Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
461 postów 1761 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

Wiara, nadzieja i miłość - w naszym życiu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

CNOTY BOSKIE - WIARA, NADZIEJA I MIŁOŚĆ

 

Wiara, nadzieja i miłość
 
Człowiek cywilizowany podporządkowuje siły fizyczne duchowi (O. Prof. I.M. Bocheński „Sens życia”)
 
O. prof. Innocenty Bocheński
Cnota wiary
 
Cnota wiary to nie tylko sam akt jednorazowy wierzenia, ale mocne i trwałe nastawienie człowieka, które sprawia, że ma on skłonność niewzruszoną uznawać za prawdę to, co Bóg objawił, a Kościół do wierzenia podaje.

Ta właśnie wiara, to nastawienie jest jednym z największych skarbów, jakie człowiek posiada. Są wprawdzie tacy, którzy mówią, że się bez wiary obchodzą: ale pomyślcie tylko, jak dalece ich życie pozbawione jest sensu i jak okropnie smutne musi się stać z chwilą, gdy przyjdzie nieszczęście, cierpienie, choroba, poniewierka. Nie tylko to: tym ludziom brakuje do czynu, do życia i do poświęcenia największej siły ludzkiej – wiary.Nie mamy czego im zazdrościć, przeciwnie, trzeba być ślepym, aby wiarę, którą dał nam Bóg, lekceważyć i nie bać się o jej utratę.

A stracić wiarę nie jest trudno. Znam ludzi, którzy ją mieli i to mocną, a wszystko poszło w rozsypkę. Znam jednego kolegę, który stracił z wiarą nadzieję i zginął niedawno samobójczą śmiercią.Znamy też wielkich uczonych, nawet księży i biskupów, którzy tracili wiarę.W historii mówią nam o wyznawcach, którzy dla wiary potrafili wytrzymać tortury, a potem popadli w niewiarę. Dlatego niech nikt nie zasypia! Jeśli twoja wiara jest mała, wzmocnij ją; jeśli jest wielka, Bogu dziękuj i rób co możesz, aby ją jeszcze powiększyć. Chciałbym wam dzisiaj wyłożyć, jakie są sposoby i zasady zwiększania w nas wiary.

Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że wiarę można stracić pośrednio, a mianowicie przez grzechy z innych dziedzin, zwłaszcza z dziedziny czystości. Wprawdzie grzech taki, np. kradzież albo rozpusta, z wiarą nie ma nic wspólnego. Ale niektóre z nich, jeśli przechodzą w nałóg, nieuchronnie prowadzą do utraty wiary. Jest coś zadziwiającego w zbydlęceniu, które opanowuje rozpustnika – wszystko co ludzkie: zdolność do prawdziwej miłości, zdolność do poświęcenia, zrozumienie dla religii i wiara gasną powoli jak świeca bez powietrza. Po latach rozpusty, nie ma już człowieka: jest ciemne, niskie, popędami ku chuci ganiane zwierzę. Widzieliście pewnie sami takich. Pamiętajmy, że także ze stanowiska wiary popadnięcie w ten nałóg jest bardzo niebezpieczne.

Następnie, wiarę można stracić wprost, przez czytanie i słuchanie rzeczy przeciwnych wierze. Jak wiadomo Kościół zabronił tego pod grzechem od wieków. Przez kilka wieków wszystkie mędrki tego świata szydziły z Kościoła i jego nietolerancji, aż fałszywie zrozumiana wolność dostała naukę od wiedzy.Wiemy dzisiaj, że w duszy człowieka nic nie ginie: każde słowo, które usłyszał, każdy obraz, który zobaczył, każde przeczytane zdanie, nawet jeśli je zapomni, zapadło mu w duszę i tam żyje, a kiedyś oddziała na jego świadomość i czyn.Tak jest wszędzie. Nie można bezkarnie czytywać tak zwanej pacyfistycznej literatury, bez osłabienia męstwa. Nie można bezkarnie słuchać radia nieprzyjacielskiego bez osłabienia mocy żołnierskiej i miłości ojczyzny. Nie można czytać i słuchać wywodów przeciw wierze bez osłabienia wiary. Dzisiaj sporo jest mędrków, którzy nie chcą tej zasady zastosować do siebie. „To dobre – mówią – dla tłumu, ale ja jestem człowiek światły, ja już tyle widziałem i słyszałem, że mi to nie zaszkodzi". Mędrki i głupcy, a przy tym pyszałki: każdy człowiek jest człowiekiem i każdy ma świadomość, w którą zapada cokolwiek usłyszał.U każdego głos wroga odezwie się w najcięższej chwili, by mu przeszkadzać w pełnieniu obowiązku. […]

Samo unikanie rzeczy, które osłabiają wiarę, nie wystarcza. Trzeba także dbać o jej rozwój, który jest trojaki: pod względem mocy, zrozumienia i wpływu na życie. Przede wszystkim pod względem mocy. Tutaj mogę dać jedną radę praktyczną, którą dał swojego czasu jeden z największych naszych świętych, św. Augustyn. Przyszedł do niego młody człowiek, pytając, co robić, aby wzmocnić wiarę. Odpowiedział, żeby postępował tak, jak gdyby miał już mocną wiarę.Jest rzeczywiście tak samo, jak w każdej cnocie: nie można wzmocnić jej inaczej jak przez działanie.Tak na przykład nie można uzyskać męstwa inaczej, jak przez odważne czyny.Podobnie z wiarą: chcemy mieć wiarę silną, postępujmy tak, jak gdyby była silna.Druga rada jest taka: starać się wiarę poznać; nie ma wtedy obawy, by uczciwego człowieka nie pociągnęła ku sobie.

To się łączy z drugim rozwojem wiary: pod względem treści. Wiarę naszą trzeba pogłębiać, to jest starać się ją poznać jak najlepiej.To jest może najsłabszy punkt naszej polskiej religii, bo u nas prawie każdy ma wiarę, lecz wcale się nią nie zajmuje. Tymczasemwiara ma treść – dotyczy Boga i naszego życia i im lepiej tę treść poznamy, tym łatwiej nam będzie wierzyć,bo tym silniej nas wiara pociągnie. Dzisiaj np. mnóstwo półinteligentów szuka dziwów jakichś w religiach indyjskich i odkrywa nagle rzeczy, które my chrześcijanie mamy od wieków. Czy nie prościej byłoby poznać swoją wiarę? Jest też przesąd, że poznanie wiary wywołuje trudności. Nieprawda. Mówią niektórzy, że Kościół zabrania zastanawiania się nad wiarą. Nieprawda. Kościół zakazuje poddawania krytyce samej wiary, bo to jest jej zaprzeczeniem,ale zawsze zachęcał nas, abyśmy myśleli o tym, czego nas wiara uczy.Taka na przykład rzecz, jak nasze nabożeństwo do Matki Boskiej: Kto z nas postarał się czegoś o Niej, którą uwielbia, i do której się modli, dowiedzieć? A wydawałoby się, że to takie proste!

Wreszcie wzrost wiary powinien objąć coraz bardziej życie tak, aby była ona wiarą żywą, a nie martwą literą. Nie chodzi tylko o to, abyśmy żyli według wiary – to jest sprawa dalsza. Chodzi przede wszystkim o to, abyśmy wiedzieli, co wiara nakazuje. […]

Przy tym wszystkim jedną z najważniejszych rzeczy jest śmiałe wyznanie wiary. Nie mamy czego się wstydzić, a kto się wiary wstydzi, pomniejsza ją i przygotowuje upadek. Nie należy się wstydzić znaku Krzyża Świętego, ani przyznania się wobec innowierców, że jesteśmy katolikami; nie wstydźmy się chodzić do kościoła i nosić medalik. Nie należy się wstydzić, że wyznajemy wiarę.

O. prof. Józef I.M. Bocheński OP, Kazania i przemówienia, Wyd. Salwator, Kraków 2000, s. 112-113.

 Read more: //www.pch24.pl/cnota-wiary,34393,i.html#ixzz3Tt1yr3uO

 
 
 
Cnoty Boskie (teologalne)
 
1. Człowiek potrzebuje kogoś, komu wierzy – trudno bowiem żyć nie ufając nikomu. Trudno jest też żyć komuś, kto stracił nadzieję – ludzie najczęściej popełniają samobójstwa właśnie dlatego, że stracili nadzieję na wyjście z jakiejś przygniatającej ich sytuacji. Siła napędową ludzkiego życia jest miłość: ona motywuje do podjęcia najtrudniejszych wyzwań, daje radość życia i zapewnia mu sens. Te trzy nieodzowne dla ludzkiego życia cnoty Kościół nazwał cnotami Boskimi (teologalnymi). W jaki sposób odnoszą się one do Boga?
 
2. Cnoty teologalnesą to cnoty, których początkiem, motywem i przedmiotem bezpośrednim jest sam Bóg. Wszczepione wraz z łaską uświęcającą, uzdalniają do życia w obcowaniu z Trójcą Świętą oraz kształtują i ożywiają cnoty moralne. Stanowią one rękojmię obecności i działania Ducha Świętego we władzach człowieka” – czytamy w Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego (Kom KKK 384). Cnoty te więc odnoszą się bezpośrednio do Boga zarówno jako do ich źródła, jak i do celu, ku któremu są skierowane.
 
3. Cnoty Boskie kształtują, pobudzają i charakteryzują działania moralne chrześcijanina. Są trzy cnoty teologalne: wiara, nadzieja i miłość(por. KKK 1812 i 1813). Jako dary Boże są łaską. Są one ze sobą mocno złączone i wzajemnie się przenikają. Mówimy że są to cnoty Boskie, bo od Boga pochodzą, nazywamy je też cnotami wlanymi lub nadprzyrodzonymi.
Wiara nadprzyrodzona jako łaska Boża czyni człowieka zdolnym do przyjęcia prawdy o tajemnicy Trójcy Świętej. Jest fundamentem życia chrześcijańskiego. Dzięki niej „wierzymy w Boga i w to wszystko, co On nam powiedział i objawił, a co Kościół święty podaje nam do wierzenia, ponieważ Bóg jest samą prawdą. Przez wiarę «człowiek z wolnej woli cały powierza się Bogu». Dlatego wierzący stara się poznać i czynić wolę Bożą” (KKK 1814). Wiara przejawia się w zgodnych z nią czynach, dlatego św. Jakub Apostoł napisał, iż „wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie” (Jk 2,17).
Nadziejaczyni człowieka zdolnym do życia w świecie obietnic Bożych. Jest ona skierowana ku przyszłości. Cnota ta „odpowiada dążeniu do szczęścia, złożonemu przez Boga w sercu każdego człowieka (…) chroni przed zwątpieniem; podtrzymuje w każdym opuszczeniu; poszerza serce w oczekiwaniu szczęścia wiecznego” (KKK 1818). 
Miłość jest cnotą teologalną, dzięki której miłujemy Boga nade wszystko dla Niego samego, a naszych bliźnich jak siebie samych ze względu na miłość Boga” (KKK 1822). Miłość jest stałą walką z egoizmem, wyjściem poza siebie, zapomnieniem o sobie, nauką jak kochać nie dla samego siebie. Miłość stanowi siłę napędową dla praktykowania wszystkich innych cnót i ożywia je, jest ich wyrazem, porządkuje je między sobą. Miłość jako cnota Boska usprawnia i oczyszcza naszą ludzką zdolność kochania oraz podnosi ją do nadprzyrodzonej doskonałości miłości Bożej(por. KKK 1827). Miłość pozwala człowiekowi odnosić się do Boga nie jak niewolnik, który spełnia uczynki, bo boi się kary; ani też nie jak najemnik, który w zamian za swoje czyny oczekuje zapłaty; ale jak syn, który miłością odpowiada na miłość Ojca. „Miłość przewyższa wszystkie cnoty; jest pierwszą z cnót teologalnych: «Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość» (1 Kor 13, 13)” (KKK 1826).
 
4. Zapamiętajmy: Wiara uzdalnia nas do myślenia po Bożemu. Skierowana w przyszłość nadzieja pozwala działać po Bożemu. Miłość sprawia, że już teraz możemy żyć po Bożemu, a w przyszłości z Bogiem w pełni się zjednoczyć. Trzy cnoty Boskie pozwalają przemienić nasze życie w życie dziecka Bożego. Przez wiarę, nadzieję i miłość człowiek realizuje swoje uczestnictwo w życiu Trójcy Świętej. Cnoty te nie tylko otwierają człowieka ku własnemu moralnemu doskonaleniu, ale pozwalają dążyć ku świętości, czyli zjednoczenia z Bogiem, który jest Miłością. 
 
Ewa Bembenista
Źródło; //katechetyczny.diecezjaplocka.pl/1287,l1.html
 
 
 
 Jan Maria Vianney
Rzadka to cnota - miłość
 
Kto kocha, ten jest wolny od gniewu, bo św. Paweł wyraźnie mówi (por. 1 Kor 13, 4), że miłość jest cierpliwa i uprzejma względem wszystkich. Daleko nam jeszcze do tej cnoty, jeżeli się często gniewamy, unosimy, narzekamy, krzyczymy, po kilka dni nosimy w sercu gorycz! Powiecie: „To już moja natura, że głośniej mówię i zapalam się, ale w sercu nie mam żadnej urazy." – Trzeba raczej powiedzieć, że nie macie tej królewskiej cnoty, która jest słodka i cierpliwa – że nie jesteście dobrymi chrześcijanami. Gdybyście ją mieli, to wobec przykrości i doznawanych krzywd, cieszylibyście się. – „Naruszono moje dobre imię!"

- Przyjacielu, tyle razy przez swoje grzechy zasłużyłeś sobie na piekło, a czy dobry Bóg nie toleruje cię jeszcze na tym świecie? A ty byś jeszcze chciał poważania?! Ach, bracia, gdybyśmy mieli tę cnotę, to nawet będąc jeszcze pielgrzymami na ziemi, bylibyśmy podobni do Świętych w niebie i nie byłoby między nami tyle zła! 

Święci Ojcowie nie mogą się dość nachwalić tej cnoty. Porównują ją do słońca, które wspaniale jaśnieje na firmamencie niebieskim i udziela swojej jasności i piękności gwiazdom - bo i ta cnota wzbogaca nas, dodaje blasku innym cnotom i sprawia, że zasługują one na żywot wieczny i stają się miłe Bogu. Porównują następnie Ojcowie miłość do ognia – najszlachetniejszego i najbardziej ruchliwego w naturze żywiołu – bo i miłość jest wyjątkowo czynna i ruchliwa;gardzi też rzeczami znikomymi, a tęskni za dobrami, które nigdy nie giną. 

Podobna jest też miłość do złota – kosztownego, błyszczącego i szlachetnego metalu – bo zdobi i upiększa nasze uczynki. Najmniejszemu aktowi słodyczy lub pokory dodaje nieocenionej wartości. Bóg w Piśmie Świętym mówi (por. Pnp 4, 9), że oblubienica zraniła Jego serce włosem swojej szyi.Chce nam przez to powiedzieć, że najmniejszy dobry uczynek spełniony z miłości, podoba się Bogu, przeszywa niejako Serce Stwórcy i przymusza Je do wzajemnej miłości.Ach, piękna cnoto, jakie ty wielkie szczęście dajesz tym, którzy cię posiadają!Ale jak rzadko trafiają się na świecie tacy szczęśliwcy!

Porównują jeszcze święci miłość z różą – najpiękniejszym i najbardziej wonnym kwiatem – bo jest to cnota ze wszystkich najpiękniejsza, a jej wspaniały zapach unosi się aż przed tron Boga.

Cnota ta jest nam potrzebna tak, jak dusza potrzebna jest ciału. Ktoś, kto nie ma w sercu miłości Bożej, przypomina trupa, w którym nie ma życia i duszy.Miłość podtrzymuje i ożywia wiarę, bez czynnej miłości wiara jest martwa. Wiara i nadzieja bez miłości zwiędną, nie utrzymają się długo.

Św. Jan Maria Vianney, Kazania proboszcza z Ars, VIATOR, Warszawa 1999, s. 295-296.
 
 
 
O. Nicolas Grou SI
Przykazanie nowe
 
Daję wam przykazanie nowe, żebyście się wzajemnie miłowali, jako Ja was umiłowałem (J 13, 34).

Przykazanie miłości bliźniego wynika z prawa naturalnego, jest zatem stare jak świat; w jakim więc znaczeniu Jezus Chrystus nazywa je przykazaniem nowym? W tym znaczeniu, że On potwierdził je w sposób najszczególniejszy. Nie poprzestał na rozkazaniu, byśmy miłowali bliźnich jak siebie samych: On chce, byśmy miłowali ich tak, jak On nas umiłował; na krzyżu dał nam najwyższy przykład miłości bliźniego, jaki tylko mógł dać Bóg-Człowiek. Na koniec zaś chce, aby po tej wspólnej miłości poznawano Jego uczniów. […]

Oprócz łączności wspólnej ze wszystkimi ludźmi, między dziećmi Kościoła istnieje związek bardziej szczególny, ugruntowany na ich zjednoczeniu z Jezusem Chrystusem i zatwierdzony Jego Krwią. Słusznie więc Pan nazywa nowym przykazanie, które daje Swoim uczniom, żądając, aby się kochali wzajemnie tak, jak On ich umiłował.

A jak umiłował nas Jezus Chrystus? Umiłował nas do tego stopnia, że się stał ofiarą sprawiedliwości Bożej za nasze grzechy. Że oddał Swoje życie, aby nam zapewnić zbawieniei to wtedy, kiedy wszyscy byliśmy przez grzech pierworodny Jego nieprzyjaciółmi – chociaż przewidział, że prawie wszyscy nadużyjemy Jego łask, że będziemy Go ciężko obrażać, zuchwale ufając w Jego dobroć. Prawie każdemu z nas sumienie to wyrzuca; a mimo to Jezus Chrystus nas kocha i gotów jest zawsze przypuścić nas do zasług Swojej Krwi Przenajświętszej i pojednać nas z Ojcem przez Swoje pośrednictwo.

Czy rozumiemy teraz, jak wielkie jest znaczenie tych słów: Miłujcie innych, jak Ja was umiłowałem!
Czy rozumiemy dobrze, jakie są w tym względzie nasze obowiązki? Powinienem kochać moich bliźnich tak, jak Jezus Chrystus mnie umiłował: powinienem dzielić się z nimi dobrami nie tylko doczesnymi, ale i duchowymi; powinienem się za nich modlić, jak za siebie samego; starać się o ich zbawienie jak o swoje własne; dopomagać im w tym przez modlitwy, dobre uczynki, słowa i przykłady.Powinienem być gotów poświęcić wszystko i siebie oddać za zbawienie duszy bliźniego.Powinienem wszystko przebaczyć, wszystko zapomnieć, wszystko od innych wycierpieć, tak jak Chrystus wycierpiał ode mnie tak wiele, a przebaczył mi.

O Boże mój! Jaka miłość panowałaby między chrześcijanami, gdyby to przykazanie było zachowane!Jakiej wszyscy dostąpiliby świętości! Niepodobna, by chrześcijanie, miłujący się wzajemnie w ten sposób, nie dążyli, każdy według swego stanu, do najwyższej doskonałości, pobudzając jedni drugich własnym przykładem. Wszelkie bezprawia, zgorszenia, nieprzyjaźnie, słowem, wszystkie grzechy, ustałyby wśród chrześcijan.

O. Nicolas Grou SI, Przewodnik życia duchowego, Wydawnictwo AA, 2002.
 
 
 
O. prof. Jacek Salij Nadzieja poddawana próbom
Kard. Karol Wojtyła Miłość i odpowiedzialność
ABC Krucjaty miłości-Stefan Kardynał Wyszyński
 
1. Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w nim żyje. Bądź wrażliwy na drugiego człowieka, twojego brata.

2. Myśl dobrze o wszystkich - nie myśl źle o nikim. Staraj się nawet w najgorszym znaleźć coś dobrego.

3. Mów zawsze życzliwie o drugich - nie mów źle o bliźnich. Napraw krzywdę wyrządzoną słowem. Nie czyń rozdźwięku między ludźmi.

4. Rozmawiaj z każdym językiem miłości. Nie podnoś głosu. Nie przeklinaj. Nie rób przykrości. Nie wyciskaj tez. Uspokajaj i okazuj dobroć.

5. Przebaczaj wszystko, wszystkim. Nie chowaj w sercu urazy. Zawsze pierwszy wyciągnij rękę do zgody.

6. Działaj zawsze na korzyść bliźniego. Czyń dobrze każdemu, jakbyś pragnął, aby tobie tak czyniono. Nie myśl o tym, co tobie jest kto winien, ale co Ty jesteś winien innym.

7. Czynnie współczuj w cierpieniu. Chętnie spiesz z pociechą, radą, pomocą, sercem.

8. Pracuj rzetelnie, bo z owoców twej pracy korzystają inni, jak Ty korzystasz z pracy drugich.

9. Włącz się w społeczną pomoc bliźnim. Otwórz się ku ubogim i chorym. Użyczaj ze swego. Staraj się dostrzec potrzebujących wokół siebie.

10. Módl się za wszystkich, nawet za nieprzyjaciół.
 
Nieokiełznana miłość (film)
 
 
 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY

więcej