Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
461 postów 1761 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

SZTAFETA POKOLEŃ

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Odbudujmy Armię Krajową albo stwórzmy Wielką Katolicką Amię Polski. Cichociemni bohaterowie wszechczasów.

"....Jestem Polakiem - więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka"
 (Roman DMOWSKI, "Myśli nowoczesnego Polaka", 1902)
„...walka o Ciebie będzie treścią mego życia! Jesteś moją nadzieją. Utracić Ciebie, to utracić nadzieję”. (Henryk Pająk Posłuchaj Moniko”)

 

„...Lepiej nam w bitwie umrzeć, niźli patrzeć na nędzę narodu naszego i na zburzenie praw Bożych i Kościoła jego”. (ks. Piotr Skarga „Żołnierskie Nauki”)

 

 

 
 
"... Żaden naród nie może zrezygnowaćze swoich praw do wolności i z własnych zadań. Nie wolno tych praw nikomu oddawać, ich obrona jest obowiązkiem moralnym, a rezygnacja z nich - zdradą!"- Prymas Tysiąclecia - Kardynał Stefan Wyszyński  (Warszawa, 16 sierpnia 1970 r.).

 
Sł. B. o. prof. Jacek Woroniecki OP
                  Obrona ojczyzny
 
Walcz o swój kraj i – jeśli to konieczne – akceptuj śmierć, gdy śmierć jest zwycięstwem i wyzwoleniem dla duszy”. /Starożytni Celtowie/
Oprócz świadczeń rzeczowych obywatele mogą być powołani jeszcze i do świadczeń osobistych, a z nich najważniejszym jest służba wojskowa. Łączy się z tym zagadnienie wojny i konieczność zadawania śmierci w walkach z wrogiem ojczyzny, ale te zagadnienia poruszymy w następnym rozdziale, omawiając V przykazanie. Tu podejdziemy do tego zagadnienia od innej strony, a mianowicie od ofiary z własnego życia, gdy zażąda tego dobro wspólne społeczeństwa.Ona to nadaje wojnie, pomimo całej odrazy jaką nasza natura odczuwa do niej, cechy szlachetne i wielkie, ona sprawia, że ze czcią odnosimy się do zawodu wojskowego i nie zmieniają tego żadne agitacje pacyfistyczne. Pacyfiści wyrażają nieraz oburzenie na widok manifestacji, jakimi ludność wita wojsko; nie rozumieją oni jak można okazywać taką cześć ludziom, których zawód polega na zabijaniu bliźnich. Otóż dowody czci i miłości, jakie wywołuje własne wojsko, bynajmniej nie tu mają swe źródło. W żołnierzu czcimy człowieka, który gotów jest ofiarować swoje życie za ojczyznęi to ma się na myśli, gdy oklaskuje się zwarte szeregi wojska kroczące ze swymi sztandarami. Nikt z nich nie żywi morderczych zamiarów i tylko z konieczności będzie szerzył śmierć, gdy mu wydadzą rozkaz, ale wszyscy oni gotowi są ofiarować swe życie w naszej obronie i za to chylimy przed nimi głowy.
Służba wojskowa przybierała różne formy. Były czasy, kiedy ciążyła ona tylko na górnych warstwach społeczeństwa, które czerpały z tego swe przywileje. Później przyszedł okres wojsk najemnych, ściąganych z obcych krajów, najmniej chwalebny, bo redukujący zawód żołnierski do poziomu rzemiosła uprawianego dla żołdu. Jakże często po upływie terminu zaciągu najemny żołdak przechodził do przeciwnika, któremu służył równie wiernie jak i poprzedniemu władcy. Nie wiedział on sam dla jakiej idei składa swe życie w ofierze i nie był otaczany aureolą czci. Nie związany niczym ze społeczeństwem, nie cieszył się w nim zwykle dobrą reputacją i nieraz stawał się dla kraju wielkim ciężarem, gdy np. na czas nie wypłacono mu żołdu lub gdy po wygaśnięciu umowy nie znajdował nikogo, kto by go wziął na swą służbę. Wiadomo jaką plagą dla Włoch XIV i XV wieku były bandy tzw. kondotierów, a i nasi lisowczycy w XVII w. nie najlepszą reputację zdobyli sobie na Zachodzie. Bywały jednak i chlubne wyjątki: niektórzy gotowi byli raczej zginąć, niż złamać przysięgę, choć jej termin wkrótce upływał; z takiej wierności szczególnie słynęły najemne oddziały szwajcarskie i ci, którzy dali się wyciąć w pień w obronie rodziny królewskiej w czasie rewolucji francuskiej, dobrze zasłużyli na piękny pomnik, którym uczczono ich wierność w Lucernie; do dziś dnia tej ich wierności zlecona jest ochrona Watykanu i Namiestnika Chrystusowego.
W nowszych czasach służba ochotnicza, czy - jak w wielu krajach - służba obejmująca wszystkich, stawia wyraźnie przed oczami obowiązek gotowości do oddania w razie potrzeby swego życia w obronie dobra wspólnego. Obowiązek ten wchodzi w zakres sprawiedliwości współdzielczej, żąda bowiem od członka społeczeństwa poświęcenia się dla całości społeczności, której jest cząstką.. Ofiara zaś, której żąda, jest największą jaka może być dla człowieka, składa się w niej bowiem największe dobro doczesne - życie; dlatego śmierć za ojczyznę była i będzie uważana za największy dowód zaparcia się siebie dla dobra wspólnego.
Państwo może nieraz zażądać od swych obywateli innych świadczeń osobistych, narażających ich również w pewnej mierze na śmierć, np. służby lekarzy w czasie epidemii. Na czele tych obowiązków stać jednak będzie zawsze służba z bronią w ręku; z nią łączy się zawsze niebezpieczeństwo śmierci, toteż winniśmy ją uważać za najszczytniejszy akt sprawiedliwości współdzielczej. świadczenia rzeczowe częściej przypominają nam o konieczności oddania czegoś ze swej własności dla dobra wspólnego, ale to, co oddajemy w nich, jest niczym w porównaniu ż tym, co mamy oddać, gdy to dobro wspólne zostanie zagrożone i gdy trzeba go bronić siłą.
Wspomnijmy jeszcze krótko trudne zagadnienia, jakie nasuwają się, gdy służba obowiązkowa dotyczy członków innej narodowości, żyjących w państwie, które nakłada ten obowiązek, i nie mogących w jego celach i dobrobycie widzieć dla siebie dobra wspólnego, oraz gdy walki wewnętrzne wywołane przez rewolucję wymagają ofiary życia w obronie tego, co jest właśnie przedmiotem sporu między obywatelami tego samego społeczeństwa. Obu tych zagadnień nie sposób ująć w jakieś jednolite zasady etyczne i tylko roztropność głęboko ugruntowana w duszy, oświecona wiarą, zagrzana miłością Boga i przywiązaniem do dobra wspólnego ojczyzny, może wskazać w każdej sytuacji właściwą linię postępowania.
Cały ten fragment traktujący o oddaniu życia w obronie ojczyzny dotyczy tylko mężczyzn, bo służby wojskowej kobiet, z bronią w ręku, nie znają ani ludy dzikie, ani kulturalne, a tylko zdziczałe. Bardzo pożyteczna jest kobieca służba sanitarna w wojsku, ale ta, choć nie jest pozbawiona niebezpieczeństwa nie wymaga bezpośrednio narażania się na śmierć. Kobieta w innej dziedzinie spełnia obowiązek równoważny niemal ze służbą wojskową mężczyzny i także narażający ją na poniesienie ofiary życia: jest nią macierzyństwo. Jego doniosłość dla dobra wspólnego społeczeństwa jest widoczna aż nadto. Wiemy dobrze, co grozi narodom, w którym kobiety uchylają się od tego obowiązku. Jeśli zapobieganie ciąży w małżeństwie można równać z dezercją, uchylaniem się od służby w wojsku, to z czym porównać spędzanie płodu, to umyślne zabijanie w sobie tego nowego członka społeczeństwa, jakiego kobieta ma urodzić, wykarmić i wychować? Analogicznego przestępstwa w wojsku nie ma, bo nie słyszy się, aby np. starsze roczniki mordowały rekrutów zgłaszających się do służby.
Do zagadnienia tego powrócimy jeszcze, gdy będzie mowa o obowiązkach pożycia małżeńskiego.Tutaj poruszyliśmy je w ramach nauki o sprawiedliwości współdzielczej, gdyż w jej to przede wszystkim imieniu należy wymagać od kobiet sumiennego spełniania obowiązków macierzyńskich.Dobro wspólne społeczeństwa wymaga by się ono ciągle odradzało, wymaga nowych pokoleń i cały ciężar związany ze spełnianiem tego zadania spoczywa na kobiecie. Nie każda kobieta ma ścisły obowiązek wstąpienia w związek małżeński, tak jak i nie każdy mężczyzna ma ścisły obowiązek służby wojskowej, i niejedna może być racja, która ich od tego zwalnia bez żadnej dla nich ujmy. Ale gdy już ten obowiązek mają,to winni go spełnić sumiennie i traktować jako swój wkład do tego dobra wspólnego całego społeczeństwa, którym żyją sami i do którego winni się też przyczynić i bronić go, gdy zajdzie potrzeba, aż do ofiary z życia.
Rodzenie dzieci zawsze jest połączone z cierpieniem, a niebezpieczeństwo śmierci też mu towarzyszy, jeśli nie z racji konstytucji matki, która może być zupełnie zdrowa, to z racji warunków higienicznych, które winny poród otaczać, a które nieraz są nieodpowiednie; stąd śmiertelność kobiet przy porodzie jest zawsze dość znaczna. Macierzyństwo wymaga od nich dużo męstwa, ale i sprawiedliwość współdzielcza też wchodzi tu w grę. świadoma swych obowiązków niewiasta, gdy wstępuje w związki małżeńskie, winna mieć przed oczami to, że jest odpowiedzialna za przyrost społeczeństwa i że nie wolno jej uchylać się ani od cierpienia, mi nawet od śmierci, skoro wymaga tego od niej dobro wspólne. Mężczyzna w okresie pokoju mało jest narażony na śmierć, ale w czasie wojny tysiącami ofiar dowodzi swej gotowości do cierpienia i umierania za sprawę wspólną. Kobieta w czasie wojny nie ponosi tak wyjątkowo ciężkich ofiar Dla niej są one rozłożone na całe życie, za każdym bowiem razem, gdy ma wydać na świat dziecko, jest jakby powołana do narażenia życia dla dobra całego społeczeństwa. Nie ma to pozorów bohaterstwa i nikt jej za to nie nagradza, ale otacza ją szczególna cześć, ona bowiem jest tą, która swym męstwem zapewnia społeczeństwu nowe zastępy obywateli, obrońców i matek.
Rozważyliśmy całe to zagadnienie z punktu widzenia etyki przyrodzonej, ale jasnym jest, że jego rozwiązanie zajaśnieje w całej pełni dopiero w świetle zasad życia nadprzyrodzonego, czym zajmiemy się poniżej.
Tu, na zakończenie, przypomnijmy jeszcze to, cośmy już zaznaczyli wcześniej, a mianowicie głęboki związek między tak pojętą sprawiedliwością współdzielcza a cnotą miłości Boga i bliźniego. Są to odrębne cnoty mające własny, odrębny przedmiot i własne motywy, a jednak w życiu chrześcijańskim winny się wciąż wzajemnie przenikać i wspierać. Głęboko zrozumiał to św. Augustyn, gdy pisał w swej regule życia zakonnego, że "miłość, o której napisano, że nie szuka tego, co swoje, tak należy pojmować, iż przekłada wspólne nad swoje, a nie swoje nad wspólne". W tym widzi on znak postępu i dojrzewania miłości, pisze bowiem dalej: "toteż w miarę jak będziecie bardziej dbać o sprawy wspólne niż o swoje własne, będziecie w tym mieć dowód postępu w doskonałości, bo nad wszystkim, czym się posługujemy w przemijających potrzebach życia, wznosi się miłość, która nie przemija".
Katolicka etyka wychowawcza tom II/2, ss.91-95
o.Jacek Woroniecki OP
 
 
Nabożny chrześcijański żołnierz bierze przed się w służbie swej trzy rzeczy: naprzód, aby Ojczyźnie swej, Rzeczypospolitej, w której się urodził i chrzest święty wziął, i w której ma doczesne dobra swoje i przebyt swój, dobrze służył, a onej szarpać i gubić, ile go staje i przemoże, nie dopuścił; i za nię, i za to, co się w niej zamyka, krew swoję, gdy tego potrzeba, rozlał” (ks. Piotr Skarga)
 
 
TESTAMENT POLSKI
 
Walka się już rozpoczęła.
Ci, którzy są w linii, niech zasady walki stosują. Ci, którzy jeszcze w niej stanąć nie mogą, niech gotują charaktery, aby były twarde jak stal. W ten sposób wielokrotnie odparliśmy nadciągające burze.
 
"Rzecz ciekawa, ze bardzo poważny odsetek spośród nas potrafi znacznie lepiej stosować zasadę bezwzględności(...) na polu bitwy militarnej, niż w walce politycznej lub ideologicznej, jaka jest w dużej mierze współczesna walka o chrześcijaństwo. Ciąży nad nimi w tej dziedzinie zakłamana czułostkowość sentymentalizmu, który nie darmo zastąpił chrześcijańską, mocna, bo w woli mającą siedzibę miłość bliźniego, czysto uczuciowym"altruizmem" i"humanizmem". Ciąży wypaczona kultura, mało mająca wspólnego z cywilizacja chrześcijańska, bo ta jest cywilizacja czynu i nie boi się walki (...)
Położenie współczesne jest tak groźne, ze nie możemy sobie pozwolić na tolerowanie podobnych nieporozumień.Tak, jak konieczne jest głębsze zrozumienie i ukochanie cywilizacji chrześcijańskiej, o która bój się toczy, tak niezbędne jest również przejecie się żelaznymi prawami walki, chęcią narzucenia własnej woli przeciwnikowi, dynamicznym dążeniem do zniszczenia jego żywej siły, gotowością do najwyższego wysiłku - ale także i nie na ostatnim miejscu, zasada bezwzględności. 
W granicach naszej autentycznej etyki - nie pseudo-etycznego humanizmu i czułostkowości - musimy być w walce bezwzględni: nie oszczędzać przeciwnika, nie krepować się formami towarzyskimi, nie dać się obałamucić propagandą współpracy i kompromisu, ale bić go czynnie, twardo i mocno.
Walka się już rozpoczęła. Ci, którzy są w linii, niech zasady walki stosują.
Ci, którzy jeszcze w niej stanąć nie mogą, niech gotują charaktery, aby były twarde jak stal. W ten sposób wielokrotnie odparliśmy nadciągające burze.
To jest jeden z najważniejszych warunków powodzenia wielkiej sprawy, której bronimy i którą obronić musimy."
(
O. Jozef Maria Bochenski "Polski Testament  Ojczyzna, Europa, Cywilizacja")
Polacy będą mądrzy, mężni i wierni Bogu albo ich nie będzie.

 

„Jestem Polakiem, jestem Rzymianinem


  1. KOŚCIÓŁ WOBEC WOJNY
 
Katolicka doktryna wobec wojny w okresie od I do XV w.
Współczesny człowiek a szczególnie chrześcijanin, stając wobec tej rzeczywistości, w której ludzkość nękana jest coraz to nowymi konfliktami i wojnami, musi w końcu zadać sobie pytanie: jaki jest mój stosunek do wojny, do posługiwania się orężem?To pytanie o zasadność uczestniczenia w działaniach zbrojnych, zwłaszcza w ostatnim czasie – gdy polscy żołnierze czynnie biorą w nich udział – jest szczególnie aktualne. Do chrześcijanina pomocną dłoń wyciąga Kościół wraz ze swoją nauką na ten temat. Katolicka doktryna traktująca o wojnie, w ciągu dwudziestu wieków podlegała i nadal podlega rozwojowi. Chciałbym rozpocząć cykl artykułów pt. KOŚCIÓŁ WOBEC WOJNY, gdzie przedstawię ewolucję katolickiej doktryny na temat wojny, tradycyjnie nazywaną wojną sprawiedliwą. Ta część obejmuje okres od początków chrześcijaństwa do średniowiecza. Wojny czyli konflikty zbrojne między państwami nie są w dziejach ludzkości zjawiskiem wyjątkowym. Historia pełna jest ich opisów, a i nasze czasy nie są od nich całkowicie wolne. Prowadziły ciągle do wielkich szkód, materialnych i moralnych, niosły z sobą śmierć i zniszczenie, rodziły bezmiar cierpień i ofiar. A jednak uważane były za rzecz zwyczajną i nieuniknioną, jak nieszczęścia żywiołowe, jak huragany lub powodzie. Nikt nie umiał skutecznie temu zaradzić, nikt nie umiał się przed żywiołem wojny uchronić.

Wczesne chrześcijaństwo
Nawet Kościół niewiele potrafi zapobiec tym nieszczęściom żywiołu wojny, mimo że od dwóch tysięcy lat głosi ludziom naukę Chrystusa o miłości i braterstwie wszystkich ludzi na ziemi. Najwcześniejsi Ojcowie Kościoła, ojcowie poapostolscy, nie zajmują wyraźnego stanowiska w stosunku do wojny. Orygenes wyraża niechęć chrześcijan do wojny, uznaje jednak za godziwe modlić się o zwycięstwo w słusznej wojnie prowadzonej w obronie własnego kraju. Myśl chrześcijańska na ten temat wykrystalizowała się nieco wówczas, kiedy po edykcie Konstantyna chrześcijaństwo nie tylko może opuścić katakumby, ale staje się coraz bardziej religią panującą w państwie rzymskim. Od 312 roku, kiedy to cesarz Konstantyn kazał podczas bitwy przy moście Mulwijskim umieścić krzyż na sztandarach, często dochodziło do zmowy władz politycznej, wojskowej i religijnej tak, że w masach ludowych zakorzeniło się przekonanie o przymierzu „szabli i kropidła”. Stając w obliczu wojny między chrześcijanami, Kościół starał się wprowadzić pewne regulacje, wypracowując teologię wojny sprawiedliwej, ustalając warunki prawowitości konfliktów zbrojnych i normy moralne obowiązujące w ich toku. W tworzonych w IV i V wieku koncepcjach bezpieczeństwa dochodzi coraz częściej do głosu teoria wojen sprawiedliwych, możliwych do zaakceptowania przez chrześcijan a nawet do wzięcia w nich udziału i wojen niesprawiedliwych, godnych potępieniaz pozycji chrześcijańskich dla eliminacji których można i trzeba chwytać za broń. Poglądy takie swój najpełniejszy wyraz znajdą w filozofii św. Augustyna (345-430), oraz u innych pisarzy IV wieku jak np. św. Ambroży. Augustyn traktując wojny jako „zło konieczne”, środek ostateczny, potępiając te, których celem jest osiągnięcie doczesnych korzyści opłacanych „morzem krwi” – sądzi, iż mogą zaistnieć sytuacje wymuszone, kiedy to wolno jest chrześcijaninowi chwycić za broń i wziąć udział w walce zbrojnej. Ma tu na myśli wojny będące wyrazem „odwagi słusznej”, wojny prowadzone w obronie ojczyzny zagrożonej przez barbarzyńców, a także działania zbrojne, których celem jest obrona bliźniego przed niesłuszną i niezasłużoną napaścią.O ile te pierwsze wojny, zaborcze, agresywne uznaje za niesprawiedliwe, o tyle te drugie – służące realizacji szeroko pojmowanego altruizmu traktuje jako sprawiedliwe, godne akceptacji i poparcia. Postawił więc ważny krok ku tworzeniu tej koncepcji, mianowicie podkreślił, że jedyny powód podjęcia działań wojennych jest obrona własnego kraju.Jego zasługą jest przygotowanie gruntu, położenie głównych fundamentów pod naukę o wojnie sprawiedliwej. Jest on twórcą koncepcji wojen sprawiedliwych „autoryzowanych” przez Boga i wojen niesprawiedliwych „nieautoryzowanych” przez Stwórcę. W dziele pt. De civitate Dei zdecydowany prymat przyznał on sprawom pokoju, pojmowanego jako szczególny dar Boży, że pokój traktuje jako cel i regułę, podczas gdy wojnę – jako wyjątek i środek do celu. Św. Augustyn za wzorem św. Ambrożego, który zresztą opiera się na Cyceronie, wprowadza pojęcia wojny sprawiedliwej „bellum iustum”, będącej akcją nie sprzeciwiającą się moralności chrześcijańskiej, w przeciwieństwie do godnej potępienia wojny niesprawiedliwej „bellum iniustum”. Tak zatemw wir wojny według św. Augustyna można się rzucić tylko w ostateczności, kiedy wyczerpie się wszelkie inne sposoby przywrócenia sprawiedliwości.Jedynym celem wojny sprawiedliwej jest położenie kresu niesprawiedliwości. Teolodzy idąc za św. Augustynem, będą przez wiele wieków powiększać nadmiernie stos woluminów, próbując sformułować najdoskonalszą teorię wojny sprawiedliwej. W IV i V wieku, wojna przeciwko złu jest w ostatecznym rozrachunku jedyną wojną, prawowitą i świętą, prowadzoną, z BogiemZastępów na czele, przeciwko nieprzyjaciołom prawdziwej wiary. Następuje jednak nieoczekiwany zwrot, przez następne wieki Kościół będzie głosami swych biskupów i mnichów wspierał ideologię pokoju. Nie może być wojny miedzy chrześcijanami. Biskupi powtarzają to bez znużenia królom, między VI a X wiekiem, stosując w razie potrzeby sankcje wymierzone przeciwko sprawcom wojny. W tym okresie doktryna kościelna jest najbardziej wroga wojnie, najbardziej pacyfistyczna.

Średniowiecze
Teologowie i kanoniści przystępują do pracy już w XII wieku i stopniowo opisują ramy i reguły wojny sprawiedliwej. Jeśli król je respektuje to jego sprawa jest słuszna. Pierwszym dokumentem omawiającym szczegółowo ten problem jest rozprawa z zakresu prawa kanonicznego napisana przez Gracjana w 1140 r. pt. Dekret. Żeby wojna była sprawiedliwa musi być wypowiedziana przez prawowitą władzę publiczną – „księcia”, i z prawowitego powodu, a więc w wyniku zaboru mienia, niesprawiedliwości popełnionej, jeśli chodzi o dobra albo o poddanych własnych albo sojusznika, a nawet w wyniku naruszenia prawa i obyczajów. Celem wojny sprawiedliwej winno być zawsze przywrócenie pokoju.U schyłku średniowiecza, tymi zagadnieniami zajął się też jeden z największych myślicieli chrześcijańskich św. Tomasz z Akwinu (1225-1274). Główny nacisk postawił on na prawa którego najdoskonalszym rodzajem jest prawo wieczne ustanowione przez Boga, które jest źródłem wszystkich praw w tym prawa naturalnego i ludzkiego. Ich przestrzeganie gwarantuje ład i porządek, podczas gdy ich naruszanie zagraża bezpieczeństwu, rodzi anarchię i wojny. Św. Tomasz zdaje się również podtrzymywać podział wojen na sprawiedliwe i niesprawiedliwe. Za sprawiedliwą uznaje taką wojnę, która ma na celu obronę dobra społeczeństwa. Musi ona jednak spełniać trzy warunki: • musi być wypowiedziana przez „księcia”, czyli prawowitą władzę; • musi mieć słuszną przyczynę, np. pomszczenie zniewag, odzyskanie zagrabionych dóbr; • musi być prowadzona z prawymi intencjami, to jest unikając zła i dążąc do dobra. Celem wojny sprawiedliwej winno być przywrócenie pokoju, pokoju bez niczyjej krzywdy. Rozważania na ten temat zawarł św. Tomasz w najważniejszym swoim dziele tj. w Sumie teologicznej. Św. Antonim (1389-1454), arcybiskup Florencji, posuwa się dalej. W swojej Sumie teologicznej oświadcza, że wojnę powinno się prowadzić tylko w przypadkach wyjątkowych i skrajnych.Wprowadza pośrednio nowe pojęcie o kapitalnym znaczeniu, pojęcie proporcjonalności: wojna bez względu na jej motywy prowadzi do takich spustoszeń, że nim się do niej przystąpi, trzeba zastanowić się, czy te spustoszenia nie przewyższą szkód, jakie się poniesie zachowując pokój. Co więcej ten który prowadzi wojnę sprawiedliwą, winien naprawić wszystkie szkody, jakich doznali jego poddani którzy poszli za nim nie dobrowolnie, lecz pod przymusem.Kryteria wojny sprawiedliwej, mimo pozornego rygoryzmu pozostawiają władcom całkowitą swobodę rozstrzygania sporów siłą. Wystarczy być prawowitym władcą, bronić słusznej sprawy i prowadzić z prawą intencją: arkana prawa międzynarodowego umożliwiają każdemu spełnienie tych warunków, a królowie są otoczeni wystarczająco kompetentnymi jurystami, by mieć pod dostatkiem wszelkiego rodzaju usprawiedliwień. Pomimo tego smutnego zjawiska usprawiedliwiania wojen, jakie się dokonało w średniowieczu, ta epoka wniosła jednak duży postęp w kształtowanie się teorii wojny sprawiedliwej, przez wprowadzenie pojęcia proporcjonalności krzywd, które są niewspółmierne do skutków jakie wojna niesie ze sobą. Na koniec warto przedstawić dość ciekawe spojrzenie na sprawę wojny sprawiedliwej Pawła Włodkowica (ok. 1370-1435) zawarte w dziele pt. O wojnie i tolerancji.Należy wiedzieć, że wymaga się pięciu rzeczy na to, aby wojna była sprawiedliwa, mianowicie: Osoba – mianowicie nadająca się do walczenia, to jest świecka, której wolno przelać krew, bo duchownemu nie wolno, chyba w wypadku nieuniknionej konieczności. Przedmiot– mianowicie, aby szło o odzyskanie wolności albo o dobro ojczyzny. Przyczyna– mianowicie, jeżeli się walczy z konieczności aby przez walkę osiągnąć pokój. Duch – aby to nie było z nienawiści albo z zemsty lub chciwości, lecz dla poprawienia, dla miłości, sprawiedliwości i posłuszeństwa, gdyż wojować nie jest grzechem, ale grzechem jest wojować dla łupu.
Upoważnienie– mianowicie, aby to było z upoważnienia Kościoła, gdy się walczy za wiarę, albo z upoważnienia monarchy.
Ks. kpt. Paweł Piontek
 
 
 
(Str. do )
 
Koncepcja wojny sprawiedliwej w okresie Renesansu i Neoscholastyki
Kontynuując temat stosunku Kościoła Katolickiego do wojny na przełomie wieków, trzeba spojrzeć na dwa szczególnie ważne okresy w historii: Renesans i Neoscholastyka. Kościół niejednokrotnie czerpał z osiągnięć wielu myślicieli świeckich i sukcesywnie udoskonalał swoją teorię wojny sprawiedliwej. Swój wielki wkład mieli również duchowni, a szczególnie Ojcowie Jezuici i szkoła z Salamanki.
W epoce renesansu wielu myślicieli poruszało w swych dziełach problemy wojny i pokoju. Zasadniczo powtarzali oni to, co już zostało wypracowane przez ich poprzedników, poszerzając to i tłumacząc na różne sposoby. Mimo to, renesans nie był pozbawiony w swoim myśleniu pewnego nowatorstwa.
Mikołaj Machiavelli
(1469-1527) w swoim dziele pt. Książępisze tak: „nie uważam oczywiście, że nie należy posługiwać się orężem i siłą, trzeba jednakże zachować je na koniec, kiedy zawiodą wszystkie inne środki”. Machiavelli wyróżnia dwa sposoby dochodzenia swoich praw, dwa sposoby walki: „jeden – prawem, drugi – siłą; pierwszy sposób jest ludzki, drugi zwierzęcy, lecz ponieważ częstokroć pierwszy nie wystarcza, wypada uciec się do drugiego”. W odniesieniu do wojny obronnej tak pisze: „Do obrony ojczyzny wszystkie środki są dobre – zarówno te, które przynoszą chwałę, jak i te które przynoszą hańbę (...). kiedy bowiem chodzi o ocalenie ojczyzny, nie wolno kierować się tym, co słuszne i niesłuszne, litościwe czy okrutne, chwalebne czy sromotne”.
Inny włoski filozof Tomasz Campanella swoje poglądy na temat wojny i pokoju najpełniej wyraził w dziele pt. Państwo słońca (Civitas solis).Nie traktował on wojny jako celu samego w sobie. Śladem wielu humanistów starożytnych przestrzegał przed pochopnym jej wypowiadaniem, zalecając wcześniejsze wykorzystanie pokojowych środków rozstrzygania sporów takich jak: negocjacje, żądanie od nieprzyjaciół zwrotu zagrabionych rzeczy, zaprzestania ucisku względem sojuszników. Dopiero gdy wszystkie te środki zawiodą, można wypowiedzieć wojnę– i to tylko w wyżej określonych przypadkach, tj. wojnę sprawiedliwą.
Kardynał Kajetan (1469-1534), generał dominikanów, jako jeden z pierwszych głosił ideę wojny sprawiedliwej jako aktu mściwej sprawiedliwości.Wojną sprawiedliwą w pełnym tego słowa znaczeniu jest wojna obronna prowadzona w celu ukarania agresora. Przystępując do wojny, książę musi mieć jednak pewność zwycięstwa, gdyż w przeciwnym razie będzie zagrożona sprawiedliwość i państwo. To właśnie w tym spojrzeniu przejawia się owe nowatorstwo epoki renesansu, że muszą zaistnieć uzasadnione warunki powodzenia wojny której podejmuje się książę.Interesujące poglądy na temat wojny zawarł Jan Bodin(1530-1596) w wielkim dziele pt. Sześć ksiąg o Rzeczpospolitej.Do rozważań na temat potrzeby przygotowań do wojen, wprowadza inny wątek. Wojna jawi mu się również jako przejaw interwencji Bożej, kara za grzechy, środek wychowawczy. Dla pełności obrazu wypada dodać, iż rozróżnia on wojny zewnętrzne i wewnętrzne. Te pierwsze odciągają poddanych od wojen domowych, konsolidują społeczeństwo w obliczu wspólnego wroga.Za wojny sprawiedliwe zdaje się on uważać wojny w obronie życia i mienia obywateli, w obronie niepodległości państwa i przyjaciół, a także wojny mające na celu ukaranie agresora. Są one zgodne z prawem Boskim, naturalnym i ludzkim. Za niesprawiedliwe - wojny wszczynane przez rabusiów i rozbójników, którzy niesłusznie wszczynają wojnę i którzy niesłusznie zagrabiają cudzy majątek. Tak samo karać trzeba wrogie państwa wszczynająceniesłuszną wojnę”. Na temat tych zagadnień pisze również Tomasz Hobbes (1588-1679) w dziele pt. Lewiatan. Opowiada się za regułą ogólną: „każdy człowiek winien dążyć do pokoju, jak dalece ma nadzieję go osiągnąć, a gdy go osiągnąć nie może, wolno mu szukać wszelkich środków i rzeczy dlań korzystnych w wojnie i ich używać”. W jego przekonaniu pierwsza cześć tej reguły zawiera pierwsze i podstawowe prawo natury, którym jest: dążyć do pokoju i podtrzymywać go. Druga część zawiera najwyższe uprawnienie przyrodzone którym jest bronić samego siebie wszelkimi środkami, jakie są możliwe.
Neoscholastyka: szkoła z Salamanki i szkoła jezuicka.
Autorem, który najpełniej omówił ten temat i którego dzieło w sposób wyczerpujący przedstawia stanowisko Kościoła w I połowie XVI wieku, jest dominikanin Francisco de Vittoria.Napisał dzieło pt. Relectiones theologicae,w którym zawarł napisaną ok. roku 1539-1540 i całkowicie poświęconą prawu do wojny rozprawę De jure belli.Z pewnego punktu widzenia, ze względu na głębokość spojrzenia, on jest prawdziwym twórcą teorii wojny sprawiedliwej. Doskonalsze teorie powstały w XX wieku. Wojna jest dla niego procedurą nie mieszczącą się w normie, jakimś środkiem zastępczym, namiastką, a ludzie uciekają się do niej, gdyż społeczność międzynarodowa nie jest należycie zorganizowana. Póki nie ma odpowiedniej instytucji arbitrażowej, wspólnota międzynarodowa składa w ręce książąt władzę przywracania prawa z użyciem siły, co jest rozwiązaniem niedoskonałym, lecz koniecznym. Zanim podejmie się wojnę sprawiedliwą, należy ocenić, jakie będą koszty dla całego świata. Zasada proporcjonalności między ewentualnymi korzyściami wojny sprawiedliwej a prawdopodobnymi szkodami, jakie może spowodować, jest sprawą o podstawowym znaczeniu. Wydaje się też, że wychodząc od prawa naturalnego i zasady jedności rodzaju ludzkiego, Vittoria gotów byłby zgodzić się na wojnę w obronie wartości humanitarnych. Książę mógłby interweniowaćwięc w ościennych państwach, jeśliby dochodziło tam do aktów urągających podstawowym prawom ludzkim, aby przywrócić tam sprawiedliwość. Najlepsza teoria wojny sprawiedliwej pozostaje teorią i zawsze można znaleźć powody, żeby zaatakować potencjalnego nieprzyjaciela. Teoria wojny sprawiedliwej, precyzując kryteria, wskazała najlepszy sposób uzasadnienia wojny, dzięki niej bowiem możliwe się stało udowodnienie swojej słuszności. Wystarczy pokazać, że udowodniło się wszystkie kryteria, a im te kryteria są precyzyjniejsze i bardziej formalne, tym słuszniejsza wydaje się sprawa, której broni armia.
Francisco de Suarez (1548-1617) formalizuje rozważania nad wojną sprawiedliwą. Nie myśli już o całej ludzkości, ale bierze pod uwagę jedynie wpływ wojny na toczące ją państwa. Okazuje wielką wstrzemięźliwość, jeśli chodzi o wojnę ze względów humanitarnych: „Ci którzy powiadają, że władcy mają prawo karać za wszelkie niesprawiedliwości na ziemi, są w całkowitym błędzie i mieszają bez rozeznania różne porządki kompetencyjne: taka władza nie została im udzielona przez Boga i nie ma powodu by istniała”. Przystępując do wojny sprawiedliwej nie trzeba mieć pewności, że się ją wygra –twierdzi Suarez – ale wystarczy uznać, iż zwycięstwo jest prawdopodobne. Wojna sprawiedliwa powinna być uprzedzona upomnieniem.Jeżeli władca zaniecha obrony państwa lub dokonania sprawiedliwej zemsty, powodując, że dobro publiczne zazna poważnego uszczerbku, wówczas poddani mogą się zbuntować i odebrać księciu władzę. Tak więc w ostatecznym rozrachunku suwerenna władza należy do ludu”.
Wiele cennych spostrzeżeń znajdujemy u holenderskiego myśliciela Hugo Grotiusa(1583-1645), zwłaszcza zaś w jego dziele pt. Trzy księgi o prawie wojny i pokoju.Podaje jakby definicję wojny, iż jest to „stan w jakim znajdują się osoby toczące spór przy użyciu siły”. Poszukując odpowiedzi na pytania: czy wojna może być kiedykolwiek sprawiedliwa i czy wolno ją prowadzić?, stoi na stanowisku, że możliwe są wojny sprawiedliwe – i wojny takie nie są sprzeczne z prawami natury.Sprawiedliwą jest więc wojna zgodna z prawem, która ma słuszną przyczynę i to stwierdzenie można odnieść do wojen prywatnych, publicznych i mieszanych”.W rozważaniach Grotiusa znajdujemy też wiele uwag na temat możliwości i zgodności z prawem wojen wewnętrznych prowadzonych przeciwko „zwierzchnikom”.Autor stwierdza wprawdzie iż zgodnie z prawem natury, a także zgodnie z prawem ewangelicznym, wojny takie są niedozwolone, niemniej jednak zdaje się przychylać do stanowiska, że: „wolny naród ma prawo do wojny przeciwko naczelnikowi państwa”. Grotius tak to tłumaczy, że „według prawa natury wszyscy mają prawo do oporu w celu uchronienia się przed krzywdą. Wymienia szereg przyczyn usprawiedliwiających wojnę: obrona własnej osoby i własnego mienia; dochodzenie tego co nasze lub co nam się należy; ukaranie napastnikaale tylko w obliczu niebezpieczeństwa bezpośredniego i niewątpliwego, a nie opartego na przypuszczeniu; obrona nietykalności poszczególnych części ciałaitp. Wskazuje jednak, iż wolno zaniechać obrony np. w imię miłości bliźniego, zwłaszcza przeciwko osobie o dużej użyteczności publicznej. Nie jest natomiast dozwolona „obrona” mająca jedynie na celu pomniejszenie potęgi sąsiedniego państwa czy też walka po stronie tego kto dał słuszny powód do wszczęcia wojny”.
 

 

 

 

KOMENTARZE

  • ----------- a to !!! co ?? nie armia ??
    http://colaska.pl/#!prettyPhoto/1/
  • ??? *1
    Panie autorze, Żołnierz Polski nigdy nie bił się dla Boga, za Boga lub w imię Boga. Takie numery odstawiali przede wszystkim Krzyżacy. Bił się o Polskę mając Boga w sercu i na ustach - "z Bogiem panowie żołnierze".

    Nazwa "Wielka Katolicka Amia Polski" jest wynaturzeniem idei i warunków polskości!
  • @Stara Baba 19:46:44
    Wynurzenia starej baby, zapewne z miażdżycą, zbywam milczeniem.

    Natomiast każdemu Polakowi-katolikowi przypominam, iż każdy człowiek przede wszystkim żyje dla dóbr nadprzyrodzonych, a "naród żyje z kultury i dla kultury" (św. Jan Paweł II)

    Źródłem wolności jest Chrystus, który wyzwolił nas z niewoli grzechu, śmierci i szatana.
    Żródłem prawa i sprawiedliwości oraz miłości i miłosierdzia jest sam Bóg.

    TYCH WARTOŚCI W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI TRZEBA BRONIĆ, BO NARUSZENIE TEGO PORZĄDKU POWODUJE NIEPORZĄDEK W INNYCH SPRAWACH.

    W naszych czasach bezbożnicy przejęli władzę i dlatego jęczy lud.

    Dlatego wychowanie do cnoty powinno być początkiem i inspiracją do powstania Wielkiej Armii Katolickiej Polaków.
  • @Janusz Górzyński 19:55:35
    No popatrz no. Tyle lat na tym świecie żyje i tego nie wiedziałem.
    A Pan jaśnie wielmożny panie Górzyński jest pewnie z tych 32 staropolskich rodzin które Polskość kształtowały? Człowiek wciąż się czegoś uczy!
  • @Stara Baba 20:08:01
    Ja nie z soli ani z roli ale z tego co mnie boli ;)
  • @PAPuga TASSmańska 20:49:29
    Według tej historyjki to Putin jest niesamowicie samodzielny i wszechmocny. Czytam to jak komiks ;)

    Kiedy wreszcie powiesz o prawdziwych wrogach, realnej tyrani, bo władza ukryta jest nie do obalenia a Ty o niej milczysz jakby makiem zasiano!!!
  • @Janusz Górzyński 19:55:35
    Polska Walczaca juz byla. Skutki znane. Czas na Polske Myslaca!
  • @PAPuga TASSmańska 03:55:08
    A czego mam się bać ?

    Po prostu nie podoba mi się Pańskie GRAFITI :(

    Ma Pan po prostu metodę szokowania głupotą jaką zainfekowani są wszyscy rewolucjoniści od czasów Rewolucji Antyfrancuskiej.

    Natomiast od czasów rewolucji bolszewickiej po rewolucję genderową Nowej Lewicy jest tylko coraz gorzej!!!

    Ja zakładam, że czytelnicy mojego bloga potrafią czytać i nie korzystają z wulgarnej subkultury obrazkowej inkrustowanej toporną propagandą zorientowaną na zwerbowanie troglodytów ;)
  • kolejna naiwna podpucha na Polaków ?
    To są mrzonki i bajki dla chłopczyków ganiajacych w krótkich spodenkach. Syjoniści na takie cuda nie pozwolą .Na same hasło : broń ,amunicja ,strzelanie- polskie kobiety dostają fiksacji ,tak jak na zmyślone słowo "żyd".
  • ---------Górzyński -DUCHOWY ŻYD aby tylko duchowy ??
    Nie chciej człowieku reaktywacji AK - ja córka AKowca z kilkoma włącznie z VIRTUTI odznaczeniami -

    MAM ciebie człowieku za WROGA Polski !!!!!! a mam charakter Ojca
  • @ninanonimowa 23:39:05
    Nie strasz mnie czarownico, bo i tak się nie boję ;)

    "Zorganizowany naród jest potęgą nie do pokonania" Roman Dmowski Myśli nowoczesnego Polaka
  • @kfakfa 12:44:10
    Słowo żyd nie jest zmyślone lecz ma wiele znaczeń.

    "Żydzi zabili Pana Jezusa i nas prześladowali" św. Paweł z Tarsu

    Dzieło prof. Feliksa Konecznego pt. "CYWILIZACJA ŻYDOWSKA" jest udokumentowanym dziełem iluzji ? Żartuje Pan !!! Historia Żydów jest faktem tak jak faktami są Talmud, Szułchan Aruch, państwo Izrael, żydowskie banki, żydowski handel, żydowskie media, etc.

    Dodam, że w Ewangelii św. Mateusza sam Jezus Pan powiedział żydom, że są "z diabła i z kłamstwa", a także "plemieniem żmijowym" i "grobami pobielonymi" i z powodu swoich czynów "nie ujdą piekła".

    Skoro Jezus Pan Bóg-Człowiek potwierdził, że żydostwo jest faktem to o czym więcej tu mówić?
  • @Janusz Górzyński 01:29:27
    słowo "zyd" wymyślili chazarzy w XVIII wieku.Do Pisma Sw. zaimplementowali rabiniczni chazarzy tacy jak Rebe Cylkow i tzw. "księża" z chazarskim rodowodem... Kto chce to widzi i czyta ,ty człowieku jesteś prowokatorem. Zapychasz się imieniem Jezusa Chrystusa by "uwiarygadniać" klamstwo chazarów.

    Zasiewasz fałszywą nadzieję o wolności dla Polaków .
  • @kfakfa 13:20:03
    A na czym ma niby polegać ta "prowokacja". Tylko krótko i na temat.
  • @kfakfa 13:20:03
    Proszę o nazwiska tych księży, co to rzekomo "wymyślili".
  • @Rebeliantka 16:04:37
    Z PIEKŁA RODEM -JESTEŚCIE OBOJE - a piekło przegra !!!!!!!!!!!!
  • @ninanonimowa 16:20:33
    Żydzi Pan Jezusa nazywali Belzebubem.
  • @ninanonimowa 16:20:33
    Pani ma jakąś nerwicę, czy co?
  • @ninanonimowa 16:20:33
    Ty się trochę zastanów nina... naprawdę... :(

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY

więcej