Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
442 posty 1480 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

PRZEMOC FINANSOWA

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Stanisław Adamczyk - Przemoc finansowa - NAWIGATORZY JUTRA

 

Kapitalizm jest przedstawiany jako najlepszy systemem organizacji życia społeczno-gospodarczego jaki do tej pory został wymyślony przez ludzkość. Czy tak jest naprawdę? Instytucje prawne regulujące stosunki finansowe w ideologii kapitalizmu anglosaskiego (Polska) są źródłem nieuzasadnionej nierównowagi siły przetargowej czynnika finansowego prowadzącej do wyzysku ekonomicznego. 
W tej części autor przeprowadził wprowadzenie i zarysuje problem wolnych przepływów kapitału. Pius XI "bez ich zgody nikt już nawet nie może oddychać".


ZWALCZAJ LICHWOKRACJĘ I BANKSTERYZM !!!!



W tej części autor przedstawił klasyfikację źródeł przemocy i zaprezentował skutki demontażu władzy gospodarczej państwa narodowego.




W tej części autor podsumuje wykład przedstawiając skutki przemocy systemowej wynikającej z wprowadzenia w życie ekonomicznej ideologii neoliberalnej


„Korporacje w majestacie prawa mogą kupować sobie wybory oraz rządy” – powiedział portalowi forsal.pl Paul Craig Roberts, ekonomista współpracujący z Ronaldem Reaganem i emerytowany waszyngtoński insider.
 
Paul Craig Roberts rozmawiał z portalem forsal.pl o neoliberalizmie.Powiedział, że jest to„niewiarygodnie patologiczny kult wolnego rynku, który wprowadził zachodnie gospodarki, w tym USA, na ścieżkę samozniszczenia”.
Craig powiedział portalowi, że po upadaku Związku Radzieckiego amerykańscy przedsiębiorcy zaczęli masowo uciekać z kraju. Często byli do tego zapędzani przez inwestorów z Wall Street, którzy wskazywali, że przykładowo w Chinach istnieją wielkie szanse na gigantyczne zyski. Inwestorzy straszyli biznesmenów, że jeżeli ci nie przeniosą się do Państwa Środka, to zrobi to ktoś inny. Mówili: „Stawki w Chinach są takie i takie. Chcecie, żebyśmy zostali z wami? To zbliżcie się do ich poziomu! W ten sposób nakręcał się ten piekielny wyścig do samego dna” – wyjaśnił Roberts.
Ekonomista wspomina, że na jego oczach znikały w USA miejsca pracy w wielu sektorach. Kryzys zatrudnienia dotknął absolwentów amerykańskiego systemu edukacyjnego. Te miejsca pracy, które powstały dzięki polityce Ronalda Reagana i jego współpracowników, teraz przestały istnieć.
„Globalizacja i niczym nieograniczona swoboda kapitału prowadzą więc w prostej konsekwencji do skostnienia relacji społecznych. W praktyce dobrą pracę mogą więc dostać tylko ci, którzy wywodzą się z dobrych rodzin. Natomiast ci na dole z coraz większym prawdopodobieństwem na tym dole pozostaną” – wyjaśnił Roberts.
Zdaniem ekonomisty globalizacja prowadzi do powstawania nowych miejsc pracy, ale tylko w nasłabiej płatnym sektorze usług. A wszystkie dobrodziejstwa, jakie ze sobą globalizacja niesie przypadły w udziale wielkim biznesmenom. „I dlatego wszędzie zasada jest taka sama. Im bardziej neoliberalna gospodarka, tym wyższy poziom bezrobocia” – stwierdził ekonomista.
Powiedział też, że ideologia neoliberalna zwyciężyła dzięki ogromnym pieniądzom, jakie zainwestował w jej promocję wielki kapitał. „Ekonomia w latach 90. i na początku XXI wieku przestała być nauką. Stała się propagandą”– dodał.
Powiedział też, że w USA kampanie wyborcze są finansowane z datków prywatnych. „W efekcie nie mamy więc dziś żadnych ograniczeń na tym polu. I efekt jest taki, że korporacje w majestacie prawa mogą kupować sobie wybory oraz rządy” – wyjawnił portalowi forsal.pl. Jego zdaniem w USA nie ma już też niezależnego dziennikarstwa: wszystko znajduje się w rękach wielkiego biznesu. To skutecznie uniemożliwia wszelkie prawdziwe reformy.
Pac/forsal
 
Kardynał Miller  wygłosił referat, w którym potępił „hańbę naszych czasów: neoliberalny kapitalizm”. Neoliberalny kapitalizm jest strukturą zła!!!
- Trudno jest porównywać struktury zła i grzech osobisty, ale każdy grzech ma wymiar społeczny, ponieważ dokonuje się w jakiejś strukturze: rodzinie, miejscu pracy, społeczeństwie, narodzie. Liberalny kapitalizm jest jedną z tych struktur zła XIX i XX wieku, które chciały wyeliminować wartości chrześcijańskie. Ale powtarzam: za każdą strukturą stoją ludzie, którzy akceptują jej zasady
.
 
    
Stanisław Adamczyk Formy przemocy finansowo prawnej
Epoka post-PKB - Stanisław Adamczyk - 29.09.2014
 
"Mierzenie dobrobytu - zmiana paradygmatu" – dr Anita Zarzycka - 8.10.2014
Marian Banaś - Przeszkody i bariery w rozwoju Polskiej Gospodarki (1)
 
Czy Polska jest neokolonią?
Stanisław Michalkiewicz o grandziarzu Sorosu
 
Michalkiewicz: Dług publiczny to skutek głupoty naszych umiłowanych przywódców
Stanisław Michalkiewicz Dług
Podatki i dług publiczny jako forma kradzieży - wykład Stanisława Michalkiewicza
 
Dług publiczny ponad 700 miliardów czy 2 biliony? Leszek Balcerowicz kontra Janusz Korwin-Mikke
1 bilion długu publicznego!!! 10 pokoleń będzie spłacać
Sensacyjne dane ekonomiczne!!!
 
Krajobraz polskiej gospodarki - OTWÓRZmy OCZY z prof. Witoldem Kieżunem
Jak doszło do tego, że jest, jak jest? - prof. Witold Kieżun

https://www.youtube.com/watch?v=TLT0KfxtmLI

 
 
 

KOMENTARZE

  • Biada tym ktorzy przylanczaja dom do domu i role do roli
    tak iz niema wolnego miejsca [dla innych] tak jakbyscie sami mieli mieszkac na swiecie. Biada prawodawca ustaw bezboznych i tym co ustanawiaja prawa krzywdzace aby slabych odepchnac od sprawiedliwosci.. ..co zrobicie w dzien kary.. Ksiega Izajasza ..... uprawial lichwe i zadal odsetek ten nie bedzie zyl bo popelnil wszystkie te bezecenstwa. Ten na pewno umrze a odpowiedzialnosc za jego krew spadnie na jego samego... odzrzuccie od siebie wszystkie grzechy ktorescie popelniali przeciwko Mnie i utwurzcie sobie nowe serce i nowego ducha. Dlaczego mielibyscie umrzec Ja niemam zadnego upodobania w smierci wyrocznia JAHWE PANA. zatem nawruccie sie a zyc bedziecie . Koncentracja kapitalu w czasach starego testamentu byla zakazana ziemia ktora przeszla na wlasnosc na skutek dlugu po piedziesieciu latach wracala do wlasciciela. Bylo to w istocie prawa antykorporacyjne ktore mialy za zadanie chronic wszystkie warstwy spoleczne. dzisiejsza ekonomia i fiskalizm tworzony jest w interesie korporacji przez ludzi przez nie postawionych do wladzy . Mowienie o jakiejkolwiek demokracji i uwzglednianiu dobra wszystkich to mzonka . Panstwowy fiskalizm promuje niekonczaca sie koncentracje srodkow produkcji i wlasnosci System dziesieciny w starozytnym izraelu dawal ruwne szanse wszystkim. Wczoraj czytalem na tv maxkolonko ze w Rosji podatek jest najnizszy w swiecie wynosi 13 procent Taki poziom fiskalizmu w wielu obszarach daje szanse malym podmiotom i sprzyja budowaniu lokalnych struktur wytwazania tym samym czyni panstwo stabilnym i dostatnim. Brawo Putin oby tak dalej . Niestety Rosja jest wyjatkiem korporacje krok po kroku przajmuja cala materialna rzeczywistosc[ Joel Bakan ,,Korporacje Patologiczna Pogon za zyskiem i wladza] Ci ludzie gdyby przyjac nawet etyke starego testamentu sa przestepcami w stosunku do ktorych nawet sformowane jest stwierdzenie,, niegodni zycia ,, Izajasz 18 rozdzial. Tymczasem sa przedstawiani jako ludzie sukcesu. Niestety w tym systemie to sie nie zmieni. Najwiekszy z ludzi Jezus z Nazaretu mowi ,,szukajcie WPIERW Krulestwa Bozego i jego sprawiedliwosci a wszystko inne bedzie wam dodane,, wskazujac na wlasciwa kolejnosc . Niestety wiekszosci tych ludzi obca jest glebsza refleksja.... dlatego swiat musi chyba isc swa droga ku swemu przeznaczeniu.........
  • Dzięki i gratulacje
    Znakomite, podane w prosty i zrozumiały sposób wykłady na temat bieżących problemów ekonomii świata.

    Będziemy prezentować i nagłaśniać takie referaty, jako część zadań Neon24
    dotyczących informacji i edukacji.

    Dzięki i gratulacje dla cennej inicjatywy Nawigatorów Jutra.
    Oraz oczywiście Pana Adamczyka.
  • Ideologia przemocy i władcy pieniądza niedoborów i destrukcji
    Ekonomia niemiłosierdzia cz. 2 - Walka o pieniądze
    http://janusz.neon24.pl/post/114160,ekonomia-niemilosierdzia-cz-2-walka-o-pieniadze
  • KAPITALIZM, LIBERALIZM, SOCJALIZM, FASZYZM TO HEREZJE!!! LICHWA TO UKRYTE LUDOBÓJSTWO!
    www.naszdziennik.pl
    Dział: Myśl jest bronią

    Gospodarka na złej liberalnej drodze

    "Nie do przyjęcia jest twierdzenie, jakoby po klęsce socjalizmu realnego kapitalizm pozostawał jedynym modelem organizacji gospodarczej" (Jan Paweł II, Centesimus annus, p. 35).
    Wieloletnia realizacja kapitalistycznej polityki neoliberalnej doprowadziła naszą gospodarkę do prawdziwej klęski i nie jest w stanie wyprowadzić jej z tej zapaści. Liberalizm nie uwzględnia realnych współzależności w gospodarce oraz jest sprzeczny z zasadami sprawiedliwości i miłości ewangelicznej.

    Założenia i postulaty gospodarki liberalnej

    Ideologia liberalna eksponuje przedsiębiorczość i wysoką efektywność działalności prywatnej oraz pozytywną rolę wolnej konkurencji rynkowej w obniżaniu kosztów produkcji i w najkorzystniejszym lokowaniu kapitałów. Podkreśla się przy tym rzekomo samoistną regulację, realizowaną przez "niewidzialną rękę rynku". Stwierdza się, że te działania skutecznie wpływają na ogólny wzrost gospodarczy i poziom życia społeczeństwa. Jednocześnie wskazuje się na liczne wady gospodarki państwowej, jej niską efektywność i niegospodarność, przy tym najczęściej pomija się milczeniem możliwości i pozytywne doświadczenia gospodarki komunalnej, samorządowej i spółdzielczej. Propaguje się więc jednostronnie prywatną gospodarkę kapitalistyczną, nie wspominając o jej licznych wadach.
    Głosi się, że wolne rynki stwarzają najkorzystniejsze możliwości dokonywania swobodnych wyborów w zakresie zakupów i zaspokajania swoich potrzeb oraz swobodnego angażowania własnej pracy i kapitału. Dzięki temu ludzie mogą pełniej realizować swą indywidualność, godność osobistą i wolność polityczną. Żąda się jednak zmniejszenia obciążeń podatkowych przedsiębiorstw na cele publiczne oraz ogólnego zmniejszenia świadczeń socjalnych. Propaguje się najprostsze ustawodawstwo gospodarcze, które powinno znacznie ograniczyć pole urzędniczej dowolności i korupcji, zmniejszyć administrację i przestępczość. Szerzej i bardziej przekonująco te postulaty przedstawia m.in. S. Michalkiewicz1.
    Współczesny neoliberalizm, bardziej agresywny i zakłamany, głosił także hasło: "minimum państwa", to znaczy minimum ograniczeń publicznych i dyrygowania w gospodarce, a maksimum swobody dla przedsiębiorstw. Teraz postuluje się całkowite zniesienie kontrolnych i regulacyjnych funkcji państwa w gospodarce (przejmowanych natychmiast przez zakazowo-rozdzielczy, biurokratyczny system Unii Europejskiej). W imię dotrzymania konkurencji międzynarodowej postuluje się istotne złagodzenie prawa pracy, wydłużenie czasu pracy i zmniejszenie ustawowej płacy minimalnej. Głosi się też potrzebę złagodzenia ograniczeń ekologicznych dla swoich przedsiębiorstw.
    Współczesne warunki gospodarcze znacznie jednak odbiegają od sytuacji, dla jakich przed laty formułowano założenia liberalne.
    Warunki wolnej konkurencji występują dziś tylko marginesowo, na lokalnych rynkach, a i tam po czasie ujawniają się negatywne skutki tego systemu (rosnące koszty reklamy, duże ryzyko i wysokie koszty kredytu, straty przeinwestowania i bankructw).
    System ten nie odgrywa też poważniejszej roli w całokształcie życia gospodarczego. Pomimo to ideologia liberalna i praktyka neoliberalna należy do podstawowych instrumentów kształtowania gospodarki w Polsce i w wielu krajach świata.
    Dla skrócenia tekstu pominiemy analizę krytyczną powyższych założeń i postulatów, wskazując jedynie, że operuje się w nich półprawdami. Przejdziemy natomiast od razu do przedstawienia - jak ta ideologia funkcjonuje w praktyce i do jakich prowadzi rezultatów.

    Zapowiedzi szybkiego rozwoju
    Rzecznicy i liberalni realizatorzy tzw. transformacji w Polsce, korzystając z ogólnego entuzjazmu narodowego, głosili, że niezbędny jest początkowy trudny okres przejściowy "terapii szokowej", zacofanej, nieefektywnej gospodarki socjalistycznej. Po nim jednak nastąpi wyraźny wzrost gospodarczy. Wzrośnie wydajność pracy i konkurencyjność polskiej produkcji. Przyjdą zagraniczni, prywatni inwestorzy z nowymi technologiami i organizacją pracy, rozwinie się wytwórczość nowoczesnych produktów i usług - na eksport i dla kraju, natomiast ograniczy się nieefektywną produkcję surowcową i rolną. Nastąpi szybki wzrost dochodu narodowego i rozwój całego kraju.

    Dalszy wzrost gospodarczy miała Polska osiągnąć dzięki wspaniałomyślnej pomocy Unii Europejskiej; najpierw w ramach spływających do nas przedakcesyjnych funduszy dostosowawczych i pomocowych, a następnie w ramach członkowskich funduszy strukturalnych i dopłat wyrównawczych.

    Wolny przepływ towarów, pracowników i kapitałów na terenie wszystkich krajów Unii miał otworzyć przed polskimi przedsiębiorstwami i pracownikami nowe, znacznie większe możliwości. Biuro ds. Integracji Europejskiej ogłosiło w 1993 r. raport: Polska - Wspólnoty Europejskie; perspektywa 20002, przedstawiający bardzo optymistyczną wizję rozwoju Polski, zakładającą przystąpienie do Unii już w latach 1995-1996. Znacznie mniej optymistyczne były poważniejsze studia prognostyczne, wykonane po dziesięciu latach w 2003 r. w Centrum Europejskim w Natolinie, z udziałem m.in. tych samych autorów. Wiadomo już było, że tylko niewielka część zapowiedzianych funduszy dociera z Unii do Polski.
    Polityczni euroentuzjaści głosili jednak nadal niczym nieuzasadnione zapowiedzi, że dzięki pieniądzom z Unii nastąpi wyrównanie różnic w poziomie życia między wschodnimi a zachodnimi regionami kraju oraz w dużych miastach i na prowincji. Nastąpi też znaczne zmniejszenie różnic w dochodzie narodowym między Polską a krajami dawnej Unii. Bardzo zakłamana była krajowa i międzynarodowa propaganda dotycząca akcesji (aneksji) Polski do Unii Europejskiej i nie warto jej szerzej wspominać. Przysłoniła ona jednak równie ważny problem neoliberalnej transformacji i realizowanej mafijnej prywatyzacji w kraju.

    Zakłamany liberalizm władz okresu transformacji
    Od końca lat 70. ubiegłego wieku były prowadzone w PRL prace zespołów rządowych zmierzające do unowocześnienia funkcjonowania gospodarki polskiej. W następnych latach stopniowo przygotowano struktury gospodarcze do działania w warunkach europejskiej, konkurencyjnej gospodarki rynkowej. Powołano m.in. duże organizacje gospodarcze o zwiększonej samodzielności oraz znacznie zracjonalizowano i uelastyczniono państwowy system planowania. Przygotowano szersze urynkowienie i cząstkową prywatyzację przedsiębiorstw (tj. uwłaszczenie się komunistycznej nomenklatury partyjnej na majątku narodowym).
    Podstawowe gałęzie gospodarcze miały jednak pozostać własnością państwa i pod jego zarządem.
    Te ustalenia uległy jednak od 1989 r. istotnym zmianom, w ramach tzw. transformacji systemowej.
    W broszurze dotyczącej integracji z Unią Europejską wskazałem, jak krok po kroku nowe, neoliberalne władze państwowe zablokowały komunalizację majątku narodowego, reprywatyzację oraz szersze uwłaszczenie obywateli. Prowadziły konsekwentnie do wywłaszczenia Narodu z jego majątku, ułatwiając jego rozkradanie, m.in. przez rozdrabnianie przedsiębiorstw, umyślne bankructwa i pozorną wyprzedaż.

    Na fali ogólnego ożywienia narodowego propagowano szybką transformację gospodarki w oparciu o rzekomo dobrze sprawdzone wzory prywatnej, konkurencyjnej gospodarki rynkowej. Nie dopuszczano nawet myśli, aby nawiązać do lat przedwojennych w Polsce i do dobrze sprawdzonego modelu interwencjonizmu państwowego w czterosektorowej gospodarce rynkowej: państwowej, komunalnej, spółdzielczej i prywatnej.
    Liberalnym, zbyt często skorumpowanym politykom chodziło o uzyskanie maksymalnych korzyści dla własnych i zagranicznych przedsiębiorstw, przy ograniczeniu i sparaliżowaniu działań państwowych broniących gospodarki narodowej.

    Duża swoboda gospodarcza dla obcych kapitalistów i przedsiębiorstw w Polsce nie znalazła żadnej wzajemności dla polskich przedsiębiorców po stronie państw zachodnich.
    Sytuacja ta niewiele poprawiła się po wejściu Polski do Unii Europejskiej, gdyż polityka tych państw nastawiona jest w znacznym stopniu na zwalczanie obcej konkurencji.

    W praktyce dyrektywy Unii ograniczyły głoszone wcześniej wolności gospodarcze w stosunku do przedsiębiorstw nowych krajów członkowskich i jeszcze bardziej w stosunku do innych państw.
    Trzeba tu wymienić wprowadzanie ostrych, trudnych czy wręcz niemożliwych do spełnienia ograniczeń ekologicznych oraz dodatkowych opłat środowiskowych, wysokich stawek podatku VAT, zbytecznych norm produkcyjnych, zawyżanych cen minimalnych, limitów ilościowych i innych form dyskryminacji i szantażu.

    Reklamowany wolny przepływ towarów, pracy i usług został zastąpiony w Unii Europejskiej przez skompromitowany już i odrzucony w socjalizmie tzw. system nakazowo-rozdzielczy (teraz jest to system zakazowo-rozdzielczy).
    Solidarność międzynarodowa i pomoc krajom mniej rozwiniętym jest realizowana w niewielkim zakresie, tylko dla propagandy i maskowania rzeczywistych celów i interesów. Ostatnio pokazane to zostało wyraźnie w dziedzinie polityki energetycznej.
    Zysk i konkurencyjność przedsiębiorstw czyni się w liberalizmie wartością nadrzędną gospodarki, przy maksymalnym zwolnieniu kapitału z obowiązków społecznych i państwowych.
    Wielkie przedsiębiorstwa przekształcają się w korporacje ponadpaństwowe, a ich egoistyczna strategia polega na wrogim przejmowaniu lub niszczeniu słabszych konkurentów oraz na dzieleniu się rynkami zbytu z silnymi.
    Maksymalizują swe zyski, przerzucając możliwie dużą część kosztów na pracowników i ogół społeczeństwa.

    Narodowy Plan Rozwoju Polski na lata 2004-2006 za główny cel przyjmował wzrost produktu krajowego brutto - PKB (w tym głównie dochodów zagranicznych przedsiębiorstw w Polsce), natomiast zwiększenie zatrudnienia i zmniejszenie ubóstwa oraz rozwój regionów opóźnionych traktowano jako środki do celu i efekt uboczny wzrostu gospodarczego. Przyznawane Polsce środki z Unii Europejskiej miały wynieść początkowo w okresie realizacji planu 15,9 mld euro (Agenda 2000), następnie w kilku etapach zostały zmniejszone do 11,4 mld euro, a otrzymaliśmy jeszcze mniej.

    Nasze wpłaty do Unii jednak nie zmalały. Szacowano optymistycznie, że zaistnieje minimalna nadwyżka transferów finansowych z Unii Europejskiej do Polski nad naszymi wpłatami w granicach 0,6 proc. do 1,0 proc. naszego PKB. W rzeczywistości, uwzględniając różne agendy europejskie, byliśmy płatnikiem netto. Do tego doszły znaczne koszty wzrostu biurokracji w kraju, wymuszone współpracą z biurokracją brukselską. Wystarczy podać, że realizacja Planu miała uwzględnić aż 124 dokumenty i dyrektywy Unii. I gdzie tu jest suwerenność kraju i wolność gospodarcza?
    Liberałowie od szeregu lat są przy władzy w większości krajów zachodnioeuropejskich i stanowią bardzo silną ideologiczno-polityczną i gospodarczą siłę nacisku. W większości mediów propagują tę ideologię oraz mają swoich aktywnych zwolenników we wszystkich znaczących partiach politycznych. Dlatego bez względu na to, jakie ugrupowania dochodzą do władzy, neoliberalna polityka gospodarcza nie ulega istotnej zmianie. Podobnie było i w Polsce od kilkunastu lat, ale trudno się zgodzić, aby tak miało być nadal.

    Katastrofalne skutki neoliberalnej transformacji
    Liberalne obietnice pomyślnego rozwoju gospodarczego, niestety, nie spełniły się, chociaż wielu ludziom po okresie "terapii szokowej" i dotkliwym spadku realnych wynagrodzeń sytuacja materialna nieco się poprawiła, a nawet niektórzy się dorobili. Niemniej, po piętnastu latach transformacji gospodarczej tylko połowa Polaków w wieku produkcyjnym ma pracę w kraju. Dotyczy to również ludzi młodych, lepiej wykształconych i bardziej dynamicznych; także ludzi po studiach.
    Zatrudnienie w przemyśle polskim zmniejszyło się z 5,2 mln osób w 1980 r. do 2,4 mln osób w czerwcu 2005 roku. W szczytowym okresie traciło pracę w przemyśle po pół miliona osób rocznie. Nowi zagraniczni właściciele zmniejszali i likwidowali produkcję, szczególnie najbardziej zaawansowaną technologicznie i naukowo, chociaż zapowiadano, że będzie się ona rozwijała najszybciej. W ten sposób niszczyli polską konkurencję produkcyjną, a pośrednio także nasze ośrodki naukowo-badawcze i narodowy potencjał rozwojowy.
    Z braku pracy i mieszkań już około 2 mln młodych ludzi, najlepiej wykształconych i dynamicznych, wyjechało w ostatnich latach szukać pracy za granicą, a większość młodzieży uczącej się chciałaby pójść ich śladem.
    Właściciele zagraniczni przejęli do końca 2003 r. 46 proc. kapitału w polskim przemyśle przetwórczym, 23 proc. w budownictwie oraz transporcie, łączności i gospodarce materiałowej, 61 proc. w handlu i naprawach oraz 76 proc. w bankach.

    Ten proces zawłaszczania majątku narodowego i tzw. prywatyzacji trwa.

    Liczba oddawanych nowych mieszkań rocznie spadła o ponad połowę, a liczba rodzących się w Polsce dzieci zmniejszyła się od roku 1990 o 1/3.

    Nowi właściciele nie przyszli z zachodnimi płacami, ale z kapitalistycznym, a niekiedy i kolonialnym wyzyskiem pracowników (powszechne ograniczanie i łamanie prawa pracy).

    Zerwali też polskie powiązania kooperacyjne i nieomal w całości oparli się na dostawach z importu. Ten import kooperacyjny stanowi już około 60 proc. całości importu i osiąga wartość około 200 mld zł rocznie. Obejmuje on m.in. dziesiątki najprostszych towarów, dawniej produkowanych w dostatecznej ilości w kraju.
    W wyniku tego ujemne roczne saldo handlu zagranicznego wzrosło w 2004 r. do 14,4 mld dolarów, choć w 1990 r. nasz bilans handlowy był jeszcze dodatni (wynosił +4,5 mld dolarów).

    Zadłużenie zagraniczne Polski w 1989 r. wynosiło 35,4 mld dolarów i miało wówczas pokrycie w nowoczesnych zakładach produkcyjnych i urządzeniach. W następnych latach gospodarki neoliberalnej zadłużenie to jednak szybko wzrastało i wyniosło w marcu 2005 r. 112 mld dolarów, pomimo wyprzedania już za granicę znacznej części majątku narodowego (jak podano wyżej).

    Państwowy dług publiczny wzrósł z 280 mld zł w 2000 r. do 520 mld zł na koniec 2005 roku. (Dla porównania warto podać, że w 2004 r. majątek Skarbu Państwa, łącznie z gruntami, szacowano już tylko na mniej więcej 110 mld zł). Do tego dochodzi narastające zadłużenie samorządów terytorialnych oraz przedsiębiorstw - 120 mld zł.

    Ponadto od kilku lat rośnie gwałtownie zadłużenie gospodarstw domowych, głównie związane z rozwojem prywatnego budownictwa mieszkaniowego, od 6 mld zł w 2000 r. do 55 mld zł w połowie 2006 roku. Tak więc żyjemy w kraju częściowo na kredyt oraz z dalszej wyprzedaży majątku narodowego.

    Koszty obsługi państwowego długu publicznego wzrosły z 3 proc. wydatków budżetowych państwa w 1991 r. do 12,7 proc. w 2003 roku. W 2006 r. na obsługę tego długu przewidziano kwotę 27,6 mld zł, to jest ponad 700 zł na obywatela i około 3000 zł na średnią polską rodzinę rocznie. Jest to parokrotnie więcej, niż wynoszą wydatki budżetowe na ochronę zdrowia oraz na prace badawczo-rozwojowe. Trzeba podkreślić, że koszty te praktycznie nie zmniejszają naszego zadłużenia, a w warunkach dynamicznej pętli zadłużeniowej są rosnącym z roku na rok haraczem płaconym przez społeczeństwo obcym kapitalistom.

    Środki przeznaczane na badania i rozwój zostały w ostatnich latach planowo zmniejszane do ledwie 0,5 proc. naszego PKB, podczas gdy w krajach Unii stanowią one 2,5 do 3,5 proc., w Japonii 8 proc., a w Korei Płd. 10 proc. PKB.

    Wszystko to razem oznacza, że Polska nabiera coraz wyraźniej charakteru zależnego kraju neokolonialnego, a nie zachodniej, nowoczesnej cywilizacji naukowej.

    W wyniku tak dużego regresu gospodarczego i bardzo wielkiego bezrobocia pogarsza się sytuacja materialna znacznej części społeczeństwa. Bezrobocie ma charakter wieloletni; 2/3 bezrobotnych nie otrzymuje zasiłków i utrwala się ich marginalizacja społeczna.

    Odsetek osób żyjących poniżej ustawowego minimum socjalnego wzrósł w ciągu 12 lat z 20 do 58 proc. (około 22 mln osób).

    Szacuje się, że w wyniku biedy około 2 mln dzieci chodzi głodnych.

    Sfera biedy poszerza się, a jednocześnie dochody najbogatszych przekroczyły ponadstukrotnie najniższe uposażenia pracujących. Rośnie rozwarstwienie społeczne i krzyczy niesprawiedliwość.

    Postępującej destrukcji gospodarczej towarzyszy narastanie patologii i dewiacji społecznej.

    I tak w latach 1989-2005 liczba stwierdzanych przestępstw wzrosła z 550 tys. do 1400 tys. rocznie. Niepokojąco wzrasta m.in. demoralizacja nieletnich. Około 55 tys. z nich popełnia 75 tys. czynów karalnych rocznie. W 2005 r. działało w kraju około 300 zorganizowanych grup przestępczych, część o charakterze międzynarodowym5. Wielorakie i dramatyczne skutki neoliberalnych rządów w Polsce w latach 1990-2000 najbardziej wszechstronnie i syntetycznie przedstawił R. Jaworek6, a następnie M. Głogowski7. Niestety, te złe rządy były kontynuowane.

    prof. Włodzimierz Bojarski

    1) Michalkiewicz S., Dobry "zły" liberalizm; Wyd. von borowiecky, Warszawa 2005.
    2) Czyżewski A.B., Orłowski W.M., Polska
    - Wspólnoty Europejskie; perspektywa 2000; Warszawa 1993.
    3) Bojarski W., Ile Polskę kosztuje integracja z Unią Europejską?; Wyd. Ad Astra,
    Warszawa 2003.
    4) GUS, Rocznik statystyczny 2004, s. 577-578.
    5) Hołyst B., Zagrożenie przestępczością i terroryzmem w Polsce; Referat w PAN,
    Warszawa 2005.
    6) Jaworek R., Wybitne osiągnięcia liberałów w dziele niszczenia kraju; Wyd. von borowiecky, Warszawa 2001.
    7) Głogowski M. i inni, O lepszą Polskę. Raport o stanie państwa i sposobach jego naprawy; Konwersatorium i Polskie Lobby Przemysłowe, Warszawa 2005.
    NASZ DZIENNIK Dział: Myśl jest bronią Środa, 13 grudnia 2006, Nr 290 (2700)
    http://prawo.uni.wroc.pl/~kwasnicki/EkonLit4/Gospodarka%20na%20zlej%20liberalnej%20drodze.htm
    Afery, grabieże i straty Polski
    Afera FOZZ
    GRUpa trzymająca FOZZ
    Afera Rublowa
    Leszek Balcerowicz - portret doktrynera
    Marek Borowski - ideowy komunista
    „Żydohochsztaplerzy, oszuści, złodzieje zorganizowana na bezprecedensową skalę przestępczość. Od dziesiątków lat ciągle powtarzające się grabieże, afery, oszustwa na wielką skalę, rabują ogromne sumy pieniędzy, ...mordują zacierając za sobą ślady...”
    Legalna, liberalna lichwa!?
    http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=7107
    Nasz Dziennik, 2006-12-19
    Gospodarka na złej liberalnej drodze


    LEGALNA, LIBERALNA LICHWA

    Kościół katolicki od czasów starożytnych piętnował czerpanie zysku czy oprocentowania z pożyczek udzielanych (zazwyczaj w naturze) dla zaspokojenia własnych potrzeb pożyczkobiorcy. Dopuszczał natomiast umiarkowany procent z kredytu udzielonego z osobistych oszczędności na dochodową działalność produkcyjną czy handlową (jako uzasadniony udział w ryzyku i zysku z tej działalności). Czerpanie nieuzasadnionego i nadmiernego oprocentowania nazywane jest lichwą i zostało potępione. Nowsze stanowisko Kościoła określił Papież Benedykt XIV w encyklice "Vix pervenit" (1745) oraz Święte Oficjum w latach 1830-1836.

    Dzisiejszy liberalizm jest bardzo daleki od przestrzegania tych zasad i stosuje lichwę systemowo i kompleksowo, na wiele sposobów. Wskażemy główne z nich.

    1. System bankowy udziela kredytów (pożyczek) na kwoty parokrotnie większe, aniżeli posiadane przez niego realne wartości kapitałowe, na które składa się własny kapitał banku oraz lokaty klientów i ich realne walory[1]. Wymaga więc realnego zwrotu wraz z oprocentowaniem tego, czego w całości realnie nie posiadał, nie pożyczył i czego nikt wcześniej nie zaoszczędził.

    2. System bankowy udziela kredytów na sztucznie wywindowane, bardzo wysokie stopy procentowe. Obecnie wynoszą one w Polsce:
    - przy kredytach hipotecznych i innych dobrze zabezpieczonych: 7 do 12 proc. rocznie,
    - przy kredytach inwestycyjnych na działalność gospodarczą: 12 do 15 proc. rocznie,
    - przy kredytach specjalnych: - do 30 proc. rocznie.
    Tymczasem wysokość stopy procentowej od realnego kredytu - uzasadnioną obecną minimalną inflacją oraz realną stopą ogólnego wzrostu gospodarczego, przy małym ryzyku i dobrych zabezpieczeniach - można szacować na 2 do 4 proc. rocznie. Natomiast przykładowo obecnie średnio uposażony pracownik zaciąga w banku 20-letni kredyt hipoteczny na zakup nowego mieszkania, przy stopie oprocentowania 8 proc. rocznie. W ciągu 20 lat spłaca ten kredyt wraz z oprocentowaniem, zwracając w sumie do banku dwukrotnie więcej niż formalnie pożyczył. (Ponieważ na początek nie stać go było na pokrycie wartości mieszkania, to na koniec musi zwrócić bankowi ze swych oszczędności równowartość dwóch mieszkań).

    3. System bankowo-kredytowy transferuje część zysków czerpanych od zadłużonej większości społeczeństwa, o niższej i średniej zamożności, do najbogatszej, niewielkiej części społeczeństwa, posiadającej znaczne lokaty. Na przykład w RFN 80 proc. społeczeństwa spłaca w bankach więcej odsetek za kredyty, aniżeli otrzymuje za swoje lokaty, za to 10 proc. najbogatszych uzyskuje z lokat o połowę więcej niż spłaca za kredyty.
    4. Znacznie zawyżone bankowe stopy procentowe prowadzą, w stosowanych formułach wyceny istniejącego majątku trwałego (gruntów, zabudowań i zagospodarowania), do poważnego zaniżania jego wartości i taniego wykupywania tego majątku przez bogatych od biednych. Spotyka się parokrotne zaniżanie wartości nabywanego majątku trwałego.
    5. Obecnie większość działalności gospodarczej finansowana jest z kredytu. Jego oprocentowanie wliczane jest w koszty produkcji i w ceny. Podobnie ustalana jest minimalna stopa zysku netto od kapitału własnego przedsiębiorcy. W ten sposób każdy nabywca opłaca pośrednio w cenach zawyżony zysk procentowy na rzecz kredytodawcy i przedsiębiorcy. Udział kosztu odsetek wynosi według przykładowych danych niemieckich: 12 proc. w opłatach za wywóz śmieci, ponad 30 proc. w opłatach za wodę pitną, ponad 40 proc. w opłatach za kanalizację i około 45 proc. czynszu w budownictwie komunalnym[2].
    6. Wiele państw - tak biednych, jak i najbogatszych - zostało przez system bankowo-kredytowy wprowadzonych w wielkie zadłużenie publiczne i tzw. pętlę pożyczkową. Aby spłacić wcześniejsze zadłużenie i bieżące procenty, zaciągają dalsze pożyczki. Z tego powodu zadłużenie stale rośnie i rosną bieżące koszty obsługi długu, czyli transfery pieniędzy publicznych z podatków obywateli do prywatnej kieszeni kapitalistów bankowych. W sumarycznych kosztach związanych z zadłużeniem odsetki kapitałowe stanowią często ponad 75 proc. Obsługa zadłużenia publicznego pochłania do kilkunastu procent dochodów budżetowych. Wcześniej już podaliśmy, że w obecnych polskich warunkach obciążenie to - w przeliczeniu na średnią rodzinę - wynosi około 3 tys. zł rocznie.
    Zarysowany powyżej mechanizm wyjaśnia w przybliżeniu, jak działa współczesna, liberalna lichwa. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, na ile sposobów i w jakiej wysokości opłaca kapitalistom lichwiarskie, nieuzasadnione procenty i na jaką skalę następuje systemowy drenaż biednych przez bogatych.

    Wady liberalnego systemu gospodarczego
    Wszechstronny i katastrofalny rozmiar skutków gospodarki neoliberalnej zarówno w Polsce, jak i na całym świecie przeczy powierzchownemu poglądowi, że wystarczy zwalczyć zdradę, przestępstwa gospodarcze i obce mafie, aby uczynić gospodarkę narodową sprawną i sprawiedliwą. Przedstawione powyżej złe skutki liberalizmu wskazują, że również usankcjonowany prawnie system liberalny jest błędny i zły sam w sobie.
    Po pierwsze, liberalizm uznaje maksymalizację wartości materialnych za jedyne i najwyższe dobro człowieka i społeczeństw. Pomijając nawet perspektywę nadprzyrodzoną, myli on środki materialne z ich celem, jakim jest podnoszenie i wzbogacanie jakości życia każdego człowieka. A o tej jakości w znacznym stopniu decydują także inne, niematerialne aspekty życia (np. sprawiedliwość, przyjaźń, bezpieczeństwo, ojczyzna i inne) często niszczone przez praktykę liberalną.
    Po drugie, liberalizm lekceważy i częściowo zrywa istniejące wzajemne powiązania gospodarcze i społeczne między podmiotami i nie uwzględnia istotnego wpływu zachowań jednych na drugich. Nie bierze pod uwagę sieci sprzężeń zwrotnych, decydujących o dynamice gospodarki. Jego sposób postrzegania i oceny zjawisk jest więc abstrakcyjny i nierealny.
    Po trzecie, liberalizm całkowicie odrywa wartość i funkcje pieniądza oraz operacje finansowe od obsługi realnej działalności gospodarczej. Przypisuje też sztucznie samemu pieniądzowi i jego substytutom absolutne prawo oprocentowania wartości (błędnie zakłada produktywność samego pieniądza).
    Po czwarte, liberalizm pozwala bankom i kapitalistom na czerpanie nieuzasadnionych korzyści majątkowych za pośrednictwem systemu pożyczkowo-kredytowego i mechanizmu wyzysku biednych przez bogatych.
    Po piąte, liberalizm niszczy konieczną równowagę rozwojową pomiędzy ilością i wartością produkowanych towarów a siłą nabywczą ich użytkowników. Z jednej strony dąży do stałego wzrostu wytwórczości, ale z drugiej strony, podnosząc wydajność oraz zmniejszając zatrudnienie i płace, zmniejsza realny popyt ludności. Także dążąc do obniżenia podatków i innych obciążeń publicznych, zmniejsza realny popyt sfery budżetowej.
    Po szóste, liberalizm, dążąc do złagodzenia wskazanego powyżej napięcia oraz broniąc własną gospodarkę przed groźną konkurencją krajów trzecich, w praktyce wprowadza liczne administracyjne regulacje i ograniczenia produkcyjne oraz bariery importowo-eksportowe. Do tego dochodzą porozumienia wielkich korporacji i rozwój ponadnarodowych monopoli. Tak więc przecząc sam sobie, ogranicza wolność gospodarczą oraz reglamentuje przepływ towarów, pracowników i kapitału. Najlepszym przykładem jest tu system zakazowo-rozdzielczy Unii Europejskiej
    Po siódme, liberalizm propaguje egoistyczną wolność; własną, indywidualną, bez oglądania się na wolność innych podmiotów gospodarczych, rzesz społecznych i całego państwa. Narzucana społeczeństwu dominacja wartości materialnych wraz z liberalnym egoizmem rozprzestrzenia się poza gospodarkę, wkraczając we wszelkie dziedziny życia: do rodzin, szkół, urzędów, prawa i polityki. Szczególnie zadomowiła się w prasie, radiu i telewizji, zatruwając świadomość całych społeczeństw. Sprzyja demoralizacji, rozwojowi przestępczości i ogólnemu zdziczeniu cywilizacyjnemu.
    Neoliberalizm ekonomiczny stanowi najbardziej agresywną i wyrafinowaną, zorganizowaną systemowo i kompleksowo zabezpieczoną formę kapitalizmu kosmopolitycznego i imperialnego. Takiej formy gospodarki nie można akceptować jako normalnej, naturalnej i godziwej z żadnego punktu widzenia. Szeroką, ostrą krytykę gospodarki neoliberalnej przedstawił m.in. J. Stiglitz, znany noblista z dziedziny ekonomii[3], oraz prof. T. Kowalik[4].
    Rozwój egoizmu, bezlitosny wyzysk i ucisk biednych przez bogatych, krzywdzące stosunki społeczne i międzynarodowe były wielokrotnie piętnowane i potępiane przez Kościół katolicki, co przypomniał m.in. ks. prof. Czesław Bartnik[5]. Panujące niesprawiedliwe stosunki gospodarcze i społeczne zostały szczególnie wyraźnie i krytycznie ocenione w encyklikach papieskich: "Populorum progressio" Pawła VI (1967) i "Centesimus annus" Jana Pawła II (1991).
    Słusznie podkreślił ks. prof. Bartnik: "pomiędzy liberalizmem a katolicyzmem rozciąga się w zasadzie przepaść, mimo pewnych zbieżności peryferyjnych (...) Jeśli ktoś jest katolikiem w pełnym znaczeniu, tzn. nie tylko ochrzczonym, to nie może być jednocześnie liberałem w pełnym znaczeniu, ponieważ obie te doktryny się wykluczają". Zostało to także pięknie i plastycznie przedstawione w książce J.A. Rossakiewicza[6]. Tak więc nie wolno oszukiwać siebie i innych, szczególnie nie powinni robić tego katoliccy politycy i działacze. Nie można służyć jednocześnie Bogu i mamonie.
    Zło systemowe liberalizmu, niestety, nie jest szerzej uświadomione i znane w społeczeństwie doświadczanym jego złymi skutkami. Nie jest ono dostatecznie uwypuklane w wykładach ekonomii ani nawet w wykładach katolickiej nauki społecznej. Wielu ludziom podobają się proste hasła i rozwiązania propagowane przez liberałów, a nawet gotowi są je realizować. Nie zdają sobie sprawy, do jakich krzywd to prowadzi i w jakiej pozostaje sprzeczności z wiarą katolicką, do której się przyznają.
    W tej sytuacji katolicy są szczególnie powołani do:
    1. Szerzenia wiedzy i świadomości zła realizowanego przez liberalny i neoliberalny system ekonomiczny i polityczny.
    2. Opracowania i popularyzowania koncepcji i programów przebudowy takich złych systemów.
    3. Przeciwstawiania się złym systemom oraz do planowego działania dla ich racjonalnej przebudowy.

    Czyżby nadal na złej drodze ?
    Przypomniane powyżej katastrofalne skutki kilkudziesięciu lat liberalnej i neoliberalnej gospodarki w świecie nie powstrzymują najbardziej rozwiniętych krajów zachodnich przed dalszą kontynuacją tego złego kierunku. Egoizm i rosnąca władza pieniądza zaślepiły umysły zmierzające do katastrofy światowej.
    Wielkie kraje azjatyckie nie poddały się jednak zwodniczej, liberalnej ideologii zachodniej i kroczą własną drogą. Łączą umiejętnie interwencjonizm państwowy i własną kulturę z gospodarką rynkową, rozwijają najbardziej nowoczesne technologie, ale przeciwstawiają się też bezrobociu i kontynuują tradycyjne zajęcia ludowe. Po latach niezwykłe sukcesy rozwojowe "azjatyckich tygrysów": Japonii, Singapuru, Korei, Chin czy Tajlandii wskazują, że ich droga jest bardziej prawidłowa od liberalnej.
    A jaką drogą nowe władze państwowe zamierzają kierować polską gospodarką? Znamy obiecujące wystąpienia premiera Kazimierza Marcinkiewicza i wspaniałe exposé premiera Jarosława Kaczyńskiego. Były w nich wyraźne obietnice dla Narodu, ale także ukłony i gwarancje dla kapitalistów zagranicznych. Rząd jest bardzo skrępowany licznymi wcześniejszymi zobowiązaniami zagranicznymi i pozostawionymi przez poprzedników ogromnymi długami oraz wielkim bezrobociem w kraju i dywersją wewnętrzną wrogich ugrupowań i obcej agentury. Ma więc bardzo trudną sytuację i trzeba to po obywatelsku rozumieć. Szereg podjętych działań jest jednak niepokojących i zdaje się wskazywać złą drogę.
    Zaraz na początku, w październiku 2005 r., nowy rząd zlecił opracowanie ważnego "Raportu otwarcia" swej działalności i podsumowania dokonań poprzedników liberalnemu Centrum Adama Smitha, które przecież od lat ideowo i analitycznie wspierało władze okresu transformacji. Zdecydował też o likwidacji Rządowego Centrum Studiów Strategicznych, jedynego zależnego od władz ośrodka sztabowego strategii gospodarczych. Ośrodek ten nie spełniał właściwie swej roli i wymagał przekształcenia w nowych warunkach, a nie likwidacji. Jest też potrzebna odbudowa resortowych centrów studiów strategicznych, zniszczonych w okresie transformacji. Nic takiego się jednak dotychczas nie stało, co jest bardzo na rękę naszym i zagranicznym liberałom, gdyż nie utrudnia realizacji ich egoistycznych zamierzeń.
    Na stanowiska ministerialne, sekretarzy, prezesów, doradców i pełnomocników w radach nadzorczych zostało zatrudnione średnie i młode pokolenie, zaangażowane już wcześniej w gospodarce liberalnej okresu transformacji. Kolejni liberałowie powoływani są na szczególnie ważne stanowiska ministra finansów i ministra Skarbu Państwa, tak jakby to Platforma Obywatelska, a nie PiS, zyskała większe poparcie społeczne i wzięła odpowiedzialność za realizację programu uzdrowienia państwa.
    Dziwi, że do współpracy z rządem nie zostali zaproszeni doświadczeni fachowcy starszego pokolenia, którzy przez lata budowali gospodarkę narodową i najlepiej ją znają oraz dobrze służyli interesowi narodowemu, a nie własnemu. Nie zostali też zaproszeni do współpracy wybitni polscy specjaliści i działacze polonijni z zagranicy. Ten potencjał intelektualny i związana z nim szansa rozwojowa nie są wykorzystane.
    Rząd często podkreśla, że jego podstawowym założeniem (dogmatem liberalnym) jest utrzymanie stosunkowo niewielkiego deficytu w rocznym budżecie państwa. Postulat ten jest faktycznie pewną kotwicą stabilności finansów publicznych, ogranicza jednak skutecznie możliwości rozwoju gospodarczego kraju.
    Tymczasem mamy ważniejsze, realne, a nie sztuczne priorytety: przede wszystkim stworzenie na początek miliona nowych miejsc pracy i powstrzymanie masowych wyjazdów młodych Polaków, rozwój budownictwa mieszkaniowego dla mniej zarabiających obywateli oraz wyeliminowanie nędzy w kraju. O tych priorytetach niewiele się mówi i jeszcze mniej robi. Wiemy tylko, że będzie więcej mieszkań dla dobrze sytuowanych. Brak jest natomiast programów dostatecznie wielkich i dynamicznych na miarę potrzeb i zapowiedzi programu wyborczego PiS. Prawie nic nie słychać o poważniejszej działalności resortów gospodarczych.
    Nowe władze, wbrew budzonym nadziejom, szybko powróciły do wcześniejszego planu dalszej prywatyzacji majątku narodowego o podstawowym znaczeniu gospodarczym: zakładów energetycznych, przemysłu azotowego i innych. Takiej prywatyzacji sprzeciwia się większość społeczeństwa, co wykazują badania Sopockiej Pracowni Badań Społecznych oraz innych ośrodków. Przed wyprzedażą polskiego majątku narodowego przestrzegali już wcześniej liczni fachowcy (w tym i autor niniejszego artykułu), a także znani naukowcy zagraniczni, jak np. John K. Galbraith i Milton Friedman z USA.
    Hasło taniego państwa brzmi pozytywnie, jeśli nie ma oznaczać państwa o taniej sile roboczej i sztucznie obniżonych podatkach. Chodzi tu więc o tanią administrację publiczną i ograniczenie wszelkiej zbędnej biurokracji. Wszak dawna Rzeczpospolita była państwem bez biurokratów. Jednak umacnia się związki Polski z Unią Europejską, a ta dziedziczy najgorsze schorzenia dawnej biurokracji brytyjskiej, francuskiej i pruskiej. Wszystkie dyrektywy unijne wymagają więc zwiększenia biurokracji w Polsce, a szczególnie wiąże się to z wszelkimi funduszami unijnymi i tzw. dorobkiem prawnym Unii. W praktyce wymusza to prawie podwojenie biurokracji w porównaniu do potrzeb sprawnego, suwerennego państwa.
    Szkodliwa rozbudowa polskiej biurokracji rozpoczęła się już wcześniej, w okresie transformacji, wraz z niepotrzebnym odtworzeniem powiatów i administracji powiatowej oraz znacznym rozbudowaniem samorządów i urzędów marszałkowskich w województwach. Te z kolei tworzą własne przedstawicielstwa w organach Unii Europejskiej. To wszystko jest bardzo kosztowne i nieefektywne. Czy rząd rzeczywiście dąży do taniej i efektywnej administracji i jak zamierza tego dokonać?
    Dziwi też i oburza społeczeństwo niezwykły liberalizm w dziedzinie mediów; nieograniczona swoboda i brak odpowiedzialności za szerzenie fałszu, oszczerstw, nagonek i linczu publicznego, a nawet jawnej dywersji przeciw rządowi i państwu polskiemu. Uwłacza to naszej godności i szacunkowi do demokratycznych władz, a jednocześnie źle świadczy o słabości tych władz, które nie potrafią odbudować rzeczywiście publicznych, narodowych i rządowych mediów.
    Rozwija się współpraca władz z liberalnymi państwami zachodnimi. Kontynuuje się wojskowy udział Polski w imperialnych działaniach międzynarodowych podjętych w poprzednim okresie w Iraku, wbrew postanowieniom naszej Konstytucji i woli Narodu. Podobny charakter, przeciwny interesom i intencjom społecznym, mają rozmowy dotyczące ewentualnej instalacji w Polsce amerykańskiej "tarczy rakietowej". Minister obrony narodowej straszy ponadto porozumieniem polsko-niemiecko-francuskim w sprawie utworzenia Grupy Bojowej Unii Europejskiej oraz zapowiedzianym przekształceniem armii polskiej w formacje podobne do wojsk kolonialnych. Wreszcie zostaliśmy zaszokowani deklaracją wysłania 1000 polskich żołnierzy - za polskie pieniądze - do Afganistanu, co można zrozumieć tylko w kategoriach nacisku politycznego i zniewolenia. A gdzie jest program stworzenia współczesnej, polskiej obrony narodowej i terytorialnej ?
    Te działania są całkowicie obce naszej tradycji i narodowym oczekiwaniom, a ponadto wyraźnie zagrażają bezpieczeństwu narodowemu. Psują stosunki gospodarcze z Rosją, naszym najpoważniejszym wschodnim partnerem, oraz z krajami arabskimi zaprzyjaźnionymi z nami od wielu lat.
    Oczekujemy z nadzieją, że po ustabilizowaniu władzy politycznej w polskim parlamencie, rozbiciu różnych mafii i obcych agentur oraz normalizacji stosunków w ramach Unii Europejskiej większość powyższych uwag i niepokojów zostanie pozytywnie wyjaśniona.
    prof. Włodzimierz Bojarski


    [1] Kaźmierczak A.: Polityka pieniężna w gospodarce rynkowej, s. 63-70; Wyd. PWN, Warszawa 2000.
    [2] Kennedy M.: Interest and Inflation Money; SEVA International 1995.
    [3] Stiglitz J.: Globalization and Its Discontens.
    [4] Kowalik T.: Systemy gospodarcze, efekty i defekty reform i zmian ustrojowych; Wyd. Fundacja Innowacja, Warszawa 2005.
    [5] ks. prof. Bartnik C.: Sekciarski charakter liberalizmu; Nasz Dziennik, 28-29.01.2006.
    [6] Rossakiewicz J.A.: Demokracja finansowa; Wyd. Media Via, Warszawa 2003

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

ULUBIENI AUTORZY

więcej