Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
454 posty 1584 komentarze

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

Czołgi nowej generacji do niszczenia sumień

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czołgi nowej generacji do niszczenia sumień!!!! Ks. Prof. Cz. Bartnik, prof. Ryba, i inni

Czołgi nowej generacji do niszczenia sumień
 
My chcemy Boga w książce, w szkole… – śpiewaliśmy za komuny, m.in. na Mszach za Ojczyznę w latach 80. Śpiewało tak zapewne także wielu z tych, którzy obecnie dzierżą władzę. Ale wygląda na to, że niektórzy śpiewali niezbyt szczerze albo że blichtr władzy i ideologia nowolewicowej laicyzacji uderzyły im do głowy. Oto po „Deklaracji wiary” lekarzy, pojawiła się inicjatywa „Deklaracji wiary” nauczycieli. Nawet jeśli to całkiem nieformalna, internetowa inicjatywa, to Joanna Kluzik-Rostkowska, minister edukacji w rządzie Tuska, prewencyjnie zaczęła straszyć, że nauczyciel, który podpisze taką deklarację, złamie Konstytucję i musi liczyć się z restrykcjami. Tym samym Kluzik-Rostkowska po raz kolejny pokazuje, że kompetencje ma niewielkie, ale za to wie, co należy bredzić, aby przypodobać się i zwierzchnikowi, i mediom typu „Gazeta Wyborcza” i TVN24. Jeśli ktoś tutaj postępuje wbrew Konstytucji, to właśnie pani minister, która swoimi groźbami w gruncie rzeczy ogranicza wolność obywateli, w tym przypadku wolność publicznego wyrażania własnych przekonań i wiary. Warto też zauważyć, że w preambule ustawy o systemie oświaty z 1991 roku zapisano: „Nauczanie i wychowanie – respektując chrześcijański system wartości – za podstawę przyjmuje uniwersalne zasady etyki”.
(…)Co by było, gdyby nauczyciele geje i lesbijki podpisali deklarację, że chcą szerzyć ideały homoseksualnie rozumianej tolerancji?/”Szkoła normalna czy zlaicyzowana? Dariusz Kowalczyk SJ/
 
Ks. prof. Czesław S. Bartnik
Hejże! na sumienie!
Wszystkiego już spodziewaliśmy się po naszych współczesnych władzach, notablach i koryfeuszach nowej myśli i kultury, ale kiedy teraz wzywają oni do walki z sumieniem jako największym wrogiem nowoczesnego człowieka i Polski, to po prostu osłupieliśmy. Co się z tymi ludźmi stało?
Sumienie
Sumienie nie jest iluzyjnym wymysłem dewocyjnym, jak uważają owi nieszczęśni, lecz jest powszechną i kategoryczną funkcją rozumu ludzkiego, dzięki której człowiek jest moralną istotą osobową.Tak było od pierwszego człowieka na ziemi jako człowieka. A naukowo opracowali je genialni myśliciele starogreccy, jak Sokrates, Arystoteles, stoicy i następni. Potwierdzili oni, że człowiek ma wrodzoną zdolność rozumu do poznania i rozróżnienia dobra albo zła moralnego u siebie, a następnie i u innych w społeczeństwie. Z tego rozpoznania wynika od razu zasada powinności: czyń dobro, unikaj zła. I następnie człowiek ocenia spontanicznie swoje akty, czyny, postępowania, zachowania i intencje jako dobre albo złe.
Sumienie wypływa z istoty człowieka i jest najbliższą, wewnętrzną normą moralną, i uprzedza ona wszystkie obyczaje i prawa zewnętrzne otoczenia, jakkolwiek z czasem rozwija się, ubogaca, tematyzuje, odkrywa absolutną godność osoby ludzkiej, poznajenajwyższe wartości i ideały. Oczywiście, najbardziej normy moralne korzystały z idei Boga, wiary w Niego i własnej odpowiedzialności przed Nim. Rdzeń sumienia pozostaje zawsze ten sam, choć pod naporem wielorakiego zła, zwłaszcza osobistego, normy moralne mogą mieć treści wypaczone,a samo sumienie może być zagłuszone lub też znieprawione.
Sumienie decyduje, że człowiek jest bytem osobowym. I dobro moralne różni się od dobra fizycznego. Nie mogą być utożsamiane z zasady. Bo wtedy człowiek nie różniłby się od robota czy od zwierzęcia (nie można jednak poniżać wszystkich zwierząt, bo bywa np., że dobrze wychowany, inteligentny pies, gdy coś źle zrobi dla swego pana, to jakby się wstydzi i chowa).
Skąd taki atak na sumienie?
Współczesny, wściekły atak na sumienie, nie tylko w Polsce, ale i w całej upadającej cywilizacji euroatlantyckiej, jest po prostu jedną z następnych sekwencji ateizmu. Jak to się dzieje? Oto ateista neguje Boga jako Stwórcę. Tym samym poniża naturę, przyrodę, świat, ale jednocześnie siebie stawia na miejscu Boga i Kreatora wszystkiego.Nie tylko opanowuje twórczo naturę, jak zlecił to istocie rozumnej Stwórca, leczsobie przypisuje atrybuty Stwórcy. I niejako ucieka od natury w kierunku swojego świata,tworzonego przez technikę.Stopniowo przetwarza człowieka natury w człowieka technicznego. Odrzuca coraz więcej praw natury: życie zgodne z prawami ciała i organizmu, małżeństwo, rodzinę, naród, rodzaj ludzki jako całość organiczną. Próbuje nawet uciekać od rodzenia dzieci przez naturę. Zwłaszcza skrajne feministki nie chcą rodzić, wstydząc się tego jako czegoś prymitywnego. Kobieta, kojarzona bardziej z łonem natury niż mężczyzna, chce przejść w całości na status mężczyzny nawet somatycznie. Woli rodzić in vitro.Ale i tu kobieta żyjąca w osłabiających naturę luksusach nieraz bierze sobie inną kobietę „prymitywną” jako swoją zastępczynię w rodzeniu za pieniądze. Ale często nawet tak „wyprodukowanego” dziecka nie chce wychowywać, bo zabiera jej zbyt wiele jej świata. Traktuje je więc jako czasową maskotkę lub jako domowe zwierzątko. Już po dwóch-trzech latach oddaje je do „przechowalni” społecznych. Z czego korzystają coraz więcej najrozmaitsi łowcy dzieci,żeby je wychować według swoich obłędnych ideologii. Tak zresztą było jeszcze w starożytnej pogańskiej Sparcie.
A wreszcie odrzucana jest też moralność,opierająca się na idei Stwórcy i na „prawach natury”.Dąży się do „moralności technicznej”. A więc normy moralne zastępuje w całości prawo stanowione przez człowieka dowolnie. I prawo to nie może być ograniczane przez sumienie, które miałoby być „głosem” Stwórcy i natury. Sumienie bardzo denerwuje współczesnego liberała, gdyż według niego odbiera mu najbardziej wolność.Przy czym w zaślepieniu swym przez nienawiść do Boga liberał nie rozumie, że u niego „prawo” ma już charakter boski, absolutny, jak u Hegla, i nie daje ono wolności, a tylko jako państwowe jeszcze bardziej zniewala osobę człowieka. Nie winię więc za to wszystko normalnych, rozumnych ludzi, lecz zdegenerowanych inteligentów, którzy tracą zdrowy rozsądek.Miałem kiedyś dyskusję ze studentami filozofii marksistowskiej, którzy byli uczeni, że Bóg i moralność Dekalogu odbierają wolność człowiekowi. Ale bardzo garnęli się do mnie, gdy im otwierałem oczy, że jest odwrotnie.A co do mitu technicznego, to może ktoś sądzić, że to całkowita przesada. Ale znowu chcę powiedzieć, że wielu profesorów marksistowskich dowodziło mi, że technika rozwija się tak gwałtownie, iż może już za sto lat człowiek stanie się fizycznie nieśmiertelny. Taka była ucieczka w mit wysoko uczonych ludzi.
Jeszcze raz w związku ze sprawą Chazana
Jeden z poważnych profesorów wysunął myśl, czy nie powinno się odmówić prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz Komunii Świętej. Myślę, że kanon 1398 kodeksu prawa kanonicznego o ekskomunice jeszcze jej nie obejmuje, bo nie współdziałała bezpośrednio przy aborcji. Kanon ten mówi: „Kto powoduje przerwanie ciąży (abortus), po zaistnieniu skutku podlega ekskomunice wiążącej z samego prawa”. Sądzę natomiast, że jeśli przystępuje do Komunii, to powinna sama zawiesić to przystępowanie do czasu naprawienia szkód i przystąpienia do sakramentu pokuty.Zaatakowała bowiem czyjeś sumienie. Wyrządziła wielką krzywdę prof. Bogdanowi Chazanowi, naraziła na wielkie szkody Szpital Świętej Rodziny, otworzyła drogę do gwałcenia sumień wszystkich lekarzy, pielęgniarek i położnych w Polsce i idąc za obłędną ideologią,zaatakowała frontalnie Episkopat Polski. A wreszcie ośmieliła adwokata Marcina Dubienieckiego do żądania miliona złotych za niezłamanie sumienia lekarza, i tak może warszawiacy lepiej zrozumieją, kogo obronili przed utratą stanowiska prezydenta stolicy. Przy okazji 70. rocznicy Powstania Warszawskiegoujawniło się wyraźnie, jak bardzo, mimo wszystko, byliśmy wszyscy zbyt optymistyczni, nie wiedząc jak strasznymi potworami są Hitler, Stalin, a potem też grupy naszych zdrajców. Trochę podobnie również dziś nie zdajemy sobie sprawy, jakie straszliwe zło niosą nam posłańcy ateistycznej ideologii unijnej. Jeszcze raz przypominam, że wielu już i u nas uważa, że wystarczy nam wiara prywatna, a w państwie może panować ateizm.Tymczasem ateizm państwowy i polityczny niesie nam wielkie nieszczęścia.Ateista „osobisty”, jeśli jest szczery, bywa często bardzo moralny.
Po całej tej sprawie pojawiają się już perfidne głosy, że „ludzie zaczynają się bać sumienia”, czyli lekarzy z sumieniem. Tymczasem jest odwrotnie. Dociera do nas, że Holendrzy po sześćdziesiątce boją się iść do szpitali, bo mogą zostać podstępnie poddani eutanazji, żeby nie pomniejszać budżetu na leczenie starych. A w Belgii po uchwaleniu eutanazji chorych dzieci kobiety kochające naprawdę swoje pociechy za żadne skarby nie oddają ich do szpitali w przypadkach, kiedy mogą je jeszcze leczyć w przychodniach lub w swoich domach. Demon śmierci szaleje swobodnie. Przypominam sobie, jak trwała u nas dyskusja nad prawem aborcyjnym w Konstytucji. Nawet katolewacy wołali, że aborcja może być szeroka i nie powinno się karać za wykroczenia, bo katolicy nie muszą przecież się jej poddawać. Tymczasem obecnie już każdy katolik może być poważnie ukarany za to, że nie dokonał aborcji. Czyli katolewica albo nie znała potworności prawa aborcyjnego na Zachodzie, albo nas po prostu,tradycjonalistycznych ciemniaków”, oszukiwała.
Sumienie nauczyciela katolickiego
Po Deklaracji Wiary kilku tysięcy polskich lekarzy i pracowników służby zdrowia pojawiła się także idea analogicznej deklaracji nauczycieli, na co władze na zasadzie „łapaj złodzieja” odpowiedziały, że jest to „wojna religijna”wypowiedziana rządowi i szermierzom liberalizmu. Warto przyjrzeć się wywiadowi w tej sprawie Joanny Kluzik-Rostkowskiej,ministry MEN, w „Gazecie Wyborczej” (30.07.2014 r.).
Na pytanie prowadzącej Justyny Sucheckiej, dlaczego nauczyciele muszą się bronić klauzulą sumienia, pani ministra odpowiada, że nie ma żadnej przyczyny tego w programie polskiej szkoły.W konstytucji – powiada – jest napisane wprost, że każdy obywatel ma takie same prawa i obowiązki bez względu na wyznanie i światopogląd. W Karcie nauczyciela [art. 6 – moje uzupełnienie] zapisano, że nauczyciel jest obowiązany do kształcenia w poszanowaniu konstytucji, w atmosferze wolności sumienia. Ma dbać o kształtowanie postaw moralnych i obywatelskich zgodnych z ideą demokracji, pokoju i przyjaźni pomiędzy ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów”. Odpowiedź jest unikowa. Bo nie chodzi o brzmienie słów prawa, bardzo ładne brzmiało też w konstytucji sowieckiej, lecz o gorsze traktowanie nauczycieli przyznających się do Kościoła katolickiego i o narzucane niektóre treści programowe. Chodzi o to, że coraz szerzej są otwarte drzwi szkół dla różnych nieodpowiedzialnych drapieżników, którzy lżą wiarę, Kościół, ogólnoludzką etykę, a szczególnie w negatywnym świetle przedstawiają Polskę, jej dzieje, historię, kulturę, ludność. Chyba nie przypadkiem w art. 6 Karty zostały opuszczone słowa, że „nauczyciel ma wychowywać młodzież w umiłowaniu Ojczyzny”. Widocznie „umiłowanie Ojczyzny” jest już anachroniczne. Prawdopodobnie będzie chodziło o umiłowanie na to miejsce Europy, ale jakiej konkretnie? Może samej idei Europy?
Głównie zatem chodzi o pomniejszanie religii katolickiej i tradycji polskiej. „Czy autorzy projektu tej deklaracji– precyzuje pani ministra – pomyśleli o tym, że mogą nie być jedyni? Jeśli przygotowują deklarację w przeświadczeniu, że spokój ich sumienia jest ważniejszy niż prawo, muszą pozwolić na podobne deklaracje nauczycielom: muzułmanom, buddystom, świadkom Jehowy itd. Można tak wymieniać bez końca”. Znowu występuje tu potworna teza, że prawo szkolne jest ważniejsze niż sumienie, czyli moralność, a jednocześnie że ta moralność katolików jest partykularna, egoistyczna, nacjonalistyczna i nietolerancyjna wobec innych wyznań i religii.Przy czymsumienie przypisuje tylko ludziom religijnym, a nie wszystkim. Oczywiście lekceważy te inne sumienia, chyba z wyjątkiem Żydów, bo ich nie wymienia, a są w naszej kulturze bardzo ważni. Zachodzi też pytanie, czy deklaracja nauczycieli katolickich, broniąca etyki klasycznej i godności człowieka, zabrania innym religiom zgłaszania ich deklaracji i kierowania się swoim sumieniem. Przecież nauczyciel katolicki nie uczy dzieci tamtych religii katolicyzmu, one mają swoich nauczycieli religii i światopoglądu. Natomiast pani ministra sugeruje implicite, że wszyscy mają być poddawani w szkole ateizacji,bo tylko ateizm przynosi demokrację, pokój i przyjaźń. I wreszcie jest kpina zespokoju sumienia” katolików, z sugestią, że sumienia egoistycznego, bo katolicy w Polsce chcą dominować.Ale najgorsze, że w drugim dnie różnych wypowiedzi ministry MEN może pobrzękiwać groźba, że niezłomni nauczyciele katoliccy mogą być usuwani ze swoich stanowisk.Nie jest to zaskakujące, bo nasza „demokracja”, która jest „dyktaturą jedno- lub dwupartyjną”, zaczyna w wielu dziedzinach usuwać katolików nieposłusznych ateizacji, np. takich właśnie jak prof. B. Chazanczy aktor Marek Cichucki, który nie chciał grać kloacznie w „Golgota Picnic”, i wielu dziennikarzy, urzędników itd.
Ministra Kluzik-Rostkowska strzela z ciężkich dział: katoliccy zwolennicy klauzuli sumienia w szkole winni się zastanowić, do czego prowadzą, a mianowiciedo wojny domowej w polskiej szkole”. Oczywiście w tej wypowiedzi jest supozycja, że nie mają oni żadnego powodu. Dopiero Justyna Suchecka inteligentnie postawiła ministrę na nogi: „Wojna już się zaczęła przy okazji tematyki gender”. Właśnie ta sprawa miała być zamilczana.W ostatnim czasie – odpowiada znowu nie na temat – mam wrażenie, że pewne środowiska – bo nie wszyscy katolicy [tak też mówiły władze komunistyczne, że nie wszyscy biskupi są zdrajcami Polski] – chciałyby po prostu poszerzyć swoją strefę wpływów. Zaingerować w neutralność światopoglądową państwa i szkoły. Myślę, że środowiska walczącego katolicyzmu będą miały sojuszników po prawej stronie sceny politycznej. I to niestety stanie się częścią programu politycznego, choć nie powinno”. Co pani zrobi? – pada pytanie – Będzie stała na straży świeckiej szkoły?Oczywiście. Szkoła musi być neutralna światopoglądowo. I nauczyciele publicznych szkół muszą to uszanować”. I tak wyszło wielkie szydło z małego worka: szkoła musi być ateizowana, żeby PO nie przegrała wyborów, teraz i w przyszłości, i żeby do władzy nie doszedł Kaczyński z PiS. Oto cały prawdziwy, nieskrywany program szkolny nowej pani ministry.
Poza tym będzie wprowadzana ideologia gender. Podobno już w pierwszej części elementarza do klas pierwszych są pewne cienie genderyzmu i nie ma żadnej wzmianki o Bożym Narodzeniu, jak w Ameryce i w Anglii.Sączy się pewien zapaszek, że koszty druku podręcznika nie są z polskich pieniędzy.W ogóle we wszystkich klasach jest forsowana ideologia gender jako sztandarowy dogmat dzisiejszej umysłowości i kultury. Robi się to pod przykrywką, że przecież chodzi o równość społeczną, polityczną i kulturalną między kobietami a mężczyznami, a nawet jakiś idiota katolicki napisał, że i Matka Boża realizowała gender, ale faktycznie chodzi o obsesyjne niszczenie ludzi somatyczne i psychologiczne,o zniesienie małżeństw i rodzin, a wreszcie o złamanie religijnego kodeksu etyki seksualnej i rozwinięcie szału seksualnego u wszystkich, poczynając od przedszkolaków.
W zapale propagandowym znalazło się też, rzekomo oficjalne i prawne sformułowanie: „szkoła neutralna światopoglądowo”. Tymczasem w Konstytucji jest tylko mowa o „bezstronności religijnej i światopoglądowej władzy publicznej i państwowej” (art. 29 ust. 2). I „nigdzie nie jest powiedziane, że szkoła ma być świecka” (ks. abp Stanisław Gądecki). Mamy tu zatem wyskok propagowania ateizmu w szkole. Przy tym ateizm jest potraktowany jako neutralny wobec światopoglądów, gdy tymczasem on jest bardzo określonym światopoglądem.
Bardzo osobliwe jest też rozumowanie, że obrona katolickiego światopoglądu i etyki ogólnoludzkiej jest wszczynaniem „wojny religijnej”. Zakłada to, że wojujący ateiści to potulni i przemili barankowie.Według tej nowej logiki potężny atak ateistów publicznych na Kościół i na katolicyzm nie jest wypowiedzeniem wojny, natomiast nasza obrona jest wypowiedzeniem wojny i to własnemu społeczeństwu? Podobnie zresztą mówi bardzo wielu naszych prześladowców. Raz podobno pewien żandarm niemiecki schwytał akowca, a kiedy matka tego partyzanta bardzo rozpaczliwie wstawiała się za synem i błagała o litość, ów żandarm zastrzelił ją i powiedział: „Musiałem to zrobić, bo była zbyt agresywna i napastliwa”.
Przede wszystkim – czytamy dalej – nauczyciel jest zobowiązany do realizowania podstawy programowej. Nie może unikać pewnych tematów, bo mu nie pasują. A deklaracja sumienia zakłada, że będzie uczył tylko tego, czego chce. Dlatego każdy rodzic ma prawo rozliczyć nauczyciela, a jeśli będzie zaniepokojony treściami niezgodnymi z podstawą programową, może zgłosić się do wojewody”. Nauczyciel, który będzie się kierował klauzulą sumienia, „będzie uczył tylko tego, czego chce” – jest w tym wielki mętlik, ale może się zdarzyć interpretacja niezwykle groźna: albo że nie będzie uczył zgodnie z ateizmem państwowym, tylko ze światopoglądem katolickim, albo że będzie taki nawiedzony, że odrzuci wszystkie pewniki naukowe, nawet w naukach ścisłych, jako niezgodne z wiarą, albo po prostu, że będzie miał inne poglądy niż PO na życie polskie. Wydaje się, że owym „rodzicem zaniepokojonym treściami nauczania niezgodnymi z podstawą programową” może być tylko ten ktoś, kto zechce bronić dziecko przed znieprawieniem przez gender i deprawację etyczną. Może to ma być taka otwartość nowej szkoły, ale odesłanie do wojewody, to tyle co – „pisz na Berdyczów”. Bo przecież ideologia gender będzie jak najbardziej zgodna z podstawą programową.Toteż chyba raczej możliwa będzie interpelacja rodzica tylko wtedy, kiedy nauczyciel będzie bronił Kościoła i tradycyjnej etyki przed dziećmi ateistów. W każdym razie nasuwa się refleksja, że ostatecznie zamieszanie w szkole będzie teraz nie z tej ziemi.
Braki wymienienia spraw programowych uzupełnia, jak się wydaje, zawsze usłużna i otwarta, choć napastliwa, prof. Magdalena Środa („Religijna rewolucja w edukacji”, „Gazeta Wyborcza”, 30.07.2014 r.). Jakie według niej będą mieli problemy katoliccy nauczyciele dziś? Oto one: świat współczesny nie uznaje prymatu sumienia, szkoły nie mogą już być wyznaniowe, wiara sprzeciwia się nauce, ewolucja przeczy stworzeniu, dogmat Trójcy jest nielogiczny, bo trzy to nie jeden, dziewictwo Maryi to mit, Królestwo niebieskie jest na miejsce państwa obywatelskiego, po co rozwój gospodarczy, skoro bogaty się nie zbawi i inne.Będą się ośmieszali takimi twierdzeniami, jak to że Bitwę Warszawską wygrała Matka Boża, że Jan Paweł II doprowadził do powstania „Solidarności”, że w ogóle święci kierują wydarzeniami historycznymi, że opisy życia świętych mają dziś jakieś znaczenie. Jak będą sobie radzili z literaturą dziś niedewocyjną, a zwłaszcza z krytyką Kościoła, nawet z taką jak Ignacego Krasickiego „Monachomachią”? Będą się natomiast cieszyli, że w szkołach nie ma ani filozofii, ani etyki [ateistycznej – uwaga moja], ani żadnej możliwości krytycznego myślenia, wyrażania siebie, dyskusji czy racjonalnej argumentacji. Tak. Szkoda tylko, że to znów płyciutka propaganda, oparta na statusie wiedzy marksistowskiej. Na przykład ewolucjonizm, zarówno antropologiczny, jak i kosmiczny, jest dziś wielkim problemem dla wszystkich, choć już według mitu sumeryjskiego gdzieś z IV tysiąclecia przed n.Chr. „Lahar i Asznan” człowiek wywodzi się z niższych zwierząt, a według Azteków z XII wieku małpy są zdegenerowanymi ludźmi z poprzedniego świata. Nasza epoka jeszcze wiedzy nie zakończyła na zawsze.
***
Żalimy się często, że telewizja publiczna jest zbyt submisyjna i bezkrytyczna wobec coraz bardziej upadającego rządu państwa. Ale nie jest tak źle. Przy okazji omawiania Powstania Warszawskiego 1 sierpnia 2014 r. pewien dziennikarz telewizyjny spuentował, że „Powstanie Warszawskie to dla nas lekcja, którą mamy odrobić”. Chyba tego zdania nie można zrozumieć inaczej, jak tylko żeby powstanie powtórzyć.
Ks. prof. Czesław S. Bartnik Hejże! na sumienie!
 
Kilka dni temu media obiegła informacja, że kolejną grupą zawodową mają być nauczyciele. Pomysłodawcą tego projektu jest bloger Janusz Górzyński. Jego zdaniem misją oświaty powinno być uchronienie młodzieży przed złem i doprowadzenie ich do zbawienia. W treści tej regulacji prawnej zawarte by były między innymi deklaracje o potrzebie wychowania nowych pokoleń „w duchu umiłowania prawdy”, a także czynienie wszystkiego „zgodnie z powszechnymi zasadami dobra i sprawiedliwości”.

Głos w tej sprawie zabrała minister edukacji Joanna Kluzik- Rostkowska. Jej zdaniem zawód nauczyciela nie wymaga tworzenia tego typu zapisów. Osoby pracujące w szkole posiadają już szereg dokumentów, które w pełni określają ich misję zawodową. Pani minister obawia się również, że tego typu zdarzenia mogą pociągnąć za sobą także inne konsekwencje, takie jak tworzenie podobnych deklaracji również przez nauczycieli innych wyznań. Podkreśliła również świecki charakter polskiej oświaty oznajmiając, że nie chciałaby, aby w szkołach rozpoczęła się wojna religijna.

Tego typu zdarzenia otwierają w Polsce kolejne pole do dyskusji. Na ile nasz kraj faktycznie można nazwać laickim. Czy rzeczywiście katolicyzm jest na tyle zwalczany, że kolejne zawody, aby żyć w zgodzie z własnym sumieniem i wiarą, którą wyznają, muszą uciekać się do tworzenia kolejnych regulacji prawnych, aby mogli swój zawód wykonywać
?
 
PROBLEM POLEGA NA TYM, ŻE MY NIE CHCEMY ŻADNYH „NOWYCH REGULACJI” LECZ STARYCH I OD WIEKÓW SPRAWDZONYCH, BO TO WŁAŚNIE REWOLUCJA PRZYNOSI Z SOBĄ PRZEMOC I PRZEWROTY A KONTRREWOLUCJA PRZYWRACA ŁAD I PORZĄDEK!!!!
 
Bóg sam dał nam swój « obraz »: w Chrystusie, który stał się człowiekiem. BENEDYKT XVI „ENCYKLIKA SPE SALVI -O NADZIEI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
 
Ojciec Tadeusz Rydzyk o ataku na klauzulę sumienia (02.08.2014)
 
: „Aby zło zatryumfowało, wystarczy, żeby dobrzy ludzie nic nie robili”. Edmund Burke (1729-1797)
Najbardziej winni tego stanu rzeczy są ci, którzy to widzą i doskonale wszystko rozumieją, ale milczą i nic nie robią, aby się temu przeciwstawić. Złemu zależy, aby milczeli prawi ludzie”. Św. Jan Paweł II
Bóg sam dał nam swój « obraz »: w Chrystusie, który stał się człowiekiem. BENEDYKT XVI „ENCYKLIKA SPE SALVI -O NADZIEI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
 
Złemu zależy, aby milczeli prawi ludzie
 
obraz Boży go stworzył (Rdz 1,27)
 
Trwa dyskusja o znaczeniu ludzkiego sumienia, a faktem wywołującym poruszenie dosyć licznych środowisk są wydarzenia związane z osobą prof. Bogdana Chazana i Szpitalem im. Świętej Rodziny w Warszawie. Obserwujemy niespotykaną manifestację zła i pogardy dla przyjętych w życiu społecznym zasad moralnych.
 
W ten program włączono skorumpowaną wrażliwość moralną administracji, przedstawicieli mediów, głosy różnych ekspertów i środowisk niby odpowiedzialnych za życie ludzkie, wreszcie decyzje sądowe i całkowite zlekceważenie takiego pojęcia jak głos sumienia.
 
Jeden z lokalnych dzienników w tym samym numerze w bezpośrednim sąsiedztwie podał dwie wiadomości, najpierw o lekarzu ginekologu, który oszukał trzysta kobiet, a potem o prof. Chazanie i zespole Szpitala im. Świętej Rodziny. Ginekolog, który oszukał, uwolnił się wcześniej od krępujących go zasad moralnych, czyli zrezygnował z odpowiedzialności przed sumieniem. Prokuratura będzie badać tylko, czy naruszył prawo, które rządzi wykonywaniem jego zawodu. Natomiast postawę prof. Chazana zaliczono jedynie do jego poglądów religijnych. Przy okazji wyjaśniono, że różne są religijne zakazy. Na przykład wyznawcom islamu nie wolno korzystać z agencji towarzyskich. Z tego wynikałoby, że religia chrześcijańska zachęca, a przynajmniej jest obojętna na fakt łamania szóstego przykazania.
 
Taki zamęt informacyjny i pojęciowy kumuluje się w fakcie najbardziej groźnym. Dwa dni po zwolnieniu dyrektora Szpitala im. Świętej Rodziny w placówce zabito dziecko.Ten czyn można nazwać: „mordem rytualnym”.To się odnosi do różnych sytuacji, w których nie tylko pozbawia się człowieka życia, ale dokonuje się to z motywów szczególnych. Chodzi o wyraźny sprzeciw wobec Stwórcy Życia i odebranie człowiekowi najpierw ludzkiej godności, a potem zabicie go. Tak się działo przy wszystkich gwałtach zadawanych masowo czy indywidualnie ludziom, których pragnie się usunąć z pamięci społecznej. Tam, gdzie rządziła przemoc, rozszerzano jej działalność na wszystkie wymiary ludzkiego życia. A więc zbezczeszczenie szpitala nie tylko w ogólnym rozumieniu, przecież zabijanie to nie jest leczenie, ale tym razem podjęto atak na Patrona szpitala, na Dom Święty w Nazarecie i Jezusa Słowo Wcielone.Największej godności doznał człowiek, gdy Bóg stał się człowiekiem, i ten faktrytualnym mordem człowieka” usiłuje się zniweczyć. Ten zmasowany i rozpisany na wiele sektorów (np. ateizacja szkół) program niszczenia umysłów ludzi uczciwych otworzył nowy frontpo kanonizacji Jana Pawła II. Nauczyciel uniwersalny, jego głosu słuchały z wielką aprobatą serca różnych kultur i religii na całym świecie, ten głos usiłuje zagłuszyć ateistyczna centrala.
Spotkałem jeden klasztor, obecnie odzyskany, odbudowany i od nowa poświęcony Bogu, w którym w czasie, gdy został zajęty przez władzę komunistyczną, urządzono szpital. W kaplicy tego klasztoru urządzono salę operacyjną do wykonywania aborcji. Jest nawet dokumentacja mówiąca o liczbie dzieci zamordowanych w „kaplicy”. Kojarzy się ta zbrodnia z niewinną krwią ofiary Jezusa Chrystusa.
Dlaczego jest to możliwe, że wśród cywilizowanego narodu, już nie mówiąc o chrześcijańskim i kojarzonym bardzo często z życiem religijnym społeczeństwie, dzieją się takie rzeczy? Irlandzki filozof i polityk, żyjący w XVIII w. Edmund Burke (1729-1797), powiedział: „Aby zło zatryumfowało, wystarczy, żeby dobrzy ludzie nic nie robili”. W obliczu komunistycznej propagandy zabijania nienarodzonych do zaangażowanych w duszpasterstwo rodzin ks. kard. Karol Wojtyła skierował podobnie słowa: „Najbardziej winni tego stanu rzeczy są ci, którzy to widzą i doskonale wszystko rozumieją, ale milczą i nic nie robią, aby się temu przeciwstawić. Złemu zależy, aby milczeli prawi ludzie”.
Na szczęście nie wszyscy milczą. Mamy bardzo szeroką reprezentację tych, którzy odważnie stanęli w obronie życia, godności ludzkiej i osoby wybranego jako tarczę do obstrzału prof. Bogdana Chazana.
 
A przecież nie pokona Goliata Dawid, jeśli będzie tylko mierzył swoje siły na skuteczność procy i kamyczków podjętych z potoku. Musi pójść w Imię Pana na spotkanie ze złem, a tu potrzebna jest wrażliwość sumienia w całej rozciągłości naszego życia (por. 1 Sam 17,40-45).
 
Tolerancja wobec zdrad małżeńskich, wobec praktyk antykoncepcyjnych, przymrużenie oka na tzw. związki partnerskie, uleganie naciskowi chwili i środowiska, ukrywanie swoich zasad moralnych za parawanem tzw. języka uniwersalnego, który unika jakiegokolwiek odniesienia do Pana Boga i moralności, lekceważenie elementarnych zasad wychowania dzieci do trzeźwości, do dojrzałej miłości i odpowiedzialnego życia emocjonalnego – to nasze tchórzostwo i unikanie prawdy!
 
Zanim dojdzie do zbrodni dzieciobójstwa, do „mordu rytualnego”, pojawiają się w naszym życiu „małe ustępstwa”. Zły ma swoje studium psychologii społecznej i próbuje sprawdzić przez agentów już zniewolonych, na ile może pozwolić sobie na publiczne lekceważenie wszystkiego, co jest wiernością Bogu i szacunkiem dla człowieka.
 
Ks. bp Stanisław Stefanek TChr
 
 
Są ludzie, którzy całkowicie zniszczyli w sobie pragnienie prawdy i gotowość do kochania. Ludzie, w których wszystko stało się kłamstwem; ludzie, którzy żyli w nienawiści i podeptali w sobie miłość. Jest to straszna perspektywa, ale w niektórych postaciach naszej historii można odnaleźć w sposób przerażający postawy tego rodzaju. Takich ludzi już nie można uleczyć, a zniszczenie dobra jest nieodwołalne: to jest to, na co wskazuje słowo piekło[37].
BENEDYKT XVI „ENCYKLIKA SPE SALVI -O NADZIEI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
 
 
Dyktatura relatywizmu
 
Wypowiedźminister edukacji narodowej Joanny Kluzik-Rostkowskiej na temat „neutralności światopoglądowejpolskich szkół wpisuje się w kontekst intensywnej wojny ideologicznej toczonej we współczesnej Polsce.
 
Środowiska nowej lewicy za wszelką cenę chcą opanować rząd dusz w naszej Ojczyźnie, wywołując raz za razem nowe konflikty ideologiczne. Najbardziej łakomym kąskiem jest dla nich młodzież. Stąd np. obecność na Przystanku Woodstock księdza Lemańskiego, który zamiast głosić Ewangelię wśród zbuntowanej młodzieży, zajął się atakowaniem biskupów, pokazując zagubionym młodym ludziom wizję buntu wobec hierarchii kościelnej. Na tym choćby przykładzie doskonale widać, jaką rolę w kształtowaniu charakterów młodych osób odgrywa Jerzy Owsiak. Niektórzy twierdzą, że chodzi mu tylko o pomaganie dzieciom. Tymczasem zasadnicza część „formacyjna” jego akcji odbywa się właśnie na Przystanku Woodstock.Konia z rzędem temu, kto wyjaśni, jaki sens miało zaproszenie księdza Lemańskiego na to „formacyjne” spotkanie? Odpowiedź może być tylko jedna: Owsiak jest świetnym narzędziem do ideologizacji młodego pokolenia, posługując się doskonałym „zmiękczaczem” w postaci działalności charytatywnej.
Zatem kręgi nowej lewicy, widząc jednoznaczną postawę Episkopatu w sprawie gender, tzw. klauzuli sumienia, miejsca religii w polskim systemie edukacyjnym, nie przebierają w środkach, pragnąc tylko rozpętać, gdzie się da, nowe ogniska wojny ideologicznej. Im dalej od śmierci Jana Pawła II, z tym większą śmiałością środowiska postmodernistyczne zmierzają do ateizacji życia społecznego.„Neutralność światopoglądowa”, o której mówi minister edukacji, to wszak nic innego, jak dyktatura relatywizmu.Kto bowiem powiedział, że owa neutralność (często wyrażająca się pewną formą ateizmu) ma być obowiązująca? Taka postawa od strony intelektualnej jest sprzeczna wewnętrznie – wszak narzucanie w sferze publicznej relatywizmu jest pewnym, bardzo specyficznym poglądem na świat, który uważa się za wszechobowiązujący. Zatem ten, który narzuca „neutralność światopoglądową”, wyraża pewien pogląd na świat i „neutralny” nie jest. Oczywiście owo narzucanie postmodernistycznej ideologii dzieje się w kontekście bardzo specyficznej interpretacji polskiego prawa, dodajmy, interpretacji daleko wybiegającej poza istotną treść funkcjonującego ustawodawstwa.
 
Można sobie zadać pytanie, na czym niby miałaby polegać owa światopoglądowa neutralność w szkole, w której grubo ponad dziewięćdziesiąt procent uczniów uczęszcza na lekcje religii. W większości szkół rok szkolny zaczyna się i kończy Mszą Świętą, w której uczestniczą tak uczniowie, jak i dyrekcja, i nauczyciele. Nie inaczej jest w czasie rekolekcji parafialnych. Widzimy zatem, że szkoła nie jest światopoglądowo neutralna, ale adekwatna do tego, jaki światopogląd i jaką religię wyznają dzieci i rodzice polscy.
 
Czym zatem miałaby być ta nowa szkoła? Najprawdopodobniej instytucją wyzutą z wszelkich treści, o których pisałem powyżej. Bo przecież nie chodzi o respektowanie wolności wyznania czy poglądów politycznych – wszak wszystko to gwarantowane jest na poziomie Konstytucji.
 
Oczywiście wychowania nie sposób oddzielić od kwestii religijnych. Wszak religia stanowi ostateczny zwornik kulturowy, daje pełne uzasadnienie dla ludzkiej moralności (ludzkiego życia). Jeśli zatem szkoła ma wychowywać, jeśli ma być organicznie związana z rodzinami, to musi również respektować kwestie religijne.
 
Wydaje się być zatem poza dyskusją fakt, że czeka nas w niedługim czasie nowa wojna ideologiczna, wojna o szkołę. Lewicowa metoda wyszukiwania kontrowersji i budowania ofensywy propagandowej na bazie różnych wyrwanych z kontekstu przykładów jest stara i sprawdzona.To na gruncie takich akcji medialno-propagandowych wprowadzono w wielu krajach zachodnich aborcję, a dzisiaj narzuca się ideologię gender. Jeśli również szkoła polska jest przygotowywana do eksperymentu pt. „gender”,należy najpierw spacyfikować te środowiska, które z powodów religijnych będą się tej ideologii sprzeciwiać. Do takiego grona z pewnością należą katecheci i nauczyciele silnie przywiązani do wiary katolickiej. Dzisiaj zatem Joanna Kluzik-Rostkowska swoimi deklaracjami czyni pierwsze kroki, by oswajać polską opinię publiczną z dyktaturą relatywizmu(neutralności światopoglądowej) w polskiej oświacie.
 
Nie ulega wątpliwości, że takich potyczek i bitew przyjdzie nam stoczyć wiele. Rządząca Platforma Obywatelska słabnie coraz bardziej w sondażach i coraz częściej i mocniej starać się będzie o wsparcie lewicowych mediów i lewicowego elektoratu. A za tym muszą iść rozwiązania charakterystyczne dla zachodniej Europy. Na Zachodzie zaś tzw. aborcja na życzenie w publicznych szpitalach, genderowe wychowanie seksualne w publicznej oświacie to norma.
 
Mimo tych wielkich zagrożeń widać coraz większe światło nadziei. Kurczy się bowiem przestrzeń niejasności ideowej w polskiej przestrzeni publicznej. Nasi duszpasterze już nie tak łatwo dadzą się nabrać na proste pułapki w stylu akcji charytatywnej i wychowawczej Owsiaka czy promowania rzekomej pobożności prezydent Warszawy, która wyrzuciła z pracy profesora Bogdana Chazana. Jednoznaczne zaś stanowisko Kościoła w kwestii najważniejszych konfliktów ideologicznych daje możliwość zwarcia szeregów wśród katolików w celu jasnego opowiedzenia się za prawdą.
 
prof. Mieczysław Ryba
 
Źródło;
 
Czytaj też;
Abp. S. Gądecki – Konstytucja RP do poprawienia!!!
Salon, układ, razwiedka i Szatan
ETYKA CZYNU
Modlitwa przebłagalna
 
Wiara chrześcijańska pokazała, że prawda, sprawiedliwość, miłość nie są po prostu ideałami, ale rzeczywistością w najwyższym stopniu. BENEDYKT XVI „ENCYKLIKA SPE SALVI - O NADZIEI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
 
 
Zwolniony za obronę wartości
 
Bronisz życia – nie będzie dyrektorem, nie plujesz na krzyż – nie będziesz aktorem. Marek Cichucki, aktor, który określił pseudosztukę „Golgota Picnic” jako „bełkot” został zwolniony z pracy.
Od dyrektora Teatru Nowego w Łodzi usłyszał, że w teatrze „nie jest potrzebny drugi Chazan”.
Pod koniec czerwca łódzki Teatr Pinokio – znany z przedstawień dla dzieci – zorganizował publiczne czytanie scenariusza „Golgota Picnic”. Marek Cichucki poszedł na próbę. Po przeczytaniu tekstu uznał, że jest to „bełkot” i odmówił udziału w przedstawieniu. Zamiast tego dołączył do ludzi, którzy, w geście protestu, przed teatrem czytali bajki.
Te słowa wystarczyły dyrektorowi teatru Zdzisławowi Jaskóle, by zwolnic Marka Cichuckiego. Aktor usłyszał dziś rano, że traci pracę bo szef utracił do niego zaufanie. Dlaczego? na to pytanie nie otrzymaliśmy odpowiedzi, telefon dyrekcji milczał.  Nie wiadomo co ma oznaczać szokujące dopowiedzenie dyrektora, które usłyszał  aktor – „Drugi Chazan jest mi w teatrze niepotrzebny”.
Presja ideologiczna na tych, którzy ujawniają inne poglądy niż lewicowe zaczyna ogarniać różne zawody – zauważa publicysta Radosław Brzózka.
Co ciekawe odmawiając udziału w czytaniu bełkotliwego tekstu aktor nie powoływał się na uczucia religijne, a jedynie dokonał oceny artystycznej wartości przedstawienia. To eliminacja w imię marksizmu kulturowego  – wskazuje dr Artur Mamcarz-Plisiecki wykładowca retoryki na KUL i WSKSiM.
Marek Cichucki prawdopodobnie odwoła się do Sądu Pracy. To samo uczynił prof. Bogdan Chazan, były dyrektor szpitala specjalistycznego im. Św. Rodziny w Warszawie. Sprawa czeka na rozstrzygnięcie, ale ideologiczny walec toczy się bez przeszkód.
 
 
Krystian Kratiuk
I ty zostaniesz Chazanem!
 
Nie tylko lekarze wylatują z publicznych instytucji za protest sumienia. Pracę stracił także aktor – Marek Cichucki. Przypadek profesora Chazana za chwilę stanie się w Polsce podstawą do zwolnienia z pracy w instytucjach publicznych wszystkich przyznających się do wiary katolickiej.
 
Marek Cichucki stracił pracę, ponieważ odmówił czytania sztuki „Golgota Picnic” w łódzkim Teatrze Pinokio. Zatrudniony był wówczas w innej placówce – Teatrze Nowym – ale po odmowie wzięcia udziału w antykatolickiej hucpie został zwolniony! Co więcej, od szefa usłyszał, że „drugi Chazan jest mu w teatrze niepotrzebny”!!!
 
Stało się więc dokładnie tak, jak przewidywaliśmy kilka miesięcy temu w tekście pt.: „Komu nie wolno być katolikiem?”. Trwa wykluczanie z kolejnych zawodów ludzi, którym nie podobają się antykatolickie działania instytucji publicznych w Polsce. Zaczęło się od przypadku przyznającego się do wiary w Boga wiceministra sprawiedliwości, który tylko z powodu wyznawanej religii został okrzyknięty „nieobiektywnym” w procesie stanowienia prawa.Ten jednak pracy nie stracił, dziennikarze nie mieli takiego wpływu na ministra, jak na ulegającą łatwo wpływowi mediów Hannę Gronkiewicz Waltz – winną zwolnienia profesora Chazana.
 
Po tym jak wzięto się za szpitale i spróbowano zastraszyć katolickich lekarzy, przyszedł czas na nauczycieli – już dziś przestrzega się ich, że jeśli popiszą deklarację wiary, stracą pracę!
 
Aktor Marek Cichucki poniósł konsekwencje sprzeciwu wobec akcji czytania – jak sam to określił – „bełkotu” pt. „Golgota Picnic”. Kto będzie następny? W Polsce wciąż tak wielu katolików zatrudnionych jest w sektorze publicznympielęgniarki, tramwajarze, komornicy, górnicyich też czeka zwolnienie. Jeśli tylko odważą się przeciwstawić sprzecznym z Dekalogiem nakazom prawa czy rozkazom szefów.
 
Każdy może zostać nowym Chazanem. Ty również. 
 
Krystian Kratiuk                                                                                                       
 
 
Marek Cichucki o zwolnieniu z pracy
 

Cierpieć z innymi, dla innych; cierpieć z powodu pragnienia prawdy i sprawiedliwości; cierpieć z powodu stawania się osobą, która naprawdę kocha – oto elementy fundamentalne człowieczeństwa, których porzucenie zniszczyłoby samego człowieka. BENEDYKT XVI „ENCYKLIKASPE SALVi -O NADZIEI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY

więcej