Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
454 posty 1584 komentarze

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

Liberalizm – istota ideologii grzechu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Grzechy liberalizmu

Liberalizm – istota ideologii grzechu
 
„Liberalizm to bolszewizm w połowie drogi” Leon XIII
 
Grzechy liberalizmu
 
"To czego obawiam się dla was, to nie tyle nikczemność Komuny, prawdziwych szatanów, które wyszły z piekła; ale katolickiego liberalizmu, który jest systemem zgubnym, któremu ciągle marzy się układ między Kościołem a Rewolucją".
Pius IX
***
"Socjalizm religijny, katolicki socjalizm to słowa wzajemnie się wykluczające: nikt nie może w tym samym czasie być dobrym katolikiem i prawdziwym socjalistą".
Pius XI Encyklika Quadragesimo Anno
***
Liberalizm rozpostarł się wokół nas jak sieć. Omotuje on nas stale swoją pajęczyną, tak jak pająki przędą swoje sieci na owady. Gdzie zmiecie się jedną, tam tworzą się dwie. Jaki jest tego powód? (...)
 
Przesłanki liberalizmu
1. Zepsucie moralne: Teatr, literatura, moralność publiczna i prywatna nasycone są obrzydlistwem i nieczystością. Efekt tego jest nieunikniony: z zepsutego pokolenia z konieczności rodzi się pokolenie rewolucyjne. Liberalizm jest programem naturalistycznym.Wolne myślenie rodzi wolną moralność, czyli niemoralność. Odrzuca się ograniczenia i puszcza wodze namiętności. KTO MYŚLI, CO MU SIĘ PODOBA, TEN BĘDZIE CZYNIŁ, CO MU SIĘ PODOBA. Liberalizm w płaszczyźnie intelektualnej to rozwiązłość w płaszczyźnie moralnej. Z nieporządku w umyśle rodzi się nieporządek w sercu i odwrotnie.Tak to liberalizm krzewi niemoralność, a niemoralność liberalizm.
2. Dziennikarstwo: Nie da się zmierzyć wpływu wywieranego bez przerwy przez liczne wydawnictwa rozpowszechniane przez liberalizm. Wbrew temu, co same one twierdzą, na skutek wszechobecności prasy, ludzie zmuszeni są żyć w atmosferze liberalnej. Handel, sztuka, literatura, polityka, wiadomości krajowe i zagraniczne, wszystko to dociera do nas w jakiś sposób kanałami liberalnymi i chadza odziane w liberalne szaty. JEŻELI CZŁOWIEK NIE MA SIĘ NA BACZNOŚCI, TO ŁAPIE SIĘ NA TYM, ŻE MYŚLI, MÓWI, DZIAŁA JAK LIBERAŁ (...)
 
 
3. Ogólna ignorancja w sprawach religijnych: Oplatając ludzi swoją siecią, liberalizm starał się odciąć ich od wszelkiej łączności z jedynym czynnikiem zdolnym obnażyć jego oszustwo z Kościołem. Przez ostatnich dwieście lat liberalizm usiłował sparaliżować działalność Kościoła, uczynić go niemym i - zwłaszcza w Starym Świecie - pozostawić mu jedynie charakter urzędowy, tak by rozerwać jego więź z ludźmi. Sami liberałowie przyznawali, że ich celem jest zniszczenie życia religijnego, stawianie wszelkich możliwych przeszkód na drodze nauczania katolickiego, ośmieszanie duchowieństwa i pozbawienie go prestiżu (...) Wolnomularstwo w Europie i w Ameryce Środkowej stale usiłuje związać mu (Kościołowi) ręce i nogi, aby był on zdany na ich szatańską łaskę. Otwartymi i skrytymi środkami organizacja ta usiłowała podkopać jego dyscyplinę wewnętrzną w każdym kraju, w jakim znalazła oparcie. Usiłuje ona wykopać coraz głębszą przepaść nienawiści, oszczerstw i uprzedzeń pomiędzy Kościołem a jego ludem (...)
4. Oświata świecka: Zdobyć dziecko, to zapewnić sobie człowieka. Wychować pokolenie z dala od Boga i Kościoła, to karmić ognie liberalizmu do sytości. Gdy szkoła bierze rozwód z religią, to jej grzechem staje się liberalizm(...) Liberalizm zrozumiał straszliwą potęgę oświaty i z szatańską energią zabiega teraz w całym świecie o to, by posiąść dziecko.Usiłując zabić Chrystusa, zarządza on rzeź niewiniątek. "Porwij duszę dziecka z piersi jej matki, Kościoła - powiada liberalizm - a zdobędziesz świat". Oto prawdziwe pole bitwy między wiarą a niewiernością, kto zwycięża tutaj, ten zwycięża wszędzie.
***
Fragmenty książki ks. dr Felixa Sarda y Salvany, Liberalizm jest grzechem. Wydawnictwo WERS, Poznań 1995.
 
 
Ostrzegał przed taką fałszywą wolnością kaznodzieja króla Batorego. „Dziś, wołał on, ostatnią ucieczką zbrodni jest hasło: obywatelem jestem, wolnym jestem; Cudzołożnik mówi: wolnym jestem, mężobójca: wolnym jestem. Świętokradzca woła: wolnym jestem, lichwiarz: wolnym jestem; jak gdyby wolność obywatelska polegała tylko na swobodnem cudzołoztwie, zabijaniu, oszukaństwie i złodziejstwie”.
Jeśli kto, to my chyba najbardziej powinniśmy się lękać i strzedz się tej na wszystko rozpasanej wolności. Wszak wiemy z własnego smutnego doświadczenia, dokąd ona ostatecznie zawodzi. Stała ona się nam grobem prawdziwej wolności. Na ołtarzu bałwana swawoli spaliliśmy istnienie wolnego narodu, bośmy nie umieli ustąpić cząstki swej wolności dla wolności ludu i nie chcieli żyć pod uczciwego prawa niewolą.
Leon XIII. w osobnej encyklice wysoko podniósł prawdziwą wolność i jasno ją określił. My przypominamy tylko, że człowiek nie rodzi się bezgranicznie wolnym, ale zależnym od Pana Boga i Jego poddanym. Poddaństwo to wobec Boga nie jest jednak ujmą dla nas. Przeciwnie. Słuchać Boga, znaczy królować!
Wolność to przywilej człowieka; ma on prawo do niej o tyle tylko, ile potrafi zachować w sobie godność człowieka, zachowuje zaś ją przez posłuszeństwo względem Boga, który przykazaniem swojem wiedzie go na wyżyny doskonałości.
(św. x. abp. prof. J. Bilczewski )
 
Jacek Bartyzel, LIBERALIZM (fragment) [za:] ENCYKLOPEDIA „BIAŁYCH PLAM”, Tom XI, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne, Radom 2003, str. 100-103.
 
ISTOTA LIBERALIZMU
 
Ścisłe określenie istoty liberalizmu jest trudne nie tylko z powodu rozmaitości jego, często wykluczających się, odmian oraz wynikającej stąd chwiejności i wieloznaczności, ale również z racji osiągniętego przezeń statusu ideologii przenikającej całą strukturę życia współczesnego świata; ceną tego „imperializmu ideologicznego” jest właśnie brak ścisłości i jednoznaczności; szczególnie dotyczy to mieszania dwu porządków: apologetycznego i postulatywnego(gdy np. zaleca się liberalizm jako „szlachetność ducha i swobodę umysłu”, władzę rozsądku nad „dogmatyzmem” czy „przesądem” albo jako ideę statecznejwolności obramowanej prawem”) oraz referencyjnego, gdy opisuje się ideologię, program polityczny liberalnej partii czy system polityczny lub gospodarczy, posiadający określone cechy;można to ująć także jako różnicę pomiędzy liberalizmemmetafizycznym”, charakterystycznym np. dla neoheglisty Crocego, zainteresowanego wyłącznie Wolnością jako „czystą kategorią Ducha”, lub liberała arystokratycznego Ortegi, dla którego liberalizm jest „najwyższą formą wspaniałomyślności” i „najszlachetniejszym wołaniem, jakie rozległo się na ziemi od zarania jej dziejów” (Bunt mas, 1930; wyd. pol.: Warszawa 1995), a empiryczną teorią i praktyką liberalizmu; innym - szczególnie dwuznacznym w świetleliberalizmu ideału nieskrępowanej debaty wszystkich i o wszystkim- paradoksem tej sytuacji jest stawianie potencjalnych oponentów w położeniu (także moralnie) bezalternatywnym: jeśli bowiem liberalizm byłby rzeczywiście wrodzonym i (w domyśle) obligatoryjnym nastawieniem do życia „normalnego” i „cywilizowanegoczłowieka Zachodu, z którym także miałaby się zgadzać „przynajmniej połowa ludzkości” (liberalizm „ekumeniczny” T.P. Neilla - The Riseand Declineof Liberalism, Milwaukee 1953), lub „polityczną moralnością” (R. Dworkin, Liberalism, w: Public and Private Morality, Cambridge 1978), to każdy wyrażający choćby sceptycyzm wobec tego poglądu stawałby się podejrzany jednocześnie o odstawanie od normy cywilizacyjnej i sprzeniewierzanie się etycznej mierze człowieczeństwa; dodatkowym kłopotem jest mieszanie pojęcia „liberalizm” z terminem „demokracja”, które raz wskazywać ma na samą demokrację, innym razem na sam liberalizm, a jeszcze innym na liberalizm demokratyczny lub demokrację liberalną.
 
Wszystkie te trudności multiplikują się w procedurze zmierzającej do ustalenia adekwatnego dla wszystkich nurtów i odmian „liberalnego minimum” velnieredukowalnego „liberalnego jądra”; podawane zazwyczaj katalogi zasad liberalnych nie spełniają zwykle postulatu uniwersalności; w najlepszym wypadku są mniej więcej zgodne ze zbiorowym desygnatem liberalizmu klasycznego, acz stopień tej zgodności zależy np. od tego, czy J.S. Milla włączają one w obręb tej tradycji, czy też dostrzegają w nim przynajmniej zwiastuna liberalizmu rewizjonistycznego; jednak liberalizm klasyczny - nawet przeciwstawiony zdecydowanie liberalizmowi progresywnemu i socjalnemu - nie stanowił monolitu(np. utylitarysta Benthamz jednej strony i etyczny formalista Kant z drugiej), toteż precyzyjne i w miarę szczegółowe katalogi mogą opisywać jedynie poszczególne nurty, a niekiedy wyłącznie pojedynczych myślicieli.
 
Zawężenie do liberalizmu klasycznego, a nadto do sfery politycznej, przez odsunięcie na bok kwestii liberalizmu ekonomicznego i jego przeobrażeń (od leseferyzmu do socjal-liberalizmu) prezentuje G. Sartori, który do „liberalnego jądra” zalicza jedynie „teorię i praktykę prawnej obrony- za pośrednictwem państwa konstytucyjnego - wolności politycznej jednostek” (Teoria demokracji, Warszawa 1994); inni autorzy przedstawiają znacznie szersze zespoły wartości, sugerując, że dotyczą one liberalizmutout court: np. apologeta liberalny Stephen Holmes twierdzi, iż „czterema zasadniczymi normami czy wartościami liberalizmu są: osobiste bezpieczeństwo (monopolizacja prawowitej przemocy przez agencje rządowe, których działalność jest kontrolowana i regulowana przez prawo), bezstronność (jeden system prawny stosowany jest tak samo wobec wszystkich), wolność jednostki (szeroki zakres wolności od nadzoru ze strony państwa, w tym wolność sumienia, prawo do odmienności, prawo wierności ideałom odrzucanym przez sąsiadów, wolność podróżowania i emigrowania i tak dalej) oraz demokracja, czyli prawo do uczestnictwa w procesie ustawodawczym przez udział w wyborach i publicznych dyskusjach możliwym dzięki wolnej prasie” (Anatomia antyliberalizmu, Kraków 1998); natomiast zasadniczymi elementami liberalnego porządku publicznego, wg niego, są: „tolerancja religijna, wolność dyskusji, ograniczenia działalności policji, wolne wybory, konstytucyjny rząd opierający się na rozdziale władzy ustawodawczej i wykonawczej, publiczny nadzór nad publicznym budżetem w celu ograniczenia przekupstwa oraz polityka gospodarcza nastawiona na trwały wzrost na gruncie własności prywatnej i swobodę zawierania umów” (tamże); nawet pomijając fałsz identyfikowania „bezstronności” prawa z egalitarną unifikacją systemu prawnego (co stanowi rzeczywiście stary postulat liberalizmu, zwalczającego prawo korporacyjne i stanowe), jak również charakterystyczne dla liberalnej lewicy upatrywanie zagrożeń dla wolności w „sąsiadach”(a więc w naturalnej opinio communis), powyższemu katalogowi nie można przyznać waloru uniwersalności z powodu włączenia do niego demokracji, co natychmiast odcina główny pień liberalizmu klasycznego, czyli liberalizm arystokratyczny oraz liberalizm konserwatywny.
 
J. Gray wskazuje 4 wspólne, jego zdaniem,dla wszystkich wariantów tradycji liberalnej” elementy koncepcji antropologicznej i społecznej, lecz identyfikuje je nieco inaczej; tradycja ta jestindywidualistyczna, gdyż uznaje moralny prymat jednostki nad jakimikolwiek roszczeniami ze strony społeczeństwa; jest egalitarna, gdyż uznaje równość wszystkich ludzi i odrzuca wszelkie prawne czy polityczne porządki uznające różną wartość poszczególnych jednostek; jest uniwersalistyczna, gdyż głosi niezmienność natury ludzkiej i nadaje drugorzędne znaczenie kontekstom historycznym i formom kulturowym; jest wreszcie meliorystyczna, gdyż twierdzi, że wszelkie instytucje społeczne i polityczne są zdolne do samoregulacji i samodoskonalenia” (Liberalizm, dz. cyt.). Polski badacz, Zbigniew Rau, przyjmując te same elementy „jako filozoficzną perspektywę”, uzupełnia ją o konstrukcję teoretyczną, opierającą się na założeniu, że „(1)jednostka jest podmiotem praw czy uprawnień naturalnych, wśród których(2) naczelne miejsce zajmuje własność, że (3) władza polityczna w społeczeństwie i państwie pochodzi od wyposażonej w te uprawnienia jednostki, że (4) władza ta ma ograniczony charakter, (5) że zarówno legitymacja władzy rządzących, jak i zobowiązanie do posłuszeństwa rządzonych opiera się na zgodzie tych ostatnich, że (6)społeczeństwo i państwo stanowią dobrowolne organizacje,że (7) struktura rządu odzwierciedla zasadę podziału władz, która ma służyć najskuteczniejszemu zabezpieczeniu uprawnień rządzących, i wreszcie, że (8) rządzonym przysługuje prawo oporu wobec rządzących w sytuacji, gdy uprawnienia rządzonych są przez rządzących systematycznie gwałcone” (Liberalizm..., Warszawa 2000). Wątpliwości odnośnie do katalogu Graya - Raua dotyczą: włączenia egalitaryzmu (z tych samych powodów, co demokracji przez Holmesa),melioryzmu (jako że nie wszyscy liberałowie, zwłaszcza od nadejścia epoki „buntu mas” i totalitaryzmu, nadal wierzyli w postęp i samodoskonalenie ludzkości), ograniczonego charakteru władzy (co wyklucza zarówno liberałów heglowskich, jak socjalnych) i prawa rządzonych do oporu (czego odmawiał nawet liberał republikański Kant);trafne natomiast wydaje się: 1° podniesienie przez Graya prymatu idei wolności, wszelako nie usuwającego poza nawias liberalizmu wszystkich ujęć wolności „pozytywnej”;zaakcentowanie narodowej specyfiki liberalizmu w tych kulturach, w których zadomowił się on trwale; 3°uznanie (w niejakiej sprzeczności z własnym katalogiem), iż formą ograniczonego rządu liberalnego nie musi być rząd demokratyczny;podkreślenie, że w antropologii liberalnej człowiek jest istotą rozumną i moralną, ale niekoniecznie doskonałą; 5° obserwacja, że w zmodernizowanej (i w domyśle: zdegenerowanej) postaci liberalizmuracjonalistyczna arogancja intelektualna miesza się z sentymentalną religią człowieczeństwa” (tamże).
 
Wyodrębniając (z konieczności skąpy) korpus założeń obligatoryjnych, formułowanych nieostro, oraz nieco szerszy zespół tez fakultatywnych, ale o empirycznie weryfikowalnej częstej frekwencji, do cech koniecznych liberalizmu należy zaliczyć: 1° antropologiczny indywidualizm, wychodzący od jednostki jako początku i zasady bytu społecznego, nie wykluczający jednak u kresu politycznego ontologizmu w tej (heglowskiej i neoheglowskiej) wersji liberalizmu, która wolność jednostki identyfikuje z jej wolnością w państwie, co jest możliwe do uzgodnienia również dlatego, że w liberalizmie jednostka nie jest pojęta jako ten oto konkretny człowiek wraz ze swoimi właściwościami („Piotr” różny od „Pawła”), lecz jako byt abstrakcyjny, zasadniczo identyczny we wszystkich konkretyzacjach osobowych i wyposażony w te same cechy i „prawa naturalne”;2° prymarne miejsce na skali wartości idei jednostkowej wolności, która jest „słowem-kluczemdoktryny liberalizmu i jej „słowem magicznym” (P. Śpiewak, Liberalizm, „Powściągliwość i Praca” X 1983), rozmaicie jednakże przez różnych liberałów pojmowanym; 3° sekularyzm polityczny, który wprawdzie nie wyklucza posiadania, nawet głębokich, przekonań religijnychposzczególnych liberałów ani nawet popierania obecności wspólnot religijnych w społeczeństwie, oznacza natomiast brak teologii politycznej i negację religijnej legitymizacji władzy oraz odnoszenia ustroju i działania państwa do Boga; 4° światopogląd prawniczy, czyli niezachwiane przekonanie, że prawo musi mieć postać zapisaną, co prowadzi do identyfikowania konstytucji państwa z ustawą konstytucyjną, niekoniecznie jednak do chęci drobiazgowego regulowania wszystkich sfer życia; 5° uniwersalizm, tj. przekonanie zarówno o niezmienności natury ludzkiej, jak o walorze powszechności praw uznawanych przez liberałów za fundamentalne, moderowane wszelako u niektórych liberałów (z tradycji monteskiuszowskiej) zrozumieniem dla kontekstów historycznych, geograficznych i cywilizacyjnych; 6° pewność, że sprawa osobistej i politycznej wolności jednostki ma ścisły i konieczny związek z własnością prywatną (indywidualną) i wolnością gospodarczą, interpretowaną jednak w bardzo różny sposób przez leseferystów z jednej strony, a socjalliberałów z drugiej strony, którzy twierdzą, że nawet bardzo głęboka ingerencja państwa w stosunki własnościowe i procesy gospodarcze, zarówno bezpośrednia, jak pośrednia(z podatkiem progresywnym włącznie) instytucji tych nie niszczy;zasadnicza aprobata dla zmiany w życiu społecznym i skłonność do reformowania (co odróżnia liberała od konserwatysty), ale jednocześnie niechęć do zmiany gwałtownej i całościowej (co odróżnia liberała od rewolucjonisty).
 
Do cech fakultatywnych, jednak o wybitnej częstotliwości,liberalizmu zaliczyć natomiast wypada: 1° odwoływanie się do zeświecczonych koncepcji prawnonaturalnych, jednak w ujęciu podmiotowych „praw naturalnychprzysługujących niezbywalnie każdej jednostce, lecz nieobecnych u historycystów, a zanegowanych przez pozytywistów prawnychoraz - roszczeniową koncepcjąpraw człowieka” - przez liberałów lewicowych; 2° antropologiczny optymizm (w aspekcie teologicznym identyczny z negacją grzeszności człowieka) - skrajny u wyznających mitdobrego dzikusaliberałów radykalnych (russoistów), ale nieobecny u pesymistycznych liberałów konserwatywnych; 3° „antypolityczna” nieufność do instytucji państwa i władzy, skłaniająca do szukania dla niej wędzideł i ograniczeń (zazwyczaj formalno-prawnych oraz przez tzw. podział władz) oraz zmniejszenia zakresu oddziaływania na życie jednostkowe i społ. (rząd „ograniczony” lub nawet „minimalny”), w skrajnych wypadkach prowadząca do odmawiania im w ogóle legitymacji moralnej i do pragnienia ich „zniesienia” („anarchokapitalistyczny” —»libertarianizm), nieobecna jednak w nurcie heglowskim, a co do stawiania tamy zakresowi funkcji państwa -zupełnie zanegowana przez liberalizm lewicowy, postępowy i socjalny, nie ustępujący w ideale „państwamaksimumsocjalizmowi i faszyzmowi; 4° kontraktualizm w teorii powstania społeczeństwa i państwa, wyznawany (acz w odmiennych wersjach) zarówno przez liberalizm arystokratyczny, jak radykalno-demokratyczny, lecz nieobecny u heglistów i wielu liberałów konserwatywnych; 5° stopniowe godzenie się z demokracją polityczną (z większymi oporami ze społeczną), lecz kładzenie akcentu raczej na treść ustroju (pytanie „jak rządzi”) niż jego formę („kto rządzi”), przy czym miejsce danego liberała na skali prawica - lewica jest wprost proporcjonalne do ilości zastrzeżeń, którymi obwarowuje on swoją aprobatę dla tej formy rządu i nadziei, jakie w niej pokłada; 6° światopoglądowa harmonia pomiędzy ideologią liberalną, a umysłowymi prądami modernistycznymi, wywodzącymi się z oświecenia, a współpraca liberalnych ugrupowań i działaczy politycznych z organizacjami typu wolnomularskiego (z niejednym wyjątkiem, np. wrogi oświeceniu i masonerii Croce).
 
Prof. Jacek Bartyzel
 
 
Liberalizm orzekł; podzielimy świąt na dwie części. Niebo pozostawiamy Bogu, ale ziemię zatrzymujemy dla siebie”.Ks. Prałat Robert Mader
 
Ks. dr Felix Sarda y Salvany
Liberalizm jest grzechem
 
Autor odsłania kolejne przebranie szatana, przychodzącego na ziemię, aby toczyć walkę z Kościołem św. — tym razem w masce liberalizmu jako totalnego buntu, kryjącego się pod pozorem fałszywego dobra i złudnej wolności.Ta „wolność” oznacza zerwanie z Dekalogiem, zaprzeczenie nadprzyrodzonościludzkiego życia, czego owocem jest tzw. cywilizacja śmierci. Ukazuje wszystkie herezje i błędy liberalizmu, które doprowadziły świat na krawędź obłędu i samozagłady, a co najgorsze — do utraty prawdziwej wolności. Nieoceniona lektura dla katolickich działaczy politycznych oraz dla kadry profesorskiej, alumnów i studentów teologii. Książka otrzymała specjalną aprobatę Stolicy Apostolskiej.
Liberalizm jest błędem naszych czasów. Jego istotę stanowi błędna koncepcja, wedle której jedna religia jest równie dobra co inna, a ludzie mają prawo swobodnego wyboru najbardziej odpowiadającej im religii. Autor nazywa liberalizm «potworem naszych czasów», «złem ponad wszystkim co złe», «śmiertelną herezją», «żywym lwem krążącym w poszukiwaniu kogo mógłby pożreć». Dalej stwierdza on: «Liberalizm wszelkiego stopnia i wszelkiej postaci został formalnie potępiony – tak dalece, że niezależnie od motywów jego wewnętrznego zła, objęty jest formalną anatemą Kościoła, wystarczająco ważną dla wszystkich wiernych katolików. Niemożliwe jest, by błąd tak rozpowszechniony i tak radykalny uniknął potępienia»”. (od wydawcy).
 
Stąd doktryny heretyckie – oraz inspirowane przez nie czynystanowią najcięższy ze wszystkich grzechów, z wyjątkiem otwartej nienawiści do Boga, do której zdolne są tylko demony w piekle oraz potępieńcy.A zatemliberalizm, który jest herezją, oraz wszystkie czyny liberalizmu, będące czynami heretyckimi, są najcięższymi grzechami znanymi w kodeksie prawa chrześcijańskiego.
 
Liberalizm jest przeto większym grzechem niż bluźnierstwo, kradzież, cudzołóstwo, zabójstwo czy jakieś inne pogwałcenie prawa Bożego, pomijając takie przypadki, w których ktoś działa w dobrej wierze, w nie-świadomości czy bezmyślnie.
 
Herezja nigdy jeszcze nie była tak podstępna jak pod obecną postacią liberalizmu. Jej zakres jest tak szeroki, że uderza w każdą nutę na skali dźwięków i znajduje łatwo przebranie przy swoich proteuszowych zdolnościach. Najbardziej niebezpieczną z jego podpór jest jednak powoływanie się na „szerokość umysłu”. Jest to w jego własnych oczach jego cnota kardynalna. Chełpi się on „intelektualną wolnością od dogmatyzmu”, achełpliwość jest w rzeczywistości maską ignorancji i pychy.W spotkaniu z takim nieprzyjacielem nie wystarcza zwykła odwaga, którą trzeba zachowywać czuwając bez snu. W razie spotkania spoczywa na sumieniu katolika obowiązek stawiania oporu ze wszystkich sił duszy. Herezja i wszelkie jej czyny są grzechami; liberalizm jest korzeniem herezji, drzewem zła, w którego gałęziach znajdują pojemne schronienie wszystkie harpie niewiary; jest on dziś złem ponad wszystko co złe.
 
 
Jacek Bartyzel:
Czy wszystkie liberalizmy są grzeszne?
 
Moim zdaniem sprawa nie jest taka nieproblematyczna, żeby można było rozwiązać ją prostym cięciem pomiędzy „grzesznym” liberalizmem religijnym a „bezgrzesznym” ekonomicznym czy w innej sferze. Stwierdzam to poniekąd samokrytycznie, bo 20 lat temu sam tak kombinowałem, a nawet popełniłem w tym duchu broszurkę „Katolicyzm a liberalizm” (wydaną jako materiały szkoleniowe ZChN).
 
Tymczasem, jeśli – z jednej strony – grzeszność liberalizmu bierze się w ostateczności z (implicytnie przynajmniej) negacji grzechu pierworodnego i optymistycznego przekonania o samowystarczalności człowiekaa – z drugiej strony – antropologiczne i ontologiczne fundamenty liberalizmu w każdej dziedzinie są takie same,to jakim to niepojętym sposobem grzeszność ta miałaby ustępować akurat w dziedzinie aktywności gospodarczej?Zwłaszcza jeżeli przypomnimy, że tzw. klasyczny liberalizm ekonomiczny zupełnie otwarcie uznaje to, co etyka cnót(klasyczna i chrześcijańska) uważa za niecnotę, czyli egoizm, za główny motor aktywności gospodarczej, mający jakoby samoczynnie przynosić „altruistyczne” skutki. Jeżeli zgadzamy się co do tego, że człowiek, jako istota „problematyczna”, bo skłonna do złego i niezdolna samymi tylko siłami natury uchronić się od nieczynienia zła,a w związku z tym potrzebująca także „wędzideł”, zarówno moralnych jak instytucjonalnych, w życiu osobistym, rodzinnym, społecznym, politycznym, to na jakiej podstawie można mówić o „nieskrępowanej przedsiębiorczości”?
 
Czyżby homo oeconomicus nie napotykał w swojej dziedzinie żadnych pokus, przed którymi należałoby go powstrzymać, nie licząc naiwnie, że powściągnie się sam (chociażby produkując czy oferując „dobra” szkodliwe, jak narkotyki czy pornografia?). Przecież co najmniej jeden z siedmiu grzechów głównych, czyli chciwość, stanowi taką właśnie nieustanną pokusę dla przedsiębiorcy. Jeżeli przyjmujemy, że przedsiębiorczośćmusi byćnieskrępowana”, to jaki argument pozwoli nam oddalić na przykład pretensję artysty do równienieskrępowanejeksploracji rozmaitych doświadczeń i dokonywania „transgresji” poza dobro i zło, w imię „wolności twórczej”, której nie powinno się nakładać żadnych ograniczeń? A i w dziedzinie politycznej nakładanie jakichkolwiek rygorów (może z wyjątkiem liberalnej wolności „innego”) też może być zakwestionowane.
 
Krótko mówiąc: delimitacja „złego” liberalizmu religijnego i „dobrego” liberalizmu gospodarczego (lub jakiegokolwiek innego)wydaje mi się niespójna, wewnętrznie sprzeczna i nie do zaakceptowania. Pozory logiczności może ona posiadać tylko wówczas, jeżeli przyjmiemy tezę ultraleseferystów, traktujących tzw. prawa rynku jako mające status i obowiązywalność praw natury (fizykalnych), takich jak prawo grawitacji. Tylko że wówczas jest to w gruncie rzeczy ekonomiczna świecka religia. A nie można służyć dwóm Bogom. Albo zatem liberalizm jest grzeszny w każdej domenie, albo w żadnej.
 
Jacek Bartyzel
 
 
Adam Wielomski
Czy liberalizm jest grzechem?
 
Kiedy wiele lat temu, bodaj jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, kupiłem sobie książkę x. Felixa Sardy y Salvany’ego  „Liberalizm jest grzechem”, to szedłem z nią do domu pełen niepokoju. Byłem bowiem (i pozostaję) zwolennikiem wolnego rynku i nieskrępowanej przedsiębiorczości.
Mój niepokój wynikał z faktu, że obawiałem się, iż w tej małej książeczce hiszpańskiego duchownego sprzed ponad 100 lat znajdę stwierdzenie, że będąc wolnorynkowcem pozostaję w grzechu i w konflikcie z nauczaniem Kościoła katolickiego. Pamiętam, że odetchnąłem z ulgą, gdy – po lekturze – zrozumiałem, że x. Sarda miał na myśli grzeszność liberalizmu religijnego.
 
Mimo to książka ta, a może raczej jej tytuł, od wielu lat nie dają mi spokoju. Jakkolwiek uspokoiłem się, że grzechem jest tylko liberalizm religijny – któremu nigdy nie hołdowałem w odróżnieniu od wielu katolików i jeszcze większego procenta posoborowych duchownych– to mam świadomość, że teza, iż „liberalizm jest grzechem dotyczy także innych niż religijny liberalizmów.
 
Czym jest bowiem liberalizm?
 
To wiara w człowieka, moc i siłę jego rozumu, który jest narzędziem emancypacji jednostki od tradycji, religii, zastanej hierarchii. Rozum indywidualny jest instrumentem pchającym ludzi do buntu przeciwko światu zastanemu i naturalnemu porządkowi. A skąd wziął się świat zastany i naturalny porządek rzeczy? Skoro, jako naucza św. Paweł, wszelka władza pochodzi od Boga, a to władza jest kośćcem otaczającej nas rzeczywistościchroniącym ją przed rewolucjąto czy wszelka myśl o emancypacji nie jest buntem przeciwko Bogu?Skoro zaś istotą liberalizmu jest emancypacja, to czy cała ta ideologia nie jest jednym wielkim buntem przeciwko Bogu?
 
Żyjemy dziś w świecie, który głosząc wolność w rzeczywistości prowadzi do uniformizacji i ujednolicenia wszystkiego na niespotykaną dotąd skalę.Liberalizm jest wizją świata skrajnie nietolerancyjną, która odrzuca jakąkolwiek rozmaitość, różnorodność regionalną, kulturową.Nie uznaje ani różnorodności politycznej, ani społecznejzmuszając nas wszystkich do ślepego powtarzania swoich hasełek i zasad pod groźbą rozstrzelania – jako „homofobów” i „faszystów” – wszystkich tych, którzy śmią nie zgadzać się z głównym nurtem. Liberalizm jest jak fala rewolucyjna, która porywa wszystkich i wszystko, czyli prowadząc do zrewolucjonizowania wszystkich istniejących stosunków.
 
Mamy więc mieć liberalny rząd, liberalną opozycję, liberalne społeczeństwo, liberalne media, liberalną rodziną, liberalną ustawę aborcyjną, liberalny stosunek do homoseksualizmu, liberalne poglądy na wolny seks etc.
 
Wszystko co nie wpisuje się w totalitarno-liberalny dyskurs zostaje medialnie zmasakrowane, zdziesiątkowane i zlinczowane z siłą jakiej nie powstydziłoby się stalinowskie NKWD. W pewnym sensie to Stalin był bardziej liberalny niż liberałowie: likwidował wrogów socjalizmu, ale przykładając im pistolet do skroni nie wymagał aby w ostatniej chwili nawrócić ich nasocjalizm w jednym kraju”. Liberalizm nikogo nie zamorduje, ale wymusi na prawie każdym aby powtarzał jego hasła i bzdurne slogany pod groźbą huraganowego ataku i medialnego samosądu. Liberalizm jest skuteczniejszy w dziele uniformizacji świata niż sam Stalin,który uniformizował fizycznie, gdy teraz ujednolica się dusze.
 
Jeśli połączymy te dwie kwestie – czyli problem grzeszności liberalizmu z jego uniformizującą siłąto trudno nie dojść do podejrzenia, że stoimy u progu biblijnej apokalipsy.Być może, że jesteśmy jej świadkami, tyle, iż błędnie sobie wyobrażaliśmy przez 2000 lat, że musi to być nagłe i gwałtowne wydarzenie. Czyż agonia chrześcijańskiego Zachodu nie jest faktem bezspornym? Nie zaczęła się i nie skończyła w okamgnieniu, ale trwa na naszych oczach.Skoro – jak poucza św. Paweł w 2 Liście do Tessaloniczanpojawiła się już siła Niegodziwości, to miejmy nadzieję, że sprawdzi się druga część przepowiedni i pojawi się „ten, który powstrzymuje”, czyli Katechon. W nim cała nadzieja.
 
Adam Wielomski
Myśl Polska. Nr 43-44 (27.10.-3.11.2012)
 
 
Grzech – (gr. „hamartia”; łac. „peccatum” – błąd, wykroczenie, grzech) – pojęcie z zakresu antropologii religijnej (chrześcijańskiej); utożsamia się ze złem moralnym wówczas, kiedy człowiek odczytuje je nie tylko w relacji do siebie samego, czy innych ludzi, ale nade wszystko do Boga. Katolicka nauka o grzechu (hamartiologia) opiera się na nauce Objawienia i Tradycji oraz Magisterium Kościoła; uwzględnia także wkład nauk o człowieku. Grzech uznaje się niekiedy za przekroczenie prawa Bożego, za nieposłuszeństwo Bożym przykazaniom. Jednakże głębsze, bardziej personalistyczne rozumienie grzechu widzi w nim przede wszystkim naruszenie osobowej więzi z Bogiem, niewierność, a nawet wzgardzenie Bożą miłością.
 
Jan Paweł II ujmuje problem grzechu w perspektywie antropologicznej – jako integralną część prawdy o człowieku i jego życiu [1]. Jego nauka o grzechu wiąże się także ściśle z nauką o zbawieniu (soteriologia), a więc jednocześnie z nauką o łasce i usprawiedliwieniu, o potrzebie nawrócenia i pokuty, w szczególny zaś sposób z nauką o Bożym miłosierdziu. Niezwykle wyraźne akcentowanie „teologicznego” wymiaru grzechu idzie w parze z podkreślaniem jego konsekwencji w życiu człowieka oraz ukazywaniem jego skutków dla wspólnoty. W nawiązaniu do współczesnego zjawiska utraty poczucia grzechu Papież odważnie głosi prawdę o dramacie grzechu w życiu ludzi, społeczności [[świeccy|świeckich] i Kościoła. Jednakże ta nauka nie ma charakteru fatalistycznego: człowiek może bowiem – mocą własnego wysiłku, ale nade wszystko wsparty darami Bożymi – zwyciężyć grzech w sobie [2].

Nauczanie Jana Pawła II na temat grzechu pojawia się w wielu jego wypowiedziach, nawet w tych o charakterze okazjonalnym. Do najważniejszych należą adhortacja Reconciliatio et paenitentia oraz encyklika Veritatis Splendor. Wiele istotnych odniesień do problematyki grzechu znajduje się w encyklikach Redemptor hominisDives in Misercordia i Dominus et Vivificantem. Społeczny wymiar grzechu (także problem struktur grzechu) został szeroko omówiony najpierw w Reconciliatio et paenitentia, a potem w encykliceSolicitudo Rei Socialis.Bardzo szczegółowe rozważania na temat grzechu prowadził Jan Paweł II w katechezach środowych (13.08.1986-17.12.1986).
 
Jan Paweł II o grzechu
Jan Paweł II o liberalizmie
 
 
 
Jan Paweł II o liberalizmie i kapitalizmie
 
Czy istnieje coś takiego jak liberalizm chrześcijański? Na pierwszy rzut oka trzeba by odpowiedzieć, że nie. Ale jeśli poczyni się pewne rozróżnienia, okaże się, że Kościół promuje bardzo "liberalną" koncepcję człowieka i systemu gospodarczego. Wieloznaczność liberalizmu odzwierciedla bowiem różne rozumienie wolności człowieka.
 
Dlatego Jan Paweł II w swym nauczaniu wyraźnie rozróżnia przynajmniej dwa rodzaje liberalizmu:
 
liberalizmwywodzący się z dziedzictwa Oświecenia, gdzie wolność to praktycznie rzecz biorąc daleko posunięta autonomia jednostki, wyjście poza wszelkie ograniczenia, oderwanie od obiektywnego porządku, co często kojarzy się z laicyzmem czy swobodą obyczajową
 
"Czytając encyklikę w kontekście całego bogatego nauczania Papieża Leona XIII zauważamy, że ukazuje ona w istocie rzeczy konsekwencje w dziedzinie gospodarczo-społecznej błędu mającego szerszy zasięg. Błąd ten — jak już powiedzieliśmy — kryje się w koncepcji ludzkiej wolności oderwanej od posłuszeństwa prawdzie, a zatem również od obowiązku poszanowania praw innych ludziTreścią wolności staje się wówczas miłość samego siebie posunięta aż do wzgardzenia Bogiem i bliźnim, miłość, która prowadzi do bezgranicznej afirmacji własnej korzyści i nie daje się ograniczyć żadnymi nakazami sprawiedliwości( "Centesimus Annus", 17).
 
Zdaniem Papieża ten typ liberalizmu jest próbą złudnego "wyzwolenia" siebie samego przez radykalne zwrócenie się ku sobie. Chodzi w nim o miłość własną, która nie liczy się z Bogiem i innymi.
 
- Ojciec Święty pisze także o liberalizmie ekonomicznym , za którym de facto stoi również uznanie dla względnej autonomii człowieka, rozwoju jego wolności i wezwanie do osobistej odpowiedzialności. Jan Paweł II uważa bowiem, że wolność jest także wolnością "do czegoś". Można by tutaj przytoczyć Monteskiusza, która także twierdził, że "wolność to dobro, które daje dostęp do innych dóbr". I ta afirmacja ludzkiej wolności, która może się zrealizować w sprzyjających warunkach takich jak: własność prywatna, wolny rynek, wspieranie inicjatywy jest popierana przez Jana Pawła II. Innymi słowy, jeśli liberalizm ekonomiczny nie sprzęga się z liberalizmem laickim, odrzucającym Boga i umniejszającym godność człowieka, to jest to system nie tylko dopuszczany przez Kościół, ale też promowany.Trzeba więc budować taki ustrój, który sprzyja integralnemu rozwojowi wolności osoby ludzkiej. A ten rozwój obejmuje nie tylko ekonomię, lecz także moralność, religię, ducha, cielesność.
"Rozwoju nie należy ponadto pojmować w znaczeniu wyłącznie gospodarczym, ale w sensie integralnie ludzkim. Jego celem nie jest tylko zrównanie poziomu życia wszystkich narodów z poziomem, który dziś osiągnęły kraje najbogatsze, ale tworzenie solidarną pracą życia bardziej godnego, konkretne przyczynianie się do umocnienia godności i rozwoju uzdolnień twórczych każdej poszczególnej osoby, jej zdolności do odpowiedzi na własne powołanie, a więc na zawarte w nim Boże wezwanie. Szczytem rozwoju jest zatem możliwość korzystania z prawa-obowiązku szukania Boga, poznawania Go i życia zgodnie z tym poznaniem"("Centesimus annus, 29).
 
„Wróćmy teraz do początkowego pytania: czy można powiedzieć, że klęska komunizmu oznacza zwycięstwo kapitalizmu jako systemu społecznego i że ku niemu winny zmierzać kraje, które podejmują dzieło przebudowy gospodarczej i społecznej? Czy to jest model, który należy proponować krajom Trzeciego Świata, szukającym właściwej drogi rozwoju gospodarczego i politycznego?
 
Odpowiedź jest oczywiście złożona. Jeśli mianem „kapitalizmu” określa się system ekonomiczny, który uznaje zasadniczą i pozytywną rolę przedsiębiorstwa, rynku, własności prywatnej i wynikającej z niej odpowiedzialności za środki produkcji, oraz wolnej ludzkiej inicjatywy w dziedzinie gospodarczej, na postawione wyżej pytanie należy z pewnością odpowiedzieć twierdząco, choć może trafniejsze byłoby tu wyrażenie „ekonomia przedsiębiorczości”, „ekonomia rynku” czy po prostu „wolna ekonomia”. Ale jeśli przez „kapitalizm” rozumie się system, w którym wolność gospodarcza nie jest ujęta w ramy systemu prawnego, wprzęgającego ją w służbę integralnej wolności ludzkiej i traktującego jako szczególny wymiar tejże wolności, która ma przede wszystkim charakter etyczny i religijny, to wówczas odpowiedź jest zdecydowanie przecząca".
 
Widać więc, że Ojciec Święty dostrzega także ograniczenia liberalizmu ekonomicznego i kapitalizmu.Ten system gospodarczy dąży do zapewnienia maksimum możliwości i środków dla jednostki. Chce ograniczyć uprawnienia państwa. Przyspiesza wzrost gospodarczy, ale jednak stwarza pewne niebezpieczeństwo dla jednostek nieprzystosowanych w społeczeństwie. Z tego powodu Jan Paweł II nie zadekretowuje żadnego systemu gospodarczego. Wskazuje jedynie na jego niezbędne fundamenty w świetle Ewangelii.
 
Kościół nie proponuje żadnych modeli. Realne i naprawdę skuteczne modele mogą się zrodzić jedynie w ramach różnych historycznych sytuacji, dzięki wysiłkowi tych wszystkich, którzy w sposób odpowiedzialny podejmują konkretne problemy we wszystkich ich aspektach społecznych, gospodarczych, politycznych i kulturalnych, zazębiających się ze sobą. Temu wysiłkowi Kościół ofiarowuje, jako niezbędną ideę przewodnią, swoją naukę społeczną, która — jak już zostało powiedziane — uznaje pozytywny charakter rynku i przedsiębiorstwa, ale jednocześnie wskazuje, że muszą być one nastawione na dobro wspólne. Uznaje też, że ludzie pracy mają prawo zabiegać o pełne poszanowanie ich godności oraz o szerszy zakres udziału w życiu przedsiębiorstwa, tak, by nawet pracując razem z innymi i pod kierunkiem innych, mogli w pewnym sensie pracować na swoim”, używając swej inteligencji i wolności".
 
"W świetle „rzeczy nowych” dnia dzisiejszego został odczytany związek pomiędzy własnością indywidualną albo prywatnąa powszechnym przeznaczeniem dóbr.
 
Człowiek urzeczywistnia siebie samego poprzez swoją inteligencję i swoją wolność, i dokonując tego, traktuje jako przedmiot i narzędzie rzeczy tego świata i sobie je przywłaszcza. W działaniu tym tkwi podstawa prawa do inicjatywy i do własności indywidualnej. Poprzez swoją pracę człowiek angażuje się nie tylko dla samego siebie, ale także dla drugich i z drugimi: każdy współdziałając uczestniczy w pracy i dobru drugiego. Człowiek pracuje dla zaspokojenia potrzeb swojej rodziny i wspólnoty, do której należy, Narodu i w końcu całej ludzkości. Uczestniczy ponadto w pracy innych pracowników tego samego przedsiębiorstwa, a także w pracy dostawców i konsumpcji klientów włączonych w łańcuch solidarności, który stopniowo rośnie. Własność środków produkcji tak w przemyśle, jak i w rolnictwie, jest słuszna wtedy, gdy służy użytecznej pracy; przestaje natomiast być uprawniona, gdy nie jest produktywna, lub kiedy służy przeszkadzaniu pracy innych, lub uzyskiwaniu dochodu, którego źródłem jest nie globalny rozwój pracy i społecznego majątku, lecz wyzysk, niegodziwe wykorzystywanie, spekulacja i rozbicie solidarności świata pracy. Własność taka nie ma żadnego usprawiedliwienia i w obliczu Boga i ludzi jest nadużyciem.
 
Obowiązek zarabiania na chleb w pocie czoła zakłada równocześnie prawo do tego. Społeczeństwo, które byłoby tego prawa systematycznie pozbawiane, w którym środki polityki gospodarczej nie pozwalałyby pracownikom osiągać zadowalającego poziomu zatrudnienia, nie może znaleźć odpowiedniego uzasadnienia etycznego, ani też dojść do pokoju społecznego. Tak jak osoba ludzka w pełni się realizuje w bezinteresownym darze z siebie, tak też własność znajduje moralne usprawiedliwienie w tworzeniu, w odpowiedni sposób i w stosownym czasie, możliwości pracy i ludzkiego rozwoju dla wszystkich” ("Centesimus annus, 43).
 
W encyklice "Solicitudo rei socialis" definiuje chrześcijańską koncepcję solidarności, która bynajmniej nie polega na rozdawnictwie i postawie roszczeniowej. Wszyscy mają dawać swój wkład w budowę dobra wspólnego, bogaci i biedni, chociaż każdy według swojej miary i możliwości. Z punktu widzenia nauki chrześcijańskiej przerosty państwa opiekuńczego mogą prowadzić do nadmiernej pasywności słabszy grup społecznych i w ten sposób osłabiać całe społeczeństwo. Nauka społeczna Kościoła pozostawia nas więc bez szczegółowych praktycznych rozstrzygnięć, w jaki sposób z jednej strony zaradzać biedzie przez zmianę struktur gospodarki, wspieranie inicjatywy, zmniejszanie etatyzmu i tendencji socjalistycznych w państwie,  a z drugiej strony jak nie pomijać przy tym osoby mniej zaradne, z różnych powodów potrzebujące pomocy społecznej.
 
Praktykowanie solidarności wewnątrz każdego społeczeństwa posiada wartość wtedy, gdy jego członkowie uznają się wzajemnie za osoby. Ci, którzy posiadają większe znaczenie dysponując większymi zasobami dóbr i usług, winni poczuwać się do odpowiedzialności za słabszych i być gotowi do dzielenia z nimi tego, co posiadają. Słabsi ze swej strony, postępując w tym samym duchu solidarności, nie powinni przyjmować postawy czysto biernej lub niszczącej tkankę społeczną, ale dopominając się o swoje słuszne prawa, winni również dawać swój należny wkład w dobro wspólne. Grupy pośrednie zaś nie powinny egoistycznie popierać własnych interesów, ale szanować interesy drugich” ( "Sollicitudo rei socialis", 39).
 
Opracował Dariusz Piórkowski SJ
 
Czytaj też;
NAUKA ŚW. JANA PAWŁA II WIELKIEGO
 
Ci fałszywi apostołowie to podstępni działacze, udający apostołów Chrystusa. (14) I nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości. (15) Nic przeto wielkiego, że i jego słudzy podszywają się pod sprawiedliwość. Ale skończą według swoich uczynków.2 Kor 11: 13C
 
Liberalizm i katolicyzm – porównanie
 
1. Rozum źródłem i miarą wszystkiego – 1. Przedmiot rozumowania (naturalny lub nadprzyrodzony) jest niezależny od rozumu
 
2. Myślenie indywidualne i autonomiczne – 2. Myślenie oparte o lata tradycji i doświadczeń
 
3. Autonomia woli – 3. Wola podporządkowana prawu, ukierunkowana na dobro
 
4. Ateizm lub panteizm – 4. Jeden Bóg odrębny od świata
 
5. Człowiek jest samowystarczalny – 5. jedynie sam Bóg jest Bytem koniecznym
 
6. Wolność jest celem samym w sobie – 6. Prawdziwa wolność może być jedynie środkiem do osiągnięcia celu ostatecznego
 
7. Wolność w zasadzie nieograniczona – 7. Zakres wolności zależny jest od władzy, prawa Bożego i wymagań ładu społecznego
 
8. Niezależność wymagana przez godność osoby ludzkiej – 8. Wolność podporządkowana jest prawu Bożemu, źródłu doskonałości
 
9. Człowiek jest z natury dobry – 9. Natura ludzka jest skażona przez grzech pierworodnyi grzechy uczynkowe
 
10. Nieokreślony, niekończący się postęp – 10. działania podejmowane stosownie do ściśle określonego celu
 
11. Równość – 11. Hierarchia i organizacja
 
12. Anarchistyczny indywidualizm – 12. Niezbędne ograniczenia społeczne
 
13. Pozwolenie na robienie tego, co sprawia przyjemność – 13. Wolność uregulowana: robić to, co jest dobre
 
14. Władza większości (ludu) – 14. Władza Boga i Jego przedstawicieli
 
15. Wolnomularstwo – 15. Kościół Katolicki
 
 
Źródło: ks. A. Roussel, Liberalism and Catholicism, Kansas City 1998.
 
Co się tyczy parlamentaryzmu, liberalizmu i racjonalizmu mniemam, że pierwszy jest zaprzeczeniem rządu, drugi zaprzeczeniem wolności, trzeci – uznaniem szaleństwa.
Juan Donoso Cortes markiz de Valdegamas, Listy z Paryża
 

Źródło;//www.nacjonalista.pl/2014/03/20/ryszard-mozgol-non-serviam-liberalna-guerilla-przeciw-kosciolowi/ 

KOMENTARZE

  • A tak swoimi słowami
    Czy człowiek lub grupa ludzi powinna mieć prawo zmusić drugiego człowieka do podjęcia działania którego on podjąć nie chce, lub zmusić do zaniechania działania które nie jest skierowane przeciwko innym, nie czyni im szkody i nie jest związane z przymusem wobec innych ludzi ?

    Bo jedyna sensowna definicja wolności jest właśnie związana z tym, że człowiek jest wolny, jeżeli inni ludzie nie mają takiego prawa i nie stosują takiego prawa.

    Wszystkie inne definicje wolności jako - można robić co się chce, wolność podróżowania, wolność ograniczania wolności innych itp... są nielogiczne i nie mają żadnego sensu.
    Nikt nie może mieć wolności do podróżowania. Może mieć tylko wolność od tego, że ktoś mógłby mu zabronić się przemieszczać (o ile tym przemieszczaniem nie narusza wolności innych).

    Wolność może być tylko od przymusu ze strony innych ludzi.
  • @imran 21:55:37
    Kluczową kwestią jest indywidualizm, zgodnie z którym szanowny Pan prezentuje definicję wolności.
    Jeżeli natomiast zanegujemy indywidualizm, czyli przyjmiemy że grupa ludzi jest bytem samodzielnym, szerszym niż tylko członkowie tej grupy, autonomicznym, to innego znaczenia nabiera pojęcie szkody i przymusu. Mamy wtedy do czynienia z istnieniem przymusu, którego doświadcza grupa, a którego nie doświadcza żadna jednostka do tej grupy należąca. Przykładem takiego przymusu jest wystąpienie jednostki z grupy - bo takie działanie zagraża jej istnieniu, "życiu" grupy. Grupa musi się przed takim przymusem bronić.

    Takie rozumowanie potwierdza Autor notatki w prezentowanych punktach charakteryzujących katolicyzm w odróżnieniu od liberalizmu:

    7. Zakres wolności zależny jest od władzy, prawa Bożego i wymagań ładu społecznego
    11. Hierarchia i organizacja
    12. Niezbędne ograniczenia społeczne
    13. Wolność uregulowana: robić to, co jest dobre

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY

więcej