizjonerki – Justynę Szafryńską i Barbarę Samulowską – znał doskonale, znał też ich środowisko rodzinne. Był przekonany, że dzieci nie mogły same wyreżyserować zdarzeń. Dlatego bez wątpienia stanął po ich stronie i konsekwentnie bronił, gdy zachodziła potrzeba. Kłopotów przysporzyły mu za to inne dwie wizjonerki – Katarzyna Wieczorkówna i Elżbieta Bilitewska, aczkolwiekich sprawa wiązała się bardziej z wizjami św. Józefa, niż z samymi wizjami maryjnymi w 1877 roku. Objawienia św. Józefa, do którego ks. Weichsel miał szczególne nabożeństwo, zaczęły się niemal równocześnie z objawieniami maryjnymi, a trwały jeszcze w 1880 roku. Objawienia te od początku budziły wątpliwości komisarzy biskupich, ale ks. Weichsel był przekonany o prawdomówności wizjonerek. W jednym z listów do biskupa Krementza napisał wprost: „Objawienia świętego Józefa uważam za autentyczne”. W lutym 1880 roku okazało się jednak, że Wieczorkówna i Bilitewska nadużyły prawdy w opowiadaniu o swoich wizjach. Biskup Krementz zareagował wówczas stanowczym napomnieniem, na co ks. Weichsel odpisał: „Z mojej strony mogę według sumienia stwierdzić, że obie te osoby strzegłem jak źrenicy oka w głowie, zawsze napominałem i obserwowałem. W najgłębszej pokorze pochylam się, że moją nieudolnością nie zapobiegłem zepsuciu”.

(….)

Sprawa Wieczorkównej i Bilitewskiej zaciążyła dość wyraźnie na późniejszym stosunku biskupa Krementza do wydarzeń gietrzwałdzkich. Mimo kłopotów jakie miał ks. Weichsel z powodu Wieczorkównej i Bilitewskiej, otaczał je do końca swoją troską. Wieczorkównę, za zgodą biskupa Krementza i  pośrednictwem ks. Franciszka Hiplera, umieścił u szarytek, podobnie jak wcześniej Szafryńską i Samulowską. Przebywała najpierw w klasztorze w Chełmnie, a następnie w Krakowie, gdzie zmarła 10 października 1897 roku. Pochowano ją w grobowcu zakonnym na cmentarzu Rakowickim. Bilitewska przebywała w otoczeniu proboszcza do końca życia. Zmarła nagle wieczorem 5 czerwca 1903 roku tuż przed plebanią, niosąc kwiaty do kaplicy św. Józefa. Pochowano ją na nowym cmentarzu w Gietrzwałdzie, a grób zachował się do dzisiaj. Szacunek ks. Weichsela dla Bilitewskiej mógł jednak płynąć nie tyle z przekonania, że doświadczyła nadprzyrodzonych wizji, ile z faktu, że była matką zakonnicy. Jej najmłodsza córka, Józefa, urodzona 27 września 1867 roku w Worytach, a zatem rówieśnica Justyny Szafryńskiej i Barbary Samulowskiej, wstąpiła bowiem w 1887 roku do szarytek. Formację wstępną odbyła w klasztorze w Chełmnie, w latach 1889-1895 przebywała w domu generalnym zakonu w Paryżu, gdzie złożyła śluby zakonne. Po ślubach, w przeciwieństwie do Szafryńskiej i Samulowskiej, powróciła do prowincji macierzystej i pracowała w klasztorach w Poznaniu, Inowrocławiu, Środzie Wielkopolskiej, Gostyniu, Wolsztynie, Świeciu, Tczewie, Chełmnie i Bysławku, gdzie zmarła 18 stycznia 1955 roku.

Biskup Filip Krementz, mówiąc najogólniej, miał o ks. Weichselu dobre zdanie. Prawdą jest, że w sprawach związanych z objawieniami słał mu stanowcze i pełne napomnień listy, co nie może dziwić, gdy weźmie się pod uwagę rangę tych wydarzeń i cały ich ówczesny kontekst. W 1869 roku bez zastrzeżeń przyjął jednak jego kandydaturę, przedstawioną przez kapitułę warmińską, na urząd proboszcza w Gietrzwałdzie, a później wspierał jego inicjatywy duszpasterskie i budowlane.

(….)

W imprimatur danym ks. Hiplerowi na druk opracowania na temat objawień, należy dopatrywać się stanowiska biskupa w sprawie objawień i przyszłości Gietrzwałdu. Nie udało się ustalić, ile razy ks. Weichsel spotkał się osobiście z biskupem Krementzem, ale na pewno miało to miejsce w dniach 4-5 września 1877 roku, kiedy biskup nieoczekiwanie zjawił się w Gietrzwałdzie, by osobiście przyjrzeć się wydarzeniom, a potem w czasie wizytacji kanonicznych parafii.

(…)

W Gietrzwałdzie jeszcze w 1957 roku powtarzano, że biskup Andrzej Thiel miał mu proponować stanowisko archiprezbitera olsztyńskiego. Ten jednak podziękował, gdyż chciał zostać w Gietrzwałdzie. Na dzisiaj nie jestem w stanie potwierdzić czy tradycja, która przetrwała w Gietrzwałdzie odpowiada prawdzie, ale nie jest wykluczone, że tak było. Biskup Andrzej Thiel miał możność poznać dobrze ks. Weichsela już w seminarium.Kiedy młody Augustyn Weichsel studiował w seminarium braniewskim ks. Thiel był tam profesorem historii Kościoła, prawa kościelnego i liturgiki, a przez dwa lata (1854-1855), co już nadmieniłem wcześniej, także wiceregnsem.Księża odnosili się do ks. Weichsela na ogół z szacunkiem i uznaniem, choć w czasie trwania objawień skarżył się na mało uprzejme zachowanie proboszcza dobromiejskiego i kilku innych księży. Zauważmy jednak, że na pogrzeb, mimo zimy i utrudnionej komunikacji, przybyło do Gietrzwałdu ok. 60 księży, co stanowi świadectwo samo w sobie. Zachowała się nadto notatka ks. Józefa Wobbe, wikariusza w Wilczkowie, który ok. 1880 roku o proboszczu gietrzwałdzkim tak napisał: „Jest to kapłan pobożny, który pragnie tylko powiększyć cześć Boga i Najświętszej Panny. Ze strony przeciwników uczyniono mu zarzuty, że skłania się do mistycyzmu, że jest pobożnisiem i marzycielem. W jego szczerość absolutnie nie można wątpić. W protokołach podaje on takie fakty, które przemawiają przeciw prawdziwości objawień. Jego sumienie nie pozwala opuścić czegoś niekorzystnego. Objawienia z początku przysporzyły mu czci, ale wkrótce drwiny, pogardę i wszelkiego rodzaju prześladowanie. Dlatego kilkakrotnie będzie pozywany do sądu, trzymany pod strażą przez policjantów, nie jeden raz jego osoba nie jest bezpieczna przed mordercami (15.X.1877). Z objawień nie ma żadnego zysku materialnego, ale szkody, ponieważ darmo żywi wielu pielgrzymów i ponieważ przy tym niejedno ginie. Jego zdrowie jest bardzo osłabione przez liczne zajęcia duszpasterskie dla pielgrzymów, tak że dalej może pracować z wielkim trudem i poświeceniem. W swojej powściągliwości i pokorze najczęściej milczy o objawieniach, które sam miał. Gdy biskup Krementz objawienia św. Józefa uznał za nieautentyczne, natychmiast podporządkował się tej decyzji. Zawsze chce zachować posłuszeństwo dla swojego biskupa. Z tego wynika, że ks. Weichsel jest człowiekiem najlepszej wiedzy i woli oraz że jest mocno przekonany o autentyczności objawień”. W zachowanych materiałach nie napotkałem na wzmianki o jego ewentualnych nieporozumieniach z księżmi. Przeciwnie, wszyscy przybywający do Gietrzwałdu w czasie objawień i później z uznaniem wyrażali się o jego uprzejmości i gościnności. Podejmowanie w Gietrzwałdzie duchownych i zezwalanie im na odprawianie mszy świętych w kościele w czasie kulturkampfu było zresztą jedną z przyczyn nakładanych na niego kar, a także osadzenia go w areszcie w Olsztynie.O obecności w Gietrzwałdzie obcych księży i odprawianiu przez nich mszy świętych informowały władze: Czarnecka, Karolina Hinzman i Karolina Klein. Według Marii Hinz „Czarnecka miała go potem przy spowiedzi przepraszać na głos”, czego „wszyscy ludzie słuchali”. Dobrze układała się ks. Weichselowi współpraca z wikariuszami, których po 1877 roku miał kilku, a mianowicie: ks. Karola Schneidera, ks. Karola Neumana, ks. Gajowickiego, ks. Wacława Osińskiego, ks. Franciszka Osińskiego, ks. Kowalskiego, ks. Józefa Samlanda, ks. Franciszka Bernata, ks. Henryka Tolksdorfa. Tę harmonijną współpracę proboszcza z wikariuszami podkreślali parafianie jeszcze w 1957 roku.

W Gietrzwałdzie ks. Weichsel spędził czterdzieści lat swego życia. Był tu gospodarzem i duszpasterzem. Parafia miała wówczas spory folwark, a zasięgiem obejmowała także teren dzisiejszej parafii Biesal. Sprawy gospodarcze kontrolował, ale nie zajmował się nimi bezpośrednio. Prowadzenie folwarku zlecił ekonomowi o nazwisku Ferdynand Kriszpa. To on zatrudniał ludzi do prac polowych, trudnił się zbytem plonów, prowadził księgi. Niejednokrotnie między ekonomem a pracownikami dochodziło do sporów na tle wynagrodzenia. Proboszcz rozwiązywał spory w sposób stanowczy i zawsze na korzyść pracowników. Chętnie udzielał też parafianom kredytów na zagospodarowanie się, na kupno inwentarza żywego, na budowę, nierzadko do pomocy na polach uboższych posyłał swojego ekonoma z zaprzęgiem plebańskim a jałmużny nie odmówił nikomu. Opowiadając o kwestiach materialnych w parafii za rządów ks. Weichsela jego ministrant, Otto Jach, tak mówił ks. Stefanowi Ryłko CRL: „On każdemu człowiekowi pomógł; kto nie miał na chleb, to mu dał [...]. Ludziom dawał pieniądze na zagospodarowanie się, na krowę […]. Powiadał ojciec, że przy śmierci kazał spalić księgi dłużnicze […]. Kriszpa Ferdynand był jego gospodarzem. Ks. Weichsel miał zawsze osiem koni […]. Czasem gospodarz nie chciał pomóc ludziom, ale ks. Weichsel kazał czy to końmi pomóc, czy też samemu”. Podobnie mówił inny jego ministrant, Józef Hinz: „Ks. Weichsel był bogobojny, dobry dla ubogich; który tam poszedł prosić jałmużny, to dał co miał [...] czasem po nieszporach dał mi dwie marki, trzy i powiedział: „daj ojcu”, bo u nas też nie zawsze było dobrze [...]. Agata Frenszkowska podkreśliła jeszcze uczciwość ks. Weichsela w sprawach materialnych. W swojej relacji nadmieniła, że kiedy gospodarz Kriszpa pojechał do Olsztyna ze zbożem i sprzedał je kupcowi żydowskiemu, który jednak „za dużo mu wydał za zboże”, to wówczas ks. Weichsel posłał go z powrotem z tymi pieniędzmi, by oddać nadwyżkę. Żyd ów miał powiedzieć, że „takiego księdza jeszcze nie widział”.Ks. Weichsel nie bagatelizował spraw materialnych, ale świadomie odsunął się od nich, by lepiej realizować obowiązki duszpasterza w parafii. Dużo czasu spędzał w kościele i wśród ludzi; miał czas dla swoich parafian.Księgi metrykalne prowadził osobiście z czego wnoszę, że kancelarię pojmował nie tylko w kategoriach użytecznej administracji kościelnej, ale przede wszystkim w kategoriach ewangelizacji, która dokonuje się najskuteczniej poprzez relacje interpersonalne. Często bywał w szkołach w Gietrzwałdzie i w Worytach, rozmawiał z dziećmi choć posługiwanie się językiem polskim sprawiało mu nieco trudności.W kościele gietrzwałdzkim w tamtym czasie większość nabożeństw odprawiano w języku łacińskim, ale katechizm, pacierz i różaniec odmawiano po polsku. Podobnie kazania – przez trzy niedziele w miesiącu głoszono po polsku, a tylko w jedną niedzielę po niemiecku. Parafianie posługiwali się w zasadzie językiem polskim, stąd „jak było niemieckie kazanie to było tylko kilka ludzi, bo nie rozumieli”. Jeszcze wizjonerkom - Justynie Szafryńskiej i Barbarze Samulowskiej trzeba było tłumaczyć na język polski protokoły z przesłuchań przeprowadzanych po wizjach, gdyż z języka niemieckiego znały zaledwie najpotrzebniejsze słowa i zwroty. Zasadę co do ilości modlitw i kazań w języku polskim zaczęto naruszać, choć nie bez oporu, dopiero z nakazu biskupa Andrzeja Thiela.Ks. Weichsel głosił kazania po polsku starannie, choć nie tak swobodnie jak wikariusze. Kazania, które trwały około pół godziny głosił z pamięci. Nie wiadomo jednak na ile były to treści autorskie, na ile zaś przejęte od innych autorów.Nie wykluczam, choć na dzisiaj nie dysponuję żadnym śladem na potwierdzenie moich przekonań, że korzystał z polskojęzycznych zbiorów kazań oraz publikacji kaznodziejskich. Maria Hinz w swoim zeznaniu nadmieniła, żeks. Weichsel miał sporo książek. Niestety, w bibliotece parafialnej nie ma dzisiaj ani jednej pozycji z jego proweniencją. Przypuszczam, że po śmierci ks. Weichsela bibliotekę przejął jego bratanek – ks. Juliusz Weichsel i śladów po niej należałoby szukać w Bibliotece Hozjanum w Olsztynie. Gromadzenie książek dobrze świadczy o kulturze intelektualnej ks. Weichsela, ale równie dobrze i wyraźnie, w świetle tychże wspomnień parafian, jawi się jego kultura duchowa. Przede wszystkim był to człowiek świątyni, co w przypadku księdza i proboszcza jest niezwykle ważne. Żył w cieniu ołtarzy. Dużo się modlił. Brewiarz odmawiał przed mszą świętą, siedząc w konfesjonale.Różaniec odmawiał trzy razy dziennie. Maria Szudrzyńska mówiąc o pobożności ks. Weichsela nadmieniła zresztą, że „zawsze miał ze sobą różaniec; nikt go nie widział bez różańca”. Umierając prosił obecnego przy nim bratanka ks. Juliuszaco by jakoś starał się, by ten różaniec był stale odmawiany”. Mszę świętą odprawiał codziennie o godz. 6 rano, a liturgia trwała ok. 45 minut. Odznaczał się nabożeństwem do Matki Bożej i św. Józefa. Codziennie bywał też na cmentarzu. Jego duchowa siła ujawniła się w odprawianych kilkakrotnie egzorcyzmach, które na świadkach robiły ogromne wrażenie. Zachowanym do dzisiaj i wiele mówiącym pomnikiem jego obecności oraz pracy w Gietrzwałdzie jest świątynia parafialna, którą w 1970 roku papież Paweł VI, na prośbę ówczesnego biskupa olsztyńskiego Józefa Drzazgi, podniósł do godności Bazyliki Mniejszej. To ks. Weichsel był inicjatorem i sprawcą jej rozbudowy. Otto Jach tak o rozbudowie świątyni opowiadał: „Mój ojciec pracował przy budowie kościoła [...]. Cegielnia była koło źródełka. Jak dzieci przyszły na naukę, to ksiądz Weichsel posyłał dzieci, by każdy przyniósł po jednej cegle. Przy kościele pracowali najwięcej ludzie stąd, ale byli też dalsi. Rozmaite typy pracowały przy tym kościele, byli też pijacy, oszuści. Kościół, zdaję się, budowano pięć lat. Komitet kościelny niechętny był budowie kościoła, bo mówili: „skąd ksiądz weźmie pieniądze”, ale ksiądz powiedział, że on sam się postara o pieniądze. Wieżę budowano na starych fundamentach. Przy budowie pracowali: kowal Packmor, który miał kuźnię i sześciu robotników. Pracował też Lorkowski. Blachą obijał kościół Sikorski, a pokrywał Wałdykowski Andrzej”. Wspomnienia Otto Jacha dopełnia zeznanie Augusta Hermanowskiego, który w czasie rozbudowy świątyni miał dziesięć lat: „Kościół budował ks. Weichsel, a budowniczy z Olsztyna był […]. Ołtarze robił Lorkowski z Gietrzwałdu. To był stolarz i rzeźbiarz. Ja tam się dwa lata u niego uczył rzeźbić. Ta figura, co jest nad głównym wejściem, to z kamienia wyciął brat tego Lorkowskiego. On jeździł po innych krajach, jak Włochy, Paryż. Oni, obaj Lorkowscy, tu pochodzili z Gietrzwałdu”.

Aby jednak nie nadużyć czasu wyznaczonego przez organizatorów sesji, spróbuję teraz w punktach ukazać obraz ks. Augustyna Weichsela jaki wyłania się z informacji pozyskanych w latach 1957-1958 przez ks. prof. Stefana Ryłko CRL od parafian, którzy go pamiętali, gdyż byli jego uczniami, ministrantami albo pracownikami. Otóż ks. Augustyn Weichsel: był wysoki, ponad 170 wzrostu, szczupły, wyprostowany, zawsze uśmiechnięty, uprzejmy, bezpośredni w kontaktach, gościnny. Dalej: bogobojny, dobry dla wszystkich, do wszystkich odnoszący się z szacunkiem, wrażliwy na ubóstwo i nędzę, chętnie wspomagający potrzebujących jedzeniem, ubraniem i pieniędzmi. I jeszcze: dobry gospodarz i charyzmatyczny duszpasterz, świątobliwy ksiądz. Umierając kazał spalić wszystkie księgi dłużnicze, aby nie wiedziano kto i co był mu winien. Latem wstawał o godz. 4 rano. Dużo się modlił, cenił zwłaszcza modlitwę różańcową. Mszę świętą, która trwała „około trzy kwadranse”, odprawiał zawsze o godz. 6 rano. Odznaczał się nabożeństwem do Matki Bożej i św. Józefa; figurę św. Józefa umieścił w altance, do której często w ciągu dnia zachodził. Miał również objawienia Matki Bożej, a na pewno św. Józefa. Od Matki Bożej wiedział, co też powtarzał, że po jego śmierci zostanie wybudowana nowa plebania, która stanie szczytem do kościoła, a w parafii osiądą zakonnicy.Dużo czasu spędzał w konfesjonale, zachęcał, zwłaszcza dzieci, do odmawiania różańca, częstej spowiedzi oraz Komunii świętej. Codziennie chodził do źródełka i na cmentarz. Rozdawał obrazki, medaliki i książeczki, które sprowadzał z Fryburga i z Kevelar. Dbał o czystość w kościele i na plebanii. Lubił kwiaty i muzykę. W pokoju miał sporo kwiatów i książek, a członkom orkiestry parafialnej po występach w kościele zawsze dawał skromne sumy pieniędzy. Troszczył się o ministrantów. Kazania mówił starannie i dość długo; kiedy mówił o Matce Bożej to często się rozczulał. Rozbudował kościół, a zamierzał wznieść klasztor dla sióstr i dom opieki dla ubogich.W czasie kulturkampfu był przetrzymywany kilka dni w więzieniu w Olsztynie, gdyż przyjmował u siebie i pozwalał odprawiać w nocy w kościele księżom przybywającym do Gietrzwałdu z pielgrzymką. Według Józefa Hinzaludzie mówili o nim dobrze, nic złego o nim nie mówili. Mówili, że takiego księdza to nie odda nic na świecie”. Otto Jachz przekonaniem mówił, że „ludzie uważali go za świętego”. Podobnie zeznawała Agata Frenszkowska: „Ludzie mówili, że ksiądz Weichsel to święty”. Natomiast Otylia Miszke, która w 1957 roku miała 80 lat, już od swojej babci słyszała, że ks. Weichsel „jest święty”. Opis jego cnót oraz praktyk wzmacniali słowami „mocno” albo „gwołt”, czyli: „gwołt pościł”, „gwołt w kościele siedział”, „gwołt się modlił”, a był „mocno dobry”, „mocno pobożny”, „mocno uprzejmy”, „mocno przyjemny”. W Gietrzwałdzie ks. Weichsel obchodził srebrny i złoty jubileusz święceń kapłańskich: srebrny w czerwcu 1881 roku i złoty w czerwcu 1906 roku. Obie uroczystości zapisały się bardzo wyraźnie w pamięci parafian. Na srebrny jubileusz parafia ufundowała mu srebrny pozłacany kielich, który dzisiaj stanowi jeden z piękniejszych zabytków sztuki sakralneji jest wciąż używany w liturgii, zaś poeta Andrzej Samulowskinapisał wierszowane życzenia, które są znakomitym przyczynkiem do dziejów duchowości kapłańskiej w Kościele warmińskim drugiej połowy XIX wieku. Na złoty jubileusz, jak wspominała Maria Hinz, „dziewczoki i chłopoki kupiły złoty ornat” za zebrane wśród siebie pieniądze. Ks. Weichsel „bardzo się cieszył z tego powodu”. Te kosztowne, bądź co bądź, przedmioty świadczą o potencjale sympatii, szacunku i uznaniu, jakim cieszył się ks. Weichsel w parafii.

I jeszcze szczegół współczesny. Zapowiadał ks. Weichsel, że w Gietrzwałdzie osiądą zakonnicy. Sądził, że będą to jezuici, bo ich znał ze Świętej Lipki, dokąd pielgrzymował i gdzie odprawiał swoje kapłańskie rekolekcje. Nie wiadomo czy miał wiedzę o kanonikach regularnych laterańskich, ale to oni osiedli tu w sierpniu 1945 roku, a w marcu roku następnego, po śmierci ks. Franciszka Klinka, czwartego z kolei następcy ks. Weichsela na urzędzie proboszczów gietrzwałdzkich, przejęli duszpasterstwo w parafii i pieczę nad sanktuarium. Kanonicy regularni, podobnie jak parafianie, zawsze pamiętali o ks. Weichselu, świątobliwym proboszczu gietrzwałdzkim z czasów objawień. O jego osobie nieustannie przypominali, a ks. prof. Stefan Ryłko CRL zamierzał nawet napisać jego biografię. Biografia z różnych względów nie powstała, ale w 1977 roku przy okazji obchodów setnej rocznicy objawień uwieczniono także pamięć ks. Weichsela jego popiersiem, odsłoniętym w bazylice, oraz portretemnamalowanym przez artystę krakowskiego Jerzego Witkowskiego i umieszczonym w refektarzu klasztornym.

Wystąpienie zakończę wspomnianym już wierszem jubileuszowym z 1881 roku napisanym przez Andrzeja Samulowskiego. Jest to bowiem źródło dość ważne. Wiersz ten był odczytany publicznie w kościele 8 czerwca,w czasie obchodzonych wówczas uroczystości, a następnie opublikowany w Gońcu Wielkopolskim. Poeta tak kreślił w nim postać i misję ks. Weichsela:

W czasach doświadczeń i ogólnej trwogi,
Kiedy nam żywioł zagraża złowrogi –
Bóg nas pociesza, choć widzi w nas złości
Dając nam chwilę dziś wielkiej radości.
Dziś Gietrzwałd strojny w zieleń, kwiaty, wieńce
Cieszą się wszyscy: starzy i młodzieńce,
Wszystkich zwrócony radosny wzrok na Cię
Czcigodny księże, zacny Jubilacie.
Bo przed dwudziestupięciu lat wybranym
I na kapłana byłeś powołanym
Do sprawowania bezkrwawej ofiary
I sakramentów Chrystusowej wiary.
Zatem w ćwierć wieku masz pociechę za to,
Iż z łaski nieba „Miłościwe lato”
Obchodzisz wpośród owiec powierzonych
Dziś z Twego szczęścia też uszczęśliwionych.
Ty nam z ambony słowa Boże głosisz
A przy mszy świętej za nas Boga prosisz;

Z Bogiem nas jednasz w konfesjonale,
Gdy grzechy nasze przeważają szalę.

Z sakramentami wnet do chorych śpieszysz
Wspierasz ubogich, zasmuconych cieszysz,

Wszystkim w ogóle dajesz dobre rady,
Karcisz występki, wykorzeniasz wady.
Jak pasterz wiedziesz nas prosto do Boga,
A choć ciernista jest do nieba droga,
Idąc odważnie depczesz ciernie nogą,
Więc owce łatwiej za Tobą iść mogą.
Więc dzięki Tobie ze serca szczerego,
Za ciężkie prace dla dobra naszego,
Weź przeproszenie za wszystkie przykrości
Tobie zrządzone w różnej sposobności.
Najczcigodniejszy księże Jubilacie!
Dziś najpokorniej modlimy się za Cię,
Niechaj Cię Matka Boska ma w swej pieczy,
I wątłe siły w ciele Twym wyleczy.
Żeś wielbicielem jest Najświętszej Panny,
Składasz Jej wianek codziennie różany;
Ona co się tu zjawiła na klonie,
Niech Cię ma zawsze w swej świętej obronie.

Abyś mógł z nami żyć w najdłuższe lata
I zbierać plony dla przyszłego świata,
Boć ziarno Boże owoce wydało,
Żniwo jest wielkie – robotników mało.
Przyjmij więc od nas te szczere życzenia
Prowadź nas dalej tą drogą zbawienia
I módl się za nas, a my też za Ciebie
Byśmy się razem mogli cieszyć w niebie.

Szczegółowe zestawienie wszystkich dostępnych na dzisiaj danych źródłowych ukazuje ks. Augustyna Weichsela, proboszcza gietrzwałdzkiego, w niezwykłym świetle kultury chrześcijańskiej i kapłańskiej – duchowej, moralnej, intelektualnej, artystycznej. Historykowi zajmującemu się hagiografią jego postać kojarzyć się może z postacią św. Jana Marii Vianney, głośnego proboszcza w Ars we Francji, zmarłego 4 sierpnia 1859 roku i beatyfikowanego 8 września 1904 roku. Nie udało się jednak ustalić, na ile ks. Weichsel znał żywot Jana Marii Vianney’a. Jedno natomiast nie ulega wątpliwości, że w Kościele warmińskim drugiej połowy XIX i początku XX wieku był postacią reprezentatywną zarówno z punktu widzenia kapłańskiej duchowości, jak też duszpasterskiej gorliwości. Jego chrystologiczno-maryjna pobożność, w której znaczącym elementem było także nabożeństwo do św. Józefa, owocowała pracą nad sobą, dyspozycyjnością i posłuszeństwem Kościołowi, zaś duszpasterstwo parafialne wiodło do komunii z Bogiem, czyli ku niebu, ale z właściwym odniesieniem do rzeczywistości ziemskiej. (Tekst autorstwa x. prof. K Łataka CRL)

Źródło;http://sanktuariummaryjne.pl/parafia/ksi-dz-augustyn-weichsel-proboszcz-gietrzwa-dzki-w-czasie-objawie-w-1877-roku/

 

 

160 objawień polskim języku 27-VI – 16-IX-1877 r. - Objawienia Matki Boskiej w Gietrzwałdzie dla ludu katolickiego podług urzędowych dokumentów spisane za pozwoleniem najprzew. ks. biskupa Warmińskiego - x. Augustyn Weichsel Gietrzwałd, 2go Sierpnia 1883.http://www.duchprawdy.com/gietrzwald.pdf

 

Objawieniom gietrzwałdzkim nadał szczególne znaczenie i związał je z sytuacją narodu polskiego błogosławiony kapucyn o. Honorat Koźmiński z Zakroczymia (1829-1916). W swoich wystąpieniach podkreślał, że wydarzenia z 1877 roku są dowodem błogosławieństwa i łaski, nadanych Polakom. "Nigdy nie słyszano jeszcze, aby tak długo i tak przystępnie i do tego w sposób tak uroczysty ukazała się Matka Boża".

Źródło;http://www.sdp.pl/felietony/13260,a-od-gietrzwaldu-z-warmii-wciaz-plynie-polskie-slowo,1473774276

 

Jan Paweł II

Z okazji 125. rocznicy objawienia się Matki Bożej w Gietrzwałdzie

Jego Ekscelencja
Abp Edmund Piszcz
Metropolita Warmiński

Drogi Księże Arcybiskupie,

Niebawem minie 125 lat od pierwszego objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Z tej okazji pragnę przesłać Księdzu Arcybiskupowi, Duchowieństwu i wszystkim Wiernym Archidiecezji Warmińskiej moje pozdrowienie i wyrazy jedności. W duchu pielgrzymuję do tego Sanktuarium, aby tak jak przed dwudziestu pięciu laty stanąć pośród czcicieli Maryi i dziękować Jej za obecność i matczyną opiekę. Razem z Wami pragnę na nowo wsłuchiwać się w Jej słowa: «Nie smućcie się, bo Ja zawsze będę przy was».

Sto dwadzieścia pięć lat temu to pocieszenie miało szczególny sens. Wypowiedziane w polskiej mowie, stało się wpierw umocnieniem w walce o zachowanie polskości pośród ludu, który w myśl Kulturkampf był systematycznie poddawany germanizacji. Wypowiedziane z matczyną miłością, stało się źródłem otuchy i nadziei dla wszystkich, którzy doznawali smutku z powodu różnorakich doświadczeń osobistych, rodzinnych i narodowych. Wypowiedziane w końcu wraz z przypomnieniem niezwykłej mocy modlitwy różańcowej i z wezwaniem do duchowej odnowy, stało się źródłem ożywienia religijnego nie tylko na Warmii, ale w całej Polsce.

Wydaje się, że dziś, choć nastały nowe czasy, o ileż bardziej szczęśliwe dla Polski i Polaków, słowa Maryi nie utraciły swej wymowy. W dobie otwarcia na świat, które tak wiele znaczy dla ludzkiej wolności, nadal są one wezwaniem do troski o zachowanie polskiego ducha w myśleniu i działaniu, polskiej kultury i polskiej tożsamości narodowej, budowanej przez wieki na fundamencie umiłowania Boga i Ojczyzny. W obliczu przemian społecznych i gospodarczych, które choć mają na celu budowanie pomyślności Kraju, wielokrotnie przynoszą doświadczenie ubóstwa, osamotnienia, cierpienia i smutku, słowa Maryi nie przestają podnosić na duchu: «Nie smućcie się...» Nie przestają również przyzywać do wiary. Tylko ten bowiem, kto zawierzy Maryi i Jej Synowi, kto powierzy siebie i swoje sprawy Jej matczynej miłości, kto codziennie będzie uciekał się pod Jej obronę, dozna pocieszenia.

Proszę Boga, aby jubileuszowe święto było dla wszystkich czcicieli Matki Bożej Gietrzwałdzkiej czasem tej duchowej odnowy, umocnienia w wierze, nadziei i miłości, aby wszelki smutek ustąpił miejsca ufnemu oddaniu codzienności w Jej matczyne ręce. Wstawiennictwu Maryi polecam Księdza Arcybiskupa, Duchowieństwo i Wiernych Archidiecezji Warmińskiej i z serca wszystkim błogosławię.

Watykan, 24 czerwca 2002 roku

Źródło;http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/listy/gietrzwald125_24062002.html

 

Nie ulega żadnej kwestii, że wielkie objawienia maryjne, zwłaszcza te; w Paryżu „Cudownego Medalika”, a potem zapłakanej i zatroskanej Matki Boga i Matki całego rodzaju ludzkiego w La Salette, Niepokalanego Poczęcia w Lourdes, Matki Bożej Anielskiej i Królowej Polski w Gietrzwałdzie i Matki Bożej Różańcowej w Fatimie, a potem w Akita i w innych miejscach, są autentyczne, uznane przez Kościół katolicki, a także i to, że są ze sobą powiązane i przypominają o mocy płynącej z modlitwy do Boga w Trójcy Św., a nade wszystko z ofiary Mszy Św. Objawienia maryjne traktują o konieczności więzi z Kościołem Bożym, o konieczności katolickiej katechezy i życia sakramentalnego, zwłaszcza eucharystycznego. Objawienia maryjne, również przypominają o prawdziwości Objawienia publicznego, które zawarte jest na stronach Biblii, gdyż nie ma innej Ewangelii niż ta, którą ogłosił całemu światu Chrystus Król. Matka Boża ciągle przypomina, że Królestwo Boże jest zagrożone przez królestwo Szatana i ludzie diabelscy nieustannie chcą niszczyć dzieła Chrystusa na ziemi. Św. Jan Bosko nauczał, że „prawdziwa wojna dziejów toczy się po stronie Kościoła Bożego, lub po stronie jego przeciwników”.  Matka Boża o tym też stale przypomina i daje nam do ręki największy oręż w postaci Różańca Św. i wzywa do życia pokornego i cnotliwego. Wzywa też do naśladowania Pokornej Służebnicy Pańskiej, która jest Matką Boga i ludzi. Która jest przeczystą Świątynią Ducha Św. i Niepokalanym Poczęciem, bez zmazy grzechowej. Orędowniczką naszą i Pośredniczką naszą do Boga Syna, Który był i jest Drogą, Prawdą i Życiem. Pro Christi per Maria. 

Gietrzwałd ze względu na niezwykłe wyciszenie jest nieporównywalny z Fatimą, Lourdes, la Salette, czy Guadalupe. To jedyne w Polsce i jedno z 12 na świecie,  miejsce Objawień Najświętszej Maryi Panny – oficjalnie uznanych przez władzę kościelną.

Objawienia maryjne rozpoczęły się tu 27 czerwca i trwały do 16 września 1877 roku. Był to jedyny taki na świecie wywiad z Maryją, łączący doczesność z wiecznością. Matka Zbawiciela objawiła się wizjonerkom 160 razy. 

Źródło; http://www.ksiegarnia.poloniachristiana.pl/produkt,gietrzwald--160-objawien-matki-bozej-dla-polski-i-polakow---na-trudne-czasy,505.html

Objawienia w Gietrzwałdzie – wykład ks dra Teofila Siudy u Dominikanów Służew

http://www.sluzew.dominikanie.pl/otomatkatwoja/mp3/2013/2013-12_ks_dr_Teofil_Siudy.mp3

 

Ks. dr Krzysztof Czapla SAC - Stulecie objawień Matki Bożej - Wielka Nowenna Fatimska 

Istota i sens oraz łaski i konsekwencje objawień MB Różańcowej w Fatimie

http://www.sluzew.dominikanie.pl/otomatkatwoja/mp3/2015/2015-04_ks_dr_Krzysztof_Czapla_SAC.mp3

Fatima ratunkiem dla Polski i świata – ks. dr Krzysztof Czapla SAC

http://www.sluzew.dominikanie.pl/otomatkatwoja/mp3/2015/2015-04_ks_dr_Krzysztof_Czapla_SAC.pdf

Wezwanie Fatimy do uświęcania rodziny. ks Krzysztof Czapla Edynburg 2016

https://www.youtube.com/watch?v=0F2ot2J4pUs

Fatima darem Bożego miłosierdzia - o. dr hab. Paweł Warchoł OFMConv.

https://soundcloud.com/dominikanie_sluzew/29092016-fatima-darem-bozego-milosierdzia-o-dr-hab-pawel-warchol-ofmconv?in=dominikanie_sluzew/sets/oto-matka-twoja-20162017

 

Oto Matka Twoja” – Dominikanie Służew (Zbiór wykładów mariologicznych)

http://www.sluzew.dominikanie.pl/otomatkatwoja/

 

Ks. prof. Grzegorz Bartosik - Rola Maryi w historii Polski

http://www.sluzew.dominikanie.pl/otomatkatwoja/mp3/2015/2015-05_o_prof_Grzegorz_Bartosik_OFMConv.mp3

Dr Wincenty Łaszewski – Porównanie objawień

http://www.sanktuarium-pijarzy.pl/?page_id=196   

Dr Wincenty Łaszewski  - Traktat na czasy ostatnie

https://www.youtube.com/watch?v=dXVVX48Tk2I

 

 

Maryja w Gietrzwałdzie przychodziła 160 razy do dzieci i gwarantowała, że dzięki codziennej modlitwie różańcowej Polska zostanie uratowana, że znajdzie się na mapie świata. Jestem przekonany, że nasza modlitwa w intencji polskich rodzin przyczyni się do tego, że na mapie Polski nietrudno będzie o rodziny Bogiem silne – podkreśla ksiądz z Gietrzwałdu.

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/184433,polskie-objawienia.html#.WVIW0yU5dVk.facebook 

KOMENTARZE

  • Świetne zestawienie
    Dziękuję!
  • A propos tytułu
    Królowa Polski nie MOŻE być jednocześnie Hetmanką...... wodzem hufców Niebiańskich jest Archanioł Michał. Zatem przez nieostrożność bluźnisz
  • @gnago 20:14:54
    Rozumiem, że to jakaś wykładnia "teologa" z Sorbony dla Świadków Jehowy ?

    1 sierpnia Kościół Boży obchodzi odpust Porcjunkuli Matki Bożej Anielskiej. Matka Boża nieraz ukazywała się nad polami bitewnymi jako Hetmanka.
    Choćby Matka Boża Łaskawa łamiąca strzały diabelskie, która ukazała się w czasie Bitwy Warszawskiej.

    Hetman Jan Sobieski został królem Polski i jako Jan III Sobieski nadal wypełniał rolę hetmana wojsk koronnych, etc.

    Ordynariat Polowy WP czci MB jako Hetmankę Żołnierza Polskiego
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Obraz_Matki_Bo%C5%BCej_Hetmanki_%C5%BBo%C5%82nierza_Polskiego
  • @gnago 20:14:54
    HETMANKA NARODU POLSKIEGO
    http://www.przymierzezmaryja.pl/Zwyciestwa-pokornej-Maryi-Hetmanka-narodu-polskiego,1182,a.html

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY

więcej