Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
419 postów 1337 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

Niewolnictwo współczesne!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Zniewolenie przez forsę, herezje i systemy prawne!

Niewolnictwo współczesne!

 

Zniewolenie przez forsę, herezje, przemoc i systemy prawne!


Wizerunek Matki Bożej z Aparecidy

 

Zbiegły z plantacji trzciny cukrowej młody niewolnik nie miał szczęścia. Szybko został schwytany i zakuty w ciężkie łańcuchy. Na szyi zapięto mu szeroką stalową obręcz, połączoną z kajdanami u rąk. Wiedział, co go czeka - dwieście uderzeń batem. Kto wie, czy przeżyje do końca wymierzanej mu kary... Nieoczekiwanie wszystko potoczyło się inaczej. W drodze powrotnej czarnoskóry został uwolniony przez Matkę Najświętszą. Stało się to w 1790 roku w Brazylii, w miejscowości, która dziś znana jest jako Aparecida.

Przerażony właściciel patrzył z szeroko otwartymi ustami, jak niewidzialna dłoń zdejmuje z niewolnika ciężkie kajdany, które z hałasem spadają na ziemię. Nie odważył się kazać założyć ich zbiegowi na powrót. Wiedział, kto dał ten znak. To „Nossa Senhora”, która była nawet ponad nim - panem tych ziem. Pozostało mu tylko jedno: samemu zapłacić Jej okup za wyzwolenie niewolnika. Pieniądze (a suma była spora) złożył na ołtarzu i wrócił na plantację. Tamtego dnia w jego posiadłościach wszystko uległo zmianie. Czarni robotnicy nie myśleli już o ucieczce. Przywrócono im ludzką godność i choć nie wrócono formalnie wolności, to przecież zaczęli oni żyć jak wolni.

Źródło; http://www.niedziela.pl/artykul/5597/Aparecida-czyli-Objawiona

 

 

POGAŃSKIE NIEWOLNICTWO W LIBERANYM ŚWIECIE OŚWIECONYCH

 

Osobista wolność człowieka zarezerwowana była tylko w starożytności dla niektórych i niewolnictwo było oczywistością w pogaństwie. Platon, Arystoteles, etc. - uważali, że „zwierzęta domowe i niewolnicy służą zaspokajaniu codziennych potrzeb człowieka”. Dopiero chrześcijaństwo podjęło walkę z tą niesprawiedliwością i rozpoczęło akcję na rzecz zniesienia niewolnictwa. Handlarze niewolników byli pogardzaną grupą zawodową wśród pierwszych chrześcijan, których nie zaliczano do wspólnoty świętych, analogicznie jak prostytutek, czarowników czy nauczycieli literatury. Tacy więc nie mogli należeć do Kościoła.

Podstawą odrzucenia niewolnictwa, było uznanie człowieka jako bytu stworzonego na obraz i podobieństwo Boga.

Dzięki Kościołowi w Średniowieczu Europa stała się jedynym miejscem życia wolnych ludzi.

Papieże również podęli się akcji na rzecz emancypacji Indian, którym w Nowym Świecie próbowano odebrać wolność osobistą i uczynić niewolnikami kolonizatorów.

W dobie reformacji i oświecenia – czyli w dobie repoganizacji świata przez protestantyzm i masonizm - znikał opór wobec restauracji niewolnictwa.  Nie używano otwarcie pojęcia niewolnictwo ale „powszechna armia pracy”. Rezerwuarem niewolników stała się Afryka, gdzie stworzono nową ideologię uprawniającą zniewalanie murzynów. XVIII-wieczna antropologia zrodziła rasizm i poligenizm. Błędna antropologia natychmiast stanęła do walki z katolicką koncepcją człowieka. Wolter, Delambert, i inni stworzyli „teorie podludzi” w stosunku do czarnej rasy, aby dzięki niej usprawiedliwić nowe niewolnictwo.

Encyklopedyści uważali, że papieże są w błędzie, gdy nauczali, że wszyscy ludzie pochodzą od Boga Ojca i „każdemu należy się miłość i sprawiedliwość a nikomu krzywda”.

W ich mniemaniu czarnoskórzy nie mają życia duchowego i żadnych talentów i stoją wyżej niż małpy i muszą być udomawiani przez białych właścicieli. Jeszcze gorzej było gdy do głosu doszli myśliciele niemieccy i angielscy późniejszych okresów. Ideolodzy państw diamatu wymyślili nawet totalne systemy zniewalające całe narody i przewrotnie „w imię wolności zaprowadzili powszechne niewolnictwo”. Ameryka uważana za ojczyznę wolności wprowadziła nawet „ludzie ZOO”, gdzie można było sobie pooglądać codzienną egzystencję „dzikich”.

 

O. Prof. Marcin Tkaczyk - Kościół katolicki i niewolnictwo

https://www.youtube.com/watch?v=4IPmVIUO_Nw

 

Człowiek nie powinien "stać się niewolnikiem rzeczy, samych stosunków ekonomicznych, niewolnikiem produkcji, niewolnikiem swoich własnych wytworów. Cywilizacja o profilu czysto materialistycznym - z pewnością nieraz wbrew intencjom i założeniom swych pionierów - oddaje człowieka w taką niewolę" (Jan Paweł II Encyklika Redemptor hominis, 16)


Obraz Matki Bożej Świętojańskiej

 

 

CHRZEŚCIJAŃSKA WOLNOŚĆ!

 

Zniesienie niewolnictwa w sposób naturalny podniosło w oczach całej społeczności rangę ludzkiej pracy. Ostatecznie poddany-rzemieślnik uzyskał większą wolność, a gdy do tego doszło, domy wspólnej pracy zaczęły znikać jeden po drugim. Zamiast nich pojawili się majstrowie, którzy wraz z czeladnikami pracowali we własnych domach, nawet jeśli byli tylko sługami lokalnego właściciela ziemskiego. Ludzie wykonujący ten sam zawód mogli teraz uważać się nawzajem za towarzyszy, a samo rzemiosło za lenno i funkcję przypisaną tej grupie przez pana feudalnego, wiązało się to jednak z obowiązkiem służenia członkom grupy na mocy wzajemnego zobowiązania.
W Świętym Cesarstwie Rzymskim chrześcijaństwo zapuściło korzenie głęboko w tkance społecznej i dało początek systemowi ekonomicznemu, który był z gruntu chrześcijański i zasadniczo różnił się od opartego na niewolnictwie systemu gospodarczego starożytności. Głównym wyrazem zrodzonego wówczas germańsko-chrześcijańskiego szacunku dla pracy była właśnie gildia.
(...) 
Rozpatrując powstanie gildii bardziej z pozycji metafizycznych niż historycznych, przyznajemy, że wyrosły one na glebie germańsko-chrześcijańskiej rehabilitacji pracy, będącej skutkiem chrystianizacji trudniących się łupiestwem plemion germańskich, które benedyktyni, zakładając klasztory w dolinie Dunaju i Renu, przekonali, by porzuciły życie z rabunku na rzecz uprawy ziemi.
(...) 
Gildia była związana z koncepcją pracy, będącą szczególnym pomysłem chrześcijaństwa. Idea pracy, którą Germanie przejęli od benedyktyńskich mnichów była przeciwieństwem pogańskiej. W pogańskiej starożytności praca była czymś ubliżającym, była przekleństwem, które swym ciężarem dotykało jedynie biedotę.
(...)
Wszelka wartość jest pochodną ludzkiej pracy. Człowiek został powołany przez Boga do tego, by powiększał wartość Bożego stworzenia poprzez własne działania. Dobrobytem może zaowocować jedynie taki system ekonomiczny, który uznaje centralną pozycję ludzkiej pracy. Antytezą gospodarki uznającej dobrobyt za funkcję ludzkiej pracy jest gospodarka oparta na lichwie".
(...)
Gildia uniknęła pułapek zarówno drapieżnego kapitalizmu, jak i socjalizmu, 'stwarzając szczęśliwą równowagę pomiędzy sprzecznymi interesami, i była w sposób oczywisty jedynym sposobem na to, by społeczność wzniosła się ponad egoizm i uznała honor za rzecz ważniejszą od pogoni za zyskiem' (H. Pesch).
(...)
Kapitalizm, który zrodził się z rabunku własności kościelnej podczas reformacji, zrodził liberalizm, jako filozoficzne uzasadnienie tego rabunku. Liberalizm zaś sprowadził na świat 'skrajną biedę, konflikty klasowe i socjalizm. Ten zaś (...) nie jest w stanie stworzyć trwałego nowego porządku społecznego, ponieważ każda roślina, której nie zasadził Ojciec Niebieski, będzie wyrwana z korzeniami' (H. Pesch)".
(E. Michael Jones, Jałowy pieniądz. Historia kapitalizmu jako konfliktu między pracą a lichwą, t. I Od Medyceuszy do Newtona, przeł. J. Przybył i K. Gawlik, Wektory, Wrocław 2015, ss. 233-239 – skrót opracował prof. Jacek Bartyzel)

 

Opowieść o Twoim niewolnictwie [całość]

https://www.youtube.com/watch?v=DwF1I2KK-Qc

 

Art. 115. Pojęcie niewolnictwa

 

Dz.U.2016.0.1137 t.j. - Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny

§ 23. Niewolnictwo jest stanem zależności, w którym człowiek jest traktowany
jak przedmiot własności.

 

STOSUNEK KOŚCIOŁA DO NIEWOLNICTWA

 

Na moją uwagę, że chrześcijaństwo doprowadziło do obalenia niewolnictwa, znajomy, wielki antyklerykał, zasypał mnie faktami, że księża, klasztory i biskupi mieli swoich niewolników, że papieże wydawali bulle z zezwoleniem na obracanie Murzynów i Indian w niewolników, i że w ogóle Kościół zgadzał się na niewolnictwo i je popierał. Nie podjąłem tych zarzutów, bo nie mam dostatecznej wiedzy na ten temat.

 

Wbrew temu, czego Pan ode mnie oczekuje, nie będę się rozprawiał z zarzutami, tylko spróbuję przedstawić stosunek współczesnego Kościoła do niewolnictwa.Bo myślę, że w dawnych wiekach było podobnie jak dzisiaj: że Kościół bardzo wiele zdziałał w walce z niewolnictwem, ale też bardzo wiele zaniedbał.

 

To prawda, że powinniśmy odpowiadać na różne niesprawiedliwe zarzuty, jakie są wysuwane przeciw Kościołowi, oraz pokazywać, jak wiele dobra stało się i nadal dzieje się dzięki Kościołowi. Za to wszystko dobro dziękujmy Bogu. Ale zarazem unikajmy takiego stosunku do historii Kościoła (i do jego teraźniejszości!), jakbyśmy zakładali, że Kościół jest zrealizowaną utopią.

 

Wszyscy - również w Kościele - jesteśmy grzesznikami i z pewnością nigdy nie jesteśmy idealni w realizowaniu zasad Ewangelii, a nieraz potrafimy je nawet podeptać. I bardzo dobrze, że ludzie wypominają nam jako Kościołowi różne rzeczywiste nasze niewierności i przewinienia.

 

Powinniśmy jednak protestować, jeżeli ktoś w swojej krytyce Kościoła wyolbrzymia jego rzeczywiste winy, albo przedstawia je w sposób tendencyjny i z przeinaczeniami, albo nawet przypisuje Kościołowi winy tam, gdzie trzeba by raczej podkreślać szczególne jego zasługi. W sposób oczywisty niesprawiedliwe jest również takie krytykowanie Kościoła, kiedy ktoś w jego historii lub teraźniejszości widzi samo tylko zło. Albo jeśli krytykuje Kościół z pozycji kogoś bezgrzesznego i niepokalanego.

 

Zanim zacznę mówić o stosunku współczesnego Kościoła do niewolnictwa, spróbuję w dwóch uwagach skomentować Pański list. Pierwsza uwaga będzie dotyczyła chrześcijaństwa starożytnego.Otóż niektórzy ówcześni chrześcijanie posiadali niewolników, inni byli niewolnikami, jeszcze inni ani nie byli niewolnikami, ani ich nie posiadali. Zdarzało się nieraz, że niewolnik, który był chrześcijaninem, doprowadził do wiary swojego pana. Zdarzało się i odwrotnie.

 

Chrześcijańscy panowie niekiedy obdarowywali swoich niewolników wolnością. W ówczesnych pismach chrześcijańskich znajdziemy nawet świadectwa lęku, że może niektórzy niewolnicy starają się o chrzest nie dlatego, że uwierzyli w Chrystusa, ale żeby przypodobać się swoim chrześcijańskim panom. Zdarzało się i tak, że pan i niewolnik wspólnie dawali świadectwo Chrystusowi, skazani na śmierć jako Jego wyznawcy. Chyba najsłynniejszym przypadkiem takiej wspólnoty w wierze i męczeństwie są dwie młode chrześcijanki z Kartaginy, Perpetua i jej niewolnica Felicyta, zamęczone za wiarę w roku 203.

Jedno nie ulega wątpliwości: że na stosunek ówczesnych chrześcijan do niewolnictwa wywierała realny wpływ nauka Nowego Testamentu o zasadniczej równości niewolników i wolnych zarówno w człowieczeństwie, jak w wezwaniu do życia wiecznego. Na jednych chrześcijan nauka ta zapewne wpłynęła zasadniczo, na innych tylko powierzchownie. Trudno jednak sobie wyobrazić, żeby w sytuacji, kiedy niewolnictwo było faktem społecznym, jacyś ówcześni chrześcijanie nauki tej w ogóle nie zauważyli.

 

W Jezusie Chrystusie - pisał Apostoł Paweł - "nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego" (Ga 3,28; por. 1 Kor 12,13; Kol 3,11). Uwierzywszy w Chrystusa - nauczano w ówczesnym Kościele - niewolnik uzyskuje tę wolność, jakiej nie zna wielu ludzi społecznie wolnych, natomiast człowiek społecznie wolny poddaje się "niewoli" Chrystusa: "Albowiem ten, kto został powołany w Panu jako niewolnik, jest wyzwoleńcem Pana; podobnie i ten, kto został powołany jako wolny, staje się niewolnikiem Chrystusa" (1 Kor 7,22).

 

W Liście do Filemona Apostoł Paweł podpowiada swemu przyjacielowi, ażeby zbiegłego niewolnika, który po swojej ucieczce został chrześcijaninem, przyjął "już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego"(w.16). Można się domyślać, że kiedy później jacyś chrześcijanie stawali przed podobnym problemem, niejeden z nich zachował się stosownie do tej rady.

 

Na pewno też przynajmniej niektórzy ówcześni chrześcijanie, którzy posiadali niewolników, starali się wprowadzać w życie apostolską naukę do nich skierowaną: "Panowie, oddawajcie niewolnikom to, co sprawiedliwe i słuszne, świadomi tego, że i wy macie Pana w niebie" (Kol 4,1; por. Ef 6,9).

 

Ówczesny Kościół nie postulował zniesienia niewolnictwa, jednak starał się budować takie poglądy i postawy, które w sposób logiczny prowadziły do jego zniesienia. Zdecydowanie podzielam Pański pogląd, żechrześcijaństwo przyczyniło się istotnie do obalenia niewolnictwa.Zarazem byłoby czymś niepoważnym wyobrażać sobie, że w kwestii niewolnictwa poglądy i postawy wszystkich starożytnych chrześcijan były idealnie zgodne ze słowem Bożym. Strzeżmy się utopijności nawet w stosunku do historii.

 

Na marginesie Pańskiego listu nasuwa mi się jeszcze druga uwaga. Czy rzeczywiście papieże wydawali bulle z zezwoleniem na obracanie Murzynów i Indian w niewolników? Nie podał Pan żadnych konkretnych danych, które pomogłyby mi dotrzeć do owych bulli (zwłaszcza pomocny byłby tu rok wystawienia, a przynajmniej imię papieża), ażeby sprawdzić, co rzeczywiście jest w owych bullach napisane.

Jednak niezależnie od tego, jakby wypadły te poszukiwania, niestety, faktem jest, że w czasach nowożytnych różni ludzie uważający się za chrześcijan nie tylko obracali w niewolę tysiące Indian i Murzynów, ale traktowali ich nieraz tak, jak nie wolno traktować nawet zwierząt. Dla przykładu przytoczę dominikański tekst z końca XVI wieku, wyjaśniający, dlaczego praca wśród Indian okazała się dla jednego z misjonarzy czymś zupełnie ponad siły:

"Nie mógł znieść okrucieństwa niektórych oficerów i gubernatorów, którzy często z błahej albo i bez żadnej przyczyny zabijali Indian, a także przeszkadzali głoszeniu słowa Bożego. Zdarzało się nawet, że kiedy cały tłum Indian słuchał kazania, wpadał prefekt królewski i kijem wypędzał wszystkich z kościoła. «Wychodźcie, łotry - krzyczał - do pracy!»... Aby ukrócić takie postępowanie, brat Bartłomiej de las Casas - najpierw jako ksiądz świecki, później przez prawie pięćdziesiąt lat nosząc nasz habit - wielekroć jeździł w obronie Indian do Hiszpanii i stał się ich wiekuistym patronem... I chociaż niektórzy, schlebiający tyranom Indian zwalczali go niegodziwie w swoich traktatach z powodu prac podjętych z miłości do pogan, on jednak - tylko cześć Chrystusa mając przed oczyma - na to nie zważał, lecz w czasie stosownym i niestosownym piętnował i karcił okrucieństwo, ciągle wykazując, że narodów tych nie wolno pozbawiać praw, jakie im przysługują z prawa natury i dekretów królewskich...

Napisał on wiele listów do Bertranda, aby ze wszystkich sił przykładał się do nawracania tych pogan oraz żeby - ponieważ spowiadali się u niego oficerowie i gubernatorzy - usilnie ich napominał, aby nie byli tyranami dla pogan, lecz szanowali królewskie przywileje. Ojciec Bertrand żywił dla biskupa Bartłomieja wielką cześć z powodu jego cnót i nauki, toteż opanowało go gwałtowne pragnienie powrotu do Hiszpanii, gdyż nie mógł udźwignąć tak wielkiego ciężaru"1 .

W powyższym tekście pojawiło się nazwisko wielkiego obrońcy Indian, Bartłomieja de las Casas(†1566). Obok heroicznego opiekuna niewolników murzyńskich, świętego jezuity Piotra Klawera(†1654), jest to postać poniekąd symboliczna. Można powiedzieć, że de las Casas niejako symbolizuje tysiące anonimowych obrońców Indian, podobnie jak Piotr Klawer jest tylko kimś szczególnie wyróżniającym się wśród tysięcy anonimowych chrześcijan, którzy poświęcali się dla niewolników murzyńskich.

 

Skąd się to bierze, że nawet najbardziej chlubne karty historii Kościoła są tak powszechnie nieznane? I to nawet wśród katolików. Czy na przykład wielu jest w Polsce katolików, którzy wiedzą, jak gigantyczną pracę na rzecz zniesienia niewolnictwa w Afryce wykonała całkiem niedawno błogosławiona Teresa Ledóchowska (†1922)?

 

Owszem, powinniśmy pamiętać również o rozmaitych winach, jakie popełniali katolicy, zwłaszcza jeśli popełniali je oficjalni ludzie Kościoła. Jednakże patrzenie na historię Kościoła poprzez filtry usuwające z tej historii wszystko, co było w niej dobrego, jest zwyczajną niesprawiedliwością.

 

Zacząłem swój list od obietnicy, że jego tematem będzie stosunek współczesnego Kościoła do niewolnictwa. Jednak wstęp rozrósł mi się tak bardzo, że już przestał być wstępem, i z głównym tematem będę się musiał ograniczać.

 

Bo, niestety, nie jest tak, jak się wielu ludziom wydaje, żeby problem niewolnictwa był już tylko problemem historycznym. Pominę tutaj problem tych form niewoli duchowej, jakim podlegamy wskutek rozwoju mass mediów2 oraz mentalności produkcyjno-konsumpcyjnej3 . Problemem czasów współczesnych jest również niewolnictwo całkiem dosłowne.

Mówił o nim tak niedawno Jan Paweł II, w swoim kazaniu wygłoszonym w Ełku: "Krzyk biednych całego świata podnosi się nieustannie z tej ziemi i dociera do Boga. Jest to krzyk dzieci, kobiet, starców, uchodźców, skrzywdzonych ofiar wojen, bezrobotnych. Biedni są także wśród nas: ludzie bezdomni, żebracy, ludzie głodni, wzgardzeni, zapomniani przez najbliższych i przez społeczeństwo, poniżeni i upokorzeni, ofiary różnych nałogów. Wielu z nich próbuje nawet ukryć swoją ludzką biedę, ale trzeba umieć ich dostrzec".

 

O niektórych formach tego niewolnictwa pisał ponad sto lat temu, w encyklice Rerum novarum, papież Leon XIII, a słowa jego brzmią, niestety, jakby były napisane specjalnie dla Polski współczesnej: "Najpierw państwo winno wyzwolić pracowników z niewoli ludzi chciwych, którzy dla celów zysku bez miary nadużywają osób, jak rzeczy martwych. Ani sprawiedliwość, ani uczucie ludzkości nie pozwalają wymagać takiej pracy, by umysł tępiał od zbytniego trudu, a ciało upadało ze zmęczenia".

 

W poruszającym tonie zwracał uwagę na współczesne formy poniżania i niewolenia ludzi ostatni sobór, w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym, 27. Często podejmuje ten temat Jan Paweł II4 . Jeśli idzie o niewolnictwo w sensie najdosłowniejszym, istnieje ono nie tylko w niektórych regionach Afryki. Stosunkowo niedawno wypisałem sobie z jakiejś gazety krótką wiadomość pod przerażającym tytułem Dzieci na sprzedaż: "Międzynarodową siatkę handlarzy żywym towarem, którzy po około 40 tysięcy dolarów sprzedawali dzieci z Azji pedofilom w USA, Europie Zachodniej i Australii, wykryto we Włoszech - poinformowała mediolańska prokuratura".

 

Albo ileż to razy spotyka się w gazetach wiadomości o podstępnym obracaniu młodych dziewcząt w niewolnice przeznaczone do nierządu. Aż trudno sobie wyobrazić, że istnieją tacy niegodziwcy, którzy dla zysku - choćby nawet wielkiego - potrafią tak potwornie krzywdzić swoich bliźnich, w tym nawet dzieci. Nie można mieć wątpliwości, że tych niegodziwców w pierwszym rzędzie dotyczy Boża groźba: "Ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą" (Ga 5,21).

 

Zarazem dobrze jest sobie uświadomić, że przyszłe pokolenia na pewno będą nam zarzucały, że wobec tak różnych, a nieraz wręcz potwornych form współczesnego niewolnictwa, robiliśmy o wiele za mało, ażeby te zjawiska ukrócić. I niestety, w tych zarzutach będzie wiele racji.

 

Przejdźmy do konkluzji: Z pewnością Pan i ja niewiele tu możemy zmienić, ale jeżeli będziemy się starali zrobić tylko to, co możemy, już w naszym świecie będzie więcej sprawiedliwości. A prawdopodobnie i Pan i ja możemy tu przynajmniej trochę więcej, niż nam się wydaje

 

Ks. prof. Jacek Salij OP

Żródło; http://www.nonpossumus.pl/biblioteka/jacek_salij/praca_nad_wiara/27.php

 

Niewolnictwo w Ameryce

https://www.youtube.com/watch?v=K_2VSYxWf0c

Niewolnicy Ameryki

https://www.youtube.com/watch?annotation_id=annotation_2959263031&feature=iv&src_vid=K_2VSYxWf0c&v=X59JenETR9g

 

Niewolnictwo  zjawisko społeczne, którego istotą jest stosunek zależności, polegający na tym, iż pewna grupa ludzi (niewolnicy) stanowi przedmiot własności innych osób, grup ludzi (rodzina, plemię itd.) lub instytucji (państwo, świątynia itp.), mogących nimi swobodnie rozporządzać.

Niewolnictwo oznaczać może sytuację faktyczną lub prawną. W ujęciu prawnym jest ono instytucją, sprowadzającą się do tego, iż niewolnik jest rzeczą, tj. przedmiotem praw rzeczowych innej osoby, i zgodnie z prawem może być zbywany, kupowany, użyczany (pożyczany), darowany, zastawiany itd. Konwencja Genewska z 1926 (patrz niżej) definiuje niewolnictwo jako stan lub położenie jednostki względem której stosowane postępowanie w całości lub w części wynikające z prawa własności. W czasach obecnych, gdy niewolnictwo zostało zakazane we wszystkich prawodawstwach świata, niewolnictwo sprowadza się do stanu, w którym niewolnik faktycznie znajduje się w sytuacji przedmiotu, stanowiącego czyjąś własność, jednak ten stan rzeczy nie jest chroniony prawem, a wręcz stanowi przestępstwo.

Źródło; https://pl.wikipedia.org/wiki/Niewolnictwo

 

Leon XIII ENCYKLIKA IN PLURIMIS

 

Do wszystkich Czcigodnych Braci Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów i Biskupów Świata Katolickiego Łaskę i Społeczeństwo z Stolicą Apostolską mającym. O NIEWOLNICTWIE.




CZCIGODNI BRACIA!
Pozdrowienie i apostolskie błogosławieństwo!

Wśród bardzo licznych i największych oznak życzliwości, jakie dla złożenia Nam życzeń na szczęśliwie dopełniony pięćdziesiąty rok kapłaństwa, złożyły się i codziennie składają prawie wszystkie narody, jedna szczególnie Nas wzruszyła, która nadeszła z Brazylii. Że mianowicie z powodu tego pomyślnego wydarzenia obdarowano prawem wolności wielu z tych, którzy na niezmierzonych obszarach tego cesarstwa jęczą pod jarzmem niewoli. - Takie dzieło, pełne chrześcijańskiego miłosierdzia, za wspólnym staraniem kleru oraz dobroczynnych mężów i matron, złożono w ofierze Bogu, Sprawcy i Dawcy wszystkiego co dobre, jako dowód wdzięczności a udzielony Nam tak łaskawie dar wieku i zdrowia.

Nam zaś było to nade wszystko miłe i przyjemne, i to tym bardziej, że umacniało Nas w tym przemiłym mniemaniu iż Brazylijczycy chcą całkowicie znieść i zupełnie wykorzenić okropność niewolnictwa. Tej woli sprzyjał także z nadzwyczajną gorliwością Cesarz i cesarska Córka oraz ci, którzy stoją na czele państwa, wydając i ogłaszając już w tej sprawie pewne prawa. Ile rzecz ta sprawiła Nam radości, powiedzieliśmy wyraźnie w ubiegłym miesiącu, w styczniu, Legatowi cesarskiemu i dodaliśmy, że w sprawie nieszczęsnych niewolników wydamy List do Biskupów Brazylii(1).

Wobec wszystkich ludzi jesteśmy zastępcą Chrystusa, Syna Bożego, który ukochał rodzaj ludzki tak wielką miłością, iż nie tylko nie wzbraniał się, przyjąwszy ludzką naturę, przebywać wśród nas, lecz ukochał także imię Syna Człowieczego. Poświadczył jawnie, że po to zniżył cię do naszego sposobu życia, "by zapowiadać wyzwolenie jeńcom" (Iz 61,1; Łk 4, 19) i uwolniwszy rodzaj ludzi od najgorszej niewoli, jaką jest niewola grzechu, "na nowo zjednoczyć w sobie wszystko to, co w niebiosach, i to, co na ziemi" (Ef 1, 10), a także przywrócić całe potomstwo Adama do pierwotnego stopnia godności z głębokiego upadku wspólnego występku. Bardzo stosownie mówi o tym św. Grzegorz Wielki: "Ponieważ Odkupiciel nasz, twórca wszelkiego stworzenia, po to zechciał łaskawie przyjąć ludzkie ciało, by łaską swego Bóstwa, rozerwawszy więzy niewoli, którymi byliśmy skrępowani, przywrócić nam pierwotną wolność, postępuje się zbawiennie, gdy przez dobrodziejstwo wyzwolenia przywraca się wolność ludziom, których natura od początku zrodziła wolnymi, lecz prawo narodów poddało jarzmu niewoli"(2). Wypada więc i jest to zgoła zadaniem Apostolskim, byśmy sprzyjali temu wszystkiemu i popierali gorliwie to wszystko, co zarówno poszczególnym ludziom, jak i prawnie stowarzyszonym, mogłoby być pomocne w niesieniu ulgi różnorodnym niedolom, które, jako owoce zepsutego drzewa, wypłynęły z grzechu pierwszego rodzica. Chodzi mianowicie o tę wszelkiego rodzaju pomoc, która może znacznie przyczynić się do rozwoju kultury i cywilizacji, a prowadzi także stosownie do takiego gruntownego odnowienia świata, do jakiego dążył i jakiego pragnął Odkupiciel ludzi, Jezus Chrystus.

Wśród tylu zaś nieszczęść, poważnie, jak się wydaje, należy ubolewać nad niewolnictwem, któremu już od wielu wieków, leżąc w obrzydliwości i brudach, podlega niemała cześć rodziny ludzkiej.A dzieje się tak całkowicie wbrew temu, co przez Boga i naturę zostało pierwotnie ustanowione. Najwyższy Stwórca świata postanowił bowiem, by człowiek sprawował królewską niemal władzę nad zwierzętami, również dzikimi, nad rybami i ptactwem, a nie, by panował nad podobnymi do siebie ludźmi. "Chciał" - według zdania św. Augustyna - "by rozumny, stworzony na Jego obraz, panował nad nierozumnymi: nie człowiek nad człowiekiem, lecz człowiek nad zwierzętami"(3). Wynika stąd, że "stan niewoli pojmuje się jako nałożony słusznie grzesznikowi. Dlatego nigdzie w Pismach nie czytamy o niewolniku, zanim sprawiedliwy Noe nie ukarał tą nazwą grzechu syna. Na nazwę, tą zasłużyła więc wina, nie natura"(4). Z zarazy pierwszego grzechu zrodziły się wszystkie pozostałe nieszczęścia i ta potworna przewrotność, że znaleźli się ludzie, którzy niepomni na braterski związek, jaki istniał od początku, nie szanowali już zgodnie z naturą wzajemnej życzliwości i wzajemnego poszanowania. Ulegając swym żądzom zaczęli uważać innych ludzi za niższych od siebie, a następnie za równych ze zrodzonym do jarzma bydłem. W ten sposób bez żadnego względu ani na wspólna, naturę, ani na godność ludzką, ani na podobieństwo Boże, doszło do tego, że przez spory i wojny, które następnie wybuchały, ci którzy okazali się silniejsi, poddali sobie pokonanych. I tak niepodzielny rodzaj ludzki rozpadł się stopniowo na dwie części: pod zwycięskimi panami znaleźli się pokonani niewolnicy. - Smutne tego rodzaju widowisko ujawnia wspomnienie dawnych czasów, aż po czasy Pana Zbawiciela. Wtedy to klęska niewolnictwa opanowała szeroko wszystkie ludy, a liczba wolno urodzonych była stosunkowo mała. Dlatego ów poeta wprowadził Cezara mówiącego zuchwale: "Rodzaj ludzki żyje w nielicznych"(5). Tak, było również u narodów wyróżniających się wszelką kulturą: u Greków, u Rzymian. Nieliczni bowiem panowali nad bardzo licznymi. Panowanie to wykonywano z taką niegodziwością i pychą, iż tłumów niewolników nie uważano za nic więcej niż majątek, nie za osoby, lecz pozbawione wszelkiego prawa rzeczy, którym odebrano nawet prawo do zatrzymania i korzystania z życia. "Niewolnicy są pod władzą panów, a władza ta opiera się na prawie narodów; albowiem u wszystkich prawie narodów możemy zauważyć, że panowie mają nad niewolnikami prawo życia i śmierci, a cokolwiek zarabia niewolnik, to zarabia dla panów"(6). Na podstawie tego nieporządku mogli panowie niewolników zamieniać, sprzedawać, przekazywać w dziedzictwie, bić, wydawać na śmierć, nadużywać do rozwiązłości oraz okrutnych praktyk, a mogli czynić to bezkarnie i jawnie.

Nawet poganie uważani za najrozsądniejszych, znakomici filozofowie, najbieglejsi prawnicy, usiłowali z największą szkodą dla ogólnego osądu przekonać siebie i innych, że niewolnictwo nie jest niczym innym, jak niezbędnym stanem natury. Nie wzdrygali się bowiem głosić, ze niewolnicy, jak pozbawione rozumu i rozwagi narzędzia, powinni pod każdym względem ślepo i niegodnie podlegać woli panów. Niewolnicy bowiem ustępują dalece i wielokrotnie ludziom wolnym zarówno w zdolności pojmowania jak i pod względem znakomitości ciała. A przecież taki pogląd jest najbardziej przejmującym wstrętem okrucieństwem i niegodziwością. Gdy się go raz przyjmie, nie ma już żadnego barbarzyńskiego i niegodziwego ucisku ludzi, który z największą bezczelnością nie broniłby się jakimś pozorem prawa i praworządności.

Księgi są pełne przykładów, jakich nieszczęść stało się to nasieniem, jaka zaraza i zgubne skutki spłynęły stąd na państwa. W duszach niewolników rodziła się nienawiść, panów ogarniały podejrzenia i nieustanny strach. Jedni dla spełnienia gniewu gotowali pochodnie, drudzy srożyli się jeszcze okrutniej. Państwa niepokojone wielką liczbą jednych i przemocą drugich ginęły w krótkim czasie. Zamieszki i bunty, rabunki i pożary, bitwy i rzezie mieszały się ze sobą.

Ta głębia poniżenia dotknęła bardzo licznych ludzi. Dotknęła ich tym żałośniej, że byli pogrążeni w ciemności zabobonów. Wtedy to zgodnie z planem Bożym nadszedł czas, by z nieba zabłysło przedziwne światło i na wszystkich ludzi rozlała się obficie łaska zbawiającego Chrystusa. Dzięki Jego dobrodziejstwu niewolnicy zostali wyrwani z błota i nędzy niewolnictwa, a wszyscy zgoła ludzie odwołani od najstraszniejszej niewoli grzechu i doprowadzeni do najznakomitszej godności dzieci Bożych.

Apostołowie bowiem już od samych początków Kościoła, oprócz innych najświętszych przykazań życia, przekazywali i wpajali także to, o czym nie raz do odrodzonych w kąpieli Chrztu pisał Paweł: "Wszyscy bowiem dzięki tej wierze jesteście synami Bożymi - w Chrystusie Jezusie. Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie" (Gal 3, 26 - 28). "A tu już nie ma Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy, Scyty, niewolnika, wolnego, lecz wszystkim we wszystkich jest Chrystus" (Kol 3, 11). "Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem" (1 Kor 12,13). Złote zgoła, najszanowniejsze, najzbawienniejsze są to świadectwa. Nie tylko przywracają i pomnażają cześć należną rodzajowi ludzkiemu, lecz także jednoczą ze sobą i łączą najściślej więzami braterskiej przyjaźni ludzi wszelkich krajów, języków i stanów. Św. Paweł, przynaglany miłością Chrystusa, zaczerpnął je zaiste z serca Tego, który ofiarował się najłaskawiej, by stać się bratem dla wszystkich i poszczególnych ludzi. On to nie wyłączając ani jednego i nikim nie gardząc, wszystkich tak w sobie uszlachetnił, że przyjął ich do uczestnictwa w Boskiej naturze. Właśnie te słowa nie były niczym innym, jak zaszczepionymi za łaską Bożą pędami, które rozrastając się przedziwnie, zakwitły ku nadziei i szczęśliwości publicznej. Oto bowiem z upływem wydarzeń i lat, przy trwałej działalności Kościoła, odnowiona na podobieństwo rodziny wspólnota państw ściśle zjednoczyła się jako chrześcijańska i wolna.

Początkowo bowiem, najgorliwsza troska Kościoła zmierzała do tego, by także w tej ważnej sprawie lud chrześcijański przyjął i trzymał się uczciwie czystej nauki Chrystusa i Apostołów. Przez nowego Adama, którym jest Chrystus, nastąpiło już wówczas braterskie zjednoczenie człowieka z człowiekiem i narodu z narodem.Tak jak w porządku natury mają ludzie wspólne pochodzenie, tak w porządku nadprzyrodzonym mają jedno i to samo źródło zbawienia i wiary.Wszyscy na równi zostali przyjęci za przybrane dzieci jednego Boga i Ojca, gdyż wszystkich razem odkupił On za tę samą wielką cenę. Wszyscy są członkami tego samego Ciała, wszyscy uczestnikami tego samego Bożego stołu.Dla wszystkich stoją otworem dary łaski, dla wszystkich także dary nieśmiertelnego życia.

Gdy to zostało osiągnięte, jak gdyby pierwociny i podstawy, Kościół dążył do tego, by jako dobra matka przynieść jakąś ulgę trudom i niesławie niewolniczego życia. Dlatego określił i mocno polecał niezbędne prawa i wzajemne obowiązki panów i niewolników, tak jak zostały poręczone w listach Apostołów.

Pierwsi bowiem wśród Apostołów tak napominali niewolników, których pozyskali dla Chrystusa: "Niewolnicy, z całą bojaźnią bądźcie poddani panom nie tylko dobrym i łagodnym, ale również surowym" (1 P 2,18). "Niewolnicy, ze czcią i bojaźnią w prostocie serca bądźcie posłuszni waszym doczesnym panom, jak Chrystusowi, nie służąc tylko dla oka, by ludziom się podobać, lecz jako niewolnicy Chrystusa, którzy z duszy pełnią wolę Bożą. Z ochotą służcie, jak gdybyście służyli Panu, a nie ludziom, świadomi tego, że każdy - jeśli uczyni co dobrego, otrzyma to z powrotem od Pana - czy to niewolnik, czy wolny" (Ef 6, 5 - 8). Tenże Paweł pisze uczniowi swemu Tymoteuszowi: "Wszyscy, którzy są pod jarzmem jako niewolnicy, niech własnych panów uznają za godnych wszelkiej czci. Ci zaś, którzy mają wierzących panów, niechaj ich nie lekceważą z tego powodu, że są braćmi, ale nich im lepiej służą, dlatego że są oni wierzącymi i umiłowanymi jako uczestnicy dobrodziejstwa. Tych rzeczy nauczaj i do nich zachęcaj" (1 Tym 6, 1 - 2). Tytusowi również polecił, by tak nauczał: "Niewolnicy niech będą poddani swoim panom we wszystkim, niech się starają im przypodobać, niech się im nie sprzeciwiają, niczego sobie nie przywłaszczają, lecz niech okazują zawsze doskonałą wierność, ażeby pod każdym względem stali się chlubą dla nauki naszego Zbawiciela, Boga" (Ef 2,9-10). Owi zaś pierwsi uczniowie wiary chrześcijańskiej rozumieli bardzo dobrze, że z powodu takiej braterskiej równości ludzi w Chrystusie, nic zgoła nie ulega zmniejszeniu czy odrzuceniu, jeżeli chodzi o uległość, cześć, wierność i pozostałe obowiązki wobec panów. Z tego zaś zrodziło się wiele dobrego. Obowiązki te stały się mianowicie bardziej świadome, lżejsze, milsze do wypełniania i bardziej owocne dla wysłużenia chwały niebieskiej. W ten sposób bowiem niewolnicy oddawali panom cześć i szacunek jako tym, w których widzieli powagę Boga, od którego pochodzi wszelka władza. Nie kierowali się strachem przed karami, wyrachowaniem czy względami na osiągnięcie korzyści, lecz świadomością obowiązku i miłością. Z drugiej stronydo panów odnosiła się słuszna zachęta Apostoła, by za dobre czyny niewolników odpłacali im wdzięcznością:"A wy, panowie, tak samo wobec nich postępujcie: zaniechajcie groźby, świadomi tego, że w niebie jest Pan zarówno ich, jak wasz, a u Niego nie ma względu na osoby" (Ef 6,9). Powinni rozważyć, iż tak jak niewolnik nie powinien ubolewać nad swoim losem, ponieważ "jest wyzwoleńcem Pana", tak również człowiek wolny nie powinien wzbijać się w pychę i dumnie rozkazywać, gdyż jest "niewolnikiem Chrystusa" (1 Kor 7, 22). Przez to nakazano panom, by w swoich niewolnikach uznali ludzi i odpowiednio ich szanowali jako nie różniących się od nich naturą, równych im w wierze i współsługi wobec majestatu wspólnego Pana.

Apostołowie rzeczywiście stosowali owe tak słuszne prawa, nadane głównie dla ułożenia stosunków w społeczności domowej. Znakomity jest przykład Pawła, jak życzliwie postąpił i napisał w obronie Onezyma, zbiegłego niewolnika Filemona. Odsyła go do niego z tym pełnym miłości poleceniem: "Ty zaś jego, to jest serce moje, przyjmij do domu ... już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego ... zarówno w doczesności, jak w Panu. Jeżeli zaś wyrządził ci jaką szkodę lub winien ci cokolwiek, policz to na mój rachunek" (Flm 12 - 18). Kto zechce porównać oba sposoby odnoszenia się do niewolników, pogański i chrześcijański, łatwo przyzna, że pierwszy był bezwzględny i haniebny, drugi bardzo łagodny i pełen szlachetności. Nie pozwoli też, by Kościół, który był sprawcą tak wielkiej łagodności, nie doznał należnej mu chwały.

Postąpi tak tym bardziej, gdy pilnie rozważy, z jaką łagodnością i roztropnością Kościół wytrzebił i wyrugował najhaniebniejszą zarazę niewolnictwa. Nie chciał on bowiem pospiesznie starać się o wyzwolenie i wolność niewolników, gdyż nie mogłoby to oczywiście nastąpić bez niepokojów, bez ich własnej szkody i bez klęski dla państwa. Ze szczególną troską dbał jednak o to, by przez swoją naukę wychować dusze niewolników dla prawdy chrześcijańskiej i doprowadzić ich do zgodnych z chrztem obyczajów. Jeżeli więc w wielkiej ilości niewolników, których uczynił swoimi dziećmi, niektórzy zwabieni jakąś nadzieją wolności, stosowali przemoc i wzbudzali bunty, Kościół zawsze potępiał i tłumił te błędne usiłowania, a Jako środek zaradczy stosował przez swoich rządców cierpliwość. Powinni mianowicie być przekonani, że ze względu na światło świętej wiary i godność otrzymaną od Chrystusa, o wiele przewyższają pogańskich panów godnością. Jednak sam Sprawca wiary i Ojciec zobowiązuje ich do tym większej sumienności, aby niczego przeciwko nim się nie dopuszczali i w najmniejszym stopniu nie odstąpili od należnego im szacunku i posłuszeństwa. Wiedząc zaś, iż są wybrani do Królestwa Bożego, niech nie dbają o poniżanie i krzywdy w tym znikomym życiu. Niech zwróciwszy oczy i dusze ku niebu, pocieszają się i umacniają w świętym postanowieniu. Do niewolników przede wszystkim przemawiał Apostoł Piotr, gdy napisał: "To się bowiem podoba Bogu, jeżeli ktoś ze względu na sumienie uległe Bogu znosi smutki i cierpi niesprawiedliwie. Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił nam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami" (1 P 2, 19 - 21). Tak wielka troska o gorliwość połączoną z umiarem, która przesławnie zdobi boską moc Kościoła, zostaje wprost niewiarygodnie pomnożona niezłomną, i wzniosłą mocą ducha, jaką potrafił on wpoić i podtrzymać w licznych, najbardziej poniżonych niewolnikach. Przedziwna rzecz: oto ci, którzy panom swoim byli wzorowo ulegli i ze względu na nich najcierpliwsi we wszystkich trudach, w żaden sposób nie dali się skłonić, by niegodziwe polecenia panów przedłożyć ponad święte przykazania Pana. Z pogodą ducha, z pogodnym obliczem oddali nawet życie i wydali się na najokropniejsze męczarnie. Jako przykład niezłomnej stałości sławi Euzebiusz dziewicę Patamianę, która bez lęku wolała raczej ponieść śmierć, niż ulec żądzy bezwstydnego pana. Wylewając krew dochowała wierności Jezusowi Chrystusowi. Wiele podobnych przykładów można podziwiać wśród niewolników, którzy wobec nastających na nich panów, aż do śmierci bronili bardzo mężnie swej duchowej wolności i należnej Bogu wierności. Historia zaś nie mówi o żadnych chrześcijańskich niewolnikach, którzy przeciwstawialiby się panom z innych powodów lub wzbudzali zgubne dla państw bunty i zamieszki.

Gdy następnie, sprawy się uspokoiły i nastały spokojne czasy dla Kościoła, święci Ojcowie z przedziwną mądrością wyłożyli apostolskie świadectwa o braterskiej, duchowej łączności wśród chrześcijan i z równą miłością dostosowali je do pożytku niewolników. Starali się wykazać, żepanowie mają wprawdzie słuszne prawo do pracy niewolników, lecz wcale nie jest dozwolona owa sroga władza nad ich życiem ani okrutna surowość. Wśród Greków wyróżnia się Chryzostom. U niego znajdują się owe często przytaczane słowa. On też z radością w duchu i w mowie stwierdzał, żedzięki wielkiemu dobrodziejstwu wiary chrześcijańskiej, niewolnictwo, w dawnym znaczeniu tego słowa, zostało już w tym czasie zniesione, tak że wśród uczniów Pana dostrzegano Już tylko i rzeczywiście istniała tylko nazwa bez treści. Gdy bowiem Chrystus (tak ogólnie rozprawia), w swym najwyższym miłosierdziu wobec nas, zmył winę zaciągniętą przez pochodzenie, uzdrowił również wielorakie zepsucie społeczności ludzkiej, jakie nastąpiło przez podział na warstwy. Dlatego, tak jak śmierć, pozbawiona dzięki Niemu lęku, stała się łagodnym przejściem do szczęśliwego życia, tak też zostało zniesione niewolnictwo. Nie nazywaj chrześcijanina niewolnikiem, chyba że na nowo służy grzechowi.Braćmi są wszyscy odrodzeni w Chrystusie Jezusie i przygarnięci przez Niego. Chwała człowieka pochodzi z tego nowego stworzenia i z przyjęcia do Bożej rodziny, a nie ze sławy rodu. Godność przynosi chwała prawdy, a nie chwała krwi. Aby zaś idea ewangelicznego braterstwa przyniosła większy owoc, potrzeba nadto, by również w zewnętrznym sposobie życia zajaśniała jakaś bardzo zgodna zmiana zamiłowań i obowiązków. Trzeba, by niewolnicy byli uważani prawnie za różnych domownikom i członkom rodziny. Ojciec rodziny winien dostarczyć im nie tylko tego, co jest potrzebne do życia i utrzymania, lecz także wszelkiej pomocy w religijnym pouczeniu. A wreszcie przez szczególne pozdrowienie Pawła skierowane do Filemona, w którym prosi o łaskę i pokój "dla Kościoła, który jest w jego domu" (Flm 2), mają zarówno panowie, jak i chrześcijańscy niewolnicy najlepiej wystawione świadectwo, że wśród tych, wśród których istnieje wspólnota wiary, winna też istnieć wspólnota miłości(7). Z pisarzy chrześcijańskich całkiem słusznie wspominamy Ambrożego. On bowiem tak gorliwie ścigał w tej sprawie wszelkie sposoby ucisku, tak stanowczo, zgodnie z prawami chrześcijańskimi, przyznał obu stanom to, co im należne, że nikt nie mógłby tego zrobić stosowniej. Można więc całkiem słusznie powiedzieć, że jego opinie zupełnie i doskonale zgadzają się z tym, co powiedział Chryzostom(8).

Było to, jak się okazuje, najsłuszniejsze i najbardziej pożyteczne. Lecz, co jest ważniejsze, przestrzegano tego w całości i sumiennie już od najdawniejszych czasów wszędzie tam, gdziekolwiek rozkwitła wiara chrześcijańska.

Gdyby tak nie było, Laktacjusz, ów doskonały obrońca religii, nie świadczyłby tak odważnie: "Powie ktoś: Czyż nie ma u was biednych i bogatych, niewolników i panów? Czyż między jednymi i drugimi nie zachodzi żadna różnica? Żadna. Nie ma innego powody, że wzajemnie nazywamy się braćmi, jak tylko ten, iż wierzymy, że jesteśmy równi. Wszystkie sprawy ludzkie mierzymy bowiem nie ciałem, lecz duchem. Chociaż więc stan ciała jest różny, nie mamy jednak niewolników, lecz uważamy ich i nazywamy braćmi i współsługami w wierze"(9).

Tak rozwijała się troska Kościoła o ochronę niewolników. Ostrzeżenie, nie opuszczając żadnej sposobności, doszła wreszcie do podsuwania myśli, czy nie można by wreszcie obdarzyć ich wolnością. Miało to także przyczynić się bardzo do osiągnięcia wiecznego zbawienia.

Kroniki świętej starożytności podają świadectwa, że przyniosło to dobry skutek. Szlachetne matrony, sławione przez Hieronima jako najznakomitsze, włożyły w wspieranie tej sprawy wiele trudu. Jak podaje Salwian, często zdarzało się w rodzinach chrześcijańskich, i to nazbyt bogatych, że hojnie obdarowywały niewolników wolnością. Św. Klemens, już o wiele wcześniej stawił jeszcze wznioślejszy przykład miłości. Niektórzy mianowicie chrześcijanie, nie mogąc w inny sposób uwolnić niektórych niewolników, zmieniając stan, siebie samych oddawali w niewolę(10).

Poza tym, że uwalnianie niewolników, jako dzieło pobożności, zaczęło odbywać się w kościołach, Kościół zaczął polecać je wiernym układającym testament, jako dzieło przemiłe Bogu i wielkiej u Niego zasługi i nagrody. Stąd zrodziła się myśl, by nakazać spadkobiercy wyzwolenie niewolników "dla miłości Boga, dla uratowania mej duszy" lub "dla wynagrodzenia za moją duszę". By zapłać okup za jeńców nie powstrzymywano się od niczego. Sprzedawano dobra darowane Bogu, przetapiano poświęcone złoto i srebro, pozbywano się ozdób z bazylik i poświęconych darów. Nie raz postąpili tak Ambroży, Augustyn, Hilary, Eligiusz, Patrycjusz i liczni inni bardziej świętobliwi mężowie.

Najbardziej działali na korzyść niewolników papieże, owi za wszelkiej pamięci opiekunowie słabszych i obrońcy uciśnionych. Św. Grzegorz Wielki sam doprowadził do wolności ilu tylko mógł, a na synodzie rzymskim w 597 roku wyraził wolę, by wolność otrzymali ci wszyscy, którzy postanowili prowadzić życie zakonne. Hadrian I bronił prawa niewolników do swobodnego zawierania małżeństwa, nawet wbrew woli panów. Aleksander III w 1167 r. bardzo wyraźnie oznajmił królowi Walencji, by żadnego chrześcijanina nie skazywał na niewolę, gdyż z natury nikt nie jest niewolnikiem, a Bóg wszystkich stworzył wolnymi.W roku zaś 1198, Innocenty III, na prośbą założycieli: Jana z Maty i Feliksa Walezego, uznał i zatwierdził Zakon Najświętszej Trójcy dla wykupu chrześcijan, którzy wpadli w moc Turków. Podobny do tego Zakon świętej Maryi od Wykupu niewolników, zatwierdził Honoriusz III, a później Grzegorz IX. Piotr Nolasco nadał mu to surowe prawo, by owi zakonnicy siebie samych oddali w niewolę za cierpiących okrutną niewolę chrześcijan, gdyby to było potrzebne dla ich wyzwolenia. Ten sam papież Grzegorz nakazał poważniejszą ochronę wolności. Ogłosił jako rzecz niegodziwą wobec Kościoła wykupywanie niewolników. Dodał zachętę do chrześcijan, by dla odpokutowania kar za grzechy ofiarowali swych niewolników Bogu i Świętym.

Dodać można inne, dotyczące tej sprawy dobre czyny Kościoła. Miał on bowiem zwyczaj, stosując surowe kary, bronić niewolników przed srogim gniewem panów i zgubną krzywdą. Otwierał świątynie, jako miejsca ucieczki dla udręczonych przemocą.Brał w opiekę wyzwolonych, a karą powstrzymywał tych, którzy odważyliby się uczynić podstępnie niewolnikiem człowieka wolnego. Tym chętniej Kościół dbał o wolność tych niewolników, których stosownie do okoliczności czasu i miejsca sam miał w swoim posiadaniu. Postanawiał, aby biskupi uwalniali od wszelkich więzów niewolnictwa tych, którzy przez pewien czas wykazali się chwalebną uczciwością życia. Łatwo też pozwalał biskupom, by testamentem nadawali wolność oddanym sobie niewolnikom. Litości i stanowczości Kościoła należy przyznać również to, iż także prawo cywilne zelżało nieco w swej surowości wobec niewolników. Osiągnięto wreszcie i to, że przedłożony przez Grzegorza Wielkiego umiar, został przyjęty do spisanego prawa państw i nabrał mocy. Stało się to głównie za sprawą Karola Wielkiego, który wprowadził go do swoich "Kapitularzy", tak jak później Gracjan do "Dekretu".Dokumenty wreszcie, prawa, zarządzenia, wydane w ciągu wszystkich wieków pouczają i wspaniale świadczą o najwyższej miłości Kościoła wobec niewolników, których poniżanego stanu nigdy nie pozostawił bez opieki, lecz zawsze, na wszelki sposób przychodził im z pomocą.

Nigdy więc nie można okazać dość chwały i wdzięczności Kościołowi katolickiemu, który dzięki szczególnej i największej łasce Chrystusa Odkupiciela zasłużył się jako ten, który zniweczył niewolnictwo i wprowadził prawdziwą wolność, braterstwo i równość wśród ludzi i przez to przyczynił się do pomyślnego rozwoju narodów.

U schyłku piętnastego wieku zgubna plama niewolnictwa została wśród chrześcijańskich narodów już prawie całkowicie wymazana. Państwa usiłowały umocnić się w ewangelicznej wolności oraz rozszerzyć swą władzę. Wtedy to Stolica Apostolska z największą pilnością zważała na to, by nie odżyły gdzieś złe kiełki tego błędu. Zwróciła więc czujną troskliwość ku nowo odkrytym obszarom Afryki, Azji i Ameryki.Dochodziły bowiem wieści, że wodzowie tych wypraw, chrześcijanie, źle wykorzystują oręż i talent dla przygotowania i narzucenia uczciwym narodom niewolnictwa. Surowa bowiem przyroda ziemi, którą należało ujarzmić, oraz wydobywanie w kopalniach odkrytych skarbów, wymagały bardzo silnych pracowników. Podjęto więc niesprawiedliwe i nieludzkie zgoła plany. By sprowadzić do tej pracy niewolników z Etiopii zaczęto uprawiać pewien rodzaj handlu, który nazwany później "la tratta dei Negri" niezmiernie się w tych koloniach rozpanoszył. Z podobną krzywdą zaczęto też uciskać na modłę niewolniczą rodzimą ludność (zwaną powszechnie Indianami). Gdy Pius II dowiedział się o tych sprawach, bez żadnej zwłoki, dnia 7 października 1462 r., napisał list do biskupa Rubiceńskiego, w którym napiętnował i potępił tak wielką niegodziwość. Nieco później Leon X użył całej swej władzy i powagi u królów Portugalii i Hiszpanii, by skłonić ich do całkowitego wykorzenienia tej swawoli, hańbiącej zarówno religię i kulturą, jak i sprawiedliwość. Mimo to nieszczęsna ta krzywda pozostała w mocy, gdyż trwała jej niegodziwa przyczyna: a mianowicie nienasycona żądza posiadania. Wówczas Paweł III, pełen ojcowskiej miłości itroski o los Indian i niewolników murzyńskich, wydał ostatecznie uroczysty dekret, w którym jasno i wobec wszystkich narodów oznajmił, że wszystkim im przysługuje trojakiego rodzaju sprawiedliwe i istotne prawo: aby mianowicie każdy był uwłasnowolniony, aby zjednoczeni mogli żyć według własnych praw, aby mogli zdobywać i posiadać majątek. Ponadtow liście przesłanym do Kard. Arcybiskupa Toledańskiego ustanowił interdykt wzbraniający udziału w świętych obrzędach tym, którzy działaliby wbrew temu dekretowi, a możliwość pojednania zastrzegł papieżowi(11). Następnie inni papieże: Urban VIII, Benedykt XIV i Pius VII poświęcali się z taką samą troską i stałością dla Indian i Murzynów, również dla nienawróconych jeszcze na wiarę chrześcijańską, jako najczynniejsi ich obrońcy. Pius VII przyczynił się ponadto do skierowania wspólnych narad sprzymierzonych monarchów Europy na Kongresie Wiedeńskim również w tym kierunku, by gruntownie wykorzenić tę poniechaną już na licznych miejscach niedolę Murzynów. TakżeGrzegorz XVI bardzo poważnie napominał obojętnych na ludzkie postępowanie i prawa.Przypominał też dekrety Stolicy Apostolskiej i ustanowione kary. Nie pomijał żadnej sposobności dla doprowadzenia do tego, by również najbardziej odległe narody, naśladując łagodność europejską, powstrzymały się od hańby i okrucieństwa niewolnictwa i uczuły do niego odrazę(12). Nam zaś nadarzyła się bardzo dogodna sposobność, by wobec monarchów i najwyższych rządców państw wyrazić ogromną radość, że dzięki ich wytrwałej działalności uczyniono już zadość długotrwałym i z punktu natury i religii jak najbardziej słusznym żalom.

Inna jednak troska, dotycząca bardzo podobnej sprawy, nęka Naszą duszę. Sprawia Nam ona niemało udręki i przynagla Nas do zajęcia się nią jak najtroskliwiej. Chodzi mianowicie o to, że ten tak haniebny handel ludźmi ustał wprawdzie na morzu, na lądzie jednak nadal jest uprawiany nader często i nader brutalnie. Dzieje się to głównie w niektórych częściach Afryki. Ponieważ mahometanie przyjęli to przewrotne mniemanie, że Murzyn i człowiek podobnej rasy nie jest prawie niczym więcej niż zwierzęciem, można tam zauważyć srożącą się przewrotność i okropność ludzką. Oto nagle, zgodnie z obyczajami rabusiów, napadają gwałtownie na nieobawiające się niczego szczepy murzyńskie.

Wpadają do wiosek, osiedli i szałasów niszcząc wszystko, pustosząc i rabując. Następnie uprowadzają schwytanych z łatwością i powiązanych mężczyzn, kobiety i dzieci, by przemocą zawlec ich na najhaniebniejsze targowisko. Wstrętne owe wyprawy wychodzą zwykle, jakoby ze strażnic, z Egiptu, Zanzibaru, a częściowo także z Sudanu. Ludzie skuci kajdanami, marnie żywieni, często bici, odbywają daleką drogę. Zbyt słabi, by znieść te okropności, są zabijani. Dość wytrzymali idą gromadnie na sprzedaż. Przekazuje się ich przykremu i bezwstydnemu kupcowi. Kto zaś został sprzedany i przekazany - jakże nieszczęsne jest to rozdzielenie żon, dzieci, rodziców - jest w mocy swego właściciela, który zmusza go do najokrutniejszej i niegodziwej zgoła niewoli.Taki nie może też odmówić przyjęcia religii Mahometa.O tym wszystkim dowiedzieliśmy się niedawno z ogromnym smutkiem duszy od niektórych, którzy bezpośrednio patrzyli ze łzami na taką ohydę i okropność.Jest to całkowicie zgodne z tym, co opowiedzieli najnowsi badacze Afryki środkowej. Z ich rzetelnych świadectw wynika, że zwykle co roku sprzedaje się w ten sposób, jak gdyby bydło, do czterystu tysięcy murzynów. Prawie połowa z nich, osłabiona bardzo przykrą drogą, pada i ginie.Wędrujący więc przez te miejsca - jakże to smutne do opowiadania - oglądają niejako ścieżkę ułożoną z pozostałych tam kości.

Kogóż nie poruszy myśl o tak wielkich nieszczęściach? My zaiste, którzy zastępujemy Chrystusa, najmiłościwszego Wybawcę i Odkupiciela wszystkich narodów, i którzy tak bardzo cieszymy się z bardzo licznych i chwalebnych zasług Kościoła wobec wszelkiego rodzaju uciśnionych, ledwo możemy wypowiedzieć, jak wielką litość odczuwamy dla owych najnieszczęśliwszych ludów. Z ogromną miłością wyciągamy ku nim ramiona i bardzo pragniemy, byśmy mogli udzielić im wszelkiej ulgi i pomocy. Pragniemy, aby strząsnąwszy niewolę ciała strząsnęli zarazem niewolę zabobonu i mogli wreszcie, jako nasi współuczestnicy Bożego dziedzictwa, służyć pod najsłodszym jarzmem Chrystusa jednemu i prawdziwemu Bogu. Oby wszyscy sprawujący władzę państwową, wszyscy, którzy chcą, by prawa narodów i prawa ludzkiej natury były szanowane, wszyscy, którzy z serca starają się o rozwój katolickiej religii, wszyscy, gdziekolwiek są, za Naszą zachętą i błaganiem zjednoczyli się gorliwie dla poskromienia, zabronienia i wytępienia tego najbardziej niegodziwego i zbrodniczego handlu.

Tymczasem, gdy z nader przykrym współzawodnictwem w pomysłach i trudach urządza się ciągle nowe wyprawy do ziem afrykańskich i ciągle na nowo prowadzi ten handel, niechaj mężowie apostolscy starają się, aby, jak tylko można najlepiej, zadbać o zbawienie i wolność niewolników. Oczywiście żadnym środkiem nie przyczynią się do tego bardziej, niż gdy umocnieni łaską Bożą, całkowicie poświęcą się rozkrzewianiu naszej najświętszej wiary i z dnia na dzień coraz gorliwiej starać się będą o jej rozwój. Jej bowiem znakomitym owocem jest to, że przedziwnie zjednuje i rodzi wolność, "ku której wyswobodził nas Chrystus" (Gal 5,1). Niech przeto jako w zwierciadło - tak napominamy - wpatrują się w życie i czyny Piotra Klawera, któremu niedawno dodaliśmy wieniec chwały. Niech wpatrują się w tego, który z największą stałością w pracy, nieustannie przez czterdzieści lat, całkowicie poświęcał się niesieniu pomocy najbardziej nieszczęśliwym tłumom niewolników murzyńskich, godny zaiste pochwały jako Apostoł tych, którym ofiarował się i oddawał jako nieustanny niewolnik. Muszą przyswoić sobie miłość tego męża i jego cierpliwość nawet w kłopotach. Muszą się nimi odznaczać, a wtedy okażą się godnymi sługami zbawienia, pocieszycielami i zwiastunami pokoju. Wtedy z pomocą Bożą będą umieli przemienić troski, zaniedbanie i dzikość na najradośniejszą pełnię rozwoju religii i kultury.

Myśl Naszą i Nasz List, Czcigodni Bracia, kierujemy z radością właśnie do was, by raz po raz wyrazić Wam Naszą radość. Chcemy złączyć się z wami w tej szczególnej radości, jakiej doznajemy z tych planów, które w sprawie niewolnictwa podjęto publicznie w waszym Cesarstwie. Rzeczą samą, przez się dobrą, szczęśliwą i zbawienną wydaje się Nam to, iż przez prawa zadbano i zastrzeżono, że ci, którzy należą jeszcze do niewolniczego stanu, powinni być dopuszczeni do stanu i praw ludzi wolnych. Sprawa ta umacnia także i krzepi nadzieję na radosne powodzenie spraw państwowych i sprawy Bożej. W ten sposób wszystkie najszlachetniejsze narody będą słusznie wspominać i sławić Cesarstwo Brazylijskie, a równocześnie zabłyśnie chwałą imię czcigodnego Cesarza. Na ustach wszystkich jest to jego wołanie, iż niczego nie życzy sobie bardziej, niż tego, aby w jego kraju zatarto jak najprędzej wszelki ślad niewolnictwa.

Tymczasem zaś, podczas gdy te nakazy praw wprowadza się w życie, starajcie się ochoczo - usilnie was o to prosimy - i z największą rozwagą poświęcajcie swój trud tej sprawie, której na przeszkodzie stoją oczywiście niemałe trudności. Wy właśnie powinniście doprowadzić do tego, by panowie i niewolnicy złączyli się ze sobą najszlachetniejszym uczuciem i zaufaniem i w niczym nie uchybili przeciw łagodności i sprawiedliwości. Niech wszystko, co należy wypełnić, wypełnią zgodnie z prawem, spokojnie i po chrześcijańsku. To bowiem, czego wszyscy bardzo pragnęli, a mianowicie zniesienie i usunięcie niewolnictwa, winno - jak należy sobie jak najbardziej życzyć - nastąpić pomyślnie, bez żadnego pogwałcenia praw Boskich czy ludzkich, bez żadnych zamieszek w państwie, a najbardziej z prawdziwą korzyścią samych niewolników, o których sprawę chodzi.

Im szczególnie, czy to tym, którzy uzyskali już wolność, czy to tym, którzy niebawem staną się wolni, z pasterską gorliwością i ojcowską życzliwością dajemy kilka zbawiennych napomnień, zaczerpniętych z myśli wielkiego Apostoła narodów. Niech więc starają się zachować mile i okazywać troskliwie wdzięczną pamięć i życzliwość tym wszystkim, dzięki których rozwadze i pracy uzyskali wolność. Niech nigdy nie okażą się niegodni tak wielkiego daru i niech nigdy nie mieszają wolności ze swawolą w uleganiu żądzom. Niech korzystają z niej, jak przystało na obywateli dobrych obyczajów, dla gorliwej działalności przez czynne życie, dla pożytku i chwały zarówno rodziny jak i państwa. Powinni szanować i czcić godność panujących, okazywać posłuszeństwo urzędom, słuchać praw. Niech te i tym podobne obowiązki wypełniają gorliwie nie tyle ze strachu, lecz raczej kierując się religijną sumiennością. Niech poskromią takie i strzegą się przed uczuciem zazdrości wobec cudzego majątku i wyróżnienia. Jakże to bolesne, że codziennie dręczy ono tak wielu spośród biedniejszych i dostarcza tak licznych narzędzi pełnych niegodziwości przeciw bezpieczeństwu i pokojowi stanów. Niech zadowoleni ze swego majątku i stanu, o niczym milej nie wspominają, niczego nie pożądają gorliwiej niż dóbr Królestwa niebieskiego, dla których przyszli na świat i zostali odkupieni przez Chrystusa. Niech o Bogu i tymże Panu i Wybawcy swoim myślą ze czcią, ze wszystkich sił Go miłują i jak najtroskliwiej strzegą Jego przykazań. Niech cieszą się, że są dziećmi świętego Kościoła, Jego Oblubienicy, i niech starają się być najlepszymi i tak gorliwie, jak tylko mogą, odwzajemniają miłość.

Wy zatem, Czcigodni Bracia, starajcie się przekonać i nakłonić tych właśnie, którzy uzyskali wolność, do przestrzegania tych pouczeń. Zadbajcie, aby - co jest Naszym największym życzeniem, a winno również być Waszym i wszystkich ludzi szlachetnych - z nadanej wolności przede wszystkim religia osiągnęła na całym obszarze tego Cesarstwa jak największe owoce, by ludzi skierowała ku wieczności.

By zaś nastąpiło to jak najpomyślniej, prosimy i błagamy Boga o jak najobfitszą łaskę, a Niepokalaną Dziewicę o macierzyńską pomoc. Jako zadatku darów niebieskich i dowodu Naszej ojcowskiej życzliwości, z wielką miłością udzielamy wam, Czcigodni Bracia, klerowi i całemu ludowi, Apostolskiego Błogosławieństwa.

Dan w Rzymie, u św. Piotra, dnia 5 maja 1888 r., w jedenastym roku Naszego Pontyfikatu.

LEON PP. XIII

Źródło; http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/leon_xiii/encykliki/in_plurimis_05051888.html

Choć formalnie niewolnictwo zakazane jest we wszystkich krajach świata, de facto praktykowane jest bardzo szeroko. Jest to jedna z naszybciej rozwijających się gałęzi czarnego biznesu (obok handlu narkotykami i bronią). Organizacje antyniewolnicze szacują liczbę niewolników na 27 mln].Współczesne niewolnictwo przybiera nowe, nieznane w historii formy. Jedną z nich była praca przymusowa więźniów w hitlerowskich i stalinowskich obozach koncentracyjnych, praktykowana dziś nadal na szeroką skalę w chińskich obozach laogai, a także w Birmie. Liczba tych niewolników nie jest dokładnie znana, choć szacuje się ją na wiele milionów.

Jedną ze współczesnych form niewolnictwa jest też międzynarodowy handel dziećmi jako tanią siłą roboczą, uprawiany głównie w krajach Azji i Afryki oraz międzynarodowy handel kobietami[16], zmuszanymi przez organizacje mafijne na całym świecie do prostytucji.

Źródło; https://pl.wikipedia.org/wiki/Niewolnictwo

 

Nie ulega kwestii, że zniewolenie świata idzie przez grzech, który ma swoją siedzibę w pokusach pochodzących od diabła, świata i samego człowieka.

Stąd Kościół z troską kieruje swój namysł nad prawdziwą teologią wyzwolenia człowieka, którą niestety marksizujący teologowie usiłowali wypaczyć i zdeformować w celu uczynienia z  Kościoła katolickiego „oręż walki rewolucyjnej”.

Kongregacja Nauki Wiary zajęła się tym zagadnieniem, aby wyplenić wszelkie błędy towarzyszące teologicznym aberracjom w dokumencie pt. „Libertatis nuntis”.

Instrukcja o niektórych aspektach teologii wyzwolenia - „Libertatis nuntis

https://ekai.pl/biblioteka/dokumenty/x151/instrukcja-o-niektorych-aspektach-teologii-wyzwolenia-libertatis-nuntius/?print=1#r4

 

Bardziej niż kiedykolwiek trzeba, by chrześcijanie, których wiara jest dojrzała, i którzy są zdecydowani żyć po chrześcijańsku, angażowali się z miłości do swych wydziedziczonych, gnębionych lub prześladowanych braci, w walkę o sprawiedliwość, wolność i ludzką godność.

(…)

Dążenie do wyzwolenia, jak sugeruje samo to wyrażenie, podejmuje fundamentalne zagadnienie Starego i Nowego Testamentu. Także wyrażenie "teologia wyzwolenia", samo w sobie, jest określeniem w pełni słusznym: oznacza bowiem refleksję teologiczną, skupioną na problemach biblijnych wyzwolenia i wolności oraz na nie cierpiących zwłoki wnioskach praktycznych. Spotkanie się dążenia do wyzwolenia i teologii wyzwolenia nie jest przypadkowe. Znaczenie tego spotkania nie może być właściwie zrozumiane, jak tylko w świetle samego głoszenia Objawienia, autentycznie interpretowanego przez Urząd Nauczycielski Kościoła2.

(…)

 "Teologie wyzwolenia" największe znaczenie przypisują wydarzeniu Wyjścia, które faktycznie stanowi konstytutywne wydarzenie na drodze formowania się narodu wybranego. Wyjście jest wyzwoleniem spod obcego panowania i niewoli. Trzeba pamiętać o szczególnym znaczeniu tego wydarzenia, uwzględniając jego celowość, bowiem zmierza ono do założenia Ludu Bożego i aktu przymierza zawartego na Górze Synaj4. Dlatego właśnie wyzwolenia z Księgi Wyjścia nie można sprowadzać do wyzwolenia o charakterze tylko i wyłącznie politycznym. Jest zresztą rzeczą charakterystyczną, że pojęcie wyzwolenia jest w Piśmie Świętym zastępowane niekiedy przez bardzo mu bliskie określenie odkupienie.

 

 

Przy okazji omawianego tematu warto wspomnieć na dwie wielkie święte osoby, które ściśle z kwestią walki z niewolnictwem się wiążą – św. Józefina Bakhita i Matka Afryki bł. Maria Teresa Ledóchowska.

Zawsze należy wzywać ich wstawiennictwa, gdy ulegamy duchom niesprawiedliwości i grzechowi oraz kiedy nie reagujemy adekwatnie wobec zbrodni niewolnictwa, a więc  grzechów wołających o pomstę do nieba i nie wspieramy dzieł miłości i miłosierdzia.

 

Święta Józefina Bakhita, dziewica

http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-08b.php3

Bakhita - dziecko szczęścia (Cały film - PL)

https://www.youtube.com/watch?v=S_A0L-eQuRc

Bakhita 2 - Dziecko szczęścia (Cały film - PL)

https://www.youtube.com/watch?v=kYTvjZsih40

Dwie walizki siostra Józefina Bakhita Lektor PL

https://www.youtube.com/watch?v=azn-urjUy1A

 

Do Św. Bakhity:

Modlitwa I

Boże, Ojcze miłosierdzia,

który dałeś nam Świętą Józefinę Bakhitę

jako siostrę uniwersalną,

ewangeliczny wzór prostej wiary i czynnej miłości,

obdarz także nas pragnieniem wiary i miłości,

według wskazań Ewangelii i wysłuchaj modlitw

wszystkich wzywających jej wstawiennictwa.

Przez Chrystusa Pana naszego.

Amen.




Modlitwa II

Boże, nasz Ojcze,

wolności uciśnionych i Pocieszycielu ubogich,

który powołujesz mężczyzn i kobiety

z każdego ludu i narodu

do doświadczenia błogosławieństwa wiary i wolności,

rozpal w Twoich dzieciach pragnienie świętości,

jakim napełniłeś świętą Józefinę Bakhitę,

dziewicę, abyśmy wierni Twoim przykazaniom,

służyli Tobie z tą samą czystością serca.

Przez Chrystusa, Pana naszego.

Amen.

Źródło; http://kanosjanki.org.pl/modlitwy.php

 

Błogosławiona Maria Teresa Ledóchowska, dziewica i zakonnica

http://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/07-06a.php3

Błogosławiona Maria Teresa Ledóchowska (FILMY)

https://www.youtube.com/watch?v=JCeomf_OtV8

https://www.youtube.com/watch?v=qTcsN2HpJeI

Spotkanie Rodziny RM w ramach jubileuszu 150- lecia urodzin bł. Marii Teresy Ledóchowskiej założycielki Zgromadzenia Sióstr Klawerianek w Lipnicy Murowane

https://www.youtube.com/watch?v=0gGsdkUphnQ

 

Boże, dzięki Twojej łasce Błogosławiona Maria Teresa Ledóchowska niestrudzenie niosła pomoc głosicielom Ewangelii, spraw za jej wstawiennictwem, aby wszystkie ludy poznały Ciebie, prawdziwego Boga, i Twojego Syna, Jezusa Chrystusa. Który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

  

Jan Paweł II w przemówieniu w Puebla przypomniał, że są trzy filary, na których opiera się cała prawdziwa teologia wyzwolenia: prawda o Jezusie Chrystusie, prawda o Kościele, prawda o człowieku 

 

Świętojańska Matka Boża od Wykupu Niewolników

Od ponad czterech stuleci wierni, jęczący pod wszelkim jarzmem, znajdują ukojenie i wolność za przyczyną Matki Bożej od Wykupu Niewolników, której cudowny obraz znajduje się w krakowskim kościele pod wezwaniem świętych Janów - Chrzciciela i Ewangelisty, należącym do sióstr prezentek.

Pochodzący z początku XVI wieku obraz przedstawia Maryję, trzymającą na lewej ręce Dzieciątko Jezus. W dwóch palcach prawej dłoni Najświętsza Dziewica trzyma kwiat koniczyny. Maryję okrywa maforion w kolorze ciemnogranatowym, Dzieciątko odziane jest w szarą sukienkę. Złote tło obrazu pokrywają wytłaczane ornamenty. Maryja z troską i wielką miłością spogląda na swych wiernych czcicieli, będących w szczególnej potrzebie. Podstawą wezwania - Matka Boża od Wykupu Niewolników - był pierwszy cud, zapisany w 1633 roku, mówiący o jeńcu skazanym na śmierć, który za przyczyną Maryi odzyskał wolność. Dziękując Matce Najświętszej w kościele św. Jana za doznaną łaskę, skazaniec zawiesił jako wotum swoje kajdany, które do dziś wiszą przy ołtarzu. Od tego czasu do Matki Bożej w kościele św. Jana uciekali się wierni w momentach wielkich zagrożeń osobistych i narodowych. W długim spisie cudów i łask uzyskanych za przyczyną Matki Bożej Świętojańskiej najczęściej możemy znaleźć cudowne uzdrowienia duszy i ciała, pomoc w trudnościach osobistych, pociechy w utrapieniach i ocalenie z tragicznych wydarzeń. Przed tym obrazem, 23 lutego 1684 roku modlił się król Jan III Sobieski, dziękując za zwycięstwo pod Wiedniem. 9 maja 1965 roku arcybiskup Karol Wojtyła koronował obraz. Uroczystość tę połączono z tradycyjną procesją ku czci św. Stanisława biskupa i męczennika z Wawelu na Skałkę i tam ukoronowano obraz w obecności biskupów metropolii krakowskiej. Obecny papież modlił się wówczas tymi słowami: Matko Wolności, dlatego nazwano Cię Matką Niewolników, że zawsze przywracałaś wolność więźniom, a przywracałaś ją nie tylko w znaczeniu zewnętrznym, fizycznym, ale w znaczeniu duchowym. Matko, Ty nie tylko nas rodziłaś na podobieństwo Chrystusa w Kościele Świętym jako Dzieci Boże, ale przez całe stulecia dawałaś nam wolność - Dzieci Bożych (...).

 

KOMENTARZE

  • Niewolnictwo współczesne
    Obowiązujący dekret Bieruta itp.
  • kościół niewolnictwo
    kościół popierał niewolnictwo
    https://www.google.pl/search?client=opera&q=kościół+popierał+niewolnictwo&sourceid=opera&ie=UTF-8&oe=UTF-8

    kościół dziesięcina
    https://www.google.pl/search?client=opera&q=kościół+dziesięcina&sourceid=opera&ie=UTF-8&oe=UTF-8

    Organizacje religijne czynią z swoich ofiar umysłowych i finansowych niewolników (tylko inaczej ich nazywają)...

    Wzrost pozycji Kościoła i księdza zawsze dowodzi, że będzie nędza (Mikołaj Rej w XVI w.)...

    A w Polsce w 21. wieku...

    MS: POLSKIE KOŚCIOŁY MAJĄ 138 000 HEKTARÓW
    Ogólne statystyki na temat kościelnych gruntów, prezentuje tylko Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP). Z danych MSP wynika, że pod koniec 2014 roku, polskie kościoły i związki wyznaniowe posiadały działki stanowiące 0,44 proc. całej powierzchni naszego kraju.
    Nieruchomości należące do kościołów zwykle są wolne od podatku
    http://biznes.interia.pl/nieruchomosci/news/polskie-koscioly-maja-138-000-hektarow,2400939,4206 | 10.10.2016

    [Byłoby tego znacznie więcej, ale ci biznesmeni sprzedali część podarowanych im działek, nieruchomości... Po odjęciu powierzchni rzek, zbiorników wodnych, wysypisk śmieci, gór wyjdzie jeszcze ciekawszy obraz sytuacji... Oprócz tego otrzymali 100-200 kilkadziesiąt mld zł... - red.]

    http://www.imagic.pl/files/24301/./bajka%20o%20hrystusie....png

    http://www.imagic.pl/files/24301/./inkwizycja.png

    http://www.imagic.pl/files/24301/./ciemny%20lud%20wszystko%20kupi.png
  • @Redaktor1966 11:40:44
    Pański tok rozumowania dowodzi, w świetle dostarczonych informacji, że Kościół ma naprawdę niewiele i to co konieczne do działania w tym świecie.
    Pomimo to usiłuje Pan zabrać Kościołowi wszystko, aby nie mógł realizować swojej misji.
    Ponadto postuluje Pan zepchnięcie Kościoła w niewolę nędzy.

    Chce Pan z Kościoła uczynić wspólnotę nędzarzy pozbawionych w ogóle własności.

    Skąd się Pan wziął i dlaczego Pan tak bardzo nienawidzi Kościoła ?
  • @Janusz Górzyński 16:17:01
    https://forumemjot.files.wordpress.com/2014/08/14075168461961_700-11.jpg?w=960&h=905

    http://www.mpolska24.pl/public/images/blogs/25-lipca-syria-raqqa-17-dyw-niejaki-abdulrahman.jpg



    Oni także b. dziwią się, dlaczego pozostali ludzie nie kochają ich dobroczynnej, miłościwej, pokojowej, dobrej, mądrej, wspaniałej, jedynie słusznej, niezbędnej każdemu człowiekowi itp., itd. religii... Bo do takiego stanu doprowadziła ich tamta organizacja religijna... Pana do tego, analogicznie (...). absolutnie jedynie niepodważalnie słusznego stanu doprowadziła lokalna organizacja religijna...

    „FAKTY I MITY” nr 38, 21.09.2001 r. KOMENTARZ NACZELNEGO
    ŚWIĘCI OJCOWIE BIN LADENA
    (...) Przypomnijmy tylko najważniejsze zbrodnie oprawców w sutannach oraz uświęcone akty terroru dokonywane przez katolików świeckich pod przewodem kapelanów. Zasada była taka sama, jak w islamskim dżihadzie – wieczne zbawienie za mordowanie niewiernych. Szacunkowe liczby ofiar uśredniam, biorąc za podstawę kilka źródeł.
    1096 – pierwsza wyprawa krzyżowa. Wymordowanie Żydów nad Renem i Dunajem – ponad 20 tys. ofiar;
    1099 – krzyżowcy zdobywają Jerozolimę – 50 tys. ofiar;
    1202–1204 – czwarta krucjata na rozkaz papieża Innocentego III – 100 tys. ofiar;
    1207 – armia Innocentego III wycina w pień katarów (30lat) – 100 tys. ofiar;
    1226 – (pocz.) – Krzyżacy mordują Prusów – 300 tys. ofiar;
    1453 – z inicjatywy świętego Jana Kapistrana wymordowano Żydów na Śląsku – 30 tys. ofiar;
    1450–1750 – polowanie na „czarownice” na podst. bulii Innocentego VIII – 150 tys. ofiar;
    1478 (pocz.) – papież Sykstus IVwysyła do Hiszpanii inkwizytora Torguemadę – 250 tys. ofiar;
    1492–XVII w. – katolicy wyniszczają ludność Wysp Karaibskich – 3,5 miliona ofiar;
    XVI–XVIII w. – misjonarze i żołnierze mordują Indian Amazonii – 5,5 miliona ofiar;
    XVI–XVIII w. – porwania niewolników w Afryce – 100 milionów ofiar;
    1555–1559 – inkwizycja za czasów papieża Pawła IV – 800 tys. ofiar;
    1568 (pocz.) – na rozkaz papieża Piusa V (późniejszy święty) inkwizycja hiszpańska zaczyna mordować protestanckich Niderlandczyków – 2 miliony ofiar;
    1573 – noc św. Bartłomieja (23/24.08), czyli rzeź hugenotów; Papież Grzegorz XIII odprawia mszę dziękczynną, wybija medal pamiątkowy i organizuje radosne festyny na ulicach (por. radość Palestyńczyków) – 25 tys. ofiar;
    1648 – koniec wojen religijnych w Niemczech podsycanych przez papiestwo. (Innocenty X protestuje przeciwko ugodzie z protestantami) – 13 milionów ofiar;
    1648 (pocz.) – pogromy żydów w Polsce – 100 tys. ofiar;
    1941– 1945 – w Chorwacji rządzi Ante Pavelić popierany przez Piusa XII – 800 tys. ofiar.
    (...) Czarne wilki dopiero niedawno przybrały owczą skórę i nawołują teraz do pokoju, miłości bliźniego, przebaczania win. Modlą się za ofiary islamskiego terroryzmu zapominając o własnym... (...)
    Jonasz


    „FAKTY I MITY” nr 13, 28.03.2002 r.
    WYSPY WIELKANOCNE
    (...) A może Karol Wojtyła przez lata ani razu nie zajrzał do archiwów watykańskich i nic nie wiedział o pamiętnikach mnicha tamże przechowywanych? Może nawet nie wie, że jeszcze w Roku Pańskim 1812 jezuita Coronil nakazywał katolickim żołnierzom wyruszającym przeciw indiańskim powstańcom w Wenezueli: „Zabijcie wszystkich powyżej siódmego roku życia”. Nie wie? Wszak w 1980 r. beatyfikował Jose de Anchieta, którego nazywał „bożym człowiekiem”, „pionierem ewangelizacji”, „apostołem Brazylii”, „wzorem dla całej generacji misjonarzy”. To ten sam „pionier ewangelizacji”, a tak naprawdę zwyrodniały morderca, który zwykł powtarzać słynne zdanie, że „miecz i żelazny pręt to najlepsi kaznodzieje”. W skutek takiej ideologii wymordowano w obu Amerykach więcej niż 50 milionów Indian. (...)
    Marek Szenborn


    „FAKTY I MIT” nr 3, 24.01.2008 r. NASI OKUPANCI
    JAK KOŚCIÓŁ POLSKĘ OKRADAŁ (CZ. I)
    (...)
    Na początek omówimy daniny wysyłane z Polski do Rzymu. Zacznijmy od najdawniejszej daniny – świętopietrza.
    Świętopietrze, czyli denar św. Piotra, wysyłano do Rzymu. W XI w. przerzucono ten podatek na ludność. Początkowo płacono je jako podymne (denar od dymu, czyli komina), ale w roku 1318 zamieniono je na pogłówne, czyli denar od głowy. Ten blisko sześciokrotny wzrost Kościół wymusił na Łokietku szantażem – chodziło o zgodę papieża na koronację. Była to opłata szczególnie znienawidzona, bo nie płaciła jej szlachta ani kler, a więc uważano ją za skrajnie niesprawiedliwą. Także dlatego, że wielodzietne, a więc biedniejsze rodziny płaciły więcej.
    Zachowały się dokładne dane na temat wydartych pieniędzy. Na przykład w latach 1319–1328 ściągnięto 2408,5 grzywien srebra i 45 grzywien złota, a od 1343 do 1357 r. już 8148 grzywien srebra. Grabież rosła wraz ze wzrostem liczby ludności.
    Polska płaciła świętopietrze do 1564 roku, najdłużej w Europie. Nie mogła przerwać tej grabieży, ciągle procesując się z zakonem krzyżackim o Pomorze, bo procesy te toczyły się przed sądami papieskimi. Zaprzestanie płacenia groziło przegraniem procesu. Szantaż był oczywisty. Potem Kościół nie uznawał pokoju toruńskiego, który przywracał Polsce Pomorze i Warmię (do dzisiaj nie uznał!), i wszystko, co chciano załatwić w Rzymie, zależało od płacenia świętopietrza. Grabież przerwała szlachta ewangelicka, która po prostu odmówiła płacenia od swych poddanych.
    (...)
    Płynęła więc do Rzymu rzeka wyłudzonych pieniędzy. Tylko za panowania Zygmunta Augusta wysłano papieżom w sumie około 2 tys. wozów złota i srebra! A Polska nie miała pieniędzy na obronę granic...
    (...)
    Lux Veritatis


    Szacuje się, iż równowartość tego, co katolicka organizacja religijna (kor) rocznie wyłudzała od państwa - czyli okrężną drogą od nas - sięgało 5 mld zł(!), a do tego trzeba dodać bezpośrednie wyłudzenia - od... swoich ofiar - szacowane na ponad 3 mld zł rocznie! GUS podaje, iż 60% (23 mln.) społeczeństwa żyje poniżej minimum socjalnego (z tego 5 mln. w skrajnej nędzy). [Chrystus: „Nie miejcie w trzosach swoich złota ani srebra, ani miedzi. Ani torby podróżnej, ani dwu sukien, ani sandałów, ani laski.” Itp... Jego ideałem była religijność wewnętrzna, obywająca się bez pośrednictwa instytucji i hierarchii kapłańskiej.]
    Działalność katolickiej organizacji religijnej (kor) nie ma podstaw w Biblii, a postępowanie państwa wobec tej org. w Konstytucji.
    Wielu z państwa zastanawia się: dlaczego członkowie kor nie zaprzestają oszukiwania i wyzyskiwania ludzi. A ilu z was by zrezygnowało – gdyby pewnego (pięknego... ) dnia ludzie zaczęli do was przychodzić, całować po rękach i dawać pieniądze (bo np. ktoś zrobił kawał i dał ogłoszenie, że chronicie przed kosmitami i zapewniacie dobre z nimi układy), policja zadeklarowałaby ochronę, gdyby ktoś wam przeszkadzał w ratowaniu ludzkości???...
    Ofiary kor twierdzą , iż pieniądze dają tej org. [po wypraniu im mózgu, naobiecywaniu, nastraszeniu, uzależnieniu] dobrowolnie... – Ależ oczywiście, że tak, podobnie jak inni uzależnieni dobrowolnie... płacą za narkotyki, truciznę nikotynową, alkohol!
    „To nie oni wam, tylko wy im, jesteście potrzebni.”


    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,7726
    ILE NAS KOSZTUJE KOŚCIÓŁ?
    Nikt nie zna precyzyjnej odpowiedzi na to pytanie. Pozostają szacunki. Tym bardziej oburzył mnie artykuł z 21 października 2011 na portalu Money.pl „Policzyliśmy ile zarabia Kościół” mający pretensje do kompletności. Autor Andrzej Zwoliński podliczył i podał we wprowadzającym w błąd tytule — 3 mld zł. rocznie, w tym 1,22 mld z tacy! Niemal grosze. Nie tylko kościół, ale kolejne rządy, samorządy, a nawet spółki z udziałem skarbu państwa świadczące różne daniny i usługi na rzecz kościoła nie są zainteresowane w ujawnianiu kosztów ponoszonych w rezultacie przez podatników.

    Drobny przykład: jak wyliczyć koszt elektryczności zużytej przez niektóre budynki kościelne, skoro nie mają one liczników, są podłączone do sieci oświetlenia ulic i są opłacane przez samorządy z naszych podatków? Podobnie jest z ogrzewaniem czy innymi usługami „utopionymi” w budżetach samorządu terytorialnego, albo świadczonymi po preferencyjnych stawkach.

    Licząc osoby duchowne w Polsce Andrzej Zwoliński nie uwzględnił 23 tys. zakonnic, razem to ok. 52 tys. osób i ok. 2000 misjonarzy za granicą również na utrzymaniu polskiego podatnika. Co do liczebności wiernych — GUS zrobił wszystko, żeby w czasie ostatniego spisu ludności nie zdobyć danych zbliżonych do rzeczywistości. Zapytano o wyznanie tylko niewielki procent obywateli. Ogromna liczba wiernych jest oparta na liczbie ochrzczonych niemowląt. Tymczasem według tej zawyżonej liczby katolików rząd przekazuje kościołowi „na utrzymanie” co roku kilkaset milionów z PIT nawet bez informowania o tym podatników. Zgodnie z pismem Min. Finansów z dnia 10.11.2006 znak FB5/LT-0353/DD3/640/06 w budżecie państwa na rok 2006 planowano przekazać wszystkim kościołom 1,04 % kwoty PIT. Gdyby przyjąć ten sam procent, to w tym roku kwota przeznaczona dla kościoła wyniesie minimum 300 mln zł.

    Nie ma to nic wspólnego z 1% podatku PIT dobrowolnie przeznaczanego przez podatników na organizacje pożytku publicznego, z którego organizacje kościelne również otrzymały ok. 300 mln za 2010 rok.

    Uzyskanie oficjalnie kwot wydawanych na kościół, biorąc pod uwagę różnorodność dysponentów funduszy jest prawie niemożliwe, co przyznaje Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na interpelację nr 11150 posła S. Kopycińskiego z 25 sierpnia 2009.

    W budżecie państwa tylko cztery pozycje figurują jako kościelne:

    1. w części 24 — w gestii Min. Kultury dotacje na remonty zabytków kościelnych
    2. w części 29 — w gestii MON - ordynariaty katolicki, prawosławny i ewangelicki
    3. w części 38 — w gestii Min. Nauki i Szkolnictwa Wyższego — finansowanie pięciu uczelni katolickich
    4. w części 43 — w gestii MSWiA — Fundusz Kościelny — kwota poniżej 100 mln zł.

    Część wydatków na kościół rzymsko-katolicki ukryta jest w wydatkach różnych resortów, a lwia część w wydatkach samorządu terytorialnego. Wydaje się, że nie ma resortu, który nie ponosiłby wydatków na kościół w jakiejkolwiek formie. Min. Zdrowia finansuje tysiące kapelanów i setki kaplic w szpitalach. Min. Nauki i Szkolnictwa Wyższego finansuje wydziały teologiczne na świeckich uczelniach państwowych a nawet duchownych zatrudnionych na wydziałach jak najbardziej świeckich (np. Akademia Podlaska w Siedlcach), itd. itd. MSWiA finansuje kapelanów służb mundurowych, kaplice policyjne itd. MON poza kapelanami finansuje parafie garnizonowe nawet takie, w których już dawno nie ma żołnierzy.

    Bardzo zachęcam do przeczytania publikacji Seweryna Mosza — „Kasa Pana Boga”. Oto fragment:

    „Jedną złotówkę dziennie od każdego z Polaków, od niemowlęcia do najstarszego, dostaje Kościół katolicki bezpośrednio ze środków publicznych, ulg i przywilejów oraz bezpośrednich datków i opłat wiernych. Przekazujemy naszym Czytelnikom książkę szczególną — raport ze śledztwa w sprawie majątku Kościoła katolickiego w Polsce. Jest to jedyny taki raport, jaki w tej bulwersującej sprawie opracowany został nie tylko w ostatnim czasie w związku z toczącą się dyskusją wokół Komisji Majątkowej, ale i kiedykolwiek w przeszłości w naszym kraju. .… Dobitnie wykażemy w nim, że dane, którymi epatowano opinię publiczną i które tak ją bulwersowały, to tylko wierzchołek góry lodowej. Udowodnimy, że instytucje państwa polskiego w ogóle nie panują nad sytuacją, a w majestacie prawa odbywa się niekontrolowany proces rozdawnictwa, w którym nie liczą się fakty, a spryt i zuchwałość nie tylko wielu instytucji kościelnych, ale przede wszystkim sporej grupy osób, które zwietrzyły znakomitą okazję łatwego dorobienia się na oddawanym Kościołowi majątku.”

    Ta jedna złotówka dziennie to ok. 14 mld zł rocznie, a nie 3 mld jak pisze Andrzej Zwoliński. Na jedną „duchowną” głowę to ponad 250.000 zł rocznie. Jest oczywiste, że taka góra pieniędzy nie pozostaje w całości w kraju, ale jest transferowana do Watykanu.

    Na tę kwotę składają się wszelkie zwolnienia z podatków, danin, opłat licencyjnych np. telewizyjnych łamiących w dodatku unijną zasadę wolnej konkurencji, nieopodatkowane darowizny na rzecz kościoła o nieograniczonej wysokości (w przeciwieństwie do limitowanych darowizn na rzecz instytucji świeckich) - prawdopodobnie w części to ukrywany dochód darczyńców. Następnie wliczamy takie pozycje jak nauka religii w szkołach i przedszkolach ok. 1,5 mld; biznes cmentarny, chrzty, śluby i pierwsze komunie, zbiórki pieniężne na najróżniejsze cele, bezpłatna praca parafian, pokropki, taca, kolęda, intencje mszalne, unijne dopłaty rolne, dotacje unijne… i wiele innych.

    A propos funduszy unijnych, to mam przed sobą listę ponad 3000 aplikacji o granty z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich FIO na rok 2011. Największa grupa aplikacji to instytucje kościelne i parakościelne z Caritasami na czele. Swego czasu prof. Balcerowicz w NBP kształcił księży — na koszt podatnika — w zdobywaniu funduszy unijnych. Wiadomo, że fundusze te nie są z gumy i jak dostanie je kościół to nie świeccy.

    Co do działalności charytatywnej kościoła, to zarówno Caritas, domy opieki czy sierocińce prowadzone przez zakony czy inne instytucje kościelne są finansowane z naszych podatków. Przy tym tak się składa, że utrzymanie jednego dziecka kosztuje w nich do 6500 zł miesięcznie, podczas gdy w sierocińcach świeckich średnio 2500 zł.

    Do tych 14 mld zł rocznie trzeba doliczyć nieruchomości przejęte w wyniku działalności Komisji Majątkowej oraz nieruchomości przekazywane przez samorządy za darmo lub prawie za darmo, najczęściej remontowane przedtem również na koszt podatnika. Nieruchomości — głównie gruntowe — przyznane często bezprawnie bywają natychmiast sprzedane po cenach rynkowych z ogromnym zyskiem albo przynoszą dochody z najmu. Wg raportu Seweryna Mosza i jego ekipy kościelny majątek nieruchomy można oszacować na minimum 200 mld zł.

    Przywracanie potęgi majątkowej kościoła watykańskiego zaczęło się w epoce komuny, która tak prześladowała kościół. Już Edward Gierek przekazał mu w posiadanie położone głównie na Ziemiach Odzyskanych najpierw 4.800 świątyń, 1.500 innych budynków oraz 900 ha gruntów rolnych, a następnie 662 obiekty różne, w tym cmentarze. Już w roku 1970 Kościół zarządzał 6.531 cmentarzami tzn. ¾ całej liczby cmentarzy w Polsce.

    Po transformacji największym skandalem jest niewątpliwie Komisja Majątkowa, która miała działać 6 miesięcy, a działała 21 lat. Niektórzy nazywają tę działalność czwartym rozbiorem Polski. Nie przerwało tego procederu nawet orzeczenie Trybunału w Strasburgu z dnia 21 września 2004 w sprawie skargi nr 42049/98 — Związek Nauczycielstwa Polskiego przeciwko Polsce. Orzeczenie stwierdza naruszenie art. 6 ust. 1 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności przez art. 60-70a Ustawy z dnia 17 maja 1989 o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w RP — w szczególności narusza ona prawo do sądu. Jest oczywiste, że działalność Komisji Majątkowej jest niezgodna także z Konstytucją RP co najmniej w zakresie równości wszystkich obywateli wobec prawa — art. 32 pkt 1 i w zakresie prawa do sądu — art. 45 pkt 1. Wynika z tego, że cała działalność tej komisji powinna być uznana za bezprawie, a jej decyzje w całości anulowane. Poszkodowane gminy powinny wystąpić do Kościoła o ich zwrot lub równowartość w gotówce z powodu niesłusznego wzbogacenia się kosztem tych gmin.

    Przekazany posłowi Sławomirowi Kopycińskiemu przez Komisję Wykaz załatwionych wniosków został nagłośniony przez media, które miały prawo sądzić, że ten wykaz 3063 wniosków jest wiarogodny. W podliczeniu umieszczono wartość tego majątku w wys. ok. 24 mld zł. Tymczasem ten wykaz to mistyfikacja. Nie ma w nim nawet wniosków, które stały się przedmiotem doniesień do prokuratury jak np. słynne 47 ha warszawskiej Białołęki, w którym różnica wyceny kościelnej — 30 mln była wg eksperta powołanego przez Urząd m.st. Warszawy 8-krotnie zaniżona i pozbawiła nową wielką dzielnicę mieszkaniową terenu przeznaczonego na infrastrukturę szkolną, sportową i handlową. Takich przypadków jest wiele m.in. sprawa Świerklańca, gdzie wycena gruntu w rekompensacie była zaniżona 15-krotnie czy skandaliczna sprawa Wieprza. Prawdopodobnie brak w wykazie kilkuset nieruchomości przyznanych kościołowi w latach 2006-2010.

    Według wykazu w ciągu tych 5 lat Komisja załatwiała średnio tylko jeden wniosek miesięcznie, co jest nieprawdopodobne — wobec załatwiania w pozostałych latach ok. 200 decyzji rocznie. Ponieważ strona rządowa nie weryfikowała wyceny przedstawianej przez stronę kościelną, można bez większego błędu przyjąć, że wartość lwiej części majątku przekazanego jako rekompensata za inne nieruchomości została wartościowo średnio 10-krotnie zaniżona. Logicznie rzecz biorąc należałoby więc przyjąć wartość w podsumowaniu nie 24 mld zł, ale raczej 240 mld złotych w ciągu 21 lat.

    Dlatego też bez zdziwienia stwierdziłam, że Wykaz nieruchomości przekazanych przez Komisję Majątkową zawiera 41 nieruchomości w całej Warszawie, podczas gdy będący w moim posiadaniu urzędowy Wykaz wniosków reprywatyzacyjnych (tylko) Śródmieścia Warszawy zawiera 45 nieruchomości przekazanych Kościołowi katolickiemu położonych na najdroższych ulicach w Polsce, ciągle w ramach decyzji Komisji Majątkowej. Większość tych budynków o historycznej wartości była ruiną po wojnie i została odbudowana ogromnym wysiłkiem całego społeczeństwa. Jedną ze spornych decyzji jest np. nowy biurowiec wciśnięty w róg Jasnej i Świętokrzyskiej wynajmowany za ok. 100.000 zł miesięcznie. Urząd m.st. Warszawy twierdzi, że teren oddano kościołowi bezprawnie.

    Jeżeli do tego dodamy trudny do oszacowania ogromny majątek nieruchomy oddany Kościołowi katolickiemu tylko na wniosek miejscowego kleru przez władze samorządowe 2500 polskich gmin — niektóre z nich przekazały wiele nieruchomości — to przybliżona kwota 25 mld rocznie, jako ogólny koszt utrzymania kościoła jest wartością raczej zaniżoną.

    Moglibyśmy przejść nad tymi liczbami do porządku dziennego, gdyby nie to, że mamy ok. 10 mln mieszkańców żyjących poniżej minimum socjalnego ustalonego w Polsce bardzo nisko (w tym 2,8 mln na granicy minimum egzystencji). Niedawno telewizja pokazała wstrząsający film dokumentalny o polskiej wiejskiej kobiecie mającej trzynaścioro dzieci. Głównym pożywieniem tej 14-osobowej rodziny jest 30 bochenków chleba kupowane co 2 dni, nieraz na „zeszytowy” kredyt. Chleb popija się wodą z wiadra.
    Prawie nie ma gminy, która nie miałaby kolejki oczekujących latami na mieszkanie komunalne obdarowującej jednocześnie kościół, który żąda kolejnych nieruchomości. Budownictwo komunalne w wielu gminach praktycznie nie istnieje. Zaczęto tworzyć dla eksmitowanych biedaków nawet osiedla kontenerów, których ogrzanie zimą (wyłącznie elektryczne) jest praktycznie niemożliwe. Stąd używanie zabronionego w nich gazu i już pierwsze pożary likwidujące rzędy kontenerów.

    Jest oczywiste, że nasz dług publiczny, który właśnie mocno przekroczył 815 mld złotych, byłby zdecydowanie niższy gdyby nie akumulacja poważnej części majątku narodowego przez Kościół.

    W świetle powyższego za naigrawanie się z Polaków należy uznać zaplanowane w projekcie budżetu na rok 2012 zmniejszenie tylko o parę milionów złotych Funduszu Kościelnego (składka ZUS za księży) zamiast całkowitej likwidacji finansowania kościoła katolickiego z budżetu państwa i samorządów z równoczesnym zakazem przekazywania Kościołowi wszelkich nieruchomości. Darowizny pieniężne powinny być limitowane i opodatkowane jak dla instytucji świeckich.

    Majątek Kościoła to temat rzeka. Parę osób pokusiło się o przebadanie niektórych fragmentów zagadnienia. Mogę polecić artykuł z 2002 roku Jarosława Rudzkiego MIELIŚMY KRAKÓW obrazujący grabież dokonaną przez Komisję Majątkową na zabytkowym i nie tylko zabytkowym Krakowie. Wartość tego majątku jest niewyobrażalna. No bo jak wycenić Wawel?

    Teresa Jakubowska ( http://www.teresajakubowska.pl/ )


    Wzrost pozycji Kościoła i księdza zawsze dowodzi, że będzie nędza (Mikołaj Rej w XVI w.)...
  • @Janusz Górzyński 16:17:01
    Więcej:
    RACJONALNE MYŚLI, ANALIZY, WNIOSKI (kompentium mojego pisma www.wolnyswiat.pl )(cz. 2)/M.IN. O RELIGIJNOŚCI
    http://www.wolnyswiat.pl/11ah5.html

    M.IN. O KATOLICKIEJ ORGANIZACJI RELIGIJNEJ
    http://www.wolnyswiat.pl/15p4.html
  • @Redaktor1966 10:25:21 CZEGO CHCESZ KĄKOLU ???
    KĄKOL HEREZJI!!!

    Spodobało się Bogu, aby źli i dobrzy mieszkali pod jednym dachem w tym samym czasie!
    https://www.youtube.com/watch?v=fypY8WA6RU4

    A po co zło mieszka z dobrem?
    Albowiem jest to najoptymalniejsza sytuacja wiodąca do zbawienia!

    Dlaczego źli mieszkają na świecie ? Otóż dla trzech powodów oni istnieją;
    1. Abyśmy zwrócili na łaskawość Boga
    2. Abyśmy zwrócili uwagę, że Bóg jest wszechmogący i cierpliwy
    3. Abyśmy zwrócili uwagę, że Bóg jest prawdą i miłością oraz sprawiedliwości.

    Bóg stwarza grzesznikom przestrzeń do tego, aby się nawrócili. Zatem nasze pragnienie natychmiastowego ukarania grzeszników wypływa nierzadko z naszej pychy i zemsty oraz żalu, że Bóg zwleka z wygubieniem grzeszników.

    Bóg zezwala na prześladowania bo męczeństwo jest największa łaską.
    Bóg pozwala na tęsknotę za sprawiedliwością, albowiem jest to prawdziwa tęsknota za Bogiem. Nasiona kąkolu są trujące dla ludzi i dla zwierząt. Herezja zabija duszę człowieka. Heretycy są mordercami dusz, albowiem karmią się trucizną. Heretycy odrzucają sakramenty Kościoła i dlatego oddzielają się od Pana Boga. Źli skazili swoją duszę fałszywymi poglądami i pogrążają się w przewrotnych obrzędach. Błąd przynosi tragiczne skutki.
    Rzeczą ludzką jest odróżniać prawdę od kłamstwa i piękno od brzydoty.
    Bożą sprawiedliwością jest nauczanie Świętej Ewangelii, dzięki której odsiejemy kąkol.
    Sancte Pater sit transit gloria mundi. Tylko dusze żyją wiecznie!

    Zło trzeba piętnować po imieniu!

    Trzeba mieć odwagę, aby rzucić klątwę na zawziętych złoczyńców!

    Do miłości dochodzi się przez wiarę katolicką!

    LEKCJA:
    Czytanie z Listu św. Pawła do Kolosan.
    Kol 3,12-17

    Bracia: Przyobleczcież się tedy jako wybrani Boży, święci i umiłowani, w tkliwe miłosierdzie, w dobroć, w pokorę, w cichość i w cierpliwość. Znoście jedni drugich i wybaczajcie sobie, jeśli kto ma skargę przeciw komu: jako Pan przebaczył wam, tak i wy. A ponad to wszystko miejcie miłość, która jest więzią doskonałości. A pokój Chrystusowy, do którego też wezwani jesteście w jednym ciele, niech radością opanuje serca wasze i bądźcie wdzięczni. Słowo Chrystusowe niech przebywa w was obficie, abyście z wszelką mądrością jedni drugich nauczali i krzepili przez psalmy, hymny i pieśni duchowe, w łasce śpiewając Bogu w sercach waszych. Wszystko, cokolwiek czynicie w słowie lub uczynku, wszystko w imię Pana Jezusa Chrystusa czyńcie, dziękując Bogu Ojcu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.


    EWANGELIA:
    Ciąg dalszy Ewangelii świętej według św. Mateusza.
    Mt 13,24-30

    Onego czasu powiedział Jezus rzeszom tę przypowieść: Podobne stało się Królestwo Niebieskie człowiekowi, który posiał dobre nasienie na roli swojej. A gdy ludzie spali, przyszedł nieprzyjaciel jego i nasiał kąkolu między pszenicę i odszedł. A gdy urosło zboże i owoc wydało, wtedy ukazał się i kąkol. Przystąpiwszy tedy słudzy gospodarza rzekli mu: «Panie, czyżeś nie posiał dobrego nasienia na roli swojej? Skądże się tedy wziął kąkol?» I rzekł im: «Nieprzyjazny człowiek to uczynił». Powiedzieli słudzy: «Chcesz, pójdziemy i zbierzemy go». A on rzekł: «Nie, byście snadź zbierając kąkol nie wykorzenili z nim i pszenicy. Dopuśćcie obojgu róść aż do żniwa, a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie pierwej kąkol i zwiążcie go w snopki na spalenie, a pszenicę zgromadźcie do gumna mojego».


    Duszpasterstwo Tradycji Katolickiej w Białymstoku
    http://bialystok.tradycjakatolicka.pl/

    Błogosławiony mąż, który wytrwa w pokosie!

    Bóg nikogo nie kusi!

    Pożądliwości przynoszą grzech a z grzechu rodzi się śmierć !!!!

    Idź precz Szatanie !!!!
  • @Janusz Górzyński 20:38:27
    Na koniec...

    Tylko Latająncy Potfór Spagetti Prafdziwym Królem Polski!!!

    O Latający Potworze Spaghetti
    Daj łaskę Jedynej Prawdziwej Wiary wszystkim katolikom! Bo błąndzom, cierpiom, są nieszczęśliwi w swej fałszywej, złej wierze, i niosą cierpienia innym! Ulituj się nad nimi, i pomóż im posiąść jedyną Prawdę Makaronową!
    Niech każde forum stanie się orędownikiem tej jedynie słusznej, propolskiej idei (proszę zrobić dział: Makaronowa Wiara Latającego Potwora Spaghetti oraz umieścić logo na pół strony o tej jedynie prawdziwej wierze prawdziwych Polaków-patriotów).


    I pokazał Latający Potwór Spaghetti (LPS) jedynie słuszny makaron.
    A ujrzeli jego uczniowie, że ni początku ni końca Jego Makaronu nie było.
    I zdumieli się najwięksi mędrcy, i uwierzyli wątpiący.
    A więc tym, którzy uwierzą, makaron w obfitości dany będzie.
    A zaprzańcom, tylko przełknięcie śliny pozostanie.
    A wiernym jego jedynej prawdzie, jedynie słusznego makaronu końca nie będzie.


    Latajoncy Potforze Spagett, tyś prawdziwym i jedynym Panem naszym, wszyćkich prawdziwych Polaków patriotów.
    Niech każdy prafdziwy Polak odnajdzie w sklepie jedynie słuszny makaran i je go codziennie. A chwała go nie minie. A zaprzańcy jedzoncy fałszywe makarony, niech się nimi udławią! Niech prawda makaronowa dotrze do wszyćkich Polaków, i ogarnie ich umysły, by stali się mondre.
    Tylko wiara makaronowa może nas uchronić przed złem wszelakim.
    Latajoncy Potforze Spagetti oświeć ociemniałych, wskaż im drogę do sklepów z prawdziwym makaronem! Ratuj Polskę! Tylko w Tobie nadzieja! Niech wszyćcy Polacy nabiorom rozumu i tom Jedynom Prawdę zrozumiejom! Mniam!


    Łopamietajta sie i posłuchajta wreszcie Prawdziwej, Jedynej Prawdy!!!

    Polska, prafdziwi Polacy patrioci tylko z Latajoncym Potforem Spaghetti!
    Ja to nie lubiem, jak ktoś sobie kpi z prafdziwej, jedynie słusznej wiary prafdziwych Polaków patriotóf w Latająncego Potfora Spagetti i wypisuje bzdury, brednie!
    Latajoncy Potfór Spaghetti, Horror i Okowitka (tak ze 40%)! I basta!
    Głośmy tom jedynom prafdę: Latajoncy Potfór Spaghetti Wszech-Arcy-Nad Królem Polski, Carem Europy, Panem Świata po wszyćkie czasy!!!
    Inaczej jest to fałsz, kłamstwo, zło - Polacy zejdom na manowce, zginom bez rozumu, mondrości: Makaronowej - odwiecznej - Wiary!!! Wienc uczenie makaronowej wiary jest obowionzkiem każdego prawdziwego Polaka patrioty! Niwiezoncy w LPS so chorzy i nieścienśliwi, cierpiom, tylko nie chcom się do tego przyznać! Niech doznajom łaski jedynie słusznej, prawdziwej, polskiej makaronowej wiary! Jedzmy w tej intencji codziennie jedynie słuszny makaron! Mniam!

    Głośta tom Jedynom, Prawdziwom Prawdę!!!
    Bo życie bez Makaronowej Wiary NIE MA SENSU!!! Nawet jest niemożliwe!!! Tylko Prawda Makaronowa może uratować ludzkość!!! Myślcie i opierajcie się na tej Jedynej, Jedynie Słuszniej, Prawdziwie Prawdziwej w Prawdzie Prawdziwej Wierze Każdego Prawdziwego w Prawdzie Jedynej Polaka!!! Bo Makaronowa Prawdziwie Prawdziwa Wiara = Jedyna Prawdziwa Prawda!!!
  • @Janusz Górzyński 20:38:27
    "A po co zło mieszka z dobrem?
    Albowiem jest to najoptymalniejsza sytuacja wiodąca do zbawienia!"

    Nie zgadzam się z tym zdaniem.
    Jest w nim herezja samozbawienia. Zbawienie jest łaską którą trzeba podjąć i z nią współpracować w intencji Łaskawcy.
    Samo mieszkanie obok zła to raczej buddyzm nakazujący życie obok demonów.
    W chrześcijaństwie nie ma tolerancji dla zła - "Ten, kto umie dobrze czynić, a nie czyni - grzeszy" (Jk 4, 17).



    "Dlaczego źli mieszkają na świecie ? Otóż dla trzech powodów oni istnieją;
    1. Abyśmy zwrócili na łaskawość Boga
    2. Abyśmy zwrócili uwagę, że Bóg jest wszechmogący i cierpliwy
    3. Abyśmy zwrócili uwagę, że Bóg jest prawdą i miłością oraz sprawiedliwości".

    I po cóż byśmy mieli zwracać tą uwagę? - Po to, żeby popaść w bierność i cierpiętnictwo?
    Żadną miarą. Po to aby docierać do konkretnych łask Bożych i tą patologiczną rzeczywistość w której istnieją źli przemieniać z Bożą pomocą na taką, w której ich nie ma.


    "Bóg stwarza grzesznikom przestrzeń do tego, aby się nawrócili. Zatem nasze pragnienie natychmiastowego ukarania grzeszników wypływa nierzadko z naszej pychy i zemsty oraz żalu, że Bóg zwleka z wygubieniem grzeszników".

    Nasze pragnienie ukarania grzeszników jest słuszne, dobre i bardzo dobre. Złe jest tylko pragnienie ukarania grzeszników niewystarczające i nadmierne.
    Ten przypadek, że "nasze pragnienie natychmiastowego ukarania grzeszników wypływa nierzadko z naszej pychy i zemsty oraz żalu, że Bóg zwleka z wygubieniem grzeszników" dotyczy nadmiernego - więc złego, już grzesznego - pragnienia ukarania grzeszników.

    Kiedy mamy możliwość karania grzeszników, mamy to robić bez zbędnej zwłoki, bo zło nie skarcone bezczelnieje i obrasta w bezkarność, swoją bezkarność może traktować jak prawo nabyte. Obrasta w pychę i stronników, przez co wyradza się w całą przestępczość zorganizowaną dopiero trudną do zwalczenia.


    "Bóg zezwala na prześladowania bo męczeństwo jest największa łaską".

    Przecież to nieprawda. Męczeństwo nie byłoby niczym chwalebnym, żadną zasługą, gdyby nie było wolną i świadomą decyzją męczennika.
    Ono nie przychodzi na człowieka z zewnątrz ani z góry, a jest decyzją wewnętrzną, oddolną, służebną.


    "Bóg pozwala na tęsknotę za sprawiedliwością, albowiem jest to prawdziwa tęsknota za Bogiem".

    Bóg nie tylko pozwala, Bóg błogosławi tym co pragną i łakną sprawiedliwości. Błogosławieństwo zaś poprzedza drogę. To zaś oznacza, że wyposaża na drogę walki i wspiera tych, co chcą sprawiedliwości.
    "Biada rękom opuszczonym". "Ten, kto umie dobrze czynić, a nie czyni -grzeszy".


    "Heretycy ... Źli skazili swoją duszę fałszywymi poglądami i pogrążają się w przewrotnych obrzędach".

    To te "przewrotne obrzędy" podtrzymują ich w złudzeniach, że coś robią, podczas gdy gniją w bierności i faktycznym samozatraceniu.


    "Bożą sprawiedliwością jest nauczanie Świętej Ewangelii, dzięki której odsiejemy kąkol".

    Przecież przypowieści o kąkolu wcale nie chodzi o nas, tylko o to, że Bóg jest sprawiedliwy, choć nierychliwy.

    My nie zawsze panujemy na tyle nad sytuacją, by móc czekać do zbioru plonu. Często "kąkol" może szkodzić nam wcześniej, często szkodzi przez fakty dokonane i propagandę, a zwłaszcza przez zdradę...

    My mamy "być rychliwi" - pchły to mamy nawet łapać w pośpiechu, mamy działać kiedy możemy, nie znamy bowiem dnia ani godziny... Mamy szukać Boga, póki się pozwala znaleźć. Mamy działać póki jest dzień.
  • Autor
    Jeszcze uwaga ogólna.
    Chodzi o to, że niewolnictwo jest tu nazywane niesprawiedliwością, rzechem i zbrodnią wołającą o pomstę do nieba. I to prawda.

    Jednak niewolnictwo to nie tylko to, to przede wszystkim niemoralność władzy.
    Niewolnictwo dziś wróciło wraz z niemoralnymi władzami.

    Spotkałem się gdzieś ze zdaniem, że jest dziś większe jak było kiedykolwiek, a przed nami grożący nam koszar korporacjonizmu-syjonizmu-globalizmu - czyli niewolnictwa powszechnego tych co przeżyją nadchodzące wielkie ludobójstwo NWO.
    Człowieczeństwo żeby przetrwało musi już podjąć wielką walkę o moralność władz.
    Tu trzeba całej serii notek.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej