Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
420 postów 1337 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

Nie ma dwóch równoległych dróg zbawienia

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

DLA ŻYDÓW I ISLAMISTÓW NIE DO PRZYJĘCIA JEST INKARNACJA I ZMARTWYCHWSTANIE JEZUSA KRÓLA - MESJASZA - BOGA CZŁOWIEKA MIŁOSIERNEGO !

Nie ma dwóch równoległych dróg zbawienia

 

„Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” ( J 14, 6)

 

„Jam zwyciężył świat”(J 16, 33)

 

„Wytrwajcie we mnie a ja będę trwał w was”(J 16, 4)

 

Ks. prof. Waldemar Chrostowski

NIE MA DWÓCH RÓWNOLEGŁYCH DRÓG ZBAWIENIA

 

Ks. prof. Waldemar Chrostowski w rozmowie z „Rzeczpospolitą” odniósł się do dokumentu wydanego przez Watykan w 50. rocznicę deklaracji „Nostra aetate”. Liberalne media manipulując tekstem dokumentu ogłosiły, że Kościół zakazał nawracać Żydów na wiarę chrześcijańską.

Z okazji 50. rocznicy opublikowania deklaracji o stosunku Kościoła Katolickiego do religii niechrześcijańskich Stolica Apostolska wydała dokument poruszający m.in. kwestię ewangelizacji żydów zatytułowany „Dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne. Refleksje nad kwestiami teologicznymi z zakresu relacji katolicko-żydowskich z okazji 50. rocznicy Nostra aetate”. Media zinterpretowały go jako wezwanie do zaprzestania nawracania narodu pierwszego wybrania. Czy rzeczywiście katolicy mają zaniechać wysiłków mających na celu pokazanie Żydom, że Jezus jest mesjaszem?

Ks. Waldemar Chrostowski w rozmowie z „Rzeczpospolitą” podkreśla, że w centrum relacji katolicko-żydowski do tej pory znajdowały się dwa podstawowe punkty – Pierwszy, o którym jest mowa w „Nostra aetate”, to Szoah. Zakładano, że skoro Żydzi przeszli przez tak straszliwe doświadczenie należy ich traktować jak nader obolałych i w kontaktach z nimi nie powinno poruszać się spraw dla nich drażliwych i trudnych. Żydzi taką postawę zręcznie wykorzystywali, czyniąc z Szoah pierwszorzędny, a czasem jedyny przedmiot dialogu. Drugi punkt to utworzenie Izraela. powiedział ks. Chrostowski.

W dialogu katolicyzmu z judaizmem kładziono nacisk na fakt, że u podstaw obu religii leży Księga Pisma Świętego. – Jednak chrześcijaństwo to religia Jezusa Chrystusa, zakorzeniona w stopniowym objawianiu się Boga w czasach Starego Testamentu i Jego definitywnym objawieniu się w Jezusie Chrystusie – stwierdził ks. Waldemar Chrostowski.

Ks. prof. Chrostowski podkreśla, że jeśli człowiek urodzony przez żydówkę przyjmie chrzest, to przestaje być Żydem. Judaizm uznaje więc ewangelizacje za… próbę wynaradowiania. Przecież w I wieku, gdy rodziła się i krzepła wiara w Jezusa Chrystusa, ówcześni Żydzi nie kwestionowali żydowskości swoich rodaków, którzy jako pierwsi przyjęli Ewangelię, czyli apostołów i judeochrześcijan (…)Radykalna zmiana nadeszła wraz z judaizmem rabinicznym. Wyłonił się on wskutek dramatycznych wydarzeń w kontekście zburzenia świątyni jerozolimskiej w roku 70 tłumaczył duchowny. Nastąpiła wówczas diametralna przebudowa religii Żydów, jasno zostało zdefiniowane, że być Żydem oznacza nie być chrześcijaninem.

Powszechność zbawczej misji Chrystusa stanowi fundament Kościoła Katolickiego – przypomina ks. prof. Waldemar Chrostowski. Dobra Nowina Ewangelii jest skierowana do ludzi wszystkich ras i języków, a więc również do Żydów. Należy jednak wziąć pod uwagę ich szczególną rolę w Starym Przymierzu. Jak możemy przeczytać w niedawno wydanym watykańskim dokumencie, „Kościół jest więc zobowiązany, aby postrzegać ewangelizację Żydów, którzy wierzą w jednego Boga, w odmienny sposób niż ludzi innych religii i światopoglądów”. Co znaczy, wobec żydów należy użyć innej optyki niż w przypadku buddystów, mahometan czy ateistów. Pytanie – według Watykanu – nie brzmi „czy ewangelizować wyznawców judaizmu?”, tylko „w jaki sposób?”.

Dalej w tym samym dokumencie czytamy, „mówiąc konkretnie, znaczy to, że Kościół nie popiera żadnego zinstytucjonalizowanego dzieła misyjnego skierowanego do Żydów”. Nie oznacza to całkowitego odrzucenia idei nawracania Żydów, a jedynie podkreślenie szczególnej formy tej ewangelizacji, gdyż – jak twierdzą autorzy dokumentu – „chrześcijanie są powołani do dawania świadectwa swojej wiary w Jezusa Chrystusa również wobec Żydów”. – Dokument watykański nie neguje potrzeby ewangelizacji, ale nie poprzestaje na płaszczyźnie instytucjonalnej i uwypukla koniczność osobistego świadectwa chrześcijan dawanego wszystkim, a w szczególny sposób Żydom – zauważył ks. Chrostowski.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski przypomina przedwojenną koncepcje dwóch dróg zbawienia. Według niej chrześcijaństwo jest drogą zbawienia dla nie-żydów, prowadzącą przez Syna do Ojca. Żydzi natomiast, którzy zawsze mieliby być blisko Ojca, nie potrzebują pośrednictwa Syna. – Takie głosy pojawiają się kręgach „kościoła otwartego” i były lansowane na łamach „Tygodnika Powszechnego”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku” czy „Więzi”. Postulują, by zostawić Żydów w spokoju, bo ich drogę zbawienia stanowi ich religia – powiedział ks. Chrostowski. Także dokument Watykanu stwierdza, że taka teoria „w gruncie rzeczy godzi w same fundamenty wiary chrześcijańskiej”.  Nie ma dwóch równoległych dróg zbawienia! – podkreśla duchowny.

Po Soborze Watykańskim II koncepcje dwóch dróg zbawienia przeniesiono także na inne religie. – Gdybyśmy ów „nowoczesny” pogląd przedstawili graficznie, zobaczylibyśmy, że wszyscy ludzie wyruszają z odmiennego punktu i chociaż deklarują, że mają jeden cel, to każdy idzie w innym kierunku. Pojawia się pytanie, jak można idąc w zupełnie różne strony dojść do tego samego celu.Ale nad tą kwestią zwolennicy ideologizowania chrześcijaństwa się nie zastanawiają – tłumaczy ks. Chrostowski.

Tydzień przed ogłoszeniem przez Watykan dokumentu opublikowany został list otwarty sygnowany przez kilkudziesięciu rabinów, którzy wyrazili zadowolenie, że Kościół wycofał się z działań prozelickich.– Kościół włącza się w dialog ze względu na Żydów, a Żydzi odwzajemniają to nastawienie ze względu na siebie – stwierdził biblista. Rabini piszą, że obie religie „mają za sobą dwa tysiące lat wzajemnej wrogości i wyobcowania”. Użycie wyrażenia „wzajemnej wrogościoznacza uznanie przez nich, że na Żydach również spoczywa odpowiedzialność za izolację.Jednocześnie na pozytywny odbiór nauczania Jana Pawła II i Benedykta XVI przez Żydów wskazuje nazwanie chrześcijan „braćmi i siostrami”. Rabini twierdzą jednak, że Szoah był wynikiem wielkowiekowej wrogości i odrzucenia przez chrześcijan. Takie ujęcie zwalnia od refleksji nad naturą narodowego socjalizmu i tym, że ofiarami tej ideologii byli również chrześcijanie – zauważa

 

ks. Waldemar Chrostowski.

Źródło: Rzeczpospolita

"Lekcja religii" – Talmud

https://www.youtube.com/watch?v=wHEzeIYgU2E

Żydzi i religia żydowska a Jezus Chrystus

http://web.diecezja.wloclawek.pl/Ateneum/chrostowski_551.html

"Lekcja religii" – Koran

https://www.youtube.com/watch?v=SWxOyPm3ZqM

"Lekcja religii" – Mahomet

https://www.youtube.com/watch?v=ozVHCxR2n3o

Ks. prof. Waldemar Chrostowski - Żydzi i religia żydowska a Jezus Chrystus

http://web.diecezja.wloclawek.pl/Ateneum/chrostowski_551.html

Ks. prof.Chrostowski o żydach: nie ma dwóch równoległych dróg zbawienia !

https://gloria.tv/article/PSnn6QaPkTRK4pbsxiuWNbPri

 

 

Żydzi i religia żydowska a Jezus Chrystus

Pytanie, jak wyznawcy innych religii postrzegają i przedstawiają Jezusa Chrystusa, ma silny związek przede wszystkim z dialogiem międzyreligijnym. W tym, co dotyczy nawiązywanego po II Soborze Watykańskim dialogu Kościoła z Żydami i judaizmem, pojawia się kwestia, czy i w jakim stopniu dotychczasowe kontakty przyczyniły się do faktycznej zmiany nastawienia i zapatrywań na Założyciela chrześcijaństwa, o których dobrze wiadomo, że w bliższej i dalszej przeszłości były naznaczone wyraźną wrogością i nieufnością. Wielu chrześcijan daje wyraz oczekiwaniu, że skoro wyznawców religii żydowskiej uznajemy za “starszych braci”, starając się usuwać wszelkie przejawy antyżydowskości oraz antyjudaizmu, takie samo podejście powinno mieć konsekwencje w dziedzinie ich nastawienia względem Jezusa i Jego wyznawców. Nie brakuje nadziei, że skoro dokonuje się bezprecedensowe zbliżenie wobec Żydów i ich religii, również Żydzi powinni odpowiedzieć tym samym względem chrześcijaństwa. W centrum zatem tej tak potrzebnej reorientacji pozostaje osoba i posłannictwo Jezusa Chrystusa.

Między milczeniem a mówieniem o Jezusie

Tylko część chrześcijan – co dotyczy nawet teologów – zdaje sobie naprawdę sprawę, że pytanie o miejsce i rolę Jezusa Chrystusa w religii żydowskiej jest właściwie bezzasadne.

Pytany o tę kwestię Żyd odpowiada mniej więcej tak: Jezus z Nazaretu nie ma dla nas żadnego znaczenia, nie jest postacią, która w jakikolwiek sposób wyróżniałaby się spośród innych, nie zajmujemy się nim, bo nie widzimy żadnego powodu, dla którego mielibyśmy to czynić. Jego osoba, nauczanie i los to sprawa chrześcijan. Możemy tylko powiedzieć, że w imię Jezusa, którego wyznają chrześcijanie, doznaliśmy wielu cierpień i byliśmy prześladowani. Często owo nastawienie jest wyrażane z sarkazmem nie oszczędzającym wrażliwości chrześcijan ani specyfiki naszej religii. Odpowiadając na współczesne próby podkreślania przez Kościół żydowskości Jezusa, David Flusser, który od dawna zajmuje się tą problematyką, a więc trudno go podejrzewać o przejęzyczenie, bezceremonialnie zestawił zbrodnie komunizmu z historią chrześcijaństwai nie bez ironii napisał: “Na korzyść chrześcijaństwa przemawia fakt, że w jego przypadku minęło więcej czasu nim ujawniły się jego monstrualne rysy. W naszych czasach w poszczególnych Kościołach, ale także wśród Żydów usiłuje się zepchnąć te nieprzyjemne pytania na dalszy plan, albo nawet uznać je za niebyłe. Być może tak jest lepiej: chrześcijaństwo tuszuje swój kryzys przez ukazywanie siebie jako przyjaźnie nastawionego do ludzi. W stosunku do Żydów postawa taka jest na pewno konsekwencją niesłychanej rzezi, jakiej się na nich dopuszczono. Uważa się więc, że byłoby dobrze uwolnić się od nienawiści do Żydów za pomocą filosemityzmu. Niestety, nie umiem krzyczeć z radości, gdy nakłada się na mnie jako Żyda ciężar chwalenia Kościołów za to, że nie tylko nie poodgryzały nam głów, jak w bajce o zwierzętach, ale i za to, iż próbują być dla nas uprzejme. To, że należy do tego również powiedzenie, iż Jezus był Żydem, jest jasne!”.1

Nietrudno zauważyć, że przy takim podejściu cała reorientacja Kościoła wobec Żydów i judaizmu staje się nie tylko podejrzana, ale wręcz groteskowa. Tak samo jak w innych dziedzinach “sprawa Jezusa z Nazaretu” zostaje rychło sprowadzona do dyskusji na temat antysemityzmu. Prawdę mówiąc, taki jest cel dialogu widzianego i podejmowanego z perspektywy żydowskiej. Polega on na szukaniu wśród chrześcijan sprzymierzeńców w demaskowaniu i zwalczaniu wszelkich form antysemityzmu, wskutek czego wzajemne kontakty zostają sprowadzone niemal wyłącznie na płaszczyznę społeczną i polityczną. Żydzi zawsze unikali wszelkich religijnych i teologicznych spotkań i debat z chrześcijanami, twierdząc, że kończyły się one prześladowaniem Żydów. Całe długie dzieje stosunków chrześcijańsko – żydowskich są sprowadzane do napięć, konfliktów i prześladowań, w których strona żydowska miała być zawsze ofiarą. Powinnością chrześcijan nawiązujących dialog byłoby w tych warunkach potępianie mrocznej przeszłości, odcinanie się od niej i budowanie takich pomostów porozumienia, dzięki którym Żydzi mogliby bezpiecznie i pewnie zachować i rozwijać własną tożsamość. Jeżeli w tych warunkach wspomina się o Jezusie, to dlatego, aby obudzić w chrześcijanach głębokie poczucie winy. Kolejny skutek takiej redukcji myślowej prowadzi do badania Ewangelii i pozostałych pism Nowego Testamentu niemal wyłącznie pod kątem ich mniemanego potencjału antysemickiego, który powinien być rozpoznany i definitywnie odrzucony. W niektórych przypadkach, zwłaszcza w USA, Kanadzie i Europie Zachodniej, nauczanie Jezusa i cały Nowy Testament bywają poddawane swoistej czystce dokonywanej pod kątem sztywnych reguł poprawności politycznej, faworyzującej wyłącznie racje i wrażliwość żydowską. Nie trzeba wyjaśniać, że rezultaty tych zabiegów bywają godne pożałowania.

Wyraźna rezerwa wobec Jezusa przybiera formy łagodniejsze w tych publikacjach autorów żydowskich, o których wiadomo, że trafią głównie do rąk chrześcijan albo są nawet dla nich wyraźnie przeznaczone. Jeszcze do niedawna niemal wszyscy autorzy żydowscy zgodnie unikali jakichkolwiek nawiązań do Jezusa, traktując Go jako osobę całkowicie obcą żydowskiej wierze i mentalności. Od pewnego czasu sytuacja nieco się zmienia. Znamienne jednak, że lakoniczne hasła na ten temat w różnych słownikach i encyklopediach zawierają nie to, co Żydzi myślą o Jezusie, ale to, co wierzą o Nim chrześcijanie. Oto przykład wyjęty z The Blackwell Dictionary of Judaica: “Jezus (ur. I w. p.n.e. – I w. n.e.). Palestyński przywódca religijny, założyciel chrześcijaństwa. Według Nowego Testamentu urodził się w Galilei i został ochrzczony przez Jana Chrzciciela. Dokonał różnych cudów i głosił nadejście Królestwa Bożego. Został aresztowany i ukrzyżowany pod rozkazem prokuratora rzymskiego Poncjusza Piłata, za namową przywódców żydowskich. Jego wyznawcy wierzyli, że powstał z martwych i wstąpił do Nieba. Stanowili oni trzon najstarszego Kościoła chrześcijańskiego i czynnie upowszechniali dobrą nowinę o Jezusie, o którym wierzyli, że jest Mesjaszem (stąd przydomek dodany do jego imienia "Chrystus", czyli "pomazaniec"). Według religii chrześcijańskiej Jezus był Bogiem wcielonym i odzyskał bóstwo w formie Trójcy”.2 W innym słowniku, adresowanym do chrześcijan, nawiązujących dialog z Żydami, ten sam autor obszerniej streszcza Nowy Testament, po czym dodaje: “Rozejście z Synagogą było nieuniknione i wspólnota żydowska w swej modlitwie Amidach wprowadziła przekleństwo względem minim (sekciarzy).Za swego życia Jezus był jednym z wielu kaznodziejów w zapadłym zakątku Imperium Rzymskiego. Wzmianka o nim u Józefa Flawiusza (I w. n.e.) jest prawie na pewno późniejszym dodatkiem chrześcijańskim, natomiast nawiązania do niego w Talmudzie są późne i polemiczne. Chociaż chrześcijanie "dowodzą" mesjańskości Jezusa, odwołując się do Biblii Hebrajskiej, odrzucenie przez Żydów doktryny chrześcijańskiej też opiera się na tekstach biblijnych. Ortodoksyjni Żydzi nadal oczekują przyjścia Mesjasza oraz przyszłego wieku pełnego powszechnego pokoju i pomyślności. Obecnie, w toku bardziej pozytywnego dialogu chrześcijańsko – żydowskiego, uczeni chrześcijańscy interesują się coraz bardziej żydowskim zapleczem Jezusa, i odwrotnie, Żydzi coraz chętniej postrzegają Jezusa jako znaczącą postać w tradycji prorockiej”.3

Aczkolwiek takie i podobne stwierdzenia sugerują, że nastawienie Żydów i religii żydowskiej wobec Jezusa jest w gruncie rzeczy obojętne, naprawdę wygląda to inaczej. Zostawiając na boku ugrzecznione wypowiedzi garstki uczonych, zwłaszcza zabierających głos na użytek chrześcijan, w poglądach i postawach przeciętnych wyznawców judaizmu odnajdujemy wiele przejawów silnie zadawnionej nieprzychylności i wrogości, które wyrażają się na dwa sposoby. Jeden to narzucone przez rabinów i silnie utrwalone w tradycji oraz obyczajowości żydowskiej milczenie na temat Jezusa. W żydowskich domach i rodzinach, a także w szkołach i instytucjach religijnych jest to wciąż temat tabu. W państwie Izrael nie wolno przynosić do szkoły ani używać wydania Biblii, w którym został umieszczony Nowy Testament. Żydowscy rodzice i nauczyciele z największą niechęcią odnoszą się do pytań dzieci dotyczących Jezusa, zalecając całkowite milczenie, a nawet unikanie wypowiadania tego imienia. Rozeznanie w tych sprawach czerpiemy niemal wyłącznie z głęboko osobistych świadectw i zwierzeń, z których jasno wynika, że milczenie o Jezusie stanowi integralny składnik wychowania żydowskiego. Istnieje również inne podejście, a mianowicie nieukrywana wrogość. Dochodzi ona do głosu zarówno w przekazie ustnym, zazwyczaj rodzinnym, jak w zapisach. Te ostatnie są dość zdawkowe, co tłumaczy się faktem, iż Żydzi mieszkający w krajach chrześcijańskich nie mogli sobie pozwolić na głośne przejawy wrogości, które byłyby odebrane przez wyznawców Jezusa Chrystusa jako bluźnierstwo. Jedno i drugie ma bardzo dawny rodowód. Rezerwa wobec Jezusa, a także niechęć i sprzeciw wobec Niego zostały zapoczątkowane w pierwszych wiekach ery chrześcijańskiej, gdy powstawały dokonywane przez rabinów zapisy pobiblijnej tradycji żydowskiej, które znalazły wyraz w Misznie i obydwu Talmudach – Jerozolimskim, znanym też jako Palestyński, i Babilońskim. Najstarsze z zapisanych w tych dziejach tradycji odzwierciedlają krążące od I w. i silnie wrogie opinie i poglądy Żydów o Jezusie i chrześcijanach. Krystalizowały się one w warunkach coraz częstszych żydowsko – chrześcijańskich sporów, polemik i konfliktów, zaś ich nasilenie i charakter wskazują, że posuwano się daleko.

Co się tyczy Talmudów, z których normatywny dla życia chrześcijańskiego jest Talmud Babiloński, nawiązania do Jezusa występują przede wszystkim przy sposobności podawania rozstrzygnięć prawnych, przynależących do sfery halachicznej, natomiast tylko sporadycznie można je znaleźć we fragmentach narracyjnych, czyli w haggadzie. Wiele do myślenia daje fakt, że zazwyczaj nie ma wzmianek o Jezusie tam, gdzie należałoby się ich spodziewać, natomiast pojawiają się one w takich miejscach, w których nie pasują do kontekstu. Jezus jest przedstawiany jako nieślubne dziecko cudzołożnicy (Miszna, Jebamot IV, 3b, 49a; Talmud Babiloński [TB], Kalla 51a). Jego cuda, chodzi o nawiązanie do cudów opisanych na kartach Ewangelii, są postrzegane jako przejawy czarnoksięstwa (TB, Sanhedryn 43a i 107b; Sota 47b; Talmud Jerozolimski [TJ], Chagiga II, 2). O Jezusie mówi się, że miał tylko pięciu niezbyt udanych uczniów(TB, Sanhedrin 43a) i nie zasługuje na szacunek, bo naigrawał się ze słów mędrców(TB, Gittin 56b, 57a). Jego najcięższy grzech polega jednak na tym, że zwiódł i sprowadził Izraelitów na złą drogę (TB, Sanhedrin 43a). Na czterdzieści dni przed ukrzyżowaniem obwieszczono publicznie powody skazania Jezusa na śmierć, szukając okoliczności, które umożliwiłyby oczyszczenie oskarżonego z zarzutów i ewentualne uniewinnienie, ale nie zgłosił się nikt, kto podałby jakiekolwiek usprawiedliwienie na korzyść Jezusa (TB, Sanhedrin 43a). Dlatego został ukrzyżowany jako heretyk i zwodziciel(TB, Sanhedrin 43a, 67a). W niektórych zarzutach można bez żadnych wątpliwości rozpoznać reminiscencje polemiczne doniosłych motywów ewangelicznych. Tak jest zwłaszcza w odniesieniu do epizodu przesłuchania Jezusa przed Sanhedrynem, który został zastąpiony tezą, jakoby proces trwał aż czterdzieści dni i przy pełnym poszanowaniu prawa zakończył się niepomyślnie dla Jezusa. Trzeba nadmienić, że niektóre informacje Talmudu bywały poddawane rozmaitym retuszom i recenzjom. Chodziło przede wszystkim o to, aby poprzez otwarcie wrogie wypowiedzi nie narażać się chrześcijanom ani nie ściągać na siebie ich gniewu.

Najdalej posunięta wrogość wobec Jezusa znalazła się w obszernym tekście znanym jako Toledoth Jeszu. Jego początki są datowane na drugą połowę pierwszego tysiąclecia, lecz utrwala on wcześniejsze zapatrywania. Bez wahania można go nazwać paszkwilem na Jezusa.Jego autorzy na pewno znali cztery Ewangelie kanoniczne, przy czym szczególnie dobrze naśladują styl i treść Ewangelii według św. Mateusza. Zebrali i przedstawili rozmaite wypowiedzi znane z nauczania pism rabinów, wskutek czego stworzyli swoistą syntezę “nauczania pogardy” o Założycielu chrześcijaństwa. Jezus został przedstawiony w karykaturalnie wypaczonym świetle, poczynając od okoliczności poczęcia przez Maryję aż po ostatnie chwile swojego ziemskiego życia.Szczegółowe streszczanie tego paszkwilu niezmiennie wywołuje irytację i sprzeciw chrześcijan. Aczkolwiek tekst Toledoth Jeszu jest na ogół trudno dostępny,4 Żydzi jednak dobrze znają jego treść. Nie podejmują rozmowy na te tematy, natomiast reminiscencje tych wrogich zapatrywań są rozproszone w rozmaitych dziełach pisarzy żydowskich, np. Isaaca B. Singera. Tylko czasami ów paszkwil spotykał się z krytyką wewnątrzżydowską. Jej najbardziej dobitnym przejawem jest opinia, którą wyraził Herling Graetz, oceniając Toledoth Jeszu jako “nędzny kicz, skompilowany z fragmentarycznych przekazów Talmudu o Jezusie”.5 Jest to jednak opinia naukowca, która niewiele obchodzi większość rabinów i wszystkich, którzy polegają na ich autorytecie.

Średniowieczni myśliciele żydowscy, których dzieła odcisnęły trwałe piętno na wierze i świadomości wyznawców judaizmu, odwzorowywali i utrwalali wcześniejszą wrogość wobec Jezusa i Jego wyznawców. Był to okres zaciętych polemik, w trakcie których chrześcijanie przedstawiali zburzenie Jerozolimy w 70 r. przez Rzymian jako karę, która spadła na Żydów za nieuznanie Jezusa za Mesjasza. Żydzi odpowiadali na te zarzuty własnym przewartościowaniem przyczyn katastrofy, twierdząc, żezostała wywołana apostazją, którą sprowokował Jezus i w Niego wierzący. Majmonides (1135-1204), uznawany przez wyznawców judaizmu za jeden z najwybitniejszych autorytetów, napisał: “Również o nim [Jezusie], który wyobrażał sobie, że jest Mesjaszem, ale został skazany na śmierć przez sąd [Sanhedryn], Daniel prorokował znacznie wcześniej, bo jest powiedziane: "Także gwałtownicy spośród Twego ludu powstaną, aby ustanowić mrzonki, lecz pobłądzą" (Dn 9, 14). Czy kiedykolwiek popełniono większy błąd aniżeli ten? Bo wszyscy prorocy głosili, że Mesjasz będzie wybawicielem Izraela i jego ocaleniem, gromadzącym jego rozproszonych i potwierdzającym ich przykazania. Ale on spowodował, że Izrael zginął od miecza, zaś jego reszta została rozproszona i upokorzona. On zwodził ich, aby zmieniali Torę i doprowadził większą część świata do błędu, by służyć innemu, a nie Bogu” (Yad, Melachim 9, 3-4).6 Jezus został tu przedstawiony jako największy zwodziciel i fałszerz, jaki kiedykolwiek wyszedł z łona narodu żydowskiego, ponoszący pełną odpowiedzialność za nieszczęścia, które dotknęły Żydów, przede wszystkim za wygnanie i upokorzenia, których doznali od Rzymian, a później od chrześcijan. Natomiast chrześcijaństwo jest traktowane praktycznie jako religia pogańska, bo przedmiotem sprawowanej w niej czci nie jest Bóg.To spojrzenie było i nadal pozostaje powszechne w judaizmie ortodoksyjnym.

W dziełach normatywnych dla religii żydowskiej znajdujemy również wątki, które mogą być i są odbierane przez niektórych uczonych chrześcijańskich jako pozytywne. Przykładowo, o Jezusie mówi się, że czytał i objaśniał Torę podobnie jak faryzeusze (Tosefta, Chullin II, 22-23); uczył, że do Tory nie wolno niczego dodawać ani nic z niej odjąć (TB, Szbat 116b-a); uczniowie Jezusa uzdrawiali chorych (Tosefta, Chillin II, 22-23; TB, Avodah Zara 27b). Nie powinno się jednak tych aluzji przeceniać ani też izolować i wybierać z kontekstu, ponieważ zazwyczaj podkreślają one żywotność i trwałość religii żydowskiej oraz wprost bądź pośrednio uwiarygodniają sąsiadującą z nimi krytykę Jezusa i chrześcijaństwa.

Najprzychylniejsi myśliciele żydowscy upatrują w Jezusie, a także w Mahomecie, osoby, które przyczyniły się do upowszechnienia w świecie idei Boga jedynego, znajomości Prawa i Dekalogu oraz nadziei mesjańskich. Przyznanie chrześcijaństwu roli “praeparatio messianica” stanowi odpowiednik przyznania religii żydowskiej statusu praeparatio evangelica.Najdalej posunięta żydowska przychylność przybiera następujący kształt: “Założyciel chrześcijaństwa sprowadził na świat podwójne błogosławieństwo: z jednej strony wzmocnił Torę Mojżesza i podkreślił jej wieczyste zobowiązania. Z drugiej sprowadził łaskę na pogan, usuwając spośród nich idolatrię i nakładając na nich większe wymagania moralne niż te, które są zawarte w Torze Mojżesza. Istnieje wielu chrześcijan o wysokim poziomie życia i wzniosłej moralności. Oby wszyscy chrześcijanie żyli w zgodzie ze swoimi powinnościami!”.7 Takie stwierdzenia nie mają wyjaśniać, z czego wynika możliwość “salus extra Synagogam”, lecz praktycznie ustawić stosunki żydowsko chrześcijańskie.

Ciekawą próbę nowego żydowskiego spojrzenia na Jezusa przedłożył amerykański rabin Byron L. Sherwin, znany w Polsce z kilku pobytów i licznych spotkań w różnych ośrodkach naukowych i seminariach duchownych. Uczynił to podczas IV Sympozjum Teologicznego “Kościół a Żydzi i judaizm”,które miało miejsce 11 i 12 maja 1992 r. w byłej Akademii Teologii Katolickiej.8 Wiedząc, że klasyczne źródła żydowskie uznają Jezusa za fałszywego mesjasza, Sherwin – korzystając z wcześniejszej inspiracji9 – sądzi, że “Jezus nie był fałszywym Mesjaszem, lecz Mesjaszem, który nie dopełnił swej misji”, czyli nie osiągnął ostatecznego celu swego posłannictwa.10 W takim ujęciu Jezus nie jest fałszywym mesjaszem, lecz Mesjaszem, któremu się nie powiodło, “gdyż nie dokonał ostatecznego i zupełnego odkupienia świata. Gdyby mu się całkiem powiodło, to paruzja – powtórne przyjście – nie byłaby konieczna”.11 Chociaż teza rabina Sherwina jest z chrześcijańskiej perspektywy nie do przyjęcia,12 jej zasadnicza nowość polega na radykalnej sugestii, by uznać Jezusa za jednego z Mesjaszy żydowskich. Jej autor widzi w tym sposób na swoiste odzyskanie Jezusa dla judaizmu w jego rabinicznym wydaniu, ofiarując Jezusowi i chrześcijaństwu nie tylko miejsce, ale i rolę mesjańską w ramach teologii żydowskiej. Trzeba przyznać, że skoro przez wieki uparcie negowano żydowskość Jezusa, to włączenie Go do judaizmu to ogromny postęp. Nadmierny optymizm nie wchodzi jednak w rachubę. Odnosząc się do rozważań B. L. Sherwina z perspektywy Żyda polskiego, Stanisław Krajewski napisał: “Jest to koncepcja logicznie możliwa, bez uzasadnienia w tradycji. Jest spekulacją elegancką i w pewien sposób atrakcyjną, ale o tyle niewłaściwą, że budzi oczekiwania chrześcijan, które nie mogą być spełnione. Na tym polega problem ze wszystkimi takimi ukłonami w stronę teologii chrześcijańskiej”.13

Całość tej problematyki ma silny związek z postrzeganiem natury religii żydowskiej jako takiej. Już w początkach XX w. Achad Haam, czyli Aszer Ginsberg(1856-1927) przeciwstawiał się jej zamykaniu w ciasnych ramach nakreślonych i utrzymywanych wyłącznie przez rabinów. W tym samym czasie Yoseph G. Klausner (1874-1958) podkreślał silny żydowski kontekst życia i nauczania Jezusa, a także to, że “Jezus jest dla narodu żydowskiego nauczycielem wzniosłej moralności i pierwszorzędnym autorem przypowieści”.14 Po tej linii poszedł także Martin Buber (1878-1965), nazywając Jezusa swoim “wielkim bratem”.Sporo krytycznej przychylności wobec Jezusa okazali także Shalom Ben – Chorin oraz Pinchas Lapide. Chyba najbardziej wymownie ujął odchodzacy od dawnej całkowitej negacji żydowski punkt widzenia na Jezusa Franz Rosenzweig:Jesteśmy zgodni co do tego, co Chrystus i Jego Kościół znaczą w świecie: nikt nie przychodzi do Ojca inaczej niż przez Niego. Nikt nie przychodzi do Ojca – inaczej jednak bywa, gdy nie musi się już przychodzić do Ojca, ponieważ już się jest u Niego. A tak jest w przypadku ludu Izraela”.15 Z tego ujęcia wynika niezbicie, że kwestia żydowskich zapatrywań na Jezusa łączy się nierozdzielnie ze sprawą żydowskiej teologii chrześcijaństwa. Nie ulega wątpliwości, że ta pozostaje w związku z chrześcijańską teologią judaizmu. Tak potrzebne zmiany na lepsze mogą się dokonać tylko w klimacie obustronnej przebudowy wzajemnego patrzenia na siebie, które do dzisiaj zostawia wiele do życzenia.

Na przekór mniej i bardziej śmiałym nowym próbom spojrzenia na Jezusa silny sprzeciw wobec Jego żydowskości ma związek z ideą wcielenia Boga w Jezusie. Sposób argumentowania jest taki: Jezus jest albo Żydem, albo Bogiem. Skoro chrześcijanie wierzą, że Jezus jest Bogiem i sam miał tego świadomość, takie roszczenia wykluczają żydowskość Jezusa, bo żaden Żyd nie może o sobie powiedzieć, że jest Bogiem. W ten sposób wiara chrześcijańska zostaje sprowadzona do swoistego absurdu, gdyż absolutna wyjątkowość osoby i posłannictwa Jezusa oraz ich nieporównywalna unikatowość są najpierw relatywizowane, a następnie kwestionowane.Przecież wyznając wcielenie w Jezusie Syna Bożego, żaden chrześcijanin nie sądzi, że ta sytuacja może być powtarzalna. Twierdząc, w wyraźnej opozycji wobec chrześcijaństwa, że Bóg nie może stać się człowiekiem, wielu Żydów, w tym wszyscy Żydzi ortodoksyjni – wbrew głośnym deklaracjom dialogowo usposobionych chrześcijan – uważają, że judaizm i chrześcijaństwo nie mają żadnego wspólnego dziedzictwa. W kontekście milczenia na temat Jezusa bądź silnej niechęci względem Jego osoby i dzieła trzeba umieścić nieukrywaną rezerwę wobec wszelkich dyskusji z chrześcijanami o tych sprawach. W toku nawiązanego dialogu staje się coraz bardziej widoczne, że przedstawiciele obydwu wspólnot religijnych mogą ze sobą rozmawiać na różne tematy, ale, tak jak dawniej – z wyłączeniem tych, które mają bezpośredni związek z Jezusem. Wyjątki są bardzo rzadkie. Należy do nich wspomniane sympozjum “Jezus – Pan i Brat. Jezus z perspektywy chrześcijańskiej i żydowskiej”. Zgromadziło ono uczestników chrześcijańskich i żydowskich, ale ci ostatni wielokrotnie podkreślali, że jest to dla nich sytuacja niecodzienna i niewygodna.

Wielki protest, który nazywa się Synagogą

W toku podjętego dialogu Kościoła z Żydami i judaizmem często są stawiane chrześcijanom poważne zadania, wobec których nie mogą pozostawać obojętni. Na pierwszy plan wysuwa się postulat pilnego oczyszczania tradycji chrześcijańskiej z wszelkich przejawów antyżydowskich, antyjudaizmu i antysemityzmu.Nie powinniśmy tego postulatu lekceważyć, ale też nie wolno na tym poprzestać. Właściwe ustawienie i widzenie spraw zależy w dużej mierze od poprawnego odczytywania i przyswajania nauczania Jana Pawła II. Z wielu wypowiedzi papieskich trzeba w tym miejscu przytoczyć fragment przemówienia wygłoszonego 23 marca 2000 r. w Instytucie Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie: “Budujmy nową przyszłość, w której nie będzie już żadnych uczuć antyżydowskich wśród chrześcijan ani uczuć antychrześcijańskich wśród Żydów, lecz raczej nastanie wzajemny szacunek, wymagany od tych, którzy wielbią jedynego Stwórcę i Pana i w Abrahamie widzą naszego wspólnego ojca w wierze”. To samo Ojciec Święty powtórzył w pozdrowieniu skierowanym do naczelnych rabinów Izraela w byłej siedzibie Wielkiego Rabinatu Hechal Szlomo: “Ufamy, że naród żydowski uzna, iż Kościół całkowicie potępia antysemityzm i każdą formę rasizmu jako całkowicie przeciwne zasadom chrześcijaństwa. Musimy wspólnie pracować nad budowaniem przyszłości, w której nie będzie już antyjudaizmu wśród chrześcijan ani uczuć antychrześcijańskich wśród Żydów”.

Mając na względzie drugą część postulatu przedłożonego przez Jana Pawła II, trzeba pamiętać, że “budowanie nowej przyszłości” powinno przede wszystkim dotyczyć nowego żydowskiego spojrzenia na Jezusa. Chodzi przy tym o szeroką i bezprecedensową reorientację, która powinna się dokonać w świadomości wyznawców judaizmu i obejmować całość spojrzenia na naturę religii i tożsamości żydowskiej. Istnieją dwa wyznaczniki tej tożsamości. Być Żydem oznacza być urodzonym z Żydówki oraz wyznawać judaizm. W przekonaniu rabinów człowiek urodzony z Żydówki, który jest ateistą, pozostaje Żydem, natomiast człowiek urodzony z Żydówki, który jest chrześcijaninem, Żydem już nie jest. Tak długo, jak długo samookreślanie się Żydów i ich religii będzie następowało w bezwzględnej opozycji wobec chrześcijaństwa, trudno liczyć na jakiekolwiek rzetelne przewartościowanie spojrzenia na Jezusa i Jego wyznawców. Ten aspekt jest jednym z najważniejszych, a zarazem najtrudniejszych punktów wspólnego dialogowania. Dopiero wtedy będzie ono przynosiło owoce, gdy doprowadzi do przełamania owego fundamentalnego impasu. Żydzi, pozostając z dotychczasowym nastawieniem, stronią od zajmowania się tą kwestią. Często zasłaniają się podejrzeniem, jakoby chrześcijanom chodziło o prozelityzm, którego oni starannie unikają. Odrzucając te zarzuty jako bezzasadne, trzeba powiedzieć, że chrześcijanie nie powinni angażować się w dialog, który nie przynosi rzeczywistych rezultatów w usuwaniu elementów zastarzałych uprzedzeń i stereotypów. Dialog bowiem nie jest celem w sobie. Celem dialogu jest obustronne pojednanie, a to zakłada głęboką przemianę serca i gotowość do odważnego odrzucenia balastu przeszłości.

W ostatnich kilkudziesięciu latach pojawiła się obszerna literatura naukowa i popularnonaukowa ukazująca żydowskość Jezusa. Znaczna część tej twórczości wyszła spod pióra autorów żydowskich, przede wszystkim z kręgów liberalnych i reformowanych. Znamienne jednak, że nie powstaje ona na użytek wyznawców judaizmu,w których nastawieniu i spojrzeniu nie dokonały się żadne większe zmiany. Publikacje te natomiast są tłumaczone na rozmaite języki i masowo wydawane na użytek odbiorców chrześcijańskich. Również po stronie chrześcijańskiej nie brakuje eksponowania różnych aspektów żydowskości Jezusa, jednak bez koniecznego w takich przypadkach wnikania w istotę sprawy. Mnożą się tytuły w rodzaju Jezus – Żyd praktykujący oraz podobne. Ich lektura, a także dołączane do nich ilustracje, sugerują, że Jezus był w zasadzie takim Żydem, z jakimi mamy dzisiaj do czynienia, gdy spotykamy świat judaizmu rabinicznego. Wystarczy rzekomo pojechać do Jerozolimy, udać się pod Ścianę Płaczu lub do ortodoksyjnej dzielnicy Mea Szearim, aby zobaczyć Żydów takich samych jak Jezus. Czasami powstaje wrażenie, że docieranie do historycznego Jezusa oraz odtwarzanie okoliczności i uwarunkowań Jego życia i nauczania powinno odbywać się nie przez pryzmat zgłębiania Ewangelii, pozostałych pism Nowego Testamentu, a także żywej wiary i tradycji Kościoła, ale przez zaniedbane dotąd czytanie i rozważanie pism oraz komentarzy rabinicznych, a także entuzjastyczne przyswajanie żydowskiej tradycji religijnej. W USA i Europie Zachodniej mnożą się ośrodki teologiczne, w których wykładają uczeni żydowscy, przy nierzadko całkowitym zaniedbaniu poznawania najcenniejszych składników chrześcijańskiej tradycji wiary i teologii.

Aczkolwiek korzyści z poznawania bogatej tradycji żydowskiej są niewątpliwe, nie wolno zaniechać konieczności rozróżniania judaizmu biblijnego od pobiblijnego,znanego jako rabiniczny bądź talmudyczny.16 Datę graniczną w długiej historii biblijnego Izraela oraz Żydów i ich religiistanowią dramatyczne wydarzenia 70 r. po Chrystusie, gdy życie w jego biblijnym kształcie legło w gruzach. Judaizm czasów Jezusa był zjawiskiem wielopostaciowym, skupiając faryzeuszy, saduceuszy, esseńczyków, zelotów, sykaryjczyków, a także uczniów Jezusai wkrótce potem pierwszych chrześcijan żydowskiego pochodzenia. Po zagładzie zgotowanej przez Rzymian okrzepły dwie siostrzane religie: chrześcijańska i żydowska, ta druga w postaci, jaką nadali jej rabini. Najważniejszym dziełem judaizmu rabinicznego stała się Miszna i obydwa Talmudy, do których dodawano rozmaite uzupełnienia, objaśnienia i komentarze. Ten proces trwa zresztą do dzisiaj. Jedną z najbardziej fundamentalnych cech judaizmu rabinicznego (bądź talmudycznego) stanowi obecny w nim znaczy potencjał chrześcijański. Można bez przesady powiedzieć, że obydwie religie skutecznie współpracowały we wzajemnym oddalaniu się od siebie i pogłębianiu starych i nowych przepaści. Ofiarą tego procesu stało się także spojrzenie na Jezusa.Chrześcijanie nie mogli posiłkować się w tej dziedzinie nauczaniem wyznawców religii żydowskiej ani nie mogą bezkrytycznie czynić tego obecnie, bo potencjał niechęci wobec Jezusa był i jest w niej bardzo duży. W bliższej i dalszej przeszłości dawało to asumpt do niechęci i wrogości ze strony chrześcijan, podgrzewany przez rozmaite zestawienia – dokonywane również dzisiaj – nieprzyjaznych wobec naszej religii fragmentów normatywnych dzieł religii żydowskiej. Żydzi traktują to piśmiennictwo jako jednoznacznie antysemickie, lecz to nie załatwia sprawy, bo przytacza ono fragmenty, które naprawdę istnieją w Talmudzie i innych dziełach. Wskazując na przejawy “nauczania pogardy” u chrześcijan, nie powinno się zatem zaniedbywać ani lekceważyć ich po stronie żydowskiej. Trzeba również ostrożnie i ze znawstwem podchodzić do dzieł judaizmu rabinicznego,których bezkrytyczne cytowanie może wprowadzić bałagan i zamęt.

Zasadnicza nowość żydowskiego nastawienia do Jezusa polega przede wszystkim na sytuowaniu Go w ramach wielopostaciowego życia żydowskiego pierwszego wieku naszej ery. Pierwsze takie próby miały miejsce jeszcze w okresie przeddialogowym, czyli na długo przed Vitacanum II. Ich prekursorami wcale nie byli rabini, lecz uczeni i pisarze. Spośród tych ostatnich wyróżnia się twórczość urodzonego w Kutnie Szloma Asza, zwłaszcza jego powieść Mąż z Nazaretu, napisana w jidisz tuż przed wybuchem II wojny światowej.17 Znamienne jednak, że nigdy nie doczekała się ona uznania wśród Żydów, przeciwnie – długo zabraniano jej wydania drukiem. Problem polega również na tym, że wcześniej i teraz proces pozytywnej zmiany nastawienia wobec Jezusa i chrześcijan nie dotyczy judaizmu ortodoksyjnego. A to właśnie on stanowi swoisty kręgosłup religii, obrzędowości i obyczajowości żydowskiej. Jeszcze trudniejsze dylematy wynikają z doraźnej instrumentalizacji i upolityczniania tej problematyki. Widać to na przykładzie niedawnego konfliktu wokół obecności krzyża na żwirowisku przylegającym do murów byłego KL Auschwitz I w Oświęcimiu.

Chociaż nie brzmi to obiecująco, trzeba nadmienić, że większość Żydów nie podejmuje ani nie traktuje poważnie mniej czy bardziej nieśmiałych prób wspólnej z chrześcijanami rozmowy o Jezusie.Stanisław Krajewski wyjaśnia, że jest tak dlatego, ponieważ pozostają one sprzeczne z całą tradycją żydowską. “Większość Żydów odczuwa chyba tak: takich nauczycieli jak Jezus my, Żydzi, mieliśmy wielu. On jest wybitny i historycznie ważny, ale nie jest szczególnie ważny dla nas. Jest oczywiście członkiem narodu żydowskiego, ale nie jest postacią żydowskiej tradycji. Żydowska tradycja Go nie potrzebuje, nie tylko dlatego, że w jego imieniu prześladowano Żydów, ale przede wszystkim dlatego, że ma dostatecznie bogate źródła wewnątrz swego głównego nurtu”.17 Streszczając i wybiegając w przyszłość: nie należy mieć nadziei na radykalną zmianę żydowskich zapatrywań i nastawienia wobec Jezusa, ponieważ to, z czym mamy w tym względzie do czynienia, stanowi żywotny i trwały składnik żydowskiej tożsamości jako takiej.

Właśnie na tym tle należy postawić doniosłe z chrześcijańskiego punktu widzenia pytanie, dlaczego większość Żydów nie uznała niegdyś w Jezusie Mesjasza, zaś ta postawa przez prawie dwa tysiące lat utrwalona na dobre, istnieje nadal.Odpowiedzi powierzchowne, w jakimkolwiek idą kierunku, nie wystarczą. Chrześcijanie powinni głęboko przemyśleć refleksję teologiczną na te tematy, której dał wyraz Jan Paweł II. Znalazła się ona w książce Przekroczyć próg nadziei, w której kwestie chrystologiczne zajmują bardzo ważne miejsce. Ważny jest punkt wyjścia rozważań papieskich. Zostały one podjęte w odpowiedzi na pierwsze postawione przez dziennikarza pytanie dotyczące samej istoty powołania i tajemnicy papiestwa. Nawiązując do wcielenia Syna Bożego, dzięki któremu Jezus Chrystus jest sakramentem niewidzialnego Boga, Ojciec Święty powiedział: “Czy można się dziwić, że nawet wyznawcom jedynego Boga, którego Abraham był świadkiem, trudno jest przyjąć wiarę w Boga ukrzyżowanego? Uważają, że Bóg może być tylko potężny i wspaniały, absolutnie transcendentny i piękny w swej mocy, święty i nieosiągalny dla człowieka. Bóg może być tylko taki! Nie może On być Ojcem i Synem, i Duchem Świętym. Nie może być Miłością, która siebie daje, która siebie pozwala widzieć, słyszeć i naśladować jako człowiek, która siebie pozwala krępować, bić po twarzy i krzyżować. To nie może być Bóg...! Tak więc w samym środku wielkiej monoteistycznej tradycji jest obecne takie głębokie rozdarcie”.18 Przyczyną odmowy uznania w Jezusie Boga jest w przekonaniu Jana Pawła II “zgorszenie krzyża”.

Odnosząc się do cierpień Jezusa i Jego uniżenia na krzyżu, Ojciec Święty wypowiedział słowa, które powinny być przedmiotem ustawicznego zgłębiania: “Wydaje się, że [Bóg] poszedł najdalej jak tylko mógł, dalej już iść nie mógł. Poszedł w pewnym sensie za daleko...! Czyż Chrystus nie stał się "zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan" (1Kor 1, 23)? Właśnie przez to, że Boga nazywał swoim Ojcem, że tego Boga tak bardzo objawiał sobą, że zaczęto odnosić wrażenie, że za bardzo...! W pewnym sensie człowiek już nie mógł tej bliskości wytrzymać i zaczęto protestować.Ten wielki protest nazywa się naprzód Synagogą, a potem Islamem. I jedni, i drudzy nie mogą przyjąć Boga, który jest tak bardzo ludzki.Protestują: "to nie przystoi Bogu". "Powinien pozostać absolutnie transcendentny, powinien pozostać czystym Majestatem – owszem, Majestatem pełnym miłosierdzia, ale nie aż tak, żeby sam płacił za winy swojego stworzenia, za jego grzech"” (s. 49). Nieco dalej Ojciec Święty, podkreślając, że “Bóg jest zawsze po stronie cierpiących” (s. 66), dodaje: “Trudność Golgoty, jej prowokacja jest tak wielka, że Bóg sam chciał uprzedzić Apostołów o tym, co miało nastąpić pomiędzy Wielkim Piątkiem a Niedzielą Paschalną” (tamże). Dla Apostołów rozstrzygająca okazała się wiara w zmartwychwstanie. Bez tej wiary scandalum Crucis jest trudnością nie do przezwyciężenia. Można też zasadnie powiedzieć, że odmowa i sprzeciw wobec Jezusa ze strony znacznej części Żydów są w jakiejś mierze paradygmatem odmowy i sprzeciwu, z jakimi spotyka się Jezus ze strony każdego chrześcijanina. Wprawdzie w Niego uwierzyliśmy, lecz nasze życie i postępowanie często też pozostawia wiele do życzenia.

Po tych uwagach trzeba jeszcze raz nawiązać do przytoczonej wyżej opinii wygłoszonej przez F. Rosenzwiega, którą D. Vetterocenia jako “tolerancyjną wizję historiozbawczą”.Głosi ona, że Żydzi nie potrzebują Jezusa Chrystusa, to znaczy nie idą do Ojca przez Niego, ponieważ zawsze są u Ojca.Taki pogląd wyraża najbardziej intymną stronę żydowskiego doświadczenia religijnego, podkreślając jego unikatowość, niedostępną i nieosiągalną dla wyznawców innych religii. W tym miejscu dobrze widać, że zaangażowanie w dialog międzyreligijny idzie u Żydów w parze z baczną troską o zachowanie własnej tożsamości. Dlaczego w przypadku chrześcijan miałoby być inaczej? Jak rozwiązać ten dylemat, tym bardziej, że spojrzenie na Jezusa pozostaje w związku z chrześcijańską teologią judaizmu, zaś jednym z jej podstawowych założeń jest respektowanie żydowskiego samorozumienia? Problem można ująć w ten sposób: czy przyjście Jezusa jako człowieka i Syna Bożego zmieniło coś radykalnie w Bożej ekonomii zbawienia, czy też jeżeli chodzi o sytuację zbawczą Żydów pozostaje ona dokładnie taka sama jak wcześniej, to znaczy przed Wcieleniem? Gdyby opowiedzieć się za drugą możliwością, jak chce tego F. Rosenzweig, pojawia się domniemanie, że radykalna obecność Boga w Jezusie Chrystusie była i jest potrzebna wszystkim, ale nie Żydom, bo ci – pozostając w więzi przymierza z Bogiem – w gruncie rzeczy Jezusa nie potrzebowali i nie potrzebują. Nie wydaje się możliwe, żeby takie spojrzenie było zaakceptowane przez chrześcijan. Mając na względzie Nowy Testament i całą tradycję Kościoła, musimy przypominać i podkreślać, że wszyscy, a więc i Żydzi, korzystają z owoców zbawienia dokonanego przez Jezusa Chrystusa. Jan Paweł II podkreśla: “Każdy człowiek, który szuka zbawienia, nie tylko chrześcijanin, musi się zatrzymać wobec krzyża Chrystusowego (...). Bóg wszystkich ogarnia krzyżem i zmartwychwstaniem swojego Syna. Bóg wszystkich ogarnia życiem, które w tym krzyżu i zmartwychwstaniu się objawiło i które wciąż na nowo bierze z niego początek. Tajemnica Paschalna jest zaszczepiona na dziejach ludzkości, na dziejach każdego człowieka, jak ów "winny szczep" z Janowej przypowieści (por. J 15, 1-8)” (s. 70-71).

Podejmując wspólną z chrześcijanami rozmowę o Jezusie, strona żydowska ma na względzie rozbudzanie tego rodzaju wrażliwości, która zobowiązywałaby chrześcijan do wspomagania Żydów w zachowaniu i rozwijaniu ich tożsamości. Służy temu szczególna teza o dwóch drogach zbawienia, jednej pozbawionej Jezusa Chrystusa dla Żydów i drugiej przez Syna do Ojca dla nie-Żydów. Pojawia się ona coraz częściej podczas wspólnych debat, po czym bywa przeszczepiana na grunt chrześcijański. Ale postulowanie czy przyjmowanie dwóch równoległych dróg zbawienia nie może i nie powinno wchodzić w rachubę. Dialog prowadzony w tym kierunku wiedzie bowiem do rozmiękczania i zamazywania orędzia Nowego Testamentu oraz osłabiania tożsamości chrześcijańskiej.

Przypisy

1 D. Flusser, Żyd Jezus, w: Jezus – 2000 lat obecności, tłum. T. Grodecki i W. Zasiura, Warszawa – Kraków 1999, 34.

2 D. Cohn – Sherbok, The Blackwell Dictionary of Judaica, Oxford 1992, 262-263.

3 Tenże, A Dictionary of Judaism and Christianity, Cambridge 1991, 82.

4 Dysponuję wydaniem hebrajskim, zaopatrzonym w przekład niemiecki, z początku XX w.: S. Kraus (Herausgegeben und erlautert), Das Leben Jesu nach judischen Quellen, Berlin 1902.

5 Cyt. za: D. Vetter, Jezus Chrystus. Judaizm, w: A. T. Khoury, Leksykon podstawowych pojęć religijnych. Judaizm Chrześcijaństwo Islam, tłum. J. Marzęcki, Warszawa 1998, kol. 346.

6 Cyt. za: L. Jacobs, A Jewish Theology, West Orange N.J. 1973, 286.

7 J. Emden, Preface to Seder Olam, cyt. za: tamże, 286-287.

8 Wszystkie materiały tego Sympozjum zostały opublikowane na łamach kwartalnika teologów polskich Collectanea Theologica 2(1992) 3-100.

9 I. Greenbergaw, The Relationship of Judaism and Christianitty: Toward a New Organic Model, w: E.J. Fisher, A.J. Rudin, M. H. Tannenbaum, Twenty Years of Jewish – Catholic Relations, New York 1986, 197-203.

10 Tekst wystąpienia cyt. za: B.L. Sherwin, A wy za kogo mnie uważacie? w: Duchowe dziedzictwo Żydów polskich, tłum. W. Chrostowski, Warszawa 1995, 296-297.

11 Tamże, 298.

12 Wnikliwą polemikę na ten temat podjął abp H.J. Muszyński w artykule Sukces nie jest imieniem Boga. W odpowiedzi rabinowi Sherwinowi, Więź 4(1993) 6-9.

13 S. Krajewski, Żydzi, judaizm, Polska, Warszawa 1997, 320-321.

14 D. Vetter, Jezus Chrystus. Judaizm, dz. cyt., kol. 346-347.

15 Tamże.

16 Szerzej na ten temat zob. W. Chrostowski, Biblijny Izrael – dzieje i religia, Radiowa Katecheza Biblijna 10, Gniezno 1998.

17 Jej recenzja w Przegląd Powszechny 3(1192) 491-484.

18 Przekroczyć próg nadziei. Jan Paweł II odpowiada na pytania Vittoria Messoriego, Lublin 1994, 30.

Sugestie bibliograficzne 
 

  • Żydowskość Jezusa, “CT” 63(1993)2, 45-60.
  • Jezus a religijna tradycja żydowska, “Collectanea Theologica” 63(1993)2, s. 93-95.
  • Kościół a Żydzi i judaizm – drugie pokolenie w dialogu, w: W. Chrostowski (zebr. i oprac.), Ja jestem Józef, brat wasz. Księga pamiątkowa ku czci Arcybiskupa Henryka Józefa Muszyńskiego, Warszawa 1998, 53-90.
  • Korzenie antyjudaizmu w środowisku chrześcijańskim, Trzecie Tysiąclecie 2(1998) 23-32.
  • Żydowskie tradycje interpretacyjne pomocą w zrozumieniu Biblii, “CT” 66(1996)1, 39-54 = R. Rubinkiewicz SDB (przeł. i red.), Interpretacja Biblii w Kościele. Dokument Papieskiej Komisji Biblijnej z komentarzem biblistów polskich, Rozprawy i Studia Biblijne 4, Warszawa 1999, 131-146.
  • Źródła chrześcijańskich oporów wobec dialogu z Żydami i judaizmem, “Maqom – Biuletyn Informacyjny Instytutu Dialogu Katolicko – Judaistycznego”1(1996)1, s. 43-54.
  • Ekumenizm a dialog Kościoła z Żydami i judaizmem, w: G. Witaszek CSsR (red.), Tertio Millennio Adveniente – U progu Trzeciego Tysiąclecia, Lublin 2000, 283-299.
  • Żydzi i religia żydowska a Maryja Matka Jezusa, Salvatoris Mater 1/2000, 215-233.


Ks. Waldemar Chrostowski – profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik Katedry Egzegezy Starego Testamentu na Wydziale Teologicznym UKSW, dyrektor Instytutu Dialogu Katolicko – Judaistycznego, konsultor Rady Episkopatu Polski do Spraw Dialogu Religijnego (Komitet do Dialogu z Judaizmem), autor kilkunastu książek z dziedziny biblistyki i dialogu chrześcijańsko-żydowskiego oraz ponad 950 innych publikacji


Religie Świata

https://www.youtube.com/watch?v=5X7OURk3-7Q

"Lekcja religii" - Symbole wielkich religii

https://www.youtube.com/watch?v=JUSkra_6WrI

"Lekcja religii" – Fundamenty wiary

https://www.youtube.com/watch?v=4mGeeKtSkak

"Lekcja religii" – Wyznanie wiary

https://www.youtube.com/watch?v=ZLU-Bc5RxfA

 

Pięć wielkich religii świata – aduiobook

https://www.youtube.com/watch?v=zonlOqyLs2c

 

"Lekcja religii" - Święte księgi

https://www.youtube.com/watch?v=Kj7xVXpJZI4

"Lekcja religii" – Biblia

https://www.youtube.com/watch?v=zWDI1qKoBgQ

"Lekcja religii" - Pismo Święte czy Tradycja?

https://www.youtube.com/watch?v=PZS9SD_xP8E

 

"Lekcja religii" - Księgi liturgiczne

https://www.youtube.com/watch?v=Yr7p5EmJGUk

"Lekcja religii" - Paramenty liturgiczne

https://www.youtube.com/watch?v=1NYUqNxgOek

"Lekcja religii" - Język liturgii

https://www.youtube.com/watch?v=W69iqgta6b8

"Lekcja religii" - Msza trydencka

https://www.youtube.com/watch?v=TUJ3WTdcnVM

"Lekcja religii" – Msza Święta

https://www.youtube.com/watch?v=DVM5JewiJ_Q

 

Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Wytrwajcie we Mnie, a Ja /będę trwał/ w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – o ile nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami (J 15,1-8). 

KOMENTARZE

  • @ Autor
    "DLA ŻYDÓW I ISLAMISTÓW NIE DO PRZYJĘCIA JEST INKARNACJA I ZMARTWYCHWSTANIE JEZUSA KRÓLA - MESJASZA - BOGA CZŁOWIEKA MIŁOSIERNEGO !

    Nie ma dwóch równoległych dróg zbawienia"
    ________________________________________

    Sądzi Pan, że wiara tylko w jedną z tych żydowskich bajek gwarantuje "zbawienie"? A skąd u diabła Pan to wie?
    A co to w ogóle jest "zbawienie" i czy w ogóle ma ono miejsce - no właśnie, a w jakim świecie występuje, w świecie rzeczywistym, czy nierzeczywistym?

    No i co z tymi wszystkimi ludźmi, którzy żyli przed żydowskimi religiami, są zbawieni, czy nie - ?
  • @Rzeczpospolita 14:00:18
    Po prostu nie jestem idiotą, odróżniam prawdę od kłamstwa, dobro od zła, rzeczy święte od nieświętych !!!

    Metafizyka i filozofia Boga - Otwarcie konferencji
    https://www.youtube.com/watch?v=O3vWQEPJJxM&list=PL1cm4Z8fq0ALs8bwXUE-vbJzckR5KTLq3

    "Wiara się rodzi od słuchania słowa Bożego" a nie od czytania Pańskiej propagandy.

    "15 I rzekł do nich: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! 16 Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. 17 Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; 18 węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie"."
    http://www.nonpossumus.pl/ps/Mk/16.php

    APAGE SATANA VADE RETOR SATANA !!!

    Dlaczego Bóg stał się człowiekiem?
    https://www.youtube.com/watch?v=9SFZ5DV-erE

    W jaki sposób Jezus różni się od założycieli innych religii?
    https://www.youtube.com/watch?v=K5tWGXjHRfs

    Czy możemy udowodnić istnienie Boga
    https://www.youtube.com/watch?v=UDTd_D48E8Y
  • @Janusz Górzyński 14:32:15
    "Po prostu nie jestem idiotą"

    Nie potrzebnie się Pan tak unosi. Między idiotą, a człowiekiem wypisującym treści mocno wątpliwe (mówiąc wprost: głupoty) tak w sensie prawd fizycznych, jak i filozoficznych, jest spora różnica.
    Zadałem Panu proste pytania, na które Pan nie odpowiedział - dlaczego?
  • @Rzeczpospolita 14:00:18
    Zbawienie to stan, w którym człowiek łączy się na wieczność z Bogiem Miłością, w relacji miłości, z Bogiem, Który się objawił w Jezusie Chrystusie pełnym Miłosierdzia.

    ===

    No i co z tymi wszystkimi ludźmi, którzy żyli przed żydowskimi religiami, są zbawieni, czy nie - ?

    BÓG W TRÓJCY ŚW. JEST MIŁOŚCIĄ, ODWIECZNĄ PRAWDĄ I SPRAWIEDLIWOŚCIĄ ORAZ MIŁOSIERDZIEM.

    "KOMU WIĘCEJ DANO, OD TEGO BĘDZIE SIĘ WIĘCEJ WYMAGAĆ".

    Są rzeczy stanowiące Tajemnicę Boga Miłosiernego.

    Bóg również zna tajemnice serca każdego człowieka.

    Bóg wobec każdego człowieka jest pedagogiem i powołuje każdego człowieka do życia w miłości.

    Bóg w serce każdego człowieka wpisał religijność i prawo naturalne, a więc każdy człowiek niejako został wszczepiony przez Stwórce "w religię żydówką", w odwieczny plan Zbawienia.

    Pan Jezus umarł na krzyżu za każdego człowieka.

    KAŻDY OTRZYMAŁ DOSTĘP DO ZBAWIENIA!
  • @Rzeczpospolita 14:44:54
    W ogóle się nie unoszę, ale mówię o tym, że Biblia głosi, iż "powiedział głupi w sercu swoim nie ma Boga".

    Każdy człowiek, dzięki rozumowi może dojść do Prawdy. Tak uczy Kościół.

    Idiota jednak nie używa rozumu i przez głupotę odrzuca zbawienie.

    ZBAWIENIE BOŻE: PRAWO I ŁASKA

    1949 Człowiek, powołany do szczęścia, ale zraniony przez grzech, potrzebuje zbawienia Bożego. Pomoc Boża zostaje mu udzielona w Chrystusie przez prawo, które nim kieruje, i przez łaskę, która go umacnia:

    Zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem... Albowiem to Bóg jest w was sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z [Jego] wolą (Flp 2, 12-13).

    http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-1-3.htm
  • @Janusz Górzyński 14:55:05
    "KAŻDY OTRZYMAŁ DOSTĘP DO ZBAWIENIA!"

    Słusznie.
    A zatem zdanie, które Pan napisał: "Nie ma dwóch równoległych dróg zbawienia" jest fałszywe i każda religia, która głosi, że tylko ona "zbawi" dopuszcza się oszustwa w celu manipulacji ludźmi i osiągania przez jej hierarchów korzyści materialnych.

    Na moje pytanie "A co to w ogóle jest "zbawienie?"" Pan odpowiedział: "Zbawienie to stan, w którym człowiek łączy się na wieczność z Bogiem Miłością".
    Nie można tej odpowiedzi uznać za prawdziwą, jeśli wcześniej napisał Pan, że "KAŻDY OTRZYMAŁ DOSTĘP DO ZBAWIENIA!" - każdy, czyli także niewierzący. A przecież niewierzący nie łączy się z Bogiem. Zatem "zbawienie" musi oznaczać coś innego. Co -?

    I pozostaje pytanie w jakim świecie "zbawienie" występuje, w świecie rzeczywistym, czy w nierzeczywistym?
  • @Rzeczpospolita 15:27:29
    Zbawienie jest rzeczywistością i odnosi się do świata realnego.

    Religia odnosząca się do świata nierzeczywistego była by utopią.

    Tak Jezus Król zbawił każdego człowieka, lecz człowiek posiada wolną wolę i może odmówić Bogu współpracy w łasce, a nawet, tak jak Szatan pogardzić Bogiem. Piekło, królestwo Szatana też jest rzeczywistością realną.
    Polecam zapoznać się ze stosowną literaturą i z egzorcyzmami stosowanymi wobec zniewolonych lub opętanych ludzi.

    Męka Chrystusa otworzyła każdemu człowiekowi powrót do harmonii i miłości w relacjach z Bogiem i z ludźmi. Odtąd ludzie mają środki, aby czerpać z możliwości jakie daje Odkupienie.

    Niewierzący ? A to kto ? Taki, do którego nie dotarła Święta Ewangelia czy taki co pogardził Bogiem? Jeśli pogardził Duchem Świętym, to jak powiedział sam Chrystus - grzech taki nie będzie odpuszczony nigdy, ani w doczesności ani w wieczności, albowiem Bóg nie zgadza się na bezbożność i grzech.

    Jest pewne z Objawienia, że każdy człowiek przez Ducha Św. jest pouczany o Prawdzie a Drogą, Prawdą i Życiem jest sam Jezus Chrystus.

    W internecie jest dostępny Katechizm Kościoła Katolickiego. Proszę przeczytać i ewentualnie pytać czego Pan nie rozumie w tym dokumencie?


    Trzeba jednak pamietać, że nauczycielem pychy jest Szatan, który potrafi odebrać człowiekowi światło rozumienia i ( przez grzech, ciemnotę, etc.) prawd wiary katolickiej.

    Dlatego warto poznać te stopnie pychy u siebie aby rozpoznać swój stan duchowy.

    Św. Bernard ukazuje stan dusz martwych, do których Prawda nie dociera
    https://www.youtube.com/watch?v=oGYuFhHP9rY

    DLATEGO TRZEBA WZYWAĆ DUCHA ŚW. O POMOC W SZUKANIU PRAWDY, A TAKŻE O SKRUCHĘ SERCA I POKORĘ UMYSŁU.

    "Umysł nie oświecony przez Ducha Świętego jest diabelski" (ks. prof. Tadeusz Guz)
  • @Rzeczpospolita 15:27:29
    Jeśli mogę się wtrącić...
    Pisze Pan: ""KAŻDY OTRZYMAŁ DOSTĘP DO ZBAWIENIA!" - każdy, czyli także niewierzący."
    Moim zdaniem należy to rozumieć w ten sposób, że każdy człowiek ma możliwość/szansę być zbawionym.
    To tak jak ojciec daje synowi klucz do skarbca przez co ten syn MOŻE stać się bogatym człowiekiem. Inaczej, otrzymał od ojca dostęp do skarbca.
    Jednak niejeden syn może dojść do wniosku, że ten klucz wygląda tak marnie... a ojciec może tylko bredził (stary człowiek)... a koledzy namawiają żeby zabawić się tutaj i teraz a nie próbować dotrzeć do skarbca... itp. więc rezygnuje z tego skarbca dobrowolnie.
  • @Robik 16:36:49
    Tak! Różne mogą być odpowiedzi na wezwanie Boga do relacji prawdziwych opartych o miłość. Zatem każdy może za sprawą wolnej woli odpowiedzieć Panu Bogu TAK lub NIE, albo teraz nie, potem, może się zastanowię, etc.!

    Dostęp do zbawienia podobny jest w wielkim uproszczeniu do dostępu do klatki schodowej. Człowiek może więc skorzystać ze schodów, albo wyskoczyć przez okno !!!
    O ile ludzie raczej rozumieją, że lepiej nie skakać przez okno, bo przewidują następstwa takiego postępowania, to niestety w sprawach dotyczących życia wiecznego są bardzo często nieracjonalni i "programowo" wstępują na drogę ignorancji, arogancji i warcholstwa - A TO KOŃCZY SIĘ TRAGICZNIE!!!

    "Szukajcie prawdy a prawda was wyzwoli"
  • @Rzeczpospolita 15:27:29
    https://www.youtube.com/watch?v=5X7OURk3-7Q
    TU JEST WYJAŚNIENIE NA WSZYSTKIE PANA PYTANIA.
  • @Robik 16:36:49 & @ Janusz Górzyński
    W taki razie ponawiam pytanie.

    Co to jest, na czym polega "zbawienie" ?
    Kogo dotyczy zbawienie?
  • @Rzeczpospolita 17:42:05
    Zbawienie jest stanem, w którym Bóg za sprawą Jezusa przywraca człowieka ze stanu grzechu i śmierci do stanu jedności ze sobą i życia wiecznego.

    Zbawienie jest łaską. Oznacza to, że Bóg udziela zbawienia jako daru niezwiązanego z żadną zasługą. Jednak przyjęcie zbawienia zależne jest od wolnej woli człowieka i od łaski.

    Zbawienie jest dziełem Trójcy jako Boga. Co Ojciec przewidział, Syn wykonał. Duch natomiast umacnia człowieka do trwania w zbawczej łasce uświęcającej.

    Jedynym Zbawicielem jest Jezus Chrystus, który będąc jednocześnie i Bogiem, i człowiekiem jako pierwszy zmartwychwstał po swojej dobrowolnej śmierci za wszystkich ludzi. Z tego powodu zbawienie jest ściśle związane z odkupieniem i usprawiedliwieniem.

    Po upadku Adama Bóg przewidział wszystkie wydarzenia, które miały przywrócić człowieka do jedności (komunii) z Nim. Ten przewidujący plan nazywany jest ekonomią zbawienia i obejmie przede wszystkim: wcielenie, ukrzyżowanie Syna Bożego, jego zmartwychwstanie i powołanie Kościoła, dzięki któremu zbawienie może być dostępne wszystkim.

    Chrzest jest konieczny do zbawienia[1]. Przez chrzest bowiem Bóg w sposób trwały uzdalnia człowieka do jedności ze sobą. Nie oznacza to jednak, że niewyznający Jezusa nie mogą być zbawieni. Zbawienie jest przecież łaską i miłosierdziem[2].


    Jezus Chrystus jako Syn Boży zbawiający świat został przewidziany w ekonomii zbawienia. Wiara w to towarzyszyła chrześcijaństwu od samego początku i w przeciwieństwie do innych elementów doktryny nie podlegała żadnej poważnej dyskusji. Samo imię Jezus oznacza z hebrajskiego (ישוע, ישו – Joszue) Jahwe zbawieniem. Choć imię to było popularne w ówczesnym Izraelu miało w tym wypadku dodatkową symbolikę, która podkreślana jest w Nowym Testamencie. Chrystus jest określeniem pochodzącym z greki (χριστός) i oznacza Pomazańca Bożego jako szczególnego wybrańca, który ma wybawić. W tym kontekście wybawieniem jest uwolnienie od grzechu.


    Na temat zbawienia Kościół mówi niewiele; używa przy tym określeń typu: "będziesz z Bogiem i ze świętymi w niebie", "zobaczysz Boga twarzą w twarz"

    Z niektórych słów Jezusa można wnioskować, iż bardzo wiele zależy od nas. On często mówił do ludzi: Idź, Twoja wiara cię uzdrowiła (Mk 10,52), albo "niech ci się stanie wedle słów twoich", "wedle twojej wiary". Cuda Jezusa zależą od tej naszej wiary: I niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa (Mt 13, 58). Można zaryzykować stwierdzenie, że w wielu miejscach Nowego Testamentu powiedziane jest coś w rodzaju: "będziesz miał tak, jak wierzysz": twoja wiara Cię uzdrowi, uleczy, odpuści grzechy, zbawi. Wynika z tego, że między Stworzycielem (Bogiem) a stworzeniem (człowiekiem) istnieje dynamiczna relacja; możemy kształtować rzeczywistość - zarówno tu na ziemi, jak i potem, cokolwiek to "potem" oznacza.

    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/zbawienie.html
  • Autor
    Bardzo ciekawy dobór materiałów, a i temat ważny.
    Fałszem jest tu szukanie porozumienia na poziomie religijnym.

    "Rabini twierdzą jednak, że Szoah był wynikiem wielkowiekowej wrogości i odrzucenia przez chrześcijan. – Takie ujęcie zwalnia od refleksji nad naturą narodowego socjalizmu i tym, że ofiarami tej ideologii byli również chrześcijanie – zauważa ks. Waldemar Chrostowski".

    Zacząć trzeba od tego, że i Talmud i nazizm i dzisiejsze korporacjonizm-syjonizm-globalizm oraz banderyzm i islamizm to szowinizmy ideologiczne. Tak religia, jak narodowość są tu faktycznie nieistotne i zdominowane przez ideologie.
    A trzeba zaznaczyć, że to ideologie wojny – ideologie w swojej istocie pogańskie i antynarodowe. Ekonomia gospodarka i handel to też bronie wojenne.

    Żydzi w swoim zaślepieniu widzą tu "wielkowiekową wrogość i odrzucenie przez chrześcijan", kiedy to nieprawda. Świat chrześcijański ich przygarniał i pozwalał żyć i to tak, że nawet obrastali w przywileje względem chrześcijan.

    To, co ich zwykle w końcu spotykało, to niekoniecznie była wrogość, a raczej reakcja na ich Żydów faktyczną wrogość.
    – To jak najbardziej mogła być utrwalona i skostniała co prawda, ale POSTAWA SAMOOBRONNA CHRZEŚCIJAN.
    Samoobronna wobec skrywanej a ujawnionej właśnie wrogości, zmów i spiskowania – bo Żydzi jednak szli w świat chrześcijański z postawą roszczeniową.
    Postawą wyrastającą z Talmudu – a ta presja roszczeniowości to była ideologia, która miała naturę wmuszania niemoralności do całego życia publicznego, zaczynając od ekonomii i przedsiębiorczości, a kończąc na prawodawstwie i władzy.

    Mieli tu od razu wielki przywilej między narodami imigranckimi, bo w powszechnym odbiorze ich wiara była wiarą w tego samego Boga, więc i silną była sugestia wspólnej moralności, a nie tylko jednakowego rozumienia dobra i zła jako bazy dla umów i interesów.
    W rezultacie żerowali na chrześcijanach do czasu, aż się okazywało, że to jednak bezwzględne i krwiopijcze pasożyty.
    To prawda, że ich talmudyczna ideologia ich usypiała i nie wiedzieli co robią, oraz nie mieli na tyle wyrobionego sumienia by nawet widzieć ludzi w krzywdzonych chrześcijanach...

    ...Tylko czy to wina chrześcijan?
    Czy można ich winić, że odkrywali fałsz i chcąc żyć, a więc nie dać się grabić z własności i wolności musieli się bronić?

    A później był wielki płacz o urojoną wrogość i urojone prześladowania. Jakby to było pierwotne, a nie reakcja, obrona konieczna...

    Jako poszkodowanym przez hitlerowski nazizm trzeba głęboko współczuć, ale oni też powinni tu się samoograniczać w swoich roszczeniach wobec ludzkości, a Polaków w szczególności, bo to była sprawa wewnątrzszowinistyczna - swoje porachunki tu powinni ograniczyć do Niemców.
    Zwłaszcza bolesną dla nas Polaków jest sprawa wciągania nas w jakąś urojoną współodpowiedzialność za Szoah - w końcu to Polska nawet nie wspólpracowała z nazistowskimi Niemcami jak większość państw Europy i była największą ofiarą tej wojny (strata 1/3 ludności i ziemii), a żydów Polacy ratowali najbardziej w Europie i to z bezpośrednim narażeniem życia (czego w innych okupowanych krajach nie było).
  • @Janusz Górzyński 18:23:27
    "Chrzest jest konieczny do zbawienia[1]. Przez chrzest bowiem Bóg w sposób trwały uzdalnia człowieka do jedności ze sobą. Nie oznacza to jednak, że niewyznający Jezusa nie mogą być zbawieni. Zbawienie jest przecież łaską i miłosierdziem[2]."

    Nie. To argumentacja zupełnie błędna.

    Zbawienie jest łaską, ale łaska nie jest tym samym co ułaskawienie. Łaska to nie akt jednorazowy, a proces w którym to trzeba najpierw ją przyjąć, a później z nią współpracować zanim nie zostanie zrealizowany jej cel. W przypadku łaski zbawienia jest nim świętość.

    Także zdanie, że "Zbawienie jest ... miłosierdziem" jest błędne.
    Zbawienie to nie wybawienie z opresji, czy inny ratunek typowy do miłosierdzia.
    Poza tym miłosierdzie też jest łaską - a więc nie tylko wybawieniem z opresji, ale i całym procesem - przyjęciem tej "ratującej dłoni" i przestawianiem swojego życia na dobrą drogę, w warunkach współpracy z łaskawcą.
    - Współpracy której celem jest pełnia zdolności do życia osoby uratowanej, również w jej wspólnotach w tym religijnej i w komunii z Bogiem.
    Miłosierdzie Boże otwiera drogę na której może przyjść i łaska zbawienia, ale to nie to samo.

    Powyższe pozbawia argumentów sugestię, iż niewyznający Jezusa mogą być zbawieni ("Nie oznacza to jednak, że niewyznający Jezusa nie mogą być zbawieni").
    Nie da się tego procesu przejść bez aktywnej współpracy z Jezusem.
  • @miarka 19:33:16
    //Powyższe pozbawia argumentów sugestię, iż niewyznający Jezusa mogą być zbawieni ("Nie oznacza to jednak, że niewyznający Jezusa nie mogą być zbawieni").
    Nie da się tego procesu przejść bez aktywnej współpracy z Jezusem.//

    Rozumiesz ze 'wyznawac jezusa' oznacza realizowac w rzeczywistosci nauki jakich symbolem zostal stworzony?

    A poniewaz nie ma w swiecie ziemskim lepszego przykladu materialnego 'swiatla' jak slonce, kazda z kultur 'personifikowala' gwiazde bezposrednio zwiazana z naszym istnieniem.

    Zaprzeczyc istnieniu gwiazdy nie sposob, bo kazda probe udowodnienia takiej tezy mozna byloby obalic, natomiast zaprzeczyc sensowi realizacji nauk swiatla, mozna, i kazde tego proby koncza sie, upadkiem...cokowiek mrocznego, chlodnego i pustego, to oznacza.
  • @eonmark 23:28:21
    "Rozumiesz ze 'wyznawac jezusa' oznacza realizowac w rzeczywistosci nauki jakich symbolem zostal stworzony?"

    Rozumiem ze 'wyznawac jezusa' oznacza realizowac w rzeczywistosci nauki Jezusa.
    Natomiast tego o symbolu i stworzeniu Jezusa zupełnie nie kupuję. "Symbol" sugeruje jakąś magię, a Jezus nie został stworzony, tylko zrodzony.


    "A poniewaz nie ma w swiecie ziemskim lepszego przykladu materialnego 'swiatla' jak slonce, kazda z kultur 'personifikowala' gwiazde bezposrednio zwiazana z naszym istnieniem".

    Chrześcijaństwo nic tu nie personifikowało - to jakaś pomyłka. Odniesienia do jakichś cyklów natury w chrześcijaństwie nie oznaczają żadnych personifikacji religijnych.

    Widzę tu sugestię pogańską, aby traktować Boga jako pochodzącego od materii. Tymczasem słońce i jego światło to też materia, a więc kto by ją stworzył?

    Owszem, Jezusa łączymy ze światłem, nawet mówimy że jest światłem, ale to światło prawdy, czyli duch, a nie materia.


    "Zaprzeczyc istnieniu gwiazdy nie sposob, bo kazda probe udowodnienia takiej tezy mozna byloby obalic"

    Można by.

    "...natomiast zaprzeczyc sensowi realizacji nauk swiatla, mozna, i kazde tego proby koncza sie, upadkiem...cokowiek mrocznego, chlodnego i pustego, to oznacza".

    Nie. Zaprzeczyć sensowi realizacji nauk światła rozumianego jako prawda nie można. Wszystkie ludzkie konstruktywne działania muszą stać na prawdzie.

    Raczej wiec nie "mozna, i kazde tego proby koncza sie, upadkiem", tylko nie mozna, i kazde proby udowodnienia tego, że można, koncza sie, upadkiem...
  • @miarka 18:39:00
    "W rezultacie żerowali na chrześcijanach do czasu, aż się okazywało, że to jednak bezwzględne i krwiopijcze pasożyty.
    To prawda, że ich talmudyczna ideologia ich usypiała i nie wiedzieli co robią, oraz nie mieli na tyle wyrobionego sumienia by nawet widzieć ludzi w krzywdzonych chrześcijanach...

    ...Tylko czy to wina chrześcijan?
    Czy można ich winić, że odkrywali fałsz i chcąc żyć, a więc nie dać się grabić z własności i wolności musieli się bronić?"

    Coś takiego chciałem napisać sam.

    Jeśli "nagrabili" sobie u WIELU (wszystkich z którymi mieli do czynienia?) NARODÓW, to czy to WINA tych narodów, czy wręcz odwrotnie, "rasy panów"?

    Jak większość ludzi zrozumie, jak pasożytują na nich, to Holocaust będą wspominali, jak majówkę... O ile będzie komu wspominać...
  • KAŻDA DROGA PROWADZI DO ZBAWIENIA !
    Kresem kosmicznej wędrówki KAŻDEJ istoty jest połączenie się z OCEANEM ŚWIADOMOŚCI, ABSOLUTEM, BOGIEM..
    Każda istota , każda dusza jest ISKRĄ Z BOSKIEGO PŁOMIENIA PROMIENIEM Z BOSKIEJ ŚWIATŁOŚCI... Poprzez wielki cykl narodzin i śmierci DUSZA doświadcza ogromu BOSKIEJ KREACJI.

    WSZYSTKO CO PRZEJAWIONE ,WSZYSTKO CO JEST W RUCHU, WSZYSTKO CO ŻYJE I CZUJE... PO DŁUGIEJ WĘDRÓWCE I PRZEMIANIE SWYCH NIEZLICZONYCH FORM ...W KOŃCU POWRÓCI DO PIERWOTNEGO STANU BOSKIEJ RÓWNOWAGI...

    i tyle...;)
    ...W TEMACIE... :D

    PS. stare nie przystające do współczesnej wiedzy, prymitywne formy wiary ..uwłaczają zdrowemu rozsądkowi...
    ps 1. NOTKA - dłużyzna jak cholera.. nie wie komu się chce to czytać...
  • Rzeczpospolita ma rację
    Całe to gadanie o "zbawieniu" jest bez sensu, bo na czym miałoby ono polegać? "Zbawienie to stan, w którym człowiek łączy się na wieczność z Bogiem Miłością, w relacji miłości, z Bogiem, Który się objawił w Jezusie Chrystusie pełnym Miłosierdzia." To brzmi raczej jak tortura, na zasadzie że można i kota zagłaskać na śmierć. Poza tym jak w tym rzekomym niebie jest tak wspaniale to jak to mozliwe, że część aniołów się zbuntowała właśnie tam? Czemu Bóg nigdy nie chciał zbawić zbuntowanych aniołów? Z jednej strony anioły otwarcie się buntują, Bóg wyrzuca ich z nieba do piekła i co? Pozwala im działać, i kusić niczego nieświadomego czlowieka? Niestety, ale religie oparte są na tak wielkich bzdurach i wymysłach, że to straszne, że są ludzie ktorzy te baje uważają za prawdę objawioną.
  • @Paulus.Aquarius 13:58:24
    Aż się nie chce wnikać w tą religię, w której
    "Kresem kosmicznej wędrówki KAŻDEJ istoty jest połączenie się z OCEANEM ŚWIADOMOŚCI, ABSOLUTEM, BOGIEM..",
    w tą 'prymitywną formę wiary ..uwłaczającą zdrowemu rozsądkowi... "

    Trzeba by zaczynać od tłumaczenia z polskiego na nasze.

    Np. świadomość nie jest bytem samoistnym - jest cechą życia. Jest informacją, konkretem, zawiera się ją w punkcie rzeczywistości materialnej, w tym energetycznej.
    Nie jest możliwe budowanie oceanu z punktów. Punkty to nie atomy - nie mają wymiarów, ani masy, żeby wypełniać jakieś dołki.

    Nie ma sensu łączenie naszej świadomości ze świadomością Boga, który i tak wszystko wie. Po co by to więc miało być ostatecznym celem?
    Bogu nic po naszej świadomości, bo to co wiemy, wie i bez nas, a i nam to nie jest do niczego potrzebne - bo jeśli to byłby cel ostateczny, to już z tej wiedzy byśmy nie skorzystali.
  • @cell 15:53:12
    "Poza tym jak w tym rzekomym niebie jest tak wspaniale to jak to mozliwe, że część aniołów się zbuntowała właśnie tam?"

    Właśnie dlatego, że tam tak dobrze. Bunt nastąpił w chwili, kiedy Bóg postanowił stworzyć świat i człowieka, więc niektórzy aniołowie - duchy czyste - obawiali się, że to im popsuje "ich" niebo.


    "Czemu Bóg nigdy nie chciał zbawić zbuntowanych aniołów?"

    Nie jest ważne czy Bóg chciał, czy nie chciał, bo pytanie ma w sobie sprzeczność wewnętrzną.
    Chodzi o to, że przeciwieństwem dla dobra jest zło, ale przeciwieństwem dla zła jest inne zło, a nie dobro, gdyż dobro jest tylko kropelką w bezmiarze możliwości uczynienia zła. Cokolwiek się podejmuje wychodząc z punktu widzenia zła, zawsze wychodzi zło. Oczywiście jest możliwość - jedna na nieskończoną ilość prób, że finalnym efektem będzie dobro - tylko jak technicznie przeprowadzić tą nieskończoną ilość prób?
    Oczywiście w mocy Bożej jest i doprowadzenie do ich nawrócenia - rzecz w tym, że szanuje On wolną wolę swoich stworzeń.

    Oni świadomie i w wolnej woli wybrali zło kiedy już znali dobro. To była zdrada ostateczna. Aniołom Bożym grzeszyć nie wolno.

    Niebo to wspólnota świętych. Oni utracili te swoje atrybuty duchowe. Te są "raz na wieczność". Świętość" to tyle, co "dobro atestowane na wieczność". Zbuntowani aniołowie swój atest utracili.
  • @miarka 16:43:45
    Jest to spór o tyle akademicki, ponieważ "anioły" są tak samo rzeczywiste jak krasnoludki i centaury.
  • @cell 16:49:38
    Oczywiście - materialnymi narzędziami poznawczymi nie potwierdzimy nawet istnienia jednych ani drugich. Jednak to nie ta sama rzeczywistość.

    Problem jest, że krasnoludki i centaury to stwory bajkowe, a więc są tylko po to, żeby rozwijały naszą wyobraźnię - niestety również chorą - np specjaliści od mieszania w genach "wyprodukowali" kurczaki, co zamiast skrzydeł mają dodatkowe udka. I to już jest w handlu, a to są właśnie odpowiedniki centaurów, czy pegazów. Równie dobrze mogą być "produkowane" stworzenia gigantyczne lub zminiaturyzowane - brakuje tylko kupców, co za to zapłacą.

    Co innego aniołowie - z jednej strony są dla nas duchowym odniesieniem jako byty czyste, ale z drugiej, jako byty duchowe zdolne do przyjmowania dowolnych postaci materialnych, w tym ludzkich, przez ktore to realnie mogą wpływać na nasze życie.
    Mamy więc i liczne przykłady i Bożych posłannictw i konkretnych działań w żaden inny sposób nie wytłumaczalnych.
  • @Rzeczpospolita 17:42:05
    Można też inaczej używając współczesnej terminologii. Zbawienie to niewyobrażalna porcja Duchowej Energii Światła transformowanej poprzez Ciało Jezusa z Nazaretu podczas jego fizycznej smierci i wypowiedzianych słów : "Dokonało się" Jego Ciało stało się poprzez pracę , która wykonał na Ziemi , doskonałym przewodnikiem dla ''transformowania "Energii Swiatła z " Królestwa Niebios" do światów upadłych i upadłych istot w tym rodzaju ludzkiego.

    Z tą chwilą, każdy duchowy atom, każda duchowa istota otrzymała dodatkowy ładunek/porcję Energi Zbawienia, która ma nas pociągnąć z powrotem do Domu Ojca. To tak jakby wypic energetyczny napój tyle, ze ten trzyma wiecznie. Warunek: to my musimy tej Cząstce Chrystusa w nas powiedzieć Tak Panie, od tej chwili daję sie prowadzić.
    To tak w najprostszych słowach
  • @miarka 16:43:45
    "dobrze poinformowane źródła" mówią, że to my jesteśmy " upadłymi aniołami" czy tez zbuntowanymi. Skrzydła , które my im przypinamy to tylko nasze postrzeganie w " krzywym zwierciadle" czegoś co jest z innego wymiaru- duchowym światów.
    Jezus przekazał Moc-Potencjał Zbawienia nie tylko na istoty upadłe ale też na światy upadłe: planety, gwiazdy, konstelacje i światy widzialne i niewidzialne/ wszystkie wymiary czasoprzestrzeni.
    Cały Wszechświat został " odnowiony" czy też popchnięty w kierunku " Drogi Powrotnej do Domu Ojca- do światów Niebiańskich.

    Ponieważ atest boży jest wieczny więc ich/nasz upadek jest skazany na porażkę poprzez stworzone przez nas prwo przyczyny i skutku istniejące tylko w światach upadku. To prawo, które Jezus przyszedł wypełnić, jest przyczyna wszelkich nieszczęść przychodzących na rodzaj ludzki ale też i poza Ziemią.
    To prawo siewu i zbioru zwane karma na wschodzie doprowadza upadłe aniły/ludzi do otrzeźwienia i zawrócenia z błędnie obranej drogi.

    Gdyby " utrata atestów" aniołów była na wieki to byłoby to zwyciestwo śmieric i demonów. Wieczny i Nieskończony jest tylko BÓG MIŁOŚĆ i Jego Atesty.
  • @tomasz chodnikiewicz 22:31:41
    ""dobrze poinformowane źródła" mówią, że to my jesteśmy " upadłymi aniołami" czy tez zbuntowanymi".

    Ciekawe porównanie. Psalmista też mówi:
    "Oto urodziłem się obciążony winą
    i jako grzesznika poczęła mnie matka" (Ps 51)


    "Jezus przekazał Moc-Potencjał Zbawienia nie tylko na istoty upadłe ale też na światy upadłe: planety, gwiazdy, konstelacje i światy widzialne i niewidzialne/ wszystkie wymiary czasoprzestrzeni".

    Czyli co? Grawitacja im się rozregulowała i zamiast się przyciągać, się odpychały?
    To pewnie jak z tymi dinozaurami, co wyginęły, bo samiec chciał, a samica nie chciała?


    "Cały Wszechświat został " odnowiony" czy też popchnięty w kierunku " Drogi Powrotnej do Domu Ojca- do światów Niebiańskich"".

    Czyli co? - Wielki Wybuch? Do tego zakończony i już 2000 lat trwa zwijanie się świata?
    Zdecydowanie: nie. To by się dało zauważyć.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej