Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
458 postów 1677 komentarzy

W obronie cywilizacji łacińskiej przed bandytami i obłudnikami

Janusz Górzyński - Quis et deus? – KTÓŻ JAK BÓG! Discedite a me omnes pessimi haeretici, filii diaboli, et pestes animarum: vos detestor, et abominor, et cum Ecclesia Dei anathematizo. Jan kard. Bona O Cist

Moje komentarze

  • Tak będzie sądzony Sanhedryn z Poznania i motłoch podobny do niego
    Tego dzisiaj już nie usłyszysz w Kościele: "Czas Sądu"
    https://www.youtube.com/watch?v=wXuziY7qAMI
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • Michalkiewicz - Sądy podwyższają stawki kurwom!
    Michalkiewicz - O KURWACH MILIONERKACH
    https://nczas.com/2018/10/05/hit-michalkiewicz-ostro-milion-zlotych-za-molestowanie-zadne-krwy-nie-sa-tak-wysoko-wynagradzane/


    HIT! Michalkiewicz ostro! Milion złotych za molestowanie? „Żadne k*rwy nie są tak wysoko wynagradzane”

    W swoim najnowszym felietonie video publicysta „Najwyższego Czasu!” Stanisław Michalkiewicz odniósł się do ostatniego wyroku sądu, który to przyznał milion złotych odszkodowania molestowanej przez księdza kobiecie. Jedna panienka przez drugą, będą sobie przypominać, jak to były molestowane – ocenia publicysta.

    Rezonans wywołany filmem Wojciecha Smarzowskiego „Kler”. Proszę państwa, tu mowom potępienia nie ma końca, zwłaszcza, że i niezawisłe sądy się włączyły w tę atmosferę. Pani sędzia Anna Łosik przyznała takiej panience, która była molestowana przed laty przez księdza erotomana, milion złotych odszkodowania i dożywotnią rentę – zaczął Michalkiewicz.

    Pani sędzia Łosik przyznała te wszystkie apanaże panience nie od sprawcy zdarzenia, tylko od zgromadzenia Księży Chrystusowców. I to z tak kuriozalnym uzasadnieniem (…) jakoby to zgromadzenie temu Księdzu te czynności zlecało. Widać, że stopień zidiocenia niezawisłych sądów staje się niepokojący – kontynuował.

    Publicysta „Najwyższego Czasu!” dodawał, że gdyby to od niego zależało, to zleciłby przebadanie sędzi Anny Łosik przez jakieś konsylium weterynarzy. Ale to by nie wystarczyło, dlatego że ten wyrok został zatwierdzony w apelacji. Widać, że epidemia rozszerza się z prędkością płomienia. Jedno konsylium weterynarzy by chyba nie wystarczyło.

    Sam wyrok: dostać milion złotych, za to, że ktoś kiedyś wsadził rękę pod spódniczkę, no któż by nie chciał. Wiele pań za znacznie mniejsze pieniądze spódniczki podciąga, a tutaj milion złotych i dożywotnia renta. Skutki społeczne tego wyroku będą bardzo daleko idące – podkreślał Michalkiewicz.

    O jakich skutkach mowa? Jestem pewien, że jedna panienka przez drugą, będą sobie przypominać, jak to były molestowane (…) Miliona złotych to taka panienka jedna z drugą przez całe życie może nie zarobić, a tutaj za jednego sztosa. No to żadne k*rwy nie są tak wynagradzane na całym świecie. Nie wiem jak nasz biedny kraj to wytrzyma – mówił publicysta.
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • DOMY DZIECKA BĘDĄ PŁACIĆ MARYSI ZA ZBOCZONE ZACHOWANIE WYCHOWAWCY!
    Temat dla GWna - EROTOMANI W DOMACH DZIECKA - uprawiają pedofilię!!! Czy należy zlikwidować Domy Dziecka !?
    https://nczas.com/2018/10/05/koszmar-w-domu-dziecka-zboczony-wychowawca-mial-uwiesc-i-uprawiac-seks-z-14-letnia-dziewczynka/

    Czy GWno wystąpi o odszkodowanie do Premiera RP lub Ministra Oświaty czy jak to się teraz nazywa - za krzywdę Marysi i ile kosher nostra za obsługę prawną pokrzywdzonej za to zażąda i o jaką dożywotnią rentę ?
    Państwo jest przecież bogatsze o Kościoła to powinno więcej zapłacić !

    Koszmar w domu dziecka! Zboczony wychowawca miał uwieść i uprawiać seks z 14-letnią dziewczynką.

    Koszmar w domu dziecka! Wychowawca wykorzystał swoją pozycję, by zaciągnąć do łóżka swoją 14-letnią podopieczną. Jak widać nie miało znaczenia, że Marysia to przecież nadal dziecko. Zboczony opiekun dostał karę 2,5 roku pozbawienia wolności.

    Do tego koszmaru doszło w Dom Dziecka w Sulęcinie. Wychowawca od razu na swoją ofiarę wybrał 14-letnią Marysię. Jako, że spodobał się młodej dziewczynie, wykorzystał to bezlitośnie. Jak podaje „Super Express” na początku by ją uwieść zabierał ją na spacery, trzymał za rękę i dyskretnie przytulał.

    W weekendy zaczął zabierać Marysię do swojego domu. Jak ustalili śledczy Łukasz M. na portalach społecznościowych otwarcie proponował dziewczynce miłość francuską.

    Zaczął nachodzić 14-latkę na terenie placówki i jak mówią śledczy właśnie przez to wpadł, bo przyuważyła go inna podopieczna.

    Jak podaje „Super Express” zboczony wychowawca już w toku śledztwa przyznał się do winny i wyraził skruchę. Wyraził gotowość dobrowolnego poddania się karze i po dziewięciu miesiącach spędzonych w areszcie stanął przed sądem.

    Sąd skazał go na 2,5 roku więzienia, dodał do tego dziesięcioletni zakaz pracy z małoletnimi i nakazał wypłacić pokrzywdzonej nastolatce tytułem zadośćuczynienia 12 tys. zł.

    Nczas.com/ se.pl


    https://wolnosc24.pl/2018/10/05/koszmar-w-domu-dziecka-zboczony-wychowawca-mial-uwiesc-i-uprawiac-seks-z-14-letnia-dziewczynka/

    CIEKAWE, ŻE PAŃSTWOWY EROTOMAN DOSTAŁ WYROK O 2 LATA NIŻSZY OD ZAKONNEGO EROTOMANA ?

    CZY PAŃSTWOWI PEDOFILE MAJĄ JAKĄŚ TARYFE ULGOWĄ ?
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • Żydzi za pomocą swoich mediów i sądokracji usiłują wmówić, że Jezus i Maryja
    https://www.youtube.com/watch?v=I0HSnLkOd74&feature=share
    Nasza Królowa - p. Grzegorz Braun

    Żydzi w swoich bezczelnych wystąpieniach medialnych i sądowych sugerują, że za zbrodnie sexualne odpowiadają Jezus Chrystus i NMP Królowa Polski oraz Kościół katolicki.

    ŻYDZI JAWNIE ZNIEWAŻAJĄ NIEBO, Matkę Boża i Jezusa Chrystusa i Jego Kościół, w którym działa On przez Słowo Boże i sakramenty !!!

    Synagoga żydowska – siedlisko demonów (1)

    Wiem, że nawet i dziś wielu poważa żydów, a obrzędy ich za godziwe uznaje; toteż spieszę, by wykorzenić to zgubne mniemanie. Powiedziałem, że synagoga nie proponuje niczego co by ją czyniło lepszą od teatru, i biorę Proroka za świadka: żydzi nie są godniejsi zaufania niż prorocy. Co zatem mówi Prorok? (…) [splugawiłaś ziemię wszeteczeństwami twymi i złościami twymi] (2) (…) pokazałaś czoło wszetecznej niewiasty, wyzbyłaś się wstydu (Jer. III, 2. 3). Miejsce, gdzie przebywa wszetecznica to miejsce rozpusty; lecz to mało powiedzieć, że synagoga jest miejscem rozpusty i teatrem; jest ona ponadto jaskinią zbójców i schronieniem dzikich bestii. Gdyż powiedziane jest: [Jaskinią zbójców stał się ten dom] (3), Dom twój stał się dla mnie jaskinią hieny (Jer. VII, 11), nie tylko dzikiego zwierzęcia, ale zwierzęcia nieczystego. I dalej: Opuściłem dom mój, zostawiłem dziedzictwo moje (Jer. XII, 7). Otóż, kiedy Bóg opuszcza, jakaż nadzieja zbawienia pozostaje? Gdy Bóg opuszcza jakieś miejsce, owo miejsce staje się siedliskiem demonów. Wprawdzie, utrzymują stanowczo, że i oni wielbią prawdziwego Boga; lecz niech Bóg broni, byśmy to i my twierdzili! Żaden żyd nie wielbi Boga. Sam Syn Boży to oświadcza. Gdyż mówi: Gdybyście bowiem Ojca mego znali, to byście i mnie znali, ale ani mnie nie znacie, ani Ojca mojego (Jan. VIII, 19). Jakież nad to wiarygodniejsze świadectwo mógłbym przytoczyć?

    Skoro bowiem nie uznają Ojca, ukrzyżowali Syna i odrzucili asystencję Ducha Świętego, któż zatem śmiałby zaprzeczyć, że synagoga jest siedliskiem demonów? Bóg nie jest wielbiony w tym miejscu, wręcz przeciwnie! Lecz odtąd to chram bałwochwalstwa; niektórzy tymczasem zbliżają się do tych miejsc jakby do sanktuarium.

    Św. Jan Chryzostom (4)

    http://www.ultramontes.pl/chryzostom_synagoga.htm
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • @Janusz Górzyński 10:34:23
    Stanisław Michalkiewicz ma obawy, że afery seksualne w Kościele "mogą zupełnie rozregulować rynek nierządu", albowiem wystarczy jeden "sztos" z księdzem, aby parafie i zakony oraz diecezje były zobowiązane do płacenia horrendalnych odszkodowań, które przecież bardzo chętnie żydowskie sądy w Polsce będą zasądzać i żydowscy komornicy egzekwować.

    MAFIA WYROKIEM POZNAŃSKIM ZUPEŁNIE SIĘ ODSŁONIŁA CO DO CELU ZNISZCZENIA KOŚCIOŁA I KATOLICKIEJ POLSKI, A WIĘC TRZEBA DOPROWADZIĆ DO ZUPEŁNEGO SKASOWANIA TEJ ANTYPOLSKIEJ I RASISTOWSKIEJ STRUKTURY GRZECHU, KTÓRA WYPOWIEDZIAŁA WOJNĘ POLAKOM, KOŚCIOŁOWI I SAMEMU CHRYSTUSOWI PANU.

    APEL DO WSZYSTKICH !

    Najwyższy czas zacząć ścigać SLD, PO, UW, PSL, etc. - za działalność destrukcyjną we wszystkich miastach w Polsce, gdzie działa przydrożna prostytucja, burdele, promocja sexualizacji, etc. - ZA SUTENERSTWO I ZA ZGORSZENIA oraz za CHOROBY WENERYCZNE, ETC. !!!

    Niech za te czyny opowiedzą teraz WSZYSCY sutenerzy i organizatorzy sexbiznesów oraz ci wszyscy, którzy dawali placet na taką działalność i de facto osłaniali nierząd, nieczystość, promocję sexualizacji, etc. - czyli sędziowie, prokuratorzy, policjanci, strażnicy miejscy, prezydenci i burmistrzowie miast, radni, wojewodowie, itd.

    Oczywiście także za emisję programów szerzących zgorszenia, pornografię, etc. - MUSZĄ ODPOWIEDZIEĆ WSZYSCY WINNI ZBRODNI SEKSUALIZACJI POLAKÓW.

    Należy więc także ustalić narodowość wszystkich zbrodniarzy winnych destrukcji ludzi.


    "Libido dominandi - Seks jako narzędzie kontroli społecznej". Dr. Michael E. Jones
    https://www.youtube.com/watch?v=0wLBqnZNqK4
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • Stanisław Michalkiewicz o kampanii antykościelnej
    https://www.youtube.com/watch?v=ek6AvFaZv60
    od 22 minuty

    Kampanią antykościelną kierują - zdaniem Stanisława Michalkiewicza - żydzi, którzy nienawidzą cywilizacji łacińskiej i katolicyzmu. Na ten cel sam Soros wyasygnował wielkie pieniądze, którymi zasilił m. in. budżet GWna.
    Nie wątpliwie na Żydach, nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie - ciąży odpowiedzialność za te kampanie nienawiści i niech więc się nie zdziwią - jak mówi red. S. Michalkiewicz - gdy na skutek tych nastrojów społecznych i obudzonych emocji oraz różnych krzywd, to sami zrodzą nowego antysemickiego Hitlera i znów "trzeba będzie ich chować po piwnicach, aby ich nie spalono w piecach". Michalkiewicz w tym wywiadzie podaje wiele przykładów antykatolickiej roboty żydowskiej jak świat długi i szeroki.
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • @Husky 18:25:36
    Nawet perkusista Jan Budziaszek wie o tym, że Polska katolicka jest największym zagrożeniem dla światowej masonerii. Proszę słuchać, choć od 22 minuty
    https://www.youtube.com/watch?v=WNRFC6YBmVs
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • ŻYDOWINY OD ŚREDNIOWIECZA UPODOBAŁY SOBIE W POZNANIU MORDOWAĆ JEZUSA
    http://www.duchprawdy.com/cud_eucharystyczny_w_poznaniu_1399.pdf
    http://www.bibula.com/?p=56365

    Ty Boże, jak za taką krzywdę nagrodzimy?
    Twoję, gdy ciężką mękę w Poznaniu widzimy.
    Ty sam Boże jakoś jest zawsze sprawiedliwy,
    Ty wyniszcz aż do szczętu ten naród złośliwy.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Pozna%C5%84ska_legenda_o_skradzionych_hostiach
    https://gloria.tv/article/RfWn3Y3ZYdwe6PSMYCXRpkUsC

    Najświętsze Trzy Hostie w Poznaniu przez sprośnych żydów dręczone
    https://www.youtube.com/watch?v=F8Q4E0zLJ6g
    Pierwszy Cud Eucharystyczny w Poznaniu spowodowany żydowską profanacją Bożego Ciała
    https://www.youtube.com/watch?v=T8TCX29o6-k

    Sanktuarium Najświętszej Krwi Pana Jezusa w Poznaniu
    https://www.youtube.com/watch?v=-H5pOKmX1b8


    Od wieków w Sanktuarium Najświętszej Krwi Pana Jezusa w Poznaniu, w miejscu, w którym w 1399 roku odnotowano najstarszy w Polsce cud eucharystyczny, trwa modlitwa. Właśnie tutaj przybywają pielgrzymi z kraju i zagranicy, by uczcić to historyczne wydarzenie i zaczerpnąć ze studni wody, w której topiono trzy najświętsze Hostie.

    Wdzięczni za uzdrowienia pielgrzymi przez trzy stulecia zostawiają cenne wota za otrzymane łaski. Sanktuarium, nazywane Golgotą Poznania, jest miejscem kulminacyjnym Poznańskiego Traktatu Eucharystycznego. Zapraszamy do jego poznania.

    Ty Boże, jak za taką krzywdę nagrodzimy?
    Twoję, gdy ciężką mękę w Poznaniu widzimy.
    Ty sam Boże jakoś jest zawsze sprawiedliwy,
    Ty wyniszcz aż do szczętu ten naród złośliwy.
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • SANHEDRYN POZNAŃSKI JEST GŁUPI I GODZIEN PIEKŁA
    A KTO JEST GŁUPCEM - z Pisma Świętego?

    Najgorsza jest praktyczna nieuleczalność głupoty. „Nauczać głupiego to jakby nauczać drzemiącego, który jeszcze w końcu zapyta: A o co chodzi?” (Syr 22, 10). „Choć stłuczesz głupiego w moździerzu tłuczkiem razem z ziarnami, głupota go nie opuści” (Prz 27, 22).

    Nie dziwi więc, iż Pismo Święte zaleca stronić od głupców. „Nie naradzaj się z głupim” (Syr 8, 17), „nie wdawaj się z głupim w długie rozmowy” (Syr 22, 13), bo „usta głupiego grożą zniszczeniem” (Prz 10, 14), a „jego serce obmyśla nieprawość, żeby się dopuszczać bezbożności i głosić błędy o Panu” (Iz 32, 6). „Raczej spotkać niedźwiedzicę, co straciła małe, niżeli głupiego z jego głupotą” (Prz 17, 12).

    A kto jest głupcem?

    TEN KTO NIE WIERZY W BOGA największy głupiec i złoczyńca. Najdobitniej wyraża to Psalm 114: „Mówi głupi w swoim sercu: Nie ma Boga” (Ps 14, 1).
    "Człowiek, który nie wierzy w Boga straszny jest dla siebie i innych ludzi" św. Jan XXIII
    "Człowiek, który odwraca się od Boga staje się zwierzęciem a potem diabłem" Ojcowie Pustyni

    KTO TRAFIA DO PIEKŁA ???


    Katechizm Kościoła Katolickiego:

    1033 Nie możemy być zjednoczeni z Bogiem, jeśli nie wybieramy w sposób dobrowolny Jego miłości. Nie możemy jednak kochać Boga, jeśli grzeszymy ciężko przeciw Niemu, przeciw naszemu bliźniemu lub przeciw nam samym: "Kto... nie miłuje, trwa w śmierci. Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego" (1 J 3, 14 c-15). Nasz Pan ostrzega nas, że zostaniemy od Niego oddzieleni, jeśli nie wyjdziemy naprzeciw ważnym potrzebom ubogich i maluczkich, którzy są Jego braćmi (Por. Mt 25, 31-46). Umrzeć w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego i nie przyjmując miłosiernej miłości Boga, oznacza pozostać z wolnego wyboru na zawsze oddzielonym od Niego. Ten stan ostatecznego samowykluczenia z jedności z Bogiem i świętymi określa się słowem "piekło".

    1034 Jezus często mówi o "gehennie ognia nieugaszonego" (Por. Mt 5, 22. 29; 13, 42. 50; Mk 9, 43-48.), przeznaczonej dla tych, którzy do końca swego życia odrzucają wiarę i nawrócenie; mogą oni zatracić w niej zarazem ciało i duszę (Por. Mt 10, 28.). Jezus zapowiada z surowością, że "pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego Królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony" (Mt 13 41-42). On sam wypowie słowa potępienia: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny!" (Mt 25, 41).

    1035 Nauczanie Kościoła stwierdza istnienie piekła i jego wieczność. Dusze tych, którzy umierają w stanie grzechu śmiertelnego, bezpośrednio po śmierci idą do piekła, gdzie cierpią męki, "ogień wieczny". Zasadnicza kara piekła polega na wiecznym oddzieleniu od Boga; wyłącznie w Bogu człowiek może mieć życie i szczęście, dla których został stworzony i których pragnie.

    1036 Stwierdzenia Pisma świętego i nauczanie Kościoła na temat piekła są wezwaniem do odpowiedzialności, z jaką człowiek powinien wykorzystywać swoją wolność ze względu na swoje wieczne przeznaczenie. Stanowią one równocześnie naglące wezwanie do nawrócenia: "Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!" (Mt 7,13-14):

    Ponieważ nie znamy dnia ani godziny, musimy w myśl upomnienia Pańskiego czuwać ustawicznie, abyśmy zakończywszy jeden jedyny bieg naszego ziemskiego żywota, zasłużyli wejść razem z Panem na gody weselne i być zaliczeni do błogosławionych i aby nie kazano nam, jak sługom złym i leniwym, pójść w ogień wieczny, w ciemności zewnętrzne, gdzie "będzie płacz i zgrzytanie zębów".

    1037 Bóg nie przeznacza nikogo do piekła; dokonuje się to przez dobrowolne odwrócenie się od Boga (grzech śmiertelny) i trwanie w nim aż do końca życia. W liturgii eucharystycznej i w codziennych modlitwach swoich wiernych Kościół błaga o miłosierdzie Boga, który nie chce "niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia" (2 P 3, 9): Boże, przyjmij łaskawie tę ofiarę od nas, sług Twoich, i całego ludu Twego. Napełnij nasze życie swoim pokojem, zachowaj nas od wiecznego potępienia i dołącz do grona swoich wybranych.


    Bóg w wielu miejscach w Piśmie Świętym mówi, co czynić i czego nie czynić, aby wejść do Królestwa Niebieskiego. Nie wejdą do Niego ci którzy dopuszczają się nieprawości: "Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie ZGORSZENIA i tych, którzy DOPUSZCZA SIĘ NIEPRAWOŚCI, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!" (Mt 13, 41-42) W innym miejscu w Piśmie Świętym Bóg mówi: "Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten NIE WEJDZIE DO NIEGO" (Mk 10,15). Dalej w Ewangelii Marka można przeczytać, że również ludziom bogatym, będzie trudno wejść do Nieba: "Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: "Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego [tym, którzy w dostatkach pokładają ufność]. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż BOGATEMU wejść do królestwa Bożego" (Mk 10,24). Święty Paweł w Liście do Koryntian pisze: "Czyż nie wiecie, że NIESPRAWIEDLIWI nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani ROZPUSTNICY, ani BAŁWOCHWALCY, ani CUDZOŁOŻNICY, ani ROZWIĘŹLI, ani MĘŻCZYŹNI WSPÓŁŻYJĄCY ZE SOBĄ, ani ZŁODZIEJE, ani CHCIWI, ani PIJACY, ani OSZCZERCY, ani ZDZIERCY nie odziedziczą królestwa Bożego. A takimi byli niektórzy z was. Lecz zostaliście obmyci, uświęceni i usprawiedliwieni w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa i przez Ducha Boga naszego" (1 Kor 6, 9-11).
    Wymienione fragmenty z Pisma Świętego dotyczą przykazań: nie cudzołóż, nie kradnij, nie pożądaj. (zob. Wj 20, 2-17) albo (Pwt 5, 6-21) Dał je Bóg Mojżeszowi jeszcze w czasach starotestamentowych. Jezus nakazał nam wypełniać te przykazania, są one aktualne także dzisiaj.
    Co więc zrobić by osiągnąć zbawienie? Pismo Święte mówi: "Uwierz w Jezusa /.../ a zbawisz siebie i swój dom" (Dz 16, 31); "Jeżeli więc ustami wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie" (Rz 10,9). Nie wystarczą tu jednak tylko słowa: "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto SPEŁNIA WOLĘ OJCA, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!" (Mt 7, 21-23) Należy więc wcielić w życie czyny, i spełniać PRZYKAZANIA jak nam nakazał Ojciec.


    O piekle trzeba mówić

    Papież Paweł VI wielokrotnie zachęcał: „Mówcie o rzeczach ostatecznych i rozważajcie to, co Sobór Watykański II nazywa eschatologią, co z greckiego znaczy ostateczny i co zawiera w sobie te rzeczy, które dotyczą człowieka, to znaczy: śmierć, sąd Boży, piekło albo niebo. O rzeczach ostatecznych przepowiada niewielu kapłanów, a ci, którzy to robią, mówią mało na ten temat. A przecież Sobór przypomina w sposób uroczysty o rzeczach ostatecznych, które dotyczą nas wszystkich, łącznie z tą straszną prawdą o możliwości wiecznego potępienia, które nazywamy piekłem” (por. LG 6, 8, 25; GS 18, 38). Gdyby więcej ludzi zastanawiało się na tą bolesną prawdą o piekle, być może więcej niedowiarków i grzeszników podjęłoby dialog ze swoją duszą i sumieniem. Taki dialog z własną duszą prowadził nawet Diderot, filozof, ateista: „Duszo moja, jeśli dalej będziesz tak żyła, nie tylko będziesz nieszczęśliwa w tym życiu, ale także po śmierci, w piekle. Na to odpowiada dusza: A kto ci powiedział, że piekło istnieje? Filozof na to: Piekło jest tak okropne, że wystarczy jedna tylko myśl o nim, żeby zmusić cię do osądzenia życia. Dusza odpowiada: Jestem pewna, że piekła nie ma. Filozof odpowiada: Duszo moja, nie bluźnij! Mówiąc to sama wiesz, że kłamiesz!” Biedni są ci, którzy uważają się za postępowych i twierdzą, że nie wypada człowiekowi współczesnemu mówić o rzeczach ostatecznych. Zobaczmy, że świat, który ucieka od Boga, i od rzeczy ostatecznych, pogrąża się w chaosie, zmierza ku katastrofie. Dziś, jak nigdy, są aktualne słowa św. Katarzyny ze Sieny: „Nie milczcie więcej! Krzyczcie tysiącami głosów. Kiedy milczycie, świat zmierza ku zagładzie”.
    Jezus wiele razy mówił na temat rzeczy ostatecznych, również na temat piekła i przestrzegał przed nim. Mówił o nim ponad sześćdziesiąt razy. Trzydzieści razy mówił o ogniu i o strasznych mękach i ponad trzydzieści razy mówił o wieczności. W swoim nauczaniu bardzo mocno akcentował te prawdy, dlatego my nie możemy dzisiaj pomniejszać zawartości Ewangelii.


    Piekło istnieje

    Św. Augustyn mawiał, że istnienie piekła odrzucają ci, którym bardzo zależy, żeby go nie było, ponieważ jeżeli istnieje, jest z pewnością przeznaczone dla nich. Ono jednak istnieje i wcale nie trzeba wierzyć w jego istnienie, żeby tam się dostać. Pismo Święte mówi wprost na temat piekła blisko 600 razy. Jezus nie tylko wiele razy przestrzegał przed nim, ale mówił o nim w przypowieściach. Znamy doskonale przypowieść o bogaczu i Łazarzu. Egoistyczny bogacz umarł i dostał się w otchłań, gdzie cierpiał okrutne męki. Bezskutecznie błagał o jedną choćby kroplę wody, która ugasiłaby dręczący go płomień. Natomiast Łazarz po śmierci został wyniesiony na „łono Abrahama”, które dla Izraelitów było synonimem nieba (por. Łk 16,19-31). Znamy inną przypowieść o chwaście posianym między dobre ziarno. Podczas żniw czeka go spalenie. „Tak będzie przy końcu świata” - mówi Jezus. „Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego” (Mt 13, 41-43). W innych miejscach Jezus opisywał w sposób symboliczny i bardzo wymowny istnienie piekła. Do tych, którzy obrażają Boga i czynią zło mówi: „Jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony…” (Mk 9,42-48). Natomiast do tych, którzy uważają się za chrześcijan, ale żyją jak poganie mówi: „nie znam was” (por. Mt 25,11). Również tym, którzy marnują Boże dary, talenty nie szczędzi ostrych słów: „Sługo zły i gnuśny…, wyrzućcie go na zewnątrz w ciemności. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 25,26-30). Jezus wyraźnie mówi również o sądzie ostatecznym: „…Wtedy odezwie się do tych po lewej stronie: Idźcie ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 25,41-46). Przerażający opis piekła podaje również św. Jan w Apokalipsie: „A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy czciciele Bestii i jej obrazu i ten, kto bierze znamię jej imienia” (Ap 14,11).

    Z piekłem nie ma żartów

    Św. Bonawentura, doktor Kościoła, kiedy starał się zobrazować, czym jest piekło, tak mówił: „Ptak przelatuje raz na sto lat, dotykając delikatnie brzegami swoich skrzydeł wielkiej kuli z brązu. Kiedy pod dotykiem jego skrzydeł ta zniknie, przestanie istnieć również piekło? Nie! Ponieważ to będzie dopiero jego początek. Ono ciągle się zaczyna, a nigdy nie kończy”. Św. Tomasz z Akwinu, jeden z największych umysłów chrześcijańskich, został zapytany u schyłku życia: „Nauczałeś w największych katedrach Europy, wygłosiłeś tyle kazań, napisałeś wiele ksiąg, co najbardziej zastanowiło cię w twoim życiu? Odpowiedział: To, co wywarło na mnie największe wrażenie, to ta smutna rzeczywistość, że jest wielu chrześcijan, którzy są przekonani, że Chrystus jest Bogiem, i mówił jasno o piekle i są świadomi tego, że ono istnieje, ale żyją ciągle w grzechu ciężkim i narażają się na to, że mogą na wieki zatracić się w piekle. Co można powiedzieć o tylu chrześcijanach, którzy żyją w grzechu śmiertelnym całymi dniami, miesiącami i latami?” Do tych wszystkich Jezus kieruje słowa upomnienia: „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. Bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.” (Mt 24,42-44). Jeśli śmierć nas dosięgnie w stanie grzechu ciężkiego, co nam zostanie? Jeśli natomiast jesteśmy ludźmi czujnymi, przygotowanymi w każdym czasie, możemy liczyć na łaskę Boga i szczęście wieczne. Ważne jest więc, żeby czuwać, być przy Bogu w każdym czasie. Trzeba też modlić się za tych, którzy tę dramatyczną prawdę odrzucają lub ignorują. Trzeba stanąć po stronie Jezusa Zmartwychwstałego, bo tylko on może nas zbawić od zła. On jest zwycięzcą piekła, śmierci i szatana!

    http://niedziela.pl/artykul/26804/nd/Czy-pieklo-naprawde-istnieje


    Dwie Drogi: Droga Życia
    1 Istnieją dwie drogi - jedna Życia i jedna Śmierci,* a między tymi dwiema drogami jest wielki rozdźwięk
    http://oblubienica.eu/czytelnia/pisma-wczesnego-kosciola/didache---nauka-pana-przekazana-przez-dwunastu-wyslannikow-poganom#rodo


    Droga Śmierci
    1 Droga Śmierci jest natomiast taka!
    Przede wszystkim jest zła i pełna przekleństwa:
    morderstwa, cudzołóstwa, pożądliwości, rozpusty, kradzieże, akty bałwochwalstwa, magie, czary, eliksiry, fałszywe zeznania, akty obłudy, nieszczerość, oszustwo, wyniosłość, złośliwość, samozadowolenie, chciwość, głupia mowa, brawura, chełpliwość, wielka pycha;
    2 prześladowcy dobrych, nienawidzący prawdy, kochający kłamstwo, nieznający sprawiedliwej zapłaty, nielgnący do dobra, ani słusznego osądu, gotowi nie do dobrego, ale do złego, będący dalecy od łagodności i wytrwałości, rozmiłowani w próżnych rzeczach, goniący za zyskiem, nieokazujący miłosierdzia ubogim, dręczący udręczonego, nieuznający Tego, kto ich uczynił, mordercy dzieci, niszczyciele dzieła Boga, odwracający się od potrzebującego, zadręczający uciskanego, wstawiennicy bogatych, nieprawi sędziowie biednych, całkowicie grzeszni!
    Strzeż się, dziecko, wszystkich ludzi tego rodzaju!

    http://oblubienica.eu/czytelnia/pisma-wczesnego-kosciola/didache---nauka-pana-przekazana-przez-dwunastu-wyslannikow-poganom/page/2
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • SŁUCHAJCIE ARMIO JUDASZA POCZWARY CZARTOWSKIE
    Błogosławiony Władysław z Gielniowa, Patron Warszawy - pieśń o zdradzie Judasza Żydowina
    https://www.youtube.com/watch?v=CwcVY5rr3-Y


    Jezusa Judasz przedał... [Żołtarz Jezusów, czyli piętnaście rozmyślań o Bożym Umęczeniu]
    The Altar of Jesus – Fifteen Meditations Upon Lord’s Sufferings

    Pieśń zrekonstruowana na podstawie XVI-wiecznego rękopisu, znajdującego się do 1944 roku w Bibliotece Krasińskich w Warszawie, przypisywana bł. Ładysławowi z Gielniowa [ok. 1440 - 1505].

    Reconstructed on the basis of the 16th century manuscript kept until 1944 in Warsaw Krasiński Libery, attributed to blessed Ladislaus of Gielniów [c. 1440 - 1505].

    Media Vita, Pośród Żywota - Polskie Pieśni Pasyjne
    Media Vita - Polish Passion Songs
    Bornus Consort

    DUX 2007
    CD info:
    http://www.dux.pl/media-vita.html


    Jezusa Judasz przedał...
    [Żołtarz Jezusów]

    Jezusa Judasz przedał za pieniądze nędzne,
    Bog Ociec Syna wydal na zbawienie duszne.
    Jezus kiedy wieczerzał, swe ciało rozdawał,
    Apostoły swe smętne swoją krwią napawał.

    Jezus w ogrodek wstąpił swymi miłosniki,
    Trzykroć się Oćcu modlił za wszytki grzeszniki;
    Krwawy pot s niego płynął dla boju silnego.
    Duszo miła, oględaj miłosnika twego!

    Jezusa miłosnego gdy Żydowie jęli,
    Baranka niewinnego rwali i targali;
    Opak ręce związali Panu niebieskiemu,
    Pędem rychłym bieżeli do miasta świętego.

    Jezus jest policzek wziął u Annasza wielki,
    Do Kajifasza posłan, a tamto jest uplwan;
    Oczy mu zawiązali Żydowie okrutni,
    Poszyjki mu dawali, w lice Jego bili.

    Jezus staroście wydan, łajncuchem swiązany;
    Piłat Żydow jest pytał, ktore jego winy.
    Widząc jego przez winy, do Heroda posłał;
    Żydowie Go soczyli, ale Jezus milczał.

    Jezus swleczon z odzienia, u słupa uwiązan,
    A tak przez miłosierdzia okrutnie biczowan -
    Krew z ciała jest płynęła. Pan niebieski zranion;
    O duszo moja, patrzy, płaczy rzewno, wzdychaj!

    Jezus gdy ubiczowan, na stolcu posadzon,
    Cirnim jest koronowan, a przeto jest wzgardzon;
    Przed Jezusem klękali rycerze niewierni,
    S Niego się naśmiewali, na oblicze plwali.

    Jezus potem osądzon, Piłat jego sądził,
    Od Żydow jest nawidzon, a w tym Piłat zgrzeszył;
    Maryja, Matka Boża, tedy sie smęciła,
    Wzdychała a płakała i wszytka semglała.

    Jezus s miasta wywiedzion, krzyżem uciążony,
    A łotrom jest przyłączon, jak robak wzgardzony;
    Matka mu zabieżała, chcąc jego oględać,
    A gdy jego uźrzała, jęła rzewno płakać.

    Jezusa już krzyżują, patry, duszo, pilnie,
    Ręce i nogi ranią, krew s ran jego płynie;
    Matka gdy to widziała, na ziemię upadła,
    Dla Synaczka miłego rada by umarła.

    Jezus z krzyżem podniesion, patrzcie, krześcijani,
    Miedzy łotry postawion, drogą krzwią skropion;
    Od Żydow jest pośmiewan, gdy na krzyżu wisiał,
    Jezus, miłosierny Pan, wszytko skromnie cirpiał.

    Jezus Oćcu sie modlił za swe krzyżowniki,
    Smętną Matkę ucieszył, łotra i grzeszniki;
    "Pragnę grzesznych zbawienia, duszo moja miła,
    Już Oćcu polecaję" - wołał wszytką siłą.

    Jezusa umarłego stworzenie płakało,
    Pana swego miłego barzo żałowało;
    Słojnce się zacimilo, ziemia barzo drżała;
    Opoki sie ściepały, groby otwarzały.

    Jezusowa Matuchna gdy u krzyża stała,
    Bok jego włocznią zbodzion i wielko otworzon;
    Krew i woda płynęła z boku naświętszego,
    Matuchna jego miła żałowała tego.

    Jezus z krzyża sejmowan w nieszporną godzinę,
    Maryja piastowała ciało swego Syna;
    Ciało maścią mazali Jozef z Nikodemem,
    W prześciradło uwili, potym w grob włożyli.

    Jezusow żołtarz czcicie i często śpiewajcie,
    Maryją pozdrawiajcie, k tej się uciekajcie;
    Maryja, przez boleści, ktore jeś cirpiala,
    Oddal od nas złości, daj wieczne radości.

    [Trzykroć pięćdziesiąt mowcie: "Zdrowa bądź, Maryja",
    A jeden pacierz pojcie za kożdym dziesiąkiem;
    Piętnaście rozmyślenia w Bożym umęczeniu
    Są do nieba stopienie, duszne oświecenie. Amen.]
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • @Rzeczpospolita 13:34:30
    Coś na Wawelu białe orlę złożył,
    I szczerbcem znaczył po kijowskiej bramie:
    Karki krzyżackie pod Jagiełłą korzył,
    I wiódł pod Wiedeń Sobieskiego ramię;
    Coś tak ukochał lud, przez Cię wybrany,
    Że mu męczeńską palmą zdobisz skronie,
    Boże! w wyroków tajni niezbadany,
    Błogosław Rusi, Liwie i Koronie!

    Maryjo Królowo! Matko wiecznej chwały,
    Tyś w serca Polek wlała duch ofiary;
    Przykład im Twoje namiestnice dały,
    W cnotach Jadwigi w pokorze Barbary.
    Lud Twój Ci służbę zaprzysiągł na wieki,
    Do Ciebie korne wyciąga on dłonie;
    O! nie odmawiaj łaski i opieki,
    Błogosław Rusi, Litwie i Koronie!

    Za wiarę ojców, za kraj ukochany
    Walczyć będziemy mężnie i wytrwale,
    A w Twojem Ręku, o Panie! nad Pany,
    Tryumf wolności dać zwycięzkiej chwale.
    W sercach dopóki dawne będą cnoty,
    Wiara i miłość w ludu Twego łonie,
    Dla nas w oręże przemień wrogów groty,
    Błogosław Rusi, Litwie i Koronie!


    https://www.youtube.com/watch?v=5a1R1hC4J9k
    Pieśń na uroczystości w Horodle
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • Abp. Paweł Lenga o wilkach w owczych skórach !
    https://www.youtube.com/watch?v=FQ69KQY67JU&t=197s
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • @Rzeczpospolita 13:34:30
    https://www.arte.tv/pl/videos/067797-000-A/dzicy-ludzkie-zoo/?xtor=CS1-98&kwp_0=980319&kwp_4=3265535&kwp_1=1372490
    Nigdy nie słyszałem, iżby katolicy w odróżnieniu od protestantów i masonów, zakładali ludzkie ZOO ?


    W KWESTII EKSTERMINACJI PRUSÓW SPRAWA MA SIĘ ZGOŁA INACZEJ I DOTYCZY NIE KATOLICYZMU, ALE BIZANTYNIZMU GERMAŃSKIEGO JAKO SIŁY SPRAWCZEJ W TYM PRZEDSIĘWZIĘCIU.

    "U Germanów zbójectwo nie uchodzi za coś złego" Juliusz Cezar "WOJNA GALIJSKA"


    Warto tu wspomnieć, że Święty Tomasz z Akwenu (c. 1225-1274) zdefiniował „wojnę sprawiedliwą,” jako dozwoloną w obliczu prawdziwego i śmiertelnego zagrożenia. Wojna taka może być wypowiedziana tylko przez prawomocny rząd, w oparciu o bardzo ostrożnie dokonane ustalenie, że dana wojna faktycznie jest „mniejszym złem.” Ciekawą ilustracją z historii Polski są reakcje na zbrodnie krzyżackie, dokonywane na Prusach i na Polakach. Zbrodnie te Paweł Włodkowic określił jako skutki „herezji pruskiej.” O „wojnie sprawiedliwej” pisał też Wojciech z Brudzewa, profesor Mikołaja Kopernika.

    „Teksty Włodkowica były studiowane i cenione w ówczesnej Europie. Dotarły m.in. do Salamanki, gdzie kilkadziesiąt lat później powstała tzw. rewizjonistyczna szkoła arystotelesowska, z której wyszedł sławny Franciszek Vittoria, twórca teorii prawa międzynarodowego, a także dominikanin Cristobal de las Casas, gorący obrońca Indian w Ameryce. Ich poszukiwania kontynuował m.in. Hugo Grotius, arminianin (członek holenderskiego Kościoła reformowanego), wybitny teoretyk prawa.

    Wśród polskich rzeczników prymatu racji nad przemocą warto wymienić Stanisława ze Skalbmierza, Jana Ostroróga, Andrzeja Frycza Modrzewskiego, Wawrzyńca Grzymałę Goślickiego, Piotra Skargę SJ, czy Samuela Przypkowskiego. Ich jagiellońska otwartość i szacunek dla wolności ludzkiego sumienia ukształtowały naszą polską tożsamość, w tym także naszą tożsamość religijną, o czym już wkrótce mogliśmy się przekonać, kiedy niemal cała Europa pogrążyła się w oparach absolutyzmu. Nad Wisłą nigdy nie był on popularny…

    ...dla stosunków rozumu i wiary ważnym wydarzeniem było zetnięcie się na przełomie XII i XIII wieku myśli europejskiej z filozofią Arystotelesa, w przekazie wybitnych muzułmanów Awerroesa i Awicenny... W konsekwencji chrześcijańska filozofia XIII i XIV wieku była właściwie polemiką z różnymi formami filozofii arystotelesowskiej.” (Krzysztof Model „Co chrześcijanie zawdzięczają muzułmanom?” Blogi Tezeusza, 01.10.2006).

    Nie zamieściłem w powyższym cytacie Mojżesza Majmonides’a, ponieważ według Izraela Szaraka. był on rasistą i pisał o Turkach że „Ich prawdziwe miejsce na tym świecie znajduje się gdzieś poniżej ludzi, a powyżej małp, bowiem z wyglądu bardziej są podobni do człowieka niż do małpy.” Izrael Szahak „Żydowskie dzieje i religia,” 1994, Str. 43.

    Natomiast oszustwa Krzyżaków i fałszowanie przez nich dokumentów ograniczonych w czasie na uprawnienia permanentne, takich jak akt wydany przez Konrada Mazowieckiego w 1228 roku w Kruszwicy, spowodowało zainteresowanie się i wielki wkład Polaków w powstanie prawa międzynarodowego w Europie, zwłaszcza kiedy w roku 1364 król Kazimierz Wielki uzyskał, po latach starań, zgodę papieża na założenie uniwersytetu w Krakowie, stolicy królestwa. Był to drugi, po powstałym w 1348 r. w Pradze, uniwersytet w środkowej Europie. Później powstały uniwersytety w Wiedniu (1365), Peczu (1367) oraz w Heidelbergu (1386).

    Tak zwane Studium Generale - oficjalna nazwa uniwersytetu w Krakowie - rozpoczęło działalność faktycznie nie wcześniej niż w 1367 r. i składało się z trzech tylko wydziałów: sztuk wyzwolonych, medycyny i prawa, którego znajomość była bardzo ważna w sporze przeciwko Krzyżakom. Rektor i profesor prawa Paulus Vldimiri (Paweł Włodkowic, 1370-1435) napisał osiemnaście podstawowych tez prawa międzynarodowego również sprawy wojen sprawiedliwych zgodnie z interpretację Św. Tomasza z Akwenu. Papież Jan Paweł II powoływał się na Włodkowica w przemówieniu do ONZ.

    Tak, więc wydanie wojny sprawiedliwej musi być oparte na uczciwych intencja i wojna taka może być wytoczona tylko jako ostateczność po wyczerpaniu wszystkich możliwych środków pokojowych i to w obliczu pewnego zwycięstwa a nie niekończących się walk, zniszczeń i kosztów, które powinny być proporcjonalne do dobra, jakie można osiągnąć za pomocą zbrojnej interwencji.

    Krzyżacy rabowali i zabijali w imię szerzenia wiary, podczas gdy obecnie podboje neo-kolonialne odbywają się w imię krzewienia demokracji. Jest rzeczą charakterystyczną, że prezydent Obama ominął, w jego przemówieniu w Oslo, ocenę „wojny z wyboru” a nie konieczności, jaką jest wojna i pacyfikacja Iraku, która jest najdłuższą wojną w historii USA.

    http://job.blox.pl/2009/12/Prof-Iwo-Cyprian-Pogonowski-Obama-i-wojna.html


    PAWEŁ WŁODKOWIC
    Staropolski obrońca praw człowieka


    Zwycięstwo pod Grunwaldem szybko obróciłoby się w klęskę, gdyby nie ks. Paweł Włodkowic, który obronił Polskę przed krzyżackimi oskarżeniami na soborze w Konstancji oraz na cesarskim i papieskim dworze.
    Paweł Wtodkowic z Brudzęwa - wybitny humanista, który, gdyby urodził się bardziej na zachód, zdobyłby zapewne nieprzemijającą światową sławę. Jego dzieła wyprzedzały bowiem o ponad wiek prace tej miary myślicieli - uchodzących za prekursorów idei praw narodów - co Niccolo Machiavelli i Bartłomiej de Las Casas, a o ponad 200 lat koncepcje Hugo Grotiusa, uznawanego za ojca tej teorii.. Włodkowic swą doktrynę wykuwał w ogniu dyplomatycznej walki z zakonem krzyżackim. Musiał w niej udowodnić, że Polska prowadziła wojnę słuszną i sprawiedliwą, a zakon był działającym w złej wierze agresorem, łamiącym prawa boskie i ludzkie. W 1412 roku Włodkowic po raz pierwszy brał udział w negocjacjach z Krzyżakami. Rozgłos i uznanie zdobył jednak podczas soboru w Konstancji w latach 1414-1418, na którym hierarchowie Kościoła i władcy świeccy debatowali nad najważniejszymi sprawami ówczesnej Europy, w tym nad sporem polsko-krzyżackim.

    W KONSTANCJI

    Włodkowic na soborze w Konstancji nie miał łatwego zadania. Europa bowiem sympatyzowała z zakonem, w znacznej mierze dzięki propagandowemu, szkalującemu Polskę pismu Jana Falkenberga. Ten krakowski dominikanin, profesor UJ, oddał swe pióro na usługi Krzyżakom i napisał "Satyrę na herezje i inne nikczemności Polaków oraz ich króla Jagiełły". Zarzucał stronie polskiej sprzymierzenie się z poganami, schizmatykami oraz heretykami w wojnie przeciwko zakonowi. Rzeczywiście, pod Grunwaldem walczyli po naszej stronie poganie, prawosławni i husyci, a pod sztandarami krzyżackimi rycerstwo z Europy Zachodniej. To komplikowało nasze położenie. Ciekawostką jest fakt, że polska delegacja domagała się, bezskutecznie zresztą, potępienia pracy Falkenberga jako heretyckiej i spalenia jej do spółki z autorem.

    Ponadto Europa przychylała się także do wpływowych teorii głoszących pochwałę zaczepnych wojen z poganami - wojen, mających doprowadzić do ich chrystianizacji. Odmawiano im, ze względu na grzech pierworodny, prawa do własności, w tym prawa do posiadania własnego państwa. Włodkowic musiał przełamać ten niesprzyjający Polsce klimat polityczno-intelektualny. Próbując to uczynić, odwoływał się do poglądów papieża Innocentego IV, według których poganom przysługiwały w sferze własności te "same prawa co chrześcijanom, gdyż'Bóg stworzył świat dla wszystkich ludzi, a Jezus Chrystus ofiarował swe życie nie tylko za chrześcijan. Argumentację ks. Włodkowica w sporze z Krzyżakami sprowadzić można do trzech zasadniczych kwestii: praw narodów, w tym pogańskich, wojny sprawiedliwej oraz zasadności istnienia samego zakonu krzyżackiego. Soborowe starania Włodkowica ukoronowane zostały sukcesem. 9 marca 1422 trybunał papieski ogłosił korzystny dla Polski werdykt.

    PRAWA NARODÓW

    Włodkowic stał na stanowisku, iż godność, równość oraz wolność przysługują każdemu człowiekowi, a zatem każdy ma niezbywalne prawo do obrony swego życia i innych niezbywalnych wartości. Dotyczy to także pogan. Jeśli zaś takie prawa należne są jednostkom, to również składającym się z nich narodom i państwom. Siłą rzeczy także państwom pogańskim. Pisał: "Państwa, posiadłości i władza mogą godziwie bez grzechu być przy niewiernych, gdyż zostały one utworzone nie tylko dla wiernych, ale dla każdej rozumnej istoty. A zatem nie wolno niewiernym zabierać ich państw, posiadłości czy władzy, gdyż posiadają je bez grzechu i za sprawą Boga". Uznawał, że jeśli nikogo one nie atakują, to występowanie przeciwko nim jest występkiem przeciwko samemu Bogu.

    Sprzeciwiając się nawracaniu pogan siłą ks. Włodkowic stwierdzał: "Wiara jest cnotą teologiczną, dlatego szerzenie jej należy do teologów, a nie do wojowników". W innym miejscu dodawał: "Ten sposób jest z krzywdą bliźniego, a nie należy czynić rzeczy złych, aby wynikły dobre".

    WOJNA SPRAWIEDLIWA

    "Wróciłbym jeszcze Pawła Włodkowica, rektora krakowskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego w XV w., który głosił, iż trzeba zabezpieczyć następujące prawa narodów: do istnienia, do wolności, do niepodległości, do własnej kultury, do godziwego rozwoju. «Gdzie mocniej dziata siła, niż miłość - pisze Włodkowic - tam szuka się tego, co stanowi wtasny interes, a nie Jezusa Chrystusa, i stąd łatwo odstępuje się od reguły prawa Bożego. (...) Wszelkie jednak prawo potępia tych, którzy napadają na pragnących żyć w pokoju: tak prawo naturalne, które głosi: Czyń drugiemu to, czego sam pragniesz!, jak i prawo Boskie, które potępia wszelką grabież zakazem: Nie kradnij!, a zabrania przemocy przykazaniem: Nie zabijaj!» (Paweł Włodkowic, Saeventibus (1415).

    Jan Paweł II, Auschwitz-Birkenau,
    7 czerwca 1979.
    "Należy wiedzieć, że wymaga się pięciu rzeczy na to, aby wojna była sprawiedliwa" - pisał Włodkowic. Są nimi osoba, przedmiot, przyczyna, duch i upoważnienie. Jeśli chodzi o osobę, to uczony wskazywał, że krew wolno przelewać tylko świeckim, nie zaś duchownym, pomijając wypadki nieuniknionej konieczności. A ta okoliczność w wojnach prowadzonych przez zakon nie zachodziła.

    Po drugie - argumentował - przedmiotem wojny sprawiedliwej może być tylko odzyskanie własności lub dobro ojczyzny. Zaś jej przyczyną - jedynie chęć zapewnienia sobie pokoju. Tu także Krzyżacy tego warunku nie spełniali.

    Po czwarte sprawiedliwa wojna może być toczona nie "z nienawiści albo zemsty lub chciwości", a tylko "dla poprawienia i dla miłości, sprawiedliwości i posłuszeństwa, gdyż wojować nie jest grzechem, ale grzechem jest wojować dla łupu", co czynił zakon.

    Jeśli zaś mowa jest o upoważnieniu, to może ono zostać wydane przez Kościół, gdy się walczy za wiarę, albo przez monarchę. Ten warunek Włodkowic poddał wszechstronnej analizie, szczególnie pod kątem zasadności nadawania Krzyżakom terytoriów należących do pogan, po której doszedł do wniosku, że władza cesarza nie rozciąga się nad niewiernymi i może być im narzucona tylko przemocą, czyli wbrew prawu. Także papież - w opinii naszego uczonego - podlegał ograniczeniom i nie mógł bez istotnej przyczyny ogłaszać wojny przeciwko poganom i obdarzać chrześcijan ich ziemiami.

    Włodkowic w swoich wywodach nie ograniczał się jedynie do argumentów teoretycznych. Kwestionował również autentyczność przywilejów, które Krzyżacy mieli otrzymać od papieży i cesarzy.

    WIAROŁOMNY ZAKON

    Włodkowic podkreślał, że Krzyżacy swoje posiadłości w Prusach, Inflantach oraz na Żmudzi uzyskali bezprawnie, w tym na mocy sfałszowanych nadań. Zatem - by być w zgodzie z nauką Chrystusa - powinni byli z nich zrezygnować, jako z rzeczy kradzionej. Co więcej, Włodkowic twierdził, że wobec tego można im je odebrać siłą. Niejako przy okazji udowodnił również, że wspieranie Krzyżaków samo w sobie jest już grzechem.

    Podsumowując swoje stanowisko względem Krzyżaków, których postępowanie określał mianem "okrutnej przewrotności i przewrotnego okrucieństwa", pisał: "Krzyżacy z Prus, walcząc ze spokojnymi niewiernymi, albo raczej napadając ich jako takich, nigdy nie mieli sprawiedliwej wojny z nimi (...), ponieważ przeciw [nim] jest każde prawo, mianowicie naturalne, Boskie, kanoniczne i cywilne".

    Włodkowic jednak na takich konstatacjach nie poprzestał. Posunął się dalej, kwestionując legalność istnienia zakonu. Wskazywał, że wbrew swojej nazwie Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie nigdy nie posiadał szpitala w Jerozolimie, oraz że Ziemia Święta jest w rękach muzułmanów, wobec czego działają oni w innym midjscu i w innych okolicznościach, niż te przewidziane w przywilejach. Nie mogą zatem przestrzegać dwóch reguł, do których stosowania się byli zobowiązani: reguły joannitów oraz templariuszy. A skoro tak, to funkcjonują w gruncie rzeczy nielegalnie, więc ich organizacja powinna zostać przez sobór powszechny rozwiązana. Swoje wywody doprowadził Włodkowic do twierdzenia, iż zakon jest heretycką sektą.

    Poglądy Pawła Włodkowica, jak również Stanisława ze Skarbimierza i innych polskich uczonych, tworzących krakowską szkołę prawną, legły u podstaw idei wolności, konstytuującej Rzeczpospolitą Obojga Narodów. I choć nie zostały należycie docenione na Zachodzie, wciąż zachowują aktualność, o czym niejednokrotnie mówił Jan Paweł II.

    Paweł Włodkowic, duchowny katolicki wybitny teolog, prawnik i humanista. Urodził się ok. 1370 r. w Brudzewie (dzisiejszy Brudzeń] koto Dobrzynia, w diecezji pło ckiej. Studiował na Uniwersytecie w Pradze.. Po uzyskaniu święceń kapłańskich został w 1398 r. scholastykiem poznańskim, a w 1400 r. kanonikiem płockim. Ok. roku 1403 rozpoczął studia prawnicze na uniwersytecie w Padwie. Do Polski wrócił w 1411 r. Został kanonikiem krakowskim, a trzy lata potniej rektorem uniwersytetu w Krakowie. Od stycznia 1415 do maja 1418 r. przebywał w Konstancji jako członek poselstwa polskiego na soborze powszechnym, na którym był rozpatrywany między innymi spór między Polską a Krzyżakami, którzy nas oskarżali o herezję i współpracę z poganami. Około roku 1424 został proboszczem parafii św. Idziego w Kłodawie. Zmarł w Krakowie między rokiem 1435 a 1443.

    https://adonai.pl/historia/?id=135

    Dzieło De optimo senatore libri duo zadedykował Goślicki Zygmuntowi Augustowi. Opisał w nim idealnego męża stanu – senatora. Król winien być namiestnikiem Bożym i sługą, którego celem ma być szczęśliwe życie obywateli. Miał być wybierany przez senatorów, mianowanych przez króla spośród najcnotliwszych obywateli. Król, tak jak i mąż stanu, muszą znać dogłębnie aktualną sytuację w państwie i na świecie, filozofię, historię, ekonomię, retorykę. Winni kochać ojczyznę ponad wszystko, wyróżniać się rozsądkiem, sprawiedliwością, męstwem, umiarkowaniem, powagą, pobożnością, dobrodusznością i szlachetnością.

    Goślicki opowiedział się za monarchią mieszaną (łac. mixta), w której szczególną rolę przypisywał senatowi utrzymującemu równowagę między królem a narodem (łac. populus co oznaczało wówczas szlachtę) i skupiającemu osoby doskonałe cnotą. Szczególna pozycja Senatorów ma gwarantować w kraju rządy podporządkowane Rozumowi i cnocie. Z tego powodu, król powinien w każdej sprawie zasięgać rady senatorów po to, by uniknąć kierowania się namiętnościami przy sprawowaniu rządów. Młodym ludziom zalecał służbę ojczyźnie na polu bitwy, starszym – w parlamencie. Do polityki dopuszczał również kapłanów. Podkreślał rolę zgodnego z prawem naturalnym, niezmiennego i powszechnie przestrzeganego prawa stanowionego. Opowiadał się za publiczną edukacją. Wyznawał zasadę urząd jest nagrodą za cnotę. Wykazał się imponującą wiedzą z zakresu filozofii i historii starożytnej.

    Wyjątkowym jak na owe czasy pomysłem Goślickiego była teza, że cnota nie jest dziedziczna, czym podkopywał rolę szlachty jako głównej siły politycznej w kraju. Cnotę obywatelską zdefiniował jako wynik czterech katolickich cnót kardynalnych: roztropności, sprawiedliwości, męstwa i umiarkowania - a te miały mieć swoje źródło w woli Boga. Roztropność została zdefiniowana jako umiejętność, aby "rozstrzygać o rzeczach obecnych, minione zachowywać w pamięci, przewidywać przyszłe". Cnotę sprawiedliwości natomiast podzielił na trzy rodzaje - sprawiedliwość naturalną, boską i ludzką (inaczej: cywilną), a tą ostatnia była - zdaniem Goślickiego - zarezerwowana dla senatorów (elity politycznej kraju)[7].

    Rozprawę Goślickiego kilkakrotnie wydano w Anglii: w 1598 The Counsellor Exactly Portraited in two books, którego ponowna edycja w 1607 nosiła tytuł A Common Wealth of Good Counsaile. W 1660 niejaki J.G. wydał traktat The Sage Senator, stanowiący zniekształconą przeróbkę wcześniejszego tłumaczenia. Kolejny raz traktat został przetłumaczony i opublikowany przez W. Oldisworthe'a w roku 1773 jako The Accomplished Senator in two books written, którego reprint ukazał się w roku 1992 nakładem American Institute of Polish Culture (Miami). W USA panuje silne przeświadczenie, że treściami traktatu inspirowali się m.in. Thomas Jefferson i Thomas Paine, tworząc konstytucję USA.[potrzebny przypis]

    Pod koniec życia pisał kolejny traktat De hereticis. Rozprawy tej nie ukończył, zaś jej autograf został najprawdopodobniej, wraz z innymi rękopisami, spalony przez Niemców po upadku Powstania Warszawskiego.

    Twórczość literacka
    De victoria Sigismundi Augusti, Padwa 1564, (wiersz na zwycięstwo nad Moskwą w 1560)
    De optimo senatore libri duo, Wenecja 1568, drukarnia J. Zilettus; wyd. następne: Bazylea 1593; przekład ang. pt. The Counsellor Exactly Portraited in two books, wyd. Londyn 1598 (skonfiskowane z rozkazu królowej Elżbiety); wyd. następne pt. A Common Wealth of Good Counsaile, 1607 (ponownie skonfiskowane); pt. The Accomplished Senator in two books written, Londyn 1768 lub 1773; (pomimo 2-krotnej konfiskaty dzieło to było znane w Anglii, na co wskazują cytaty w broszurach i ulotkach politycznych sprzed roku 1649; znał je także W. Shakespeare). Tłumaczenie O doskonałym senatorze (fragmenty)
    Mowa duchowieństwa koronnego na sejmie warszawskim do Króla JM (brak miejsca i roku wydania), wyd. nast. w zbiorze: M. Stephanides Opuscula tam ecclesiastici quam equestris ordinis, Kraków 1632, unikat pierwodruku Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego
    Witanie Rad i Stanów Koronnych polskich do króla Je° Mści Zygmunta III... uczynione. Dnia 9 grudnia roku 1587, Kraków 1587, drukarnia Łazarzowa; wyd. nast.: z odmianą w tyt.: Witanie... Dnia 10 grudnia roku 1587; przedr. K. Mecherzyński Historia wymowy w Polsce, t. 1, Kraków 1856, s. 503-507; A. Małecki Wybór mów staropolskich, Kraków 1860, s. 107-114
    Listy i materiały
    Do C. Distelmejera, Kraków, 1 października 1584, 18 lutego 1588; wyd. T. Wierzbowski Materiały do dziejów piśmiennictwa polskiego, t. 1, Warszawa 1900, s. 251, 279-280
    Do J. Zamoyskiego, 10 listopada 1586; wyd. Archiwum Jana Zamoyskiego t. 4, wyd. K. Lepszy, Kraków 1948
    Do H. Rozdrażewskiego z 1589, rękopis: Biblioteka Jagiellońska nr 2363, s. 884-885
    Do papieża Sykstusa V, Warszawa, 15 marca 1589; w: Severinus Cracoviensis (S. Lubomlczyk) De vita, miraculis et actis canonizationis Sancti Hyacinthi, Rzym 1594, s. 280; przekł. francuski: F. Estienne le Clor Histoire de la vie, miracles et canonisation de S. Hiacinthe, Arras 1602
    Do S. Reszki, Mogiła, 15 czerwca 1589; wyd. A. Grabowski Starożytności historyczne polskie, t. 1, Kraków 1840, s. 90-97; t. 2, Kraków 1840, s. 435-436
    Listy do papieża i Sekretariatu Stanu, wiad. podał P. Savio "De actis Nuntiaturae Poloniae quae partem Archivi Secretariatus Status constituunt", Watykan 1947, Studia Teologiczne XIII, s. 10; przekł. polski listu do Sykstusa V, Mogiła, 17 lutego 1590, wyd. J. M. Ossoliński Wiadomości historyczne do dziejów literatury polskiej, t. 2, Kraków 1819, s. 84-86
    Do J. Zamoyskiego, Książ, 26 sierpnia 1590; wyd. T. Wierzbowski Materiały do dziejów piśmiennictwa polskiego, t. 1, Warszawa 1900, s. 294-295
    Do S. Żółkiewskiego, Przemyśl, 2 stycznia 1599, wyd. W.A. Maciejowski Piśmiennictwo polskie, t. 3 dod., Warszawa 1852, s. 210-21
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wawrzyniec_Go%C5%9Blicki


    Wawrzyniec Goślicki (1538–1607)


    O DOSKONAŁYM SENATORZE
    (fragmenty)

    WAWRZYŃCA GRZYMAŁY GOŚLICKIEGO
    O DOSKONAŁYM SENATORZE KSIĘGI DWIE
    W których dostojników obowiązki, szczęśliwy żywot obywateli,
    a Rzeczpospolitych powodzenie i dobrobyt są wystawione.
    Dzieło prawie złote,
    Najwyższych filozofów i ustawodawców nauką wypełnione,
    a dla wszystkich pragnących dobrze Rzeczpospolitą kierować
    nie tylko pożyteczne, lecz wprost konieczne.
    Z dodatkiem bogatego skorowidza wszelkich rzeczy
    godnych zapamiętania w tymże dziele zawartych

    Za przywilejem, Wenecja u Jordana Zilletta, MDLXVIII

    * * *

    NAJJAŚNIEJSZEMU I NAJMOŻNIEJSZEMU KSIĄŻĘCIU I PANU,
    PANU ZYGMUNTOWI AUGUSTOWI,
    Królowi Polskiemu, Wielkiemu Książęciu Litewskiemu, Ruskiemu, Pruskiemu, Panu na Mazowszu, Żmudzi, Inflanciech, &tc., Panu swemu Najłaskawszemu

    Nie masz, Najświatlejszy Królu, człowieka takiego, który byłby nieświadom, że za najszczęśliwsze te należy mieć państwa, w których obywatele szczęśliwy i spokojny wiodą żywot; zaś z drugiej strony za najsmutniejsze – te, w których zbyt wątła opieka sprzyja ich spokojowi i zapewnia im bytowanie niezakłócone. Albowiem ani Rzeczpospolita nie może być szczęśliwa bez szczęścia obywateli, ani też obywatel zażywać nie może szczęścia w Rzeczypospolitej, która szczęścia nie zna. Lecz zaiste, co do spraw, które by się najistotniej do tworzenia szczęścia państwa i obywateli przyczyniały, wielka bywała wśród uczonych rozbieżność zdań. Jedni zatem twierdzili, że powinniśmy się w tym kierować raczej prawa ustawami i przepisami; inni zaś właściwszą w tej mierze uważali naukę obywatelską. Z kolei niektórzy sądzili, że pewne przychylne oddziaływanie samego nieba, pod którym żyjemy czyni nas pod tym względem podatniejszymi. Inni wreszcie uznali to za rzecz dobrych królów: jeśli bowiem obywatel przykład z nich biorąc i cnoty ich naśladując, w ten sposób zupełnie się do nich upodobnia.

    czytaj więcej tutaj
    http://www.staropolska.pl/renesans/proza/Goslicki.html
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • @Rzeczpospolita 13:34:30
    http://www.fronda.pl/a/nie-warto-sie-dluzej-oszukiwac-poza-kosciolem-zbawienia-nie-znajdziemy,115997.html
    Proszę przeczytać z uwagą tekst ks. prof. Jacka Salija OP
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • @miarka 23:51:33
    Nie warto się dłużej oszukiwać: poza Kościołem zbawienia nie znajdziemy!!!
    71
    Czy rzeczywiście poza Kościołem nie ma zbawienia, a jeżeli tak, to jak tę tezę należy rozumieć? Pytanie to ma sens i warto się nim zajmować tylko pod tym warunkiem, że z Jezusem Chrystusem rzecz się ma naprawdę tak, jak głosi nowotestamentalne orędzie: że naprawdę jest On Synem Bożym, przez którego świat został stworzony i który dla nas stał się jednym z nas, ażeby nas wszystkich - ludzi wszystkich czasów, pokoleń i kultur - zaprosić, uzdolnić i prowadzić do życia wiecznego - pisze o. Jacek Salij OP.

    Wierzyć warto tylko w Chrystusa prawdziwego


    Jeżeli Chrystus naprawdę jest jednorodzonym Synem Bożym i Zbawicielem świata, to rozumie się samo przez się, że „nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni" (Dz 4, 12), i że jest On, w swoim człowieczeństwie, jedynym pośrednikiem między Bogiem i ludźmi (por. 1 Tm 2, 5 ).

    Otóż można się fascynować Chrystusem i wcale w Niego nie wierzyć. Już w czasach apostolskich różni ludzie uważający się za chrześcijan nie umieli w Chrystusa uwierzyć naprawdę. Jedni, ebionici, widzieli w Nim proroka - owszem, największego z największych, jednak tylko proroka (por. Mt 1 6 , 1 4 ). Inni, dokeci, uznając Jego boskość, nie wyobrażali sobie, żeby mógł On aż do tego stopnia się zniżyć, by stać się prawdziwym człowiekiem (por. 1J 4, 1-3; 2 J 7 ). W kolejnych pokoleniach chrześcijaństwa pojawiały się różne inne pokusy porzucenia wiary w Chrystusa prawdziwego na rzecz łatwiejszych do zrozumienia i przyjęcia wyobrażeń na jego temat.

    Toteż nigdy dość powtarzania, że chrześcijaństwo nie ma sensu i nie warto mieć z nim czegokolwiek wspólnego, jeżeli prawda o Chrystusie jest inna, niż naucza Nowy Testament i głosi Kościół. „Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał – wyjaśnia bez ogródek apostoł Paweł - daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach... Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania" (1 Kor 1 5 , 1 7 . 1 9).

    Gdyby wiara Kościoła, że Chrystus jest Synem Bożym i Zbawicielem, była tylko jakimś tam podobno pożytecznym mitem, uciekajmy jak najdalej zarówno od Chrystusa, jak i od Kościoła. Bycie chrześcijaninem i nadzieja życia wiecznego nie miałyby wówczas sensu, a stawianie sobie pytania, czy w Kościele zbawienie jest bardziej dostępne niż poza Kościołem, świadczyłoby o umysłowej aberracji i moralnej przewrotności.

    Żeby w sposób poważny pytać o to, czy zbawienie można osiągnąć również poza Kościołem, trzeba pytanie to stawiać w wierze apostołów, iż Jezus jest „Mesjaszem, Synem Boga żywego" (Mt 16, 16), „Panem moim i Bogiem moim" 0 20, 28) i że „nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni" (Dz 4, 1 2 ).

    W tej właśnie wierze przypatrzmy się najpierw temu, na czym polega dar Kościoła i dlaczego Kościół jest szczególnie właściwym „miejscem" przyjmowania zbawienia.

    Matka Boża: Oto jak uniknąć piekła Matka Boża: Oto jak uniknąć piekła
    W jaki sposób zbawienie dokonuje się w Kościele?

    Po wniebowstąpieniu Pana Jezusa to nie było tak, że osieroceni uczniowie postanowili zorganizować się w Kościół. Nowy Testament nie pozostawia wątpliwości co do tego, że Kościół jest darem, jaki nam zostawił Pan Jezus, abyśmy się mogli - niezależnie od tego, w jakim miejscu i czasie przyszło nam żyć - spotykać się z Nim realnie jako z Nauczycielem i Zbawcą.

    Zanim od nas odszedł - przez swoją śmierć, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie - Jezus wybrał Dwunastu, aby byli zaczątkiem Jego Kościoła. Jak ważne było to, żeby apostołów było właśnie dwunastu, świadczy fakt, że kiedy jeden z nich sprzeniewierzył się swojemu powołaniu, bardzo szybko w jego miejsce wybrano Macieja (Dz 1, 1 5 - 2 6 ) . Było bowiem woląjezusa, aby byli oni ojcami ludu Nowego Przymierza, na wzór dwunastu synów Jakuba, patriarchów ludu Przymierza Pierwszego.

    O tym, że Jego zamiarem jest założenie Kościoła i obdarzenie nas nim, Jezus mówił swoim uczniom wyraźnie (Mt 16, 18). Zostawił swojemu Kościołowi chrzest (Mt 28, 19), wobec którego chrzest Jana był zaledwie cieniem (Mt 3, 11 i paralel.; Dz 11, 16; 19, 3-5), zostawił moc odpuszczania grzechów 0 20, 22n) oraz dar Eucharystii (Mt 26, 26-28 i paralel.). Obiecał ponadto, że sam Duch Święty będzie czuwał nad tym, żeby w Kościele była głoszona autentyczna Jego nauka (J 14, 26; por. Łk 16, 10; Mt 16, 19; 18, 18; 1 Tm 3, 15).

    Otóż warto sobie uprzytomnić, że dzięki darowi Kościoła nasza jedność z Jezusem i możliwości spotkania z Nim są dziś niewyobrażalnie głębsze niż te, jakie mieli nawet sami apostołowie, kiedy żyli z Nim na co dzień i mieli możliwość bezpośredniego z Nim przebywania. Apostołowie mogli „jedynie" być w Jego obecności, słuchać Go, zadawać Mu pytania, być świadkami Jego postępowania i Jego cudów.

    Nasze możliwości zjednoczenia z Jezusem i czerpania z Niego są nieporównanie większe. Spróbujmy to zobaczyć w świetle tajemniczych słów Pana Jezusa: „Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was" 0 16, 7 ).

    Dlaczego odejście Jezusa było warunkiem posłania Ducha Świętego? Bo dopóki Jezus historycznie był z nami, orędzie zbawienia było dopiero przekazywane, nie było jeszcze przekazane do końca. Jako Człowiek, był On wtedy jednym z nas. Odszedł od nas po dopełnieniu naszego odkupienia i przygotowaniu swoich uczniów, których wybrał, żeby byli zaczątkiem Kościoła, na przyjęcie Ducha Świętego. Teraz - mocą tegoż Ducha, którego On nam posyła – możemy się z Nim spotykać niewyobrażalnie głębiej niż jako z jednym z nas. Spotykając się z Nim w Duchu Świętym, jednoczymy się z Nim - rzecz jasna, na razie tylko zaczątkowo - na wzór jedności Osób Boskich. Możemy nawet spożywać Jego Ciało i poniekąd przemieniać się w Niego. Przychodząc do nas, On ogarnia nas całych, tak że my stajemy się coraz więcej jedno z Nim, tak jak to zapisał apostoł Paweł: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus" (Ga 2, 2 0 ).

    Rzecz jasna, wszystko to jest możliwe dlatego i tylko dlatego, że Jezus naprawdę jest równym swojemu Przedwiecznemu Ojcu Synem Bożym, a stawszy się naszym Zbawicielem, ma moc spotykać się z nami na takim poziomie bliskości i intymności, jaki na tej ziemi jest absolutnie niemożliwy nawet w relacjach między najbardziej oddanymi sobie przyjaciółmi.

    Jak wierzący chrześcijanie dobrze wiedzą, zbawienie to nie jest jakaś zewnętrzna nagroda za dobre życie ani konsumpcjonistycznie pojęty błogostan. O zbawieniu wiecznym Jezus mówił następująco: „A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa" 0 17, 3 ). Niewątpliwie Jezus mówi tu o całoosobowej znajomości Boga, o poznaniu Go w miłości i całym sobą.

    Apostoł Paweł oddał to za pomocą starotestamentalnej metafory oglądania Go „twarzą w twarz" (1 Kor 13, 12), apostoł Jan zwrócił zaś uwagę na to, że sytuacja zbawienia wiecznego absolutnie przekracza naszą wyobraźnię: „Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest" ( 1 J 3 , 2 ).

    Zstępowanie na nas zbawienia wiecznego Nowy Testament oddaje za pomocą idei zrodzenia z Boga 0 1,12n; 3, 3; Jk 1, 18), przybrania za synów (Rz 8, 14-17; Ga 3, 26; 4, 6n), udziału w Bożej naturze (2 P 1, 4 ) , jakby utożsamienia z Chrystusem (J 17, 23; 2 Kor 13, 5 ) . Jak widzimy, wszystkie te idee i obrazy wskazują na dar absolutnie przekraczający zarówno wyobraźnię, jak i nasze możliwości naturalne, a zapewne nawet nasze naturalne pragnienia.

    Toteż znajdziemy w Ewangeliach ostrzeżenia, które jednych ludzi niepokoją, innych oburzają i gorszą, że odmowa czerpania z pozostawionych nam przez Jezusa źródeł zbawienia może kosztować jego utratę: „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony" (Mk 16, 16). Podobnie mówił Jezus o Eucharystii: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 5 3 ).

    Powyższe pouczenia z całą pewnością zawierają ten przekaz, że zbawienie wieczne jest sprawą najwyższej doniosłości i że należy go szukać tam, gdzie rzeczywiście jest ono przez Boga udzielane. O tym, że nie wolno w tych pouczeniach szukać informacji, jakoby ludzie nie czerpiący z pozostawionych przez Chrystusa Pana źródeł zbawczych byli od zbawienia wykluczeni, ale również o tym, że pouczenia te nie są pustosłowiem, lecz coś znaczą - powiem za chwilę.

    Najpierw jednak przypatrzmy się ogromnie popularnemu dzisiaj zgorszeniu orędziem, że Jezus Chrystus jest jedynym Zbawicielem ludzkości i że tylko przez Niego i w Nim można osiągnąć zbawienie.

    Współczesny „ d o w ó d " na nieprawdziwość wiary chrześcijańskiej

    Pierwsze poważniejsze zwątpienie w uniwersalną misję Kościoła pojawiło się w chrześcijańskiej Europie w okresie oświecenia. Filozofowie tego okresu uwierzyli w uniwersalność ludzkiego rozumu naturalnego, orędziu zaś ewangelicznemu przyznawali znaczenie tylko partykularne. „Ewangelia Chrystusowa - pisał Lessing w swoim Wychowaniu rodu ludzkiego – odrzucona będzie jako elementarz, który już spełnił swoje zadanie, nadchodzi epoka, kiedy zapanuje ewangelia rozumu, która nauczy człowieka, że ma czynić dobro nie pod groźbą kary, jak w Starym Testamencie, ani nadziei nagrody w przyszłym, zapowiedzianym przez Chrystusa Królestwie Bożym, lecz dltego jedynie, że tak każe rozum" 1 .

    Jak widzimy, cały sens religii jest tu sprowadzony do moralności, toteż nic dziwnego, że wiarę Kościoła (tak wstrętne filozofom oświecenia „dogmaty"!) oraz przekonanie chrześcijaństwa o swojej uniwersalności zaczęto piętnować jako fanatyzm. W czasach rewolucji francuskiej wręcz manierą się stało nazywanie katolików fanatykami 2 .

    W czasach współczesnych zakwestionowanie uniwersalnych roszczeń chrześcijaństwa dokonuje się „na miękko", bez tej agresji, z jaką odrzucano orędzie ewangeliczne w okresie oświecenia. Gdyby naprawdę Chrystus był jedynym dawcą zbawienia - że przywołam argument szczególnie często dziś powtarzany - i gdyby naprawdę Bóg kochał każdego poszczególnego człowieka, to orędzie o tym zbawieniu powinno już dawno dotrzeć do wszystkich ludzi. Tymczasem Ewangelia dotarła do stosunkowo niewielkiej części ludzkości i nic nie zapowiada, żeby w najbliższym czasie miało się to zmienić, co więcej, chrześcijaństwo znajduje się obecnie w ewidentnym kryzysie. (W nawiasie przypomnę, jak potężny kryzys chrześcijaństwa zapowiadał sam J e z u s - p o r . Łk 18, 8 ) .

    Szczególnie popularnym modelem, służącym dzisiaj do kwestionowania jedyności Chrystusa Pana jako Zbawiciela jest sformułowany w roku 1973 przez Johna Hicka (i tak przez niego nazwany) „religijny przewrót kopernikański". Wobec faktu ewidentnej - twierdzi John Hick – partykularności chrześcijaństwa wśród pozostałych religii, najwyższy czas odejść wreszcie od „ptolemejskiej" wiary w Chrystusa jedynego Zbawiciela i w Kościół, poza którym jakoby nie ma zbawienia, i przyjąć „heliocentryczny" model Boga objawiającego się wielopostaciowo (pluriform revelatioń). Owocem i dowodem tego wielorodnego objawienia są różne religie, które Hick uznaje za jednakowo kompetentne do wprowadzania ludzi w najważniejszy, ostateczny wymiar naszego istnienia.

    Co najmniej z dwóch najwyższej wagi powodów pomysł Hicka zasługuje na zdecydowane odrzucenie. Po pierwsze, jak przytomnie zauważa dokument z roku 1996 Międzynarodowej Komisji Teologicznej pt. Chrześcijaństwo i religie, 13: „Stwierdzenie, że wszystkie religie są prawdziwe, jest jednoznaczne ze stwierdzeniem, że wszystkie są fałszywe" 3 . Innymi słowy, prawda w „heliocentrycznej" propozycji Johna Hicka jest czymś, co w religiach praktycznie nie powinno się liczyć. Otóż nie sposób nie zauważyć, że dla chrześcijaństwa otwarcie się na taką perspektywę oznaczałoby zgodę na to, że ani słowo Boże nie jest naprawdę słowem Bożym, ani odpuszczenie grzechów nie jest naprawdę odpuszczeniem grzechów, ani sakramenty sakramentami – słowem, trzeba porzucić wiarę i zacząć co najwyżej bawienie się w ludzi wierzących.

    Przede wszystkim jednak sprowadzenie chrześcijaństwa do jednego szeregu z innymi religiami implikuje porzucenie wiary w boskość Jezusa i w Jego przedwieczność, czyli mówiąc po prostu - implikuje zniszczenie samej istoty chrześcijaństwa i zadowolenie się jego martwą skorupą, nadającą się tylko do wyrzucenia. Według Hicka wiara w boskość Jezusa to jedynie poetycka metafora, wyrażająca, że był On kimś nadzwyczajnym ponad wszelkie wyobrażenie. Nie trzeba dodawać, że poetycką metaforą jest również, zdaniem Hicka, zarówno wiara, że na krzyżu dokonało się nasze odkupienie, jak i wiara, że Chrystus zmartwychwstał.

    W obliczu takiej arogancji wobec mojej chrześcijańskiej wiary człowiek nie ma nawet sił podejmować dyskusji. Spontanicznie przypomina się cytowany tu już fragment Pierwszego Listu do Koryntian 15, 1 7 - 1 9 . Jeżeli Chrystus tak naprawdę ani nie jest Synem Bożym, ani nie zmartwychwstał - to przecież nie ma sensu bawić się w chrześcijaństwo. A już szczególnie wielkimi idiotami byli męczennicy, którzy woleli umrzeć, niż wyrzec się wiary w Chrystusa.

    Słowem, nigdy dość przypominania, że chrześcijaństwo nie głosi mitu o Jezusie Chrystusie, który można by zależnie od pojawiających się potrzeb przerabiać i dostosowywać do takich lub innych upodobań. Chrześcijaństwo głosi Chrystusa, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. Jeżeli ktoś sądzi, że to nieprawda, niech od nas odejdzie, ale niech nie udaje chrześcijanina. Jeżeli ktoś sądzi, że naiwnością i głupotą jest wierzyć w Chrystusa naprawdę, chętnie przyznajmy mu rację: Tak, my jesteśmy tacy właśnie głupi i naiwni, że w Chrystusa, który jest Bogiem prawdziwym i Zbawicielem wszystkich ludzi, wierzymy naprawdę.

    „Nadziwić się nie mogę - pisał już apostoł Paweł o majsterkowiczach, którzy szukali jakiejś lepszej Ewangelii niż ta, którą głosili apostołowie - że tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą otrzymaliście - niech będzie przeklęty!" (Ga 1, 6 - 9 ).

    Skoro Chrystus j e s t Zbawicielem, to nie ma zbawienia poza Kościotem

    Przedstawmy teraz w syntetycznym skrócie naukę wiary, jaka zawiera się w twierdzeniu, że poza Kościołem nie ma zbawienia. Zacznę od zwrócenia uwagi na dwie niewątpliwie błędne interpretacje tego twierdzenia. Po pierwsze, niezgodna z wiarą katolicką jest taka jego wykładnia, jakoby zbawienia mogli dostąpić sami tylko katolicy, tzn. jakoby wszyscy niekatolicy byli od życia wiecznego wykluczeni 4.

    Po wtóre, nie wolno prawdy, iż poza Kościołem nie ma zbawienia, interpretować w taki sposób, żeby przestała ona cokolwiek znaczyć. Przecież Chrystus Pan obdarzył nas Kościołem - a w nim swoim słowem i sakramentami - abyśmy w nim rośli ku życiu wiecznemu. Zatem nasza przynależność do Kościoła i korzystanie w nim ze źródeł zbawienia z całą pewnością nie jest czymś mało ważnym.

    Propozycję wspomnianej syntezy spróbuję przedstawić w trzech punktach:

    Prawda, że poza Kościołem nie ma zbawienia, podkreśla najwyższą doniosłość naszej przynależności do Kościoła. Toteż jeżeli ktoś – uwierzywszy, że Chrystus jest Synem Bożym i jedynym Zbawicielem ludzi - nie zamierza przystąpić do Kościoła i przyjąć chrztu, naprawdę ryzykuje utratę zbawienia wiecznego (por. Mk 16, 1 6 ) . Podobnie jeżeli jakiś chrześcijanin zaniedbuje niedzielną Eucharystię i nie przywiązuje wagi do tego, żeby karmić się Ciałem Pańskim (por. J 6, 5 3 ).

    Tradycja chrześcijańska przekazuje dosłownie bezmiar upomnień na ten temat. „W dniu Pańskim porzućcie wszystko - pisał np. żyjący w III wieku anonimowy autor Didaskaliów Apostolskich ( 2 , 5 9 , 2 n ) - i śpieszcie nie zwlekając na swoje zgromadzenie, bo przez nie oddajecie chwałę Bogu. W przeciwnym razie czym usprawiedliwią się przed Bogiem ci, co nie gromadzą się w dniu Pańskim, aby słuchać słowa życia i spożywać Boski pokarm, który trwa na wieki?".

    W tej właśnie perspektywie św. Cyprian ( + 2 5 8 ) , biskup Kartaginy i późniejszy męczennik, jako pierwszy używał formuły, iż poza Kościołem nie ma zbawienia. Używał jej jako argumentu, za pomocą którego ostrzegał wiernych, zwłaszcza tych, którzy w Kościele katolickim byli wykluczeni od komunii świętej, przed przyłączeniem się do schizmy Felicissimusa, gdzie im oferowano bezzwłoczne dopuszczenie do sakramentów.

    W schizmie tej to sam szatan - argumentował biskup Cyprian - „obiecuje pokój, aby nie można było otrzymać pokoju. Przyrzeka zdrowie, aby ten, kto zawinił, nie wyzdrowiał. Obiecuje przyjęcie do Kościoła, chociaż chodzi mu o to, aby ten, kto mu wierzy, zgubił się całkowicie poza Kościołem" 5 .

    Jak widzimy, Cyprian nie tyle wygłasza tezę teologiczną, ile raczej wypowiada na najwyższym tonie swoje duszpasterskie upomnienie do wiernych, zwłaszcza do tych, którzy mogliby dać się skusić oferowanymi przez schizmę obietnicami: Trzymajcie się mocno Kościoła katolickiego, nie dajcie się przeciągnąć do schizmy! Sens tego argumentu był mniej więcej taki: Jeżeli tam przejdziecie, możecie zaprzepaścić swoje zbawienie wieczne!

    Ja sam mniej więcej tak samo przekonywałem pewnego kandydata do milicji, żeby do niej nie wstępował. Obiecano mu dać od razu mieszkanie i niezłą pensję, zarazem jednak nie ukrywano, że oczekuje się od niego, ażeby przestał chodzić do kościoła.

    Tego samego argumentu używał luterański pastor, Dietrich Bonhoeffer - już w roku 1936 - wobec Kościoła Rzeszy, organizowanego przez zwolenników Hitlera w celu zdominowania Kościoła Iuterańskiego w Niemczech. Odwołując się do doktrynalnych uchwał dwóch synodów swojego Kościoła, Bonhoeffer stanowczo stwierdzał, że „zarząd Kościoła Rzeszy oddzielił się sam od Kościoła chrześcijańskiego przez swą doktrynę i działalność. [...] Granice Kościoła są granicami zbawienia. Kto świadomie oddziela się od Kościoła Wyznającego w Niemczech, oddziela się od zbawienia" 6 .

    Z drugiej strony, Kościół od czasów apostolskich i z całą jasnością wyznaje, że Bóg „pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy" (1 Tm 2, 4; por. 4, 1 0 ) . Od razu trzeba jednak stanowczo powiedzieć, że nieporozumieniem jest z prawdy o Bożym pragnieniu zbawienia wszystkich ludzi wyciągać wniosek - jak to dzisiaj nieraz się czyni – jakoby wolno nam było zapomnieć o misyjności Kościoła. Sam Zbawiciel zobowiązał nas do tego, i nigdy z tego obowiązku nie będziemy zwolnieni, żebyśmy głosili Ewangelię wszystkim ludziom i wszystkim narodom (por. Mt 28, 1 9 ).

    Dawniej, w imię prawdy, że poza Kościołem nie ma zbawienia, zapominano nieraz o tym, że Bóg chce zbawić wszystkich ludzi. Dzisiaj, w imię tej drugiej prawdy, zapomina się nieraz o obowiązku głoszenia Ewangelii wszystkim, do których ona jeszcze nie dotarła. Zauważmy, że oba błędy, choć krańcowo odmienne, mają podobną strukturę: w obliczu dwóch prawd, trudnych do zharmonizowania, od jednej z nich się ucieka.

    Godny podziwu przykład jednoczesnej troski o obie prawdy znajdziemy w Katechizmie Kościoła Katolickiego, w rozdziale na temat zbawczej konieczności chrztu (nr 1 2 5 7 ) : „Bóg związał zbawienie z sakramentem chrztu, ale sam nie jest związany swoimi sakramentami". W odniesieniu do naszego tematu można by powiedzieć podobnie: Bóg związał zbawienie z widzialną przynależnością do Kościoła, ale sam nie jest tym związany i może wszystkich, których chce, przyłączyć do swojego Kościoła niewidzialnie 7 . Jedno w świetle wiary jest tu czymś oczywistym: że Boże miłosierdzie wobec wszystkich ludzi nie upoważnia nas do bagatelizowania znaczenia, jakie w naszej drodze do życia wiecznego ma jednoznaczna przynależność do Kościoła oraz korzystanie z umieszczonych w nim przez samego Chrystusa Pana źródeł łaski.

    Tutaj warto przypomnieć naukę św. Tomasza z Akwinu (1274) o kręgach powszechnej przynależności do Chrystusa jako Głowy Kościoła. Akwinata uporządkował tę naukę z rozmachem, któremu żaden chyba jeszcze nauczyciel Kościoła nie dorównał. Do Chrystusa Pana jako Głowy Kościoła należą po pierwsze wszyscy aniołowie i zbawieni, po wtóre wszyscy obdarzeni łaską, a nawet po trzecie wierzący, którzy łaskę utracili. Co więcej - po czwarte i po piąte - potencjalnie należą do Niego nawet wszyscy niewierzący, a obecnie należą do Niego również ci, którzy zasłużą sobie na potępienie wieczne i ostatecznie od Niego odpadną.

    Niezwykłe świadectwo zdecydowanej nawet na męczeństwo woli trwania w Kościele i jednoczesnej niechęci do wypowiadania się na temat losu ostatecznego tych, którzy od prawdziwego Kościoła odeszli, złożył w roku 655 wielki bizantyjski teolog, święty Maksym Wyznawca. Cesarz wraz z patriarchą Konstantynopola zorganizowali wtedy - w celach politycznych, mianowicie żeby pozyskać życzliwość dla cesarstwa odpadających od niego monofizytów - spisek przeciw wierze katolickiej i próbowali narzucić Kościołowi monoteletyzm, herezję, która niszczyła prawdę Chrystusowego człowieczeństwa. Maksym był niemal jedynym spośród znaczących ludzi Kościoła bizantyjskiego, który zdecydowanie sprzeciwił się temu majsterkowaniu przy wierze. „Nie zamierzam porzucać prawdziwego Kościoła" – bronił się, kiedy oskarżono go o sianie niepokoju w cesarstwie. Warto zapamiętać sobie tę linię obrony:

    „Zapytano go: «Czy więc ty jeden będziesz zbawiony, a wszyscy inni pójdą na zatracenie?* Odpowiedział: «Trzej młodzieńcy, którzy nie oddali czci posągowi [władcy], choć wszyscy ludzie to czynili, nikogo nie potępiali. Nie patrzyli na to, co inni czynią, ale tylko na to baczyli, żeby sami nie sprzeniewierzyli się prawdziwej wierze. Tak samo Daniel wrzucony do jaskini lwów nie potępił nikogo z tych, którzy ugiąwszy się przed rozkazem Dariusza, nie modlili się do Boga, lecz myślał o sobie samym. Wolał raczej umrzeć, niż sprzeniewierzyć się Bogu i wskutek przekroczenia naturalnych praw ojców znosić udręki wyrzutów swego sumienia. Toteż niech mnie także Bóg broni przed tym, bym miał kogo potępić lub twierdzić, że ja jeden tylko zostanę zbawiony. Wolę jednak umrzeć, niż cierpieć wyrzuty sumienia z powodu choćby najmniejszego odstępstwa od swej wiary w Boga»" 9.

    Później bardzo podobnie bronił się św. Tomasz More. Obaj są wielkimi męczeńskimi świadkami tego, że prawdę, iż poza Kościołem nie ma zbawienia, należy przyjmować z całą dosłownością, a zarazem z prawdy tej absolutnie nie wynika, jakoby ludzie, którzy znaleźli się poza Kościołem, mieli nie być zbawieni.

    Jeszcze jeden temat spróbujmy pokrótce uporządkować. Skoro nie ma zbawienia poza Kościołem, pytanie samo ciśnie się na usta: poza którym Kościołem nie ma zbawienia?

    Istnieje powszechna zgoda teologów chrześcijańskich co do tego, że Chrystus Pan założył jeden jedyny Kościół. Wskazują na to zwłaszcza biblijne symbole Kościoła jako Ciała Chrystusa i jako Jego Ukochanej. Chrystus Pan niewątpliwie ma tylko jedno Ciało i tylko jedną Ukochaną. Rozbieżności zaczynają się dopiero w obliczu pytania: Gdzie jest ten jedyny Kościół Chrystusowy?

    Teologowie protestanccy szukają, ogólnie rzecz biorąc, odpowiedzi na to pytanie w dwóch kierunkach. Jeden Kościół Chrystusowy - to pierwsza grupa odpowiedzi - istnieje w wielu gałęziach, tzn. w wielu wyznaniach. Na przykład w połowie XIX wieku pojawiła się w Anglii doktryna o trzech gałęziach Kościoła Chrystusowego, odrzucona przez Stolicę Apostolską w dekretach z roku 1864 i 1 8 6 5 1 0 . Otóż trudno przyjąć doktrynę o różnych wyznaniach chrześcijańskich jako gałęziach jednego Kościoła, wydaje się bowiem, że nieuchronnie implikuje ona relatywizm prawdy objawionej.

    Druga grupa odpowiedzi na powyższe pytanie zmierza w kierunku rezygnacji ze wskazywania konkretnych wspólnot religijnych i twierdzenia, że jeden jedyny Kościół Chrystusowy znajduje się dopiero w trakcie budowy i jest zasadniczo niewidzialny; ujawni się on widzialnie i ostatecznie dopiero w Dniu chwalebnego przyjścia Chrystusa. Jednak nie sposób nie zauważyć, że Chrystus Pan nie taki Kościół założył. Zbawiciel niewątpliwie chciał przecież, ażeby Jego Kościół był również widzialny - przecież wyznaczył mu konkretnych apostołów, zostawił swoje słowo, obdarzył sakramentami.

    Zastrzeżenia budzi również doktryna, jakoby ten jedyny Kościół Chrystusowy realizował się w jakimś konkretnym - w tym oto i tylko w tym Kościele. Nie będę wskazywał palcem, gdzie dzisiaj ta doktryna bywa wyznawana. Przypomnę tylko, jak z jej wyznawcami polemizował niegdyś święty Augustyn ( + 4 3 0 ) . Jego polemika z donatystami znakomicie pokazuje różnicę między katolickim rozumieniem Kościoła a rygorystycznymi ujęciami tych wyznań chrześcijańskich, które kościelność przyznają tylko i wyłącznie samym sobie. Wiara katolicka, owszem, jeden jedyny Kościół Chrystusa rozpoznaje w apostolskim i katolickim Kościele zgromadzonym wokół biskupa Rzymu jako następcy Piotra, zarazem jednak nie odmawia innym wspólnotom wierzących w Chrystusa realnego udziału w tej jedynie prawdziwej kościelności. Zresztą wsłuchajmy się uważnie w wyjaśnienia Augustyna:

    „Chcą czy nie chcą, są naszymi braćmi. Wtedy przestaliby być naszymi braćmi, gdyby przestali odmawiać Ojcze nasz. Mówią: Nie jesteście naszymi braćmi, nazywają nas poganami. Dlatego też chcą nas ponownie chrzcić, twierdzą, że nie mamy tego, co oni dają. Z tego wynika ich błąd, iż zaprzeczają, że jesteśmy ich braćmi. My ich chrztu nie powtarzamy. Otóż oni, nie uznając naszego chrztu, zaprzeczają, że jesteśmy ich braćmi. My zaś nie powtarzając ich chrztu, ale uznając własny, mówimy do nich: Braćmi naszymi jesteście. Oni twierdzą: Odejdźcie od nas, nie mamy z wami nic wspólnego. A właśnie, że mamy z wami coś wspólnego: wyznajemy jednego Chrystusa, w jednym ciele, pod jedną głową powinniśmy być. Dlaczego, odpowie [donatysta], szukasz mnie, jeśli zginąłem? Nie szukałbym, gdybyś nie zginął. Skoro zginąłem - odpowie - jak mogę być twoim bratem? Bo chcę usłyszeć o tobie słowa: Brat twój był umarł, a ożył; zaginął i odnalazł się (Łk 15, 2 4 . 3 2 ) . Zaklinamy więc was, bracia, przez same wnętrzności miłości, której mleko pijemy, której chlebem się karmimy, przez Chrystusa Pana naszego, przez Jego łagodność"".

    Dokładnie tak samo mówił o jedynym Kościele Chrystusa ostatni sobór, zanim przystąpił do przedstawienia swojej nauki o kręgach przynależności do Kościoła. Tutaj naukę tę przedstawię w syntetycznym cytacie tekstu soborowego, tak jak został on przedstawiony w Katechizmie Kościoła Katolickiego, 8 3 6 : „Do tej katolickiej jedności Ludu Bożego... powołani są wszyscy ludzie... należą lub są jej przyporządkowani zarówno wierni katolicy, jak inni wierzący w Chrystusa, jak wreszcie wszyscy w ogóle ludzie, z łaski Bożej powołani do zbawienia".

    Znamienne, że cały obszerny wykład soborowej Konstytucji dogmatycznej o Kościele, 13-16, został syntetycznie streszczony w czterech kolejnych numerach wspomnianego Katechizmu. Trudno o mocniejsze świadectwo, że te dwie prawdy - iż poza Kościołem katolickim nie ma zbawienia, a zarazem iż Boski Pasterz chce ogarnąć i ogarnia swoją zbawczą łaską wszystkich bez wyjątku ludzi - wyznajemy jako jednocześnie prawdziwe i wzajemnie się objaśniające.

    JACEK SALIJ OP
    http://www.fronda.pl/a/nie-warto-sie-dluzej-oszukiwac-poza-kosciolem-zbawienia-nie-znajdziemy,115997.html
    Nie ma dwóch równoległych dróg zbawienia
  • @Rzeczpospolita 13:34:30
    Ręce opadają, gdyż ze zdaniami w 100 % fałszywymi nie można dyskutować, lecz trzeba je w całości odrzucić.
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • @Repsol 17:00:11
    Antykatolickie media przemilczają pedofilię imamów i rabinów, a nagłaśniają NIELICZNE przypadki duchownych katolickich


    W 2013 roku ówczesny Minister Sprawiedliwości upublicznił dane świadczące o tym, że w listopadzie 2013 roku w polskich zakładach karnych przebywało 1454 skazanych za czyny pedofilskie, w tym jeden ksiądz. Tak jest – jeden ksiądz na półtora tysiąca skazanych. Około 900 skazanych pedofili nie ma zawodu. 70 to murarze, 30 rolnicy, 30 – ślusarze, 25 - mechanicy samochodowi. I jeden ksiądz (www.wsieciprawdy.pl/jeden-ksiadz-na…).

    Jakiś czas temu ks. Dariusz Oko publicznie stwierdził: Tak wiele mówi się o księżach, tymczasem w mojej diecezji na 2200 księży tylko jeden jest skazany za pedofilię. W ostatnich 10 latach skazano za pedofilię w Polsce ok. 6 tys. ludzi, z czego tylko 27 księży. To jest mniej niż pół promila - powiedział w "Tak jest" w TVN24 ks. Dariusz Oko (www.tvn24.pl/…/ks-oko-6-tys-sk…).

    Nie ma najmniejszej wątpliwości, że krzywdzenie niewinnych dzieci przez niektórych zwyrodniałych przedstawicieli różnych zawodów, w tym lekarzy oraz nauczycieli — w najmniejszym stopniu dotyczy to duchowieństwa katolickiego — jest absolutnie karygodne i woła o pomstę do nieba.

    Jest oczywiste, że katolicy nie mogą tolerować tak odrażającego zła, zwłaszcza wtedy, gdy czyni to osoba duchowna. To jest oczywiste i nie podlega dyskusji. Nasz Pan Jezus Chrystus wypowiedział straszliwe słowa pod adresem każdego gorszyciela niewinnych dzieci: «lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza» (Mt 18, 6).

    Z tego powodu Papież Franciszek powinien w sposób jednoznaczny ustosunkować się do treści otwartego listu abp Vigano, który z powodu braku jasnej odpowiedzi opublikował kolejny list. I bardzo dobrze, ponieważ Kościół musi zostać oczyszczony. Trzeba tylko pamiętać, że problemu pedofilii nie można odłączać od problemu homoseksualizmu (według ks. Dariusza Oko na 1000 pedofilów 400 to geje, a 1 to ksiądz), dlatego tym bardziej wszyscy sodomici wezwani są do pokuty i nawrócenia.


    Nie wolno jednak ulegać zbiorowej histerii wytworzonej przez antykatolickie mass media, które przesadnie rozdmuchują temat i skupiają się jedynie na Kościele katolickim, a przecież — powtórzmy to jeszcze raz — w porównaniu z innymi grupami zawodowymi w najmniejszym stopniu dotyczy to duchowieństwa katolickiego (np. wśród nauczycieli jest więcej pedofilów niż wśród księży).

    Jednocześnie te same mass media i środki opiniotwórcze nigdy nie zareagowały na przejawy propagowania pedofilii przez europejskie lewactwo, a obecnie w sposób niezwykle pobłażliwy traktują przypadki pedofilii występujące wśród aktorów i reżyserów filmowych (www.pch24.pl/zorganizowana-p…).

    - Jak się ściga pedofilię przykładem jest pan Polański. To jest mężczyzna, który zapewne miał bardzo wiele kobiet, może dziesiątki, jeśli nie setki. Ale jako narkoman seksualny, który ciągle chce innych wrażeń, sięgnął po dziecko. Bronił go sam pan Wajda - powiedział ksiądz Dariusz Oko (www.tvn24.pl/…/ks-oko-6-tys-sk…).

    Te same mass media, które domagają się oczyszczenia Kościoła (wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,228870…), jednocześnie akceptują homoseksualizm i promują upadłych kapłanów dotkniętych tym zboczeniem, a nawet — to jest prawdziwy szczyt obłudy — chwalą książkę promującą pedofilię.

    Ks. Oko określił jako gigantyczne kłamstwo i gigantyczną manipulację mediów skupianie się na mówieniu o pedofilii wśród księży, podczas gdy na tysiąc pedofilów 400 to geje, a tylko jeden ksiądz. Jego zdaniem o pedofilii wśród gejów należałoby mówić 400 razy więcej (www.gosc.pl/doc/1520456.Na-1000…).

    Te same mass media na ogół przemilczają przypadki pedofilii występujące wśród protestantów, a także Żydów, a ze szczególną zawziętością milczą na temat pedofilii występującej oficjalnie w islamie. Wszystko wskazuje na to, że na celowniku tych mediów znajduje się tylko Kościół katolicki, a więc jedyna prawdziwa religia. Wyraźnie czuć w tym wszystkim swąd szatana, któremu nie przeszkadzają zbytnio fałszywe religie, a zwłaszcza kult fałszywego proroka.

    Marcin Rola i Miriam Shaded rozmawiali tym razem o pedofilii będącej pewnego rodzaju standardem w muzułmańskich społeczeństwach. Jak się okazuje, Koran wprost uzasadnia małżeństwa z małymi dziewczynkami, są one uważane wręcz za coś chwalebnego, gdyż ... (www.prawdaobiektywna.pl/polska/shaded-o-pedofi…www.prawdaobiektywna.pl).

    Z całą pewnością trwająca obecnie medialna kampania polegająca na przesadnym nagłaśnianiu przypadków absolutnie karygodnego wykorzystywania dzieci przez nielicznych i skrajnie zdeprawowanych duchownych — nie wolno przy tym zapominać o agenturze — zostanie wykorzystana przeciwko Kościołowi nie tylko jako pretekst dla zniesienia celibatu, ale także jako preludium do ostatecznej rozprawy z Kościołem, którego na szczęście nigdy nie uda się wrogom zniszczyć do końca, ponieważ jest niezniszczalny (Mt 16, 18).

    Oto pierwsze owoce antykatolickiej propagandy:

    Ksiądz Tomasz Jochemczyk wyszedł z domu rodziców w Chełmie Śląskim. Był w sutannie. Dosłownie kilkanaście metrów od domu zaatakowała go grupa młodych ludzi (mieszkających w sąsiednich domach). Krzyczeli używając pod adresem Księdza najbardziej wulgarnych słów. Krzyczeli też: „Ty pedale, zboku, pedofilu, idziesz je…. dzieci?” (www.pch24.pl/efekt-kleru--po…).

    Inny przykład z ostatnich dni:

    Jak czytamy na internetowej stronie „Dziennika Wschodniego”, w miniony piątek po południu młody mężczyzna oblał benzyną i podpalił dwoje drzwi kościoła w Opolu Lubelskim. Dzięki nagraniu monitoringu policja szybko ujęła sprawcę, który przyznał się do swego czynu, choć nie potrafił go wytłumaczyć (www.pch24.pl/efekt-kleru--po…).

    Nie dajmy się opanować sztucznie wytworzonej histerii medialnej i módlmy się za Kościół, który jest święty. Brońmy wiary i Kościoła, a zwłaszcza stawajmy w obronie tych wszystkich polskich duchownych, którzy z wielkim poświęceniem służą Bogu, Kościołowi i naszej Ojczyźnie Polsce.

    https://gloria.tv/article/bDeTPGkWtrmr4eQnjdneUWVcG
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • @Janusz Górzyński 02:32:09
    Ks. Kneblewski o „Klerze”: nie muszę wchodzić do szamba, żeby wyrobić sobie zdanie. Sam smród mnie odstrasza
    http://telewizjarepublika.pl/ks-kneblewski-o-klerze-nie-musze-wchodzic-do-szamba-zeby-wyrobic-sobie-zdanie-sam-smrod-mnie-odstrasza,70866.html


    – Nie byłem i nie zamierzam kiedykolwiek obejrzeć „Kleru”. Nie będę finansował czegoś co szkaluje kościół. To jest bluźnierstwo. Jestem oburzony, że ten film był finansowany z moich pieniędzy – powiedział ks. prałat Roman Kneblewski, który był gościem red. Marcina Bąka w programie „Wolne Głosy” w Telewizji Republika.


    Film „Kler” wzbudza wielkie emocje w Polsce. Przeciwnicy i zwolennicy spierają się ze sobą na multum argumentów. Wszystkie media „grzeją” tematem od kilku tygodni. Co jednak powiedział sam ksiądz Kneblewski?

    – Nie byłem i nie zamierzam kiedykolwiek obejrzeć „Kleru”. Nie będę finansował czegoś co szkaluje kościół. To jest bluźniercze – chociażby parodia Ostatniej Wieczerzy. Jestem oburzony, że ten film był finansowany z moich pieniędzy. Ten film pokazuje nieprawdę. Nie muszę wchodzić do szamba, żeby wyrobić sobie zdanie. Sam smród mnie odstrasza.


    Siły ciemności, które chcą zniszczyć Kościół
    Red. Bąk pytał skąd się wzięło takie zainteresowanie filmem. Co powiedział gość programu


    – Ludzie w swojej masie często łykają haczyk. Dziwię się katolikom, że udają się na coś takiego (...) Toczy się walka. To jest walka o być albo nie być. Siły ciemności będą robiły wszystko, żeby uniemożliwić ludziom zbawienie. Chcą zniszczyć kościół. Aby zniszczyć kościół, trzeba zniszczyć kapłanów – mówił ks. Kneblewski.

    – Teraz jest ta sama walka z kościołem, tylko innymi metodami niż w II wojnie światowej. Księża są ośmieszani, są rzucane potwarze… Ksiądz pedofil. To jest absolutna i totalna bzdura! Wśród księży nie powinno być ani jednego pedofila. Ale te przypadki są marginalne! To jest niecałe pół promila – podkreślał.

    Łatka pedofila
    – Kapłani muszą żyć zgodnie z powołaniem, oddać się modlitwie. Wierni nie mogą dać się nabierać na takie rzeczy. Ile było rzuconych oszczerstw na kapłanów, a 90 proc. było fałszywych? Niestety ta łatka do nich przylgnęła.

    – Od początku był czynnik ludzki w kościele. On nie był idealny. Pan Bóg ma jednak władzę nad kościołem i nie dopuści do zepsucia. Jeżeli 1/12 episkopatu powołana przez samego Jezusa Chrystusa zdradziła, to nie ma co się dziwić, że teraz są kapłani, którym nie zależy nie dobru kościoła – zakończył ks. prałat.

    Źródło: Telewizja Republika

    http://telewizjarepublika.pl/ks-kneblewski-o-klerze-nie-musze-wchodzic-do-szamba-zeby-wyrobic-sobie-zdanie-sam-smrod-mnie-odstrasza,70866.html
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • Najgorsza w Kościele jest PO! To syf jakich mało !!!
    Rafał P. były działacz gnieźnieńskiej PO skazany za pedofilię
    http://gniezno.naszemiasto.pl/artykul/rafal-p-byly-dzialacz-gnieznienskiej-po-skazany-za,3929813,art,t,id,tm.html

    Rafał P., były działacz PO i szef sztabuu WOSP, katecheta - został skazany na ponad 4 lata więzienia. Rafał P. po zatrzymaniu tłumaczył się, że do jego intymnych kontaktów z chłopcami poniżej 15. roku dochodziło za ich zgodą

    W trakcie śledztwa poznańskiej prokuratury przesłuchano około 300 osób, z którymi Rafał P. mógł utrzymywać intymne kontakty. Skończyło się natrzech zarzutach dotyczących skrzywdzenia dwóch chłopców. Stało się tak, ponieważ wielu znajomych młodego mężczyzny było powyżej 15. roku życia. A prawo przewiduje, że tylko w przypadku młodszych osób można mówić o pedofilii. Również zdjęcia znalezione u niego nie wskazały kolejnych pokrzywdzonych.

    Rafał P. został zatrzymany wiosną 2015 roku. Nie ukrywał, że utrzymywał homoseksualne kontakty. Przy czym twierdził, że zawsze dochodziło do nich za zgodą obu stron. O sprawie przeczytasz tutaj.

    Tak faktycznie było w przypadku jego pierwszej ujawnionej ofiary. Chodzi o chłopca, którego poznał na portalu dla gejów. Spotkali się i co najmniej dwa razy doszło między nimi do zbliżenia. Chłopiec nie miał jednak skończonych 15 lat, dlatego w grę wchodziła pedofilia. Znajomy Rafała P. nikomu się nie poskarżył, a sprawę wykryła… jego babcia. Zainteresowała się, dlaczego wnuk tak dużo czasu spędza przed komputerem. Pod jego nieobecność odkryła, że udziela się na forum dla homoseksualistów i nawiązał bliski kontakt z Rafałem P.

    Jednak w przypadku drugiej ofiary Rafała P. nie było mowy o zgodzie obu stron. Oskarżony Rafał P. miał bowiem szantażować kolejnego znajomego, że ujawni jego homoseksualną orientację. W ten sposób miał go zmuszać do intymnych kontaktów. Wziął też rękę chłopca i używając przemocy włożył ją w swoje spodnie.


    Śledczy przesłuchiwali jeszcze wielu innych znajomych Rafała P. Ale kolejnych zarzutów mu nie postawili. W czerwcu, po niejawnym procesie, poznański sąd skazał go na 4 lata i 3 miesiące więzienia. Ma też ośmioletni zakaz zbliżania się do swoich dwóch ofiar. Przez taki sam okres nie może pełnić żadnych funkcji związanych z pracą z dziećmi i młodzieżą.
    Rafał P. odwołał się od tego wyroku. 29 listopada Sąd Okręgowy w Poznaniu rozpatrzy jego apelację.
    Zatrzymanie Rafała P., doktórego doszło wiosną 2015 roku, było zaskoczeniem dla jego znajomych. Jest absolwentem pedagogiki, niedoszłym księdzem. Był też katechetą w jednej z poznańskich szkół oraz aktywnym członkiem Platformy Obywatelskiej w Gnieźnie. Z tego miasta pochodzi. Współpracował również z tamtejszymi parlamentarzystami PO. Partia, po jego zatrzymaniu, wykluczyła go ze swoich szeregów.

    Dla działaczy oraz rodziny Rafała P. zaskoczeniem był nie tylko charakter stawianych zarzutów, ale także fakt, że młody gnieźnianin się do nich przyznał. Jak mówili śledczy, nie okazywał jednak skruchy, twierdząc, że przecież nie zrobił nic nagannego.
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana
  • @kula Lis 67 15:48:03
    //Niech każdy najpierw popatrzy się na swoją seksualność i na swoje życie ! //


    Trzeba uczynić piękne za nadobne i zacząć podrzucać dmuchane kozy pod sądy, redakcję GWna i mie-cieniasów co biorą udział w intrygach i linczach.
    Sanhedryn z Poznania znów osądził Chrystusa Pana

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej