Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
458 postów 1677 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

Eugeniczna ustawa na zamówienie Antychrysta.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Eugeniczna ustawa na zamówienie sekty Szatana

Eugeniczna ustawa na zamówienie Antychrysta.
 
Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemność w światłość, a światłość w ciemność, zamieniają gorycz w słodycz, a słodycz w gorycz.
Iz. 5,20
 
Eugeniczna ustawa na zamówienie sekty Szatana
 
Człowiekowi współczesnemu grozi duchowa znieczulica, a nawet śmierć sumienia. Śmierć sumienia jest natomiast czymś gorszym od grzechu.Św.. Jan Paweł II
 
Wiemy już, dlaczego w sprawie kobiety, która w wyniku in vitro poczęła chore dziecko, obowiązywał w mediach mainstreamu całkowity nakaz milczenia na temat możliwego związku wad wrodzonych z tą procedurą.
 
Fakt ten nie mógł psuć przygotowań do pisanej w jego cieniu ustawy. 16 lipca do konsultacji społecznych trafił projekt ustawy „o leczeniu niepłodności” przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia, który legalizuje procedurę in vitro.
 
Wśród adresatów, którym przesłano projekt celem zaopiniowania, oficjalnie wymieniono Business Center Club, Konfederację Lewiatan. W piśmie podpisanym przez podsekretarza stanu Igora Radziewicz-Winnickiego nie znalazły się żadne organizacje pozarządowe broniące życia, w tym Polska Federacja Ruchów Obrony Życia skupiająca 136 ruchów i organizacji.Wymieniono natomiast lobbystów in vitro, m.in. Stowarzyszenie Nasz Bocian, Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu, Sekcję Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, Związek Polskich Ośrodków Leczenia Niepłodności i Wspomaganego Rozrodu, ponadto Krajowe Centrum Bankowania Tkanek i Komórek.
Szokujące, że wśród adresatów poproszonych o opinię znalazła się aborcyjna Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.
 
Kalka taktyki przemysłu aborcyjnego
 
Metoda działania lobby in vitro i sprzyjającego mu aktywnie Ministerstwa Zdrowia jaskrawo przypomina modus operandi środowisk aborcyjnych. Na drodze do legalizacji zabijania dzieci poczętych aborcjoniści najpierw stosowali nielegalne praktyki, łamiąc prawo zakazujące aborcji w danym kraju.Następnie wymuszali uregulowania prawne, tłumacząc je koniecznością podyktowaną prawami kobiet i ograniczenia podziemia aborcyjnego.
 
Obecnie mamy sytuację w pełni analogiczną. Rządowy projekt leczenia niepłodności, finansowany w wysokości 170 mln zł, od roku funkcjonuje poza jakimikolwiek ramami prawnymi (podziemie in vitro), na co wskazują prawnicy z Instytutu Kultury Prawnej Ordo Iuris (średnio 28 tys. zł na urodzone dziecko. Dla porównania – becikowe 1000 zł).
 
Chociaż sprawa dotyczy kwestii fundamentalnych, tj. życia ludzkiego, program został przepchnięty w ramach zwykłego rozporządzenia z pominięciem procesu legislacyjnego w Sejmie. Nie przeszkadza to lobbystom zrobić kolejny krok. Na zarzut, że in vitro funkcjonuje w Polsce nielegalnie, zamiast wstrzymania procederu, mają gotową odpowiedź w postaci projektu ustawy legalizującej sztuczne wspomaganie rozrodu, który ma wpłynąć na „podwyższenie jakości usług”. Dodatkowym argumentem ma być wymóg uregulowań, których oczekuje Unia Europejska.
 
Ustawodawstwo w kwestii zapłodnienia pozaustrojowego w krajach UE jest zróżnicowane, mniej lub bardziej liberalne. Polska powinna stać się przykładem nowoczesnej ochrony życia, nie zezwalając na manipulacje in vitro. Paradoksem jest, że ceni się (także w środowiskach liberalnych) metody ekologicznej produkcji żywności, przestrzegając przed zbiotechnologizowaniem jej produkcji. W przypadku prokreacji człowieka forsuje się natomiast metody reprodukcyjne oparte na brutalnej ingerencji biotechnologicznej w najbardziej subtelne podstawy jego istnienia. Nie można godzić się na tryb postępowania, w którym manipulowanie ludzkim rozrodem i zarodkami ludzkimi, działania uderzające w godność ludzką, w dodatku pozaprawne, mają być punktem wyjścia na drodze do legalizacji tego procederu.
 
Manipulacje w tle
 
Projekt „ustawy o leczeniu niepłodności” określa ogólne zasady stosowania procedury medycznie wspomaganej prokreacji, funkcjonowanie banków komórek rozrodczych i zarodków oraz centrów leczenia niepłodności. Powołuje Radę ds. Leczenia Niepłodności oraz Rejestr Dawców Komórek Rozrodczych, przeznaczając na ich funkcjonowanie ponad 9 mln złotych. To sumy dodatkowe, niemające nic wspólnego z rządowym programem leczenia niepłodności.
 
Projekt nie podejmuje tak „drobnych” zagadnień, jak dopuszczalna liczba tworzonych zarodków lub dopuszczalna liczba wszczepianych zarodków. Celowo nie ogranicza pola manewru ośrodkom in vitro.
 
Artykuł 4.1 projektu zobowiązuje organy administracji państwowej do edukacji w zakresiestylu życia chroniącego potencjał rozrodczy człowieka” (por. również art. 60 ustawy, pkt 1 i 2) oraz „ograniczenia emisji czynników mających wpływ na potencjał rozrodczy”, a także „zapewnienie dostępu do informacji na temat czynników mających wpływ na potencjał rozrodczy człowieka”. Wątpię, czy w ślad za projektem pójdzie szeroka kampania informacyjna o szkodliwości także w tym zakresie środków antykoncepcyjnych. Co ma oznaczać ponadto „uwzględnianie problematyki zdrowia rozrodczego[…] w odniesieniu do osób przewlekle chorych i niepełnosprawnych”? Obecnie spotykane praktyki „edukacyjne” budzą poważne wątpliwości.
 
W myśl art. 5leczenie niepłodności” ma odbywać się z „poszanowaniem godności człowieka”oraz „ze szczególnym uwzględnieniem ochrony zdrowia i praw dziecka, które urodzi się w wyniku procedury”. To słowa bez pokrycia wobec manipulacji embrionami ludzkimi oraz narażania dzieci, którym udało się urodzić, na komplikacje zdrowotne wynikłe ze stosowania procedury in vitro.Trudno mówić również o godności małżeństwa niweczonej przez techniki sztucznej reprodukcji.
 
Anonimowi rodzice, anonimowe sieroty
 
Artykuł 12 legalizuje zarówno sztuczną inseminację, zapłodnienie pozaustrojowe, jak i wszczepianie zarodków do organizmu biorczyni. W projekcie nie zostało wprowadzone ograniczenie do małżeństw, stąd procedura dotyczyć może w ramach dawstwa partnerskiego zarówno małżeństw, jak i związkówpozostających we wspólnym pożyciu” (konkubinat). Dostępna ma być również w ramach dawstwa niepartnerskiego, co prowadzić będzie do procederu macierzyństwa zastępczego i dawstwa komórek rozrodczych. Projekt legalizuje proceder pobierania nie tylko plemników, ale komórek jajowych.
 
Kuriozalnie brzmi art. 13.1, pkt 5, według którego „niedopuszczalne jest zastosowanie komórek rozrodczych pobranych od dawcy”, jeśli „w wyniku wcześniejszego zastosowania komórek rozrodczych pobranych od dawcy w celu dawstwa innego niż partnerskie urodziło się już 10 dzieci”. Tak więc w myśl „odpowiedzialności” ustawodawcy po świecie chodzić może „co najwyżej” 10 anonimowych biologicznych sierot lub półsierot, poczętych z anonimowych dawców komórek rozrodczych, tj. ojców lub matek.
 
Artykuł 23.1 dopuszcza dawstwo na rzecz anonimowej biorczyni. W praktyce może to prowadzić do późniejszych przypadków kazirodztwa między osobami poczętymi w wyniku in vitro, które będą chciały zawrzeć małżeństwo (tj. pochodzącymi od tego samego biologicznego ojca, niewiedzącymi jednak o tym). Z tego względu projekt ustawy oparty na anonimowości dawcy i biorcy powinien być odrzucony w części dotyczącej dawstwa pozapartnerskiego.
 
Eugenika dopuszczona
 
Artykuł 19 zabrania genetycznej diagnostyki preimplantacyjnej (PGD) w celu wyboru płci, ale z jednym wyjątkiem, tj. sytuacji, w której „wybór taki pozwala uniknąć ciężkiej nieuleczalnej choroby dziedzicznej”. Wyjątek ten podkreślony jest w art. 67.1, wyłączającym jego karalność. Projekt nie wymienia, czy wyjątek zezwalający na eugeniczną selekcję dotyczy chorób sprzężonych z płcią(np. hemofilia), czy też zaburzeń w liczbie chromosomów płciowych (np. zespół Turnera lub Klinefeltera).
Przebiegły wyjątek sankcjonuje w praktyce szerokie sito eugeniczne obejmujące co najmniej kilkadziesiąt jednostek chorobowych, z którymi można żyć. W projekcie nie ma ponadto żadnych formalnych ograniczeń selekcji eugenicznej w przypadku chorób niewiążących się z płcią. Oznacza to wyrok na zarodkach z zespołem Downa, Edwardsa, Pataua lub innych. W tekście pojawia się też enigmatyczne „testowanie” w celu „określenia przydatności komórek rozrodczych lub zarodków do stosowania w procedurze medycznego wspomagania rozrodu”.
 
Jak przemycić kasę
 
Artykuł 21.1 zabraniażądania lub przyjmowania zapłaty, innej korzyści majątkowej lub korzyści osobistej” za „pobrane od dawcy komórki rozrodcze lub zastosowane zarodki”.
Ten bardzo niejasny zapis rodzi wątpliwości interpretacyjne. Niejasność wychodzi naprzeciw praktyce stosowanej przez ośrodki in vitro, które oferują sumę 3 tys. zł „rekompensaty czy „zwrotu poniesionych kosztówdawczyniom komórek jajowych. Warto zauważyć, że chociaż art. 63 i 64 projektu penalizują rozpowszechnianie ogłoszeń o zbyciu komórek rozrodczych (kara do jednego roku pozbawienia wolności), pośredniczeniu w ich obrocie w celach majątkowych(kary od 3 do 5 lat),to nie wymieniająrekompensaty” lub „zwrotu kosztów”. Pod tymi pretekstami można regulować wszelkie należności!
 
Pogwałcenie godności pacjenta
 
Według art. 22.3 i art. 22.4 komórki rozrodcze pobierane mogą być w celu zabezpieczeniazdolności płodzenia na przyszłość” (por. również art. 6) w ramach dawstwa partnerskiego, jeśli zachodziniebezpieczeństwo utraty zdolności płodzenia w wyniku urazu lub choroby”.
 
Oczywiście chodzi tu o tzw. praktyki oncofertility,w ramach których składane są niemoralne propozycje pobrania komórek rozrodczych od chorego, np. przed zabiegiem chemioterapii. Przykład pokazuje, jak przemysł sztucznego rozrodu potrafi kreować zapotrzebowanie na swoje „usługi” i jaką mentalnośćwprowadza do standardów postępowania.
 
Wyjątkowe zażenowanie budzi treść art. 22.4, zgodnie z którymjeśli kandydat na dawcę jest niezdolny do świadomego wyrażenia zgody, wymagane jest zezwolenie sądu opiekuńczego”. Stanowi to pogwałcenie autonomii pacjenta w najbardziej intymnych kwestiach.Osoby trzecie mają mieć więc prawo do ingerencji w rozrodczość, decydując, np. na wniosek „partnera”, o pobraniu komórek rozrodczych od osoby nieprzytomnej, a może chorej psychicznie? Po co i jakim sposobem – o tym już autorzy projektu nie wspomnieli. Być może absurdalność tego zapisu mieści się w założeniach procesu legislacyjnego. Zapewne zostanie on usunięty pod wpływem silnych protestów, podczas gdy zaakceptowana ma zostać zasadnicza część ustawy legalizująca metody sztucznego wspomagania rozrodu.
 
Dzieci bez tożsamości
 
Założenia projektu utrudniają dostęp do informacji dziecka o swoim pochodzeniu, przez co projekt powinien być również odrzucony. Osoba urodzona w wyniku procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w wyniku dawstwa innego niż partnerskie ma prawo zapoznać się z danymi dotyczącymi osoby dawcy wymienionymi w art. 24 ust. 2 pkt 2 i 5, a więc jedynie datą i miejscem urodzenia oraz stanem zdrowia dawcy (czyli w dalszym ciągu bez poznania, kim był biologiczny ojciec lub matka), ale dopiero po osiągnięciu formalnej pełnoletności.Można sobie wyobrazić, do jakich dramatów psychicznych może prowadzić nieodpowiedzialność ustawodawcy stwarzającego takie sytuacje.
Biorczyni zapoznać się może natomiast jedynie ze stanem zdrowia anonimowego dawcy, i to pod pewnymi warunkami, tj. tylko wówczas, gdy wiedza ta „przyczyni się do uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia urodzonego dziecka”.
Realizacja założeń projektu prowadzi do degeneracji relacji społecznych. Dawstwo i biorstwo komórek rozrodczych należy odbierać w moralnych kategoriach cudzołóstwa, a z punktu widzenia prawnego – poligamii.
 
Wątpliwy rejestr
 
Nie wiadomo, dlaczego w art. 24.1 powołuje się Rejestr Dawców Komórek Rozrodczych i Zarodków, a nie powołuje się również rejestru biorczyń. W ust. 2 art. 24, w pkt 12-18 mowa jest przecież o danych biorczyni komórek rozrodczych lub zarodków, w tym o imieniu i nazwisku, adresie zamieszkania, numerze PESEL, danych medycznych, tj. dacie zastosowania i rodzaju metody sztucznej prokreacji, przebiegu ciąży i stanu zdrowia dziecka. Być może to wynik pisania ustawy na kolanie, a może chodzi o niestraszenie klientek faktem, że ich dane będą rejestrowane i nie wiadomo, kto będzie miał do nich później dostęp.
Chociaż art. 30 wspomina o „konieczności zapewnienia bezpieczeństwa biorczyń i dziecka urodzonego w wyniku medycznie wspomaganej prokreacji”,w kwestii konkretów odsyła do przyszłego rozporządzenia. Wątpię, czy minister zdrowia nałoży na ośrodki in vitro obowiązek monitorowania całego okresu ciąży, a także okresu pourodzeniowego,z uwagi na opisywany wzrost ryzyka takich ciąż oraz częstości powikłań poporodowych.
 
Na razie konsekwencjami za nieodpowiedzialność ustawodawcy obarczane są przepełnione kliniki neonatologii i pediatrii oraz całe społeczeństwo.
 
Wyjaśnienia wymaga fakt, dlaczego placówka in vitro „Novumopiekowała się matką tylko do 9. tygodnia ciąży, wiedząc zapewne, że była to jej piąta ciąża, a poprzednio poroniła w 20. tygodniu, jak czytamy w raporcie upublicznionym przez prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz.
 
Dokumentacja do wyrzucenia
 
Dlaczego art. 34 nakazuje prowadzenie dokumentacji niezbędnej do monitorowania komórek rozrodczych i zarodków przez jedynie 30 lat? Jest to okres stanowczo zbyt krótki w przypadku danych na temat genealogii ludzkiej i w związku ze stosowaniem procedury wiążącej się z powikłaniami, także do tej pory nieznanymi. Dokumentacja ma znaczenie dla potencjalnych roszczeń prawnych urodzonych tą drogą ludzi oraz przyszłych pokoleń.
Jeśli natomiast artykuł ma na myśli monitorowanie przechowywanych zarodków w banku komórek, to rodzi się pytanie, co stanie się z nimi po 30 latach przechowywania, jeśli dokumentacja może być zniszczona po tym okresie.
 
Handel dziećmi
 
Artykuł 44 oraz art. 53.4 legalizują wywóz z terenu Rzeczypospolitej oraz przywóz na teren Rzeczypospolitej komórek rozrodczych i zarodków z dowolnego kraju, w myśl dogmatu owolnym obrocie towarami i usługami”. Można wyobrazić sobie stopień nadużyć, które będą się z tym wiązać. Przedmiotowe traktowanie zarodków ludzkich sprowadza je do poziomu towaru z półki w sklepie. Bez względu na istniejące dyrektywy europejskie nie można się na to godzić. Problemu nie rozwiąże nakaz uzyskiwania pozwolenia na obrót transgraniczny zarodkami i komórkami rozrodczymi, nawet pod sankcjami (art. 71.1).
 
Groteskowo brzmi zobowiązanie ministra zdrowia w art. 53.7 doupowszechniania […] zasad deontologicznych obowiązujących w zakresie medycyny wspomaganej prokreacji”.To zupełnie tak, jakby wymagać od aborcjonisty stosowania się do zasad etyki.
 
Artykuł 59 powołuje natomiast Radę do spraw Leczenia Niepłodności. Odwołanie członka rady powinno być możliwe na skutek złamania przez niego zasad etyki, w szczególności zasad kodeksu etyki lekarskiej.O tym w projekcie nie ma mowy. Wątpliwości budzi również sposób dobierania członków rady (klucz ideologiczny?) i dyscyplin, które mają reprezentować. Nie wymieniono ich w ustawie.
 
Należy przyjrzeć się zapisowi art. 68, w myśl któregokto niszczy zarodki zdolne do prawidłowego rozwoju, podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do 5 lat”. Można sądzić, że lobby in vitro będzie dążyło do obniżenia tych wyjściowo przyjętych kar. Istota leży jednak zupełnie gdzie indziej. Czy zarodki ze zdiagnozowanym zespołem Downa lub innymi chorobami, z którymi przecież można żyć, zostaną uznane za „zdolne do prawidłowego rozwoju”?Co stanie się z zarodkami z cięższymi wadami? Odpowiedź jest jednoznaczna i z tego względu cały projekt ustawy o „leczeniu niepłodności” jest nie do zaakceptowania.
 
Dość refundacji antykoncepcji
 
Jeśli intencje Ministerstwa Zdrowia przedstawione w „ocenie skutków regulacjiautentycznie miałyby wynikać z troski o „sytuację niskiego przyrostu naturalnego”, należałoby zacząć od rozporządzenia wycofującego dofinansowanie hormonalnych środków antykoncepcyjnych. Z samej definicji przyczyniają się one do niszczenia trendów demograficznych, zarówno bezpośrednio niszcząc płodność, jak i prowadząc do odsuwania decyzji o poczęciu na wiek późniejszy.
 
Ministerstwo doskonale wie, że przyczynąrosnącej liczby niepłodnych par w naszym krajujest właśniecoraz późniejsze decydowanie się na potomstwo”.Nie wyciąga jednak wniosków z tego stwierdzenia,ale dalej trzyma się linii biznesu sztucznego rozrodu.
 
Czytamy więc w uzasadnieniu do projektu: „W związku z powyższym, w kolejnych latach będzie się zwiększać liczba przeprowadzonych procedur wspomaganej prokreacji”. Ustawa wychodzi naprzeciw oczekiwaniom tych, którzy ją zamówili. Mentalność in vitro łudząca możliwościami techniki łamiącej bariery wieku będzie napędzać negatywne trendy demograficzne, a ośrodkom sztucznego rozrodu dochody.
 
Bubel prawny pod osłoną wakacji
 
Przepychanie wątpliwego projektu w miesiącach wakacyjnych to wyraz braku odpowiedzialności i kierowania się partykularnym interesem biznesu reprodukcyjnego. Projekt ma wejść po 12 miesiącach od jego ewentualnego przyjęcia, z okresem przejściowym 2 lat. Tymczasem niezbędna jest rzeczowa dyskusja na temat meritum problemu,tj. oceny bioetycznej, konsekwencji medycznych dla zdrowia dziecka (wrodzonych wad rozwojowych, zaburzeń psychicznych związanych z procedurą in vitro), zdrowia matki (hiperstymulacja jajników) oraz odległych problemów socjologicznych związanych z metodami sztucznie wspomaganego rozrodu. Do tej pory tej dyskusji nie ma, co więcej – jest ona szczelnie blokowana, czego jesteśmy świadkami.
 
Przyjęcie projektu spowoduje zło trudne do naprawienia. Krótki termin na zgłaszanie uwag (do 18 sierpnia 2014 r.) świadczy o niepoważnym traktowaniu zagadnień życia ludzkiego. Przy pisaniu projektu nie prowadzono przecież konsultacji poprzedzających przygotowanie projektu (prekonsultacji).
Poważnych konsultacji wymaga konieczność szczegółowej analizy przypadku dziecka z ciężkimi wadami poczętego w przychodni „Novum” wskutek in vitro. Na temat ryzyka, które niesie ta procedura, powinni wypowiedzieć się niezależni od biznesu in vitro eksperci z zakresu genetyki i neonatologii.
 
Dr hab. Andrzej Lewandowicz
 
Wolności nie można tylko posiadać, nie można jej zużywać. Trzeba ją stale zdobywać i tworzyć przez prawdę.Św. Jan Paweł II
 
Chesterton a bioetyka katolicka współcześnie
Neo-Eugenika i wojna przeciw ludzkości. 1#5.mov
Neo-Eugenika i wojna przeciw ludzkości. 2#5.mov
Neo-Eugenika i wojna przeciw ludzkości. 3#5.mov
Neo-Eugenika i wojna przeciw ludzkości. 4#5.mov
Neo-Eugenika i wojna przeciw ludzkości. 5#5.mov
 
„Czyż patrząc na współczesne dzieje nie przychodzi nam stwierdzić, że nie uda się stworzyć pozytywnego porządku świata tam, gdzie dziczeją dusze? (...)
Prawda i sprawiedliwość winny być ważniejsze od mojej wygody i nietykalności, w przeciwnym razie moje własne życie staje się kłamstwem”.BENEDYKT XVI „ENCYKLIKA SPE SALVI - O NADZIEI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ
 
Schüßlburner: Okultystyczno-socjalistyczna produkcja ludzi
 
Jak mają się do siebie rewolucyjna wojna eksterminacyjna, za którą optował Engels („ również całe reakcyjne narody zmieść z powierzchni ziemi”), i braterstwo ludzkości opiewane w Manifeście Komunistycznym?
 
Odpowiedźna to pytanie mieści się w koncepcji wiecznego gatunku „człowiek”,który tylko jako „istota gatunkowa” ma znaczenie;pojedyncze osobniki, nazywane przez Marxa „atomami”, ale także pojedyncze narody, u Lassalle’a występujące jako „szczególne żyły (mistycznego zbiorowego człowieka o nazwie „ludzkość”),nie znaczą nic, poza tym, że uczestniczą w dialektycznym dramacie rozwoju ludzkościi społeczeństwa w tych epizodach, kiedy „ciało społeczneregeneruje zwapniałe żyły i pozbywa się swoich chorych komórek: W społeczeństwie odbywa się cicha rewolucja, od której nie ma ucieczki i która nie więcej troszczy się o niweczone przez się istnienia ludzkie niż trzęsienie ziemi o burzone domy. Klasy i rasy zbyt słabe, by dać sobie radę w nowych warunkach bytu, muszą ulec. [1]
 
Pojedynczy człowiek może się ewentualnie pocieszać tym, że teoria socjalistyczna zapewnia przecież coś w rodzaju ludzkiej nieśmiertelności [2]: jeśli bowiem teoria historii Marxa, czyli gnostycka konstrukcja myślowa gwarantowanej samorealizacjiCzłowieka Sprawiedliwegow procesie historycznym jest słuszna, to całkiem realistycznie wyglądać zaczyna zmartwychwstanie umarłych jako program polityczny.
 
Skoro bowiem w historii świata socjalistyczna sprawiedliwość musi wypełnić się z nieuchronnością praw przyrody, byłoby skrajną niesprawiedliwością, gdyby w przyszłości nadeszło sprawiedliwe i wolne społeczeństwo, zaś ci, którzy za nim się opowiadali, walczyli o nie i za nie - być może jako politycznie prześladowani - cierpieli, nie zdążyliby odnieść z tego żadnej korzyści. Wychodziłoby więc na to, że zmarłe pokolenia wyzyskiwane były przez pokolenie żyjące w socjalistycznychczasach ostatecznych”. Ponadto śmiertelny człowiek byłby prywatnym właścicielem określonej „porcji” czasu, a to by oznaczało, że własność prywatna nie została do końca zniesiona.
 
Dlatego socjalizm niesie w sobie obietnicę, iż państwo socjalistyczne zagwarantuje nieśmiertelność ciał. Wnioskowanie takie, doprowadzające do absurdu niedorzeczne wyjściowe tezy Marxa, nie jest ironizowaniem na temat socjalizmu, aczkolwiek byłoby to całkowicie uprawnione: nie, tego typu żądania rzeczywiście formułowano jako program polityczny! Na przykład sowiecka rządowa gazeta „Izwiestia” wezwała w styczniu 1924 roku do przyspieszenia prac nad przezwyciężeniem śmierci, ponieważ ludzie pracy i uciskani na całym świecie nigdy nie pogodzą się z faktem śmierci Lenina.[3]
Wbrew nasuwającym się łatwo przypuszczeniom współczesnych mumifikacji zwłok Lenina nie przeprowadzono jednak z myślą o przygotowaniu go na chwilę zmartwychwstania umarłych, stanowiącego ukoronowanie zdobyczy komunizmu.[4] Tym niemniej jest rzeczą godną uwagi, że postępowy reżim sowiecki, mumifikując wodza rewolucji, nawiązał do religijnych rytuałów chowania zmarłych władców, znanych ze starożytnego Egiptu, gdzie ważnym składnikiem religijnej legitymizacji władzy politycznej była nadzieja na życie po śmierci. [5]
 
Można się zastanawiać, na ile okultystyczne postulaty, które nazwalibyśmy dzisiaj biopolitycznymi utopiami, przyczyniały się do stabilizacji władzy w młodej sowieckiej republice [6] i zjednywały do niej pewne kręgi inteligencji. Wśród licznych zwolenników tych fantazji, obok założyciela Armii Czerwonej Lwa Trockiego i pisarza Maksyma Gorkiego [7] na szczególną uwagę zasługujeojciec sowieckiej kosmonautyki Konstanty Ciołkowski, u którego , zwykle zakamuflowany, gnostycki charakter socjalizmu, objawia się właściwie bez osłonek, dowodząc ponadto, iż całkowicie irracjonalne spojrzenie na świat daje się w przypadku niektórych ludzi doskonale pogodzić z myśleniem naukowo-technicznym.[8]
 
Motywem, skłaniającym Ciołkowskiego do badań nad rakietami (budową systemów napędowych), było pragnienie, aby przodków w imię socjalistycznej sprawiedliwości wskrzeszonych za pomocą środków politycznych, przetransportować na inne planety. Jego teoria wychodziła z fundamentalnego założenia, że mózg jest tylko materialną częścią wszechświata, zatem wszystkie procesy, które w nim zachodzą, są w ostatecznej instancji procesami mającymi swoje źródło w całym wszechświecie.
 
O tym, w czyim mózgu najlepiej manifestuje się kreatywność wszechświata, rozstrzygnie selekcja naturalna. Oznacza to, że, działające w interesie przetrwania ludzkości, „istoty wyższemają prawo i obowiązek zniszczyć istoty niższe, innymi słowy istota gatunkowa „Człowiek” (całe ciało ludzkości) sama usuwa swoje chore i bezużyteczne komórki.
 
Dzięki przejściu na rozmnażanie bezpłciowe ludzie pozbędą się w końcu swojej cielesności i przeobrażą się w rodzaj promieniowania.
 
Może to nastąpić tylko wówczas, kiedy ludzkość osiągnie doskonałość i jedność struktury atomu, czego warunkiem jest wymazanie wszelkich śladów choroby, cierpienia i szaleństwa, czyli między innymi pozbycie się, stanowiacych ich źródło, ludzi kalekich pod względem fizycznym i psychicznym. Bardziej jednoznacznie niż u Ciołkowskiego tęskniącego za tym, aby zniknął byt materialny iczłowiek rozpłynął się spirytualnie w „ciele powszechnym” symbolizującym życie wieczne, nie może się już chyba wyrazić gnostycka i okultystyczna natura zasadniczych socjalistycznych wyobrażeń na temat świata i człowieka.
Nienawiść do całego bytu widać u Ciołkowskiego, kiedy wręcz z rozkoszą pogrąża się w pedantycznych opisach systematycznego izolowania, tępienia, odchwaszczania wszystkich niepotrzebnych i szkodliwych żywych istot przez sprawnie zorganizowaną armię pracy w trakcie przeobrażania wszechświata w kosmiczny raj „wiecznej szczęśliwości”.[9]
Charakterystyczne dla „lewicowych” projektów nieśmiertelności [10] jest to, że nieograniczone życie nie jest przewidziane dla wszystkich, ale dla elity socjalistycznych nadludzi, natomiast historycznie przegrani „wrogowie ludu” przepadają bez śladu w kosmicznym procesie. Również najbardziej znany z socjalistycznych ideologów zmartwychwstania Walerian Murawjew, który chciał wytworzyć ludzką wieczność poprzez stopienie wszystkich w jednolite ciało społeczne z jedną światową świadomością, rozważając kwestię „produkcji ludzidoszedł do wniosku, że procesami wzrostu niezbędnymi dla powstania „królestwa wolności (zespolenia wszystkich w jeden organizm) należy tak pokierować, aby przypadkową produkcję wartościowych ludzi zastąpić produkcją planową,w ramach której „poślednie typy ludzkie” będą metodycznie eliminowane. Całe narody, które odmówią współudziału w wypełnieniu tego wielkiego dzieła, utracą „prawo do życia”.[11]
 
Słynny rosyjski biolog Konstanty Mereszkowski (1855-1921) [12] należał do tych licznych przedstawicieli okultystycznego marksizmu, który pragnął, wspomniany kosmiczny proces, wspomagać poprzez planową, hodowlaną selekcję i sztuczne zapładnianie ludzkości, co miało iść w parze z przymusową sterylizacją i kastracją ludzi z fizycznymi i psychicznymi defektami, do których - dodajmy na marginesie - zaliczył wszystkich Żydów.
 
Wyhodowani „nadludzie” żyliby, szczęśliwi i piękni, a po osiągnięciu pewnego wieku państwo , aby oszczędzić im wszystkich problemów, jakie niesie starość, uśmiercałoby ich przy pomocy trucizny o nazwie „nirwana” - oczywiście jako cząstkipowszechnego ciałażyliby nadal w jakiejś innej formie. Rzeczą szczególnie frapującą jest fakt, że hodowlanymi i eliminatorskimi ideami Mereszkowskiego interesował się i pisał o nich Lanz von Liebenfels,nazywany niekiedy „człowiekiem, który dał idee Hitlerowi”.[13] Oczywiście, takie twierdzenie jest olbrzymią przesadą, ale nie można wykluczyć, że okultystyczny socjalizm dotarł do Hitlerawłaśnie za pośrednictwem Liebenfelsa, stając się dlań źródłem duchowej inspiracji.
 
tłumaczył Tomasz Gabiś
inne teksty autora... 
www.tomaszgabis.pl
 
PRZYPISY
[1] Karl Marxs, Przymusowa emigracja.-Kossuth i Mazzini.- Kwestia uchodźców.-Korupcja wyborcza w Anglii.-Pan Cobden [w:] Dzieła, t.8, s.621n.
[2] Zob. niejasną uwagę Engelsa: “Śmierć jest albo rozkładem ciała organicznego, które nie pozostawia po sobie nic oprócz chemicznych składników, które tworzyły jego substancję, lub też pozostaje po nim jakaś zasada życiowa, coś, co jest mniej lub więcej identyczne z duszą i przetrwa wszystkie istniejące organizmy, nie tylko człowieka. Wystarczy więc po prostu za pomocą dialektyki uświadomić sobie naturę życia i śmierci, ażeby skończyć z prastarym zabobonem[wiarą w nieśmiertelność duszy -JS]“, Dialektyka przyrody [w:] Dzieła t.20, s.656.
[3] Zob. Michael Hagemeister, Unsterbliche Körper [w:] Boris Groys, Michael Hagemeister (Hrsg.), Die Neue Menschheit. Biopolitische Utopien in Russland zu Beginn des 20. Jahrhunderts, Frankfurt 2005, s.37.
[4] Aczkolwiek Konstanty Mielnikow, architekt szklanej trumny Lenina zajmował się kwestią przezwyciężenia śmierci. Zob.Hagemeister, tamże.
[5] Zob. Jan Assmann , Herrschaft und Heil. Politische Theologie in Altägypten, Israel und Europa, München-Wien 2000, s.137n.
[6] Tak uważa Boris Groys , dz.cyt., s.9.
[7] Jego ideologię dobrze rekonstruuje Hans Günther, Der sozialistische Übermensch. M.Gorkij und der sowjetische Heldenmythos, Stuttgart 1993. W analizie Günthera na krytykę zasługuje tylko to, że, konstatując podobieństwo poglądów Maksyma Gorkiego i Alfreda Rosenberga, twierdzi, iż chodzio „całkiem odmienne założenia światopoglądowe” (s.150n.). I to twierdzi, mimo iż podobieństwa sięgają aż do dziedziny polityki kulturalnej: odpowiednikiem stalinowskiej „kampanii przeciwko formalizmowi i naturalizmowi”, była narodowosocjalistycznawalka przeciwko sztuce zdegenerowanej”; zob. s.153n.
[8]Również niemieckimojcom wypraw kosmicznych” , Hermanowi Ganswindtowi, Maxowi Valierowi i Hermanowi Oberthowi przypisuje się skłonność do mistyczno-fantastycznych i okultystycznych spekulacjioraz fascynację zjawiskami paranormalnymi. Co najmniej jeden z nich- Valier- nie tylko konstruował napęd rakietowy, ale był także współautoremobszernej „okultystycznej teorii wszechświata” (Okkulte Weltallslehre, 1922), w której -podobnie jak Ciołkowski - cały wszechświat rozpatrywany jest jakożywy i obdarzony duszą organizm”; zob. na ten temat Hagemeister,dz.cyt., s.65, przypis 136.
[9]Zob. Hagemeister, dz.cyt., s.62.
[10]Takiego sformułowania użył Hagemeister, tamże,s.35.
[11]Zob. jego rozprawę z 1924 roku przedrukowaną u Groysa i Hagemeistera (dz.cyt.)
[12]Zob. tamże, s.62, przypis 126.
[13]Taki tytuł nosi książka Wilfrieda Daima, Der Mann, der Hitler die Ideen gab. Die sektiererischen Grundlagen des Nationalsozialismus, Wien-Köln-Graz 1985.
 
Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądu, nie jest tylko prawem religijnym, ale jest prawem człowieka. / Św. Jan Paweł II - Kalisz, 4 czerwca 1997/
 
Eugenika - W imię postępu (2010) [HQ]
Grzegorz Braun: Eugenika
Eugenika 1z3
Eugenika 2z3
Eugenika 3z3
 
Nowa moralność sprzyja zabijaniu i tworzeniu „istot zwierzęcych” – „człekopodobnych” - w Europie. Przed tymi zagrożeniami ostrzegał już G. Chesterton, który dokonał przerażającego odkrycia, że bogaci chcą żyć z nędzy tych, nad którymi panują. Dla bogatych materialnie – władców tego świata – tworzących masoński układ – niewidzialnego imperium, zatwardzenie serca i skrajny sceptycyzm doprowadziło do moralności eugenicznej i do zamachu na potomstwo niewolników. Masoni tworzący układ rządzących tym światem – z ukrycia i za pomocą swoich jawnych agend oraz instytucji - zaczęli obmyślać teorie i realizować praktykę służącą produkcji i hodowli ludzi aby zrealizować swój „wspaniały świat” dla „nadludzi”
 

Człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego prawdziwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostatecznie przeznaczenie.Homilia św. Jana Pawła II wygłoszona podczas Mszy Św. na Placu Zwycięstwa, Warszawa, 2 czerwca 1979 r. 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej