Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
458 postów 1677 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

Kościół jako cywilizator i twórca narodów i państw.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

FELIKS KONECZNY KOŚCIÓŁ JAKO POLITYCZNY WYCHOWAWCA NARODÓW

Kościół jako cywilizator i twórca narodów i państw.
 
Trzonem całej historii powszechnej jest zagadnienie cywilizacji. Cywilizacja jest to metoda ustroju życia zbiorowego. Prawo stanowi w nim czynnik pierwszorzędny i jest z natury rzeczy częścią metody, jak najbardziej znamienną. Każda cywilizacja ma swoje pojęcie o prawie i wysnuwa z nich odrębne systemy prawa. (…)
Etyka jest starsza od prawa. Prawo nie było potrzebnym, póki się nie wydarzyło przestępstwo. Sankcje prawne nie mogły powstać wcześniej, aż gdy zaszła potrzeba, żeby niegodziwość poskramiać siłą. Musiała zaś powstać kwestia prawna, gdy okazała się jakaś wątpliwość etyczna. Prawo pierwotne rodzi się z etyki i rozwija się wraz z jej rozwojem, w miarę rozwoju stosunków./Prof. Feliks Koneczny Państwo i prawo w cywilizacji łacińskiej./
 
 
FELIKS KONECZNY  KOŚCIÓŁ JAKO POLITYCZNY WYCHOWAWCA NARODÓW
 
I.                   
O  METODACH
 
Rozważając zagadnienia państwa chrześcijańskiego , a zwłaszcza  temat „Kościół jako polityczny  wychowawca narodów”, zastosujemy do tych  problemów  metodę indukcyjna , jedyną , która wiedzie  do odkryć w naukach  historycznych. Jest ona też  dziełem  historyka zawodowego . Historykiem  bowiem był  jej twórca, Baconwerulamski (1561-1626) , który wychodząc od historii ogarnął  najrozleglejsze rozłogi wiedzy, a którego wiedza miała  w jego myśli służyć  jednakowo naukom  humanistycznym i przyrodniczym.
Ale zjawiły się metody inne , a  wśród nich medytacyjna . Nazywam ją tak od Condorceta , który w 1793 oświadczył, że w naukach  humanistycznych „odkrycia stanowią nagrodę samej medytacji”. Przypomnę też, jak zdaniem Wrońskiego  (1778-1853) , „wiedza , jak taka, jest z góry  czysto kontemplacyjną lub spekulatywną”, co wychodzi zupełnie  na to samo , co tamta „medytacyjność”.
Należy te sposoby rozumowania odróżnić od  dedukcji naukowej, która musi mieć  wpierw przed sobą jakieś założenie  (już przedtem udowodnione) , ażeby z niego snuć wnioski. Medytacyjna metoda nie wymaga w ogóle żadnych uprzednich studiów. Cała szkoła  Condorceta  poprzestawała na tym, że coś komuś wydało się jakimś, bo  tak sobie „wyspekulował”. Sądzono, że człowiek  inteligentny (a zwłaszcza matematyk lub literat ) może samą siłą swej inteligencji  rozwiązywać  wszelkie zagadnienia  humanistyczne, nie potrzebując  wcale studiów  specjalnych „fachowych”. Metoda ta żyje  dotychczas, a typowym jej piastunem jest znów matematyk , Bertrand Russel. Metodę  tę trzeba  śledzić i poznawać , żeby wiedzieć  czego się wystrzegać , w jaki sposób  nie należy  i nie można rozumować o żadnej a żadnej sprawie z   zakresu  humanistyki. Rezultaty pewne otrzymuje  się tylko indukcją.
Pierwszym warunkiem indukcji w tematach historycznych jest, żeby się zawsze liczyć z  chronologią.
Pozwolę sobie na mała dygresję, ażeby okazać na przykładzie , jak dana kwestia może przybrać zgoła inne oblicze, stosownie do tego, czy się będzie pedantem wobec chronologii, czy też  potraktuje się ją bardziej liberalnie . wybieram dla przykładu  ciekawą sprawę  o Macchiavella.
Wiadomo, jak obfitą jest tu literatura , ile studiów pochłonęło pytanie, czy krytyczny Florentczyk na serio urabiał swego „księcia” ; jak to wytłumaczyć i usprawiedliwić (Warto przypomnieć zdanie wielkiego Rankego, że Macchiavelli uważał Italie za dość silną, żeby jej w celach leczniczych móc zastrzyknąć truciznę.). Ileż komentarzy do tego dzieła, ileż wyłoniło się argumentów, że w polityce nie sposób trzymać się moralności ! Uznać trzeba, że piśmiennictwo naukowe, rozwinięte wokół „Księcia” obfituje w dzieła godne wszelkich pochwał dla wielu a wielu względów naukowych . Budzi atoli zdziwienie pewna okoliczność:
Jeżeli „Książe” miał służyć księciu na usprawiedliwienie (rządowi żołniersko-uzurpatorskiemu), jeśli miał tej państwowości dostarczyć duchowych fundamentów, czemuż  książe nie łożył w wydanie „Księcia”? A gdyby przyłożyć do sprawy noniusz chronologii, sprawa będzie  jeszcze ciekawsza : Dzieło było napisane w r. 1514, autor trzymał je w ukryciu i wyszło drukiem (w Rzymie) dopiero osiem lat po jego zgonie (1527-1535). Chronologia świadczyłaby tedy raczej, że Macchiavellisobie pisał, nie ludziom”, bo drukować nie mógł dla łatwo zrozumiałych okoliczności; a w takim razie nie będzie żadnej sprzeczności  pomiędzy życiem  autora, a chowanym przez niego pod kluczem aktem oskarżenia.Ale nastać miały takie czasy , że książkę jego potraktowano pozytywnie, zamiast negatywnie.
 
II.                
CZTERY POSTULATY MISYJ KATOLICKICH
 
 
Żeby tedy nie uchybić pedantyzmowi chronologicznemu, zaczniemy roztrząsania o stosunku Kościoła  do życia publicznego od samego początku; jeżeli nie od samego  Adama i Ewy , to przynajmniej gdzieś blisko nich, jak najbliżej. Wejdźmy z naszym problemem pomiędzy lud prymitywny i to choćby w zawiązkach protohistorii. Nie trzeba sobie czegoś „wyobrażać”; wyobraźnia nie udowodni się niczego w tej dziedzinie nauk! Nie trzeba  się „wyobraźnią cofać” do prawieku  naszych przodków, bo ludy prymitywne, nawet arcyprymitywne , istnieją  dotychczas,a misjonarze do nich jeżdżą i przysyłają stamtąd  sprawozdania.
Nadspodziewanie okazuje się, że tkwi w Kościele sama geneza państwowości . Samym  misjonarstwem  swym wytwarza Kościół urządzenia państwowe czyli państwowość, i rozsiewa  zarodki państwa. Niema wprawdzie w Nowym Testamencie  przepisów, jak urządzić  państwo; nie a w Ewangelii prawa ni prywatnego  ni publicznego , a Kościół  nigdy nie wybrał pewnych form dla państwa, ażeby się z nimi utożsamić, a inne potępić; ale Ewangelia osnuwa wszystko kategorią  DOBRA, MORALNOŚCIĄ, ETYKĄ, i to wystarcza do wytworzenia wyraźnych drogowskazów we wszystkim , również  w dziedzinie  państwowej.
Każda misja katolicka niesie z sobą cztery postulaty: monogamię dożywotnią, dążenie do zniesienia niewolnictwa, zniesienie msty, wreszcie niezawisłość Kościoła od władzy państwowej , a to w imię niezawisłości czynnika duchowego od siły fizycznej. Te cztery wymagania są od samego początku te same i niezmienne i jednakie dla wszystkich rodzajów i szczebli cywilizacji, dla wszystkich krajów i ludów.
Fundament wychowania  do wyższego szczebla  życia zbiorowego, kamień węgielny organizacji państwowej mieści się w znoszeniu msty rodowej. Rodowe wykonanie msty stanowi obowiązek moralny, który trzeba od rodów przejąć  i wypełnić go za rody, wyręczając  je przez sądownictwo publiczne i  publiczny wymiar kar.Polityczny zwierzchnik, a więc  panujący (od kacyka do cesarza)  staje się generalnym mścicielem za wszystkie rody , wykonawcą wszelkiej msty. Taki jest zaczyn sądownictwa państwowego.
Na najniższych nawet szczeblach, wśród  najprymitywniejszych  ludów, zaszczepia tedy misjonarz – nawet nieświadomie  - państwowość, boć chcąc znieść mstę, musi przygotować ponadrodową  władzę sadową, a naczelnik ludu nawróconego staje się nie tylko wodzem wojennym, ale też sędzią. Jest to pierwsza pokojowa funkcja państwowa.
Nie łatwo to przeprowadzić . Często głowa państwa sędzią być nie chce, ażeby nie ukrócać rodowego prawa zwyczajowego. Kiedy biskupi zażądali od Włodzimierza Kijowskiego, ażeby zajął się z urzędu sądownictwem kryminalnym,książę sprzeciwił się  temu i postępował nadal „według urządzeń ojca i dziada”.
W Europie Zachodniej msta  powikłała stosunki społeczne do tego stopnia , iż stałym stanem społeczeństwa stała się wojna  wszystkich przeciwko wszystkim”. Wieków  trzeba było, żeby „treuga Dei” ograniczała mstę stopniowo ; a wciągu tych pokoleń panujący zasiadał na sądach tylko na żądanie strony. Taki, który  udawał się do swego księcia, żeby go wyręczył w mście i ukarał krzywdziciela , narażał na hańbę nie tylko siebie , lecz cały  swój ród , bo usuwał się od osobistego spełnienia swych obowiązków i uznawał  się być słabym. Długo też wyręczały się sądownictwem książęcym same tylko niewiasty, gdy im zabrakło męskiego mściciela. Działał „Treuga Dei” i robiła swoje, rozszerzana coraz bardziej, lecz jakżeż powoli i pod jakimże  naciskiem kar kościelnych  i nierzadkich klątw! W Polsce już za pierwszych Piastówwprowadzono za zabójstwo grzywny pieniężne, lecz krwawe zwady rodów zdarzały się jeszcze w XIV wieku. W Niemczech  zaś dopiero  na samym końcu XV w. Ogłoszono  „Landfrieden” w czym mieścił się zakaz wykonywania  mstyi przymus przekazywania krwawych sporówwładzy państwowej. Minęło jednak jeszcze nieco czasu, zanim ustawa zdobyła sobie powszechne uznanie.
Wykonywanie msty, dziedziczne w  rodach z pokolenia na pokolenie, wytworzyło i rozgałęziło długi szereg nadużyć i zbrodni; nadużywano bowiem  msty i podszywano się  chytrze pod nią, okrywając jej płaszczem liczne przestępstwa – aż do rozbojów  włącznie. Ze stanu wojennego między rodami wytwarzały się  walki całych okolic, aż wreszcie książę panujący  w imieniu  całej ludności swego kraju  wypowiadał  wojnę księciu ościennemu,stwierdzając krzywdę i urazę popełnioną względem wszystkich. Wojny rodziły się wprawdzie nie tylko z  samej  msty na wielką  skalę, ale w znacznej, a może  nawet  po większej części taką miewały genezę i dlatego uważano je za uprawnione .Zbrodniczość i wojny stały się niejako ubocznym produktem msty.Gdy zaś po kilku już pokoleniach niktby już nie zdołał osądzić, która strona pierwsza zawiniła i czy obie strony utrzymywały się w granicach prawa zwyczajowego , gdy przepadła nawet pamięć pierwotnego przedmiotu zwady, gdy wreszcie wygasły nawet rody, które mstę wszczęły, a jednak niebezpieczeństwo życia groziło na każdym kroku, widocznym stawało się coraz bardziej, ze ma się do czynienia już nie z mstą, lecz z jawnym opryszkostwem. Jak jedno z drugim wikłało się, widać było na Korsyce jeszcze poza połową XIX wieku.
Wypleniając mstę,staje się Kościół politycznym wychowawcą społeczeństw podwójnie: obdarzał ludy sądownictwem  publicznym i zarazem zwiększał bezpieczeństwo życia i mienia. Oddając obie te dziedziny w ręce zwierzchności  świeckiej , wytwarzał tym samym, a następnie rozszerzał  i wzmacniał  władze państwową.
Powiedziano już dawno o Kościele, ze stał się rodzicem i wychowawcą narodów, i to przyjęło się  już powszechnie. Należy  to jeszcze rozszerzyć, stwierdzając, że był również  twórcą władzy państwowej,takiej, która by posiadała moc działania także poza sprawami wojennymi. Stałość  i nieprzerwalność państwowości  w państwie jest dziełem Kościoła ( Wyrazy „państwo” i „państwowość” nie są bynajmniej synonimami; państwowość  oznacza urządzenia państwowe).
Przejdźmy do dalszych postulatów, stawianych przez Kościół zawsze i nieodmiennie każdej nawracanej społeczności . Kwestia monogamii dożywotniej  jest już dostatecznie  opracowana pod względem stosunku Kościoła do życia  zbiorowego . Wiadomo powszechnie, że wyłoniło się z tego poszanowanie kobiety, przyznanie jej praw, w końcu równouprawnienie moralne i majątkowe . Monogamia czyni z kobiety czynnik twórczy w życiu zbiorowym, podwaja ilość pracowników cywilizacyjnych. Mniej jest wiadomym, ze monogamia stanowi podstawę własności osobistej, że jedno z drugim łączy się  nierozerwalnie . Bardzo się więc mylą utopiści, którym się wydaje, że dałby się pogodzić komunizm z katolicyzmem. Nie można przystać na komunizm, bo wraz przepadłaby monogamia, a po niedługim czasie rodzina w ogóle
 
Również decydującym o życiu społeczeństw  jest postulat  znoszenia niewoli . Niewolnicy bywali w olbrzymiej  większości robotnikami fizycznymi , podczas gdy wolni  zajmowali się  pracami umysłowymi. Orzeczenie apostoła narodów św. Pawła: "„Kto nie pracuje, niech  nie je” zawiera w sobie  moralny przymus pracy, który staje się w  katolicyzmie  przykazem etycznym. Kogo nie stać na  pracę umysłową, spełni ten przykaz  fizyczną.Skoro zaś fizyczna staje się koniecznością etyczną , tym samym godną jest szacunku ludzkiego, a zatem nie hańbi taka praca  człowieka wolnego. Tkwi w tym cały przewrót społeczny, dokonywany stopniowo, ewolucyjnie, i wreszcie dokonany. Na tym tle nastąpił ogromny rozwój rękodzieła , a następnie  tego wszystkiego, co zwiemy  techniką , a która wyłoniła się  bądź co bądź  z rzemiosł. Klasycznemu światu nie brakło odkryć naukowych., lecz nie powstawały  z nich odpowiednie wynalazki, bo praca fizyczna , pozostając we wzgardzie, pozostała na zbyt niskich szczeblach . Zniesienie niewolnictwa, zrównanie w wolności zajęć  fizycznych z umysłowymi, sprawiały, że praca umysłowa  przenosiła  się także  na rękodzieła i w tym tajemnica, dlaczego starożytność  nie celowała wynalazczością, czemu wynalazki stanowią przywilej świata chrześcijańskiego.
 
Przejdźmy do czwartego postulatu katolickiego życia zbiorowego, do kwestii o niezależności Kościoła od władzy świeckiej.Jak wiadomo, ani Kościół  wschodni, ani konfesje protestanckie  nie uznają tego  postulatu.Katolicyzm  ma bowiem  swoje własne pojęcia  o państwie i o życiu zbiorowym w ogóle  a od tych pojęć odstąpić nie może . Istnieje katolicka nauka o państwie .Istnieje ideał „Civitas Dei, któremu dał początek  św. Augustyn przed lat półtora tysiącem. Zarzucano w owych czasach chrześcijanom, że usuwają się od przyjmowania urzędów w państwie rzymskim, mówiąc dzisiejszym językiem, że bojkotują rzymską państwowość.Bywało tak istotnie często (chociaż  nie zawsze i nie wszędzie) , ponieważ państwowość owa była wówczas tego rodzaju, iż nie zasługiwała  na szacunek  nawet uczciwych pogan. W umysłowość chrześcijańską wdziera się zaś poprzez wszystkie wieki aż po dzień dzisiejszy, powstały wówczas okrzyk: „Quid sunt regna remonta justitia, nisi magna latrocinia?”. Nie chcieli tedy chrześcijanie służyć  i służbą swa dopomagać  owemu latrociniumlecz obowiązki  względem państwa  traktowali pozytywnie i spełniali  zawsze bez szemrania. Tym się jednak wyróżniali  od początku, iż znali nie tylko obowiązki względem państwa, ale też obowiązki państwa względem obywatela. Związek  jednostki z państwem był w etyce katolickiej  od samego początku splotem wzajemnych praw i wzajemnych obowiązków; państwo zaś  winnym było podlegać  etyce tak samo, jak jednostka.Ilekroć  państwowość  jakiegoś państwa nie pozostawała w  zgodzie  z tym postulatem , nie mogła cieszyć się poparciem  Kościoła . Albowiem  postulat niezawisłości Kościoła  od władzy świeckiej  stanowi cząstkę  tezy ogólniejszej: o wyższości pierwiastków  duchowych ponad materialne.
 
Ideał zaś – „De Civitate Dei” – spełniał się niemało w ciągu wieków, lecz (jak każdy Ideał) w miarę spełniania urastał i nabierał nowych działów, nowych postulatów szczegółowych, stosownie do tego, jak komplikowało się coraz bardziej życie zbiorowe. Pomysł państwa Bożego na ziemi, tj. państwa urządzonego  po Bożemu, nie jest bynajmniej nieziszczalny, lecz wymaga się od niego coraz więcej. Ledwie ziści się , czego w danym czasie się wymagało a narosło niemało wymagań nowych! Był czas, gdy wzdychano, by „Treuga Dei” mogła się  ziścić, a dziś  wymagamy bez porównania więcej, i daj Boże, żebyśmy mieli wymagania jeszcze większe!.
 
III.             
ZASADY ŻYCIA PUBLICZNEGO NARODÓW
 
Metody życia  zbiorowego kształcą się w katolicyzmie, doskonalą się w miarę, jak zbliżają się  do ideału „Civitatis Dei” ,  a gdy się od niego odchylają , obniżają się  i psują. W każdym razie  są niezmienne. Jak  wiadomo, Kościół nie identyfikuje się  z żadną specjalna formą rządów, wymaga tylko od każdej, żeby zachować moralność według etyki katolickiej. Ale pośród wielości  najrozmaitszych  sposobów rządzenie  istnieją pewne wytyczne zasadnicze , według których  Kościół  postępuje  w swej wielkiej misji wychowawcy politycznego.
 Głębie etyki katolickiej wywodzą się od poczucia osobistego stosunku do Boga i w tym właśnie tkwi największa siła moralna katolika. Bo choćby zrzeszenie  dopuszczało się  najcięższych przewinień, stosunek  jednostki do Boga pozostaje czystym, skoro tylko nie aprobuje  się zła. Ale też za to każdy z osobna  ponosi osobistą odpowiedzialność za swe  myśli, mowy i uczynki czego symbolem jest spowiedź osobista ,podczas gdy protestantyzm, judaizm i buddyzm znają  spowiedzie tylko gromadne. Odpowiedzialność gromadna z reguły nie jest odpowiedzialnością wystarczającą do ułożenia stosunku do Boga. Kto na niej chce poprzestać , ten prędzej czy później  poderwie same zasady  etyki.Najdobitniej  występuje  ten stosunek  w żydostwie , bo Żyd  nie staje w myśli przed Bogiem, jako jednostka człowiecza, lecz zawsze jako Żyd.Wobec Jehowy  jest się albo Żydem , albo nie Żydem : o stosunku  do Boga  decyduje według  żydowskiego przekonania  przede wszystkim przynależność do pewnego zrzeszenia , czy też  do reszty  ludzkości, która znajduje się  poza tym zrzeszeniem. To jednak jeszcze nie wszystko , bo wszyscy ludzie  należą do jakichś  zrzeszeń, katolicy również ; lecz chociaż  w zrzeszeniu  działa  się nieraz  gromadnie , katolik jest w swym sumieniu  odpowiedzialnym nawet za czyn gromadny  każdy osobiście , jakby każdy z osobna czynu tego dokonywał w całościStosunek bowiem  między zrzeszeniem a członkiem  zrzeszenia  może być dwojaki , i zrzeszenia  są pod  tym względem  również dwojakie ; jedne tłumią osobowość i wyrabiają  gromadność, inne zaś nie tylko nie przeszkadzają osobowości. Lecz nawet pielęgnują  ją. Takie przeciwieństwo gromadności  zwiemy personalizmem. Gdy zrzeszają się osoby  przejęte  tą cechą ducha, powstają zjednoczenia personalizmów; zrzeszenia  najtrwalsze,  najmocniejsze i sięgające  najwyższych szczebli cywilizacyjnych.
 
Cała filozofia religijna katolicyzmu i cała cywilizacja łacińska oparte są na personalizmie.Wyraźnie  Kościół  naucza, jako  każda dusza ludzka tworzy odrębna całość i jest obdarzona wolną wolą. Jednostki, zrzeszając się  do życia publicznego, natenczas tylko robią to prawdziwie, jeżeli działalność  ta jest  dobrowolną . Wtedy bowiem tylko formy tego życia stanowią prawdziwy  wyraz woli danego zrzeszenia. A skoro zrzeszenie ma być tak urządzone, ażeby nie hamowało personalizmu, a zatem nie może opierać się  na jednostajności, lecz musi posiąść trudną sztukę, żeby utrzymywać  jedność przy rozmaitości.Tym się różni państwowość katolicka od wszelkiej innej, a zwłaszcza od bizantyjskiej.
 
W cywilizacji bizantyjskiej nie rozumie się jedności inaczej jak w zupełnej jednostajności.To zaś sprzeczne jest z natura ludzka  tak  dalece, iż  da się  przeprowadzić  tylko przymusem, niekiedy tylko terrorem.Jednostajność jest sztuczna, naturalną jest  rozmaitość. Wszystko , co jest naturalnym wyrasta samo z siebie, jest organiczne i przechodzi w coraz nowe organizmy, których spójnią  dobrowolność, do których przystaje się z przekonania. W rozmaitości życia publicznego każdy służy mu takimi środkami, jakie zezwala mu  rozwinąć maximum sił, maximum zdatności i sprawności. tak powstają zamiłowania i powołania i miłość pracy koło wspólnego dobra; tak wytwarza się zapał, gotowość do poświęceń, wiara w sprawę i wiara  w samego siebie, że wysiłki nie będą próżne i że ziarno trafi w końcu  na właściwą glebęTo wszystko dostarcza radości życia, które staje się twórczym, a co możebnym jest tylko w życiu publicznym organicznym.
 
Tylko organizm  bywa twórczym; tej właściwości  brak przeciwieństwu  organizmu – mechanizmowi.
 
Życie publiczne musi być  organiczne lub mechaniczne. W przeciwieństwie  do samorództwa organizmu, mechanizm musi być sztucznie obmyślony. Spotykamy się tu z dwiema metodami myślenia, o którym była  mowa na początku: z indukcją  i medytacyjnością,a których następstwami wżyciu zbiorowym  są aposterioryzm i aprioryzm. „Mechanikom” życia  publicznego wystarczy coś , co sobie wymedytują i uznają z a pewnik , ażeby z tego wysnuwać potem wnioski do wszystkich działów życia , tym niebezpieczniejsze , im konsekwentniejsze . Np. wszystkie wnioski  z materialistycznego pojmowania historii z socjalizmem na czele, zmierzającym  do tego, by cały świat zamienić w mechanizm.
 
Mechanizm żadną miara nie da się apriorycznemu układowi stosunków, musi być  w mechanizmie zgnębione w imię jednostajności.
 
Idzie się więc od personalizmu przez  aposterioryczność do organizmu , od gromadności  przez aprioryczność do mechanizmu.
 
Organizm a mechanizm powstają z innych metod i odmienne są też warunki ich powodzenia.Im bardziej  rozwinięty organizm , tym bardziej komplikuje się  pośród  swoich rozmaitości, gdy tymczasem   jednostajny mechanizm dąży do jak największych uproszczeń. Ciekawego zaś zaiste doświadczenia  dostarcza nam historia powszechna. Oto wszystkie rewolucje myślały apriorycznie, a działały mechanicznie. Dokonują  się też  rewolucje przez zanik personalizmu a gromadności, a  gromadność  nie zdołała utrzymać nawet powierzchownego, zewnętrznego ładu inaczej, jak mechanicznie.
Zmierza przeto z całych  sił  uproszczeń  we wszystkim, a występuje  zaciekle  przeciw rozmaitości  rozmaitych równoległych objawów życia  publicznego.
 
Co więcej,  inna jest etyka  organizmów, a inna mechanizmów. Cóż mówić  o moralności, gdzie zasługą jest gnębić  i łamać, terroryzować i odbierać godność osobistą, nierozdzielną od wolności przekonań? Bo też godność osobista rodzi się tylko z personalizmu.
 
Ze wszystkiego tego wynika, ze pomiędzy organizmem a mechanizmem zachodzi proste a bezwzględne: albo – albo. Łączyć zaś w jakimś zrzeszeniu, np. w państwie , w pewnym dziale państwowości obowiązuje mechanizm (np. w wojsku), dział  taki odgradza się zazwyczaj z wielka stanowczością od innych, traktując  go z  całą wyłącznością.
Państwo jakie takie musi także  być albo organizmem albo mechanizmem. Zależy to od cywilizacji. Np. w turańskiej jest ono  mechanizmem, a  gdzieby przetwarzało się  w organizm, tam runęłaby cywilizacja turańska .
 
W cywilizacji łacińskiej  państwo może być tylko  organizmem.
Łączy się to z pewna  szczególną tej cywilizacji właściwością . W każdej  innej  może się wytwarzać siła  polityczna  niezależnie od stanu społeczeństwa . Mongołowie wytworzyli olbrzymie i potężne  państwo uniwersalne, chociaż  sił społecznych u nich nawet  dostrzec trudno; podobnie Turcja; w bizantyjskim cesarstwie społeczeństwo ledwie było tolerowane przez państwo, w jednak państwo to posiadało okresy siły. Wszędzie tam rodziła się  siła polityczna poza społeczeństwem, powstając samodzielnie, działając samoistnie. Lecz nie zdarzyło się  ani razu w historii cywilizacji łacińskiej, żeby państwo było silne, choć  społeczeństwo słabe. Tu siła polityczna rodzi się z sił  społecznych. O cywilizacji łacińskiej  możnaby  raczej powiedzieć, że w niej o siłę polityczną – o potęgę państwową – nie trzeba  zabiegać wprost i bezpośrednio, lecz całą staranność życia publicznego obrócić  w krzewienie sił społecznych. Te bowiem nadzwyczaj łatwo i w razie potrzeby automatycznie zmieniają się w siłę polityczną , gdy tymczasem największa nawet polityczna siła  społecznych w sobie nie mieści. W cywilizacji łacińskiej państwo musi  być oparte  na społeczeństwie, bo inaczej pozostanie słabym, i tym słabszym, im bardziej chciałoby górować nad społeczeństwem. Z silnego społeczeństwa wyłania się silne państwo samo przez się.W naszej cywilizacji niema obawy o to, iżby siła społeczna mogła nie wydać siły politycznej; lecz na nic wszelkie zachody o potęgę państwa, gdzie społeczeństwo osłabione.Albowiem państwo w cywilizacji łacińskiej jest organizmem, wytwarza się  w  sposób naturalny ze społecznego podłoża. Wszelkie próby, żeby państwo wyemancypować niejako od społeczeństwa, dezorganizują tylko społeczeństwo, mącą i obniżają stan cywilizacyjny.
 
Państwo, wychylające się  ze wspólnoty cywilizacyjnej ze społeczeństwem, należącym do cywilizacji łacińskiej , musi się  stawać coraz bardziej mechanizmem i przystąpi do walki z personalizmem. A zatem nastałby rozłam  pomiędzy państwem a społeczeństwem, co stanowiłoby klęskę najcięższą dla obu.
Przyczyna istotna  (owa przyczyna przyczyn)  takiego związki  tych spraw w naszej cywilizacji jest bardzo prosta. Nie można robić jednej i tej samej rzeczy równocześnie  dwiema metodami: prawo to sięga od robót najgrubszych i najłatwiejszych aż do wyżyn twórczości państwowej. W ten błąd popadłoby się jednak, gdyby się chciało osadzić  państwo mechanizmowe na podłożu organicznym, gdzie społeczeństwo (naród) wytworzyło się i  rozkwitać ma nadal z jednoczenia się rozmaitych organizmów społecznych. Nie da się  wytworzyć zrzeszenia, które by było równocześnie organizmem i mechanizmem, bo mieszanina  tego z tamtym posiada własności trujące; stanowi  truciznę i dla państwa i dla społeczeństwa. Gdyby zapanowało gdzieś powszechne pomieszanie metod organicznych a mechanicznych , gdyby udzielało się stopniowo wszystkim dziedzinom życia zbiorowego, wyniknęłyby z tego następstwa absurdalne a straszne. Wspólna cywilizacja stanowi bowiem więź zrzeszeń naruszanie przeto zwartości  cywilizacyjnej jest robotą destruktywną, jest druzgotaniem więzi i narodowej i  państwowej. Jest  to gonitwa za zerem. Dodajmy, ze mechanizm nie wytworzy moralności, oświaty, ni dobrobytu.
 
Jeżeli więc chcemy się utrzymać przy cywilizacji łacińskiej, musimy trzymać się personalizmu, zasady rozmaitości, aposterioryzmu i organizmu z  zasadą supremacji sił duchowych.
 
Tak jest i tak pozostać winno we wszystkich społeczeństwach, które „wychowywał  Kościół”, ten Kościół, którego dziełem jest cywilizacja łacińska.
Do cech państwowości łacińskiej należy odrębne prawo państwowe, odrębność prawa publicznego w ogóle. Co innego prawo prywatne, co innego publiczne. Ten dualizm prawny  należy do węgłów  naszej cywilizacji, a zatem stanowi tez  węgiel węgielny  naszych pojęć politycznych.
 
Przeciwieństwem naszych pojęć w tej  dziedzinie jest monizm prawny, znający jedno tylko prawo, albo samo publiczne. Monizm taki pochodzi  z  cywilizacji turańskiej. Tam władca  jest właścicielem  całego państwa i całej jego ludności. Te przejawy prawnicze, które my zwiemy prawem publicznym, wywodzą się tam ze zamplifikowanej własności prywatnej głowy państwa,skutkiem czego nastąpiło tam pochłonięcie prawa publicznego  przez prywatne. Słowem, w turańskiej cywilizacji prywatne prawo władcy wobec ludności staje się  prawem publicznym, które nie jest niczym odrębnym od prywatnego,  lecz tylko rozbudową  prywatnego dla interesów władcy.
 
Obecnie powstaje w Europie  monizm prawniczy metoda całkiem odmienną. Zmierza się do zniszczenia prawa prywatnego przez publiczne,mianowicie  przez prawo państwowe, bezetyczne, a  w imię  omnipotencji  państwa. Apriorycznie określa się jaką ma być państwowość i gnębi się  personalizm w imię gromadności, byle zmusić  do poddania się  koncepcjom powziętym z góry, sztucznym, którym sama tylko przemoc  udziela życia.
Wpada się obecnie w monizm  prawniczy, polegający na wyłączności  prawa publicznego. A rozstrzygać o tym, co jest prawne, będzie  pięść. Gdy zaś omnipotencja  państwa obejmie władzę nad wszelkimi  sprawami dotychczasowego prawa prywatnego, będzie musiało wszystko być postawione do swobodnego uznania władcy ( i jego biurokracji), któremu nadane będzie prawo dowolnego dysponowania wszystkim i wszystkimi. Wyjdzie się więc w końcu najzupełniej na  turańszczyznę, choć się  zaczęło z przeciwnej  strony.
 
Etyka cywilizacji łacińskiej  nie może się pogodzić z  linią rozwojową wszechwładzy państwa, a więc ani z etatyzmem ani z  biurokratyzmem, ni z elephantiasis  ustawodawczą,ni  z ex lex podczas pokoju. Nasza etyka musi  zmierzać do państwa opartego na społeczeństwie, a wiec ku samorządowi. Wszelki zaś krok , który by odsuwał państwo od omnipotencji, będzie zarazem krokiem postępu dla etyki, oświaty i dobrobytu.
 
Fundamentalnym zaś wszystkiego warunkiem jest pielęgnowanie personalizmu. Toteż w życiu  publicznym musi być szanowana jednostka.
 
Nasz ks. Prymas gnieźnieński woła donośnym głosem na całą Polskę, jako „jednostka ludzka istniała wpierw, niż państwo i posiada swe przyrodzone prawa” .a zatem „nie można  pogodzić  z prawem przyrodzonym pewnych współczesnych dążeń do zupełnego podporządkowania  obywateli celom państwowym, do wyznaczania obywatelom jakiejś służebnej roli i do rozciągania zwierzchnictwa państwowego na wszystkie dziedziny życia. Regulowanie każdego ruchu obywateli, wtłaczanie w przepisy państwowe każdego ich czynu, mechanizowanie ich obywateli w jakiejś globalnej i bezimiennej masie sprzeczne jest z godnością człowieka i z interesem państwa, bo zabija w obywatelach zdrowe poczucie państwowe. Państwo nie jest  antytezą  jednostki, lecz uzupełnieniem jej prywatnego bytu ((Ks. Prymas August Hlond: „ O chrześcijańskie zasady życia  państwowego 1934 „)
 
A zatem nie należy pogrążać prawa prywatnego w publicznym; monizm prawny nie mieści się w katolicyzmie.
 
Wymaga natomiast katolicyzm monizmu monizmu w innej dziedzinie. Wbrew  rozpowszechnionemu mniemaniu, jakoby istniały dwie etyki, odrębna dla życia prywatnego a odrębna dla publicznego, stoi Kościół na stanowisku  monizmu etycznego. Ta sama musi być moralność w życiu prywatnym i w publicznym, nie wyłączając ani nawet polityki. My, katolicy, chcemy etyki totalnej.
 
IV.              
UNIWERSALIZM A IDEA NARODOWA
 
Skoro mowa o wychowaniu politycznym i o państwie, niesposób pominąć kwestii państwa uniwersalnego.
 
Ideał uniwersalizmu politycznego będzie zawsze przyświecać filozofom katolickim, lecz niema polegać na zaborach, na wspólności jarzma. Ideologia takiego państwa  uniwersalnego jest orientalna, azjatycka: Babilon, Asyria, Partowie, Persowie, a potem Aleksander Wielki, i wreszcie Rzymschodzili również na szlaki orientalne. W wiekach średnich wypłynął uniwersalizm  turański, gdy  państwo dzingishanów  sięgało od pogranicza polsko-rumuńskiego aż po Koreę.
 
Nie na zaborze, nie na niewoli polega uniwersalizm polityczny katolicki, gdyż i na tym polu trzyma się zasady, że do jedności droga w uznawaniu rozmaitości. Zresztą praktycznie raz tylko w historii powszechnej Kościół sam bezpośrednio przyłożył ręki do tworzenia państwa uniwersalnego, mianowicie gdy papież Leon III ustanowił cesarstwo zachodnie ( rzymskie Karola Wielkiego) przeciwko bizantyjskiemu. Nie miało to wcale być  państwo jedno, rozszerzające zabory na inne, lecz zjednoczenie pod przewodnictwem cesarza państw zachowujących  swa niepodległość ku wspólnym celom, ażeby siły państwowe używane były do wprowadzania zasad religijnych w życie publiczne i ażeby nie były marnowane na wojny pomiędzy państwami chrześcijańskimi.
 
Ideał na nasze nawet czasy może jeszcze za wysoki, jakżeż miał się spełnić wówczas? Wspomnijmy, że jeszcze ani jeden kraj Zachodu nie był zjednoczony państwowo. Wszędzie pełno było wojen i wojenek pomiędzy lokalnymi dynastiami. Wszystkie umysły wyższe musiały być zaprzątnięte przede wszystkim myślą, jak usunąć ten stan rzeczy. W tym chaosie nasuwała się sama z siebie idea dynastyczna,jako droga do tworzenia państw rozleglejszych, obejmujących całe kraje. Która dynastia okaże się silniejsza i obali szereg słabszych , przyczyni się  tym samym do zbliżenia uniwersalizmu.
 
Następne cesarstwo , „rzymskie narodu niemieckiego” (nie mające nic wspólnego z tradycją  Karola W.(powstało przeciwko papiestwu, jako zdwojenie bizantyjskiego; powstało podczas jawnej walki z Kościołem i później większą część jego dziejów wypełnia „walka cesarstwa z papiestwem”. A jednak uczeni katoliccy, a więc katoliccy kapłani stawali nieraz na rozstajach. Nie wszyscy orientowali się co do istoty cesarstwa niemieckiego; oświadczali się za nim jedni dlatego, bo wmówili w siebie, ze to wznowienie  idei Karola W., drudzy zaś wprost  dlatego tylko, że król niemiecki, zostając cesarzem, rozporządzał  największą siłą, przez długi czas jedyną, która by mogła złączyć pod jednym  berłem  Niemcy z Włochami. Im dynastia jakaś bardziej zaborcza, tym sympatyczniejszą bywała tym marzycielom politycznym uniwersalizmu, lecz pod  jednym warunkiem: żeby wyprawom zaborczym towarzyszyło szczęście.
 
I oto na tle ideologii uniwersalistycznej zjawia się podrzutek : kult-silniejszej dynastii, z  czego wyłania się  niebawem  kult siły w ogóle . Czciciele  siły pasożytują  na szlakach uniwersalizmu.
 
Toteż  przez ideę dynastyczną został w końcu doprowadzony do absurdu ideał uniwersalizmu politycznego i stał się niewykonalnym przez  długie pokolenia.
Dla przykładu sięgnijmy do historii skrajnego Zachodu, pomiędzy Anglią  i Francją. Prze lat 114 toczyła się wojna pomiędzy tymi krajami. O co? Jest to wojna czysto dynastyczna. Obowiązujące we Francji prawo usuwało kobiety od tronu, ale pomimo to w r. 1328 król angielski wystąpił z uroszczeniem, że tron francuski należy mu się  po kądzieli. Miejmyż  na uwadze, ze według ówczesnych  pojęć legitymizmu dynastycznego, panujący miał prawo nawet  handlować  swoim krajem, sprzedać go lub zamienić, czego przykładów całe tuziny. Ludność z reguły nie pytano o wolę, a narody jakby nie istniały, bo idei narodowej jeszcze nie było.
 
Idea narodowa najwcześniej  wykształciła  się w Polsce. Kiełkowała na dworze kaliskim już w drugiej połowie XIII w. , a Przemysław i Władysław Niezłomny stali się  jej wykonawcami.Kiedy Kazimierz Wielki zmuszony był  fatalnymi okolicznościami  uznać następstwo Ludwika węgierskiego, przedstawił  ten układ dynastyczny do zatwierdzenia Stanom polskim.Władysław Jagiełło został królem, bo go społeczeństwo polskie samo na tron powołało.Działalność polityczna społeczeństwa w imię idei narodowej zaczęła się u nas wcześnie.
 
A tymczasem we Francji i Anglii nie dzielono się jeszcze na obozy francuski i angielski. Najpotężniejszy z książąt francuskich , burgundzki , walczył po stronie angielskiej i miasto Paryż  oddało się  angielskim dynastom. Wielu  francuskich dostojników Kościóła opowiadało się  przeciw Karolowi VII.Ogół  inteligencji obu krajów, ogół współczesnych  teologów nie  zadawał sobie  całkiem prostego pytania  : Anglia czy Francja, w sensie narodowym. Tego się nie odczuwało. Widziano tylko  wojnę dwóch dynastii  o tron francuski i oddawano się badaniom, która z nich  ma większe prawo do tego tronu. Badano genealogie, układy, dokumenty, kroniki, prawo angielskie i francuskie – ale nikomu nie przyśniło się , ze można by sprawę  osądzić według zasady , ze dla Anglików  jest Anglia, a Francja dla Francuzów. Nie wpadł nikt na pomysł, że mogłoby istnieć  kryterium narodowe..
 
To wygłosiła  pierwsza  dopiero św. Joanna   d’Arc . Ona wołała, że należy  walczyć nie za dynastię, lecz za Francję i że w imię  Francji trzeba  stanąć  przy tym królu, który może  stać się  francuskim królem narodowym. Z tego też hasła powstała  cała  tragedia  Dziewicy Orleańskiej . Wnosiła do życia  publicznego na Zachodzie  hasło nowe , obce uczonym teologom i prawnikom, a nawet nienawistne. Bronić  Karola VII bez względu na to, czy przy nim słuszność prawna prawa dynastycznego, nie brać zgoła  pod uwagę względów prawniczych? Czyż  tak można , czyż tak słusznie, a zatem czy to zgodne z religijnym punktem widzenia, z moralnością  publiczną? A więc to herezja? Nie rozumie  nowego ideału, wnoszonego przez Dziewicę Orleańską.
Kościół , ogłosiwszy ją świętą , uświęcił zarazem jej hasło: pojęcie narodu i państwa narodowego.
 
Idea narodowa skupiała się  także nieraz  około pewnej dynastii, lecz pod warunkiem, ze dynastia narodowa będzie służyć , a nie odwrotnie. Tym samym przeciwstawiała się  taka dynastia narodowa wszelkim innym dynastiom  na danym obszarze, a umowy handlowe o ten kraj były wykluczone. Miał być  koniec politykom dynastycznym. Nastała  tedy  walka pomiędzy ideą  narodowa  a dynastyczną.
 
Równocześnie z akcją  św. Joanny  d’Arc toczy się w Polsce i na Litwie wojna z „całą  nacją niemiecką „ tj. z pojęciami prawa międzynarodowego dynastycznego, opartego na systemie cesarstwa niemieckiego.
 
Ciężką tę walkę, rozpoczętą w  1410, zakończono w cztery lata po podpaleniu stosu w Ronen - walnym zwycięstwem  pod Wiłkomierzem (1431-1435), które współcześni zestawiali ze zwycięstwem grunwaldzkim.
 
Ale walka dwóch tych  idei trwała  dalej w całej Europie, prowadzona ze zmiennym szczęściem, aż wreszcie idea dynastyczna odniosła  zwycięstwo i zawładnęła na nowo losami Europy – co skupiło się na Polsce - rozbiory dokonane przez ościenne  wielkie  państwa dynastyczne) i na Włoszech(rozbicie  na rzecz drobnych  dynastów  obcokrajowych). Zjednoczenie Włoch stanowiło początek triumfu idei  narodowej, a wznowienie niepodległej Polski jest triumfu  tego ukoronowaniem.
 
V.
OBECNOŚĆ  KOŚCIOŁA  W HISTORII (OKREŚLONA W DWÓCH ZDANIACH)
 
Przejdźmy do spraw polskich. Ale przede wszystkim trzeba zdawać sobie sprawę, ze nie może być dla jednego narodu jakichś specjalnych praw dziejowych, może zachodzić  tylko specjalne wykonywanie i sprawdzanie praw powszechnych. Chcąc wiedzieć jasno, jakim było polityczne wychowanie narodu naszego  przez Kościół ,musimy  mieć  wciąż  na uwadze, jakie są powszechno-dziejowe cechy działalności  Kościoła w tej dziedzinie . Zrekapitulujmy więc najpierw to, cośmy dotychczas roztrząsali . Da się to streścić  w dwóch zdaniach:
1/ Kościół  urządza życie publiczne narodów, pielęgnując personalizm, aposterioryzm, jedność w rozmaitości, narodowość, dualizm prawny, a monizm etyczny
2/ Kościół wymaga, by życie zbiorowe oparte było na monogamii, na szacunku pracy fizycznej, by zaś nie było w nim niewolnictwa ni msty rodowej, tudzież  by Kościół  był niezależnym od władzy świeckiej.
 
W tych dwóch zdaniach zawarta jest obecność Kościoła w historii powszechnej – a zatem także w historii polskiej.
 
VI
 STOSOWANIE  ZASAD  KOŚCIOŁA  W DZIEJACH  POLSKI
 
Zdaje się, zena ziemiach polskich monogamii zaprowadzać nie było trzeba, żeKościół już ją tu zastał.Pewnym zaś jest, jakonajstarsi  nasi rodowcy własnymi rękoma uprawiali gospodarstwo,  a zatem nie trzeba  też  było wzbudzać dopiero szacunku dla pracy fizycznej . Niewolnika zaś w Polsce kupowano rzadko (od Żydów), lecz go nie sprzedawano; raz kupiony stawał się  domownikiem .Pod koniec  XII w. Już nie słychać o niewolnikach.
 
Wiele natomiast trudu wymagało wprowadzenie czynnika personalizmu w ustrój społeczny.Gromadność organizacji  rodowej z jej swoistym  trójprawem, tj. z  rodowym  prawem familijnym, majątkowym i spadkowym, ustępowała zwolna i nader ciężko przed emancypacja rodziny, z czym łączyła się własność osobista, a więc  czynnik personalistyczny. W łączności z tym propaguje Kościół  prawo testamentu, ten najdotkliwszy wyłom w rodowym prawie majątkowym i spadkowym.Przejście  od ustroju rodowego do rodzinnego nie obywa się nigdzie bez walki i ofiar.Przejawami tego są  u nas spór Bolesława  Śmiałego ze św. Stanisławem  biskupem, a potem wstecznicze a uparte próby Mieszaka Starego . Cały zaś  przebieg tych walk  łączył się  zarazem z kwestią  niezawisłości Kościoła od władzy świeckiej ,co w zasadzie  rozstrzygnięto na rzecz Kościoła na pierwszym Synodzie łęczyckim.
 
Wobec zagadnień ustroju państwowego pragnie Kościół od początku , żeby państwowość polska opartą była na społeczeństwie : przeciwnicy mechanizmowi samowoli  książęcej, opartej o przymus siły fizycznej, staje Kościół po stronie samorządu organizmów społecznych. Kierunek ten przyjął się w Polsce tak dalece, iż następnie rozumiano przez „wolność” nie co innego, jak samorząd; ten zaś niesie z sobą decentralizacje.
 
Uwzględnienie  wszelkiej rozmaitości w polskich krainach nie miało oczywiście przeszkadzać jedności państwa.
 
Tej bronił Kościół  energicznie. Sami papieże stanęli w  obronie praw zwierzchniczych Władysława II; niestety biskupi polscy nie posłuchali wówczas (tym jednym razem)  wskazówek  z Rzymu i dopomogli porobić z dzielnic państewka samoistne. Ale później następcy  ich stanęli na czele prądu zjednoczeniowego. Przywrócenie królestwa zawdzięczamy  papieżowi Bonifacemu VIIIi następnie  prymasowi gnieźnieńskiemu  Śwince. Nie obce też były  wpływy duchowieństwa przy kształtowaniu idei narodowej od Bolesława Pobożnego kaliskiego aż  do Przemysława i Władysława  Niezłomnego (Łokietka).
W walkach z  zakonem krzyżackim kościół objął kierownictwo umysłów polskich i Kościół  sam demaskował chytrych nieprzyjaciół Chrystusa”. Zbijane też były przez Kościół wszelkie dynastyczne uroszczenia do Polski ościennych  dynastii. Wziął  Kościół  w swą opiekę Władysława Jagiełłę, popierał dynastię Jagiellońską i przyczyniał się niemało  do wytworzenia tego , co zowiemy ideą Jagiellońską.
 
Nowa formułą  kierunku uniwersalistycznego  były unie, a  formuła „wolni z wolnymi, równi z równymi” wyrażała  katolickie pojmowanie uniwersalizmu najlepiej.
 
Zawsze też Kościół polski  strzegł  autonomii litewskiej i pruskiej . Czyż  „unia” nie była  politycznym rozszerzeniem samorządu aż  w stosunki międzypaństwowe?  Nigdy  państwo centralistyczne nie byłoby się zdobyło na ideę polityczną tego rodzaju!Lgnęli ościenni do Polski, pragnęli z nią związków prawnopolitycznych , ponieważ  pociągała ich polska państwowość, tj. decentralizacja samorządowa.
 
Bronił oczywiście Kościół samorządu własnego, co przytrafiło się jeszcze raz za Kazimierza Jagiellończyka; poza tym rządy polskie uznawały zawsze niezawisłość Kościoła. ale bo też Kościół stanowił jeden z  filarów państwa; a czyż lektura Długosza, Skargi, Starowolskiego, Konarskiego  nie stanowi dotychczas doskonałej szkoły patriotyzmu polskiego?
Sprzęgł polskość z katolicyzmem  Skarga, gdy wielkim głosem stwierdził, jako Polska jest „postanowienia Bożego”.
W dziejach naszych są tedy pewne pasma z wieczystej osnowy „de Civitata dei” . wydobywajmy je na światło  i starajmy  się, by tych czynników nie zabrakło w powołanej na nowo do życia  Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, której państwowość , oby jak  najrychlej opierała się  na etyce katolickiej. Należy  przyjąć za Mickiewiczem i Krasińskim, że misja dziejowa Polski polega na tym, by wprowadzić  chrześcijańskiego  ducha do polityki.
 
FELIKS  KONECZNY   1938 r.  Biblioteka Akcji Katolickiej nr 15 za pozwoleniem Władzy Duchownej
 
Nauczycielu, Mistrzu i Panie Boże nasz, Jezu Chryste, opokę wiary Twej, matkę wszystkiego chrześcijaństwa i głowę widomą owczarni Twej, przesławną Piotra Twego stolicę, Kościół święty rzymski racz podnieść i wysoce wsławić; a nawróć do namiestnika Twego na ziemi wszystkie barany i owce Twoje, a zgromadź je pod jedną laskę rządu Twego. Ten zamek straży i obrony naszej od wszelakiego kacerstwa i odszczepieństwa, i matkę jedności chrześcijańskiej zatrzymaj w obronie Twojej aż do końca. Spełnij słowo Twoje, aby go bramy piekielne nie przemogły, a daj skutek modlitwie Twojej, aby wiara Piotra tego nigdy nie ustawała, ale posilała braci, i wszystko w jedności zachować i przywieść do Ciebie, wody żywej żywota wiecznego, mogła. Amen.
o. Piotr Skarga SI, Modlitwa z Kazania na Święto Stolicy Piotra Świętego.
 
Przeczytaj również;
Święty Rzymski Kościół Katolicki
NIEOMYLNOŚĆ Kościoła Katolickiego
Zadanie bowiem Kościoła nie na tem polega, by odbierał od Boga nowe objawienia i ludziom je oznajmiał, ale na tem, by z śmiercią ostatniego apostoła ukończony i zamknięty raz na zawsze skład wiary objawionej zachował, ogłaszał i objaśniał.
KOŚCIÓŁ WALCZĄCY
 
Ja tobie powiadani, iżeś ty jest opoka, a na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie zwyciężą go (Mat. 16, 18)
 
Kościół katolicki – budowniczy cywilizacji Thomas Woods od 1 (1 z 3)
Kościół katolicki – budowniczy cywilizacji Thomas Woods od 1 (2z 3)
Kościół katolicki – budowniczy cywilizacji Thomas Woods od 1 (1 z 3)
Kościół katolicki – budowniczy cywilizacji Thomas Woods od 2
Kościół katolicki – budowniczy cywilizacji Thomas Woods od 3
Kościół katolicki – budowniczy cywilizacji Thomas Woods od 4
 
LEON XIII
ENCYKLIKA
IMMORTALE DEI
O PAŃSTWIE CHRZEŚCIJAŃSKIM.
 
Do wszystkich Czcigodnych Braci Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów i Biskupów Świata Katolickiego Łaskę i Społeczeństwo z Stolicą Apostolską mającym. O PAŃSTWIE CHRZEŚCIJAŃSKIM.
 
CZCIGODNI BRACIA!
Pozdrowienie i apostolskie błogosławieństwo!
 
Nieśmiertelne dzieło Boga miłosiernego, t. j. Kościół, chociaż sam przez się i z istoty swojej ma na względzie zbawienie dusz i doprowadzenie ich do szczęścia niebieskiego, to jednak w samym zakresie spraw doczesnych tyle i tak wielkich przynosi korzyści, że większych i liczniejszych od niego żądać by nie można,gdyby nawet przede wszystkim i głównie był założony dla ochrony ziemskiego szczęścia w tym życiu. Bo rzeczywiście, gdziekolwiek stanął Kościół, tam zaraz zmieniał postać rzeczy, i jak z jednej stronyuzacniał obyczaje nieznanymi przedtem cnotami, tak zarazem szerzył nową w narodachoświatę;a wszystkie ludy, które ją przyjęty, odznaczyły się łagodnością, poczuciem słuszności i chwałą dziejową. A przecie od dawien dawna przyganiają Kościołowi, że zostaje w sprzeczności z dobrem pospolitym, i nie zdoła w niczym przyczynić się do tych korzyści i zalet, jakich pożąda z własnego popędu i prawa sobie przysługującego każde społeczeństwo należycie urządzone. Wiadomo, że już w pierwszych początkach Kościoła podobnym a niesprawiedliwym posądzenie ściągano chrześcijan, nazywając ich nieprzyjaciółmi państwa,a tym sposobem budzono przeciw nim zaciekłą nienawiść, i lubiano w owych czasach na wyznawców Chrystusa zwalać winę za wszelkie nieszczęścia, pod jakimi upadała rzeczpospolita, kiedy w samej rzeczy mściciel zbrodni, Bóg, wymierzał słuszne kary na winowajców. Ohydna ta potwarz nie bez przyczyny pobudziła umysł i wyostrzyła pióro Św. Augustyna, który zwłaszcza w "Mieście Bożym" cnotę chrześcijańskiej mądrości, o ile ona się odnosi do spraw państwowych, w tak wielkim świetle przedstawił, iż zda się, że nie tylko obronił współczesnych chrześcijan, lecz odniósł także tryumf wiekuisty nad fałszywymi zarzutami. Wszelako nie ustawało upodobanie nieszczęsne w takich skargach i obwinieniach, owszem, bardzo wielu wolało szukać prawideł życia państwowego gdzie indziej raczej, niż w naukach, które Kościół katolicki pochwala. Co więcej, w czasach ostatnich urosło w znaczenie i we wielu stronach zyskało przewagę nowe, jak je nazywają, prawo które ma być jakoby zdobyczą dojrzałego wieku naszego, płodem postępu i wolności. Wielokrotnie robiło wielu niebezpieczne próby w tym kierunku, mimo to wszakże jest prawda dowiedzioną, iż nigdy nie znaleziono lepszego sposobu ustanowienia i urządzenia państwa nad ten, który po prostu z nauki ewangelicznej wypływa.Sądzimy przeto, iż jest rzeczą wielce doniosłą, a odpowiednią Naszemu urzędowi Apostolskiemuzestawić nowe opinie o państwie z nauką chrześcijańską, bo tym sposobem, ufamy,usuną się przyczyny błędów i wątpliwości, a prawda na jaw wyjdzie, i każdy łatwo będzie mógł poznać owe najwyższe przepisy życia, których przestrzegać i słuchać należy.
 
Nie trudne to zadanie wykazać, jaki kształt i formę będzie miało państwo, jeśli filozofia chrześcijańska rzeczpospolitą rządzić będzie. Wrodzonym jest naturze człowieka, aby żył w społeczeństwie obywatelskim:skoro bowiem żyjąc w odosobnieniu, ani potrzeb i wymagań życia zaspokoić, ani też ducha swego udoskonalić i władz jego rozwinąć nie może,Opatrzność Boska zrządziła, że rodzi się dla łączenia i jednoczenia z ludźmi tak w rodzinie, jak w państwie, i z tego jedynie zjednoczenia otrzymać może zupełne zaopatrzenie życia (ritae sufficientiam perfectam). Ponieważ zaśnie może żadne społeczeństwo istnieć, jeżeli ktokolwiek wszystkim innym nie przewodniczy, pobudzając pojedynczych skuteczną i stosowną zachęta ku dążeniu do wspólnego celu, wiec wynika, żespołeczeństwu ludzkiemu koniecznie potrzebna jest władza sprawująca rządy, władza, która równie jak samo społeczeństwo ma przyczynę swojego bytu w naturze, a tymsamym w Twórcy natury to jest Bogu. Z tego dalej wynika, żewładza publiczna, jako taka, od Boga samego pochodzi.Bo Bóg jeden jest najistotniejszym i najwyższym panem świata, któremu wszystko, co jest, musi podlegać i służyć, tak, żektórzykolwiek mają władzę rozkazywania, nie mają jej znikąd, jeno od onego najwyższego wszystkich władcy, Boga.Nie masz zwierzchności, jedno od Boga(1).
 
Władza zaś rozkazywania sama przez się niekoniecznie łączy się z takim lub owakim ustrojem państwa: jakikolwiek ustrój obrać sobie może, byle rzeczywiście służył pospolitemu dobru i pożytkowi.Ale przy jakimkolwiek ustroju państwa, koniecznie władcy powinni zważać na najwyższego rządcę świata, Boga, i w sprawowaniu państwa, Jego sobie stawiać za wzór i modłę. Bóg bowiem, jak w świecie zmysłowym, stworzył pośrednie przyczyny, które, służąc celowi, ustanowionemu dla wszech rzeczy, pozwalają wyrozumieć do pewnego stopnia naturę i działanie Boże; tak teżw społeczeństwie ludzkim chciał, żeby istniała zwierzchność,której piastun, ktokolwiek by nim był, ma poniekąd przedstawiać obraz Boskiej władzy i opatrzności nad rodem ludzkim.Więc władza ma być sprawiedliwa, nie despotyczna, ale jakby ojcowska, bo i władanie Boże nad ludźmi jest najsprawiedliwsze i z ojcowską złączone dobrocią: a piastować należy władzo dla pożytku obywateli, bo kto innym przewodzi, tylko dlatego przewodzi, żeby przestrzegał pożytku rzeczpospolitej. I żadną też miaranie godzi się, żeby władza w państwie miała ku pożytkowi służyć jednego tylko, albo kilku ludzi, bo jest ustanowiona dla pospolitego dobra wszystkich.
 
Jeśliby zaś ci, co sprawują rządy, dopuścili się niesprawiedliwości, samowoli, grzeszyli popędliwością lub dumą, jeśliby nie dbali o dobro podwładnych, niech wiedza, że kiedyś zdadzą sprawę Panu Bogu, a to tym ściślejszą, im świętszy piastowali urząd, albo im wyższy był stopień dostojeństw, na którym stanęli. "Mocarze mocne męki cierpieć będą"(2).
 
Taki majestat władzy znajdzie niechybnie uszanowanie uczciwe i chętne u obywateli. Albowiem skoro raz przejmą się tym przekonaniem, że którzy rozkazują, dzierżą władzę daną im od Boga, to poznają też, że to słuszne i należne obowiązki:być posłusznym władcom i okazywać im posłuszeństwo i wierność z uległością podobną do tej, z jaka bywają dzieci względem rodziców. "Wszelka dusza niechaj będzie poddana wyższym zwierzchnościom"(3).
 
Bo gardzić prawowitą władzą, w czyjejkolwiek ona osobie pozostaje, nie godzi się tak samo, jak nie wolno sprzeciwiać się woli Boskiej,której kto się opiera, na zgubę dobrowolnie idzie. "Przeto kto się sprzeciwia zwierzchności, sprzeciwia się postanowieniu Bożemu.A którzy się sprzeciwiają, ci potępienia sobie nabywają"(4).
 
Dlatego wypowiedzieć posłuszeństwo i za pomocą tłumów podnosić rokosz, jest obrazą majestatu nie tylko ludzkiego, ale i Boskiego.
 
Społeczność tak urządzona, powinna oczywiście publiczna czcią zadość czynić wielkim i licznym obowiązkom, które łączą ją z Bogiem.Przyrodzony rozum, jak każdego w szczególności obowiązuje do świętej i religijnej czci Boga, bo w Jego ręku jesteśmy, od Niego pochodzimy, do Niego dążymy, tak ten sam też obowiązek kładzie na ludzkie społeczności. Albowiem ludzie, w wspólne złączeni towarzystwo, niemniej jak każdy zasobna, w Boskiej są mocy; więc niemniejszą też wdzięczność jak każdy w szczególności, winno społeczeństwo Bogu, któremu zawdzięcza swój początek,pod którego opieką trwa i niezliczone dobra za Jego łaska ustawicznie odbiera. Jak więc nikomu nie wolno zaniedbywać swych obowiązków względem Boga,alenajpierwszą powinnością każdego jest wyznawać dusza i życiem religię, i to niejaką się komu podoba, lecz tę, którą Bóg przykazał i wobec innych wyłącznie nacechował znakami prawdy pewnymi a niewątpliwymi: podobnież i państwa nie mogą bez zbrodni tak sobie postępować, jak gdyby Boga zupełnie nie było, lub odrzucać od siebie troskę o religię, jako niepotrzebną i do niczego nieprzydatną,lub wreszcie obojętnie dobierać sobie z wielu religii to, co się właśnie podoba; lecz mają ścisły obowiązek w ten sposób Boga czcić, w jaki sam Bóg nauczył, iż chce być czczony. -A przeto święte powinno być u panujących Imię Boże: jest to jeden z najpierwszych ich obowiązków religie otaczać opieką, życzliwością zasłaniać, powaga swą i prawami bronić,a nic nie ustanawiać i nie zarządzać nic takiego, co by jej bezpieczeństwu było przeciwnym. Winni to i swym poddanym.Urodzeni bowiem i wypiastowani jesteśmy wszyscy na to, abyśmy pozyskali dobro najwyższe, do którego wszystkie nasze zamysły zmierzać powinny, dobro przebywające w niebie, po za kresem tego kruchego i krótkiego żywota. A ponieważ od osiągnięcia tego celu zależy doskonałe i zupełne szczęście ludzkie, zatem nad osiągnięcie tego celu nic bardziej dla każdego z nas nie może być ważniejszego. A zatem świecka społeczność, ustanowiona dla wspólnej korzyści, tak powinna radzić o doczesnej pomyślności swych obywateli, aby nie tylko w niczym nie stawiła przeszkód, lecz owszem, ile to być może, dopomogła uzyskaniu owego najwyższego i niezmiennego dobra, którego każdy pragnie, wiedziony popędem wrodzonym.Do taki pomocy głównie należy, staranie o święte i nienaruszone zachowanie religii, której obowiązki łączą człowieka z Bogiem.
A która religia prawdziwa,nietrudno to wiedzieć temu, co zastanowi się roztropnie i szczerze; bo wiele jasnych dowodów, jak: spełnione proroctwa, liczne cuda, dziwnie szybkie nawet pomimo trudności i wbrew nieprzyjaciołom rozkrzewienie wiary, świadectwa męczenników, i inne podobne dowody pokazują, że ta jedynie prawdziwa religia, która Jezus Chrystus i sam ustanowił i Kościołowi swemu strzec i rozszerzać polecił.
Albowiem jednorodzony Syn Boga ustanowił na ziemi stowarzyszenie, które Kościołem się zowie, któremu poruczył poselstwo po wszystkie wieki trwać mające, jakie i sam otrzymał od Ojca: "Jako mię posłał Ojciec, tak i ja was posyłam"(5). "Oto ja jestem z Wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata"(6). Jako więc Jezus Chrystus przybył na ziemię, aby ludzie żywot mieli i obficiej mieli(7),tak też i Kościół ma za zadanie i cel zbawienie dusz wieczne: dla tej przyczyny z natury swojej jest takim, że obejmuje cały rodzaj ludzki,i żadnymi granicami czy to miejsc, czy czasów krępować się nie daje. "Opowiadajcie Ewangelię wszemu stworzeniu"(8). Tak niezmiernej ilości ludzi Bóg sam naznaczył przełożonych, którzy by mieli władzę rządzenia, i chciał, aby jeden był wszystkich głowa,i najwyższym najbezpieczniejszym nauczycielem prawdy, któremu też klucze Królestwa Niebios powierzył: "Tobie, dam klucze Królestwa Niebieskiego"(9) - "Paś baranki... paś owce"(10), "ja prosił za tobą, aby nie ustała wiara twoja"(11). To stowarzyszenie, chociaż składa się z ludzi, również jak państwo, jednak dla celu sobie wytkniętego i środków, za pomocą których zdąża do celu, jest nadprzyrodzonym i duchowym;dlatego odrębnym jest i różni się od społeczności cywilnej; a co najważniejsza, jest stowarzyszeniem w rodzaju swoim i z prawa sobie przysługującego zupełnym (doskonałym) bośrodki, do zachowania i działania swego potrzebne, wszystkie posiada samo w sobie i przez siebie z nadania i łaskawości Założyciela swego. Jak cel, do którego dąży Kościół, o wiele jest wznioślejszy, tak też władza jego nad inne celuje, i nie można jej poczytać za niższą od władzy państwowej,ani nie może w jakikolwiek sposób być od niej zawisła.Rzeczywiście dał Jezus Chrystus Apostołom Swoim pełnomocnictwo w rzeczach świętych, nadając im już to władzę prawodawczą w ścisłym słowa tego znaczeniu,już to władzę podwójna, która z pierwszej wypływa, sądzenia i karania: "Dana mi jest wszystka władza na Niebie i na ziemi.Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody... Nauczając je chować wszystko, com wam kolwiek przykazał"(12). A na innym miejscu:"A jeśliby ich nie usłuchał, powiedz Kościołowi"(13). I znowu: "I pogotowiu mając, mścić się wszelakiego nieposłuszeństwa"(14).
A gdzie indziej: "abych surowicy nie postępował według władzy, którą, mi dał Pan na zbudowanie, a nie na zepsowanie"(15).Więc przewodnikiem być do nieba nic państwo, lecz Kościół powinien;jemu to dostało się prawo i obowiązek od Boga, żeby sadzić i orzekać o tym, co należy do wiary:żeby nauczać wszystkie narody, żeby rozszerzać panowanie Chrystusowego imienia jak można najdalej, słowem, żeby wolno i swobodnie sprawować rzeczpospolitą chrześcijańską według własnego rozumienia. - Na te powagę pełna i niezawisła, uderza, od dawna filozofia schlebiająca władcom świeckim; minio to Kościół nie przestał nigdy przypisywać jej sobie i wykonywać wobec całego świata, pierwsi zaś stanęli w jej obronie Apostołowie;bo gdy im zabraniali zwierzchnicy synagogi opowiadać Ewangelie, stale odpowiadali, że: "więcej trzeba słuchać Boga niż ludzi"(16).
W miarę potrzeby wywodami swymi za tą że powagą obstawali święci Ojcowie Kościoła, a rzymscy Papieże nigdy nie zaniedbywali z wytrwałością nieugiętą bronić jej przeciw napastnikom. Owszem, sami książęta i rządcy państw i słowem i czynem uznawali tę władzę, gdyż mieli zwyczaj odnosić się do Kościoła, jako do najwyższej prawnej władzy, zawierając umowy, prowadząc układy, wysyłając posłów i ich przyjmując nawzajem, i w innych wzajemnych stosunkach. A zaprawdę trzeba przyznać, że chyba za szczególnym zrządzeniem Boskiej Opatrzności ta władza uzyskała świeckie też panowanie, jako najbezpieczniejszą tarczę swojej wolności.
 
WięcBóg rozdzielił rządy nad rodem ludzkim pomiędzy dwie władze - duchowną i świecką: pierwsza przełożoną nad sprawami boskimi,druga nad ludzkimi. Każda z nich jest w swoim obrębie najwyższa: każda ma pewne granice nieprzebyte, a zakreślone istotą rzeczy i właściwymi każdej przyczynami. Tak koło niejako zostało opisane, w którym każda władza wykonywa właściwą sobie działalność na mocy prawa wyłącznie sobie przynależnego. Ale ponieważ obie władze mają tych samych poddanych, więc zdarzyć się może, jedna, i ta sama, chociaż w inny sposób i pod innym względem, podpada, pod prawa i sąd obu władz razem,dlatego musiała najwyższa Opatrzność Boska wyznaczyć słuszny ład i porządek dla postępowania obu tych władz, które sama ustanowiła. "A które, są, od Boga na postanowione"(17). Gdyby tak nie było, powstawałyby często powody do zgubnych waśni i sporów, i nie rzadko by człowiek wahał się, jakby na błędnej drodze, w wątpliwości, co robić, kiedy przeciwne by dostawał od dwóch władz rozkazy, z których żadnego bez szkody sumienia nie może przekroczyć. Tego atoli żadną miarą nie godzi się przypuszczać o mądrości i dobroci Boga, który nawet w materialnych zjawiskach, choć te o wiele niższego są rzędu, przecież pogodził siły i wzajemne działania w sposób odpowiedni i w cudowna harmoniatak, że jedno nie przeszkadza drugiemu, a wszystko stosownie i najwłaściwiej, a w zgodzie wzajemnej służy celowi, do którego świat dąży. Więc między obydwiema władzami musi zachodzić jakiś związek obopólny, który słusznie porównać można do połączenia,jakie jednoczy w człowieku duszę z ciałem. Jaki zaś jest ten związek i jak ważny, osądzić tego nie można inaczej, jeno przez zbadanie istoty obu władz, jako też doniosłości i zacności celów właściwych każdej:jedna przede wszystkim głównie zamierza opatrywać wygody w doczesnym bycie, druga stara się o dobra niebieskie i wieczne. Więc cokolwiek w rzeczach ludzkich jest z jakiego bądź względu świętym, cokolwiek tyczy się zbawienia dusz albo służby Bożej, czy ono jest takim ze swojej istoty czy ze względu na cel, do którego zmierza,to wszystko podpada władzy i wyrokom Kościoła; a wszystko inne zawarte w obrębie spraw świeckich i politycznych, słuszna żeby zależało odświeckiej zwierzchności; boJezus Chrystus rozkazał oddawać cesarzowi co cesarskiego, a co Boskiego, Bogu. Zdarzają się zaś niekiedy czasy, gdzie inny jeszcze rodzaj zgody spokój i wolność ludziom zapewnia to jest, gdy zwierzchnicy państw i Papież rzymski w porozumieniu między sobą wydadzą jednakowe postanowienia o jakimś szczegółowym przedmiocie. W takich czasach Kościół daje szczytne dowody macierzyńskiego swego usposobienia, gdyż nieraz do najdalszych możliwych kresów posuwa swoją wyrozumiałość i pobłażliwość.
Oto chrześcijański ustrój świeckiego społeczeństwa ludzkiego, zaznaczony zarysem ogólnym. Nie jest on wymysłem bezpodstawnym i dowolnym, lecz wywodzi się z najwyższych i najprawdziwszych zasad, jakie sam już przyrodzony rozum najzupełniej stwierdza.
Takie zaś urządzenie państwa nie zawiera w sobie nic, co by w jakikolwiek sposób uwłaczało godności panujących albo ujmowało im blasku; do tego stopnia nie ubliża to powadze ich, że przeciwnie, wzmacnia ją i uświetnia. Owszem, kto głębiej sięga, widzi w takim urządzeniu jakaś wielka doskonałość, której braknie w innych pojęciach o układzie państwa: - zaiste wyrodziłyby się zeń znakomite i rozliczne korzyści,gdyby tylko obie strony pozostawały na swoim stanowisku i spełniały dokładnie obowiązek i urząd, który każdej z nich został powierzony. Rzeczywiście bowiem w takim urządzeniu państwa, o jakiem tylko co wspomnieliśmy, rozgraniczono należycie rzeczy Boskie od ludzkich:prawa obywateli są zachowane w całej pełni i zabezpieczone opieką praw Boskich, przyrodzonych i ludzkich: jak mądrze obmyślany rozkład poszczególnych obowiązków, tak roztropnie wyznaczona straż czuwająca nad ich zachowaniem.Każdy człowiek w tej niepewnej i trudnej drodze do onego królestwa wiecznego wie, gdzie szukać i znaleźć bezpiecznego przewodnikaw podróży i pomocnika w przebyciu drogi:podobnież widzi każdy, że ma także kogo wzywać o pomoc, kiedy potrzebuje znaleźć albo zachować bezpieczeństwo własne, majątek i inne wygody, które stanowią podstawę lub pomyślność życia tego ziemskiego. Rodzinne społeczeństwo znajduje trwałość, jakiej potrzeba, w świętości jednego i nierozłącznego małżeństwa;mądra sprawiedliwość i słuszność wyznacza prawa i obowiązki małżonków; kobiecie zapewniona należna godność; mężczyzna powagą swoją naśladuje wzór boskiej powagi; władza ojcowska miarkowana przez wzgląd na godność żony i dzieci: na koniec takie urządzenie najlepiej zaradza bezpieczeństwu, wychowaniu i przyszłości dzieci. - Co się zaś tyczyporządku politycznego i państwowego, prawa mają na oku dobro pospolite i opierają się na prawdzie i słuszności,nie na zachciankach i na biednej opinii pospólstwa; powaga władców nabywa jakiejś świętości i zatwierdzenia wyższego nad ludzkie, a zarazem jest określona, żeby nie wykraczała przeciw sprawiedliwości,i zachowała miarę w rozkazywaniu: posłuszeństwu obywateli towarzyszy uczciwość i godność,gdyż nie jest niewolnictwem jednego człowieka względem drugiego, lecz poddaniem się woli Bożej, która przez ludzi rządy sprawuje. Poznawszy i przekonawszy się o tym, zrozumieć już łatwo, że sprawiedliwość ściśle wymaga szacunku względem majestatu panujących, poddaństwa statecznego i wiernego władzy publicznej zaniechania rozruchów, ścisłego przestrzegania karności w państwie. -Podobnież, do obowiązków zalicza się miłość wzajemna, uprzejmość, szczodrobliwość; nie podniecają w człowieku niezgodnie ze sobą prawa wewnętrznej walki obywatela z chrześcijaninem; większe wreszcie dobra, którymi religia chrześcijańska z istoty swojej przepełnia nawet doczesne życie ludzkie, dostają się państwu i stowarzyszeniu politycznemu; tak, że najprawdziwszymi okazują się te słowa: "stan rzeczpospolitej zależy od religii, którą Bóg czczony bywa, i wielkie zachodzi powinowactwo i ścisły związek między stanem rzeczypospolitą a religią"(18). Doniosłość dóbr tych przedziwnie, jako zwykł, uwydatnił św. Augustyn na wielu miejscach przede wszystkim zaś, gdy w te słowa przemawiacie Kościoła katolickiego: "Ty dzieci po dziecinnemu, młodzieńców dzielnie, starców spokojnie, stosownie do rozwoju nie tylko ciała ale i ducha, wychowujesz i pouczasz. Ty przez czyste i wierne posłuszeństwo poddajesz niewiasty mężom ich nie dla dogodzenia dzieciom, lecz dla rozmnożenia potomstwa i związków rodzinnych. Ty ustanawiasz przełożeństwo mężów nad żonami, nie urągając pici słabszej, lecz przedkładając prawa szczerej miłości. Ty poddajesz rodzicom synów w wolne niejako poddaństwo, rodziców stawiasz nad dziećmi przez panowanie pełne miłości..... Ty obywateli z obywatelami, narody z narodami, i zgoła wszystkich między sobą ludzi, przypominając im pierwszych rodziców, łączysz węzłem nie tylko towarzyskim, lecz nieomal braterskim. Uczysz królów pieczy nad ludami. Napominasz ludy do uległości królom. Komu należy się cześć, komu miłość, komu uszanowanie, komu bojaźń, komu pociecha, komu upomnienie, komu zachęta, komu pouczenie, komu pogromienie, komu kara, ustawicznie nauczasz: okazując, że nie wszystkim wprawdzie winniśmy wszystko, lecz wszystkim należy się miłość, a nikomu niesprawiedliwość"(19).
 
I tenże na innym miejscu przeciwko filozofom politycznym, źle myślącym: "Ci, co mówią, że nauka Chrystusa sprzeciwia się państwu, niechaj wystawią wojska złożone z takich bojowników, jakich chce mieć nauka Chrystusa, niech dadzą takich mieszkańców prowincji, takich małżonków, takie żony, takich rodziców, takich synów, takich panów, takich sług, "takich królów, takich sędziów takich wreszcie oddawców i odbiorców długów skarbu publicznego, jakich wymaga nauka chrześcijańska, a wtedy niechaj się odważa powiedzieć, że religia chrześcijańska sprzeciwia się państwu; raczej niech bez wahania przyznają że religia, byle jej słuchano, jest pewnym zbawieniem rzeczypospolitej"(20).
 
Były niegdyś czasy, kiedy filozofia ewangeliczna rządziła państwami;wtenczas to dzielność owa i moc Boska chrześcijańskiej mądrości wniknęła w prawa, ustawy, obyczaje ludów,we wszystkie wreszcie stany i stosunki rzeczpospolitej; kiedy religia, przez Jezusa Chrystusa ustanowiona, niewzruszenie stojąc na tym stopniu godności,który jej się, należy, przychylnością panujących i ochroną prawna rządów wszędzie rozkwitała; gdy rząd duchowny ze świeckim łączyła zgoda i przyjazna wymiana usług. W ten sposób urządzone państwo przynosiło owoce nad wszelkie oczekiwanie, których pamięć trwa i trwać będzie, niezliczonymi dowodami dziejów stwierdzona tak, że żadnymi wybiegami nieprzyjaciół zatrzeć ani zaciemnić się nie da. - ŻeEuropa chrześcijańska barbarzyńskie narody pokonała i z dzikich w łagodne przemieniła, a z zabobonów do prawdy przywiodła; że najazdy Mahometan zwycięsko odparła,żezachowała pierwszeństwo w cywilizacji i że zwykła innym być przewodniczką i nauczycielką w każdej gałęzi oświaty, że prawdziwą a tylostronną wolnością udarowała narody; że wiele rzeczy ustanowiła mądrze dla ukojenia nędzy, -za to bez wątpienia wielka winna wdzięczność religii, w której znalazła zachętę do przedsięwzięcia i pomoc do wykonania tak wielkich rzeczy.
 
Trwałyby zaiste po dziś dzień te same korzyści, gdyby była utrzymała się zgoda pomiędzy dwiema władzami, i większych jeszcze było można się słusznie spodziewać, gdyby powaga, nauka, rady Kościoła były znała zły większy posłuch i stalszą wiarę. To bowiem może służyć za niewzruszone prawidło, co Iwon Karnuteński napisał do Paschalisa II papieża: "Gdy władza świecka i duchowna w dobrej ze sobą są zgodzie, wtedy dobrze świat jest rządzony, kwitnie i przynosi owoce Kościół. Kiedy zaś nie zgadzają się, nie tylko drobne rzeczy nie rosną, ale także wielkie nędznie rozpadają się"(21).
Ale zgubna ona i opłakana gonitwa za nowościami, jaka wszczęła się w XVI wieku, kiedy najprzód zamieszanie sprawiła w chrześcijańskiej wierze, naturalnym biegiem rzeczy dostała się do filozofii,a z filozofii do wszystkich ustaw ludzkiego społeczeństwa.Z tego to źródła wynikły co główniejsze zasady nowoczesne owej wyuzdanej wolności, wśród niesłychanych zaburzeń przeszłego wieku wymyślone i światu ogłoszone, jako zasady i podwaliny nowego prawo,dawniej nieznanego, a sprzecznegow niejednej rzeczy nie tylko z prawem chrześcijańskim, ale i przyrodzonym. Z tych zasad ta najważniejsza, jakobywszyscy ludzie, jak widocznie są do siebie podobni rodzajem i przyrodą, tak też byli w sposobie życia rzeczywiście sobie równi; jakoby każdy taką miał wolność i niezawisłość, że niczyjej zgoła nie podlega powadze: więc wolno myśleć o każdej rzeczy, co kto chce; robić, co się podoba; nie zaś nikt prawa drugiemu nakazywać.
 
Skoro społeczeństwo takimi przejmuje się zasadami, jedyną już władzą jest wola narodu, który, ponieważ sobie tylko samemu jest podległy, więc też sam jeden może sobie rozkazywać; wybiera zaś tego, komu powierzyć władzę nad sobą, w ten sposób, w ten sposób jednak, żenie władzę rządzenia przelewa, lecz prosty urząd nadaje, mający być piastowany w jegoż tylko imieniu.W zapomnienie poszło imię Boskie, zupełnie, jak gdyby Boga wcale nie było, albo jak gdyby Bóg zgoła nie dbał o społeczeństwo ludzkie, albo jakby ludzie, ani zbiorowo, nie mieli żadnych dla Boga obowiązków,albo jak gdyby można pojąć zwierzchność, której początek, siła i powaga nie wypływa z Boga. W ten więc sposób widoczna, że państwo niczym innym już nie jest,jeno tłumem, co sam się oświeca i rządzi; aponieważ naród w sobie rzekomo zawiera źródło wszelkiego prawa i wszelkiej władzy, więc wynika, że państwo nie powinno poczuwać się do żadnych obowiązków względem Boga, że nie powinno żadnej religii wyznawać publicznie, że nie ma obowiązku ani szukać wiary jedynie między wszystkimi prawdziwej, ani jednej nad inne przenosić, ani żadnej nie sprzyjać więcej, niż innym, ale ma każdej przyznać równe prawo w takich granicach, żeby porządek państwowy nie poniósł jakiegokolwiek od nich szwanku.Będzie więc rozumnym, jeżeli każdemu zostawi się wszelką wolność w kwestiach religii, wolność obrania sobie tej, którą woli, lub nieobrania żadnej, jeżeli mu się żadna nie podoba.Stąd zaiste rodzą się: żadnych praw nie znająca wolność sumienia, najdowolniejsze zdania o tym, czy czcić trzeba Boga, czy nie; nieograniczona niczym swawola myśli i wygłaszania swych myśli.
A kiedy na takich zasadach, dziś nad miarę popularnych, opierają się państwa, łatwo zrozumieć, na jakie i na jak niegodne stanowisko zepchnięty będzie Kościół. Bo skoro czyny odpowiadają takim zasadom, równe, albo i pośledniejsze miejsce w państwie zostanie dla powszechnego Kościoła, co i dla towarzystw jemu obcych; nikt zważać nie będzie na ustawy kościelne:Kościół, który od Jezusa Chrystusa otrzymał rozkaz stanowczy nauczania wszystkich narodów, dostaje zakaz, nie mieszać się zgoła do publicznego nauczania narodu. - O tych nawet rzeczach, które podpadają pod prawa obu społeczeństw, rzadcy świeccy stanowią według własnego zdania,i zarozumiale w tej mierze lekceważą najświętsze prawa kościelne.Więc podciągają pod swoje prawodawstwo małżeństwa chrześcijan, rozstrzygają nawet o związku małżeńskim, o jedności i trwałości małżeństwa;naruszają własność duchowieństwa, bo zaprzeczają Kościołowi prawa.Tylko cnotliwie spędzone życie jest drogą do nieba, do którego wszyscy dążymy, i dlategopaństwo odstępuje od reguł i przepisów prawa przyrodzonego, ilekroć zezwala na tak wyuzdana swobodę zdań i czynów niemoralnych, iż można bezkarnie dusze od prawdy, serca od cnoty odwodzić.Kościół zaś przez Boga samego ustanowiony odsądzać od życia, od praw, od wychowania młodzieży, od wpływu na rodzinę, jest błędem wielkim i zgubnym.Nie może bowiem pomyślnym cieszyć się stanem moralności państwo pozbawione religii: i już może więcej, niżby potrzeba, przekonano się, co to jest i dokąd zmierza owa tak zwana wyzwolona (civilis) filozofia życia i obyczajów.
Mistrzem prawdziwym cnoty i stróżem obyczajów jest Kościół Chrystusowy; on to broni onych nietykalnych zasad, z jakich wypływają obowiązki, a przedstawiając pobudki najskuteczniejsze do uczciwego prowadzenia życia, każeunikać nie tylko uczynków złych, ale nawet na wodzy trzymać wszelkie wzruszenia ducha przeciwne rozumowi, chociażby czynu za sobą jeszcze nie pociągały.
 
Chcieć zaś, aby Kościół w wykonaniu swych powinności władzy świeckiej był podległym, wielka to jest krzywdą i zapamiętałością. Takim postępowaniem narusza się porządek, bo przenoszą się rzeczy przyrodzone nad nadprzyrodzone: niszczy się, albo co najmniej umniejsza obfitość dobra, jakim by Kościół, gdyby tak krępowanym nie był, wzbogacał żywot społeczny: a nadto najpewniejsza ściele się droga do waśni i sporów, które ile szkody przyniosły obu społecznościom, aż nadto często okazało doświadczenie.
 
Doktrynom podobnym, które sprzeciwiają się rozumowi, a wielki wpływ wywierają na karność w społeczeństwie świeckim, znając się do swego apostolskiego obowiązku, nie pobłażali poprzednicy nasi, Rzymscy Papieże. I tak Grzegorz XVIw Encyklice swojej: "Mirari Vos" z dnia 15 sierpnia r. 1832, z wielka potęgą słowa uderzył na to, co już zaczynano głosić, że nie należy jednej religii dawać pierwszeństwo przed drugą; że każdemu wolno sądzić o religii, co chce; że sumienie jest jedynym każdego sędzią: na koniec, że wolno każdemu pismem ogłaszać, prawa co do dóbr jego.Słowem, tak postępują z Kościołem, że, ogołociwszy go w mniemaniu swoim z istoty, imienia i praw zupełnego społeczeństwa, mają go za coś równego innym towarzystwom w państwie się znajdującym:i dlatego, jeżeli jeszcze Kościołowi zostało jakie prawo, lub możność działania prawnego, twierdzą, że posiada on to prawo jedynie z łaski i koncesji samegoż państwa. A jeżeli w którym państwie Kościół zachował jakiekolwiek prawo, zgodnie z krajowymi ustawami, i jawnie została zawarta ugoda pomiędzy obiema władzami, to z początku wołają, że trzeba dążyć do rozdziału Kościoła od państwa, a to w zamiarze tym, żeby można działać przeciw przyjętym przez państwo obowiązkom,i po usunięciu przeszkód postępować samowolnie we wszystkim.A ponieważ spokojnie znieść tego Kościół nie może, bo nie może zaniedbać obowiązków swoich najważniejszych i najświętszych, i stanowczo wymaga, żeby przyrzeczenia wiernie i sumiennie mu dotrzymano, rodzą się często nieporozumienia między zwierzchnością ludzką a Boską, a kończą zwyczajnie na tym, że powaga, mniej poparta zasobami ludzkimi, upada przed zasobniejszą.
Tak więc w tym ustroju państwowym, jaki dziś najwięcej popłaca, weszło w zwyczaj i stanowi przedmiot, pragnień to jedno, żeby dążyć do ostatecznej zagłady Kościoła, albo do skrępowania go i poddania państwa. Akcja publiczna po większej często ten głównie cel ma na oku. Prawa, zarząd miasta, wychowanie dzieci bezwyznaniowe, grabież i zagłada zakonów, zniesienie doczesnej władzy Papieża rzymskiego, wszystko to do jednego zmierza celu, żeby podciąć żyły instytucjom chrześcijańskim,do ostateczności ścieśnić wolność Kościoła katolickiego i zmniejszyć inne jego prawa.
 
Samo wrodzone światło rozumu przekonywa, że takie zasady o rządzeniu państwami dalekie bardzo od prawdy. Bo gdziekolwiek jaka bądź istnieje władza, świadczy o tym natura, że pochodzi z Boga, jako z najwyższego i najwspanialszego źródła.
 
Władza zaś ludowa, która, jak mówią z pominięciem Boga, spoczywa z istoty rzeczy w większości (in multitudine), choć doskonale nadaje się do tego, aby budzić i podniecać liczne żądze,jednak ani nie opiera się na żadnej rozsądnej podstawie, ani nie zdoła utrzymać bezpieczeństwa powszechnego i trwałego porządku. Zaiste, przez te nauki doszło już do tego, że niejeden tłumacz ustaw państwowych stanowi prawidło,podniesienie rokoszu jest dziełem uprawnionym. Przyjęto bowiem zdanie, że władcy niczym nie są więcej jeno wybranymi ku temu, by wykonywali wolę ludu;stąd wynika, żewszystko musi zmieniać się razem z zachciankami ludu, i zawsze musi grozić pewna obawa zawichrzeń.
Utrzymywać znowu o wierze, że niema istotnej również pomiędzy rozmaitymi i sprzecznymi wyznaniami, wychodzi na to samo, co nie chcieć zgoła żadnej przyjąć wiary ani w sercu, ani w życiu. To zaś w rzeczy samej nie różni się nic od ateizmu, choć różni się w słowach. Bo kto jest przekonany, że Bóg istnieje, ten, jeżeli tylko nie chce sam sobie zaprzeczyć i stać się niedorzecznym, koniecznie też zrozumie, że nie mogą być równo uzasadnione, równo dobre, równo Bogu miłe wszystkie w używaniu będące sposoby czci Boskiej, kiedy tyle różnic między nimi zachodzi i sprzeczności w najważniejszych kwestiach.
Tak wiec ona wolność zdania i wolność mowy i prasy nieograniczona, nie jest żadnym istotnym dobrodziejstwem, z którego społeczeństwo ludzkie słusznie mogłoby się cieszyć, lecz źródłem i początkiem wiela złego. - Wolność, o ile jest potęgą wydoskonalającą człowieka, powinna w tym trwać i na tym zależeć, co prawda,co dobre; wszelka zaś prawda i dobro nie zmienia się według upodobania człowieka,ale zostaje zawsze tym samym, nieodmiennym równie, jak nieodmienną jest istota rzeczy.Jeżeli rozum zgadza się na błędne poglądy, jeżeli wola obiera i skłania się do tego, co złe, to ani pierwszy, ani druga tym nie nabywają doskonałości, ale obie tracą swoją przyrodzoną godność i popadają w zepsucie.Więc cokolwiek sprzeciwia się cnocie i prawdzie, to tego nie godzi się wyjawiać i przedstawiać oczom ludzkim, a tym mniej osłaniać to łaskawymi względami i powagącokolwiek za dobre uważa, i knuć nowe w państwie zmiany.
 
O rozdziale Kościoła od państwa tak ten sam Papież mówi: "Nie mogliśmy obiecywać sobie lepiej przyszłości dla religii i państwa, gdyby miały spełnić się pragnienia tych, co domagają się rozdziału Kościoła od państwa i zerwania wspólnego porozumienia pomiędzy władzą duchowną i świecką. Pewna to bowiem, że boją się miłośnicy wyuzdanej wolności onej zgody, która zawsze okazała się pomyślną i zbawienną dla dobra, jak Kościoła, tak państwa"
 
Podobnież i Pius IX. ilekroć zdarzała się sposobność, piętnował rozmaite błędne zapatrywania, co zaczynały krzewić się, a następnie kazał je zebrać w jedno, żeby w takim zamęcie błędnych poglądach katolicy wiedzieli czego trzymać się bez obawy i szkody(22).
A z tych odezw Papieskich to koniecznie się pokazuje, że początek władzy państwowej Bogu, a nie ludowi przypisywać należy; żewolność rokoszu sprzeciwia się rozumowi; że nie godzi się prywatnym, nie godzi się i państwom lekceważyć obowiązki religijne, albo być usposobionymi jednakowo dla sprzecznych z sobą wyznań; że nie przystoi uważać za jedno z praw obywatelskich, ani za rzecz godną jakiegokolwiek poparcia, wolność niepomiarkowaną myśli i jawnego ich wynurzania. - Tak samo trzeba pojmować, że Kościół jest społeczeństwem nie mniej, niż państwo, z istoty i z praw swoich doskonałym; że kto znajduje się u steru rządu, nie powinien dążyć do ujarzmienia lub poddania sobie Kościoła albo krępowania jego wolności działania, albo ujmowania jemu jakich bądź praw, które mu przez Jezusa Chrystusa zostały nadane. Że znowu w sprawach mieszanych najwięcej odpowiada Bożemu objawieniu, i naturze rzeczy, nie rozdział jednej władzy od drugiej, a tym mniej walka, ale zupełna zgoda,odpowiednia najbliższym przyczynom, z jakich powstały obie społeczności.
I te są owe wskazówki, jakie Kościół podaje, ku urządzeniu i kierowaniu państw. Te wszakże nauki i postanowienia, byle zdrowo zrozumiane, nie ganią żadnej z rozmaitych form rządu, boć tu nie mają w sobie nic nauce katolickiej przeciwnego, ale owszem roztropnie zastosowane mogą państwo w kwitnącym i pomyślnym zachować stanie. Owszem, to nawet samo przez się nie podlega naganie, że lud mniej lub więcej uczestniczy w spawowaniu rządu; bo to w pewnych okolicznością i warunkach może być nie tylko z korzyścią, ale nawet i obowiązkiem obywateli. - Nie masz dalej słusznych powodów, dla których miał by kto obwiniać Kościół, że albo nad miarę ścisły jest w powodowaniu się łagodnością i ustępstwach, albo, że wrogo jest usposobiony względem prawdziwej i rzetelnej wolności. - Bo jakkolwiek Kościół uważa za niedozwolone stawianie na równi z prawdziwą religią różnego rodzaju wyznań,to bynajmniej tym samym nie potępia jeszcze owych kierowników rzeczypospolitych,  którzy dla dopięcia jakiegoś wielkiego dobra, albo w celu przeszkodzenia złemu, pozwalają, by te wyznania spokojnie w państwie istniały. I na to też bardzo Kościół baczy, by nikt przeciw swej woli nie był zmuszanym do przyjęcia wiary katolickiej, bo jak mądrze upomina św. Augustyn, "człowiek nie może wierzyć, jeśli nie ma ku temu woli"(23).
 
Również nie może Kościół pochwalić wolności, z której wyradza się pogarda najświętszych ustaw Boskich i wypowiedzenie posłuszeństwa należnego prawowitej władzy. Jest to bowiem raczej swawola, aniżeli wolność, i najsłuszniej nazywa się u Augustyna św. "wolnością zatracania"(24), u św. Piotra "zasłoną złości"(25); owszem jako przeciwna rozumowi, stanowi prawdziwą niewolę: "gdyż wszelki, co czyni grzech, jest sługą grzechu"(26) Przeciwnie,prawdziwą i pożądania godna jest taka wolność, co w stosunkach prywatnych broni człowieka odsłużenia błędom i namiętności, tym naszym tyranom najohydniejszym, a w życiu publicznym obywatelom mądrze przewodniczy i daje szeroka możność w nabywaniu wszelkiej pomyślności, a zarazem broni państwa od obcych wpływów.
Taka więc wolność, godziwa i godną człowieka, Kościół przede wszystkim pochwala i nigdy nie ustawał w staraniach i zabiegach, aby ja narodom trwale zabezpieczyć i zachować.- Rzeczywiście też cokolwiek szczególnie jest pożytecznego dla dobra pospolitego, cokolwiek dla ukrócenia samowoli Książąt niedbałych o dobro swych ludów,mądrze postanowiono, wszystko co zabrania najwyższej władzy natrętnie wciskać się w sprawy miejskie, i rodzinne, co jeno zdoła zachować godność i osobiste prawu człowieka i słuszny podział praw i obowiązków pomiędzy obywateli, to wszystko, jak świadczą winki ubiegłe, Kościół katolicki albo wynalazł, albo popierał, albo wytrwale bronił. Przeto zawsze z sobą zgodny Kościół, jeżeli z jednej strony odrzuca nieumiarkowaną wolność która schodzi na swawolę albo niewolę i poszczególnych osób i ludów całych, z drugiej przecież strony chętnie i ochotnie przyjmuje polepszenia jakiekolwiek z dnia na dzień powstają, byle tylko prawdziwie przyczyniały pomyślności w tym tu życiu, które, jest jakby podróżą do przyszłego, wiecznie trwałego.
Jeżeli kto mówi, że Kościół nie cierpi ustroju państw nowoczesnych, i że bez różnicy potępia wszystkie zdobycze nowszych czasów, to dopuszcza się po prostu czczej i bezpodstawnej potwarzy.Prawda, że Kościół odrzuca rozmaite niedorzeczne twierdzenia; gani zbrodnicze dążenie do rokoszu, a szczególnie potępia to usposobienie umysłu, z którego wyłania się początek dobrowolnego odstępstwa od Boga: ale ponieważ,cokolwiek jest prawdą, to od Boga musi pochodzić, więc wszelki wynik badań ludzkich zgodny z prawdą, Kościół uznaje za jakiś ślad Bożej mądrości. A że nic ma żadnej prawdy przyrodzonej, co by uchybiła wiarę w objawienie, wiele zaś prawd rozumowych tę wiarę popiera; że wszelkie odkrycie prawdy zachęcić może do poznania lub uwielbiania Boga, przeto cokolwiek do rozszerzenia zakresu wiedzy przyczynić się może, temu zawsze sprzyja Kościół św. i podobnie, jak zwykł inne nauki, tak i te, które za cel mają wytłumaczenie przyrody, pielęgnować będzie i popierać. Kiedy więc w naukach umysł coś nowego wynajdzie, Kościół się nie sprzeciwia; nie zabrania też szukania nowych sposobów dla zabezpieczenia wygód i przyjemności życia: owszem, jako wróg gnuśności pragnie, by ludzkie umysły ćwiczeniem i wyrobieniem się jak najobfitsze przynosiły owoce; dodaje zachęty do wszelkiego rodzaju sztuk i arcydzieł, a skutkiem usposobienia swojego wszelkie tego kierunku usiłowania prowadząc ku temu, co uczciwe i zbawienne, stara się temu kłaść tamę,by ciekawość i przemyślność człowieka nie odwodziły go od Bogai dóbr wiecznych.
To wszystko wszakże, jakkolwiek pełne słuszności i roztropności, mało co waży w obecnych czasach, kiedy państwa nie tylko, iż nie chcą zastosować się do prawideł mądrości chrześcijańskiej, ale owszem z dniem każdym jak się zdaje, chcą dalej od nich odstąpić. Zważywszy atoli, że prawda jasno wypowiedziana sama przez się zwykła rozchodzić się szeroko i powoli przenikać ludzkie umysły, wypowiadamy prawdę ściśle, jak to powinniśmy, świadomością powodowani największego i najświętszego obowiązku Naszego to jest Apostolskiego posłannictwa, które obejmuje wszystkie narody, mówimy zaś, nie jakobyśmy nie znali dążności tegoczesnych, lub od rzucać myśleli użyteczne i uczciwe wieku naszego nabytki, ale dlatego, że chcielibyśmy zapewnić państwom i społeczeństwu bezpieczniejsza drogę i trwalsze podstawy, a to bez wszelkiej ujmy prawdziwej narodów wolności; prawda bowiem jest matką i najlepszym stróżem wolności ludzkiej: "prawda was wyswobodzi"(27).
 
Jeżeli nas tedy w obecnych, tak trudnych czasach, jak powinni, słuchać zechcą, katolicy łatwo poznają, jak należy im myśleć idziałać. Co do sposobu myślenia więc, cokolwiek nauczali lub nauczać będą Rzymscy Papieże, to wszystko razem trzeba za prawdę stale uznawać, i jawnie, jeżeli tak okoliczności wymagać będą, wyznawać. A mianowicie co do tych wolności, które nazywają zdobyczą najnowszych czasów, potrzeba każdemu stać przy nauce Stolicy Św. i to samo o nich rozumieć, co ona rozumie.Strzec się należy, by kogo nie omyliły piękne ich pozory, a baczyć, skąd wzięły początek, i kto i w jakich zamiarach je podtrzymuje.Dość już z doświadczenia poznano, do czego one w państwie prowadzą, bo takie wielekroć wydały owoce, iż nad nimi boleją słusznie ludzie prawi i mądrzy.
Jeżeli państwo jakie, czy to istniejące w rzeczywistości czy w przypuszczeniu tylko, prześladuje religią chrześcijańską w sposób dziki i okrutny, w porównaniu z nimi, omówiony tutaj ustrój państwa nowoczesny, może się znośniejszym wydawać. Ale zasady same, na jakich się opiera, są, jakeśmy to wyżej powiedzieli, rzeczywiście tego rodzaju, iż, jako takie, nie powinny zyskać niczyjego uznania.
 
Może się kto obracać w obrębie rodzinnych i domowych stosunków, albo publicznych. W pierwszym wypadku obowiązkiem przedniejszym jest, życie swe i obyczaje do przepisów Ewangelii najdokładniej stosować, a zarazemnie wzbraniać się, kiedy dla cnoty chrześcijańskiej wypadnie znosić i cierpieć coś przykrego nieco. Wszyscy też winni Kościół kochać, jak wspólna matkę: z uległością zachowywać jego przykazania,służyć jego chwale, i bronić praw jemu należnych; usiłować też, aby i ci, na których ma się jakikolwiek wpływ, również go czcili i kochali. -Dobru publicznemu i to wielce służy, że się bierze udział rozumnie w zarządzie spraw miejskich, przy czym o to najwięcej się starać należy, by młodzieży zabezpieczono w publicznych szkołach odpowiednie w wierze i obyczajach chrześcijańskich wychowanie, bo od tego szczególnie zawisła pomyślność pojedynczych miast. -W ogóle pożyteczna i chwalebna jest rzeczą, jeżeli działalność katolików z tego ciaśniejszego pola dalej wybiega i sięga całej rzeczypospolitej. Dlatego zaś mówimy w ogóle, bo te przepisy Nasze odnoszą się do wszystkich narodów. W szczególności, bowiem zdarzyć się może, iż w danych okolicznościach dla bardzo ważnych i słusznych przyczyn, zgoła nie uchodzi się wdawać w sprawy państwowe, lub urzędy w państwie sprawować.
Ale w ogóle, jak powiedzieliśmy, nie chcieć brać żadnego udziału w sprawach państwowych, byłoby rzeczą równie zdrożną, jak nie chcieć w niczym zgoła przyczynić się, ani nie dbać o wspólny pożytek, a, to tym więcej, że mężowie o katolickich zasadach właśnie przez tę naukę, którą wyznają, otrzymują podnietę do zacnego i wiernego zawiadywania sprawami.W przeciwnym razie, jeżeli oni czynnymi nie będą, górę wezmą tacy, po których sposobie myślenia trudno spodziewać się czego dobrego. A wyszłoby to zarazem na szkodę sprawy Chrystusowej, bo usposobieni źle względem Kościoła, mogliby wiele zdziałać, mało zaś dobrze myślmy.Przeto oczywista, że katolicy mają słuszny powód do zajmowania się sprawami państwa; bo nie biorą w nich udziału, ani brać go nie powinni w tej myśli, iżby pochwalali, co wtenczas nieodpowiedniego dzieje się w państwie, ale dlatego to czynią, żeby zmienić taki stan rzeczy, o ile to możliwe, na prawdziwe i istotne dobro dla ogółu, pracuje w tym zamiarze, żeby wlać w każdą o ile możności żyłę ustroju państwowego mądrość i świętość chrześcijańskiej religii, jako najzdrowszą krew i żywotne soki. - Nie inaczej działo się w pierwszej dobie Kościoła. Obyczaje bowiem i dążności pogańskie jak najzupełniej różniły się od dążności i obyczajów ewangelicznych, a jednak wszędzie widać było chrześcijan, którzy w pośrodku zabobonów nieskażeni, i zawsze godni siebie, dzielny brali udział we wszystkim, do czego mieli przystąp. Wierni wzorowo swoim książętom, posłuszni ile się to godziło ustawom, roztaczali wszędzie cudny blask świętości;usiłowali stać się pożytecznymi braci, pociągnąć innych do mądrości Chrystusowej,gotowi jednak ustąpić z pola i mężnie śmierć ponieść kiedy nie zdołali bez ujmy dla cnoty ostać się przy godnościach, urzędach i władzy.Takim trybem postępowania szybko wprowadzili chrześcijański obyczaj nie tylko do prywatnych domów, ale nie mniej do obozu, do sali obrad i nawet do pałaców cesarskich. "Istniejemy od wczoraj, a zapełniliśmy u was wszystko; miasta, wyspy, zamki, grody, ratusze, sam obóz, zebrania, dwór, senat, rynek"(28),tak, że wiara Chrystusowa, gdy dozwolonym zostało jawne wyznawanie Ewangelii, okazała się nie kwilącą w kolebce, ale dorosłą i wcale utwierdzona we wielkiej części miast.
Już zaś przystoi w naszych czasach wznowić te wzory przodków.- Bo przede wszystkim katolicy, ilu ich jest tej wiary godnych, powinni tego chcieć, iżby prawdziwie przywiązanymi synami Kościoła i byli i okazywali się; a więc powinni bez wahania potępiać to czego niepodobna z zaszczytnym tym mianem pogodzić; używać ustaw krajowych, o ile się godzi do obrony prawdy i słuszności; usiłować, żeby wolność nie przekraczała miary wskazanej prawem przyrodzonym i Boskim;starać się przekształcić całe państwo na ten chrześcijański wzór i modłę, którąśmy opowiedzieli. Sposoby wiodące do tego celu, nie łatwo ująć w jedno ogólne prawidło, bo winne być zastosowane do szczególnych miejsc i czasów, które wielce różnią się między sobą. Przede wszystkim wszakże trzeba zachowywać zgodę i jednomyślność i starać się o jednolite działanie. A tego wszystkiego dopiąć będzie łatwo, jeżeli każdy uzna za prawidło życiowe przepisy Stolicy Apostolskiej i podda się biskupom, których Duch Święty postanowił..., aby rządzili Kościół Boży(29).Boć obrona sprawy katolickiej koniecznie tego wymaga, żeby w wyznawaniu zasad, jakie Kościół podaje, jednoczyły się wszystkie zdania i jaśniała największa stanowczość, przyczym na to baczyć należy, aby nie zamykać oczu na biedne zdania, ani też nie sprzeciwiać się im więcej, niż pozwala wzgląd na prawdę. O tym, co sporne, można będzie rozprawiać z umiarkowaniem i żądzą wykrycia prawdy, z unikaniem jednak krzywdzących podejrzeń i wzajemnych oskarżeń. W tej mierze żeby porywczość w oskarżaniu nie psuła jedności umysłów, tak niech rozumieją wszyscy: żecałość wiary katolickiej bynajmniej nie może ostać się ze zdaniami naturalizmem lub racjonalizmem zarażonymi, gdyż główną treścią i dążnością ich jest: usunąć chrześcijańskie ustawodawstwo, i narzucić społeczeństwu zwierzchność człowieka z pominięciem Boga.
 
Również nie wolno inną miarą mierzyć obowiązków w życiu prywatnym, a inną w życiu publicznym, a mianowicie tak, żeby powagę Kościoła szanować w życiu prywatnym, a odrzucać w życiu publicznym.Znaczyłoby to bowiem kojarzyć rzeczy godziwe z niegodziwymi i postawić człowieka w sprzeczności z sobą samym, gdy przeciwnie powinien on być zawsze jednakowym i w żadnej rzeczy i w żadnym stanie życia nie odstępować od cnoty chrześcijańskiej.Jeśli atoli toczy się kwestia o rzeczy czysto polityczne, o formę rządu najodpowiedniejszą, albo o urządzenie gminy w ten lub ów sposób, to w tych rzeczach można mieć bez grzechu zapatrywania odmienne. Tym zaś, których zresztą, znana jest pobożność i którzy mają umysł gotowy do przyjęcia w posłuszeństwie dekretów Stolicy świętej, poczytać za błąd odrębne w powyżej wymienionych rzeczach zdanie, sama już zabrania sprawiedliwość; dopuszczono by się zaś krzywdy jeszcze większej, gdyby, co się nieraz ku ubolewaniu Naszemu zdarzało, obwiniano takich o odstępstwo lub podejrzaną wiarę. Najwięcej tedy ci, którzy zwykli swoje poglądy w pismach publicznie ogłaszać, a zwłaszcza redaktorowie dzienników, ściśle powinni się trzymać tej wskazówki. W tej zaś walce o zasady i sprawy najdonioślejsze, unikać troskliwie należy wszelkich sporów we własnym obozie,jako też rozstrzelenia się na stronnictwa, ale wszyscy zgodnie i jednomyślnie do jednego dążyć powinni, co jest wspólnota zadaniem wszystkich, ażeby zachować religię i społeczeństwo. Jeśli zatem bywały poprzednio gdzie jakie nieporozumienia, potrzeba takowe dobrowolnym jakoby zapomnieniem zatrzeć, jeśli czego lekkomyślnie, albo z krzywdą się dopuszczono, to po czyjejkolwiek stronie znajduje się wina, należy złe naprawić wzajemną miłością, i mianowicie szczególniejsza uległością wszystkich dla Stolicy Apostolskiej okupić. Tak postępując katolicy, dwie wielkiej doniosłości rzeczy osiągną, najprzód to, iż staną się pomocnikami Kościoła w zachowaniu i rozszerzaniu mądrości chrześcijańskiej, po wtóre że największe wyświadczą dobrodziejstwo społeczeństwu, którego dobro na bardzo wielkie wystawione jest niebezpieczeństwa z powodu przewrotnych nauk i dążności.
 
Tę tedy Czcigodni Bracia, chcieliśmy wszystkim narodom chrześcijańskim podać naukę o urządzeniu państw chrześcijańskich i obowiązkach poszczególnych obywateli.
Zresztą błagać trzeba, gorącymi modłami pomocy niebios i upraszać Boga, aby to, czego pragniemy i o co sio staramy dla większej chwały Bożej i wspólnego dobra rodzaju ludzkiego, do upragnionego doprowadził celu; w jego bowiem jest mocy, oświecać rozum ludzki i poruszać wolą.
Jako zadatek Boskich dobrodziejstw i świadectwo Naszej ojcowskiej życzliwości, udzielamy Wam Czcigodni Bracia, i Duchowieństwu wraz z całym ludem powierzonym Waszej wierności i pieczy Apostolskiego błogosławieństwa.
 
Dan w Rzymie n św. Piotra 1 listopada 1885 r. panowania naszego roku ósmego.
LEON PP. XIII
 
I tobie dam klucze królestwa niebieskiego”( Mat. 16, 19)
 
Święty Rzymski Kościół Katolicki jest wielkim wychowawcą narodów, prawdziwym ośrodkiem mądrości Bożej, z którego krynicy wypływają dobra wieczne i doczesne.
 
Wnioski
 
Ewangelia osnuwa wszystko kategorią  DOBRA, MORALNOŚCIĄ, ETYKĄ, i to wystarcza do wytworzenia wyraźnych drogowskazów we wszystkim , również  w dziedzinie  państwowej.
Każda misja katolicka niesie z sobą cztery postulaty: monogamię dożywotnią, dążenie do zniesienia niewolnictwa, zniesienie msty, wreszcie niezawisłość Kościoła od władzy państwowej , a to w imię niezawisłości czynnika duchowego od siły fizycznej
1/ Kościół  urządza życie publiczne narodów, pielęgnując personalizm, aposterioryzm, jedność w rozmaitości, narodowość, dualizm prawny, a monizm etyczny
2/ Kościół wymaga, by życie zbiorowe oparte było na monogamii, na szacunku pracy fizycznej, by zaś nie było w nim niewolnictwa ni msty rodowej, tudzież  by Kościół  był niezależnym od władzy świeckiej.
 
Oznajmuję wam, bracia, Ewangelię, którąm wam powiedział, którąście też przyjęli i w której stoicie; przez którą też zbawienia dostępujecie, jeźli pamiętacie, jakim obyczajem przepowiadałem wam...”(I Kor. 15, I. 2) 
 
Nauka o cywilizacjach;
Cywilizacja łacińska
Cywilizacja Łacińska w punktach
Cywilizacja Łacińska, prof. Henryk Kiereś
Feliks Koneczny i koncepcje cywilizacji
 
Cywilizacja łacińska - źródła i cele (1/3) prof. Piotr Jaroszyński
Cywilizacja łacińska - źródła i cele (2/3) prof. Piotr Jaroszyński
Cywilizacja łacińska - źródła i cele (3/3) prof. Piotr Jaroszyński
Feliks Koneczny Państwo i Prawo w Cywilizacji Łacińskiej
Naród w cywilizacji łacińskiej - prof. Piotr Jaroszyński
 
Św. Augustyn - u źródeł cywilizacji łacińskiej - prof. Piotr Jaroszyński
W Europie pokoju nie będzie - wojna z religią
M. Giertych Wojna cywilizacji w Europie /Na podst. nauk prof. F. Konecznego/
Przez Polskę przetacza się wojna cywilizacyjna
 
Stanisław Michalkiewicz: Fundamenty Cywilizacji Łacińskiej
Bogusław Wolniewicz: Demokracja
 
Cywilizacje a Polska
Przez Polskę przetacza się wojna cywilizacyjna
Co się dzieje z Polską ?
Tolerancja w wydaniu postmodernistycznym
Walka o prawdę historyczną
Zwycięstwa Oręża Polskiego - J.P. II Papież Hymn Polaków Na Obczyźnie.
 
Prof. Piotr Jaroszyński - Cloaca Maxima
Grunwald - wojna dwóch cywilizacji (Piotr Jaroszyński)
Piotr Jaroszyński - O godność Narodu!
Cywilizacja łacińska Konecznego okiem filozofa
Prof. Feliks Koneczny Państwo i prawo w cywilizacji łacińskiej
Piękna rodzina
Streszczenie nauki prof. Feliksa Konecznego
Błogosławiona Jolanta według Feliksa Konecznego
Chrześcijaństwo jest nie tylko religią - prof. Piotr Jaroszyński
 
„Przepowiadaj słowo; nalegaj w czas, nie w czas, karz, proś, łaj, z wszelaką cierpliwością i nauką. Albowiem będzie czas, gdy zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich pożądliwości nagromadzą sobie uczycielów mając świerzbące uszy; a prawdyć słuchania odwrócą, a ku baśniom się obrócą”(II Tym. 4, 2-4).
 

A ty mów, co przystoi zdrowej nauce... To mów i napominaj i strofuj, z wszelką powagą. Żaden tobą niech nie gardzi” (Tyt.  1, 5. 9). 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej