Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
450 postów 1526 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

Wojna w Europie!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wojna religijna, kulturowa, gospodarcza i cywilizacyjna w Europie! Kto kogo wymorduje, zniewoli albo nawróci do wolności, do której wyswobodził nas Jezus ?

Wojna religijna, kulturowa, gospodarcza i cywilizacyjna w Europie! Kto kogo wymorduje, zniewoli albo nawróci do wolności, do której wyswobodził nas Jezus ?
 
POLSKA I EUROPA – ŚMIERCI CZY ŻYCIA?
 
Rozpowszechnione dziś zapatrywanie, że sztuka rządzenia polega na tym, żeby nie być [za nic] odpowiedzialnym, że tedy rząd powinien dążyć do zniesienia odpowiedzialności swych członków – pochodzi z cywilizacji turańskiej. Naciąganie [zaś] tekstu ustaw tak, aż się z nich wyciągnie wątpliwości służyć mające do zniweczenia prawa – stanowi jurysdykcję talmudyczną. Mniemanie, że społeczeństwu wolno się organizować tylko o tyle, o ile zezwolą urzędy – pochodzi z cywilizacji bizantyńskiej. Tam też tkwi źródło zapatrywania, że Kościół powinien podlegać państwu”. /Feliks Koneczny „Rozmnożenie bolszewizmu”/
 
Bez walki o chrześcijańską Europę przegramy walkę o Polskę!
 
Z Jakubem Bałtroszewiczem, p.o. sekretarzem generalnym Europejskiej Federacji Ruchów Obrony Życia „Jeden z nas” i koordynatorem Polskiego Komitetu NarodowegoJeden z nas”, rozmawia Marta Milczarska
 
Walczymy o ochronę życia ludzkiego w Unii Europejskiej, a tymczasem w Polsce szykanuje się lekarzy, m.in. prof. Bogdana Chazana, który odmówił zabicia dziecka poczętego. Może najpierw powinniśmy walczyć o „uszczelnienie” prawa, by lekarze nie byli zmuszani do wykonywania, wbrew swojemu sumieniu, aborcji?
 
– Kiedy usłyszałem, że prezydent Warszawy odwołała prof. Chazana ze stanowiska dyrektora Szpitala Św. Rodziny z powodu niedopełnienia przepisów, które Naczelna Rada Lekarska uważa za niezgodne z Konstytucją, byłem głęboko poruszony. Ta decyzja jest nie tylko skandalicznym naruszeniem dobra pacjentek jednego z najlepszych szpitali w Polsce, ale też dowodem wpływów na „elitę” rządzącą lobby aborcyjnego i jego ideologii. Kiedy przekazałem prof. Chazanowi swoje wyrazy solidarności i współczucia, pan profesor w odpowiedzi napisał między innymi: „niestety zmierzamy szybkimi krokami do Europy”. Mam nadzieję, że nie będzie miał mi za złe tej niedyskrecji, bo właśnie przed taką „Europą” musimy się bronić i stąd tak ważna jest obecność w Brukseli chrześcijańskich obrońców życia. W przeciwnym razie, nawet gdy nam się uda „uszczelnić” polskie prawo, nie odgrodzimy się kolejnym „murem berlińskim” od Europy. Na poziomie europejskim są bowiem siły, które robią wszystko, byśmy naszą walkę o człowieka przegrali. Dlatego nie rozdzielam dwóch rzeczywistości – polskiej i europejskiej – ale traktuję je jako równie ważne w tym wielkim boju, by każdy człowiek miał prawo do godnego życia od poczęcia do naturalnej śmierci.
 
Dlatego też Europejska  Federacja Ruchów Obrony Życia „Jeden z nas” nie daje za wygraną. Do Komisji Europejskiej zostały skierowane pytania dotyczące odrzucenia przez nią Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej „Jeden z nas” . To oznacza, że jest szansa na odwołanie się od tej decyzji?
 
– Na pewno skierowanie przez nowych eurodeputowanych do Komisji Europejskiej pytań dotyczących odrzuconej inicjatywy daje nam możliwość skuteczniejszego odwołania od negatywnej decyzji KE, na które mamy czas do 28 lipca br.Pytania eurodeputowanych zostały złożone w trybie pilnym i zawierają treści będące podstawą do sformułowania takiego odwołania. Dotyczą one przede wszystkim interpretacji artykułu 10 (1) (c) Rozporządzenia 211/2011.Są to cztery pytania m.in. o standardy, jakie powinny być zawarte w odpowiedzi KE, kontrolę sądową nad decyzjami KE oraz podstawy, na jakich musi być oparta decyzja tej instytucji. Najważniejsze z nich dotyczy  możliwości odwołania się od decyzji KE. Jeśli okaże się, że KE nie przewiduje takiej możliwości, to jednoznacznie dowiedzie, że narzędzie Europejskiej Inicjatywy Europejskiej (czyli możliwość zgłaszania inicjatyw ustawodawczych przez co najmniej milion obywateli krajów UE) jest farsą. Nasze obecne działanie tworzy precedens w postępowaniu z Komisją. Jeśli stwierdzi ona teraz, że nie ma możliwości odwołania od jej decyzji, będzie to jasnym sygnałem dla obecnego Parlamentu Europejskiego, że należy zmienić uregulowania prawne dotyczące Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej.
 
Kiedy będziemy wiedzieć, jak Komisja Europejska ustosunkowała się do zadanych pytań?
 
– Tryb, w jakim zostały zadane pytania, pozwala domniemywać, że pisemna odpowiedź Komisji Europejskiej będzie opublikowana w najbliższym czasie.
 
Wracając do decyzji z 28 maja 2014 r., gdy Komisja Europejska oficjalnie odrzuciła postulat inicjatywy „Jeden z nas”, czy uważa Pan, że utrwalony został europejski „mechanizm uśmiercania”?
 
– To z pewnością nazwanie sprawy po imieniu. Pamiętamy, że celem inicjatywyJeden z nas” było zablokowanie finansowania z budżetu Unii Europejskiej aborcji i eksperymentów na dzieciach w embrionalnym stadium rozwoju. Postulat ten został odrzucony, a tym samym wciąż szerokim strumieniem z budżetu UE płyną pieniądze na zabijanie nienarodzonych dzieci. Jednakże w kontaktach z eurodeputowanymi, z którymi chcemy współtworzyć koalicję w obronie życia, takiego określenia bym nie użył. Muszę tu odwołać się do nieubłaganej arytmetyki w Parlamencie Europejskim. Eurodeputowani, którzy są bezsprzecznie za życiem od poczęcia do naturalnej śmierci, są niestety w mniejszości. Dlatego też do naszej ofensywy musimy zapraszać tych, którzy mimo że nie są obrońcami życia, to bardzo mocny nacisk kładą np. na zasadę pomocniczości, czyli uważają, że w pewne sprawy narodowe Unia Europejska wtrącać się nie powinna. Czy nazywanie tego procesu, w którym rocznie zabijanych jest 170 tys. dzieci, w kontaktach z parlamentarzystami niekatolikami i niekonserwatystami „mechanizmem uśmiercania” nam pomoże? Myślę, że nie. Aby osiągnąć nasz cel, czyli całkowite zatamowanie sponsorowania aborcji, musimy być dyplomatami.
 
Nie oznacza to jednak kompromisu w sprawie obrony życia od poczęcia?
 
– Będziemy działać aż do momentu, kiedy Unia Europejska całkowicie zaprzestanie finansowania zabijania nienarodzonych dzieci. Tu nie może być mowy o żadnym kompromisie. Musimy zmieniać Unię Europejską, by stała się taka, jaką miała być w pierwotnym zamyśle, czyli Europą Narodów, opartą na chrześcijańskim fundamencie. Czy jest możliwa zmiana obecnego kształtu UE? Myślę, że wiele osób odpowiedziałoby, że nie. Jednak doświadczenie związane z mobilizacją społeczną w wielu krajach przy zbieraniu podpisów pod inicjatywą „Jeden z nas” daje nadzieję, że taka zmiana jest możliwa. Decyzja KE nie tylko nas nie zniechęciła, ale nawet jeszcze bardziej zmobilizowała do działania. 
 
Po opublikowaniu negatywnej decyzji KE pojawiły się opinie, że „to cyniczny policzek wymierzony obywatelom Unii Europejskiej”...
 
– To na pewno cyniczna ignorancja KE, która nie chce dostrzec, że właśnie obywatele mają prawo decydować, na co przeznaczane są ich pieniądze. Komisja Europejska, dając nam negatywną odpowiedź, odwoływała się do  „najwyższych standardów etycznych”, jakimi się rzekomo kieruje w sprawach związanych z życiem ludzkim. W oparciu o to uznała, że nie ma żadnej potrzeby, aby obowiązujące prawo zmieniać. Jednak rodzi się pytanie: jak można nazywać przepisy i decyzje pozwalające na zabicie 170 tys. nienarodzonych dzieci rocznie mianemnajwyższych standardów etycznych”? To jakieś kuriozum. Gdy analizuje się tę odpowiedź Komisji, nasuwa się także takie spostrzeżenie, że Unia nie jest przygotowana na sytuację, że obywatele będą chcieli realnie wpływać na kształt unijnego prawa. Inicjatywa „Jeden z nas” pokazała, że rodzi się społeczeństwo obywatelskie.Zauważmy, że ten „cyniczny policzek” wytworzył sytuację zupełnie odwrotną do tej, której spodziewała się Komisja. Jeszcze mocniej zaczęliśmy się organizować, by położyć kres sponsorowaniu z pieniędzy podatników aborcji i eksperymentów na dzieciach w embrionalnym stadium rozwoju.
 
Wyrzucono do kosza 2 mln podpisów Europejczyków. Czy jednak są pozytywne efekty inicjatywy?
 
– Po akcji „Jeden z nas” wiemy, że nie ma już Unii Europejskiej, w której o wszystkim decyduje się w Brukseli. Skończyła się rzeczywistość braku kontroli nad unijnymi instytucjami.Dwa miliony podpisów Europejczyków wyraźnie świadczą, że nie jest nam wszystko jedno, o czym tam decydują. Dlatego największą wartością „Jeden z nas” jest właśnie to wielkie zrzeszenie obrońców życia z całej Europy, by przeciwstawić się unijnej machinie i wytworzyć presję polityczną na eurodeputowanych,aby powstające w Brukseli prawo szanowało wartości chrześcijańskie. Może jeszcze nie wszyscy nas dostrzegają, ale my nie składamy broni i z pewnością wkrótce będą musieli nas zauważyć. 
 
„Jeden z nas” pokazało siłę obrońców życia z całej Europy. Co wydarzyło się w innych krajach Unii w związku z tą inicjatywą?
 
– Wiele pozytywnych rzeczy zdarzyło się w Europie dzięki „Jeden z nas”. Przypomnę, że na przykład w Bułgarii powstała pierwsza organizacja pro-life. Staliśmy się także ogromnym wsparciem dla obrońców życia w krajach, gdzie sytuacja jest bardzo trudna, gdzie, wydawałoby się, walka o ochronę życia została przegrana. Taka sytuacja jest chociażby w Szwecji. Ostatnio dowiedziałem się, że koordynatorka inicjatywy „Jeden z nas” ze Szwecji chciała przetłumaczyć podręcznik bioetyczny wydany przez francuski Instytut im. Jérôme’a Lejeune’a i spotkało się to z negatywną opinią jednej z rządowych agend, która zarzuciła, że podręcznik nie może być wprowadzony do szkół, gdyż jest antyaborcyjny. Wyjaśnię, że w tym podręczniku nigdzie nie pada słowo „aborcja”, ale znalazły się zdjęcia dzieci w łonie matki. Na tej podstawie agencja rządowa chciała zablokować pracę nad tym podręcznikiem. I co się stało w tym momencie? Naukowcy, eksperci, politycy, osoby zrzeszone wokół Federacji „Jeden z nas” rozpoczęły protesty, wysyłanie listów do przedstawicieli władz. Nagle okazało się, że prace mogą być kontynuowane. Jeszcze kilkanaście miesięcy wcześniej bez inicjatywy „Jeden z nas” nie byłoby szans na to, aby ktokolwiek wpłynął na decyzję szwedzkiego rządu w tej kwestii. Dziś realnie możemy wspierać inicjatywy pro-life w całej Europie. Zrodzona po sukcesie inicjatywy Europejska Federacja daje możliwość wymiany doświadczeń w kwestii obrony życia. Także my, Polacy, wiele możemy nauczyć się od innych krajów. 
 
Jakie są dalsze plany Fundacji „Jeden z nas”?
 
– Nawiązaliśmy współpracę naukową z Instytutem Bioetyki przy Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II oraz francuskim Instytutem Jérôme’a Lejeune’a , która zaowocowała stworzeniem Newslettera Bioetycznego. Aby go otrzymać, można zapisać się na stronie bioetyka.jedenznas.pl.
 
Co więcej, rozpoczęliśmy tłumaczenie podręcznika bioetycznego (tego samego, który był tłumaczony w Szwecji). Przedstawia on w sposób naukowy kwestie dotyczące nie tylko obrony życia ludzkiego, ale także in vitro, komórek macierzystych itp. Mamy nadzieję, że przy współpracy z tymi dwoma instytutami uda nam się wydać ten podręcznik, tak aby był on dostępny w każdej poradni rodzinnej, ale także w szkołach i wyższych uczelniach. Najważniejszą inicjatywą, której realizację rozpoczęliśmy, jest stworzenie portalu, na którym każdy z nas będzie mógł sprawdzić, jak eurodeputowani z Polski głosują w sprawach dotyczących obrony życia ludzkiego. Takiego portalu jeszcze w Polsce nie było, a ważne jest, abyśmy mieli możliwość zweryfikowania, jakie działania i decyzje podejmuje osoba, która reprezentuje nas w organach Unii Europejskiej.
 
Dziękuję za rozmowę.
Marta Milczarska
 
Państwo, wychylające się ze wspólnoty cywilizacyjnej ze społeczeństwem, należącym do cywilizacji łacińskiej, musi się stawać coraz bardziej mechanizmem i przystąpi do walki z personalizmem. A zatem nastałby rozłam pomiędzy państwem a społeczeństwem, co stanowiłoby klęskę najcięższa dla obu. . (….)/Feliks Koneczny „Kościół jako polityczny wychowawca narodów”/
 
Raymond de Souza: Katolicy do boju!
prof. Piotr Ryba – Zasady Chrześcijańskie z życiu społecznym w Polsce
 
W każdej cywilizacji wszystko jest jednorodne, od poezji aż do polityki. Przejściowym tylko może być stan, w którym polityka byłaby bizantyńska, a wszystko inne łacińskie. Wyłom za wyłomem, aż w końcu padną mury! Albo cywilizacja łacińska odzyska życie publiczne i politykę, albo straci wszystko. /Feliks Koneczny – Czy polityka należy do cywilizacji?/
 
LUDOBÓJSTWO W POLSCE I W EUROPIE
 
Cóż mówić o moralności, gdzie zasługa jest gnębić i łamać, terroryzować i odbierać godność osobistą, nierozdzielną od wolności przekonań? Bo tez godność osobista rodzi się tylko z personalizmu. /Feliks Koneczny „Kościół jako polityczny wychowawca narodów”/
 
Ks. Rydzyk - Likwidacja Polski oraz Polaków i Polek.
Ojciec Rydzyk o Sytuacji w Polsce - MOCNE! (29.08.2013)
Prof. P. Jaroszyński LIKWIDACJA PAŃSTWA POLSKIEGO I NARODU POLSKIEGO
Konwencja ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa – uchwalona przez Zgromadzenie Ogólne ONZ dnia 9 grudnia 1948 r. w Nowym Jorku konwencja międzynarodowa, regulująca postępowanie ONZ w sytuacji zaistnienia ludobójstwa w rozumieniu tej konwencji. Weszła w życie 12 tycznia 1951 roku[1].
Została ratyfikowana przez Polskę, zgodnie z ustawą z dnia 18 lipca 1950 r. – Dz.U. R.P. Nr 36, poz. 325[a].
(…)
Rząd każdego kraju-sygnatariusza może wnieść oskarżenie o ludobójstwo do Rady Bezpieczeństwa ONZ, która w sytuacji, gdy ustali, że dochodzi do ludobójstwa, może następnie zarządzić „przedsięwzięcie przewidzianych w Karcie Narodów Zjednoczonych środków, które uzna za odpowiednie dla zapobieżenia i stłumienia aktów ludobójstwa lub innych czynów wymienionych w Artykule III”, na przykład „usiłowanie popełnienia ludobójstwa” i temu podobne.
Wydaje się, że tym, co w konwencji w sprawie ludobójstwa jest najistotniejsze, było zakazanie ludobójstwa oraz wymaganie interwencji w wypadku jego wystąpienia
(…)
 
Artykuł I.
Umawiające się Strony potwierdzają, że ludobójstwo, popełnione zarówno w czasie pokoju jak podczas wojny, stanowi zbrodnię w obliczu prawa międzynarodowego, oraz zobowiązują się zapobiegać tej zbrodni i karać ją.
Artykuł II.
W rozumieniu Konwencji niniejszej ludobójstwem jest którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:
a) zabójstwo członków grupy,
b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy,
c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego,
d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy,
e) przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy.
Artykuł III.
Następujące czyny podlegają karze:
a) ludobójstwo,
b) zmowa w celu popełnienia ludobójstwa,
c) bezpośrednie i publiczne podżeganie do popełnienia ludobójstwa,
d) usiłowanie popełnienia ludobójstwa,
e) współudział w ludobójstwie.
Artykuł IV.
Winni ludobójstwa lub któregokolwiek z czynów, wymienionych w Artykule III, będą karani bez względu na to, czy są konstytucyjnie odpowiedzialnymi członkami rządu, funkcjonariuszami publicznymi czy też osobami prywatnymi.
Artykuł V.
Umawiające się Strony zobowiązują się do wydania, zgodnie z ich konstytucjami, przepisów prawnych koniecznych do wykonania postanowień niniejszej Konwencji, a w szczególności do skutecznego karania winnych ludobójstwa lub innych czynów, wymienionych w Artykule III.
 
„Obecnie powstaje w Europie monizm prawniczy metoda całkiem odmienna. Zmierza się do zniszczenia prawa prywatnego przez publiczne, mianowicie przez prawo państwowe, bezetyczne, a w imię omnipotencji państwa. Apriorycznie określa się jaka ma być państwowość i gnębi się personalizm w imię gromadności, byle zmusić do poddania się koncepcjom powziętym z góry, sztucznym, którym sama tylko przemoc udziela życia.
/Feliks Koneczny„Kościół jako polityczny wychowawca narodów”/
Chcą zagłady chrześcijaństwa
Z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim z UKSW rozmawia Marta Milczarska
Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz podczas debaty telewizyjnej przed wyborami do Parlamentu Europejskiego powiedział, że chce usunięcia krzyży oraz innych symboli religijnych z miejsc publicznych…
Wypowiedź Martina Schulza jest skandaliczna i pokazuje, w jakim kierunku idzie europejska lewica, zwłaszcza ta, której korzenie są najbardziej radykalne i najbardziej wrogie Kościołowi. Po tym wystąpieniu przewodniczącego Parlamentu Europejskiego najlepiej widać, o co w tym wszystkim chodzi. Usunięcie krzyży z przestrzeni publicznej oznaczałoby ogołocenie Europy z jej chrześcijańskich korzeni.Zaczyna się, jak zawsze, na pozór zupełnie niewinnie, lecz w końcu doprowadzi to do tego, czego ludzkość doświadczyła w komunistycznej Rosji sowieckiej i narodowosocjalistycznej III Rzeszy. Tam symbole religijne były niszczone albo zamykane w muzeach ateizmu. Teraz innym językiem i pod hasłami liberalizmu bezpardonowo forsuje się dokładnie ten sam punkt widzenia, który dominował w komunistycznym ZSRS i hitlerowskich Niemczech, copochłonęło miliony ludzkich istnień i miliony chrześcijan.Zaczyna się od usuwania krzyży, burzenia kościołów, a kończy się na fizycznej eksterminacji tych, którym te symbole są drogie.Jednym słowem, próbuje się dokonać zagłady chrześcijaństwa.
Walcząc z krzyżem, przewodniczący Parlamentu Europejskiego powołuje się na argument„neutralności” miejsc publicznych. O jaką „neutralność” tu jednak chodzi?
Miejsca publiczne pozbawione symboliki religijnej wcale nie stają się „neutralne”. Stają się niereligijne, a nawet antyreligijne.Zauważmy, że nie ma ludzi, którzy są światopoglądowo neutralni! Ludzie albo mają przekonania religijne i wierzą w Boga, albo nie wierzą w Boga, a nawet posuwają się do zwalczania religii. Zwalczanie symboli religijnych i usuwanie ich poza sferę publiczną oznacza prywatyzację religii, czyli zepchnięcie jej do sfery prywatności. Tymczasem religia nigdy nie była, nie jest i nie może być prywatną sprawą człowieka.W momencie kiedy człowiek dokonuje wyboru religii, bierze na siebie obowiązek dawania o niej świadectwa. Co więcej, jako osoby wierzące mamy również obowiązek troski o to, by w przestrzeni publicznej były obecne symbole i znaki religijne. Każda próba zwalczania symboli naszej wiary, bez względu, czy pochodzi ze Wschodu czy z Zachodu, czy karmi się utopią komunistyczną czy utopią liberalną, stanowiostrzeżenie, wyzwanie i zobowiązanie do tego, by wiernie świadczyć o swojej wierze.
Polityka unijnych decydentów może doprowadzić do dyktatury ateizmu w Europie?
Miejmy nadzieję, że takie działania w porę pobudzą i obudzą sumienia chrześcijan i nie dojdzie do dyktatury ateizmu.Co więcej, może te słowa przewodniczącego Schulza otworzą oczy tym, którzy w sposób naiwny patrzą na relacje chrześcijaństwa i Kościoła z otaczającym nas światem.Ta wypowiedź doskonale pokazuje, że Kościół w Europie ma swoich zatwardziałych wrogów, którzy przynależą do konkretnych środowisk, za którymi stoją ogromne pieniądze i wpływy. Musimy zapytać, kim oni są,skąd się wywodzą i jaką mają przeszłość! Trzeba mieć świadomość, żegdybyśmy nie dali odporu tego rodzaju tendencjom, to możemy skończyć tak, jak stało się kilkadziesiąt lat temu, kiedy katolicy ginęli pod przemocą ateistów.Potrzebna jest nowa, żywa świadomość chrześcijan, aby w sposób otwarty i odważny dali odpór bezbożnym ideologiom.
Zdaniem Schulza, „ryzyko bardzo konserwatywnego ruchu” w Europie należy „zwalczać” na zasadzie antydyskryminacji. Czy to nie oznacza, że dyskryminację katolików usprawiedliwia się rzekomą dyskryminacją ateistów?
Ateiści sami siebie dyskryminują, gdyż zapędzają się do swoistego skansenu, w którym za towarzyszy mają tych, którzy już kilkadziesiąt lat temu walczyli z Kościołem i byli twórcami śmiercionośnych systemów.Zdecydowana większość współczesnych wrogów Kościoła wywodzi się z tych samych środowisk, a nawet rodzin, z których pochodzili ci, którzy zwalczali Kościół w ZSRS i w III Rzeszy. We współczesnej Europie nikt ateistów nie prześladuje, a wręcz można odnieść wrażenie, że są oni bardziej niż inni uprzywilejowani. Kościół wielokrotnie podejmował i podejmuje próby dialogu z niewierzącymi. Tymczasem takie głosy jak Martina Schulza pokazują, że nie chodzi im o dialog, ale o prawdziwą konfrontację, podczas której nie są poszkodowani ateiści, ale właśnie chrześcijanie. Trzeba mieć świadomość, że temu naporowi ideologii antychrześcijańskiej należy dać żywy odpór.Nie ulegajmy iluzji i naiwnym pokusom, że wszyscy chcą dobrze, a chrześcijanie muszą bić się w piersi. Najwyższy czas, aby zauważyć, że nie nastąpiło jeszcze pełne rozliczenie z komunizmem, socjalizmem, narodowym socjalizmem i pogrobowcy tamtych ideologii podnoszą wciąż te same hasła. Naszym obowiązkiem jest przeciwstawienie się, by nie powtórzyła się dramatyczna i bolesna przeszłość.
Dziękuję za rozmowę.
Marta Milczarska
 
 
Państwa chrześcijańskie nie mogłyby nic ucierpieć od Żydów, gdyby nie było chrześcijan przejmujących się cywilizacją żydowską, przejmujących żydowskie założenia i żydowską metodę rozumowania (zwłaszcza prawniczego). A działalność przekupionych stanowi doprawdy minimalną propozycję w bilansie życia publicznego; jest to groźne etycznie, lecz nie w praktyce. Słusznie twierdził znakomity Kalinka, że jeden poczciwy głupiec więcej wyrządzi złego państwu i społeczeństwu, niż setka łajdaków. /Feliks Koneczny „Cywilizacja żydowska”/.
 
ks. prof. Waldemar Chrostowski - "Chrześcijaństwo a Judaizm"
Kto jest żydem? - ks. prof. Waldemar Chrostowski
Kłamstwo "starszych braci w wierze" ks. prof. Waldemar Chrostowski
O dialogu z Żydami - ks. prof. Waldemar Chrostowski
ks. Waldemar Chrostowski - Kościół, Żydzi, Polska - fragmenty (audiobook)
ks. prof. Waldemar Chrostowski – wykłady i konferencje
ks. prof. Waldemar Chrostowski o Janie Pawle II - wywiad
Ks. prof. Waldemar Chrostowski: "Trzecia Świątynia Jerozolimska"
Rozmowy w Centrum: wywiad z ks. prof. dr hab. Waldemarem Chrostowskim
Sens prowadzenia dialogu przez katolików z Żydami 1/3
Sens prowadzenia dialogu przez katolików z Żydami 2/3
Sens prowadzenia dialogu przez katolików z Żydami 3/3
O źródłach antypolonizmu (całość) ks. prof. Waldemar Chrostowski
 
„Nie można, być cywilizowanym na dwa sposoby. Aut-aut. Albo musimy się odżydzić, albo zginiemy marnie w zażydzeniu”-Feliks Koneczny „Cywilizacja żydowska”.
 
Ks. prof. Chrostowski
Obecni żydzi nie są naszymi starszymi braćmi w wierze
 
Z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim, konsultorem Rady Episkopatu Polski ds. Dialogu Religijnego, rozmawia Irena Świerdzewska
 
Jak przyjął Ksiądz Profesor słowa redaktora naczelnego „L’Osservatore Romano” Giovanniego Marii Viana,że nazywanie Żydów naszymi „starszymi braćmi” jest już nieaktualne?
 
Z satysfakcją i wielką ulgą, bo to ważny element samoświadomości chrześcijańskiej. Wyrażenie Jana Pawła II „starsi bracia” wypowiedziane w 1986 r. w synagodze rzymskiej, doprecyzowane potem jako „starsi bracia w wierze”, wymagało od początku bardzo ostrożnego stosowania. Problem w tym, że wypaczono przekład tych słów z włoskiego na inne języki, w tym również na polski i wielokrotnie zafałszowywano ich rozumienie. Chociaż wiele razy w ciągu kilkunastu ostatnich lat postulowałem i prosiłem, także w rozmowie z ks. Adamem Bonieckim, ówczesnym redaktorem naczelnym polskiego wydania „L’Osserwatore Romano”, żeby te słowa papieża podawać we właściwym brzmieniu, te nawoływania pozostawały bez odzewu. Dobrze się więc stało, zwłaszcza w kontekście zapowiadanej wizyty Benedykta XVI w tej samej synagodze rzymskiej, w której przemawiał Jan Paweł II, że pojawiło się oficjalne i tak potrzebne doprecyzowanie.
 
Skąd wzięło się to wypaczenie?
 
W przemówieniu w synagodze rzymskiej Jan Paweł II powiedział: „Religia żydowska nie jest dla naszej religii «zewnętrzna», lecz w pewien sposób «wewnętrzna». Mamy zatem z nią relacje, jakich nie mamy z żadną inną religią. Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i w pewien sposób, można by powiedzieć, naszymi starszymi braćmi”. W przekładach tego przemówienia wyrzucono słowa „w pewien sposób”, na skutek czego formuła stała się bezwarunkowa. I to jest właśnie ów wielki teologiczny błąd, który oznacza poważne zafałszowanie wypowiedzi papieskiej i wypaczenie samych podstaw teologicznych relacji chrześcijańsko-żydowskich.
 
Jakie skutki niosło bezwarunkowe określanie Żydów jako naszych „starszych braci”?
 
Współczesny judaizm, czyli judaizm rabiniczny bądź talmudyczny, jest traktowany przez większość chrześcijan, co gorsza przez wielu teologów chrześcijańskich, jako religia Starego Testamentu. Sądzą oni, że współczesna religia żydowska jest kontynuacją religii biblijnego Izraela. W związku z tym twierdzą, że stanowi proste przedłużenie wiary i pobożności Starego Testamentu, co sprzyja traktowaniu chrześcijaństwa jako swoistej na nim narośli.Tymczasem, o czym doskonale wiedzą Żydzi, a często nie chcą wiedzieć teologowie chrześcijańscy, współczesny judaizm nie jest zwyczajną kontynuacją religii biblijnego Izraela! Na jej glebie wyrosły dwie religie: ta, która uznała Jezusa za Mesjasza, czyli chrześcijaństwo, oraz ta, która tego nie uczyniła i w dużej mierze ukształtowała się w konfrontacji z chrześcijaństwem, czyli judaizm rabiniczny. Dość paradoksalnie judaizm rabiniczny okrzepł i rozwinął się już po zaistnieniu chrześcijaństwa, a także w opozycji do niego.Ten paradoks historyczny ma ogromne konsekwencje teologiczne. Obie religie polegają na Starym Testamencie i w równym stopniu nie mogą się bez niego obyć! Dziedzictwo biblijnego Izraela to nie tylko dziedzictwo żydowskie, lecz w najpełniejszym tego słowa znaczeniu także dziedzictwo chrześcijańskie. Bezwarunkowe uwypuklanie „starszeństwa” wyznawców judaizmu prowadzi do zupełnego wydziedziczenia wyznawców Chrystusa z tej życiodajnej gleby, jaką również dla nas stanowi Stary Testament.
 
W grę wchodzą też inne przesłanki. „Starsi bracia” oraz „starsi bracia w wierze” to dwa wyrażenia, które weszły do obiegu podczas pontyfikatu Jana Pawła II, lecz nie miały precedensu w wielowiekowym nauczaniu Kościoła. Powstaje pytanie: jakie są ich źródła oraz jak należy je poprawnie rozumieć? Znamienne, że im mocniej katolicy wskazywali, że wyznawcy judaizmu są naszymi „starszymi braćmi”, tym mocniej oni odżegnywali się od tej formuły. Nie znam nikogo reprezentatywnego po stronie żydowskiej, kto by głośno i z równą siłą przyznawał, że chrześcijanie są „młodszymi braćmi” żydów. Ta powściągliwość wynika przede wszystkim z utrwalonego żydowskiego spojrzenia na chrześcijaństwo, które nadal pozostaje bardzo nieprzychylne. Jednym ze skutków tego stanu rzeczy jest fakt, że w ujęciu żydowskim nie traktuje się chrześcijan jako bratnich wyznawców wiary w jedynego Boga. Tego spojrzenia nie wolno lekceważyć, bo jeżeli formuła tak chętnie powtarzana przez część chrześcijan ma istotne znaczenie teologiczne i ma służyć zbliżeniu wyznawców obu religii, to powinna być dobrze zrozumiana, zaakceptowana i upowszechniana przez obie strony.
 
Czy ostatnie stwierdzenia mogą osłabić dialog z judaizmem?
 
Zbliżenie z Żydami i ich religią nie może polegać na prawieniu tanich komplementów, ani tym bardziej na ignorancji czy wypaczaniu nauczania chrześcijańskiego. Musi polegać na prawdzie! W przeciwnym wypadku nie przynosi pożytecznych rezultatów, a tylko deformację, która w naszych czasach stanowi przejaw judaizacji chrześcijaństwa, równie niebezpiecznej jak tendencje judaizujące, które miały miejsce w pierwszych wiekach, zwalczane przez Ojców Kościoła oraz apologetów i pisarzy wczesnochrześcijańskich. W tym miejscu warto przytoczyć słowa św. Ignacego z Antiochii: Jest rzeczą bezsensowną mówić o Jezusie Chrystusie i zarazem żyć po żydowsku, ponieważ to nie chrześcijaństwo przyjęło judaizm, lecz judaizm chrześcijaństwo, w którym zgromadzili się wszyscy ludzie wierzący w Boga” („List do Magnezjan”, VIII, 3).
 
Myślę, że wyznawcy judaizmu usłyszeli w podanym doprecyzowaniu coś bardzo ważnego: są naszymi braćmi, podobnie jak wszyscy inni ludzie, aczkolwiek braterstwo z wyznawcami judaizmu ma dla nas aspekty szczególne i wyjątkowe. Właśnie dlatego trzeba prawidłowo ustalić, na czym dokładnie ono polega, co oznacza, a także co z niego wynika. Należy też podkreślić, że „stwierdzenie braterstwa” nie może być deklaracją jednostronną. Wtedy jesteśmy naprawdę braćmi, kiedy obie strony mówią o braterstwie, uznają je oraz wspólnie umacniają i budują.
 
Źródło: "Idziemy" nr 43/2009
 
Między Niewiastą a Smokiem, czyli między Kościołem a szatanem toczy się nieustanna wojna. Pokonany na niebie a strącony na ziemię, szatan kontynuuje walkę z chrześcijanami. Z tymi, "co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa" (Ap 12,17). W tej walce szatan sprzymierza się z "Bestią", czyli posługuje się ziemskimi władcami, państwami i ideologiami, które usiłują nagiąć rzeczywistość do swoich utopii. A owo naginanie nie może - koniec końców - dokonać się bez odwołania do użycia przemocy. "Ci będą walczyć z Barankiem, a Baranek ich zwycięży" (Ap 17,14; por. Rdz 3,15). (Abp. Stanisław Gądecki przewodniczący KEP Homilia Kościół i państwo to dusza i ciało )
//www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,18508,abp-gadecki-kosciol-i-panstwo-to-dusza-i-cialo.html
 
„…Sprawiedliwy porządek społeczeństwa i państwa jest centralnym zadaniem polityki. Państwo, które nie kierowałoby się sprawiedliwością zredukowałoby się do wielkiej bandy złodziei.(…) Sprawiedliwość jest celem, a więc również wewnętrzną miarą każdej polityki…” Benedykt XVI encyklika „Deus caritas est” n.28
„Jak odnaleźć nadzieję w beznadziejności? Trzeba dać świadectwo sprzeciwu i cierpienia. Zdolność do cierpienia z miłości do prawdy jest miarą człowieczeństwa” 

(Benedykt XVI "Spe salvi") 

KOMENTARZE

  • bariera nie do przyjecia dla zydow
    generalnie wartosciowy artykul pokazujacy upadek czlowieka sama struktura uni europejskiej jest takimstudium upadku czlowieka i podstawowych wartosci wiec z tym nie mozna dyskutowac . autor napisal w czesci o relacji z rzydami ze zydzi nie traktuja chrzescijan jako braci wiary w tego samego boga.Nie mozna sie temu dziwic chrzescijanstwo odeszlo od jedynie slusznej prawdy z BOG JEDEN JEST jest to podstawowa nauka starego testamentu cyt ,,SLUCHAJ IZREAELU JHWE JEDEN JEST I NIEMA POZA MNA INNEGO jak zydzi moga zaakceptowac takie falszerstwo jest to niemozliwe prawa logiki sa bezwgledne trudno wiec oczekiwac porozumienia . Jak mozna wogule myslec ze w czasach starego testamentu Bog byj jeden a po narodzeniu JERZUSA jest w postaci trujcy to jest falszerstwo fundamentalnej prawdy przekazanej zyda przez JHWE zydzi oczekiwali przyjscia zapowiadanego mesjasz a nie samego JHWE JAKIEKOLWIEK ZABIEGI LINGWISTYCZNE NIE MOGA ZMIENIC TEJ OCZYWISTEJ PRAWDY czy w slowach smartwychstalego jezusa stwierdzenie ,,CYT IDE DO OJCA BO OJCIEC JEST WIEKSZY ODEMNIE TA OCZYWISTA PRAWD NIE JESTR PORAZAJACO OCZYWISTA. jak wiec oczekiwac porozumienia na gruncie manipulacji najwazniejszym elementem zydowskiej wiarymozna zrozumiec ze trudno bylo by kosciolowi kat jako gluwnemu depozyteriuszowi tej prawdy przyznac sie do bladzenia po dwuch tysiacach lat jest to dowod na to ze dazenie do bewzglednej prawdy jest jeszcze kosciolom chrzescijanskim obce. i nawej jesli jeden z glownyvch rabinow izraela przyznaje ze JEZUS JEST SYNEM BOZYM I OCZEKIWANYM MESJASZEM to nie znaczy ze akceptuje nauke kosciola kat w takiej wypaczonej formie

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY

więcej