Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
458 postów 1677 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

Ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wannsee 1942 rok. Od planu ewakuacji do decyzji eksterminacji Żydów

  
  Ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej – Wansee 1942 r. /film/

Od planu ewakuacji do decyzji eksterminacji Żydów
 
Ewakuacja Żydów na wyspę Madagaskar była celem Hitlera w lecie 1940 roku, a nie zagłada według istniejących dokumentów. Dokumenty historyczne świadczą o tym i są dostępne wszystkim jako plany rządu niemieckiego w lecie 1940 roku.
Dwie grudniowe rocznice ilustrują powody zmian w planach rządu w Berlinie: upadek projektu Madagaskar w grudniu 1940 i rok później klęska pod Moskwą, w grudniu 1941. Okres ten ilustruje, jak wielkie zmiany nastąpiły na przestrzeni 12stu miesięcy w historii Drugiej Wojny Światowej. Tak więc zmiany te miały miejsce między grudniowym upadkiem planów opublikowanych przez  Adolfa Eichman’a 15go sierpnia, 1940 roku pod tytułem „Reichssicherheitshauptamt: Madagaskar Projekt.”
Plan ten miał za cel usunięcie Żydów z Europy na wyspę Madagaskar. Dopiero zaszłości od lata 1940 do końca 1941 roku, zakończonego druzgoczącą klęską Niemców w bitwie o Moskwę kojarzą się z decyzją ludobójstwa.Jeszcze w 1940 roku nazistowski rząd w Berlinie był przepełniony nastrojem zwycięstwa na froncie zachodnim.
Wtedy Niemcy robili plany, żeby za pomocą floty francuskiej i brytyjskiej po upadku Paryża i spodziewanej się przez Hitlera, szybkiej kapitulacji Londynu, wprowadzić w życie plan ewakuacji Żydów z Europy na Madagaskar. Wyspa Madagaskar była jedną z kilku alternatyw jako miejsce przyszłego państwa żydowskiego.
Już w drugiej połowie dziewiętnastego wieku w Europie, omawiano projekt ewakuacji Żydów z Europy na wyspę Madagaskar, kolonię francuską, której mieszkańców nikt się nie pytał o opinię w tej sprawie podobnie jak pózniej stało się Palestynie. Nacjonalizm diaspory żydowskiej wiązał się z tradycyjnymi przekonaniami nauki talmudu o wyższości Żydów nad nie-Żydami i tradycji specjalnej roli Żydów w rządzeniu światem oraz pasożytniczej działalności Żydów, takiej jak lichwa i sprzedarz alkoholu, zwłaszcza na kredyt. W 1897 roku odbył się pierwszy zjazd sjonistów nawołujący do ożywienia nacjonalizmu żydowskiego w ramach programu Theodora Herztla.
Plany ewakuacji Żydów z Europy były zainicjowane przez Brytyjczyków H. H. Beamish’a, Arnold’a Leese, lorda Moyne. Później były one podjęte były przez rządy W. Brytanii i Francji. Rokowania na ten temat prowadzono do późnych lat trzydziestych i nawet próbowano zainteresować tym projektem również rząd Polski, na terenie której mieszkało najwięcej Żydów w Europie. 
 
Od 1938 roku w Niemczech temat ewakuacji żydów omawiali tacy naziści jak Julius Stereicher, Hermann Goering i Joachim von Ribbentrop. W maju 1940 roku Heinrich Himmler pisał o ewakuacji Żydów do kolonii w Afryce.
 
Zwycięstwo nad Francją w czerwcu 1940 roku wydawało się pewne. Wtedy Hitler wierzył, że wygra powietrzną bitwę o W. Brytanię, ponieważ miał wtedy najlepsze na świecie lotnictwo i najlepsze łodzie podwodne. Jednocześnie nazisci planowali część elity żydowskiej zatrzymać w Polsce, w regionie Lublina, jako zakładników w celu szantażowania elity żydowskiej w Ameryce, żeby nie powodowała wojny USA przeciwko Niemcom, jak to się stało w czasie Pierwszej Wojny Światowej.

Ribbentrop miał uzyskać od Francji przekazanie Niemcom Madagaskaru. Josef Goebbels miał kontrolować media na Madagaskarze.Jednostki Waffen SS pod dowództwem Reinhard’a Heydrich’a, miały zajmować się doprowadzaniem i ładowaniem Żydów na statki francuskie i brytyjskie. Herman Goering miał nadzorować gospodarkę na Madagaskarze. W przeciągu czterech lat Żydzi znajdujący się pod niemiecką okupacją mieli być przesiedleni na wyspę Madagaskar, która miała być protektoratem niemieckim.
Nazisci urochomili działania w tej sprawie władz niemieckich i planowali pokryć koszty ewakuacji Żydów z Europy za pomocą funduszów nowego banku, do którego Niemcy mieli składać pieniądze ze sprzedaży mienia żydowskiego. Przed 18tym czerwca 1940 Hitler i Ribbentrop omawiali ten plan z Mussolinim.Budowa getta w Warszawie została wstrzymana 10go lipca 1940, jak też transporty Żydów z zagranicy do Polski.
Madagaskar miał być zorganizowany jak „super getto” pod żydowskim zarządem kontrolowanym przez nazistów. Przegrana Niemców w bitwie o Anglję w 1940 była faktycznym powodem upadku planu ewakuacji Żydów na Madagaskar. 
Rok później już nie było mowy o ewakuacji. W cieniu przegranej bitwy o Anglię, w której polscy piloci odegrali ważną rolę jak i wobec straty wartości Żydów jako zakładników zapobiegających wojnie z USA, oraz wobec przegranej bitwy o Moskwę perspektywa wojny zmieniła się bardzo na niekorzyść Niemiec.
Pozostała możliwość, że Niemcy wojnę przegrają i wtedy miliony Żydów wschodnich najadą Niemcy i staną się ciężarem dla ludności niemieckiej. Na tym tle, została zwołana 20go stycznia 1942 roku, odprawa głównych biurokratów niemieckich w celu ogłoszeniaostatecznego rozwiązania sprawy żydowskiej.” 

Odprawa w Wannsee, znana jako „konferencja w Wannsee” była skutkiem klęski armii niemieckiej pod Moskwą, stratą wartości Żydów jako zakładników przeciwko Ameryce, jak też z powodu klęski w bitwie o Anglię. Na odprawie tej rząd niemiecki uruchomił mechanizm zagłady Żydów i Cyganów, jak też nieco później, zagłady 51 milionów Słowian, w pierwszym rzędzie Polaków.
 
Plan  nazywany przez nazistów: „Plan Ost” dotyczył Słowian, którzy zamieszkiwali tereny mające być przyłączone do Niemiec, w czasie tworzenia wielkiej niemieckiej przestrzeni życiowej. Dowodzi tego, między innymi sam fakt, że Niemcy w czasie wojny wyprodukowali wielokrotnie większe ilości gazu do zabijania ludzi w komorach gazowych, niż było Żydów i Cyganów na całym świecie.
 
Protokół odprawy w Wannsee przetrwał wojnę i jest dowodem jak w biurokracji niemieckiej były podzielone role ministerstw i głównych instytucji do procesu zmechanizowanego ludobójstwa oraz przetargu na zamówienia od przemysłu niemieckiego, potrzebnych w tym zbrodniczym celu, urządzeń i procedur. Protokół odprawy w Wannsee był w całości używany jako dowód rzeczowy zbrodni niemieckich w czasie procesu w Nuremberdze.
Sam protokół był sporządzony przez Adolfa Eichmann’a, niemieckiego Żyda urodzonego w Jerozolimie, który pracował pod nadzorem Reinharda Heydricha, szefa głównego biura bezpieczeństa państwa niemieckiego. Tak więc na przestrzeni jednego roku, strategia Niemiec nazistowskich, w sprawie rozwiązania nazistowskiego problemu Żydów przeszła ewolucję od przymusowej ewakuacji Żydów z Europy, do super-getta na wyspie  Madagaskar w formie państwa pod protektoratem niemieckim, do uruchomienia masowych mordów naprzód Żydów i Cyganów a później Słowian.
Do czasu odprawy w Wannsee, Polacy a zwłaszcza polska inteligencja byli głównymi ofiarami mordów niemieckiego aparatu terroru podczas gdy w żadnym innym państwie okupowanym podobnego „odrąbywania głowy” narodowi nie było czego przykładem m.in. są Czesi i Francuzi.
 
Wprowadzenie przez nazistów niemieckich masowych mordów Żydów, nie spowodowało przerwy w zabijaniu Polaków. Trzeba pamiętać że Polacy byli masowo mordowani przez Niemców i przez Sowietów.Ludność żydowska nie podlegała masowym i systematycznym mordom sowieckim.Co gorsze nagminnie Żydzi na kresach kolaborowali z Sowietami w mordowaniu Polaków.
 
Propaganda żydowskiego ruchu roszczeniowego podważająca znaczenie odprawy w Wannsee i ukrywa niemieckie plany ewakuacji Żydów z Europy na Madagaskar, w celu przesuwania wstecz daty decyzji pogańskiego rządu Hitlera o dokonaniu ludobójstwa Żydów w celach propagandowych, żeby szerzyć oskarżenia Polaków o partnerstwo z Hilerem i nawet przeciwko papieżowi Piusowi XII i całemu Chrześcijaństwu. Żydowski ruch roszczeniowy żąda 65 miliardów dolarów odszkodowania od skarbu państwa polskiego za udział w zagładzie Żydów.
 
W panoramie wojny dwie grudniowe rocznice: zakończenie przez Niemców planów ewakuacji Żydów z Europy na Madagaskar, w grudniu w 1940 roku i rok później decyzja ludobójstwa Żydów pod okupacją niemiecką, po klęsce wojsk niemieckich pod Moskwą w grudniu 1941 roku. Daty te wyznaczają punkty zwrotne w historii w tragedii Żydów w czasie Drugiej Wojny Światowej i są sprzeczne z propagandą lansowaną przez żydowski ruch roszczeniowy
 
 
 
 
 
 
 
Dr Andrzej Leszek Szcześniak
Holokaust
 
Fragmenty noty wydawniczej
 
Bardzo niewielu Polaków wie, że Rząd Polskiej Rzeczypospolitej 38 razy w czasie II Wojny Światowej prosił Zachód o pomoc dla Żydów mordowanych przez Niemców. Szczególnie finansjera amerykańska była absolutnie głucha na polskie informacje. Od jednego podpisu żydowskiego notabla Bernarda Barucha, szefa przemysłu zbrojeniowego USA, zależało przydzielenie Polakom kilku samolotów, które z polskimi załogami udzieliłyby pomocy mordowanym Żydom w okupowanej Polsce. Nic takiego nie nastąpiło. Jakie siły za tym stały? Komu poza hitlerowcami zależało na holocauście milionów ludzi? Opracowanie niniejsze zawdzięczamy dr. Andrzejowi Leszkowi Szcześniakowi. Jest ono poszerzoną wersją hasła "Holocaust" z Encyklopedii "Białych Plam", która podejmuje tematy trudne i przemilczane przez "politycznie poprawne" media, Jest ono poszerzoną wersją hasła "Holocaust" z Encyklopedii "Białych Plam", która podejmuje tematy trudne i przemilczane przez "politycznie poprawne" media.
 
Fragmenty książki dr A.L.Szcześniaka "Holokaust"
KUŹNIA MYŚLI POLITYCZNEJ - OŚRODEK WIEDEŃSKI
To, co się działo w Niemczech, niewątpliwie przygotowywało grunt pod przyszłe teorie narodowosocjalistyczne, umownie określane jako hitlerowskie. Prawdziwą jednak kuźnią germańskiej myśli politycznej, która w poważnym stopniu ukształtowała światopogląd Hitlera i wizję tworzenia "Nowej Europy" dla wybranych elit, stał się ośrodek wiedeński. Uformował się on i działał w latach 1912-1923. Skupiał on ludzi o "otwartych poglądach". Ośrodek ten, choć nie stanowiący formalnie żadnego związku ani loży, odegrał ogromną rolę w kształtowaniu się geopolitycznych i uniwersalistycznych wizji "uszczęśliwiania" świata. Należeli doń m.in.: Karl Haushofer (twórca teorii Lebensraum i współautor Mein Kampf Hitlera), Houston Stewart Chamberlain (twórca teorii o "wyższości" rasy aryjskiej, "duchowy Fundator III Rzeszy"), Walther Rathenau (przemysłowiec, polityk, minister spraw zagranicznych, twórca traktatu w Rapallo w 1922, zwolennik etatyzmu i współpracy z bolszewikami, Żyd antysemita), Adolf Hitler, Hjalmar Schacht (prezes Banku Rzeszy, poparł w 1933 dojście Hitlera do władzy, 1933-1945 realizował program zbrojeń Rzeszy), Ryszard Coudenhove-Kalergi (twórca idei Pan-Europy) oraz wielu przywódców późniejszej Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej (NSDAP). Rathenau i Schacht powiązani byli z środowiskami finansjery anglo-amerykańsko-żydowskiej, finansującej w 1917 roku rewolucję bolszewicką oraz byli wyznawcami określonego mondialistycznego socjalizmu. Haushofer był związany z brytyjską lożą masońską Golden Dawn, silnym ośrodkiem socjalistycznych fabianistów, którzy inspirowali i ukierunkowywali anglo-amerykański świat finansowy w kierunku centralizmu (totalitaryzmu). Coudenhove-Kalergi miał związki z mondialistycznymi politykami, którzy ostro propagowali wprowadzenie socjalistycznego planowania i systemu nakazowo-rozdzielczego w gospodarce (P. Vilemarest, Źródła finansowe komunizmu i nazizmu..., s. 143, 148-155). Ośrodek wiedeński sprecyzował na piśmie i wydał swe mondialistyczne programy. Zakładano w nich utworzenie wielkich globalistycznych regionów: Pansowieckiego, Panamerykańskiego. Paneuropejskiego, Panbrytyjskiego i Panazjatyckiego. W ten właśnie sposób, poza ideologiami i granicami od tej chwili anachronicznymi, konflikty byłyby regulowane dzięki racjonalnej organizacji świata powierzonej animatorom grupującym się w jednej szkole myślenia. To szczególne środowisko "chciało stworzyć system światowej kontroli, scentralizowany w rękach osobowości, które są zdolne dominować nad systemami polityczny mi wszystkich krajów i następnie ustanowić rodzaj wielkiej planetarnej całości gospodarczej" (C. Quigley, Tragedy and Hope..., s. 954).Na razie działania zaplanowane były na nieco mniejszą skalę. " W trakcie wymiany punktów widzenia pierwsi jego inicjatorzy ustalili jednakże własną zasadę: Francja, jeszcze za bardzo nacjonalistyczna, nie powinna fedrować ekonomicznie i politycznie Europy. Powinny to być Niemcy, w owym czasie zdominowane przez socjalistów, którym brakowało kapitałów, które można wiec było kontrolować (mowa tu o okresie po I wojnie -ALS), finansując ich wzrost gospodarczy - Coudenhove-Kalergi miał swą placówkę w sercu ośrodka wiedeńskiego, tam, gdzie przybywają liczni inspiratorzy Adolfa Hitlera (...) dzielił on Z Chamberlainem uwielbienie dla Nietzchego, proroka Nadczłowieka. I taki sam podziw dla Oswalda Spenglera, dla jego metodycznej i zdyscyplinowanej "pruskości", dla jego socjalizmu marzącego o "TrzeciejRzeszy", którą w 1919, na sześć lat przed swą śmiercią, wieszczy Moller Van den Bruck, inny inspirator doktryny, którą w 1923 wyłożą Hitler i Rudolf Hess" (cyt. za P. Villemarest, s. 150). Elity polityczne owych czasów ścisłe kontaktowały się zesobą i wzajemnie uzupełniały swe poglądy. Ośrodek wiedeński utrzymywał ożywione kontakty z antyżydowskimi lożami germańskimi, które w 1912 roku scalone zostały przez islamizującego Prusaka Rudolfa Glauera w Stowarzyszenie Thule. Do stowarzyszenia tego należeli m.in. Max Amman, Dietrich Eckart, Rudolf Hess, Adolf Hitler i Alfred Rosenberg - elita hitlerowskiej NSDAP. Ze stowarzyszeniem był także w kontakcie Coudenhove-Kalergi, który szukał zwolenników do rodzącej się idei Pan-Europy. Zaraz po zakończeniu I wojny światowej jego najbliższymi towarzyszami i zwolennikami byli: Rathenau i Schacht. To właśnie przewidział dokładnie Coudenhove (wraz z Schachtem), czemu dał wyraz w swej książce Pan-Europa(1923): "nadejście nowej Formy istnienia, nowej moralności w Europie może się dokonać tylko za pośrednictwem jakiegoś dyktatora" (cyt. za P. Villemarest, s. 152).
NA DRODZE DO PRZYWÓDZTWA
Adolf Hitler, obywatel austriacki, uciekł przed poborem do wojska w Austrii i zgłosił się na ochotnika w Bawarii. Uważał on, że głównymi winowajcami wojny byli Żydzi, którzy piastowali najważniejsze stanowiska w rządzie Austro-Węgier. Dlatego też Niemcy powinny zerwać sojusz z Austro-Węgrami: " Ten sojusz musi być zerwany, im szybciej, tym lepiej dla narodu niemieckiego, także dla Niemców w Austrii. Poświęcenie monarchii habsburskiej nie jest żadną ofiarą, jeśli dzięki temu Niemcy osłabią swoich wrogów. Nie po to nałożyliśmy stalowe hełmy, aby ratować złajdaczoną monarchię, ale aby uratować naród niemiecki przed żydowską międzynarodówką apostatów równości". W innym zaś miejscu dodawał: " Przywódcy tego całego ruchu powinni natychmiast znaleźć się za kratkami. Trzeba się z nimi załatwić krótko. Należy użyć wszelkich środków, aby wy tępić tę zarazę" (H. Kardel, Hitler założycielem Izraela?, s. 44). W czasie wojny pisał Hitler do przyjaciela list, w którym zawarł jakby zarys swego przyszłego programu: " Tak często myślę o Monachium i każdy z nas ma tylko jedno życzenie, aby jak najszybciej porachować się z tą bandą, to trzeba zrobić, niech kosztuje, ile chce; aby ci, którzy będą mieli to szczęście zobaczyć znów ojczyznę, zastali ją czystą, oczyszczoną z obcych wpływów; aby dzięki ofiarom i cierpieniom, które codziennie dotykają setki tysięcy z nas; aby dzięki rzece krwi, która płynie tutaj każdego dnia w walce przeciw całemu wrogiemu światu nie tylko zewnętrzni wrogowie zostali zmiażdżeni, ale aby również rozbity został rodzimy internacjonalizm " (Archiwum Federalne w Koblencji NS 26/4). To właśnie Monachium stało się zaraz po wojnie terenem, który wymagał "oczyszczenia z elementów internacjonalistycznych". Bawaria jako pierwsze państwo niemieckie ogłosiła się republiką, a jej pierwszym premierem został Żyd ze Wschodu - Kurt Eisner, który planował oderwanie Bawarii od Niemiec, usamodzielnienie jej, a nawet alians z Francją. Kolejnymi przywódcami Bawarskiej Komunistycznej Republiki Rad byli rosyjscy Żydzi: E. Levine-Nissen, M. Lewien i Tobias Akselrod. Levine-Nissen został rozstrzelany wyrokiem sądu specjalnego, Lewien po ucieczce do Rosji został członkiem rosyjskiego Komitetu Wykonawczego, a Akselrod, moskiewski bankier, został mianowany posłem bolszewickim na Litwie. Po stłumieniu bolszewickiej rewolty Monachium usiane było trupami niewinnych ludzi. W Berlinie przywódcami powstania Spartakusowców byli również Żydzi: Karl Liebknecht i Róża Luksemburg. Podobnie było na Węgrzech, gdzie przez kilka miesięcy komunistycznym dyktatorem był Żyd Bela Kun, który pozostawił po sobie pamięć swoich krwawych rządów. Wydarzenia z okresu funkcjonowania Bawarskiej Republiki Rad miały długotrwale skutki psychologiczne i stały się podstawą do stworzenia przez marszałka P. Hindenburga i gen. E. Ludendorfa osławionej teorii o "ciosie w plecy" (Dolchstoss)zadanym armii niemieckiej przez komunistów i Żydów. Stworzyły także sprzyjający klimat do rozwoju ruchu narodowych socjalistów w Bawarii, traktowanego jako przeciwwaga dla bolszewickiej rewolucji. Po opanowaniu Monachium przez "Białą Gwardię" powołano komisję śledczą, w skład której wszedł starszy szeregowyHitler. Jego zadaniem było wytropienie wszystkich, którzy w okresie Bawarskiej Republiki Rad znajdowali się po niewłaściwej stronie. Hitlera chwalono za to, że "Jego oskarżycielskie pisma pomogły wyjaśnić niezmierzoną hańbę wojskowej zdrady dokonanej przez żydowską dyktaturę w okresie republiki rad."Wkrótce potem Hitler został szefem komórki ds. agitacji w niewielkiej Niemieckiej Partii Robotniczej (DAP), która w 1920 roku przekształciła się w Narodowosocjalistyczną Niemiecką Partię Robotniczą - NSDAP. Na zebraniu NSDAP w monachijskiej piwiarni Hitler ogłosił 25 punktów programu, z których 13 skierowanych było przeciw Żydom: "Żaden Żyd nie może być Volksgenosse (...) Jeśli niemożliwe jest wyżywienie całej ludności kraju, należy usunąć z Rzeszy wszystkich ludzi innej narodowości (...) Żądamy, aby wszyscy nie będący Niemcami, którzy przybyli do Niemiec po 2 sierpnia 1914 roku, zostali natychmiast zmuszeni do opuszczenia terytorium Rzeszy (...) Żądamy całkowitej konfiskaty wszystkich zysków wojennych". Hitler objaśnił te punkty: "Robotnikom mówi się ciągle, ze powinni wyjechać do Rosji. Czy nie byłoby bardziej sensowne, gdyby Żydzi ze Wschodu pozostali tam, gdzie jest wy starczająca dużo pracy? Najpierw należy wyrzucić winowajców czyli Żydów, potem zabierzemy się za porządki na własnym podwórku. Dla przestępstw popełnionych przez spekulantów i lichwiarzy kary pieniężne są nieskuteczne ".Hitler tak podsumował pierwsze wielkie zgromadzenie nowo powstałej NSDAP: " Wzniecony został ogień, z którego żaru wytopiony zostanie miecz przywracający wolność niemieckiemu Zygfrydowi i życie narodowi niemieckiemu. Przeczuwałem, ze nadciągającemu buntowi towarzyszy bogini bezlitosnej zemsty za zdradę 9 listopada 1918 roku " (cyt. za H. Kardel, s. 54-55). W VII 1921 roku Hitler wystąpił z partii, uzależniając swą dalszą działalność od uzyskania stanowiska "pierwszego przewodniczącego wyposażonego w dyktatorskie kompetencje". Kierownictwo partii wyraziło zgodę na piśmie, uzasadniając: "w uznaniu Pańskiego wkładu w rozwój ruchu czynionego z rzadką ofiarnością i bez wynagrodzenia, jak również Pańskiego niezwykłego talentu oratorskiego wyraża się gotowość przyznania Panu dyktatorskich kompetencji i z radością powita Pana na stanowisku pierwszego przewodniczącego, gdy tylko ponownie wstąpi Pan do partii" (G. Franz-Willing, Die Hitlerbewegung - Ursprung..., s. 113). Od tej pory niemiecki ruch narodowosocjalistyczny stał się antyżydowskim ruchem Adolfa Hitlera.
MEIN KAMPF I PAN-EUROPA
Hitler, pozyskawszy dla swych planów gen. E. Ludendorfa, na czele oddziałów SA (Sturmabteilungen, Oddziały Szturmowe) próbował dokonać zamachu stanu w Monachium (12 XI 1923). Władze wysłały policję przeciwko narodowym socjalistom, a Reichswehra (armia niemiecka) odmówiła poparcia puczu. Zamachowcy zostali aresztowani i oddani pod sąd. Hitler został skazany na 5 lat więzienia, ale w rzeczywistości w odosobnieniu przesiedział tylko dziewięć miesięcy i to w bardzo dobrych warunkach, gdzie przy współudziale Karla Haushofera i Alfreda Rosenberga przystąpił do napisania "biblii narodowych socjalistów" - Mein Kampf (Moja Walka).Gdy Hitler przekształcał w Monachium narodowy socjalizm na antyżydowski ruch, inny uczestnik wiedeńskiego ośrodka politycznego, Coudenhove-Kalergi - rozpowszechniał w Europie ideę wielkiej, sfederowanej całości i zyskiwał coraz więcej zwolenników w Austrii, Niemczech, Holandii, Francji i Szwajcarii. W krótkim czasie udało mu się pozyskać np. takich ludzi: Otto Abetz (późniejszy pracownik niemieckiego MSZ, ambasador Rzeszy przy rządzie Petaina), F. Aschenbach (przyszły deputowany z Bonn), H. Speak (późniejszy premier Belgii), Henri de Man (słynny polityk belgijski), oraz przekonać ich o konieczności stworzenia "ponadnarodowych" powiązań zmierzających do "Nowego Porządku". Już w tym pierwszym okresie do wyznawania nowej idei dał się namówić Louis de Rothschild, wielki bankier z Wall Street, zaś Max Warburg zaczął poważnie zasilać finansowo działalność Coudenhove'a. Tenże, walcząc z anty-żydowskimi nastrojami, sam zaczął odkrywać w żydostwie wartości, które jego zdaniem były niezwykle cenne do scalenia narodów chrześcijańskiej (jak na razie) Europy. W jednej ze swych pierwszych prac Heid oder Heiliger proponował talmudyczną wizję uniwersalizmu: Chrystus jest tu tylko jednym z proroków, chrześcijaństwo skazane jest na zagładę i ma zginąć, narody Europy nie są zdolne do uratowania Europy i od nieszczęść może je uchronić tylko panowanie Izraela na ziemi. Do tego dodaje jeszcze autor wizję stworzonego przez Żydów "współczesnego socjalizmu". W kolejnych swoich pracach Coudenhove-Kalergi wyznacza żydostwu specjalną rolę w misji kierowania Pan-Europą: jej "przywódcami mają być Żydzi, ponieważ dobrotliwa Opatrzność obdarzyła Europę Żydami jako nową rasą szlachecką z laski Ducha (...). Wyższość ich ducha predystynuje ich do odegrania roli głównego czynnika w tworzeniu się szlachty przyszlości (...). Europa zamiast zniszczyć Żydów dokonała wbrew swej woli drogą kunsztownej selekcji ich uszlachetnienia i wychowania do roli, którą mają spełnić w przyszłości jako naród -przywódca. Nic wiec dziwnego, że naród ten, wyrwawszy się Z uwięzienia gett, rozwija się w duchową szlachtę Europy. Tak więc w momencie, gdy szlachta feudalna rozpadła się. Boska Opatrzność obdarowała Europę, poprzez emanację żydostwa nową rasą z łaski Ducha. (...) Żydostwo nie jest nową szlachtą, ale tonem, dookoła którego grupuje się duchowa szlachta. Tworzy się duchowa, miejska rasa panów " (R. Coudenhove-Kalergi, Praktischer Idealismus..., s. 51-54; przedruk pracy Adel z 1922;podkr.-ALS). W nowej Europie władcami mieli być Żydzi, a rządzonymi mieszańcy eurazyjsko-negroidalni lub, zgodnie z określeniem autora, "ludy aryjskiego obszaru językowego". Coudenhove, opisując wizję przyszłej Pan-Europy i stosunków w niej panujących, posługuje się w stosunku do Żydów terminologią: Fuhrersnation (naród wodzów), Herrenrasse (rasa panów), Herrenvolk (naród panów), Herrenmensch (mężczyzna pan, władca). Teorie te zostały zawarte w pracy Pan-Europa, opublikowanej w pierwszej połowie 1923 roku. W półtora roku później ukazała się książka Mein Kampf Adolfa Hitlera, który zapożyczył wszystkie te pojęcia od Coudenhove'a. Hitler jednak odwrócił do góry nogami piramidę władzy zaproponowaną w Pan-Europie i na jej wierzchu osadził "szlachetną rasę aryjską". Zapewnił przy tym Aryjczyków, że ochroni ich przed "knowaniami Żydów - największych wrogów rasy aryjskiej". Ostrze obłędu rasistowskiego zostało odwrócone i zaczęło zagrażać kandydatom na władców Pan-Europy. Niezrażony tym Coudenhove-Kalergi rozwijał dalej swoje myśli i licytował się z Hitlerem w propagowaniu rasistowskich bredni. Coudenhove brylował na politycznych salonach i zdobywał poparcie polityków i bankierów, Hitler początkowo zdobywał masy, a gdy wielka finansjera przekonała się o skuteczności jego działań, wówczas to on stał się oczkiem w głowie i zasilony został przez banki poważnymi sumami. Napisana przez Hitlera w czasie jego pobytu w więzieniu Mein Kampf była w zasadzie programem, jaki mieli realizować narodowi socjaliści po dojściu do władzy. Stanowił on zlepek różnych ideologii, często nawzajem się wykluczających. Z teorii Gobineau wziął Hitler tezę o nierówności ras i uznał, że Niemcy jako Aryjczycy stanowią rasę najdoskonalszą. A jeśli tak, to są jednocześnie "nadludźmi", a więc "narodem panów" (Herrenvolk u Coudenhove'a) i jako silni mają zawsze rację, a wszyscy "podludzie" powinni im się podporządkować. Program polityczny przedstawiony w Mein Kampf można w uproszczeniu ująć następująco - l) zniesienie wszelkich powinności i ograniczeń, jakie nałożył na Niemcy traktat wersalski, łącznie z odzyskaniem utraconych terytoriów; 2) przywrócenie Niemcom ich mocarstwowej pozycji w Europie i w świecie; 3) zjednoczenie w jednym państwie wszystkich Niemców i niemieckojęzycznych obywateli innych państw; 4) zdobycie dla "wielkiego narodu niemieckiego" przestrzeni życiowej na Wschodzie Europy, aby mógł się on swobodnie rozwijać; 5) "małowartościowe" narody zamieszkujące dotychczas te przestrzenie będą musiały je opuścić; 6) zapewnienie narodowi niemieckiemu, jako "narodowi panów" (Herrenvolk), władania nad innymi "małowartośćiowymi" narodami (Untermenschen) - usunięcie z terenu Niemiec wszystkich obcych, a szczególnie Żydów zatruwających naród niemiecki zarówno rasowo, jak i kulturowo; 7) zlikwidowanie w Niemczech marksizmu i wszelkich objawów bolszewizmu jako ideologii wrogich państwu i narodowi niemieckiemu. Mein Kampf przyjęta została w świecie z lekceważeniem. Politycy po prostu zignorowali zawarte tam groźne tezy, traktując je jako wytwór chorego umysłu jakiegoś mało znanego politycznego awanturnika. Nawet po dojściu Hitlera do władzy, gdy książka jego wydawana była w milionowych nakładach i stała się "biblią" narodowego socjalizmu, nie traktowano poważnie ludobójczych zamierzeń Fuhrera. On jednak wiedział, jak trafić swymi poglądami do narodu niemieckiego i przekonać go do idei nazistowskiej. Problem żydowski był najczęściej poruszany w Mein Kampf,nawet wtedy, gdy chodziło o sprawy innych państw. Wszędzie pojawiali się Żydzi, np. pisząc o Francji, włączał Hitler temat żydowski: "Zatrucie przez murzyńską krew nad Renem, w sercu Europy wynika zarówno z sadystycznej, perwersyjnej żądzyzemsty tego szowinistycznego, światowego wroga naszego narodu jak i z zimnej kalkulacji Żydów, zęby bastardyzację europejskiego kontynentu zacząć od centrum i zęby poprzez zainfekowanie niższym typem człowieka pozbawić rasę białą jej wladczych egzystencji. To, co Francja motywowana własną żądzą zemsty, kierowana przez Żydów, wyprawia dziś w Europie, jest grzechem przeciw istnieniu białej rasy i rzuci kiedyś na ten kraj wszystkie demony zemsty z pokolenia, które pohańbienie rasy uznało za grzech pierworodny ludzkości".Żydom przypisywał również rewolucję rosyjską: "Najbardziej przerażającym przykładem jest Rosja, gdzie Żyd z prawdziwie fanatyczną dzikością, zadając nieludzkie cierpienia, zabił lub pozwolił umrzeć 30 mln ludzi, aby zapewnić panowanie nad wielkim narodem żydowskim literatom i giełdowym bandytom" (cyt. za H. Kardel, s. 78). Na tezy zawarte w Mein Kampf Hitlera miały także wyraźny wpływ poglądy badacza problemów rasowych prof. Hansa Guenthera, który w swej książce Nauka o rasie, wydanej w 1923 roku, pisał: " Obserwacja i badania dowodzą, ze rozproszenie Żydów wśród narodów nieżydowskich powoduje ciągle niepokoje i intensyfikuje wrogość pomiędzy Żydami a nie-Żydarni aż do nienawiści. Zrozumienie tego faktu jest największą zasługą syjonistów. Syjoniści widzą jasno, że tylko zniesienie stanu współzamieszkiwania Żydów i narodów nieżydowskich jest sposobem na uporządkowanie stosunków między nimi. Wydaje się, że jest już dziś politycznie możliwe stworzenie w Palestynie ojczyzny dla narodu żydowskiego posiadającego prawno-międzynarodowe gwarancje istnienia" (H. Guenther, Rassenkunde des deutschen Volkes..., s. 430). Zapowiedzią, że hasła zawarte w Mein Kampfmogą być realizowane w praktyce, było zachowanie się bojówek SA wobec Żydów: bojkotowano sklepy żydowskie, w ciemnych uliczkach sprawdzano "aryjskość" napadniętych mężczyzn, rozlepiano antyżydowskie hasła, często bito Żydów w miejscach, gdzie według hitlerowców nie powinni się oni znajdować, studenci urządzali burdy, usuwając Żydów z uczelni, a ulubionymi pieśniami marszowymi SA były: "Wszystko będzie dobrze, gdy spod noża tryśnie żydowska krew" oraz "Cierpliwości zdradzeni bracia, już chwieje się Judy tron". Na więcej nie pozwalała na razie policja Republiki Weimarskiej. Hitler, którego działalność była finansowana pieniędzmi z banków USA i Niemiec, przemierzał cały kraj w asyście swoich pretorianów i wszędzie na wiecach, w rozmowach z przemysłowcami i bankierami wygłaszał swoje credo: "Żydzi są naszym nieszczęściem"; ludziom zaś obiecywał pracę i przywrócenie godności Niemiec po anulowaniu wszystkich postanowień traktatu wersalskiego - "Dziś słuchały go Niemcy, a jutro cały świat" (cyt. z pieśni marszowej: "Heute gohort uns Deutschland, und morgen die ganze Wek", z pamięci). Mimo tego reakcje polityków i obserwatorów wysokiego szczebla były zadziwiająco łagodne. Brytyjski attache wojskowy Thorne pisał do swojego ambasadora w Berlinie: " Wszyscy oficerowie czują, że ruch narodowosocjalistyczny jest dziś najlepszym środkiem zdyscyplinowania niemieckiej młodzieży i wyrwania jej spod wpływu komunistów" (H. Kardel, op. cit., s. 96). Zachodni Żyd Stern, bardziej znany jako brytyjski magnat prasowy lord Rothemore i brat innego magnata prasowego lorda Nordcliffe'a, stwierdził w 1930 roku: "Jeśli wnikliwiej zanalizujemy możliwość przejścia władzy w ręce narodowych socjalistów, to zobaczymy, ze miałoby to wielorakie zalety. Narodowy socjalizm tworzy mocny wał przeciw bolszewizmowi eliminując niebezpieczeństwo, które polega na tym, że sowiecka krucjataprzeciw europejskiej cywilizacji dociera do Niemiec uzyskując w ten sposób taką pozycję w strategicznym centrum Europy, ze będzie nie do pokonania".Ten sam autor pisał w 1939 roku, a więc w czasie, gdy narodowi socjaliści pokazali już, co potrafią: " Hitler cierpiał widząc nieudolność ludzi rządzących jego krajem. Jako osobistą zniewagę odczuwał to widowisko, w którym przedstawiciele innej rasy robili w Niemczech i Austrii znakomite interesy, podczas gdy jego rodacy żyli w nędzy" (cyt. za H. Kardel, s. 97). Wybitny fizyk Albert Einstein, który jako poseł do Landtagu występował przeciwko oddaniu Polsce Pomorza, sam przezornie wyemigrował do USA, ale lekceważył finansowanie Hitlera przez wielki kapitał, jak i coraz bardziej groźne działania nazistów: "w ruchu narodowosocjalistycznym widzę na razie tylko konsekwencję obecnej trudnej sytuacji gospodarczej i dziecięcą chorobę republiki. Solidarność Żydów jest jak najbardziej wskazana, ale jakąś specjalną reakcję na wyniki wyborów uważam za niecelową " (F.W. Fabry, Mutmassungen Uber Hitler..., s. 130).
WIELKI ŻYDOWSKI KAPITAŁ WSPIERA HITLEROWCÓW
W miarę przedłużania się wielkiego kryzysu Republika Weimarska przeżywała trudny okres. W 1932 roku bezrobotnych było ok. 6 mln, a głód i nędza zagrażały coraz większej części społeczeństwa. W tej sytuacji poparcie osiągały partie głoszące radykalne programy. Każda z nich posiadała uzbrojone bojówki i Niemcy stały się widownią krwawych walk ulicznych. Po wielkich sukcesach politycznych hitlerowska NSDAP przeżywała ostry kryzys. Zabrakło pieniędzy na utrzymanie aparatu partyjnego i bojówek. Wygłodniali i od miesięcy nie opłacani członkowie SA i SS (Schutzstaffein, Sztafety (Drużyny) Ochronne) kwestowali na ulicach, zbierając datki na ubożejącą partię, której dodatkowo groził rozłam. W katastrofalnej sytuacji z pomocą Hitlerowi pospieszył wielki międzynarodowy kapitał żydowski, który wcześniej dofinansowywał Lenina i Trockiego, a potem dopłacał do stalinowskich pięciolatek. Hitler, walcząc z Żydami, miał na myśli przede wszystkim Ostjuden (Żydzi ze Wschodu), do których z pogardą odnosili się bogaci i na ogół zasymilowani Żydzi Zachodu. Aby zapobiec napływowi na Zachód Ostjuden, nazywanych pogardliwie "galicyjskimi kaftaniarzami" albo "zawszonymi chałaciarzami", wprowadzony został mały traktat wersalski, czyli Traktat o Mniejszościach Narodowych (1919). W walce z żydostwem ze Wschodu Hitlera od początku wspierali finansowo Żydzi z NowegoJorku. Tylko dzięki nim mogły się rozwijać oddziały SA i SS oraz istnieć w ogóle NSDAP. Kanclerz Republiki Weimarskiej, Heinrich Bruning, pisał do swego przyjaciela doktora Pechela: "Nigdy nie mówiłem o tym publicznie, ale w interesie Niemiec należałoby to uczynić i ujawnić, jak ci sami bankierzy jesienią 1930 roku wywierali naciski na ambasadora amerykańskiego Saketta, aby nastawić go negatywnie do mojego rządu a pozytywnie do partii". Już na początku lat dwudziestych wielki bankier niemiecki, w czasie I wojny szef tajnej policji, Max Warburg radził prezydentowi Rzeszy F. Ebertowi, aby położył tamę napływowi Ostjuden. Kiedy jego bratanka Johna Warburga, który miał przekazać Hitlerowi pieniądze z Wall Street, ogarnęły wątpliwości, stryj powiedział: "Hitler to mocny człowiek i takiego człowieka Niemcy potrzebują. Mówiąc o Żydach Hitler ma na myśli Żydów galicyjskich, którzy od wojny zapowietrzają Niemcy. Żydów z dziada pradziada żyjących w Niemczech traktuje po partnersku. W partii socjaldemokratycznej i komunistycznej ton nadają Żydzi. Za nich się weźmie, nie dlatego, ze są Żydami, ale dlatego, że są socjaldemokratami albo komunistami" (cyt. za H. Kardel, s. 90). O misji młodego Warburga (syn Paula Warburga, współzałożyciela Biura Rezerw Federalnych USA w 1913 r.) do Niemiec wspomina także historyk szwajcarski (Rene Sonderegger) Sevcrin Reinhard: " Człowiekiem, którego bankierzy wysłali do Niemiec, aby zbadał sprawę niemieckiej rewolucji, był młody Warburg, inteligentny, wykształcony, rozważny, znający język niemiecki, gdyż pracował kilka lat w hamburskim banku swego wuja. Zaopatrzony w najlepsze rekomendacje spotkał się w Monachium z Hitlerem, który bardzo chętnie "przybił" wyciągniętą dłoń bogatego Amerykanina". To, jak wielkie sumy byly potrzebne Hitlerowi na utrzymanie NSDAP, może uświa domić skala wydatków na utrzymanie partii w 1932 r. - utrzymanie SA kosztowało wówczas około 180 milionów marek, a razem z innymi kosztami, takimi jak: utrzymanie aparatu partyjnego, wybory, podróże samolotami, wychodziło około 300 milionów marek, co było wówczas sumą ogromną. Ze składek członkowskich pochodziło zaledwie 1/6 tej sumy, resztę dostarczały banki żydowskie z USA i Niemiec. Według raportu holenderskiego autora Schoupa, Hitler dostał od banku Mendelsohn and Co. w Amsterdamie raz 10 milionów, a drugi 15 milionów dolarów; podobne kwoty przekazały banki: Kuhn, Loeb and Co., L. Morgan and Co., Samuel and Samuel (Severin Reinhard (Sonderegger), Spanischer Sommer..., przedruk raportu Schoupa). Jest to tylko mały fragment długiej listy zasilających Adolfa Hitlera banków żydowskich. Dopisać do niej należy m.in. banki Maxa Breitunga oraz całej niemiecko-amerykańskiej rodziny Warburgów. Bez pomocy międzynarodowych bankierów żydowskich hitlerowski ruch narodowosocjalistyczny nie miałby szans na przetrwanie, a tym bardziej na osiągnięcie przyszłego zwycięstwa.
KRÓL BANKIERÓW POŚREDNICZY W PRZEKAZANIU HITLEROWI WŁADZY
Ponowne zwycięstwo w wyborach, uzyskane przy pomocy zagranicznych finansów, i osiągnięta dzięki temu siła NSDAP skłoniły kierownictwo Niemiec do podzielenia się władzą z hitlerowcami. 4 I 1933 roku odbyło się tajne spotkanie Hitlera z byłym kanclerzem Rzeszy Franzem Papenem, zaufanym człowiekiem prezydenta Paula von Hindenburga. Spotkanie odbyto się w Kolonii w pałacu barona Kurta von Schroedera, "bogatego finansisty izraelskiego pochodzenia" (O. Strasser, Hitler et moi, s. 155), właściciela wielu banków niemieckich i anglosaskich, współtwórcy Klubu Londyńskiego. Papen z Hitlerem osiągnęli porozumienie: kanclerzem Rzeszy zostanie Adolf Hitlcr, wicekanclerzem von Papen. 30 I Adolf Hitler został legalnie powołany przez prezydenta Hindenburga na kanclerza Rzeszy Niemieckiej. Był to początek panowania nazistów w Niemczech. Organizator spotkania, baron Kurt von Schroeder, otrzymał od wdzięcznego Hitlera stopień generała SS. Kiedy po wojnie zeznawał przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze, tak uzasadnił swoje postępowanie: "Kiedy 6 listopada 1932 roku NSDAP poniosła porażkę i poparcie dla niej zaczęło maleć, pomoc dla niej stała się sprawą nie cierpiącą zwłoki. Wspólny interes całej gospodarki wynikał z lęku przed bolszewizmem" (cyt. za H. Kardel, s. 109). Schroeder, po zorganizowanym u niego spotkaniu von Papena z Hitlerem, stał się uprzywilejowanym członkiem hitlerowskiej elity władzy. Wstąpił do NSDAP. Jako członek Akademii Prawa Niemieckiego (Akademie fur Deutsches Recht) uczestniczył w opracowaniu Ustaw Norymberskich (1935), pozbawiających Żydów praw obywatelskich. Jako członek "Kręgu Przyjaciół Reichsfuhrera SS" (Freundenkreis Reichsfuhrer SS) brał udział w opracowaniu i nadzorze nad przebiegiem antyżydowskiej operacji pod nazwą "aryzacja". Jako członek Izby Gospodarczej Rzeszy (Reichswirtschaftskammer) brał udział w opracowaniu planów masowej eksploatacji więźniów wszystkich typów niemieckich obozów (ok. 19 mln ludzi) oraz darmowej pracy przymusowych robotników sprowadzanych do Rzeszy z podbitych krajów Europy (w 1944 roku było to 7,1 mln ludzi). W XI 1947 roku Brigadefuhrer SS, baron Kurt von Schroeder, przestępca wojenny, skazany został na karę pieniężną i... 3 miesiące aresztu (Lexikon der deutschen Geschichte..., s. 1120).
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Andrzej Szcześniak – prace naukowe i publicystyka
 
Spis treści
(str. od 1 do 6) Dr Andrzej Leszek Szcześniak - Plan zagłady Słowian - Generalplan OST
(str. od 6 do 14) Dr Andrzej Leszek Szcześniak - Holokaust
(str. od 14 do 20) Dr Andrzej Leszek Szcześniak - "Nowe niemieckie miasto Warschau"
(str. od 20 do 23) Dr Andrzej Leszek Szcześniak - Piąta kolumna nad Wisłą
(str. od 23 do 29) Dr Andrzej Leszek Szcześniak - Rewolucja światowa czy państwo narodowe?
(str. od 29 do 32) Wywiad z dr Andrzejem Leszkiem Szcześniakiem
 
(str. od 1 do )
 
Dr Andrzej Leszek Szcześniak
Plan zagłady Słowian - Generalplan OST
 
Fragmenty książki dr A.L.Szcześniaka "Plan zagłady Słowian - Generalplan OST"
GENERALNY PLAN WSCHÓD
GENERALPLAN OST (GPO) - był to plan realizacji narodowosocjalistycznej idei zdobycia dla niemieckiej "rasy panów" ("Herrenrasse", "Herrenvolk") należnej jej rzekomo "przestrzeni życiowej" ("Lebensraum"). Przestrzeń tę Niemcy zamierzali uzyskać przede wszystkim kosztem "niższych ras słowiańskich - podludzi" ("slawische Untermenschen") oraz w mniejszej skali kosztem innych narodów Europy Środkowo-Wschodniej. GPO przewidywał zniemczenie obszarów na wschód od granic III Rzeszy Niemieckiej sprzed marca 1939 roku, drogą zniewolenia, deportacji i eksterminacji "małowartościowych" narodów tam zamieszkałych, a następnie osiedlenia Niemców i Germanów z innych krajów Europy, i stworzenie "Wielkogermańskiej Rzeszy" ("das Grossgermanische Reich") i "Nowego Ładu" ("Neue Ordnung") w Europie. "Nowy Ład" miał polegać na bezwzględnej hegemonii potężnej Rzeszy na obszarach od Portugalii do Uralu, na wytępieniu Żydów, przesiedleniu bądź wytępieniu "małowartościowych" Słowian i innych pomniejszych ludów oraz na korzystaniu z niewolniczej pracy "podludzi". GPO nie jest pojęciem jednoznacznym. Składał się on z kilkunastu dużych i kilkudziesięciu mniejszych planów, realizowanych w różnym czasie i przestrzeni, a całość zamierzeń podzielona była na dwie części: Mały Plan (Kleine Planung), czyli działania przesiedleńcze, niewolnicze i ludobójcze wykonywane w czasie wojny, i Duży Plan (Grosse Planung), którego realizacja, mająca początkowo trwać przez ok. 30 lat po wojnie, została w VI 1942 roku przyspieszona, skrócona i w rezultacie tego rozpoczęła się już w listopadzie akcją na Zamojszczyźnie. W ostatecznym kształcie Duży Plan GPO miał doprowadzić do zgermanizowania dalszych kilku milionów ludzi uznanych za "wartościowych", do zniewolenia ok. 14 mln i do wysiedlenia na Syberię lub do wyniszczenia 51 mln ludzi (w tym 80-85% Polaków, 50% Czechów i Morawian, 65% Ukraińców, 75% Białorusinów oraz bliżej nie sprecyzowaną liczbę Rosjan i Tatarów Krymskich). Do GPO należało również "Ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej" ("Endlosung der Judenfrage"), chociaż planowane w odmiennym trybie. Plan zdobycia dla Niemców "przestrzeni życiowej" składał się z wielu elementów i zamierzeń o charakterze politycznym, represyjnym, ekonomicznym i eksterminacyjnym, nawzajem się zazębiających i uzupełniających. Były to przede wszystkim wielkie operacje, takie jak: Unternehmen "Tannenberg" (od VIII 1939 do X 1939 - zagłada polskiej inteligencji z "listy gończej": "Sonderfahndungsbuch"); akcje przeciwinteligenckie -Intelligenzaktionen: Pommern, Posen, Masowien, Schlesien, Litzmannstadt; akcje specjalne Sonderaktionen: Krakau, Ischenstochau, Lublin i Burgerbraukeller (od XI 1939 do IV 1940); AB-Akcja - Ausserordentliche Befriedungsaktion (V-VII 1940); "Generalny Plan Przesiedleńczy" ("Generalsiedlungsplan", w tym Nahplane od IX 1939); "Plan Odbudowy Wschodu" ("Planung und Aufbau im Osten" - od jesieni 1941); "Program SS Budowy Pokoju" ("SS-Friedensbauprogramm", od XII 1941); "Operacja Reinhardt" ("Unternehmen Reinhardt", od IV 1942); "Duży Plan" GPO od VI 1942, w tym Zamojszczyzna od listopada tegoż roku; trwająca całą okupację akcja germanizacyjna (Wiedereindeutschung) i jej odmiana z 1944 "Heu-Aktion" oraz realizacja wynikających z GPO zbrodniczych rozkazów, jak np. "Kommissarbefehl" z 6 VI 1941 (od l mln do 2 mln ofiar). Istotną częścią GPO był system obozów niemieckich - od przesiedleńczych do natychmiastowej zagłady, obejmujący Rzeszę i tereny okupowane. GPO stanowił pierwszy cel w rozpętanej przez niemiecki narodowy socjalizm II wojnie światowej.
"Przestrzeń życiowa dla rasy panów"
Jednym z głównych dążeń nazistów było zdobycie nowych obszarów dla narodu niemieckiego. Miało to zapobiec rzekomej degeneracji i skarłowaceniu Niemców i stworzyć im warunki do intensywnego rozwoju. Zdobycie nowych przestrzeni miało się odbyć kosztem słabych "bezwartościowych" narodów. Hitler zamierzał przy tym wrócić do zawieszonej na pewien czas odwiecznej niemieckiej polityki "parcia na Wschód", czyli "Drang nach Osten". Wyraził to w Mein Kampf, w rozdziale: "Cele narodowosocjalistyczne polityki zagranicznej": "(...) Rzesza Niemiecka jako państwo winna postawić przed wszystkimi Niemcami zadanie, aby nie tylko zachować i zjednoczyć cały rasowo wartościowy element, lecz powoli i pewnie dążyć do osiągnięcia panowania nad innymi. (...) Tak jak nasi przodkowie nie otrzymali w prezencie z nieba ziemi, na której dziś żyjemy, lecz zdobywali ją z narażeniem życia, tak i my w przyszłości zdobędziemy ziemię zwycięskim mieczem, poprzez gwałt i przemoc, a nie z łaski innych ludów. Uczynimy to dla życia naszego narodu (...). Prawo do roli i ziemi musi stać się obowiązkiem, ponieważ bez rozszerzenia naszej przestrzeni wielki naród chylić się będzie do upadku (...). Albo Niemcy staną się światową potęgą, albo w ogóle przestaną istnieć. (...) My narodowi socjaliści, świadomi tego, przekreślamy kierunek naszej polityki zagranicznej okresu przedwojennego. Rozpoczniemy działanie tam, gdzie zatrzymaliśmy się przed sześcioma wiekami. Wstrzymamy nasze odwieczne parcie Germanów na południe i zachód Europy i skierujemy spojrzenie na kraje na wschodzie. Skończymy wreszcie z polityką kolonialną i handlową okresu przedwojennego, a zajmiemy się polityką przyszłości - zdobyciem ziemi (...)". Słowa te padały na podatny grunt, gdyż po zakończeniu I wojny światowej 90% Niemców uważało za święty obowiązek wojnę, która by wymazała hańbę powstałą przez wytyczenie polskiego "korytarza". Hitler po dojściu do władzy w roku 1933 miał już przygotowany grunt pod rozpoczęcie realizacji marzeń o "Lebensraum".
Mały Plan GPO
Pierwsze plany dotyczące podboju Europy Środkowo-Wschodniej opracowane zostały na długo przed atakiem na Polskę, jeszcze wtedy, gdy Hitler zapewniał Polskę o przyjaźni i podpisywał pakt o niestosowaniu przemocy. W czasie opracowywania GPO objęte one zostały tzw. Małym Planem, tzn. że miały być realizowane jeszcze w czasie wojny. Wśród znanych elementów tego planu na szczególną uwagę zasługuje zamiar fizycznego unicestwienia przywódczej warstwy narodu polskiego, jako pierwszy etap podboju, a następnie zniewolenia i stopniowej zagłady pozostałych "niebezpiecznych" Polaków. Już w maju 1939 roku w Głównym Urzędzie SD Reichsfuhrera SS została utworzona komórka "Zentralstelle" II/P (Polen), której zadania polegały m.in. na sporządzaniu list "osób przewidzianych do ujęcia w Polsce", jakimi się interesował wywiad SS. Podobną pracę wykonywała berlińska centrala Gestapo, z tym jednak, że listy jej dotyczyły "Polaków wrogo ustosunkowanych do niemczyzny" (P. Dubiel, Wrzesień 1939 na Śląsku). Na podstawie tych list powstała "specjalna księga gończa" ("Sonderfahndungsbuch Polen") obejmująca w układzie alfabetycznym ponad 61 tys. nazwisk wybitnych Polaków. Byli to działacze polityczni, przedstawiciele świata kultury, nauki i sztuki, uczestnicy powstania wielkopolskiego i powstań śląskich z lat 1918-21, aktywiści plebiscytowi na Mazurach, Warmii i Śląsku, członkowie Związku Zachodniego i Związku Polaków w Niemczech.
Operacja "Tannenberg"
"Księga gończa" stała się podstawą do przygotowania operacji "Tannenberg" (Unternehmen "Tannenhcrg"), której celem było fizyczne wyniszczenie polskiej warstwy kierowniczej ("Liquidierung der polnischen Fuhrungsschicht", "physische Liquidierung des fuhrenden Polentums"). Operacja "Tannenberg" miała charakter nadzwyczaj radykalny, chodziło w niej mianowicie m.in. "o likwidację polskich kół kierowniczych, obejmującą tysiące osób" (R. Heydrich do Reichsfuhrera SS 2 VII 1940; por. H. Krausnick "Vierteljahrshefte fur Zeitgeschichte" 2/196). Dowództwo nad operacją "Tannenberg" powierzono Reinhardowi Heydrichowi, szefowi Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa (Sipo und SD). Realizował ją przy pomocy Specjalnego Referatu do spraw Operacji "Tannenberg", który został stworzony 25 VIII 1939 w berlińskiej siedzibie Gestapo. Do zadań tego Referatu należało m.in. zbieranie nadsyłanych przez grupy operacyjne materiałów i meldunków oraz opracowywanie na ich podstawie sprawozdań o przebiegu i wynikach operacji "Tannenberg" na użytek Reichsfiihrera SS - H. Himmlera. Jako organowi wykonawczemu przydzielono z czasem Heydrichowi 8 specjalnych Grup Operacyjnych (Einsatzgruppen Sipo und SD) oraz dodatkowo 16 Samodzielny Oddział Operacyjny. GO działały na tyłach Wehrmachtu i formalnie podlegały jego dowództwu. W rzeczywistości działały samodzielnie i im właśnie podporządkowane zostały wszystkie rodzaje policji, łącznie z pułkami SS-Totenkopf (Trupie Główki). Już w VI 1939 roku Główny Urząd Policji Bezpieczeństwa (Sipo) skierował do organów bezpieczeństwa w Prusach Wschodnich rozkaz przygotowania środków transportowych na potrzeby "przewidywanej akcji poza granicami Rzeszy" (MiD WIH, zesp. 175). Cele niemieckiej polityki wobec Polski określił wyraźnie Hitler na kilku spotkaniach z dowódcami. Przykładem jest odprawa z dnia 23 V 1939 roku, powiedział on wtedy: "(...) Gdańsk nie jest obiektem, o który nam chodzi. Idzie nam o rozszerzenie Lebensraumu na Wschodzie i zabezpieczenie wyżywienia oraz rozwiązanie problemu bałtyckiego (...)." Natomiast na odprawie przed atakiem na Polskę, odbytej 22 VIII 1939 roku, stwierdził dobitnie: "(...) Zniszczenie Polski jest na pierwszym planie. Zadaniem naszym jest zniszczenie sil żywych nieprzyjaciela, a nie dotarcie do określonej linii. Nawet gdyby wojna wybuchła na Zachodzie, zniszczenie Polski musi być zasadniczym celem (...). Nasza siła leży w naszej szybkości i brutalności (...). Wydałem rozkazy i każę rozstrzelać każdego, kto piśnie słowo krytyki wobec zasady, że wojna ma na celu fizyczne zniszczenie przeciwnika. Dlatego wysiałem na Wschód tylko moje Totenkopfstandarte z rozkazem zabijania bez litości i pardonu wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci polskiej rasy i języka. Tylko w ten sposób zdobędziemy teren, którego bardzo potrzebujemy. (...) Polska zostanie wyludniona i skolonizowana przez Niemców. Mój pakt z Polską miał na celu jedynie zyskanie na czasie, a zresztą moi panowie, w Rosji stanie się to samo, do czego doprowadziłem w Polsce. Po śmierci Stalina (a jest on poważnie chory) rozbijemy w puch Związek Radziecki (...)" (T. Cyprian, J. Sawicki, Agresja na Polskę w świetle dokumentów). Realizację operacji "Tannenberg" rozpoczęto w Rzeszy Niemieckiej przed agresją na Polskę, już w VII 1939 roku zaaresztowano i zesłano do obozów koncentracyjnych ok. 2 tys. aktywistów Związku Polaków w Niemczech. Więźniów tych stopniowo w obozach likwidowano, a ich rodziny wysiedlono w pierwszej kolejności do Generalnego Gubernatorstwa. Od l IX 1939 roku operacja "Tannenberg" realizowana była na ziemiach polskich w instrukcjach dla Einsatzgruppen pojawiło się nowe zadanie: rozstrzeliwanie zakładników (Geiselerschiessungen); zakładano, że będzie to jedna z rutynowych metod eksterminacji Polaków. 7 IX 1939 roku przesądzony został ostatecznie los, już nie tylko tych Polaków, których nazwiska zamieszczone były w "Sonderfahndungsbuch Polen", ale w ogóle całej inteligencji polskiej. W tym dniu na odprawie kierownictwa operacji "Tannenberg" Heydrich przekazał do realizacji dyrektywy kierownictwa Rzeszy, które przewidywały, że "czołowe warstwy ludności polskiej należy unieszkodliwić w tym stopniu, na ile to jest możliwe". Ustalono wówczas, że "warstwy kierownicze w żadnym wypadku nie mogą pozostać na miejscu i zostaną wysłane do niemieckich KZ-tów, zaś dla drugorzędnych osób utworzy się prowizoryczne KZ-ty poza obszarami grup operacyjnych nad granicą, skąd ewentualnie można je będzie deportować natychmiast na tereny nie anektowane" (MiD WIH, zesp. 175). Na przeprowadzonym dzień później spotkaniu z admirałem W. Canarisem, szefem Abwehry, Heydrich wytłumaczył jak należy rozumieć takie rozkazy: "(...) Codziennie dokonuje się już 200 egzekucji. Sądy wojenne pracują zbyt powoli. Ludzi należy rozstrzeliwać lub wieszać natychmiast bez dochodzeń (...)". Uzasadnienie takiego postępowania dał inny z nazistowskich dygnitarzy, A. Forster: "(...) eksponentami polityki polskiej i polonizacji byli przede wszystkim duchowni, szlachta, nauczyciele i inna polska inteligencja, należało tych eksponentów polityki polonizacyjnej usunąć zaraz po objęciu kraju i w ten sposób, od samego początku, uniemożliwić ich wpływ na masy (...)" ("Danziger Vorposten", 7-8 II 1942). Operacja "Tannenberg" realizowana była z całym rozmachem; od l IX do 25 X 1939 roku, to jest w czasie działań wojennych i niemieckiego zarządu wojskowego nad okupowanymi ziemiami polskimi, Einsatzgruppen, Wehrmacht oraz wszelkiego rodzaju formacje policyjne i SS dokonały - według niepełnych danych - ponad 760 masowych mordów, w których ofiarą padło 20,1 tys. osób, w większości z "listy gończej".Do najbardziej znanych miejsc straceń tego okresu należą: Bydgoszcz ok. 1500 osób (10 IX; później kilka tysięcy), Przekopna - 900, Katowice - 750, Dynów -300, Tułowice - 300 (w tym 150 jeńców), Częstochowa - 227, Zambrów - 200 (jeńcy), Tarnów - 200, Przemyśl - 600, Szymanków - ok. 100 (kolejarze z rodzinami), Uryce - 100 (jeńcy), Majdan Wielki - 100 (jeńcy), Lasy Panewickie - ponad 150 (powstańcy śląscy, harcerze), Grudziądz - 300, Środa i okolice - 300, Lasy Szpęgawskie (Pelplin) - 78 (księża i nauczyciele), Gruczno i okolice - 189, Tuchola - 128, Kocborów -595 (pacjenci szpitala psychiatrycznego), Ciepielów -300 (jeńcy). Już od l IX 1939 roku tworzono na ziemiach polskich obozy dla jeńców i ludności cywilnej, z czasem większość z nich przekształcona została w samodzielne obozy koncentracyjne lub ich filie. Były to m.in. obozy w Nieborowicach (pow. Gliwice), w Orzeszu, w Pszczynie, w Opolu, w Skorochowicach, w Stutthofie, w Bajdytach (Prusy Wschodnie), w Potulicach, w czeskich Sudetach, w Mikołowie (Górny Śląsk), w Toruńskich i Poznańskich Fortach, w Radzimiu i Karolowie (pow. Sępolno), w Działdowie, Gdyni. Od pierwszych dni IX 1939 roku zaczęto je zapełniać ofiarami masowych aresztowań, dokonywanych przez Einsatzgruppen, Selbstschutz, SS i inne formacje w lamach akcji przeciwinteligenckich. Pod koniec IX 1939 loku w obozach w Gdyni było ponad 6200 więźniów, w Wielkopolsce - 9400. Do 26 X 1939 roku liczba więźniów uległa zwielokrotnieniu, np. tylko obóz w Stutthofie osiągnął stan 7 tys. więźniów, a Wejherowo - 3,5 tys. Poza masową eksterminacją polskiej inteligencji i aktywu politycznego, której świadectwem na Pomorzu jest ok. 280 a w Poznańskiem ponad 300 mogił, miejsc egzekucji i kaźni, niemieckie oddziały specjalne wysiedliły ponad 20 tys. ludności żydowskiej za San, zbliżoną liczbę osób z północnego Mazowsza za rzekę Narew (Biuletyn ŻIH 1961) oraz prawie 38 tys. mieszkańców Gdyni, przemianowanej już wówczas na Gotenhafen. 29 IX 1939 roku szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Heydrich poinformował kierowników departamentów central Sipo i SD, iż obszar między Wisłą a Bugiem ma stanowić "rezerwat" (Naturschutzgebiet)lub też Reichsgetto, gdzie pomieszczone zostaną wszystkie "elementy polskie i żydowskie", które wysiedli się z terenów włączonych do Rzeszy. Pod koniec niemieckiej administracji wojskowej utworzone zostało w Piotrkowie Trybunalskim pierwsze getto; ludność żydowską z Wielkopolski kierowali Niemcy do Łodzi i Kalisza, Po 26 X 1939 roku, a więc po przejęciu władzy przez niemiecką administrację cywilną, nasiliły się działania eksterminacyjne wobec Polaków. Prowadzone one były w kilku zasadniczych formach: masowe rozstrzeliwania ofiar według "specjalnych list gończych" ("Sonderfahndungsbuch Polen"), aresztowania i zsyłki do więzień, obozów karnych i koncentracyjnych osób figurujących na tych listach oraz wszystkich, którzy mogli stanowić dla Rzeszy potencjalne niebezpieczeństwo. Rozpoczęto pacyfikacje i mordy typu odwetowego oraz masowe deportacje ludności polskiej z ziem przyłączonych do Rzeszy lub przeznaczonych na cele wojskowe oraz koncentrowanie ludności żydowskiej w miastach w celu tworzenia gett.
Akcje przeciwinteligenckie
Główny jednak ciężar działań eksterminacyjnych przypadał na akcje przeciwinteligenckie. Przeprowadzona jesienią 1939 roku Intelligenzaktion Pommern spowodowała m.in. następujące ofiary: Lasy Piaśnickie - 2 tys. zamordowanych w licznych egzekucjach, Włocławek - 217 zabitych nauczycieli, Toruń - z obozu karno-represyjnego, liczącego w marcu ok. 2 tys. więźniów, wywieziono na rozstrzelanie kilkaset osób, a zapełniający się stale obóz opróżniano wysyłką do obozów koncentracyjnych. W okolicach Pelplina i Tucholi przez całą jesień 1939 roku trwały egzekucje małych grup więźniów. W Inowrocławiu w publicznej egzekucji zamordowano 59 osób oraz kilkaset osób wywieziono z obozu przejściowego do miejsc zagłady. W tym też czasie zakończono zagładę aresztowanych w VIII 1939 roku aktywistów Związku Polaków w Niemczech. Ogółem, w ramach Intelligenzaktion Pommern poddano eksterminacji ponad 230 00 Polaków. W Intelligenzaktion Masowien wymordowano m.in. na przełomie 1939-40: w Ostrołęce ok. 500 osób, w Giel-czynie pod Łomżą kilkuset więźniów (z ogólnej liczby rozstrzelanych tu 12 tys.), w Wyszkowie również kilkuset więźniów (z ogólnej liczby 7 tys. zamordowanych tu w czasie okupacji), w Wysokiem Mazowieckiem dokonano egzekucji ok. 2 tys. osób, w Ciechanowskiem - 3 tys. osób. W Intelligenzaktion Litzmannstadt w ciągu dwóch dni (9 i 10 XI 1939) zaaresztowano i wywieziono 1500 osób; część z nich rozstrzelano natychmiast, resztę zesłano do obozów koncentracyjnych. W przeprowadzonej wiosną 1940 roku Intelligenzaktion Schlesien poddano eksterminacyjnym działaniom ok. 2 tys. osób oraz rozpoczęto budowę wielozadaniowego obozu koncentracyjnego Auschwitz. W Intelligenzaktion Posen stolica Wielkopolski straciła jesienią 1939 ok. 2 tys. osób, a w dalszym przebiegu operacji "Tannenberg" w Wielkopolsce wymordowano ok. 10 tys. osób. Egzekucje odbywały się w Poznańskich Fortach oraz w różnych miejscach kaźni poza obrębem miast. W Sonderaktion Lublin eksterminacji poddano 2 tys. osób (w tym wielu duchownych), w Sonderaktion Krakau aresztowano 183 pracowników naukowych, których wywieziono do obozu koncentracyjnego Oranienburg. W XI 1939 roku przez kraj przeszła fala aresztowań, wykonanych w ramach akcji "Burgerbraukeller", do której pretekstem był zamach na Hitlera w Monachium oraz polskie święto 11 Listopada. Aresztowano wówczas: w Radomiu - 150 osób, w Krakowie -120, w Nisku uczestników zjazdu nauczycieli z Rzeszowszczyzny, w Lublinie - 50 księży, w tym dwóch biskupów. W Warszawie, Częstochowie i wielu innych miastach uwięziono bliżej nieokreśloną liczbę osób, w tym prezydenta stolicy, Stefana Starzyńskiego. Akcję tę uznano za stosunkowo łagodniejszą, bowiem aresztowanymi zainteresowała się światowa opinia publiczna, szczególnie amerykańska. Wielu aresztowanych później zwolniono; Starzyński przypłacił to jednak życiem. Dotkliwe straty przyniosła AB-Akcja (Ausserordentliche Befriedungsaktion - Nadzwyczajna Akcja Pacyfikacyjna) przeprowadzona w V-VII 1940 roku. W wyniku masowych mordów zginęło wówczas ponad 3,5 tys. osób spośród czołowych przedstawicieli inteligencji Generalnego Gubernatorstwa (Palmiry, Jasło, Częstochowa, Zamek Lubelski, więzienie Montelupich w Krakowie, Nowy Sącz, Bliżyn koło Kielc, Firlej, Tarnów). AB-Akcja została wykonana według "listy gończej" - "Sonderfahndungsbuch Polen". Niezależnie od realizacji zbrodniczych działań według list, już od pierwszych dni wojny Einsatzgruppen i Wehrmacht dokonywały mordów o charakterze represyjno-odwetowym. Taki charakter miały prawie wszystkie (310) eksterminacyjne działania Wehrmachtu w czasie kampanii wrześniowej i duża część działań Grup Operacyjnych Sipo i SD. Działalność represyjnoodwetowa nie ustała po 26 X 1939 roku. Do akcji tego typu należał mord 107 zakładników w Wawrze, pacyfikacja wsi Gałki, Huciska i Skloby (ok. 300 zamordowanych) oraz masakra na rynku w Olkuszu, w której życie straciło kilkaset osób. W GG środowiska inteligencji, zwłaszcza młodszej, zostały poważnie zdziesiątkowane w wyniku deportacji do obozów koncentracyjnych "kontyngentu 20 000 Polaków", którą w końcu IV 1940 roku zarządził Reichsftihrer SS -H. Himmler. W ramach akcji eksterminacyjnej wiosną 1940 roku wiele transportów, liczących często ponad 1000 osób, przybyło do obozów koncentracyjnych również z terenów wcielonych, np. do Oranienburga 12 IV - 1200 osób z Torunia, 5 V - 1200 osób z Suwałk. Wydarzenia z końca 1939 i początku 1940 roku miały tylko pośredni związek z operacją "Tannenberg". 20 XI 1939 roku Grupy Operacyjne Sipo i SD zostały oficjalnie rozwiązane i po częściowej reorganizacji przekształciły się w stały aparat Sipo i SD. Akt ten właściwie jest finałem operacji "Tannenberg", jednak tylko w sensie instytucjonalnym, gdyż działalność nowych organów, na których czele stanęli byli dowódcy Grup i Oddziałów Operacyjnych, stanowiła automatyczną kontynuacją zbrodniczych praktyk zapoczątkowanych w operacji "Tannenberg" (K. Radziwończyk, Akcja "Tannenberg" Grup operacyjnych Sipo i SD w Polsce jesienią 1939r.).
 
(str. od 6 do )
 
Dr Andrzej Leszek Szcześniak
Holokaust
 
Fragmenty noty wydawniczej
 
Bardzo niewielu Polaków wie, że Rząd Polskiej Rzeczypospolitej 38 razy w czasie II Wojny Światowej prosił Zachód o pomoc dla Żydów mordowanych przez Niemców. Szczególnie finansjera amerykańska była absolutnie głucha na polskie informacje. Od jednego podpisu żydowskiego notabla Bernarda Barucha, szefa przemysłu zbrojeniowego USA, zależało przydzielenie Polakom kilku samolotów, które z polskimi załogami udzieliłyby pomocy mordowanym Żydom w okupowanej Polsce. Nic takiego nie nastąpiło. Jakie siły za tym stały? Komu poza hitlerowcami zależało na holocauście milionów ludzi? Opracowanie niniejsze zawdzięczamy dr. Andrzejowi Leszkowi Szcześniakowi. Jest ono poszerzoną wersją hasła "Holocaust" z Encyklopedii "Białych Plam", która podejmuje tematy trudne i przemilczane przez "politycznie poprawne" media, Jest ono poszerzoną wersją hasła "Holocaust" z Encyklopedii "Białych Plam", która podejmuje tematy trudne i przemilczane przez "politycznie poprawne" media.
 
Fragmenty książki dr A.L.Szcześniaka "Holokaust"
KUŹNIA MYŚLI POLITYCZNEJ - OŚRODEK WIEDEŃSKI
To, co się działo w Niemczech, niewątpliwie przygotowywało grunt pod przyszłe teorie narodowosocjalistyczne, umownie określane jako hitlerowskie. Prawdziwą jednak kuźnią germańskiej myśli politycznej, która w poważnym stopniu ukształtowała światopogląd Hitlera i wizję tworzenia "Nowej Europy" dla wybranych elit, stał się ośrodek wiedeński. Uformował się on i działał w latach 1912-1923. Skupiał on ludzi o "otwartych poglądach". Ośrodek ten, choć nie stanowiący formalnie żadnego związku ani loży, odegrał ogromną rolę w kształtowaniu się geopolitycznych i uniwersalistycznych wizji "uszczęśliwiania" świata. Należeli doń m.in.: Karl Haushofer (twórca teorii Lebensraum i współautor Mein Kampf Hitlera), Houston Stewart Chamberlain (twórca teorii o "wyższości" rasy aryjskiej, "duchowy Fundator III Rzeszy"), Walther Rathenau (przemysłowiec, polityk, minister spraw zagranicznych, twórca traktatu w Rapallo w 1922, zwolennik etatyzmu i współpracy z bolszewikami, Żyd antysemita), Adolf Hitler, Hjalmar Schacht (prezes Banku Rzeszy, poparł w 1933 dojście Hitlera do władzy, 1933-1945 realizował program zbrojeń Rzeszy), Ryszard Coudenhove-Kalergi (twórca idei Pan-Europy) oraz wielu przywódców późniejszej Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej (NSDAP). Rathenau i Schacht powiązani byli z środowiskami finansjery anglo-amerykańsko-żydowskiej, finansującej w 1917 roku rewolucję bolszewicką oraz byli wyznawcami określonego mondialistycznego socjalizmu. Haushofer był związany z brytyjską lożą masońską Golden Dawn, silnym ośrodkiem socjalistycznych fabianistów, którzy inspirowali i ukierunkowywali anglo-amerykański świat finansowy w kierunku centralizmu (totalitaryzmu). Coudenhove-Kalergi miał związki z mondialistycznymi politykami, którzy ostro propagowali wprowadzenie socjalistycznego planowania i systemu nakazowo-rozdzielczego w gospodarce (P. Vilemarest, Źródła finansowe komunizmu i nazizmu..., s. 143, 148-155). Ośrodek wiedeński sprecyzował na piśmie i wydał swe mondialistyczne programy. Zakładano w nich utworzenie wielkich globalistycznych regionów: Pansowieckiego, Panamerykańskiego. Paneuropejskiego, Panbrytyjskiego i Panazjatyckiego. W ten właśnie sposób, poza ideologiami i granicami od tej chwili anachronicznymi, konflikty byłyby regulowane dzięki racjonalnej organizacji świata powierzonej animatorom grupującym się w jednej szkole myślenia. To szczególne środowisko "chciało stworzyć system światowej kontroli, scentralizowany w rękach osobowości, które są zdolne dominować nad systemami polityczny mi wszystkich krajów i następnie ustanowić rodzaj wielkiej planetarnej całości gospodarczej" (C. Quigley, Tragedy and Hope..., s. 954).Na razie działania zaplanowane były na nieco mniejszą skalę. " W trakcie wymiany punktów widzenia pierwsi jego inicjatorzy ustalili jednakże własną zasadę: Francja, jeszcze za bardzo nacjonalistyczna, nie powinna fedrować ekonomicznie i politycznie Europy. Powinny to być Niemcy, w owym czasie zdominowane przez socjalistów, którym brakowało kapitałów, które można wiec było kontrolować (mowa tu o okresie po I wojnie -ALS), finansując ich wzrost gospodarczy - Coudenhove-Kalergi miał swą placówkę w sercu ośrodka wiedeńskiego, tam, gdzie przybywają liczni inspiratorzy Adolfa Hitlera (...) dzielił on Z Chamberlainem uwielbienie dla Nietzchego, proroka Nadczłowieka. I taki sam podziw dla Oswalda Spenglera, dla jego metodycznej i zdyscyplinowanej "pruskości", dla jego socjalizmu marzącego o "TrzeciejRzeszy", którą w 1919, na sześć lat przed swą śmiercią, wieszczy Moller Van den Bruck, inny inspirator doktryny, którą w 1923 wyłożą Hitler i Rudolf Hess" (cyt. za P. Villemarest, s. 150). Elity polityczne owych czasów ścisłe kontaktowały się zesobą i wzajemnie uzupełniały swe poglądy. Ośrodek wiedeński utrzymywał ożywione kontakty z antyżydowskimi lożami germańskimi, które w 1912 roku scalone zostały przez islamizującego Prusaka Rudolfa Glauera w Stowarzyszenie Thule. Do stowarzyszenia tego należeli m.in. Max Amman, Dietrich Eckart, Rudolf Hess, Adolf Hitler i Alfred Rosenberg - elita hitlerowskiej NSDAP. Ze stowarzyszeniem był także w kontakcie Coudenhove-Kalergi, który szukał zwolenników do rodzącej się idei Pan-Europy. Zaraz po zakończeniu I wojny światowej jego najbliższymi towarzyszami i zwolennikami byli: Rathenau i Schacht. To właśnie przewidział dokładnie Coudenhove (wraz z Schachtem), czemu dał wyraz w swej książce Pan-Europa(1923): "nadejście nowej Formy istnienia, nowej moralności w Europie może się dokonać tylko za pośrednictwem jakiegoś dyktatora" (cyt. za P. Villemarest, s. 152).
NA DRODZE DO PRZYWÓDZTWA
Adolf Hitler, obywatel austriacki, uciekł przed poborem do wojska w Austrii i zgłosił się na ochotnika w Bawarii. Uważał on, że głównymi winowajcami wojny byli Żydzi, którzy piastowali najważniejsze stanowiska w rządzie Austro-Węgier. Dlatego też Niemcy powinny zerwać sojusz z Austro-Węgrami: " Ten sojusz musi być zerwany, im szybciej, tym lepiej dla narodu niemieckiego, także dla Niemców w Austrii. Poświęcenie monarchii habsburskiej nie jest żadną ofiarą, jeśli dzięki temu Niemcy osłabią swoich wrogów. Nie po to nałożyliśmy stalowe hełmy, aby ratować złajdaczoną monarchię, ale aby uratować naród niemiecki przed żydowską międzynarodówką apostatów równości". W innym zaś miejscu dodawał: " Przywódcy tego całego ruchu powinni natychmiast znaleźć się za kratkami. Trzeba się z nimi załatwić krótko. Należy użyć wszelkich środków, aby wy tępić tę zarazę" (H. Kardel, Hitler założycielem Izraela?, s. 44). W czasie wojny pisał Hitler do przyjaciela list, w którym zawarł jakby zarys swego przyszłego programu: " Tak często myślę o Monachium i każdy z nas ma tylko jedno życzenie, aby jak najszybciej porachować się z tą bandą, to trzeba zrobić, niech kosztuje, ile chce; aby ci, którzy będą mieli to szczęście zobaczyć znów ojczyznę, zastali ją czystą, oczyszczoną z obcych wpływów; aby dzięki ofiarom i cierpieniom, które codziennie dotykają setki tysięcy z nas; aby dzięki rzece krwi, która płynie tutaj każdego dnia w walce przeciw całemu wrogiemu światu nie tylko zewnętrzni wrogowie zostali zmiażdżeni, ale aby również rozbity został rodzimy internacjonalizm " (Archiwum Federalne w Koblencji NS 26/4). To właśnie Monachium stało się zaraz po wojnie terenem, który wymagał "oczyszczenia z elementów internacjonalistycznych". Bawaria jako pierwsze państwo niemieckie ogłosiła się republiką, a jej pierwszym premierem został Żyd ze Wschodu - Kurt Eisner, który planował oderwanie Bawarii od Niemiec, usamodzielnienie jej, a nawet alians z Francją. Kolejnymi przywódcami Bawarskiej Komunistycznej Republiki Rad byli rosyjscy Żydzi: E. Levine-Nissen, M. Lewien i Tobias Akselrod. Levine-Nissen został rozstrzelany wyrokiem sądu specjalnego, Lewien po ucieczce do Rosji został członkiem rosyjskiego Komitetu Wykonawczego, a Akselrod, moskiewski bankier, został mianowany posłem bolszewickim na Litwie. Po stłumieniu bolszewickiej rewolty Monachium usiane było trupami niewinnych ludzi. W Berlinie przywódcami powstania Spartakusowców byli również Żydzi: Karl Liebknecht i Róża Luksemburg. Podobnie było na Węgrzech, gdzie przez kilka miesięcy komunistycznym dyktatorem był Żyd Bela Kun, który pozostawił po sobie pamięć swoich krwawych rządów. Wydarzenia z okresu funkcjonowania Bawarskiej Republiki Rad miały długotrwale skutki psychologiczne i stały się podstawą do stworzenia przez marszałka P. Hindenburga i gen. E. Ludendorfa osławionej teorii o "ciosie w plecy" (Dolchstoss)zadanym armii niemieckiej przez komunistów i Żydów. Stworzyły także sprzyjający klimat do rozwoju ruchu narodowych socjalistów w Bawarii, traktowanego jako przeciwwaga dla bolszewickiej rewolucji. Po opanowaniu Monachium przez "Białą Gwardię" powołano komisję śledczą, w skład której wszedł starszy szeregowyHitler. Jego zadaniem było wytropienie wszystkich, którzy w okresie Bawarskiej Republiki Rad znajdowali się po niewłaściwej stronie. Hitlera chwalono za to, że "Jego oskarżycielskie pisma pomogły wyjaśnić niezmierzoną hańbę wojskowej zdrady dokonanej przez żydowską dyktaturę w okresie republiki rad."Wkrótce potem Hitler został szefem komórki ds. agitacji w niewielkiej Niemieckiej Partii Robotniczej (DAP), która w 1920 roku przekształciła się w Narodowosocjalistyczną Niemiecką Partię Robotniczą - NSDAP. Na zebraniu NSDAP w monachijskiej piwiarni Hitler ogłosił 25 punktów programu, z których 13 skierowanych było przeciw Żydom: "Żaden Żyd nie może być Volksgenosse (...) Jeśli niemożliwe jest wyżywienie całej ludności kraju, należy usunąć z Rzeszy wszystkich ludzi innej narodowości (...) Żądamy, aby wszyscy nie będący Niemcami, którzy przybyli do Niemiec po 2 sierpnia 1914 roku, zostali natychmiast zmuszeni do opuszczenia terytorium Rzeszy (...) Żądamy całkowitej konfiskaty wszystkich zysków wojennych". Hitler objaśnił te punkty: "Robotnikom mówi się ciągle, ze powinni wyjechać do Rosji. Czy nie byłoby bardziej sensowne, gdyby Żydzi ze Wschodu pozostali tam, gdzie jest wy starczająca dużo pracy? Najpierw należy wyrzucić winowajców czyli Żydów, potem zabierzemy się za porządki na własnym podwórku. Dla przestępstw popełnionych przez spekulantów i lichwiarzy kary pieniężne są nieskuteczne ".Hitler tak podsumował pierwsze wielkie zgromadzenie nowo powstałej NSDAP: " Wzniecony został ogień, z którego żaru wytopiony zostanie miecz przywracający wolność niemieckiemu Zygfrydowi i życie narodowi niemieckiemu. Przeczuwałem, ze nadciągającemu buntowi towarzyszy bogini bezlitosnej zemsty za zdradę 9 listopada 1918 roku " (cyt. za H. Kardel, s. 54-55). W VII 1921 roku Hitler wystąpił z partii, uzależniając swą dalszą działalność od uzyskania stanowiska "pierwszego przewodniczącego wyposażonego w dyktatorskie kompetencje". Kierownictwo partii wyraziło zgodę na piśmie, uzasadniając: "w uznaniu Pańskiego wkładu w rozwój ruchu czynionego z rzadką ofiarnością i bez wynagrodzenia, jak również Pańskiego niezwykłego talentu oratorskiego wyraża się gotowość przyznania Panu dyktatorskich kompetencji i z radością powita Pana na stanowisku pierwszego przewodniczącego, gdy tylko ponownie wstąpi Pan do partii" (G. Franz-Willing, Die Hitlerbewegung - Ursprung..., s. 113). Od tej pory niemiecki ruch narodowosocjalistyczny stał się antyżydowskim ruchem Adolfa Hitlera.
MEIN KAMPF I PAN-EUROPA
Hitler, pozyskawszy dla swych planów gen. E. Ludendorfa, na czele oddziałów SA (Sturmabteilungen, Oddziały Szturmowe) próbował dokonać zamachu stanu w Monachium (12 XI 1923). Władze wysłały policję przeciwko narodowym socjalistom, a Reichswehra (armia niemiecka) odmówiła poparcia puczu. Zamachowcy zostali aresztowani i oddani pod sąd. Hitler został skazany na 5 lat więzienia, ale w rzeczywistości w odosobnieniu przesiedział tylko dziewięć miesięcy i to w bardzo dobrych warunkach, gdzie przy współudziale Karla Haushofera i Alfreda Rosenberga przystąpił do napisania "biblii narodowych socjalistów" - Mein Kampf (Moja Walka).Gdy Hitler przekształcał w Monachium narodowy socjalizm na antyżydowski ruch, inny uczestnik wiedeńskiego ośrodka politycznego, Coudenhove-Kalergi - rozpowszechniał w Europie ideę wielkiej, sfederowanej całości i zyskiwał coraz więcej zwolenników w Austrii, Niemczech, Holandii, Francji i Szwajcarii. W krótkim czasie udało mu się pozyskać np. takich ludzi: Otto Abetz (późniejszy pracownik niemieckiego MSZ, ambasador Rzeszy przy rządzie Petaina), F. Aschenbach (przyszły deputowany z Bonn), H. Speak (późniejszy premier Belgii), Henri de Man (słynny polityk belgijski), oraz przekonać ich o konieczności stworzenia "ponadnarodowych" powiązań zmierzających do "Nowego Porządku". Już w tym pierwszym okresie do wyznawania nowej idei dał się namówić Louis de Rothschild, wielki bankier z Wall Street, zaś Max Warburg zaczął poważnie zasilać finansowo działalność Coudenhove'a. Tenże, walcząc z anty-żydowskimi nastrojami, sam zaczął odkrywać w żydostwie wartości, które jego zdaniem były niezwykle cenne do scalenia narodów chrześcijańskiej (jak na razie) Europy. W jednej ze swych pierwszych prac Heid oder Heiliger proponował talmudyczną wizję uniwersalizmu: Chrystus jest tu tylko jednym z proroków, chrześcijaństwo skazane jest na zagładę i ma zginąć, narody Europy nie są zdolne do uratowania Europy i od nieszczęść może je uchronić tylko panowanie Izraela na ziemi. Do tego dodaje jeszcze autor wizję stworzonego przez Żydów "współczesnego socjalizmu". W kolejnych swoich pracach Coudenhove-Kalergi wyznacza żydostwu specjalną rolę w misji kierowania Pan-Europą: jej "przywódcami mają być Żydzi, ponieważ dobrotliwa Opatrzność obdarzyła Europę Żydami jako nową rasą szlachecką z laski Ducha (...). Wyższość ich ducha predystynuje ich do odegrania roli głównego czynnika w tworzeniu się szlachty przyszlości (...). Europa zamiast zniszczyć Żydów dokonała wbrew swej woli drogą kunsztownej selekcji ich uszlachetnienia i wychowania do roli, którą mają spełnić w przyszłości jako naród -przywódca. Nic wiec dziwnego, że naród ten, wyrwawszy się Z uwięzienia gett, rozwija się w duchową szlachtę Europy. Tak więc w momencie, gdy szlachta feudalna rozpadła się. Boska Opatrzność obdarowała Europę, poprzez emanację żydostwa nową rasą z łaski Ducha. (...) Żydostwo nie jest nową szlachtą, ale tonem, dookoła którego grupuje się duchowa szlachta. Tworzy się duchowa, miejska rasa panów " (R. Coudenhove-Kalergi, Praktischer Idealismus..., s. 51-54; przedruk pracy Adel z 1922;podkr.-ALS). W nowej Europie władcami mieli być Żydzi, a rządzonymi mieszańcy eurazyjsko-negroidalni lub, zgodnie z określeniem autora, "ludy aryjskiego obszaru językowego". Coudenhove, opisując wizję przyszłej Pan-Europy i stosunków w niej panujących, posługuje się w stosunku do Żydów terminologią: Fuhrersnation (naród wodzów), Herrenrasse (rasa panów), Herrenvolk (naród panów), Herrenmensch (mężczyzna pan, władca). Teorie te zostały zawarte w pracy Pan-Europa, opublikowanej w pierwszej połowie 1923 roku. W półtora roku później ukazała się książka Mein Kampf Adolfa Hitlera, który zapożyczył wszystkie te pojęcia od Coudenhove'a. Hitler jednak odwrócił do góry nogami piramidę władzy zaproponowaną w Pan-Europie i na jej wierzchu osadził "szlachetną rasę aryjską". Zapewnił przy tym Aryjczyków, że ochroni ich przed "knowaniami Żydów - największych wrogów rasy aryjskiej". Ostrze obłędu rasistowskiego zostało odwrócone i zaczęło zagrażać kandydatom na władców Pan-Europy. Niezrażony tym Coudenhove-Kalergi rozwijał dalej swoje myśli i licytował się z Hitlerem w propagowaniu rasistowskich bredni. Coudenhove brylował na politycznych salonach i zdobywał poparcie polityków i bankierów, Hitler początkowo zdobywał masy, a gdy wielka finansjera przekonała się o skuteczności jego działań, wówczas to on stał się oczkiem w głowie i zasilony został przez banki poważnymi sumami. Napisana przez Hitlera w czasie jego pobytu w więzieniu Mein Kampf była w zasadzie programem, jaki mieli realizować narodowi socjaliści po dojściu do władzy. Stanowił on zlepek różnych ideologii, często nawzajem się wykluczających. Z teorii Gobineau wziął Hitler tezę o nierówności ras i uznał, że Niemcy jako Aryjczycy stanowią rasę najdoskonalszą. A jeśli tak, to są jednocześnie "nadludźmi", a więc "narodem panów" (Herrenvolk u Coudenhove'a) i jako silni mają zawsze rację, a wszyscy "podludzie" powinni im się podporządkować. Program polityczny przedstawiony w Mein Kampf można w uproszczeniu ująć następująco - l) zniesienie wszelkich powinności i ograniczeń, jakie nałożył na Niemcy traktat wersalski, łącznie z odzyskaniem utraconych terytoriów; 2) przywrócenie Niemcom ich mocarstwowej pozycji w Europie i w świecie; 3) zjednoczenie w jednym państwie wszystkich Niemców i niemieckojęzycznych obywateli innych państw; 4) zdobycie dla "wielkiego narodu niemieckiego" przestrzeni życiowej na Wschodzie Europy, aby mógł się on swobodnie rozwijać; 5) "małowartościowe" narody zamieszkujące dotychczas te przestrzenie będą musiały je opuścić; 6) zapewnienie narodowi niemieckiemu, jako "narodowi panów" (Herrenvolk), władania nad innymi "małowartośćiowymi" narodami (Untermenschen) - usunięcie z terenu Niemiec wszystkich obcych, a szczególnie Żydów zatruwających naród niemiecki zarówno rasowo, jak i kulturowo; 7) zlikwidowanie w Niemczech marksizmu i wszelkich objawów bolszewizmu jako ideologii wrogich państwu i narodowi niemieckiemu. Mein Kampf przyjęta została w świecie z lekceważeniem. Politycy po prostu zignorowali zawarte tam groźne tezy, traktując je jako wytwór chorego umysłu jakiegoś mało znanego politycznego awanturnika. Nawet po dojściu Hitlera do władzy, gdy książka jego wydawana była w milionowych nakładach i stała się "biblią" narodowego socjalizmu, nie traktowano poważnie ludobójczych zamierzeń Fuhrera. On jednak wiedział, jak trafić swymi poglądami do narodu niemieckiego i przekonać go do idei nazistowskiej. Problem żydowski był najczęściej poruszany w Mein Kampf,nawet wtedy, gdy chodziło o sprawy innych państw. Wszędzie pojawiali się Żydzi, np. pisząc o Francji, włączał Hitler temat żydowski: "Zatrucie przez murzyńską krew nad Renem, w sercu Europy wynika zarówno z sadystycznej, perwersyjnej żądzyzemsty tego szowinistycznego, światowego wroga naszego narodu jak i z zimnej kalkulacji Żydów, zęby bastardyzację europejskiego kontynentu zacząć od centrum i zęby poprzez zainfekowanie niższym typem człowieka pozbawić rasę białą jej wladczych egzystencji. To, co Francja motywowana własną żądzą zemsty, kierowana przez Żydów, wyprawia dziś w Europie, jest grzechem przeciw istnieniu białej rasy i rzuci kiedyś na ten kraj wszystkie demony zemsty z pokolenia, które pohańbienie rasy uznało za grzech pierworodny ludzkości".Żydom przypisywał również rewolucję rosyjską: "Najbardziej przerażającym przykładem jest Rosja, gdzie Żyd z prawdziwie fanatyczną dzikością, zadając nieludzkie cierpienia, zabił lub pozwolił umrzeć 30 mln ludzi, aby zapewnić panowanie nad wielkim narodem żydowskim literatom i giełdowym bandytom" (cyt. za H. Kardel, s. 78). Na tezy zawarte w Mein Kampf Hitlera miały także wyraźny wpływ poglądy badacza problemów rasowych prof. Hansa Guenthera, który w swej książce Nauka o rasie, wydanej w 1923 roku, pisał: " Obserwacja i badania dowodzą, ze rozproszenie Żydów wśród narodów nieżydowskich powoduje ciągle niepokoje i intensyfikuje wrogość pomiędzy Żydami a nie-Żydarni aż do nienawiści. Zrozumienie tego faktu jest największą zasługą syjonistów. Syjoniści widzą jasno, że tylko zniesienie stanu współzamieszkiwania Żydów i narodów nieżydowskich jest sposobem na uporządkowanie stosunków między nimi. Wydaje się, że jest już dziś politycznie możliwe stworzenie w Palestynie ojczyzny dla narodu żydowskiego posiadającego prawno-międzynarodowe gwarancje istnienia" (H. Guenther, Rassenkunde des deutschen Volkes..., s. 430). Zapowiedzią, że hasła zawarte w Mein Kampfmogą być realizowane w praktyce, było zachowanie się bojówek SA wobec Żydów: bojkotowano sklepy żydowskie, w ciemnych uliczkach sprawdzano "aryjskość" napadniętych mężczyzn, rozlepiano antyżydowskie hasła, często bito Żydów w miejscach, gdzie według hitlerowców nie powinni się oni znajdować, studenci urządzali burdy, usuwając Żydów z uczelni, a ulubionymi pieśniami marszowymi SA były: "Wszystko będzie dobrze, gdy spod noża tryśnie żydowska krew" oraz "Cierpliwości zdradzeni bracia, już chwieje się Judy tron". Na więcej nie pozwalała na razie policja Republiki Weimarskiej. Hitler, którego działalność była finansowana pieniędzmi z banków USA i Niemiec, przemierzał cały kraj w asyście swoich pretorianów i wszędzie na wiecach, w rozmowach z przemysłowcami i bankierami wygłaszał swoje credo: "Żydzi są naszym nieszczęściem"; ludziom zaś obiecywał pracę i przywrócenie godności Niemiec po anulowaniu wszystkich postanowień traktatu wersalskiego - "Dziś słuchały go Niemcy, a jutro cały świat" (cyt. z pieśni marszowej: "Heute gohort uns Deutschland, und morgen die ganze Wek", z pamięci). Mimo tego reakcje polityków i obserwatorów wysokiego szczebla były zadziwiająco łagodne. Brytyjski attache wojskowy Thorne pisał do swojego ambasadora w Berlinie: " Wszyscy oficerowie czują, że ruch narodowosocjalistyczny jest dziś najlepszym środkiem zdyscyplinowania niemieckiej młodzieży i wyrwania jej spod wpływu komunistów" (H. Kardel, op. cit., s. 96). Zachodni Żyd Stern, bardziej znany jako brytyjski magnat prasowy lord Rothemore i brat innego magnata prasowego lorda Nordcliffe'a, stwierdził w 1930 roku: "Jeśli wnikliwiej zanalizujemy możliwość przejścia władzy w ręce narodowych socjalistów, to zobaczymy, ze miałoby to wielorakie zalety. Narodowy socjalizm tworzy mocny wał przeciw bolszewizmowi eliminując niebezpieczeństwo, które polega na tym, że sowiecka krucjataprzeciw europejskiej cywilizacji dociera do Niemiec uzyskując w ten sposób taką pozycję w strategicznym centrum Europy, ze będzie nie do pokonania".Ten sam autor pisał w 1939 roku, a więc w czasie, gdy narodowi socjaliści pokazali już, co potrafią: " Hitler cierpiał widząc nieudolność ludzi rządzących jego krajem. Jako osobistą zniewagę odczuwał to widowisko, w którym przedstawiciele innej rasy robili w Niemczech i Austrii znakomite interesy, podczas gdy jego rodacy żyli w nędzy" (cyt. za H. Kardel, s. 97). Wybitny fizyk Albert Einstein, który jako poseł do Landtagu występował przeciwko oddaniu Polsce Pomorza, sam przezornie wyemigrował do USA, ale lekceważył finansowanie Hitlera przez wielki kapitał, jak i coraz bardziej groźne działania nazistów: "w ruchu narodowosocjalistycznym widzę na razie tylko konsekwencję obecnej trudnej sytuacji gospodarczej i dziecięcą chorobę republiki. Solidarność Żydów jest jak najbardziej wskazana, ale jakąś specjalną reakcję na wyniki wyborów uważam za niecelową " (F.W. Fabry, Mutmassungen Uber Hitler..., s. 130).
WIELKI ŻYDOWSKI KAPITAŁ WSPIERA HITLEROWCÓW
W miarę przedłużania się wielkiego kryzysu Republika Weimarska przeżywała trudny okres. W 1932 roku bezrobotnych było ok. 6 mln, a głód i nędza zagrażały coraz większej części społeczeństwa. W tej sytuacji poparcie osiągały partie głoszące radykalne programy. Każda z nich posiadała uzbrojone bojówki i Niemcy stały się widownią krwawych walk ulicznych. Po wielkich sukcesach politycznych hitlerowska NSDAP przeżywała ostry kryzys. Zabrakło pieniędzy na utrzymanie aparatu partyjnego i bojówek. Wygłodniali i od miesięcy nie opłacani członkowie SA i SS (Schutzstaffein, Sztafety (Drużyny) Ochronne) kwestowali na ulicach, zbierając datki na ubożejącą partię, której dodatkowo groził rozłam. W katastrofalnej sytuacji z pomocą Hitlerowi pospieszył wielki międzynarodowy kapitał żydowski, który wcześniej dofinansowywał Lenina i Trockiego, a potem dopłacał do stalinowskich pięciolatek. Hitler, walcząc z Żydami, miał na myśli przede wszystkim Ostjuden (Żydzi ze Wschodu), do których z pogardą odnosili się bogaci i na ogół zasymilowani Żydzi Zachodu. Aby zapobiec napływowi na Zachód Ostjuden, nazywanych pogardliwie "galicyjskimi kaftaniarzami" albo "zawszonymi chałaciarzami", wprowadzony został mały traktat wersalski, czyli Traktat o Mniejszościach Narodowych (1919). W walce z żydostwem ze Wschodu Hitlera od początku wspierali finansowo Żydzi z NowegoJorku. Tylko dzięki nim mogły się rozwijać oddziały SA i SS oraz istnieć w ogóle NSDAP. Kanclerz Republiki Weimarskiej, Heinrich Bruning, pisał do swego przyjaciela doktora Pechela: "Nigdy nie mówiłem o tym publicznie, ale w interesie Niemiec należałoby to uczynić i ujawnić, jak ci sami bankierzy jesienią 1930 roku wywierali naciski na ambasadora amerykańskiego Saketta, aby nastawić go negatywnie do mojego rządu a pozytywnie do partii". Już na początku lat dwudziestych wielki bankier niemiecki, w czasie I wojny szef tajnej policji, Max Warburg radził prezydentowi Rzeszy F. Ebertowi, aby położył tamę napływowi Ostjuden. Kiedy jego bratanka Johna Warburga, który miał przekazać Hitlerowi pieniądze z Wall Street, ogarnęły wątpliwości, stryj powiedział: "Hitler to mocny człowiek i takiego człowieka Niemcy potrzebują. Mówiąc o Żydach Hitler ma na myśli Żydów galicyjskich, którzy od wojny zapowietrzają Niemcy. Żydów z dziada pradziada żyjących w Niemczech traktuje po partnersku. W partii socjaldemokratycznej i komunistycznej ton nadają Żydzi. Za nich się weźmie, nie dlatego, ze są Żydami, ale dlatego, że są socjaldemokratami albo komunistami" (cyt. za H. Kardel, s. 90). O misji młodego Warburga (syn Paula Warburga, współzałożyciela Biura Rezerw Federalnych USA w 1913 r.) do Niemiec wspomina także historyk szwajcarski (Rene Sonderegger) Sevcrin Reinhard: " Człowiekiem, którego bankierzy wysłali do Niemiec, aby zbadał sprawę niemieckiej rewolucji, był młody Warburg, inteligentny, wykształcony, rozważny, znający język niemiecki, gdyż pracował kilka lat w hamburskim banku swego wuja. Zaopatrzony w najlepsze rekomendacje spotkał się w Monachium z Hitlerem, który bardzo chętnie "przybił" wyciągniętą dłoń bogatego Amerykanina". To, jak wielkie sumy byly potrzebne Hitlerowi na utrzymanie NSDAP, może uświa domić skala wydatków na utrzymanie partii w 1932 r. - utrzymanie SA kosztowało wówczas około 180 milionów marek, a razem z innymi kosztami, takimi jak: utrzymanie aparatu partyjnego, wybory, podróże samolotami, wychodziło około 300 milionów marek, co było wówczas sumą ogromną. Ze składek członkowskich pochodziło zaledwie 1/6 tej sumy, resztę dostarczały banki żydowskie z USA i Niemiec. Według raportu holenderskiego autora Schoupa, Hitler dostał od banku Mendelsohn and Co. w Amsterdamie raz 10 milionów, a drugi 15 milionów dolarów; podobne kwoty przekazały banki: Kuhn, Loeb and Co., L. Morgan and Co., Samuel and Samuel (Severin Reinhard (Sonderegger), Spanischer Sommer..., przedruk raportu Schoupa). Jest to tylko mały fragment długiej listy zasilających Adolfa Hitlera banków żydowskich. Dopisać do niej należy m.in. banki Maxa Breitunga oraz całej niemiecko-amerykańskiej rodziny Warburgów. Bez pomocy międzynarodowych bankierów żydowskich hitlerowski ruch narodowosocjalistyczny nie miałby szans na przetrwanie, a tym bardziej na osiągnięcie przyszłego zwycięstwa.
KRÓL BANKIERÓW POŚREDNICZY W PRZEKAZANIU HITLEROWI WŁADZY
Ponowne zwycięstwo w wyborach, uzyskane przy pomocy zagranicznych finansów, i osiągnięta dzięki temu siła NSDAP skłoniły kierownictwo Niemiec do podzielenia się władzą z hitlerowcami. 4 I 1933 roku odbyło się tajne spotkanie Hitlera z byłym kanclerzem Rzeszy Franzem Papenem, zaufanym człowiekiem prezydenta Paula von Hindenburga. Spotkanie odbyto się w Kolonii w pałacu barona Kurta von Schroedera, "bogatego finansisty izraelskiego pochodzenia" (O. Strasser, Hitler et moi, s. 155), właściciela wielu banków niemieckich i anglosaskich, współtwórcy Klubu Londyńskiego. Papen z Hitlerem osiągnęli porozumienie: kanclerzem Rzeszy zostanie Adolf Hitlcr, wicekanclerzem von Papen. 30 I Adolf Hitler został legalnie powołany przez prezydenta Hindenburga na kanclerza Rzeszy Niemieckiej. Był to początek panowania nazistów w Niemczech. Organizator spotkania, baron Kurt von Schroeder, otrzymał od wdzięcznego Hitlera stopień generała SS. Kiedy po wojnie zeznawał przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze, tak uzasadnił swoje postępowanie: "Kiedy 6 listopada 1932 roku NSDAP poniosła porażkę i poparcie dla niej zaczęło maleć, pomoc dla niej stała się sprawą nie cierpiącą zwłoki. Wspólny interes całej gospodarki wynikał z lęku przed bolszewizmem" (cyt. za H. Kardel, s. 109). Schroeder, po zorganizowanym u niego spotkaniu von Papena z Hitlerem, stał się uprzywilejowanym członkiem hitlerowskiej elity władzy. Wstąpił do NSDAP. Jako członek Akademii Prawa Niemieckiego (Akademie fur Deutsches Recht) uczestniczył w opracowaniu Ustaw Norymberskich (1935), pozbawiających Żydów praw obywatelskich. Jako członek "Kręgu Przyjaciół Reichsfuhrera SS" (Freundenkreis Reichsfuhrer SS) brał udział w opracowaniu i nadzorze nad przebiegiem antyżydowskiej operacji pod nazwą "aryzacja". Jako członek Izby Gospodarczej Rzeszy (Reichswirtschaftskammer) brał udział w opracowaniu planów masowej eksploatacji więźniów wszystkich typów niemieckich obozów (ok. 19 mln ludzi) oraz darmowej pracy przymusowych robotników sprowadzanych do Rzeszy z podbitych krajów Europy (w 1944 roku było to 7,1 mln ludzi). W XI 1947 roku Brigadefuhrer SS, baron Kurt von Schroeder, przestępca wojenny, skazany został na karę pieniężną i... 3 miesiące aresztu (Lexikon der deutschen Geschichte..., s. 1120).
 
 
(str. od 14 do )
 
Dr Andrzej Leszek Szcześniak
"Nowe niemieckie miasto Warschau"
Warschau muss sterben (Warszawa musi umrzeć) Adolf Hitler
 
W rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego w TVP wystąpił pan Tomasz Nałęcz, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, który autorytatywnie stwierdził, że reakcyjne kierownictwo Armii Krajowej, wydając rozkaz o rozpoczęciu walki, skazało naszą stolicę na zniszczenie, a patriotyczną młodzież na pewną śmierć. Wynika z tego, że gdyby nie wybuchło Powstanie, to Warszawa pozostałaby cała i nie uległa zniszczeniu, a patriotyczna młodzież przeżyłaby. Takie argumenty, głoszone przez propagandystów, słyszeliśmy przez cały okres PRL-u, ale powtarzanie ich dzisiaj przez naukowca renomowanej uczelni to sprawa wymagająca głębszej refleksji, ale także ujawnienia pewnych faktów, starannie ukrywanych przez wrogie Polsce i Polakom siły.
20 czerwca 1939 roku Adolf Hitler zwiedzał pracownię architektoniczną w Würzburgu nad Menem. Uwagę jego przykuł wówczas przygotowywany projekt planu przyszłego niemieckiego miasta Warschau, leżącego na trasie Berlin-Moskwa. Chodzi tu oczywiście o stolicę Polski, liczącą w chwili zwiedzania przez Führera Würzburga - około 1,3 miliona mieszkańców. Jak to się stało, że w czerwcu 1939 r. w Niemczech tworzono plany "niemieckiego miasta Warszawa", ówczesnej stolicy Polski? Odpowiedź na to pytanie nie jest trudna, jeśli odwołamy się do faktów historycznych.
Żądza odwetu
Przegranie przez Niemcy I wojny światowej, upadek monarchii i ucieczka cesarza, straty terytorialne i ciężkie warunki narzucone przez traktat wersalski - jak demobilizacja armii, zakaz posiadania broni pancernej i lotnictwa, ograniczenia w tonażu marynarki wojennej, wysokie odszkodowania - wszystko to wstrząsnęło mentalnością narodu niemieckiego. Niemcy czuli się poniżeni i zmuszeni do ponoszenia ich zdaniem zbyt wysokich kosztów wojny. Do tego doszło zagrożenie komunistyczne i rewolty w: Kilonii, Berlinie, Bawarii, Nadrenii i kilku innych miejscach oraz powstania polskie w Wielkopolsce i na Śląsku.
Zszokowani Niemcy nie dali jednak za wygraną. Ich armie do końca pozostały zdyscyplinowane i zachowując porządek wracały karnie do Vaterlandu. Niezadowoleni z demobilizacji oficerowie postanowili nie poddawać się wszystkim dyskryminującym ich zarządzeniom i zaczęli samorzutnie tworzyć specjalne oddziały ochotnicze - Freikorps. Były to jednostki o nastawieniu prawicowym i zdecydowane na walkę ze wszystkimi prawdziwymi i urojonymi wrogami Rzeszy. Tłumiły rewolty komunistyczne, walczyły z polskimi powstańcami i organizowały prawicowe przewroty.
Szok społeczeństwa niemieckiego wykorzystany został do wzbudzenia żądzy odwetu. Badania przeprowadzone po zakończeniu wojny wykazały, że 90 proc. Niemców uważało za święty obowiązek wojnę, która wymazałaby hańbę będącą efektem wytyczenia polskiego "korytarza". Najgłośniej walczył o to niejaki Albert Einstein, fizyk i poseł do pruskiego Landtagu.
Władze Republiki Weimarskiej, czyli rząd Niemiec, również nie próżnowały. Już zimą 1920 r. rozpoczęły wojskową współpracę z Armią Czerwoną, wymierzoną przeciwko Polsce. Zawarty w 1922 r. układ niemiecko-sowiecki w Rapallo wstrząsnął europejskimi politykami, a rozpoczęta rok później tajna wojskowa współpraca między Reichswehrą i Armią Czerwoną umożliwiła Niemcom testowanie broni lotniczej, pancernej i gazowej na sowieckich poligonach. Produkcji tej broni zakazywał Niemcom traktat wersalski. Gdy w 1926 roku Niemcy i Związek Sowiecki zawarły "Układ o współpracy i przyjaźni", wojskowa współpraca była już w pełni. Ostrzem swym wymierzona była przeciwko Polsce. Obejmowała ona już nie tylko współdziałanie w zakresie produkcji zakazanych traktatem broni, ale również szkolenie kadr. Nad Wołgą i Kamą utworzono specjalne poligony, na których konstruktorzy niemieccy mogli wypróbowywać bronie: pancerną, lotniczą i gazową. Generałowie Hans von Seeckt, Kurt von Schleicher i Werner von Blomberg układali regulaminy dla proletariackiej armii, a Walter von Brauchitsch, Walter von Reichenau, Wilhelm List i Hans Guderian szkolili kadry oficerskie Armii Czerwonej.
Z drugiej strony, najbardziej zasłużeni w realizacji "czerwonego marszu" na Zachód dowódcy sowieccy, jak Michaił Tuchaczewski, Hieronim Uborewicz (dowódca XIV Armii) i August Kork (dowódca XV Armii, szturmującej w sierpniu 1920 r. pozycje polskie na północ od Warszawy) wykładali w niemieckich uczelniach wojskowych.
Rządy Republiki Weimarskiej robiły wszystko, co możliwe, aby przygotowywać Niemcy do rozprawy z Polską. W roku 1925 na międzynarodowej konferencji w Locarno podpisany został tzw. pakt reński, potwierdzający nienaruszalność wschodnich granic Francji i Belgii z Niemcami, ale pozostawiający im wolną rękę w sprawie rewizji granic z Polską i Czechosłowacją. Ówczesny minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Austen Chamberlain powiedział wtedy, że jedynym ze spornych problemów międzynarodowych pozostał Polski korytarz, w którego obronie żaden rząd angielski nie będzie ani chciał, ani mógł zaryzykować życia brytyjskiego grenadiera.
Układy locarneńskie stwarzały zarazem nową sytuację, wyraźnie zachęcającą Niemcy do szukania rewanżu za upokorzenia, doznane w wyniku traktatu wersalskiego na wschodzie Europy. Czując ciche poparcie państw zachodnich narzuciły Polsce w 1925 roku wojnę celną, która przeobraziła się z czasem w wojnę gospodarczą. Wojna ta, aczkolwiek na początku bardzo dotkliwie odczuwana przez polską gospodarkę, pozwoliła w rezultacie na jej wzmocnienie. Równolegle weimarskie Niemcy rozpoczęły z Polską wojnę propagandową, domagając się na początku 1928 r. zwrotu Niemcom "utraconych ziem" na wschodzie wraz z Górnym Śląskiem, Pomorzem i Gdańskiem. Akcji tej patronował marszałek Paul Hindenburg. Rząd polski, zwalczający akcje prowokacyjne niemieckiej mniejszości, został oskarżony na forum Ligi Narodów. W maju 1929 r. hitlerowcy i członkowie paramilitarnej organizacji "Stahlhelm" zdemolowali budynek opery polskiej w Opolu, bijąc dotkliwie aktorów i publiczność. Napięcie w stosunkach polsko-niemieckich osiągnęło punkt szczytowy w latach 1931-1933, kiedy to różne organizacje rewizjonistyczne rozpętały w Niemczech, a także na Górnym Śląsku, w Wielkopolsce i w Gdańsku bezprecedensową nagonkę antypolską. Senat gdański podjął wiele decyzji i zarządzeń sprzecznych ze statutem Wolnego Miasta Gdańska, a godzących w interesy polskie. Na granicy polsko-niemieckiej zorganizowano liczne demonstracje i incydenty. Reichswehra przygotowała tzw. plan wzmacniający (Verstarkungsplan), przewidujący lokalny konflikt zbrojny z Polską o "odzyskanie korytarza", żywiąc jednocześnie przekonanie, że Zachód nie udzieli Polsce pomocy i zgodzi się na rewizję granic ustalonych traktatem wersalskim. Okazało się jednak, że Reichswehra nie posiadała dostatecznych sił na wszczęcie wojny z Polską i punkt ciężkości przerzucono na działania dyplomatyczne. W tym celu niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych podjęło rozmowy z ambasadorami państw zachodnich w Berlinie. W kołach rządowych Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Włoch, a nawet Francji przeważały głosy za ustępstwem wobec Niemiec, kosztem spornego korytarza polskiego.
Wyjaśnijmy, że chodzi tu o Pomorze polskie z miastami: Toruń, Bydgoszcz, Tczew, Puck i Gdynia.
Państwa zachodnie idą dalej na ustępstwa wobec Niemiec. Pod koniec 1932 roku sygnalizują Niemcom przyznanie równouprawnienia w dziedzinie zbrojeń.
"Mein Kampf"
30 stycznia 1933 r. Adolf Hitler został legalnie powołany przez prezydenta Hindenburga na kanclerza Rzeszy. Miał on już w zasadzie wszystko przygotowane, aby realizować swoją politykę, zapowiedzianą przede wszystkim w Mein Kampf. Książkę tę napisał wspólnie z Karlem Haushoferem i Adolfem Rosenbergiem, siedząc w więzieniu po nieudanym puczu monachijskim w 1923 r. Był to program, jaki mieli realizować narodowi socjaliści po dojściu do władzy. Stanowił on zlepek różnych ideologii, często nawzajem się wykluczających. Z teorii Józefa Gobineau wziął Hitler tezę o nierówności ras i uznał, że Niemcy jako Aryjczycy stanowią rasę najdoskonalszą; od Nietzschego przyjął podział na "nadludzi" i "podludzi", określając Niemców jako "naród panów" (Herrenvolk), któremu należą się prawa panowania nad innymi; od Henryka Coudenhove-Kalergi zapożyczył warstwową budowę społeczeństwa w przyszłej, "zjednoczonej" Europie (Paneuropa), zmieniając jednak układ warstw i zamiast Żydów stawiając na szczycie hierarchii Niemców. Z tego zlepku teorii wynikało niezbicie, że Niemcy jako stanowiący najdoskonalszą rasę mają zawsze rację i wszyscy inni muszą się im podporządkować.
Program polityczny przedstawiony w Mein Kampf można w uproszczeniu przedstawić następująco:
- zniesienie wszelkich powinności i ograniczeń, jakie nałożył na Niemcy traktat wersalski, łącznie z odzyskaniem utraconych terytoriów
- przywrócenie Niemcom ich mocarstwowej pozycji w Europie i na świecie
- zjednoczenie w jednym państwie wszystkich Niemców i niemieckojęzycznych obywateli innych państw
- zdobycie dla "wielkiego narodu niemieckiego" przestrzeni życiowej (Lebensraum) - w Europie i na innych kontynentach - aby mógł się swobodnie rozwijać
- zapewnienie narodowi niemieckiemu jako "narodowi panów" (Herrenvolk) władania nad innymi "mało wartościowymi" narodami (Untermenschen).
Jak podano wyżej, głównym celem hitlerowskiej polityki było zdobycie przestrzeni życiowej dla narodu niemieckiego. Miało to zapobiec rzekomej degeneracji Niemców i stworzyć im warunki do intensywnego rozwoju. Zdobycie nowych przestrzeni miało się odbyć oczywiście kosztem słabych narodów. Hitler zamierzał przy tym wrócić do zawieszonej na pewien czas odwiecznej niemieckiej polityki "parcia na wschód" (Drang nach Osten). Wyraził to w opracowaniu Cele narodowosocjalistycznej polityki zagranicznej, gdzie pisze:
Rzesza Niemiecka jako państwo winna postawić przed wszystkimi Niemcami zadanie, aby nie tylko zachować i zjednoczyć cały rasowo wartościowy element, lecz powoli i pewnie dążyć do osiągnięcia panowania nad innymi (...) Granice państw są tworzone przez ludzi i przez ludzi zmieniane (...) Albo Niemcy staną się światowa potęgą, albo w ogóle przestaną istnieć. Jednak do osiągnięcia światowej potęgi potrzeba wielkości, która w dzisiejszych czasach zapewnia obywatelom życie i niezbędne znaczenie. My, narodowi socjaliści, świadomi tego, przekreślamy kierunek naszej zagranicznej polityki okresu przedwojennego. Rozpoczniemy działania tam, gdzie zatrzymaliśmy się przed sześcioma wiekami. Wstrzymamy nasze odwieczne parcie Germanów na południe i zachód Europy i skierujemy spojrzenie na kraje na wschodzie. Skończymy wreszcie z polityką kolonialną i handlową okresu przedwojennego, a zajmiemy się polityką przyszłości - zdobyciem ziemi.
Te właśnie zamierzenia przyświecały hitlerowskiej wizji przyszłej wojny i jej też podporządkowano wszelkie przygotowania.
Generalplan Ost - Generalny Plan Wschód
Hitler, obejmując w styczniu 1933 r. władzę w Niemczech, miał już spełnione podstawowe warunki do rozpoczęcia realizacji swej polityki wschodniej. Dlatego ostro wziął się do dzieła, wprzęgając do pracy cały aparat partyjny i państwowy. Gwałtownemu rozwojowi armii towarzyszyły plany podboju i germanizacji ziem na wschód od granic Rzeszy, czyli w pierwszej kolejności ziem polskich, a następnie obszarów leżących w granicach Związku Sowieckiego. Całość tych przygotowań otrzymała w przyszłości wspólną nazwę Generalnego Planu Wschód (Generalplan Ost). Nie był on jednak pojęciem jednoznacznym i składał się w rzeczywistości z kilkunastu dużych i kilkudziesięciu mniejszych planów, realizowanych w różnym czasie i przestrzeni, a całość zamierzeń podzielona została na dwie główne części: Mały Plan (Kleine Planung), czyli działania przesiedleńcze, niewolnicze i ludobójcze, wykonywane w czasie wojny, i Duży Plan (Grosse Planung), którego realizacja, rozłożona na około 30 lat po wojnie, została w czerwcu 1942 r. przyspieszona, zredukowana i w rezultacie tego rozpoczęła się już w listopadzie 1942 r. akcją na Zamojszczyźnie, w południowo-zachodniej części Litwy i na terenie żytomiersko-korosteńskim. W ostatecznym kształcie Duży Plan GPO miał doprowadzić do zgermanizowania kilkunastu milionów ludzi uznanych za "wartościowych", do zniewolenia ok. 14 mln i do wysiedlenia na Syberię lub do wyniszczenia 51 mln ludzi (w tym 80-85 proc. Polaków, 50 proc. Czechów i Morawian, 65 proc. Ukraińców, 75 proc. Białorusinów oraz bliżej nie sprecyzowaną liczbę Rosjan i Tatarów Krymskich.
W odniesieniu do Polski niemiecki plan zdobycia "przestrzeni życiowej" składał się z wielu różnych elementów i zamierzeń o charakterze politycznym, represyjnym, ekonomicznym i eksterminacyjnym, nawzajem z sobą powiązanych i uzupełniających się. Polacy jako jedyny w tym czasie naród objęci byli przez następujące działania: Operacja "Tannenberg" (od sierpnia 1939 r. października 1939 r. - zagłada polskiej inteligencji z "listy gończej" - Sonderfahndunsbuch Polen); akcje przeciwinteligenckie - Intellegenzaktionen: Pommern, Posen, Masovien, Schlesien, Litzmannstadt; akcje specjalne: Sonderaktionen: Krakau, Tschenstoschau, Lublin i Burgerbraukeller (od listopada 1939 r. do kwietnia 1940 r.); AB - Akcja Ausserordentliohe Befriedungsaktion (maj-lipiec 1940 r.); "Generalny Plan Przesiedleńczy" (Generalsiedlungsplan, w tym Nahplane od września 1940 r.); "Plan Odbudowy Wschodu" (Planung und Aufbau im Osten - od jesieni 1941 r.); "Program SS Budowy Pokoju" (SS-Friedensbauprogramm, od grudnia 1941 r.); "Operacja Reinhard" (Unternehmen Reinhard, od kwietnia 1942 r.); "Duży Plan" GPO od czerwca 1942 r., w tym Zamojszczyzna od listopada tegoż roku; trwająca całą okupację akcja germanizacyjna (Wiedereindeutschung) i jej odmiana z 1944 r. Heu-Aktion oraz realizacja wynikających z Generalnego Planu Wschód zbrodniczych rozkazów, jak pn. Komissarbefehl z 6 czerwca 1941 r. (od 1 mln do 2 mln ofiar). Istotną częścią Generalnego Planu Wschód był system obozów - od przesiedleńczych do natychmiastowej zagłady, obejmujący Rzeszę i tereny przez nią okupowane.
Plan zagłady Warszawy
Wśród licznych planów germanizacji podbitych ziem polskich na szczególną uwagę zasługuje los, jaki hitlerowcy zgotowali naszej stolicy. Charakterystyczne przy tym jest, że plany jej zniszczenia przygotowywali na długo przed wojną.
Politycy niemieccy, popierani przez ogół społeczeństwa, nie wyrzekli się po przegranej wojnie marzeń o ponownej agresji na wschód. Równolegle z tajnymi zbrojeniami przygotowywano stopniowo plany germanizacji ziem, które miały zostać podbite w czasie przyszłej wojny. Plany te zaczęto wcielać w życie natychmiast po zajęciu Polski, jesienią 1939 r. Ich prawidłowej realizacji miał służyć nowy podział administracyjno-polityczny ziem polskich, jakie przypadły Niemcom zgodnie z układem ze Związkiem Sowieckim z 28 września 1939 r. Dekretem Hitlera z 8 października 1939 r. włączono do Rzeszy zachodnie i północne dzielnice Polski (Pomorze, Wielkopolskę, Górny Śląsk), większą część woj. łódzkiego, zachodnią część krakowskiego, część warszawskiego i niektóre powiaty woj. kieleckiego. Ziemie włączone, nazwane wcielonymi ziemiami wschodnimi, objęto natychmiast akcją zniemczenia i oddzielono granicą policyjną od pozostałych terenów polskich. Kolejnym dekretem Hitlera, z 12 października 1939 r., z nie włączonej do Rzeszy reszty ziem polskich pod okupacją niemiecką stworzono Generalne Gubernatorstwo, które oficjalnie rozpoczęło funkcjonowanie 26 października 1939 r. W kład jego wchodziły w pierwszym okresie dystrykty: krakowski, radomski, warszawski i lubelski, a od lipca 1941 r. dodano dystrykt galicyjski.
Celem utworzenia Generalnego Gubernatorstwa była kontynuacja zagłady polskiej inteligencji, maksymalna eksploatacja ziem polskich, stworzenie rezerwuaru niewolniczej siły roboczej dla Rzeszy oraz przygotowanie tego obszaru do kolonizacji germańskiej przez wysiedlenie i eksterminację ludności.
Stolicą Generalnego Gubernatorstwa uczyniono Kraków, kierując się względami bezpieczeństwa, gdyż Niemcy wyraźnie obawiali się nieujarzmionej Warszawy, nazywając ją "miastem bandytów" (Banditenstadt Warschau).
6 lutego 1940 r. niemiecki prezydent miasta dr. Dangel ofiarował generalnemu Gubernatorowi dr. Hansowi Frankowi niecodzienny prezent: komplet dokumentacji "nowego niemieckiego miasta Warszawy" (Neue deutsche Stadt Warschau), zwanej potocznie Planem Pabsta. Nowe to miasto miało powstać w miejsce wyburzonej polskiej stolicy Warszawy. Nad planem tym pracowano już przed wojną w Würzburgu nad Menem, a po wybuchu działań wojennych i zajęciu Warszawy prace aktualizowano, uwzględniając zniszczenie miasta w czasie jego obrony we wrześniu 1939 r. Cały podarunek składał się z 15 planów i fotografii i miał stworzyć wrażenie solidnego opracowania. Pierwsze tablice, obrazujące rozwój Warszawy od połowy XVII wieku do 1935 roku, oparte zostały na polskich opracowaniach z 1935 r. i przypuszczalnie na źródłach naukowych polskich Terytorialny rozwój sieci komunikacyjnej Warszawy prof. O. Sosnkowskiego, co dawało im pozory dociekań naukowych, mających usprawiedliwić proponowane założenia urbanistyczne, uwidocznione w tablicach.
Wśród wszystkich plansz najważniejszy jest kolorowy plan przyszłego miasta, zaprojektowanego przez Niemców w skali 1:20 000 - Die neue deutsche Stadt Warschau. Granice miasta obejmują tu 6 km2 zabudowanej powierzchni plus 1 km2 Pragi, co razem daje 7 km2 zabudowy, a łącznie z terenami zielonymi - 15 km2. Te 7 km2 zabudowy, stanowiące zaledwie dwudziestą część obszaru Warszawy z 1939 roku, nie pokrywało się ze współczesną siecią stolicy. Miało to być całkowicie nowe, prowincjonalne niemieckie miasto, leżące na skrzyżowaniu autostrad i tras kolejowych relacji wschód-zachód i północ-południe. Z dawnego polskiego miasta zostałyby tylko szczątki: obszar Starego Miasta bez Zamku i w zmodyfikowanej sylwetce obrzeża zabudowy od strony Wisły, pałac łazienkowski i Belweder.
Całość zabudowy centrum miasta daje siatkę przecinających się ulic, założonych przypadkowo na wzór ciasnych i krzywych założeń średniowiecznych. Nic nie pozostało z dawnych układów komunikacyjnych. Zniknęły nawet ulice: Marszałkowska, Twarda, Mokotowska, Dzika, oś Saska, oś Stanisławowska, zniknęły wspaniałe pałace i gmachy Warszawy.
To miał być docelowy plan: neue detsche Stadt Warschau, dla 130 tysięcy mieszkańców - wyłącznie Niemców.
Dokładność niemiecka nie pozwalała na ograniczenie się do planu docelowego. Zadbano także o przedstawienie okresu przejściowego. Poświęcono temu jedną z tablic, będącą wskazaniem kolejności likwidacji dotychczasowych ośrodków życia stolicy dla celów całkowitego jej rozebrania i pobudowania na tym miejscu niemieckiego miasta (Abbau der Polen-Stadt und der Aufbau der deutschen Stadt). W okresie przejściowym przewidywane było jeszcze getto żydowskie. Zakładano, iż z obszaru 482 ha wysiedli się ludność żydowską (Judenaussiedlung) i skoncentruje ją na obszarze 3,5 raza mniejszym, to jest na 143 ha (Judenviertel). Przeznaczony on byłby prawdopodobnie dla 30 tysięcy mieszkańców. Łącznie w okresie przejściowym (Kleine Planung?) Warszawa liczyłaby ok. 500 tysięcy mieszkańców.
Jako pretekst potrzeby zmiany opracowano tablicę, na której ujawniono zniszczenia, dokonane w Warszawie przez pociski lotnicze i pożary (Zerstorungen im Kriege 1939 durch Brand und durch Fliegerbomben). Prawie że nie ma tu całych budynków. Warszawę trzeba więc rozebrać do reszty i pobudować na nowo, po niemiecku. W rzeczywistości straty wyniosły w owym okresie ok. 10 proc. budynków, straty ludności i wojska: ok. 12 tys. zabitych ok. 66 tys. rannych. Następnym etapem zmniejszania liczby ludności stolicy były stałe wywózki do obozów pracy i obozów koncentracyjnych oraz na roboty przymusowe do Rzeszy. Z 2857,5 tys. Polaków pracujących niewolniczo w Rzeszy w czasie wojny, poważny procent stanowili mieszkańcy Warszawy.
Kolejny ogromny ubytek mieszkańców Warszawy związany był z tragedią i męczeństwem ludności żydowskiej. Szacuje się, iż na skutek morderczych warunków panujących w getcie warszawskim z głodu, zimna i chorób straciło życie ok. 80 tys. jego mieszkańców; w czasie wielkiej wywózki (od 22 lipca do 21 września 1942 r.) deportowano do obozów zagłady ok. 310 tys., w wyniku powstania (od 19 kwietnia do połowy maja 1943 r.) zginęło ok. 7 tys., a dalsze 50 tys. wywieźli Niemcy do obozów zagłady.
Od jesieni 1942 r. rozpoczął się nowy etap eksterminacji ludności polskiej Warszawy. W dniu 9 października 1942 r. Heinrich Himmler wydał rozkaz utworzenia obozu koncentracyjnego Warszawa (Konzentrationslager Warschau - KL Warschau). W jego skład weszły kolejno: Kriegsgenangenenlager Warschau (dzielnica Koło, od X 1939 r.), dwa Lagry koło Dworca Zachodniego (późna jesień 1942 r.), Lager przy ul. Gęsiej (rozpoczął on funkcjonowanie 19 lipca 1943 r.) oraz Lager przy ul. Bonifraterskiej (uruchomiono go 15 sierpnia 1943 r.). KL Warschau funkcjonował do 28 sierpnia 1944 r., kiedy to władze niemieckie nakazały ewakuację jego więźniów w głąb Rzeszy, obawiając się wyzwolenia ich przez nadciągające Powstanie Warszawskie. Więźniów wywieziono do obozów koncentracyjnych w Dachau, Landsberg, Muhldorf, Kaufering, Gross-Rosen i Ravensbruck.
dr Andrzej Leszek Szcześniak, Nasza Polska, 2002-09-18
 
(str. od 20 do )
 
dr Andrzej Leszek Szcześniak, Nasz Dziennik, 07.09.2002
Piąta kolumna nad Wisłą
 
Czy z tragedii wielu narodów, jaką była druga wojna światowa, wyciągnięto odpowiednie wnioski? Trudno na to pytanie dać pozytywną odpowiedź.

Entuzjaści fałszywego pojednania
Z szumu propagandowego i niezwykle głośnej retoryki o konieczności polsko-niemieckiego pojednania, jak szydło z worka wyłazi dążenie do powrotu do pozycji wyjściowych z 1939 r. Coraz częściej i głośniej stawiane są żądania uznania za bezprawne wszelkich uregulowań związanych z wysiedleniami Niemców po roku 1945 (Karl Lammers i posłowie z CDU), żądania przepraszania "ofiar polskiego, czeskiego i jugosłowiańskiego barbarzyństwa" (Erika Steinbach z CDU) oraz konieczność "zadośćuczynienia przepędzonym" (szef CSU Edmund Stoiber).
Swoisty poziom zaprzaństwa osiągnęli panowie Adam Michnik i Adam Krzemiński, zgłaszając projekt budowy pomnika "wypędzonych" we Wrocławiu. W projekcie była mowa o "wypędzonych" Niemcach po roku 1945 i "wypędzonych" Polakach ze Związku Sowieckiego, też po roku 1945. Panowie ci jednak "zapomnieli", że między 1939 a 1945 rokiem "coś" się działo w naszej Ojczyźnie i kogoś również wysiedlano. Zapomniał o tym także pan premier Leszek Miller, gdy w wystąpieniu telewizyjnym entuzjazmował się projektem pomnika.
Wszystkich entuzjastów fałszywego "pojednania" dystansuje jednak Włodzimierz Borodziej, od lat lansujący w radiu i w prasie termin "wypędzeni". Chcielibyśmy panu profesorowi jednak uświadomić fakt, że w polskim słownictwie naukowym w odniesieniu do ludzi używa się terminów: ewakuacja, przymusowe przesiedlenie, wymuszona migracja, deportacje itp. W zwrotach tych tkwi pewna forma uszanowania dla ludzkiego cierpienia, związanego z tragedią przymusowych przemieszczeń. Natomiast słowa "wypędzić" używa się raczej w innym znaczeniu, np. "wypędzić bydło na pastwisko" lub "przepędzić precz hałastrę".
Pan Borodziej działa jednak niestrudzenie na wielu płaszczyznach. Niedawno prasa doniosła, że dokonał sensacyjnego odkrycia w tajnym archiwum Sejmu (kto go tam wpuścił?). Odnalazł rzekomo dokumenty, z których wynikałoby, że uchwały poczdamskie, nakazujące przymusowe przesiedlenie Niemców, straciły swą moc i "wypędzeni" mogą bez przeszkód wracać do Polski!

Oświecone kłamstwa
W 2001 roku ukazała się - finansowana przez polskich podatników (MEN) - książka pt. "Polsko-Niemiecka Komisja Podręcznikowa. Polska i Niemcy w XX wieku. Wskazówki i materiały do nauczania historii". Jednym z trzech redaktorów jest właśnie pan Borodziej. W "Przedmowie" jego autorstwa wyjaśniony został cel napisania tej, prawie 300-stronicowej, książki. Czytamy tam: "(...) Jako wspólna niemiecko-polska grupa próbujemy dać nauczycielowi odpowiadające dzisiejszemu stanowi badań syntetyczne przedstawienie węzłowych punktów naszych stosunków w tym stuleciu. (...) Komisja zdaje sobie sprawę z tego, że w swej działalności nigdy jeszcze nie zaszła tak daleko w przekazywaniu nauczycielkom i nauczycielom w obu krajach nie tylko podstawowej wiedzy, lecz także inspiracji, dających się bezpośrednio wykorzystać w pracy dydaktycznej. (...) Ma on [ten tomik - wyj. ALS] mianowicie pomóc dydaktyce historii w obu krajach w spełnieniu oświeceniowej funkcji, polegającej na przezwyciężaniu stereotypów i uprzedzeń (...)".
Zajrzyjmy do rozdziału "Druga wojna światowa. Okupacja i polityka eksterminacji", napisanego przez prof. Borodzieja. W podrozdziale poświęconym wrześniowi 1939 roku czytamy: "Pierwszego września zaczęła się niemiecka agresja na Polskę. Wprawdzie Wielka Brytania i Francja wypowiedziały Niemcom 3 września wojnę, ale nie przyszły Polsce z pomocą. Natomiast 17 września Armia Czerwona wtargnęła na Kresy. Warszawa skapitulowała przed niemieckimi wojskami 28 września. Tego samego dnia Berlin i Moskwa podpisały traktat o granicy i przyjaźni, wskutek którego Niemcom przypadła zachodnia, a ZSRR wschodnia część Polski. Mimo to w świetle prawa międzynarodowego państwo polskie nie przestało istnieć. We Francji powstał rząd emigracyjny, który w 1940 r. przeniósł się do Londynu".
Koniec i kropka. Tyle o wrześniu 1939, który nie tylko, że zmienił układ sił w Europie, ale przeorał polską świadomość i w poważnym stopniu ukształtował nasz stosunek do Niemców. Wrzesień to dla Narodu Polskiego zarazem dni klęski i chwały, to manifestacja woli całego Narodu gotowego walczyć do końca o utrzymanie własnego, niepodległego państwa. Była to wojna nie tylko dla wojska, ale również dla całego społeczeństwa, która stała się próbą dojrzałości politycznej, wytrwałości, hartu i męstwa. Z drugiej strony był to test na postępowanie Niemców, realizujących w Polsce pierwszą w drugiej wojnie planową eksterminację inteligencji całego Narodu - operacja Tannenberg - ponad 760 masowych mordów dokonanych przez Wehrmacht i Einsatzgruppen; Wrzesień '39to gordyjski węzeł nierozwiązanych polsko-niemieckich problemów. Czy odbicie tych problemów znajdujemy w propozycjach p. Borodzieja?
Bądźmy jednak obiektywni i zajrzyjmy do drugiego podrozdziału pt. "Okupowana Polska". Czytamy tam: "Obaj okupanci odznaczali się od początku skrajną brutalnością i pogardą wobec życia ludzkiego. Narodowi socjaliści podstawą swojej polityki uczynili kryterium rasowe. (...) Mieszkańców terenów wcielonych do Rzeszy wysiedlono do tak zwanego Generalnego Gubernatorstwa (czyli okupowanej Polski centralnej). (...) Sojusz totalitarnych państw trwał aż do napaści Niemiec na ZSRR 22 czerwca 1941 r. Od lata tego roku do początku 1944 r. wszystkie ziemie polskie znajdowały się pod okupacją niemiecką. Kosztowała ona życie 5-6 mln polskich obywateli, w tym około 3 mln polskich Żydów. (...) W okupowanym kraju rozwinął się, obejmując stopniowo wszystkie warstwy społeczne, antyniemiecki ruch oporu ("państwo podziemne"). Dnia 1 sierpnia 1944 r., gdy wojska sowieckie zbliżały się do Warszawy, podziemie odważyło się na wzniecenie powstania w Stolicy. Zostało ono stłumione przez Niemców po wielotygodniowych walkach (kapitulacja 2 października). Tymczasem stojąca na wschodnim brzegu Wisły Armia Czerwona bezczynnie przyglądała się klęsce Armii Krajowej i masowej śmierci cywili. Po upadku powstania Niemcy systematycznie niszczyli miasto, a ludność Warszawy wypędzili".

Historia do góry nogami
Tyle informacji o okupacji niemieckiej w Polsce proponuje pan Borodziej polskim nauczycielom i dydaktykom historii. To ma odpowiadać "dzisiejszemu stanowi badań" i być "syntetycznym przedstawieniem węzłowych punktów" stosunków polsko-niemieckich w tym stuleciu. Czy autor pisze to serio, czy kpi sobie z czytelnika? Trudno tego właściwie dociec, ale jeśli porówna się inne teksty tegoż autora, to dochodzi się do wniosku, że zostało to napisane na serio. Te ubożuchne, karykaturalne informacje przeznaczone są dla polskiego i obcego czytelnika. Dlatego też w całym tekście (i tym niecytowanym) nie znalazła się wzmianka, że Polacy ginęli w niemieckich obozach różnych typów. Jest natomiast informacja, że w obozach zagłady ginęli tylko Żydzi z Polski i różnych krajów Europy. O innych narodowościach także ani słowa. Nie ma nic o celach narodowego socjalizmu wobec Polski i Polaków, a zastępowanie tego określeniem "odznaczali się skrajną brutalnością i pogardą wobec życia ludzkiego" - to po prostu niezrozumiała bzdura, która nic czytelnikowi nie wyjaśnia. Zastosowany tu niefrasobliwy język w rodzaju: "Kosztowała ona życie 5-6 mln polskich obywateli", jest również symptomatyczny. Jeden milion mniej ofiar, jeden więcej, co to w ogóle za różnica? Zważywszy, iż o temacie dokładnie zbadanym przez naukę, pisze takie rzeczy profesor Uniwersytetu Warszawskiego, zakrawa to na zwyczajny skandal.
Zobaczmy jeszcze, co pan Borodziej - tym razem w rozdziale "Migracje: wędrówka za pracą, wypędzenie, przesiedlenie" - pisze wspólnie z Hansem Lembergiem. W charakterystyce okupacji niemieckiej na ziemiach polskich znalazło się takie zdanie: "Ludzie ci pozbawieni zostali prawa do stanowienia o swoim losie, stali się przedmiotem działań państwa, ofiarami nieokiełznanej samowoli". Bzdura, której celem jest całkowite zafałszowanie okupacyjnej rzeczywistości! Straty ludzkie, jakie poniosła II Rzeczpospolita, były spowodowane planową, ludobójczą polityką nazizmu niemieckiego i nastąpiły w wyniku realizacji Generalplan Ost (Generalny Plan Wschód) oraz Endlösung der europaischen Judenfrage, a dopiero w ramach tych gigantycznych akcji planowych występowała nieludzka, nieokiełznana samowola.
W tekście o przesiedleniach czytamy: "Niemal 500 tys. Polaków i Żydów z terenów wcielonych do Rzeszy zostało wywłaszczonych i wypędzonych do tak zwanego Generalnego Gubernatorstwa, a dalsze setki tysięcy wysłano do Rzeszy na roboty przymusowe. Z Zamojszczyzny wypędzono ponad 100 tys. Polaków, aby zrobić miejsce dla około 10 tys. volksdeutschów (...) pod koniec wojny w niemieckiej gospodarce pracowało szacunkowo prawie 2 mln polskich kobiet i mężczyzn".
Prawda o tych przesiedleniach jest inna: ogółem wysiedlono i wyrugowano z miejsc zamieszkania: na ziemiach wcielonych do Rzeszy - ponad 1,5 miliona; z Generalnego Gubernatorstwa - 780 tys. Łącznie wysiedlenia i rugi objęły na ziemiach okupowanych przez Niemców ok. 2,5 miliona Polaków. Niewolniczą pracę w Niemczech wykonywało łącznie 2 miliony 826,5 tysiąca Polaków.
W tym tekście jest jeszcze jedno, szczególnie znamienne zdanie: "Te wypędzenia z gospodarstw i domów przebiegały równocześnie z ludobójstwem dokonywanym na Żydach". Otóż i mamy "syntezę": Polaków wysiedlano, a Żydów w tym czasie mordowano! Kolejne, grube kłamstwo, mające postawić historię do góry nogami! Deportacje z ziem wcielonych i większość z Generalnej Guberni to lata 1939-1940, a mordowanie Żydów: na Kresach Wschodnich, jako podpora władzy sowieckiej od 22.06.1941 r., w Generalnej Guberni od kwietnia 1942 r. (po konferencji w Wansee 20.01.1942 r.); planowe i systematyczne mordowanie Polaków rozpoczęto w ramach operacji Tannenberg od 1.09.1939 r.
W książce tej występuje masa błędów rzeczowych i to często rażących. Nie jest to jednak przypadek, ponieważ cały jej sens polega na tym, aby w ramach fałszywego pojednania wmówić Polakom, że okupacja niemiecka w latach 1939-45 to tylko przykry epizod, którego nie warto pamiętać, a dziś sprawą najważniejszą jest odwrócenie skutków II wojny światowej i dokonanie zadośćuczynienia "wypędzonym" Niemcom w 1945 r. W Niemczech przy akompaniamencie propolskich frazesów w rzeczywistości trwa antypolska ofensywa. Prowadzi ją większość znaczących sił politycznych, opierających się na coraz bardziej zakłamywanych treściach historycznych. Ofensywa ta jest skutecznie wspierana przez V kolumnę, działającą jawnie i bezczelnie nad Wisłą. Wspiera ją także polskojęzyczna prasa, znajdująca się w obcych rękach. Najgorszą sprawą jest jednak to, że polsko-niemieckie kontakty opanowane są w poważnym stopniu przez sprzedajnych ludzi, którzy z polskością nie mają nic wspólnego, chyba jedynie tylko to, że fałszują naszą historię. (podkr. moje - WK) Nie prowadzi to na pewno do pojednania polsko-niemieckiego, a o to chyba właściwie chodzi.
Naszym obowiązkiem jest ujawnianie prawdy historycznej i w oparciu o nią budowanie prawidłowych stosunków między Polakami i Niemcami.
dr Andrzej Leszek Szcześniak, Nasz Dziennik, 2002-09-07
 
(str. od 23 do 29)
 
Dr Andrzej Leszek Szcześniak
Rewolucja światowa czy państwo narodowe?
(Geneza wojny polsko-bolszewickiej 1918-1920)
 
W maju 1985 roku nastąpiło na Zamku Królewskim w Warszawie uroczyste spotkanie dwóch mężów stanu: uwielbianego przez Zachód Michaiła Gorbaczowa, I sekretarza KC KPZR, i prezydenta PRL gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Miało ono służyć "pogłębieniu przyjaźni polsko-radzieckiej" i "zacieśnieniu współpracy między obu krajami". Współpracę wówczas tak zacieśniano, że groziło to uduszeniem polskiej gospodarki. Dwaj Wielcy Panowie, zadowoleni z przebiegu rozmów, swoje przyjacielskie wystąpienia ubarwiali wstawkami historycznymi, mającymi prawdopodobnie wyjaśnić, jak pewne zaszłości dziejowe wpływają na kształtowanie się stosunków międzypaństwowych. Wówczas to Michaił Gorbaczow, wychowany oczywiście na historiografii sowieckiej, wypowiedział z pewną groźbą, a raczej z pouczeniem zdanie, które miało następujące brzmienie: "Gdyby nie było w 1920 roku Józefa Piłsudskiego w Kijowie, nie byłoby potem Michaiła Tuchaczewskiego pod Warszawą". Zdanie to miało wyrażać przyczyny wojny polsko-bolszewickiej i zarazem stanowić pewnego rodzaju ostrzeżenie: "Uważajcie Polaczki, bo każde wasze wystąpienie przeciwko Wielkiemu Bratu może się smutnie skończyć". Zebrani w Zamku Dostojni Goście przyjęli reprymendę poważnie, kiwając z aprobatą głowami. Nikt wówczas nie zaprzeczył, że towarzysz Gorbaczow mówi głupstwa.
Nie tylko kurtuazja spowodowała, iż zabrakło przeczenia, ale także głęboka niewiedza dygnitarzy peerelowskich, wychowanych na takiej historiografii, a raczej na jej propagandowej odmianie. W PRL bowiem przyjęto bolszewicką tezę, że wojna polsko-sowiecka rozpoczęła się od polskiej ofensywy na Kijów, w kwietniu 1920 roku. Stąd określenie "wojna dwudziestego roku", przyjęte niemal powszechnie przez ogół i fałszujące naszą historię ojczystą w skandaliczny sposób. To fałszywe określenie miało dla naszych dziejów bardzo daleko idące skutki merytoryczne, polityczne i psychologiczne. Stawiało bowiem Polaków w roli agresora dokonującego najazdu na "miłującą pokój Rosję Sowiecką" i obarczało naszych Ojców winą za potężne zawirowanie u Europie Środkowo-Wschodniej w czasach, gdy tę Europę trzeba było odbudowywać ze zniszczeń spowodowanych pierwszą wojną światową.
Argumenty o "polskim najeździe" pojawiły się najpierw w propagandzie sowieckiej, potem wszechwładnie opanowały opinię społeczną na zachodzie Europy i - o zgrozo! - zadomowiły się także w polskiej publicystyce, a nawet w historiografii.
Geneza wojny polsko-bolszewickiej zajmuje ważne miejsce w dziejach Polski i czas wreszcie, aby przedstawić ją zgodnie z prawdą.


Idea rewolucji światowej

Po objęciu władzy w Rosji w listopadzie 1917 r. bolszewicy przystąpili do rozszerzenia swego panowania na całe dawne państwo rosyjskie, w tym na obce narodowo ziemie, znajdujące się przed pierwszą wojną w granicach imperium carskiego. Aby usprawiedliwić podbój małych narodów znajdujących się na obrzeżach państwa, wymyślono teorię "rewolucji z zewnątrz", zakładając, że siły rewolucyjne są w tych państwach za słabe, aby samemu dokonać przewrotu. Wobec tego z "pomocą" komunistom lokalnym miała przyjść bolszewicka siła zbrojna. Najpierw była to Czerwona Gwardia i zrewoltowane pułki frontowe pod dowództwem komunistów, a od marca 1918 r. Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona.
Na tym jednak nie koniec. Włodzimierz Lenin, sprawca bolszewickiego przewrotu z listopada 1917 r., był przekonany, że nie tylko zrewoltowane Niemcy i Austro-Węgry rozpoczną u siebie natychmiast rewolucje, ale również proletariat Szwajcarii i Stanów Zjednoczonych tylko czeka, aby wywołać bolszewicką rewolucję. Były to oczywiście tylko marzenia Lenina, nieoparte na żadnych konkretnych podstawach. Niemniej jednak bolszewicy wierzyli w wybuch wszechświatowej rewolucji proletariackiej, która doprowadzi do powstania Światowej Republiki Rad. Niesienie "rewolucji z zewnątrz" do krajów Europy Zachodniej było jednak możliwe dopiero po usunięciu przeszkody, jaką stanowiły armie niemieckie i austro-węgierskie na froncie wschodnim. Lenin przewidywał, iż nastąpi to wówczas, gdy państwami centralnymi wstrząśnie rewolucja.
Na trasie zapowiadanej bolszewickiej agresji na Zachód leżały także ziemie polskie. I tu mamy do czynienia z fenomenem nieznanym chyba nigdzie indziej na świecie. Otóż
27 grudnia 1917 r. rozpoczęły się w Brześciu Litewskim rozmowy niemiecko-bolszewickie, zmierzające do zawarcia pokoju na froncie wschodnim. Jednak po pierwszej fazie rokowań zostały zerwane, gdyż między partnerami były zbyt wielkie rozbieżności. Obie strony doszły jednak do porozumienia w sprawie państwa polskiego, które jeszcze w owym czasie nie istniało. 16 stycznia 1918 r. bolszewicy zawarli z cesarskimi Niemcami układ wymierzony przeciwko państwu polskiemu! Punkt 6 tego układu głosił: "Rada Komisarzy Ludowych przy pomocy swych przedstawicieli na przyszłym Kongresie Pokojowym zaprotestuje w imię haseł socjalizmu i w imię uniknięcia dalszych wojen przeciwko formowaniu armii polskiej i polskiego ministerium wojny".
Wysokie strony uzgodniły wspólne postępowanie przeciwko przyszłemu państwu polskiemu także w innych dziedzinach: wytyczaniu granic (rabunku ziem polskich), stosowaniu nacisku gospodarczego i politycznego wobec Polski, a także zagwarantowały sobie bezkarną działalność własnych agentów. Ze strony rosyjskiej układ podpisał m.in. Nikołaj U. Krylenko - naczelny wódz i komisarz ludowy spraw wojskowych, Mojżesz S. Uricki - komisarz Ministerstwa Spraw Zagranicznych, i Feliks Edmundowicz Dzierżyński - przewodniczący krwawej Czerezwyczajki.
Tego samego dnia w sowieckiej kwaterze wojskowej odbyła się tajna narada, w której uczestniczyła wojskowa delegacja niemiecka z majorem Boelkem na czele. Zobowiązano się wzajemnie "tępić bezwzględnie" na obszarach litewsko-białoruskich "elementy wrogie", wśród nich w pierwszym rzędzie organizacje polskie, takie jak Polska Organizacja Wojskowa (POW), i stosować względem nich "najostrzejsze środki aż do rozstrzelania włącznie".
Niepoprawnym zwolennikom określenia "wojna dwudziestego roku" przypominamy, iż działo się to dwa lata i cztery miesiące przed piątą polską ofensywą, czyli przed uderzeniem wyprzedzającym na Kijów, w kwietniu 1920 r.
Tymczasem pod koniec 1918 roku wydarzenia rozgrywające się w Europie zdawały się wskazywać, iż Lenin miał rację, oczekując na wybuch rewolucji. 3 listopada 1918 r. rozpoczęło się w Niemczech wrzenie rewolucyjne, 11 listopada Niemcy podpisały zawieszenie broni w Compiegne pod Paryżem, 13 listopada Rada Komisarzy Ludowych unieważniła Traktaty Brzeskie zawarte w marcu z państwami centralnymi. Upadek Niemiec i Austro-Węgier otwierał nowe perspektywy przed Rosją Sowiecką. Wszystko wskazywało na to, iż sprawdzają się przewidywania Lenina. On sam napisał potem w swych "Dziełach":
"(...) Kryzys w Niemczech dopiero się rozpoczął. Zakończy się on nieuchronnie przejęciem władzy politycznej w ręce niemieckiego proletariatu. Proletariat Rosji śledzi wydarzenia z ogromną uwagą i radością... Stawia on sprawę wytężenia wszystkich sił celem przyjścia z pomocą robotnikom niemieckim... Teraz potrzebna jest nam armia licząca trzy miliony ludzi. Możemy mieć taką armię i będziemy ją mieli. Dzieje świata w ostatnich dniach niezwykle przyspieszyły swój bieg ku światowej rewolucji robotniczej (...)".
Na froncie wschodnim uległy szybkiemu rozpadowi armie austro-węgierskie, a ich żołnierze zaczęli samowolnie wracać do domów. Niemieckie armie "Oberost" zachowały karność, ale utworzone w ich oddziałach rady żołnierskie zażądały od dowództwa zorganizowanego powrotu do Vaterlandu. Nie było mowy, aby Niemcy na polecenie Ententy pozostali nadal na wschodzie i stanowili zaporę przeciwko rewolucji bolszewickiej. Pod naciskiem rad żołnierskich dowództwo "Oberostu" zawarło umowę z sowieckimi władzami, w myśl której ewakuowane tereny zajmowała sukcesywnie Armia Czerwona, przejmując jednocześnie od Niemców sprzęt wojskowy, magazyny i środki transportu.


"Czerwony marsz"

17 listopada 1918 roku specjalnie utworzona bolszewicka Armia Zachodnia rozpoczęła "czerwony marsz" na Europę. Miał on zapoczątkować wielką proletariacką rewolucję światową. Wierzono, że europejska klasa robotnicza przyjmie radośnie dyktaturę komunistyczną, niesioną na bagnetach krasnoarmiejców. Wiele oznak wskazywało na to, że bolszewicy mogą liczyć na sukces. Zmęczone wojną społeczeństwa dawały wiarę pięknym hasłom o pokoju, sprawiedliwości i dobrobycie; wykrwawione armie rozchodziły się do domów, w wielu krajach Europy wybuchały rewolucje... Jednak groźniejsza od tego wszystkiego była nieprawdopodobna wprost ślepota polityczna przywódców i polityków państw zachodnich.
Wydawało się, że droga do Europy Zachodniej jest dla Armii Czerwonej niemalże otwarta, gdy niespodziewanie na trasie przemarszu pojawiła się przeszkoda. Było nią, liczące sobie zaledwie sześć dni, odradzające się po latach niewoli niepodległe państwo polskie. Aby rewolucyjny pochód był kontynuowany, należało Polskę zniszczyć! Marsz na niepodległą Polskę usprawiedliwili historycy bolszewiccy w następujący sposób:
"Załamanie się okupacji niemieckiej postawiło rząd sowiecki przed zadaniem wyzwolenia tych obszarów i wprowadzenia tam władzy radzieckiej. Dla osiągnięcia tego celu strategia sowiecka musiała skierować swe wojska na kraje bałtyckie: Litwę, Białoruś i Ukrainę oraz wykonać marsz ku Warszawie... [jednocześnie obiecano] "pomoc wojskową Polakom, Litwinom i Ukraińcom w walce o ustanowienie na ich ziemiach władzy robotników i chłopów".
Lew Trocki, pełniący wówczas funkcję ministra wojny (komisarza do spraw wojskowych) tak skomentował "czerwony marsz": "Przez Kijów wiedzie droga bezpośrednia do połączenia się z rewolucją austro-węgierską, tak jak przez Psków i Wilno prowadzi do bezpośredniego kontaktu z rewolucją w Niemczech".
Nie zwracając uwagi na prawdziwe życzenia ludności, na których tereny miała wkroczyć Armia Czerwona, 29 listopada 1918 roku Lenin zobowiązał jej naczelne dowództwo do aktywnego wspierania poczynań komunistów na trasie przemarszu:
"Wraz z posuwaniem się naszych wojsk na Zachód i na Ukrainę powstają terytorialne tymczasowe Rządy Radzieckie, powołane do umocnienia Rad w terenie. Okoliczność ta ma tę dobrą stronę, że stwarza sprzyjającą atmosferę do dalszego posuwania się naszych wojsk. Wobec tego prosimy o wydanie kadrze wojskowej odnośnych jednostek wojskowych dyrektywy, ażeby wojska nasze udzielały wszechstronnego poparcia tymczasowym Rządom Radzieckim Łotwy, Estonii, Ukrainy i Litwy, ale, rzecz oczywista, tylko Rządom Radzieckim".
Zgodnie z tymi dyrektywami wszędzie na zajmowanych obszarach, zaraz po opanowaniu obcego narodowo terytorium, tworzono lub przywożono przygotowane wcześniej "czerwone rządy narodowe", które proklamowały jedność z Rosją Sowiecką na "zasadzie federacji" i zostawały z kolei uznawane za "wyraz proletariackiego określenia". Na przełomie roku 1918/1919 istniały już rządy bolszewickie na skrawkach terytorium Finlandii, Estonii, Łotwy, Ukrainy, Białorusi i Litwy. Było to praktyczną realizacją zasady "rewolucji z zewnątrz", ale stawiało Rosję Sowiecką w stan konfliktu zbrojnego z powstałymi wcześniej, narodowymi rządami tych państw.
Jak w praktyce ma wyglądać realizacja hasła o "wolności ludów", cynicznie określił Józef Stalin, komisarz do spraw narodowościowych, w swej książce "Marksizm a zagadnienia narodowo-kolonialne". Pisał w niej: "Jesteśmy przeciwko oddzieleniu kresów obcoplemiennych od Rosji, ponieważ oddzielenie w tym wypadku oznacza imperialistyczną niewolę dla kresów, osłabienie mocy rewolucyjnej Rosji, wzmocnienie pozycji imperializmu".
Tak w wykonaniu bolszewickim wyglądał dekret "O samostanowieniu narodów", ogłoszony przez Radę Komisarzy Ludowych (3 XII 1917 r.).
W styczniu 1919 r. na III Wszechrosyjskim Zjeździe Rad Stalin utożsamił hasło samookreślenia narodów z zasadą "tworzenia federacji republik narodowościowych pod zwierzchnictwem Rosji Sowieckiej", a Zjazd uchwalił, że nowa Rosja "organizuje się na zasadzie swobodnego związku wolnych narodów, jako federacja sowieckich republik narodowych". Jaśniej nie można było tego przedstawić.


Czy Polska ma się stać kozacką?

Bolszewicy od samego początku ostrzyli sobie zęby na Polskę. Zakładali oni, że Polska jako jedno z pierwszych państw zostanie zsowietyzowana i to przy pomocy "rewolucji z zewnątrz". Przy założeniu, że Europę ogarnie rewolucja powszechna i że powstanie federacja sowieckich republik "narodowych" - Polska miała być jedną z takich republik. W tym też kierunku poszły działania władz bolszewickich.
Już od końca 1917 roku przystąpiono do formowania polskich rewolucyjnych jednostek wojskowych, które w październiku 1918 r. połączone zostały w Zachodnią Dywizję Strzelców. Opisywany wcześniej układ z Niemcami przeciwko państwu polskiemu (16 I 1918 r.) miał za zadanie osłabienie przyszłej Polski, aby stała się łatwym łupem bolszewików. W lecie 1918 roku powołano w Moskwie do życia krótkotrwały "komunistyczny rząd polski" ze Stefanem Heltmanem na czele. Zarówno ten "rząd", jak i jednostki wojskowe przygotowywano na okres, gdy zaistnieją warunki do utworzenia Polskiej Republiki Rad. Uważano bowiem, iż wobec słabości ruchu komunistycznego na ziemiach polskich "pomoc" z zewnątrz będzie konieczna.
Na ziemiach oddzielających bolszewików od odradzającej się Polski jeszcze w czasie okupacji niemieckiej uaktywniły się przeciwstawne sobie siły. Pod protektoratem Niemców tworzyły się lokalne władze narodowe, a komuniści, mając poparcie niemieckich Rad Żołnierskich, na wpół jawnie przygotowywali się na przyjście Armii Czerwonej. W odpowiedzi na to w większych skupiskach polskich, jak Mińsk, Słuck, Wilno, Kowno, Lida, Grodno i inne, zaczęły się formować oddziały samoobrony. Składały się one z byłych oficerów i żołnierzy rozbrojonych przez Niemców Korpusów Polskich, członków POW i patriotycznej młodzieży. Dekretem Naczelnika Państwa z 7 grudnia 1918 r. samoobrony uznane zostały za część składową Wojska Polskiego, a ich naczelnym dowódcą został gen. Władysław Wejtka. Jednocześnie na wniosek nowo utworzonego Komitetu Obrony Kresów rząd podjął decyzję o udzieleniu im pomocy finansowej.
Maszerujące przez Białoruś jednostki sowieckiej Armii Zachodniej już w początkach grudnia 1918 r. napotkały opór. Część oddziałów Samoobrony Mińska i Słucka nie zdążyła wycofać się z grupą płk. S. Kobordo na zachód i przechodząc do działań partyzanckich przetrwała do wiosennej ofensywy polskiej.
Na przełomie grudnia i stycznia 1918/1919 r. zostały pokonane przez bolszewików Samoobrony Święcian, Lidy i kilka mniejszych. Oddziały wileńskie pod dowództwem gen. Stefana Mokrzeckiego po rozbiciu Rady Delegatów komunistycznych w mieście stoczyły ciężki trzydniowy bój z Zachodnią Dywizją Strzelców, po czym 5 stycznia 1919 r. wycofały się, ale na południe.
W Mińsku zajętym przez Armię Czerwoną 31 grudnia 1918 r. ogłoszono utworzenie Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej. Na jej czele stanął dowódca armii Aleksander Miasznikow i dyplomata bolszewicki Adolf Abramowicz Joffe. W skład rządu weszli poza tym prawie sami komuniści żydowscy z centralnych ziem polskich. Jednocześnie utworzono Radę Rewolucyjno-Wojskową Polski pod dowództwem Samuela Łazowerta.
Sytuacja powtórzyła się, gdy w lutym 1919 r. powołano Litewsko-Białoruską Republikę Rad (Lit-Bieł), we władzach której oprócz premiera W. S. Mickiewiczjusa-Kapsukasa - nie było Białorusinów i Litwinów, tylko żydowscy i polscy komuniści.
Przygotowywano w ten sposób kadry i wojsko przyszłej Polskiej Republiki Rad. Określiła to już 13 grudnia 1918 r. gazeta "Młot", wydawana przez komunistę pochodzenia żydowskiego Juliana Leszczyńskiego-Leńskiego:
"Na ulicach Łodzi, Warszawy i Zagłębia proletariat polski sięga po władzę. My tutaj wykuwamy siłę, która w odpowiedniej chwili okaże mu pomoc należną... Sen o szpadzie rozpryśnie się może w rzeczywistości młota międzynarodowej rewolucji".
"O ile rodacy Leńskiego odcinali się całkowicie od polskich marzeń i tradycji i chcieli narzucić obce wzorce, o tyle Polacy nie porzucali marzeń o szpadzie" (Stefan Żeromski) i realizowali wizję niepodległej Ojczyzny. W związku z tym bolszewicy powiększali systematycznie siły swego Frontu Zachodniego, a szczególnie Zachodniej Dywizji Strzelców, która miała odegrać doniosłą rolę w polskiej rewolucji z zewnątrz". Mówiła o tym odezwa komisariatu do żołnierzy:
"...na bagnecie swoim... robociarz polski niósł honor i wyzwolenie Polski spod jarzma kapitału, a teraz wypadnie mu wyruszyć na spotkanie wroga - polskiej kontrrewolucji...".
28 grudnia 1918 r. komuniści zbrojnie opanowali Zamość i mobilizowali się do przejęcia władzy w innych miastach, a propaganda bolszewicka zaczęła zapowiadać konieczność "wprowadzenia zasady samostanowienia" na ziemiach polskich.
Włodzimierz Lenin w liście do robotników Europy i Ameryki stwierdził z zadowoleniem:
"Teraz, 12 stycznia 1919 roku, widzimy potężny ruch sowiecki nie tylko na terenach dawnego imperium cara, na przykład na Łotwie, w Polsce, na Ukrainie, lecz także w krajach zachodnioeuropejskich, zarówno neutralnych (Szwajcaria, Holandia, Norwegia), jak i tych, które ucierpiały wskutek wojny (Austria, Niemcy). W Niemczech, które są szczególnie ważne i charakterystyczne jako jeden z najbardziej przodujących krajów kapitalistycznych - rewolucja od razu przybrała formy 'radzieckie'".
Tego samego dnia wieczorem dowództwo Armii Czerwonej wydało rozkaz przejścia do II fazy "czerwonego marszu" na Zachód, tj. wykonania planu "Operacja Wisła". Jego celem było "głębokie rozpoznanie poprzez dojście do Wisły, a jeżeli warunki pozwolą, to udzielenie pomocy rewolucji komunistycznej w Niemczech".
Piłsudski, na razie bezsilnie obserwujący rozwijającą się ofensywę Armii Czerwonej, zarządził pierwszy pobór obowiązkowy do wojska i stwierdził:
"Bolszewicy poprzez Polskę mają zamiary złączyć się z bolszewizmem na zachodzie, z ruchem spartakusowców niemieckich. Operacje wojsk bolszewickich przez obsadzenie Wilna osiągnęły ważny sukces polityczny i militarny, oddziałujący niepokojąco na społeczeństwo, a podniecająco na bolszewizm lokalny".
Pomyślny przebieg "czerwonego marszu" na Zachód i wystąpienia rewolucyjne w innych krajach wywołały nastroje optymizmu w kierownictwie sowieckim. Już 26 stycznia 1919 r. Lenin stwierdził:
"Odnieśliśmy szereg zwycięstw zarówno na froncie zewnętrznym, jak i na froncie wewnętrznym... Jesteśmy bliscy całkowitego i zdecydowanego zwycięstwa w skali nie tylko rosyjskiej, lecz i międzynarodowej".
Ta przesadna wiara bolszewików w szybkie zwycięstwo rewolucji światowej nie wynikała z realnej oceny sytuacji, ani nawet z entuzjazmu rewolucyjnego, lecz była wynikiem doktryny głoszącej, że wszyscy robotnicy są zwolennikami rewolucyjnych przemian. Twierdzenie Lenina, iż "imperializm jest ostatnim stadium kapitalizmu" przyjęte zostało jako dogmat i zgodnie z nim lada moment miał nastąpić upadek kapitalizmu. Stąd przekonanie, że rewolucja ogarnie także Szwajcarię i USA.
Sytuacja odradzającego się w tym czasie państwa polskiego była tragiczna. Zorganizowane już jako tako na ziemiach centralnych, na pozostałych znajdowało się jeszcze w stadium początkowego tworzenia i zagrożone było ze wszystkich stron. W Małopolsce Wschodniej trwały krwawe walki z Ukraińcami Galicyjskimi, na Wołyniu z wojskami Ukrainy Naddnieprzańskiej, na Śląsku z trudem powstrzymywano ofensywę Czechów w kierunku Krakowa; w Wielkopolsce Niemcy rozpoczęli natarcie na całym froncie. W obliczu zagrożenia ze wszystkich stron pospiesznie formowano Wojsko Polskie. W początkach lutego 1919 r. liczyło już ono około 100 tysięcy żołnierzy wysyłanych w trybie natychmiastowym, jeszcze w trakcie organizacji, na wszystkie fronty. Brytyjski historyk Norman Davies pisze, iż:
"Kraj broniony był przez obszarpane oddziały, rozproszone po Polsce od Wojny Światowej i nie mające nic wspólnego ze sobą poza wiernością do Rzeczypospolitej i Piłsudskiego jako Naczelnego Wodza".
Byli to jednak żołnierze o najwyższych walorach moralnych i dużej sprawności bojowej. Z nich wydzielone zostały dwa zgrupowania: północne, gen. Wacława Iwaszkiewicza, i południowe, gen. Antoniego Listowskiego. Oddziały te w dniach 9-14 lutego 1919 r. przesunęły się zgodnie z wcześniejszym układem przez strefę wojsk Oberostu i zajęły linię obronną: Niemen od miast Skidel - Prużany - Kobryń. Dołączyły do nich partyzanckie oddziały samoobron i w ten sposób stworzony został front przeciwbolszewicki, posiadający w swoich szeregach około 10 tysięcy żołnierzy, przeciwko 45-tysięcznej sowieckiej Armii Zachodniej Aleksandra Miasznikowa.
14 lutego 1919 r. doszło do bitwy o Berezę Kartuską, w której oddział kapitana Piotra Mienickiego rozbił bolszewicki garnizon, 17 lutego oddział płk. Sandeckiego stoczył zwycięską bitwę z Armią Czerwoną pod Maniewiczami, 19 lutego oddziały polskie zajęły Białystok, a 21 grupa gen. W. Iwaszkiewicza pobiła pod Żelwainką oddziały bolszewickie. Niewypowiedziana wojna polsko-bolszewicka weszła w nową fazę.
Wojna polsko-bolszewicka, tocząca się w latach 1918-20, została Polsce narzucona przez Sowietów realizujących "czerwony marsz" na Zachód. Było to zderzanie się przeciwnych ideologii: idei REWOLUCJI ŚWIATOWEJ i wynikającej z tego ponadnarodowej republiki rad oraz idei odrodzenia się NARODOWEGO PAŃSTWA POLSKIEGO. To właśnie wyróżniało tę wojnę od innych lokalnych walk europejskich i nadawało jej o wiele większe, międzynarodowe znaczenie.
Żołnierz Polski ratował Europę od zalewu bolszewizmu.
dr Andrzej Leszek Szcześniak, Nasz Dziennik, 2002-08-14
 
(str. od 29 do 32)
 
Z Panem Andrzejem Leszkiem Szcześniakiem
rozmawia Joanna Walesiak
Rozmawiamy z Panem Andrzejem Leszkiem Szcześniakiem autorem około trzydziestu książek o tematyce historycznej i podręczników szkolnych (obecnie z pięciu korzystają uczniowie). Oto duże pozycje, o których z dumą mówi sam autor „Trylogia Katyńska 89", wyprzedzająca inne wydania o tej tematyce, oraz wydana w Berlinie, z dokumentacją moskiewską, pozycja pt. „Katyń". Co skłoniło nas do rozmowy z Panem Szcześniakiem? Myślę, że część mieszkańców Starej Miłosny zna doskonale odpowiedź. Postać ta niewątpliwie najsilniej kojarzy się z utworzonym w latach 60-tych, w szkole im. Górników Polskich, Muzeum Historycznym, do którego eksponaty gromadzone były w dużej mierze przez samych uczniów. Działalność Pana Szcześniaka przyczyniła się bardzo do rozsławienia Starej Miłosny choćby przez artykuły na ten temat pojawiające się w ówczesnej prasie. A oto co pisze sam pomysłodawca muzeum w „Wiadomościach Historycznych" z 1969 roku... A wszystko zaczęło się od przypadku. Pewnego wieczoru kilku chłopców przyniosło mi do mieszkania kawał starego zardzewiałego żelastwa oświadczając z dumą, że znaleźli szablę..., ... Następnego dnia na lekcji historii daliśmy się ponieść fantazji. Kim był właściciel szabli i jakie były koleje jego losu?. I ta właśnie fantazja a właściwie zaciekawienie historią, tą najbliższą nam, dała początek pasji gromadzenia eksponatów". Pan Szcześniak twierdzi, że bez zainteresowania historią którą tworzyli rodzice uczniów, ich dziadkowie, historię z najbliższej okolicy, miejsca zamieszkania, nie udałoby się rozbudzić w młodych ludziach chęci poznawania bardziej odległych czasów. Trzeba zacząć od własnego podwórka a następnie iść dalej w tych poszukiwaniach. Czy teza ta sprawdziła się? Zdecydowanie tak. Zafascynowani uczniowie sami zaczęli poszukiwać. To co zaczęło napływać do szkoły przeszło najśmielsze oczekiwania. Starocie reprezentujące różną wartość historyczną posypały się jak z rogu obfitości... Uczniowie sami dbali o przedmioty, czyścili je, konserwowali szukali podstaw historycznych dla danego eksponatu." W 1969 roku Pan Andrzej Leszek Szcześniak już jako pracownik Ministerstwa Oświaty przekazał najcenniejszą część zbiorów do Muzeum Wojska Polskiego oraz do Muzeum Archeologicznego. Co kierowało nim - na pewno troska o zgromadzone, niekiedy bardzo cenne, przedmioty których szkoła nie mogłaby odpowiednio zabezpieczyć ani konserwować. Reszta zbioru pozostała w murach 1000-latki. Co robił Pan Szcześniak przez następne lata, co myśli teraz o instytucji szkoły, jako pedagog z wieloletnim doświadczeniem i z możliwością porównań szkolnictwa w innych krajach, które odwiedził, dowiemy się za chwilę. Obecnie jest współpracownikiem Ministerstwa Edukacji Narodowej odpowiedzialnym za międzynarodową współpracę w uzgadnianiu i doskonaleniu treści podręczników szkolnych do nauki historii. Przy tej okazji odwiedził 40 krajów, co dało mu duże możliwości porównań. Oto kilka pytań, które zadaliśmy tej niezwykle barwnej osobie i odpowiedzi cieszące niewątpliwie wszystkich tych, którzy pamiętają jeszcze szkolne lata.
J.W. - W jaki sposób trafił pan do szkoły w Starej Miłośnie?
A.S. - Pracowałem w Zagórzu jako wychowawca w Sanatorium Rechabilitacyjno-Ortopedycznym i mieszkałem w starym zameczku. Przejeżdżając przez Starą Miłosnę zainteresowałem się nową budową przy starej szkole. Okazało się, że będzie tam 1000-latka, i że potrzebują do niej nauczycieli. Poza pracą zaoferowano mi mieszkanie o co w tamtych czasach było bardzo trudno. Zgodziłem się chętnie.
J.W. - Skąd się wzięły pana zainteresowania historią?
A.S. - Jako pracownik szkoły nauczałem również geografii i wychowania fizycznego. Moje zainteresowania miały swe korzenie we wczesnym dzieciństwie. Wychowałem się na wsi Wilczkowice koło góry Kalwarii. Mój ojciec był tam kierownikiem szkoły. Zajmował się również zbieraniem historycznych pamiątek. Nigdy nie miałem dylematu, jako osoba dorastająca co będę robił w przyszłości. Pochodzę z rodziny nauczycielskiej.
J.W. - Czy według Pana prawdą jest, że w latach powojennych pęd do nauki , chęć zdobywania wiedzy były większe niż obecnie?
A.S. - Już jako mały chłopiec, podczas wojny, uczęszczałem na tajne komplety. Po wojnie, istotnie, istniała naturalna potrzeba zdobywania wykształcenia, podyktowana chęcią rekompensaty za stracone lata, za niemożliwość nauki podczas okupacji; potrzeba wyrównania możliwości z młodzieżą z innych krajów. Jednak nie zgadzam się z opinią, że dziś naukę młodzi traktują niepoważnie. Bo gdyby tak było to skąd by się brało po kilka osób chętnych na jedno miejsce na studia, gdzie coraz częściej nauka jest odpłatna, albo zapotrzebowanie na prywatne szkoły, korepetycje i t d. Dziś młodzi ludzie chcą się uczyć. Zarówno teraz jak i po wojnie nie tylko uczyliśmy się ale i chodziliśmy na wagary, robiliśmy sobie „kawały". Nie była to więc tylko i wyłącznie nauka choć z całą pewnością była ona najważniejsza.
J.W. - Jakie Pana zdaniem każdy nauczyciel ma szansę zainteresowania uczniów swoim przedmiotem?
A.S. - Myślę, że każdy z kolegów, który wybrał ten zawód z powołania ma bardzo duże szanse i możliwości. A jeśli nie ma takiego naturalnego daru to może się tego nauczyć, ale tylko wtedy jeśli tego chce; i to na pewno z pożytkiem dla dzieci.
J.W. - Dlaczego każdy nauczyciel uważa, że jego lekcje są najważniejsze, przecież młodzi ludzie nie są geniuszami i ze wszystkich przedmiotów nie mogą być najlepsi?
A.S. - Jeśli tak myślą to bardzo dobrze. Bo oto właśnie chodzi, żeby wyrobić w uczniach chęć zdobywania wiedzy, samodzielnego wyszukiwania wiadomości. Pomyślmy np. tak: Kasię do takich działań zainspiruje lekcja biologii, a Piotrusiowi profesor matematyki da taką potrzebę. Oni będą zatem i na innych przedmiotach poszukiwać nowych rozwiązań. Uczniowie poprzez taką potrzebę szybciej i skuteczniej przyswoją sobie materiał.
J.W. - Istnieje powszechna opinia, że programy szkolne, wiedza zawarta w podręcznikach jest ogromnie rozległa. W jaki sposób uczniowie mają te wszystkie wiadomości, daty, regułki i prawa zapamiętać?
A.S. - Nie ma takiej potrzeby, a opinia, o której mowa w pytaniu panuje na skutek złego pojmowania samej istoty nauczania. Podręczniki nie są po to aby „wkuwać" ich zawartość, a później mieć przeciążoną głowę; [Tu pan Szcześniak wręcza mi podręcznik dla szkoły średniej „Historia 1918-1939" (jego autorstwa) z prośbą o przeczytanie pewnego fragmentu zaznaczonego dużymi literami]. A oto on:
BOGATY BOWIEM W FAKTY I WYDARZENIA MATERIAŁ NIE ZOSTAŁ PODANY PO TO, ABY NAUCZYĆ SIĘ" GO, ALE STANOWI WYŁĄCZNIE TWORZYWO DO PRZEMYŚLEŃ I PRZEŻYĆ", a dalej... Niech poznawanie dziejów stanie się dla was nie tylko nauką, ale również formą interesującej rozrywki. Niech wędrówka w niedawną przeszłość będzie dla was nie tylko realizacją szkolnego obowiązku ale też fascynującą przygodę". I to właśnie, w jaki sposób Pan Szcześniak traktuje potencjalnych uczniów jest najbardziej interesujące w ich pracy. Niejeden z nich bowiem pomyśli nareszcie ktoś traktuje mnie poważnie". I dobrze by było gdyby korzystający z tej książki nauczyciele potrafili rozbudzić w młodzieży zainteresowania a tym samym podejście do lekcji historii jak do fascynującej przygody".
J.W. - czy uważa Pan, że szkoła powinna nauczać przedmiotów, które przygotowujš ludzi do życia?
A.S. - Szkoła ma właśnie taki cel: musi przygotować do życia. Każdy przedmiot jest wychowawczy. Np. matematyka uczy dokładności, systematyczności, logicznego myślenia a także odpowiedzialności.
J.W. - Co według Pana nauczyciele mogliby poprawić w stosunkach z uczniami?
A.S. - Myślę, że nie sami nauczyciele. Według mnie uczniów traktuje się jak kogoś wyjątkowego, życzliwie i ciepło lecz wymagająco. To szkoła jest niszczona odgórnie poprzez nie życiowe zarządzenia, niezgodne z potrzebami uczniów i nauczycieli nie mówiąc już o płacach. Natomiast jeśli chodzi o polskie szkoły, o nauczanie, relację uczeń-nauczyciel, wyposażenie w pomoce naukowe to możemy być dumni; choć ciągle słyszymy narzekania. Byłem świadkiem, jak w jednym z zachodnich krajów na lekcji geografii posługiwano się zniszczoną mapą przyniesioną z domu. A nasze polskie pracownie? Aż miło popatrzeć, no i uczyć.
J.W. - Wszyscy z nas pamiętają szkolne przyjaźnie, dobre i złe chwile spędzone w szkole. Osiem lat to bardzo dużo czasu, tworzy się więc między nauczycielem-wychowawcą a uczniami. Nawet jako dorosłe osoby często chcielibyśmy porozmawiać ze sobą. Czy czasami ma Pan ochotę spotkać się ze swymi dawnymi wychowankami?
A.S. - O tak! Często bywam w Starej Miłośnie i jeżeli nie spotykam osobiście swoich wychowanków to interesuję się ich losami.
Pozdrawiam wszystkich, którzy będą czytać ten wywiad.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej