Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
442 posty 1480 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

Beatyfikacja Pawła VI – 19.10.2014

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Papież burzliwych czasów

 
Beatyfikacja Pawła VI – 19.10.2014
 
„Co do świata, nie należy sądzić, że się mu pomaga, przyjmując jego myśli, obyczaj i upodobania, lecz pouczając go, kochając i służąc mu”(Paweł VI)
 
PAWEŁ VI PAPIEŻEM CYWILIZACJI MIŁOŚCI
 
O koncepcji Cywilizacji Miłości, którą głosił Paweł VI i rozwijali jego następcy – zwłaszcza wielki apostoł i ewangelizator świata św. Jan Paweł II - tak napisał Jan Wagner;
 
„Moralno-społeczny ideał cywilizacji głoszony przez papieża Pawła VI, a następnie rozwijany i upowszechniany przez Jana Pawła II.
 
Kościół, krytycznie oceniając negatywne aspekty współczesnej cywilizacji jako skierowane przeciwko człowiekowi czy też wręcz podyktowane nienawiścią do człowieka, zdąża do jej uzdrowienia i przekształcenia w cywilizację miłości.
 
Cywilizacja miłości to "świat bardziej ludzki", świat oparty na wartościach, w pierwszym rzędzie na miłości, ale także na sprawiedliwościprawdziewolnościsolidarności.
 
Cywilizacja miłości to cywilizacja oparta na właściwej hierarchii wartości, na prymacie etyki przed techniką, człowieka przed rzeczą, wartości duchowych przed materialnymi, miłosierdzia przed sprawiedliwością, "być"przed "mieć".
 
Cywilizacja miłości, choć jest ideałem o proweniencji chrześcijańskiej i opiera się na wartościach ewangelicznych, nie bywa określana jako "chrześcijańska".
Stanowi bowiem ideę uniwersalną, ideę, w realizacji której winni zaangażować się nie tylko chrześcijanie, ale wszyscy ludzie dobrej woli. Jest cywilizacją, która ma być służebna wobec wszystkichi może stać się faktem wówczas, gdy w jej urzeczywistnianie zaangażują się wszyscy bez względu na różnice światopoglądowe.”
 
„Polityka to najwyższa forma świadczenia miłosierdzia bliźnim”. (Paweł VI)
 
O tym, że papieżowi Pawłowi VI przyszło żyć i działać w bardzo burzliwych czasach nakręcono film, w którym można zobaczyć dramat życia kapłana i filozofa oraz dyplomaty watykańskiego a potem arcybiskupa Mediolanu, któremu przyszło żyć w czasach okrutnych wojen, rewolucji i terroru oraz dynamicznych przemian obejmujących niemal wszystkie sfery ludzkiego bytowania i obyczajów.
Montini pomimo, że miał od wczesnej młodości łaskę od Boga poznać wielu świętych i wybitnych ludzi – pracował w otoczeniu wielkich papieży - był również osaczony przez zło. Jego otwartość na świat i dialogowanie z nim skończyło się dla niego dość dramatycznie albowiem w jego otoczeniu – jako ważnego dyplomaty watykańskiego -  znalazł się prałat, który był sowieckim agentem, a tenże przez swoje donosicielstwo na rzecz Imperium Zła de facto wydawał na śmierć kapłanów przerzucanych do ZSRR., których służby sowieckie rozstrzeliwały Skandal ten spowodował, że Montiniemu przypadła praca z dala od Watykanu, ale za to w największej diecezji na świcie. Został arcybiskupem Mediolanu. Tamże rozpoczął jednak pracę ewangeliczną od podstaw i to z dużym powodzeniem, lecz kapelusz kardynalski otrzymał dopiero z rąk „dobrego papieża” – „papieża pokoju” św. Jana XXIII.
Niewątpliwie Paweł VI kochał świat i wszystkich ludzi, ale jeszcze bardziej miłował Chrystusa i Matkę Kościół. Dlatego bronił powagi Urzędu Nauczycielskiego i depozytu Świętej Wiary – nawet wbrew światu i błądzącej ludzkości. Papież Paweł VI dokończył dzieło DSW i przyszło mu również skosztować goryczy polityki otwarcia Kościoła na świat. Niczym św. Paweł z Tarsu – papież Montini - rozpoczął apostolską peregrynację po świecie. Odwiedził Ziemię Świętą – jako pierwszy Książe Apostołów od czasów św. Piotra oraz siedzibę ONZ w USA. Jednak gdy ogłosił encyklikę HUMANAE VITAE– stał się wrogiem tego świata. Po jej promulgowaniu stał się celem szalonej krytyki płynącej zarówno ze strony zsexualizowanego świata – przeżywającego apogeum „rewolucji sexualnej” - jak i liberalnego „Kościoła otwartego”, który szukał usprawiedliwienia dla grzechów a nawet kompromisów z grzechami i z duchem czasu. Agresja na Papieża Pawła VI była tak wielka, że nawet rozważał abdykację, lecz tego nie uczynił wyłącznie z obawy aby nie pogrążyć Kościoła w stanie chaosu. Dopiero po latach w swojej książce pt. „Tajemnice Jana Pawła II” – A. Socci ujawnił prawdę, o tym dramacie, iż w tym okresie – ataków na Pawła VI - wspierali go tylko dwaj Święci – byli nimi; biskup z Krakowa Karol Wojtyła czyli św. Jan Paweł II oraz św. Pio z Petrelciny.Widać wystarczyło w tamtym czasie trzech świętych aby uratować Kościół i świat przez błędami i duchem czasu. Warto zatem ten film obejrzeć i uzupełnić wiedze o tym Pontifexie, który wprawdzie przestał nosić Tiarę to jednak władzę namiestnika Króla królów i Pana panów nad światem zachował i sprawował ją heroicznie.
 
Kościół nie da się nikomu prześcignąć w chwaleniu i zalecaniu korzystania z rozumu w działaniu, co człowieka jako rozumne stworzenie tak ściśle zespala z jego Stwórcą.
(…) wykluczone jest również wszelkie działanie, które albo w przewidywaniu aktu małżeńskiego, albo podczas jego trwania (…) miałoby za cel uniemożliwienie prokreacji [zapłodnienia]. Paweł VI Humanae Vitae
 
Papież burzliwych czasów
 
Ukazało się DVD z filmem o Pawle VI - pierwszym papieżu, który opuścił Stolicę Apostolską, by odwiedzić wszystkie kontynenty. Dystrybucja: Stratosmedia. Film jest już dostępny w Internecie;
 
Paweł VI. Papież w czasach burzy (2008) cz.1/2
Paweł VI. Papież w czasach burzy (2008) cz.2/2
 
Film o Pawle VI obejmuje swoim zakresem pięć dekad, które znacząco zmieniły Włochy i Kościół katolicki. Wraz z dostępującym kolejnych godności kościelnych ks. Battistą Montinim, wkraczamy w świat wzajemnych wpływów religii i polityki, rodzących się ugrupowań terrorystycznych, oraz ogromu odpowiedzialności jaka spoczęła na nim po powołaniu na Tron Piotrowy.
 
Ks. Battista Montini jako urzędnik Sekretariatu Stanu przez wiele lat doradzał kolejnym papieżom. Był jednym z najbliższych współpracowników Piusa XII, który przeprowadził Kościół przez okres reżimu faszystowskiego i II Wojny Światowej, a już jako Paweł VI musiał sprostać wyzwaniom Soboru Watykańskiego II, świeżo ukonstytuowanej Republiki Włoskiej i związanymi z tym protestami i atakami terrorystycznymi lat 60. i 70.
 
Był pierwszym papieżem, który opuścił Stolicę Apostolską i odwiedził wszystkie kontynenty. Pielgrzymował do Jerozolimy i Ziemi Świętej. Dzięki czemu otworzył dialog między religiami.
Od początku swojej duchowej drogi wychodził ze Słowem Bożym do ludzi i słuchał ich, ewangelizował w fabrykach i na ulicach.
 
Jednym z symptomatycznych symboli zmian, było zlicytowanie papieskiej tiary i rozdanie pieniędzy ubogim. Ten gest był dopiero początkiem szeroko zakrojonych reform Kościoła. Swoją postawą wytyczył politykę następcom na Tronie św. Piotra.
 
Dosyć rozdźwięków wewnątrz Kościoła! Trzeba skończyć z taką interpretacją pluralizmu, która prowadzi do rozbicia; z nadwerężaniem spójności przez samych katolików.
Źródło: Paweł VIOR z 18 lipca 1975.
 
19 października beatyfikacja Pawła VI
 
Papież Franciszek podpisał w sobotę dekret o beatyfikacji sługi Bożego papieża Pawła VI i ogłosił, że odbędzie się ona 19 października br. W tym dniu zakończą się obrady III Nadzwyczajnego Zgromadzenia Synodu Biskupów poświęconego rodzinie.
 
Wcześniej, 6 maja kardynałowie i biskupi - członkowie Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych uznali autentyczność cudu za przyczyną Pawła VI. Dotyczy on niewytłumaczalnego naukowo uleczenia dziecka jeszcze w łonie matki, przed 18 laty w Kalifornii. W okresie rozwoju płodowego lekarze stwierdzili u niego poważne problemy i ze względu na występujące w takich przypadkach zaburzenia mózgowe sugerowali aborcję. Jednakże kobieta chciała urodzić dziecko i prosiła o wstawiennictwo Pawła VI, który w 1968 r. wydał encyklikę „Humanae vitae” o wartości i nienaruszalności życia ludzkiego. Dziecko urodziło się bez problemów. Jednakże na orzeczenie trwałości wyleczenia czekano, aż ówczesny noworodek skończy 15 lat. 

Paweł VI – Giovanni Battista Enrico Antonio Maria Montini urodził się 26 września 1897 r. w lombardzkim miasteczku Concesio koło Brescii. Jego ojciec Giorgio był parlamentarzystą i dziennikarzem, propagował społeczną naukę Kościoła, działał we Włoskiej Akcji Katolickiej. Święcenia kapłańskie G. B. Montini przyjął 28 maja 1920 r. w Brescii, po czym kontynuował naukę i studia w Mediolanie i Rzymie,m.in. w Papieskiej Akademii Kościelnej, kształcącej dyplomatów watykańskich.

W maju 1923 r. rozpoczął pracę w nuncjaturze apostolskiej w Warszawie jako sekretarz nuncjusza abp. Lorenzo Lauriego. W Polsce spędził niespełna pół roku, poznawał kraj (był m.in. na Jasnej Górze), uczył się języka, ale częste przeziębienia, spowodowane surowym klimatem i słabym zdrowiem młodego kapłana, sprawiły, że musiał wrócić do Włoch.

W Rzymie ks. Montini rozpoczął pracę w Sekretariacie Stanu, będąc jednocześnie m.in. asystentem kościelnym sekcji akademickiej Włoskiej Akcji Katolickiej (1925-33) i krajowym moderatorem (kapelanem) Federacji Studentów Włoskich Uniwersytetów Katolickich (FUCI). W 1937 r. został substytutem do spraw zwyczajnych w Sekretariacie Stanu, którym kierował wówczas kard. Eugenio Pacelli (późniejszy papież Pius XII). W latach II wojny światowej był odpowiedzialny za pomoc i opiekę nad uchodźcami.

Po wojnie Pius XII chciał na konsystorzu w styczniu 1953 r. mianować prałata Montiniego kardynałem, ale ten nie przyjął wyróżnienia.Papież powołał go więc 1 listopada 1954 r. na arcybiskupa Mediolanu(sakry udzielił mu 12 grudnia tegoż roku ówczesny dziekan Kolegium Kardynalskiego kard. Eugène Tisserant). Na stanowisku tym objawiły się jego talenty duszpasterskie i organizacyjne.W ciągu ponad ośmiu lat posługi odnowił życie duchowe archidiecezji, ogłosił liczne listy i orędzia duszpasterskie, odwiedzał zakłady pracy i przyczynił się do powrotu do Kościoła wielu zeświecczonych środowisk robotniczych i intelektualnych, wspierał rozwój prasy katolickiej.

Następca Piusa XII – bł. Jan XXIII już na pierwszym swym konsystorzu 15 grudnia 1958 r. mianował 61-letniego wówczas arcybiskupa Mediolanu kardynałem.A gdy ku zaskoczeniu wszystkich papież Roncalli ogłosił 25 stycznia 1959 r. decyzję o zwołaniu Soboru Watykańskiego II, nowy kardynał znalazł się w Głównej Komisji Przygotowawczej i w Komisji Techniczno-Organizacyjnej przyszłego Soboru.

Po śmierci Jana XXIII kard. Montini już po dwóch dniach konklawe, 21 czerwca 1963 r. został jego następcą, przyjmując imięPawła VI. Nowy papież mógł wznowić obrady Soboru albo zakończyć je po pierwszej sesji, ale już nazajutrz po wyborze zapowiedział, że zamierza kontynuować dzieło Jana XXIII.Właśnie temu dziełu głównie poświęcimy wszystkie nasze siły” – podkreślił.

Wielką zasługą Pawła VI było takie pokierowanie pracami Soboru, że stworzono warunki pełnej wolności wypowiedzi jego uczestników, przeprowadzono głębokie reformy w Kościele, zachowując nienaruszony depozyt wiary Chrystusowej.

Po Vaticanum II Paweł VI zaangażował cały swój autorytet we wprowadzanie w życie postanowień soborowych, co nie było łatwe ani proste. Z jednej strony istniał opór, głównie ze strony starszych hierarchów i katolików świeckich, obawiających się, że zbyt szybkie wprowadzanie zmian, np. języków narodowych w liturgii czy otwieranie się Kościoła na inne wyznania, może doprowadzić do zamętu wśród wiernych i osłabi wiarę.Z drugiej strony papież musiał hamować największych zapaleńców, którzy zmiany soborowe chcieli wprowadzać od razu, bez odpowiedniego przygotowania duchowieństwa i wiernych.

To właśnie na fali podważania uchwał soborowych zrodził się m.in. ruch abp. Marcela Lefebvre’a. Pojawiały się inne niebezpieczne tendencje, np. próby wspólnej Eucharystii z niekatolikami, gwałtowny spadek powołań czy podważanie celibatu przez księży – na pontyfikat Pawła VI przypada największa liczba wystąpień ze stanu kapłańskiego i zakonnego. Idąc za wnioskami ojców soborowych w sprawie reformy Kurii Rzymskiej, papież podjął się trudnego dzieła gruntownych zmian tej instytucji.

W dniu zakończenia Soboru 7 grudnia 1965 r. Paweł VI ogłosił gruntowną reformę Kongregacji Świętego Oficjum, czyli spadkobierczyni Świętej Inkwizycji, powołując na jej miejsce Kongregację Nauki Wiary. Zmieniała się nie tylko nazwa, ale też struktura i zadania tego urzędu, który odtąd miał być miejscem nie tylko troski o czystość wiary, ale również dyskusji z teologami.Ale najważniejszym posunięciem była ogólna reforma Kurii, dokonana na mocy konstytucji apostolskiej „Regimini Ecclesiae Universae” z 15 sierpnia 1967 r. Papież zmieniał, likwidował jedne, tworzył inne urzędy centralne, aby centralny „rząd” Kościoła działał jak najsprawniej.

W 1969 r. przeprowadzono reformę Kalendarza Rzymskiego, co pociągnęło za sobą m.in. nowe daty wspomnień niektórych świętych i błogosławionych. Po wiekach papież przywrócił w 1965 r. instytucję Synodu Biskupów.

To Paweł VI zarządził, aby wszyscy biskupi po osiągnięciu 75. roku życia składali dymisję na ręce papieża, a w 1970 r. wydał rozporządzenie, że kardynałowie po skończeniu 80 lat nie będą mogli uczestniczyć w konklawe ani pełnić stanowisk w Kurii Rzymskiej. W 1973 r. ustalił, że kardynałów, mogących wybierać nowego Biskupa Rzymu, nie może być więcej niż 120.

Paweł VI był człowiekiem o szczególnym charakterze – wyrafinowanym intelektualistą, delikatnym i subtelnym (mówiono o nim „człowiek nieskończonej uprzejmości”), a zarazem chłodnym i nieco powściągliwym w obcowaniu z ludźmi, co nie ułatwiało mu kontaktów z otoczeniem.

Idąc śladami swojego wielkiego poprzednika bł. Jana XXIII Paweł VI wypracował politykę wschodnią Stolicy Apostolskiej– otwarcie się na ówczesne kraje komunistyczne, szczególnie w Europie. Jako pierwszy papież przyjął w 1967 r. przywódcę sowieckiego (była to jeszcze wizyta nieoficjalna), przewodniczącego Rady Najwyższej ZSRR Nikołaja Podgornego; sześciokrotnie spotykał się z ministrem spraw zagranicznych tego kraju Andriejem Gromyką. Przyjmował też w Watykanie szefów innych krajów bloku sowieckiego, m.in. prezydentów: Jugosławii – Josipa Broz Titę i Rumunii – Nicolae Ceauşescuoraz przywódcę Węgier – Jánosa Kádára. 1 grudnia 1977 r. wizytę papieżowi złożył Edward Gierek.

Audiencje te nie zawsze przekładały się np. na możliwość mianowania nowych biskupów, ale Paweł VI mógł dzięki nim lepiej poznać sytuację w krajach komunistycznych, a tamtejsza propaganda łagodziła ton wypowiedzi antykościelnych,co nieraz prowadziło też do poprawy sytuacji ludzi wierzących.

Ale polityka wschodnia miała też swoich krytyków w kołach kościelnych, zarzucających jej małą skuteczność. Dyplomaci watykańscy rozmawiali niemal wyłącznie z rządami komunistycznymi, niejako ponad głowami miejscowych biskupów. Tylko w Polsce, dzięki stanowczej postawie kard. Stefana Wyszyńskiego, udało się tego uniknąć i episkopat był jednym z partnerów rozmów.

Niezależnie od trudności papież chciał maksymalnie wykorzystać wszelkie możliwości prawne, aby ułatwić lub wręcz umożliwić normalne funkcjonowanie Kościoła w niektórych krajach,np. w Czechosłowacji. Owocem takich założeń i „polityki małych kroków” były porozumienie z Węgrami (15 września 1964) w sprawie obsady stolic biskupich i układ z Jugosławią (25 czerwca 1966), po którym państwo to, jako pierwsze, rządzone przez komunistów, nawiązało 14 sierpnia 1970 r. pełne stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską.

Paweł VI był też pierwszym biskupem Rzymu, który 4 października 1965 r. odwiedził nowojorską siedzibę ONZ i wygłosił tam przemówienie nt. pokoju, sprawiedliwości i bezpieczeństwa na świecie.Ważną międzynarodową inicjatywą pokojową Pawła VI było ustanowienie w 1967 r. Światowego Dnia Pokoju, obchodzonego od 1968 r. w dniu 1 stycznia.

Wielką nowością pontyfikatu Pawła VI były jego pielgrzymki, zwłaszcza zagraniczne. Wprawdzie już niektórzy jego poprzednicy jeździli do Bizancjum, po Państwie Kościelnym, Półwyspie Apenińskim lub do Francji, ale dopiero papież Montini wyjechał dalej i w latach 1964-1970 odbył łącznie 9 podróży do prawie 20 państw.

Pierwszą wizytę złożył w dniach 4-6 stycznia 1964 r. w Ziemi Świętej: w Izraelu i Jordanii. Podróż ta miała charakter ekumeniczny ze względu na spotkania ze zwierzchnikami Kościołów wschodnich, m.in. z patriarchą ekumenicznym Konstantynopola Atenagorasem i patriarchą jerozolimskim Benedyktem.

Następne podróże odbył on do Indii (z międzylądowaniem i krótkim postojem w Bejrucie: 2-5 XII 1964), ONZ i USA (3-4 X 1965), Portugalii (Fatima; 13 V 1967), Turcji (25-26 VII 1967), Kolumbii i na Bermudy (22-25 VIII 1968), Szwajcarii(10 VI 1969; w Genewie odwiedził Światową Radę Kościołów i Międzynarodowe Biuro Pracy), Ugandy (31 VII-2 VIII 1969; w Kampali kanonizował św. Karola Lwangę i jego towarzyszy), oraz na Daleki Wschód (Filipiny, Australia, Indonezja, Hongkong i Cejlon [dzis. Sri Lanka]; 26 XI-5 XII 1970). W latach 1964-1977 odbył też 14 podróży do 20 miejscowości i regionów Włoch.

Działalność na rzecz jedności chrześcijan to kolejny ważny aspekt tego pontyfikatu. 7 grudnia 1965 r., na zakończenie Vaticanum II, Paweł VI i patriarcha Atenagoras jednocześnie w Watykanie i Konstantynopolu znieśli ekskomuniki rzucone wzajemnie na Kościoły Rzymu i Konstantynopola przez ich poprzedników w 1054 r.W 10. rocznicę tego wydarzenia na zakończenie nabożeństwa w Kaplicy Sykstyńskiej w 1975 r. biskup Rzymu upadł do stóp przewodniczącego delegacji greckiej metropolity Melitona, prosząc go o wybaczenie grzechów przeciw jedności ze strony Kościoła katolickiego.

Za pontyfikatu tego papieża rozpoczęły się oficjalne dialogi m.in. z anglikanami i luteranami oraz ożywione kontakty z Patriarchatem Moskiewskim. U Pawła VI gościło wielu zwierzchników innych Kościołów, np. anglikański arcybiskup Canterbury Michael Ramsey (1966) i jego następca Donald Coggan (1977), katolikos ormiański Wazgen I (1970), przywódca buddystów tybetańskich Dalajlama XIV (1973); papież kilkakrotnie spotykał się z patriarchą Atenagorasem itp.

Paweł VI jest autorem 7 encyklik, 10 konstytucji apostolskich, 6 adhortacji, ok. 40 różnych listów, 11 listów apostolskich. Ogłosił 61 błogosławionych i 84 świętych i w 1970 przyznał – po raz pierwszy w dziejach – dwóm kobietom tytuły doktorów Kościoła (święte: Teresa z Avili i Katarzyna ze Sieny). Na sześciu konsystorzach mianował łącznie 143 kardynałów.

Zawsze pamiętał o Polsce. Gdy w 1966 r. trwały obchody milenijne, kilkakrotnie wyrażał chęć odwiedzin naszego kraju, choćby na jeden dzień, aby na Boże Narodzenie odprawić milenijną Mszę św. na Jasnej Górze. Ale ówczesne władze stanowczo się temu sprzeciwiły.

28 czerwca 1972 r. Paweł VI wydał bullę „Episcoporum Poloniae coetus”, która ustanawiała diecezje na ziemiach zachodnich i północnych: we Wrocławiu, w Opolu, Gorzowie, Szczecinie-Kamieniu Pomorskim, Koszalinie-Kołobrzegu i Olsztynie.

Paweł VI powierzał Polakom ważne zadania w Kościele. Bp Władysław Rubin był pierwszym sekretarzem generalnym nowo utworzonego Synodu Biskupów, bp Andrzej Deskur stanął w 1973 r. na czele Papieskiej Komisji ds. Środków Społecznego Przekazu, a kard. Karol Wojtyła głosił w 1976 r. rekolekcje wielkopostne dla papieża i Kurii Rzymskiej.

W 1971 r. rozpoczęły się pierwsze po II wojnie światowej oficjalne rozmowy polsko-watykańskie, które doprowadziły do ustanowienia w lipcu 1974 r. zespołu ds. stałych kontaktów roboczych między rządem PRL a Stolicą Apostolską – jedynej takiej formy stosunków w polityce międzynarodowej Stolicy Świętej.

To właśnie Paweł VI beatyfikował w 1971 r. o. Maksymiliana Kolbego, a w 1975 r. s. Marię Teresę Ledóchowską.

Paweł VI zmarł w niedzielę 6 sierpnia 1978 r., w święto Przemienienia Pańskiego, w Castel Gandolfo, w wieku 81 lat.

Proces beatyfikacyjny Pawła VI otworzył 11 maja 1993 Jan Paweł II. Jego faza diecezjalna zakończyła się 18 marca 1999. 20 grudnia 2012 r. Benedykt XVI zatwierdził dekret o heroiczności cnót swego poprzednika.
 
 
Kalendarium Pawła VI
 
Kalendarium życia
 
26 IX 1897 Giovanni Baptista Montini urodził się w Concesio, w rodzinie Giorgia i Giuditty Montinich.

30 IX 1897 W kościele w Concesio ks. don Giovanni Fiorini udzielił dziecku chrztu świętego nadając mu imiona: Giovanni Battista (Jan Chrzciciel), a także Enrico i Antonio Maria.

29 V 1920 Po ukończeniu seminarium, Giovanni Battista Montini otrzymał z rąk biskupa Giacinto Gaggia w katedrze w Brescii święcenia kapłańskie, po czym w kościele Santa Maria delle Grazie, w Concesio odprawił swą mszę prymicyjną.

1920-1922 Giovanni Battista Montini studiuje filozofię i prawo na Uniwersytecie Gregoriańskim oraz języki i literaturę na Uniwersytecie Rzymskim. Równocześnie jest słuchaczem Accademia dei Nobili Ecclesiastici – akademii dyplomacji kościelnej. W tych latach łączy studia akademickie z pracą duszpasterską w jednej z rzymskich parafii. Poni`1eważ pragnął poznać problemy religijne i społeczne warstw najuboższych i pracować wśród najbardziej potrzebujących, wybrał parafię św. Wincentego á Paulo w rzymskiej dzielnicy biedoty – Trastevere.

V 1923 Ks. Montini przybywa do Warszawy i obejmuje funkcję sekretarza nuncjusza apostolskiego w Polsce, abpa Lorenzo Lauriego.

XI 1923 Ks. Montini z powodu złego stanu zdrowia i zbyt zimnego klimatu zmuszony jest do opuszczenia Polski. W Rzymie podejmuje pracę w Sekretariacie Stanu. Oraz pełni funkcję kapelana Koła Katolickich Studentów Uniwersytetu Rzymskiego. Wkrótce został mianowany przez Piusa XI narodowym moderatorem Federacji Włoskiej Akademickiej Młodzieży Katolickiej.

1929 Kiedy mons. Eugenio Pacelli – późniejszy papież Pius XII – otrzymał kapelusz kardynalski, przedstawiono ks. Montiniego nowemu kardynałowi było to pierwsze spotkanie przyszłego papieża i jego przyszłego sekretarza.

1931 Ks. Montini otrzymuje tytuł papieskiego prałata domowego z tytułem monsignore.

1933 Kard. Pacelli, już jako sekretarz stanu wezwał do siebie mon. Montiniego na dłuższą rozmowę. Wynik tej rozmowy był dla Montiniego całkowicie niespodziewany: do końca roku miał zakończyć wszystkie dotychczasowe prace i zobowiązania. Odtąd miał zostać osobistym współpracownikiem sekretarza stanu. Dodatkowo prowadził także wykłady w Accademia dei Nobili Ecclesiastici.

1937 Mons. Montini decyzją Piusa XI został powołany na stanowisko substytuta w Sekretariacie Stanu.

1943 Śmierć rodziców ks. Montiniego.

1953 Mons. Montini otrzymuje tytuł honorowego kardynała podsekretarza stanu.

1954 Mons. Montini zostaje przez papieża Piusa XII mianowany arcybiskupem Mediolanu i 12 XII w Rzymie zostaje konsekrowany na biskupa.

5 I 1955 Mons. Montini obejmuje rządy diecezji mediolańskiej.

15 XII 1958 Mons. Montini otrzymuje od Jana XXIII nominację kardynalską jako pierwszy na liście nominatów.
 
Kalendarium pontyfikatu
1963

21 VI W uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa dokonano wyboru kard. Giovanni Battista Montiniego na papieża

29 IX Otwarcie II sesji Soboru Watykańskiego II

30 XI Motu proprio Pastorale munus udzielające biskupom uprawnień i przywilejów

4 XII Zamknięcie II sesji Soboru Watykańskiego II

1964

4-6 I Pielgrzymka do Ziemi Świętej

25 I Motu proprio Sacram liturgiam wprowadzające w życie niektóre przepisy konstytucji O liturgii

2 IV Motu proprio In fructibus multis ustanawiające Papieską Komisję ds. Środków Społecznego Przekazu

6 VIII Pierwsza encyklika Pawła VI Ecclesiam suam o drogach, którymi Kościół katolicki powinien kroczyć w dobie obecnej przy pełnieniu swej misji

14 IX Otwarcie III sesji Soboru Watykańskiego II

21 XI Zamknięcie III sesji Soboru Watykańskiego II

2-5 XII Podróż do Indii na XXXVIII Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny w Bombaju

1965

11 II Motu proptio Ad purpuratorum Patrum określające miejsce patriarchów wschodnich w kolegium kardynalskim

22 II Nominacja 27 kardynałów

29 IV Encyklika Mense maio poświęcona problemom wojny i pokoju

4 X Przemówienie w Zgromadzeniu Ogólnym Organizacji Narodów Zjednoczonych (Nowy Jork)

3 IX Encyklika Mysterium fidei o doktrynie i kulcie Eucharystii

15 IX Motu proprio Apostolica sollicitudo ustanawiające Synod Biskupów

14 IX Otwarcie IV i ostatniej sesji Soboru Watykańskiego II

4-5 X 1965 Podróż do Nowego Jorku i wystąpienie w ONZ

4 XI Adhortacja apostolska Postrema sessio o zadaniach okresu posoborowego

7 XII Motu proprio Integrae servandae zmieniające nazwę i reorganizujące kongregację Świętego Oficjum

7 XII Wspólna deklaracja papieża Pawła VI i patriarchy Athenagorasa o wzajemnym odwołaniu ekskomunik między Kościołem katolickim a Kościołem prawosławnym

8 XII Zamknięcie IV i ostatniej sesji Soboru Watykańskiego II

1966

3 I Motu proprio Finis Concilio powołujące komisje posoborowe

17 II Konstytucja apostolska Paenitemini wprowadzająca zmiany w praktyce pokutnej Kościoła

24 III Wspólna deklaracja papieża Pawła VI i arcybiskupa anglikańskiego Michela Ramsaya o dialogu między obu Kościołami

15 VI Motu propxio De Episcoporum muneribus poszerzające uprawnienia biskupów w zakresie dyspensowania

6 VIII Motu proprio Ecclesiae Sanctae ustanawiające przepisy wykonawcze do niektórych dekretów Soboru

15 IX Encyklika Christi Matri Rosari o kulcie maryjnym i sprawie pokoju

1967

1 I Konstytucja apostolska Indulgentiarum doctrina wprowadzająca zmiany w praktyce pokutnej Kościoła

6 I Motu proprio Catholicam Christi Ecclesiam ustanawiające Radę Świeckich i Papieską Komisję Studiów „Iustitia et Pax”

26 III Encyklika Populorum progressżo o popieraniu rozwoju ludów

2 V Motu proprio Episcopalis potestatis poszerzające władzę biskupów - Kościołów wschodnich

13 V Adhortacja apostolska Signum magnum o czci i naśladowaniu Maryi Matki Kościoła

13 V Pielgrzymka do sanktuarium maryjnego w Fatimie w Portugalii

18 VI Motu proprio Sacrum diaconatus ordinem ustalające normy dla stałego diakonatu w Kościele łacińskim

25 VI Encyklika Sacerdotalis coelibatus o celibacie kapłańskim

26 VI Nominacja 27 kardynałów, w tym arcybiskupa metropolity Krakowa, Karola Wojtyły

25-26 VII Podróż do Turcji

6 VIII Motu proprio Pro comperto sane włączające biskupów diecezjalnych do prac dykasterii rzymskich

15 VIII Konstytucja apostolska Regimini Ecclesiae Universae o reorganizacji Kurii Rzymskiej

29 IX-29 X I sesja Synodu Biskupów na temat: 1) zasad reformy prawa kanonicznego, 2) zagadnień doktrynalnych, 3) wychowania seminaryjnego księży. 4) małżeństw mieszanych, 5) reformy liturgii

29 X Orędzie Africae terrarum o Kościele w Afryce

1968

28 III Motu proprio Pontificalis Domus dotyczące reorganizacji Domu Papieskiego

18 VI Konstytucja apostolska Pontificalis Romani zatwierdzająca nowe obrzędy święceń diakona, prezbitra i biskupa

21 VI Motu proprio Pontificalia insignia wprowadzające zmiany w używaniu oznak pontyfikalnych

30 VI „Credo Pawła VI”

25 VII Encyklika Humanae vitae o obronie poczętego życia

22-25 VIII Podróż do Kolumbii na XXXIX Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny w Bogocie

1969

14 II Motu proprio Mysterii paschalis promulgujące przepisy dotyczące roku liturgicznego i zatwierdzające nowy Kalendarz Rzymski

28 III Nominacja 35 kardynałów

3 IV Konstytucja apostolska Missale Romanum zatwierdzająca nowy Mszał Rzymski

10 VI Podróż do Genewy

24 VI Motu proprio Sollicitudo omnium Ecclesiarum dotyczące funkcji legatów papieskich

31 VII - 2 VIII Podróż do Afryki (Kampala w Ugandzie)

11-27 X Nadzwyczajna Sesja Synodu Biskupów (II) na temat kolegialności episkopatu

1970

31 III Motu proprio Matrimonia mixta ustalające nowe przepisy dla małżeństw mieszanych

27 IX Ogłoszenia św. Teresy z Avila Doktorem Kościoła

4 X Ogłoszenie św. Katarzyny ze Sieny Doktorem Kościoła

1 XI Konstytucja apostolska Laudis canticum promulgująca odnowiony brewiarz

21 XI motu proprio Ingravescentem aetatem określające wiek emerytalny kardynałów pełniących funkcje w Kurii

26 XI-5 XII Podróż do Azji, Australii i Oceanii

8 XII Adhortacja Quinque iam anni o pełnym i dokładnym przekazie treści wiary objawionej

1971

28 III Motu proprio Causas matrimoniales ustalające normy dla przyspieszenia procesów małżeńskich

14 V List apostolski Octogesima adveniens do kard. Maurice'a Roya z okazji 80. rocznicy ogłoszenia encykliki Resum novarum

27 VI Motu proprio Sedula cusa reorganizujące Papieską Komisję Biblijną

29 VI Adhortacja apostolska Evangelica testificatio o odnowie życia zakonnego

15 VII List Amoris officio ustanawiający Papieską Radę „Cor unum” dla rozwoju postępu społeczno-chrześcijańskiego

15 VIII Konstytucja apostolska Divinae consortium natusae o sakramencie bierzmowania

30 IX-6 XI III sesja Synodu Biskupów na temat kapłaństwa i sprawiedliwości w świecie.

17 X Beatyfikacja o. Maksymiliana Kolbego.

1972

28 VI Bulla papieska Episcoporum Poloniae coetus ustanawiająca polskie diecezje na Ziemiach Zachodnich i Północnych.

15 VIII Motu proprio Ministeria quaedam odnawiające dyscyplinę kościelną w sprawach tonsury, święceń niższych i subdiakonatu w Kościele łacińskim.

15 VIII Motu proprio Ad pascendum promulgujące przepisy dotyczące diakonatu.

1973

27 II Motu proprio Quo aptiius o kompetencjach papieskiego Sekretariatu Stanu.

5 III Nominacja 30 kardynałów, w tym patriarchy Wenecji, Albino Lucianiego i arcybiskupa metropolity Wrocławia, Bolesława Kominka.

8 IX Motu proprio Cum matrimonialium o przyspieszeniu procesów małżeńskich w Kościołach wschodnich.

1974

2 II Adhortacja apostolska Marialis cultus o rozwoju należycie pojętego kultu maryjnego.

25 III Adhortacja apostolska Nobis in animo o potrzebach Kościoła w Ziemi Świętej.

10 V List do kard. Karola Wojtyły z okazji 600-lecia urodzin Królowej Jadwigi.

23 V Bulla Apostolorum limina ogłaszająca Rok Święty 1975.

10 VII List do kard. Stefana Wyszyńskiego Prymasa Polski z okazji 50-lecia kapłaństwa.

27 IX-29 X IV sesja Synodu Biskupów na temat ewangelizacji w świecie współczesnym.

8 XII Adhortacja apostolska Paterna cum benevolentia o pojednaniu w Kościele w czasie Roku Świętego.

1975

9 V Adhortacja apostolska Gaudete in Domino o radości chrześcijańskiej.

28 IX Kanonizacja Juana Maciasa.

1 XI Konstytucja apostolska Romano Pontifici eligendo o wakacie Stolicy Apostolskiej i wyborze papieża.

8 XII Adhortacja apostolska Ewangelii nuntiandi o ewangelizacji w świecie współczesnym.

11 XII List do patriarchy Konstantynopola Dymitriosa I z okazji X rocznicy zniesienia wzajemnych ekskomunik.

1976

24 V Nominacja 21 kardynałów, w tym infułata Bolesława Filipinka, dziekana Roty Rzymskiej.

10 XII Motu proprio Iustitiam et pacem nadające stalą strukturę Papieskiej Komisji „Iustitia et Pax”.

1977

27 VI Nominacja 4 kardynałów.

30 IX-29 X V sesja Synodu Biskupów na temat katechizacji w naszych czasach, ze szczególnym uwzględnieniem dzieci i młodzieży.

9 X Kanonizacja Charbela Makhloufa.

1978

11 V Motu proprio Inter eximia episcopalis w sprawie paliusza jako znaku liturgicznego metropolitów.

6 VI Orędzie do uczestników nadzwyczajnej sesji ONZ na temat rozbrojenia – Nowy Jork.

12 VIII Opublikowano testament papieża Pawła VI.

6 VIII Papież Paweł VI umiera w Castel Gandolfo.
 
Watykan uznał cud Pawła VI.
Papież uzdrowił, więc zostanie błogosławionym
 
Kolejny papież cudownie uzdrawia. Tym razem Watykan uznał, że dzięki poprzednikowi Jana Pawła II 18 lat temu w Kalifornii doszło do cudownego uleczenia płodu w łonie kobiety. Paweł VI może teraz zostać beatyfikowany.
Jak podaje Katolicka Agencja Informacyjna, cud Pawła VI dotyczy "niewytłumaczalnego naukowo uleczenia dziecka jeszcze w łonie matki przed 18 laty w Kalifornii". U dziecka lekarze stwierdzili zaburzenia mózgowe i sugerowali aborcję. Jego matka stwierdziła jednak, że chce urodzić, i modliła się przez wstawiennictwo nieżyjącego już papieża.

Dlaczego wybrała właśnie Pawła VI? KAI przypomina, że to właśnie on jest autorem encykliki "Humanae vitae" o wartości i nienaruszalności życia ludzkiego. Dziecko Amerykanki urodziło się zdrowe. Do sprawy wrócono dopiero teraz, ponieważ Watykan czekał, aż dziecko skończy 15 lat, żeby orzec, że cudowne wyleczenie jest trwałe.
 
Autentyczność cudu papieża uznała watykańska Kongregacja Spraw Kanonicznych. Teraz do beatyfikacji została tylko jedna biurokratyczna formalność - papież musi pozwolić kongregacji na opublikowanie odpowiedniego dekretu. Włoska agencja ANSA spekuluje, że beatyfikacja odbędzie się 19 października, kiedy zakończy obrady synod biskupów poświęcony rodzinie.

Był posoborowym reformatorem

Paweł VI, czyli Giovanni Battista Enrico Antonio Maria Montini, urodził się w 1897 roku w Concesio koło Brescii.Wyświęcony w 1920 roku trzy lata później został sekretarzem abp. Lorenza Lauriego, nuncjusza apostolskiego w Warszawie. W Polsce był zaledwie kilka miesięcy. Wrócił do Rzymu, gdzie współpracował m.in. z Akcją Katolicką. Podczas wojny był odpowiedzialny za opiekę nad uchodźcami.

Po wojnie papież Pius XII chciał mianować go kardynałem, ale nie przyjął wyróżnienia. Do godności kardynała wyniósł go dopiero w 1958 roku Jan XXIII.

Po śmierci "dobrego papieża" został po zaledwie dwóch dniach konklawe wybrany na biskupa Rzymu. Przyjął imię Paweł VI.

Jego pontyfikat był trudny - musiał najpierw dokończyć zwołany przez poprzednika Sobór Watykański II, a potem wprowadzić w życie jego ustalenia. To oznaczało m.in. gruntowną reformę mszy świętej - od Soboru jest odprawiana przez księdza przodem do wiernych, a łacinę zastąpiły języki narodowe.

Paweł VI musiał zmierzyć się zarówno z przeciwnikami, jak i sympatykami Soboru. Ci pierwsi chcieli zablokować reformy, ci drudzy - wprowadzić je zbyt szybko. Na pontyfikat Pawła VI przypadły także gwałtowny spadek powołań i duża liczba wystąpień ze stanu kapłańskiego.

Spotykał się z Ceausescu i Gierkiem

Za jego pontyfikatu Kościół otworzył się na kraje komunistyczne. Paweł VI jako pierwszy papież przyjął w 1967 r. sowieckiego przywódcę,przewodniczącego Rady Najwyższej ZSRR Nikołaja Podgornego.

Przyjmował też w Watykanie szefów innych krajów bloku sowieckiego, m.in. prezydentów: Jugosławii - Josipa Broza-Titę i Rumunii - Nicolae Ceausescu. W 1977 roku wizytę złożył mu także Edward Gierek. Paweł VI był też pierwszym biskupem Rzymu, który odwiedził nowojorską siedzibę ONZ.

Paweł VI zmarł 6 sierpnia 1978 r w wieku 81 lat. Jego proces beatyfikacyjny otworzył w 1993 roku Jan Paweł II

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75477,15911766,Watykan_uznal_cud_Pawla_VI__Papiez_uzdrowil__wiec.html#ixzz34uUVBLlS
 
„Prawo bowiem naturalne jest również wyrazem woli Bożej i jego wierne przestrzeganie jest ludziom konieczne do zbawienia”.Paweł VI
 
50 lat po przełomie
ks. Tomasz Jaklewicz
 
Papież Franciszek pojedzie w maju do Ziemi Świętej, aby uczcić rocznicę spotkania Pawła VI z patriarchą Atenagorasem I. 50 lat temu obalono mury między katolicyzmem a prawosławiem liczące ponad 900 lat.
 
Atenagoras I i Paweł VI w braterskim uścisku
podczas historycznego spotkania na Górze Oliwnej 5 stycznia 1964 roku
 
W tym roku mija pół wieku od historycznego spotkania papieża Pawła VI z patriarchą Konstantynopola Atenagorasem I, honorowym zwierzchnikiem prawosławia. Stało się to w Jerozolimie, co miało wymiar głębokiego symbolu.Za tym pierwszym spotkaniem poszły kolejne kroki, które doprowadziły do zburzenia muru obcości oddzielającego Kościół katolicki od Kościoła prawosławnego.
W tym historycznym przełomie można dostrzec działanie Ducha Świętego. Między Stolicą Apostolską a Patriarchatem Ekumenicznym krążyło wówczas wiele dokumentów, które zebrano w księdze zatytułowanej po grecku „Tomos agapis”, czyli „Tom miłości” (1971 r.). Tytuł nie jest przesadą. Nie jest to zbiór dyplomatycznych listów. Te dokumenty są świadectwem autentycznego „dialogu miłości”, który wręcz eksplodował po wiekach wzajemnej niechęci między Kościołami katolickim i prawosławnym. To wtedy ukute zostało określenie „Kościoły siostrzane” (zarówno po grecku, jak i po łacinie słowo „Kościół” jest rodzaju żeńskiego, stąd „siostry” a nie „bracia”). W miejsce nieufności, pretensji i oskarżeń pojawiły się szacunek, zainteresowanie i wielkie pragnienie odnalezienia utraconej jedności. Dziś te teksty czyta się ze wzruszeniem i jednocześnie z natarczywymi pytaniami, czy nie stanęliśmy w miejscu, czy pójdziemy dalej, czy widzialna jedność jest możliwa. Nie ma prostych odpowiedzi na te pytania, ale trzeba je stawiać.
 
Przyczyny podziału
 
Na temat przyczyn rozejścia się dróg między Kościołem na Wschodzie i Zachodzie napisano całe tomy. Był to splot wielu czynników: kulturowych (np. różnice językowe i mentalnościowe), politycznych (podział Cesarstwa Rzymskiego), dyscyplinarnych (kwestia prymatu papieża), teologicznych (spór o tzw. Filioque – czyli pochodzenie Ducha Świętego), liturgicznych (inny rodzaj chleba używanego w Eucharystii, celibat duchowieństwa). Podział narastał już od IV wieku, tym niemniej przez całe pierwsze tysiąclecie chrześcijanie na Wschodzie i Zachodzie mieli poczucie przynależności do tego samego Kościoła, podstawowa więź nie została zerwana. W IX wieku doszło do tzw. schizmy Socjusza, która jednak została przezwyciężona.Tym niemniej już wtedy ujawniła się skala napięcia między Wschodem a Zachodem. W 1054 roku doszło do tzw.schizmy Cerulariusza, która, jak się później okazało, stała się cezurą wyznaczającą definitywne zerwanie.
 
To trochę tak jak w małżeństwie, w którym od lat narastają wzajemne urazy. Wystarczy byle jaki pretekst, który przelewa czarę goryczy, i związek rozpada się definitywnie.W 1054 roku do Konstantynopola przybyli legaci papieża Leona IX, z kard. Humbertem na czele. Celem misji było zażegnanie sporu wywołanego przez decyzję patriarchy Cerulariusza, który postanowił zamknąć kościoły łacińskie istniejące na Wschodzie.Zamiast ugody nastąpiła katastrofa. 15 lipca kard. Humbert złożył w czasie liturgii na ołtarzu w Hagia Sophia tekst ekskomuniki przeciwko patriarsze i jego zwolennikom. Parę dni później Cerulariusz ekskomunikował Humberta i jego zwolenników.Ten incydent okazał się przypieczętowaniem podziału.

Historycy zastanawiali się, czy ekskomunika była w ogóle ważna, skoro papież Leon IX umarł, zanim jego wysłannicy dotarli z Rzymu na Wschód. Osłabione więzy kościelne trwały jeszcze wiele lat. Podział przypieczętowały krucjaty, a zwłaszcza IV wyprawa krzyżowa z roku 1204, która zboczyła z drogi i splądrowała Konstantynopol. Zachodni rycerze niszczyli chrześcijańskie miasto, profanowali świątynie. Ustanowiono patriarchat łaciński. Rany zostawiły głęboki ślad. Grecy powtarzali: „lepszy turban niż tiara”. Cios zadany przez brata boli bardziej niż cios ze strony wrogów.Przez 900 lat schizmy podejmowano pewne próby jej zaleczenia, ale wszystkie spełzły na niczym. W tym czasie całe Bizancjum – w tym Konstantynopol – zostało zdobyte i zniszczone przez Turków. Dziś patriarcha Konstantynopola jest honorowym przywódcą prawosławia. Urzęduje w skromnej rezydencji w Fanarze, dzielnicy Stambułu. Turcy najchętniej pozbyliby się stamtąd tej ostatniej żywej cząstki chrześcijaństwa w ich stolicy, przypominającej o wielkiej historii Bizancjum.
 
Spotkanie w „centrum Świata”
 
Nowa era w relacjach katolicko-prawosławnych nadeszła dopiero w połowie XX wieku. Po stronie katolickiej katalizatorem zmiany stał się Sobór Watykański II. Po drugiej stronie pewną rolę odegrały tzw. konferencje wszechprawosławne na wyspie Rodos (1961, 1963, 1964). Miały przygotować Sobór Wszechprawosławny, do którego jak na razie nie doszło. Pamiętajmy, że samo prawosławie nie jest takim monolitem jak katolicyzm.Najważniejszym narzędziem budowania jedności stali się dwaj papieże soborowi: Jan XXIII i Paweł VI oraz patriarcha Atenagoras I. Spotkanie Pawła VI i Atenagorasa w Ziemi Świętej w 1964 roku było wydarzeniem symbolicznym. Ale tego typu symboliczne gesty otwierają nowe drogi. Rok później doszło do oficjalnego zniesienia ekskomunik z 1054 roku. W 1979 roku, już za pontyfikatu Jana Pawła II, powstała komisja katolicko-prawosławna do dialogu teologicznego.
Po stronie katolickiej to błogosławiony Jan XXIII dał impuls. Zwołując sobór, marzył o zjednoczeniu Kościoła. Z jego inspiracji między Rzymem a Fanarem zaczęły krążyć delegacje, które miały za zadanie wysondować możliwość przybycia obserwatorów prawosławnych na I sesję soboru. Paweł VI, wybrany w 1963 roku, kontynuując dzieło soboru, bez wahania podjął także linię swojego poprzednika. Sprawy toczą się wręcz błyskawicznie. 20 września 1963 roku, trzy miesiące po swoim wyborze, papież pisze odręcznie list do Atenagorasa, zapraszając go do dzieła przywrócenia jedności. Kilka dni później konferencja wszechprawosławna na Rodos podejmuje decyzję o wysłaniu obserwatorów na Sobór Watykański II. Patriarcha pisze odręcznie list do papieża. Na zakończenie II sesji soboru, 4 grudnia 1963 roku, Paweł VI ogłasza, że pierwszą jego pielgrzymką zagraniczną będzie Ziemia Święta. Po raz pierwszy od wielu lat papież miał udać się w podróż zagraniczną, a po raz pierwszy w dziejach do Ziemi Świętej. Już dwa dni później Patriarchat Konstantynopola podaje do wiadomości, że Atenagoras I również wybiera się do Jerozolimy. Komunikat wzbudza taką samą sensację jak decyzja papieska. Patriarcha stwierdza: „Bylibyśmy bardzo wdzięczni Bogu, gdyby podczas tej pobożnej pielgrzymki wszyscy zwierzchnicy Kościołów Wschodu i Zachodu mogli spotkać się w Świętym Mieście oraz na wspólnej modlitwie i pobożnym skupieniu podyktowanym tym samym duchem chrześcijańskim, na kolanach, ze łzami w oczach i w duchu jedności, wzruszeni Męką Najświętszą Chrystusa na Golgocie, przed Grobem Pańskim wyjednali pojednanie serc. Aby otwarły się dla świętego imienia Chrystusa, a z korzyścią dla całej ludzkości, drogi prowadzące do jedności chrześcijan, zgodnie ze świętą wolą Pana naszego Jezusa Chrystusa”.
 
Niestety, na spotkanie z biskupem Rzymu zdecydował się poza Atenagorasem tylko greckoprawosławny patriarcha Jerozolimy Benediktos. Papież przyleciał do Ziemi Świętej 4 stycznia 1964 roku. Nazajutrz nastąpiło spotkanie z Atenagorasem w Delegaturze Apostolskiej Watykanu. 6 stycznia Paweł VI złożył rewizytę w siedzibie prawosławnego Patriarchatu Jerozolimy. Pierwsze spotkanie trwało 20 minut, drugie już 2 godziny. Fragmenty przemówień mówią same za siebie. Atenagoras I  do Pawła VI:Chrześcijaństwo żyje od wieków w nocy podziałów. Oczy zmęczyły się już ciągłym wypatrywaniem w ciemności. (…) Oto szukając się wzajemnie, znaleźliśmy razem Pana. Idźmy więc tą świętą drogą, jaka się przed nami otwiera. A Pan przybliżywszy się, będzie szedł z nami, jak ongiś szedł z dwoma uczniami do Emaus. On też ukaże nam drogę, po której dalej pójdziemy, i przyspieszy nasze kroki do upragnionego celu”. Paweł VI: „Ogromne wzruszenie i radość przepełnia nas w tej wielkiej, naprawdę historycznej godzinie…”. Papież przypomniał, że to spotkanie było wielkim pragnieniem Jana XXIII, którego niestety nie zdążył zrealizować. Podkreślił, że odbywa się ono w miejscu, które uważane jest przez chrześcijan za „centrum świata”, bo tam stanął krzyż Zbawiciela.
Ekskomuniki wymazane z pamięci
Za tym pierwszym spotkaniem poszły kolejne doniosłe kroki na drodze do pojednania.
 
W trzeciej sesji soboru, podczas której ogłoszono m.in. dekret o ekumenizmie, uczestniczyła spora delegacja reprezentantów prawosławia.
 
Specjalna wspólna komisja podjęła pracę nad możliwością cofnięcia ekskomunik z 1054 roku. 7 grudnia 1965 roku doszło do jednoczesnego ogłoszenia wspólnej deklaracji o zniesieniu klątw z 1054 roku. W Rzymie stało się to podczas ostatniej sesji soboru w obecności metropolity Melitona reprezentującego patriarchat. W Fanarze była delegacja watykańska. Słowa deklaracji zaczynają się od nawiązania do przełomowego spotkania w Jerozolimie. Pada stwierdzenie, że ekskomuniki pociągnęły za sobą konsekwencje wykraczające poza intencje działających wtedy stron oraz że nie odnosiły się one do Kościołów, ale do konkretnych osób. Nie było intencją nikogo zrywanie wspólnoty kościelnej. Obie strony oświadczyły zgodnie,że „wyrażają żal z powodu obrażających słów, bezpodstawnych zarzutów i godnych pożałowania czynów, które z jednej i z drugiej strony naznaczyły smutne wydarzenia tamtej epoki i im towarzyszyły. Wyrażają żal z powodu faktu i wymazują z pamięci i miejsca w Kościele i skazują na zapomnienie wydane wówczas, w związku z tamtymi wydarzeniami, sentencje ekskomunik, których pamięć stanowi do dziś przeszkodę w zbliżeniu na drodze miłości”. Wyrażono nadzieję, że ten gest będzie przyjęty przez Boga i doceniony przez świat chrześcijański, a dialog kontynuowany aż do osiągnięciatej wspólnoty, jaka istniała między Kościołami w pierwszym tysiącleciu”. Ponadto obaj przywódcy Kościołów wydali listy na ten sam temat adresowane do swoich wspólnot.
 
W obu dokumentach powtarza się zwrot o „wymazaniu z pamięci i miejsca w Kościele” ekskomunik z 1054 roku. Atenagoras przypomniał, że siłą zespalającą Kościół jest miłość.Jeśli zaś kiedyś zdarzy się, że miłość ostygnie i zerwana zostanie jedność w Panu, należy jak najszybciej zareagować na zło i starać się temu zaradzić”. W roku 1967 papież Paweł VI udał się do Stambułu, gdzie złożył wizytę w siedzibie Patriarchatu Ekumenicznego w Fanarze.Była to pierwsza wizyta biskupa Rzymu w Konstantynopolu od czasu papieża Konstantyna I (708–715). Parę miesięcy później Atenagors przyjechał do Rzymu. Wtedy pojawiła się myśl o konieczności nawiązania dialogu ekumenicznego.
 
W 1968 roku Atenagoras I napisał telegram do papieża wyrażający poparcie dla nauki zawartej w Humanae vitae, co było pięknym gestem w kontekście jej krytyki na Zachodzie.
Kalendarium dialogu miłości między zwierzchnikami obu Kościołów wypełnione jest kolejnymi inicjatywami, spotkaniami. Czytając deklaracje, listy, przemówienia podczas spotkań, można odnieść wrażenie, że po wielu wiekach zimnej wojny pojawiły się autentyczne braterstwo oraz poczucie jedności. Pełne zjednoczenie wydawało się na wyciągnięcie ręki. W 1975 roku Paweł VI pisał:Kościół katolicki i Kościół prawosławny łączy tak głęboka wspólnota, iż bardzo niewiele brak jej do tego, aby osiągnęła ona swą pełnię upoważniającą do wspólnego sprawowania Eucharystii Pana”. Nie sposób wymienić wszystkich gestów miłości i pragnienia pojednania z obu stron. Warto wspomnieć o jeszcze jednym symbolicznym geście Pawła VI, który zaszokował pokorą. Podczas obchodów 10. rocznicy zniesienia ekskomunik w Kaplicy Sykstyńskiej papież podszedł do metropolity Melitona, wysłannika Konstantynopola. Wszyscy spodziewali się braterskiego uścisku, ale papież runął na kolana i ucałował jego stopy. Patriarcha Dimitrios I, następca Atenagorasa, skomentował później ten gest: „Papież Paweł VI ukazał Kościołowi i światu, czym jest i może być biskup chrześcijański, a przede wszystkim pierwszy biskup chrześcijaństwa: siłą pojednania i zjednoczenia dla Kościoła i świata”.
 
Nadzieje związane z Franciszkiem
 
Mija 50 lat po przełomie. Temperatura ekumenicznego dialogu między Kościołami katolickim i prawosławnym opadała. Ale następcy Pawła VI i Atenagorasa idą konsekwentnie drogą wzajemnego braterstwa i szukania jedności. Jan Paweł II, papież Słowianin, dopisał do tej historii dialogu niezwykle piękną kartę. Już w 1979 roku był w Konstantynopolu, gdzie spotkał się z Dimitriosem I. O wiele trudniejsza i bardziej przełomowa była wizyta w Grecji w 2001 roku. Duchowni prawosławni byli przeciwni tej wizycie, ale papież z Polski był uparty. Doprowadził do tego, że razem z Christodulosem, zwierzchnikiem prawosławia w Grecji, stanął na ateńskim Areopagu, gdzie modlił się o jedność. Jan Paweł II prosił Greków o wybaczenie nieszczęsnej IV krucjaty z 1204 roku, która spustoszyła Drugi Rzym. Wizytę w Konstantynopolu złożył także papież Benedykt XVI. Spotkał się tam z Bartłomiejem I
 
Oficjalny dialog teologiczny katolicko-prawosławny trwa od 1980 roku, wypracował kilka dokumentów czekających na recepcję. Papież Franciszek zapowiadając spotkanie z Bartłomiejem I w Jerozolimie, kontynuuje więc ekumeniczny szlak przetarty przez swoich wielkich poprzedników.Znając gorące serce obecnego ojca świętego, można się spodziewać, że jego pielgrzymka przyniesie nowe ożywienie we wzajemnych relacjach, przyspieszenie kroku. Papieska wizja Kościoła bardziej skromnego sprzyja pojednaniu. Papież z Ameryki Południowej może w inny nieco sposób widzieć konflikty starej Europy. To także jest czynnik, który może odegrać pewną rolę. Dzięki odwadze, wierze i dialogowi miłości Pawła VI i Atenagorasa I jesteśmy dziś jako katolicy i prawosławni w innym miejscu. Dodajmy, w miejscu, które 100 lat temu wydawało się niemożliwe do osiągnięcia. Mury zostały definitywnie obalone. Choć nadal nie widać perspektywy bliskiego zjednoczenia, to jednak odzyskaliśmy poczucie chrześcijańskiej jedności istniejącej mimo różnic między Kościołami.Droga do pełnej jedności wydaje się dziś dłuższa niż 50 lat temu, ale jak powtarza jeden z wybitnych polskich teologów ekumenistów: „Nasze podziały nie sięgają nieba”. Duch Święty nigdy nie przestanie nas zaskakiwać. Nasze ludzkie kalkulacje są niewystarczające. Warto zostawiać więcej miejsca na Boże niespodzianki.
 
 
Wysłuchaj wykładów na temat pielgrzymek do Ziemi Świętej;
 
Papiestwo śladami Jezusa
Pielgrzymki Pawła VI, Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka do ziemi świętej
Pielgrzymka Pawła VI do Ziemi Świętej
Wykład o. dr Narcyza Klimasa "Historyczna pielgrzymka Pawła VI do Ziemi Świętej (4-6 I 1964 r.)",wygłoszony 6 września 2014 r. w Miechowie, w czasie konferencji naukowej "W 50. rocznicę pierwszej papieskiej pielgrzymki do Ziemi Świętej".
https://www.youtube.com/watch?v=ciyLstrw6gc
Pielgrzymka Jana Pawła II i Benedykta XVI do Ziemi Świętej .
Wykład ks. prof. dr. hab. Waldemara Chrostowskiego "Pielgrzymka Jana Pawła II (21-26 III 2000 r.) i Benedykta XVI (8-15 V 2009 r.) do Ziemi Świętej, wygłoszony 6 września 2014 r. w Miechowie, w czasie konferencji naukowej "W 50. rocznicę pierwszej papieskiej pielgrzymki do Ziemi Świętej".
https://www.youtube.com/watch?v=YTzletkdEeI#t=15
 
Kościół przeżywa okres trudności, samokrytyki, jeśli nie samozagłady.
Opis: Paweł VI w Rzymie do grupy kleryków i księży.
Źródło: „Le Figaro”, 9 grudnia 1968
 
Ludzkość jest ciężko chora. Przyczyną tej choroby jest nie tylko zmniejszanie zasobów naturalnych i ich chciwe gromadzenie przez niewielu, ile raczej rozkład braterskiej więzi między ludźmi, jak i między narodami.
Nasze ręce są jeszcze zbroczone krwią z ostatnich wojen światowych.
Źródło: Paweł VI - „New York Times”, 2 stycznia 1970.
 
Papież bez tiary
Andrzej Grajewski
 
Był ostatnim papieżem ukoronowanym tiarą. Zaraz potem sprzedał ją, a pieniądze rozdał ubogim. Wkrótce doczekamy się beatyfikacji Pawła VI.
 
Benedykt XVI podpisał już dekret o uznaniu jego cnót heroicznych. Wybrany został także cud – niewytłumaczalny naukowo przypadek uleczenia dziecka w łonie matki, przed 17 laty w Kalifornii. W okresie rozwoju płodowego lekarze stwierdzili u niego poważne problemy i sugerowali aborcję. Jednakże kobieta chciała urodzić dziecko i prosiła o wstawiennictwo Pawła VI, który w 1968 r. wydał encyklikę „Humanae vitae”, o wartości i nienaruszalności życia ludzkiego. Dziecko urodziło się bez problemów. Na orzeczenie trwałości wyleczenia czekano, aż ówczesny noworodek skończy 15 lat.
 
Lombardczyk
 
Giovanni Battista Montini urodził się 26 września 1897 r. w miasteczku Concesio koło Brescii w Lombardii. Giorgio Montini, ojciec przyszłego papieża, był znanym dziennikarzem i działaczem chadeckim. Być może atmosfera domu rodzinnego sprawiła, że młody duchowny, wyróżniający się nieprzeciętnymi walorami duchowymi oraz intelektualnymi, wybrał drogę papieskiego dyplomaty. W 1937 r. został substytutem do spraw zwyczajnych w Sekretariacie Stanu, którym kierował wówczas kard. Eugenio Pacelli (późniejszy papież Pius XII).W latach II wojny światowej papież powierzył mu obowiązek opieki nad uchodźcami. Niewątpliwie w tamtym czasie stał się jednym z bliskich współpracowników ojca świętego, który zwykł najważniejsze decyzje podejmować sam.listopadzie 1954 r. Pius XII mianował go biskupem Mediolanu. Wielu się zastanawiało, jak wyrafinowany intelektualista, skrupulatny urzędnik, bez praktyki duszpasterskiej, poradzi sobie w największej włoskiej diecezji. W stolicy Lombardii, mieście ogromnych kontrastów społecznych, nowy metropolita zadziwił wszystkich swą aktywnością.
Rozpoczął zakrojone na szeroką skalę misje miejskie, które wyprowadził z kościołów w przestrzeń publiczną, a nawet do zakładów pracy. Nalegał, aby proboszcz był stale dostępny dla swych parafian, dlatego zadbał, by na każdej parafii był zainstalowany telefon, którego numer był podany do wiadomości wiernych.Wielką wagę przykładał do duszpasterstwa młodzieżowego, będąc przekonanym, że od formacji młodej inteligencji zależy bardzo wiele. Spowodował, że ruszyło budownictwo sakralne i w czasie jego rządów diecezją wybudowano tam blisko 100 nowych świątyń.
 
Człowiek dialogu
 
W Kościele powszechnym znane było nie tylko jego zaangażowanie w Mediolanie, ale pamiętano także pracę Montiniego u boku Piusa XII oraz rolę, jaką odegrał w przygotowaniach do Soboru Watykańskiego II. Dlatego na konklawe, które zebrało się po śmierci Jana XXIII, metropolita Mediolanu był jednym z faworytów. Wybór nastąpił 21 czerwca 1963 r. w piątym głosowaniu. Pierwszym zadaniem Pawła VI było dokończenie soboru oraz wcielenie w życie jego postanowień. Papież sprawnie przeprowadził kolejne soborowe sesje i w grudniu 1965 r. zamknął Sobór Watykański II. Następnie powołał instytucje oraz urzędy, mające realizować jego zalecenia w codziennej praktyce Kościoła. Oznaczało to m.in. reformę Kurii Rzymskiej, najważniejszego urzędu pomagającego papieżowi w realizacji jego misji. Kuria, zgodnie z soborowymi postulatami, została przekształcona oraz odmłodzona, a dominujących w niej Włochów zastępowali duchowni z całego świata, przynosząc do Watykanu uniwersalny wymiar Kościoła, zakorzenionego w różnych kulturach i tradycjach. Zlikwidowano dwór papieski, z którego pozostało tylko kilka stanowisk, osób rzeczywiście posługujących papieżowi. W formach zewnętrznych zniknął ceremoniał, kształtowany przez wieki. We wspomnieniach Paweł VI jawi się jako człowiek nieśmiały, nieco z dystansem i pewnym chłodem traktujący swych rozmówców. Ci, którzy poznali go bliżej, byli oczarowani jego kulturą, sposobem bycia, niezwykłymi horyzontami intelektualnymi. Był przekonany, że dialog jest najlepszą formą obecności Kościoła w gwałtownie zmieniającym się i laicyzującym świecie.Słowo »dialog« jest w jego języku jednym ze słów kluczowych, które z powodu swej jasności mogą wydawać się zagmatwane. (…) Zawiera się w nim właściwie cały jego sposób myślenia, jego stosunki z ludźmi” – wspominał Jean Guitton, pisarz, teolog, świecki audytor soboru, który spisał długie rozmowy z Pawłem VI. Warunki do dialogu były jednak nadzwyczaj trudne. Zachód właśnie wkraczał w czas radykalnej rewolucji obyczajowej, kwestionującej wszelkie autorytety oraz normy moralne. Okazało się także, że Sobór Watykański II, z którym Paweł VI wiązał tak wielkie nadzieje, przyniósł wiele zjawisk negatywnych. Z dnia na dzień papież stawał pod rosnącą presją środowisk domagających się zniesienia celibatu czy wprowadzenia kapłaństwa kobiet, ale także zmiany stanowiska Kościoła wobec takich kwestii jak ochrona życia, stosunek do naturalnej śmierci czy akceptacja rozwodów. Toczył się spór o granice wolności debaty teologicznej, czego wyrazem był głośny manifest teologów skupionych wokół czasopisma „Concilium”, zarzucający Kongregacji Nauki Wiary nazbyt arbitralne wyrokowanie o granicach debaty naukowej. Większości chodziło o prawa do wyrażania różnorodnych poglądów teologicznych, ale byli i tacy, którzy chcieli zakwestionować istotę Urzędu Nauczycielskiego Kościoła.Paweł VI atakowany był przez jednych za nadmierny konserwatyzm i zbyt wolne wdrażanie reform soborowych, przez drugich za rzekomy rewolucyjny pośpiech oraz uleganie grzechowi modernizmu, rozsadzającego Kościół od środka. Zadowolonych zbyt wielu nie było. Elementem dialogu okazały się także podróże apostolskie, które Paweł VI wpisał w swój styl posługi duszpasterskiej. Podróż do Ziemi Świętej w 1964 r. była tym ważniejsza, że spotkał się tam z Athenagorasem, ekumenicznym patriarchą Konstantynopola, co otwierało nowy rozdział w relacjach z Kościołem prawosławnym.Odwiedził jeszcze Indie, Portugalię, Turcję, Kolumbię, Szwajcarię, Ugandę, Indonezję, Hongkong, Cejlon oraz Filipiny. W Manili otarł się o śmierć, gdy stojący w tłumie szaleniec rzucił się na niego z nożem. Do historii przeszło także przemówienie, wygłoszone przez Pawła VI w październiku 1965 r. na forum Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych, w którym rozwinął ideę wolności religijnej jako dobra, które powinno być dostępne wszystkim, oraz wystąpił w obronie świętości życia.
 
„Ciężar urzędu”
 
lipcu 1968 r. podpisał encyklikę „Humanae vitae”zasadach moralnych przekazywania życia ludzkiego. Encyklika przedstawia spójną wizję odpowiedzialnego rodzicielstwa. Zabrania katolikom stosowania środków antykoncepcyjnych, ale dopuszcza regulację poczęć za pomocą metod naturalnych.Dla Zachodu, który właśnie zachłysnął się kolejną wersją pigułki antykoncepcyjnej, treść encykliki była skandalem.Nie chodziło tylko o to, co papież mówi w tej sprawie, ale że w ogóle Kościół ma czelność wypowiadać się na temat ludzkiej seksualności. Dzisiaj, kiedy znane są negatywne skutki stosowania środków antykoncepcyjnych, a Zachód staje przed dramatycznymi problemami wynikającymi z bezdzietności społeczeństw,tezy „Humanae vitae” nie szokują.Wtedy były piętnowane jako manifest ciemniactwa, krępujący ludzką wolność oraz tłumiący naturalne prawo do seksualnej przyjemności. Paweł VI miał ogromne wątpliwości, czy ten dokument podpisywać. Liczne grono ekspertów oraz hierarchów odradzało mu publikację. Wśród zachęcających do jej podpisania był kard. Karol Wojtyła, który przygotował papieżowi dokumentację w tej sprawie.Żaden inny problem tak jak ten nie dał nam odczuć ciężaru naszego urzędu”, wspominał papież. W sposób bezprecedensowy informował później opinię publiczną o swych rozterkach: „Ileż to razy odnosiliśmy wrażenie, iż miażdżą nas stosy dokumentów, a ile razy – mówiąc po ludzku – czuliśmy naszą osobistą niewystarczalność wobec straszliwego obowiązku pasterskiego, który każe nam wypowiadać się w tej sprawie”. Z perspektywy lat można powiedzieć, że ta encyklika była jednym z najważniejszych dokumentów Kościoła w XX wieku. Paweł VI umierał w letniej rezydencji w Castel Gandolfo w sierpniu 1978 r. Świadkowie jego ostatnich chwil zanotowali, że po południu 6 sierpnia słabnącym głosem stale powtarzał modlitwę „Ojcze nasz”. Zostawił, poza wielką liczbą dokumentów o fundamentalnym znaczeniu dla współczesnego Kościoła, także prostą myśl, zapisaną w testamencie: „Co do świata, nie należy sądzić, że się mu pomaga, przyjmując jego myśli, obyczaj i upodobania, lecz pouczając go, kochając i służąc mu”. Pontyfikat Pawła VI trwał nieco ponad 15 lat i był pokorną służbą światu i Kościołowi. Pozostawił niezatarte ślady, wykraczające poza wymiar swojej epoki.
 
Papież dialogu
 
Paweł VI jako pierwszy papież przyjął w 1967 r. przywódcę sowieckiego. Był też pierwszym Biskupem Rzymu, który odwiedził w 1965 r. nowojorską siedzibę ONZ i wygłosił tam przemówienie nt. pokoju, sprawiedliwości i bezpieczeństwa na świecie.
 
 
Paweł VI - Giovanni Battista Montini urodził się 26 września 1897 r. w lombardzkim miasteczku Concesio koło Brescii.
Jego ojciec Giorgio był dziennikarzem i propagował społeczną naukę Kościoła, działał we Włoskiej Akcji Katolickiej, był parlamentarzystą.
Święcenia kapłańskie G. B. Montini przyjął 28 maja 1920 r. w Brescii, po czym kontynuował naukę i studia w Mediolanie i Rzymie, m.in. w Papieskiej Akademii Kościelnej, kształcącej dyplomatów watykańskich.
 
W maju 1923 r. rozpoczął pracę w nuncjaturze apostolskiej w Warszawie jako sekretarz nuncjusza abp. Lorenzo Lauriego. W Polsce spędził niespełna pół roku, poznawał kraj (był m.in. na Jasnej Górze), uczył się języka, ale częste przeziębienia, spowodowane surowym klimatem i słabym zdrowiem, sprawiły, że musiał wrócić do Włoch.
 
W Rzymie ks. Montini rozpoczął pracę w Sekretariacie Stanu, będąc jednocześnie m.in. asystentem kościelnym sekcji akademickiej Włoskiej Akcji Katolickiej (1925-33) i krajowym moderatorem (kapelanem) Federacji Studentów Włoskich Uniwersytetów Katolickich (FUCI). W 1937 r. został substytutem do spraw zwyczajnych w Sekretariacie Stanu, którym kierował wówczas kard. Eugenio Pacelli (późniejszy papież Pius XII). W latach II wojny światowej był odpowiedzialny za pomoc i opiekę nad uchodźcami.
Po wojnie Pius XII chciał na konsystorzu w styczniu 1953 r. mianować go kardynałem, ale prałat Montini nie przyjął wyróżnienia. Papież powołał go więc w 1954 r. na arcybiskupa Mediolanu.Na stanowisku tym objawiły się jego talenty duszpasterskie i organizacyjne. W ciągu ponad ośmiu lat pracy odnowił życie duchowe archidiecezji, ogłosił liczne listy i orędzia duszpasterskie, odwiedzał zakłady pracy i przyczynił się do powrotu do Kościoła wielu zeświecczonych środowisk robotniczych i intelektualnych, wspierał rozwój prasy katolickiej.
 
Następca Piusa XII, Jan XXIII już na pierwszym konsystorzu 15 grudnia 1958 r. mianował 61-letniego wówczas arcybiskupa Mediolanu kardynałem. A gdy ku zaskoczeniu wszystkich papież Roncalli ogłosił 25 stycznia 1959 r., decyzję o zwołaniu Soboru Watykańskiego II, nowy kardynał znalazł się w Głównej Komisji Przygotowawczej i w Komisji Techniczno-Organizacyjnej przyszłego Soboru.
Po śmierci Jana XXIII kard. Montini już po dwóch dniach konklawe, 21 czerwca 1963 r. został jego następcą, przyjmując imię Pawła VI. Nowy papież mógł wznowić obrady Soboru albo zakończyć je po pierwszej sesji, ale już nazajutrz po wyborze Paweł VI zapowiedział, że zamierza kontynuować dzieło Jana XXIII. "Właśnie temu dziełu głównie poświęcimy wszystkie nasze siły" - podkreślił.
Wielką zasługą Pawła VI było takie pokierowanie pracami Soboru, że stworzono warunki pełnej wolności wypowiedzi jego uczestników, przeprowadzono głębokie reformy w Kościele, zachowując nienaruszony depozyt wiary Chrystusowej.
Po Vaticanum II Paweł VI zaangażował cały swój autorytet we wprowadzanie w życie postanowień soborowych, co nie było łatwe ani proste. Z jednej strony istniał opór, głównie ze strony starszych hierarchów i katolików świeckich, obawiających się, że zbyt szybkie wprowadzanie zmian, np. języków narodowych w liturgii czy otwieranie się Kościoła na inne wyznania, może doprowadzić do zamętu wśród wiernych i osłabi wiarę. Z drugiej strony Papież musiał hamować największych zapaleńców, którzy zmiany soborowe chcieli wprowadzać od razu,bez odpowiedniego przygotowania duchowieństwa i wiernych.
 
To właśnie na fali podważania uchwał soborowych zrodził się ruch abp. Marcela Lefebvre;a. Pojawiały się inne niebezpieczne tendencje, np. próby wspólnej Eucharystii z niekatolikami, gwałtowny spadek powołań czy kwestionowanie celibatu przez księży - na pontyfikat Pawła VI przypada największa liczba wystąpień ze stanu kapłańskiego i zakonnego.
 
Idąc za wnioskami ojców soborowych w sprawie reformy Kurii Rzymskiej, Paweł VI podjął się trudnego dzieła gruntownych zmian tej instytucji, będącej jakby "rządem" Kościoła.
W dniu zakończenia Soboru 7 grudnia 1965 r. gruntownie zreformował Kongregację Świętego Oficjum, czyli spadkobierczynię Świętej Inkwizycji, powołując na jej miejsce Kongregację Nauki Wiary. Zmieniała się nie tylko nazwa, ale struktura i zadania tego urzędu, który odtąd miał być miejscem nie tylko troski o czystość wiary, ale również dyskusji z teologami.Ale najważniejszym posunięciem była ogólna reforma Kurii, przeprowadzona na mocy konstytucji apostolskiej "Regimini Ecclesiae Universae" z 15 sierpnia 1967 r. Papież zmieniał, likwidował jedne, tworzył inne urzędy centralne, aby centralny "rząd" Kościoła działał jak najsprawniej.
 
W 1969 r. przeprowadzono reformę Kalendarza Rzymskiego, co pociągnęło za sobą m.in. nowe daty wspomnień niektórych świętych i błogosławionych. Po wiekach przywrócono instytucję Synodu Biskupów (1965).
 
To Paweł VI zarządził, aby wszyscy biskupi po osiągnięciu 75. roku życia składali dymisję na ręce Papieża, a w 1970 r. wydał rozporządzenie, że kardynałowie po skończeniu 80 lat nie będą mogli uczestniczyć w konklawe ani pełnić stanowisk w Kurii Rzymskiej. W 1973 r. Papież ustalił, że kardynałów wybierających nowego Biskupa Rzymu nie może być więcej niż 120.
 
Paweł VI był człowiekiem o szczególnym charakterze - wyrafinowanym intelektualistą, delikatnym i subtelnym (mówiono o nim "człowiek nieskończonej uprzejmości"), a zarazem chłodnym i nieco powściągliwym w obcowaniu z ludźmi, co nie ułatwiało mu kontaktów z otoczeniem.
 
Idąc śladami swojego wielkiego poprzednika Jana XXIII Paweł VI wypracował politykę wschodnią Stolicy Apostolskiej - otwarcie się na ówczesne kraje komunistyczne, szczególnie w Europie.
 
Jako pierwszy papież przyjął w 1967 r. przywódcę sowieckiego (była to wizyta nieoficjalna), przewodniczącego Rady Najwyższej ZSRR Nikołaja Podgornego; sześciokrotnie spotykał się z ministrem spraw zagranicznych tego kraju Andriejem Gromyką. Przyjmował też w Watykanie szefów innych krajów bloku sowieckiego, m.in. prezydenta Jugosławii Josipa Broz Titę, przywódców: Rumunii - Nicolae Ceauşescu i Węgier - Jánosa Kádára. 1 grudnia 1977 wizytę papieżowi złożył Edward Gierek.
 
Audiencje te nie zawsze przekładały się np. na możliwość mianowania nowych biskupów, ale Papież mógł lepiej poznawać sytuację w krajach komunistycznych, a tamtejsza propaganda łagodziła ton wypowiedzi antykościelnych, co nieraz prowadziło do poprawy sytuacji ludzi wierzących.
 
Polityka wschodnia miała też swoich krytyków w kołach kościelnych, zarzucających jej małą skuteczność. Zwykle dyplomaci watykańscy rozmawiali niemal wyłącznie z rządami komunistycznymi, niejako ponad głowami miejscowych biskupów. W Polsce, dzięki stanowczej postawie kard. Stefana Wyszyńskiego, udało się tego uniknąć i episkopat był jednym z partnerów rozmów.
Niezależnie od trudności Papież chciał maksymalnie wykorzystać wszelkie możliwości prawne, aby ułatwić lub wręcz umożliwić normalne funkcjonowanie Kościoła w niektórych krajach, np. w Czechosłowacji.
Owocem takich założeń i "polityki małych kroków" było porozumienie z Węgrami (15 września 1964 r.) w sprawie obsady stolic biskupich i układ z Jugosławią (25 czerwca 1966 r.), po którym nastąpiło 14 sierpnia 1970 r. nawiązanie stosunków dyplomatycznych z nią jako pierwszym, rządzonym przez komunistów krajem.
 
Paweł VI był też pierwszym Biskupem Rzymu, który odwiedził w 1965 r. nowojorską siedzibę ONZ i wygłosił tam przemówienie nt. pokoju, sprawiedliwości i bezpieczeństwa na świecie.
 
Ważną międzynarodową inicjatywą pokojową Pawła VI było ustanowienie w 1967 r. Światowego Dnia Pokoju, obchodzonego od 1968 r. w dniu 1 stycznia.
Wielką nowością pontyfikatu Pawła VI były jego pielgrzymki. Niektórzy jego poprzednicy podróżowali po Państwie Kościelnym, Półwyspie Apenińskim lub do Francji. Dopiero Paweł VI odbył w latach 1964-1970 dziewięć podróży do prawie 20 państw.
Pierwszą wizytę złożył w dniach 4-6 stycznia 1964 r. w Ziemi Świętej: w Izraelu i Jordanii. Podróż ta miała charakter ekumeniczny ze względu na spotkania ze zwierzchnikami Kościołów wschodnich, m.in. z patriarchą ekumenicznym Konstantynopola Atenagorasem i patriarchą jerozolimskim Benedyktem.
 
Następne podróże odbył on do Indii (z międzylądowaniem i krótkim postojem w Bejrucie - 2-5 XII 1964), ONZ i USA (3-4 X 1965), Portugalii (Fatima; 13 V 1967), Turcji (25-26 VII 1967), Kolumbii (22-25 VIII 1968), Szwajcarii (10 VI 1969; w Genewie odwiedził Światową Radę Kościołów i Międzynarodowe Biuro Pracy), Ugandę (31 VII-2 VIII 1969; w Kampali kanonizował św. Karola Lwangę i jego towarzyszy), na Filipiny, do Australii, Indonezji, Hongkongu i Cejlonu (dziś Sri Lanki; 26 XI-5 XII 1970).
 
W latach 1964-1977 odbył też 14 podróży do 20 miejscowości i regionów Włoch.
 
Działalność na rzecz jedności chrześcijan to kolejny ważny aspekt tego pontyfikatu. Na zakończenie Vaticanum II, 7 grudnia 1965 r., Paweł VI i patriarcha Atenagoras jednocześnie w Watykanie i Konstantynopolu znieśli ekskomuniki rzucone przez przedstawicieli Kościołów Wschodu i Zachodu w 1054 r.
 
W 10. rocznicę tego wydarzenia na zakończenie nabożeństwa w kaplicy Sykstyńskiej w 1975 biskup Rzymu upadł do stóp przewodniczącego delegacji greckiej metropolity Melitona, prosząc go o wybaczenie grzechów przeciw jedności ze strony Kościoła katolickiego.
 
Za pontyfikatu tego Papieża rozpoczęły się oficjalne dialogi m.in. z anglikanami i luteranami oraz ożywione kontakty z Patriarchatem Moskiewskim. Paweł VI przyjął też wielu zwierzchników innych Kościołów, np. anglikańskiego arcybiskupa Canterbury Michaela Ramseya (1966) i jego następcę Donalda Coggana (1977), kilkakrotnie spotykał się z patriarchą Atenagorasem, w 1973 r. przyjął przywódcę buddystów tybetańskich Dalajlamęitp.
 
Paweł VI jest autorem 7 encyklik, 10 konstytucji apostolskich, 6 adhortacji, ok. 40 różnych listów, 11 listów apostolskich. Ogłosił 61 błogosławionych i 84 świętych i po raz pierwszy w dziejach, w 1970 r., dwóm kobietom przyznał tytuły doktorów Kościoła (święte: Teresa z Avili i Katarzyna ze Sieny). Na sześciu konsystorzach mianował łącznie 143 kardynałów.
 
Zawsze pamiętał o Polsce. Gdy w 1966 r. trwały obchody milenijne, wyrażał chęć odwiedzin naszego kraju, choćby na jeden dzień, aby na Boże Narodzenie odprawić milenijną Mszę św. na Jasnej Górze. Jednak ówczesne władze stanowczo się temu sprzeciwiły.
 
28 czerwca 1972 r. Paweł VI wydał bullę "Episcoporum Poloniae coetus", która ustanawiała diecezje na ziemiach zachodnich i północnych: we Wrocławiu, w Opolu, Gorzowie, Szczecinie-Kamieniu Pomorskim, Koszalinie-Kołobrzegu i Olsztynie.
 
 
Ojciec Święty powierzał ważne zadania Polakom. Bp Władysław Rubin był pierwszym sekretarzem generalnym Synodu Biskupów, bp Andrzej Deskur stanął w 1973 r. na czele Papieskiej Komisji ds. Środków Społecznego Przekazu, a kard. Karol Wojtyła głosił w 1976 r. rekolekcje wielkopostne dla Papieża i Kurii Rzymskiej.
 
W 1971 r. rozpoczęły się pierwsze po II wojnie światowej oficjalne rozmowy polsko-watykańskie, które doprowadziły do ustanowienia w lipcu 1974 r. zespołu ds. stałych kontaktów roboczych między rządem PRL a Stolicą Apostolską - jedynej takiej formy stosunków w polityce międzynarodowej Stolicy Świętej.
 
To właśnie Paweł VI beatyfikował w 1971 r. o. Maksymiliana Kolbego, a w 1975 r. s. Marię Teresę Ledóchowską.
 
Paweł VI zmarł w niedzielę 6 sierpnia 1978 r., w świętoPrzemienienia Pańskiego, w wieku 81 lat.Wiadomość o jego śmierci była zaskoczeniem i wstrząsem dla całego Kościoła i świata, gdyż w odróżnieniu od swych poprzedników Piusa XII i Jana XXIII, papież Montini do końca życia zachował aktywność.
 
Jeszcze w środę 2 sierpnia spotkał się z wiernymi na dziedzińcu Pałacu Apostolskiego w Castel Gandolfo na cotygodniowej audiencji, nazajutrz przyjął nowego prezydenta Włoch Sandro Pertiniego, przygotowywał rozważania przed niedzielną modlitwą "Anioł Pański".
W sobotę 5 sierpnia stan zdrowia Ojca Świętego gwałtownie się pogorszył. W niedzielę po południu pojawiły się problemy z krążeniem, o godz. 18.00 Papież na leżąco wysłuchał Mszy św., którą odprawił jego sekretarz osobisty ks. prałat Pasquale Macchi, i przyjął Komunię św., po czym sekretarz stanu kard. Jean Villot udzielił mu sakramentu chorych. O godz. 19.40 Paweł VI odszedł do Domu Ojca. Tak zakończył się 15-letni pontyfikat, który przypadł na jeden z najtrudniejszych okresów w dziejach Kościoła XX wieku
 
50 lat po przełomie - ks. Tomasz Jaklewicz
Papież bez tiary - Andrzej Grajewski
Papież dialogu
 
Nie powinniśmy obawiać się tego, że być może któregoś dnia znajdziemy się w mniejszości – o ile tylko byliśmy wierni. Nie będziemy się wstydzić niepopularności, jeśli zachowaliśmy spójność. Wreszcie nie będzie nam straszne bycie pokonanym, jeżeli pozostaniemy świadkami prawdy i wolności dzieci Bożych.
Źródło:Paweł VI - DC z 7 marca 1976, s. 202.
 
 
 
W czasie gdy trwa obecnie Synod poświęcony współczesnej rodzinie i jej problemom warto przypomnieć sobie nauczanie Pawła VI. Papież ten bowiem obronił Kościół katolicki przed błędami i modami tego świata. Nauka Kościoła nie uległa podstępom i zwodzeniom ducha czasu. W szczególności warto przypomnieć sobie jego encyklikę Humanae Vitae. To właśnie ten dokument stał się powodem wściekłych ataków na Pawła VI. Papież ten wytrzymał jednak napór świata i części błądzącego Kościoła, który rzucał się na niego jak wilki. Dzięki wsparciu samego Chrystusa, a także wielkich filarów Kościoła Bożego – tamtej doby – czyli bp. K. Wotyły i o. Pio z Petrolciny – Paweł VI obronił Święte Magisterium, a także suwerenność Urzędu Nauczycielskiego, nieomylnego i odpornego na kompromisy i agresję błędowierców. Paweł VI po raz kolejny udowodnił, jak wielu jego poprzedników na Tronie św. Piotra, że dla prawdy warto cierpieć. A także i to, iż „Prawda zawsze zwycięża” – Veriats omnia vincit.
 
Paweł VI
ENCYKLIKA HUMANAE VITAE
O zasadach moralnych w dziedzinie przekazywania życia ludzkiego
 
Do Czcigodnych Braci Patriarchów, Arcybiskupów, Biskupów oraz innych Ordynariuszów, zachowujących pokój i wspólnotę ze Stolicą Apostolską do Duchowieństwa i Wiernych świata katolickiego, jak również do wszystkich Ludzi dobrej woli.
 
Czcigodni Bracia i drodzy Synowie! Pozdrowienie i Apostolskie Błogosławieństwo.
 
Przekazywanie życia*
1. Bardzo doniosły obowiązek przekazywania życia ludzkiego, dzięki któremu małżonkowie stają się wolnymi i odpowiedzialnymi współpracownikami Boga-Stwórcy, napełnia ich zawsze wielką radością z którą jednak idą niekiedy w parze niemałe trudności i kłopoty. Jeżeli w każdej epoce pełnienie tego obowiązku stawiało przed sumieniem małżonków trudne problemy, to współczesny rozwój społeczeństwa ludzkiego spowodował takie przemiany, że powstały nowe zagadnienia, których Kościołowi nie wolno pomijać milczeniem, ponieważ odnoszą się one do spraw tak ściśle związanych z życiem i szczęściem ludzi.
 
I. NOWE ASPEKTY PROBLEMU I KOMPETENCJE NAUCZYCIELSKIEGO URZĘDU KOŚCIOŁA
2. Dokonane przemiany są rzeczywiście i doniosłe, i różnorodne. Chodzi tu przede wszystkim o szybki przyrost naturalny. Wielu ludzi wyraża obawę, ażeby ludność świata nie powiększała się szybciej, aniżeli pozwalają na to stojące do dyspozycji zasoby, i żeby z tego powodu nie zwiększyły się trudności wielu rodzin i narodów, będących na drodze rozwoju. Na skutek tego władze państwowe łatwo mogą być narażone na pokusę, aby zagrażające niebezpieczeństwo zażegnać nawet przy pomocy radykalnych środków. Ponadto nie tylko warunki pracy i mieszkania, ale także wzrastające wymagania w dziedzinie zarówno gospodarczej, jak też w dziedzinie wychowania i kształcenia młodzieży, stwarzają takie sytuacje życiowe, w których zaradzenie potrzebom większej ilości dzieci okazuje się dziś często rzeczą uciążliwą. Dają się również zauważyć pewne zmiany nie tylko w ocenie samej osoby kobiety i jej zadań w społeczeństwie, ale także w ocenie wartości miłości małżeńskiej oraz znaczenia stosunków małżeńskich dla tej miłości.
Należy wreszcie zwrócić szczególną uwagę na to, żeczłowiek dokonał tak zdumiewającego postępu w opanowaniu i racjonalnym wykorzystaniu sił przyrody, żeusiłuje, rozszerzyć to panowanie na całe swoje życie, a więc na swój organizm, na swe duchowe uzdolnienia, na życie społeczne, wreszcie na same prawa, rządzące przekazywaniem życia.
3. W tym stanie rzeczy narzucają się nowe pytania: Czy, biorąc pod uwagę zarówno warunki współczesnego życia, jak i znaczenie stosunków małżeńskich dla harmonii i wzajemnej wierności między małżonkami, nie należałoby poddać rewizji obowiązujących dotąd zasad moralnych,szczególnie jeżeli się zważy, że można je zachować tylko za cenę wielkich, niekiedy heroicznych poświęceń?
Ponadto, czy stosując w tej kwestii tzw. zasadę całościowości, nie należałoby sądzić, że dążenie do mniejszej płodności, ale za to bardziej racjonalnej, może z aktów fizycznie obezpłodnionych, uczynić etycznie dozwolonym i mądrym ograniczanie urodzin? Innymi słowy, czy nie wolno mniemać, że prokreacja, jako cel odnosi się raczej do całości życia małżeńskiego niż do jego poszczególnych aktów? Prócz tego stawia się pytanie, czy ze względu na większe poczucie odpowiedzialności, jakim się odznaczają współcześni ludzie, nie nadszedł już czas, aby zadanie przekazywania życia powierzyć raczej ich rozumowi i woli, aniżeli określonym procesom ich organizmów?
 
Kompetencje Nauczycielskiego Urzędu Kościoła
 
4. Niewątpliwie tego rodzaju zagadnienia wymagały od Nauczycielskiego Urzędu Kościoła nowego i pogłębionego rozważenia zasad moralnej nauki o małżeństwie, opartej na prawie naturalnym, naświetlonym i ubogaconym przez Objawienie Boże.
Zapewne nikt z wiernych nie zamierza przeczyć, że w kompetencjach Nauczycielskiego Urzędu Kościoła leży interpretowanie naturalnego prawa moralnego. Nie ulega bowiem wątpliwości, że - jak to wielokrotnie oświadczali Nasi Poprzednicy Jezus Chrystus, czyniąc Piotra i Apostołów uczestnikami swojej boskiej władzy i posyłając ich, aby nauczali wszystkie narody Jego przykazań, ustanowił ich zarazem autentycznymi strażnikami i tłumaczami całego prawa moralnego, a więc nie tylko ewangelicznego, ale także naturalnego.Prawo bowiem naturalne jest również wyrazem woli Bożej i jego wierne przestrzeganie jest ludziom konieczne do zbawienia.
Kościół wypełniając to zadanie w każdej epoce, szczególnie zaś często w nowszych czasach, wydawał odpowiednie dokumenty, omawiające zarówno naturę małżeństwa, jak też należyte korzystanie z praw małżeńskichoraz obowiązki małżonków.
 
Specjalne studia
 
5. Świadomość tego właśnie obowiązku kazała Nam zatwierdzić i poszerzyć Komisję, powołaną w marcu 1963 r. przez Naszego Poprzednika, śp. Jana XXIII. Poza licznymi specjalistami z różnych dyscyplin, dotyczących tego przedmiotu, posiadała ona w swym gronie również pary małżeńskie. Komisja ta miała na celu nie tylko gromadzenie opinii i postulatów na temat nowych zagadnień dotyczących życia małżeńskiego, a szczególnie etycznej regulacji poczęć1, ale ponadto dostarczenie odpowiednich informacji, aby Nauczycielski Urząd Kościoła mógł udzielić właściwej odpowiedzi na oczekiwania, jakie w tej sprawie żywili zarówno wierni, jak i inni ludzie na całym świecie.
Prace tych ekspertów, uzupełnione przez opinie i rady, jakich - już to spontanicznie, już to na Naszą prośbę - dostarczyli Nam licznie Nasi Bracia w episkopacie, umożliwiły Nam lepsze rozeznanie wszystkich aspektów tej złożonej kwestii. Im też wszystkim wyrażamy za to Naszą żywą wdzięczność.
 
Odpowiedź Nauczycielskiego Urzędu Kościoła
 
6. Jednakże wnioski, do których doszła Komisja, nie mogły być uznane przez Nas za pewne i definitywne, ani też nie mogły zwolnić Nas z osobistego obowiązku rozważenia tego doniosłego problemu. Stało się tak między innymi z tego również powodu, że w łonie Komisji nie osiągnięto pełnej zgody, co do proponowanych zasad moralnych, szczególnie zaś dlatego, że przedłożono pewne środki i metody rozwiązania zagadnienia, niezgodne z moralną nauką o małżeństwie,głoszoną z niezmienną stanowczością przez Nauczycielski Urząd Kościoła.
Dlatego to, po dokładnym przestudiowaniu przedłożonej Nam dokumentacji, po bardzo starannym przemyśleniu i rozważeniu zagadnienia, po gorących modlitwach zanoszonych do Boga, mocą powierzonego Nam przez Chrystusa mandatu, uważamy obecnie za stosowne dać odpowiedź na te ważne pytania.
 
 
Integralna wizja człowieka
 
7. Problem przekazywania życia, podobnie jak każdy inny problem dotyczący życia ludzkiego, powinien być tak rozpatrywany, aby - poza aspektami cząstkowymi, należącymi do porządku biologicznego, psychologicznego, demograficznego czy socjologicznego- uwzględnił całego człowieka i całe jego powołanie, obejmujące nie tylko porządek naturalny i doczesny, ale również nadprzyrodzony i wieczny. Z uwagi na to, że wielu obrońców sztucznych metod ograniczania liczby potomstwa odwołuje się do wymogów miłości małżeńskiej, czy też odpowiedzialnego rodzicielstwa, konieczną jest rzeczą jasno określić i naświetlić te dwa zasadnicze elementy życia małżeńskiego. Zamierzamy to uczynić, przypominając zwłaszcza niedawny, wysoce kompetentny wykład na ten temat II Soboru Watykańskiego w Konstytucji duszpasterskiej Gaudium et spes.
 
Miłość małżeńska
 
8. Miłość małżeńska najlepiej objawia nam swą prawdziwą naturę i godność dopiero wtedy, gdy rozważymy, że początek swój czerpie ona - jakby z najwyższego źródła - z Boga, który jest Miłością i Ojcem, "od którego bierze swe imię wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi".
Małżeństwo bowiem nie jest wyrokiem jakiegoś przypadkulub owocem ewolucji ślepych sił przyrody: Bóg-Stwórca ustanowił je mądrze i opatrznościowo w tym celu, aby urzeczywistniać w ludziach swój plan miłości. Dlatego małżonkowie poprzez wzajemne oddanie się sobie, im tylko właściwe i wyłączne, dążą do takiej wspólnoty osób, aby doskonaląc się w niej wzajemnie, współpracować równocześnie z Bogiem w wydawaniu na świat i wychowywaniu nowych ludzi. Dla ochrzczonych zaś małżeństwo nabiera godności sakramentalnego znaku łaski, ponieważ wyraża związek Chrystusa z Kościołem.
 
Jej cechy charakterystyczne
 
9. Gdy się te sprawy widzi we właściwym świetle, stają się oczywiste charakterystyczne cechy i wymogi miłości małżeńskiej. Ich właściwe zrozumienie jest rzeczą najwyższej wagi.
Jest to przede wszystkim miłość na wskroś ludzka, a więc zarazem zmysłowa i duchowa. Toteż nie chodzi tu tylko o zwykły impuls popędu lub uczuć, ale także, a nawet przede wszystkim, o akt wolnej woli, zmierzający do tego, aby miłość ta w radościach i trudach codziennego życia nie tylko trwała, lecz jeszcze wzrastała, tak ażeby małżonkowie stawali się nie jako jednym sercem i jedną duszą, i razem osiągali swą ludzką doskonałość.
Chodzi następnie o miłość pełną, to znaczy o tę szczególną formę przyjaźni, poprzez którą małżonkowie wielkodusznie dzielą między sobą wszystko, bez niesprawiedliwych wyjątków i egoistycznych rachub. Kto prawdziwie kocha swego współmałżonka, nie kocha go tylko ze względu na to, co od niego otrzymuje, ale dla niego samego, szczęśliwy, że może go wzbogacić darem z samego siebie.
Prócz tego miłość małżeńska jest wierna i wyłączna aż do końca życia; to znaczy jest taka, jak ją rozumieli małżonkowie w tym dniu, w którym, wolni i w pełni świadomi, wiązali się węzłem małżeńskim.
Choćby ta wierność małżeńska napotykała niekiedy na trudności, to jednak nikomu nie wolno uważać jej za niemożliwą wręcz przeciwnie, jest zawsze szlachetna i pełna zasług. Przykłady tak licznych w ciągu wieków małżonków dowodzą nie tylko tego, że wierność jest zgodna z naturą małżeństwa, lecz ponadto, że stanowi ona niejako źródło, z którego płynie głębokie i trwałe szczęście.
Jest to wreszcie miłość płodna, która nie wyczerpuje się we wspólnocie małżonków, ale zmierza również ku swemu przedłużeniu i wzbudzeniu nowego życia. "Małżeństwo i miłość małżeńska z natury swej skierowane są ku płodzeniu i wychowywaniu potomstwa. Dzieci są też najcenniejszym darem małżeństwa i samym rodzicom przynoszą najwięcej dobra".
 
Odpowiedzialne rodzicielstwo
 
10. Z tych to powodów miłość małżonków domaga się od nich, aby poznali należycie swoje zadanie w dziedzinie odpowiedzialnego rodzicielstwa. Ponieważ dziś słusznie kładzie się na nie tak wielki nacisk, dlatego musi ono być należycie rozumiane. Rozpatrzyć je przeto należy pod różnymi, ściśle ze sobą powiązanymi i słusznymi aspektami.
Biorąc najpierw pod uwagę procesy biologiczne, odpowiedzialne rodzicielstwo oznacza znajomość i poszanowanie właściwych im funkcji, rozum człowieka bowiem odkrywa w zdolności dawania życia prawa biologiczne, które są częścią osoby ludzkiej.
Następnie, gdy chodzi o wrodzone popędy i namiętności, to odpowiedzialne rodzicielstwo oznacza konieczność opanowania ich przez rozum i wolę.
Jeżeli zaś z kolei uwzględnimy warunki fizyczne, ekonomiczne, psychologiczne i społeczne, należy uznać, że ci małżonkowie realizują odpowiedzialne rodzicielstwo, którzy kierując się roztropnym namysłem i wielkodusznością, decydują się na przyjęcie liczniejszego potomstwa, albo też, dla ważnych przyczyn i przy poszanowaniu nakazów moralnych, postanawiają okresowo lub nawet na czas nieograniczony, unikać zrodzenia dalszego dziecka.
Co więcej, odpowiedzialne rodzicielstwo, o którym teraz mówimy, w szczególniejszy sposób wiąże się z inną, i to bardzo głęboką ideą należącą do obiektywnego porządku moralnego, ustanowionego przez Boga, którego to porządku prawdziwym tłumaczem jest prawe sumienie.
Dlatego do zadań odpowiedzialnego rodzicielstwa należy, aby małżonkowie uznali swe obowiązki wobec Boga, wobec siebie samych, rodziny i społeczeństwa, przy należytym zachowaniu porządku rzeczy i hierarchii wartości.
Konsekwentnie, w pełnieniu obowiązku przekazywania życia nie mogą oni postępować dowolnie, tak jak gdyby wolno im było na własną rękę i w sposób niezależny określać poprawne moralnie metody postępowania; przeciwnie, są oni zobowiązani dostosować swoje postępowanie do planu Boga-Stwórcy, wyrażonego z jednej strony w samej naturze małżeństwaoraz w jego aktach, a z drugiej - określonego w stałym nauczaniu Kościoła.
 
Wewnętrzny ład stosunku małżeńskiego
 
11. Stosunki, przez które małżonkowie jednoczą się w sposób intymny i czysty, i przez które przekazuje się życie ludzkie, są - jak to przypomniał niedawno Sobór - "uczciwe i godne". Nie przestają być moralnie poprawne, nawet gdyby przewidywano, że z przyczyn zupełnie niezależnych od woli małżonków będą niepłodne, ponieważ nie tracą swojego przeznaczenia do wyrażania i umacniania zespolenia małżonków. Wiadomo zresztą z doświadczenia, że nie każde zbliżenie małżeńskie prowadzi do zapoczątkowania nowego życia. Bóg bowiem tak mądrze ustalił naturalne prawa płodności i jej okresy, że już same przez się wprowadzają one przerwy pomiędzy kolejnymi poczęciami. Jednakże Kościół, wzywając ludzi do przestrzegania nakazów prawa naturalnego, które objaśnia swoją niezmienną doktryną, naucza, że konieczną jest rzeczą, aby każdy akt małżeński zachował swoje wewnętrzne przeznaczenie do przekazywania życia ludzkiego.
Nierozerwalność podwójnej funkcji znaku w zbliżeniu małżeńskim
12. Nauka ta, wielokrotnie przez Nauczycielski Urząd Kościoła podana wiernym, ma swoją podstawę w ustanowionym przez Boga nierozerwalnym związku - którego człowiekowi nie wolno samowolnie zrywać, między dwojakim znaczeniem tkwiącym w stosunku małżeńskim: między oznaczaniem jedności i oznaczaniem rodzicielstwa.
Albowiem stosunek małżeński z najgłębszej swojej istoty, łącząc najściślejszą więzią męża i żonę, jednocześnie czyni ich zdolnymi do zrodzenia nowego życia, zgodnie z prawami zawartymi w samej naturze mężczyzny i kobiety. Jeżeli zatem zostaną zachowane te dwa istotne elementy stosunku małżeńskiego, a więc oznaczanie jedności i rodzicielstwa, to wtedy zatrzymuje on w pełni swoje znaczenie wzajemnej i prawdziwej miłościoraz swoje odniesienie do bardzo wzniosłego zadania, do którego człowiek zostaje powołany - a mianowicie do rodzicielstwa.
Sądzimy, że ludzie naszej epoki są szczególnie przygotowani do zrozumienia, jak bardzo ta nauka jest zgodna z ludzkim rozumem.
 
Wierność wobec planu Bożego
 
13. Słusznie zwraca się uwagę na to, że współżycie płciowe narzucone współmałżonkowi bez liczenia się z jego stanem oraz z jego uzasadnionymi życzeniami, nie jest prawdziwym aktem miłości i dlatego sprzeciwia się temu, czego słusznie domaga się ład moralny we wzajemnej więzi między małżonkami. Podobnie, jeżeli się sprawę dobrze rozważy, trzeba przyznać, że taki akt wzajemnej miłości dokonany z uszczerbkiem dla zdolności przekazywania życia którą Bóg-Stwórca wszechrzeczy związał z tym aktem specjalnymi prawami - pozostaje w sprzeczności zarówno z planem Bożym, według którego małżeństwo zostało ustanowione, jak i z Wolą Pierwszego Twórcy ludzkiego życia. Jeżeli więc ktoś korzysta z daru Bożego pozbawiając go, choćby tylko częściowo, właściwego znaczenia i celowości, działa wbrew naturze tak mężczyzny jak i kobiety, a także wbrew głębokiemu ich zespoleniu. I właśnie dlatego sprzeciwia się też planowi Boga i Jego świętej woli. Kto natomiast korzysta z daru miłości małżeńskiej z poszanowaniem praw przekazywania życia, ten uznaje, że nie jest panem źródeł życia, ale raczej sługą planu ustalonego przez Stwórcę.Jak bowiem człowiek, ogólnie biorąc, nie posiada nieograniczonej władzy nad swoim ciałem, tak również - i to w zgoła szczególniejszy sposób, nie ma on jej nad zdolnością rozrodczą, ponieważ z natury swojej odnosi się ona do przekazywania życia ludzkiego, którego początkiem jest sam Bóg. "Życie ludzkie - jak to przypomniał Nasz Poprzednik, śp. Jan XXIII - winni wszyscy uważać za rzecz świętą, ponieważ od samego początku zakłada ono działanie Boga-Stwórcy".
 
Niedopuszczalne sposoby ograniczania ilości potomstwa
 
14. W oparciu o te podstawowe zasady ludzkiej i chrześcijańskiej nauki o małżeństwie czujemy się w obowiązku raz jeszcze oświadczyć, że należy bezwarunkowo odrzucić - jako moralnie niedopuszczalny sposób ograniczania ilości potomstwa bezpośrednie naruszanie rozpoczętego już procesu życia, a zwłaszcza bezpośrednie przerywanie ciąży, choćby dokonywane ze względów leczniczych.
Podobnie - jak to już Nauczycielski Urząd Kościoła wielokrotnie oświadczył - odrzucić należy bezpośrednie obezpłodnienie2 czy to stałe, czy czasowe, zarówno mężczyzny, jak i kobiety. Odrzucić również należy wszelkie działanie, które - bądź to w przewidywaniu zbliżenia małżeńskiego, bądź podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych skutków - miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby do tego.
Nie można też dla usprawiedliwienia stosunków małżeńskich z rozmysłem pozbawionych płodności odwoływać się do następujących, rzekomo przekonywających racji: że mianowicie z dwojga złego należy wybierać to, które wydaje się mniejsze; albo że takie stosunki płciowe tworzą pewną całość ze stosunkami płodnymi, które je poprzedziły lub po nich nastąpią, tak, że przejmują od nich tę samą wartość moralną. W rzeczywistości bowiem chociaż wolno niekiedy tolerować mniejsze zło moralne dla uniknięcia jakiegoś zła większego lub dla osiągnięcia większego dobra, to jednak nigdy nie wolno, nawet dla najpoważniejszych przyczyn, czynić zła, aby wynikło z niego dobro. Innymi słowy, nie wolno wziąć za przedmiot aktu woli tego, co ze swej istoty narusza ład moralny - a co tym samym należy uznać za niegodne człowieka - nawet w wypadku, jeśli zostaje to dokonane w zamiarze zachowania lub pomnożenia dóbr poszczególnych ludzi, rodzin czy społeczeństwa. Błądziłby zatem całkowicie ten, kto by mniemał, że płodne stosunki płciowe całego życia małżeńskiego mogą usprawiedliwić stosunek małżeński z rozmysłu obezpłodniony i dlatego z istoty swej moralnie zły.
 
Moralna dopuszczalność stosowania środków leczniczych
 
15. Kościół natomiast uważa za moralnie dopuszczalne stosowanie środków leczniczych, niezbędnych do leczenia chorób, choćby wynikać stąd miała przeszkoda, nawet przewidywana, dla prokreacji, byleby ta przeszkoda nie była z jakichś motywów bezpośrednio zamierzona.
 
Moralna dopuszczalność korzystania z okresów niepłodności
 
16. Temu nauczaniu Kościoła na temat moralnego postępowania w życiu małżeńskim przeciwstawiają dziś niektórzy - jak to już wyżej zaznaczyliśmy (w p. 3) - twierdzenie, iż rozum ludzki ma prawo i zadanie opanowywać siły, jakich mu dostarcza nierozumna natura i skierowywać je ku celom odpowiadającym dobru człowieka. Stąd niektórzy stawiają pytanie, czy w danym wypadku, z uwagi na tyle różnych okoliczności, nie jest rzeczą zgodną z rozumem sztuczna kontrola urodzeń,jeżeli osiąga się przez nią większy spokój i zgodę rodzinną oraz stwarza lepsze warunki do wychowania dzieci już urodzonych. W odpowiedzi na to pytanie trzeba stwierdzić z całą jasnością: Kościół nie da się nikomu prześcignąć w chwaleniu i zalecaniu korzystania z rozumu w działaniu, co człowieka jako rozumne stworzenie tak ściśle zespala z jego Stwórcą.Stwierdza wszakże jednocześnie, że winno się to dokonywać z poszanowaniem ustalonego przez Boga porządku.
Jeśli więc istnieją słuszne powody dla wprowadzenia przerw między kolejnymi urodzeniami dzieci, wynikające bądź z warunków fizycznych czy psychicznych małżonków, bądź z okoliczności zewnętrznych, Kościół naucza, że wolno wówczas małżonkom uwzględniać naturalną cykliczność właściwą funkcjom rozrodczym i podejmować stosunki małżeńskie tylko w okresach niepłodności, regulując w ten sposób ilość poczęć, bez łamania zasad moralnych, które dopiero co wyłożyliśmy.
Kościół jest zgodny z samym sobą i ze swoją nauką zarówno wtedy, gdyuznaje za dozwolone uwzględnianie przez małżonków okresów niepłodności, jak i wtedy, gdy potępia, jako zawsze zabronione, stosowanie środków bezpośrednio zapobiegających poczęciu, choćby nawet ten ostatni sposób postępowania usprawiedliwiano racjami, które mogłyby się wydawać uczciwe i poważne. W rzeczywistości między tymi dwom a sposobami postępowania zachodzi istotna różnica.
W pierwszym wypadku małżonkowie w sposób prawidłowy korzystają z pewnej właściwości danej im przez naturę. W drugim zaś, stawiają oni przeszkodę naturalnemu przebiegowi procesów związanych z przekazywaniem życia. Jest prawdą, że w obydwu wypadkach małżonkowie przy obopólnej i wyraźnej zgodzie chcą dla słusznych powodów uniknąć przekazywania życia i chcą mieć pewność, że dziecko nie zostanie poczęte.
Jednakże trzeba równocześnie przyznać, że tylko w pierwszym wypadku małżonkowie umieją zrezygnować ze współżycia w okresach płodności (ilekroć ze słusznych powodów przekazywanie życia nie jest pożądane), podejmują zaś współżycie małżeńskie w okresach niepłodności po to, aby świadczyć sobie wzajemną miłość i dochować przyrzeczonej wzajemnej wierności.Postępując w ten sposób dają oni świadectwo prawdziwej i w pełni uczciwej miłości.
 
Poważne następstwa sztucznej kontroli urodzeń
 
17. Uczciwi ludzie mogą nabrać jeszcze mocniejszego przekonania o tym, jak bardzo uzasadniona jest nauka, którą Kościół w tej dziedzinie głosi, jeśli zwrócą uwagę na następstwa, do jakich prowadzi przyjęcie środków i metod sztucznego ograniczania urodzeń. Niech uprzytomnią sobie przede wszystkim, jak bardzo tego rodzaju postępowanie otwiera szeroką i łatwą drogę zarówno niewierności małżeńskiej, jak i ogólnemu upadkowi obyczajów. Nie trzeba też długiego doświadczenia, by zdać sobie sprawę ze słabości ludzkiej i zrozumieć, że ludzi - zwłaszcza młodych, tak bardzo podatnych na wpływy namiętności - potrzeba raczej pobudzać do zachowania prawa moralnego, a przeto wprost niegodziwością jest ułatwiać im samo naruszanie tego prawa. Należy również obawiać się i tego, że mężczyźni, przyzwyczaiwszy się do stosowania praktyk antykoncepcyjnych, zatracą szacunek dla kobiet i lekceważąc ich psychofizyczną równowagę, sprowadzą je do roli narzędzia,służącego zaspokajaniu swojej egoistycznej żądzy, a w konsekwencji przestaną je uważać za godne szacunku i miłości towarzyszki życia.
Trzeba wreszcie pilnie rozważyć i to, jak bardzo niebezpieczne możliwości przyznałoby się w ten sposób kierownikom państw, nie troszczącym się o prawa moralne. Któż mógłby wtedy obwinić władzę państwową o stosowanie w skali całego społeczeństwa takich rozwiązań, które przyznano by małżonkom jako godziwe w rozwiązywaniu problemów występujących w poszczególnych rodzinach? Któż zabroniłby rządcom państw propagować metody antykoncepcyjne, jeśli uznaliby je za skuteczniejsze, co więcej, nawet nakazywać ich stosowanie członkom społeczeństwa, ilekroć uważaliby to za konieczne? W ten sposób doszłoby do tego, że ludzie pragnący uniknąć trudności związanych z przestrzeganiem prawa Bożego w życiu indywidualnym, rodzinnym czy społecznym pozwoliłoby władzy państwowej ingerować w najbardziej osobiste i intymne sprawy małżonków.
Jeżeli więc obowiązku przekazywania życia nie chce się pozostawić samowoli ludzkiej, trzeba koniecznie uznać pewne nieprzekraczalne granice władzy człowieka nad własnym ciałem i jego naturalnymi funkcjami, granice, których nikt nie ma prawa przekraczać: ani osoba prywatna, ani władza publiczna.Granice te zostały ustanowione właśnie ze względu na szacunek należny Ludzkiemu ciału oraz jego naturalnym funkcjom, stosownie do zasad wyżej przypomnianych i zgodnie z należytym rozumieniem tzw. "zasady całościowości", którą wyłożył Nasz Poprzednik Pius XII.
 
Kościół obrońcą autentycznych wartości ludzkich
 
18. Z góry da się przewidzieć, że nie wszyscy chyba łatwo przyjmą podaną naukę, skoro już podniosło się tyle głosów, które korzystając z pomocy nowoczesnych środków propagandy, sprzeciwiają się nauce Kościoła. Kościółwszakże nie dziwi się temu, że podobnie jak Boski jego Założyciel, postawiony "jest na znak, któremu sprzeciwiać się będą". Nie zaniedba z tego powodu bynajmniej nałożonego mu obowiązku głoszenia z pokorą i stanowczością całego prawa moralnego, tak naturalnego, jak ewangelicznego.
Ponieważ Kościół nie jest twórcą obydwu tych praw, dlatego też nie może być ich sędzią, lecz jedynie stróżem i tłumaczem. Nie wolno mu więc nigdy ogłaszać za dozwolone tego, co w rzeczywistości jest niedozwolone, gdy z natury swej stoi zawsze w sprzeczności z prawdziwym dobrem człowieka.
Kościół jest w pełni świadom, że broniąc nienaruszalności prawa moralnego odnośnie do małżeństwa, przyczynia się do umocnienia wśród ludzi prawdziwej kultury: ponadto zachęca człowieka, aby nie rezygnował ze swych obowiązków, zdając się na środki techniczne. Czyniąc tak Kościół zabezpiecza godność małżonków. Takim właśnie postępowaniem Kościół, wierny nauce i przykładowi Zbawiciela, okazuje, że obejmuje ludzi szczerą i bezinteresowną miłością, usiłując ich wspomagać w ziemskiej pielgrzymce, aby "po synowsku uczestniczyli w życiu Boga żywego, Ojca wszystkich ludzi".
 
 
Kościół, Matka i Nauczycielka
 
19. Powyższe Nasze słowa nie byłyby wiernym wyrazem myśli i trosk Kościoła, Matki i Nauczycielki wszystkich ludów, gdyby, zachęciwszy najpierw ludzi do przestrzegania i poszanowania prawa boskiego w małżeństwie, nie niosły z sobą również pokrzepienia na drodze poprawnej moralnie regulacji poczęć, także w trudnych warunkach życia, pod których brzemieniem uginają się dziś rodziny i narody.
Kościół bowiem nie może odnosić się do ludzi inaczej aniżeli Boski Odkupiciel: zna więc ich słabości, ma współczucie dla rzesz ludzkich, przygarnia grzeszników; nie może on jednak uchylać się od nauczania prawa, które w rzeczy samej jest prawem ludzkiego życia przywróconego do pierwotnej prawdy i poddanego działaniu Ducha Bożego.
 
Możliwość zachowania Prawa Bożego
 
20. Nauka Kościoła o należytej regulacji poczęć, będąca promulgacją samego prawa Bożego, wyda się niewątpliwie dla wielu trudna; więcej nawet zupełnie niemożliwa do zachowania.Bo rzeczy- wiście, jak wszystkie rzeczy szlachetne i pożyteczne, tak i to prawo wymaga mocnych decyzji i wielu wysiłkówod poszczególnych ludzi, od rodzin i społeczności ludzkiej. Co więcej, zachować je można tylko z pomocą łaski Bożej, która wspiera i umacnia dobrą wolę ludzi. Kto jednak uważniej się nad tym zastanowi, dostrzeże, że owe wysiłki naprawdę podnoszą godność człowieka i przysparzają dobra całej ludzkości.
 
Panowanie nad sobą
 
21. Etycznie poprawna regulacja poczęć tego najpierw od małżonków wymaga, aby w pełni uznawali i doceniali prawdziwe wartości życia rodziny, oraz by nauczyli się doskonale panować nad sobą i nad swymi popędami. Nie ulega żadnej wątpliwości, że rozumne i wolne kierowanie popędami wymaga ascezy, ażeby znaki miłości, właściwe dla życia małżeńskiego, zgodne były z etycznym porządkiem, co konieczne jest zwłaszcza dla zachowania okresowej wstrzemięźliwości.Jednakże to opanowanie, w którym przejawia się czystość małżeńska, nie tylko nie przynosi szkody miłości małżeńskiej, lecz wyposaża ją w nowe ludzkie wartości.Wymaga ono wprawdzie stałego wysiłku, ale dzięki jego dobroczynnemu wpływowi małżonkowie rozwijają w sposób pełny swoją osobowość, wzbogacając się o wartości duchowe. Opanowanie to przynosi życiu rodzinnemu obfite owoce w postaci harmonii i pokojuoraz pomaga w przezwyciężaniu innych jeszcze trudności, sprzyja trosce o współmałżonka i budzi dla niego szacunek, pomaga także małżonkom wyzbyć się egoizmu, sprzeciwiającego się prawdziwej miłości oraz wzmacnia w nich poczucie odpowiedzialności. A wreszcie dzięki opanowaniu siebie rodzice uzyskują głębszy i skuteczniejszy wpływ wychowawczy na potomstwo; wtedy dzieci i młodzież dorastając właściwie oceniają prawdziwe, ludzkie wartości i spokojnie oraz prawidłowo rozwijają swoje duchowe i fizyczne siły.
 
Tworzenie klimatu sprzyjającego czystości
 
22. Pragniemy przy tej okazji zwrócić uwagę wychowawców i tych wszystkich, których prawem i obowiązkiem jest starać się o wspólne dobro społeczności ludzkiej, na konieczność tworzenia klimatu sprzyjającegoczystości tak, by dzięki pełnemu przestrzeganiu zasad porządku moralnego prawdziwa wolność zapanowała nad swawolą.
Wszystko więc, co w dziedzinie tzw. nowoczesnych środków społecznego przekazu podnieca zmysły i podsyca rozwiązłość obyczajów, a także wszelkie formy pornografii oraz nieprzyzwoitych widowisk, powinny spotkać się z otwartym i jednogłośnym potępieniem ze strony tych wszystkich, którzy bądź to troszczą się o rozwój kultury społecznej, bądź też mają obowiązek bronić najwyższych wartości duchowych. Bezpodstawnie bowiem próbowałby ktoś usprawiedliwić tego rodzaju demoralizację, powołując się na rzekome wymogi artystyczne lub naukowe, czy też uzasadniać ją swobodą, na którą, być może, zezwalają władze danego kraju.
 
Apel do władz publicznych
 
23. Pragniemy więc zwrócić się do Rządców Narodów, ponieważ im to przede wszystkim powierzone zostało najważniejsze zadanie ochrony dobra wspólnego i oni mogą tak wiele uczynić dla ratowania dobrych obyczajów;nie dopuśćcie nigdy do upadku dobrych obyczajów wśród waszych narodów! Nie pozwólcie stanowczo, żeby w życie rodziny, tej podstawowej komórki społeczeństwa, wprowadzono ustawowo praktyki sprzeczne z prawem naturalnym i Boskim!Zagadnienia bowiem, jakie łączą się ze wzrostem liczby ludności, władza państwowa może i powinna rozwiązać w inny sposób, mianowicie przez prawodawstwo nacechowane troską o rodziny i przez tak mądre wychowanie narodów, ażeby zostały nienaruszone zarówno prawo moralne, jak i wolność obywateli.
Jesteśmy w pełni świadomi, ile trudności sprawa ta przysparza władzom państwowym, szczególnie w krajach będących na drodze rozwoju. Dostrzegając ich uzasadnione troski ogłosiliśmy encyklikę Populorum Progressio. Teraz zaś za Naszym Poprzednikiem, śp. Janem XXIII powtarzamy: "Problemy te ... tak należy rozwiązywać, aby człowiek nie stosował środków ani nie przyjmował zasad sprzecznych z jego godnością, jakie ośmielają się propagować ci, którzy uważają, że człowieka i jego życie należy bez reszty sprowadzić do materii. Sądzimy, że problem ten tylko wtedy może być rozwiązany, jeżeli postęp ekonomiczny i społeczny będzie służył zarówno poszczególnym obywatelom, jak i całej ludzkości i jeśli będzie zmierzał do pomnażania prawdziwych wartości". Bez wątpienia byłoby poważną niesprawiedliwością, jeślibyprzypisywało się
Opatrzności Boskiej to, co w rzeczywistości zdaje się wynikać z wadliwego ustroju społecznego lub z niedostatecznego poczucia sprawiedliwości społecznej, z samolubnego gromadzenia bogactw, czy wreszcie z opieszałej niechęci do podjęcia odpowiednich prac i wysiłków celem podniesienia poziomu życia narodu i wszystkich jego synów.
Oby wszystkie władze, do których to należy, ponowiły ze wzmożoną energią wysiłki i starania - jak to niektóre z nich tak wspaniale już czynią - i oby nie ustawała gorliwość w udzielaniu sobie wzajemnej pomocy wśród wszystkich członków wielkiej rodziny ludzkiej. Otwiera się tu, jak sądzimy, nieograniczone pole działania dla wielkich organizacji międzynarodowych.
 
Do ludzi nauki
 
24. Pragniemy teraz zwrócić się ze słowami zachęty do ludzi nauki, którzy "wiele mogą oddać usług dobru małżeństwa i rodziny oraz spokojowi sumień, jeśli przez wspólny wkład swych badań będą się gorliwie starać wszechstronnie wyjaśnić różne warunki sprzyjające właściwemu regulowaniu ludzkiej rozrodczości". Przede wszystkim tego należy pragnąć, aby - zgodnie z życzeniemwyrażonym już przez Piusa XII- medycyna zdołała wypracować wystarczająco pewną metodę poprawnej moralnie regulacji poczęć, opartej na uwzględnianiu naturalnego rytmu płodności.W ten sposób ludzie nauki, a w szczególności uczeni katoliccy, wykażą ze swej strony, iż rzeczy mają się tak, jak Kościół naucza, że mianowicie "nie może być rzeczywistej sprzeczności między boskimi prawami dotyczącymi z jednej strony przekazywania życia, a z drugiej pielęgnowania prawdziwej miłości małżeńskiej".
 
Do małżonków chrześcijańskich
 
25. Teraz zaś nasze orędzie w szczególny sposób kierujemy do tych Naszych dzieci, które Bóg powołuje, by służyły Mu w stanie małżeńskim. Kościół bowiem nauczając o nienaruszalnych wymogach prawa Bożego, jednocześnie obwieszcza zbawienie i poprzez sakramenty otwiera drogi łaski, mocą której człowiek staje się nowym stworzeniem zdolnym w miłości i prawdziwej wolności odpowiedzieć na boski plan Stworzyciela i Zbawcy oraz odczuć słodycz Chrystusowego jarzma.
Niech więc małżonkowie chrześcijańscy, posłuszni Jego głosowi, pamiętają że ich powołanie do życia chrześcijańskiego, zrodzone przez chrzest, zostało rozwinięte i umocnione w sakramencie małżeństwa. Ten bowiem sakrament daje im moc i niejako ich konsekruje, by wiernie wypełniali swe obowiązki, by swe powołanie doprowadzili do właściwej mu doskonałości oraz by dawali, jak na nich przystało, chrześcijańskie świadectwo wobec świata. Takie bowiem powierza im Pan zadanie, aby ukazywali ludziom świętość i słodycz tego prawa, dzięki któremu ich wzajemna miłość wiąże się ściśle z tą ich frakcją przez którą współdziałają oni z miłością Boga, Twórcy ludzkiego życia.
Nie zamierzamy tu bynajmniej przemilczać trudności, niejednokrotnie poważnych, na które napotyka życie chrześcijańskich małżonków. Dla nich bowiem, jak i dla każdego z nas, "ciasna jest brama i wąska jest droga, która wiedzie do żywota". Jednakże niech nadzieja tego żywota, niby najjaśniejsze światło, oświeca im drogę, gdy mężnie decydują się na to, by na tym świecie żyć "w trzeźwości, sprawiedliwości i pobożności", świadomi w pełni, iż "przemija postać tego świata".
Niechże więc małżonkowie ochotnie podejmą wyznaczone im zadania, wspierani przez wiarę i nadzieję, która nie zawodzi - "ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany". Wytrwałą zaś modlitwą niech wypraszają sobie pomoc Bożą, a przede wszystkim niech czerpią łaski i miłość z niewysychającego źródła, którym jest Eucharystia. Jeśli zaś są jeszcze uwikłani w grzechy, niech nie upadają na duchu, ale z pokorą i wytrwałością uciekają się do miłosierdzia Bożego, którego Sakrament Pokuty obficie udziela. W ten sposób będą oni mogli osiągnąć doskonałość małżeńskiego życia, którą Apostoł przedstawia tymi słowy: "Mężowie miłujcie żony wasze, jak Chrystus umiłował Kościół (...) mają mężowie miłować swe żony jak własne ciało. Kto swą żonę miłuje, samego siebie miłuje. Nikt nigdy nie miał w nienawiści własnego ciała, lecz karmi je i otacza troskliwą opieką. Tak czyni też Chrystus z Kościołem (...). W tym zawarta jest wielka tajemnica: a mam na myśli stosunek Chrystusa do swego Kościoła. W każdym razie winien każdy z was miłować swą żonę, jak siebie samego, a żona ma poważać swego męża".
 
Apostolat rodzin wśród rodzin
 
26. Wśród owoców, które dojrzewają, gdy prawo Boże jest gorliwie przestrzegane, niezwykle cenny jest ten, że sami małżonkowie często pragną podzielić się z innymi wynikami swoich doświadczeń. Dzięki temu w szerokich ramach powołania świeckich znajdzie się nowa i niezwykle doniosła forma apostolatu, w której równi usługują równym. Wtedy bowiem sami małżonkowie podejmują zadanie apostolskie względem innych małżonków, pełniąc rolę ich przewodników. Wśród tylu form chrześcijańskiego apostolatu ta wydaje się obecnie najpotrzebniejsza.
 
Do lekarzy i służby medycznej
 
27. Wysokim uznaniem darzymy tych lekarzy i członków służby zdrowia, którzy w pełnieniu swojego zawodu ponad wszelką ludzką korzyść przenoszą to, czego wymaga od nich szczególny wzgląd na chrześcijańskie powołanie. Niech niezachwianie trwają w zamiarze popierania zawsze tych rozwiązań, które zgadzają się z wiarą i prawym rozumem oraz niech starają się dla tych rozwiązań zjednać uznanie i szacunek ze strony własnego środowiska. Niech ponadto uważają za swój zawodowy obowiązek zdobywanie w tej trudnej dziedzinie niezbędnej wiedzy, aby małżonkom zasięgającym opinii, mogli służyć należytymi radami i wskazywać właściwą drogę, czego słusznie i sprawiedliwie się od nich wymaga.
 
Do kapłanów
 
28. A teraz z całą ufnością zwracamy się do Was, drodzy Nasi synowie, Kapłani, którzy z uwagi na pełnione przez Was święte posłannictwo, jesteście doradcami i przewodnikami duchowymi tak poszczególnych osób, jak i rodzin. Waszym bowiem szczególnym obowiązkiem jest - a zwracamy się tu zwłaszcza do wykładowców teologii moralnej podawać w całości i otwarcie naukę Kościoła o małżeństwie. Spełniając ten Wasz obowiązek, pierwsi dajecie przykład szczerego posłuszeństwa, jakie wewnętrznie i zewnętrznie należy okazywać Nauczycielskiemu Urzędowi Kościoła. Rozumiecie przecież, że takie posłuszeństwo wiąże Was nie tyle ze względu na racje, któreśmy wyżej przytoczyli, ile raczej ze względu na światło Ducha Świętego, którym cieszą się szczególnie Pasterze Kościoła w nauczaniu Prawdy. Wiecie również dobrze, jak wielkie znaczenie dla zachowania pokoju sumień i jedności ludu chrześcijańskiego posiada to, by tak w dziedzinie moralności, jak i w sprawach dogmatycznych wszyscy byli posłuszni Nauczycielskiemu Urzędowi Kościoła i mówili jednym językiem. Dlatego z całego serca ponownie Was wzywamy, przytaczając pełne troski słowa wielkiego Apostoła Pawła: "Zaklinam was, Bracia, na imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, odzywajcie się wszyscy w tym samym Duchu! Niech nie będzie wśród was rozdwojenia! Żyjcie w harmonii, w jednym duchu i w jednej myśli".
29. A dalej, jeśli wybitną formą miłości dla dusz jest nie pomniejszać w niczym zbawczej nauki Chrystusa, niechże się ta postawa łączy z wyrozumiałością i miłością których przykład dawał sam Chrystus rozmawiając i przestając z ludźmi.
Przyszedłszy bowiem nie po to, aby świat sądzić, lecz aby go zbawić, był On wprawdzie nieprzejednany wobec grzechu, ale cierpliwy i miłosierny dla grzeszników. Niechże więc małżonkowie nękani trudnościami odnajdą w słowie i sercu kapłana jakby odzwierciedlenie głosu i miłości naszego Zbawiciela.
Drodzy Synowie, pełni ufności przemawiajcie, uważając to za rzecz pewną że Duch Święty, wspomagając Nauczycielski Urząd Kościoła w głoszeniu prawdziwej nauki, jednocześnie oświeca wewnętrznie serca wiernych i zachęca ich do wyrażenia swego przyzwolenia. Małżonków zaś uczcie niezbędnej drogi modlitwy i przygotowujcie ich należycie do tego, aby częściej, z głęboką wiarą przystępowali do Sakramentów Eucharystii i Pokuty oraz by nigdy nie upadali na duchu z powodu własnej słabości.
 
Do biskupów
 
30. Obecnie, kończąc tę encyklikę, zwracamy z czcią i miłością Naszą myśl do Was, drodzy i czcigodni Bracia w episkopacie, z którymi dzielimy troskę o duchowe dobro Ludu Bożego. Ku Wam wszystkim, którzy stoicie na czele kapłanów, współpracowników w świętej posłudze i przewodzicie waszym wiernym, kierujmy tę naglącą prośbę, abyście z wszelką gorliwością i niezwłocznie oddali się dziełu zabezpieczenia małżeństwa i obrony jego świętości tak, aby życie małżeńskie osiągało coraz wyższą ludzką i chrześcijańską doskonałość. Zadanie to uważajcie za najważniejsze dzieło i obowiązek nałożony na Was w obecnych czasach. Jak dobrze wiecie, zadanie to wymaga pewnej koordynacji działalności duszpasterskiej we wszystkich dziedzinach aktywności ludzkiej, mianowicie ekonomicznej, kulturalnej i społecznej. Jeśli nastąpi większy i jednoczesny rozwój w tych wszystkich dziedzinach, wówczas życie rodziców i dzieci na łonie rodziny będzie nie tylko znośniejsze, lecz także łatwiejsze i radośniejsze. A życie społeczne, wzbogacone braterską miłością i prawdziwym pokojem, stanie się bezpieczniejsze, przy sumiennym zachowaniu tego planu, jaki Bóg powziął w odniesieniu do świata.
 
Apel końcowy
 
31. Czcigodni Bracia, najmilsi Synowie i wszyscy Ludzie dobrej woli! Ośmieleni niewzruszoną nauką Kościoła, której Następca Piotra razem z braćmi w episkopacie katolickim jest wiernym stróżem i tłumaczem, wzywamy Was do wielkiego naprawdę dzieła wychowania, postępu i miłości. To rzeczywiście ogromne dzieło wychodzi wedle naszego głębokiego przekonania na korzyść zarówno świata, jak Kościoła. Człowiek bowiem nie zdoła osiągnąć prawdziwego szczęścia, do którego tęskni całą swą istotą, inaczej, jak zachowując prawa, wszczepione w jego naturę przez Najwyższego Boga.Do praw tych powinien on odnosić się w duchu mądrości i miłości.
Przeto, zarówno dla tak wielkiego dzieła, jak i dla Was wszystkich, a zwłaszcza dla małżonków, błagamy Najświętszego i Najmiłosierniejszego Boga o obfitość łask, a jako ich zadatek udzielamy z serca Naszego apostolskiego błogosławieństwa.
 
Dan w Rzymie, u św. Piotra, w dniu 25 lipca w uroczystość św. Jakuba Apostoła roku 1968, szóstego roku Naszego Pontyfikatu 
PAWEŁ VI, Papież
 
Przypisy:
Poniższe przypisy pochodzą od redakcji
* Nagłówki, których brak w tekście łacińskim Encykliki, dodane są wg tekstu włoskiego.
1. Termin "regulacja poczęć" jest przyjęty przez moralistów polskich jako termin techniczny na wyrażenie katolickiej doktryny o etycznych zasadach normujących całokształt procesu przekazywania życia ludzkiego. Nie ogranicza się zatem wyłącznie do momentu poczęcia, ale wyklucza wszelkie sztuczne ingerowanie w stan organów rozrodczych oraz zapewnia właściwy przebieg aktów życia seksualnego, jak i normalny rozwój płodu w łonie matki.
2. Papież ma na myśli interwencję, która polega bądź na czasowym, bądź na trwałym pozbawieniu płodności człowieka za pomocą zabiegów lub środków chemicznych.
Paweł VI - ENCYKLIKA HUMANAE VITAE
O zasadach moralnych w dziedzinie przekazywania życia ludzkiego
La encíclica más contestada de la Historia: La Humanae Vitae | Vaticano
La encíclica Humanae Vitae (parte 1)
La encíclica Humanae Vitae (parte 2)
 
o. Wacław Chomik, przybliżył treść dokumentu Pawła VI "Humanae vitae";
 
WALKA ŚWIATA Z ENCYKLIKĄ  Humanae Vitae DZIŚ!!!
 
Po co żyjemy? Na czym polega potępienie? Ks. Dariusz Oko
Wykład ks. prof. Dariusza Oko
Dyktatura gender a Humanae Vitae dr A Zięba
Prawne uwarunkowania ochrony życia ludzkiego w fazie prenatalnej
W jedności z Kościołem
 
 
W związku ze zbliżającą się beatyfikacją Pawła VI polecam również przestudiować te dokumenty aby przybliżyć sobie jego wielką naukę wpisaną w czas wielkich burz i naporów.
 
Paweł VI Encyklika  - Mysterium Fidei -*o eucharystii
ECCLESIAM SUAM  - ENCYKLIKA Jego Świątobliwości Pawła VI
O DROGACH, KTÓRYMI KOŚCIÓŁ KATOLICKI POWINIEN KROCZYĆ W DOBIE OBECNEJ PRZY PEŁNIENIU SWOJEJ MISJI
PAWEŁ VI  ENCYKLIKA POPULORUM PROGRESSIO
O POPIERANIU ROZWOJU LUDÓW
 
INNE DOKUMENTY MAGISTERIUM KOŚCIOŁA DOSTĘPNE SĄ TUTAJ
DOKUMENTY DSW
 
Nikt na przykład nie może pragnąć nowości tam, gdzie byłaby ona zdradą wiary; wiary nie można wymyślić, nie wolno nią dowolnie kierować; wiara jest darem, należy jej strzec i nią żyć. Inne rozumowanie może nas doprowadzić do naruszenia wspólnoty kościelnej. (...) Kościół zawsze jest jeden, wspólny, hierarchiczny i jednomyślny. Takim właśnie uczynił go Chrystus, a tradycja apostolska przyczyniła się do jego rozwoju: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym - powiedział Chrystus - wy latoroślami". Nie zapomnimy nigdy tego zadziwiającego obrazu ewangelicznego. Gałęzie krzewu winnego muszą być podcinane; gdy bowiem odetniemy gałęzie nie przynoszące owocu, inne będą obficiej owocować. Nowość dla samej nowości nie może znaleźć usprawiedliwienia, zwłaszcza gdy poczynimy ustępstwa na rzecz charakterystycznych pokus naszych czasów skłonnych do całkowitego obalenia tradycji, historii i doświadczenia, poprzez które otrzymaliśmy Dobrą Nowinę i dzięki którym istnieje dziś Kościół. Może niektórzy chcieliby zapomnieć o przejętej od przodków spuściźnie, a wychodząc od punktu zerowego, stworzyć na swój sposób Kościół zupełnie nowy i dostosowany do własnych upodobań.
Opis: Paweł VI Audiencja Generalna, 4 sierpnia 1971.
Źródło: Tomasz Terlikowski, Koń trojański w mieście Boga, Wydawnictwo AA s.c., Kraków 2012, s. 6, 7.
 
Religia jest jak płonąca lampa w ciemnym pokoju naszych doświadczeń.
Sądzono, że po Soborze słońce zaświeci nad dziejami Kościoła, ale zamiast słońca mamy chmury, burze, ciemności, szukanie i niepewność. Głosimy ekumenizm, ale coraz bardziej oddzielamy się od siebie.
Opis: Paweł VI homilia z 29 czerwca 1972.
Źródło: Oni Jego zdetronizowali, wyd. Te Deum, Warszawa 2002, s. 257.
 
Widzę obecnie jasno, że największą przysługą, jaką mógłbym oddać Kościołowi, byłoby moje odejście z tego świata. Proszę tylko Boga, by mój następca mógł działać w mniej straszliwych uwarunkowaniach.
Opis: słowa z notesu Pawła VI na 4 tygodnie przed śmiercią.
Źródło: ks. Henryk Czepułkowski, Antykościół w natarciu, Antyk, Komorów 1998, s. 34.
 
Wydawałoby się, że po soborze nadejdzie słoneczna pogoda dla Kościoła. Nastąpił czas burz, mgieł i ciemności.
Źródło: J. Orlandis, Kościół katolicki w drugiej połowie XX wieku, tłum. P. Skibiński, Radom 2007, s. 93.
 

"(...)Sądzę, że inauguracja Roku wiary w związku z pięćdziesiątą rocznicą otwarcia Soboru Watykańskiego II może być dobrą okazją, aby zrozumieć teksty pozostawione przez ojców soborowych, które zdaniem błogosławionego Jana Pawła II „nie tracą wartości ani blasku. Konieczne jest, aby były należycie odczytywane, poznawane i przyswajane jako miarodajne i normatywne teksty Magisterium, należące do Tradycji Kościoła. Dzisiaj, po zakończeniu Jubileuszu, szczególnie mocno odczuwam powinność ukazywania Soboru jako wielkiej łaski, która stała się dobrodziejstwem dla Kościoła w XX wieku: został on dany jako niezawodna busola, wskazująca nam drogę w stuleciu, które się rozpoczyna”[9]. Chcę też mocno podkreślić to, co powiedziałem na temat Soboru kilka miesięcy po moim wyborze na Następcę Piotra: „Jeśli go odczytujemy i przyjmujemy w świetle prawidłowej hermeneutyki, może on być i coraz bardziej stawać się wielką mocą służącą zawsze potrzebnej odnowie Kościoła”[10](...)" - Benedykt XVI, Porta Fidei 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

ULUBIENI AUTORZY

więcej